Dodaj do ulubionych

Jaki "kij" na 3-latka ;-) ?

10.03.09, 08:48
Wiem, że temat troszkę brutalny, ale szukam metody "dyscyplinowania" mojego
3-latka.
Oczywiście nie ma mowy o karach cielesnych, jednak w wychowaniu
musi być chyba nie tylko "marchewka", ale i "kij"?
O ile z "marchewkami" nie ma problemu, to nie wiem jakie kary są odpowiednie
dla tego wieku.
Mój cwany brzdąc chodzi do przedszkola i wiem, że tam są stosowane kary tj.
odizolowanie od grupy. W domu nie ma rodzeństwa, więc umieszczenie go w swoim
pokoju, gdzie są zabawki i można zrobić mega bałagan jest żadną karą.
Często mam wrażenie, że moje dziecko eksperymentuje na mnie co się stanie
jeśli coś po raz wtóry rozsypie mimo ostrzeżeń czy np. porozrzuca w salonie
kolejne pudło klocków. Tak na prawdę oprócz modulacji głosu i ewentualnego
odstawienia go do jego pokoju jestem bezradna, a raczej nie wiem jak sobie radzić.

Przyszedł mi do głowy słynny "karny jeżyk" - czy od tego wieku można już go
stosować jako "wsparcie" i ewentulane konsekwencje dla próśb, poleceń czy
zadań, które "zlecił" rodzic/rodzice?
Jakie metody stosujecie wobec swoich 3-latków?
Obserwuj wątek
    • truscaveczka Re: Jaki "kij" na 3-latka ;-) ? 10.03.09, 10:49
      "Jestem taka wściekła, ze muszę iść na zydelek!" powiedziało moje dziecię
      wczoraj i oddaliło się do przedpokoju. Po paru minutach wróciła jak
      nowonarodzona. "No, przeszło mi, teraz się możesz ze mną bawić."
      Taka ciekawostka - właściwie nie stosuję kar. A jeżyk nie jest karą a tym, co
      powyżej - sposobem na uciszenie emocji.
      W najgorszym zachowaniu doszukuję się iskierki pozytywu. Da się nawet w
      megabałaganie wink "Dobrze, że nie wysypałaś klocków, miałabyś o wiele więcej
      sprzątania. A tak szybko posprzątasz i przyjdziesz do mnie, bo ja już szykuję
      loteryjkę do grania."
      Denerwuję się tylko wtedy, kiedy Młoda, uprzedzona o dalszym biegu wydarzeń,
      rozwala mi jakiś napięty grafik głupim buntem. Albo psuje coś bezmyślnie, mimo
      mojej interwencji (wczoraj omotała się nićmi z kilkunastu szpulek - zanim
      zdążyłam umyć ręce i podejść. Najpierw próbowałam interweniować wokalnie
      "Zostaw, zobacz, psują się te nitki, szkoda ich." Niestety nie reagowała.
      Wzięłam nożyczki, poodcinałam szpulki a ona sama się musiała rozplątywać z
      pajęczyny. Najpierw się wściekała, potem potulnie spytała, czy jej pomogę.
      Pomogłam, przeprosiła mnie i koniec.).
      Żeby nie było wątpliwości - zdarza mi się krzyczeć (mało, ale zawsze) albo
      szarpnąć ja za ramię jak już absolutnie nic nie dociera. Parę razy w życiu
      przysoliłam po zadku, chociaż nie jestem z tego dumna. Ale generalnie wolę
      marchewki. Pamiętam z własnego dzieciństwa, że kary wywoływały we mnie ośli upór
      i nienawiść do karzącego, więc gdy tylko nie patrzył, ponownie robiłam to samo,
      na złość. Wolałabym, żeby moje dziecko nie powtarzało drugi raz tego samego
      głupstwa i jak na razie nieźle mi idzie smile
      • fabryka.lodow.napatyku truskaveczka 14.03.09, 03:27
        jestes b. madra mama
        • truscaveczka Re: truskaveczka 14.03.09, 18:25
          Wiesz, głównie to słucham mądrych ludzi smile
          Sama miałam kiepsko w dzieciństwie, wyrosłam na niepozbieranego człowieka i
          dopiero terapia pomogła mi dojść do pionu emocjonalnego. Nie chcę fundować
          takich jazd mojemu dziecku i chyba głównie dlatego bardzo się staram.
          Chciałabym się nauczyć lepiej panować nad emocjami, bo rzadko mnie dziecina
          wkurza, ale jak już to na pełny gwizdek i czasem chłop musi mnie wyganiać, tak
          się wściekam. Jednak przez 90% czasu udaje mi się funkcjonować jak powyżej.
          Jedną z najważniejszych rzeczy, jakiej sie nauczyłam o dzieciach, jest to, że
          jeśli dostrzegam iskierkę dobra, nawet mimowolne dobre zachowanie i je nagrodzę,
          ono zaczyna się powtarzać. jeśli nagrodzę (swoją uwagą) niegrzeczność, ona też
          się powtarza.
          Moja mała ostatnio chodzi jak przyklejona do mnie. Uch, normalnie przy samej
          spódnicy. I gdy dzisiaj nie zauważyła, że odchodzę z przystanku autobusowego
          (siedziała z tatą) po bilet do kiosku) i nie poleciała za mną z kwikiem,
          wróciłam z biletami i powiedziałam "Byłam w kiosku po bilety i bardzo mi się
          podobało, że nie pobiegłaś za mną bez pozwolenia." Rzeczony tatuś wywrócił
          oczami "co za głupstwo, przecież nie zauważyła, ze cię nie ma" mówiło jego
          spojrzenie. A Młoda? Urosła o 2 cm, a następnie przy kolejnej okazji zapytała
          "Tato, mam zostać z tobą, czy mogę iść z mamą?"
          Zadziałało wink A niedowiarek się naburmuszył - bo jak to, jego metody
          kontrolująco-narzucająco-obstawiające miały być lepsze i już wink
          Jak jeszcze wynajdę sposób na bunty przy wychodzeniu z domu (rzadkie, ale
          zjadliwe i intensywne), to przyznam sobie order z ziemniaka wink
          • steffa Re: truskaveczka 09.09.09, 17:07
            Świetne podejście! I co najważniejsze widać, że działa. Czasem
            jednak człowiek jest tak zaślepiony złością (także na dziecko), że
            nie dostrzega pozytywów sytuacji. smile
            Gdy mój syn coś zmalował, a ja byłam na niego wściekła, mówiłam do
            niego, że jestem tak zła, że muszę być sama, więc czy byłby tak miły
            pójść do swojego pokoju. Syn nie lubi być sam, pójście do swojego
            pokoju traktował poniekąd jako karę, ale chwila ciszy ze samym sobą
            owocowała odnalezieniem względnej równowagi (obojga nas wink)
    • mama.olci Re: Jaki "kij" na 3-latka ;-) ? 10.03.09, 13:10
      Nasz ancymonek w maju skończy trzy latka i doskonale rozumiem ile
      trzeba mieć cierpliwości przy egzekwowaniu pewnych rzeczy smile
      Każdy "konflikt interesów" staram się najpierw łagodzić rozmową i
      tłumaczeniem - prawda jest taka że mało kiedy argumenty
      przemawiają wink Jeśli spokojne tłumaczenie i prośby nie pomagają,
      ancymonek trafia do kąta i tam ma czas na to żeby się uspokoić i
      przemysleć swoje zachowanie(oczywiście zawsze towarzyszy temu płacz
      i histeria). Jak już przestaje płakać dostaje przyzwolenie wyjścia z
      kąta i pada pytanie czy wie dlaczego tam stał (upewniamy się, że
      rozumie co złego zrobił). U nas metoda sprawdza się w 100% smile
      Czasem przy "poważniejszych" lub powtarzających się przewinieniach
      (kiedy wiemy że zrobiła źle pomimo iż wiedziała że tak postępować
      nie wolno) ancymonek dostaje karę (np. nie może cały dzień oglądać
      bajek lub przez cały dzień nie je słodyczy).
      Wbrew pozorom taki mały człowieczek doskonale wszystko rozumie i
      warto już w tym wieku uczyć go pewnych zasad smile
    • camel_3d lekcewazenie... 10.03.09, 13:16
      kurcze...nie wiem jak na inne dzieci, ale na mnie zawsze dzialalo, kiedy
      przestawano si edo mnie odzywac i kompletnie mnie ignorowanosmile)
      pierwsze pol godziny bylo podobno mi to obojetne, ale po 2 godzinach to juz byl
      placz i ciagle przepraszaniesmile...Dla dziecka nie ma nic gorszego, jak poczucie,
      ze ktos cie przestal kochac,...
      • semi-dolce Re: lekcewazenie... 10.03.09, 15:36
        Cokolwiek by moje dziecko w życiu nie zrobiło nie chciałabym by choć przez
        moment poczuło, że przestałam je kochać.
      • kowalikm Re: lekcewazenie... 11.03.09, 09:57
        camel_3d napisał:

        > kurcze...nie wiem jak na inne dzieci, ale na mnie zawsze dzialalo, kiedy
        > przestawano si edo mnie odzywac i kompletnie mnie ignorowanosmile)
        > pierwsze pol godziny bylo podobno mi to obojetne, ale po 2 godzinach to juz by
        > l

        Na każdego normalnego człowieka działa. Ale "nieodzywanie się" za karę do
        trzylatka to troszkę chyba nie bardzo metoda. Gdzieś czytałam, że takie met. są
        nie dopuszczalne. Czasem też mam ochotę się "obrazić", ale jeśli młody zaczyna
        rozmowę to nie ignoruję go co najwyżej nie ma tego czego on chce albo "dyskusja"
        jest zdawkowa, ale nie ignoruję....

        Dzięki wielkie za inne podpowiedzi czyli pozostaje "karny jeżyk" ewentualnie kąt.

        Wczoraj młody znów wyprowadził mnie z równowagi.
        Pojechaliśmy we dwójkę na basen. Wcześniej w domu była pogadanka, że ma być
        grzeczny na basanie i w każdym momencie kiedy mama powie nie odchodź ma się słuchać.
        O ile na basenie i w przebieralni było rewelacyjnie. To zaraz po założeniu butów
        a przed suszeniem włosów coś go opętało. Z nienacka - ja pakowałam torbę, on
        "kręcił się ok. 2 m ode mnie" ruszył przed siebie. Zaczął biec przez całą halę,
        potem w długi korytarz. Oczywiście zero reakcji na moje prośby, wołania i
        grośby. Musiałam ruszyć za nim sprintem. Złapałam go dopiero po ok. 100m przed
        kolejnymi schodami. Był taki zadowolony z tej ..."zabawy". Tłumaczenia nic nie
        pomogły za chwilę było to samo. Usadziłam go na jednym z krzesełek basenowych,
        kiedy musiałam wysuszyć sobie włosy. Usadzałam go jeszcze 10x porzucając przy
        tym basenową suszarkę.

        Ubaw miał super - ja trochę mniejszy. Jeszcze wywynął mi raz taki nr przy
        samochodzie kiedy zwolniłam uścisk ręki. Myślałam, że to uciekanie mu przeszło,
        ale myliłam się - trzeba chyba będzie zaopatrzyć się w szelki.

        W domu poważna rozmowa. Tacie za Chiny Ludowe nie chciał opowiedzieć co zrobił
        na basenie. Ja powiedziałam tylko z wyrzutem, że był niegrzeczny mimo, że
        obiecał że się będzie słuchać.
        Potem sam się ukarał i siedział na łóżku w swoim pokoju smile.
        Po ok. 15min głośnych przemyśleń (bez zabaw) zawołał w końcu "Mamo". Przyszłam a
        on ze wzrokiem spuszczonym i skruszoną miną cichutko "Ciem cie psieplosić" -
        "Psieplasiam" - "Wieciej nie bedę".
        Oczywiście wymiękłam - nie umiem się w takich sytuacjach na niego "gniewać" tym
        bardziej, że jest już po fakcie.

        Chyba po prostu następnym razem na basenie zaopatrzę się w smycz i przywiążę
        "potomka" do swojej nogi - to trochę jak kiedyś z pępowinką wink.

        Oglądałam super nianię niedawno jak bliźniaki uciekały mamie i ta zabrała ich do
        parku na spacer. Mieli wracać kiedy będą uciekać.
        Tyle, że mój "zając" nie ucieka na spacerach...jego czasem takie diablik kujnie
        w pupkę i zaczyna biec przed siebie/ na oślep tym szybciej im intensywniej wołam
        aby się zatrzymał...
        • polijanka Re: lekcewazenie... 11.03.09, 10:32
          U mnie działaja nagrody bardziej niz karysmile Musze sie przyznac ze
          kar jest w naszym domu mniej, dzieci w różnym wieku (dwójka
          przysposobiona) (dużosmile))

          I każde łase na nagrody. Najróżniejsze, drobne i rzadko zakupowe.
          Wiem że kary potrzebne ale jeśli jest ich mało. I nie wolno karac 2
          razy za 1 rzecz i wypominacsmile
          Żadne karne jezyki u nas nie działaja. Działa mało zabawek,
          oddawanie innym, ulubione książeczki, nie przesyt.

          Spacery, zwierzęta, wyjścia do zoo. Nie ma czasu na kary.

          Nasz sposób? Mało zabawek, mało telewizji, mało komputera i 3, 4
          latek będzie grzecznysmile)))) Pomaganie rodzeństwu, rodzicom i
          dziadkom.
    • polijanka Re: Jaki "kij" na 3-latka ;-) ? 11.03.09, 10:33
      Dzieci w tym wieku "przepraszam nie będę więcej tego robił obiecuję"
      mają opanowane w 1 paluszku i recytują w każdych warunkach z
      pamięci, w nocy o północy.
      • kowalikm Re: Jaki "kij" na 3-latka ;-) ? 11.03.09, 14:08
        polijanka napisała:

        > Dzieci w tym wieku "przepraszam nie będę więcej tego robił obiecuję"
        > mają opanowane w 1 paluszku i recytują w każdych warunkach z
        > pamięci, w nocy o północy.

        ...niestety też mam takie wrażenie wink
        tym razem jednak było to dla niego bardzo trudne. To się czuło. W jednym
        paluszku to ma opanowane przepraszam za uderzenie (najczęściej mnie) w złości -
        choć zdarza się to sporadycznie.

        Dzięki polijanka za cenne wskazówki.

        To prawda - nasz mały ma TV znacznie za dużo.
        Komputera praktycznie wcale, ale ciągoty są.

        Też staram się nagradzać - choć wczorajszy basen to głównie była nagroda dla
        mnie - on też był podpalony mocno, bo ostatnio był 1,5 roku temu (nie pamięta).
        Zoo u nas nie ma, co najwyżej ogródek zabaw w galerii handlowej, ale tam z kolei
        straszny ścisk.
        Mieszkamy co prawda na obrzeżach więc można zawsze wyjść na spacerek. Tyle, że o
        tej porze roku nie ma wcale innych dzieci, a pogoda licha. Jak jest śnieg to
        można lepić bałwana czy przy odwilży pociapać się w kałuży - rozrywka rewelacyjna.

        Dotychczas "marchewką" były drobne prezenty, "majsterkowanie" z tatą i takie
        drobnostki domowe, które sprawiają mu radość.
        Nie mogłabym powiedzieć dziecku, że teraz za karę będziesz musiał oddać swoje
        zabawki, ale jak jest nie grzeczny lub prośby o sprzątanie nie pomagają -
        zbieram sama (te których nie sprząta) i wynoszę je na górę, gdzie młody ma mały
        dostęp.

        Marzę o spędzaniu wspólnie tego czasu, który mamy razem po pracy/przedszkolu
        niestety często po prostu nie mam siły na większe wypady. Mimo wszystko ZOO mamy
        w planie na wiosnę...wink

        Rodzeństwo jak na razie tylko w planach, ale korzystamy z każdej okazji kiedy
        można się pobawić z jego rówieśnikami lub innym dziećmi (niezależnie od
        przedszkola).
        • agnes3131 Re: Jaki "kij" na 3-latka ;-) ? 13.03.09, 15:15
          Mój Krystianek posadzony w karne miejsce odrazu mówi: pseplasam nie
          lobilem tak wiecej" i powtarza to kilka razy i pyta czy już może
          wstać. I co wtedy?? Jak nie pozwalam tłumacząc że musi posiedzieć 3
          min bo ma karę to marudzi, a jak czas minie to uśmiechnięty leci się
          bawić i nie sądzę żeby ta kara robiła na nim duże wrażenie... Na
          szczęscie raczej nie zdarzają mu się takie ucieczki, ale na jakieś
          niezbyt grzeczne zachowanie nie mam pomysłu. A jakie nagrody
          dajecie? Słodycze ma w sumie bez ograniczeń- nie je ich b. dużo, 1
          mój pomysł to wyjście do pokoju zabaw dla dzieci po uzbieraniu 5
          gwiazdek. Zadziałało przy samodzielnym załatwianiu się bez pomocy
          innych, ale np przy sprzątaniu zabawek nie interesuje go to.
          • edyta.1978 Re: Jaki "kij" na 3-latka ;-) ? 07.09.09, 14:38
            Wyciągam temat.
            Mój synek ma 2 laka i 7 miesięcy.
            Problem 1 - ignorowanie
            kiedy staram sie mu cos powiedzieć udaje, że mnie nie słyszy. Przykład:
            Chciałam zeby umył zęby. Oczywiscia syn nie miał zamiaru. Czekałam cierpliwie aż mu przejdzie i w końcu umyje zęby. To on wymyślił, że chce siku. (Robił 5 min. wcześniej) Pytam: Zrobiłeś? A on marudnym tonem: Nie mam papierka, nie mam papierka, nie mam papierka... Pytam jeszcze raz: Zrobiłeś siku? A on jakby mnie nie słyszał: Nie mam papierka, nie mam papierka... Niestety skończyło się moimi nerwami.
            Co robic kiedy dziecko mnie ignoruje?

            Problem 2 - łamanie zasad
            Za radą mądrzejszych ode mnie staram się ustalać wczesniej zasady. Mały mówi, że rozumie i że sie zgadza a podem... Przykład:
            Wychodzę do osiedlowego sklepiku. Ustalam zasadę: Ja kupię chcebek i masełko a Ty będziesz mógł zapłacić. Tylko pamiętaj, że nie można biegać po sklepie i brać niczego z półek. Wchodzimy do sklepu. mały stoi obok mnie. Zaczynam zakupy a on "w długą" po sklepie. Proszę żeby wrócił co tylko poteguje jego radość z uciekania. Efekt był taki, że z krzykiem i szarpaniem przyprowadziłam do lady. Niestety dostałam jeszcze bardzo przykry komentarz od pani która weszła do sklepu, ze jestem nienormalna i powinnam sie leczyć. (Przepłakałam 2 godziny z żalu i bezsilności)

            Problem 3 - bicie
            Kiedy czegoś chce a ja mu tego kategorycznie zabraniam potrafi mnie uderzyć. Nie mocno ale czasami nawet w twarz. Staram sie robić smutna minę i tłumaczyć, że mnie zabolało i bardzo jest mi przykro, ale wtedy najczęściej pojawia sie problem 1 czyli ignorowanie. Udaje, że nie słyszy.

            Jak sobie radzicie z nerwami? Co zrobić żeby nie krzyczeć? Kary? Jak nie chce czegoś zrobić to mówi, że pójdzie do kąta. Nagrody? Potrafi się ich domagać. Jak pytam: A za co chcesz nagrodę? To słyszę: Za grzeczne zachowanie.
            Sama jestem strasznie upartą osobą, więc poniekąd go rozumiem.
            • efidorek Re: Jaki "kij" na 3-latka ;-) ? 10.09.09, 11:04
              mam taką refleksję odnośnie punktu 2, czyli łamania zasad: czy nie
              jest trochę tak, ze próbując ustalać zasady poniekąd już mu
              sugerujesz, co może spsocić. Czy konieczne jest to ostrzeżenie, ze
              nie wolno biegać po sklepie? Czy przez powtarzanie tego przed
              wejściem do sklepu, nie tworzysz klimatu "zagrożenia", czyli "uwaga,
              obawiam się, że będziesz niegrzeczy". Nie wiem, z czego dokładnie to
              wynika, ale mam wrażenie, że wystarczyła by informacja: "ja kupuję
              chleb, a ty płacisz", a dopiero gdy mały próbuje biegać po sklepie,
              reakcja. Bo te ostrzeżenia wcześniej, wyglądają mi na taką reakcję
              na zapas, jakbyś nie wierzyła, ze on może być po prostu grzeczny w
              takiej zwyczajnej sytuacji jak zakupy. Daj mu szansę.
              • edyta.1978 Re: Jaki "kij" na 3-latka ;-) ? 10.09.09, 13:17
                efidorek słuszna uwaga.
                Masz zupełną rację. Dzięki za spostrzeżenie. Wypróbuje przy najbliższej okazji.
        • insula.incognita Re: Jaki "kij" na 3-latka ;-) ? 10.09.09, 18:02

          "Dotychczas "marchewką" były drobne prezenty, "majsterkowanie" z tatą i takie
          drobnostki domowe, które sprawiają mu radość. "

          Sorki, ale jęsli nagrodą dla dziecka ma być coś co jest OCZYWISTE, (prezenty,
          majsterkowanie i drobne przyjemności) co mu sie należy tylko dlatego, ze jest,
          to ja współczuję Twojemu dziecku.
          sad

          Zmień taktykę, bo za parę lat będziesz miała same kłopoty, a Twoje dziecko
          będzie dla Ciebie to "złe", co tylko wymaga, a nic w zamian nie daje i ma Twoje
          uwagi gdzieś.
    • insula.incognita Re: Jaki "kij" na 3-latka ;-) ? 09.09.09, 20:16
      A czy przypadkiem to sama mama nie potrzebuje bardziej "kija", niż trzyletnie
      dziecko? wink
      • edyta.1978 Re: Jaki "kij" na 3-latka ;-) ? 10.09.09, 13:18
        Bardzo możliwe. Jakieś pomysły?
        • mmala6 Re: Jaki "kij" na 3-latka ;-) ? 10.09.09, 14:17
          gdzieś kiedyś, jak miałam mega kryzys z moim wtedy trzylatkiem,
          przeczytałam wypowiedź jakieś pani psycholog, że gdy trzylatek jest
          zbyt grzeczny to należy się niepokoićwink oczywiście pół żartem, pół
          serio ale coś w tym jest. Buntownicze zachowanie jest wpisane w wiek
          trzech lat tak jak pryszcze w wieku lat 15-stu.
          U nas było zbieranie naklejek, buziek, nawet słodycze w nagrodę, nic
          nie pomagało. Jak chciał wpadać w szał to wpadał. Co do przeprosin.
          Ja wierzę, że dziecko w momencie przepraszania naprawdę przeprasza i
          samo wierzy, że 'więcej nie będzie'. Ale emocje są silniejsze, chęć
          uciekania i patrzenia jak matka się mota jest o wiele zabawniejsza i
          przynosi tyyle satysfakcji. Rada- przeczekać ze spokojem. Da się,
          choć Wam nie zazdroszczę. Ja autentycznie miałam dość mojego dziecka
          jak miał 2.5-3 lata. Myśleliśmy wtedy o drugim dziecku ale właśnie
          wtedy jak Młody szalał powiedziałam, że nie chcę drugiego, mam
          dość.Potem mi się zmieniłowinkMy ten etap mamy za sobą ale na pewno
          inne 'fajniesze' akcje przed namiwink)
        • insula.incognita Re: Jaki "kij" na 3-latka ;-) ? 10.09.09, 16:22
          Jakies pomysly?
          No nie wiem sama nawet co powiedzieć.

          Bo ja w ogole nie widzę tutaj niczego nadzwyczajnego, a juz na pewno nie tego, ze ten trzylatek potrzebuje "kija".
          Normalne zywiołowe dziecko, z pomysłami. Tylko sie cieszyć.
          Chocby przyklad z basenu.
          Na pewno nie wrzeszczałabym na caly hall abu sie dziecko zatrzymało i ze nie wolno itp. Po prostu pobiegłabym za nim , chwycilabym z nienacka na ręce, zrobiłabym karuzelę jaką, czy połaskotalabym, posadziłabym na barana i zaniosłabym do miejsca gdzie sie suszyło wlosy, z tekstem w tylu: a to gadzina jedna znowu mi uciekla. smile Zabawę bym z tego zrobiła , a nie jakiś wielki dramat, karcenie, notacje i przywolywanie do porządku i skarżenie sie tacie.

          Strasznie poważnie autorka traktuje tak małe dziecko.
          Im więcej luzu - tym mniejszy opór wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka