Dodaj do ulubionych

Jak nauczyć małe dziecko czytać

23.03.09, 14:11
Wiem, ze ten temat byl juz poruszany na forum , ale nie znalazlam
odpowiedzi, ktora by opisywala konkretne efekty nauki u malych
dzieci. Czy ktos pracowal ta metoda i widzial efekty u dzieci w
wieku np 1,5 do 3 lat? moja corka ma 16 msc i mowi 7 slow, wiec
zastanawiam sie w jaki sposob mozna by bylo praktycznie ustalic czy
ona by cos z takiej nauki wiedziala.Szczegolnie, ze jeszcze nie zna
nazewnictwa wszystkich przedmiotow.Czy ktos pracowal ta metoda w
rodzinie, w ktorej sie mowi dwoma jezykami?
Obserwuj wątek
    • asia.sthm Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 23.03.09, 14:43
      A co na to Julka, chce juz czytac?
      • atena12345 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 23.03.09, 15:03
        według mnie uczyć czytać 1,5 roczne dziecko to troche bez sensu. Po
        co? będzie miała jeszcze czas. Moja córcia jak miała 20 miesięcy
        umiała nazwać poszczególne literki. Nauczyła się "przypadkiem" na
        takich literkach-magnesach na lodówkę. Bawiło ja to, pytała, ja
        odpowiadałam. I tyle. Wszyscy oczywiście podziwiali, że takie
        dziecko to na pewno zacznie niedługo czytać. Ale czytanie ją nie
        interesowało, więc nie uczyliśmy się. Nauczyła się w wieku 5 lat w
        ciągu 2 tygodni. Teraz ma równe 6 i czyta płynnie bez sylabizowania.
        Więc po co aż tak się spieszyć?
    • truscaveczka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 23.03.09, 14:59
      Noooo, ale spóźniliście się! Literki to z mlekiem matki, a teraz to już
      przechlapane, nie da rady sie nauczyć...*



      *ironia
    • kasiak1004 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 23.03.09, 15:44
      nie wydaje mi sie, zeby tak male dziecko moglo sie nauczyc czytac.
      ale mowic w innym jezyku czemu nie. my mamy kilka miedzynarodowych
      rodzin i tak: 3-latek mowil plynnie w dwoch, trzeci jezyk rozumial
      ale mniej mowil; pieciolatka 6-latka mowi w czterech jezykach w tym
      z dwojch juz czyta i troche pisze.
      zadne z tych dzieci z tego co mi wiadomo do niczego nie bylo
      przymuszanych, uczyly sie od poszczegolnego rodzica, rozmowy
      rodzicow i tv czyli uczyly sie ze sluchu. u nas w domu mlody tez
      slyszy 4 jezyki wiec mam nadzieje ze pojdzie w slady starszych
      kolegowtongue_out
      POZDROWIENIA
      • kasiak1004 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 23.03.09, 15:50
        aha corka mojego brata w wieku ok 3 lat znala na pamiec cala
        Lokomotywe Tuwima, bo jej codziennie czytali. wiec jak ktos ja
        odwiedzil to recytowala wiersz z ksiazka w reku i do tego
        przewracala strony. wygladalo jakby naprawde umiala czytac i wszyscy
        byli w szoku hehhe

        ale to tak na marginesie, tak mi sie przypomnialo jaka male dzieci
        moga mic pamiec
        nadal uwazam jednak ze takie male dziecko jednak nie bedzie czytac
    • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 23.03.09, 16:10
      Dlaczego chcesz nauczyć czytać półtoraroczne dziecko? Toż to
      znęcanie się czystej wody. Nauczyłam się czytać, gdy miałam 4 latka -
      bo chciałam, a nie dlatego, że miałam rodziców z przerostem
      ambicji.
    • epb3 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 23.03.09, 16:26
      nauka.2p.pl/czytanie/index.html
    • ewa_mama_jasia Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 23.03.09, 18:28
      Nauczycie czytać, a co potem? Jak zabronicie dziecku np. dwuletniemu
      czytania informacji dla niego nieprzeznaczonych? Np. o aktach
      przemocy w gazecie? Chyba, że to nie ma dla Was znaczenia.
      Ja zastanawiałam się nad nauczeniem dziecka czytania w wieku dwóch
      lat, szczególnie że już w wieku 20 miesięcy operował
      osiemdziesięcioma słowami, ale przeszło mi. Będzie miał cztery lata,
      wtedy pomyśle.
      • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 23.03.09, 19:12
        Mozna tez nauczyć dziecko tabliczki mnozenia - tylko po co?
        Dziecko w tym wieku nie potrafi, a moze i nie powinno samo czytać.
        Nawet książeczki dla dzieci wymagaja objasnień doroslego. Dziecko
        moze technicznie umiec czytać, ale tresci nie zrozumie - zly wstęp
        do poznawania literatury...
        • kropkaa Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 27.03.09, 15:53
          Kur matematyki też jest, spokojnie wink
          • kropkaa Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 27.03.09, 15:54
            KurS
      • kasiak37 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 23.03.09, 22:08
        hehe,a, moze w lazience leza stale gazety to jak dzieciak idzie na "posiedzenie"
        to co sie ma nudzic?Poczyta sobie a to wiadomosci ze swiata,gielde albo sporttongue_out
        • zapinka_ak Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 23.03.09, 22:22
          generalnie 1,5 letnie dziecko jako tako nauczyć można...tzn.dziecko będzie
          umiało rozpoznawać nauczone wyrazy, ale nie literki, nie złoży z literek
          wyrazu,ale nauczy się całego...na pamięć po prostu..mozg dziecka w wieku 2 lat
          jest bardziej podatny na naukę, chłonny niż u 6 latka dlatego to się
          sprawdza....polega to na pokazywaniu już nawet półtora rocznemu dziecku wyrazów
          napisanych dużymi literami na kartce...i głośne wypowiadanie-nie
          sylabizujemy..pokazujemy około kilku sekund bo dziecko tylko na tyle jest się w
          stanie skopić...po 2-3 wyrazy dziennie....i tak co w kolko...w końcu jak
          pokażemy dziecku tabliczkę to odczyta wyraz..po prostu pamięta...zapis graficzny....
        • zapinka_ak Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 23.03.09, 22:24
          właśnie zauważyłam, że została stronka podana do tego tematu i tam jest wszystko
          wyjaśnionesmile
    • donkaczka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 24.03.09, 11:16
      paniom dywagujacym obok tematu polecam lekture: glenn doman "jak nauczyc male
      dziecko czytac" a potem dyskusje po co, rozmowy i czym czego sie nie zna sa
      pustym klepaniem


      przeszukaj forum podajac slowo kluczowe "doman" takze forum "male dziecko" i
      "niemowle" i napisz na priv do dziewczyn ktore metode stosuje, zwlaszcza do tych
      ze starszych watkow, ktore konkretnie pisaly ze stosuja, chetnych do ebooka
      dlugie listy byly ale pewnie ulamek w koncu to robil


      ja stosuje zrywami z braku czasu i dosc krotko, wiec o efektach trudno mowic
      teraz zaczne znowu, skasowalam sobie nieco obowiazkow wiec moze wytrwam w
      regularnosci smile

      nie kupujcie zadnych cudow na allegro i na stronach internetowych

      ksiazke za 25pln kupicie w fundacji, napisz do nich

      www.fundacja-dom.opole.pl/metodyreh/doman.php
      i sama rob karty, zestaw slow jest bardzo indywidualny i zmienny, te gotowce sa
      bez sensu
      • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 24.03.09, 11:35
        > paniom dywagujacym obok tematu polecam lekture: glenn doman "jak
        nauczyc male
        > dziecko czytac" a potem dyskusje po co, rozmowy i czym czego sie
        nie zna sa
        > pustym klepaniem
        >

        Donkaczka - brawo za ten komentarz!!!
    • donkaczka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 24.03.09, 11:18
      aha u nas beda dzieci dwujezyczne, tylko polskiego ucze, niemiecki i tak im
      wejdzie w mowie i pismie, to polski wymaga u nas pracy
    • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 24.03.09, 11:31
      rodzicejulki:

      ale nie znalazlam
      > odpowiedzi, ktora by opisywala konkretne efekty nauki u malych
      > dzieci.

      Ano takie ze twoje dziecko bedzie bardziej rozwiniete i
      spokojniejsze niz jego rowiesnicy. Zdaniem moim i jeszcze pary
      innych, frustracja u dzieci (te rzucanie sie na podloge, placze,
      etc) czestokroc sie bierze z tego ze ich ciekawosc swiata i ped do
      nauki (taak drodzy krytykanci i malkontenci - wasze pociechy sa
      wybitne i to tylko od was zalezy czy in stworzycie odp. warunki
      rozwoju) - pamietaj dziecko jest produktem swojego srodowiska. Jesli
      to srodowisko jest do czterech liter bo chce maluchowi
      zapewnic 'dziecinstwo' czyli kolejny frazes wyglaszany przez
      doroslych leni, nieukow i tumiwisizmow - to niestety i taki bedzie
      jeog produkt. I nie nalezy plakac potem ze pociecha niecierpi nauki,
      nie chce sie uczyc i kojarzy wszelkie czytanie, uczenie sie,
      zwiedzanie muzeow za dopust bozy.

      moja corka ma 16 msc i mowi 7 slow, wiec
      > zastanawiam sie w jaki sposob mozna by bylo praktycznie ustalic
      czy
      > ona by cos z takiej nauki wiedziala.

      prostym sposobem - pokazesz jej, np. 2 rozne slowa - jedno
      mowiace 'pies' a drugie 'kot', i zapytasz gdzie jest napisane 'kot'.
      Padniesz z wrazenia jak twoja pociecha ci wskaze na to slowo.

      Czy ktos pracowal ta metoda w
      > rodzinie, w ktorej sie mowi dwoma jezykami?

      Ja tak robie. Ucze i po ang. i po pol. Nic trudnego bo robi 2
      zestawy tych samych slow tylko ze w dwoch roznych jezykach. toche
      wiecej pracy ot tyle.

      Tu masz strony Instytutu Domana (oferuja tez kursy w Europie):
      www.iahp.org/Upcoming-Courses.237.0.html
      tu masz linki do polskie strony sprzedajacej materialy:
      www.genialnymaluch.pl

      a tu ksiazke Rojkowskiej omawiajaca ta metoda "Naucz male dziecko
      mysle i czuc" (kosztuje 25 zl).

      pozdrawiam

      jak chcesz wiedziec wiecej to pisz na mojego maila. Na razie
      • donkaczka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 24.03.09, 13:32
        genialnego malucha odradzam

        karty robi sie samemu, indywidualnie pod dziecko i dynamicznie zmienia zestawy,
        wydawanie kasy na gotowca jest bez sensu, bo ani ilosc ani zakres slow nie jest
        wystarczajaca
        • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 24.03.09, 15:33
          > genialnego malucha odradzam

          Ja zamawiam od nich tylko puste gotowe kartki do nauki czytania.
          Nigdy nie zamawialam ich zestawow do czytania. Bo i po co? Sama
          robie lepsze smile

        • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 24.03.09, 15:44
          dynamicznie zmienia zestawy,
          > wydawanie kasy na gotowca jest bez sensu, bo ani ilosc ani zakres
          slow nie jest
          > wystarczajaca
          >

          Dokladnie - jesli wprowadzisz 5 zestawow dziennie kazdy po 10 slow.
          Zakladajac ze po 5 dniach trzeba codziennie do kazdego zestawu
          wprowadzac nowe slowo to sporo slow miesiecznie ci wyjdzie.

          Oto moja rada: zanim zaczniesz robic jakiekolwiek slowa, przejdz sie
          po domu z kartka papieru i dlugopisem i zapisz wszystko co macie w
          domu (np. lodowka, stol, tablica, okno, etc), potem poza domem (np.
          trawnik, ulica, rower, lampa, etc) a potem mozesz tez brac slowa z
          ksiazek dla maluchow. W pozniejszym okresie bedziesz ponownie uzywac
          slow juz przerobionych i budowac z nich zwroty dwuwyrazowe, frazy,
          zdanie, etc.

          Potem jak juz uzbierasz na tej kartce z tak 600 slow, siadz wez
          gruby czerwony permanentny pisak i przenies te slowa na arkusze.
          Czcionka musi byc b. duza. Ja tak robie i zrobienie tak z 1000 slow
          zabiera mi moze 1 do 2 godz raz na miesiac. Moj znajomy kiedys
          zrobil swojemu dziecku 6,000 slow w 3 dni (tzn. nie siedzac caly
          dzien ale pare godzin dziennie) i nie musial nic robic przez dlugi
          okres czasu bo mial mnostwo materialu.

          I wiem brzmi to przerazajaco ze skad ja tyle slow wezme smile Hmm, z
          glowy, z ksiazek ktore TY czytasz (tak, tak nie przerazaj sie ze
          dziecko nie rozumie) z TV. Moja dziecinka teraz przerabia slowa
          takie jak np. przedyskutowac, popyt, podaz, polityka monetarna,
          idiom, onomatopeja, etc. Za kazdym razem jak jej takie slowa
          pokazuje to jej tlumacze co one oznaczaja. I prosze nie linczujcie
          mnie ze taaaakie truuudne slowa 3 letnie dziecko zna smile Zna je bo
          wszystkie proste juz dawno poznala smile

          Ucze ja od tak prawie 2 lat i efekty mnie naprawde zadziwija kazdego
          dnia smile

          zycze owocnej nauki czytania smile
          • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 24.03.09, 17:24
            Małe dziecko powinno sie uczyć - ale nie czytania. Małe dziecko - 2-
            3 letnie powinno wlasnie biegac, skakać, budowac z klockow, a nie
            byc "spokojniejsze". Owszem, warto dziecku czytać - ale kompletnie
            nie rozumiem, po co tracic miesiace na cos, czego trochę starsze
            dziecko nauczy się w miesiac - i bedzie miało z tego pozytek.
            Jaki pozytek ma dwu-trzy latek z przeczytania słowa "lampa?" I czy
            bedzie umało przeczyytac tez "lampami" "lampie" itd - czy też - bo
            polski to nie angielski- nauczy sie wyłącznie czytać słowa w
            mianowniku???
            • donkaczka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 24.03.09, 18:21
              dlatego wlasnie polecam przeczytanie ksiazki, ebooki sa w necie, nie bedzie Cie
              dreczyc wizja katowanego nauka czytania dwulatka smile
              glenn doman jest specjalista rehabilitacji dzieci z porazeniem mozgowym, lektura
              jest bardzo ciekawa

              nie o nauczenie, a o nauke idzie
              • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 24.03.09, 18:59
                Naprawde, dwulatka warto uczyć, ale tego co jest potrzebne
                dwulatkowi. A nie tego, z czego mu nic nie przyjdzie, za wyjątkiem
                chwaly jego rodziców. Znacznie wiecej da mu czytanie przez mame na
                głos niz uczenie się czytania metoda wyrazową, kiedy nic sobie nie
                poczyta...
                Znam metode Domana - i słusznie piszesz - jest ona przeznaczona dla
                chorych dzieci nie zdrowych dwulatków. I co wiecej uzwgledna
                specyfikę jezykow, gdzie wyrazy raczej się nie odmieniają.
                • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 09:02
                  > Znam metode Domana - i słusznie piszesz - jest ona przeznaczona
                  dla
                  > chorych dzieci nie zdrowych dwulatków. I co wiecej uzwgledna
                  > specyfikę jezykow, gdzie wyrazy raczej się nie odmieniają.


                  Nic o tej metodzie nie wiesz. Jak bys wiedzial to bys nie pisala
                  takich dyrdymal. Pomysl jak to jest nielogiczne to co piszesz.
                  Twierdzisz ze nauki czytania wg Domana jest tylko dla dzieci
                  chorych. Tak? I pamietaj my nie mowimy tu o dzieciach z alergiami
                  czy zwichnieta noga. My tu mowimy o dzieciach z tak duzymi
                  uszkodzeniami mozgu ze lekarze nie daja takim dzieciom szans na
                  normalne zycie. Wiec jesli dziecko ktorego mozg prawie ze w 3/4
                  uszkodzony potafi sie nauczyc czytac to metoda to dlaczego dziecko
                  ktore jest zdrowe jak ryba nie moze???? Wg tego co mowisz zdrowe
                  dzieci sa mniej zdolne do nauki czytania ta metoda. Kompletny
                  bezsens.

                  I zdrowe i chore dzieci korzystaja na nuce czytania ta metoda. Nie
                  dajcie sobie wmowic inaczej. A przede wszystkim przeczytajcie
                  ksiazki napisane przez Domana i ta Rojkowskiej.
                  • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 16:51
                    Te dzieci uczy się rónież chodzić. Dziecka zdrowego takimi metodami
                    nie uczysz, prawda?
                    A ono i tak chodzi... O wiele sprawniej, niż gdybyc przyspieszajac w
                    drugim miesiacu zycia zaczęła go uczyć chodzic metodami
                    zarezerwowanymi sla starszych dzieci z porazeniem mózgowym. I
                    niewiele by na tym skorzystało...
                    Metody stosowane dla dzieci chorych nie zawsze sa dobre dla
                    zdrowych. I tyle.
                  • anja0123 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 01.04.09, 15:24
                    Aniucha, a Ty piszesz o uczeniu dziecka czytania i mowienia w jezyku
                    polskim? Jesli tak, to troche mnie to dziwi, bo czytajac Twoje posty
                    niestety odnosze wrazenie, ze Ty sama nie wladasz tym jezykiem zbyt
                    dobrze...
              • mak-111 do donkaczka 24.03.09, 20:07
                dlatego wlasnie polecam przeczytanie ksiazki, ebooki sa w necie, nie
                bedzie Cie
                > dreczyc wizja katowanego nauka czytania dwulatka smile
                > glenn doman jest specjalista rehabilitacji dzieci z porazeniem
                mozgowym, lektur
                > a
                > jest bardzo ciekawa

                w takim razie zapewne orientujesz sie, ze nie wszsycy terapeuci i
                psychologowie w pelni popieraja te metode i nie uwazaja tego za "nie
                katowanie"???
                zapewne tez poczytalas na temat czytania ze zrozumieniem i jego
                znaczeniu w procesie nauki?
                • aniucha333 Re: do donkaczka 25.03.09, 08:57
                  > zapewne tez poczytalas na temat czytania ze zrozumieniem i jego
                  > znaczeniu w procesie nauki?

                  I ty mi powiesz ze starsze dzieci czy nawet mlodziez rozumie
                  wszystko co czyta? Ja jak czytam nowe pozycje z mojej dziedziny
                  czesto musze je przeczytac pare razy by zrozumiec dany koncept/nowy
                  przepis. I co powinnam je rzucic bo nie zrozumialam za pierwszym
                  razem?

                  A czy proces uczenia sie na tym nie polega ze uczysz sie rzeczy
                  ktore sa nieznane, nowe, trudne by potem staly sie dla ciebie
                  chlebem powszednim?

                  I dlaczego zakladasz ze nie jest tak samo z dzieckiem? Czy nauka
                  chodzenia nie jest jednym z najwieszych wyznan dla dzieci? A co a
                  propos nauki mowienia? Czy nie jest to arcytrudne an poczatku? A
                  potem po wielu probach staje sie najlatwiejsza rzecza pod sloncem.
                  I tak to sie ma do wszystkiego w zyciu.

                  • mak-111 Re: do donkaczka 25.03.09, 13:34
                    I ty mi powiesz ze starsze dzieci czy nawet mlodziez rozumie
                    > wszystko co czyta? Ja jak czytam nowe pozycje z mojej dziedziny
                    > czesto musze je przeczytac pare razy by zrozumiec dany
                    koncept/nowy
                    > przepis. I co powinnam je rzucic bo nie zrozumialam za pierwszym
                    > razem?


                    nie mowie, ze wszyscy rozumieja to co czytaja od poczatku, ale
                    jednym z aspektow czytania prawidlowego jest czytanie ze
                    zrozumienim. nie chodzi o to aby 6-7 latek rozumial np.freuda, ale
                    teksty dostosowane do jego wieku.
                    nie wszystkie teksty specjalistyczne rozumie sie od pierwszego razu,
                    ale dzieki roznym umiejetnosciom (skladania sylab, wyrazow w calosc,
                    zapamietywania i wychwytywania sensu itp.)jednak potrafimy to
                    zrozumiec.
                    "czytanie" calych wyrazow przez dziecko jest tylko rozpoznawaniem
                    ich graficznego obrazu, ktore zapewne swietnie rozwija pamiec,
                    koncentracje i umiejetnosci jezykowe, ale nie jest prawdziwym
                    CZYTANIEM.
                    • donkaczka Re: do donkaczka 25.03.09, 18:38
                      > "czytanie" calych wyrazow przez dziecko jest tylko rozpoznawaniem
                      > ich graficznego obrazu, ktore zapewne swietnie rozwija pamiec,
                      > koncentracje i umiejetnosci jezykowe, ale nie jest prawdziwym
                      > CZYTANIEM.

                      dziewczyno co ty wypisujesz?
                      czytanie tekstu bez zrozumienia to zupelnie inna funkcja, smiem twierdzic ze w
                      twoich kryteriach to polowa spoleczenstwa nie umie czytac

                      jak mozna twierdzic ze umiejetnosc przeczytania tekstu czytaniem nie jest?? tzn
                      jak dziecko przeczyta"kamyczek powiedzial nie" to co? niezrozumietego??
                      zapetlilas sie tak ze mi z wrazenia wszystko opadlo
                      a juz chwalenie sylabizowania, no comments
                      • angazetka Re: do donkaczka 25.03.09, 18:54
                        > czytanie tekstu bez zrozumienia to zupelnie inna funkcja, smiem
                        twierdzic ze w
                        > twoich kryteriach to polowa spoleczenstwa nie umie czytac

                        Przecież nie umie. Poszukaj sobie badań na ten temat - analfabetyzm
                        funkcjonalny, nieumiejętność zrozumienia prognozy pogody czy
                        rozkładu jazy autobusów.
                        I nie wiem, co Cię tak dziwi: wyobraź sobie, że masz teraz
                        przeczytać tekst z kompletnie obcej Ci dziedziny. Owszem,
                        przeczytasz go, ale nie zrozumiesz. Tak ma małe dziecko, które
                        znaczeń wielu słów jeszcze nie zna.
                        • donkaczka Re: do donkaczka 25.03.09, 20:05
                          dzizas, ale tak sie czlowiek rozwija, czyta nie rozumie, docieka
                          sama pamietam, ze czasem czytalam ksiazki i czegos nie kumalam, slow lub sytuacji
                          doroslam, zrozumialam

                          zreszta srednio sobie wyobrazam dziecko czytajace ksiazki poza jego zasiegiem,
                          to w koncu rodzic podsuwa
                  • jakw Re: do donkaczka 26.03.09, 12:33
                    aniucha333 napisała:
                    > Czy nauka chodzenia nie jest jednym z najwieszych wyznan dla
                    dzieci? A co a propos nauki mowienia?

                    Hm, a uczysz chodzić dziecko 3-miesięczne, a od roczniaka
                    oczekujesz, że będzie mówiło pełnymi zdaniami?
                • donkaczka Re: do donkaczka 25.03.09, 09:37
                  smile

                  podaj mi jedna teorie/metode co do ktorej sie sceptyczni fachowcy nie znajda smile
                  zawsze sa za i przeciw, w kazdej dziedzinie, a co dopiero w tak subiektywnej
                  jaka jest psychologia

                  paszczakowna - to samo chcialam napisac - dla mnie to kolejna z zabaw, mimo
                  puzzli, gier, rozmaitych cudow zawsze cos nowego sie przyda

                  verdano, nie chodzi o nauczenie, a o uczenie, przynajmniej dla mnie

                  mozg dziecka jest oblednie chlonny i plastyczny, jesli moge troche wplynac na
                  jego ksztaltowanie, to chetnie
                  a w 3latku umiejacym czytac nic zlego nie widze, ze wspolnego czytania i tak nie
                  zrezygnujemy

                  i rozbawila mnie uwaga o tresciach nieodpowiednich - no mnie sie dzieci nie
                  urywaja do kolegow i nie szperaja po polkach w kiosku bez kontroli, a juz na
                  pewno nie trzylatki smile a pieciolatki juz i tak umieja czytac czesto i takich
                  dylematow jakos ludzie nie maja

                  klasyczny objaw - nie znam, nie rozumiem, szukam dziury w calym


                  aniucha, wyluzuj troche, takim napadowym pisaniem ludzie sie zniecheca i
                  nastawia niekorzystnie
                  • aniucha333 Re: do donkaczka 25.03.09, 11:06
                    > aniucha, wyluzuj troche, takim napadowym pisaniem ludzie sie
                    zniecheca i
                    > nastawia niekorzystnie
                    >

                    No to sorry bo ja na nikogo nie napadam tylko widze tylko
                    nielogicznosci w tym co niektorzy pisza i tylko to wskazuje.

                    Mi to naprawde rybka czy ktos uczy czy nie uczy. Tylko dlaczego
                    pozwalac obrzucac blotem cos co tak swietnie dziala? Niewiedza czy
                    zwykla zazdrosc?

                    O metodzie Suzuki ktora dokladnie to samo robi co Doman z tym ze
                    uczy maluczy grac na skrzypcach nikt tak nie pisze. Dlaczego?!
                • kropkaa Re: do donkaczka 27.03.09, 16:15
                  > nie wszsycy terapeuci i psychologowie w pelni popieraja te metode
                  i nie uwazaja tego za "nie katowanie"???

                  A wiesz ilu ja rzeczy w wychowaniu nie popieram? A ilu pedagogów
                  jest dennymi, leniwymi i głupimi ludźmi, którzy poszli na WSP i
                  nauczanie początkowe, bo nigdzie indziej by się nie dostali i była
                  to ich jedyna szansa na jakiekolwiek studia? Sorry, jak patrzę na
                  moje koleżanki z klasy (z podstawówki), które teraz są
                  nauczycielkami (niektóre ćwoki nawet w lo uczą i każą się tytułować
                  per pani profesor...) to powiem szczerze, acz niepoprawnie - gdyby
                  taka Kasia czy Dorota miała moje dziecko uczyć, to rzucam pracę,
                  żyję w biedzie i zaczynam edukację domową, bo nie chcę, by półgłówek
                  uczył moje dziecko. Oczywiśnie znam też bardzo dobrych nauczycieli,
                  z powołaniem i chęcią, i na takich mam nadzieję, trafi moje dziecko.
            • paszczakowna1 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 24.03.09, 22:46
              A czy znane są badania wynikow polskich dzieci uczonych w ten sposob w szkole?
              Obawialabym sie problemow w nauce pisania. Czesc dzieci czytajacych wyrazowo na
              pewno nauczy sie literowac i sylabizowac, ale czy wszystkie? Nie lepiej to,
              uwzgledniajac specyfike jezyka polskiego, laczyc czytanie wyrazowe i sylabowe (i
              nieco pozniej, raczej po 3-cim roku zycia)?

              Jesli (JESLI) to nieszkodliwe, to moim zdaniem zaden problem. Dla dziecka to
              zabawa, a nie tak latwo wymyslac zabawy dla dzieci w tym wieku.
              • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 08:49
                Czesc dzieci czytajacych wyrazowo na
                > pewno nauczy sie literowac i sylabizowac, ale czy wszystkie?

                literowanie czy sylabizowanie to najprostszy sposob na wolne
                czytanie.

                Nie lepiej to,
                > uwzgledniajac specyfike jezyka polskiego, laczyc czytanie wyrazowe
                i sylabowe (
                > i

                Doman uczy czytanie globalnego, calych wyrazow, fraz, zdan. Tak tez
                ucza na kursach szybkiego czytania. Wiec to ze kiedys tam plugiem
                ziemie orano i nie latano samolotami tylko wozem z koniem nie
                oznacza ze tak jest lepiej. Tak samo to sie ma do czytania
                tradyacyjnego - stara bezsensowna metoda ktorej wszyscy kurczowo sie
                trzymaja nie wiedziec czemu.

                Nie lepiej to,
                > uwzgledniajac specyfike jezyka polskiego, laczyc czytanie wyrazowe
                i sylabowe (
                > i

                A co w tym jest szkodliwego? To tak samo jak czytanie z mama tylko
                ze tutaj dziecko ma duze litery ktore WIDZI. I mam mu je czyta na
                glos wskazujac palcem. Ot tyle.

                • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 10:52
                  Piszesz trochę jak członek sekty, wiesz? wink
                  • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 11:00
                    Moj maz jeszcze do niedawna tak mowil. Po pol roku uczenia dziecka
                    ta metoda przestal big_grin Tylko patrzy na dziecko i mowi ze to co ona
                    umie przerasta jego najsmielsze marzenia big_grin

                    czy tych co walczyli o Doline Rospudy tez nazywasz sekciarzami albo
                    ekoterrorystami? Bo maja pasje i walcza o nia?
                    • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 11:18
                      > czy tych co walczyli o Doline Rospudy tez nazywasz sekciarzami
                      albo ekoterrorystami? Bo maja pasje i walcza o nia?

                      Co ma do tego Dolina Rospudy? Akurat walkę o nią popieram - choć nie
                      bezkrytycznie.
                      A sekciarzem mogę nazwać osobę, która nie rozumie, że jej pogląd na
                      życie nie musi całego świata wprawiać w zachwyt (np. ekolog od
                      Rospudy, który bagatelizuje koszmar ludzi w Augustowie, albo pani na
                      forum, która nie rozumie, że nie dla każdego celem nadrzędnym jest
                      czytający półtoraroczniak, a mózg dziecka można stymulować na 100
                      innych sposobów).
                      • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 13:00
                        pani na
                        > forum, która nie rozumie, że nie dla każdego celem nadrzędnym jest
                        > czytający półtoraroczniak, a mózg dziecka można stymulować na 100
                        > innych sposobów).


                        Pani na forum tylko sie wypowiada na jeden waziutki temat dot.
                        dzieci. Gdybys sobie zadala trudu zapytac tej pani cos wiecej to bys
                        odkryla milion innych rzeczy ktore ta pani wie i ktore ta pania
                        pasjonuja. Metoda Domana jest jedna z miliona innych smile

                        (np. ekolog od
                        > Rospudy, który bagatelizuje koszmar ludzi w Augustowie

                        A kto ten koszmar tym ludziom stworzyl? Ekolodzy czy zwykla ludzka
                        bezmyslnosc ktora drogi im kiedys tam pobudowala nie myslac o
                        skutkach?

                        I sorry nie ze mam cos do ciebie ale ostatnio czytalam komentarze
                        ludzi wypowiadajacych sie na ten temat i rece mi opadly. Wolelby
                        miec droge i zniszczyc unikalne srodowisko natury. Skad w ludziach
                        az taka krotkowzrocznosc?
                        • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 13:22
                          > Gdybys sobie zadala trudu zapytac tej pani cos wiecej to bys
                          > odkryla milion innych rzeczy ktore ta pani wie i ktore ta pania
                          > pasjonuja.

                          No i? Mnie też pasjonuje milion rzeczy, to bardzo prawidłowe smile

                          > A kto ten koszmar tym ludziom stworzyl?

                          A czy ja mówię, że ekolodzy? Rozumiem dobro, jakim jest środowisko
                          naturalne, rozumiem dobro, jakim jest bezpieczeństwo przy poruszaniu
                          się po własnym mieście. Warto szukać rozwiązania, które te dwa dobra
                          pogodzi, a nie krzyczec, że ważne jest tylko jedno z dóbr.
                          • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 14:04
                            > No i?

                            no i nic.

                            Warto szukać rozwiązania, które te dwa dobra
                            > pogodzi, a nie krzyczec, że ważne jest tylko jedno z dóbr.

                            wydaje mi sie ze to co teraz uwazamy za metody extremalne za pare
                            lat stanie nie norma. Niszczejace srodowisko naturalne w takim
                            stopniu w jakim to sie obecnie dzieje na swiecie wymaga niestety
                            uzycia 'ostrych' srodkow. ZA 20 lat bedziemy tym
                            tzw. 'ekoterrorystom' wdzieczni za to ze ochronili cos co moglo
                            zniknac bezpowrotnie. A ludzie czy tak czy siak marudzic beda bo
                            taka ich natura.

                            • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 14:29
                              > A ludzie czy tak czy siak marudzic beda bo taka ich natura.

                              O tym właśnie pisałam - brak zainteresowania perspektywą inną niż
                              własna. Pomieszkaj w Augustowie (uzdrowisku!), w którym zwykłe ulice
                              są rozjeżdżane przez tiry i potem oceń, czy to takie zwykłe
                              marudzenie, czy może jednak obwodnica dla tych ludzi to zbawienie.
                              • ewanka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 14:59
                                Mam tylko jedno pytanie do mam uczących dzieci czytać w tak młodym
                                wieku (2 lata i okolice): czego Wasze dzieci będą się uczyły w
                                szkole jeśli już opanują czytanie? Będą siedziały znudzone na
                                lekcji, bo one już wszystko potrafią i albo rozrabiać i rozpraszać
                                inne dzieci? Potem będą problemy typu: dlaczego moje dziecko nie
                                słucha na lekcji? Może ma ADHD? A może będzie już miało nerwicę, bo
                                matka trochę przegięła z edukacją na początku jego życia.

                                Gdyby dzieci powinny uczyć się czytać jak tylko zaczną mówić, to
                                takie zajęcia byłyby w żłobku i postępy byłyby kontrolowane przy
                                okazji bilansu np dwulatka. A jakoś się tak nie dzieje i to nie z
                                winy leniwych rodziców, opiekunów i lekarzy ale kolejności rozwoju
                                dziecka. Więc może lepiej skupić się na tym, czy dziecko w tym wieku
                                nie sika jeszcze w pieluchy i czy potrafi podzielić się swoimi
                                zabawkami z innymi dziećmi w piaskownicy.

                                Pozdrawiam
                                E.
                                • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 16:20
                                  Więc może lepiej skupić się na tym, czy dziecko w tym wieku
                                  > nie sika jeszcze w pieluchy

                                  I tu cie zdziwie - moje juz nie sika od pol roku. Przestalo w wieku
                                  2.3 lat.

                                  i czy potrafi podzielić się swoimi
                                  > zabawkami z innymi dziećmi w piaskownicy.

                                  I to takze potrafi i to b. dobrze. Uwazam ze jest wrecz za grzeczna.

                                  czego Wasze dzieci będą się uczyły w
                                  > szkole jeśli już opanują czytanie?

                                  Robic tysiace bardziej ciekawych rzeczy niz nauka. A moze i
                                  przeskoczy z trzy klasy? smile Bedzie mi milobig_grin

                                  Albo jeszcze lepiej bedzie miec nauczanie indywidualne big_grin

                                  Ja czytac za bardzo nie potrafialam ale i tak umieralam z nudow na
                                  wiekszosci lekcji. Potem zaczelam czytac po kryjomu pod lawka na
                                  wiekszosci lekcji i dzieki temu jestem oczytana wink

                                  • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 16:55
                                    No i kluczowe zdanie jest w tym "Bedzi mi miło". Bo bedziesz miala
                                    superdziecko. A że będzie w klasie z dziecmi o wiele starszymi, z
                                    ktorymi nie będzie miał normalnego kotaktu, albo że w ogóle
                                    pozbawisz go kolegów - to pestka. Wazne, ze mama będzie dumna, ze ma
                                    w domu geniuszka.
                                    Naprawde, Tobie chyba nie zalezy na dziecku, jako dziecku, tylko
                                    dziecku - jako okazie inteligencji.
                                    • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 22:50
                                      > No i kluczowe zdanie jest w tym "Bedzi mi miło". Bo bedziesz miala
                                      > superdziecko. A że będzie w klasie z dziecmi o wiele starszymi, z
                                      > ktorymi nie będzie miał normalnego kotaktu, albo że w ogóle
                                      > pozbawisz go kolegów - to pestka. Wazne, ze mama będzie dumna, ze
                                      ma
                                      > w domu geniuszka.

                                      Verdana - czy ty znasz jakas matke ktora nie lubi sie chwalic swoim
                                      dzieckiem? Bo ja nie. Moja wlasna matka mna sie wciaz chwalila jak
                                      polalam polrocze w moim liceum smile

                                      Moje dziecko jest geniuszkiem dla mnie, bo jest moje, bo jest takie
                                      kochane, bo jest takie moje smile



                                      • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 09:22
                                        Owszem, chwalić się dzieckiem mogę. Ale nie bedę izolowac go od
                                        kolegów i zalatwiac mu domowa edukację - tylko dla własnej
                                        satysfakcji, nie patrzac na to, czy jest to dla dziecka dobre czy
                                        nie.
                                        • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 10:46
                                          Ale nie bedę izolowac go od
                                          > kolegów i zalatwiac mu domowa edukację - tylko dla własnej
                                          > satysfakcji, nie patrzac na to, czy jest to dla dziecka dobre czy
                                          > nie.


                                          Domowa edukacja? No to chyba przedszkolna ale w domu? I izolowac?

                                          A gdzie ja to napisalam? Moje dziecko chodzi na grupowa rytmike,
                                          skrzypce, basen, ma znajome kolezanki. Na brak przyjaciol nie
                                          narzeka. Nie wspomne o rodzinie z ktora sie spotyka.

                                          I dlaczego ty tak usilnie starasz sie mi wciskac ze dzieci
                                          stymulownae przez rodzicow musza ale to musza byc aspoleczne??? Ja
                                          znam aspolecznych nieukow jak i wybitnie spolecznych doktorantow. To
                                          jak to sie ma do rzeczy? to najczesciej sa cechy charakteru a nie
                                          wyksztalcenia czy IQ.
                                          • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 13:45
                                            Sama napisałaś, że możesz dziecko posłac o trzy klasy wyżej, albo
                                            załatwić indywidualną naukę. jesli dziecko nie jest jeszcze
                                            aspoleczne, to po takich doswiadczeniach będzie.
                                            • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 15:46
                                              > Sama napisałaś, że możesz dziecko posłac o trzy klasy wyżej, albo
                                              > załatwić indywidualną naukę.

                                              przeciez kiedys tak uczono naszych przodkow - INDYWIDULANIE. I to
                                              jeszcze nie tak dawno. Mniej bylo wsrod owczesnych osob psychopatow,
                                              mordercow, socjopatow. Patrzac na dzisiejsze statystyki i to co sie
                                              dzieje w niektorych szkolach na swiecie mam wrecz wrazenie ze to
                                              szkoly wrecz 'hoduja' jednostki aspoleczne.

                                              • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 16:20
                                                > Mniej bylo wsrod owczesnych osob psychopatow, mordercow,
                                                socjopatow.

                                                Jakieś dane na potwierdzenie tej ryzykownej tezy?
                                                • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 27.03.09, 15:05
                                                  Kompletna bzdura...
                                                  jako historyk zapewniam , ze szkoły powszechne byly juzw
                                                  starożytnym Rzymie, a dzieci uczono indywidualnie w późniejszych
                                                  wiekach tylko do okreslonego wieku - potem zas wysylano do szkół.
                                                  Albo nie uczono w ogole - większość spoleczenstwa była analfabetami.
                                                  Jesli zaś chodzi o psychopatow, itd. to zareczam, ze wystarczy
                                                  poczytac dzienniki z lat 30 XX wieku, co wlasnie teraz robię, aby
                                                  zobaczyć w jak spokojnym i grzecznym spoleczeństwie żyjemy.
                              • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 23:08
                                > O tym właśnie pisałam - brak zainteresowania perspektywą inną niż
                                > własna.

                                Moja perspektywa jest chronic srodowisko dla moich dzieci. Nie zyje
                                wg. tego przyslowia 'a po mnie chocby potop'.

                                Pomieszkaj w Augustowie (uzdrowisku!), w którym zwykłe ulice
                                > są rozjeżdżane przez tiry i potem oceń, czy to takie zwykłe
                                > marudzenie, czy może jednak obwodnica dla tych ludzi to zbawienie.

                                Mam znajomych ktorzy mieszkaja w domach przy torach tramwajowych.
                                Dzien w dzien tylko slysza walenie kol po torach. Nie protestuja,
                                nie wychodza na ulice, nie placza ze po wojnie przez srodek miasta
                                wzdluz historycznych kamienic ktos im tory tramwajowe polozyl.

                                A czy ci mieszkancy moze tak lamentuja bo kola nosa im przeszla ta
                                gruba kasa na jaka liczyli ze dostana za sprzedaz ziemi pod budowe
                                autostrady? Moze ich prywata byla wazniejsza niz te jak to oni
                                nazwali 'ptaszki, zabki i kwiatki'?

                                A przeciez nowa trasa autostrady sprawi ze te tiry i tak przez
                                Augustow im jezdzic nie beda. To w czym problem? Nad czym teraz beda
                                dalej lamentowac? Ta unijna kasa ktora im przeszla kolo nosa za ta
                                ich ziemie?

                                • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 23:53
                                  > Moja perspektywa jest chronic srodowisko dla moich dzieci. Nie
                                  zyje wg. tego przyslowia 'a po mnie chocby potop'.

                                  Żyjesz. 'Potop' jest obok Ciebie, a się nim nie przejmujesz.

                                  > A czy ci mieszkancy moze tak lamentuja bo kola nosa im przeszla ta
                                  > gruba kasa na jaka liczyli ze dostana za sprzedaz ziemi pod budowe
                                  > autostrady?

                                  A może ci ekolodzy tak protestują, by wyciągnąć łapówki, jak to
                                  miało miejsce w przypadku budowy centrów handlowych w Warszawie?

                                  > A przeciez nowa trasa autostrady sprawi ze te tiry i tak przez
                                  > Augustow im jezdzic nie beda. To w czym problem?

                                  W tym, że przez ostatnie dwa lata nic się w sprawie nie działo, bo
                                  na wariant proponowany przez ekologów, bardzo kosztowny, nie było
                                  kasy, a budowę tego niszczącego doline Rospudy wstrzymano. A oni
                                  żyli przy autostradzie.
                                  Myśl czasem o innych ludziach, to nie boli. Nie tylko ptaszki
                                  zasługują na godziwe warunki życia.
                                  • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 08:55
                                    A oni
                                    > żyli przy autostradzie.

                                    Jak miliony innych ludzi zyjacych przy trasach prowadzacych do W-wy,
                                    Katowic, Lodzi i innych. I zyja.

                                    > Myśl czasem o innych ludziach, to nie boli.

                                    Mysle i dlatego jestem tak szczesliwa ze moje dziecko i wnuki beda
                                    mialy Doline Raspudy a nie smierdzaca trase.


                                    Nie tylko ptaszki
                                    > zasługują na godziwe warunki życia.

                                    Te ptaszki nikogo nie krzywdza, nic nie niszcza, nie zawadzaja
                                    nikomu a takie typy jak ty zyja w jakies bajce z lat 70 kiedy to
                                    pestycydy, niszczenie srodowiska i myslenie a po nas to chocby potop
                                    byly uwazane za postepowe.

                                    Obudz sie i spojrz na to co sie dzieje na swiecie. Swiat chroni
                                    srodowisko a nie chce je niszczyc majac swoja wygode na mysli.
                                    • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 11:26
                                      > Te ptaszki nikogo nie krzywdza, nic nie niszcza, nie zawadzaja
                                      > nikomu a takie typy jak ty zyja w jakies bajce z lat 70

                                      I Ty mnie pytasz, kogo uważam za sekciarza - otóż własnie osoby,
                                      które w d... mają innych ludzi, widzą tylko Ideę, a kto przeciw
                                      niej, tego zniszczyć, obrazić, wyśmiać. W końcu to tylko inny
                                      człowiek.
                                      • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 12:56
                                        > I Ty mnie pytasz, kogo uważam za sekciarza - otóż własnie osoby,
                                        > które w d... mają innych ludzi, widzą tylko Ideę

                                        Nic a nic nie zrozumialas z tego co napisala. W d... to ty masz
                                        ludzi a moze raczej dobro publiczne. Ty opowiadasz sie za waska
                                        grupa spoleczna (mieszkancami Augustowa). A co a propos mieszkancow
                                        duzych miast? Czy oni nie powinni narzekac na poziom decybeli, kurzu
                                        i brudu?

                                        Dobrem publicznym jest zachowac srodowisko naturalne, zabytki,
                                        wiedze, sztuke, antyki, etc. Jesli WASKA grupa spoleczna tego nie
                                        chce zrozumiec to niestety ICH problem. Spoleczenstwo musi chronic
                                        slabszych - czyli dzieci, starych ludzi, matki, chorych, srodowisko
                                        naturalne.

                                        widzą tylko Ideę, a kto przeciw
                                        > niej, tego zniszczyć, obrazić, wyśmiać. W końcu to tylko inny
                                        > człowiek.

                                        I dalej powtarzam ze Rospuda to nie idea. To jest jedne z
                                        nielicznych miejsc na ziemi. Trzeba to chronic tak samo jak trzeba
                                        chronic slabszych.

                                        W Europie i na swiecie to jest tak oczywiste ze nie ma dyskusji. U
                                        nas jest sie sekciarzem, aspolecznym typem, etc.
                                        • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 14:28
                                          > Nic a nic nie zrozumialas z tego co napisala. W d... to ty masz
                                          > ludzi a moze raczej dobro publiczne.

                                          A zaczęłam dyskusję od tego, że napisałam, że popieram ochronę
                                          doliny Rospudy - choć nie powinna ona polegać na tym, że nie robi
                                          się nic, by pomóc ludziom z Augustowa.

                                          > A co a propos mieszkancow
                                          > duzych miast? Czy oni nie powinni narzekac na poziom decybeli,
                                          kurzu i brudu?

                                          A nie narzekają? Poza tym jak ktoś świadomie się wprowadza np. do
                                          mnieszkania między torami kolejowymi a tramwajowymi, to WIE, gdzie
                                          będzie mieszkać. Ludzie z Augustwoa (uzdrowiska wszak) nie
                                          wiedzieli, co się bedzie dziać w ich miescie.

                                          > Spoleczenstwo musi chronic
                                          > slabszych - czyli dzieci, starych ludzi, matki, chorych,
                                          srodowisko naturalne.

                                          Brawo! Czyli ma też chronić dzieci, starców i matki z Augustowa,
                                          prawda?

                                          > W Europie i na swiecie to jest tak oczywiste ze nie ma dyskusji. U
                                          > nas jest sie sekciarzem, aspolecznym typem, etc.

                                          Nie, postawa "A co mnie obchodzą ludzie z Augustowa" jest społeczna
                                          aż miło wink
                                          • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 15:59
                                            > A zaczęłam dyskusję od tego, że napisałam, że popieram ochronę
                                            > doliny Rospudy - choć nie powinna ona polegać na tym, że nie robi
                                            > się nic, by pomóc ludziom z Augustowa.
                                            >

                                            Ile lat ta budowa tam sie ciagnie? Ok. 20 na pewno. Zaden rzad nic
                                            nie robil a rozwiazanie nastapilo w tym roku. Czyli i ekolodzy i
                                            mieszkancy wreszcie cos SAMI zrobili. Ani jedni ani drudzy na pewno
                                            nie osiagneli w 100% swoich celow. Ale to ze Rospuda jest nietknieta
                                            jest najwazniejsze.

                                            > Brawo! Czyli ma też chronić dzieci, starców i matki z Augustowa,
                                            > prawda?
                                            >
                                            Tak jak i 'zabki, kwiatki' z Rospudy - one sie same nie obronia.

                                            > A nie narzekają? Poza tym jak ktoś świadomie się wprowadza np. do
                                            > mnieszkania między torami kolejowymi a tramwajowymi, to WIE, gdzie
                                            > będzie mieszkać. Ludzie z Augustwoa (uzdrowiska wszak) nie
                                            > wiedzieli, co się bedzie dziać w ich miescie.

                                            Znam pare miast w Polsce (i tez sa uznawane za uzdrowiska) gdzie
                                            jakis czas po wojnie mieszkancom postawiono kolej/tramwaje za oknem.
                                            I oni tez nie WIEDZIELI. Przyszlo im tak zyc. Zyja i sie
                                            przyzwyczaili. Sama dorastalam w takim miescie i moze dlatego dbam o
                                            srodowisko.

                                            Nie mow mi ze nie wiedzieli bo ta sprawa ciagnie sie juz z 20 lat.

                                            > Nie, postawa "A co mnie obchodzą ludzie z Augustowa" jest
                                            społeczna
                                            > aż miło wink

                                            Nigdzie tak nie napisalam. Czestokroc 'dobro publiczne' jest
                                            sprzeczne z interesami jednostki. I tak tez bywa.

                                            Ale dalej twierdze ze Rospuda i jej ochrona jest celem nadrzednym.
                                            Moze kiedys wszyscy ci mieszkancy ktorzy czuja sie tak pokrzywdzeni
                                            to zrozumieja i podziekuja tym 'ekoterrorystom' za to ze ocalili
                                            miejsce jedyne w swoim rodzaju dla ich dzieci, wnukow i innych
                                            pokolen.


                                            • jakw Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 28.03.09, 12:21
                                              Aniucha, rozwiązanie to nastąpi wtedy, kiedy drogę zbudują. Na razie
                                              został ustalony przebieg - teraz będzie wykup gruntów (i pewnie
                                              trochę prostestów, procesy etc), potem budowa. A jeśli dopatrzą się
                                              gdzieś jeszcze unikatowych żabek czy jaszczurek (a o to tam
                                              nietrudno) to zabawa zacznie się pewnie od początku.
                                              Nie wiem, czy jechałaś kiedykolwiek tą drogą - ja jechałam i było to
                                              doświadczenie ciut traumatyczne ze względu na ilość jeżdżących
                                              tamtędy tirów. Przejazd przez Augustów był koszmarny - wąsko, korek
                                              i tir za tirem. Obok ulicy kawałek chodnika i zaraz domy. Nie
                                              Porównanie z tramwajem jest o tyle nie trafione, że tramwaj nie
                                              wypuszcza spalin, i w dodatku przejedzie i już. W Augustowie mają
                                              tiry w korku cały dzień (a i pewnie w nocy też jeżdzą, w dodatku
                                              częściej niż jakiekolwiek tramwaje). Nie dziw się, że ludzie w
                                              Augustowie się wkurzają i uważają, że zostali poświęceni w imię
                                              ochrony traszek. I co im po "nieskażonej" Rospudzie "dla dzieci i
                                              wnuków", skoro te dzieci dostaną raka płuc albo wpadną pod samochód?
                                              • kropkaa Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 28.03.09, 12:38
                                                Tyle, że nikt nie neguje, że tam obwodnica jest potrzebna. Ale
                                                niekoniecznie musi biec Doliną Rospudy. Nie rozumiem o co to wielkie
                                                halo, skoro w tym przypadku i wilk może być syty i owca cała, co nie
                                                tak często się zdarza. Nikt przecież nie mówi, że drogi ma nie być.
                                                Nie rozumiem ludzi, którzy tego nie rozumieją.
                                                • jakw Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 28.03.09, 12:59
                                                  kropkaa napisała:

                                                  > Tyle, że nikt nie neguje, że tam obwodnica jest potrzebna. Ale
                                                  > niekoniecznie musi biec Doliną Rospudy.
                                                  Hm, masz jakiś wariant całkowicie omijający Rospudę? Bo ten
                                                  przedstawiony ostatnio także Rospudę przecina - tylko w innym
                                                  miejscu. Może mniej szkodliwym ale tak czy siak sama Rospuda na tym
                                                  ucierpi. I wcale nie jest powiedziane, że na budowie tej drogi nie
                                                  ucierpi teren w dolinie rzeki poniżej (czyli ten o który rozbił się
                                                  poprzedni wariant). Btw ktoś już zrobił badania, czy w okolicach
                                                  nowego wariantu trasy nie mieszka jakiś unikatowy gatunek komarów,
                                                  który należy chronić za wszelką cenę?
                                                  • kropkaa Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 28.03.09, 13:27
                                                    > Btw ktoś już zrobił badania, czy w okolicach nowego wariantu trasy
                                                    > nie mieszka jakiś unikatowy gatunek komarów, który należy chronić
                                                    > za wszelką cenę?

                                                    Najlepiej wszystko wybić, wyrwać, unicestwić i zamiast pięknych
                                                    storczyków zalać wszystko betonem i asfaltem, postawić drogę,
                                                    supermarket i apartamentowiec...
                                                    Brzydota, która nas otacza już zbiera pierwsze żniwa - poczucie
                                                    estetyki i piękna będzie niedługo taką samą ekstrawagancją jak
                                                    czytanie z dzieckiem stosując metodę Domana.
                                                  • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 28.03.09, 14:00
                                                    > Najlepiej wszystko wybić, wyrwać, unicestwić i zamiast pięknych
                                                    > storczyków zalać wszystko betonem i asfaltem, postawić drogę,

                                                    Nie da się mieć wszystkiego: i wszystkich stanowisk storczyków, i
                                                    cywilizacji. Niestety. Trzeba iść na kompromisy.
                        • jakw Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 28.03.09, 11:14
                          aniucha333 napisała:

                          > A kto ten koszmar tym ludziom stworzyl? Ekolodzy czy zwykla ludzka
                          > bezmyslnosc ktora drogi im kiedys tam pobudowala nie myslac o
                          > skutkach?
                          Większość dróg ma przebieg nader podobny do przebiegu gościńców czy
                          ulic powstałych w czasach gdy ludzie poruszali się pieszo, konno czy
                          w pojazdach zaprzężonych w konie czy woły. Potem je brukowano,
                          kładziono asfalt i nie było specjalnych powodów, żeby droga omijała
                          daną miejscowość - samochodów było jakby mniej, więc pewnie nie
                          przeszkadzały. To "kiedyś" wydaje mi się na tyle dawno, że
                          zarzucanie bezmyślności budowniczym akurat tej drogi jest imho
                          nieuzasadnione.
                    • jakw Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 11:58
                      aniucha333 napisała:

                      > czy tych co walczyli o Doline Rospudy tez nazywasz sekciarzami
                      albo
                      > ekoterrorystami? Bo maja pasje i walcza o nia?
                      Hm, ale jak nazwać takich gości, którzy blokują remont wiaduktu w
                      centrum dużego miasta. Potem wiadukt się wali, z 1/3 miasta stoi w
                      korkach - i będzie stało przez najbliższe 2 lata. W obu przypadkach
                      działała ta sama organizacja.
                • tawananna Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 13:08
                  > Doman uczy czytanie globalnego, calych wyrazow, fraz, zdan. Tak tez
                  > ucza na kursach szybkiego czytania. Wiec to ze kiedys tam plugiem
                  > ziemie orano i nie latano samolotami tylko wozem z koniem nie
                  > oznacza ze tak jest lepiej. Tak samo to sie ma do czytania
                  > tradyacyjnego - stara bezsensowna metoda ktorej wszyscy kurczowo sie
                  > trzymaja nie wiedziec czemu.

                  Bo język polski rządzi się innymi prawami niż język angielski - w angielskim nauka czytania globalnego znajduje większe zastosowanie z co najmniej dwóch względów: pisownia jest w znacznie mniejszym stopniu fonetyczna (więc trudno odczytać wyraz po jego przeliterowaniu), a z drugiej strony - wyrazy niemal się nie odmieniają (nie ma potrzeby czytania iluś końcówek - z apple może się zrobić co najwyżej apples).

                  Faktycznie przydałyby się badania na temat późniejszych wyników polskich dzieci, które uczyły się czytania metodą Domana (nie wiem, może takie badania już są...?) - np. czy nie mają później problemów z odczytywaniem nieznanych wyrazów albo z poprawną pisownią.
                  • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 14:19
                    - np. czy nie mają później problemów z odczytywaniem nieznanych
                    wyrazów al
                    > bo z poprawną pisownią.

                    W sumie nawet dzieci uczone tradycyjnie czytac czyli literki etc.
                    maja spore problemy z pisownia.

                    > Bo język polski rządzi się innymi prawami niż język angielski - w
                    angielskim na
                    > uka czytania globalnego znajduje większe zastosowanie z co
                    najmniej dwóch wzglę
                    > dów: pisownia jest w znacznie mniejszym stopniu fonetyczna (więc
                    trudno odczyta
                    > ć wyraz po jego przeliterowaniu),To zeby rozwiac twoje watpliwosci
                    odsylam do Rojkowskiej i jej ksiazki - swietnie to opisala a propos
                    jez. pol.

                    Metoda Domana nie jest tylko uczona po ang. Na kursie na ktorym
                    bylam poznalam ludzi z calego swiata - Francja, Hiszpania, Arabia
                    Saudyjska, Indie, Rosja, etc. Te jezyki jak wiem maja tez odmieniane
                    wyrazy przez przypadki a wiec ten sam problem co jez. pol. Jez. ang.
                    ma ten sam problem ale z czasownikami ktore w zaleznosci od czasu
                    maja inna forme.

                    a z drugiej strony - wyrazy niemal się nie od
                    > mieniają (nie ma potrzeby czytania iluś końcówek - z apple może
                    się zrobić co n
                    > ajwyżej apples).

                    I tu w jez. pol. zmienaja sie w wiekszosci przypadkow tylko koncowki
                    czyli czlon slowa jest taki sam. Jesli dzieciak zna slowo "babcia'
                    to i bez problemu odczytac slowo 'babci', 'babciny', etc.

                    Przeciez w tradycyjnej metodzie nauki czytania nikt nie przerabia
                    kazdego slowa w innej odmianie. Poznaje sie gramatyke, zapamietuje
                    reguly i wyjatki i uzywa sie do slow nowo poznanych czy nieznanych.

                    Nie pamietam zebym w szkole uczyla sie odmieniac przez przypadki
                    kazdy wyraz jaki tylko byl w podreczniku...A czytac umiem big_grin

                    I oto co mowi Doman: 'Jesli dziecko rozpoznaje slowo "doing" to i
                    rozpozna 'done', 'do', 'did', 'undone', 'overdone', etc.
                    • tawananna Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 15:03
                      > Metoda Domana nie jest tylko uczona po ang. Na kursie na ktorym
                      > bylam poznalam ludzi z calego swiata - Francja, Hiszpania, Arabia
                      > Saudyjska, Indie, Rosja, etc.

                      Nie twierdzę, że metoda Domana jest wykorzystywana tylko w języku angielskim - wręcz przeciwnie. Tylko pytanie, czy dla języków innych niż angielski jest optymalna... W języku polskim nie ma po prostu potrzeby zapamiętania wzrokowo tysięcy wyrazów na etapie nauki czytania (co nie znaczy, że nie można tego zrobić).

                      > Przeciez w tradycyjnej metodzie nauki czytania nikt nie przerabia
                      > kazdego slowa w innej odmianie. Poznaje sie gramatyke, zapamietuje
                      > reguly i wyjatki i uzywa sie do slow nowo poznanych czy nieznanych.

                      > Nie pamietam zebym w szkole uczyla sie odmieniac przez przypadki
                      > kazdy wyraz jaki tylko byl w podreczniku...A czytac umiem big_grin

                      Różnica polega na tym, że w tradycyjnej metodzien nauki czytania dziecko dostaje narzędzie, przy pomocy którego jest w stanie odczytać, czy końcówka wyrazu to -i czy -iny (nawet jeśli nigdy wcześniej nie widziało danego wyrazu).

                      > I oto co mowi Doman: 'Jesli dziecko rozpoznaje slowo "doing" to i
                      > rozpozna 'done', 'do', 'did', 'undone', 'overdone', etc.

                      Między "doing" i "overdone" jest spora różnica... Nawet większa niż między "overdone" i "overdrawn" albo "overdone" i "overdose".
                      • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 22:59
                        > Między "doing" i "overdone" jest spora różnica... Nawet większa
                        niż między "ove
                        > rdone" i "overdrawn" albo "overdone" i "overdose".

                        czyli przyznajesz ze jez. ang. jest trudniejszy? dzieki.

                        a tak a propos - "overdone" pochodzi od slowa 'do'
                        czyli 'robic', "overdrawn" od slowa 'draw'
                        czyli 'rysowac', "overdose" od 'dose' czyli dawkowac.

                        Nie wiem czy zdajesz sobie sprawe ze kazde z tych slow cos innego
                        znaczy. Ja podalam przyklad tylko czasownika 'to do' i jego
                        mozliwych odmian/uzyc. Gdzie ty po prostu pomylilas rozne czasowniki
                        uzywajac tylko tego samego przedrostka "over". Kompletnie to
                        nielogiczne.
                        • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 23:03
                          LOL Nie zrozumiałaś przekazu.
                          Verdanie chodziło o to, że gdy dziecko jest uczone "czytania", a w
                          zasadzie zapamiętywania formy graficznej słowa, nie umie wpaść na
                          to, że "overdone" pochodzi od "do", skoro o wiele bliżej mu -
                          graficznie - do np. "overdose".
                          • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 23:13
                            nie umie wpaść na
                            > to, że "overdone" pochodzi od "do", skoro o wiele bliżej mu -
                            > graficznie - do np. "overdose".

                            zrozumialam o tym co mowisz ale wy nie rozumiecie o czy jest ta
                            metoda. Slowa "overdone" sklada sie z "over" i formy przeszlej
                            czas. "do". Jesli dziecko zna slowo "over" i "do" to pozniej
                            przeczytanie slowa "overdone" nie sprawia mu zadnej przeszkody. To
                            tylko kolejny krok w nauce czytania. simple, prawda? smile
                            • tawananna Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 19:43
                              > Slowa "overdone" sklada sie z "over" i formy przeszlej
                              > czas. "do". Jesli dziecko zna slowo "over" i "do" to pozniej
                              > przeczytanie slowa "overdone" nie sprawia mu zadnej przeszkody

                              To duży optymizm, biorąc pod uwagę, że mówimy o naprawdę małym dziecku... Doman opiera się na wzrokowym rozpoznawaniu wyrazów, a naprawdę łatwiej jest "przeczytać" "overdose" zamiast "overdone" (zakładając, że dziecko zna ten pierwszy wyraz wink) niż przeprowadzić skomplikowaną analizę i syntezę.
                          • tawananna Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 19:44
                            Dziękuję, Angazetko! (Ktoś mnie zrozumiał smile BTW, nie tylko Verdana polemizuje w tym wątku wink).
                            • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 23:19
                              Ups, przepraszam za pomyłkę smile
                    • jakw Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 11:49
                      aniucha333 napisała:

                      > Przeciez w tradycyjnej metodzie nauki czytania nikt nie przerabia
                      > kazdego slowa w innej odmianie. Poznaje sie gramatyke, zapamietuje
                      > reguly i wyjatki i uzywa sie do slow nowo poznanych czy
                      nieznanych.
                      >
                      W tradycyjnej metodzie nauki czytania dzieci umieją już odmieniać
                      różne słowa. I razem z nowo poznanym słowem nie uczą się odmiany
                      typu: babcia, babci, babci, babci... babcie, babciom. Przecież one
                      już wiedzą, że to jest to samo słowo. Chyba coś ci się pomyliło.
              • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 15:02
                Tak. Dzieci te mają problemy z ortografią. Ale tak naprawde, to
                dzieci, ktore nauczyly sie później czytać i czytaja nie wyrazami,
                azdaniami - tez takie problemy miewają. A to akurat bardzo dobry
                sposób czytania.
          • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 08:44
            Sluchajcie cos zle wczoraj tu obliczylam sad

            Wczoraj przez 2 godz. zrobilam 200 slow. Wiec tak mozna zrobic 1000
            slow ale to tak z dwa albo i 3 wieczory Wam zajmie.
            • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 15:07
              Ktos nie mogł uwierzyć w rewelacyjne efekty po roku nauki...
              I to zdanie ostatecznie mnie przekonuje. Rok nauki na coś, na co
              nieco starsze dziecko musi poswięcić góra dwa-trzy miesiące, a
              czesto mniej. I co wiecej, jak sadze, nieczytającemu, a umiejącemu
              rozpoznawac wyrazy dziecku trzeba cały czas przypominac znane
              wyrazy, podczas gdy nauczony czytania 4-5-6 latek po prostu zacnie
              czytac i już tego nie zapomni.
              Te wszystkie godziny, na ktore składają się minuty poswięcone przez
              rok na uczenie czytania dziecka, ktoremu ta umiejetność jest
              niepotrzebna, mozna by spozytkować na uczenie czegoś znacznie
              bardziej twórczego.
              • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 16:23
                Verdana

                Ale ja nie mam najmniejszego zamiaru cie przekonywac. Bo i po co?

                Nie chce mi sie po raz kolejny tlumaczyc co ta metoda daje... radze
                przeczytac ksiazke Rojkowskiej i Domana.
                • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 16:52
                  Czytałam. Doman nie uczy czytać 1,5 roczniakow..
                  I powiedz mi, co Twoje dziecko sobie czyta, co czyta i jak czesto?
                  Bo skoro umie, to rozumiem, ze potrafi czytac książki, a nie tylko
                  ma bierną umiejetność czytania słów, które mu pokzaujesz.
                  • anika.777 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 19:35
                    Masz verdano absolutną rację.
                    Kiedyś też mi odbiło, naczytałam się o metodzie Domana i chciałam
                    ćwiczyć swoje dziecko. Ale jak zaczęłam liczyć ile tych kartek z
                    napisami potrzeba i ile naprawdę czasu zajmuje ta nauka, to zadałam
                    sobie pytanie, po co to? Czy moje dwu-trzyletnie dziecko przeczyta
                    sobie książeczkę? NIE, bo w tej metodzie rozpoczyna się czytanie od
                    książeczek zrobionych według schematu Domana, czyli to nie są
                    pierwsze lepsze książeczki z półki, tylko takie specjalne.
                    Po co tracić tyle czasu z dwulatkiem na coś, co mu się kompletnie
                    nie przyda w tym wieku, a za trzy lata zajmie mu ta nauka może pół
                    roku, rok?
                    • donkaczka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 20:10
                      kurde dziewczyny
                      to ja chyba z kosmosu jestem, bo mi o nauczenie czytania nie idzie
                      raczej o rozrywke umyslu, mozg w tym wieku chlonie, ma najwieksze mozliwosci
                      tworzenia polaczen, dlatego chocby rehabilitacja dzieci i doroslych ma zupelnie
                      rozne efekty

                      ja licze tylko na to, ze jakies ekstra gigabajty sie doprodukuja wink ze beda
                      cwiczyc pamiec i tyle
                      i tak im czytam i lubie

                      zreszta, ja marzylam zeby umiec czytac, nauczylam sia okolo 5-6 roku zycia i
                      chlonelam ksiazki, umiejetnosc czytanie kojarzy mi sie milo po prostu, gdyby
                      faktycznie sie nauczyly, to super, ale bez cisnienia
                      • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 22:06
                        Mimo wszystko - ta postawę ja nawet rozumiem, tylko zastanów się -
                        czy rzeczywiscie malutkie dziecko uczone "czytania" się rozwija? Ono
                        nie uczy się tak naprawde czytac, poznaje wyrazy jak poznawałoby
                        kolory czy przedmioty - ale tylko poznaje. Z tą wiedzą nic zrobić
                        samo nie moze, uczy się rzeczy, ktorej nie jest w stanie w żaden
                        sposób twórczo wykorzystać.
                        Ja bym już raczej dla cwiczenia pamieci uczyła dziecko wierszykow -
                        niemodne to, a doskonale rozwija pamięć i rozwiazywała zagadki typu -
                        na stoliku leżą trzy przedmioty, zakrywasz je chustką i kazesz
                        sobie przypomniec co to było. To jest zajęcie tworcze, angażujące
                        umysł dziecka naprawdę, uczenie się widoku poszczególnych wyrazów -
                        nie.
                        Czytanie koło 4-5 lat to zupełnie inna bajka - wtedy juz dziecku ta
                        wiedza się przydaje, może sobie przeczytać prostą książeczkę,
                        rozumie po co mu to. Dwulatek -nie rozumie, a nie uczony krótki
                        czas - zapomni. Sporo dzieci trochę starszych uczy sie czyatac bez
                        zadnego wysilku. Pyta o literki, pokazujesz mimochodem - i nagle
                        okazuje się,że dziecko czyta. Bez żadnej metody. Mój syn czytał w II
                        grupie przedszkolnej, ja mając 5 lat, a mąż - tez nie uczony
                        czytania - w wieku 3 lat. Na dobre mu to nie wyszło, niestety...
                        No i ta metoda - naprawde nie pozwala sprawnie czytać w języku
                        polskim, gdzie kazde slowo ma mnóstwo form.
                        • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 25.03.09, 22:45
                          Dwulatek -nie rozumie, a nie uczony krótki
                          > czas - zapomni.

                          nie wiem czy zapomni ale wiem ze moje dziecko uwielbia jak jej
                          czytam. A jak jestem zajeta to bierze ksiazeczki ktore jej robie i
                          jej sobie 'czyta'. Jak jej pytam co robi to odpowiada: "Mama, ja
                          citam". Jak pare dni nie robimy nic to SAMA mi przynosi ksiazeczki
                          ktore jej zrobilam i prosi mnie zebysmy to robily.

                          Mam jej zabronic?

                          > No i ta metoda - naprawde nie pozwala sprawnie czytać w języku
                          > polskim, gdzie kazde slowo ma mnóstwo form.
                          >

                          Nieprawda. Jesli by tak bylo to Rojkowska ktora zaadoptowala ta
                          metode na jez. pol. by nie odniosla takiego sukcesu.


                          I nie wiem dlaczego tak watpisz w umiejetnosci 2 czy 3 latkow. Moje
                          dziecko uczy sie grac na skrzypcach a ma 3 lata. I fakt Vivaldiego
                          jeszcze nie gra ale wychodzi na scene, gra swoje proste kawalki,
                          wrecz 'kwitnie' na scenie. Zajecia grupowe ze skrzypiec po prostu
                          uwielbia. A jak sie potrafi skoncentrowac. I tez moglabym
                          powiedziec "Ach, za mloda jeszcze jest", ale tak nie robie. Pan
                          ktory ja uczy powiedzial ze u malych dzieci (3-3 lata) sa male
                          postepy, ale to jak potem te maluchy sie rozwijaja w wieku 4-5 lat
                          to jest nie do pobicia. I wierze jemu bo czlowiek ma ponad 20 lat
                          doswiadczenia pedagogicznego z dziecmi w wieku przedszkolnym.

                          A to jak te dzieci potrafia grac na koncercie i to kazdy jeden to po
                          prostu powala mnie z nog. I wiekszosc z tych dzieci profesjonalnymi
                          muzykami nie bedzie ale bedzie grac na jakims instrumencie, znac sie
                          na muzyce i stanie sie lepszymi ludzmi czego Wam i sobie zycze smile
                          • mmk9 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 09:01
                            zaadoptowala ta
                            metode

                            co zrobiła z metodą ????
                            • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 09:11
                              > co zrobiła z metodą ????

                              ooops, kolejna pani ktora lapie nas za slowa. I zrobi halo z
                              drobnego przejezyczenia bo ja durna zapomnialam ze na forum to nie
                              pisze sie szybko, sprawdzajac kazde slowa, edytujac je prze
                              PUBLIKACJA. Tu pisze sie prace doktoranckie!

                              Co za wnikliwosc i obserwacja! I jak ci musialo sie samopoczucie
                              poprawic bo znalazlas BLAD u innej forumowiczki! amazing, truly
                              amazing big_grin
                              • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 09:27
                                Czyli, jak zrozumialam - Twoje dziecko od roku jest uczone czytania,
                                a czytać kompletnie nie umie - bo żadnej zwykłej książeczki sobie
                                nie przeczyta.
                                Czyli Twoje dzieci nie umie czytać, umie tylko dosyć bezmyslnie
                                rozpoznawać wyrazy i to tylko te, ktore zna. Nie potrafi , jak
                                dziecko uczone normalna metodą przeczyac niczego, czego wczesniej
                                nie zostało nauczone.
                                No i szczerze mówiac, wizja dwulatki uczonej czytania i gry na
                                skrzypcach jednoczesnie mnie powala - bo oba te zajęcia wymuszają
                                bezruch.
                                • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 10:58

                                  > Czyli, jak zrozumialam - Twoje dziecko od roku jest uczone
                                  czytania,
                                  > a czytać kompletnie nie umie - bo żadnej zwykłej książeczki sobie
                                  > nie przeczyta.

                                  nie czyta na glos, bo slabo rozwiniety aparat mowy. Zapytana o dany
                                  wyraz w zdaniu pokaze palcem. Wiec czytac i rozpoznawac slowa
                                  potrafi.


                                  > No i szczerze mówiac, wizja dwulatki uczonej czytania i gry na
                                  > skrzypcach jednoczesnie mnie powala - bo oba te zajęcia wymuszają
                                  > bezruch.

                                  ok, wyjasniam zeby nie slyszec juz takich komentarzy - moje dziecko
                                  chodzi na basen, codziennie na dlugie spacery na ktorych biega, bawi
                                  sie z dziecmi, chodzi na rytmike na ktorej maja taniec.

                                  wiec bardzo prosze mi nie wciskac ze ona ma zajecia bezruchowe.
                                  • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 13:48
                                    Czyli - nie potrafi czytać, tylko wskazuje palcem. Warto było przez
                                    rok uczyć czytania dzieka, ktore rozpoznaje po prostu kształty
                                    wyrazów, ale czytać nie umie???
                                    A czy Twoje dziecko ma jakis czas dla siebie, czy cały czas je
                                    stymulujesz, uczysz itd. Taka ilość zajęć powalilaby siedmiolatka.
                                    No i ja widze problem. Przecietne, niestymulowane dziecko,
                                    szczególnie dziewczynka w wieku dwóch lat może nie mowic zdaniami,
                                    ale pojedyncze słowa "kot", "pis", "mama" - powinno mowic, a zatem
                                    jak je rozpoznaje - i czytać. .... Zaczęłabym od logopedy. Zamiast
                                    nauki czytania przydałaby się nauka mówienia - tez pożyteczna
                                    umiejetność.
                      • jakw Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 11:43
                        donkaczka napisała:


                        > ja licze tylko na to, ze jakies ekstra gigabajty sie
                        doprodukuja wink
                        1 litera to góra 2 bajty. Czyli nasz szanowny alfabet daje
                        kilkadziesiąt bajtów. Znacznie więcej pamięci zajmują same obrazki -
                        może to o te obrazki właśnie chodzi? A tak na serio to mózg można
                        stymulować na wiele różnych sposobów: czytanie książek (dziecku
                        przez rodzica), malowanie, śpiewanie, mówienie wierszyków i liczenie
                        dżdżownic.
              • kropkaa Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 27.03.09, 20:27
                Rok tej nauki to zaledwie 3-4 godz. razem...
      • jakw Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 11:38
        aniucha333 napisała:

        > prostym sposobem - pokazesz jej, np. 2 rozne slowa - jedno
        > mowiace 'pies' a drugie 'kot', i zapytasz gdzie jest
        napisane 'kot'.
        > Padniesz z wrazenia jak twoja pociecha ci wskaze na to slowo.
        >
        Hm, dlaczego ktoś miałby padać z tego powodu z wrażenia. Napisane
        słowo PIES i słowo KOT różnią si wyglądem - więc dlaczego dzieci nie
        miałyby odróżniać - tak jak odróżniają kwadrat od koła czy łyżkę od
        widelca?
        • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 13:41
          > Hm, dlaczego ktoś miałby padać z tego powodu z wrażenia.

          jak to mi robila moja w wieku 18 m-scy to usiadlam z wrazenia.

          Ostatnio kupilam jej puzzle z zegarem. Na jednej czesci byl zegar a
          na drugiej czesci cyfra z godzina ktora wskazywal zegar. Trzeba bylo
          polaczyc zegar z godzina na tych puzzlach. Bawilam sie z nia tym tak
          z 3 czy 4 razy. Potem sama od poczatku do konca bezblednie mi
          zlozyla te puzzle. I wtedy po raz kolejny mi opadla szczeka.

          Juz tak mam jestem szczeko-opadajaca widzac genialnosc dzieci. Tak
          juz mam i dobrze mi z tym big_grin

          Napisane
          > słowo PIES i słowo KOT różnią si wyglądem - więc dlaczego dzieci
          nie
          > miałyby odróżniać - tak jak odróżniają kwadrat od koła czy łyżkę
          od
          > widelca?

          dobrze myslisz i litera/slowo czy kwadrat sa tylko znakami
          graficznymi. Nabieraja kontekstu w slowie, frazie czy zdaniu.
          Dlatego w tak wczesnym wieku pokazywanie im tylu znakow graficznych
          stymuluje ich wzrok i mozg.
          • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 14:30
            Jeszcze lepiej by stymulowało, gdyby dzieco wiedziało, co widzi...
            na przyklad gdyby umialo wskazywac bardzo różne rzeczy na obrazkach.
            W wypadku poznawania graficznie słów - poznaje abstrakcyjne wzorki,
            ktorymi nie umie sie poslugiwac...
            • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 15:28
              > Jeszcze lepiej by stymulowało, gdyby dzieco wiedziało, co widzi...
              > na przyklad gdyby umialo wskazywac bardzo różne rzeczy na
              obrazkach.

              przeciez powiedzialam ze wskazuje. Widze ze za wszelka cene nie chce
              to do ciebie dotrzec.

              > W wypadku poznawania graficznie słów - poznaje abstrakcyjne
              wzorki,
              > ktorymi nie umie sie poslugiwac...

              a skad to wiesz?
              • myelegans Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 15:35
                aniucha333 napisała:
                > > W wypadku poznawania graficznie słów - poznaje abstrakcyjne
                > wzorki,
                > > ktorymi nie umie sie poslugiwac...

                > a skad to wiesz?

                To popros, zeby ulozyla 3-4 wyrazowe zdanie z tych wyrazow.

                • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 15:43
                  > To popros, zeby ulozyla 3-4 wyrazowe zdanie z tych wyrazow.

                  i to robi. To tez jest jeden z krokow w uczeniu czytania. dajesz
                  dziecku kilkanascie wyrazow i dziecko tworzy zdania, ktore potem
                  czytamy.
                  • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 15:45
                    To podaj zdanie, ktore Twoja córka ulozyła.
                    I nie "czytacie" - tylko Ty czytasz, bo jak pisałas, Twoja córka
                    czytac nie moze, bo nie umie mowić.
                    • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 16:02
                      > To podaj zdanie, ktore Twoja córka ulozyła.
                      > I nie "czytacie" - tylko Ty czytasz, bo jak pisałas, Twoja córka
                      > czytac nie moze, bo nie umie mowić.
                      >

                      np. Mam domek zielony big_grin

                      Myslisz czytanie na glos z czytaniem. Umie mowic ale ma opoznienia
                      mowy zwiazane z dorastaniem w dwujez. srodowisku - slowa logopedy.
              • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 15:44
                Bo a. czytac nie umie
                b. chyba nie umie ulozyć z tych wyrazów zdania.
                tylko, jesli umie te dwie rzeczy oznacza, ze nauczylas dziecko
                czytac, a nie wskazywać znaki graficzne.
                Czyli jesli tych dwoch rzeczy nie potrafi- nie ma pojecia do czego
                te wzorki slużą, choć umie je rozpoznać.
                • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 16:06
                  > Czyli jesli tych dwoch rzeczy nie potrafi- nie ma pojecia do czego
                  > te wzorki slużą, choć umie je rozpoznać.

                  Twoim zdaniem.

                  Jesli dziecko zapytane o to co czyta, tlumaczy mi ze o tym i o tym
                  smiem twierdzic ze rozumie to co czyta.

              • malinova14 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 31.03.09, 09:00

                Niektorzy rodzice ucza dziecko czegos specjalnie na pokaz ,popisy
                przed znajomymi jakie to madre dziecko majasmile
                Wczesne czytanie ,recytowanie itp jeszcze o niczym nie swiadczy ze
                dziecko bedzie potem wybitnie zdolne i pomimo takich zdolnosci w
                wieku np 3 lat nauka pozniejsza moze wogole byc ciezkawink
                Dajmy dzieciombycdziecmi niech sie bawia beztrosko na nauke
                obowiazki bedzie czas cale zycie to pozniej mus!
            • fogito Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 29.03.09, 12:37
              Zgadzam się z verdana w całej rozciągłości. Takie uczenie 'czytania'
              poprzez rozpoznawanie wyglądu poszczególnych wyrazów, to - sorki za
              porównanie - ale nauka szympansa. Małpa też się nauczy, ale po co.
              Zawsze mi się wydawało, że wystarczy nauczyc się alfabetu, żeby
              przeczytać wszystko. A w tym wypadku to prawie jak orka na ugorze -
              tysiące plansz z wyrazami. To prawie jak przepisywanie słownika. Nie
              wiem po co to, skoro za dwa, trzy lata dziecko używając poprawnie
              znanych liter bedzie w stanie przeczytać każdą książke. Jedyny plus
              jaki widzę to czas spędzony z mamą lub tatą na zabawie smile
              Oczywiście nie neguję metody w terapii neurologicznej. Poza tym
              faktycznie taka metoda bardziej sprawdza się w angielskim, gdzie
              wyrazy się nie odmieniaja i wiele z nich trzeba się nauczyc na
              pamięć, bo wymowa jest zupełnie inna.
          • jakw Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 20:25
            aniucha333 napisała:

            > Dlatego w tak wczesnym wieku pokazywanie im tylu znakow
            graficznych
            > stymuluje ich wzrok i mozg.
            No dobra - ale równie dobrze zamiast tych wyrazów można dzieciakom
            pokazywać milion innych obrazków czy znaków graficznych. Chodzi mi o
            to, że dzieciaki można stymulować na wiele różnych sposobów -
            niekoniecznie metodą Domana. I też będzie dobrze. Imho nie ma
            potrzeby przywiązywać aż takiej uwagi do nauki czytania w wieku 2
            czy 3 lat. Normalne dziecko z w miarę normalnej rodziny da sobie
            radę z tym czytaniem.
    • mika_p Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 10:52
      Mnie zastanawia jedno:
      skąd przekonanie, że umiejętnosć odczytania słowa "pies" jest cenniejsza od
      umiejętności rozpoznania psa w ratlerku, pudlu czy jakiejś egzotycznej rasie.

      Żeby nie było, ze się nie znam - moja córka w wieku dwóch lat rozpoznała markę
      nowego telewizora wuja. Metodą Domana uczyła jej telewizja z blokami reklamowymi wink
      • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 11:02
        umiejętnosć odczytania słowa "pies" jest cenniejsza od
        > umiejętności rozpoznania psa w ratlerku, pudlu czy jakiejś
        egzotycznej rasie.

        LOL. dobre, dobre. Zadziwia mnie jak malo dajecie kredytu dzieciom smile

        zadziwia.

        Metodą Domana uczyła jej telewizja z blokami reklamowym
        > i wink

        brawo - wychowasz super konsumentke wink
        • leli1 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 11:37
          aniucha333, skąd przekonanie, że postępujesz właściwie?
          Czy są jakiś badania nad dziećmi starszymi, wykazujące, że te dzieciaki, które "czytały" met.D w wieku lat 2 są lepiej rozwiniete/bardziej inteligentne/łatwiej się uczą/czyli generalnie "są mądrzejsze" od tych nie uczonych?
          Bo rozumiem, że robisz to po to, aby dziecko miało lepszy start?, no chyba że są inne powody?

          osobiście, do mnie to co opisujesz jakoś nie przemawia. Podejrzewam, że młody znudziłby się w 5 minut.
          • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 13:11
            > Bo rozumiem, że robisz to po to, aby dziecko miało lepszy start?,
            no chyba że s
            > ą inne powody?

            Powody sa takie ze chce zeby nauka kojarzyla jej sie z przyjemnoscia
            a nie jakim strasznym obowiazkeim. W naszym wydaniu (matka - corka)
            jest to zabawa na calego. Jesli ja zaszczepie w niej milosc do
            uczenia sie to wierze ze jej to zostanie na cale zycie. Zaden
            nauczyciel ani szkola (mam nadzieje) tego w niej nie zniszczy.

            Nie wiem o takowych, ale znam dzieci ktore byly tak stymulowane od
            dziecka i sa nad wiek rozwiniete. W muzyce, np. kazdy wie ze wczesna
            nauka gry na instrumencie cwiczy pamiec, koncentracje, etc. Ta samo
            jak metoda Domana to metoda Suzuki uczy gry na instrumencie od
            najmlodszych lat. Efekty sa zadzwiajace.

            Ja gleboko wierze ze dziecko jest produktem swojego srodowiska. Geny
            oczywiscie graja spora role ale to srodowisko ostatecznie ksztaltuje
            dziecko.

            Nie potrafie swietnie pisac ani argumentowac i dlatego polecam
            czocby z ciekawosci przeczytac ktoras z ksiazek Domana czy Rojkowska
            czy dr Suzuki "Karmieni miloscia".

    • jakw Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 12:30
      Hm, tak przejrzałam trochę ten wątek i doszłam do wniosku, że z
      czytaniem w bardzo młodym wieku jest trochę tak jak z
      tzw. "nocnikowaniem" - i wzbudza podobne kontrowersje.
      Część osób uważa, że im wcześniej dziecko usiądzie na nocniku, tym
      wcześniej z tego nocnika będzie korzystało. Czasem udaje osiągnąć
      się jakiś sukces - zwykle okupiony wielomiesięczną czujnością mamy,
      a czasem na jakimś forum "małodzieciowym" pojawiają się wątki
      typu:"ma 13 m-cy, wie, że siusiu robi się do nocnika, a i tak robi
      obok - nie mam już siły". Albo powstaje problem gdy zamiast mamy
      zostaje mniej czujna babcia i przy niej dziecko nagle zaczyna robić
      w majtki (hm, to na pewno wina tej okropnej teściowej wink) Dziecko
      nieco starsze i dojrzalsze opanowuje sztukę "nocnikowania" w kilka
      dni.
      Trochę podobnie jest z czytaniem. Można oczywiście trudzić się kilka
      lat, aż dziecko rzeczywiście przeczyta swoją pierwszą książkę
      samodzielnie. Moja starsza zainteresowała się "literkami" na
      bardziej poważnie jak miała 5,5-6 lat. Pytała się czasem "a jaka to
      litera?". Po czym mając 6,5 roku nagle zaczęła czytać. Po prostu. A
      ja miałam problem co zrobić, żeby nie czytała mi gazet, bo tam
      tylko pożar w X, wojna w Y czy koniec świata w 2012 - strasznie
      się przejmowała i spać potem nie mogła. Btw 2-3-latkowi umiejętność
      czytania nie jest jakoś specjalnie potrzebna - i tak jest chyba za
      mały na zostawienie sam na sam z książką, w której Baba Jaga chce
      zjeść Jasia, a wilk połyka Babcię i Czerwonego Kapturka.
      • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 13:43
        Bardzo trafne porównanie. Dodam jeszcze, ze dzieci wczesnie
        nocnikowane i nabywajace , dzieki treningowi tej umiejetnosci
        wczesniej niż rówieśnicy, znacznie częściej zaczynają moczyć się w
        starszym wieku, niż dzieci, ktorym pozwolono doczekać do wieku, gdy
        sa dojrzałe do nabycia tej umiejetnosci.
        Myslę, ze z czytaniem jest podobnie. Dziecko uczone wczesnie i
        intensywnie, ale nie dojrzałe, aby czytać (nie rozróżniać wyrazy),
        moze wcale nie wyosnąć na czytelnika. Bo wiele lat poswięciło na
        uczenie się rzeczy, z ktorej ono samo pożytku nie widzi. Natomiast
        dziecko, ktore doroslo samo do nauki czytania, czesto uczy się
        blyskawicznie, z własnej inicjatywy i nagle okazuje się, ze po
        prostu czyta...
        To, ze moje dziecko czyta odkryla przedszkolanka, gdy miał troche
        ponad cztery lata. Starsze dzieci nauczyły się czytać w zerowce. Nie
        ma absolutnie żadnej róznicy w ilosci i jakosci czytanie między
        nimi.
        • myelegans Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 13:50
          > Myslę, ze z czytaniem jest podobnie. Dziecko uczone wczesnie i
          > intensywnie, ale nie dojrzałe, aby czytać (nie rozróżniać wyrazy),
          > moze wcale nie wyosnąć na czytelnika.

          Dokladnie. Trafniej bym tego nie ujela. Ja chce, zeby moje dziecko
          kochalo ksiazki i kochalo czytac, tak jak my, ale czy bedzie to
          robilo w wieku 6 czy 10 lat nie ma juz az takiego znaczenia.

          Ja tez nauczylam sie czytac sama z.... gazet (elementarza w domu nie
          bylo) jak mialam 5 lat, bo chcialam dostac karte do biblioteki,
          ktora byla dla mnie magicznym miejscem i mialam cisnienie na bycie
          czytelniczo niezalezna
      • myelegans Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 13:46
        Uczenie 2-3 latka czytania, to nie jest nauka czytania ze
        zrozumieniem, tylko rozpoznawanie znakow takich jak litery, czy
        wyrazy. Dziecko nawet rozpoznajac wyrazy, nie bedzie czytalo ze
        zrozumieniem.
        Mam w domu egzemplarz, ktory mial parcie na litery i czytanie od
        zawsze, litery znal jak mial 1.5roku duze i male. Pozniej po jakims
        czasie okazalo sie, ze sporo rozpoznaje i potrafi "czytac" po ang.
        co jest latwiej ze wzgledu na brak odmian.
        Teraz 4-latek wlasciwie potrafi przeczytac prosta ksiazke dla
        pierwszaka, ale .... wcale nie chce, nie jest zainteresowany, bo
        widze, ze rzeczywiscie skoncentrowany na rozpoznawaniu wyrazow, nie
        koncentruje sie na tresci. Efekt.... frustracja. Nadal chce zebysmy
        my mu czytali i tak robimy. Za to bardzo lubi bawic sie literami w
        ukladanie, tworzenie nowych wyrazow, zamienianie liter, ale to
        zabawa taka jak puzzlami.
        Najlepiej po prostu isc za dzieckiem, chce, uczyc, nie chce zostawic.
        Gdzies tam czytalam, ze wczesne czytanie slabo przeklada sie na
        pozniejsze szkolne sukcesy.

        Ania, przeciez my dzieciom caly czas przekazujemy wiedze,
        niekoniecznie trzeba z fiszkami siedziec i przepytywac ze slowek.
        Rozmawiasz, pokazujesz, zabierasz w rozne miejsca, podrozujesz,
        pieczesz ciastka, sadzisz rosliny, pokazujesz mrowki i wode ze stawu
        pod mikroskopem, robisz model ukladu slonecznego itd. Wszyscy jakos
        maja parcie na te nauke czytania, jakby od tego zalezalo teraz na
        jaki uniwersytet dziecko sie dostanie.
        • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 13:50
          Masz racje - to, o czym tu mowa nie jest nauka czytania, tylko nauka
          rozpoznawania znaków graficznych. Z czytaniem ma to, jak widać, zero
          wspólnego.
        • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 26.03.09, 15:40
          > Ania, przeciez my dzieciom caly czas przekazujemy wiedze,
          > niekoniecznie trzeba z fiszkami siedziec i przepytywac ze slowek.
          > Rozmawiasz, pokazujesz, zabierasz w rozne miejsca, podrozujesz,
          > pieczesz ciastka, sadzisz rosliny, pokazujesz mrowki i wode ze
          stawu
          > pod mikroskopem, robisz model ukladu slonecznego itd. Wszyscy
          jakos
          > maja parcie na te nauke czytania, jakby od tego zalezalo teraz na
          > jaki uniwersytet dziecko sie dostanie.

          OK, moi drodzy czestokroc brzmie jednoznacznie. Moze dlatego ze
          piszac b. szybko czesto 'polykam' moje watki.

          Uscislijmy - ja nie twierdze ze metoda Domana jest jedyna sluszna
          metoda w rozwijaniu talentow dziecka. Absolutnie nie. U nas w domu
          jest to tylko jedna z metod. Oprocz czytanie Mloda ma basen ktory
          uwielbia, rytmike na ktorej szaleje tanecznie i rytmicznie, w domu
          uwielbia bawic sie Lego (rano jak tylko wstanie i zje sniadanie to
          robi), ogladac Ulice Sezamkowa, Barney'go, sluchac muzyki (nie
          cierpi pop-u i innych wspolczesnych rytmow ale uwielbia klasyke -
          moze to byc efekt tego ze ja sama tylko tego slucham sad; razem
          czytamy (i to nie tylko ksiazki ktore robie jej sama wg metody
          Domana; uwielbia grac na skrzypcach (choc i tak sa to tylko 3 proste
          melodie), uwielbia gotowac ze mna czy piec ciastka (ma swoje foremki
          ktorymi wycina rozne ciasteczka); chodzi ze mna regularnie do
          filharmonii i na przedstawienia baletowe; chodzimy do muzeow, etc,
          etc, etc. Jest tego tysiace rzeczy.

          W naszym domu czytanie jest tylko jedna z rzeczy ktore robimy.
          Pisalam glownie o tym z prostej przyczyny - zalozycielka watku tylko
          o to pytala smile

          • grazynanowa Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 27.03.09, 08:28
            aniucha333 napisała:



            > U nas w domu
            > jest to tylko jedna z metod. Oprocz czytanie Mloda ma basen ktory
            > uwielbia, rytmike na ktorej szaleje tanecznie i rytmicznie, w domu
            > uwielbia bawic sie Lego (rano jak tylko wstanie i zje sniadanie to
            > robi), ogladac Ulice Sezamkowa, Barney'go, sluchac muzyki (nie
            > cierpi pop-u i innych wspolczesnych rytmow ale uwielbia klasyke -
            > moze to byc efekt tego ze ja sama tylko tego slucham sad; razem
            > czytamy (i to nie tylko ksiazki ktore robie jej sama wg metody
            > Domana; uwielbia grac na skrzypcach (choc i tak sa to tylko 3
            proste
            > melodie), uwielbia gotowac ze mna czy piec ciastka (ma swoje
            foremki
            > ktorymi wycina rozne ciasteczka); chodzi ze mna regularnie do
            > filharmonii i na przedstawienia baletowe; chodzimy do muzeow, etc,
            > etc, etc. Jest tego tysiace rzeczy.

            Wszystko zaplanowane ,perfekt!! Dobrze byloby gdybys w tym
            wszystkim mogla jeszcze oddzielic swoje ambicje od potrzeb malego
            dziecka,bo wyrosnie na tzw. MALEGO DOROSLEGO


            • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 27.03.09, 09:50
              > Wszystko zaplanowane ,perfekt!!

              a moze raczej zdolnosc ciaglej improwizacji?

              Dobrze byloby gdybys w tym
              > wszystkim mogla jeszcze oddzielic swoje ambicje od potrzeb malego
              > dziecka,bo wyrosnie na tzw. MALEGO DOROSLEGO

              jakie ambicje? Ze dziecko wrecz placze jak nie idziemy na basen albo
              ze nie znosi jak jej chce zabrac skrzypce? Albo isc z nia na
              comiesieczne przedstawienia dla dzieci do filharmonii lub opery? i
              co w tym zlego? swietnie sie bawi i to najwazniejsze smile
              • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 27.03.09, 16:52
                Nie, waznie jest także to, aby umiala sie bawić bez stalych
                atrakcji, aby nauczyć ja, ze trzeba zająć się czesto samym sobą - a
                Twoja corka, o ile rozumiem, niemal cale dznie ma organizowane przez
                doroslych.
                • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 27.03.09, 20:52
                  aby nauczyć ja, ze trzeba zająć się czesto samym sobą

                  jak pisalam powyzej moje dziecko uwielbia klocki Lego ktorymi
                  potrafi sie zajac przez pare godzin. zdziwiona?

                  kolejna rzecza ktora uwielbia jest Ulica Sezamkowa i Barney -
                  moglaby ogladac ich na DVD przez pol dnia.

                  Gry komputerowe - tak samo.

                  Bawi sie SAMA bo ja nie mam czasu ciagle jej zabawiac.

                  I tak mamy b. duzo rzeczy ktore razem robimy bo trudno wymagac od 3-
                  letniego dziecka by samo pojechalo samochodem do swojej rodziny czy
                  znajomych albo samo poszlo na spacer.
              • kropkaa Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 27.03.09, 20:48
                Aniuch, nawet się nie staraj, bo i tak wszystko co zrobisz,
                będzie źle... Rozwijasz dziecko to źle, bo jesteś wyrodna matką,
                która zabiera biedaczkowi dzieciństwo, nie rozwijasz, jeszcze
                gorzej, bo marnujesz mu przyszłe sznse i życie. Uczysz czytać to
                okropne - jak możesz? Nie będzie umiało czytać w wieku 4 lat, gdy
                wszystkie okoliczne dzieci będą dukać literki - wyrodna matka,
                piekła ciasteczka, gdy inne dbały o swoje latorośle... I tak dalej x
                1 000 000. Matki, które sadzają dziecko na 5 godz. przed tv są złymi
                matkami, ale jeszcze gorszymi matkami są te, które robią coś z
                dzieckiem, nie daj Panie czytają metodą Domana. I niezwykle mnie
                ciekawi jak zajmują dziecku czas te mamusie, które robią "tysiąc
                innych rzeczy"... Doman zły, basen zły, skrzypce be, muzeum,
                filharmonia a fuj!, Lego dla snobów. Chyba tylko Minimini jest
                akceptowalne...

                --
                a może by tak urodzić w domu?
                • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 27.03.09, 21:09
                  kropkaa

                  Masz racje. Jest mi przykro czasami tego sluchac i to nie tylko na
                  forum ale i w realu. Mam naprawde malo czasu - bo pracuje zawodowo
                  (raczej lajtowo ale wciaz), przygotowuje sie do kolejnych egzaminow
                  zawodowych, mam male dziecko o ktore dbam z calego serca, mamy taka
                  wiez i milosc ze az milo(codziennie tak z tysiac razy slysze od
                  niej 'Mamo kocham cie"), dziecko kochane, madre, dobre, mile, zdrowe
                  i ciagle zle.

                  Jak mialam przerwe w pracy to slyszalam ze co ja sobei mysle jak
                  wszyscy pracuja a ja TYLKO z dzieckiem siedze. Mimo ze z Mloda
                  robilam tyle rzeczy czy watpie jakiekolwiek przedszkole by tyle jej
                  dalo. Teraz jak mam milion rzeczy na glowie i WCIAZ sie nia zajmuje
                  jak najlepiej potrafie to slysze ze przesadadzam etc. Skad takie
                  komentarze??? CO ja zlego robie? Przeciez sa przedstawienia dla
                  maluchow w kazdym wiekszym miescie (baletowe, muzyczne, teatralne),
                  przeciez sa ksiazki, sa filmy, sa CDs z muz. klasyczna... Przeciez
                  to jest dla ludzi. I co w tym zlego ze moja Mala uwielbia muz.
                  klasyczna? Juz tak ma. I co z tego ze jej Mama jej pokazuje jakies
                  slowa czy ksiazki ktore dla niej robi???

                  Przeciez KAZDY tak moze. Zamiast stekac, jekac, i wymyslac tysiace
                  powodow tak zorganizwac sobie czas i zrobic cos z dzieckiem?
                  Traktowac je jak rownorzednego partnera a nie smiesznego maluszka?
                  Co w tym zlego? Chce miec niezalezne, silne i samodzielne dziecko
                  dla ktorego nauka i wiedza beda pasja a nie kara. Ktore bedzie
                  madrym, swiatlym czlowiekiem dbajacym o innych, srodowisko i siebie
                  i swoja rodzine. Co w tym zlego? Co w tym zlego dac dziecku
                  narzedzia ktore pomoga mu usamodzielnic sie jak najszybciej? Co
                  zlego w dbaniu o rozwoj dziecka? Co???

                  I jakie ambicje mi tu niektorzy chca wmowic? Jakie? Ja jestem b. niz
                  spelniona zawodowo, nie jestem rozgoryczona, jestem szczesliwym
                  czlowiekiem co wiecej chciec? Chyba tylko zeby moje dziecko mialo
                  tak samo smile

                  I naprawde cenie bardzo komentarze niektorych z Was mimo ze nie
                  zawsze macie racje.

                  Kropkaa - jestes niesamowita. Robisz to co stanie sie za pare lat
                  codziennoscia smile
                  • jakw Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 28.03.09, 10:45
                    No dobra - jak nie masz czasu to młoda bawi się SAMA. Nie ma żadnych
                    szans na to, żeby wciągnąć cię w zabawę o jakiś bzdurnych
                    księżniczkach czy pieskach. Jak masz czas to chyba cały czas jej
                    organizujesz za pomocą czytania, gry na skrzypcach, basenu itp.
                    Piaskownicę na placu zabaw uznajesz pewnie za niegodną uwagi, bo tam
                    przebywają dzieci, które nie mają zielonego pojęcia co to jest
                    polityka monetarna. Czy pozwolisz potem młodej na zachwyty nad
                    Rhianną lub jakimś heavy metalem, czy uznasz, że tylko Szopen,
                    Beethoven i Bach? Imho jesteś na dobrej drodze do tego, żeby
                    wychować pannę, która w wieku lat 7 będzie w stanie dyskutować z
                    tobą na tematy typu: "wpływ obniżenia przez FED stóp procentowych na
                    cenę oliwek w pobliskim sklepie", a która będzie miała problem w
                    porozumieniu się z koleżanką odnośnie pożyczenia ołówka.
                    • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 28.03.09, 22:14
                      Nie ma żadnych
                      > szans na to, żeby wciągnąć cię w zabawę o jakiś bzdurnych
                      > księżniczkach czy pieskach. Jak masz czas to chyba cały czas jej
                      > organizujesz za pomocą czytania, gry na skrzypcach, basenu itp.

                      My robimy wszystko. Nie robie starej malenkiej z mojego dziecka.
                      Moze dopisac ci jeszcze grafik jej zajec. Czy ty naprawde myslisz ze
                      my CODZIENNIE chodzimy na basen albo do teatru? Wiec, nie - nie
                      codziennie.

                      Owszem czytanie jest codziennie, jak i zabawy z jej lalkami, Lego,
                      gonitwy po domu, gilgotki, przytulanki, rysowanie (uwielbia to robic
                      i zadziwia mnie jak dlugo potrafi sie na tym skupic - czasami mija 1
                      godz a ona sleczy nad kartka i zawziecie cos rysuje),etc.

                      Pieski ma dwa w domu i sa bardzo zgrani wiec o pieskach jej
                      opowiadac nie musze bo wie co to jest. Dzieki niej oba pieski maja
                      juz lekka nadwage big_grin

                      Czy pozwolisz potem młodej na zachwyty nad
                      > Rhianną lub jakimś heavy metalem, czy uznasz, że tylko Szopen,
                      > Beethoven i Bach?

                      Uwielbiamy U2 i jazz. Czy za to tez nasz bedziecie krytykowac?

                      Imho jesteś na dobrej drodze do tego, żeby
                      > wychować pannę, która w wieku lat 7 będzie w stanie dyskutować z
                      > tobą na tematy typu: "wpływ obniżenia przez FED stóp procentowych
                      na
                      > cenę oliwek w pobliskim sklepie",

                      Mam nadzieje big_grin Tak jak mam nadzieje ze nasze wszystkie dzieci stana
                      sie swiatlymi ludzmi i ochrona ten swiat od samozniszczenia - zaczna
                      dbac o srodowisko, wymysla lepszy system gospodarczy niz obecnie nam
                      znane, zaprzestana bezmyslnych wojen, etc.


                      a która będzie miała problem w
                      > porozumieniu się z koleżanką odnośnie pożyczenia ołówka.

                      Czy ty naprawde wierzysz ze sie taki narodzil ktory by wszystkim
                      dogodzil? Ze jest tam jakas osoba na swiecie ktora radzi sobie i
                      jest uwielbiana przez wszystkich?? Watpie.
                  • grazynanowa Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 28.03.09, 13:25
                    aniucha333 napisala:

                    Przeciez KAZDY tak moze. Zamiast stekac, jekac, i wymyslac tysiace
                    powodow tak zorganizwac sobie czas i zrobic cos z dzieckiem?
                    Traktowac je jak rownorzednego partnera a nie smiesznego maluszka?
                    Co w tym zlego? Chce miec niezalezne, silne i samodzielne dziecko
                    dla ktorego nauka i wiedza beda pasja a nie kara.

                    Twoje dziecko ma trzy lata!!! nie watpie ,ze chcesz jak
                    najlepiej ,ale to nie najlepsze rozwiazanie traktowac male dziecko
                    jako partnera!!!Skutki takiej metody wychowawczej mozesz czerpac za
                    pare lat ,ale niestety negatywne.Piszesz ze Twoje dziecko mowi, Mamo
                    kocham Cie ,ale zapominasz o jednym , wszystkie male dzieci kochaja
                    swoich rodzicow automatycznie.Pozwol jej byc dzieckiem ,maluszkiemsmile
                    nie probuj na sile stworzyc geniusza ,dlaczego ma byc silna?dlaczego
                    musi usamodzielnic sie jak najszybciej?
                    • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 28.03.09, 22:39
                      ale to nie najlepsze rozwiazanie traktowac male dziecko
                      > jako partnera!!!Skutki takiej metody wychowawczej mozesz czerpac
                      za
                      > pare lat ,ale niestety negatywne

                      czyli co lepiej je bic i krzyczec na nie niz pozwolic stawac sie
                      mala osobowoscia? I nie zrozum mnie zle wiem ze dzieci musza znac
                      swoje granice ale nie mam ochoty byc matka autorytatywna bo to nie
                      ja. Chce zeby mnie sluchala ale nie bede w niej zwalczac jej
                      osobowosci, tego kim jest.

                      Pozwol jej byc dzieckiem ,maluszkiemsmile

                      Alez ja jej pozwalam. Dlaczego mowisz takie rzeczy?

                      dlaczego ma byc silna?dlaczego
                      > musi usamodzielnic sie jak najszybciej?

                      A dlaczego nie? Czyz wiedza i umiejetnosci to nie sila?

                      A usamodzielnic - nie mowie o zadnej najblizszej przyszlosci tylko o
                      tak 20 latach od dzisiaj smile Mam w rodzinie przypadki 30-letnich
                      pasozytow (mowiac lagodnie) zyjacych na koszt swoich rodzicow,
                      oczekujacych na gwiazdke z nieba i majacych pretensje do calego
                      swiata ze nie widza jacy to oni sa cudowni. Patrzac na takie 'cuda'
                      przechodza mi ciarki po plecach. Autentycznie. I dlatego o tym
                      wspomnialam.
                • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 27.03.09, 22:29
                  Tak, bo nie jest dobrze nie znac umiaru. Oba krance skali - tzn,
                  rodzice, ktorzy nie robia z dzieckiem NIC, sadzają przed telewizorem
                  i tyle na pewno nie robia dobrze. Ale rodzice, ktorzy dwulatka uczą
                  grania na skrzypcach, czytania, pływania, matematki i dziesiątkach
                  innych rzeczy - tez popełniają błąd. Bo nie znaja umiaru i wydaje im
                  się,z e dziecko rozwija sie tylko wtedy, gdy jest czegoś konkretnego
                  uczone - tymczasem dziecko rozwija się także w swobodnej zabaiwe, w
                  czasie wolnym i od zorganizoawanych zajęć i od rodziców.
                  To trochę tak jak z jedzeniem - jak nie dasz dziecku jeść, to
                  zachoruje, a moze i umrze, jak będziesz dawała bez umiaru - to
                  będzie otyłe i chore.
                  Umiar, umiar we wszystkim - to jest jedyna dobra wskazówka
                  wychowawcza.
                  • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 27.03.09, 23:48
                    umiar to jest dobry w jedzeniu, ale nie w zyciu. Pasji do czegos tam
                    w zyciu bym nie nazwala umiarem ani intensywnej pracy zawodowej tez.

                    Wiec daruj sobie te komentarze.

                    • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 28.03.09, 00:07
                      Widać nie słyszałas o przebodźcowaniu. Szkoda.
                      • kropkaa Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 28.03.09, 12:01
                        > Widać nie słyszałas o przebodźcowaniu.
                        Przebodźcowanie dzieci dostają w prezencie od rodziców, którzy
                        najpierw zabierają je na rundkę do centrum handlowego (widok
                        noworodka nie jest niczym niecodziennym), a potem włączają telewizor
                        na cały wieczór i dziecko ogląda jingle, zapowiedzi, reklamy i
                        zmieniające się kanały o różnym poziomie głośności.

                        Nie wiem jakim cudem jedna minuta dziennie zabawy z dzieckiem
                        rozłożona na 3 części ma przebodźcować dziecko. Tak samo nikt nie
                        lata codziennie z dziekiem od opery do muzemu poprzez Zachętę,
                        Muzeum Narodowe i poranek w filharmonii. Zaczynając od basenu
                        oczywiście i kończąc na jeździe konnej.
                        Na początku miałam wiele wątpliwości i pomimo, że przeczytałam
                        oprócz dyskusji, o jaką prosiłam na forum 'Metody szybkiego uczenia
                        się', obie książki Domana i Rojkowską, cały czas się wahałam. Aż
                        zobaczyłam "naukę" w akcji - poprosiłam koleżankę, by mi pokazała
                        jak to wygląda w rzeczywistości. I oniemiałam. Dwuletnie dziecko z
                        radością bawi się z matką, śmieje się, jest zadowolone, gdy widzi
                        plansze z czerwonymi literami. A moje dziecko na to woła "jesce,
                        jesce!" Oczywiście nie ma żadnego jeszcze, bo następne za min. pół
                        godz. Moja więc prosi "to moze coś innego?" Natychmiast zamówiłam
                        zestaw i jak tylko kurier go dostarczył zaczęłyśmy czytanie.

                        To, że tzw. autorytety nie pochwalają wielu rzeczy, wisi mi i
                        powiewa, bo ja, jeśli chodzi o wychowanie, prawie nie mam
                        autorytetów. Padają jeden po drugim jak muchy - ostatni bastion i
                        moja wielka wyrocznia - Paweł Z., któremu wiele wybaczałam, stracił
                        w moich oczach zbyt wiele, by być dla mnie wiarygodnym. Teraz tylko
                        to, co zgadza się z tym, co czuję, jest dla mnie ważne. Jakoś nie
                        mam wrażenia, że wyjdę na tym jak Zabłocki na mydle.
                        • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 28.03.09, 14:05
                          > Przebodźcowanie dzieci dostają w prezencie od rodziców, którzy
                          > najpierw zabierają je na rundkę do centrum handlowego (widok
                          > noworodka nie jest niczym niecodziennym), a potem włączają
                          telewizor
                          > na cały wieczór i dziecko ogląda jingle, zapowiedzi, reklamy i
                          > zmieniające się kanały o różnym poziomie głośności.

                          Tak, takie dzieci też są przebodźcowane. Podobnie jak te, którym
                          rodzice starają się przekazać wszystko od razu i zaprogramować ich
                          dzień od a do z. Koleżanka, udzielająca korepetycji z angielskiego
                          dzieciom z podstawówek, opowiadała, jak jej żal tych uczniów:
                          szkoła, jeden język, drugi język, rytmika, konie, skrzypce, judo,
                          teatr szkolny... Niektórzy, widać, robią to z dziećmi jeszcze
                          młodszymi.
                        • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 28.03.09, 22:27
                          a potem włączają telewizor
                          > na cały wieczór i dziecko ogląda jingle, zapowiedzi, reklamy i
                          > zmieniające się kanały o różnym poziomie głośności.

                          znam takie domy. Po pol godzinnej wizycie w takim domu glowa mi peka
                          w szwach. Nie wiem jak mozna tak zyc. Przeciez to tworzy taki chaos
                          w glowie - ta ciagla sieczka w mediach, brrr sad

                          >
                          > To, że tzw. autorytety nie pochwalają wielu rzeczy, wisi mi i
                          > powiewa, bo ja, jeśli chodzi o wychowanie, prawie nie mam
                          > autorytetów.

                          big_grin Mam tak samo. Tak naprawde to tylko my rodzice wiemy swiadomie
                          czy podswiadomie co jest dla naszych maluchow dobre. Tak jak piszesz
                          tylko to co my czujemy jest ok.

                          U nas jest dokladnie tak samo - Mloda jak zacznie ze mna
                          cwiczyc/czytac to ja czestokroc mam dosyc bo ona tylko wola 'jesce'
                          tak i u was. Smieszne jak dzieci sa podobne jak cos lubia.

                          Padają jeden po drugim jak muchy - ostatni bastion i
                          > moja wielka wyrocznia - Paweł Z

                          a kto to jest ten Pawel? Znajomy czy jakas postac z mediow?

                          Kropkaa - pozdrawiam smile
                          • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 29.03.09, 11:42
                            To nie podobieństwo, tylko chęć przyciagnięcia uwagi. dziecko wie,
                            ze skoro zawola "jesce' to będziesz z nia, a jesli nie - to sobie
                            pójdziesz. Traktujesz swoją dwulatke jak dziecko bez porwniania
                            starsze i przypisujesz jej motywy działania, ktore chciałabyś, żeby
                            byly prawdziwe.
                            Absolutnie nie jest prawdą, ze tylko rodzice wiedza, co dla ich
                            dzieci jest dobre. Bardzo czesto rodzice krzywdza bezwiednie swoje
                            dzieci, ponieważ wydaje im się, ze wiedza co jest dobre - a myla się
                            i to bardzo. Gdybyś miala rację, to wszystkie dzieci byłyby
                            doskonale wychowywane, a nie sa.
                            • kropkaa Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 29.03.09, 13:14
                              Pozwolę się z Tobą nie zgodzić, Verdano.
                              Nie pójdę sobie od dziecka, tylko będę z nią lub koło niej, z tego
                              prostego powodu, że jestem na wychowawczym, a ponieważ do pomocy nie
                              mam babć, odpada wariant 'chwila czytania i mama znika na pół dnia'.
                              Jeśli zaś chodzi o rady, to jestem osobą, która o wychowaniu czyta
                              non stop i to nie byle jakie poradniki, tylko książki polecane przez
                              psychologów i inne matki. Są to wartościowe rzeczy, z których
                              baardzo dużo się dowiaduję i dzięki nim dużo rozumiem z zachowania
                              dziecka. Tyle, że na szczęście posiadłam zdolność filtrowania tego
                              wszystkiego i odnoszenia rad do rzeczywistości i wspomagania się
                              intuicją. Wystarczy wziąć dwie pierwsze z brzegu książki i od razu
                              znajdzie się cała lista rzeczy wykluczających się. Od najprostszych
                              (jedzenie, spanie, smoczek) do poglądów nt. klapsów - niektórzy
                              nadal piszą, że w klapsie raz na jakiś czas nie ma nic złego.
                              Nie jestem doskonałą matką i nigdy nie będę, być wystarczająco dobrą
                              matką mi wystarczy.
                              Są autorytety, które nadal uwielbiam (Penelope Leach, Sheila
                              Kitzinger), ale wspomniany Paweł Z. (szukać należy na TVN czy na
                              forum eksperckim "Opieka i pielęgnacja a rozwój noworodka") jest dla
                              mnie przykładem, że nikomu nie należy ufać ślepo (spadł z piedestału
                              po dyskusji nt. podania butelki i mieszanki noworodkowi i
                              wcześniakowi, którego matka chciała karmić naturalne). Tak samo jest
                              z Domanem - owszem, gdy się czyta jego książki, to nieźle człowiek
                              jest nakręcony i na "wow!", ale poza zachwytem na geniuszem i
                              nieskończonymi możliwościami ludziego mózgu zauważyłam inne rzeczy,
                              które wydają mi się sensowne. Np. metoda czytania wyrazami - ile
                              dzieci w trzeciej czy czwartej klasie ma problem z czytaniem, bo
                              sylabizują w myślach? Dostosowanie materiału do wieku dziecka - u
                              nas siedmiolatki czytaja bzdety typu "Ala ma Asa", gdy powinny
                              czytać materiał na poziomie czwatroklasistów, bo to jest dla nich
                              interesujące.
                              Nadal nie znam odpowiedzi na pytanie "co może czytać dwuletnie
                              dziecko?" - IMO nic. Tak samo jak nie przekonuje mnie ta zabawa z
                              roczniakiem. Zaczęłam, gdy byłam do tego przekonana, choć mam rok w
                              plecywink i traktuję to nie jako sposób na wyprodukowanie geniusza,
                              tylko jako zabawę. Ponieważ I etap trwa ok. roku, to do prostych
                              zdań i tak nie dojdziemy wcześniej, niż ok. trzech lat. Potem proste
                              zdania - i suma sumarum dziecko będzie mieć lat 4, czyli tyle, ile
                              zwykle mają dzieci, gdy zaczynają czytać.
                              I jeszcze raz napiszę - dziennie cały ten zgiełk zajmuje ok. jednej
                              minuty podzielonej na trzy części.
                              A co do wychowania jeszcze - gdy zobaczyłam kiedyś wywiad z Rafałem
                              Blechaczem w telewizorze, to autentycznie zamarzyłam, by mieć tak
                              wspaniałe, kulturalne, skromne, mądre i elokwentne dziecko. Jakoś
                              nie widać, by był nieszczęśliwy, że niezliczoną ilość godzin musiał
                              poświęcić na życie przy fortepianie. Gdyby nie to, że brak mi
                              miejsca, już bym dawno kupiła pianinowink
                              • paszczakowna1 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 29.03.09, 15:19
                                > Np. metoda czytania wyrazami - ile
                                > dzieci w trzeciej czy czwartej klasie ma problem z czytaniem, bo
                                > sylabizują w myślach?

                                Czytanie wyrazami (czy całymi związkami frazeologicznymi) jest oczywiście
                                pożądane. I u normalnie czytającej osoby rozwija się samo przez się. Ale
                                sylabizowanie daje możliwość przeczytania słowa nieznanego (a na początku
                                kariery czytelniczej większość jest taka), czyli daje podstawowe, uniwersalne
                                narzędzie. Ponadto, sprzyja nauce pisania. (Literowanie to zgoła inna rzecz, i
                                to czytanie wręcz utrudnia.) Problem, o którym piszesz wynika, IMHO, ze zbyt
                                małego kontaktu tych dzieci z książką - jak dziecko czyta sporo (i na początku
                                np. czyta się mu pokazując tekst), sylabizowanie szybko zanika.

                                Czytanie globalne jest fajne, ale mi się wydaje, ze powinno być uczone łącznie z
                                czytaniem sylabami - najbardziej pospolite słowa globalnie, sylaby, żeby dać
                                sobie radę na początku z resztą.
                              • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 01.04.09, 18:53
                                No to wytłumacz mi, po co uczyć dziecko trzy lata tego, czego mozna
                                nauczyć błyskawicznie po tych trzech latach? I w dodatku uczyć ze
                                świadomoscią, ze na razie to dziecku do niczego nie jest potrzebne?
                                Nie obawiasz się, ze dziecko, zanim dotrze do etapu "poczytania
                                sobie" dla przyjemnosci, nie bardzo bedzie rozumialo zwiazek
                                pomiedzy tym, czego się uczyło bez zrozumienia celu przez pare lat,
                                a zwykłą, nieksztalcąca rozrywką? Że nie będzie znudzone?
                                Bo długa nauka tego samego, bez szybkich efektów, nudzi. Tak juz
                                jest.
                                Dlatego, jak widać, nie "protestuję" przeciw nauce grania na
                                skrzypcach, chcoć same bym tego dziecku nie fundowala. Bo tu dziecko
                                sie uczy i od razu może grać - widzi efekty, ma przyjemność, moze
                                tworczo wykorzystać umiejetność. A w czytaniu - nie.
                    • jakw Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 28.03.09, 09:47
                      aniucha333 napisała:

                      > umiar to jest dobry w jedzeniu, ale nie w zyciu.
                      W życiu też się często sprawdza.

                      >Pasji do czegos tam w zyciu bym nie nazwala umiarem
                      Młoda pasjonuje się grą na skrzypcach, basenem etc? Czy może to
                      lubi? A może nie ma innego wyjścia?

                      >ani intensywnej pracy zawodowej tez.
                      Czasami nazywa się to pracoholizmem...

                      • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 28.03.09, 22:03
                        > Młoda pasjonuje się grą na skrzypcach, basenem etc? Czy może to
                        > lubi? A może nie ma innego wyjścia?
                        >

                        Wyobraz sobei ze tak. A jak to wyglada? A no tak ze jak tylko
                        sluchamy/ogladamy czegokolwiek w radiu/TV - i uslyszy/zobaczy
                        skrzypce to leci po swoj instrument i sie zaczyna. Czyli co mam jej
                        wyrwac instrument z reki i powiedziec ze nie?!

                        I owszem ma dni ze nic nie robi ale i tak zawsze SAMA znudzona Lego
                        czy tam bajkami czy grami siega po instrument i mi mowi 'mam graj'.
                        Wiec razem gramy.

                        Czy ty masz dzieci? Znasz jakiegolwiek trzylatka ktorego mozna do
                        czegos zmusic? Hmm, nie moje. Jak sie uprze to nie ma sily i koniec.
                        Wiec wyjscie ma.

                        >
                        > >ani intensywnej pracy zawodowej tez.
                        > Czasami nazywa się to pracoholizmem...

                        A moze dobra etyka pracy? A moze ja jestem z jakies innej gliny
                        ulepiona, bo ja po prostu lubie byc zajeta, lubie miec cos tworczego
                        czy odtworczego do robienia. Bezczynnosc mnie dobija. Moze moje
                        dziecko ma to samo? A moze ja mam ADHD? Nie wiem. Jedno wiem, ze
                        lubie byc zajeta.

                        • jakw Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 29.03.09, 00:22
                          aniucha333 napisała:

                          >
                          > I owszem ma dni ze nic nie robi ale i tak zawsze SAMA znudzona
                          Lego
                          Hm, a wiesz, że układanie klocków może być pewnie bardziej
                          rozwijające niż "nauka" czytania?

                          > > >ani intensywnej pracy zawodowej tez.
                          > > Czasami nazywa się to pracoholizmem...
                          >
                          > A moze dobra etyka pracy?
                          Myślisz, że o dobrze wykonanej pracy świadczy czas czy intensywność
                          wykonywania tej pracy?

                          A moze ja jestem z jakies innej gliny
                          > ulepiona, bo ja po prostu lubie byc zajeta, lubie miec cos
                          tworczego
                          > czy odtworczego do robienia.Bezczynnosc mnie dobija.
                          No cóż, widocznie umiejętność dumania o niebieskich migdałach nie
                          każdemu jest dana wink
                          • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 29.03.09, 23:25
                            > No cóż, widocznie umiejętność dumania o niebieskich migdałach nie
                            > każdemu jest dana wink

                            po co wdajesz sie w dyskusje jak nie czytasz kompletnie wypowiedzi
                            innych tylko farmazonisz wciaz o jednym i tym samym? Samouwielbienie
                            czy zwykla bezmyslnosc?
                            • jakw Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 01.04.09, 11:56
                              aniucha333 napisała:

                              >
                              > po co wdajesz sie w dyskusje jak nie czytasz kompletnie wypowiedzi
                              > innych tylko farmazonisz wciaz o jednym i tym samym?
                              Samouwielbienie
                              > czy zwykla bezmyslnosc?

                              Hm, biorę przykład z ciebie? :-p
          • atena12345 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 27.03.09, 09:02
            > Uscislijmy - ja nie twierdze ze metoda Domana jest jedyna sluszna
            > metoda w rozwijaniu talentow dziecka. Absolutnie nie. U nas w domu
            > jest to tylko jedna z metod. Oprocz czytanie Mloda ma basen ktory
            > uwielbia, rytmike na ktorej szaleje tanecznie i rytmicznie, w domu
            > uwielbia bawic sie Lego (rano jak tylko wstanie i zje sniadanie to
            > robi), ogladac Ulice Sezamkowa, Barney'go, sluchac muzyki (nie
            > cierpi pop-u i innych wspolczesnych rytmow ale uwielbia klasyke -
            > moze to byc efekt tego ze ja sama tylko tego slucham sad; razem
            > czytamy (i to nie tylko ksiazki ktore robie jej sama wg metody
            > Domana; uwielbia grac na skrzypcach (choc i tak sa to tylko 3
            proste
            > melodie), uwielbia gotowac ze mna czy piec ciastka (ma swoje
            foremki
            > ktorymi wycina rozne ciasteczka); chodzi ze mna regularnie do
            > filharmonii i na przedstawienia baletowe; chodzimy do muzeow, etc,
            > etc, etc. Jest tego tysiace rzeczy.
            >


            WOW..! dobre smile
            a moje dziecko mimo iż umie już czytać i tak najbardziej uwielbia
            biegać z rówieśnikami i grzebać patykiem w błocie.
            Dbam równiez o jej wykształcenie muzyczne: słucha radia w
            samochodzie wink

            Dodam, że była już w muzeum i kilka razy w teatrze, ale i tak
            najbardziej uwielbia "dziecinne" zabawy.
            I niech dzieckiem bedzie jak najdłużej..
    • kropkaa Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 27.03.09, 01:22
      Moje dziecko dość szybko zaczęło mówić i to sporo, dość szybko też
      mówiła zdaniami bardziej rozwiniętymi niż "dzidzi am". No i się
      zastanawiałam nad tym czytaniem (dość ciekawa dyskusja była tu:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=1114&w=82327261 ) bardzo
      długo. Zaczęłam, gdy miała już skończone 2 lata. Nie wiem, czy to
      późno czy nie - dla mnie optymalnie, bo przede wszystkim ja
      zobaczyłam w tym sens. Oczywiście nie mogłam nie sprawdzićsmile
      Klasóweczka pierwsza była dość szybko i trochę bardziej rozbudowana
      niż możnawink - położyłam kilka (5 czy 6) kart i zaczęłam przepytywać
      gdzie co jest napisane - źle wskazała tylko jeden wyraz. Doman,
      jeśli już, to każe wybierać z dwóch plansz. Byłam pod wrażeniem, że
      jednak coś kuma i zostaje jej to w łepetynce malutkiejsmile
      Wszytskie te sratytaty o zabieraniu dzieciństwa to jedna wielka
      BZDURA - łącznie cała zabawa zajmuje dziennie ok. JEDNEJ MINUTY.
      Przeczytanie 3 x dziennie 5 wyrazów/zwrotów powinno trwać jak
      najkrócej. Podoba mi się też stwierdzenie Domana, że podważanie
      sensu nauki czytania wyrazami to tak jak pytanie w jaki sposób
      dziecko nauczyło się słyszeć: "Można zadać sobie pytanie 'Czy
      nauczyłem moje dziecko słyszeć mowę metodą 'fonetyczną' czy
      metodą 'posłuchaj-usłysz', czy też po prostu wystawiłem je na
      oddziaływanie mowy?' Jeżeli nauczyło się całkiem dobrze mówić i
      rozumieć, to może system, jakim się posłużyłeś był niezły."
      Ja uzywam kart wg programu Rojkowskiej - kupiłam gotowe, bo w życiu
      nie zrobiłabym tego tak idealnie i dokładnie jak są wydrukowane. No
      i szkoda mi czasu na ślęcznie i ręczne robótki - dość skutecznie by
      mnie to zniechęciło po miesiącu, podejrzewam.
      Mam też matematykę, ale jeszcze nie zaczęłam i chyba przed latem nie
      zacznę, bo kropki pokazuje się po 2 zestawy dziennie, czyli 6 razy -
      nie będę siedzieć w domu, by machać planszami co pół godz. przez
      cały dzień, tylko będę na placu zabaw czy w parku.
      Moja rada jest taka - jeśli coś Cię przekonuje, to RÓB TO i się nie
      zastanawiaj. Zawsze możesz przerwać i tyle. Mam doskonale w
      pamięci "dobre" rady, które słyszałam nt. choćby migania z
      niemowlęciem. Jak na tym wyszłam? Rewelacyjnie! Dziecko komunikowało
      się długo przed wypowiedzeniem pierwszego słowa, szybko zaczęła
      mówić i gdy jej rówieśnicy byli na etapie wskazywania palcem i
      krzyczenia "yyy", ona budowała pierwsze proste zdania. Gdy
      rówieśnicy byli (i są) na poziomie kilkunastu słów, ona jest na
      poziomie zdań i słów typu: oczywiście, niestety, przecież. A co ja z
      tego mam? Super zabawę, radość z wychowywania dziecka, żarty i
      poczucie humoru, brak frustracji i płaczu, bo co dziecko chce, to
      przekaże słownie.

      • leli1 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 27.03.09, 09:01
        a ja nie migałam z niemowlęciem, a mimo to synuś jak miał 18 m-cy mówił całymi zdaniami. Jako 2, 3 latek potrafił pieknie pokonwersować z dorosłym, używając takiej gamy słów, że niejednemu "szczeka opadała" smile
        Nauka, ok....ale wydaje mi się, że niektórzy myslą, że w ten sposób dziecko będzie zdolniejsze/mądrzejsze, a to wcale tak nie musi być.
        • fogito Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 29.03.09, 13:08
          Pomijając metodę Domana, o której wypowiedziałam się wyżej, uważam,
          że jednak umiar jest wskazany również w wychowywaniu dzieci.
          Owszem nie pozostawiamy ich na pastwę telewizji ale też nie
          zarzucami zajęciami od góry do dołu.
          Jak wyżej napisała leli1 - dziecko, które ma zadatki na geniusza tym
          geniuszem bedzie prędzej czy później i niekoniecznie potrzebna mu
          ciągła stymulacja.
          Może faktycznie problemem w tym wypadku jest 'ADHD' matki, która nie
          wyobraża sobie życia bez ciągłej stymulacji dziecka. Jaki to będzie
          miało efekt przekona się w przyszłości.
          Ja byłam dzieckiem matki ambitnej, która ciągle powtarzała, żebym
          się uczyła. I robiłam to - miałam średnia 5,0 od momentu
          przekroczenia szkoły do jej ukończenia w klasie maturalnej. Zdałam
          na studia i również byłam kujonem. A potem nastapił moment
          wypalenia, bo byłam juz tak wykończona ciągłą nauką, że nie chciało
          mi się pracować. Dalsze bycie najlepszą było ponad moje siły. Długo
          zabrało mi przekonanie samej siebie, że nie muszę być we wszystkim
          najlepsza. I niestety okupiłam to depresją.
          Mam nadzieję, że w tym wypadku tak nie będzie, ale ja nie potrafiłam
          obronić się przed wymaganiami matki i dzieciństwa nie wspominam
          najlepiej.
          A z 5-letnim synem chodzimy do teatru, kina, parku, do logopedy...
          Czasami bawimy się literkami a czasami nudzimy się lub też robimy
          pranie i sprzątamy. Różnie i zależnie od sytuacji i nastroju.
          • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 29.03.09, 23:18
            > Może faktycznie problemem w tym wypadku jest 'ADHD' matki, która
            nie
            > wyobraża sobie życia bez ciągłej stymulacji dziecka. Jaki to
            będzie
            > miało efekt przekona się w przyszłości.

            tak sobie czytam was moje drogie i tak sobie mysle - za kogo wy sie
            macie? Te dywagacje, ta tanie psychologia rodem z brukowcow
            albo 'Rozmow w toku' czy 'Oprah'...

            czy zadnej ale to zadnej z was do glowy nie wpadlo ze nikt robotem
            nie jest? Ze i ja mam dni ze padam na twarz ze zmeczenia ale z
            zwyklej przyzwoitosci i milosci do mojego dziecka - bawie sie z nia
            i zajmuje. I stac by mnie bylo poslac ja do najdrozszych przedszkoli
            gdzie za gruba kase mialby dokladnie to samo co ja z nia robie.

            I ta hyporkyzja niektorych z was powala. Nic a nic nie wiecie o
            Domanie, dr Suzuki, czytaniu globalnym ale prawie kazda swoje trzy
            grosze doda.

            Fogito - czy to nie twoje dziecko chodzi do przedszkola
            amerykanskiego w W-wie, ktore kosztuje fortune. Pamietam ze o tym
            wspominalas i ty mi tu piszesz ze ty swojego malucha w klimaty a la
            wysig szczurow nie wpuszczasz??? Jesli jestes taka przeciw za
            jakimkowiek stymulwoaniem - to po co ty te pieniadze tak wyrzucasz
            na to jego przedszkole?

            Czy ty widzisz jakie ty masz 'double standards'? A moze to po prostu
            taka zwyczajna zawisc?

            I Verdana - czy ty zdajesz sobie sprawe z tego co piszesz? Nie
            pierwszy raz spierasz sie z matkami a propos wszystkiego. Czy ty
            naprawde myslisz ze fakt ze ty tam z dziecmi malo (tak sie domyslam)
            co robilas ozancza ze my tez tak musimy. PAmietam jak kiedys
            wspomnialas ze nigdy sie ze swoimi dziecmi nie bawilasbig_grin A mi i inne
            krytykujesz ze sie ze swoimi maluchami bawimy. Powiedz tak uczciwie
            o co ci chodzi? Jesli wymiane argumentow - nie ma sprawy. Jesli o
            dawanie rad - prosze cie przestan bo nie jestes wiarygodna.


            > Jak wyżej napisała leli1 - dziecko, które ma zadatki na geniusza
            tym
            > geniuszem bedzie prędzej czy później i niekoniecznie potrzebna mu
            > ciągła stymulacja.

            hmm - KAZDE dziecko rodzi sie geniuszem. To od srodowiska zalezy co
            z tym geniuszem sie stanie. Juz w Biblii pisano o tych talentach
            pogrzebanych w ogrodzie. Czytalas? Jak nie to polecam - bo to co ty
            mowisz i ta lel1 to najobrzydliwsze klamstwo. Geniusz to trzeba
            pielegnowac, dbac o niego, rozwijac, stymulowac. Zapytaj sie matek
            ktore takowych wychowaly. Mialy stymulacje srodowisko od dziecka.

            I robiłam to - miałam średnia 5,0 od momentu
            > przekroczenia szkoły do jej ukończenia w klasie maturalnej.

            Oceny o czyjes genialnosci nie swiadcza. A raczej o sumiennosci.

            Wypalenie u sporej grupy ludzi bierze sie tez ze zwyklego
            przepracowania. Zwalanie calej winy na rodzicow moze tez swiadczyc o
            czyims wygodnictwie i szukaniu winnych. Trudniej jest wziasc sie w
            garsc.

            Zdałam
            > na studia i również byłam kujonem.

            widzisz ty bylas kujonem. Tobie nauka i zdobywanie wiedzy radosci
            nei sprawialy. I dlatego wszelka 'zabawa w czytanie' kojarzy ci sie
            po prostu z meczarnia. Tylko wspolczuc.

            > A z 5-letnim synem chodzimy do teatru, kina, parku, do logopedy...
            > Czasami bawimy się literkami a czasami nudzimy się lub też robimy
            > pranie i sprzątamy. Różnie i zależnie od sytuacji i nastroju.

            i ty naprawde myslisz ze ty tylko jedna to robisz?
            • grazynanowa Re: Do aniucha333 30.03.09, 00:12
              Jesli ty jestes ta aniucha333 z forum ,kobieta ,to nie bede dalej
              komentowac.Najpierw poczytaj swoje posty ,a potem krytykuj innych.
              • aniucha333 Re: Do aniucha333 30.03.09, 14:42
                Najpierw poczytaj swoje posty ,a potem krytykuj innych.

                Ja nie krytykuje nikogo. Bronie swoich racji. To ty i niektore inne
                wciskacie innym slowa ktore tu nie padly.

                > Jesli ty jestes ta aniucha333 z forum ,kobieta ,to nie bede dalej
                > komentowac.

                i??? co ma piernik do wiatraka? Kolejna pani Dulska? Albo moherowy
                berecik - lezacy krzyzem w kosciele ale nie tolerujacy nikogo i nic
                co nie jest im znajome?
                • grazynanowa Re: Do aniucha333 30.03.09, 17:05
                  Zalosna jestes , wieczorami placzesz w samotnosci w poduszke i nie
                  mozesz sie doczekac nastepnego dnia ,zeby swoja madroscia zablysnac
                  na forum big_grin
                  • aniucha333 Re: Do aniucha333 31.03.09, 01:43
                    grazynanowa napisała:

                    > Zalosna jestes , wieczorami placzesz w samotnosci w poduszke i nie
                    > mozesz sie doczekac nastepnego dnia ,zeby swoja madroscia
                    zablysnac
                    > na forum big_grin

                    LOL. Dobre, dobre. Ten watek staje sie coraz bardziej personalny big_grin

                    a wiec primo - odpisuje na posty rano bo najczesciej wtedy mam wolna
                    chwile przy kawie big_grin

                    secundo - pisze np. teraz wieczorem (zamiast plakac jak ty to
                    opisalas) bo jutro nie musze rano wstawacbig_grin no i wlasnie skonczylam
                    sprzatac chate. A jako ze pozna noc jest jedyna pora kiedy moge
                    posprzatac (zaznaczam ze nie odkurzam po nocach zebys mi zaraz nie
                    wciskala ze zaklocam sasiadom nocny wypoczynek) bez trucia dziecka
                    smrodem produktow chemicznych oraz dlatego ze wieczorem mam
                    najwiecej energii. Zaraz uslysze ze jestem wapirem big_grin

                    tertio - za chwile ide spac big_grin a wiec wampirem nie jestem big_grin
            • fogito Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 30.03.09, 16:14
              Nie staram się być psychologiem - to ty sama o sobie napisałaś, że
              pewnie masz ADHD i stąd ta nieodparta chęć do wypełniania czasu po
              brzegi. Ja tylko zacytowałam.

              Moje dziecko chodzi do angielskiego przedszkola z prostej przyczyny.
              Tata jest Amerykaninem i dziecko musi znać ten język, skoro kilka
              miesiecy w roku przebywa w środowisku anglojęzycznym. A to, że
              kosztuje fortunę to już inna sprawa i tego zmienić nie mogę.
              I nigdzie nie napisałam, że jestem przeciwna stymulowaniu. Jestem
              przeciwna wpadaniu w obłęd, czyli przepisywaniu słownika na
              tysiącach karteczek.

              Nie wiem też, w którym miejscu widzisz u mnie zawiść. Nie
              doświadczam tego uczucia w stosunku do nikogo a już na pewno nie do
              ciebie.

              "zabawa w czytanie' nie kojarzy mi się z męczarnią. Jak napisałam
              widzę plus w spędzaniu czasu z rodzicem. Ale jak sama zauważyłaś nie
              jest to normalne czytanie ze zrozumieniem. Uczyć się można poprzez
              zabawę na milion sposobów. W tym wypadku nie przemawia do mnie nauka
              wyglądu wyrazów i nazywanie tego czytaniem. Pomijam już fakt straty
              czasu na przepisywanie tysięcy wyrazów surprised

              Co do mojej osobistej nauki i relacji z matka. Ja tylko sygnalizuję
              ci, do czego może doprowadzić nadambitna matka nakręcona jedynie na
              nauke. Ty możesz zrobić ze swoim dzieckiem co chcesz, ale jest ono
              jeszcze małe i dopiero za naście lat dowiesz się jakie skutki ma
              taka presja.
              Ja byłam wystarczająco zdolna, żeby ze wszystkiego mieć zawsze 5 -
              nawet z fizyki i chemii, których nie cierpiałam. Na początku
              podstawówki cieszyłam się, że chodzę do szkoły, ale szybko entuzjazm
              opadł, bo według matki zawsze musiało być 5. Potem chciałam zdawać
              do liceum plastycznego i rozwijać zdolności rysunkowe, ale
              usłyszałam, że to liceum nie jest wystarczająco dobre. Poszłam do
              klasy biologiczno-chemicznej i miałam się uczyć na lekarza, bo tak
              chciała mama. A ja starałam się ja zadowolić i nie potrafiłam się
              przeciwstawić. I rozwiązywałam przez 5 lat testy na medycynę. Ale
              lekarzem nie zostałam. Kilka tygodni przed maturą postanowiłam
              zdawać na historie sztuki, żeby choć częściowo spełnić marzenia.
              Oczywiście wszystko to ku rozpaczy matki surprised A teraz wiele lat po
              studiach zaczęłam uczyć się rysunku i malarstwa i żałuję tylko
              straconych lat, kiedy to byłam małym robotem nastawionym na
              usatysfakcjonowanie ambitnej matki.

              Dziecko to mały plastyczny twór, z którym można zrobić prawie
              wszystko. Pamiętaj tylko w feworze nauki, że dziecko po jakimś
              czasie nie będzie odróżniało własnych pragnień od pragnień matki,
              która ma jakąs konkretna wizję. I dlatego jak wiele dziewczyn tutaj
              sugeruje umiar, bo zaczęłaś wcześniej niż moja mama i bardzo mi ja
              niestety przypominasz.

              A mój syn póki co pięknie maluje i rysuje. Jest dobry z matematyki,
              ale nie cierpi literek. Nie zmuszam go jednak i czekam na rozwój
              wydarzeń. Bo najważniejsze jest, żeby robił to co chce w życiu i
              umiał się przeciwstawić. Co mu świetnie idzie już w wieku 5 lat. Ja
              tego nie potrafiłam i bardzo żałuje. Ale to pewnie dlatego, że
              dziewczynki z założenia są bardziej uległe uncertain
              • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 31.03.09, 02:18
                fogito napisała:

                > Nie staram się być psychologiem - to ty sama o sobie napisałaś, że
                > pewnie masz ADHD i stąd ta nieodparta chęć do wypełniania czasu po
                > brzegi. Ja tylko zacytowałam.
                >

                a propos mojego ADHD to byl atak ironiczna uwaga a propos komentarzy
                paru osob. Nie cierpie sie nudzic, jak mam za duzo wolengo czasu
                wydaje mi sie ze to juz koniec mojego zycia i ze teraz tylko starosc
                mnie czeka. Autentycznie tak mysle sad I dlatego tez nie tylko Mlodej
                ale i sobie ciagle cos wymyslam.

                > Moje dziecko chodzi do angielskiego przedszkola z prostej
                przyczyny.
                > Tata jest Amerykaninem i dziecko musi znać ten język, skoro kilka
                > miesiecy w roku przebywa w środowisku anglojęzycznym.

                Moje dziecko tez nie urodzilo sie w kraju, jego pierwszym jez. byl
                jez. ang., po polsku mowi od tak paru miesiecy ale to i tak dlatego
                ze tu teraz jestesmy.

                > I nigdzie nie napisałam, że jestem przeciwna stymulowaniu. Jestem
                > przeciwna wpadaniu w obłęd, czyli przepisywaniu słownika na
                > tysiącach karteczek.

                Nei wiem skad ten komentarz. Widzisz moze jeszcze po raz kolejny
                powiem co mi sie podoba w Domanie - to ze on jako jeden z
                nielicznych dostrzega ze male dzieci nie widza to co czytaja bo
                litery sa po prostu za male. Dlatego tez trzeba slowa czy historyjki
                przepisywac na kartki w duzych literach. Dzieki temu dziecka wzrok
                sie usprawnia i moze powoli zaczac rozpoznawac znaki graficzne.

                W tym wypadku nie przemawia do mnie nauka
                > wyglądu wyrazów i nazywanie tego czytaniem. Pomijam już fakt
                straty
                > czasu na przepisywanie tysięcy wyrazów surprised

                A ja nie uwazam tego za strate czasu smile Uwielbiam robic rzeczy dla
                moejgo malucha - czy to sa jakies rysunki, nowe slowa, ksiazeczki,
                prezenty, etc. Zawsze bylam dobra w pracach manualnych typu rysunek,
                szydelkowanie, szycie, rysowanie i lubie to robic do dzis. Tak tez
                postrzegam robienie dla mojego dziecka nawet tych ksiazeczek wg
                Domana jako robotki reczne smile

                > Co do mojej osobistej nauki i relacji z matka. Ja tylko
                sygnalizuję
                > ci, do czego może doprowadzić nadambitna matka nakręcona jedynie
                na
                > nauke. Ty możesz zrobić ze swoim dzieckiem co chcesz, ale jest ono
                > jeszcze małe i dopiero za naście lat dowiesz się jakie skutki ma
                > taka presja.

                Ja nie mam presji. Dalej podkreslam ze my poprzez zabawe sie uczymy
                czytac, rysowac, grac na instrumencie, etc. Dzisiaj po raz kolejny
                Mloda wprawial mnie w najszczerszy zachwyt. Na dzwonkach czesto
                gramy jakies rozne dzwieki i potem zgadujemy co to za dzwiek (np. C,
                D, A, etc). Dzisiaj to ona postanowila mnie sprawdzic - i zgrala mi
                dwa dzwieki. Oczywiscie nie wiedzialam a ona na to 'Mami to C i D'.
                Wiec mam tu dwie teorie - albo odczytala litere z kazdego klawisza
                albo po prostu pamietala z naszych porzednich zabaw big_grin I powiedz jak
                to nie bawic sie z nimi w takie rzeczy? Przeciez to az szkoda tak
                zostawic.

                Co do mojej osobistej nauki i relacji z matka.

                Troche inna niz moja i tak masz absolutnie racje ze takie relacje
                nasz ksztaltuja i maja wplyw na nasze zycie. Moje wspomnienia sa
                inne. Mam cudowna matke, ktora mi zawsze duzo czytala ale prawie
                nigdy nie odrabiala ze mna lekcji. Uwilebiala za to mnei odpytywac i
                nie robila tego zle raczej w formie zabawy. Jak ja kiedys poprosilam
                o pomoc w pracy domowej to potem szybko pozalowalam bo ona nie maial
                kompeltnei cierpliwosci cokowliek tlumaczyc.

                Uwielbialam czytac po nocach to wlazila mi do pokoju i wylaczala
                swiatlo.

                Jak ja prosilam o pomoc w podjeciu decyzji to mi mowila 'Nie wiem co
                ci radzic. A co ty sama myslisz i uwazasz ze powinnas zrobic?'.

                No wiec tak - za to wylaczanie mi swiatla jak czytalam mialam ochote
                ja czasami udusic. Doprowadzalam mnei tym do lez.

                Za ten brak pomocy w momentach krytycznych a moze raczej pomoc w
                podjeciu decyzji do dzis doprowadza mnie do granic wytrzymalosci.

                No coz taka jest i mam jej za zle rozne inne rzeczy ale sumie jestem
                jej wdzieczna ze jest moja matka a ja jej corka.

                Na pewno znasz to powiedzenie 'everything's for a reason'. Tak mysle
                jest z dziecmi, rodzicami, rzeczami ktore nas spotykaja w zyciu.
                Dostajemy od losu takich a nie innych rodzicow, takie a nie inne
                dzieci, spotykamy takich a nie innych partnerow. I jest w tym jakis
                cel - chyba...

                Kazdy z nas popelnia bledy - moim moze bedzie ze daje za duzo mojemu
                dziecku a twoim ze moze moglabyc wiecej. Nie wiem to sie okaze ale
                na razie trzeba sprobowac tego co na nas czeka za rogiem, bo jak nie
                to do konca zycia bedziemy zalowac. A nie ma chyba nic gorszego niz
                zalowac ze sie czegos nie zrobilo smile

                oki, pozdrawiam.




    • nangaparbat3 a po co? 30.03.09, 09:45
      Ja co prawda zaczęłam córkę uczyć jak miał równo półtoraroku (znała wtedy już
      kilkadzieśiąt slów), w ciągu jednego dnia nauczyła się czytać słowa: mama, tata,
      baba i kicia - była zachwyciona, do wieczora.
      Nie było mowy o pójsciu spac, jeździła w środku nocy wózkiem dla lalki, latała
      po całym domu okropnie pobudzona, wreszcie udało nam się zaciągnąć ją do naszego
      łóżka i ułożyć miedzy nami. Jakiś czas była spokojna, kiedy MY zaczęliśmy
      zasypiać usiadła nagle wyprostowana i wrzasnęła: Buła!!!!!!!
      Uznałam, ze z powodu uczenia czytania mózg jej się przegrzał, i zaniechałam.
      Nauczyła się czytać praktycznie diopiero w zerówce, i dobrze - nic nie wskazuje,
      by jej to zaszkodziło, na odwrót.
      Ja w ogóle uważam teraz (doszłam do tego z biegiem lat, sama umiałam czytać
      mając lat 5, i w rodzinie czytanie było zawsze jedną z najwyższych wartości, a
      jakże), że warto dać dziecku czas "bez czytania" - ale też bez komputera i bez
      telewizora, na pobycie troche w świecie rzeczywistym, trójwymiarowym, pełnym
      faktur, zapachów i żywych stworzeń, w tym ludzi.
      • leli1 Re: a po co? 30.03.09, 11:17
        no bo sa matki, które maja misję. I np. dla takiej matki z misją, uczenie dziecka świata i życia polega na szybkiej nauce czytania/pisania/rzeźbienia/spiewu i co tylko jeszcze, bombardowaniu go informacjami, wprowadzania w świat dorosłych rzekomo dla jego dobra.
        Ale tak jak wczesniej pisałam, nie ma zadnych dowodow na to, iż takie postepowanie przynosi konkretne, spodziewane efekty w przyszłości. Mysle ze to prawda, ale dla tej aniuchy333, to najobrzydliwsze kłamstwo jak raczyła napisac.
        Talenty oczywiscie kazdy z nas posiada, ale niekoniecznie musza to byc te talenty, ktore akurat matka z misja chce rozwinac u swego dziecka. wezmy taka aniuche i gre na skrzypcach....a moje jej dziecko ma talent np. do śpiewu, albo to umysł ścisły....a mama tego u niej nie rozwija? talent zostanie zaprzepaszczony!

        Mam czasem wrazenie, ze niektore matki czułyby sie źle, jesli by tego wszystkiego dla swoich dzieci nie robiły.

        • aniucha333 Re: a po co? 30.03.09, 11:58
          wezmy taka aniuche i gre na skrzypcach....a moje jej dziecko ma
          talent np. do śpiewu, albo to um
          > ysł ścisły....a mama tego u niej nie rozwija? talent zostanie
          zaprzepaszczony!

          I po raz kolejny piszesz dyrdymaly. Czy wiesz ze granie na
          jakimkolwiek instrumencie cwiczy pamiec tak swietnie, ze prawie
          kazdy muzyk jest swietny w matmie? Sa na to badania naukowe. I o
          czym ty mowisz?

          A czy ty wogole slyszalas o ludziach grajacych na jakims
          instrumencie i konczacych kierunki takie jak ekonomia? No ty
          najwyrazniej nie a ja tak. Znam takie 2 osoby z pracy - obydwoje
          skonczyli szkoly muz. I i II stopnia a potem poszli na ekonomie.

          .a moje jej dziecko ma talent np. do śpiewu, albo to um
          > ysł ścisły....a mama tego u niej nie rozwija? talent zostanie
          zaprzepaszczony!

          A wiesz ile jest instrumentalistow ktorzy sa zawodowymi spiewakami?
          Mnostwo. I jak bys cokolwiek wiedziala a propos glosu ludzkiego i
          jak sie on rozwija to takich dyrdymal bys nie pisala? Profesjonalnie
          uczyc sie spiewu mozna - u dziewczat od 16 lat (chociaz i tak to
          jest dosc wczesnie) u chlopcow - dopiero po 18 roku zycia. A to ze
          wzgledu na nasza anatomie. Dzieci mowga spiweac ale w okresie
          przekwitania powinni przestac ze wzgeldu na dojrzewanie.

          I wiesz co - do tego czasu nawet jest wskazane uczyc sie grac na
          instrumencie biorac pod uwage ze na akademi muz. fortepian jest
          obowiazkowy na wszystkich kierunkach - nawet na spiewie solowym.

          Na ale ty najwidoczniej o tym nie wiesz.

          Acha jeszcze jedno, mam paru znajomych z POlitechniki ktorzy uczyli
          sie spiewac zawodowo i to robia. Wiec jak widac i muzyka i technika
          moga isc w parze.
          • nangaparbat3 Re: a po co? 30.03.09, 12:41
            aniucha333 napisała:


            > I po raz kolejny piszesz dyrdymaly. Czy wiesz ze granie na
            > jakimkolwiek instrumencie cwiczy pamiec tak swietnie, ze prawie
            > kazdy muzyk jest swietny w matmie? Sa na to badania naukowe. I o
            > czym ty mowisz?

            Jasne. Dla matematyka najważniejsza dobra pamięć.



            >
            > A czy ty wogole slyszalas o ludziach grajacych na jakims
            > instrumencie i konczacych kierunki takie jak ekonomia? No ty
            > najwyrazniej nie a ja tak. Znam takie 2 osoby z pracy - obydwoje
            > skonczyli szkoly muz. I i II stopnia a potem poszli na ekonomie.
            >

            NAprawdę - ekonomia to nie jest marzenie kazdego z nas........
            • leli1 Re: a po co? 30.03.09, 14:42
              aniucha333, a czy Ty w ogóle jestes w stanie pojąć, że nie dla wszystkich met.
              Domana jest taka genialna. Może są osoby, które jej nie uznają, bo się z nią po
              prostu nie zgadzają, a nie dlatego, że:
              nic o niej nie wiedzą, nic nie rozumieją, lub gorszy kaliber - są głupie lub zle
              wychowuja swoje dzieci, albo jeszcze gorzej-w ogole nic im sie z dziecmi nie
              chce robic przez co te biedaczyska będą mialy strasznie zle w zyciu, bo byc moze
              będą średniakami, albo nawet ponizej, będą pracowac przy kopaniu dołów, albo
              jeszcze gorzej.....naprawde nie wiesz jak sie potoczą losy dzieci, które w tej
              chwili mają mnostwo bodźców, rodzice organizuja im czas od dechy do dechy,
              serwują atrakcje niekoniecznie na ten wiek, od tych, które takich bodźców nie
              otrzymują.
              Był dzis na onecie fajny opis, co się stało z dzieckiem, które jako maluch było
              bardzo mądre. Niestety dosc dołujący.

              wiem wiem......pisze dyrdymały.....
              • aniucha333 Re: a po co? 31.03.09, 01:46
                aniucha333, a czy Ty w ogóle jestes w stanie pojąć, że nie dla
                wszystkich met.
                > Domana jest taka genialna.

                jestem - przeczytaj moje wczesniejsze posty. To ty usilnie mi
                wciskasz ze tak jest. Ja naprawde tak nie twierdze.
    • problemkind Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 30.03.09, 22:30
      Ale czytanie, jako umiejetnosc, jest jakby 'skutkiem uboczynym' tej
      metody. Nie rozumiem dlaczego tak drazycie, to czy dziecko dwuletnie
      potrafi czytac samodzielnie gazete przy sniadaniu, nie o to tu
      chodzi.

      Ja te metode traktuje jako cwiczenie pamieci, itd. nic wiecej, nie
      mam parcia na to, zeby moje dziecko samo sobie czytalo. Bawimy sie
      slowami.

      I polecam lekture ksiazki Rojkowskiej, naprawde.
      • kropkaa Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 31.03.09, 01:17
        Gdybym zatrudniła osobę, która choć w połowie by robiła z moim
        dzieckiem to, co ja, to zwałaby się ona guwernantką lub boną,
        kazałaby sobie płacić 2500zł/m-c i mieć samochód do dyspozycji w
        godzinach pracy, płatne 2-3 tyg. urlopu, niekoniecznie pokrywającego
        się z urlopem moim. I każdy piałby z zachwytu jakie to miałam
        nieziemskie szczęście znaleźć tak wspaniałą opiekunkę.
        A tak jestem tylko cierpiącą na (chory) przerost ambicji matką,
        która tresuje swoje własne dziecko i już od maleńkości wichruje mu
        życie...

        Inne uwagi:
        1. Nie piszę kart, tylko kupiam (to do sensu przepisywanie
        słownika) - IMHO świetne (Rojkowska) - szkoda mi było czasu na coś,
        czego i tak bym nie zrobiła tak, jak to jest wydrukowane. Ale
        niektórzy robią i wtedy mają święty spokój, bo odpada zarzut "a ile
        to kosztuje";
        2. W rodzinach dwujęzycznych dziecko i tak będzie dwujęzyczne, jeśli
        rodzice mówią do niego w swoich językach - przedszkole językowe nie
        jest konieczne, to tak na marginesie;
        3. Raczej to ADHD to był żart, ale może nie zrozumiałam;
        4. Jako osoba piątkowa/szóstkowa miałam w zyciu szkolnym baaardzo
        dobrze - nauczyciele mnie nie męczyli, bo i tak wiedziałamwink,
        jechałam na opinii, co ułatwia życie, nie tylko pisałam wypracowania
        czy dawałam ściągać, ale jako wzorowa uczennica mogłam tu i ówdzie
        pomóc jakiemuś wagarowiczowi od czasu do czasu - nie widzę nic złego
        w tym, by i moje dziecko nie miało problemów w szkole, z wyborem
        takiego liceum, jakie chce (i by się do niego dostało) i dostało się
        na takie studia i uczelnię, jaką sobie wybierze. Nie przepłaciłam
        swoich wyborów edukacyjnch i zawodowych depresją ani nawet
        załamaniem nerwowym; są takie przypadki.
        4. Koleżanki mamy znajoma kilkanaście lat temu uczyła syna czytać
        metodą Domana - dobrze mu się wiedzie, zero problemów z nauką, ma
        zainteresowania tematyczne, brał udział w olimpiadach, z jakimiś
        sukcesami (szczegółów nie znam). Nie cierpi na żadne przypadłości
        typy przerost mózgu i wylew zwojów uszami, nie przechodził żadnych
        stanów załamania, nie ma pretensji do całego świata, że trafił do
        matki, która usiłowała zniszczyć mu osobowość, zabić ducha i
        zniszczyła mu dzieciństwo. Co gorsza, jest ponoć bardzo sympatycznym
        młodym człowiekiem.
        • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 31.03.09, 02:33
          kropkaa napisała:

          > Gdybym zatrudniła osobę, która choć w połowie by robiła z moim
          > dzieckiem to, co ja, to zwałaby się ona guwernantką lub boną,
          > kazałaby sobie płacić 2500zł/m-c i mieć samochód do dyspozycji w
          > godzinach pracy, płatne 2-3 tyg. urlopu, niekoniecznie
          pokrywającego
          > się z urlopem moim. I każdy piałby z zachwytu jakie to miałam
          > nieziemskie szczęście znaleźć tak wspaniałą opiekunkę.
          > A tak jestem tylko cierpiącą na (chory) przerost ambicji matką,
          > która tresuje swoje własne dziecko i już od maleńkości wichruje mu
          > życie...

          Kropkaa - uwielbiam cie smile Juz trafniej tego nei moglas opisac smile

          2. W rodzinach dwujęzycznych dziecko i tak będzie dwujęzyczne,
          jeśli
          > rodzice mówią do niego w swoich językach - przedszkole językowe
          nie
          > jest konieczne, to tak na marginesie;

          prawda, i jeszcze raz prawda. Mam w rodzinie paru takich i mowia w
          obu jezykach. Troche gorzej z pisaniem po polsku bo nie chodzili do
          pol. szkoly.


          3. Raczej to ADHD to był żart, ale może nie zrozumiałam;

          to byl zart jak najbardziej big_grin


          Nie przepłaciłam
          > swoich wyborów edukacyjnch i zawodowych depresją ani nawet
          > załamaniem nerwowym; są takie przypadki.

          wreszcei ktos uczciwie cos powiedzial. A tak a propos, mialam kolege
          ktory przyplacil zalamaniem nerwowym fakt ze nie zostal dopuszczony
          do matury. Do dzis nie wiem dlaczego skoro mial same troje i mierne
          to w sumei mogl sie tego spodziewac sad I tu mam przyklad kogos kto
          byl krotko mowiac nieukiem a depresji nie uniknal.


          > 4. Koleżanki mamy znajoma kilkanaście lat temu uczyła syna czytać
          > metodą Domana - dobrze mu się wiedzie, zero problemów z nauką, ma
          > zainteresowania tematyczne, brał udział w olimpiadach, z jakimiś
          > sukcesami (szczegółów nie znam). Nie cierpi na żadne przypadłości
          > typy przerost mózgu i wylew zwojów uszami, nie przechodził żadnych
          > stanów załamania, nie ma pretensji do całego świata, że trafił do
          > matki, która usiłowała zniszczyć mu osobowość, zabić ducha i
          > zniszczyła mu dzieciństwo. Co gorsza, jest ponoć bardzo
          sympatycznym
          > młodym człowiekiem.

          Dokladnie - wiedza to szczescie i radosc. Ci ktorzy tak sadze sa
          szczesliwymi ludzmi, maja ciekawsze zycie, no i wiecej frajdy smile

          Kropkaa - serdecznie pozdrawiam i szczerze podziwiam smile
          • kura17 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 31.03.09, 10:53

            >> 2. W rodzinach dwujęzycznych dziecko i tak będzie dwujęzyczne,
            >> jeśli rodzice mówią do niego w swoich językach - przedszkole
            >> językowe nie jest konieczne, to tak na marginesie;
            >
            > prawda, i jeszcze raz prawda. Mam w rodzinie paru takich i mowia w
            > obu jezykach. Troche gorzej z pisaniem po polsku bo nie chodzili do
            > pol. szkoly.

            takie przedszkole nie jest konieczne, ale na pewno jest bardzo pomocne. mowie to
            jako mama dzieci dwojezycznych.
            mieszkamy w niemczech, moj maz jest niemcem. kazde z nas mowi do dzieci w swoim
            ojczystym jezyku. oczywscie oboje rozumieja i polski i niemiecki, starszy mowi w
            obu jezykach (mlodszy mowi jeszcze bardzo malo, tez w obu jezykach wink.
            ale jestesmy niejako zanurzeniu w niemieckim, dzieci chodza do niemieckiego
            przedszkola. i starszy synek na poczatku, mimo ze ja rozmawialam z nim wylacznie
            po polsku i on swietnie rozumial, mowil w zasadzie tylko po niemiecku. bo ja
            bylam jedyna osoba na dluzsza mete, ktora mowila do niego po polsku (nie mamy
            tutaj polskiej rodziny, ani duzo polskich znajomych). dopiero jak mial ok 2.5
            roku (sporo ponad rok po tym, jak zaczal mowic po niemiecku), zaczal tez uzywac
            polskich zda (slowa mowil juz wczesniej, ale wybiorczo) i to duzo, duzo
            prostszych niz te, ktore wtedy mowil po niemiecku! teraz ma 4 lata, ladnie mowi
            po polsku, ale wciaz widac przewage niemieckiego (nie wspomne juz nawet o
            akcencie, bo ba dosc mocny, niestety).
            jestem pewna, ze gdyby chodzil do polskiego przedszkola, lub chocby na jakas
            polska grupe, to mowilby po polsku wczesnie i lepiej.

            i mysle, ze to dobrze, ze ktoras tam dziewczyna poslyla dziecko do
            anglojezycznego przedszkola. wtedy jest dziecku latwiej nasiaknac jezykiem.
            ja wuidzialam u mojego synka niesamowite skoki jezykowe, gdy bylismy w polsce z
            wizyta, lub gdy moja rodzina przyjedzala. za kazdym razem robil postepy po polsku!

            poczytalam troche fora dla dzieci wielojezycznych i tam czesto wieksze dzieci
            odmawiaja mowienia w jezyku "obcym" w danym kraju. rozumieja, owszem, ale nie
            chca mowic... mysle, ze przedszkole/szkola itp w takich wypadkach pomagaja,
            dziecko chlonie niejako jezyk samym soba.

            • fogito Re: kura17 31.03.09, 16:13
              Dokładnie tak jak napisałaś. Mieszkamy w Polsce więc z założenia
              polski powinien dominować. Z chwilą posłania syna do przedszkola
              angielskiego jego angielski zaczął się bardzo poprawiać i po dwóch
              latach w przedszkolu zaczyna dominować. Ja staram się utrzymać oba
              języki na równym poziomie, ale tata anglojęzyczny pracujący do nocy
              z założenia ma mniej czasu na zabawę z dzieckiem literkami itp. To
              zadanie wykonuje za niego szkoła. Natomiast ja + polski logopeda do
              którego chodzimy od prawie trzech lat pracujemy nad językiem
              polskim. Trzymając się zasady OPOL nigdy nie wtrącam się do nauki
              angielskiego jeśli dziecko bezpośrednio o coś nie zapyta.
              I tak jak już napisałam przygotowujemy go do studiów w Stanach, więc
              jakby z założenia jest to szkoła angielska.
          • d.o.s.i.a Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 31.03.09, 18:54
            Aniucho333.

            Tak czytam Twoje wypowiedzi i widac, ze bardzo jestes skoncentrowana na swoim
            dziecku i jego tworczym rozwoju. Choc nie traktuj tego jako zarzut.

            Opisujesz, ze cieszysz sie gdy coreczka gra na skrzypcach i to lubi, ze
            genialnie rozpoznaje nazwy dzwiekow, ze opada Ci szczeka raz po raz, bo coreczka
            zrobila cos bardziej lub mniej genialnego. Ze lubi muzyke klasyczna i w ogole
            jest taka dojrzala i madra. Powiem szczerze, do glowy by mi nie wpadlo, zeby
            uczyc male dziecko NAZW dzwiekow. Po co? jakie to ma w ogole znaczenie? Ale to
            tak na marginesie.

            A jednak sie zastanawiam. Co zrobisz, gdy okaze sie pewnego dnia, ze po tym
            calym dobrym starcie Twoja coreczka jest zwyklym, najzwyklejszym dzieckiem? Ze
            okaze sie zwyczajnie przecietna? Madra, ale przecietna. Ze nagle przestanie Ci
            opadac szczeka, ze inne dzieci zaczna ja doganiac w rozwoju (bo tak
            niejednokrotnie przeciez bedzie). Co wtedy zrobisz? Gdy skrzypce pojda w kat,
            gdy zniknie zainteresowanie muzyka? Gdy corka stwierdzi, ze czytanie jej nie
            interesuje?

            Nie przyszlo Ci do glowy, ze corka "interesuje" sie tymi rzeczami, bo Ty ja tego
            uczysz? Ze taki ma wzorzec zabawy? Bo innego nie zna? Piszesz, ze uwielbia
            muzyka klasyczna i jazz - no sorki, ale usmialam sie do lez smile)

            Co bedzie, gdy jak bedzie miala 10 lat odkryje trzepak pod blokiem i nagle
            stwierdzi, ze nie ma to jak wisiec na nim 10 godzin dziennie? Ze, za
            przeproszeniem, pie.przyc skrzypce, bo fajniej grac w karty z kolegami (i daj
            jej to Boze!)? Ze odkryje, ze istnieje takze nicnierobienie, robienie czegos
            tylko i wylacznie dla przyjemnosci a nie edukacji? I ze jest to cholernie jej
            potrzebne, tak jak kazdemu normalnemu czlowiekowi.

            Ciekawa jestem co wtedy zrobisz? Boje sie, ze czeka Cie duzy duzy szok smile)

            Aha. I jeszcze jedna rzecz mi sie skojarzyla. Wiekszosc ludzi, ktorych znam i
            ktorzy naprawde duzo w zyciu osiagneli, wcale nie zaczynala wczesnie. Gdy z nimi
            rozmawiam to okazuje sie, ze wiekszosc w ogole nie byla zainteresowana typowa
            wiedza, wkuwaniem i wprawianiem w oslupienie swoich rodzicow wlasna
            genialnoscia. Nikt ich tez specjalnie nie stymulowal intelektualnie w wieku 2
            lat. Najbardziej zdolne osoby, ktore znam, dosc pozno zaczely. Cos nagle (czasem
            dopiero na studiach) przeskakiwalo im w glowach i od tej pory cala energia szla
            w rozwoj wlasnie tej pasji.

            Ja z kolei bylam dzieckiem bardzo zdolnym, z tych co to chodza po psychologach
            na testy inteligencji, przeskakuja klasy, wprawiaja w zachwyt rodzicow itp. -
            specjalnym geniuszem nie zostalam, a przy niektorych moich znajomych mizernie
            sie prezentuje smile
            • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 31.03.09, 22:02
              Powiem szczerze, do glowy by mi nie wpadlo, zeby
              > uczyc male dziecko NAZW dzwiekow. Po co? jakie to ma w ogole
              znaczenie? Ale to
              > tak na marginesie.

              po to ze w szkole muzycznej za rok czy dwa jest cos takiego jak
              SOLFEZ gdzie takie rzeczy sie robi. I czemu nie jak ona uwielbia sie
              w to bawic???

              > A jednak sie zastanawiam. Co zrobisz, gdy okaze sie pewnego dnia,
              ze po tym
              > calym dobrym starcie Twoja coreczka jest zwyklym, najzwyklejszym
              dzieckiem? Ze
              > okaze sie zwyczajnie przecietna? Madra, ale przecietna.

              Nic bo caly czas jest moim dzieckiem i dla mnie i tak jest
              najwspanialsza.

              A tak a propos - na zajeciach muz. u mojego dziecka sa dzieci ktore
              sa duuuuzo lepsze od niej. Mloda nie jest jakims tam super talentem
              ale sprawia jej to radosc to wspolne muzykowanie. I jeszcze nie
              padlam z rozpaczy ze najlepsza nie jest.

              Piszesz, ze uwielbia
              > muzyka klasyczna i jazz - no sorki, ale usmialam sie do lez smile)

              wiec moze ci DOKLADNIE opisze jak to wyglada. W samochodzie
              jakakowliek proba wlaczenia czegokolwiek innego niz klasyka konczy
              sie jej rykiem ze 'nie ce'. Nie mam wyboru. W domu to samo
              jakkolwiek proba posluchania czegos poza klasyka czy jazzem konczy
              sie tym ze leci na leb na szyje do odtwarzacza i go wylacza albo
              zmienia plyte. Jako ze nie mam ochoty sie z nia wyklocac i sama
              lubie taka muzyke to jest ok.

              > Ciekawa jestem co wtedy zrobisz? Boje sie, ze czeka Cie duzy duzy
              szok smile)

              oj kochana malo o mnie wiesz. Szok to ja moge przezyc jak sie na
              nowo zakocham tak jak w Harlequinach, albo jak wygram w totolotka,
              albo jak zostane prezesem ale to ze moje dziecko ma swoje wlasne
              marzenia? raczej bede ja podziwiac ze ma swoje zdanie.

              Gdy z nim
              > i
              > rozmawiam to okazuje sie, ze wiekszosc w ogole nie byla
              zainteresowana typowa
              > wiedza, wkuwaniem i wprawianiem w oslupienie swoich rodzicow wlasna
              > genialnosci

              ich problem powiem krotko.

              • d.o.s.i.a Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 01.04.09, 00:41
                > po to ze w szkole muzycznej za rok czy dwa jest cos takiego jak
                > SOLFEZ gdzie takie rzeczy sie robi. I czemu nie jak ona uwielbia sie
                > w to bawic???

                Czyli jednak zakladasz wyslanie dziecka do szkoly muzycznej (co oczywiscie nie
                jest zle samo w sobie) i juz wtlaczasz jej w glowe nazwy, nazwy, nazwy. Kochana,
                z muzyka to nie ma nic wspolnego. Czy takie dziecko naprawde UWIELBIA bawic sie
                w zgadywanie nazw nut? Szczerze watpie. To jest tresura, a nie nauka muzyki, z
                zabawa nie ma to nic wspolnego. Jej nie bawi to, ze dobrze umie nutki - ona
                szuka Twojej akceptacji, ktora zdobywa tylko wtedy gdy zrobi cos extra. Szkoda,
                ze tego nie widzisz.

                Mysle, ze wychowujesz corke w sposob, ktory uczy ja, ze jakakolwiek aktywnosc
                musi byc intelektualnie produktywna, bo jak nie, to nie zasluguje na pochwale i
                jest niewiele niewarta. Szczeka opada Ci tylko wtedy gdy corka czegos dokona,
                czegos ponad jej wiek. Ona to wie i uczysz jej tego, ze nie zrobi na Tobie
                wrazenia jej nieintelekutalny bieg przez przeszkody, albo taplanie sie w kaluzy,
                ale to, ze wlasciwie nazwie dzwiek, prawidlowo odczyta slowo itp. itd.

                Twoje dziecko zrobi w zyciu wszystko, zeby mamusi opadala szczeka jak
                najczesniej i na tym bedzie budowalo swoja wartosc. Bedzie czulo sie nieswojo
                zajmujac sie czyms malo produktywnym, bo wtedy nie zasluzy na brawa od mamusi.

                > Nic bo caly czas jest moim dzieckiem i dla mnie i tak jest
                > najwspanialsza.

                Mam wrazenie, ze Twoje dziecko jest najwspanialsze wlasnie dlatego, ze ladnie
                zgaduje wyrazy i nazwy nutek, a nie dlatego, ze po prostu jest.

                > wiec moze ci DOKLADNIE opisze jak to wyglada. W samochodzie
                > jakakowliek proba wlaczenia czegokolwiek innego niz klasyka konczy
                > sie jej rykiem ze 'nie ce'. Nie mam wyboru. W domu to samo
                > jakkolwiek proba posluchania czegos poza klasyka czy jazzem konczy
                > sie tym ze leci na leb na szyje do odtwarzacza i go wylacza albo
                > zmienia plyte. Jako ze nie mam ochoty sie z nia wyklocac i sama
                > lubie taka muzyke to jest ok.

                Sorry, ale fantazjujesz. Ryki, zmienianie plyty, wyklocanie sie. No, genialne to
                Twoje dziecko, nie ma co. Wiekszosc normalnych dzieci slucha na tym etapie bajki
                o czarownicy. No, ale przeciez Twoja to intelektualistka smile

                > ich problem powiem krotko.

                Nie zrozumialas przeslania. Chodzilo o to, ze Twoja corka MA JESZCZE CZAS na
                wszystko w zyciu i takim wychowaniem ani nic nie przyspieszysz, ani nic
                nadzwyczajnego w niej nie rozwiniesz.
                • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 01.04.09, 14:52
                  . Czy takie dziecko naprawde UWIELBIA bawic sie
                  > w zgadywanie nazw nut? Szczerze watpie. To jest tresura, a nie
                  nauka muzyki, z
                  > zabawa nie ma to nic wspolnego. Jej nie bawi to, ze dobrze umie
                  nutki - ona
                  > szuka Twojej akceptacji, ktora zdobywa tylko wtedy gdy zrobi cos
                  extra. Szkoda,
                  > ze tego nie widzisz.

                  po prostu rozbawia mnie do lez ta tania analiza psychologiczna rodem
                  z Harlequinow czy 'Rozmow w toku'. Nic nie rozumiesz z tego co
                  pisze, wybiorczo bierzesz jakies frazy/slowa ktore potem przekrecasz
                  i urabiasz do tego cala teorie no i oczywiscie przyszlosc moja i
                  mojej pociechy. Obca kobieta ktora nas nigdy na oczy nie widziala,
                  nic o nas nie wie, wyrokuje o naszej przyszlosci - o totalnej
                  arogancji nie wspomne bo to jest bardziej niz oczywiste, o twoim
                  byciu zielona z zawiscie tez nei wspomne bo to jest bardziej niz
                  oczywiste, o twoim braku jakichkolwiek elementarnej wiedzy a propos
                  dzieci tez nie wspomne bo to widac, slychac i czuc. Pozwol mi
                  zgadnac - dzieci jeszcze tez nie masz?

                  > Sorry, ale fantazjujesz. Ryki, zmienianie plyty, wyklocanie sie.
                  No, genialne t
                  > o
                  > Twoje dziecko, nie ma co.

                  I po raz kolejny udowdniasz mi ze dzieci nie masz a jesli moze by
                  sie okazalo przez przypadek ze je masz wyobrazam sobei jak musza byc
                  przez ciebie zastraszone jesli tobie do glowy nie wpada ze dziecko
                  SAMO moze zmieni plyte CD.. Dramat.


                  Wiekszosc normalnych dzieci slucha na tym etapie bajk
                  > i
                  > o czarownicy.

                  nie znam takowych. Wiekszosc dzieci znajomych OGLADA bajki w TV albo
                  na kompie.


                  > Nie zrozumialas przeslania. Chodzilo o to, ze Twoja corka MA
                  JESZCZE CZAS na
                  > wszystko w zyciu i takim wychowaniem ani nic nie przyspieszysz,
                  ani nic
                  > nadzwyczajnego w niej nie rozwiniesz.

                  no tak taka rada to na wage zlota. dzizaz - kon by sie usmial skad
                  ludzie takie 'madrosci' biora. Ja nic nie przyspieszam to co my
                  robimy to sa ZABAWY. Ale i tak tego nie zrozumiesz bo dzieci nie
                  masz i basta.

                  d.o.s.i.a. - czy to nie nowy nick Verdany? Piszesz tak niesamowicie
                  podobnie do niej ze jest to az zastanawiajace.
                  • kura17 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 02.04.09, 19:14
                    aniucha333 napisała:


                    > Wiekszosc normalnych dzieci slucha na tym etapie baji
                    > > o czarownicy.
                    >
                    > nie znam takowych. Wiekszosc dzieci znajomych OGLADA bajki w TV
                    > albo na kompie.

                    zapraszam do nas, to poznasz! smile
                    nasz synek mial 4 lata, gdy zaczal ogladac bajki w tv.
                    na kompie nie ogladal bajki NIGDY.
                    za to sluchal czytanych/opowiadanych przez nas prawie od urodzenia.
                    teraz, gdy oglada piaskowego dziadka na dobranoc (to jedyna tv, jaka oglada),
                    wcale mu to nie przeszkadza sluchac bajek.

                    nie bardzo rozumiem Twoje zdziwienie?
                    czyzby tv i komp byl obowiazkowym punktem programu w wychowaniu dzieci?
                • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 01.04.09, 17:05
                  I ja nie rozumiem - jak corka sie wykłóca, skoro jeszcze prawie nie
                  mowi?
                  • d.o.s.i.a Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 01.04.09, 17:21
                    Moze przygotowala sobie plansze metoda Damona i macha je matce przed oczami...?
                    • nangaparbat3 :) 01.04.09, 17:38
                      Właśnie chcialam powiedziec, że pisze na karteczkach.
                      Ech.....
                  • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 02.04.09, 08:54
                    > I ja nie rozumiem - jak corka sie wykłóca, skoro jeszcze prawie
                    nie
                    > mowi?

                    nigdzie nie mowilam ze nie mowi. Powiedzialam ze ma slabo rozwiniety
                    aparat mowy czyli mowi malo.
        • fogito Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 31.03.09, 16:05
          odniosę się tylko do jednego - przedszkole i szkoła angielska jest
          potrzebne dziecku, które będzie studiować w Stanach.

          ps. ja też miałam w szkole dobrze jako wzorowa uczennica, ale
          oczekiwania matki spowodowały rezygnację z własnych marzeń i nie
          skończyło się to najlepiej. We wszystkim potrzebny jest umiar -
          nawet w stymulowaniu własnego dziecka od kołyski.
          • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 31.03.09, 22:13
            fogito napisała:

            > odniosę się tylko do jednego - przedszkole i szkoła angielska jest
            > potrzebne dziecku, które będzie studiować w Stanach.

            Ja tez skonczylam studia w Stanach a do szkoly ang. nie chodzilam.
            Do zwyklej polskiej. Mialam tez fajna stype i moglam dorabiac na
            campusie.

            We wszystkim potrzebny jest umiar -
            > nawet w stymulowaniu własnego dziecka od kołyski.


            nie wiem czemu tak duzo tu sie uzywa slowa 'stymulowanie'. Przeciez
            to co robimy jako matki z naszymi dziecmi to po prostu wspolme
            spedzanie czasu. Jak bym byla jakim madrym naukowcem to bym ja
            uczyla tanlicy Mendelejewa, albo przerabiala anatomie czlowieka,
            albo mogla jej wytlumczyc zjawiska fiz. czy chem. Skoro nei jestem
            spedzam z nia czas jak najlepiej potrafie bawiac sie w to co
            najlepiej potrafie i mi samej sprawia radosc.

            Miala kiedys chlopaka ktorego matka byla chirurigiem. Pamietam taka
            scenke z ich gotowania. On zakupil kurczaka w sklepie, ktorego matka
            patroszyla w kuchni. PO kolei wyjmowala kazda czesc kurczaka i
            mowila fachowym medycznym jezykiem jaka to czesc ciala. On patrzyl i
            pytal sie nawet o sciegna sad I tak sobie zrecznie dyskutowali o
            czesciach ciala kurczaka a ja z przerazeniem/obrzydzeniem to
            wysluchiwalam. I taka to oto sugestia mi sie nasuwa - czy to jest
            stymulacja wg was czy raczej domowa konwersacja? Mi szczerze mowiac
            do glowy nie wpadlo ze to byla jakkolwiek stymulacja ale teraz po
            tylu sugestiach widze ze go matka zdrowo stymulwala zeby jej sie
            medycznie ksztalcil sad
            • d.o.s.i.a Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 01.04.09, 00:48
              Nie, to nie byla stymulacja. To bylo normalne przekazywanie dziecku wlasnych
              pasji i zainteresowan.

              Stymulacja jest natomiast sytuacja gdy rodzic, ktory zna sie na jednym, wtlacza
              w glowe dziecka sto roznych innych dziedzin "na wszelki wypadek", albo zeby
              "umialo wczesniej niz inni". Szybciej pisalo, szybciej czytalo, wczesniej znalo
              tabliczke mnozenia i nazwy wszystkich stolic, mowilo czterema jezykami, gralo na
              fortepianie, dzialalo w kolku teatralnym, jezdzilo konno (bo zawsze sie przyda),
              sluchalo tylko Mozarta (bo sie przyda w szkole muzycznej). Wszystko szybko,
              szybciej, im wiecej tym lepiej, bo zainteresowania trzeba rozwijac, a najlepiej
              wszystkie naraz. Itp. itd.

              Czujesz roznice?
            • kura17 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 01.04.09, 10:29
              ales sie czepnela tego przedszkola.
              opisalam wyzej, jakie sie pojawiaja problemy, gdy kilkujezyczne dziecko ma
              wyrazna przewage jednego jezyka. sama chetnie bym poslala dzieci do polskiego
              przedszkola, gdyby byla takie gdzies wygodnie w okolicy...
            • fogito Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 01.04.09, 18:00
              A jaka to jest zwykła polska szkoła... smile Ja syna wysłałam do
              angielskiej, żeby w każdym momencie życia w razie wyjazdy z kraju
              był w stanie pójśc do szkoły bez specjalnych egzaminów i
              ewentualnych problemów.
              Metoda Domana to dla mnie stymulowanie dziecka. Można by nim również
              nazwać pokazywanie dziecku slajdów z historii sztuki i egzekwowanie
              ich rozpoznawania smile
        • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 31.03.09, 17:49
          > 4. Koleżanki mamy znajoma kilkanaście lat temu uczyła syna czytać
          > metodą Domana - dobrze mu się wiedzie, zero problemów z nauką, ma
          > zainteresowania tematyczne, brał udział w olimpiadach, z jakimiś
          > sukcesami (szczegółów nie znam).

          Nie wiem, czy uwierzysz, ale taki sam los spotyka też dzieci,
          których nie uczono czytać jedynie sluszną metodą. Np. mnie smile
          • fogito Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 31.03.09, 19:28
            Mnie też, ale wtedy to o Domanie jeszcze słychać nie było smile
            • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 31.03.09, 22:21
              fogito napisała:

              > Mnie też, ale wtedy to o Domanie jeszcze słychać nie było smile

              prawda jest taka ze zadna z nas szybko nie czyta. To co my uwazamy
              za szybkie czytanie takim nie jest. Metoda Domana to dokladnie to co
              ucza na kursach szybkiego czytania.

              Najszybciej czytaja Azjaci a my Europejczycy jestesmy b. wolni.
              Czemu tego nei poprawic? Sama niejednokrotnie w pracy jak musialam
              przeczytac na czesto gesto drugi dzien tak z 1000 stron jakiego
              przepisu i potem jeszcze memo z tego zrobic powaznie zastanwialam
              sie nad wzieciem takiego kursu. Ile to czasu by mi zaoszczedzalo...
              • d.o.s.i.a Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 01.04.09, 01:32
                > Czemu tego nei poprawic?

                Wszystko mozna, tylko po co? Zeby na koniec zostac robotem?


                Sama niejednokrotnie w pracy jak musialam
                > przeczytac na czesto gesto drugi dzien tak z 1000 stron jakiego
                > przepisu


                Tak, jasne 1000 stron na drugi dzien... czyli 3/4 strony na minute przez 24
                godziny non stop. Skad Ty te fantazje bierzesz?
                • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 01.04.09, 14:32
                  > Tak, jasne 1000 stron na drugi dzien... czyli 3/4 strony na minute
                  przez 24
                  > godziny non stop. Skad Ty te fantazje bierzesz?

                  a slyszalas ty alfo i omego o czyms takim jak CONSULTING? Popytaj
                  zanjomych takich co pracuja dla GLOBALNYCH firm po ile godzin
                  pracuja na duzych projektach. Praca po 90 godz tyg. w consultingu
                  nie jest zadna fantazja. Jak klient ma IPO (Initial Public Offering
                  czyli ze jako firma stanie sie spolka akcyjna co wymaga
                  przygotowania miliona rzeczy wg przepisow SEC) pracuje sie
                  praktycznie non stop. Spi po 4-5 godz na dobe a potem w niedziele
                  odsypia. No ale jak taka alfa i omega tego nie mogla wiedziec.
                  Olaboga.

                  > Wszystko mozna, tylko po co? Zeby na koniec zostac robotem?

                  nie lebku okuty zelazem - po to zeby miec czas na inne rzeczy w
                  zyciu (np takie jak pitolenie z takim zakutymi lebkami na forum,
                  polezenie do gory brzuchem, podrapanie sie po nosie) a nei tylko
                  pracowanie non-stop.
                  • d.o.s.i.a Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 01.04.09, 15:27
                    Kochana. Jezeli wybralas sobie zawod w "Consulting" i prace non-stop to CIERP smile
                    Na marginesie: tak, tak, Twoj opis przepisow SEC i tego jak klient ma IPO
                    powalil mnie na kolana i zagryzlam poduszke z zazdrosci jaka to Ty jestes "mondra".

                    Nie kazdy jest takim idiota (mocne slowo zamierzone, bo tak wlasnie mysle), zeby
                    podporzadkowywac swoje zycie w globalnej firmie na takich obrotach. Twoj wybor.
                    Zaden to tez powod do chwaly - znam takich idiotow na peczki, bo sama pracuje w
                    firmie jak to nazwalas "GLOBALNEJ" (z duzej litery, ha ha). Na zdrowie. Jesli to
                    jest celem Twojego zycia i powodem do dumy i chwaly, to na zdrowie i niech Ci
                    Bozia wynagradza... Jesli taki tez masz cel w wychowywaniu corki, aby stala sie
                    kolejnym bezwolnym robotem podobnym do mamusi, to moze od razu zamiast "polityki
                    monetarnej" i "onomatopeji" wkuj jej do glowy jakis maly prospekt emisyjny? A
                    co, jak szalec to szalec!

                    Ja na szczescie mam w zyciu inne piorytety niz zapirzac jak bezwolny robocik i
                    czerpac chwale z 4 godzin snu na dobe i pracy w niedziele. Jak widzisz wiec,
                    czytanie z predkoscia mikroprocesora jest mi kompletnie, ale to zupelnie,
                    zbedne. Czytam na tyle szybko, aby rozwijac sie zawodowo, czytac ksiazke (dla
                    przyjemnosci!), a takze (olaboga) czasem napisy w kinie (tak, tak, nie nauczylam
                    sie jeszcze wszystkich jezykow swiata - rodzice zaprzepascili moje genialne
                    zdolnosci w tym kierunku i znam dobrze tylko jeden (aaaaaaa!!!!), ktorego
                    zreszta nauczylam sie nie bedac dzieckiem w kolysce - straszne!).

                    Zycie swe uwazam za spelnione i satysfakcjonujace i nie placze w poduszke
                    kazdego dnia, ze moglam byla zostac slawnej klasy fizykiem jadrowym, gdyby mi
                    tylko tatus w kolysce demonstrowal budowe atomu na planszach metoda Damona. Bo
                    pewnie jakbym chciala to i bez tego bym nim zostala. Osiagnelam zawodowo sporo i
                    rozwijam sie dalej zgodnie z zainteresowaniami w takim tempie jakiego JA chce.

                    PS. W dalszym ciagu twierdze, ze czytanie 1000 stron "na drugi dzien" jest z
                    kosmosu wziete i wile duzych projektow w zyciu widzialam i bajkami karmic mnie
                    nie musisz.
                    • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 01.04.09, 18:13
                      Nie jest.
                      Mój syn potrafi. Bez problemu. Nauczył się czytać w zerówce.
                      • d.o.s.i.a Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 01.04.09, 19:25
                        Verdano. Zdaje sobie sprawe, ze sa ludzie, ktorzy potrafia przeczytac Ulyssesa w
                        jeden dzien. Niewatpliwie. Nie neguje tego.

                        Podwazam jedynie koniecznosc czytania opracowan merytorycznych wielkosci
                        Ulyssesa z dnia na dzien w pracy nad projektami w korporacjach. Wiele widzialam
                        w korporacjach, ale szybkoczytajacych prawnikow zmuszanych do zaznajamiania sie
                        z taka iloscia mertytorycznego materialu, nigdy. Dziewczyna popadla w totalna
                        megalomanie i czestuje nas fantazjami.

                        Nie atakuje nauki szybkiego czytania jako takiej (sama bardzo szybko czytam,
                        nigdy nie przechodzilam fazy literowania, ani sylabizowania, czytam calymi frazami).
                        • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 01.04.09, 19:40
                          A, to tak.
                          Chyba, ze ktos jest nadgorliwy. CBDO, jak kazał konczyć dowodzenie
                          twierdzeń moj matematyk.
                          Zwracam też uwagę (nie Twoja, nie Twoja!), ze aby niezwykle szybko
                          czytać, nie trzeba ani umieć czytać bardzo wczesnie, ani uczyć się
                          metod szybkiego czytania. Czasem, o dziwo, wystarczy bardzo dużo
                          czytac, bo się lubi. I tyle.
                          Ja umiem czytać, choć nikt nigdy mnie nie uczył - moj mąż oraz
                          najmlodszy syn takoz.
                    • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 02.04.09, 09:07
                      > Kochana. Jezeli wybralas sobie zawod w "Consulting" i prace non-
                      stop to CIERP :
                      > )

                      ja tego cierpieniem nie nazywam bo lubie to co robie. Zawod sobie
                      wybralam swiadomie i jest mi z tym dobrze.

                      > Na marginesie: tak, tak, Twoj opis przepisow SEC i tego jak klient
                      ma IPO
                      > powalil mnie na kolana i zagryzlam poduszke z zazdrosci jaka to Ty
                      jestes "mond
                      > ra".

                      O my Lord, jaka ty jestes zalosna. Skad tyle jadu/zolci do ludzi? Co
                      cie tak boli?

                      Jesli taki tez masz cel w wychowywaniu corki, aby stala sie
                      > kolejnym bezwolnym robotem podobnym do mamusi, to moze od razu
                      zamiast "polityk
                      > i
                      > monetarnej" i "onomatopeji" wkuj jej do glowy jakis maly prospekt
                      emisyjny? A
                      > co, jak szalec to szalec!

                      Nic ci do tego i odczep sie od nas raz na zawsze. I tak jeszcze
                      jedna rzecz mi sie nasuwa a propos ciebie - jak ktos ktorego
                      komentarze wrecz wskazuje na zachowania aspoleczne smie komukolwiek
                      udzielac rad a propos wychowywanie dzieci? No chyba ze sie chce
                      wychowac socjopate...

                      > Zycie swe uwazam za spelnione i satysfakcjonujace i nie placze w
                      poduszke
                      > kazdego dnia, ze moglam byla zostac slawnej klasy fizykiem
                      jadrowym, gdyby mi
                      > tylko tatus w kolysce demonstrowal budowe atomu na planszach
                      metoda Damona.

                      Kochana a kogo to intersi? Idz sobie pogadaj i wylej swoje
                      starowinkowe zale na fora do takich ludzi przeznaczone. Mnie nie
                      intersuja 'przemyslenia' doroslej kobiety i jeszcze na dodatek
                      bezdzietnej (lol - jednak mialam racjebig_grin.


                      > PS. W dalszym ciagu twierdze, ze czytanie 1000 stron "na drugi
                      dzien" jest z
                      > kosmosu wziete i wile duzych projektow w zyciu widzialam i bajkami
                      karmic mnie
                      > nie musisz.

                      to malo jeszcze w tym swoim 'zyciu' widzialas big_grin
                  • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 01.04.09, 19:29
                    > nie lebku okuty zelazem

                    Kulturą powiało. Tego metoda Domana nie uczy? smile
                    • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 02.04.09, 09:09
                      >
                      > Kulturą powiało. Tego metoda Domana nie uczy? smile

                      och nie moja droga - ja sie ucze tego od ciebie i jeszcze paru
                      innych big_grin
                      • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 02.04.09, 14:05
                        To mi pokaż, gdzie Ciebie - czy kogoś innego - w tym wątku
                        obraziłam.
              • fogito Re: aniucha333 01.04.09, 20:06
                Ale ja nie chcę szybko czytać, bo wtedy nie mam żadnej przyjemności
                z czytania. Ja lubię się wczytywać, zaczytywać i chłonąć książkę a
                nie ścigać, kto pierwszy sończy. Na szczęście w pracy nikt ode mnie
                czegoś takiego nie wymagał surprised
          • kropkaa Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 31.03.09, 21:28
            1. Pisząc o tym chłopaku, chciałam pokazać, że jest normalnym
            człowiekiem, bo tutaj wizje się pojawiają, jakby z takich dzieci
            miały wyrosnąć sfrustrowane, nieszczęśliwe stare-mleńkie nie wiadomo
            co.
            2. Fogito - ok, rozumiem teraz to przedszkole.

            3. Aniucha, serdecznie pozdrawiam! smile
            • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 31.03.09, 22:28
              > 3. Aniucha, serdecznie pozdrawiam! smile

              Ja ciebie tez smile Bardzo mi milo ze jest ktos na tyle uczciwy jak i
              ty i szczerze mowi o wspolnym spedzaniu czasu z dzieckiem bawiac sie
              w czytanie smile
              • donkaczka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 01.04.09, 07:26
                dziewczyny nie lamcie sie
                ile ja sie natluklam w dyskusjach o rzeczach,ktore forumki ledwo liznely, ale
                teorie mialy na ten temat rozbudowanie - to szkoda gadac

                moja kolezanka wrocila z konferencji domana w usa, mam nadzieje, ze znajdzie
                czas i podzieli sie w watku, o ile go zmoze smile
                • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 01.04.09, 14:34
                  > moja kolezanka wrocila z konferencji domana w usa, mam nadzieje,
                  ze znajdzie
                  > czas i podzieli sie w watku, o ile go zmoze smile

                  ten kurs jest tez oferowany w wakacje w Italii smile Popros ja zeby
                  tu 'wskoczyla' i sie podzielila troche wiedza smile
    • nangaparbat3 ażem se poczytała o metodzie Domana 01.04.09, 13:07
      i sprawa jest prosta: to metoda świetnie przygotowująca dzieci do zdawania
      testów tzw. zdolności ogólnych czyli inteligencji. Bardzo schematycznie i w
      ograniczony sposób pojmowanej (że zacytuję: inteligencja to w zasadzie produkt
      trzech zjawisk:

      ü umiejętności czytania,
      ü umiejętności matematyki,
      ü pewien zasób wiedzy encyklopedycznej. ).

      A tu macie linka: przedszkolanka.republika.pl/strony/doman.htm

      Jest tam opisana sesja metodą Domana, podczas której malutkie dziecko uczy się
      czytac słowo: piłka.
      Naprawdę stokroć lepiej dla dziecka tą piłką się pobawić, na sto róznych
      sposobów - tu dopiero jest pole do popisu dla twórczych matek.
      Jest tam też bardzo mądrze o SPRAWDZANIU. Ale to się kwalifikuje na osobny wątek.

      Żeby podsumować - coraz mniej rozumiem świat, w którym jedni uczą nimowleta
      czytać, inni zakładają komitety obrony sześciolatków przed szkołą, a coś mi
      podpowiada, że często są to jedni i ci sami.
      • d.o.s.i.a Re: ażem se poczytała o metodzie Domana 01.04.09, 13:31
        Juz tak postawiona definicja inteligencji moze zjezyc wlos na glowie... smile

        Teza, ze kazdy rodzi sie z mozliwosciami wiekszmi niz Leonardo da Vinci,
        rozwalila mnie na lopatki smile Oczywiscie Doman zapewne znal Leonarda od
        kolyski... Po drugie teza ta w oczywisty sposob okazuje sie mylna, gdy popatrzy
        sie chociazby na rodzenstwo - czesto zdarza sie, ze jedno z dzieci okazuje sie
        miec wybitne zdolnosci matematyczne, drugie nie. A przeciez pewnie wychowywano i
        stymulowano je w ten sam sposob.

        Ciekawa jestem tez skad wg. pana Domana nadzwyczajne zdolnosci matematyczne
        czerpia np. Aspergerowcy smile Kurcze, zapomnialam, Leonardo prawdopodobnie tez nim
        byl - wniosek, wszyscy rodzimy sie z zespolem Aspergera tylko potem nas glupi
        rodzice niewystarczajaco stymuluja planszami z wyrazami big_grin

        Jezeli dla kogos wazne jest tylko to, aby jego dziecko posiadlo malpie zdolnosci
        czyli szybko czytalo, znalo nazwy wszystkich stolic na pamiec i zaginalo inne
        dzieci na testach, to prosze bardzo, niech sobie ten mozg dziecka bombarduje
        zbednymi informacjami. Z inteligencja i tak to nic wspolnego nie ma. Korzysci z
        tego rodzaju wiedzy sa zerowe w zyciu, w karierze, w rozwijaniu zainteresowan i
        rzeczywistego potencjalu intelektualnego - co pokazuja rzesze noblistow i
        zwyczajnie inteligentnych ludzi, ktorzy nigdy taka metoda stymulowani nie byli i
        nie musieli byc. Natomiast dziecinstwo spedzili wiszac na trzepaku glowa w dol i
        zajmujac sie tworczymi zabawami.

        Co z tego, ze ktos umie szybko czytac, czy ma duzy zasob wiedzy
        encyklopedycznej, skoro jego mozg nie wyksztalcil tworczego i elastycznego
        myslenia, aby ta wiedze wykorzystac? Dziecinstwo jest wlasnie po to, aby uczyc
        sie kreatywnosci, zwiekszac plastycznosc mozgu. Na wiedze i dane statystyczne
        przyjdzie pora.
        • nangaparbat3 wątpliwość 01.04.09, 13:37
          d.o.s.i.a napisała:


          rzesze noblistow i
          > zwyczajnie inteligentnych ludzi, ktorzy nigdy taka metoda stymulowani nie byli
          > i
          > nie musieli byc. Natomiast dziecinstwo spedzili wiszac na trzepaku glowa w dol
          > i
          > zajmujac sie tworczymi zabawami.
          statystyczne

          Dosia, wisiałam całe lata na trzepaku głową w dół - a Nobla ni dudu. Chociaż...
          I tak nie narzekam smile
          • d.o.s.i.a Re: wątpliwość 01.04.09, 14:05
            No dobra troche polecialam z tym Noblem smile

            Znam kilka przypadkow wybitnie zdolnych ludzi. Jeden - zainteresowania
            informatyczne "od kolyski". Sam. Nagle. Bez zadnych stymulacji ze strony
            rodzicow (zajetych wlasna praca naukowa), uczenia metoda Damiana i innych
            podobnych bdzur. Jego siostra - duzy talent, ale... pisarski. Wychowani przez
            tych samych rodzicow. Typ dzieci wychowujacych sie nawzajem i "wiszacych glowa w
            dol na trzepaku".

            Kilku mam naukowcow w otoczeniu - jeden jest dobrym przykladem, stypendium
            Cambridge za osiagniecia w wirusologii ponad swoj wiek, praca z autorytetami w
            dziedzinie. Dziecinstwo? Dwa razy zmienial szkole bo odbiegal poziomem...
            Biotechnologia zainteresowal sie... przed matura. Typ dziecinstwa i wczesnej
            mlodosci: "latanie po podworku, zdzieranie spodni i palenie papierosow po katach".

            To tyle. Chodzi mi o to, ze inteligencja stymulowana jest w rozny, nie do konca
            znany nam sposob. I nieprawda jest to, ze kazdy rodzi sie z podobnymi
            mozliwosciami intelektualnymi. Metoda Damiana niczego nie przyspiesza i nie
            gwarantuje. Najprawdopodobniej jest zwykla strata czasu.
            • aniucha333 Re: wątpliwość 01.04.09, 14:41
              Metoda Damiana niczego nie przyspiesza i nie
              > gwarantuje. Najprawdopodobniej jest zwykla strata czasu.

              Dla kogos wybitnie leniwego nawet wstanie z lozka jest strata czasu -
              no bo po co jak mozna lezac w wyrze zrobic wiekszosc rzeczy w
              zyciu. Prawda?

              Skad ty te teorie bierzesz? Z patrzenia w sufit czy picia kolejnej
              kawy u znajomej w biurze? Dramat.

              Nie wspomne o prostym kojarzeniu faktow - nie nie rozumiesz z tego
              co napisalas. Nie jestes nawet w stanie zauwazyc prostych korelacji
              w tym ze dziecko dorastajace w domu gdzie rodzice ciagle sie ucza
              czy duzo czytaja czy graja na czymkoliwek mimochodem samo to bedzie
              robic. Poprzez proste nasladownictwo. Tak samo jest i w Domanie,
              metodzie Suzuki czy czymkolwiek. Dziecko jest produktem swojego
              srodowiska - czyms o czym ty sama piszesz a nie jestes w stanie tego
              zauwazyc.
              • d.o.s.i.a Re: wątpliwość 01.04.09, 15:35
                Napisalam Ci juz wyzej czym rozni sie wyrabianie inteligencji i zainteresowan
                poprzez nasladownictwo rodzicow, nasiakniecie atmosfera w domu oraz wyrabianie
                zwyklej ciekawosci swiata, od "wyrabiania" pseud-malpianej-inteligencji
                sztucznym wtlaczaniem do glowy plansz, schematow i rozwijania dziecka w stu
                innych dziedzinach "na wszelki wypadek".

                Historia nauki zna setki wybitnych ludzi, ktorzy urodzili sie w biednych,
                nieinteligenckich rodzinach - nie sadzisz chyba, ze byli oni przez swoich
                rodzicow wybitnie stymulowani. Jak wobec tego tlumaczyc ich zdolnosci?

                Beda tez ludzie, ktorzy sami nie posiadajac odpowiednich zasobow inteligencji
                beda uczyc swoje dziecko czytania od kolyski, zeby miec "powod do dumy" z
                nadzieja, ze wychowaja geniusza. Nie sadze, aby mieli szczegolne na tym polu
                osiagniecia.

                Jezeli dalej nie rozumiesz, to coz, nic nie poradze.
                • nangaparbat3 A Ty Dosia 01.04.09, 16:52
                  co sie malp czepiasz?
                  lepiej byc małpą niz najdoskonalszym produktem, nie?
              • nangaparbat3 Re: wątpliwość 01.04.09, 16:50
                1. Dlaczego obrazasz Dosię? Rodzice nie uczyli, że grzeczne dziewczynki tak nie
                robią?
                2. Dziecko nie jest produktem. I to jest chyba clou całej sprawy, ze nie wszyscy
                maja tego świadomosc.
              • verdana Re: wątpliwość 01.04.09, 19:41
                Otóż to. Mimochodem. I pocóz się męczyć? Mój syn nauczył się czytać
                sam w wieku 4 lat - ilez oszczędzonych godzin...
                • kropkaa Re: wątpliwość 01.04.09, 22:36
                  To nie jest męka. Jeśli by była nie bawiłabym się w to. To jest
                  wydatek czasu rzędu 1 minuta dziennie. Czy między 2 a 4 lata to pi
                  razy drzwi mniej niż 8 godzin. Przez 2 lata!
                  Kurczę, Dziewczyny, zachowujecie się momentami, jakbyście pozjadały
                  wszystkie rozumy - Wy wiece, jaka to jest męczarnia, jakie to jest
                  straszne dla dzieci, jak to źle, okropnie i strasznie wpłynie na
                  pozorną(!) inteligencję dziecka. Oczywiście bardzo się cieszę, że
                  Wasze dzieci są tych traumatycznych przeżyć pozbawione i mają
                  piękne, wspaniałe i radosne dzieciństwo. I niech mają, daj im Panie.
                  Ale ja naprawdę nie widzę, by moje dziecko cierpiało, miało koszmary
                  nocne i bym musiała wołami zaciągać do, jak to nazywacie, nauki. Do
                  tego mówi, śpiewa, maluje, rysuje, bawi się klockami, słucha bajek,
                  chodzi na spacery/plac zabaw itp., itd. - jednym słowem robi
                  wszystko to, co robią miliony dzieci w jej wieku. Z wyjątkiem tej
                  jednej minuty dziennie podzielonej na trzy części, kiedy to w
                  ekspresowym tempie pokazuję jej 5 plansz.
                  Nie znam powodów, dla których chcecie się na nas powyżywać, ale
                  jeśli ma to pomóc Waszemu samopoczuciu, to jakoś to przełknę.
                  I może zanim tak zajadle znowu będziecie nas krytykować, napiszcie
                  sobie parę plansz i wypróbujcie to, co z taką pasją negujecie.
                  Dobrej zabawy!
                  • verdana Re: wątpliwość 01.04.09, 23:11
                    Nikt tu nie mowi, ze to męczarnia. Mówimy mo prostu, ze jest to
                    zbędny wydatek energii, skoro dziecko nieco starsze nauczy się tego
                    samego nie w trzy lata, ale gora - trzy miesiące, albo i w trzy
                    tygodnie.
                    Problem w tym, ze uczysz dziecko czynnosci, ktora jest dla niego
                    nieprzydatna - w zwiazku z tym moze być znudzone czytaniem, zanim
                    potrafi sobie naprawde poczytać.
                    A jesli chodzi o późniejsza nauke - moje dziecko czytało w wieku 4
                    lat. I co z tego? Nie jest wcale wybitnym uczniem. Inteligentnym -
                    tak, ale uczniem bardzo srednim.
        • feniks_z_popiolu Metodą X lub Y, przez zabawę - tylko PO CO? 05.04.09, 06:52
          Czy to jest istotne dla dziecka?
          Czy raczej ważne dla jego rodziców?

          Często im młodsze dziecko (bo nie koniecznie e-matka) tym większa skłonność do
          eksperymentów. Z biegiem czasu większość matek jednak odpuszcza, stawiając na
          normalność. I to jest, w świetle powyższej dyskusji, pocieszającesmile.
      • leli1 Re: ażem se poczytała o metodzie Domana 01.04.09, 13:40
        Wg mnie , tak zaciekłe obrończynie met.D, nie są w stanie przyjąć do wiadomoci
        tego, ze inni mogą tej metody nie akceptowac. Nie musi ona sie wszystkim podobac
        i nie musza sie wszyscy z nia zgadzac, a juz na pewno nie musza doceniac jej
        walory. Wcale nie dlatego, że nic nie wiedzą na jej temat.
        Naprawde nie widzę jakis szczegolnych uzdolnien u syna kolezanki, ktory uczony
        jest ta met. od 2 lat. Co wiecej (byc moze nie jest to spowodowane stosowaniem
        tej metody), ale ma dosc spore problemy z mową. Mimo ponad 4 lat, nie jest w
        stanie zbudowac poprawnie calego zdania. Porownujac do mojego mlodego, ma
        zdecydowanie mniejszy zasob slow i np. moja kolezanka nie moze wyjsc z podziwu
        jak moj mlody zaczyna zdanie od "nie sądzisz mamo, że ....", lub "przepraszam
        bardzo, ale czy uwazasz ze....." albo ostatnie "chciałbym się mylić, ale wydaje
        mi się, że.....". Uwielbia czytac, teraz zaczyna sie uczyc literek (z malym
        powodzeniem, ale mysle ze zaskoczy smile) i podejrzewam, ze zacznie czytac metoda
        "tradycyjną", bo ja akurat uwazam, ze umiejetnosc czytania po literce a potem
        sylabizowania bedzie mu przydatna.
        • verdana Re: ażem se poczytała o metodzie Domana 01.04.09, 16:24
          Ciekawe, o ile dobrze przeczytalam, dziewczyna uczona metoda Domana
          czytania tez nie mowi...
          To nie musi być przypadek. Małe dziecko uczy się niezwykle szybko,
          ale też ma ograniczenia. Nie nauczy się wszystkiego na raz - dzieci,
          ktore w tym wieku ucza sie przede wszystkim mowic, moga być tak
          skoncentrowane na czym innym, ze na nauke mowienia (nie stymulowaną)
          nie starcza im juz czasu.
          IMO bez porownania lepiej rowijac inteligencję dziecka przed
          spacery, odpowwiadanie na tysiace pytań, zadawanie pytan,
          pokazywanie jak co działa - i pozostawienie dziecku czasu na to, aby
          potrafiło rozwijac wlasne zainteresowania, a nie powielac
          zainteresowania mamy.
          Bo jak wlasciwie stwierdzić, co tak naprawde interesuje dziecko,
          ktore ma mnostwo zorganizowanych zajęć ? oczywiscie, ono tymi
          zabawami się interesuje, bo nic innego nie zna - ale szans na
          rozwinięcie wlasnych talentow duzo nie ma.
          • nangaparbat3 Re: ażem se poczytała o metodzie Domana 01.04.09, 17:00
            Kiedy pierwszy raz przyszla do nas nasza niania, byla bardzo spieta i
            oniesmielona. Corka miała wtedy niecale dwa lata. Ja cała w nerwach, jak sie
            uda. Kręcilam sie po obejsciu i nagle przez szybę zobaczyłam z balkonu, ze corka
            i niania siedzą na kanapie, w skupieniu patrzą na siebie i unosza w gorę brwi,
            naśladujac siebie nawzajem.
            W tym momencie juz wiedzialam, ze niania jest taka jaka byc powinna, i nie
            myliłam sie. Zapewne nie ma dotąd badan na ten temat, ale zalożę sie że wszelkie
            zabawy wymyślone spontanicznie wspólnie z dzieckiem nieskonczenie bardziej
            sprzyjaja rozwojowi dwulatki niz diabli wiedzą jakie metody.

            BTH z tego co piszą wynika, ze metoda zostala stworzona jako metoda
            rehabilitowania dzieci z porażeniem mozgowym. Ale to by juz byla zupelnie inna
            kwestia.
          • kura17 Re: ażem se poczytała o metodzie Domana 02.04.09, 19:41
            Verdana, ja wlasnie u swoich dzieci obserwuje takie uczenie sie "jednej rzeczy
            na raz". jak juz sie naucza - przechodza do nastepnej. uczenia sie rownoleglego
            wlasciwie nie obserwuje.

            starszy synek zaczal mowic wczesnie, mimo ze u nas w domu operuje sie 3
            jezykami. on rozumial dwa (a moze i 3?) oraz mowil dwoma w wieku 1.5 roku.
            natomiast... nie chodzil do 1.5 roku, raczkowal. i jak juz sie nauczyl calkiem
            ladnie mowic - zaczal uczyc sie chodzic smile

            mlodszy znowu mial odwrotna tendencje - dosc wczesnie zaczal chodzic, zrobil
            wielki skok rozwojowy w motoryce. za to "intelektualnie" sie nie rozwijal wtedy.
            nauczyl sie stabilnie chodzic i nagle, buch! skok rozwojowy intelektualny, az
            nas zatkalo smile

            po prostu robili swoje PO KOLEI. dokladnie tak, jak napisalas.
        • donkaczka Re: ażem se poczytała o metodzie Domana 01.04.09, 23:13
          wiesz co ja mam wrazenie ze to osoby nie znajace metody domana (bo czytanie w
          necie, zamiast poznawanie u zrodla juz jest obarczone bledem) nie moga
          zrozumiec, ze to forma zabawy, jedna z wielu, tylko efekty sa fajne
          i jada po mamach od domana, doczepiajac rozne teorie, diagnozujac matki, dzieci itp

          dzieki domanowi dzieci lubia sie uczyc, bo nauka im sie z zabawa kojarzy, cwicza
          mozg, ktorego mozliwosci w mlodym wieku sa najwieksze

          fajnie powisiec na trzepaku, fajnie pograc w pilke, ale jesli mozna z tego urwac
          dziecku 2 minuty dziennie i poiskrzyc mu na stykach, to ja naprawde nie widze
          problemu

          a tu zaraz "meka" "wysilek" "zabieranie dziecinstwa"
          jedna z zasad domana jest - dziecko sie nudzi i nie chce, nie robimy i juz
          • tawananna Re: ażem se poczytała o metodzie Domana 02.04.09, 00:59
            Rzecz nie w tym, że czy dziecko się nudzi, czy nie. Jestem sobie w stanie świetnie wyobrazić, że pokazywanie tych plansz to i dla dziecka, i dla matki dobra (i kształcąca) zabawa, a całość faktycznie zajmuje minimalną ilość czasu.

            Ja bym raczej obawiała się o skojarzenia, jakie dziecko będzie miało z czytaniem (ale to są moje obawy, i wiele osób zapewne ich nie podziela). Dla mnie czytanie to przyjemność odkrywania nowych światów. Nauka czytania to trochę jak rozpoznawanie sekretnego kodu, "rozszyfrowanie" tajemniczych znaków po to, by dowiedzieć się tylu ciekawych rzeczy. Nie chciałabym, żeby czytanie kojarzyło się mojemu dziecku z rozpoznawaniem planszy z wyrazami.

            Wolałabym, żeby było jak w moim dzieciństwie - w domu zawsze dużo się czytało. Rodzice nie rezerwowali tej przyjemności tylko dla siebie - czytali również mnie. Nie wiem, jak się tego nauczyłam, ale zaczęłam czytać w wieku bodaj 3,5 roku, a jako pięciolatka czytałam i pisałam już bardzo dobrze.

            Swoją drogą, jako mała dziewczynka dorwałam się do jednej z książek z półki mamy i przeczytałam ją z wypiekami na twarzy. Była to książka... "Jak nauczyć małe dziecko czytać". wink
          • verdana Re: ażem se poczytała o metodzie Domana 02.04.09, 18:00
            No zaraz - dwulatek nie wisi raczej na trzepaku, ani nie gra jeszcze
            raczej w piłkę. Bo brak mu zazwyczaj (z pojednynczymi wyjątkami)
            koordynacji ruchow.
    • donkaczka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 01.04.09, 23:20
      findarticles.com/p/articles/mi_pwwi/is_200711/ai_n21084992/
      www.triviumpursuit.com/blog/2006/05/13/a-review-of-glenn-doman-and-his-institutes-for-the-achievement-of-human-potential/
      mozg jest zadziwiajacym organem, mozg dzieci jest cudem niemal
      meody glena domana rozwijaja mozg i potencjal, nie robia szkody i nie niszcza
      dziecku dziecinstwa
      nie chcecie, nie robcie tego

      ale nie wmawiajcie matkom, ktorym sie chce, ze marnuja czas, ze robia krzywde
      dziecku
      moze ja wole marnowac te 3 minuty dziennie na nietypowa zabawe z dzieckiem niz
      na cos innego?
      • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 02.04.09, 09:19
        donkaczka

        Dzieki za linki. B. fajne artykuly.

        > ale nie wmawiajcie matkom, ktorym sie chce, ze marnuja czas, ze
        robia krzywde
        > dziecku

        Tak sobei mysle ze te osoby to sa po prostu gleboko nieszczesliwi
        ludzie. A poza tym, najlatwiej jest zaatakowac matki i ich dzieci -
        przeciez to najlatwiejszy lup. Zadna z nich by z facetem tak sie nie
        klocila bo sie po prostu boja. A tu na matki wylewaja swoja zolc,
        niespelnione zycie zawodowe, brak partera zyciowego, brak ambicji.
        Tak sobie mysle, ze to wlasnie ten bol ze to im cos kolo nosa
        przeszlo, ze to one nie slyszaly o czyms co przechodzi ich
        kwadratowy waski swiatek sprawia ze tak zawziecie neguja wszystko i
        wszystkich. Nic tylko wspolczuc takim nieszczesnikom.

        • d.o.s.i.a Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 02.04.09, 09:24
          > A tu na matki wylewaja swoja zolc,
          > niespelnione zycie zawodowe, brak partera zyciowego, brak ambicji.
          > Tak sobie mysle, ze to wlasnie ten bol ze to im cos kolo nosa
          > przeszlo

          Wez dziewczyno przestan bo na powaznie zaczynam watpic w Twoja inteligencje.
          • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 02.04.09, 09:29
            > Wez dziewczyno przestan bo na powaznie zaczynam watpic w Twoja
            inteligencje.

            kocie - twoje zdania mi tak gleboko lezy big_grin mysl sobie co chcesz.

            Ja juz jaki czas temu zaczelam watpic w twoje zdrowe zmysly big_grin
        • fogito Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 02.04.09, 09:50
          ??? zaczynamy popadać w tzw. przesadyzm smile
        • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 02.04.09, 10:11
          No tak. Ty wiesz, ze kazdy, kto nie uczy dziecka czytać, to po
          prostu frustrat.
          Akurat zycie zawodowe mam wyjatkowo spelnione, partner jest OK,
          dzieci udane. Mimo, ze nie uczone w niemowlectwie czytania, ani gry
          na skrzypcach.
          Co takiego jest w Tobie, ze ambicje dotyczace wyuczenia dziecka
          tego, czego nie umieja inne dzieci sa dla ciebie sensem istnienia?
        • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 02.04.09, 14:07
          > A tu na matki wylewaja swoja zolc,
          > niespelnione zycie zawodowe, brak partera zyciowego, brak ambicji.
          > Tak sobie mysle, ze to wlasnie ten bol ze to im cos kolo nosa
          > przeszlo, ze to one nie slyszaly o czyms co przechodzi ich
          > kwadratowy waski swiatek

          Jak mawia młodzież: żal pe el.
      • aniucha333 Pare fajnych cytatow od dr Suzuki 02.04.09, 09:26
        Nie wiem czy slyszalyscie o tej metodzie - Mother's Tongue Approach.
        Polecam do poczytania: Shinichi Suzuki "Ability development from age
        zero" oraz "Karmieni miloscia".

        A oto pare cytatow z jego ksiazki:
        "The responsibiliy for education is in the home"

        "Advanced abilities can be nurtured in any child"

        "Even a Mozart had the possibility of becoming tone deaf depending
        upon the way he was raised"

        Kwintesencja tego co my tu tak tlumaczylysmy. I jeszcze jedno
        rozbawia mnie do lez, ze tu sa bezdzietne kobiety (dosia) ktore daja
        nam rady a propos wychowywania dzieci, albo Verdana ktora nic a nic
        nie wie o zadnej z metod ale swoje zdanie ma big_grin



        • nangaparbat3 głębia myśli 02.04.09, 10:41
          i odkrywczość kwintesencji w wykonaniu dr. Suzuki powaliła mnie na kolana. Co ja
          mówię - na kolana - na twarz, na twarz, leżę plackiem po prostu.
          I wiesz co? Ja nie chciałabym być matką Mozarta. Równie mocno jak mocno kocham
          jego muzykę - ale czytałam kilka jego biografii, poczytuje czasem listy - i
          wolałabym zwykłego, szczęśliwego człowieka. Ze szkodą dla ludzkości, fakt, ale
          jako matka nie wahałabym się. Za wielki artystyczny talent płaci się wielką cenę
          - nie tylko ciężkiej pracy i ćwiczeń.
          • aniucha333 Re: głębia myśli 02.04.09, 13:48

            > i odkrywczość kwintesencji w wykonaniu dr. Suzuki powaliła mnie na
            kolana. Co j
            > a
            > mówię - na kolana - na twarz, na twarz, leżę plackiem po prostu.


            bo to jest tak proste ze wiekszosc ludzi bierze to za banal. Bo
            wiekszosc ludzi mysli ze wszystko trzeba krwia, potem i znojem
            oplacic zeby cos tam wyszlo. Jak proste to na pewno zle.

            By cie powalilo jakbys przeczytala ktorakolwiek z jego ksiazek -
            prostym jezykiem a pelna spostrzezen dot. rozwoju dzieci.



            Ze szkodą dla ludzkości, fakt, ale
            > jako matka nie wahałabym się. Za wielki artystyczny talent płaci
            się wielką cen
            > ę
            > - nie tylko ciężkiej pracy i ćwiczeń.

            tak w pol., szkolach muz. na pewno. Nie jak w tej metodzie gdzie
            nauka gry na instrumencie jest zabawa, dzieci sa otoczone miloscia i
            szacunkiem i nikt ich nie wpedza w jakies chore klimaty tak jak w
            tradycyjnaych szkolach muz. I to nie jest tak ze tak jest taaaki
            wyskoi poziom. W szkolach muz. wiekszosc nauczycieli jest po prostu
            denna, sfrustrowana, etc. Jak wytlumaczyc nauczyciela w szkole muz.
            I stopnia, ktory po kazdej pomylce 7-latka wali jego raczka o
            klawisze? Bo tacy tez tam sa. W metodzie Suzuki - to jest nie do
            pomyslenia. Dzieci przed koncertem sie smieja, biegaja, wyglupiaja,
            a potem graja lepiej niz te ze szkoly muz. I tu nie tylko o to
            granie chodzi - tu chodzi o uksztaltowanie szczesliwych ludzi,
            madrych, wrazliwych poprzez muzyke.

            Mam wrazenie ze ty i pare innych tego nie zrozumie bo wasza gorycz i
            zolc zzera was od srodka. Nie ma sensu nawet komentowac tych
            niektorych wypowiedzi - bo mi was po prostu ZAL. Zal ze jestescie
            tak gleboko nieszczesliwe, ze jedyna rzecza na jak was stac to jest
            ublizac matkom, ich dzieciom, nasmiewac sie z wszystkiego,
            ironizowac. Naprawde wspolczuje ludziom tak gleboko nieszczesliwym,
            ktorzy musza obrazac innych by sami sie lepiej poczuc. I co wy
            wychowacie??? Przyszlych pacjentow gabinetow psychiatrycznych...
            dramat.





            • d.o.s.i.a Re: głębia myśli 02.04.09, 14:52
              Co ma do cholery szkola muzyczna do planszy Damona, bo ni w zab nie
              kumam o co Ci chodzi.

              Jaki szloch, jakie lzy - czy ktos tu zabrania uczyc dzieci W OGOLE?
              Kwestionujemy jedynie sens uczenia rzeczy, ktore W TYM momencie sa
              nieprzydatne (czytanie), a ktore z LATWOSCIA dziecko nauczy sie w
              wieku 4-5 lat. Wszystko w poczuciu, ze jak sie dziecku zamacha
              plansza to mu troche istoty szarej w mozgu urosnie od tego, a
              dzieckiem bedzie mozna zaszpanowac przed znajomymi.

              Nikt tu nie pisze zeby nie rozwijac dzieci muzycznie, nie pozwalac
              im malowac, budowac, spiewac, tanczyc, grac na instrumencie czy Bog
              wie jeszcze co. Ale uczenie w tym wieku dziecka rozpoznawania NAZW
              dzwiekow jest idiotyczne, tak jak kazdej innej pamieciowej
              nieprzydatnej wiedzy.

              Ja nie wiem, czy Wy realizujecie jakies swoje niespelnione kompleksy
              czy co?
              • mariefurie Re: głębia myśli 02.04.09, 15:21
                Ostro, Dosia wink

                Nie czytałam calego watku, tylko początek i koniec.
                I powiem tak. Dziecko, z natury, ma bardzo chłonny umysł. Taka tam tabula rasa.
                Cokolwiek wrzucisz, to wyjmiesz. Jak nie teraz, to za dziesięc lat, za
                dwadzieścia itp.
                Ni ewiem, na czym polega metoda Domana czy jak mu tam, ale swoje dziecko uczyłam
                od małego. W ogóle nie rozumowałam w ten sposób, że cos mu bedzie nieprzydatne.
                No bo jak? Wiedzy i umiejętności sie nie nosi na plechach. To się po prostu albo
                ma, albo ni9e ma. wiedza nie jest ciężarem. Ciężarem jest - brak wiedzy.
                Jak uczyłam? Normalnie. Jak tylko dziecko zaczęło chodzić - idziemy po schodach-
                liczymy stopnie. dziecko sie cieszy i powtarza. Raz, dwa, dziesies, sto razy.
                Proszę przełączyc telewizor (pilotem) i podaję cyfry. Mówię 69, dziecko: to
                znaczy jak? Mówię sześć i dziewieć. I tak raz, dwa, dziesięc, sto razy. Pokazuje
                dziecku literki. Odbiera to , nie jako literki, tylko jako znaki graficzne. Po
                prostu, gdzies, przy okazji. Reklama, nazwa sklepu, napis jakiś itp. W ten
                sposób, moje dziecko majac dwa lata znalo cały alfabet. Nie, zeby wyrecytowac,
                tylko graficznie - znało każdą lietere i potrafiło nazwac. stąd wynikła
                ciekawośc, zeby składac literki. Bez wysiilku. Bez CELOWEJ nauki. Idziemy,
                pamiętam gdzieś wzdłuz sciany na której graffitti i inne napisy. A dziecko
                czyta: moja d...to nie beczka nie zakisisz ogoreczka. Nie rozumiało kompletnie
                nic, z tego co przeczytało. Starsza pani, co to słyszała, wyraziła święte
                oburzeni w stylu: czego to rodzice uczą tak małe dzieci. Ze trzy lata miał
                wtedy. A dziecko sie cieszyło. A ze nie rozumiało? za rok zaczęło rozumiec i
                samo sobie ksiuązki czytac. ze zrozumieniem.
                Że się nauczyłby sie tego w ieku 5-6 lat? No ok. A ilez poznał do tego szóstego
                roku zycia. Mało tego. Nauka , jakakolwiek dla niego była (jest) nie że "musi",
                tylko chce. A przeciez dla iluz ludzi jakikolwiek wysiłek intelektualny stanowi
                problem nie do przezwyciężenia. I mamy potem Lepperów na pęczki i innych
                "karkołomnych" smile
                We wczesnej nauce, jak dla mnie, przede wszystkim istotne jest to, że dziecko
                potrafi niejako samoczynnie wsiorbać potężne dawki wiedzy i doświadczeń. To
                natomiast, w późniejszym etapie rozwoju, pozwala mu w sposób naturalny traktowac
                zdobywanie wiedzy. Nie jako przymus. Obowiązek (szkolny, przedszkolny). Rozwija
                tez ciekawość, bo małe dziecko jest ciekawe wszystkiego i grzechem jest marnowac
                taki potencjał. Nie. Nie z p widzenia rodziców. z p widzenia przyszłości tegoż
                dziecka.
                W tym wszystkim jednak najistotniejsze jest, by nauka przebiegała niejako
                "między innymi" i z uwzględnieniem osobowości, charakteru (jesli tak mozna
                nazwac) malucha, ale nie bron boze, nic na siłe i wg jakiś sztywnych programów i
                koncepcji.
                • verdana Re: głębia myśli 02.04.09, 15:31
                  Ależ chyba teo co Ty robisz nie zakwestionuje nikt zdrowy na umysle.
                  Uczyłas dziecko tego, co akurat go w tej chwili interesowało, co
                  dało się wykorzystać. Liczenie schodow jest fantastyczne.
                  przełączanie pilota nad wyraz pożyteczne. Zrosumienie, ze nad
                  skleprm, w ktorym dają pyszne lody jest napis "LODY" da się z
                  pewnoscią wykorzystać, naciągając mamę na następnym spacerze. Tak,
                  dokladnie tak uczy się dziecko, gdy się chce, aby dziecko było
                  ciekawe świata.
                  Zupełnie czym innym byloby, gdybys pokazywała te cyferki nie uczac,
                  do czego slużą i cieszśc się, ze dziecko zna wszystkie, uczyła
                  dziecko rcytować liczby od 1 do 100, bez uczenia, że słżą do
                  policzenia czegoś, a zamiast pokazywać napis "ludy" przed cukiernią
                  pokazywała go w domu, w czasie czasu specjalnie przeznaczonego na
                  naukę czytania. Róznica jest kolosalna. W wypadku stosowanej przez
                  Ciebie maetody nie "uczysz" dziecko, tylko pokazujesz mu różne
                  rzeczy, zastosowanie tych rzeczy w praktyce, podążasz za tym, co
                  wlasnie robie. Uczac go propagowana tu metoda uczysz go w oderwaniu
                  od codziennosci, rzeczy dla niego abstrakcyjnych, nazucasz swoje
                  zainteresowania, a nie pdążasz za jego.
                  No i Twoje dziecko wobec tego świetnie rozumiało, PO CO jest
                  liczenie i czytanie - bo od razu miało tego przyklad w praktyce.
                  • aniucha333 Re: głębia myśli 02.04.09, 15:44
                    Uczac go propagowana tu metoda uczysz go w oderwaniu
                    > od codziennosci, rzeczy dla niego abstrakcyjnych, nazucasz swoje
                    > zainteresowania, a nie pdążasz za jego.

                    Verdana - co za brak konsekwencji. I to tak z postu na post.
                    • babcia47 Re: głębia myśli 02.04.09, 22:31
                      aniucha333 napisała:

                      > Uczac go propagowana tu metoda uczysz go w oderwaniu
                      > > od codziennosci, rzeczy dla niego abstrakcyjnych, nazucasz swoje
                      > > zainteresowania, a nie pdążasz za jego.
                      >
                      > Verdana - co za brak konsekwencji. I to tak z postu na post.
                      zaden brak konsekwencji!! mam podobne spostrzezenia i chyba na ten
                      temat juz kiedyś rozmawiałyśmy na wątku Maksia..zamiast uczyć
                      dziecko pracowicie, metoda wzrokową czytania..lepiej uczyć
                      go "świata" pokazywać, tłumaczyć wszelkie czynnosci, rozmawiać,
                      poszerzać wiedzę i szerokim tego słowa znaczeniu..wtedy dziecko
                      ucząć się czytać ędzie nie tylko rozpoznawało wyraz, ale równiez go
                      rozumiało kojarzyło z czynnościami, przeznaczeniem..zaszczepiajac
                      ciekawość świata dziecko samo szybko odkryje, ze wiedza jest
                      ciekawa, zabawna, pożyteczna iscisle powiązana z życiem
                      codziennym..samo będzie odczuwało potrzebe nauczenia się wielu
                      rzecczy w tym czytania..tak jak moje dzieci, które czytania nauczyły
                      się same..starszy gdy miał 3 lata, młodszy 4..starszy po roku
                      czytywał nie bajeczki dla dzieci czy napisy na szyldach ale książki
                      kilkusetstronnicowe, poczatkowo dla dzieci (przygody profesora
                      gąbki) potem cały cykl Szklarskiego o przygodach Tomka Wolmowskiego
                      (przed pójściem do szkoły)..i co najwazniejsze rozumiał co czyta,
                      miał wystarczająca wiedzę z geografii, biologii..lub te ksiązki były
                      ompulsem by dowiedzieć sie o rzeczy, których nie wiedział lub nie
                      rozumiał..Ja mu lektur nie dobierałam, miał do dyspozycji duzy
                      domowy księgozbiór w tym sporo ksiązek z mojego dzieciństwa,
                      młodości..potem na prośbę synów dokupowaliśmy książki, które sobie
                      wypatrzyli, starszy zapisany był do bibliotki od ok półtora
                      roku..najpierw dlatego bo bajeczki "domowe" mieliśmy juz przeczytane
                      po setki razy..potem gdy sam zaczął czytac..wypozyczał sobie do
                      czytania to co go aktualnie interesowało..ale co
                      najważniejsze..zanim syn nauczył się czytać wiedział np. co to jest
                      jajko, skąd sie bierze, co to są ptaaki, co to są nieloty,
                      udomowienie, co mozna zrobić z jajka, co z niego powstaje gdy
                      zostawi sie je kurze do wysiedzenia..nawet wiedział co to jest
                      zapłodnienie..i z tego wynikała jakościowa róznica jego czytania i
                      samodzielnego pędu by się tej czynnosci nauczyć (mamusi te "czarne
                      robaczki" na papierze opowiadają ciekawe, zabawne, fascynujące
                      historie)..nawiasem mówiąc zajeło mu to tak mało czasu ze prawie
                      tego nie zauwazyłam..zanim nie dostałam opieprzu od pani
                      przedszkolanki, ze dziecko umie czytać..bo odczytał na zajęciach 3-
                      latków słowo motyl i zostałam wezwana "na dywanik"..ale to było
                      ponad ćwierć wieku temu
                      • aniucha333 Re: głębia myśli 03.04.09, 10:12
                        > zaden brak konsekwencji!! mam podobne spostrzezenia i chyba na ten
                        > temat juz kiedyś rozmawiałyśmy na wątku Maksia..

                        pamietam, pamietam smile B. milo sie z toba rozmawia smile

                        zamiast uczyć
                        > dziecko pracowicie, metoda wzrokową czytania..lepiej uczyć
                        > go "świata" pokazywać, tłumaczyć wszelkie czynnosci, rozmawiać,
                        > poszerzać wiedzę i szerokim tego słowa znaczeniu..

                        ok, musze pare rzeczy wyjasnic - uczenie czytania metoda wzrokowa
                        nie wyklucza wszystkich tych rzeczy ktore tu opisalas. Przeciez
                        mozna i pokazac slowo i wskazac na dany przedmiot ktory te slowo
                        opisuje smile

                        Naprawde, matki ktore ucza dzieci czytac ta metoda to nie sa jakies
                        fanatyczki tylko to sa ludzie ktorzy oprocz tego czytania miliony
                        innych rzeczy z dzieckiem robia. Spacery, granie w cokolwiek,
                        bieganie po parku, zbieranie kwatkow czy lisci, gadanie i
                        odpowiadanie na tysiace pytan dziecka, etc.

                        Ja mu lektur nie dobierałam, miał do dyspozycji duzy
                        > domowy księgozbiór w tym sporo ksiązek z mojego dzieciństwa,
                        > młodości..

                        Ale i w naszym domu tak jest. Mamy sporo ksiazek, czesto zagladamy
                        do EMPIKu i na dziale dzieciecym poszukujemy z dzieckiem to co mu
                        sie podoba. A jest w czym wybierac smile

                        zanim syn nauczył się czytać wiedział np. co to jest
                        > jajko, skąd sie bierze, co to są ptaaki, co to są nieloty,
                        > udomowienie, co mozna zrobić z jajka, co z niego powstaje gdy
                        > zostawi sie je kurze do wysiedzenia..nawet wiedział co to jest
                        > zapłodnienie..

                        zgadzam sie z toba ale robienie tych dowch rzeczy rownolegle czyli
                        czytania wzrokowego i poznawania swiata wcale sie nie wyklucza.
                        Mozna je robic wrecz w tym samym czasie. My ostatnio posialysmy
                        rzezuche i teraz nasza rzezucha jest obcinana przez Mloda ktora bawi
                        sie w ogrodnika. W zeszlym roku na dzialce pomagala mi siac rozne
                        rosline, potem latem zbieralysmy te warzywa (niestety troche
                        marchewek i pietruszek uleglo zniszczeniu przy okazji smile przy okazji
                        poznajac z pierwszej reki co to jest za dane warzywo czy owoc. A nie
                        tylko czytajac o nim z kartek czy ogladajac je w ksiazce na
                        obrazkach.

                        I to tylko jeden z przykladow ktore matki uczace dzieci czytac
                        metoda wzrokowa robia. Znajac zycie jest tego zilion razy wiecej.

                        bo odczytał na zajęciach 3-
                        > latków słowo motyl i zostałam wezwana "na dywanik"..ale to było
                        > ponad ćwierć wieku temu

                        dobre smile I jak widac nic a nic przez te cwierc wieku w mentalnosci
                        ludzi sie nie zmienilo skoro i dzis czytanie maluchow jest uwazane
                        za cos horrendalnego sad

                        serdecznie pozdrawiam

                        • angazetka Re: głębia myśli 03.04.09, 15:43
                          > I jak widac nic a nic przez te cwierc wieku w mentalnosci
                          > ludzi sie nie zmienilo skoro i dzis czytanie maluchow jest uwazane
                          > za cos horrendalnego sad

                          Na podstawie czego tak twierdzisz?
                          • aniucha333 Re: głębia myśli 04.04.09, 22:29
                            angazetka napisała:

                            > > I jak widac nic a nic przez te cwierc wieku w mentalnosci
                            > > ludzi sie nie zmienilo skoro i dzis czytanie maluchow jest
                            uwazane
                            > > za cos horrendalnego sad
                            >
                            > Na podstawie czego tak twierdzisz?

                            poczatki dementii?
                            • angazetka Re: głębia myśli 05.04.09, 01:00
                              DemenCJI nie mam, spokojna głowa smile
                              Nie uważam - chyba nikt w tym wątku nie uważa - tego, że małe
                              dziecko umie czytać, za coś horrendalnego. Sama nauczyłam się
                              czytać, gdy miałam 4 latka, zajęło mi to kilka dni. Ale nauczyłam
                              się czytać, bo tego chciałam i potrzebowałam, a nie dlatego, że moja
                              mama uważała za celowe uczyć mnie rozpoznawania słów, gdy miałam
                              półtora roku.
                              • aniucha333 Re: głębia myśli 06.04.09, 13:54
                                > DemenCJI nie mam, spokojna głowa smile

                                right, uzylam eng. spelling - dementia sad

                                Ale nauczyłam
                                > się czytać, bo tego chciałam i potrzebowałam, a nie dlatego, że
                                moja
                                > mama uważała za celowe uczyć mnie rozpoznawania słów, gdy miałam
                                > półtora roku.

                                a ty pamietasz co robilas w wikeu 4 lat??? wow, co za pamiec ja
                                prawie nic.

                                to co ty uwazasz (i nie bierz tego personalnie mowie to w ramach
                                przykladu) za twoja chec, nie bylo niczym innym niz wplywem
                                srodowiska na ciebie. Dzieci wychowywane wsrod czytajacych "same"
                                tez chca czytac. Na zasadzie nasladownictwa.

                                I tu posluze sie cytatem dr Suzuki:"An excellen ability to have is
                                the ability to learn. I would like to know the possibilities of a
                                baby. [...] Superior or inferior ability is dependent upon the life
                                force of a child. A baby will grow up in the way he is reared. [...]
                                The consideration that all healthy children speak their own language
                                indicates that every child can be educated". I on to odnosi do
                                wszystkiego w zyciu. Tlumaczy tak jak i Doman, ze to tylko od
                                srodowiska zalezy co dziecka rozwinie, czego sie nauczy i podkresla
                                ze nie czegos takiego jak talent.



                                • babcia47 Re: głębia myśli 06.04.09, 20:37
                                  > a ty pamietasz co robilas w wikeu 4 lat??? wow, co za pamiec ja
                                  > prawie nic.
                                  nic nadzwyczajnego..ja mam pamięć, że tak powiem ciągłą, czyli
                                  pamietam chronologicznie wydarzenia, topografię terenu w
                                  miejscach "obcych", ludzi i ich zwiazek ze mną od niespełna 2 lat i
                                  mam wczesniejsze, niejasne przebłyski, których nie potrafie umocowac
                                  w czasie, najwyżej za pomoca bliskich, ich informacji..był wacik na
                                  ten temat na e-mamie, sporo dziewczyn również pierwsze wspomnienia
                                  ma z okresu ok. 2 lat, w wieku 4-5 większość
                                  • aniucha333 Re: głębia myśli 06.04.09, 21:58
                                    był wacik na
                                    > ten temat na e-mamie, sporo dziewczyn również pierwsze wspomnienia
                                    > ma z okresu ok. 2 lat, w wieku 4-5 większość

                                    nie wiem skad takie dane... z wiekszosci ksiazek dot. dzieci
                                    pisanych przez pediatrow i psychologow - okres dzieciecy do 3 - 4
                                    roku zycia jest kompletnie przez dziecko nie pamietany ale ma
                                    najwiekszy wplyw na rozwoj jego osobowosci, charakteru, etc. I to ja
                                    to wymyslilam, powtarzam tylko to co czytalam.

                                    Moze jakies tam traumatyczne przezycia to jeszcze jest mozliwe
                                    pamietac z tak wczesnego okresu zycia, ale dokladnie co i jak chyba
                                    raczej nie jest to mozliwe...
                                    • aniucha333 Re: głębia myśli 06.04.09, 22:02
                                      chcialam powiedziec ze to nie ja to wymyslilam smile tylko parafrazuje
                                      to co wczesniej przeczytalam
                                    • mariefurie Re: głębia myśli 06.04.09, 22:35
                                      aniucha333 napisała:

                                      >
                                      > nie wiem skad takie dane... z wiekszosci ksiazek dot. dzieci
                                      > pisanych przez pediatrow i psychologow - okres dzieciecy do 3 - 4
                                      > roku zycia jest kompletnie przez dziecko nie pamietany

                                      To jeszcze raz potwierdza tylko, że nie warto na slepo wierzyc wszystkiemu co
                                      sie w książkach wyczyta. Najlepiej zawierzyc sobie, swojej pamieci i intuicji.

                                      Zgadzam się z Babcią. Tez pamiętam siebie sprzed czwartego roku zycia. A to
                                      dlatego, ze ten okres mam umiejscowiony w czasie tak, że własnie jak miałam
                                      niecałe 4 laty to przeprowadzilismy się do innego mieszkania. Doskonale pamiętam
                                      , co wyprawiałam mając niecałe trzy lata. Bo tez to jest związane z pewnymi
                                      "punktami" odniecienia. O, rowerek na trzech kółkach dostałam po siostrze i jak
                                      zapitalałm na nim naokoło bloku. Cukierki w sklepie ukradłam (nawet pamiętam w
                                      jakich spodenkcah wtedy byłam i ze do kieszeni je wpychałam. pamiętam, jak
                                      siostra mnie miała pilnowac, a ja uciekałam do kolegi, a tam u niego chowalismy
                                      się pod łóżkiem i bawiliśmy się w kolejkę (miał elektryczną na bateryjki co na
                                      tamte czasy to rzadkosc była). pamietam jak siostra kiedy sama nie chciała jeśc
                                      zupy, to we mnie ją wpychała, a mamie mówiła, ze to ona zjadła smile)
                                      Pamietam jak jeden chłopak z podwórka wpadł do wielkiej beczki ze smołą jak
                                      robili asfalt pod blokiem, i zginął. pamiętam jak sąsiadka urodziła córeczkę, a
                                      ja lubiłam do niej chodzic i patrzyc jak karmi ją piersią. I bardzo wtedy
                                      chciałam tez miec mmłodszą siostryczkę. Pamietam, jak pojechalismy na grzyby i w
                                      lesie ugryzła mnie w palec wielka czerwona mrówa, a ja sie tak darłam w
                                      niebogłosy ze moje rodzice o mało nie osiwieli, zanim do mnie dobiegli.
                                      Pamiętam, jak złamałam nogę na huśtawce i jak mi gips załozyli, to mi sie noc w
                                      noc śłonie śniły, ze depczą po mojej nodze. Widzisz, nawet sny pamiętam. smile
                                      Pamiętam nawet, ze bardzo nie lubiłam żłobka. Do wejścia prowadziły jaskrawo
                                      niebieskie poręcze. I jak w póxniejszych latach, jako "młodzież" juz
                                      przechodziłam obok tego żłobka, to zawsze odczuwałam jakiś straszny niepokój.
                                      Choc nie pamiętam, dlaczego nie lubiłam.

                                      I tak wymieniac by można smile
                                      No to miałam wtedy jakiś ze trzy, albo niecałe trzy lata.
                                      to co działo sie pózniej jeszcze lepiej pamiętam, i juz w tych wspomnieniach
                                      nawet ciągłośc jest.
                                      Także nie ma co uogólniac.
                                      • verdana Re: głębia myśli 07.04.09, 09:39
                                        ja pamiętam pojedyncze wydarzenia z okresu dwóch lat. A moja córka
                                        dokladnie pamieta wybory z 1989 roku, ktore odbywały się, gdy miała
                                        trzy lata, do tego stopnia, ze potrafi opisac, co robilismy tego
                                        dnia. Pamięta też wydarzenia wczesniejsze, z okresu, gdy jeździla
                                        jeszcze w wózku - i sa to rzeczy, ktore można zweryfikować.
                                        Wrecz zaskoczyło mnie, ze jakakolwiek ksiązka mogła podawac takie
                                        bzdury - większość moich znajomych pamięta np. pierwszy dzień
                                        przedszkola - a mieli wtedy trzy lata.
                                    • angazetka Re: głębia myśli 06.04.09, 23:03
                                      > Moze jakies tam traumatyczne przezycia to jeszcze jest mozliwe
                                      > pamietac z tak wczesnego okresu zycia,

                                      Nauka czytania to nie jest wydarzenie traumatyczne, ale za to tak
                                      doniosłe, że chyba nie ma nic dziwnego w tym, że je pamiętam?
                                    • babcia47 Re: głębia myśli 08.04.09, 14:43
                                      > Moze jakies tam traumatyczne przezycia to jeszcze jest mozliwe
                                      > pamietac z tak wczesnego okresu zycia, ale dokladnie co i jak
                                      chyba
                                      > raczej nie jest to mozliwe...
                                      moje najwcześniejsze wspomnienie jest przyjemne..zwiazane z
                                      pieskiem, którego ojcciec mi kupił..i który był w naszym domu bardzo
                                      krótko, nikt o nim nie opowiadał..inne zwiazane z podróżą do
                                      rodziców ojca (miałam niecałe 2 lata)..moja mama tez stwierdziła, ze
                                      zmyslam, az nie opowiedziałam jej szczegółów naszej wędrówki łacznie
                                      z tym ze kupiła cukierki, ile, jakich, że szliśmy w poprzeg pole
                                      pszenicy i ojciec niósł mnie na ramionach..co robiłam u dziadków. o
                                      tym jak "pomagałam" srogiemu dla innych wnuków dziadkowi w pracy w
                                      kuźni, jak wlazłam do budy suki ze szczeniakami i jak się z nimi
                                      bawiłam a wszyscy mnie szukali..doskonale pamietam przedszkole
                                      imiona pań, koleżanki, gdzie jeździliśmy na wycieczki, zabawy,
                                      przedstawienia, zrobywanie "sprawnosci", zajęcia plastyczne,
                                      nazwisko pani, która wwtedy po zamknieciu przedszkola zabierała mnie
                                      do siebie zanim mama wróciła z pracy..to nie są wspomnienia
                                      traumatyczne..a pozatym są ciągłe chronologicznie
                                • angazetka Re: głębia myśli 06.04.09, 23:05
                                  > to co ty uwazasz (i nie bierz tego personalnie mowie to w ramach
                                  > przykladu) za twoja chec, nie bylo niczym innym niz wplywem
                                  > srodowiska na ciebie

                                  Ależ oczywiście, wyrosłam w domu pełnym książek. Dlatego tak szybko
                                  sama chciałam wejść do tego świata.
                • aniucha333 Re: głębia myśli 02.04.09, 15:51
                  > Ostro, Dosia wink

                  niektore bedzietnie kobiety tak maja. Albo moze raczej - aroganckie,
                  pozbawione polotu jednostki big_grin

                  Dosia - co ty robisz w pracy? Jestes sekretarka, pania z ZUSu lub
                  Skarbowki, albo jeszcze inna osoba byczaca sie w pracy? big_grin


                  > W tym wszystkim jednak najistotniejsze jest, by nauka przebiegała
                  niejako
                  > "między innymi" i z uwzględnieniem osobowości, charakteru (jesli
                  tak mozna
                  > nazwac) malucha, ale nie bron boze, nic na siłe i wg jakiś
                  sztywnych programów
                  > i
                  > koncepcji.


                  bardzo ladnie to opisalas ale odniose sie do tylko tego ost. zdania.
                  to co nazywasz ty lub niektorzy "sztywne metody i koncepcje" jest
                  niczym innym jak tylko prostymi zabawami z dziecmi. Z "metodami"
                  malo co maja wspolnego oprocz chyba nazwy. Sa to raczej zestawy
                  zabaw dla rodzicow - tak mniej wiecej to co ty robisz ze swoja
                  pociecha albo supernianie pisza w swoich ksiazkach.
                  • mariefurie Re: głębia myśli 02.04.09, 16:20
                    aniucha333 napisała:

                    > to co nazywasz ty lub niektorzy "sztywne metody i koncepcje" jest
                    > niczym innym jak tylko prostymi zabawami z dziecmi. Z "metodami"
                    > malo co maja wspolnego oprocz chyba nazwy. Sa to raczej zestawy
                    > zabaw dla rodzicow - tak mniej wiecej to co ty robisz ze swoja
                    > pociecha albo supernianie pisza w swoich ksiazkach.

                    Zaznaczyłam na początku pierwszego postu swojego, nie wnikam, bo nie czytałam o
                    metodach, metodach sensu stricte. Zresztą, jak zwał tak zwał. Ja działam na
                    intuicję. Słucham dziecko,patrzę i czuję. To wszystko.
                    A dzięcię już duże. Efekty też widzę. Pozytywne.
                  • d.o.s.i.a Re: głębia myśli 02.04.09, 17:16
                    > Dosia - co ty robisz w pracy? Jestes sekretarka, pania z ZUSu lub
                    > Skarbowki, albo jeszcze inna osoba byczaca sie w pracy? big_grin

                    Ano bycze sie. Kombinuje wlasnie jak poprawic moj kod w ABAPie, zeby
                    ekstraktor nie zabieral tyle cennego czasu przy uploadzie z R3 do
                    BW. Na razie zeszlam do 3561 sekund, ale to zdecydowanie za duzo. No
                    i mi sie tak w miedzyczasie milo pisze na forum...

                    A Ty lepiej wracaj do swoich prospektow emisyjnych, bo czeka Cie
                    jeszcze z 1000 stron tekstu do przeczytania.
                    • aniucha333 Re: głębia myśli 03.04.09, 09:33
                      Kombinuje wlasnie jak poprawic moj kod w ABAPie, zeby
                      > ekstraktor nie zabieral tyle cennego czasu przy uploadzie z R3 do
                      > BW.

                      czyli pracujesz w jakims centrum finansowym gdzie klepie sie faktury
                      naplywajace z calego swiata. I co ty tam dziecko robisz? POmagasz im
                      usprawnic dzialanie baz danych czy innych pie...

                      no to strasznie sie pomadrzylas a teraz grzecznie idz do mamy niech
                      ci zrobi obiadek.

                      > A Ty lepiej wracaj do swoich prospektow emisyjnych, bo czeka Cie
                      > jeszcze z 1000 stron tekstu do przeczytania.

                      lol - kotku ja mam dziecko ja w konsulting juz sie nie bawie big_grin
                      Teraz bawie sie w cos duuuzo prostszego co pozwala mi pracowac 3
                      godz dziennie a przez pozostale 3 robic inne mniej zobowiazujace
                      rzeczy.
                      • aniucha333 Re: głębia myśli 03.04.09, 09:37
                        > Kombinuje wlasnie jak poprawic moj kod w ABAPie, zeby
                        > > ekstraktor nie zabieral tyle cennego czasu przy uploadzie z R3
                        do
                        > > BW.

                        ach i zapomnialam dodac ty pracujesz na tym "super, trudnym i
                        skomplikowanym" SAP. right? lol, soooo predictable.
                        • asia.sthm Re: głębia myśli 03.04.09, 09:47
                          Wariatka
                        • kura17 Re: głębia myśli 03.04.09, 09:49
                          a tak zapytam z czystej ciekawosci - jaki zawod (badz rodzaj pracy), jest
                          WYSTARCZAJACO dobry, wg Ciebie, zeby mozna sie bylo wypowiadac na forum
                          "wychowanie"?...
                          • aniucha333 Re: głębia myśli 03.04.09, 10:21
                            > a tak zapytam z czystej ciekawosci - jaki zawod (badz rodzaj
                            pracy), jest
                            > WYSTARCZAJACO dobry, wg Ciebie, zeby mozna sie bylo wypowiadac na
                            forum
                            > "wychowanie"?...

                            och nie zrozum mnie zle big_grin Ja tak nie twierdze. To wg "naszej" Dosi
                            wszystko jest be, kazda proba wyjasnienia czegolwiek jest
                            wysmiewana, wyszydzana i uwazana albo za megalomanie albo za probe
                            madrzenia sie.

                            Ja tak naprawde nie twierdze. I jak sama trafnie zauwazylas to jest
                            forum "Wychowanie", ale to i tak bezdzietnej Dosi nie przeszkadza
                            dawac "rad" a propos wychowywania dzieci big_grin
                            • nangaparbat3 Re: głębia myśli 03.04.09, 12:06
                              Jeden z największych geniuszy od wychowania dzieci jacy kiedykolwiek żyli,
                              Korczak, też nie miał biologicznego potomstwa.I?
                              • aniucha333 Re: głębia myśli 03.04.09, 14:52

                                > Jeden z największych geniuszy od wychowania dzieci jacy
                                kiedykolwiek żyli,
                                > Korczak, też nie miał biologicznego potomstwa.I?

                                Moze by mial gdyby nie zostal bestialsko zamordowany przez faszystow
                                i nie oddal swojego zycia za te male aniolki. Kto to wie?

                                I czy ty porownujesz Koraczak do Dosi? Wow czy to aby nie gruba
                                przesada???
                                • nangaparbat3 Re: głębia myśli 03.04.09, 15:55
                                  1. Miał 64 lata jak zginął.
                                  2. Pierwsze słyszę, żeby się zajmował jakimiś aniołkami. Powiedzialabym, ze
                                  wprost na odwrót.
                                  3. Jak dobitnie dowodzi lektura róznych for, mienie dziatek nie daje
                                  automatycznie madrości, niemienie nie uniemozliwa bynajmniej.
                                  • verdana Re: głębia myśli 03.04.09, 18:26
                                    Żadnego zycia za "aniolki" nie oddal, bo "aniołki" zgnęły co do
                                    jednego, co warto by jednak wiedzieć. Jesli za cos oddał życie, to
                                    za ich nieco lepsza - byc może - smierć, nie samotną.
                                    Poza tym wiadomo, ze Korczak dzieci nie chciał mieć.
                                    • nangaparbat3 Re: głębia myśli 03.04.09, 21:21
                                      Verdana, czy Ty aby nie zawyzasz poziomu? wink
                                      • verdana Re: głębia myśli 04.04.09, 22:10
                                        Sorry, chcialam się własną erudycją pochwalić...
                                    • aniucha333 Re: głębia myśli 04.04.09, 22:27
                                      verdana napisała:

                                      > Żadnego zycia za "aniolki" nie oddal, bo "aniołki" zgnęły co do
                                      > jednego, co warto by jednak wiedzieć. Jesli za cos oddał życie, to
                                      > za ich nieco lepsza - byc może - smierć, nie samotną.
                                      > Poza tym wiadomo, ze Korczak dzieci nie chciał mieć.

                                      z tego co wiem mogl nie isc na pewna smierc skoro hitlerowcy mu
                                      oferowali wybor z ktorego zrezygnowal i zostal razem z dziecmi
                                      wywieziony do obozu i zginal. Ale wybral dzieci i poszedl z nimi na
                                      pewna smierc.

                                      I jedna z osob porownala Korczaka do jakies zapyzialej panienki. Co
                                      za czasy co za obyczaje.
                                      • angazetka Re: głębia myśli 05.04.09, 00:58
                                        > Ale wybral dzieci i poszedl z nimi na pewna smierc.

                                        Ale to nie jest to samo, co "oddał za nie życie", bo ten zwrot
                                        oznacza, że umarł, by one mogły żyć. On umarł, żeby one miały trochę
                                        spokojniejszą śmierć.
                                      • verdana Re: głębia myśli 05.04.09, 14:20
                                        Nic mu nie oferowali. Hitlerowcy- Żydowi? Podziemie oferowalo mu
                                        mozliwość ucieczki, to nie to samo. Trzeba wiedzieć, o czym się
                                        pisze.
                                        • aniucha333 Re: głębia myśli 06.04.09, 22:06
                                          Trzeba wiedzieć, o czym się
                                          > pisze.

                                          dzieki za info.
                          • d.o.s.i.a Re: głębia myśli 03.04.09, 12:08
                            Dla Aniuchy NIC nie jest wystarczajaco dobre. Stad ten ped do
                            wkuwania na blaszke nazw, pojec, slow, byle wiecej, byle bardziej
                            szczena opadala. Kompleksy, ktore leczy sie ilosciowka.
                            Czyli "pracuje po 14 godzin na dobe i musze przeczytac 1000 stron na
                            jutro - patrzcie jaka jestem madra i wielka".

                            Obrazila powyzej sekretarki, panie pracujace w ZUSIe, w urzedach
                            skarbowych itp. bo jej zdaniem to pewnie glupie krowy, ktore maja
                            waskie horyzonty i nie pracuja, tak jak ona w "consultingu" (czyli
                            przelewaniu z pustego w prozne). Dziecinko, te Panie w ZUSie i USie
                            maja niejednokrotnie wieksza wiedze niz Ty w tym Twoim consultingu i
                            czas, zebys troche spuscila pary, bo wybuchniesz.

                            Jakim trzeba byc zadufanym w sobie frustratem...
                            • aniucha333 Re: głębia myśli 03.04.09, 14:43
                              Dziecinko, te Panie w ZUSie i USie
                              > maja niejednokrotnie wieksza wiedze niz Ty w tym Twoim consultingu
                              i
                              > czas, zebys troche spuscila pary, bo wybuchniesz.

                              I zobacz kto to mowi??? Wow, az trudno uwierzyc - ktos kto
                              wyszystkie matki na prawo i lewo obraza, pluje na nasza wiedze,
                              matczyna milosc, wysmiewa nasze dzieci. Wow - to dopiero CUDOWNA
                              kobieta. A moze ty pod tym nikiem ukrywasz sie bo tak naprawde
                              jestes facetem ktory zazdrosci matkom ich matczynego instynktu? Kto
                              wie? I tacy goscie sa ktorzy sowim zona zabraniaja karmic piersia to
                              i moze ty tez jestes facetem... Nie moge uwierzyc ze kobieta moglaby
                              tak matki obrazac tak jak ty to robisz...

                              > Jakim trzeba byc zadufanym w sobie frustratem...

                              spojrz w lustro to zobaczysz jednego big_grin

                              > Obrazila powyzej sekretarki, panie pracujace w ZUSIe, w urzedach
                              > skarbowych itp. bo jej zdaniem to pewnie glupie krowy,

                              taaak, wystarczy tam zajrzec czekajac pol dnia w kolejce na
                              odpowiedz na jedno pytanie to widac jak ciezko pracujawink

                              A krowami to ty je nazwalas. Nie ja.

                              > Czyli "pracuje po 14 godzin na dobe i musze przeczytac 1000 stron
                              na
                              > jutro - patrzcie jaka jestem madra i wielka".

                              widisz i tu wychodza TWOJE kompleksy bo ja tego nie pisalam zeby sie
                              madrzyc tylko zeby dac przyklad ze sa sytuacje zyciowe gdzie trzeba
                              czasami harowac jak wol i w takich durnych momentach taka
                              umiejetnosc jak szybkie czytanie jest niezywkle przydatna. Tak jak i
                              tysiace innych rzeczy ktore przychodzi nam w zyciu robic. I dlatego
                              warto uczyc sie cale zycie nawet jak to jest cos tak zwyklego jak
                              wbicie gwozdzia w sciane.

                              Stad ten ped do
                              > wkuwania na blaszke nazw, pojec, slow, byle wiecej, byle bardziej
                              > szczena opadala. Kompleksy, ktore leczy sie ilosciowka.

                              LOL. Ale ty jestes dziecinna. Ile masz lat? Chyba z 26. Dosia - nie
                              zrozum mnie zle - nie trac czasu tu na spieranie czy opluwanie
                              matek. Po co ci to? Idz na randke, flirtuj, wyluzuj. Masz jeszcze
                              czas na te dyskusje. Naprawde.
                              • angazetka Re: głębia myśli 03.04.09, 15:48
                                > Wow, az trudno uwierzyc - ktos kto
                                > wyszystkie matki na prawo i lewo obraza, pluje na nasza wiedze,
                                > matczyna milosc, wysmiewa nasze dzieci.

                                Gdzie ona obraża matki? Nie pamiętam...

                                > taaak, wystarczy tam zajrzec czekajac pol dnia w kolejce na
                                > odpowiedz na jedno pytanie to widac jak ciezko pracujawink

                                Popracuj sobie w urzędzie, potem pogadaj. Zobaczysz chociaz, jak
                                miło sie pracuje, gdy ciągle przychodzą takie paniusie jak Ty, które
                                innych mają w pogardzie.
                                • aniucha333 Re: głębia myśli 04.04.09, 22:56
                                  > Gdzie ona obraża matki? Nie pamiętam...

                                  jednak mialam racje poczatki dementii...

                                  > Popracuj sobie w urzędzie, potem pogadaj. Zobaczysz chociaz, jak
                                  > miło sie pracuje, gdy ciągle przychodzą takie paniusie jak Ty,
                                  które
                                  > innych mają w pogardzie.

                                  nie musze wystarczy mi to co znam z doswiadczenia.

                                  nie mam nikogo w pogardzie - to sa twoje slowa. Brzydze sie taka
                                  hypokryzja i brakiem logicznego myslenia jak paru z was tu
                                  prezentuje. Brzydze sie smeirdzacymi leniami na ktore moje podatki
                                  ida a ktorych glownym zajeciem jest oszukiwanie systemu, biadolenie
                                  i ciagle krytykowanie. Tak najlatwiej - trudniej zakasac rekawy do
                                  pracy i wziasc odpowiedzialnsc za swoje zycie.
                                  • angazetka Re: głębia myśli 05.04.09, 01:03
                                    > nie mam nikogo w pogardzie - to sa twoje slowa.

                                    Masz. Ludzi z Augustowa, urzędników, osoby, które ośmielają się mieć
                                    inne niż Twoje zdanie na metodę Domana... Sporo, jak na jeden wątek.

                                    > Brzydze sie smeirdzacymi leniami na ktore moje podatki
                                    > ida a ktorych glownym zajeciem jest oszukiwanie systemu,
                                    biadolenie i ciagle krytykowanie.

                                    Ale kogo masz na myśli?
                                    • aniucha333 Re: głębia myśli 06.04.09, 13:36
                                      > Masz. Ludzi z Augustowa, urzędników, osoby, które ośmielają się
                                      mieć
                                      > inne niż Twoje zdanie na metodę Domana... Sporo, jak na jeden
                                      wątek.

                                      Ja nic nie mam w pogardzie i nie wciskaj mi tego. Mam inne zdanie
                                      niz niektore z Was. Wy macie to samo a propos mojego zdania. I to
                                      jest ok. Na tym polega urok zycie w demokracji ze na tysiac osob
                                      jest dziesiec tysiecy opinii. Nic w tym zlego. I ludzie maja prawo
                                      miec inne zdanie i nei zgadzac sie, ale prosze niech mi nikt nie
                                      wciska ze jestem tym, tym i jeszcze tym. Wiec o jakiej pogardzie ty
                                      mowisz?

                                      Ludzi z Augustowa,

                                      nie ludzi z Augustowa tylko ludzi ktorzy nie widza ze srodowisko
                                      naturalne jest wartoscia najwyzsza tak samo jak ludzkie zycie.
                                      Niszczenie go dla naszej ludzkiej wygody jest nie do pomyslenia. Czy
                                      to nie jest bardziej niz oczywiste? Czy ty ciagle nawolywanie a
                                      propos ocieplania sie klimatu nie dotarly do Polski??? To tak jakby
                                      rozmaiwac o czyms co nikt jeszcze nie slyszal... Mialam wrazenie ze
                                      to jest bardziej niz oczywiste.

                                      Sporo, jak na jeden wątek.

                                      bo jak sama zauwazysz jest to b. dlugi watek big_grin

                                      > Ale kogo masz na myśli?

                                      w realu? jest pare takich osob.





                        • d.o.s.i.a Re: głębia myśli 03.04.09, 13:25
                          > ach i zapomnialam dodac ty pracujesz na tym "super, trudnym i
                          > skomplikowanym" SAP. right? lol, soooo predictable.

                          Tez sie ciesze, ze dla Ciebie to pestka.
                          • aniucha333 Re: głębia myśli 03.04.09, 14:45
                            > Tez sie ciesze, ze dla Ciebie to pestka.

                            lol. SAP jest tak powszechnie uzywany przez wiekszosc firm, ze
                            trudno go nie znac chocby w stopniu podstawowym.
                            • d.o.s.i.a Re: głębia myśli 03.04.09, 15:12
                              > lol. SAP jest tak powszechnie uzywany przez wiekszosc firm, ze
                              > trudno go nie znac chocby w stopniu podstawowym.


                              Co to znaczy wg. Ciebie "znac" SAPa? Z ciekawosci pytam, bo ja nie
                              znam tego pojecia.

                              Czy jesli latasz samolotem (czyli "znasz w stopniu podstawowym"), to
                              znaczy, ze potrafisz go takze zaprojektowac?
                            • nangaparbat3 Re: głębia myśli 03.04.09, 15:59
                              aniucha333 napisała:

                              > lol. SAP jest tak powszechnie uzywany przez wiekszosc firm, ze
                              > trudno go nie znac chocby w stopniu podstawowym.

                              A ja nie mam pojecia o czym mowicie i zupelnie mnie to nie rusza. No nie mogłam
                              sie powstrzymac.wink
                              • verdana Re: głębia myśli 03.04.09, 18:27
                                Ja tez nie mam zielonego pojecia i wcale nie jest mi z tym źle. Ale
                                to pewnie dlatego, ze nauczyłam się biegle czytać dopiero w wieku
                                podeszłych lat 5.
                                • mariefurie Re: głębia myśli 03.04.09, 23:47
                                  A ja mam. I jestem pewna , że taka dziewczyna-programistka będzie o niebo lepszą
                                  matka (wskutek logiki jaką posiada i umiejętności selekcji informacji), niz
                                  matka, co to naczyta się bełkotu wszelakiego i dowiedziała się o tysiącach metod
                                  wychowania i kształcenia dziecka i będzie wszystkie te tysiące metod wdrażać w
                                  życie bezmyślnie i bezkrytycznie. Pal licho, jak w swoim wlasnym życiu, gorzej -
                                  jak zacznie tę metodykę testować na dziecku.
                                  • aniucha333 Re: głębia myśli 04.04.09, 23:05
                                    mariefurie napisała:

                                    > A ja mam. I jestem pewna , że taka dziewczyna-programistka będzie
                                    o niebo lepsz
                                    > ą
                                    > matka (wskutek logiki jaką posiada i umiejętności selekcji
                                    informacji),

                                    ach tak zawod ma na pewno wplyw na tobig_grin Logiczne myslenie jest
                                    potrzebne w kazdym zawodzie a w takich jak prawnik, biegly rewident,
                                    sedzia, prokurator, etc.


                                    niz
                                    > matka, co to naczyta się bełkotu wszelakiego i dowiedziała się o
                                    tysiącach meto
                                    > d
                                    > wychowania i kształcenia dziecka i będzie wszystkie te tysiące
                                    metod wdrażać w
                                    > życie bezmyślnie i bezkrytycznie.

                                    belkot to jest to co ty piszesz. Kompeltnie NIC nie wiesz i to cie
                                    boli. Prawda? Zazdroscisz, nieprawdaz?

                                    Pal licho, jak w swoim wlasnym życiu, gorzej
                                    > -
                                    > jak zacznie tę metodykę testować na dziecku.

                                    taaak, takie jak ty jedyne co potrafia to udawac troske o dobro
                                    innych. Bita sasiadka czy dziecko w twoim sasiedztwie na pewno od
                                    ciebie zadnej pomocy nie dostana. Ba, co innego krytykowac na forum.
                                    a piece of cake, right?
                                    • mariefurie Re: głębia myśli 04.04.09, 23:48
                                      Oczywiście, ze w każdym. Różnica jest taka, że prawnicy, rewidenci i innej maści urzędnicy itp mogą kit wciskać klientom na potęgę i brać w dodatku za to kasę, niezależnie od wyniku pracy. Bo ich praca jest słabo weryfikowalna. Dlatego też, jak siłą rzeczy musimy mieć kontakt z prawnikami, lekarzami, urzędnikami to szukamy dojść, aby trafić na możliwie logicznegowink Bo cała reszta, przypadkowa, po znajomości zatrudniana widocznie była uczona przez pierwsze trzy lata swojego życia dźwięków wszelakich, słów swojskich i obcych znaczeń, oraz Kanta,Schopenhauera i Spinozy.

                                      A programista to prosty człowiek, wiesz? Jeśli już o tym mówimy,- ma wynik pracy zero-jedynkowy. Albo działa, albo nie. stąd taka praca wymaga żelaznej logiki. I znajomości narzędzi. Posiadania warsztatu pracy. Umiejętności stworzenia sobie odpowiedniego warsztatu pracy.. I tak dalej wymieniać by można.
                                      A ty jak widzę, zaplułaś ten wątek nieziemsko jakąś bezsensowną paplaniną. Wiem , że rodziców się nie wybiera, ale jak w takim tempie i podobnych treściach nadajesz do swojej małej córeczki, to jej współczuję niezmiernie. Naprawdę.
                                      • kura17 Re: głębia myśli 05.04.09, 14:48

                                        > A programista to prosty człowiek, wiesz? Jeśli już o tym mówimy,-
                                        > ma wynik pracy zero-jedynkowy. Albo działa, albo nie.

                                        e tam, mozliwa jest jeszcze trzecia opcja - dziala, ale zle wink choc czesto nawet
                                        nie wiadomo przez dluzszy czas, ze zle...
                                        i, w sumie, prawie nigdy (przy odpowiednio zlozonej komplikacji programu) nie
                                        wiadomo do konca, czy dziala dobrze, czy zle (o ile nie mozna jakos bardzo latwo
                                        sprawdzic, czy wynik, ktory sie dostaje, jest poprawny).
                                        tak wiec bym powiedziala, ze programista dziala w opcji 0 i |1| smile
                                        ... a cala reszta jest szukaniem "bugow"... wink
                                        • mariefurie Re: głębia myśli 05.04.09, 19:25
                                          Bym jednak dyskutowała wink
                                          Programista zaprogramuje to, co zostanie mu przedłożone przez, nazwijmy to ogólnie, analityka procesu. Jeżeli działa źle, to znaczy, że proces został źle zaprojektowany.
                                          Bugi natomiast wynikają zazwyczaj z tego, że cześc kodu (w całosci zadania, weźmy tutaj tą cholerna Vistę, szlag by ja trafił) została napisana przez wielu programistów. A to juz jest kwestia organizacji pracy (czyli szefostwa, szefa projektu, szefa działu produkcji itp), niż umiejętności programisty jako takich.
                                          Kwestia sposobu kompilacji kodu nie ma tu nic do rzeczy.
                                          Również pozdrawiam smile
                                          • d.o.s.i.a Re: głębia myśli 06.04.09, 02:07
                                            > Programista zaprogramuje to, co zostanie mu przedłożone przez, nazwijmy to
                                            ogólnie, analityka procesu. Jeżeli działa źle, to znaczy, że proces został źle
                                            zaprojektowany.

                                            Nie do konca sie zgodze, ze programowanie to zadanie zero-jedynkowe. Efekt, w
                                            kazdym przypadku jest, owszem, jeden - ma dzialac. Ale jak juz mniej wiecej
                                            dziala, to wchodzimy w zagadnienia zwiazane z jakoscia zastosowanego rozwiazania
                                            i ... konczy sie zero-jedynkowosc. Ilu programistow tyle roznych rozwiazan tego
                                            samego problemu. No i tu juz wszystko zalezy od umiejetnosci i stylu danego
                                            programisty. Sa programisci dobrzy i zli. Sa tez programisci wybitni (o czym
                                            swiadcza wszelkie miedzynarodowe konkursy np. programowania zespolowego, gdzie
                                            wylania sie perelki). Zadaniem dobrego programisty nie jest jedynie napisanie
                                            programu, ktory dziala, ale znalezienie najszybszego i najelegantszego
                                            rozwiazania. I tu jest zazwyczaj pies pogrzebany smile

                                            Zeby jednak trzymac sie tematu watku, to dodam, iz z doswiadczenia wiem, ze aby
                                            zostac swietnym programista (a znam takich wielu) nie wymagane jest czytanie w
                                            wieku 2 lat wink
                                            • kura17 Re: głębia myśli 06.04.09, 10:02
                                              ale jest jeszcze jeden aspekt - czasami nie wiemy, jakiego wyniku sie
                                              spodziewamy... i program, chocby i dzialal, czyli dawal jakis wynik, dziala zle,
                                              bo wynik nie jest poprawny.
                                              jest to (smutna) codziennosc jakiegokolwiek programowania w nauce, gdzie nie
                                              wiemy, jaki wynik maja dac zaprogramowane obliczenia (to przyklad tylko).
                                              chocby sytuacja z mojego zycia wink nie jestem programista, ale sporo mojej pracy
                                              polega na programowaniu (robie to p amatorsku, ale zakaldam, ze rozmawiamy o
                                              programowaniu ogolnie, a nie o profesjonalnych programistach, ktorym zreszta tez
                                              bledy sie zdarzaja).
                                              przez pol zycia (zawodowego) uzywalam fortrana (ktos jeszcze pamieta, co to
                                              takiego? wink. potem przesiadlam sie na C i C++. niestety, zdarzalo mi sie
                                              zapomniec, ze w C indeksy macierzy zaczynaja sie od 0, nie od 1...
                                              i tak wlasnie wprowadzajam do swojego programu w C bardzo "fajnego" buga wink
                                              chcialam sie odwolywac do pozycji drugiej w wektorze, a odwolywalam sie do
                                              trzeciej smile
                                              program dzialal, pozycje 2 i 3 byly do siebie dosc zblizone, wiec nawet wyniki
                                              wydawaly sie bardzo sensowne...
                                              ... ale prawdziwe nie byly...

                                              a odkrylam to tylko przez przypadek...
                                          • kura17 Re: głębia myśli 06.04.09, 10:06
                                            mariefurie napisała:

                                            > Bym jednak dyskutowała wink
                                            > Programista zaprogramuje to, co zostanie mu przedłożone przez,
                                            > nazwijmy to ogól nie, analityka procesu. Jeżeli działa źle, to
                                            > znaczy, że proces został źle zaprojektowany.

                                            e no, bez przesady smile jest tyle powodow, ze cos moze dzialac, ale dzialac zle...
                                            i to tak perfidnie zle, ze sie czlowiek nie zorientuje... zwlaszcza, gdy nie
                                            wiadomo, jakiego wyniku sie spodziewac (obliczenia najrozniejszego kalibru).
                                            wystarczy sie gdzies pomyslic przy wpisywaniu cyferki, zle wpisac jakies dane,
                                            parametry itp... programu to nie ruszy, tzn zadziala, ale wynik bedzie
                                            zwyczajnie zly.

                                            > Kwestia sposobu kompilacji kodu nie ma tu nic do rzeczy.

                                            no cos Ty, w krotszym kodzie latwiej cos znalesc, mozna przynajmniej go ogranac
                                            calego smile

                                            a uzywanie/poprawianie/zmienianie cudzych kodow to masakra, zgodze sie. choc ja
                                            mam doswiadczenia bardzo odlegle od "korporacyjnego" programowania wink
                                          • aniucha333 Re: głębia myśli 06.04.09, 22:58
                                            A to juz jest kwestia organizacji pracy (czyli szefostwa, szefa pro
                                            > jektu, szefa działu produkcji itp), niż umiejętności programisty
                                            jako takich.

                                            ROTFL - a moze raczej kompletny brak jakichkowliek umiejetnosci
                                            komunikacji biznesowej powoduje ze ci nieszczesni programisci tak
                                            sie myla big_grin Jak ktos nie potrafi sie wyslowic, na kazde normalne
                                            pytanie robi sie czerwony, odfukuje, prycha i pluje - to jak mozna o
                                            jakiejkolwiek wymianie mysli mowic? lol

                                            ok, ale juz powaznie - na polibudzie brakuje takich kursow jak
                                            komunikacja biznesowa i to po ang. Sorry ale wiekszosc programistow
                                            z Indii ma ta przewage na tymi z Europy Wsch. ze mowie swietnie po
                                            ang. Moze i z indyjskim akcentem, ale mowi i rozumie co sie do nich
                                            mowi. Jak mozna zrozumiec co ktokolwiek chce ci wytlumaczyc jak
                                            ledwo sie baka w jez. obcym?
                                      • aniucha333 Re: głębia myśli 06.04.09, 22:23
                                        ok, widze twoje uwielbienie do programistow - i chwala ci za to.
                                        Znam paru i tego nie mam. Lekarz, naukowiec w labie, neurichirurg
                                        ktory zycie komus z mojej rodziny ocalil, farmaceuta - ja takich
                                        uwielbiam big_grin

                                        Różnica jest taka, że prawnicy, rewidenci i innej maśc
                                        > i urzędnicy itp mogą kit wciskać klientom na potęgę i brać w
                                        dodatku za to kasę
                                        > , niezależnie od wyniku pracy. Bo ich praca jest słabo
                                        weryfikowalna.

                                        lol - idz troche poczytaj big_grin Naprawde nie wiesz co mowisz. Przykre
                                        jest to ze z takimi ludzmi masz do czynienia.

                                        I jeszcze ten koment ze nikt nie weryfikuje ich pracybig_grin co za
                                        totalna ignoracja - idz cos poczytac na ten tema zanim zacznisz
                                        takie rzeczy pisac.

                                        > A ty jak widzę, zaplułaś ten wątek nieziemsko jakąś bezsensowną
                                        paplaniną.

                                        no pewnie - nie ma to jak pisac o jakis fantasmagoriach tak jak ty.

                                        Wiem
                                        > , że rodziców się nie wybiera, ale jak w takim tempie i podobnych
                                        treściach na
                                        > dajesz do swojej małej córeczki, to jej współczuję niezmiernie.
                                        Naprawdę.

                                        nie wypowiadaj sie na temat mojego dziecka ty zalosna kobieto.
                                        Mozesz smarowac te swoje opowiastki trollu ale od moejgo dziecka to
                                        z dala, matolku.
                                        • angazetka Re: głębia myśli 06.04.09, 23:07
                                          > nie wypowiadaj sie na temat mojego dziecka ty zalosna kobieto.
                                          > Mozesz smarowac te swoje opowiastki trollu ale od moejgo dziecka
                                          to z dala, matolku.

                                          Faktycznie, nikogo nie poniżasz i nie obrażasz uncertain
                                          • mariefurie Re: głębia myśli 07.04.09, 06:36
                                            angazetka napisała:

                                            > > nie wypowiadaj sie na temat mojego dziecka ty zalosna kobieto.
                                            > > Mozesz smarowac te swoje opowiastki trollu ale od moejgo dziecka
                                            > to z dala, matolku.
                                            >
                                            > Faktycznie, nikogo nie poniżasz i nie obrażasz uncertain

                                            To jest tylko sposob komunikacji i wyrazania swojego zdania.
                                            Kazdy ma swoj, jak widac wink

                                            ps. Jedni z domu wynosza kulture, a inni sztucce wink
                                            • aniucha333 Re: głębia myśli 07.04.09, 09:28
                                              > > Faktycznie, nikogo nie poniżasz i nie obrażasz uncertain

                                              ach to nie trzeba bylo o mim dziecku komentowac. Za takie rzeczy to
                                              mozna zdrowo po lapach dostac w realu. Na necie tylko cos przykrego
                                              powiedziec.

                                              Mozesz mnie nazywac jak tam chcesz, bo mi to rybka ale od mojego
                                              dziecka to trzymaj sie tak daleko. Tylko grzecznie radze.
                                              • angazetka Re: głębia myśli 07.04.09, 09:39
                                                > ach to nie trzeba bylo o mim dziecku komentowac. Za takie rzeczy
                                                to mozna zdrowo po lapach dostac w realu.

                                                Ale za co? Ona nic o Twoim dziecku obraźliwego nie napisała, za to
                                                Ty w jednym zdaniu zmieściłaś trzy obraźliwe epitety na jej temat.
                                    • angazetka Re: głębia myśli 05.04.09, 01:04
                                      > a piece of cake, right?

                                      Już dawno miałam to napisać - wtrącanie zwrotów obcojęzycznych jest
                                      ciut pretensjonalne. Angielski na takim poziomie znamy wszyscy, nie
                                      musisz udowadniać, że Ty też wink
                                      • kura17 Re: głębia myśli 05.04.09, 14:51
                                        wiesz co, ze pretensjonalne, to male piwo.
                                        ale to jest rowniez nieporawne... ja widze na codzien, jak ludzie, ktorzy
                                        pracuja w obcojezycznym srodowisku, zaczynaja kaleczyc ojczysty jezyk...
                                        ... ukochane stwierdzenie mojego (bylego) szefa to "malenki disaster"...
                                        i on nie widzial w tym stwierdzeniu NIC dziwnego, to nie byl zart, tylko
                                        normalny sposob wyslawiania sie...

                                        w sumie nie wiadomo, czy smiac sie, czy plakac wink

                                        ja zyje za granica i bardzo bym chciala, zeby moje dzieci mowily ladna (a chocby
                                        i TYLKO poprawna) polszczyzna...
                                        • fogito Re: głębia myśli 05.04.09, 22:20
                                          ale stwierdzenie 'maleńki disaster' jest słodkie smile
                                        • aniucha333 Re: głębia myśli 07.04.09, 09:37
                                          > ale to jest rowniez nieporawne... ja widze na codzien, jak ludzie,
                                          ktorzy
                                          > pracuja w obcojezycznym srodowisku, zaczynaja kaleczyc ojczysty
                                          jezyk...
                                          > ... ukochane stwierdzenie mojego (bylego) szefa to "malenki
                                          disaster"...
                                          > i on nie widzial w tym stwierdzeniu NIC dziwnego, to nie byl zart,
                                          tylko
                                          > normalny sposob wyslawiania sie...

                                          taaak, jak slysze o tej poprawnosci jezykowej to padam ze smiechu na
                                          twarz. Nikt tak nie mowi, no moze prof. Miodek. Czy ty kiedykowlwiek
                                          widzialas kabaret Olgi Lipinskiej i to jak p. Wrzesinska mowila "Maj
                                          hany" a zapytana co to znaczy odpowiadala z kamienna twarza "Moj
                                          miodku".

                                          I wierz mi tylko ludzie mieszkajacy zagranica dbaja az o taka
                                          poprawnosc jez. pol. Jestem teraz w Polsce i slysze jak mlodziez
                                          rozmawia, dorosli ogladam reklamy, TV, czytam gazety i uzywa sie
                                          tysiac razy wiecej wtretow niz mozesz sobie wyobrazic. Mi to nei
                                          przeszkadza. Co innego jakbym miala czytac "Wprost" czy "Polityke" i
                                          tam w artykule o ekonomii czy polityce uzywano takiego jezyka to by
                                          bylo dziwne. No chyba ze opisujac jakies nowe zjawisko spoleczno to
                                          co innego.

                                          > ja zyje za granica i bardzo bym chciala, zeby moje dzieci mowily
                                          ladna (a chocb
                                          > y
                                          > i TYLKO poprawna) polszczyzna...

                                          wysylaj je do polskiej szkoly przy ambasadzie to beda big_grin
                                          • angazetka Re: głębia myśli 07.04.09, 09:43
                                            > Czy ty kiedykowlwiek
                                            > widzialas kabaret Olgi Lipinskiej i to jak p. Wrzesinska
                                            mowila "Maj
                                            > hany" a zapytana co to znaczy odpowiadala z kamienna twarza "Moj
                                            miodku".

                                            To był kabaret smile

                                            > Jestem teraz w Polsce i slysze jak mlodziez
                                            > rozmawia, dorosli ogladam reklamy, TV, czytam gazety i uzywa sie
                                            > tysiac razy wiecej wtretow niz mozesz sobie wyobrazic. Mi to nei
                                            > przeszkadza.

                                            Nikt nie mówi jednak "Użyłam english spelling", bo to brzmi jak z
                                            tych dowcipów o Polonusach, co to jeżdżą karem po hajłeju.
                                            Zapożyczenia to coś innego.
                                            I skoro Ci zanieczyszczanie języka nie przeszkadza, to jak możesz
                                            nauczyć dziecko poprawnej polszczyzny?
                                            • kura17 Re: głębia myśli 07.04.09, 10:20

                                              > I skoro Ci zanieczyszczanie języka nie przeszkadza, to jak możesz
                                              > nauczyć dziecko poprawnej polszczyzny?

                                              posle dziecko do szkoly przy ambasadzie...
                                            • aniucha333 Re: głębia myśli 07.04.09, 11:18
                                              > To był kabaret smile

                                              dokladnie big_grin i dlatego z dystansem i humorem juz do tej "dyskusji"
                                              podchodze
                                          • kura17 Re: głębia myśli 07.04.09, 10:25
                                            aniucha333 napisała:


                                            > taaak, jak slysze o tej poprawnosci jezykowej to padam ze smiechu
                                            > na twarz.

                                            to padaj, Twoje prawo. mnie to wcale nie smieszy.
                                            zwlaszcza, ze moje dzieci wychowuja sie w domu troj-jezycznym i to juz jest
                                            wystarczajacym dla nich problemem - zanieczyszczenia przychodza niejako
                                            naturalnie... dlatego staram sie dbac o polski, zeby nie mowily jakims dziwnym,
                                            wielojezykowym slangiem...

                                            > Nikt tak nie mowi, no moze prof. Miodek.

                                            nikt? ja tak mowie. moja siostra tak mowi. moja mama tak mowi. moja babcia tak
                                            mowi. moja ciocia tak mowi...
                                            ... mam wymieniac dalej?
                                            oczywiscie NIE mowimy jak profesor miodek, bo zdarzaja sie nam bledy, jak chyba
                                            kazdemu, ale staramy sie zachowac czystosc jezyka.
                                            i, szczerze mowiac, nie obchodzi mnie, co mowi olga lipinska w swoim kabarecie,
                                            nie jest to dla mnie zaden wyznacznik.

                                            a ze pelno jest dziwacznego jezyka dookola, to fakt. ale dlaczego musze to
                                            pochwalac? dlaczego musze sie w to wlaczac? nie musze i tego nie robie.

                                            > I wierz mi tylko ludzie mieszkajacy zagranica dbaja az o taka
                                            > poprawnosc jez. pol.

                                            nie uwierze Ci, bo to nieprawda.
                                            bo co to znaczy "az o taka poprawnosc"??? o nieuzywanie idiotycznych zapozyczen
                                            w kazdym mozliwym miejscu? ech...

                                            > wysylaj je do polskiej szkoly przy ambasadzie to beda big_grin

                                            w naszym miescie nie ma "szkoly przy ambasadzie"...
                                            poza tym, nawet jakby byla, to wcale nie jestem pewna, czy to jest dobry pomysl.
                                            • aniucha333 Re: głębia myśli 07.04.09, 11:27
                                              > to padaj, Twoje prawo. mnie to wcale nie smieszy.
                                              > zwlaszcza, ze moje dzieci wychowuja sie w domu troj-jezycznym i to
                                              juz jest
                                              > wystarczajacym dla nich problemem - zanieczyszczenia przychodza
                                              niejako
                                              > naturalnie... dlatego staram sie dbac o polski, zeby nie mowily
                                              jakims dziwnym,
                                              > wielojezykowym slangiem...

                                              rozumiem twoj POV. I tez przechodzilam faze jak do zeszlego roku
                                              bylam zagranica z Mloda. Mickiewicz i Slowacki oraz Chopin i te
                                              klimaty. I to jest ok. Teraz jestem w kraju i tu prawie nikt tego
                                              nie robi.

                                              Czasem czytam reklame np. tuszu do rzes w jakims tygodniku i tu
                                              cytuje "Teleskopowa moc wydluzenia" ??? Co to jest? Przeciez kazde
                                              szanujace sie pismo ma edytorow tekstow (i to nie takich w MS Wordsmile
                                              i wypuszcza takie pisma na rynek.

                                              > i, szczerze mowiac, nie obchodzi mnie, co mowi olga lipinska w
                                              swoim kabarecie,
                                              > nie jest to dla mnie zaden wyznacznik.

                                              ani dla mnie ale to akuraty bylo przesmieszne big_grin I naprawde toche
                                              dystansu do siebie i tego co piszemy. Wiem ze sama niejednokrotnie
                                              tym nie grzeszylam, ale to juz jest tak bezcelowe dalej dociekac co
                                              i jak.

                                              > w naszym miescie nie ma "szkoly przy ambasadzie"...
                                              > poza tym, nawet jakby byla, to wcale nie jestem pewna, czy to jest
                                              dobry pomysl

                                              bardzo. Poziom wyzszy niz w niketorych szkolach stanowych, dzieci
                                              przerabiaja matme na wyzszym poziomie, ucza sie jez. pol. tak jak w
                                              pol. szkole, historii Polski. A poza tym zajecia sa tylko w sob. i
                                              niedziele po pare godzin, wiec mozna miec tez czas tylko dla siebie.

                                              Ale to wybor kazdego z rodzicow.
                                              • kura17 Re: głębia myśli 07.04.09, 11:37
                                                widzisz, ja nie jestem z dziecmi za granica "na chwile". raczej na stale, chyba,
                                                ze nam sie zycie jakos bardzo skomplikuje (a wolalabym, zeby nie wink)

                                                i wiem, ze polski moich dzieci BEDZIE kulal, bedzie jezykiem slabszym (juz teraz
                                                starszy mowi do mlodszego glownie po niemiecku). dlatego staram sie dbac, zeby
                                                polski, z ktorym maja kontakt na codzien (czyli moj wink) byl w miare poprawny.

                                                a widze bardzo niefajne tredy wrod moich znajomych... zachwaszczenie jezyka
                                                koszmarne... mi tez sie to zdarza, to oczywiste, ale staram sie z tym walczyc. a
                                                widze, ze dla wiekszosci to raczej powod do dumy wink

                                                teraz rozumiem, ze przez "szkole przy ambasadzie" mialas na mysli szkole
                                                weekendowa. tak, to akurat jest dobry pomysl, tak mysle smile musze sie rozejrzec u
                                                nas, nie ma ambasady, ale jest konsult, moze cos sie znajdzie.
                                                ja myslalam, ze piszesz o szkole tygodniowej. i wlasnie nie wiem, czy taka
                                                szkola to dobry pomysl - niewatpliwie spowodowalaby wyobcowanie dziecka. no i
                                                nie bez znaczenia jest fakt, ze tam wymagania bylyby inne, niz w zwyklej szkole,
                                                material tez. a skoro mamy zamiar tutaj zostac i zyc, to lepiej dla dzieci uczyc
                                                sie lokalnych szkolach.

                                                a taka weekendowa, z jezykiem polskim, z historia polski itp, to swietna rzecz.
                                                ide szukac wink
                                                • aniucha333 Re: głębia myśli 07.04.09, 15:18
                                                  > widzisz, ja nie jestem z dziecmi za granica "na chwile". raczej na
                                                  stale,

                                                  ani ja, ja mieszkam zagranica od juz dluzszej "chwili" a teraz to my
                                                  na chwile w Polsce jestesmy smile

                                                  dlatego staram sie dbac, zeby
                                                  > polski, z ktorym maja kontakt na codzien (czyli moj wink) byl w
                                                  miare poprawny.

                                                  u nas bylo tak samo z tym ze ang. byl jezykiem dominujacym az do tak
                                                  3 miesiecy temu. Teraz dziecko glownie mowi po pol. co mnie
                                                  niezmiernie cieszy, ale to glownie dlatego ze obecnie jestesmy w
                                                  Polsce i tylko ten jezyk slyszy.

                                                  > teraz rozumiem, ze przez "szkole przy ambasadzie" mialas na mysli
                                                  szkole
                                                  > weekendowa.

                                                  tam gdzie mieszkamy tylko takie sa te szkoly przy ambasadzie chyba
                                                  ze sie myle. Sprawdzalam na ich stronie - zajecia sa tylko w soboty
                                                  i chyba w niedziele (ale nie w kazda). Jest rowniez polska
                                                  biblioteka i mozna wypozyczac polskie ksiazki.

                                                  wlasnie nie wiem, czy taka
                                                  > szkola to dobry pomysl - niewatpliwie spowodowalaby wyobcowanie
                                                  dziecka.

                                                  nie jak mieszkasz w danym kraju to chyba najlepiej jest tam posylac
                                                  dziecko zeby uczylo sie w danym jezyku. tak mi sie wydaje.

                                                  Ktos kiedys gdzies indziej wspominal ze tak rodziny Azjatyckie
                                                  robia - w tygodniu dzieci chodza do np. amerykanskiej szkoly a w
                                                  weekend do swojej np. chinskiej i dzieki temu nie tylko z materialem
                                                  sa "do przodu" ale i z jezykiem kraju rodzicow nie sa "w tyle".

                                                  Mysle ze to fajny pomysl, ale wymagajacy troche wiekszego nakladu
                                                  pracy od dziecka. Ale w efekcie jak ma to mu kiedys w pozniejszym
                                                  zyciu pomoc - to czemu nie?
                                                • aniucha333 Re: głębia myśli 07.04.09, 22:44
                                                  www.szkolakonsularna.org/?member=szkola.php
                                                  a tu powyzej masz link do takiej szkoly w NY. I tak jak mowilam
                                                  zajecia sa tylko w soboty. Zagoogluj twoje miasto i konsulat i
                                                  zobacz co ci wybierze.
                                              • angazetka Re: głębia myśli 07.04.09, 11:38
                                                > Czasem czytam reklame np. tuszu do rzes w jakims tygodniku i tu
                                                > cytuje "Teleskopowa moc wydluzenia" ??? Co to jest? Przeciez kazde
                                                > szanujace sie pismo ma edytorow tekstow (i to nie takich w MS
                                                Wordsmile i wypuszcza takie pisma na rynek.

                                                A co pismo może, skoro to reklama?
                                                • aniucha333 Re: głębia myśli 07.04.09, 15:23
                                                  >
                                                  > A co pismo może, skoro to reklama?

                                                  moze powiedziec ze tego do druku nie przyjmie chyba ze zaczna uzywac
                                                  poprawnej polszczyzny a ten przyklad taka nie jest.

                                                  I mi to nic nie robi ze ktos tam tak pisze albo tak mowi ale potem
                                                  niejeden i niejedna pohukuje na forach ze jak to jak tak mozna ze
                                                  zle jedno slowo jest napisane. I co z tego?
                                                  • angazetka Re: głębia myśli 07.04.09, 16:59
                                                    > moze powiedziec ze tego do druku nie przyjmie chyba ze zaczna
                                                    uzywac poprawnej polszczyzny a ten przyklad taka nie jest.

                                                    Tekst reklamowy może bawić się słowami i tworzyć nowe znaczenia, bo
                                                    ma zaskakiwać i zwracać uwagę.
                                                  • aniucha333 Re: głębia myśli 07.04.09, 22:30
                                                    > Tekst reklamowy może bawić się słowami i tworzyć nowe znaczenia,
                                                    bo
                                                    > ma zaskakiwać i zwracać uwagę.

                                                    jak jest smieszny i tworzy jakies fajne neologizmy jezykowe to czemu
                                                    nie? Ale wiekszosc reklam kosmetykow jest dennie nudna i jeszcze te
                                                    dziwaczne twory jezykowe. Ani to smieszne ani tworcze sad
                                    • kura17 Re: głębia myśli 05.04.09, 14:57
                                      Aniucha, czy zwrocilas uwage, ze obrazilas PERSONALNIE w tym watku chyba kazda
                                      osobe, ktora miala zdanie inne od Twojego?

                                      zeby bylo smieszniej, niektorym z nich "kadzilas" dopoki zdania Wasze sie
                                      zbiegaly...
                                      • aniucha333 Re: głębia myśli 06.04.09, 22:28
                                        > zeby bylo smieszniej, niektorym z nich "kadzilas" dopoki zdania
                                        Wasze sie
                                        > zbiegaly...

                                        lol - a to dobre.

                                        ze obrazilas PERSONALNIE w tym watku chyba kazda
                                        > osobe, ktora miala zdanie inne od Twojego?

                                        wow - no to juz leze i placze ze smiechu. co za chlam, chlam i
                                        jeszcze raz chlam. Dobra jestes - na zasadzie najlepsza obrona jest
                                        atak, tak? I to tak odwrocic kota ogonem to juz szczyt bezczelnosci.

                                        • kura17 Re: głębia myśli 07.04.09, 10:39
                                          aniucha333 napisała:

                                          > > zeby bylo smieszniej, niektorym z nich "kadzilas" dopoki zdania
                                          > Wasze sie
                                          > > zbiegaly...
                                          >
                                          > lol - a to dobre.

                                          czy ja wiem, czy dobre?
                                          Mariefurie najpierw napisalas, jak madrze cos-tam opisala (cos, co sie zgadzalo
                                          z Twoim zdaniem), a potem napisalas, rowniez do niej: "belkot to jest to co ty
                                          piszesz. Kompeltnie NIC nie wiesz i to cie
                                          boli". dlatego, ze nie zgodzilas sie z jej zdaniem w innej kwesti...

                                          > ze obrazilas PERSONALNIE w tym watku chyba kazda
                                          > > osobe, ktora miala zdanie inne od Twojego?
                                          >
                                          > wow - no to juz leze i placze ze smiechu. co za chlam, chlam i
                                          > jeszcze raz chlam. Dobra jestes - na zasadzie najlepsza obrona jest
                                          > atak, tak? I to tak odwrocic kota ogonem to juz szczyt
                                          > bezczelnosci.

                                          nie rozumiem, o co Ci chodzi? bylabym wdzieczna za wyjasnienie.

                                          a co do mojej wypowiedzi - naprawde nie wiesz, o co mi chodzi?
                                          mozna miec inne zdanie, mozna je wyrazac - naprawde nikt tego nie broni, od tego
                                          sa fora DYSKUSYJNE. ale dyskutuje sie uzywajac argumentow merytorycznych, nie
                                          zas ad personam. bo to ani grzeczne, ani nie zwieksza wiarygodnosci dyskutanta.
                                          a wiekszosc wrecz zniecheca. mi sie zwyczajnie NIE CHCE pisac w temacie watku,
                                          bo bluzgow jest tutaj wystaczajaco i nie mam ochoty wysluchiwac kolejnych (bez
                                          wzgledu na to, jakie mam zdanie...).
                                          • aniucha333 Re: głębia myśli 07.04.09, 15:42
                                            > nie rozumiem, o co Ci chodzi? bylabym wdzieczna za wyjasnienie.

                                            mam nieodparte wrazenie ze to najpierw ja zostalam zdrowo zbesztana
                                            za to ze jak ja smie jakiegos tam Damona stosowac, uczyc dziecko
                                            czytac, ze jestem megalomanka, fanatyczka, jestem niespelniona,
                                            lecze kompleksy (tu cytuje), etc.

                                            Nikt ale to nikt nie zadal sobie trudu zeby przeczytac zadna z
                                            ksiazek Domana (a wiekszosc ma sowje zdanie) ale wymyslac ze to jest
                                            takie i inne to juz jest ok...

                                            ale dyskutuje sie uzywajac argumentow merytorycznych, nie
                                            > zas ad personam. bo to ani grzeczne, ani nie zwieksza
                                            wiarygodnosci dyskutanta.
                                            > a wiekszosc wrecz zniecheca.

                                            mam podobnie jak tylko zaczne pisac o metodzie Domana. I to nie
                                            tylko tutaj ale i gdzies indziej. To mnie naprawde zadziwia co
                                            ludzie potrafia wymyslec o tej metodzie nie majac zielonego pojecia
                                            o niej.

                                            Staralam sie do pewnej chwili uzywac argumentow merytorycznych i nie
                                            atakowac personalnei ale jak ktos mi mowi ze moje dziecko bedzie to
                                            i to albo tamto i tamto - to sorry nie moge na to pozwolic. I tak
                                            zgadzam sie ta dyskusja posunela sie za daleko i bardzo ale to
                                            bardzo zboczyla z glownego toru ale nie widze w tym tylko wlasnego
                                            udzialu ale i tez paru innych.
                                            • kura17 Re: głębia myśli 07.04.09, 15:50
                                              wybacz, ale zaczelas pisac o innych i do innych obrazliwie NIE w momencie, gdy
                                              ktos, Twoim zdaniem, obrazil Twoje dziecko, ale duzo, duzo wczesniej.

                                              oczywiscie z obu stron posypaly sie niefajne "argumenty", ale (wg mnie) Ty
                                              zdecydowanie dominujesz. wybacz szczerosc, ja patrzylam na cala dyskusje z boku,
                                              bez wyrobionego dobrze zdania na temat metod domana, wiec nie bardzo sie czuje
                                              "oredownikiem" ktorejs ze stron. a Twoje obrazanie innych mnie zrazilo najbardziej.

                                              wiem, ze czasem trudno dystkutowac, gdy wydaje Ci sie, ze masz racje (i calkiem
                                              mozliwe, ze ja masz), a wiekszosc dookola sie z Toba nie zgadza i Cie "atakuje",
                                              ale uwazam, ze to absolutnie nie upowaznia do stosowania argumentacji ad
                                              personam. to NIC nie wnosi, eskaluje tylko konflikt, sprowadza dyskusje na
                                              manowce. a posrednio moze i kogos zrazic do Twojego zdania w danej sprawie -
                                              latwiej jest sie zgodzic z kims, kto nam sie wydaje sympatyczny...

                                              dobra, nie moralizuje wiecej, bo nie widze sensu wink
                                              dzieki ze wyjasnilas, o co chodzi, bo naprawde nie zrozumialam.
                                              • aniucha333 Re: głębia myśli 07.04.09, 22:53
                                                > wybacz, ale zaczelas pisac o innych i do innych obrazliwie NIE w
                                                momencie, gdy
                                                > ktos, Twoim zdaniem, obrazil Twoje dziecko, ale duzo, duzo
                                                wczesniej.
                                                >

                                                nie przypominam sobie, ale moge sie mylic.

                                                a Twoje obrazanie innych mnie zrazilo najbardz
                                                > iej.

                                                moze pisalam za dosadnie ale tak przyznaje sie pozniej chcialam
                                                napisac i odpowiedziec na niemile zaczepki paru osob. I tak
                                                postapilam niegrzecznie do czego sie przyznaje sad

                                                > latwiej jest sie zgodzic z kims, kto nam sie wydaje sympatyczny...

                                                staralam sie ale widocznie nie jestem zbyt sympatyczna sad No ale
                                                moje dziecko jest przemile i urocze to na pewno pozniej bedzie za
                                                matke oczami swiecic big_grin

                                            • d.o.s.i.a Re: głębia myśli 08.04.09, 00:39
                                              > mam nieodparte wrazenie ze to najpierw ja zostalam zdrowo zbesztana
                                              > za to ze jak ja smie jakiegos tam Damona stosowac, uczyc dziecko
                                              > czytac, ze jestem megalomanka, fanatyczka, jestem niespelniona,
                                              > lecze kompleksy (tu cytuje), etc.

                                              Kochana. Zbesztano Twoja metode, nie Ciebie. A juz na pewno nie Twoje dziecko.
                                              Natomiast Ty pierwsza w dyskusji uzylas slow m.in. "matolku" oraz "lebku okuty
                                              zelazem".
                                              • aniucha333 Re: głębia myśli 08.04.09, 09:03
                                                > Kochana. Zbesztano Twoja metode, nie Ciebie.

                                                zaraz zaraz - czy to nie ty nazwalas mnei megalomanka i czyms tam
                                                jeszcze? ach, tak to ty.

                                                A juz na pewno nie Twoje dziecko

                                                to przeczytaj troche lepiej pare postow wyzej.

                                                • d.o.s.i.a Re: głębia myśli 08.04.09, 09:40
                                                  Jest pewna roznica miedzy megalomanka a matolkiem oraz lebkiem okutym zelazem.
                            • jakw Re: głębia myśli 03.04.09, 21:57
                              aniucha333 napisała:

                              > lol. SAP jest tak powszechnie uzywany przez wiekszosc firm, ze
                              > trudno go nie znac chocby w stopniu podstawowym.
                              Wiesz, jeśli piszesz posty na forum, nie oznacza, że masz
                              jakiekolwiek kwalifikacje do bycia administratorem któregokolwiek
                              serwera, z którego to forum korzysta.
                              Tak samo bycie administratorem serwera nie powoduje samo z siebie,
                              że się umie obsługiwać aplikację korzystającą z tego serwera.
                      • d.o.s.i.a Re: głębia myśli 03.04.09, 12:01
                        > czyli pracujesz w jakims centrum finansowym gdzie klepie sie
                        faktury naplywajace z calego swiata. I co ty tam dziecko robisz?
                        POmagasz im usprawnic dzialanie baz danych czy innych pie...

                        Oj dziecko dziecko. Zebys jeszcze wiedziala, w ktorym kosciele
                        dzwoni.
                        • aniucha333 Re: głębia myśli 03.04.09, 14:49
                          > Oj dziecko dziecko. Zebys jeszcze wiedziala, w ktorym kosciele
                          > dzwoni.

                          dobre, dobre. I to mnie tak interesuje co ty robisz czy gdzie ty tam
                          pracujesz big_grin To ty masz kompleksy wobec doroslych kobiet. Pozwol mi
                          zgadnac twoj znak zodiaku - Panna?
                      • angazetka Re: głębia myśli 03.04.09, 15:39
                        > czyli pracujesz w jakims centrum finansowym gdzie klepie sie
                        faktury
                        > naplywajace z calego swiata. I co ty tam dziecko robisz? POmagasz
                        im usprawnic dzialanie baz danych czy innych pie...
                        >
                        > no to strasznie sie pomadrzylas a teraz grzecznie idz do mamy
                        niech ci zrobi obiadek.

                        Czy Ty masz jakieś kompleksy, że tak starasz się innych obrażać?
                        Wiesz, że nie dodajesz sobie tym wiarygodności?
                      • jakw Re: głębia myśli 03.04.09, 21:46
                        aniucha333 napisała:
                        > I co ty tam dziecko robisz? POmagasz im
                        > usprawnic dzialanie baz danych czy innych pie...
                        Hm, myślisz że ten cały internet i forum to działa tak sobie? Ktoś
                        czasem jednak musi kiwnąć palcem w sprawie tych, jak to nazywasz,
                        pierdół, żeby ktoś inny mógł przelewać swoje złociste myśli na
                        klawiaturę.

                        > lol - kotku ja mam dziecko ja w konsulting juz sie nie bawie big_grin
                        > Teraz bawie sie w cos duuuzo prostszego
                        Ani chybi cofasz się w rozwoju. Robienie rzeczy prostszych niż
                        praca 20 godzin na dobę , w szczególności czytanie mniej niż 1000
                        stron prospektów emisyjnych na dobę powoduje zanik szarych komórek.

                        > co pozwala mi pracowac 3
                        > godz dziennie a przez pozostale 3 robic inne mniej zobowiazujace
                        > rzeczy.
                        Aha, jak rozumiem pozostałe 18 godzin przeznaczasz na dbanie o
                        rozwój córki. Ale wiesz, że nie trzeba być 5 długości przed innymi,
                        żeby być po prostu szczęśliwym?
              • aniucha333 Re: głębia myśli 02.04.09, 15:25
                > Co ma do cholery szkola muzyczna do planszy Damona, bo ni w zab
                nie
                > kumam o co Ci chodzi.

                my dear - ty to ogolnie malo kaman o czym my tu dyskutujemy.

                > Nikt tu nie pisze zeby nie rozwijac dzieci muzycznie, nie pozwalac
                > im malowac, budowac, spiewac, tanczyc, grac na instrumencie czy
                Bog
                > wie jeszcze co.

                oops, czy to nie TY wlasnie tak pare postow wczesniej twierdzilas?
                Problemy z pamiecia?


                > Ja nie wiem, czy Wy realizujecie jakies swoje niespelnione
                kompleksy
                > czy co?

                my dear - kompleksy to masz ty. Kompleksy doroslej bezdzietnej siksy
                ktora wszystko wie najlepiej. Urodz, wychowaj a potem pogadamy. I
                nie nudz juz wiecej swoimi postami bo sa tak nudne.

                > Jaki szloch, jakie lzy - czy ktos tu zabrania uczyc dzieci W
                OGOLE?

                a kto placze? ja na pewno nie big_grin Wspolczuje tobie tylko ze jestes
                taka samotna i bedzietna. Szkoda mi cie, naprawde.
                • jakw Re: głębia myśli 02.04.09, 19:11
                  aniucha333 napisała:
                  > Urodz, wychowaj a potem pogadamy.
                  Święte słowa, ale zgodnie z tym na temat wychowania powinna
                  wypowiadać się chyba tylko Verdana...
                  • aniucha333 Re: głębia myśli 03.04.09, 09:43
                    > Święte słowa, ale zgodnie z tym na temat wychowania powinna
                    > wypowiadać się chyba tylko Verdana...

                    no w sumie ponad 3 lata wychowywania tez cos znacza, no nie?

                    Verdana z pewnoscia ma najwieksze doswiadczenie ale mi jej metody
                    wychowawcze nie do konca odpowiadaja mimo ze wie b. duzo i za to ja
                    cenie smile
                    • kura17 Re: głębia myśli 03.04.09, 09:47
                      chodzi raczej o to, ze owoce swoich metod wychowawczych zobaczymy, gdy dziecko
                      bedzie sporo starsze, niz 3 lata...

                      oczywiscie, mozna jakies zajawki miec i teraz, ale, mimo ze moj syn starszy ma 4
                      lata, nigdy bym nie powiedziala, ze go "wychowalam". ja wychowuje, wciaz i
                      nieustajaco.
                      a co z tego wyjdzie? zobaczymy za 10-15-20 lat...
                    • jakw Re: głębia myśli 03.04.09, 21:11
                      aniucha333 napisała:


                      >
                      > no w sumie ponad 3 lata wychowywania tez cos znacza, no nie?
                      >
                      Eee tam, ja mam w sumie 16 "rokodzieci" wychowywania wink) I sądząc
                      po tym, jak obie młode się różnią (charakterkami, bo z wto lekko
                      sklonowane wyszły), nie sądzę, żebym w 1 książce znalazła "przepisy"
                      pasujące do obu. Przy starszej, jak pamiętam, o wiele bardziej
                      przejmowałam się słowem pisanym odnośnie wychowywania dzieci. Teraz
                      podchodzę do tego z większym dystansem. Imho większość tych książek
                      należy do tej samej grupy co poradniki typu: "Jak być pięknym,
                      młodym i bogatym" - została napisana przede wszystkim dla kasy. Bo
                      kto nie chciałby mieć super-dziecka (o ile chce mieć wogóle dzieci)
                      oraz być pięknym, młodym i bogatym wink.
                      • jakw Re: głębia myśli 03.04.09, 21:13
                        ups, to "z wto" to miało być "z wyglądu to"
              • mariefurie Re: głębia myśli 02.04.09, 15:31
                No i może jeszcze, mały drobiazg.
                Uważam, że rodzice, zbyt szybko zapominają, ze byli dziećmi.
                Uwazam też, ze aby być dobrym rodzicem i mądrym , trzeba pamiętać w sobie to
                dziecko jakim sie było i nie zawalać go gruzami nieszcześć i zyciowych doświadczeń.
                Po prostu - mieć w sobie dziecko.
                • babcia47 Re: głębia myśli 02.04.09, 22:38
                  świete słowa..za dzieckiem trzeba podążać i pomagać mu tylko tyle
                  ile samo potrzebuje i je ciakawi..cała reszta jest zaspokojeniem
                  marzeń mamusi, dla dziecka nawet wręcz szkodliwa
            • nangaparbat3 Opetało Cie? 02.04.09, 15:08
              Przyopisujesz mi słowa, ktorych nigdy i nigdzie nie wypowiedzialam.
              Z tą żolcia to sie ubawilam setnie, zwlaszcza dzisiaj, bo u nas dzis wiosna
              prawdziwa i nastrój mam adekwatny.
              Co gorsza, pod tym co piszesz o polskiej szkole muzycznej gotowa jestem podpisac
              sie obiema rękami.
              Co prawda nie znam metody dr. Nie-Toyoty (wybacz, ale nie moge sie powstrzymac),
              ale wiem jak gry na instrumentach uczą sie Cyganie - i uwazam, ze nasi muzyczni
              pedagodzy wiele by sie od nich mogli nauczyc. I zgadzam sie, ze wielu z nich
              odbiera dzieciom calą radosc muzykowania.
              Jednak piszac o Mozarcie co innego miala na myśli - tę cenę, ktorą artysta -
              Artysta - płaci OPRÓCZ pracy (bez ktorej skadinad nic nie wyjdzie, ale fakt, ze
              praca moze byc radoscią, nie przekleństwem).
              • mariefurie Re: Opetało Cie? 02.04.09, 15:28
                Nango, z tą szkoła muzyczną (polską) to fakt. Niestety.

                Faktem tez jest, że lepiej mieć dziecko szczęśliwe, niż mądre.
                A może dałoby się tak: aby bylo i mądre, i szczęśliwe? Jednak.
                smile
                Pozdrawiam Cię serdecznie

                ps. nie wiedziałam że tu bywasz smile
                • nangaparbat3 Re: Opetało Cie? 02.04.09, 15:47
                  Fajnie Cie tu widziec smile

                  Bywam, bywam.
              • aniucha333 Re: Opetało Cie? 02.04.09, 15:29
                > Co prawda nie znam metody dr. Nie-Toyoty (wybacz, ale nie moge sie
                powstrzymac)

                tak jak i wielu innych big_grin

                A tak a propos - te cytaty z jego ksiazki to nie byly do ciebie,
                kotku. Tylko do tych zainteresowanych. Ty takowa nie jestes i nidgy
                nie bedziesz to nie wiem czemu tak usilnie chcesz dyskutowac.

                bo u nas dzis wiosna
                > prawdziwa i nastrój mam adekwatny.

                dokladnie, idz na swieze powietrze a nie tu smarujesz o rzeczach
                ktore nie znasz i nie rozumiesz.

                pracy (bez ktorej skadinad nic nie wyjdzie, ale fakt, ze
                > praca moze byc radoscią, nie przekleństwem).

                wow, wreszcie cos do ciebie dociera. uff, ciezkie to bylo.
                • nangaparbat3 ????????? 02.04.09, 16:00
                  >>>>A tak a propos - te cytaty z jego ksiazki to nie byly do ciebie,
                  kotku. Tylko do tych zainteresowanych. Ty takowa nie jestes i nidgy
                  nie bedziesz to nie wiem czemu tak usilnie chcesz dyskutowac. <<<<<<<<<<
      • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 02.04.09, 18:03
        Może Ty wolisz - krzywda się dziecku nie stanie. Ale jesli trzy
        minuty (watpię zreszta, czy naprawde trzy...) przeznacza się na
        czytanie, trochę wiecej na granie (w trzy minuty raczej nic nie
        zagrasz), na basen, balet itd - to zaczyna wyglądac to w sumie dosyć
        nieciekawie. Bo dziecko powinnow w wiekszym stopniu się obserwowac i
        rozwijać jego zainteresowania, niz arbitralnie narzucac
        zainteresowania mamay.
    • nangaparbat3 Do Entuzjastek 02.04.09, 08:39
      A wiecie, co mnie naprawdę zaniepokoiło?
      Że żadna z Was nie odezwała się w moim wątku "metoda Domana raz jeszcze", gdzie
      ja - skądinad pracujaca w szkole - z entuzjazmem podchodzę do jego zasady
      NIESPRAWDZANIA, czego już się dziecko nauczyło. Żadna nie uznała za stosowne
      wesprzeć myśli Mistrza w tym aspekcie.
      Róbcie co chcecie, ale jeśli już macie tę metode stosować, to proponuję z całym
      dobrodziejstwem inwentarza.
      • kropkaa Re: Do Entuzjastek 02.04.09, 09:23
        Nie wiem na jakim to było forumsad Nie śledzę nawet tego forum, na
        ten wątek trafiłam przez przypadek.
      • verdana Re: Do Entuzjastek 02.04.09, 10:14
        No, nie bąź naiwna. Przecież dwulatki nie uczy się czytać po to,
        zeby czytać nie umiala - sprawdzanie jest najwazniejszym elementem,
        bo dziecko MA umieć. Ma - bo inaczej cały włozony wysilek na nic, a
        poza tym dziecko ma sluzyć jako poakazowy egzemplarz i udowadnieć,z
        e jest znacznie lepszym i madrzejszym dzieckiem niż te, ktorych
        matki nie ucza od rana do wieczora.
        bez sprawdzania to nie wypali - bo tu zasadniczy ma być rezultat. A
        rezultatem ma być niezwykle inteligentne dzieko - inteligencji nie
        widzi się na pierwszy rzut oka, więc trzba ją bezustannie
        weryfikować.
        • nangaparbat3 Re: Do Entuzjastek 02.04.09, 10:44
          verdana napisała:


          > bez sprawdzania to nie wypali - bo tu zasadniczy ma być rezultat. A
          > rezultatem ma być niezwykle inteligentne dzieko - inteligencji nie
          > widzi się na pierwszy rzut oka, więc trzba ją bezustannie
          > weryfikować.


          Bingo wink
    • tawananna Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 02.04.09, 10:15
      Czytam wątek od samego początku - najpierw z dużym zainteresowaniem, teraz - z niedowierzaniem, jak łatwo można z merytorycznej dyskusji przejść do idiotycznej, pełnej argumentów personalnych kłótni. Jeśli o to chodziło - to gratuluję!

      Nie będę tu nikogo wymienić z nicka. Mam nadzieję, że te osoby zrozumieją i się opamiętają.
      • donkaczka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 02.04.09, 19:09
        ee norma na forum

        a ja dzis kupilam na amazonie trzy inne ksiazki domana i rozszerze katowanie
        dzieci smile)

        zainteresowanym polecam

        www.amazon.de/How-Multiply-Your-Babys-Intelligence/dp/0757001831/ref=sr_1_5?ie=UTF8&s=books-intl-de&qid=1238691937&sr=8-5
        www.amazon.de/Teach-Your-Baby-Physically-Superb/dp/0757001920/ref=sr_1_6?ie=UTF8&s=books-intl-de&qid=1238691937&sr=8-6
        www.amazon.de/How-Teach-Your-Baby-Math/dp/075700184X/ref=sr_1_13?ie=UTF8&s=books-intl-de&qid=1238691937&sr=8-13
        ja cale zycie czuje, ze mi tych paru zwojow brakuje, niby inteligentna, a jednak
        czasem czuje jakbym w mur walila, ze jakas dretwota umyslu mi nie pozala go
        przeskoczyc
        jesli moge moim dzieciakom takiego uczucia oszczedzic, to chetnie
        • nangaparbat3 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 02.04.09, 20:15
          Ta drętwota zapewne z blokowanych emocji, a nie z braku wyuczenia.
          • donkaczka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 06.04.09, 22:10
            nangaparbat3 napisała:

            > Ta drętwota zapewne z blokowanych emocji, a nie z braku wyuczenia.

            ??
            bijesz o glowe wujka staszka
        • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 03.04.09, 10:26
          donkaczka

          dzieki za te linki smile

          > czasem czuje jakbym w mur walila, ze jakas dretwota umyslu mi nie
          pozala go
          > przeskoczyc

          Kazdy to ma ale tylko ci inteligentni i uczciwi tak jak ty do tego
          sie przyznaja smile Reszta sciemnia i ironizuje ile sie dasmile
    • kropkaa Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 05.04.09, 16:07
      O większość tematów zahaczono, z głównego zboczono, bluzgami
      rzucono... Czyli standardowo - forumowo wink
      • mariefurie Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 05.04.09, 21:39
        O większość tematów zahaczono,
        Z głównego zboczono,
        Bluzgami rzucono...
        Czyli standardowo - forumowo.

        Opinie wyrażono,
        mniej lub bardziej udolnie
        Ale jakże poetycko i z wyrazem
        Temat spierdzielono.
        ...forumowo!
        wink
        • epb3 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 06.04.09, 10:49
          smile
          sledzilam ten wątek tylko trochę - podalam autorce link to tematu gdzies na
          początku i zerkalam bo widzialam same 'mile' komentarze. sad

          uderza mnie ciągle to określenie 'katowanie'
          dlaczego katowanie? moje dziecko to uwielbia(1,5 roku). wie gdzie leżą karty i
          bardzo często podchodzi do szafy i pokazuje ze chce czytac.
          jak pokazuje mu kolejne wyrazy jest zachwycony. jak sie przestaje interesowac to
          konczymy zabawę. nie mam ambicji nauczyć go czytać. poprostu się tak bawimy -
          nie wyobrazam sobie, zebym mogla mu w ten sposob zaszkodzic. nei rozumiem o co
          chodzi przeciwnikom...
          • babcia47 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 06.04.09, 21:04
            nei rozumiem o co
            > chodzi przeciwnikom...
            moim zdaniem jest to marnowanie czasu swojego i dziecka, bo w tym
            czasie mozna mu przekazać duzą ilość innej wiedzy potrzebnej,
            ciekawej lub niezbednej, która sprawi, ze słowa pokazywane na
            karteczkach będą miały dla dziecka sens, będą zrozumiałe..a
            włąściwie nie będzie potrzeby ich pokazywania, bo gdy przyjdzie
            czas, ze będzie chciało się nauczyc czytac, uzna, ze to jest mu
            potrzebne ten sam proces zajmie duzo mniej czasu bez niepotrzebnych
            powtórzeń..moje dziecko mając 1,5 roku miało swoje hobby, którym
            były samochody, znało marki i potrafiło je rozpoznać na ulicy, takie
            o których ja nawet nie słyszałam, do dzis nie wiem skad sie tego
            dowiedział, bo ojca wtedy praktycznie z nami nie było (był w
            wojsku)..było ciekawe swiata, pytało tak intensywnie, ze ja sie
            musiałam douczać by odpowiedziec na jego pytania..np na temat budowy
            wrzechświata, układu słonecznego, powstawania pływów, pór roku itd.
            w czasie rozmowy od jednego tematu np. na temat zjawisk pogodowych
            uzywając "czemu" potrafił nas wyrzucić w kosmos i chyba mówiłam w
            sposób dla niego zrozumiały, bo drążył temat, pamietał o czym
            rozmawialiśmy, rozumiał co mu przekazałam.. gdy przyszedł czas
            nauczył się czytac praktycznie bez mojej pomocy w bardzo krótkim
            czasie..pytał czasem o to, co to za literka, gdy zaczął sam
            rozwiazywac dziecięce krzyżówki dla 6-latków majac ok 4-ech lat
            musiałam skorygowac wygląd niektórych liter (pisał niektóre w
            lustrzanym odbiciu)lub krótko wytłumaczyc zasady pisowni i czytania
            dwuznaków..co ciekawsze nigdy nie miał problemów z ortografią.
            Uważam, ze trzeba podążać za dzieckiem reagując na jego potrzeby,
            ciekawość a nie wyprzedzać go, proponując rzeczy, których jeszcze
            nie potrzebuje, do których nie dorosło..bez tych powtórzen, nawet
            traktowanych jako zabawa, dziecko prawdopodobnie w krótkim czasie
            zapomniałoby tego "czytania"..wiec po co to wszystko? po co tracic
            czas, który mozna i chyba trzeba by wykorzystać efektywniej? Dziecko
            rozwija się dzięki uzyskanej wiedzy i rozumieniu tego z czym ma do
            czynienia w otaczającym swiecie a potem, jezeli je to interesuje,
            mozna tą wiedzę poszerzac w nieskonczoność..gdy zaciekawią je te
            czarne robaczki na papierze, które mamie opowiadaja ciekawe
            historie..samo nauczy się szybciej niż mama to zauważy
            • donkaczka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 06.04.09, 22:15
              wypadaloby chyba wurazac zdanie po zaznajomieniu z metoda, z wynikami badan na
              dzieciach u ktorych domana stosowano

              a tak kazdy klepie co mu w duszy gra i co mu sie wydaje..

              instytut domana zajmuje sie rozwojem mozgu, nie tylko nauka czytania bo akurat
              ta ksiazka po polsku zrobila sie popularna, rozumiem ze jego metody stymulacji
              ruchowej i cwiczen z dziecmi uzyskalyby forumowy poklask??

              ciekawe kto z was zajrzal do linkow ktore podalam i pokusil sie o zapoznanie z
              caloksztaltem metod domana
              • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 06.04.09, 22:48
                > ciekawe kto z was zajrzal do linkow ktore podalam i pokusil sie o
                zapoznanie z
                > caloksztaltem metod domana

                to ci powiem zadna big_grin one maja "swoje" metody big_grin

                kiedys ktos mi kiedys powiedzial ze rodzice czesto mysle ze przez
                sam fakt bycia rodzicami sa do tej role swietnie przygotowani. W
                kazdym innym zawodzie (bo co tu ukrywac bycie rodzice to pelen etat)
                musisz cos chociaz przeczytac, nauczyc sie ale nie w byciu rodzicem.
                Przeciez to takie instyktowne i nei trzeba do tego teorii
                (parafrazuje slowa paru ludzi tutaj). Ba, jak ktos takie "madrosci"
                smaruje to co sie dziwic? big_grin

                > a tak kazdy klepie co mu w duszy gra i co mu sie wydaje..

                nic dodac nic ujac.

                nie tylko nauka czytania bo akurat
                > ta ksiazka po polsku zrobila sie popularna, rozumiem ze jego
                metody stymulacji
                > ruchowej i cwiczen z dziecmi uzyskalyby forumowy poklask??

                niestety w Polsce tylko na polski zostala przetlumaczona 1
                ksiazka "Jak nauczyc male dziecko czytac", wiec ludzie tylko to
                wiedza. A tak jak wspomnialas Instytut zajmuje sie wszystkim -
                rozwojem fiz. i umyslowym. Maja nawet kurs ktory nazywa sie Graduate
                Program na ktorym ucza rodzicow roznych metod wychowawczych, etc.

                Mam te ksiazki tez w domu (chyba oprocz tej Encyclopedic Knowledge)
                bo kupilam "How to multiply your baby's intelligence" a tam jest
                rozdzial poswiecony na encyclopedic knowledge.

                Podoba mi sie tez pomysl na brachiation i te cwiczenia na monkey
                bar. Trzeba taka rzecz zamowic u stolarza i z dzieckiem cwiczyc.
                Cwiczenie to zwieksza wydolnosc pluc i dzieki temu wiecej mozg jest
                lepiej dotleniony i sprawniej dziala.

                z wynikami badan na
                > dzieciach u ktorych domana stosowano

                wystarczy pojechac nawet na ktorys z jego darmowych wykladow w
                Europie i pogadac z rodzicami - to najlepsze zrodlo wiedzy o tej
                metodzie i to z pierwszej reki.
                • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 07.04.09, 11:04
                  OK, kocham internet i ta wymiane mysli jaka nam dostarcza big_grin

                  na innym watku natknelam sie na test Lewisa i oczywiscie
                  zagooglowalam smile I oto co o malych zdolniachach mowi psycholog i to
                  jest taka teraz glowny nurt (wiec wiekszosc ludzi sie z nim zgadza).
                  I naprawde smiac mi sie chce jak po raz kolejny mozna oblic
                  te "prawdy" serwowane na niektorych forach a propos zdolnych dzieci
                  i co z nich wyrasta. Oto co naukowe badania dowodza a nie jakies tam
                  zaslyszane historyjki.

                  Terman found, among other things, that the gifted [children] were
                  taller, healthier, physically better developed, superior in
                  leadership and social adaptability, dispelling the often held
                  contrary opinion.

                  Terman's points of view regarding gifted youth include:

                  1. They are the top 1 percent in intelligence,
                  2. They should be identified as early as possible in childhood,
                  3. They should be accelerated through school
                  4. They should have a differentiated curriculum and instruction,
                  5. They should have specially trained teachers,
                  6. They should be viewed as a national resource for the betterment
                  of society, and
                  7. They should be allowed to develop in whatever directions their
                  talents and interests dictate.

                  czyli dokladnie to co ja uwazam - talent powinnien byc rozwijany od
                  jak najwczesniejszych lat, dzieci powinny miec przyspieszony kurs
                  nauczania i dzieci zdolne nie sa wcale gleboko nieszczesliwe i
                  odosobnioen w spolecznestwie.

                  Ale mi sie humor poprawil big_grin

                  Ja jeszcze bym dodala ze ludzie zdolni maja tony optymizmu co
                  sprawia ze latwo sie nie poddaja i to ich wyroznia od przecietnych.

                  pozdrawiam
                  • kobraluca Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 07.04.09, 18:35
                    to i ja sie wlacze do dyskusji jako zwolenniczka metod Domana

                    Bylam w Instytucie Domana, na wlasne oczy widzialam paroletnie dzieci, ktore licza i czytaja i co najwazniejsze swietnie sie przy tym bawia, a to przeciez chodzi, prawda?

                    Dlaczego wiekszosc rodzicow uwaza,ze mozna posadzic dziecko przed telewizorem na pol godziny i to jest OK,ale parominutowa zabawa w czytanie jest katowaniem dziecka. Prosze przeciwnikow tej metody o porzadne zaznajomienie sie z tematem zanim zaczna wyrazac negtywne opinie na jej temat.

                    Doman od ponad 50 lat pracuje z dziecmi z uszkodzeniami mozgu, dzieki stymulacji mozgu, glownie poprzez czytanie i terapie ruchowa wyciaga dzieci z wozkow, czesto sa to dzieci ktorym nikt nie dawal szansy na to,ze beda chodzily albo mowily, a one jednak to robia i do tego potrafia czytac smile

                    Kazde dziecko ma w sobie niesamowity potencjal, nasze zabawy w sortery i w "co mowi piesek?" sa smieszne w porownaniu z tym do czego one sa zdolne. Skoro dziecko ma tak wielki potencjal dlaczego nie pomoc mu go wykorzystac? Teraz kiedy jest male nauka przychodzi mu najlatwiej i do tego jest to swietna zabawa. Podkreslam jeszcze raz, nauka odbywa sie w formie zabawy, maj synek cieszy sie jak wyciagam kartki, jak konczymy sesje nie chce mi ich oddac. Pytam przeciwnikow - czy waszym zdaniem tak wyglada katowanie? Wyglada mi to raczej na rozrywke big_grin
                    • kura17 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 07.04.09, 18:55
                      prosze, zacytuj, kto w tym watku podaje jako alternatywe do czytania "domanem"
                      spedzanie przez dziecko czasu przed telewizorem?

                      jesli nie potrafisz (a nie sadze, abys tu znalazla takie cytaty), to prosze nie
                      uzywac takich demagogicznych sztuczek, bo az zeby bola...
                      • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 07.04.09, 19:23
                        Prawde mowiac paroletnie dziecko czytające to ja miałam u siebie w
                        domu - bez żadnej nauki. Nie mowimy tu o parolatkach, tylko o
                        dwulatce, ktora jeszcze nie mowi...
                      • mariefurie Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 07.04.09, 19:32
                        Kura, nie denerwuj się smile)

                        Zadałam sobie trudu ( ale i z ciekawości) przeczytać wreszcie cały wątek.

                        I zastanawia mnie jedno. Dlaczego dziewczyny, które stosują metodę Domana, tak
                        emocjonalnie reagują, kiedy ktoś uważa, że nie ma to wielkiego wpływu na
                        późniejsze losy (intelektualnego rozwoju) dziecka. Myslę więc, że taka
                        emocjonalna reakcja może być jakimś potwierdzeniem tego, że nie są pewne tego co
                        robią..? Nie wiem.

                        Może powiem za siebie (zawsze mówię za siebie, ale teraz pokreślam - że za
                        siebie). To, że ktoś nie zna (nie przeczytał, nie zadał sobie trudu irp) o
                        metodzie domana, nie znaczy, ze niczego innego nie czyta, jak probowała
                        sugerować aniucha.
                        Mnie osobiście bardziej chodzi o to, aby się nie koncentrować ślepo na jakiejś
                        wybranej metodzie (nie mówię tu tylko o domanie). Siłą rzeczy, człowiek jest
                        skoncentrowany na jednym, i koniec. nic więcej do niego nie dociera. A priori
                        odrzuca wszelkie inne możliwości, warianty, bo wykraczają poza raz przyjęty
                        schemat postępowania.
                        zresztą widać to po wypowiedziach. Zagorzałe stronniczki wink jako alternatywę
                        podają ( z wyrzutem) oglądanie TV przez dzieci i komputer. Albo zarzucają
                        nie-zwolenniczkom metody domana brak dbałości o rozwój dziecka. No to są
                        skrajności po prostu. podjężdzające absurdem.
                        Jedna matka może przeczytac tysiące ksiązek (niekonieczni stricte związane z
                        pedagogika i metodyką nauczania), i wybierze najlepszy z możliwych sposobów (ba!
                        sama go stworzy i dostosuje do potrzeb własnego dziecka) na rozwój swojego dziecka.
                        Inna - przeczyta trzy metody na krzyż, uzna ,że TO jest TO, chwyci się tego jak
                        tonący brzytwy i, sama zapewne nie będąc przekonana do końca dalekosiężnych
                        skutków (no bo jak?! musiałaby być jasnowidzem!), będzie promować taką metodę
                        jak zrozpaczony akwizytor.
                        Bez urazy.

                        • kura17 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 07.04.09, 19:51
                          nie no, ja sie nie denerwuje... tylko... zeby mnie bola wink
                        • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 07.04.09, 19:54
                          "Strzeż się człowieka jednej księgi" - mam wrazenie, ze akurat to
                          powiedzenie idealnie pasuje w tym wypadku.
                          Nikt chyba nie neguje, ze dziewczyny stosujące metode Domana robia
                          to w jak najlepszej wierze i dbając o rozwój dziecka. Problem jednak
                          w tym, ze mam wrazenie, ze dobro dziecka jest tu co najmniej tak
                          samo wazne, jak duma rodziców z dziecka, a rozwój intelektualny stał
                          się celem samym w sobie.
                          Pytanie, czy w przyszłosci nie będa głęboko rozczarowane, gzy
                          dziecko będzie madre, inteligentne - ale w normie. Tego bałabym się
                          najbardziej.
                          Mój mąż czytał biegle w wieku trzech lat (nauczył się sam). Tesciowa
                          do dzis nie przebolała, ze wyrósł na człowieka inteligentnego, o
                          encyklopedycznej pamięci (ktora mu niezwykle przeszkadza w zyciu) ,
                          a nie na geniusza.
                          • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 07.04.09, 23:09
                            Problem jednak
                            > w tym, ze mam wrazenie, ze dobro dziecka jest tu co najmniej tak
                            > samo wazne, jak duma rodziców z dziecka, a rozwój intelektualny
                            stał
                            > się celem samym w sobie.

                            Tu nie tylko o rozwoj intelektulany chodzi ale o wszechstronny
                            rozwoj - fizyczny, emocjonalny, intelektualny. Czyz nie jest prawda
                            ze dzieci rozwiniete fizycznie maja lepiej funkcjonujacy mozg? A
                            dzieki temu lepiej i szybciej ucza, sa spokojniejsze, dojrzalsze,
                            szczesliwsze? I dlaczego tak usilnie stara sie nam wcisnac ze madre
                            dziecko to albo chore dziecko (np. ADHD) albo nieszczesliwe dziecko
                            (np. spoleczna alienacja czy brak zdolnosci adaptacji)? Przeciez tak
                            nie jest.

                            Tesciowa
                            > do dzis nie przebolała, ze wyrósł na człowieka inteligentnego, o
                            > encyklopedycznej pamięci (ktora mu niezwykle przeszkadza w
                            zyciu) ,
                            > a nie na geniusza.

                            a moze tesciowej bardziej o poklask spoleczny chodzi, o jakies
                            wymierne korzysci z tych jego zdolnosci (np. nagroda Nobla,
                            dochodowa prace, nagrody, etc)? A tu nie tak jak mialo byc...

                            A czy ty zapytalas meza czy jest szczesliwy? jak jest to w czym
                            problem?

                            Moja matka chciala zebym byla architektem (dlaczego to do dzisiaj
                            nie wiem?!) i co z tego. Kazdy ma tam jakies marzenia ale i tak
                            najwazniejsze zeby SWOJE realizowac a dzieciom dac jak najwiecej by
                            potem nie marudzily ze czegos tam im nie dalismy, ulatwilismy, nie
                            nauczylismy, nie przytulalismy wystarcajaco(to akruat jest moj
                            argument przeciwko mojej matce smile, etc, etc, etc.
                        • kobraluca Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 00:20
                          mariefurie napisała:



                          >
                          > I zastanawia mnie jedno. Dlaczego dziewczyny, które stosują metodę Domana, tak
                          > emocjonalnie reagują, kiedy ktoś uważa, że nie ma to wielkiego wpływu na
                          > późniejsze losy (intelektualnego rozwoju) dziecka. Myslę więc, że taka
                          > emocjonalna reakcja może być jakimś potwierdzeniem tego, że nie są pewne tego c
                          > o
                          > robią..? Nie wiem.

                          Reaguje emocjonalnie, wlasnie dlatego ze wiem jak wielki wplyw na przyszlosc dziecka moze miec metoda Domana i to wplyw bardzo pozytywny, a wiekszosc matek nie zdaje sobie z tego sprawy. Wiem, ze moje dziecko dzieki tej metodzie bedzie kochalo nauke i bedzie mu ona przychodzila z latwoscia. Nie probuje stworzyc geniusza, chodzi mi glownie o stymulacje mlodego mozgu.

                          Wspomnialam o telewizji w moim wczesniejszym poscie, dlatego ze wiekszosc ludzi nie widzi nic zlego w tym,ze dzieci siedza przed telewizorem,ale w tym,ze ucza sie czytac tak. No i to mnie dziwi.
                          • mariefurie Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 00:50
                            kobraluca napisała:
                            > Reaguje emocjonalnie, wlasnie dlatego ze wiem jak wielki wplyw na przyszlosc dziecka moze miec metoda Domana i to wplyw bardzo pozytywny, a wiekszosc matek nie zdaje sobie z tego sprawy.

                            W dzisiejszym swiecie wszystko zmierza ku metodom, etapom, wąskim specjalizacjom, wasko okreslonym wymaganiom itp.itd.
                            Nie znam metody Domana dokładnie. O tyle o ile. Ale co nieco poczytałam. (he, umiem nawet wink.
                            Kiedyś Makarenko tez był słynny ze swoich metod. I inni nasladowcy jego również. Każdy wypaczając o "trochę" po drodze wg własnego rozumienia, i tworząc kolejne iteracje kolejnych metod, testowanych na zywych organizmach...
                            W zeszłym roku czytałam, że wg wszelakich badań najmądrzejszych placówek naukowych świata mleko jest szkodliwe dla dzieci, a w tym czytam, że jest bardzo pożyteczne. Czytałam też że przetwory sojowe sa najlepsze (aby wegetarianie mieli co jeść wink, a okazuje się, po kolejnych badaniach, że - niekoniecznie. I dalej wymieniać by można....

                            No nic mi nie przychodzi do głowy jako podsumowanie, oprócz, że - równowaga jest ważna nie tylko z punktu widzenia chodzącego po linie.
                            smile
                            • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 10:48
                              > Kiedyś Makarenko tez był słynny ze swoich metod. I inni nasladowcy
                              jego również
                              > . Każdy wypaczając o "trochę" po drodze wg własnego rozumienia, i
                              tworząc kolej
                              > ne iteracje kolejnych metod, testowanych na zywych organizmach...

                              nie wiem kto to jest ten pan, ale Instytut Domana dziala z
                              powodzeniem juz od tak mniej wiecej 60 lat i ma sie b. dobrze.

                              Ksiazke o czytaniu maluchow wydal w latach 60-tych a my dalej
                              przezywamy to jako cos nowego i strasznego. Przeciez to ponad 40 lat
                              temu bylo i metoda ma sie dalej dobrze. to cos w tym musi byc.


                              > W zeszłym roku czytałam, że wg wszelakich badań najmądrzejszych
                              placówek naukow
                              > ych świata mleko jest szkodliwe dla dzieci, a w tym czytam, że
                              jest bardzo poży
                              > teczne. Czytałam też że przetwory sojowe sa najlepsze (aby
                              wegetarianie mieli
                              > co jeść wink, a okazuje się, po kolejnych badaniach, że -
                              niekoniecznie. I dalej
                              > wymieniać by można....

                              a wiesz, ze na kursie Domana jest tez wyklad od lekarza pediatry
                              ktory radzi by odstawic rzeczy takie jak banany, mleko czy orzechy
                              na jakis czas i zwrocic uwage na samopoczucie. Mleko jest ok, ale co
                              za duzo to niezdrowo. Azjaci nie pija mleka wcale i nei choruja az
                              tak na osteoporoze jak my w zachodnich cywilizacjach pijac mleko. Bo
                              mleko zakwasza organizm i przyczyniac sie moze do osteoporozy. Wapn
                              jest w ciemno zielonych roslinach i jest lepiej przyswajalny. Ja nie
                              moge wogole pic mleka ani przetworow mlecznych bo mam uczulenie na
                              laktoze. Zrobilo mi sie to po 30-stce. Nie pije mleka i mam sie ok.

                              Soja - tylko z organicznych/ekologicznych upraw. To jest razem z
                              kukurydza i pomidorem najbardziej genetycznie modyfikowane warzywo.
                              Nie wiadomo jakie beda skutki jedzenia GMO. Okaze sie za prae lat
                              tak jak z Mad Cow Disease.

                              Wegetarianizm - podziwiam z calego serca. Ale sama jestem tak leniwa
                              zeby myslec co jem i tak komponowac posilki zeby sie dobrze
                              odzywiac, ze nie chce mi sie tego robic. Ale podziwiam takich ludzi.

                              Szczepionki - inny kontrowersyjny temat. Jak sie rozmawia z matkami
                              ktorych dzieci po szczepionkach malo nie umarly to nie mam mowy o
                              szczepieniach. Nie jestes kompletnie przeciw, bo jednak polio czy
                              innych swinstw w Europie juz nie ma ale po co az tyle szczepic.
                              Zaszczepilam sie raz na grype i nic a nic mi to nie ulzylo w
                              cierpieniach a wrecz stweirdzam ze gorzej sie czulam.

                              i tak jest to nasze zycie zeby dokonwyac wyborow ktore sa zgodne z
                              nami. I tak we wszystkim wiedziec jak najwiecej zeby dokonwyac
                              madrych wyborow.


                      • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 07.04.09, 23:20
                        kura17

                        to nie sa demagogiczne sztuczki. To naprawde trzeba na wlasne oczy
                        zobaczyc zeby uwierzyc. I rozumiem ze ty tak z pewna niesmialoscia
                        to tutaj czytasz smile ale to naprawde trzeba zobaczyc. Dzieci uczone
                        poprawnie ta metoda zadziwiaja nawet wlasnych rodzicow. Bo ta metoda
                        dziala w mysl tej prostej zasady - czym skorupka za mlodu nasiaknie
                        tym na starosc traci.

                        W muzyce wiekszosc rodzicow trudniacych sie tym zawodowo wie ze
                        najwiekszy potencjal dziecka jest w wieku przedszkolnym. W wieku
                        formalnym do rozpoczecia edukacji muz. jest juz naprawde za pozno. I
                        ja to wiem z najblizszego otoczenia. I w muzyce nikt tego nie
                        neguje a w czyms tak naturalnym jak nauka czytania to zaraz jest
                        wielkie halo. Dlaczego? Przeciez czytanie rozwija tak samo jak
                        muzyka. Przeciez byly tysiace badan robione a propos wplywu muzyki
                        Mozarta czy Bacha na ludzi. Ktos mi niedawno wspominal ze muzyka
                        Bacha jest obecnie studiowana przez matematykow, bo jest tak
                        logiczna i doskonala. Czemu zabraniac tego sluchac maluchom?
                        Przeciez dziecko sluchajce takiej muzyki staje sie lepszym
                        czlowiekiem. Przeciez sam Bach pisal muzyke tak doskonala bo byl
                        czlowiekiem gleboko wierzacym i jak to moze komukolwiek zaszkodzic?

                        • mariefurie Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 00:00
                          aniucha333 napisała:
                          >
                          > W muzyce wiekszosc rodzicow trudniacych sie tym zawodowo wie ze
                          > najwiekszy potencjal dziecka jest w wieku przedszkolnym. W wieku
                          > formalnym do rozpoczecia edukacji muz. jest juz naprawde za pozno. I
                          > ja to wiem z najblizszego otoczenia.

                          Poruszyłas temat muzyki, to pozwole sobie na wypowiedz, jakoże cała moja rodzina (bliska i kuzynostwo po obydwu rodzicach) wszyscyśmy po szkołach muzycznych. Niektórzy po wyższych, niektórzy skończyli na I stopniu ( w tym ja. na szczęście! wink.
                          I powiem Ci, ze jak nawet wczesniej zaczniesz ...grać (?), czy tylko dotykać klawiszy zanim zaczniech chodzić czy mówić, to w zaden sposob to nie przekłada się na późniejsze sukcesy. To samo dotyczy czytania i liczenia, jak sądzę.
                          dla ogolnego rozwoju, owszem, i czytanie i pisanie i granie (i niech nawet wcześniejsze), ale nic ponad to.
                          Mówię ci to jako dziecko najmlodsze w rodzinie. Owszem, nauczyłam się czytać szybciej niz moja siostra starsza ode mnie o dwa prawie lata. Bo sie z nią ścigałam, która lepsza. Chciałam robić to co moje siostry. Naśladowałam. mało tego, chciałam byc lepsza od nich. Jak poszłam do szkoły muzycznej, to konkursy wygrywałam na poziomie regionalnym, co moje siostry (zawodowo zajmuja sie muzyką), kończyły kolejne stopnie szkół z komentarzami, że wyjątkowe i wybitne. I co? I nic. Harują w tej muzyce swojej, bo tupetu nie miały dośc.
                          A najbardziej nienawidziłam, kiedy własnie mama mnie sprawdzała, albo siadała rozkładała różne książeczki i był "czas na naukę".
                          Wyobrażasz sobie aby Twoje dziecko płakało, jak miałbo sie alfabetu nauczyć? ja nie płakałam (ale myslałam wtedy że coś nie halo), bom twarda, ale siostra , owszem, bo delikatniejsza.
                          To wszystko póxniej się nawarstwia, a za dwadzieścia lat możesz się samej siebie pytac, dlaczego to moje dziecko tak nie radzi sobie w zyciu? Takie nieudane i niezaradne?Przecież dałam z siebie wszystko jako matka. Dlaczego sobie nie radzi? Co z tego ze ma wykształcenie, co z tego jak sie nauczyło czytac mają 3 lata, no co?
                          Dobrze Verdana napisała - obyś sie nie rozczarowała, że to ZWYKŁE dziecko. Najwazniejsze nie zatracic tej granicy rozsądku: przede wszystkim to MOJE dziecko, a dopiero póxniej, co soba reprezentuje, i czy odbiega od rodzica wyobrażenia o nim czy nie - to nieważne.
                          Tu granica niestety jest bardzo cienka.

                          Oczywiście, niekoniecznie będzie tak w twoim przypadku. Mówie to tylko jako przykład, jeden z mozliwych przyszłych wariantów.

                          Ale tak naprawdę chodzi o to, by w dziecku rozwijac ciekawośc, naturalną POTRZEBĘ do nauki, do zdobywania wiedzy i, przede wszystkim - umiejętności. A najlepiej - umiejętności radzenia sobie w zyciu smile
                          Zeby, owszem, lubiło posiedziec na trzepaku, ale jak juz siadło do koputera, to nie do głupich gier tylko do programowania gier ( nawt najbardziej prywmitywnych w VB) dla siebie. Jak już chce poogladac TV, to żeby umialo wybrać sobie odpowiedni program, potrafiło wyselekcjonować wartościowe od szmelcu itd itp.
                          Na to trzeba stawiać, w moim przekonaniu, jesli chodzi o rozwój małego dziecka.
                          • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 10:24
                            to w zaden sposob to nie przekłada si
                            > ę na późniejsze sukcesy. To samo dotyczy czytania i liczenia, jak
                            sądzę.
                            > dla ogolnego rozwoju, owszem, i czytanie i pisanie i granie (i
                            niech nawet wcze
                            > śniejsze), ale nic ponad to.

                            a dla mnie tak. Czy ty naporawde nie widzisz jaka jestes elokwentna,
                            inteligenta osoba? I uwazasz ze to dlatego ze NIC twoi rodzice z
                            toba nie robili czy dlatego ze wlasnei dorstalas w tak swietnym domu
                            jestes tym kim jestes? Ja uwazam ze mialas swietne dziecinstwo smile

                            ko
                            > ńczyły kolejne stopnie szkół z komentarzami, że wyjątkowe i
                            wybitne. I co? I ni
                            > c. Harują w tej muzyce swojej, bo tupetu nie miały dośc.

                            czy sa szczesliwe? na pewno. Czy bylyby szczesliwsze harujac w
                            duzych korporacjach, napedzajac sie kawa czy cukrem (a nie daj Boze
                            jeszcze czyms innym) zeby moc pracowac po 12 godz dziennie i
                            zarabiajac krocie? Moze, ale po chwili przychodzi taki moment ze
                            czlowiek zaczyna dostrzegac co jest wazne w zyciu - nie ta kasa, nie
                            ten sztuczny spoleczny aplauz, nie te wymierne korzysci ale cos
                            takiego jak pasja, milosc, radosc, male i drobne rzeczy z ktorych
                            ten swiat sie sklada.

                            > Wyobrażasz sobie aby Twoje dziecko płakało, jak miałbo sie
                            alfabetu nauczyć?

                            moja mama tak robila z matma. Dopiero w liceum zaczelam to lubiec z
                            tej prostej przyczyny ze moja matka mi nic nie musiala tlumaczyc. I
                            co mnie jeszcze bardziej zadziwia jest to ze ona potrafilam mi tak
                            duzo czytac i byc przy tym tak zrelaksowana a przy matmie to
                            przemieniala sie w takiego psycholka....

                            > Ale tak naprawdę chodzi o to, by w dziecku rozwijac ciekawośc,
                            naturalną POTRZE
                            > BĘ do nauki, do zdobywania wiedzy i, przede wszystkim -
                            umiejętności. A najlepi
                            > ej - umiejętności radzenia sobie w zyciu smile

                            dokladnie - dlatego moje idzie do przedszkola od wrzesnia na pol
                            etatu by lepiej sobie radzic w zyciu smile


                            > Zeby, owszem, lubiło posiedziec na trzepaku, ale jak juz siadło do
                            koputera, to
                            > nie do głupich gier tylko do programowania gier ( nawt najbardziej
                            prywmitywny
                            > ch w VB) dla siebie.

                            a gdzie takie gry mozna kupic? Moze mojej w to zainwestuje... Jak na
                            razie lubimy www.sesamestreet.org (fajne gry i filmy) oraz
                            www.ciufcia.pl
                        • d.o.s.i.a Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 00:46
                          > W muzyce wiekszosc rodzicow trudniacych sie tym zawodowo wie ze
                          > najwiekszy potencjal dziecka jest w wieku przedszkolnym. W wieku
                          > formalnym do rozpoczecia edukacji muz. jest juz naprawde za pozno.

                          Za pozno na co?
                          • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 10:09
                            >
                            > Za pozno na co?

                            na cwiczenie sluchu, na instuicyjne opanowanie muzyki, na
                            wyrobienienie pamieci muz. - MINIMALNYM nakladem pracy. Starsze
                            dziecko tez nauczy sie grac, ale bedzie musialo w to wlozyc b. duzo
                            pracy. Dziecko male po 5 min dziennie cwiczenia ma opanowany nowy
                            krotki utwor. W wieku 7 lat jego pamiec i palce sa tak dobre, ze
                            granie 20-30 min. koncertow Vivaldiego jest dla niego pestka.

                            Ja sama wiem na wlasnej skorze co to znaczy uczyc sie calymi dniami,
                            pracowac jak wol (doslownie) od rana do pozna w nocy, cwiczyc
                            godzinami i nie chce tak dla mojego dziecka. Jesli opanuje cos
                            wystarcajaco wczesnie i latwo jej to bedzie przychodzic - to
                            dlaczego nie? ja nei widze w tym nic zlego.

                            Jesli jakis rodzic uwaza ze 5 minut dziennie (doslownie z zegarkiem
                            w reku) cwiczen na instrumencie jest b. szkodliwe dla dziecko to
                            niech tego absolutnie nie robi. Ja tak nie uwazam i wychowuje moje
                            dziecko wg mojego widzimisie.
                            • kura17 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 10:28
                              Aniucha, ale skad wiesz, ze corka to opanuje "na dobre"? (o nauce gry teraz
                              pisze). ze, jesli przestanie cwiczyc (a to sie moze zawsze zdarzyc), to za iles
                              tam lat bedzie miala latwiejszy start?
                              sa jakies badania?

                              bo ja czytalam na temat uczenia jezykow obcych, wlasnie takie male dzieci. ze
                              owszem, dziecko chlonie niezwykle szybko i uczy sie blyskawicznie. sama to
                              widze, moje dzieci rozumieja polski i niemiecki, starszy mowi w obu jezykach
                              (mlodszy nie mowi jeszcze prawie wcale wink) i to bez zadnego wysilku, bez nauki,
                              bez stresu. po prostu oboje z mezem mowimy do dzieci w ojczystym jezyku. ba, z
                              mezem rozmawiamy ze soba po angielsku (ale nigdy DO dzieci tak nie mowimy) i
                              starszy rozumie juz tez duzo angielskiego. tez bez wysilku.

                              ale "madrzy ludzie" podaja, ze aby dziecko cokolwkie zapamietalo z tak wczesnej
                              nauki jezyka, to MUSI miec stycznosc z tym jezykiem na codzien. inaczej
                              zwyczajnie zapomni. i bedzie sie musialo kiedys tam w przyszlosci uczyc od nowa.

                              nie wiem, czy tak samo nie jest z gra na instrumencie?

                              i mysle, ze cwiczenie, uczenie, rozwijanie jest super. chyba kazda mama to
                              przyzna. ale mam wrazenie, ze chodzi o RODZAJ rzeczy, ktore sie uczy tak male
                              dziecko. mam wrazenie, ze ludziom trudno jest wyobrazic sobie, ze uczy sie grac
                              dziecko na instrumencie w wieku 2 lat "for fun", zakladajac, ze za rok dziecko
                              moze rzucic instrument w kat... (co zrobisz, jak to Was spotka?).
                              jesli rzeczy, ktore sie uczy dzieci, sa niejako malo zwiazane z pozniejszymi
                              "wielkimi osiadnieciami", to latwo jest uwierzyc, ze rodzice robia to dla
                              rozwoju dziecka, a nie dla wlasnych ambicji.
                              a jesli sa to rzeczy "wielkie" (bardzo wczesne czytanie, granie na instrumencie
                              itp), to ma sie wrazenie, ze rodzic robi to bardziej dla zaspokojenia wlasnych
                              ambicji.
                              pisze wyraznie - tak sie MOZE wydawac, nie pisze, ze tak jest u Was.

                              ale napisze Ci cos szczerze.
                              starszy syn uwielbial ukladac puzzle jako male dziecko. takie proste umial juz,
                              jak mial rok, 40 kawalkow, jak mial 1.5 roku, w wieku 2 lat ukladal
                              skomplikowane puzzle z 60 kawalkami, z nasza mala pomoca ze 100 kawalkami. no
                              swietny byl. oczywiscie cwiczylismy ta jego umiejetnosc, fajnych puzzli mamy w
                              domu mnostwo.
                              i co? okol 3 lat ochota na ukladanie ZUPELNIE mu przeszla! nie interesuja go juz
                              puzzle, ponad rok to trwa.
                              i mysle, ze to naturalne, ze takie sa etapy w zyciu dzieci.

                              ALE gdyby tak samo bylo z nauka czytania (przstalby czytac) lub z nauka gry na
                              instrumenie (przestalby grac w ogole), to... szczerze przyznam moglabym byc
                              rozczarowana... bo takie "wielkie" rzeczy daja "wielkie" obietnice, ktore
                              sprawiaja wrazenie "zaprzepaszczonych", gdy dzieciom sie znudzi...

                              z zakladam, ze wielu znudzi sie. bo z ilu dzieci grajacych metoda suzuki
                              wyrastaja wirtuozi?... lub chocby wybitni muzycy?...
                              • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 11:08
                                >
                                > ale "madrzy ludzie" podaja, ze aby dziecko cokolwkie zapamietalo z
                                tak wczesnej
                                > nauki jezyka, to MUSI miec stycznosc z tym jezykiem na codzien.

                                prawda, ale podam ci na moim przykladzie cos. W dziecinstwie
                                mielismy jez. ang. w przedszkolu (1 czy 2 godz tyg.) potem nic w
                                szkole podstawowej, i potem zaczelam w liceum na nowo. W pierwszej
                                klasie malo nie zawalilam klasy z powodu jez. ang. potem cos w
                                glowie mi kliknelo smile i juz mi szlo jak po masle. Dzis jak ktos ze
                                mna gada po ang. (mowie o naitivach) dziwia sie skad ja tak dobrze
                                znam jez. ang. Wydaje mi sie ze to ze mialam z ang. stycznosc od
                                najwczesniejszych lat. Moja siostra jest jeszcze lepsza. Jez. ang.
                                nauczyla sie SAMA po wyjezdzie i wyjsciu za maz za nativa. Tzn.
                                miala tez w przeszkolu ten ang. i potem nic az do 21 roku zycia, bo
                                w liceum mieli rosyjski i francuski. Wiec kontakt z ang. byl zaden.
                                W przeciagu roku ogldajac TV i gadajac z mezem (czyli bylo calkwite
                                zanurzenie w jezyku) mowila b. dobrze. Wg mnie jest to ze we
                                wczesnym dziecinstwie uczylysmy sie jez. ang. i to gdzies tam nam w
                                glowie zostalo...


                                > ALE gdyby tak samo bylo z nauka czytania (przstalby czytac) lub z
                                nauka gry na
                                > instrumenie (przestalby grac w ogole), to...

                                nasz pan od nauki gry na skrzypcach powtarza "To nie dzieci sa
                                problemem ale rodzice". Odnosi to do tego jak dziecko zaczyna miec
                                mniejsza chec, nie gra dobrze, etc. To od rodzicow zalezy ten
                                entuzjazm we wszsytkim w zyciu. Jesli ja cos tam brzdakam codziennie
                                i moje dziecko to widzi to samo tez zaczyna to robic na zasadzie
                                nasladownictwa. Tak samo jest z wszystkim w zyciu.

                                Polecam metode Suzuki www.suzuki.edu.pl/

                                tu jest link na polska strone tej metody. W maju jest koncert w W-
                                wie (chyba darmowy), wiec warto nawet z ciekawosci pojsc i
                                posluchac. Naprawde warto.

                                I w tej metodzie nie chodzi o wyksztlacenie tylko malych muzykow,
                                ale o wychowanie wrazliwych, madrych ludzi. A ze potem tylko (a moze
                                az) beda grali "u cioci na imieninach" to i tak jest ok smile
                                • kura17 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 11:24
                                  widzisz, nie jestem pewna z tym angielskim w przedszkolu... ja chocby tez
                                  uczylam sie w przedszkolu, ale tak naprawde nauczylam sie pozniej, CIEZKA praca
                                  i cwiczeniami i rozmowami po angielsku. i choc mowie poprawnie i nie mam zadnych
                                  klopotow z porozumieniem sie, nadal mam KOSZMARNY akcent, choc po angielsku
                                  mowie codziennie w pracy oraz w domu...
                                  a moj znajomy, ktory NIGDY nie mial stycznosci z niemieckim, po pol roku pobytu
                                  w niemczech (tam znalazl prace) mowil BARDZO dobrze - tez SAM sie nauczyl, po
                                  prostu zanurzajac sie w kulturze i jezyku.
                                  i ja to wlasnie (to zanurzenie) uwazam za czynnik dominujacy, a nie uczenie sie
                                  jezyka w przedszkolu. ale zaklinac sie nie bede, bo nie jestem w tym zadnym
                                  ekspertem, ot, zyje w multi-jezykowej rodzinie i lubie obserwowac "jezykowe
                                  sprawy" u nas smile


                                  > nasz pan od nauki gry na skrzypcach powtarza "To nie dzieci sa
                                  > problemem ale rodzice". Odnosi to do tego jak dziecko zaczyna miec
                                  > mniejsza chec, nie gra dobrze, etc. To od rodzicow zalezy ten
                                  > entuzjazm we wszsytkim w zyciu. Jesli ja cos tam brzdakam
                                  > codziennie i moje dziecko to widzi to samo tez zaczyna to robic na
                                  > zasadzie nasladownictwa. Tak samo jest z wszystkim w zyciu.

                                  nie wiem, czy dobrze zrozumialam?
                                  czy ten pan tlumaczy zanik checi do gry dziecka "niewlasciwa" postawa rodzicow?
                                  ze niby za malo graja? za malo stymuluja? zly przyklad daja?
                                  w takim razie to mi sie nie podoba.
                                  dziecko jest wolna istota i MA prawo cos robic lub nie robic, z wlasnej woli, a
                                  nie "przez rodzica".

                                  i to dowodzi tylko mojej tezy - zanik checi dziecka do grania jest traktowany
                                  jako czyjsc BLAD (w tym wypadku rodzica). i to mi sie jeszcze mniej podoba.

                                  chyba, ze zle zrozumialam, to poprosze o ponowne wytlumaczenie smile
                                  • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 11:39
                                    > nie wiem, czy dobrze zrozumialam?
                                    > czy ten pan tlumaczy zanik checi do gry dziecka "niewlasciwa"
                                    postawa rodzicow?
                                    > ze niby za malo graja? za malo stymuluja? zly przyklad daja?
                                    > w takim razie to mi sie nie podoba.

                                    jesli dziecko traci entuzjazm do gry, nie chce cwiczyc - to cos jest
                                    nie tak robione w domu. Widocznie rodzice albo za duzo strofuja,
                                    albo zmuszaja, albo nie cwicza z dzieckiem. Ktores z tych. Zauwaz,
                                    ze dziecko jak jest chwalone, nie zmuszane, jak mama czy tata cos
                                    robia z usmiechem na ustach CHCE to robic z tymi rodzicami. Tak jak
                                    to tlumaczylam na zasadzie uczenia sie matmy z moja mama. Zamieniala
                                    sie w czerwono-zla jedze ktora nie mogla pojac dlaczego ja tak nie
                                    lubie matmy. Przy czytaniu byla aniolem lagodnosci, smiejacym sie ze
                                    mna, wyglupijajcym sie. Oczywiscie, ja wolalam zeby mi ona czytala i
                                    tak tez zawsze zrecznie jej ksaizki przynosilam i prosilam zeby mi
                                    czytala. Na tej samej zasadzie jest w tej metodzie. To jest sposob
                                    na wspolne spedzanie czasu z dziecmi. Jesli mama czy tata maja sie z
                                    dzieckiem bawic a granie to musi to byc frajda a nie meczarnia smile
                                    • kura17 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 11:52
                                      czyli dobrze zrozumialam.
                                      i sie NIE zgadzam.

                                      uwazam, ze dziecko MA PRAWO zwyczajnie sie znudzic, przestac lubic, chciec
                                      lubic/robic cos innego. a szukanie winnego (w tym wypadku rodzica) tylko nakreca
                                      problem - bo zaklada, ze dziecko to MUSI robic, a skoro nie chce, to znaczy, ze
                                      trzeba cos zmienic (nastawienie rodzica) i dziecko juz to znow bedzie robic...

                                      a fe...

                                      nie chcialabym, zeby ktos mnie tak traktowal sad
                                      naporawde nie mialas nigdy pasji, ktore Ci "same przeszly"? z DOWOLNEGO powodu
                                      (lub nawet bez)?

                                      chcialabym, zeby moje dzieci mialy wolnosc wyboru, co je bawi, co lubia robic,
                                      co chca robic, w jak najwiekszym stopniu, jak najdluzej.
                                      • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 12:03
                                        > nie chcialabym, zeby ktos mnie tak traktowal sad
                                        > naporawde nie mialas nigdy pasji, ktore Ci "same przeszly"? z
                                        DOWOLNEGO powodu
                                        > (lub nawet bez)?

                                        nie - muzyke uwielbialam od dziecka, czytanie tak samo, uczenie sie
                                        tak samo. Mam przyznaje okresy znudzenia sie (chwilowe), ale po
                                        miesiacu czy tygodniu wracam do tego.

                                        > uwazam, ze dziecko MA PRAWO zwyczajnie sie znudzic, przestac
                                        lubic, chciec
                                        > lubic/robic cos innego. a szukanie winnego (w tym wypadku rodzica)
                                        tylko nakrec
                                        > a
                                        > problem - bo zaklada, ze dziecko to MUSI robic,

                                        nic nie musi. Te dzieci same chca grac. Podam ci przyklad z lekcji
                                        grupowej. To sa lekcje mieszane - 2 latki i 3, 4 czy 5 latki graja
                                        razem przed jednym nauczycielem a my rodzicem siedzimy po bokach.
                                        Pan zapytal ich ostatnio "czy wasi rodzice czasami z wami graja?".
                                        No co wiekszosc dzieci - "taak". Bylo prau co powiedzialo "nie".
                                        Siedzialam obok matki ktorej 5 (chyba) letni syn powiedzial
                                        ze "nie", po czym sie do niej odwrocil o powiedzial tak "dlaczego ty
                                        ze mna nie grasz? dlaczego? jak jak ma sie rozwijac i grac lepiej
                                        jak ty ze mna nigdy nie grasz?". Ja zaniemowilam (szczena mi znowu
                                        opadla smile, matka zrobila sie czerwona, a mlodw sie rozplakal ze
                                        zlosci. Autentyczna historia. Ja nie moglam uwierzyc ze ten dzieciak
                                        tak kocha to granie z mama czy dla mamy. Dla mnie to jest
                                        nieziemskie.
                                        • kura17 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 12:09
                                          Aniucha, piszesz, ze dzieci nie musza.
                                          ale jednoczesnie, ze jesli nie chca grac, to winny jest jakis blad rodzica
                                          (podalas mozliwosci). NIE MA tam mozliwosci, ze dziecku sie zwyczajnie odechcialo.
                                          dla mnie to jasno wskazuje, ze dziecko MUSI wink

                                          i wierze, ze dzieci, ktore graja, CHCA grac, ze nikt ich nie zmusza.
                                          moj syn tez UWIELBIAL ukladac puzzle.
                                          az nagle przestal to robic, przestal chciec.
                                          i co? mam szukac winnego?
                                          nie, odpuscilam, zainteresowal sie czyms innym i juz.
                                          wiecej luzu...
                                        • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 12:16
                                          > nie - muzyke uwielbialam od dziecka, czytanie tak samo, uczenie
                                          sie tak samo.

                                          A ja mam inaczej. Nawet na studiach wahałam się między różnymi
                                          opcjami, bo w różnych momentach różne rzeczy mnie interesowały.
                                          Albo - wielbiłam kino, teraz wielbię jakby mniej, bo część mojej
                                          energii pochłania (mocno nieoczekiwanie) piłka nożna. Gdyby ktoś mi
                                          rok temu powiedział, z czego będę pisać doktorat, ryknęłabym
                                          śmiechem - dziś żyć bez tego nie mogę. I tak dalej, i tak dalej...
                                          Rozwój człowieka polega także na tym, że zainteresowania się
                                          zmieniają.
                                          • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 13:38
                                            Nawet na studiach wahałam się między różnymi
                                            > opcjami, bo w różnych momentach różne rzeczy mnie interesowały.

                                            to jest chyba raczej normalne. trudno jest sie ukierunkowac jak lubi
                                            sie wiele rzeczy.

                                            > Rozwój człowieka polega także na tym, że zainteresowania się
                                            > zmieniają.

                                            ale niekoniecznie - ja dalej lubie czytac, dalej lubie sie uczyc i
                                            to z roznych dziedzin, dalej lubie cwiczyc pilates czy joge a latem
                                            po parku pobiegac, dalej lubie ogladac dobre filmy i pojsc do
                                            filharmonii na koncert. To az tak duzo sie mi nie zmienilo... Ja
                                            moze bym powiedziala ze ludzie sie bardziej z wiekiem czy czasem
                                            rozwijaja i to w roznych kierunkach a nie zmieniaja
                                            zainteresowania...

                                            • d.o.s.i.a Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 14:16
                                              Podoba mi sie jaki ton przybrala dyskusja, bo wreszcie mam wrazenie,
                                              ze dyskutujemy rzeczowo. I nawet zaczynam rozumiec o co Ci chodzi
                                              Aniucha.

                                              Ja sie rowniez z kura17 zgodze, ze ludziom zmieniaja sie
                                              zainteresowania w ciagu zycia i nie ma w tym niczyjej winy, ze
                                              dziecko przestaje sie czyms interesowac z dnia na dzien.

                                              Atmosfera zabawy, ktora towarzyszy grze na skrzypcach, nie
                                              gwarantuje wcale, ze dziecko rozwinie szczegolne zainteresowania w
                                              kierunku tego instrumentu, podobnie jak nie gwarantuje, ze w ogole
                                              bedzie mialo jakies szczegolne osiagniecia w grze na instrumencie.
                                              Ot, wiele dzieci po prostu lubi grac na instrumentach, bo to zabawa.
                                              Ale w pewnym momencie konczy sie granie "wlazl kotek na plotek" i
                                              czesc dzieci po prostu nie wykaze zainteresowania wyjscia poza to.
                                              Podobnie jak posiadanie kucyka w dziecinstwie nie sprawi, ze dziecko
                                              zostanie dzokejem itp. itd. tylko dlatego, ze atmosfera byla
                                              radosna...

                                              I jeszcze raz powtorze - nie mam absolutnie nic przeciwko temu, ze
                                              dziecko gra na instrumencie i ma z tego zabawe. Uwazam jednak, ze
                                              uczenie dwulatke rozpoznawania nut traci przesada, czyba, ze rodzice
                                              sami sa np. kompozytorami i dziecko lapie to przy okazji.

                                              Sa ludzie, ktorzy porzucaja swoje pasje nawet po wielu latach, po to
                                              aby skupic sie na czyms innym. I uwazam to za zupelnie
                                              naturalne. "Zuzycie materialu", zwyczajna rutyna - to wszystko jest
                                              dobre, bo sprawia, ze ciagle poszukujemy, ciagle chcemy sie uczyc
                                              nowego. Dodam, ze to swiadczy to tez o inteligencji i elastycznosci
                                              myslenia. I dziecko w niczym sie nie rozni pod tym wzgledem.

                                              Co do puzzli - mysle, ze synek Kury17 po prostu "wzial" z puzzli to
                                              co chcial, i porzucil je gdy te przestaly stanowic dla niego
                                              szczegolne wyzwanie. Zdolnosci, ktore nabyl na pewno zaprocentuja w
                                              innej dziedzinie. I tak mysle jest ze wszystkimi rodzajami
                                              aktywnosci.
                                              • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 14:39
                                                > I jeszcze raz powtorze - nie mam absolutnie nic przeciwko temu, ze
                                                > dziecko gra na instrumencie i ma z tego zabawe. Uwazam jednak, ze
                                                > uczenie dwulatke rozpoznawania nut traci przesada, czyba, ze
                                                rodzice
                                                > sami sa np. kompozytorami i dziecko lapie to przy okazji.

                                                W tej metodzie gra sie ze sluchu przez dosc dlugi okres czasu. Nuty
                                                przychodza pozniej. Trzeba z dzieckiem cwiczyc rozpoznawanie nut ze
                                                sluch tak jak to na rytmice sie robi i to wszystko.

                                                > sami sa np. kompozytorami i dziecko lapie to przy okazji.

                                                no to jest dla mnie niepojete. Dlaczego tylko dzieci kompozytorow
                                                moga tak sie bawic? Przeciez zaden z wielkich kompozytorow (no moze
                                                nieliczni) nie zostawily jakis wybitnie uzdolnionych potomkow.

                                                Przeciez nawet w szkolach podst. i srednich na muzyce uczy sie
                                                zwykla mlodziez rozpoznawania gamy. W sumie po co jak i tak
                                                wiekszosc z nich muzykami nie bedzie... Nie zgadzam sie na tak
                                                wybiorcze traktowanie edukacji muzycznej.
                                                • d.o.s.i.a Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 15:18
                                                  > no to jest dla mnie niepojete. Dlaczego tylko dzieci kompozytorow
                                                  > moga tak sie bawic? Przeciez zaden z wielkich kompozytorow (no
                                                  moze nieliczni) nie zostawily jakis wybitnie uzdolnionych potomkow.

                                                  Nie o to mi chodzilo. Raczej o to, ze znajomosc nazw dzwiekow nie
                                                  zdziwi mnie u dwuletniego dziecka kompozytora (bo prawdopodobnie
                                                  dziecko zalapalo to przy okazji, a nie dlatego, ze bylo specjalnie
                                                  tego uczone).

                                                  Nie mialam absolutnie na mysli tego, ze tylko dzieci kompozytorow
                                                  maja prawo grac na instrumencie.

                                                  > Przeciez nawet w szkolach podst. i srednich na muzyce uczy sie
                                                  > zwykla mlodziez rozpoznawania gamy.

                                                  Uczy sie, mlodziez. Dwuletnie dziecko moim zdaniem nie powinno byc
                                                  tego specjalnie uczone.
                                                  • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 20:05
                                                    > Uczy sie, mlodziez. Dwuletnie dziecko moim zdaniem nie powinno byc
                                                    > tego specjalnie uczone.

                                                    rytmika jest nawet w najzwyklejszych panstwowych przedszkolach gdzie
                                                    3, 4, 5 latki sa uczone spiewania, wystukiwania rytmow,
                                                    rozponzawania dzwiekow.

                                                    > Nie o to mi chodzilo. Raczej o to, ze znajomosc nazw dzwiekow nie
                                                    > zdziwi mnie u dwuletniego dziecka kompozytora (bo prawdopodobnie
                                                    > dziecko zalapalo to przy okazji, a nie dlatego, ze bylo specjalnie
                                                    > tego uczone).


                                                    alez to nie jest prawda. Nie widze nic zlego robienia takich cwiczen
                                                    tak bo tak samo jak zabawa w puzzle czy klocki Lego. I dalej nie
                                                    rozumiem dlaczego to jest taka roznica a np. pokazywanie dziecku
                                                    plant czy roznych samochodow nie jest??? Przeciez to jest zabawa a
                                                    nie nauka solfezu.
                                            • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 15:21
                                              > Ja
                                              > moze bym powiedziala ze ludzie sie bardziej z wiekiem czy czasem
                                              > rozwijaja i to w roznych kierunkach a nie zmieniaja
                                              > zainteresowania...

                                              I dla rozwoju w jednym kierunku porzuca się jakiś inny. Np. te
                                              skrzypce nieszczęsne z twojego przykładu. Tak bywa i niczyjej winy w
                                              tym nie ma.
                                    • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 12:12
                                      > jesli dziecko traci entuzjazm do gry, nie chce cwiczyc - to cos
                                      jest
                                      > nie tak robione w domu. Widocznie rodzice albo za duzo strofuja,
                                      > albo zmuszaja, albo nie cwicza z dzieckiem.

                                      A opcja, że dziecko SAMO nie ma juz ochoty na granie? Przecież nikt
                                      nie ma tych samych pasji przez całe życie.
                                      • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 12:30
                                        > A opcja, że dziecko SAMO nie ma juz ochoty na granie? Przecież
                                        nikt
                                        > nie ma tych samych pasji przez całe życie.

                                        tak chwilowo. Mloda nie cwiczy codziennie. Jak tylko zauwazy na TV
                                        albo uslyszy kogos grajacego na skrzypcach zaraz leci po swoje i
                                        krzycza "kcie siom moje cipce?". Potem szaleje na tych skrzypcach
                                        ile wlezie. Ja musze pilnowac zeby ich nei zniszczyla, poprawnie
                                        trzymala smyczek, i tyle.
                                        • kura17 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 12:33
                                          Aniucha, ale Ty piszesz o krotkiej obserwacji JEDNEGO dziecka.
                                          przeciez stad nie mozna wysuwac generalnych wnioskow!

                                          a poza tym piszesz "chwilowo". a dopuszczasz mozliwosc, ze nie-chwilowo? tak jak
                                          moj syn z puzzlami? przez 2 lata uwielbial je ukladac, a potem przestal uwielbiac...
                                          ... myslisz, ze to byla moja WINA?
                                          odpowiedz szczerze.
                                          • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 13:31
                                            > a poza tym piszesz "chwilowo". a dopuszczasz mozliwosc, ze nie-
                                            chwilowo?

                                            nie wiem. Pomysle o tym jutro, jak to mowila Scarlet O'Hara smile

                                            > moj syn z puzzlami? przez 2 lata uwielbial je ukladac, a potem
                                            przestal uwielbi
                                            > ac...
                                            > ... myslisz, ze to byla moja WINA?

                                            a czy uznaliscie ze juz tak sobie swietnie radzi i przestaliscie sie
                                            z nim bawic i niech sam sie bawi? A moze ktos w przedszkolu mu cos
                                            powiedzial albo z rodziny? Albo ciagle mial te same puzzle i mu sie
                                            znudzily? Moja tez odklada Lego na pare dni, ale potem i tak do tego
                                            wraca tak sama od siebie. I tak samo jest ze skrzypcami.

                                            • kura17 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 13:41
                                              czyli widac wyraznie, ze masz klopoty z dopuszczeniem mysli, ze dziecko SAMO z
                                              siebie przestaje sie czyms fascynowac.

                                              ps. uwazam, ze u nas nie bylo powodu, zeby synek przestal sie interesowac
                                              puzzlami. za przedszkole nie moge odpowiadac, ale tam panie raczej staraly sie
                                              rozwijac to jego zainteresowanie, nawet kupily mu (tzn calej grupie, oczywiscie
                                              smile nowe, trudniejsze puzzle.
                                              • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 14:46
                                                > czyli widac wyraznie, ze masz klopoty z dopuszczeniem mysli, ze
                                                dziecko SAMO z
                                                > siebie przestaje sie czyms fascynowac.

                                                Kura - to nie oto chodzi big_grin Ona ma 3 lata z groszami, wiec nie chce
                                                mi sie myslec co i jak. Jak na razie jest ok, wiec po co tak gdybac.
                                                Powiedzmy ze trzymam za nia kciuki smile
                                                • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 15:44
                                                  A gdybać jednak trzeba. Bo trzeba pomysleć, jak się zareaguje, gdy
                                                  ktoregoś dnia dziecko powie "nie". Nie gram, nie czytam, nie tańczę -
                                                  cokolwiek z tego, na czym zalezy rodzicom.
                                                  To nie jest łatwe. Bo wtedy człowiek dowiaduje sie bardzo dobitnie,
                                                  ze dziecko - to nie jest ten sam czlowiek, co jego rodzice. Że moze
                                                  miec kompletnie inne zainteresowania, a to, czym usiłowali go
                                                  zabawiac rodzice, gdy był mały - przestało go w ogole interesować.
                                                  Że na nic zda się "inna" metoda, "inne" podejście - bo to po prostu
                                                  dziecka nie interesuje. Tak jak mamy np. fizyka kwantowa, chociaz
                                                  obiektywnie może być pasjonująca.
                                                  Dlatego warto nie tylko się zastanawiać, ale i być wyczulonym na
                                                  pewne sygnały. także, gdy dziecko nie mowi jednoznacznie "nie". Bo
                                                  przeciez nie chodzi o to, by dziecko realizowało pasje rodziców,
                                                  tylko swoje. Jesli w pewnym wieku nadal gra, tanczy, zajmuje się
                                                  ukladanie puzzli tylko po to, aby zadowolić rodziców, a wlasnej
                                                  pasji juz w to nie wklada - to moze stac się groźne. Znam pare
                                                  takich osób - nie sa to ani osoby szczęśliwe, ani nawet dobre w tym,
                                                  co robią.
                                          • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 09.04.09, 09:31
                                            ok, dziewczyny - dzisiaj w porannym dojezdzie do pracy tak mi oto
                                            wpadla mysl do glowy. Mowicie ze to rodzice zmuszaja/maja wplyw na
                                            to granie z dzieckiem na instrumencie i ze to jest zle bo to dziecko
                                            samo to powinno chciec.

                                            Otoz ja mam takie pytanie - czy wasze dzieci w sklepie same np.
                                            puzzle sobie wybraly czy wy je im w prezencie dalyscie? Tak samo z
                                            ksiazkami - czy dostaly je od Was czy same w ksiegarni poszly do
                                            dzialu Nauka i wybraly sobie same ksiazki z Planetami w naszym
                                            ukladzie slonecznym?

                                            Bo jesli to WY te wszystkie gry, ksiazki i zabawy dla waszych
                                            pociech wybraliscie to dla mnie oznacza ze wy tez jestescie winne
                                            grzechu narzucania waszym pociechom waszej woli. Bo z tego by wtedy
                                            wynikalo ze to wy rodzice wybraliscie waszym maluchom w to co maja
                                            sie ubierac, jesc, bawic i znac. Tak? To jesli robienie wszystkich
                                            tych rzeczy jest ok - to dlaczego np. zabawa w czytanie z dzieckiem
                                            czy zabawa w granie na instrumencie z dzieckiem jest tak pietnowana?

                                            • kura17 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 09.04.09, 10:15
                                              kupilam dziecku jego pierwsze puzzle. nastepne sam sobie wybral w sklepie z
                                              zabawkami. ja tylko pilnowalam, zeby nie byly za rudn e (np nie 1000 kawalkow wink

                                              ksiazdki dla malucha kupowalismy sami.
                                              ale bardzo szybko on zaczal sobie wybierac - w bibliotece i w ksiegarni. ta z
                                              samolotami, z ktorej tyle sie nauczyl, "kupil" sam.
                                              oczywiscie, jak kupuje ksiazki w prezencie, to wybieram sama. ale staram sie
                                              kierowac gustem synka. wiem mniej wiecej, co wybiera w bibliotece, to mi latwiej.

                                              a ksiazki o planetach nie mial smile po prostu przed pojsciem spac machalismy
                                              sasiadce przez okno i ogladali niebo i tam ta nieszczesna wenus byla wink

                                              i nie przesadzaj, nikt nie PIETNUJE. dziewczyny sie pytaja "dlaczego?" "po co
                                              tak wczesnie?", a to zupelnie inna sprawa. i na odpowiedz "zeby wspomoc rozwoj"
                                              odpowiadaja "mozna inaczej". i dyskutuja o motywach takiej "bezsensownej" (wg
                                              nich) "nauki dla nauki".

                                              dyskusja jest zawsze ciekawa rzecza, o ile pojawiaja sie argumenty merytoryczne.
                                              ja ta jej czesc (merytoryczna) czytam z wielkim zainteresowaniem.
                        • kura17 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 10:12
                          aniucha333 napisała:

                          > kura17
                          >
                          > to nie sa demagogiczne sztuczki. To naprawde trzeba na wlasne oczy
                          > zobaczyc zeby uwierzyc.

                          Aniucha, nie zrozumialas mnie smile
                          jako demagogiczne chwyty okreslilam skontastrowanie rodzicow, ktorzy ucza dzieci
                          czytac domanem, z rodzicami, ktorzy sadzaja dziecko na pol dnia przed
                          telewizorem. a przeciez to bzdura! nikt w tym watku nie pisze - nie ucz dziecka
                          domanem, posadz przed telewizorem! wrecz przeciwnie - wielu przeciwnikow tej
                          metody pisze o wszechstronnym, rownomiernym rozwoju. dlatego takie
                          kontrastowanie uwazam za przebrzydla sztuczke, bo sprawia wrazenie, ze dla
                          dziecka mozliwe sa tylko dwie drogi (wybrane przez rodzicow) - albo jest uczone
                          czytac domanem w wieku roku, albo jest sadzane (od tego samego wieku, zakladam)
                          przed tv na pol dnia.
                          bardzo mnie zlosci takie stawiane sprawy, czysta demagogia. i wlasnie o tym
                          pisalam smile moze nie zbyt jasno, wiec teraz wyjasnilam doklanie smile

                          i przylad z mojego zycia - nie uczylam starszego synka czytac wcale. ma teraz 4
                          lata. tv tez nie ogladal WCALE. w ostatnim roku czasem, razem z tata, raz w
                          miesiacu, ogladal po 5-10 minut jakiegos sportu. jak skonczyl 4 lata, oglada na
                          dobranoc piaskowego dziadka. tyle. i jak to sie ma do wypowiedzi, do ktorej sie
                          odnioslam? zwyczajnie - zycie nie jest bialo-czarne. jest kolorowe wink

                          > Dzieci uczone
                          > poprawnie ta metoda zadziwiaja nawet wlasnych rodzicow.

                          uwierz mi, dzieci NIE uczone ta metoda TEZ zadziwiaja swoich rodzicow! smile

                          jestem mama 2 synkow, zadnego nie ucze czytac, i niemal codziennie zadziwiaja
                          mnie swoim rozwojem, zarowno fizycznym, jak i intelektualnym, jak i "spolecznym"
                          (czy emocjonalnym).

                          mlodszy synek, 1.5 roku, slyszal, ze starszy chcialby jedna z zabawek, ktora sie
                          bawil (starszy rozmawial ze mna i z ojcem o tej zabawce). i co? odwrocil sie i
                          mu ja podal, choc sam sie nia swietnie bawil! i z usmiechem kiwal glowa (nie
                          mowi jeszcze za wiele).

                          a starszy synek mial mniej niz 1.5 roku, kiedy 3 zaaferowane wychowawczyni w
                          przedszolu opowiadaly nam taka historie: janek (to ten syn wlasnie wink stoi sobie
                          przy oknie i patrzy na niebo. ktos sie go zapytal, czy widzi samolot. a on
                          stwierdzil "nie, wenus sobie ogladam, tam jest" i pokazal na wenus na niebie...
                          panie opowiadaly nam to z rozdziawionymi ustami...
                          a my zwyczajnie pokazywalismy mu wenus co wieczor, zanim poszedl spac (jesli
                          bylo bezchmurne niego) mowiac "popatrz, ta najjasniejsza gwiazda na niebie to
                          wenus" i on to zapamietal i wykorzystal potem, bo rzeczywiscie zobaczyl
                          najjasniejsza gwiazde na niebie (jedyna o tej porze) i wiedzial, ze to wenus.

                          w wieku mniej niz 2 lata potrafil rozroznic na obrazku kilka "marek" samolotow
                          (jumbo, airbus, boeing, zeppelin, concord, takie ze smiglami), znal ich nazwy,
                          wiedzial, kto to byl bracia wright oraz amelia erkhart, czy leonardo. bo
                          mielismy ksiazke o historii lotnictwa, ktora on uwielbial.

                          i nie pisze tego, by sie chwalic. bo uwazam, ze KAZDE dziecko ma wlasnie takie
                          niesamowite zagrania, bo mozgi dzieci sa wrecz niesamowite. i niepotrzebne in do
                          tego czytanie domanem. nie sadze, by ono zaszkodzilo, ale nie jest konieczne -
                          przyklady widze w swoim zyciu na codzien.

                          przedszkole moich dzieci jest duze, kilkadziesiat dzieci, jak nie wiecej. i one
                          ZAWSZE wiedza, po kogo dany rodzic przychodzi! wolania "jani, mama przyszla!"
                          zciagaja moje dziecko... ba, moja mama byla znana juz po jednokrotnym odebraniu
                          syna, lacznie z faktem, ze to nie jest "oma" (to znaczy babcia po niemiecku, my
                          mieszkamy w niemczech), tylko "babcia" wlasnie!

                          a teraz, zeby rozladowac atmosfere, napisze Wam, jak mnie moj czteroletni syn
                          zaskoczyl wczoraj w kapieli smile wg powiedzonka Aniuchy, zbieralam szczeke z
                          podlogi wink

                          maly sie mydli i sobie podspiewuje... jak sie wsluchalam, to spiewal "sexy baby,
                          ooo... sexy baby... " big_grin
                          jak sie zapytalam, kto to jest "sexy baby" to stwierdzil "no ty, mama!" big_grin
                          • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 10:36
                            > bardzo mnie zlosci takie stawiane sprawy, czysta demagogia. i
                            wlasnie o tym
                            > pisalam smile moze nie zbyt jasno, wiec teraz wyjasnilam doklanie smile

                            a ok. teraz rozumiem smile

                            > uwierz mi, dzieci NIE uczone ta metoda TEZ zadziwiaja swoich
                            rodzicow! smile

                            alez ja to wiem. Doman wspomaga ten rozwoj swoja metoda i b. ja
                            lubie.

                            czy widzi samolot. a on
                            > stwierdzil "nie, wenus sobie ogladam, tam jest" i pokazal na wenus
                            na niebie...

                            ale madrala smile wow, powinnas byc dumna smile

                            > ooo... sexy baby... " big_grin
                            > jak sie zapytalam, kto to jest "sexy baby" to stwierdzil "no ty,
                            mama!" big_grin

                            lol - super! co za maly rozkoszniak smile I jak cie kocha!!! wow smile


                            • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 10:45
                              No i własnie tu jest pewne nieporozumienie. Dziecko, ktore pokazuje
                              pokazywaną mu codziennie Wenus, czy mój syn, który mając dwa lata na
                              tłumaczenie babci, że tu jest dom, w którym mieszkają Chińczycy,
                              powiedział "No, wiem, ambasada" - to nie są wcale "mądrale". To są
                              dzieci powtarzające to, czego zostały nauczone, podobnie, jak
                              mogłyby na obrazku wskazać misia czy kaczkę.
                              Mądrość czy inteligencja nie jest po prostu umiejetnością
                              powtarzania rzeczy wyuczonych, choćby te rzeczy były w ustach
                              dziecka dziwne, bo niecodzienne. Inteligencją jest dopiero
                              kojarzenie odległych faktów, wyciąganie nieoczekiwanych wniosków,
                              zakakujące rozwiązanie problemu.
                              • kura17 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 10:51
                                ja wcale nie twierdze, ze moje dziecko to madrala smile

                                tylko ze mnie zadziwia.

                                ale uwazam, ze pokazanie wenus na PORANNYM niebie, gdy widzialo sie ja do tej
                                pory tylko na wieczornym (bo wiedzial, ze to najjasniejsza gwiazda na niebie
                                jest), to juz nie jest fakt zapamietany, tylko skojarzony. ale to tak na marginesie.
                                • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 11:09
                                  Ależ to nie było do Ciebie, tylko do Aniuchy, ktora własnie na
                                  podstawie takich wypowiedzi tworzy sobie obraz szczególnie
                                  inteligentnego dziecka. A że to zadziwia - mnie też zawsze
                                  zadziwiało.
                                  Rzeczywiście, na porannym niebie to juest kuż co innego - mnie
                                  chodzi raczej o to, zeby nie brać rzeczy zadziwiających, a
                                  wyuczonych, za wyższa inteligencję. Znam dziecko, które w wieku 3
                                  lat potrafi pokazać wszystkie gatunki dinozaurów, a jest powazne
                                  podejrxzenie opóźnienia umysłowego.
                                  • kura17 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 11:17
                                    zgadzam sie z Toba. tez nie wiaze tego z inteligencja, ale wlasnie z
                                    niesamowitym potencjalem malych dzieci.
                                    jak sobie pomysle, ze w ciagu 2 lat takie dziecko, od "zupelnej niemoty", ktora
                                    tylko je, spi i wyje, przeksztalca sie w poruszajaca sie, w miare "rozsadna"
                                    ludzka jednostke, i to "sama z siebie", to az mi dech zapiera smile

                                    dla mnie to jest takie zadziwiajace, bo my nigdy dzieci nie "uczylismy" takich
                                    rzeczy, po prostu kilka razy je powtorzylismy i ono juz pamietalo! tak jak syn,
                                    ktory swoj smoczek widzial po raz ostatni w wieku 6 miesiecy, potem go
                                    wywalilam... jak mial 1.5 roku natknal sie na smoczek gdzies w pudle z
                                    zabawkami, po roku. i co? wzial go, popatrzyl, powiedzial "o, moj nunu" (tak sie
                                    po niemiecku pieszczotliwie mowilo u nas na smoka) i probowal wziac do buzi smile

                                    ale masz racje - najfajniejsze (dla mnie) jest obserwowanie wlasnie tych
                                    procesow myslowych dziecka. jak zaczyna nagle kojarzyc fakty, myslec
                                    abstrakcyjnie, jak sie nagle ujawnia poczucie humoru, dziecko smieje sie z
                                    zartow lub samo zartuje... uwielbiam to smile
                                    i co dzien daje sie dzieciakom zaskakiwac, zwlaszcza, ze dwaj bracia rozwijaja
                                    sie TOTALNIE inaczej... fascynujace smile
                                    to lubie w byciu matka wink
                              • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 10:53
                                Dziecko, ktore pokazuje
                                > pokazywaną mu codziennie Wenus, czy mój syn, który mając dwa lata
                                na
                                > tłumaczenie babci, że tu jest dom, w którym mieszkają Chińczycy,
                                > powiedział "No, wiem, ambasada" - to nie są wcale "mądrale".

                                a widzisz moze stad tyle nieporozumien w tej dyskusji, bo to co ja
                                uwazam za dzieci zdolne sa po prostu wg ciebie zwyklymi dziecmi...
                                Moze u mnie ten hurra-optymizm powoduje tyle sporow z rodzicami
                                ktorzy tacy nie sa...
                            • kura17 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 10:59
                              aniucha333 napisała:



                              > > ooo... sexy baby... " big_grin
                              > > jak sie zapytalam, kto to jest "sexy baby" to stwierdzil "no ty,
                              > mama!" big_grin
                              >
                              > lol - super! co za maly rozkoszniak smile I jak cie kocha!!! wow smile

                              ale zaraz potem sie zamotal i stwierdzi, ze przeciez "ty mama baby nie jestes,
                              bastus (mlodszy brat) jest" smile no i spiewal "sexy baby" myjac bratu glowe smile

                              ciekawe, od kogo sie tego nauczyl? wink
                              przypuszczam, ze od tej samej kolezanki, od ktorej przyniosl "arsloch" - od
                              samanthy, to jego idolka smile
                              • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 11:31
                                > ale zaraz potem sie zamotal i stwierdzi, ze przeciez "ty mama baby
                                nie jestes,
                                > bastus (mlodszy brat) jest" smile no i spiewal "sexy baby" myjac
                                bratu glowe smile
                                >

                                hahaha big_grin

                                > przypuszczam, ze od tej samej kolezanki, od ktorej
                                przyniosl "arsloch" - od
                                > samanthy, to jego idolka smile

                                no tak, to juz ten wiek smile
                                • kura17 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 11:35
                                  dodam, ze samantha jest 2 lata starsza od niego i ciagle uczy go nowych rzeczy,
                                  nie tylko zlych, tak na marginesie smile

                                  raz chyba popelnilam "niewybaczalny blad wychowawczy" i powiedzialam mu, ze mnie
                                  bardzo smieszy jeden z wierszykow, ktorych nauczyla go samantha (a wychowawczy
                                  to on nie byl). ale prawde mowilam, smieszny byl, to sie smialam smile no i maly to
                                  podchwycil i ciagle powtarzal. a jak go maz strofowal, to stwierdzil "ale mamie
                                  sie tez podoba! smiala sie razem ze mna!"...
                                  ... maz patrzyl na mnie karcacym wzrokiem po kazdym takim dictum big_grin
                                  • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 11:45
                                    > bardzo smieszy jeden z wierszykow, ktorych nauczyla go samantha (a
                                    wychowawczy
                                    > to on nie byl). ale prawde mowilam, smieszny byl, to sie
                                    smialam smile no i maly t
                                    > o
                                    > podchwycil i ciagle powtarzal. a jak go maz strofowal, to
                                    stwierdzil "ale mamie
                                    > sie tez podoba! smiala sie razem ze mna!"...

                                    to wlasnie jest trudne. Mloda czasami robi rzeczy niegrzeczne ale
                                    wybitnie smieszne i ja oczywiscie smieje sie z tego do rozpuku.
                                    Potem po chwili stwierdzam, ze aprobuje niegrzeczne zachowania i nie
                                    powinnam tego robic sad No coz, czasami trudno sie powstrzymac big_grin
                                    • kura17 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 11:49
                                      ja mysle, ze trzeba dac dzieku troche luzu.
                                      jesli zachowanie nie jest absolutnie karygodne, a naprawde smieszne, to czemu mu
                                      na to nie pozwolic?

                                      ja na przyklad pozwalam na dmuchanie rurka do picia do wody w szklance, choc
                                      niby nie powinnam, bo mnie to smieszy i wyobrazam sobie, jaka rados maja dzieci
                                      wink ale jesli maja PIC, a nie wyglupiac sie, to juz reaguje.
                                      • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 12:21
                                        > ja mysle, ze trzeba dac dzieku troche luzu.
                                        > jesli zachowanie nie jest absolutnie karygodne, a naprawde
                                        smieszne, to czemu m
                                        > u
                                        > na to nie pozwolic?

                                        znajomej dziecko czesto krzyczy na swoja babcie i ona postanowila
                                        cos z tym zrobic. A tak a propos, jest to b. grzeczne dziecko tylko
                                        przy babci dostaje "rogow" smile

                                        Kazala mu przemyslec dlaczego krzyczy na babcie i dlaczego to jest
                                        zle. Po chwili go pytac: "No i co przemyslales?", dziecko na
                                        to: "wszystko". A ona, "a co konkretnie?", a mlody "nic".

                                        obie smialysmy sie do rozpuku, ale wiem ze to jest b. zle sad
                                        • kura17 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 12:35
                                          a to w takiej sytuacji bym sie bardzo starala nie smiac.
                                          po powazna jest.
                                          a jakbym juz nie wytrzymala, to bym od razu dziecku powiedziala, ze rozsmieszyly
                                          mnie wylacznie jego SLOWA, a nie cala sytuacja, bo ta jest powazna. i ze teraz
                                          wracamy do powaznych spraw.
                                          • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 14:49
                                            > a to w takiej sytuacji bym sie bardzo starala nie smiac.
                                            > po powazna jest.

                                            tak to prawda, ale to juz tak od paru miesiecy sie ciagnie i sa
                                            ciagle tlumaczenia i w koncu postanowila zastosowac "nowa" metode -
                                            zamiast strofowac podejsc go b. "psychologicznie". Jak widac nic z
                                            tego nie wyniklo oprocz glupawego smiechu z naszej maminej strony.
                  • d.o.s.i.a Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 00:33
                    > czyli dokladnie to co ja uwazam - talent powinnien byc rozwijany od
                    > jak najwczesniejszych lat, dzieci powinny miec przyspieszony kurs
                    > nauczania i dzieci zdolne nie sa wcale gleboko nieszczesliwe i
                    > odosobnioen w spolecznestwie.

                    Zastanawia mnie skad w Tobie przekonanie, ze wlasnie Twoje dziecko nalezy do
                    wybitnie uzdolnionych... I wlasnie ono jest "the top 1 percent in intelligence"?
                    W tym wieku chyba trudno to jednoznacznie stwierdzic prawda? Ze uzyje Twojej
                    ulubionej angielszczyzny - wishful thinking...?

                    Szczerze wspolczuje Twojej corce jesli okaze sie, ze jest zwyczajnie przecietna
                    i nie spelnia tych wszystkich pokladanych w niej nadziei i oczekiwan (ba, nawet
                    nie oczekiwan - Ty jestes juz przekonana o jej geniuszu, bo zdajesz sie kuc
                    zelazo poki gorace). Wnioskujac po tym co piszesz, tak latwo nie przejdziesz nad
                    tym do porzadku dziennego. I nie pisz, ze nie spelniasz wlasnych ambicji, bo to
                    "widac, slychac i czuc".

                    Zgadzam sie, ze talenty nalezy rozwijac, ze dziecko trzeba w rozwoju wspomagac.
                    Ale WSPOMAGAC, a nie ten rozwoj nienaturalnie wymuszac. Dziecko, ktore wyrasta w
                    domu inteligenckim, samo w tym kierunku podazy, tak, czy siak, a przy odrobinie
                    wsparcia i tak przeskoczy rodzicow. I zadne cwiczenia mozgu w dzieciectwie tego
                    nie przebija. Zamiast wiec dbac o rozwoj corki, zadbaj lepiej o swoj...

                    > i dzieci zdolne nie sa wcale gleboko nieszczesliwe i
                    > odosobnioen w spolecznestwie.

                    Jestem przykladem dziecka zdolnego, takiego co to latalo po psychologach,
                    robiono mu testy inteligencji, i ktore w rezultacie wczesniej poszlo do szkoly
                    itp. itd. Jako dziecko czulam sie gleboko nieszczesliwa z tego powodu. Ale wiem,
                    ze Ciebie to nie przekonuje, bo najwidoczniej nigdy sama tego nie doswiadczylas
                    i stad te nabozne zyczenia, aby Twoja corka dolaczyla do grona tych genialnych,
                    specjalnych dzieci.
                    • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 07:50
                      W wypadku parolatka absolutnie nie da się stwierdzić, czy jest
                      wybitnie zdolne czy nie. Dlaczego? Dlatego, ze szybszy rozwój nie
                      musi oznaczać wyższej inteligencji. Są dzieci , które rozwijają się
                      znacznie szybciej niż rówieśnicy, ale dochodza do pewnego wieku - i
                      inni ich doganiają. Są dzieci rozwijające się przeciętnie, a nawet
                      wolniej - które moga w rezultacie okazać się w przyszłości znacznie
                      zdolniejsze.
                      Tak więc przy dwólatku mozna najwyżej stwierdzić przyspieszony
                      rozwój, nie wyższą intelgencję. A wychowywanie malutkiego dziecka z
                      założeniem, ze jest niezwykle zdolne może naprawdę spowodować, ze i
                      ono i matka będą nieszczęśliwi, skoro okaże się, ze całe lata
                      pracy "poszły na marne" - czyli w rezultacie dziecko jest zwyczajne,
                      przeciętne. A wiekszość ludzi jest.
                    • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 10:00
                      > Zastanawia mnie skad w Tobie przekonanie, ze wlasnie Twoje dziecko
                      nalezy do
                      > wybitnie uzdolnionych...

                      ale gdzie ja tak napisalam ze moje jest uzdolnione??? Kocham ja nad
                      zycie ale o zdolnosciach jej nigdzie nie pisze. Owszem, ze zadziwia
                      mnie to na pewno, ale to moze wynikac z tego ze urodzilam dziecko
                      dosc pozno i moze dlatego tak ja "przezywam". Mam kolezanki w moim
                      wieku ktore mialy dzieci przed 25 rokiem zycia i maja ich trojke i
                      nie rozczulaja sie nad nimi tak jak ja. Moje powie cos w
                      stylu: "Mami chodz tu" a ja juz sie ciesze ze ona TYLE mowi big_grin Po
                      prostu tak mam i juz big_grin Moze jestem matka hurra-entuzjastka?!
                      Najwazniejsze ze dobrze mi z tym big_grin

                      > W tym wieku chyba trudno to jednoznacznie stwierdzic prawda? Ze
                      uzyje Twojej
                      > ulubionej angielszczyzny - wishful thinking...?

                      alez ja mam jedno wishful thinking - zeby moje dziecko nie musialo
                      tak jak ja harowac i bylo zdrowe ot tyle. czy to az tak duzo?


                      Ty jestes juz przekonana o jej geniuszu, bo zdajesz sie kuc
                      > zelazo poki gorace). Wnioskujac po tym co piszesz, tak latwo nie
                      przejdziesz na
                      > d
                      > tym do porzadku dziennego. I nie pisz, ze nie spelniasz wlasnych
                      ambicji, bo to
                      > "widac, slychac i czuc".

                      nadinterpretujesz to co ja pisze. Ja widze w KAZDYM dziecku duzy
                      potencjal. Na rytmice mojego dziecka sa tak zdolne dzieci, ze to az
                      mi humor poprawia widziec tak potencjal w dzieciakach.

                      I jedno nie rozumiem - dbanie o dziecko i to w kazdym aspekcie jego
                      zycia wymaga wiele nakladu pracy - pranie, karmienie, przewijanie,
                      zabawa i dlaczego spedzanie czasu i zabawa w czytanie nie jest ok?


                      > Zgadzam sie, ze talenty nalezy rozwijac, ze dziecko trzeba w
                      rozwoju wspomagac.
                      > Ale WSPOMAGAC, a nie ten rozwoj nienaturalnie wymuszac.

                      dalej nadinterpretujesz. Nikt z batem nad dzieckiem nie stoi i kaze
                      mu czytac czy grac czy sluchac muzyki. Podam ci przyklad z przed 2
                      tyg. Mloda raz na jakis czas w szkole muz (to jest ta prywatna do
                      ktorej chodzi) ma jakies recitale tzn. nie ona ale te starsze
                      dzieci. I mlodsze moga przyjsc i posluchac. Wiesz co jest problemem
                      na takich koncertach - nie ich zachowanie ale ich wrecz pisk ze
                      one "tes ce glac". Doslownie. Widzac starsze grajace dzieci te
                      mlodsze tez chca. I o tym mowie o dawaniu dziecku milosci i
                      mozliwosci. One tak szybko sie ucza ze to jest wrecz niewiarygodne.
                      Nie zabraniac, nie strofowac a same tyle opanuja (z nieznaczna nasza
                      pomoca), ze az trudno bedzie uwierzyc.

                      > Jestem przykladem dziecka zdolnego, takiego co to latalo po
                      psychologach,
                      > robiono mu testy inteligencji, i ktore w rezultacie wczesniej
                      poszlo do szkoly
                      > itp. itd.

                      ale po co te testy? Nie rozumiem rodzicow ktorzy to robia. Ja moge
                      moje dziecko na koncerty zabierac, czytac i robic tysiace innych
                      rzeczy ale nie bede jej do psychologa zabierac bo to jest niemadre.
                      Jak ma chec cos robic to i tak to bedzie robic. Moja ma pasje do
                      rysowania, ukladania klockow Lego i grania na skrzypcach. Czy cos z
                      tego bedzie (w sensie - architekt, malarz czy muzyk)? nie wiem i nie
                      interesuje mnie to - tak dlugo jak jej to sprawia radosc jest ok.

                      > ze Ciebie to nie przekonuje, bo najwidoczniej nigdy sama tego nie
                      doswiadczylas
                      > i stad te nabozne zyczenia, aby Twoja corka dolaczyla do grona
                      tych genialnych,
                      > specjalnych dzieci.

                      nie doswiadczylam zmuszanie mnie do niczego to prawda, nikt mnie po
                      psychologach nie prowadzal, pare olimpiad zaliczylam, prae innych
                      ciekawych rzeczy robilam i to w wiekszosci wbrew woli rodzicow i
                      jestem b. szczesliwa. Moi rodzice tez zapisywali nas na tysiace
                      roznych rzeczy i ani mi to nie zaszkodzilo ani nie unieszczesliwilo.
                      Raczej dalo mi szanse poznac ludzi z tak roznych dziedzin, ze dzieki
                      temu mam teraz sporo znajomych.
                      • mariefurie Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 15:08
                        Ale, laski, macie "przerób" w temacie, człowiek czytać nie nadąża smile)

                        ps. chciałam tylko dobić" 400. post. wink
    • luiza512 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 18:01
      Należę do tych wyrodnych i leniwych matek ,które nie uczyły dziecka
      wcześniej czytać.Córka "załapała"czytanie jak skończyła 7 lat.Od
      tego czasu czyta płynnie.Uczy się b.dobrze i chętnie sięga po
      książki.Jej koleżanki które były edukowane wcześniej wcale nie
      czytają i nie uczą się lepiej od niej-niektóre zginęły w tłumie
      przeciętności.Nie rozumiem dlaczego niektórzy rodzice tak prą na
      wczesną naukę bo to nie ma pózniej żadnego odzwieciedlenia na to jak
      się dziecko uczy.Jest mu na początku oczyuwiście dużo łatwiej ale
      inne dzieci szybko nadganiają i pózniej wszystko się wyruwnuje.
      Albo ktoś zdolny bardziej albo mniej.
      U mojego dziecka w klasie(2kl) jest taka wyedukowana
      dziewczynka,która płacze jak dostanie 4.W szkole pisze na brudno a w
      domu przepisuje-żeby mieć piękny zeszyt,żeby dostać 6 i żeby rodzice
      byli dumni.Ma rzeczywiście same 5 i 6 dopóki pani nie zrobi
      niezapowiedzianej klasówki wtedy niestety jest płacz bo ona się nie
      przygotowała bo nie wiedziała że będzię.
      Piszę to żeby uświadomić niektórym że swoje oczekiwania i ambicje
      względem dziecka przenosimy na nie a pózniej nie każde dziecko jest
      w stanie im sprostać.
      • kobraluca Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 19:04
        dlaczego matki, ktore nie sa wyrodne i leniwe wink i chca jednak pobawic sie z dziecmi w czytanie sa od razu posadzane o przenoszenie na pociechy swoich ambicji?
        Luiza czy nie przyszlo Ci do glowy,ze niektore matki ucza swoje dzieci czytac dlatego,ze uwazaja ze jest to dla nich dobre i chca swojemu dziecku dac to co najlepsze?
    • luiza512 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 08.04.09, 21:34
      A czy naprawdę uważasz,że Twoje dziecko nie zauważy że masz wobec
      niego wysokie oczekiwania?Co będzie jak w przyszłości nie będzie w
      stanie im sprostać?Dzieci świetnie wyczuwają takie rzeczy!!!!
      Ja mam już starsze dziecko i podzieliłam się moimi spostrzeżeniami
      na ten temat.Jak ktoś chce to niech uczy nawet roczne dziecko-jego
      sprawa.Dziwi mnie jedynie wyobrażenie niektórych matek,że jak nauczy
      dzieco wcześnie czytać to wychowa małego geniusz(a nawet przeskoczy
      kilka klas).Mam pytanie to poco wysyłacie dzieci do szkoły?Żeby tam
      tylko sprawdziły swoje wiadomości i dostały 6?No i żeby zsnajomym
      się pochwalić jakie to niby mamy zdolne dziecko.
      Nie uważam również że matki które nie edukują dzieci od małego są
      leniwe i niechcą swoim dzieciom dać tego co najlepsze.Po prostu
      niektórzy jak mają dla dziecka 2 godziny w ciągu dnia (taka praca)
      to nie poświęcą ich na naukę czytania tylko na coś znacznie
      ciekawszego dla dziecka w tym wieku-spacer,układanie klocków czy
      czytanie książek przez mamę a nie dziecko.
      Tak my właśnie spędzałyśmy wspólnie czas z moją córką i nic nie
      straciła na tym-jest tak samo dobra a nawet dużo lepsza od swoich
      wyedukowanych za młodu koleżanek.
      Verda masz bardzo zdrowe podejście do tematu-widać że mądra z ciebie
      kobiete.
      • kobraluca Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 09.04.09, 18:19
        luiza, ja o szkole jeszcze nawet nie mysle, a co dopiero o przeskakiwaniu klas
        ucze moje dziecko, bo mam czas i checi,a po drugie swietnie sie przy tym bawimy. Moj maly jest po wylewie, wierze ze stymulacja mozgu w tak mlodym wieku pomoze nam uniknac problemow w przyszlosci.
        No i mam nadzieje,ze geniuszem nie bedzie, bo geniusze maja ciezkie zycie, a ja chce zeby moje dzieci byly szczesliwe smile
        • donkaczka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 10.04.09, 10:14
          kobra, niestety wiekszosc osob w tym watku cwiczy swoje palce na klawiaturze,
          merytoryczna ta dyskusja nie jest w zadnym miejscu, tylko przerzucanie sie
          argumentami zz gatunku "bo mi sie wydaje" tworzenie dziwnych porownan -
          makarenko i doman w jednym worku, dobre smile i dosrywanie personalne

          doman to dla wiekszosci po prostu nauka czytania, co tym bardziej swiadczy o
          nieznajomosci metody, jej celow, rezultatow
          instytut domana istnieje na tyle dlugo ze ma konkretne wyniki "20 lat pozniej"

          ale jak wiadomo z lektury forum tego i innych, meritum sprawy sie zazwyczaj
          rozplywa, osoby majace cos konkretnie do powiedzenia sie nie odzywaja, bo kto
          chcialby sie kopac z koniem? wiekszosc wypowiedzi pochodzi od osob nie majacych
          stycznosci z tematem, ale majacych konkretne zdanie, najczesciej poparte
          stwierdzeniem o "zabieraniu dziecinstwa" "wyrodnosci matki (oczywiscie w
          kategoriach jaka jestem fajna i wyluzowana)" "marnowaniu czasu i zbednosci
          wysilku, bo po co"

          kazdy nietypowy temat - kiedys chusty, ciagle EC, pieluchy do prania, zdrowe
          odzywianie dzieci- podobny ton, podobne argumenty
          szkoda czasu
          • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 10.04.09, 11:56
            > kazdy nietypowy temat - kiedys chusty, ciagle EC, pieluchy do
            prania, zdrowe
            > odzywianie dzieci- podobny ton, podobne argumenty
            > szkoda czasu

            dokladnie tak jest. Podam inny ale podobnie bliski mi temat. Moja
            tesciowa nigdy nie karmila piersia, powiedzilala mi kiedys ze
            pediatra jej to stanowczo odradzil. To bylo jakies 37 lat temu. I
            nei bylo u niej czy dziecka zadnych przeciwskazan zdrowotnych typu
            zoltaczka, wirus HIV, etc. Dzis to jest nie do pomyslenia!!

            Przeciez karmienie piersia jest dzis super modne. Te co karmia butla
            sa fe. Same WHO (Swiatowa Org. Zdrowia) poleca goraco karminie
            dziecka do 2 roku zycia. Mimo to bedac u pediatry tu w Polsce
            ostatnio uslyszalam ze karmienie piersia powyzej 9 m-scy jest
            bezsensu?! Powiedzialam jej ze ja karmilam 2 lata i 2 m-sce bo
            uwazam ze pokarm matki to nie tylko tresciwe jedzenie ale i
            szczepionka i lek.

            I tak mi po raz kolejny nasuwa sie ten sam argument - skad
            te "autorytety" typu psycholog, pediatra czy inni moga mi takie
            rzeczy mowic. Ich "badania" co rusz sie zmieniaja, kaza nam cos
            innego robic. Raz mleko w proszku jest ok, a drugi raz mleko matki.
            Przeciez to ci sami psycholodzy/psychiatrzy jeszcze niedawno ludziom
            lobotmie robili i teraz ci sami nam wciskaja glupote ze nei wolno
            czegos tam z dzieckiem robic (np. czytanie)?! Dla mnie to tak samo
            jakby ludobojca mi mowil cos o etyce!

            Wiem ze reaguje czestokroc za emocjonalnie ale to bierze sie z tego
            ze widze ile ludzkich nieszczesc i pozniejszych problemow
            wychowawczych bierze ze zlych metod wychowawczych, z zerowych
            oczekiwan wobec dzieci, z tego "dziecinstwa dzieciom", etc.

            I wiekszosc forumowiczek sie tego Domana czytania uczepial jak rzep
            psiego ogona (przepraszam za porownanie ale tak jest) a przeciez on
            wydal pare innych ksiazek. Np. jego metody dot. rozwoju fiz. u
            dzieci sa fascynujace. Cwiczenia ktore poleca sprawia ze kazde
            dziecko bedzie fizycznie super rozwiniete. A o czyms takim ADHD
            rodzice juz nie uslysza (tak, tak wg Instytutu to ruch i odpowiednia
            dieta sprawia ze cos takiego jak ADHD zniknie).

            Duzo by o tym pisac. Temat rzeka.

            osoby majace cos konkretnie do powiedzenia sie nie odzywaja, bo kto
            > chcialby sie kopac z koniem?

            i to jest blad. Im wiecej o tym sie bedzie mowic, im wiecej
            pokazywac i tlumaczyc w koncu cos tam trafi do ludzi. Trzeba mowic,
            pisac i dyskutowac bo tylko tak mozna cos dobrego przekazac.

            A tak a propos, wczoraj jak dziecko poszlo spac poczytalam sobie dr
            Suzuki "Karmieni miloscia" (Doman go znal i odnosi sie do jego prac
            w swoich ksiazkach rowniez). To co Suzuki pisze jest tak intuicyjne.
            Podam pare cytatow: "Stare japonskie przyslowie glosi: jaki jestes w
            wieku trzech lat, taki bedziesz w wieku stu. Dziecko trzyletnie jest
            na etapie rozwoju, na ktorym mozna jeszcze dowolnie uformowac jego
            osobowosc i wyksztlacic wszystkie umiejetnosci. Dlatego uwazam ten
            okres za najwazniejszy, albowiem wtedy, zle prowadzac dziecko,
            mozemy calkwoicie zaprzepascic jego przyszlosc i zdolnosci" i
            dalej "Suzuki uwaza ze kazde dziecko rodzi sie uzdolnione. Jezeli
            wiec nie nadaza w jakies dziedzinie, swiadczy to o niedostatkach
            jego naturalnego otoczenia lub niewlasciwym ksztalceniu".

            • d.o.s.i.a Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 10.04.09, 13:41
              "Suzuki uwaza ze kazde dziecko rodzi sie uzdolnione. Jezeli
              wiec nie nadaza w jakies dziedzinie, swiadczy to o niedostatkach
              jego naturalnego otoczenia lub niewlasciwym ksztalceniu".

              Jezeli w cytacie tym chodzi o stwierdzenie trywialnej prawdy, ze rozwoju dziecka
              i jego naturalnych zdolnosci nie powinno sie zaniedbywac to ok. I nie musisz
              nikomu chyba tego tlumaczyc, bo wszyscy sie tu z Toba zgadzaja, czego zdaje sie
              ciagle nie zauwazasz i po raz kolejny musimy to potwierdzac. Wiadomo, ze kazde
              dziecko mozna "zmarnowac" jesli nie zapewni mu sie intelektualnych wyzwan. I to
              jest "oczywista oczywistosc". Dlatego dziecko w rodzinie w ktorej po prostu dba
              sie o rozwoj intelektualny wyrosnie na stworzenie inteligentne.

              Odnosze wrazenie (popraw mnie jesli sie myle), ze Ty uwazasz, ze
              niewykorzystanie wszystkich potencjalnych szans tu i teraz, przekresla szanse
              dziecka na rozwoj w przyszlosci. Tj. jezeli w wieku 2 lat sie nie nauczy czytac,
              to, nie wiem, zaprzepascisz jego szanse na kariere literacka, ze jezeli w wieku
              3 lat nie bedzie wiedzialo co to skrzypce (nawet jesli to tylko zabawa) to
              przekreslasz jego szanse na zostanie muzykiem itp. itd. Wpadasz w jakis zaklety
              krag myslowy pt. "jako matce jestem winna to mojemu dziecku i nie wolno mi tego
              zmarnowac". Mysle, ze wiele osob w tym watku po prostu stara sie Ciebie
              przekonac, ze nigdy na nic nie jest za pozno i nie warto sie na sile starac w
              dziecku tych wszystkich uzdolnien wyrabiac od najmlodszych lat i schizowac sie
              metodami. I nawet jesli dziecku nie zapewnisz startu w wieku 3 lat, a np. w
              wieku lat 7, kiedy jakikolwiek talent ma szanse ujawnienia, to to jest wszystko
              do nadrobienia. Naprawde. O czym swiadcza niezliczone zyciorysy wybitnych
              naukowcow, lekarzy, artystow.

              Myslalam o Tobie czytajac wczoraj wywiad z prof. Religa w ostatnim wydaniu Pani.
              Wybitny kardiochirug tak? Okazuje sie, ze nawet jego ojciec bal sie, ze syna "to
              juz nic nie bedzie". Szkola go nie interesowala, ledwo zdawal z klasy do klasy,
              mature tez zdaje sie ledwo, kardiologiem zostal PRZEZ PRZYPADEK. Czy to
              przeszkodzilo mu stac sie kardiologiem wybitnym? Nie. I wlasnie o to w tym
              wszystkim chodzi.

              Co do zdolnosci dzieci, czyli kontynuujac cytat Suzuki o tym, ze kazde dziecko
              jest uzdolnione. Nie moge sie z tym zgodzic. Nie kazde dziecko rodzi sie
              uzdolnione (ani tym bardziej wybitnie uzdolnione - co Ty zdaje sie dopowiadasz
              sobie juz na wlasny uzytek z cytowanych ksiazek). Wiecej, ja sie z tym zupelnie
              nie zgadzam. Uwazam, ze ludzie rodza sie z roznymi predyspozycjami
              intelektualnymi i tyle - mozg to nie jest produkt seryjny. Sa dzieci super
              zdolne, a sa dzieci malo zdolne. Sa tez dzieci intelektualnie uposledzone. Kazdy
              ma inne zdolnosci i nie mozna ludzi zrownywac do jednego poziomu mowiac, ze sa
              tacy sami i wlasciwie to wszyscy moglibysmy byc swietni we wszystkim. Bo tak nie
              jest i nigdy nie bedzie. Dziecko trzeba stymulowac i rozwijac, ale zawsze
              odbedzie sie to w obrebie jego wlasnych zdolnosci i predyspozycji, na ktore
              wiekszego wplywu nie mamy.

              Bardziej niz w Damona wierze wrecz po prostu w dobre odzywianie u dzieci - mozg
              nie rozwinie sie bez odpowiednich skladnikow pokarmowych. Nie jest tajemnica, ze
              dzieci w krajach rozwinietych sa duzo inteligentniejsze niz w krajach, gdzie
              panuja niedostatki pozywienia. Nie jest tajemnica, ze kwasy Omega 3 buduja
              oslonki neuronow i zwiekszaja ich liczbe i szybkosc przekazu miedzy nimi, co
              przeklada sie wprost na inteligencje. Nie jest tajemnica, ze akryloamid zawarty
              w chipsach, frytkach, platkach kukurydzianych itp. uszkadza neurony, wiec male
              dzieci w ogole takich produktow jesc nie powinny. I juz chyba bardziej w ten
              sposob staralabym sie wplywac na zdolnosci intelektualne dziecka, niz poprzez
              jakies cwiczenia z planszami.
              • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 13.04.09, 22:39
                Odnosze wrazenie (popraw mnie jesli sie myle), ze Ty uwazasz, ze
                > niewykorzystanie wszystkich potencjalnych szans tu i teraz,
                przekresla szanse
                > dziecka na rozwoj w przyszlosci. Tj. jezeli w wieku 2 lat sie nie
                nauczy czytac
                > ,
                > to, nie wiem, zaprzepascisz jego szanse na kariere literacka, ze
                jezeli w wieku
                > 3 lat nie bedzie wiedzialo co to skrzypce (nawet jesli to tylko
                zabawa) to
                > przekreslasz jego szanse na zostanie muzykiem itp. itd.

                mylisz sie - jak mowilam juz wyzej nie o to w tym wszystkim chodzi.
                I ja nie mam az takich ambicji ani planow.


                Uwazam, ze ludzie rodza sie z roznymi predyspozycjami
                > intelektualnymi i tyle - mozg to nie jest produkt seryjny. Sa
                dzieci super
                > zdolne, a sa dzieci malo zdolne.

                nie ma czegos takiego - kazde zdrowe dziecko jest tzw. biala kartka
                i to co na niej zostanie zapisane zalezy od srodowiska i bodzcow
                jakie pozniej dostanie. Wg Suzuki jest cos takiego jak "sila
                zyciowa" czyli to ze jedne dzieci sa silniejsze fiz., maja wiecej
                energii, etc. I to one pozniej wiecej osiagaja i sa okreslane jako
                zdolne czy wybitne przez zle zrozumienie na czym talent polega.

                Czy ty wiesz ze wiekszosc ludzi ktorzy naprawde cos osiganeli (np.
                Penderecki czy Verdi twierdzili/twierdza ze "talent to 90 % praca, 5
                % zdolnosci i 5 % szczescie").

                I wracajac do twojego cytatu o Relidze, dam innym przyklad. Verdi
                odrzucony z konswerawtorium w Rzymie bo uznano ze nie ma krzty
                talentu. No coz, dzis to brzmi jak zdrowy zart.


                > Bardziej niz w Damona wierze wrecz po prostu w dobre odzywianie u
                dzieci

                Tu wychodzi twoja totalna ignorancja a propos Instytutu Domana. Na
                kursie daja wskazowki zywieniowe, polecaja ksiazki jakie rodzice
                powinni przeczytac a propos odzywiania, jest wyklad od lekarza dot.
                zywienia rodziny i dzieci, sa supplementy, wskazowki dietetyczne.
                Dziewczyno ten Instytut zrobil tyle dobrego dla dzieci przede
                wszsytkim chorych, ze nie ma o czym tu pisac. Rodzice zdrowych
                dzieci dostaja tyle wskazowek od nich, ze dni mi by nie starczylo na
                opisanie co i jak.

                I te rady a propos Omega 3 - no sorry juz tak elementarne ze kazdy
                czlowiek to wie. Jaka kolejna rade uslysze - a propos kwasu
                foliowego u kobiet ciezarnych?

                A propos fast foodow i przetworzonej zywnosci - to juz chyba klasyka
                ktora kazdy wie.

                No sorry twoej argumenty a propos ktorejkolwiek z tych metod sa tak
                przekonywujace ze az rece opadaja big_grin
                • mariefurie Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 13.04.09, 23:47
                  >>Czy ty wiesz ze wiekszosc ludzi którzy naprawdę cos osiągnęli (np.
                  Penderecki czy Verdi twierdzili/twierdza ze "talent to 90 % praca, 5
                  % zdolnosci i 5 % szczescie").

                  Akurat Pendereckiego mogłaś sobie darować. Zły przykład ;-/

                  Zgadzam się z Toba, że dziecko (w pełni zdrowe fizycznie i umyslowo)rodzi sie z
                  mózgiem jako tabula rasa. I będę przy tej koncepcji też trwała do upadłego wink,
                  bo choć niewielka statystykę, ale mam, z własnego doświadczenia.
                  Zreszta wszelkie badania to dzis potwierdzają. Co ma większy wpływ na rozwój
                  czlowieka: genotyp czy otoczenie? Otoczenie - szeroko pojęte. Skoro mózg
                  czlowieka w każdym wieku jest w stanie wytwarzać nowe połączenia neuronowe, to w
                  przypadku noworodka...- dopiero ten mózg potrafi!
                  Natomiast jesli chodzi o talent. Talent jest rzeczą nabytą. Jest połączeniem
                  genotypu (czyli jakichś wrodzonych PREDYSPOZYCJI, ktore bez odpowiedniej
                  stymulacji mozna szybko zaprzepaścić), wpływu środowiska (stymulacji
                  odpowiednich obszarów) i cech typowo "życiowych" powiedziałabym - typu -
                  pracowitość, zaradność, pewność siebie.
                  Pobudzanie wszystkich obszarów mózgowych u dziecka (na siłę) może xle sie
                  skończyć. (zabije poczucie własnej wartości) Nie pobudzanie żadnych - to
                  puszczenie dziecka samopas (nikt na mnie nie zwraca uwagi, nikomu nie jestem
                  potrzebny).Sledzenie dziecka i obserwacja,podążanie za nim i pobudzanie obszarów
                  tych, co sa najbardziej aktywne (z natury) da najlepsze rezultaty.
                  Ale takie dziecko nie może byc non stop narazone na wszelki szum informacyjny.
                  Po co? Z dzieci, które od małego uprawiają, muzykę, literaturę, jezdzą na
                  konaich, na łyżwach, na nartach, nurkują, wspinają się, malują, uczestniczą we
                  wszystkich mozliwych konkursach ze wszystkich dziedzin wyrastają.... zwykli
                  urzędnicy. Albo ludzie głęboko nieszczęśliwi. Albo i jedno i drugie na raz.
                  Chcieliby wszystko - a nie moga nic tak naprawdę.
                  Mnie sie wydaje Aniucha, ze Ty masz taką straszną zachłannośc w sobie. W sesnie,
                  ze chciałabyś pokazac swojemu dziecku wszystkie mozliwe drogi rozwoju na raz.
                  Caly świat - na raz.
                  Nie da się tak. Stłumisz swoje dziecko. Stlamsisz. Ono tego po prostu nie będzie
                  w stanie "wsiorbać", wchłonąć, nie udźwignie. Zbyt wczesnie nastąpi zuzycie
                  materiału i tego po prostu nie pociągnie za jakis czas i pęknie. Będzie grzeczne
                  i układne,bedzie cie cieszyć i zaskakiwać i radowac postępami w rozwoju. Do
                  czasu. dopoki jest od Ciebie zależne. Może trochę dłużej. a w wieku 30-40 lat
                  wywali sie Twojej córce cały świat, wywróci do góry nogami.
                  I co wtedy?
                  Nie mówie, ze tak bedzie w Twoim przypadku, ale szczerze, masz zapędy.
                  Nieodpowiednie.
                  Apelowałabym jednak o równowagę i rozwagę. we wszystkim. i nie podniecać się
                  wyobraźnią, ze sie zrobi z dziecka noblistę, czy inny jaki "talent". Więcej
                  dystansu po prostu i...szacunku do dziecka, jako myślącej i odrębnej istoty.
                  • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 14.04.09, 00:34
                    > Ale takie dziecko nie może byc non stop narazone na wszelki szum
                    informacyjny.
                    > Po co? Z dzieci, które od małego uprawiają, muzykę, literaturę,
                    jezdzą na
                    > konaich, na łyżwach, na nartach, nurkują, wspinają się, malują,
                    uczestniczą we
                    > wszystkich mozliwych konkursach ze wszystkich dziedzin
                    wyrastają.... zwykli
                    > urzędnicy. Albo ludzie głęboko nieszczęśliwi. Albo i jedno i
                    drugie na raz.
                    > Chcieliby wszystko - a nie moga nic tak naprawdę.


                    dzieki za rady. Wezme je sobei do serca.

                    > Mnie sie wydaje Aniucha, ze Ty masz taką straszną zachłannośc w
                    sobie. W sesnie
                    > ,
                    > ze chciałabyś pokazac swojemu dziecku wszystkie mozliwe drogi
                    rozwoju na raz.
                    > Caly świat - na raz.

                    nie tak to widze, ale masz prawo do swojej opinii. I jeszcze raz
                    podkresle ze tu nie o moje dziecko chodzi tylk o dzieci ogolnie.
                    Uwazam ze to co sie od nich wymaga i oczekuje biorac pod uwage
                    dzieciecy potencjal zakrawa na zart dla mnie. Mam sama chyba to
                    szczescie ze w moim najblizszym otoczeniu nikt nigdy nam nic nie
                    wciskal ze nie mozna, ze nie dam rady, ze to nie dla mnie. W
                    chwilach zwatpienia, dodawano mi otuchy i wrecz kazano probowac.
                    Najlepsza rzecz jaka mozna komus dac - taka wiare w siebie i swoje
                    mozliwosci.

                    Ja nie mowie o tych konkretnych metodach jako takich na stworzenie
                    geniuszy tylko na arcyciekawe zjawiska pedagogiczne, jesli takimi je
                    mozna nazwac. Kazda z nas miala "szanse" przejsc przez formalny
                    system edukacji i ilez to razy sie slyszalo ze cos z nami jest nie
                    tak bo szanowna pani prof. czy pan prof. nie potrafili nic
                    wytlumaczyc. Na studiach mialam jeszcze jeden ciekawy przypadek,
                    ktory nam wciskal ze fakt nie bycia native spekears spowoduje ze
                    nigdy nie bedziemy w stanie osiagnac sukcesu akademickiego.
                    Albo "cudownej" pani prof. ktora w szkole muz. I stopnia mojej
                    kuzynce 7-latce raczka walila o klawisze by najmniejszej pomylce.
                    Dziecko pod koniec roku szkolnego dostalo chyba nerwicy zoladka
                    (wymotioty, bole brzucha,etc). I jak o tym mysle, zbieram mnie
                    autentycznie na wymioty. Jak mysle ze tacy denni ludzie ucza dzieci,
                    mlodziez czy mlodych ludzi i potem ich tak obrzydlwie ucza.

                    Dla mnie te dwie metody - Doman i Suzuki - sa alternatywa,
                    drogowskazem, szansa na nauczenie dziecka milosci do nauki,
                    wychowanie silnego, pewnego dziecka, ktory gdy spotka takich dennych
                    nauczycieli nei zalamie sie ale bedzie walczyc bo duuuzo wczesniej
                    poznalo swoja wartosc i nikt i nic tego nie zmieni.

                    > Apelowałabym jednak o równowagę i rozwagę. we wszystkim. i nie
                    podniecać się
                    > wyobraźnią, ze sie zrobi z dziecka noblistę, czy inny
                    jaki "talent". Więcej
                    > dystansu po prostu i...szacunku do dziecka, jako myślącej i
                    odrębnej istoty.

                    NIGDZIE tak nie napisalam ze chce z dziecka cokowlwiek robic.
                    NIGDZIE. Nie mam sily komentowac a propos szacunku bo to jest po
                    prostu nieslychane cos takiego napisac...
                  • donkaczka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 14.04.09, 10:21
                    marie, ty bardzo wyrazne diagnozy stawiasz
                    masz jakas duza probe? czy teoretyzujesz? bo mam wrazenie ze snujesz opowiesci z
                    krypty, nie poparte zadnymi danymi, ot przemyslenia takie, ale z duza pewnoscia
                    pisane

                    instytut domana jakos ma zupelne inne zdanie na temat tego, jacy dorosli
                    wyrastaja z dzieci uczonych ich metodami, gdybys zechciala sie zaglebic, to moze
                    oszczedzilabys sobie klawiatury na takie gdybanie
                  • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 14.04.09, 10:42
                    > Zgadzam się z Toba, że dziecko (w pełni zdrowe fizycznie i
                    umyslowo)rodzi sie z
                    > mózgiem jako tabula rasa. I będę przy tej koncepcji też trwała do
                    upadłego wink,
                    > bo choć niewielka statystykę, ale mam, z własnego doświadczenia.
                    > Zreszta wszelkie badania to dzis potwierdzają.

                    Wszystkie? Powiedziałabym, że 50% wink Nie da się zrobić z dziecko bez
                    zdolności muzycznych wirtuoza - można co najwyżej zrobić z niego
                    osobę lubiącą muzykę.
                    • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 14.04.09, 21:51
                      > Wszystkie? Powiedziałabym, że 50% wink

                      wszystkie - wystarczy z nim pocwiczyc pare minut dziennie a po paru
                      latach masz dziecko grajace na instrumencie.

                      Nie da się zrobić z dziecko bez
                      > zdolności muzycznych wirtuoza - można co najwyżej zrobić z niego
                      > osobę lubiącą muzykę.

                      Nie ma czegos takiego jak zdolnosci muzyczne. Jest praca, codzienne
                      cwiczenie, i tyle. Zapytaj kogos znajomego kto gra na czyms
                      przywoicie ile godzin dziennie cwiczy. To zrozumiesz ze nawet ktos
                      kto jest okreslany wirtuozem musi codziennie cwiczyc. Tak samo z
                      dzieckiem.
                      • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 14.04.09, 23:16
                        > wszystkie - wystarczy z nim pocwiczyc pare minut dziennie a po
                        paru latach masz dziecko grajace na instrumencie

                        Ahahahaha smile Mówisz to osbie, która dwa lata uczyła się grać na
                        czymś tak skomplikowanym jak flet. Efekty były zerowe, bo ja
                        zwyczajnie słuchu nie mam. Mam parę innych talentów.
                        Nie wszystkim dano wszystkiego po równo i nawet lata pracy tego nie
                        zniwelują.
                        • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 15.04.09, 09:57
                          > Aniucho. Koncze moj wystep w tym watku, bo zrobilo sie to tak
                          nudne, ze az mnie
                          > dziwi, ze ciagle Ci odpisuje.

                          tym bardziej to czego sie dowiesz od dr Suzuki w "Karmieni miloscia"
                          otworzy ci oczy dlaczego nie umiesz grac albo jak twierdzisz nie
                          masz sluchu.

                          • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 15.04.09, 10:07
                            To ja twierdzę, że nie mam słuchu. Ani głosu, dodam wink I nie mam
                            specjalnych potrzeb muzycznych. Dlatego zapewne nie umiem na niczym
                            grać :]
                      • d.o.s.i.a Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 14.04.09, 23:29
                        > wszystkie - wystarczy z nim pocwiczyc pare minut dziennie a po paru
                        > latach masz dziecko grajace na instrumencie.

                        Grajace co? "Wlazl kotek na plotek"? Dziecko grajace na instrumencie to jeszcze
                        nie utalentowany muzyk, a o to sie tu spieramy. Tym bardziej, ze aby DOBRZE grac
                        na instrumencie (a nie jedynie plumkac sobie) to trzeba wlozyc mnostwo wysilku
                        (i nawet Ty to przyznajesz).

                        Ja nadal twierdze, ze mozg kazdego dziecka jest unikalny i kazde dziecko rodzi
                        sie z innymi predyspozycjami, ktore mozna zaprzepascic, albo wzmacniac. I
                        niestety ale zdania nie zmienie. Jasne, ze kazde dziecko mozna nauczyc grac na
                        instrumencie, pisac, albo programowac (lepiej, albo gorzej), ale NIE KAZDE takie
                        dziecko wyrosnie na wirtuoza, pisarza, ani dobrego programiste, zeby nie wiem
                        jak na rzesach stawalo. Tu wchodza w gre predyspozycje/talent/dar, ktore albo
                        sie ma, albo sie ich nie ma. I sorry, nie przekonasz mnie, ze kazdy czlowiek
                        jest taki sam i kazdy z nas mogl byc Einsteinem. Zbyt duzo widzialam w zyciu
                        ludzi wybitnie utalentowanych, aby ludzic sie, ze kazdy z nas moze byc taki sam.
                        I zbyt wielu ludzi, ktorzy pomimo ogromnej pracy wlozonej w swoj rozwoj
                        pozostali przecietni. Ale spoko, wierz sobie w co chcesz.

                        > Nie ma czegos takiego jak zdolnosci muzyczne.

                        Tak, jasne... A z kazdego mozna zrobic baletnice...

                        >Jest praca, codzienne
                        > cwiczenie, i tyle. Zapytaj kogos znajomego kto gra na czyms
                        > przywoicie ile godzin dziennie cwiczy.

                        To jak to w koncu jest? Raz piszesz, ze dziecko Domanowe bedzie grac na
                        instrumencie nawet jak poswieci temu pare minut dziennie od kolyski i ze w ogole
                        bedzie to dla niego takie proste, latwe i przyjemne, drugi raz, ze wymaga to
                        jednak pracy. Troche niekonsekwentna jestes. O jaka gre na instrumencie Ci
                        chodzi? O plumkanie "wlazl kotek na plotek", czy o wlasne recitale?

                        Powiedz mi, jak to sie dzieje, ze jedni wygrywaja konkursy Chopinowskie, a inni
                        nie? Bo dluzej cwicza? Ha ha ha. Talent i praca (duzo pracy) sa niezbedne aby
                        stworzyc ARTYSTE, w przeciwnym razie powstaje co najwyzej RZEMIESLNIK. A Ty
                        mylisz najwidoczniej jednego z drugim.

                        Jesli chodzi Ci o to, ze dzieki Domanowi mozna nauczyc dowolne dziecko dowolnej
                        umiejetnosci to odpowiedz jest oczywiscie TAK. Mozna. Podobnie jak mozna nauczyc
                        malpe liczyc. Jesli twierdzisz, ze mozna w dziecku dzieki temu wyrobic talent,
                        to NIE, nie mozna. Bo talent, albo sie ma, albo nie. I dobry rodzic w pore ten
                        talent rozpozna i go rozwinie. I nie potrzebny mu bedzie do tego Doman.

                        Aniucho. Koncze moj wystep w tym watku, bo zrobilo sie to tak nudne, ze az mnie
                        dziwi, ze ciagle Ci odpisuje.
                        • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 15.04.09, 09:52
                          > Grajace co? "Wlazl kotek na plotek"? Dziecko grajace na
                          instrumencie to jeszcze
                          > nie utalentowany muzyk, a o to sie tu spieramy. Tym bardziej, ze
                          aby DOBRZE gra
                          > c
                          > na instrumencie (a nie jedynie plumkac sobie) to trzeba wlozyc
                          mnostwo wysilku
                          > (i nawet Ty to przyznajesz).

                          w wieku 3 czy 6 lat wystarczy cwiczyc od 5 do 25 minut dziennie.
                          Logiczne chyba jest ze im dluzszy i im trudniejszy utwor tym wiecej
                          go cwiczysz. To chyba jest prosta matma.

                          > Ja nadal twierdze, ze mozg kazdego dziecka jest unikalny i kazde
                          dziecko rodzi
                          > sie z innymi predyspozycjami, ktore mozna zaprzepascic, albo
                          wzmacniac. I
                          > niestety ale zdania nie zmienie. Jasne, ze kazde dziecko mozna
                          nauczyc grac

                          rozmowa z toba to jak rozmowa ze sciana. Sorry ale pisze po raz
                          kolejny to samo co wczesniej a ty dalej swoje. Chociaz musze
                          przyznac ze cos tam do ciebie juz trafia.

                          W mojej rodzinie mamy takie powiedzenie (dosc obcesowe ale adekwatne
                          do tego przykladu): "Nawet malpa w cyrku nauczy sie tanczyc" czyli
                          kazdy moze grac na czymkowliek sie nauczy ale trzeba to zaczac
                          wczesnie i systematycznie. Jesli 7 latek musi cwiczyc 1 godz.
                          dziennie zeby tego "wlazl kotek na plotek" zagrac to 3 latek
                          potrzebuje 5 minut dziennie. Roznica jest kolosalna a efekty i tak
                          beda takie same z tym wyjatkiem ze dziecko bedzie miec wiecej czasu
                          na zabawe a nie na sleczenie nad skrzypcami.

                          Tu wchodza w gre predyspozycje/talent/dar, ktore albo
                          > sie ma, albo sie ich nie ma. I sorry, nie przekonasz mnie, ze
                          kazdy czlowiek
                          > jest taki sam i kazdy z nas mogl byc Einsteinem.

                          Kazdy jest jesli wczesnie sie z nim zacznie. 7 lat zeby zaczac
                          edukacje muzyczna to jest stanowczo za pozno. Kazdy kot mial
                          jakikowliek zwiazek z muzyka to ci powie. Mam kolege ktory zostal
                          przyjety do szkoly muz. w wieku 8 lat i sam mowi ze tem jeden rok
                          opoznienia ciagnie sie za nim do dzisiaj. Pomysl co by sie stalo
                          gdyby to byly 2 lata.

                          I podaje tylko przyklady szkoly muz. ale dla mnie to odnosi sie do
                          kazdego rodzaju dzialanosci czlowieka.

                          > I zbyt wielu ludzi, ktorzy pomimo ogromnej pracy wlozonej w swoj
                          rozwoj
                          > pozostali przecietni. Ale spoko, wierz sobie w co chcesz.

                          I ty tez masz prawo wierzyc w co chcesz. Jak dorobisz sie dzieci
                          moze zaczniesz zmieniac zdanie smile


                          > To jak to w koncu jest? Raz piszesz, ze dziecko Domanowe bedzie
                          grac na
                          > instrumencie nawet jak poswieci temu pare minut dziennie od
                          kolyski i ze w ogol
                          > e
                          > bedzie to dla niego takie proste, latwe i przyjemne, drugi raz, ze
                          wymaga to
                          > jednak pracy.

                          a 5 min dziennie cwiczen w wieku 3 lat to nie praca? Jakas tam ale
                          wciaz praca. To chyba logiczne ze im wiecej grasz trudnijeszych
                          utworo tym wiecej musisz cwiczyc. To jest latwe i przyjemne jak ma
                          sie do tego pasje i to sie lubi. Dziecko odpowiednio prowadzone
                          bedzie kochac grac na instrumencie ale nie wykluczam ze w wieku np.
                          12 lat powie ze bardziej go chemia interesuje i woli na to poswiecac
                          wiecej czasu. I to jest ok. Grac i tak juz bedzie potrafic a ze
                          wirtuozem nie bedzie chcialo zostac to jest tez ok.


                          > Powiedz mi, jak to sie dzieje, ze jedni wygrywaja konkursy
                          Chopinowskie, a inni
                          > nie? Bo dluzej cwicza? Ha ha ha. Talent i praca (duzo pracy) sa
                          niezbedne aby
                          > stworzyc ARTYSTE, w przeciwnym razie powstaje co najwyzej
                          RZEMIESLNIK. A Ty
                          > mylisz najwidoczniej jednego z drugim.

                          Ja nie nic nie myle tylko ty rozumiesz b. malo z tego co my tu
                          piszemy. Cwiczenie na instrumencie to tylko jedna strona medalu,
                          druga to umuzykalnianie, chodzenie na koncerty, czytanie, sluchanie
                          muzyki, rozwijanie wrazliwosci, etc. Suzuki mowi wyraznie ze wnetrze
                          czlowieka od razu widac jak na dloni jak gra na instrumencie. Jesli
                          malo co jest w tym wnetrzu to niestety to nie jest wirtuozeria. Ja
                          sie z tym kompletnie zgadzam.

                          I tu przypomina mi sie kolejna rzecz - moja prof. od ekonomii na
                          marudzenie co niektorych studentow z np. marketingu dlaczego my
                          musimy sie tego uczyc odpowiadla:"dlatego zeby byc ludzmi dobrze
                          wyksztlaconymi". I to jest kwintesencja dla mnie tego ze samo
                          cwiczenie i rycie materialu to jest tylko jeden krok do bycia
                          czlowiekiem wyksztlaconym. Wiele z was pytalo a po co
                          dziecka "zmuszac" do gry na instrumencie? (i dalej podkreslam nikt
                          nikogo do niczego nei zmusza) Po to zeby bylo czlowiekiem
                          wszechstronnie wyksztalconym, by potrafilo sie poprawnie wyslowic,
                          byc czlowiekiem wrazliwym i o pieknym wnetrzu. I o to w tym
                          wszystkim chodzi a nie o geniuszowanie czy wirtuozowanie, ze tak sie
                          wyraze.

                          Bo talent, albo sie ma, albo nie. I dobry rodzic w pore ten
                          > talent rozpozna i go rozwinie. I nie potrzebny mu bedzie do tego
                          Doman.


                          Dosia - idz czytaj ksaizki a propos rozwoju dzieci. Wiesz tak
                          zatrwazajaco malo, ze powinnas dla samej siebie i do tego zeby
                          dyskutowac w miare sensownie zrobic.

                          > Aniucho. Koncze moj wystep w tym watku, bo zrobilo sie to tak
                          nudne, ze az mnie
                          > dziwi, ze ciagle Ci odpisuje.

                          wreszcie wink

                          • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 15.04.09, 10:05
                            > W mojej rodzinie mamy takie powiedzenie (dosc obcesowe ale
                            adekwatne
                            > do tego przykladu): "Nawet malpa w cyrku nauczy sie tanczyc" czyli
                            > kazdy moze grac na czymkowliek

                            I właśnie o tym piszemy: ażdy może nauczyć się grać - jakoś. Po
                            dwóch latach umiałam wyświstać na flecie "Wlazł kotek", osoby
                            bardziej uzdolnione muzycznie umiały ciut jakby więcej. Poza tym ja
                            grałam z niechęcią, bo wcale mnie to nie interesowało, ale niestety
                            szkoła wymagała.

                            > Kazdy jest jesli wczesnie sie z nim zacznie.

                            Naprawdę uważasz, że wszyscy możemy osiągnąć tyle samo? Przecież
                            nawet nasze predyspozycje biologiczne, an które nie mamy prawie
                            żadnego wpływu, się różnią!

                            > To jest latwe i przyjemne jak ma
                            > sie do tego pasje i to sie lubi

                            Więc jednak wiesz, że nie każdy lubi to samo i nie każdy będzie
                            wszystko robił równie dobrze?
                            • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 15.04.09, 11:45
                            • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 15.04.09, 11:50
                              > I właśnie o tym piszemy: ażdy może nauczyć się grać - jakoś. Po
                              > dwóch latach umiałam wyświstać na flecie "Wlazł kotek", osoby
                              > bardziej uzdolnione muzycznie umiały ciut jakby więcej.

                              te osoby poswiecaly wiecej czasu na cwiczenie i mialy wiekszy zapal
                              od ciebie. Dalej zdolnosci to nic innego niz praca i sytematyczne
                              cwiczenie.

                              > Więc jednak wiesz, że nie każdy lubi to samo i nie każdy będzie
                              > wszystko robił równie dobrze?

                              w pewnym wieku dziecko czy nastolatek decyduje na co chce poswiecic
                              swoje zycie. I to jest wybor dziecka. Trudno od malego dziecka tego
                              wymagac. Trzeba je wszechstronnie przygotowac do takich wyborow. W
                              koncu szkola podstawowa czy muzyczna robia dokladnie to samo. Z ta
                              roznica ze matki robia to z miloscia i przyjemnoscia przemieniajac
                              taka edukacje w swietna zabawe.

                              > Naprawdę uważasz, że wszyscy możemy osiągnąć tyle samo? Przecież
                              > nawet nasze predyspozycje biologiczne, an które nie mamy prawie
                              > żadnego wpływu, się różnią!

                              jak wyzej. W pewnym wieku dokonujemy wyborow co chcemy w zyciu
                              robic.

                              • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 17.04.09, 00:31
                                > Dalej zdolnosci to nic innego niz praca i sytematyczne cwiczenie.

                                Wiesz, czym się rózni artysta od rzemieślnika?

                                • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 17.04.09, 16:56
                                  Zdolnosci to absolutnie co innego niz ciężka praca i systematyczne
                                  ciwiczenie, niestety. Oczywiscie, ze praca i cwiczenie może rozwinąć
                                  zdolności, ale ich nie stoworzy. Brak pielegnowania zdolnosci moze
                                  je stlumic, ale wcale nie musi.
                                  Róznica - taka, zę można uczac dziecko codziennie nauczyc je czytać
                                  w wieku 3 lat - i to jest efekt cięzkiej pracy, dziecko nie musi byc
                                  zdolne. Zdolne dziecko może natomias zaskoczyc rodziców płynnym
                                  czytaniem w wieku 3 lat - mimo, ze nigdy nikt go tego nie uczył.
                                  No i z najwiekszej pracowitosci, najwiekszej pracy bez zdolnosci nie
                                  wyniknie nic wiecej niz przecietna poprawność.
                • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 14.04.09, 10:37
                  > nie ma czegos takiego - kazde zdrowe dziecko jest tzw. biala
                  kartka
                  > i to co na niej zostanie zapisane zalezy od srodowiska i bodzcow
                  > jakie pozniej dostanie.

                  Jasne. A geny i wrodzone predyspozycje nie mają nic do powiedzenia.
                  • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 15.04.09, 12:05
                    > Jasne. A geny i wrodzone predyspozycje nie mają nic do powiedzenia.

                    Geny moga decydowac o naszej sile zyciowej - energii, wyzszym czy
                    nizszym wzroscie, kolorze oczu, wlosow, kolorze skory, etc.

                    To co ty nazywasz wrodzonymi prsedyspozycjami wg mnie jest tylko tym
                    co dziecko wyuczylo sie obserwujac swoich bliskich. Przykladem jest
                    np. corka majaca taki sam timbre glosu jak matka. To nei sa geny
                    tylko genialny sluch dziecka sluchajac glosu matki od urodzenia
                    upodobnil swoj glos do jej glosu.
                    • d.o.s.i.a Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 15.04.09, 14:39
                      > Geny moga decydowac o naszej sile zyciowej - energii, wyzszym czy
                      > nizszym wzroscie, kolorze oczu, wlosow, kolorze skory, etc.

                      Geny decyduja o budowie oka, o kolorze skory, ale o budowie mozgu
                      juz nie? Mimo, ze to taki sam organ jak i kazdy inny? Dlaczego mozg
                      jest inny i nie podlega tym samym prawom genetyki, ani wplywom
                      srodowiskowym w wieku okoloplodowym? Ano, bo Aniucha tak uwaza, bo
                      sie naczytala Suzuki. To teraz juz wiemy: kazde dziecko rodzi sie ze
                      swoim wlasnym genotypem, liniami papilarnymi, kolorem oczu, ale MOZG
                      dostaje z produkcji seryjnej (pewnie jeszcze z atestem) - taki sam
                      jak kazde inne dziecko. 500mln neuronow na start i ani grama istoty
                      szarej wiecej niz dziecko z porodowki obok. Mozna miec genetycznie
                      zakodowane predyspozycje do chorob, ale juz do konkretnych zdolnosci
                      absolutnie nie. Dlaczego? Bo tak uwaza Aniucha.

                      Sorry Aniucha, ale nie moge sie powstrzymac: BREDZISZ. Coraz
                      bardziej i bardziej.

                      PS. Ciekawe jestem jak wytlumaczysz, ze mozgi dzieci opoznionych w
                      rozwoju roznia sie od mozgow dzieci "normalnych"... I to, ze dzieci
                      autystyczne charakteryzuja sie z reguly wybitnymi zdolnosciami
                      matematycznymi?

                      > To co ty nazywasz wrodzonymi prsedyspozycjami wg mnie jest tylko
                      tym co dziecko wyuczylo sie obserwujac swoich bliskich. Przykladem
                      jest np. corka majaca taki sam timbre glosu jak matka. To nei sa
                      geny tylko genialny sluch dziecka sluchajac glosu matki od urodzenia
                      > upodobnil swoj glos do jej glosu.


                      Boszsz. Co za bzdury.
                      • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 16.04.09, 15:55
                        >
                        > Geny decyduja o budowie oka, o kolorze skory, ale o budowie mozgu
                        > juz nie? Mimo, ze to taki sam organ jak i kazdy inny? Dlaczego
                        mozg
                        > jest inny i nie podlega tym samym prawom genetyki, ani wplywom
                        > srodowiskowym w wieku okoloplodowym?

                        ok, koloru skory nie zmienisz ani koloru oczy, ale swoj mozg mozesz
                        uzywac b. sprawnie, uzywac wiecej niz przecietni ludzie, rozwinac,
                        etc.

                        Sa badania naukowe ktore potwierdzaja ze dzieci matek ktore w ciazy
                        sluchaly np. Mozarta czy tam sie uczyly - reaguja na to i to tez ma
                        tam jakis wplyw na plod. Tak samo jak dzieci ktore po porodzie dalej
                        sluchaja np. Mozarta - reaguja na niego np. usmiechajac sie. To co
                        to oznacza? Ze mozg juz w plodzie mozna jakos tam stymulowac. I to
                        nie sa moje slowa ale slowa jakis tam madrych ludzi ktorzy cos tam
                        juz przede mna i toba odkryli.

                        Powtarzam ci po raz kolejny - CZYTAJ dziewczyno wiecej bo wiesz
                        zatrwazajaco malo.

                        > To co ty nazywasz wrodzonymi prsedyspozycjami wg mnie jest tylko
                        > tym co dziecko wyuczylo sie obserwujac swoich bliskich. Przykladem
                        > jest np. corka majaca taki sam timbre glosu jak matka. To nei sa
                        > geny tylko genialny sluch dziecka sluchajac glosu matki od
                        urodzenia
                        > > upodobnil swoj glos do jej glosu.
                        >
                        >
                        > Boszsz. Co za bzdury.

                        taaak - zebym to jeszcze ja byla taka madra i to wymyslila big_grin
                        Dziecko, to jest moja prawie ze przekalkowana wypowiedz jednego z
                        psychologow ktory nad tym pracowal przez pare lat. Wiec nie
                        podwazasz MOJEJ wiedzy tylko wiedze naukowa smile

                        No, ale ty wszystko wiesz nieprawdaz?! wink

                        Mozna miec genetycznie
                        > zakodowane predyspozycje do chorob, ale juz do konkretnych
                        zdolnosci
                        > absolutnie nie. Dlaczego? Bo tak uwaza Aniucha.


                        i tak jak wyzej - nie ja tylko ludzie naukowcy milion razy madrzejsi
                        i ode mnie i od ciebie.


                        Doska - rozumiem ze jestes typem mlodej, ktora mysli ze wszystkie
                        rozumy pozjadala. Zycze ci zeby najblizsza przyszlosc zwerfikowala
                        twoje nad wyraz waskie poglady. Wierz mi spadna na ciebie jak grom z
                        jasnego nieba i wtedy grzecznie z podkulonym ogonkiem spojrzysz na
                        swoja bute i zobaczysz ze mialas takie klapki na oczach ze bylas
                        prawie slepa.

                        Adios!
                        • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 17.04.09, 00:29
                          > ok, koloru skory nie zmienisz ani koloru oczy, ale swoj mozg
                          mozesz uzywac b. sprawnie,

                          Kolor skóry akurat można zmienić. I jasne, że można mózg rozwijać,
                          stymulować, z tym chyba nikt nie dyskutuje. Tylko nie każdy rodzi
                          się z takim samym mózgiem, czego Ty nie chcesz przyjąć do
                          wiadomości. Pomyśl: mamy rózne oczy, włosy, nosy - dlaczego
                          mielibyśmy mieć takie same mózgi?

                          > Dziecko, to jest moja prawie ze przekalkowana wypowiedz jednego z
                          > psychologow ktory nad tym pracowal przez pare lat. Wiec nie
                          > podwazasz MOJEJ wiedzy tylko wiedze naukowa smile

                          Akurat wiedza z zakresu nauk społecznych jest umiarkowanie pewna :]
                          Mówię to jako socjolożka, która niejedno badanie widziała.

                          > Wierz mi spadna na ciebie jak grom z
                          > jasnego nieba i wtedy grzecznie z podkulonym ogonkiem spojrzysz na
                          > swoja bute i zobaczysz ze mialas takie klapki na oczach ze bylas
                          > prawie slepa.

                          Jesteś zadufana w sobie i przekonana o własnej nieomylności. Słowa o
                          bucie bardzo tu pasują, fakt.
                          • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 20.04.09, 09:27
                            > Kolor skóry akurat można zmienić.

                            mozna w pozniejszym zyciu rozjasnic ciemny kolor skory ale ze
                            zmienic??? No chyba ze wiesz cos wiecej niz ja.

                            Tylko nie każdy rodzi
                            > się z takim samym mózgiem, czego Ty nie chcesz przyjąć do
                            > wiadomości.

                            uscislijmy - w tej dyskusji zakladamy (przynajmniej ja tak zakladam)
                            ze mowimy o zdrowych dzieciach, urodzonych bez zadnych wad czy
                            innych stwierdzonych problemach, dzieciach ktorych matki prawidlwowo
                            sie odzywialy w ciazy, przyjmowaly kwas foliowy i niezbedne
                            suplementy, ktorych ciaza przebiegala bez ryzyka jak i porod. Jesli
                            o takich dzieciach mowimy - to niestety mozg bedzie taki sam albo
                            inaczej mowiac - ich mozg bedzie mial taki sam potencjal.

                            > Akurat wiedza z zakresu nauk społecznych jest umiarkowanie
                            pewna :]
                            > Mówię to jako socjolożka, która niejedno badanie widziała.

                            nie tylko z tego zakresu, ale jesli od powiedzymy 50 lat kolejne
                            badania zblizone w zakresie udowadniaja to samo - to cos w tym
                            jest smile

                            > Jesteś zadufana w sobie i przekonana o własnej nieomylności.
                            Słowa o
                            > bucie bardzo tu pasują, fakt.

                            ja wierze w jedna rzecz - w niezmierzony ludzki i dzieciecy
                            potencjal. Nazywaj to jak chcesz ale nie lykam opowiesci Dosi czy
                            paru innych ktore twierdza ze czegos tam nie mozna robic bo sie w
                            nie takiej rodzinie urodzilo albo w nie takim kraju. Dla mnie to
                            jest limitowanie samego siebie i sowjego dziecka. Prawda ale jaka
                            prosta i trudna, dla niektorych, do przyjecia.

                            Nie ma czegos takiego jak nie umiem, nie potrafie i nie moge. Nie w
                            moim swiecie - lepiej sprobowac i poniesc porazke niz sluchac
                            wszystkich dookola i potem zalowac ze sie nie sprobowalo. Ktos
                            bardzo madry mi to kiedys powiedzial i mial absolutna racje.
                            • paszczakowna1 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 20.04.09, 12:26
                              > uscislijmy - w tej dyskusji zakladamy (przynajmniej ja tak zakladam)
                              > ze mowimy o zdrowych dzieciach, urodzonych bez zadnych wad czy
                              > innych stwierdzonych problemach, dzieciach ktorych matki prawidlwowo
                              > sie odzywialy w ciazy, przyjmowaly kwas foliowy i niezbedne
                              > suplementy, ktorych ciaza przebiegala bez ryzyka jak i porod. Jesli
                              > o takich dzieciach mowimy - to niestety mozg bedzie taki sam albo
                              > inaczej mowiac - ich mozg bedzie mial taki sam potencjal.
                              >
                              > > Akurat wiedza z zakresu nauk społecznych jest umiarkowanie
                              > pewna :]
                              > > Mówię to jako socjolożka, która niejedno badanie widziała.
                              >
                              > nie tylko z tego zakresu, ale jesli od powiedzymy 50 lat kolejne
                              > badania zblizone w zakresie udowadniaja to samo - to cos w tym
                              > jest smile

                              Jakieś dowody na te rewelacje? Na temat kwestii 'geny a środowisko w IQ'
                              napisano tony papieru, badano rodzeństwa wychowujące się osobno, bliźniaki
                              jednojajowe wychowujące się osobno, itp itd, i wyniki twardo wskazują, że IQ
                              jest w przeważającej mierze (około 80%) determinowane przez wyposażenie
                              genetyczne (żeby było śmieszniej, w większej mierze u dorosłych niż u dzieci) i
                              warunki życia płodowego (na który wpływ mieć owszem możemy, ale ograniczony).

                              Polecam zapoznanie się np z tym artykułem:

                              www.nature.com/nature/journal/v388/n6641/full/388468a0.html
                              Czyli - żebyś stawała na uszach, z dziecka predysponowanego 'z urodzenia' do
                              przeciętnego IQ geniusza matematycznego nie zrobisz.
                              • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 14:28
                                > Jakieś dowody na te rewelacje? Na temat kwestii 'geny a środowisko
                                w IQ'
                                > napisano tony papieru, badano rodzeństwa wychowujące się osobno,
                                bliźniaki
                                > jednojajowe wychowujące się osobno, itp itd, i wyniki twardo
                                wskazują, że IQ
                                > jest w przeważającej mierze (około 80%) determinowane przez
                                wyposażenie
                                > genetyczne (żeby było śmieszniej, w większej mierze u dorosłych
                                niż u dzieci) i
                                > warunki życia płodowego (na który wpływ mieć owszem możemy, ale
                                ograniczony).


                                to jest ta odwieczna dyskusja nature vs. nurture. Ja jestem za
                                nurture. Bo co z tego ze ktos cos tam ma extra w mozgu (e.g. extraz
                                zwoje) jesli ich nigdy nei stymulowal??? Znasz te
                                powiedzenie "talenty nie uzywane zanikaja?". I tak to dla mnie z
                                tymi talentami jest - co to niektorzy twierdza dostaja od Boga.


                                Talent trzeba pielegnowac i rozwijac poprzez zdrowe odzywianie (np.
                                matki w ciazy a potem dziecka) i poprzez stymulacje (np. odp.
                                srodowisko, czytanie ksaizke, ruch fizyczny).


                                Niektore z was twierdza, ze nawet niektore rodzenstwo ma tak ze
                                jednen to geniusz a drugi normalny. Bo kazde z tych dzieci juz nie
                                dorasta w takim samym srodowisku. Dziecko pierworodne jest inne, niz
                                tez 4 z kolei. Zazywczaj najmlodsze dzieci lepiej sobie z wszystkim
                                radza bo dorastaly w bardzo zroznicowanym srodowisku uczac sie od
                                starszedo rodzenstwa i rodzicow - podkreslam to nie moje rewelacje
                                ale przeczytane w jakims artykule o dzieciach. Wiec mowienie ze
                                trojka dzieci z tej samej rodziny tak samo chowana a tylko jedno ma
                                talent - nie jest prawda. Kazde z tych dzieci dorasta w innym
                                srodowisku z w/w powodow.

                                > Czyli - żebyś stawała na uszach, z dziecka predysponowanego 'z
                                urodzenia' do
                                > przeciętnego IQ geniusza matematycznego nie zrobisz.


                                no to wierz w te 'rewelacje' sama. Mi tego nie wciskaj, bo nawet cos
                                tak swiecie wierzonego jak sluch absolutny (niektorzy twierdza ze
                                wrodzony) mozna WYCWICZYC. Jesli sie zacznie odpowiednio wczesnie.
                                • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 14:50
                                  > to jest ta odwieczna dyskusja nature vs. nurture.

                                  Kultura i natura to się zwie w naszym ojczystym języku. I tak, to
                                  jest odwieczny spór i to, że TY wierzysz tylko w kulturę, nie
                                  oznacza, że ja też muszę.

                                  > Znasz te powiedzenie "talenty nie uzywane zanikaja?".

                                  Zaraz... Czy jednak wiesz, że ludzie mająa talenty, a nie wszyscy to
                                  samo?
                                  No i jasnym jest, że same wrodzone predyspozycje to za mało - ale
                                  ułatwiają rozwój w danym kierunku.

                                  > > Czyli - żebyś stawała na uszach, z dziecka predysponowanego 'z
                                  > urodzenia' do przeciętnego IQ geniusza matematycznego nie zrobisz.
                                  >
                                  > no to wierz w te 'rewelacje' sama. Mi tego nie wciskaj

                                  Powiedz mi, jak sprawić, by osoba o wzroście 160 cm była wybitna
                                  koszykarką. Też da się to wyćwiczyć?
                                  • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 15:51
                                    Albo osoba dowolnego wzrostu wybitnym poetą? Mozna nauczyc pisac i
                                    skladac rymy, pisać wierszyki okolicznosciowe, ale wybitnego poety
                                    stworzyć sie nie da.
                                • paszczakowna1 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 22.04.09, 00:25
                                  > to jest ta odwieczna dyskusja nature vs. nurture. Ja jestem za
                                  > nurture.

                                  Możesz być 'za' wieloma rzeczami. Łącznie z tym, ze ziemia jest płaska. Nauka co
                                  prawda twierdzi inaczej, ale cóż to przeszkadza? Musze zresztą przyznać, że
                                  mocno mnie zaintrygowałaś, bo myślałam, że idea 'tabula rasa' umarła razem z
                                  Rousseau, a tymczasem, jak widać, w rozmaitych zakamarkach się ostała.

                                  > no to wierz w te 'rewelacje' sama

                                  Wierzę to ja w Boga. To natomiast jest wiedza, czyli coś oparte na przyzwoitej
                                  jakości badaniach naukowych (wielka szkoda, że nie pofatygowałaś się przeczytać
                                  bodaj abstraktu zalinkowanego artykułu - mam nadzieję, że wiesz, co to jest
                                  'Nature'?), a nie na enigmatycznych 'artykulach naukowych'(proszę o odnosniki),
                                  'lekcjach biologii' tudzież 'jakimś artykule o dzieciach'.

                                  > Niektore z was twierdza, ze nawet niektore rodzenstwo ma tak ze
                                  > jednen to geniusz a drugi normalny. Bo kazde z tych dzieci juz nie
                                  > dorasta w takim samym srodowisku.

                                  A co, jeśli ludzie z identycznym wyposażeniem genetycznym dorastają w różnych
                                  środowiskach? Wyobraź sobie, że takie badania dość dawno temu zrobiono.
                                  • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 22.04.09, 09:23
                                    >
                                    > Możesz być 'za' wieloma rzeczami. Łącznie z tym, ze ziemia jest
                                    płaska. Nauka c
                                    > o
                                    > prawda twierdzi inaczej, ale cóż to przeszkadza?

                                    kobieto sama sobei zaprzeczasz z postu na post. Ja jestem za
                                    praktykami takimi jak Doman czy dr Suzuki ktorzy , doslownie, zycie
                                    swoje poswiecili rozowjowi dzieci. Instytut Ksztalcenia Talentow w
                                    Japonii istnieje od wielu lat (chyba z 60 lat) ich praca jest
                                    szeroko opisywana i znana na Zachodzie. Rewelacje grup psychologow
                                    nie robia na mnie wrazenia. To co teraz tak przez nich jest goraca
                                    polecane (np. stymulacja dziecka poprzez zabawe czy zabawki
                                    edukacyjne) jest niczym innym niz popluczynami prac Domana czy dr
                                    Suzuki.

                                    Musze zresztą przyznać, że
                                    > mocno mnie zaintrygowałaś, bo myślałam, że idea 'tabula rasa'

                                    to nie ja uzylam ale mariefurie. Kolejny przyklad "niechlujnosci"
                                    umyslowej.


                                    > Wierzę to ja w Boga. To natomiast jest wiedza, czyli coś oparte na
                                    przyzwoitej
                                    > jakości badaniach naukowych (wielka szkoda, że nie pofatygowałaś
                                    się przeczytać
                                    > bodaj abstraktu zalinkowanego artykułu - mam nadzieję, że wiesz,
                                    co to jest
                                    > 'Nature'?), a nie na enigmatycznych 'artykulach naukowych'(proszę
                                    o odnosniki),
                                    > 'lekcjach biologii' tudzież 'jakimś artykule o dzieciach'.

                                    ale co ty podalas? link na jakis tam artykul ktory TY uwazasz za
                                    interesujacy. Ktory TY myslisz ze jest jedyna wyrocznia dot.
                                    dzieci??? Wierz czy mysl co chcesz - masz do tego prawo zyjesz w
                                    wolnym kraju.
                                    I jeszcze ten komentarz a propos co ja czytam - czyli co mam ci
                                    podac to co przeczytalam w ciagu ost. 30 lat???

                                    > A co, jeśli ludzie z identycznym wyposażeniem genetycznym
                                    dorastają w różnych
                                    > środowiskach? Wyobraź sobie, że takie badania dość dawno temu
                                    zrobiono.


                                    i wyobraz sobie o tym tez pisalam, ale dalej widze ze twoje
                                    niechlujstwo umyslowe tego nie zauwazylo.



                                    • paszczakowna1 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 22.04.09, 09:58
                                      > > A co, jeśli ludzie z identycznym wyposażeniem genetycznym
                                      > dorastają w różnych
                                      > > środowiskach? Wyobraź sobie, że takie badania dość dawno temu
                                      > zrobiono.
                                      >
                                      >
                                      > i wyobraz sobie o tym tez pisalam, ale dalej widze ze twoje
                                      > niechlujstwo umyslowe tego nie zauwazylo.

                                      Nawet nie będę pytała, gdzie rzekomo pisałaś, bo jakoś odeszła mi ochota na
                                      dalszą dyskusję. Jak wygrzeczniejesz, możemy rozmawiać.
                            • d.o.s.i.a Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 20.04.09, 17:40
                              > nie lykam opowiesci Dosi czy paru innych ktore twierdza ze czegos
                              tam nie mozna robic bo sie w nie takiej rodzinie urodzilo albo w nie
                              w takim kraju.

                              A gdzie ktokolwiek to napisal???
                              Naprawde chyba powinnas wrocic do przedszkola i jeszcze raz nauczyc
                              sie czytac. Tym razem ZE ZROZUMIENIEM.

                              Polecam Twojej uwadze ostanie numery Focusa i Przekroju Nauka. Jak
                              na zawolanie, jest tam kilka artykulow, ktore moglyby rozszerzyc
                              conieco Twoje horyzonty. W szczegolnosci polecam arytkul na temat
                              genetycznych predyspozycji czlowieka zakodowanych w mozgu (tak, tak,
                              nasze mozgi sie roznia...) oraz wplywie pracy (tzw. "dupogodzin") na
                              rozwijanie tychze predyspozycji. Wnioski bardzo ciekawe.

                              Bardzo ciekawy jest tez artykul na temat powstawania synaps i
                              dlaczego stymulowanie dziecka (sluchanie Mozarta itp.) w kolysce
                              oraz w ciazy NIC NIE ZMIENIA i nie przyczynia sie do szczegolnego
                              ich wzrostu (innymi slowy - nie ma znaczenia kiedy rozpocznie sie
                              proces nauki).

                              Poczytaj, pomysl, moze troche Ci sie te Twoje horyzonty przesuna.
                              • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 20.04.09, 22:00
                                jesli kazdy moze wszystko, to prawdopodobnie bardzo rozczarujesz się
                                swoim dzieckiem, kiedy się okaze, że nie rozumie np. matematyki czy
                                jest fatalne w biegach. Bo przeciez to bedzie jedynie jwj wina -
                                moglaby, ale się niedostatecznie przyklada. Kazda jej porazka bedzie
                                jej wina, niczego innego. Bo zgodnie z ta teoria kazdy, kto nie robi
                                perfekcyjnie wszyskiego jest albo źle stymulowany przez rodzicow,
                                albo sam sobie winien.
                                A więć w wychowanie Twojej corki wpisane jest jej wieczne
                                niezadowolenie z siebie. Nie bedzie mogla powiedzieć "cóż, nie
                                jestem zdolna do matematyki" tylko "cóż, jestem leniwa, nieudana".
                                Nie ma szans nie zmarnowac sobie w ten sposób samooceny.
                              • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 14:49
                                > A gdzie ktokolwiek to napisal???

                                twoje slowa, ze cwiczyc sobei granie czy sluch moze tylko dziecko
                                wychowywane w rodzinie muzykow. Co za totalna bzdura!!!

                                > Bardzo ciekawy jest tez artykul na temat powstawania synaps i
                                > dlaczego stymulowanie dziecka (sluchanie Mozarta itp.) w kolysce
                                > oraz w ciazy NIC NIE ZMIENIA i nie przyczynia sie do szczegolnego
                                > ich wzrostu (innymi slowy - nie ma znaczenia kiedy rozpocznie sie
                                > proces nauki).

                                taak, raczej mi sie wydaje ze nie za bardzo zrozumialas to
                                przeslanie tego artykulu. Bo jesli tam jest napisane ze w kazdym
                                wieku mozna sie czegos nauczyc i wciaz stymulowac mozg (bo mam
                                wrazenie ze o tym mowa) - to prawda. Wg tego co napisalas moglabym
                                wywnioskowac ze powinno sie odlozyc formalna nauke w szkole az do
                                poznej starosci - co jest dla mnie kolejnym wskaznikiem ze ty malo,
                                oprocz swojego dziubania w SAP-ie, rozumiesz. Albo jeszcze inaczej,
                                jestes przykladem waskotorowego myslenia gdzie nei rozwijano sie
                                bardziej ogolnie ale w jednym waskim kierunku. I dlatego czytajac
                                ciebie - widze jakie braki w twoim wychowaniu poczyniono.
                                • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 14:56
                                  > co jest dla mnie kolejnym wskaznikiem ze ty malo,
                                  > oprocz swojego dziubania w SAP-ie, rozumiesz. (...) I dlatego
                                  czytajac ciebie - widze jakie braki w twoim wychowaniu poczyniono.

                                  "Czytając Ciebie", też widzę, jakie braki w Twoich wychowaniu
                                  poczyniono, niestety.
                                • d.o.s.i.a Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 16:44
                                  > taak, raczej mi sie wydaje ze nie za bardzo zrozumialas to
                                  > przeslanie tego artykulu.


                                  Taaaaa. Tobie sie wydaje...

                                  > co jest dla mnie kolejnym wskaznikiem ze ty malo, oprocz swojego
                                  dziubania w SAP-ie, rozumiesz.


                                  Nie galopujesz sie za bardzo???


                                  > I dlatego czytajac ciebie - widze jakie braki w twoim wychowaniu
                                  poczyniono.

                                  A ja czytajac Ciebie widze, ze jestes idiotka.
                            • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 20.04.09, 22:03
                              > mozna w pozniejszym zyciu rozjasnic ciemny kolor skory ale ze
                              > zmienic??? No chyba ze wiesz cos wiecej niz ja.

                              Rozjaśnic, czyli zmienić, prawda? Dośc radykalnie, jak w wypadku
                              Jacksona.

                              > uscislijmy - w tej dyskusji zakladamy (przynajmniej ja tak
                              zakladam) ze mowimy o zdrowych dzieciach, urodzonych bez zadnych wad
                              (...) to niestety mozg bedzie taki sam albo
                              > inaczej mowiac - ich mozg bedzie mial taki sam potencjal.

                              Jakim cudem, zapytam raz jeszcze? Zastanów się, w jaki sposób geny,
                              które wpływają na nasze oczy, brwi, rzęsy, nosy i wątroby, miałyby
                              nagle nie wpływać na nasze mózgi. Toż to taki sam organ jak inne.

                              > Nie ma czegos takiego jak nie umiem, nie potrafie i nie moge. Nie
                              w moim swiecie - lepiej sprobowac i poniesc porazke

                              No własnie, można ponieść porażkę, bo nie każdy jest tak samo
                              uzdolniony we wszytkich kierunkach.
                              • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 14:42
                                > No własnie, można ponieść porażkę, bo nie każdy jest tak samo
                                > uzdolniony we wszytkich kierunkach.

                                to po co sa szkoly podstawowe i srednie wtedy? Jesli juz dziecka
                                powinnismy sie zdecydowac co robic w zyciu??? To dopiero bylby
                                swiat! Smutny i nudny.

                                I oto chodzi ze mozesz nauczyc sie tych wszystkich rzeczy
                                odpowiednie wczesnie i potem to starsze dziecko wybierze co mu sie
                                najbardziej podoba. Ale niestety tego sie nie dowie jesli nie
                                sprobuje i doklandie to samo robi szkola - daje szanse KAZDEMU w
                                KAZDEJ dziedzinie.
                                • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 14:54
                                  > to po co sa szkoly podstawowe i srednie wtedy?

                                  Po to, by dać każdemu podstawowy poziom edukacji, który każdy
                                  (odwazne założenie, ale co mi tam) może przyswoić?

                                  > Jesli juz dziecka
                                  > powinnismy sie zdecydowac co robic w zyciu??? To dopiero bylby
                                  > swiat! Smutny i nudny.

                                  Nic takiego nie pisałam. Na marginesie - zawód wybrałam sobie, gdy
                                  miałam lat 14, nie żałuję smile

                                  > I o to chodzi ze mozesz nauczyc sie tych wszystkich rzeczy
                                  > odpowiednie wczesnie

                                  Na jakimś poziomie tak, na pewno. Kwestia tylko w poziomie i w
                                  ilości wysiłku, jaki jednostka musi włożyć w to, by coś przyswoić.
                                  • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 15:28
                                    > Na jakimś poziomie tak, na pewno. Kwestia tylko w poziomie i w
                                    > ilości wysiłku, jaki jednostka musi włożyć w to, by coś przyswoić

                                    czyli to co ja pisalam powyzej a ty teraz przelozylas na swoj jezyk.

                                    Angazetka - o czym my tu teraz dyskutujemy?! Widze ze wciaz o jednym
                                    i tym samym - bo i ty przyznajesz racje ze trzeba wlozyc prace w
                                    cos, ze trzbea sie wszechstronnie edukowac a potem w pewnym wieku
                                    wybrac zawod. Tak? No to o co kaman, ze tak sie wyraze?

                                    O personale dogrywki - dobra nie ma sprawy.

                                    O merytoryczna dyskusje - to nie wiem po co. Bo wyglada na to ze my
                                    wciaz o jednym i tym samym i tu nikt juz nic nowego nie wniosl.


                                    A propos - nurture - to nie kultura tylko srodowisko.

                                    Przyklad sportowca o wzroscie 160 cm udany ale tu mowisz o warunkach
                                    fiz. Mozg bez wzgledu na kolor skory, wzrost, pochodzenie - jest
                                    taki sam pod wzgledem anatomicznym w momencie urodzenia. Jego
                                    pozniejsze zwoje sa efektem wplywu srodowiska. Z lekcji psychologii
                                    pamietam ze np. muzycy maja bardziej rozwiniety obszar mozgu
                                    odpowiedzialny za sluch, bo naturalnie uzywaja go najwiecej.
                                    Uszkodzenia np. tylnej czesi mozgu powooduja utrate sluchu czy
                                    slepote, ale wtedy inne obszary mozgu ze ta powiem "nadrabiaja" i
                                    np. sluch i wech rozwija sie bardziej.



                                    • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 15:34
                                      . Widze ze wciaz o jednym
                                      > i tym samym - bo i ty przyznajesz racje ze trzeba wlozyc prace w
                                      > cos, ze trzbea sie wszechstronnie edukowac a potem w pewnym wieku
                                      > wybrac zawod.

                                      To chyba dość oczywiste smile Problem polega na tym, że Ty uważasz, że
                                      wszystkich można nauczyc wszystkiego, a ja tak nie uważam.

                                      > Przyklad sportowca o wzroscie 160 cm udany ale tu mowisz o
                                      warunkach
                                      > fiz. Mozg bez wzgledu na kolor skory, wzrost, pochodzenie - jest
                                      > taki sam pod wzgledem anatomicznym w momencie urodzenia.

                                      Powiedz mi, skąd masz te dane o tożsamych mózgach. I wyjaśnij, jakim
                                      cudem róznimy się wzrostem, ale nie mózgami. Proszę po raz któryś.
                                      • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 15:51
                                        > Powiedz mi, skąd masz te dane o tożsamych mózgach. I wyjaśnij,
                                        jakim
                                        > cudem róznimy się wzrostem, ale nie mózgami. Proszę po raz któryś.

                                        lekcje biologii, psychologii, artykuly w czasopismach naukowych,
                                        etc. Niedawno czytalam, ze mozg Einsteina niczym sie nie roznil od
                                        mozgu przecietnego czlowieka oprocz jakiejs tam czesci ktora mial
                                        bardziej rozwinieta (na pewno tu sie myle ale czy to nie byl -
                                        hipokam) - chyba ta bardziej rozwinieta za myslenie abstrakcyjne.

                                        faculty.washington.edu/chudler/facts.html#brain
                                        tu masz np. ile wazy mozg noworodka a ile czlowieka doroslego.
                                        • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 16:00
                                          www.newscientist.com/article/dn9968-top-10-steps-to-a-better-brain.html?full=true

                                          a tu fajny artykul o 10 rzeczach ktore mozna robic by mozg byl
                                          sprawny cale zycie. I jak widac nei natura ale srodowisko gra tu
                                          duza role - 8. Nuns on a run - ta czesc tego artykulu tu o tym
                                          mowi big_grin
                                          • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 21:04
                                            Rozmawiałam dziś z kolegą, specjalistą od inteligencji. Pytałam o
                                            kwestię "natura s. kultura" - jak to jest w opinii psychologa. Otóz
                                            różni badacze uważają, że dziedziczymy 40-80% inteligencji. Są
                                            natomiast zgodni co do tego, że mamy inteligencję płynną, czyli
                                            właśnie dziedziczną, oraz skrystalizowaną, czyli tą, którą
                                            wykształcamy przez rozwój.
                                        • d.o.s.i.a Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 16:58
                                          > lekcje biologii, psychologii, artykuly w czasopismach naukowych,

                                          Poprosimy o te czasopisma naukowe...

                                          A slyszalas co to jest maskulinizacja mozgu, czy w to tez nie
                                          wierzysz?
                                          • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 22.04.09, 09:14
                                            >
                                            > A slyszalas co to jest maskulinizacja mozgu, czy w to tez nie
                                            > wierzysz?

                                            slyszalam ale wrecz mnie dziwi ze ty kobieta ktora pisze programy
                                            komp. o tym wspomina. Co studiowalas - politechnike? Czyli jeden ze
                                            scislych kierunkow. Czy widzialas roznice w twoich akademickich
                                            postepach a postepach twoich kolegow? Moze a moze nie. Musialas byc
                                            dobra skoro pracujesz w zawodzie. tak? Wiec, i tu gdybam, skoro jest
                                            cos takiego jak maskulinizacja mozgu czy nie jest to raczej efekt
                                            wychowania na zasadzie "chlopaki nie placza" a "dziewczynki bawia
                                            sie lalkami"?

                                            I jest jeszcze inna rzecz jaka zaobserwowalam w pracy - jak ktorys z
                                            naszych senior managerow mial zly dzien i rzucal miesem albo wyzywal
                                            sie na ktoryms z nas to ZAWSZE bylo usprawiedliwione - biedny facet
                                            ma zly dzien. Ale tu podkreslam ze to bylo zawsze ale to zawsze
                                            usprawiedliwione zarowne przez kobiety jaki mezczyzn. Potem na
                                            jednym z projektow mialam kobiete Senior Managera - przemila osoba,
                                            b. ciezko pracujaca, b. madra i raz czy dwa cos poszlo nie tak -
                                            podniosla glos na paru z nas. Przez, autentycznie, tygodnie o tym
                                            mowiono a konkluzja kazdej z takich rozmow byla ze to jest
                                            (cytuje) "wredna suka", "samotna, nieszczesliwa
                                            pracoholiczka", "suka przed PMS" czy cos w tym stylu. I tak sobie
                                            mysle - niekoniecznie w tym przypadku - czy to raczej nie jest to
                                            dzielenie ludzkich mozgow na kobiece czy meskie raczej efekt naszego
                                            wychowania??? I to moje gdybanie i przyklady z zycia a nie efekt
                                            przeczytania jakies ksiazki big_grin
                                        • d.o.s.i.a Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 17:05
                                          Mozg Einsteina roznil sie szybkoscia przebiegu impulsow nerwowych w
                                          synapsach. Dlaczego? Tego nigdy sie nie dowiemy (moze Einstein jadl
                                          duzo tranu...) Przypominam rowniez, ze Einstein byl dosc przecietnym
                                          uczniem dopoki nie zajal sie swoja dziedzina wiedzy (musial miec do
                                          tego predyspozycje, skoro akurat ta dziedzina go nigdy nie znudzila
                                          i choc nie znal jej z domu). Na jego osiagniecia prawdopodobnie
                                          skladaly sie predyspozycje (budowa synaps) oraz wieeeeeeeeloletni
                                          wysilek wlozony w studiowanie.
                                          • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 18:15
                                            Ejnstein nie był przeciętnym uczniem - był dennym uczniem, uważanym
                                            przez niektorych za dziecko uposledzone.
                                            A rodzice 5 letniej Marii Curie wyrywali z rak książke, zeby
                                            pobawila się w ogrodzie, albo lalka. Bo mieli dosyć rozsadne
                                            wyczucie, że wiek dzieciecy jest przeznaczony raczej na spontaniczne
                                            zabawy, niż regularna naukę.
                                            • mariefurie Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 19:31
                                              Ale się rozpętało.
                                              Ciekawe, że Einstein nie dostal nagrody Nobla za teorie względności, tylko za
                                              odktycie efektu fotoelektrycznego.
                                              chcemy wychowac geniusza? To powinno sie dziecku zabrać skarpateki i kłaśc spać
                                              nago. Będzie geniusz.
                                              Ciołkowski rozwinął się i wymyślił swoje teorie "kosmiczne", bo został zupełnie
                                              sam, ot, dziwak. Kombinowal jakies prototypy we wlasnym domu.
                                              Mówie to z ironią pewną.
                                              Bo ta cała dyskusja przeszła juz prze wiele wymiarów i zrobiła się wręcz
                                              wielowątkowa.
                                              Chodzi o to żeby w niczym nie przedobrzyć.
                                              Bowiem, owszem, mozna WYKSZTAŁCIĆ słuch absolutny, poprzez pracę. Przykład - mój
                                              były szwagier.a nikogo w rodzinie bliższej-dalszej nie miał jakoś szczególnie
                                              umuzykalnionych. (jeśli w ogóle). Jak to zrobił? Ano prosto. Kiedys były
                                              problemy z dostepem do nut, ale były nagrania. Co robił? Siedział , nasłuchiwał,
                                              spisywał, gral, co spisał, i tak przez całe liceum, aż doszedł do takiej wprawy,
                                              że potrafił każdą nutę nazwać niezaleznie od diapazonu i oktawy. Można? MOżna.
                                              To , że z tej jego pracy i tak nic nie wyszło póxniej (charakteru zabrakloo) to
                                              juz inna sprawa. Czyli - sprawa charakteru, czyli wychowania.
                                              O co mi chodzi z tym mozgiem noworodka. Nie mowie, ze wszystkie sa jednakowe w
                                              swojej konstrukcji, ale sa jednakowo chlonne. I tylko od ilosci zapodanych
                                              bodzcow zalezy co i gdzie i w jakim obszarze bardziej sie wyksztalci.
                                              To, że w jednej rodzinie jest trójka dzieci i wszyscy sie bardzo różnia jak
                                              wyrosną, to nie świadczy r, że wbrew pozorom (powiedzmy ze to jedna rodzina cały
                                              czas) wychowywali się w róznych "okolicznościach". Przeciez normalne jest, ze
                                              pierwszemu dziecku matka poswięci wiecej czasu, niż ..ostatnemu.I to są te rózne
                                              wpływy środowiskowe. Jak równiez to, że pierwsze dziecko chodzi do szkoły w XX
                                              wieku, a ostatnie w XXI. I jak mniemam podlega innym zupełnie wpływom
                                              środowiska, niezależnie od tego, ze ma tych samych rodziców, co najstarsze. Poza
                                              tym, rodzice tez zdaje sie z czasem starzeją i inna skalę wychowawczą
                                              przykładają do pierwszego , a inna do ostatniego dziecka. Jedno dziecko ,
                                              genetycznie, zapadnie na jakąś rodzinną chorobę, a inne - niekoniecznie. Jedno
                                              dziecko z braku wiedzy rodzica caly czas bedzie od dziecinstwa szpikowane
                                              antybiotykami, w skutek czego straci wszelka odpornosc i w ok 20 lat posypie mu
                                              sie caly kosciec lacznie z kregoslupem i zebami, a drugie, bedzie cale
                                              dziecinstwo sie odzywiac czekoladkami i hektolitrami mleka (bo ma akurat taki
                                              "smak") i nawet chwilowo zapadnie na anemie, ale nigdy nie bedzie miec problemow
                                              z koscmi czy zebami.
                                              Ze najmlodze dziecko ma najlepiej w rodzinie, to fakt. Bo ma z czego czerpac. I
                                              to bez wysilku ze strony rodzicow. "samo" sie dzieje.
                                              Mnie chodzilo w tej dyskusji o cos takiego. Powiem, to jest moj punkt widzenia
                                              wynikajacey z jakichs tam obserwacji i doswiadczenia.
                                              Raz - zeby nie zacinac sie na jakiejs jednej i jedynie slusznej metodzie dot.
                                              rozwoju malego czlowieka. Bo TO (zaciecie) zawsze ogranicza.
                                              Dwa - nie da sie, jakkolwiek bysmy starali, poswiecajac na jakas "rozwojowa"
                                              czynnosc piec minut dziennie, zrobic z dziecka geniusza.
                                              Mozna mu pokazac cos nowego, poszerzyc jego horyzonty i to wszystko.
                                              Trzy - ostrasza mnie troche hipoteza, ze, skoro wszyscy jestesmy czyms juz
                                              "naznaczeni", to w zasadzie nie ma znaczenia, czy pracujemy z dzieckiem, czy
                                              nie, i tak "szydlo" samo wyjdzie z wora wczesniej czy pozniej. Dla pewnej
                                              kategorii rodzicow bowiem, moze to oznaczac, ze nie warto dziecku poswiecac
                                              czas, bo wszystkiego nauczy sie w "swoim" czasie. A to tez nieprawda. Warto
                                              poswiecac czas, tylko dawkujac rozsadnie i nie oczekujac nadmiernych efektow
                                              swoich staran. A nader wszystko, dac pewna swobode w rozxwoju.

                                              • d.o.s.i.a Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 21:05
                                                > Bowiem, owszem, mozna WYKSZTAŁCIĆ słuch absolutny, poprzez pracę.

                                                Mozna wyksztalcic, choc jest to trudne i wymaga pracy. Ale nie zmienia to faktu,
                                                ze sa ludzie ktorzy RODZA sie ze sluchem absolutnym. Co zaprzecza tezie jakoby
                                                wszyscy rodzili sie z jednakowymi mozgami. Skoro jedni maja "dany" sluch
                                                absolutny, to jest zupelnie naturalnym to, ze inni moga miec inne predyspozycje.
                                                Roznice w odbieraniu swiata i reagowaniu zauwaza sie juz u kilkugodzinnych
                                                noworodkow plci przeciwnej - znaczy ich mozgi ROZNIA SIE.

                                                > O co mi chodzi z tym mozgiem noworodka. Nie mowie, ze wszystkie sa jednakowe w
                                                swojej konstrukcji, ale sa jednakowo chlonne.

                                                Nikt nie zaprzecza, ze mozgi noworodkow sa chlonne. Ale nie sa jednakowe.

                                                > Dwa - nie da sie, jakkolwiek bysmy starali, poswiecajac na jakas "rozwojowa"
                                                czynnosc piec minut dziennie, zrobic z dziecka geniusza.

                                                Dokladnie. Geniusz rodzi sie w tysiacach godzin nauki i cwiczen. Predyspozycje
                                                ulatwiaja i przyspieszaja proces nauki i sprawiaja, ze geniusz zwyczajnie nie
                                                nudzi sie tym co robi...

                                                > Trzy - ostrasza mnie troche hipoteza, ze, skoro wszyscy jestesmy czyms juz
                                                "naznaczeni", to w zasadzie nie ma znaczenia, czy pracujemy z dzieckiem, czy
                                                nie, i tak "szydlo" samo wyjdzie z wora wczesniej czy pozniej.

                                                Tak, zainteresowania wyjda wczesniej czy pozniej - dlatego z dzieckiem trzeba
                                                pracowac, zeby pokazac mu wachlarz dostepnych mozliwosci - ale nie oznacza to
                                                uczenia go wszystkiego jak leci w wieku 3 lat "na wszelki wypadek". Przy
                                                odpowiednim wsparciu rodziny i sporej dozie wysilku z zainteresowan rodzi sie
                                                pasja, a z pasji, nierzadko, geniusz.

                                                Przypominam, ze tematem dyskusji jest "czy warto uczyc 2letnie dziecko czytac, a
                                                3letniemu dziecku ksztalcic sluch, czy poczekac z tym az naturalnie rozwinie
                                                zainteresowanie, wychowujac je w "naukowo" przyjaznej atmosferze". Nie jest
                                                natomiast przedmiotem dyskusji to, czy dziecko nalezy zamknac w komorce i
                                                zabronic jakiegokolwiek kontaktu ze swiatem.

                                                Byc moze, dzieci uczone metoda Damona, umieja cos tam lepiej niz ich 2letni
                                                rowiesnicy. Ale jakie to ma znaczenie, skoro niejeden nieuczony ta metoda
                                                rowiesnik i tak je przescignie w pewnym momencie?
                                                • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 21:22
                                                  I jakos nie wierzę, aby KAŻDY mogl wyksztalcic sluch absolutny. Mój
                                                  syn nie rozroznia melodii, zadna praca nad niem nie doprowadilaby do
                                                  tego, by rozróżniał nuty....
                                                • mariefurie Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 21:29
                                                  czyli sie zgadzamy.


                                                  <<Przypominam, ze tematem dyskusji jest "czy warto uczyc 2letnie dziecko czytac,
                                                  a3letniemu dziecku ksztalcic sluch, czy poczekac z tym az naturalnie rozwinie
                                                  zainteresowanie, wychowujac je w "naukowo" przyjaznej atmosferze".

                                                  No to powiem, ze warto, korzystajac ze sposobow "naturalnych", czyli obserwujac
                                                  dziecko i podsuwajac pewne pomysly, zanurzajac go niejako w atmosferze. Co jest
                                                  z kolei tylko mozliwe wteddy, kiedy ta "atmosfera" juz po prostu istnieje, a nie
                                                  jest tworzona na sile,te (metaforyczne) piec minut dziennie wszystkiego po troche.
                                                  Osobiscie jestem przeciwna jakimkolwiek silowym (bo takie one sa w moim
                                                  mniemaniu) metodom.

                                                • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 22.04.09, 09:48
                                                  > Roznice w odbieraniu swiata i reagowaniu zauwaza sie juz u
                                                  kilkugodzinnych
                                                  > noworodkow plci przeciwnej - znaczy ich mozgi ROZNIA SIE.

                                                  roznia sie sila witalna a nie potencjalem. Budowa moze a nie
                                                  potencjalem - o tym tu jest mowa.

                                                  i tak czytam ten twoj post i widze ile ty rzeczy po mnie dokladnie
                                                  powtarzasz. Niby rozumiesz co sie do ciebie mowi ale nie musisz to
                                                  sama przetrawic i potem pisac dokladnie to samo co wczesniej
                                                  usyszalas big_grin

                                                  > Dokladnie. Geniusz rodzi sie w tysiacach godzin nauki i cwiczen.
                                                  Predyspozycje
                                                  > ulatwiaja i przyspieszaja proces nauki i sprawiaja, ze geniusz
                                                  zwyczajnie nie
                                                  > nudzi sie tym co robi...
                                                  >

                                                  czyli wg ciebie ten wyuczony talent to ciezka praca krwia i potem
                                                  okupiona. Ale czy wpadlo ci do glowy ze ludzie ktorych cos
                                                  pasjonuje - lubia to robic i te miliony godzin spedzone na tym sa
                                                  dla nich frajda? Bo tak to najczesciej jest.


                                                  I jeszcze jedno - wczesniej wspominalyscie ze samo cwiczenie na
                                                  instrumencie to najwyzej rozwinie dobrego rzemieslnika. Tak ale
                                                  zdnej z Was do glowy nei przyszlo ze cwiczenie na instrumencie to
                                                  jedno, potem jest jeszcze teoria muzyki, slychanie nagran, chodzenei
                                                  na koncerty, etc. To towrzy muzyka a nei tylko samo cwiczenie.

                                                  Wiekszosc z Was czepia sie jednego watku ale zadnej nie wpadnie do
                                                  glowy ze robienie jednej rzeczy (np. codziennie cwiczenie) to jest
                                                  tylko JEDNA z rzeczy ktore sie robi jesli chce sie byc muzykiem.
                                                  Jesli by tak bylo to na uniwerku czy polibudzie wystrczyly by same
                                                  cwiczenia no bo po co matma, wyklady z ekonomii, pisanie prac czy
                                                  nauka historii mysli ekonomicznej. Po co?
                                            • paszczakowna1 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 22.04.09, 00:05
                                              > Ejnstein nie był przeciętnym uczniem - był dennym uczniem, uważanym
                                              > przez niektorych za dziecko uposledzone.

                                              To mit. Einstein zdał bardzo dobrze maturę (możesz kopię świadectwa obejrzeć w
                                              wikipedii): celujące z przedmiotów ścisłych i bodaj z niemieckiego, dużo piątek,
                                              trójkę miał tylko z francuskiego (być może dlatego, że zmienił kraj i szkołę,
                                              przedtem się tego języka nie uczył - zresztą całe życie był antytalentem
                                              językowym). W szkole podstawowej też miał dobre oceny.

                                              Za dziecko upośledzone uważano go gdzieś do 5-tego roku życia, bo długo nie
                                              mówił. Jego wspomnienia z tego okresu wskazywałyby zresztą na jakąś 'łagodną'
                                              formę autyzmu wczesnodziecięcego, z której sam się uwolnił.
                                              • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 22.04.09, 17:08
                                                Nie , w poczatkach nauki szkolnej tez był uznawany za opóźnionego.
                                                A wlasnie o poczatkach tu dyskutujemy...
                                                • paszczakowna1 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 22.04.09, 20:48
                                                  > Nie , w poczatkach nauki szkolnej tez był uznawany za opóźnionego.

                                                  Może i tak, różnie podają. W każdym razie na pewno miał opinię leniwego i
                                                  'niegrzecznego', i działał nauczycielom na nerwy. Ale oceny ostatecznie i w
                                                  podstawówce miał dobre (szczególnie z matematyki), więc takim fatalnym uczniem
                                                  być nie mógł.
                                            • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 22.04.09, 09:04
                                              > Ejnstein nie był przeciętnym uczniem - był dennym uczniem,
                                              uważanym
                                              > przez niektorych za dziecko uposledzone.

                                              dokladnie - a wiesz dlaczego bo byl tak niesamowicie zdolny ze
                                              tradycyjna szkola nie byla w stanie go zainteresowac. Kiedys
                                              wspominal ze przeszedl pieklo w tradycyjnej edukacji.

                                              Kolejny przyklad - Edison - zostal wyrzucony ze szkoly. Matka go
                                              zabrala do domu i sama uczyla. Jak wiec widac tysaic razy na tym
                                              lepiej wyszedl.

                                              Koeljny przyklad Churchill - w swoich wspomnienieniach napisal ze
                                              nigdy zaden z nauczyciel go nie zapytal co potrafi ale kazdy chcial
                                              mu udowodnic czego nie potrafi. Ze sprawne memoryzacja materialy
                                              byla wazniejsza niz rozudzenie w nim milosci do nauki czy rozwijanie
                                              jego pasji.


                                              Nie wydaje mi sie ze w tej kwestii cos sie dzisiaj w szkolnictwie
                                              zmienilo. My caly czas uwazamy ze ktos kot ma 6 w szkole to madry
                                              gosc. Ale to przeciez nie jest nic innego niz pilny uczen, To nic
                                              nie wskazuje o jego zdolnosciach. Nasza pani wychowawczyni w szkole
                                              nam kiedys mowila co musimy robic by byc dobrymi uczniami - chodz na
                                              lekcje i czytaj podrecznki. I tyle!! Czy znacie kogokolwiek ktory by
                                              tak robil zeby stal sie kims dobrym w jakiekowliek dziedzinie???
                                              Raczej stanie sie poprawnym uczniem a potem poprawnym pracownikiem.
                                              Nie mowie ze to zle albo malo, ale chyba w zyciu chcialoby sie
                                              wiecej - wiecej wiedzy, wiecej przeczytanych ksiazek, wiecej
                                              pasji/hobby, etc.
                                    • d.o.s.i.a Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 16:50
                                      > Mozg bez wzgledu na kolor skory, wzrost, pochodzenie - jest
                                      > taki sam pod wzgledem anatomicznym w momencie urodzenia.

                                      Dziecko drogie. Nawet mozg noworodka zenskiego oraz meskiego sie
                                      rozni! Juz od 8 tygodnia, pod wplywem testosteronu zaczyna
                                      ksztaltowanie sie meskiego mozgu. Od 8 tygodnia!!! Jesli o tym tez
                                      nie wiesz, albo nie wierzysz, to naprawde chce sie powiedziec,
                                      ze "dyskusja z glupim nie ma sensu".
                                      • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 22.04.09, 09:30
                                        > Dziecko drogie. Nawet mozg noworodka zenskiego oraz meskiego sie
                                        > rozni! Juz od 8 tygodnia, pod wplywem testosteronu zaczyna
                                        > ksztaltowanie sie meskiego mozgu. Od 8 tygodnia!!!

                                        tak jak dyskusja ze sciana big_grin poczytaj troche uwazniej i moze
                                        zaczniesz cos tam rozumiec. Jak na razie tylko klamiesz i zmyslasz -
                                        napisalam ze mozg kazdego dziecka ma taki sam POTENCJAL. Czyli ze
                                        bez wzgledu na wage, plec czy kolor skory - kazde dziecka ma szanse
                                        na osiagniecie doskonalsci w jakiejkowliek dziedzinie czy to bedzie
                                        fizyka czy matematyka czy muzyka. I podkreslam, lbie zelazem okuty,
                                        ze nie mowie ze we wszystkich dziedzinach dziecko to osiagnie ale w
                                        ktorejs z tych dziedzin.
                                        • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 22.04.09, 11:03
                                          Obrażanie dyskutantów rzadko skłania ich do zmiany zdania. Przemyśl
                                          to sobie z łaski swojej.
                                          • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 22.04.09, 12:43

                                            > Obrażanie dyskutantów rzadko skłania ich do zmiany zdania.
                                            Przemyśl
                                            > to sobie z łaski swojej

                                            Moja droga - przemilcze fakt ze twoja kochana kolezanka pare postow
                                            wczesniej mnie od idiotek wyzwala. Jak juz zdazylam zauwazyc tylko
                                            ja tutaj podlegam ocenie, reszta z was czuje sie kompletnie z tego
                                            zwolniona i obdarzanie mnie epitetami oraz mojej wiedzy jest
                                            obrazane, wysmiewane, etc. POtem jedna czy druga przetworzy to co ja
                                            wczesniej powiedzialam i jest ok. ALE jak ja pare postow wczesniej
                                            mowilam dokladnie to SAMO - to jest to "bzdura", "mam cisnienie na
                                            robienie z dziecka, tego i owego", jestem "idiotka", etc.


                                            Powiem krotko - to jest po prostu zalosne. Z wami nie mozna
                                            dyskutowac, bo ZADNE argumenty tu nei trafiaja. Rzeczy o ktorych
                                            mowie sa tak powszechnie znane (i to nawet nie o Domana czy dr
                                            Suzuki chodzi, ale powszechna wiedze) ze nawet srednio inteligentny
                                            czlowiek czytajac TYLKO kolorowe pisma dla kobiet wie o nich.
                                            Przyklad, ostatnio siedzac w poczekalni lekarza wzielam do
                                            poczytania "Claudie" i nawet tam w tak przecietnym pismie byl
                                            artykul o edukacji domowej i o stymulacji dzieci! Ale "wielkie
                                            uczone" doktorantki czy programistki tego nie wiedza!!! Kolejny
                                            przyklad zlej edukacji gdzie wybiorczo was wyuczono waskiego zakresu
                                            wiedzy. Dla mnie kolejny przyklad ze ksztalcac dziecko od malego nie
                                            doprowadze do takich zaniedban i ze wychowam madrego czlowieka ktory
                                            bedzie czytac i czytac i czytac co tylko wpadnie mu w rece a nie
                                            tylko wybiorczo czytac skrypty z lektur w szkolach albo zadany
                                            material w klasie.
                                            • d.o.s.i.a Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 22.04.09, 15:24
                                              Dziewczyno. Mam Ci jeszcze raz przypomniec kto zaczal obrazac w tym
                                              watku?? Jestes denna, niewychowana i zadufana w sobie.

                                              Widze, ze za zadne skarby swiata nie jestes w stanie przyjac
                                              logicznych argumentow innych forumowiczow. Zaczynasz wycofywac sie
                                              rakiem z teorii przez siebie przedstawionych, oraz odwracac kota
                                              ogonem, gdy tylko ktos wypunktuje Ci niescislosci Twojego
                                              rozumowania. Twoje "artykuly naukowe" sa OK, ale artykul z Nature
                                              juz nie? A czy Twoj Bog Suzuki kiedykolwiek dostapil zaszczytu
                                              publikowania w Nature??? Wiec o czym my tu mowimy.

                                              Od trzystu paru watkow uparcie twierdzisz, ze dzieci rodza sie z
                                              takimi samymi mozgami. Na wszelkie sposoby zarowno ja, jak i inni
                                              forumowicze probujemy Cie przekonac, ze mozgi roznia sie, tak jak
                                              roznia sie inne organy - widac to na przykladzie mozgu zenskiego i
                                              meskiego. Roznice te zostaly juz daaaawno udowodnione i nie sa
                                              zadnym mitem. Mozg zenski i mozg meski to tylko ukute terminy -
                                              kazdy i tak jest inny i kazdy dostaje mozg ktory lezy gdzies
                                              pomiedzy jednym, a drugim spektrum. Kumasz? Statystycznie biorac
                                              wiekszosc dziewczynek dostanie mozg bardziej damski, wiekszosc
                                              chlopcow bardziej meski, co nie oznacza, ze nie ma nic pomiedzy
                                              (jest to oczywiscie duzy skrot). Plec mozgu nie zawsze idzie w parze
                                              z faktyczna plcia, co widac dobitnie na przykladzie chociazby
                                              transseksualistow. Wiec przyjmij do wiadomosci, ze naprawde nie ma
                                              znaczenia, czy jestem programistka i czy jestem lepsza od mezczyzn.
                                              Nie o tym ta dyskusja.

                                              Nie trafialy do Ciebie zadne argumenty, chociaz naukowo wiele tych
                                              faktow zostalo udowodnionych i nawet glupia wikipedia o tym pisze
                                              (ja juz nie mowie o zadnych bardziej zaawansowanych artykulach).

                                              Teraz nagle zmienilas front i twierdzisz, ze mozgi moga byc rozne,
                                              tylko potencjal maja taki sam. Dobre sobie. Jak wygodnie. Czyli
                                              absolutnie nie przyznajesz sie do twierdzenia jak osiol, ze mozg
                                              dostaje sie ze sztancy. Teraz rozumiem twierdzisz, ze mozg moze sie
                                              roznic, ale potencjal pozostaje ten sam? Na logike, moja droga -
                                              jakim cudem???

                                              I tak. Jako programistka wiem i widze, ze wiecej jest uzdolnionych
                                              matematycznie facetow - i mozesz sie oburzac jak chcesz, nie
                                              obchodzi mnie to.

                                              Mam wrazenie, ze w ogole nie rozumiesz o czym dyskutujemy. Sto razy
                                              ktos Ci juz napisal, ze dzieci NALEZY stymulowac i rozwijac - aby
                                              wykorzystac ich potencjal jak najlepiej. Przyjmij to wreszcie do
                                              swojego ciasnego umyslu dobrze??? Dyskutujemy nad budowa mozgu, oraz
                                              tym czy z kazdego mozna zrobic geniusza w dowolnej dziedzinie, oraz
                                              nad sensem uczenia 2letniego dziecka czytac. Nie widzisz roznicy????
                                              • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 23.04.09, 08:53
                                                Nie skomentuje wiekszosci twojej wypowiedzi bo to ty usilnie
                                                trzymasz sie swoich "teorii". I to ty je zmieniasz z postu na post.


                                                > I tak. Jako programistka wiem i widze, ze wiecej jest uzdolnionych
                                                > matematycznie facetow - i mozesz sie oburzac jak chcesz, nie
                                                > obchodzi mnie to.

                                                ja sie nie oburzam bo tak sie akurat sklada ze zanm wiecej kobiet
                                                zdolnych z matmy czy chemii niz facetow. To w wiekszosci polskie
                                                polibudy utrzymuja ten stereotyp ze to sa tylko kierunki dla
                                                facetow.

                                                A czy Twoj Bog Suzuki kiedykolwiek dostapil zaszczytu
                                                > publikowania w Nature???

                                                z pewnoscia skoro nawet ludzie z tak debilnej dziedziny jaka jest
                                                psychologia o jego metodzie pisali.

                                                Dyskutujemy nad budowa mozgu, oraz
                                                > tym czy z kazdego mozna zrobic geniusza w dowolnej dziedzinie,
                                                oraz
                                                > nad sensem uczenia 2letniego dziecka czytac. Nie widzisz
                                                roznicy????


                                                to ty nie widzisz roznicy - bo nie znasz zadnej z tych metod.
                                                Klepiesz trzy po trzy jedno i to samo - no tak trzeba stymulowac ALE
                                                bron boze nie uczyc czytac albo nie daj boze uczyc grac na
                                                instrumencie. Tylko ktos wyjatkowo tepy moze cos takiego napisac!!!
                                                Co to za roznica czy ukladam z dzieckiem puzzle czy ucze go grac na
                                                skrzypcach??? Dla mnie zadna!!! Jedna i druga stymuluje mozg ale dla
                                                kogos wyjatkowo ograniczonego to jest nie do pomyslenia bo sam ma
                                                tak waziutkie poglady ze to po prostu przeraza.


                                                • d.o.s.i.a Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 23.04.09, 13:20
                                                  > ja sie nie oburzam bo tak sie akurat sklada ze zanm wiecej kobiet
                                                  > zdolnych z matmy czy chemii niz facetow.

                                                  A kogo to obchodzi co Ty uwazasz i kogo znasz???


                                                  > To w wiekszosci polskie polibudy utrzymuja ten stereotyp ze to sa
                                                  tylko kierunki dla facetow.

                                                  Bylas Ty kiedys na polibudzie?


                                                  > Klepiesz trzy po trzy jedno i to samo - no tak trzeba stymulowac
                                                  ALE bron boze nie uczyc czytac albo nie daj boze uczyc grac na
                                                  instrumencie. Tylko ktos wyjatkowo tepy moze cos takiego napisac!!!


                                                  Trzeba byc wyjatkowo tepym, zeby uczyc 2letnie dzieco czytac.
                                                  Szkoda, ze nie od razu pilotowac samolot. I leczyc przy tym swoje
                                                  kompleksy, zapewne.

                                                  Nigdzie z kolei nie napisalam, ze dziecka nie mozna uczyc grac na
                                                  instrumencie!!! Ile razy mozna Ci to pisac, zebys pojela?


                                                  > Co to za roznica czy ukladam z dzieckiem puzzle czy ucze go grac
                                                  na skrzypcach??? Dla mnie zadna!!! Jedna i druga stymuluje mozg ale
                                                  dla kogos wyjatkowo ograniczonego to jest nie do pomyslenia bo sam
                                                  ma tak waziutkie poglady ze to po prostu przeraza.

                                                  Ty naprawde masz malutki mozdzek skoro po raz setny wpierasz mi, ze
                                                  ja gdzies napisalam, ze nie mozna dziecka uczyc grac na skrzypcach.

                                                  Jezeli cos jest przerazajace to chyba Twoje kompleksy, ktore kaza Ci
                                                  obierac sobie na dziecku to czego sama zapewne nie masz.
                                          • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 22.04.09, 12:50

                                            > Obrażanie dyskutantów rzadko skłania ich do zmiany zdania.

                                            LOL. Moja droga ty i pare innych i tak wiecie swoje i do was NIC nie
                                            trafia. A poza tym ja tego wogole nie probowalam big_grin wymienialam sie
                                            tylko pogladami big_grin
                    • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 17.04.09, 00:30
                      > Geny moga decydowac o naszej sile zyciowej - energii, wyzszym czy
                      > nizszym wzroscie, kolorze oczu, wlosow, kolorze skory, etc.

                      O wzroście tak, ale o uzdolnieniach nie. Dlaczego?

                      > To co ty nazywasz wrodzonymi prsedyspozycjami wg mnie jest tylko
                      tym co dziecko wyuczylo sie obserwujac swoich bliskich.

                      Co by oznaczało, że dziecko może działać tylko w tych dziedzinach,
                      co jego rodzice. Co jest bzdurą totalną.
                      • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 20.04.09, 09:31
                        > Co by oznaczało, że dziecko może działać tylko w tych dziedzinach,
                        > co jego rodzice. Co jest bzdurą totalną.


                        Ja dalej powtarzam ze dziecko jest produktem swojego srodowiska i
                        jesli mama z zawodu np. fizyczka amatorsko gra na gitarze to i
                        dziecko bedzie z tym ze milion razy lepiej niz ona. Pod warunkiem ze
                        mama je zacheci. Dalej obserwujac mame bedzie na pewno interesowac
                        sie fizyka, pod warunkiem ze mama go zacheci. Wiec moze to dziecko
                        wyrosnac na fizyka jak i muzyka - szanse ma.

                        Wiec mi nie wciskaj ze mowie o jakies jednej waskiej dziedzinie.
                        • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 20.04.09, 22:05
                          > Wiec moze to dziecko
                          > wyrosnac na fizyka jak i muzyka - szanse ma.

                          A dziecko okaże się niewdzięczne i będzie zainteresowane historią
                          starozytną. Albo teologią. Albo fryzjerstwem. Jest bowiem odrębnym
                          bytem, a nie klonem mamusi.
                          • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 14:36
                            > A dziecko okaże się niewdzięczne

                            a co w tym niewdziecznego ze dziecko chce wybrac wlasna droge? Chyba
                            raczej powod do dumy ze wychowalismy madrego, niezaleznego czlowieka
                            ktory wie co chce w zyciu robic a nie tylk nasladowac rodzicow.

                            • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 14:42
                              > a co w tym niewdziecznego ze dziecko chce wybrac wlasna droge?

                              To ironia była :] Mam wrażenie, że według Ciebie dziecko ma być
                              dokładnie takie, jakim chcą go widzieć rodzice. Otóz nie będzie (na
                              szczęście). Nie musi powielać schematu zainteresowań rodzica i nie
                              jest to wina ani rodzica (za mało zachęcał), ani dziecka (za mało
                              się starało).
                              • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 15:43
                                Mam wrażenie, że według Ciebie dziecko ma być
                                > dokładnie takie, jakim chcą go widzieć rodzice. Otóz nie będzie
                                (na
                                > szczęście).

                                to zle mnie zrozumialas. Dziecko wychowane w domu ludzi
                                wyksztalconych bedzie czlowiekiem wyksztalconym bez wzgledu jaki
                                zawod wybierze. I dla mnie bycie super mdarym czlowiekiem nie
                                przeklada sie na monetarne czynniki. Lepiej jest byc madrym
                                cukiernikiem niz nudnym i dennym bankierem. Ale nie wykluczam ze
                                mozna tez byc super madrym i ciekawym bankierem smile

                                Ja caly czas poodkreslam ze bez wzgledu na wyksztalcenie rodzicoe,
                                ich pozycje, ich dochody - dziecko ma szanse (oczywiscie odpowiednio
                                stymulowane) wyrosnac na super madrego, zdolnego i fajnego czlowieka
                                w jakiejkolwiek dziedzinie wybranej przez siebie. Podkreslam ze nie
                                ma co sie limitowac i limitowac swoich dzieci.
                          • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 22:42
                            Oznaczało by to, ze w kazdej rodzinie, gdzie zawody są dziedziczne,
                            syn czy corka beda lepsze od rodziców. A tak nie jest - wezmy chocby
                            Kossaków - albo sporo rodzin aktorskich, gdzie młodzisze pokolenie
                            wcale nie jest lepsze od starszego.
                            W tym wypadku mamy bardzo, bardzo wiele przykladów negatywnie
                            weryfikujących te teorię.
                            • mariefurie Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 23:18
                              verdana napisała:

                              > Oznaczało by to, ze w kazdej rodzinie, gdzie zawody są dziedziczne,
                              > syn czy corka beda lepsze od rodziców.

                              Jeżeli to do mnie, to wcale to nie oznacza TO. Przeciez nic takiego nie powiedzialam.
                              Oznacza to tylko tyle (moze oznaczac), ze jezeli ojciec i matka sa aktoreami(malarzami, filmowcami, muzykami, naukowacami itp) i nie przekazuja swojej wiedzy w sposob mily , latwy i przyjemny dziecku, (czyli , przy okazji),a opieke nad dzieckiem sprawuje opiekunka od rana do nocy przez 15 lat, to trudno oczekiwac od dziecka ze pojdzie w slady rodzica.(ów).A jesli nawet - to marny aktorzyna (malarz, poeta, muzyk itp) z niego bedzie.
                              • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 22.04.09, 08:52
                                > Oznacza to tylko tyle (moze oznaczac), ze jezeli ojciec i matka sa
                                aktoreami(ma
                                > larzami, filmowcami, muzykami, naukowacami itp) i nie przekazuja
                                swojej wiedzy
                                > w sposob mily , latwy i przyjemny dziecku, (czyli , przy okazji),a
                                opieke nad d
                                > zieckiem sprawuje opiekunka od rana do nocy przez 15 lat, to
                                trudno oczekiwac o
                                > d dziecka ze pojdzie w slady rodzica.(ów).


                                Mariefurie - idealnie to ujelas!!! Dokladnie tak - wiekszosc
                                rodzicow co uprawiaja takie wymagajace poswiecen i pracy zawody nie
                                maja najczesciej CZASU na ZAJMOWANIE sie DZIECKIEM. I na to mi
                                wyglada ze to dokladnie tak jest. Przychodzi mi na mysl Mlody
                                Olbrychski - chlopak z duzym potencjalem ale naprawde zaniedbany
                                przez rodzicow. Mialam kiedys b. dobrego znajomego ktorego cala
                                rodzina to lekarze - ojciec, matka, ojczym. Chlopak zostal wychowany
                                przez nianie z Ukrainy bo ani matka ani ojciec nie mieli czasu by
                                sie nim zajmowac. Ledwo skonczyl szkole srednia a potem chyba z 2
                                rozne kierunki studiow zaczynal ale w koncu i tak nic nie skonczyl.
                                Dzis prowadzi jakis tam wlsany biznes, ale lekarzem nie jest. I
                                najsmutniejsze bylo to ze on byl tak podrzucany z jednego domu do
                                drugiego - zadne z rodzicow jakby nie dbalo o niego. Takie po prostu
                                zaniedbane dziecko.
                              • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 22.04.09, 17:17
                                Ależ w zadnym wypadku nie do Ciebie!!! Do glowy by mi nie przyszło
                                podejrzewać, ze masz na mysli cos tak absurdalnego. To przyczynek do
                                opinii zwolenniczki uczenia dzieci od zarodka : "Ja dalej powtarzam
                                ze dziecko jest produktem swojego srodowiska i
                                jesli mama z zawodu np. fizyczka amatorsko gra na gitarze to i
                                dziecko bedzie z tym ze milion razy lepiej niz ona. Pod warunkiem ze
                                mama je zacheci"
                                I moja wypowiedź odnosi sie do tego, absolutnie nieprawdziwego
                                twierdzenia.
              • donkaczka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 14.04.09, 10:18
                dosia a "damon" i zdrowe zywienie sie wykluczaja?
                plus regularny tryb zycia, pelen ruchu i zabawy klockami, grania w gry, skakania
                po kanapie?
                aniucha wdala sie w intensywne i kontrowersyjne miejscami polemiki z wami, ale
                chyba przekladanie jej podejscia i zdania na calego Domana i wszytskie matki go
                stosujace to przegiecie

                zdrowe jedzenie to moj fis, karmie forumowe flejmy toczac walke ze
                zwolenniczkami myslenia "moj je danonki i parowki i nic mu nie jest"
                i zupelnie mi to nie przeszkadza z zainteresowaniem czytac i stosowac domana

                kolejny blog dla pozytywnie zainteresowanych:
                worldsbesteducation.blogspot.com/
                edukacja domowa to fajna sprawa, niestety w niemczech zakazana jeszcze za
                hitlera, a ja bym chetnie skorzystala
                ale ja ogolnie chyba jakos nietypowo na rozne sprawy patrze, to co dla
                wiekszosci ludzi jest z gory do odrzucenia, bez przyjrzenia nawet blizej, ja
                traktuje jako opcje do rozwazenia
                w ten sposob nasza codziennosc choc dla mnie zupelnie zwyczajna, po konfrontacji
                z forumowymi "normami" zaczyna wygladac jak pasmo dziwactw..
                nagle sie dowiaduje, ze jestem matka nieodpowiedzialna, bo rodze w domu, matka
                przesadzajaca, bo nie pase dzieci swinstwami, matka nadambitna, bo domana
                stosuje, matka nadopiekuncza, bo dzieci chustuje i spie z nimi
                a potem patrze na te moje gwiazdy i mysle, ze jak na taka porypana matke, mam
                wyjatkowo zajebiste dzieci... widac odporne na moje dziewactwa sa
                • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 14.04.09, 21:40
                  > dosia a "damon" i zdrowe zywienie sie wykluczaja?
                  > plus regularny tryb zycia, pelen ruchu i zabawy klockami, grania w
                  gry, skakani
                  > a
                  > po kanapie?

                  widocznie tak. Jak juz wczesniej mowilam - Instytut Domana daje
                  nawet wyklad a propos odzywiania dzieci. W swoich newsletterach
                  ktore nam wysylaja na email raz w miesiacu (kazdy na to sie moze
                  zapisac na ich stronie) pisza o dzieciach chorych co powinny jesc a
                  jakie pokarmy wykluczyc. I to dziala! Wystarczy poczytac na ich
                  stronie. Tak samo daja rady a propos zdrowych dzieci.

                  edukacja domowa to fajna sprawa, niestety w niemczech zakazana
                  jeszcze za
                  > hitlera, a ja bym chetnie skorzystala

                  podziwiam smile Ale a propos, czytalam w jakies gazecie o rodzicach
                  uczacych dzieci w domu (homeschooling)w Polsce i od chyba niedawna
                  jest to coraz bardziej popularne. MEN pozwala na to pod warunkiem,
                  jak sie nie myle, zdawania przez dzieci egzaminow chyba pod koniec
                  roku szkolnego z przerobionego z rodzicami materialu.

                  > a potem patrze na te moje gwiazdy i mysle, ze jak na taka porypana
                  matke, mam
                  > wyjatkowo zajebiste dzieci... widac odporne na moje dziewactwa sa

                  Bo maja najlepsza nauczycielke - swoja mame smile ktora ma mnostwo
                  cierpliwosci, przyklada sie najlepiej jak moze do ich wychowania i
                  jeszcze o nie dba.
      • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 10.04.09, 10:03
        > A czy naprawdę uważasz,że Twoje dziecko nie zauważy że masz wobec
        > niego wysokie oczekiwania?Co będzie jak w przyszłości nie będzie w
        > stanie im sprostać?Dzieci świetnie wyczuwają takie rzeczy!!!!

        tak samo jak swietnie wyczuwaja ze ich rodzice nie maja wobec nich
        zadnych albo b. niskie oczekiwania.

        I tak czytajac to zdanie mysle sobie - dlaczego tak malo oczekiwac
        wobec dzieci? Czy matki rodzac dzieci chca zeby one ulice zamiataly,
        byly zyciowymi nieudacznikami??? Mam nadzieje ze nie!

        Kazdy rodzic chce zeby jego dziecko bylo zdrowe, mialo szczesliwe i
        dobre zycie.

        Dziwi mnie jedynie wyobrażenie niektórych matek,że jak nauczy
        > dzieco wcześnie czytać to wychowa małego geniusz(a nawet
        przeskoczy
        > kilka klas).

        tu nie o chowanie geniusza chodzi, ale o wychowanie dziecka madrego,
        oczytanego i pewnego siebie. Znasz to powiedzenie "czym skorupka za
        mlodu nasiaknie tym na straosc traci?". Oto w tym chodzi.

        Po prostu
        > niektórzy jak mają dla dziecka 2 godziny w ciągu dnia (taka praca)
        > to nie poświęcą ich na naukę czytania tylko na coś znacznie
        > ciekawszego dla dziecka w tym wieku-spacer,układanie klocków czy
        > czytanie książek przez mamę a nie dziecko.

        wiele matek pracuje zawodowo i nie widzi problemu w uczeniu dziecka
        czytac. I dlaczego dziecko SAMO nie moze czytac? Jesli mu pokazesz
        co i jak za jakis czas SAMO mamie bedzie czytac. Ja wole w ten
        sposob smile Dzieki temu ja po calym dniu pracy bede sie relaksowac
        przy moim dziecku a nie na odwrot big_grin

        > Tak my właśnie spędzałyśmy wspólnie czas z moją córką i nic nie
        > straciła na tym-jest tak samo dobra a nawet dużo lepsza od swoich
        > wyedukowanych za młodu koleżanek.

        no to zrobilas swietna robote przy Malej. Tylko pogratulowac. Nie
        musisz miec zadnych wyrzutow sumienia smile Kazda z nas robi to co
        uwaza za najlepsze dla swojego dziecka, wszystkie mamy to samo -
        kochamy swoje dzieci, uwazamy je za pepek swiata (dla nas matek),
        nasze szczescie i radosc. To normalne a to ze kazda z nas inaczej
        wychowuje swoje dzieci to tez normalne. Sa rodzice ktorzy uwazaja ze
        sadzanie dzieci przed TV jest ok, inni ze czytanie dla nich jest ok,
        a jeszcze inni ze wczesnodziecieca edukacjo-zabawa jest ok. Dla
        kazdego cos milego smile

        Ja uwazam ze czasami warto uslyszec cos innego a propos wychowania
        dzieci, zobaczyc ze mozna wiecej niz sie powszechnie uwaza - bo
        szkodliwe to nie jest smile

        Nie pisze tego do ciebie bezposrednio tylko tak a propos i do
        poczytania przez innych.

        Polecam do przeczytania "Karmieni miloscia" Shinichi Suzuki. Mozna
        zamowic na stronie CRUMS (zagooglowac i powinna ich strona "wyjsc").

        pozdrawiam
        • lliimmonka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 10.04.09, 22:00
          Mam pytanie z innej beczki, czy Ty zamierzasz mieć drugie dziecko?
          • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 13.04.09, 22:15
            lliimmonka napisała:

            > Mam pytanie z innej beczki, czy Ty zamierzasz mieć drugie dziecko?

            a to nie ode mnie tylko od Tego na gorze zalezy smile
    • luiza512 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 10.04.09, 22:08
      Aniucha dlaczego popadasz w skrajności i uważasz,że rodzice którzy
      nie stawiają swoim pociechom b.wysokich wymagań(czyt.nie uczą w
      wieku 2l czytać)nie mają wobec nich żadnych lub wcale?A nie ma nic
      pomiędzy?Albo coś jest białe albo czarne?A może trzeba stawiać
      dziecku wymagonia stosowne do jego wieku i możliwości?Czy jak
      dziecko nie nauczy się wcześnie czytać i od małego nie będziemy
      stymulować jego umysłu to będzie od razu ulice zamiatać?Czy tylo
      edukacja domowa od małego decyduje owychowaniu mądrego i pewnego
      siebie dziecka?Aniucha ja nie wykonałam przy swoim dziecku żadnej
      świetnej roboty-ja byłam po prostu matką a ona po prostu normalnym
      dzieckiem,które miało to "demoralizujące" i nikomu niepotrzebne
      dzieciństwo.Jak czas pokazał żadnej krzywdy jej tym nie zrobiłam a
      wręcz przeciwnie.
      podziwiam zorganizowanie innych matek,bo ja wracając do domu o
      godz.19 nie wpadłam na to żeby te 2h które mi zostało dla dziecka
      poświęcić na jego edukacje.Ale ja to pewnie wyrodna i leniwa jestem
      powinnam ostatkiem sił wyjąć plansze z wyrazami i ćwiczyć z
      dzieckiem aby ulic nie zamiatało.
      Tak naprawdę nie zamierzam nikogo krytykować za wcześniejszą
      edykację swoich dzieci.Każdy robi to co uważa za najlepsze dla
      swojego dziecka.Ja już nie muszę podejmować takich wyzwań.


      Odnoszę wrażenie,że większość matek które się tutaj wypowiadją nie
      ma dzieci w wieku szkolnym .Dzisiejsz szkoła różni się od dawnej
      (nawał materiału) i wedłu mnie to naprawdę koniec dzieciństwa-więc
      czy warto go zabierać już tak małym dzieciom?Wiem,wiem to świetna
      zabawa itpA co będzie jak dla dzieca przestanie być to zabawą?
      Odpuścicie????????????(i dołączycie do tych wyrodnych i leniwych?)

      '
    • mariefurie Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 20.04.09, 23:23
      A ciekawe sa przypadki dzieci, porzuconych w lasach np. i wychowanych przez watachy wilków czy psów. Niby człowiek, a nigdy sie nie nauczy mówić, nie mówiąc juz o czytaniu czy pisaniu, o innych typowo "genetycznych" zdolnościach nie wspominając.
      To jak jest z tym mózgiem? Urodził się dzieciak jako wspaniały , mądry zakodowany genetycznie.... a tu ....dupa? Bo wilki go wychowaly? Gdzie ten GEN? I mózg? Który tak samo jest podobno programowany przez geny jak kolor oczu i kształt małżowiny usznej dzieki genom rodziców i poprzednich pokoleń. Gdzie?
      Może jednak warunki zewnętrzne mają większy wpływ, aniżeli genetyka?
      • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 20.04.09, 23:56
        > Urodził się dzieciak jako wspaniały , mądry zakodowa
        > ny genetycznie.... a tu ....dupa? Bo wilki go wychowaly? Gdzie ten
        GEN? I mózg?

        A umiejętność czytania jest przekazywana genetycznie? Nie? To o czym
        Ty piszesz?

        > Może jednak warunki zewnętrzne mają większy wpływ, aniżeli
        genetyka?

        Może. A może nie. A może po równo. Naukowcy o tym dyskutują od lat.
        • mariefurie Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 00:18
          O czym piszę? o bardzo prostych rzeczach.
          Wyobraź sobie. ze pochodze z bardzo ęą rodziny z ęą z n-tego pokolenia.
          Biorę sobie dziecko do adopcji. Pierwsze lepsze. W pełni zdrowe. Małe dziecko, powiedzmy 2-3 latka.dziecko, spłodzone przez bezdomnych,niewykształconych, niedouczonych kryminalistów itp. (ale zdrowych).
          Pytanie: co z tego dziecka wyrosnie, jeżeli zostanie przez mnie zaadoptowane i nigdy nie dowie sie o swoim pochodzeniu itp. To dziecko będzie po prostu moje, i będę je wychowywać zgodnie z moimi zasadami, poglądami,bede wprowadzac w tajniki literatury, nauki itp.
          Czy z tego dziecka wyrosnie kryminalista? Kurcze! Cholera! Kto wie?! Bo ostatnie badania donoszą, ze np. ludzie wysocy są bardziej sklonni do zycia z prawem na bakier., bo podobno jakiś "gen" tym rządzi i wykryto taką zależność! Powinnam się bać zatem. zanim zaadoptuję dziecko powinnam spraedzić wzrost rodziców dziecka..nie wspominając o całej ich kartotece wink

          A wracając serio już do podstawowego pytania "jak małe dziecko nauczyć czytać", to odpowiedź jest prosta. Poprzez przykład samo nauczy sie czytać.
          W innym przypadku trzeba zadać sobie pytabie - w jakim celu, chcę nauczyć małe dziecko (2-3-4 lata) czytać.

          • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 00:52
            > Pytanie: co z tego dziecka wyrosnie, jeżeli zostanie przez mnie
            zaadoptowane i nigdy nie dowie sie o swoim pochodzeniu itp.

            A skąd mamy wiedzieć, co wyrosnie? Ma jakieś geny, jakiś charakter.
            Jakąś przeszłość w domu rodzinnym. Będzie jakoś kształtowane przez
            Ciebie, przez panie w przedszkolu, przez nauczycieli, kolegów,
            wrogów, ślepy los wreszcie. Nikt nie wie, co z niego wyrośnie, bo o
            tym decyduje wiele, wiele zmiennych.
            • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 14:32
              Nikt nie wie, co z niego wyrośnie, bo o
              > tym decyduje wiele, wiele zmiennych.

              i co smieszniejsze WSZYSTKIE zmienne ktore tu podalas sa wlasnie
              wpywem srodowiska, a nie genow.

              to ze ktos ma gen cukrzycy (ze tak nie fachowo sie wyraze) nie
              oznacza ze ja rozwinie. Dbajac o siebie, zdrowo jedzac,
              gimnastykujac sie nigdy jej nie rozwinie. Z drugiej strony slyszalam
              o przypadkach ludzi ktorzy doprowadzili sie do cukrzycy mimo ze nie
              mieli tego genu.

              Czyli dla mnie - decydyjaca role gra srodowisko.
              • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 14:45
                > i co smieszniejsze WSZYSTKIE zmienne ktore tu podalas sa wlasnie
                > wpywem srodowiska, a nie genow.

                Tiaaa, zwłaszcza geny i chakakter, które podałam najpierw.

                > to ze ktos ma gen cukrzycy (ze tak nie fachowo sie wyraze) nie
                > oznacza ze ja rozwinie.

                Jasne. Ale musi bardziej uważać niż ten, co go nie ma. Podobnie z
                wpływem otoczenia - nie każde DDA wyjdzie za alkoholika. Ale musi
                bardziej uważać. Z talentami wrodzonymi jest tak samo, tylko w drugą
                stronę.
                • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 15:35
                  >
                  > Tiaaa, zwłaszcza geny i chakakter, które podałam najpierw.
                  >

                  co to jest charakter? Nie wplyw srodowiska? Jesli sie ma ojca
                  choleryka z ktorym sie obcuje codziennie i obserwuje te typy
                  zachowan sila rzeczy samemu przejmie sie takie zachowania. Czyli
                  dalej srodowisko ma wplyw na charakter.
                  • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 15:58
                    Nie. Otóż własnie nie.
                    Ja jestem choleryczką. Owszem, najstarszy także - troche, za to
                    najmlodszy poki żyje nie podniósł glosu na nikogo. I jest jak glaz,
                    niezaleznie co sie dzieje.
                    Mąż jest osoba fanatycznie gromadzacą informacje. Ja częściowo też.
                    Tylko jedno z nazych dzieci także to lubi.
                    Mój ojcec jest pracocholikiem. ja nie, mimo usilowań, aby mnie na
                    taka przerobić.
              • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 15:22
                i tu się mylisz. Można jeść idealnie, pilnować się i dostać
                cukrzycy, wlasnie dlatego, ze sie ma nieodpowiedni gen. Podobnie nie
                można siłą woli nie dostać raka piersi, jesli jest on dziedziczny.
                Owszem, można dostac cukrzycy, jesli czlowiek odzywia się
                niewlasciwie, ale mowsz tu o cukrzycy typu II. Przy I - raczej nic
                nie pomoze.
                Czyli zaniedbanie czegoś może miec groxne skutki, ale dbanie o cos
                nie zawsze ma skutki dobroczynne.
                • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 15:33
                  > można siłą woli nie dostać raka piersi, jesli jest on dziedziczny.
                  > Owszem, można dostac cukrzycy, jesli czlowiek odzywia się
                  > niewlasciwie, ale mowsz tu o cukrzycy typu II. Przy I - raczej nic
                  > nie pomoze.

                  tego nie wiedzialam, ale mam kolezanke z pracy ktorej i matka i
                  ojciec i cale ich rodzenstwo ma predyspozycje do cukrzycy i b. dbaja
                  o siebie. Jak na razie zadne nie choruje.


                  > Czyli zaniedbanie czegoś może miec groxne skutki, ale dbanie o cos
                  > nie zawsze ma skutki dobroczynne.

                  ale zawsze moze zmniejszyc ryzyko do jakiegos tam stopnia. Jesli
                  dbanie o wage i zdrowe odzywianie spowoduje ze do 50-tki nie trzeba
                  sobei insuliny wstrzykiwac - to czemu nie starac sie?
                  • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 15:54
                    Starać się można i trzeba - ale nie nalezy oczekiwać, ze to sie uda.
                    Czyli miec pretensje do siebie, albo innych, ze mimo calego życia
                    poswieconego walce z ewentualną cukrzyca - cukrzycy dostanie się i
                    tak.
                    I o to tu chodzi. Można w wiele rzeczy wkladac ogromna ilość
                    wysiłku, ale nie nalezy oczekiwać, ze wysilek zaprocentuje.
                    • aniucha333 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 16:02
                      > I o to tu chodzi. Można w wiele rzeczy wkladac ogromna ilość
                      > wysiłku, ale nie nalezy oczekiwać, ze wysilek zaprocentuje.

                      Verdana - jesli by oczekiwac jakichkolwiek wymiernych rezultatow w
                      naszym zyciu z wszystkiego co w zyciu robimy, to sorry za wyraznie,
                      dalej w grotach bysmy siedzieli.
                      • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 18:13
                        To zupełnie co innego. Mozna wymagać, aby wysilek włozony w siebie
                        zaprocentował. natomiast jesli liczsz na to, ze MUSI zaprocentować
                        wysilek włozony w córke, to prosisz się o klopoty wychowawcze. Jedna
                        z Was będzie miała poczucie, ze jest niewiele warta - albo przezyje
                        ogromne rozczarowanie. Obawiam się, ze przy takich nadziejach - a
                        masz je, to nie ulega watpliwosci - jest to nieuchronne.
        • mariefurie Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 00:34
          > A umiejętność czytania jest przekazywana genetycznie? Nie? To o czym
          > Ty piszesz?

          A poza tym to była odpowiedz na głos (nie wiem czyj), ze mózg, to jest to samo co wątroba, kolor oczu, i skoro przejmujemy genetyczne skłoności do chorób wszelakich, to dlaczego mózg miałby z tej rodzinnej genetyki nie "skorzystać".- Taki był głos w tej dyskusji.
          A nie - nie, że umiejętnośc czytania jest zakodowana genetycznie.

          MÓZG to nie wątroba ani nerki, ani kolor oczu i kształt małego palca na lewej nodze, który mamy po tatusiu czy mamusi.
          • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 00:48
            > A poza tym to była odpowiedz na głos (nie wiem czyj),

            Mój. Własciwe poruszanie się w drzewku ułatwia życie wink

            > mózg, to jest to samo
            > co wątroba, kolor oczu, i skoro przejmujemy genetyczne skłoności
            do chorób wszelakich, to dlaczego mózg miałby z tej rodzinnej
            genetyki nie "skorzystać"

            Nie pisałam o żadnej "rodzinnej genetyce", tylko o tym, że skoro
            mamy rozmaite oczy i wątroby, to jakim cudem mamy mieć takie same
            mózgi. Nie ma dwóch identycznych odcisków palców, a mózgi całej
            zdrowej populacji mają być z jednej sztancy? Absurd.
            • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 21.04.09, 15:26
              Gdyby bylo prawdą, ze mozgi sa identyczne i z kazdego dziecka można
              zrobic "wszystko", to jakim cudem z bardzo podobnie wychowywanego
              rodzeństwa wyrastają dwie zupełnie niepodobne osoby, w dodatku
              uzdolnione w zupełnie innych dziedzinach?
              Jak to sie dzieje, ze talenty kompletnie niepielęgnowane czasem
              pojawiają się w wieku nastoletnim, albo dojrzałym - i są to
              niewatpliwie zdolnosci dziedziczne, a nie wyuczone? Mam tego idealny
              przyklad w domu.
              • mariefurie Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 22.04.09, 21:14
                verdana napisała:

                to jakim cudem z bardzo podobnie wychowywanego
                > rodzeństwa wyrastają dwie zupełnie niepodobne osoby,

                - Verdano, siłą rzeczy, że jedno dziecko ma 2 lata, drugie 18, a trzecie 28, juz
                wynika to, ze warunki wychowania są baaaaardzo różne.
                Mówię tak bo sama mam 35, siostra 38 i kolejna 44. Może u Ciebie to były bardzo
                podobne warunki, nie wiem, ale w mojej rodzinie na pewno nie były to nawet
                podobne warunki. Podobne byli tylko rodzice...ale i tez się zmieniali w czasie smile)


                > Jak to sie dzieje, ze talenty kompletnie niepielęgnowane czasem
                > pojawiają się w wieku nastoletnim, albo dojrzałym - i są to
                > niewatpliwie zdolnosci dziedziczne, a nie wyuczone? Mam tego idealny przyklad
                w domu.

                A możesz szerzej powiedzieć, jaki to jest przykład? Talentu jakiego?
                Ja to widzę tak, że talent (cokolwiem nim jest), nie musi być pielęgnowany
                nonstop. Wystarczy we wczesnym dziecinstwie coś zapodać, i następuje u dziecka
                coś jak stop-klatka. Przejawić sie może za dwadziescia lat. A my myślimy, ze to
                dziedziczne.
                Nie twierdze, ze tak jest, ale mam powody by w ten sposb o tym myslec i tak
                wlasnie wnioskowac.
                • verdana Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 22.04.09, 23:24
                  Miedzy moimi starszymi sa niecałe 3 lata róznicy i wychowywane byly
                  moze nie identycznie, ale niezwykle podobnie. Zabawki, ksiązki, czas
                  im poswiecony, zajęcia. Nie sa kompletnie różne, wrecz przeciwnie -
                  raczej podobne. Ale myslałam rqczej o naszych drogich Przywódcach, z
                  ktorych jeden jest energiczny, a drugi wręcz przeciwnie.
                  Moja córka ma autentyczny talent pisarski. Nigdy przez nas nie
                  pielegnowany (więcej powiem, raczej tępiony, bo nie przepadam za
                  tzw. twórczoscią dzieciecą i nie jestem w stanie zachwycać się
                  wierszykami z częstochowskimi rymami i bez tresci... Nie jestem z
                  tego dumna, ale tak wlasnie jest). Córka napisała pierwszą książkę
                  dla dzieci w wieku 13 lat , kolejną w wieku 16. W liceum nauczyciel
                  odkrył w niej talent poetycki (poezji nienawidzę bardziej od baletu).
                  Jej zdolnosci to nie tylko moj macierzynski pogląd, ale raczej fakt,
                  biorac pod uwage, ze książki zostały wydane, a poezje są
                  systematycznie nagradzane na konkursach.
                  Jej babcia jest pisarką.
                • paszczakowna1 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 23.04.09, 00:34
                  > to jakim cudem z bardzo podobnie wychowywanego
                  > > rodzeństwa wyrastają dwie zupełnie niepodobne osoby,
                  >
                  > - Verdano, siłą rzeczy, że jedno dziecko ma 2 lata, drugie 18, a trzecie 28, ju
                  > z
                  > wynika to, ze warunki wychowania są baaaaardzo różne.
                  > Mówię tak bo sama mam 35, siostra 38 i kolejna 44. Może u Ciebie to były bardzo
                  > podobne warunki, nie wiem, ale w mojej rodzinie na pewno nie były to nawet
                  > podobne warunki. Podobne byli tylko rodzice...ale i tez się zmieniali w czasie

                  Masz oczywiście rację, ale naukowcy już w latach 60-tych wpadli na pomysł, jak
                  ten problem obejść. Mianowicie przez tzw. 'twin studies' - badania nad
                  współwystępowaniem cechy u bliźniąt monozygotycznych i heterozygotycznych tej
                  samej płci (oczywiście na odpowiednio dużych zbiorach). Warunki środowiskowe
                  (począwszy od tych przed urodzeniem, prawdopodobnie b. ważnych) są w tym
                  przypadku dla obu zbiorów jednakowo podobne (czy też jednakowo różne), a
                  odmiennie wygląda sprawa genów: bliźnięta heterozygotyczne mają 50% wspólnych
                  (jak każde inne rodzeństwo), monozygotyczne - 100% wspólnych. Zatem jeśli,
                  powiedzmy, jakaś cecha współwystępuje w 40% u heterozygotycznych, a w 80% u
                  monozygotycznych, jest w dużym stopniu determinowana genetycznie, a jesli %
                  współwystępowania są podobne - w dużym stopniu determinowana środowiskowo.

                  Jak jest z IQ? Otóż, w rodzinach stosunkowo zamożnych (czyli mających 'zadbane'
                  dzieci) wyniki wskazują na znacznie większe podobieństwo u bliźniąt
                  monozygotycznych niż u heterozygotycznych - czyli duży udział genów. Ale w
                  rodzinach ubogich podobieństwa w obu zbiorach są zdecydowanie bardziej zblizone
                  (choc ciągle wyniki pomiarów IQ u bliźniąt monozygotycznych są bardziej podobne
                  niż u heterozygotycznych).

                  Dlaczego? Ano, w rodzinach zamożnych dzieci osiągają IQ bardziej zbliżone do
                  swego maksymalnego potencjału (determinowanego, jak z tego wynika, w dużej
                  mierze genetycznie). W rodzinach ubogich nie (korelacje między IQ i dochodami są
                  b. silne), a stopień tego 'nieosiągania' jest kwestią środowiskową. Czyli -
                  popsuć środowiskowo można bardzo łatwo (b. dobrze podałaś skrajny przypadek
                  'wilczych dzieci'), polepszyć niestety znacznie, ale to znacznie trudniej. Nie
                  ma sposobu na wychodowanie Einsteina.

                  NB, badano też tą metodą podobieństwa EEG i innych parametrów pracy mózgu -
                  wszystko wskazuje na to, że geny wpływają b. silnie.
                  • mariefurie Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 23.04.09, 18:00
                    Dzieki Paszaczowna za mini-wykład. Szczerze mówiąc nigdy się tym nie interesowałam specjalnie, ot, tyle tylko,
                    co przypadkiem pod rekę wpadło, to człowiek sobie czytnął z ciekawości to i owo wink

                    Troche jestem zadziwiona ze monozygotyczni blixniacy mają sto procent wspólnych genów, co wskazywałoby że są kalką? klonami jakimiś?
                    Znasz takich z zycia, co gdzie blixniacy monozygotyczni są chociażby fizyczni byli kopia jeden drugiego? Bo ja nie. Są prawie że jednakowi, ale prawie - jak to reklama rzecze- robi wielką róznicę.
                    Mogę się mylic oczywiscie, ale rozumiem, ze jezeli 100 proc genów jednakowych, to ci ludzie sa nie do odróznienia. (?) A jednak się różnią.

                    Inna sprawa, to co Angazetka przytacza, od 40 do 80 proc - to wpływ genetyczny.
                    Znowuż, że pięc groszy wtrącę wink), - rozrzut od 40 do 80 proc to jest baaaardzo dużo!!! To mniej więcej tak, jak powiedziec - na dwoje babka wróżyła.
                    A nawet, zaryzykuję pytanie (z przymrużeniem oka, rzecz jasna), po kiego wydawac miliardy na badania, aby stwierdzic, ze inteligencje dziedziczymy na poziomie w rozrzucie 40-80 proc. ??
                    Coś, co widac gołym okiem przecież! W ten sposób, Verdana nigdy się nie dowie (przepraszam, że akurat Twój przykład przywołuję), czy córka odziedziczyła zdolności literackie po babci, czy też to był po prostu, ssrodowiskowy wpływ babci. Tego sie nie dowiemy nigdy, no...chyba ze w laboratorium genetycznym smile)
                    Wniosek z tego taki (dla mnie), że pytanie powinno brzmiec: nie - CZY warto dziecko uczyc czytac (pisac, spiewac malowac i tp), tylko JAK?!

                    Ciekawą też rzecz powiedziałaś, że pogorszyc środowiskowo mozna b.łatwo, a o wiele trudniej polepszyc. Ciekawe, dlaczego?
                    Inna sprawa, że jezeli "genetycznie" pogorszyc, to wydaje się, ze sprawa jest zupełnie nie do nadrobienia. smile.

                    >>NB, badano też tą metodą podobieństwa EEG i innych parametrów pracy mózgu -
                    wszystko wskazuje na to, że geny wpływają b. silnie. >>

                    --nikt nie kwestionuje, ze silnie wplywają , bo to, jakby tu rzec, przeciez NATURALNE smile)
                    Aczkolwiek trudno też zakwestionowac, ze środowisko wpływa mniej. Wniosek kolejny także, że skoro łatwiej popsuc środowiskowo, to JEDNAK środowisko ma większe wpływ mimo wszystko.

                    Ale to są moje tylko takie dywagacje smile)
                    pozdrawiam serdecznie.
                    • mariefurie Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 23.04.09, 18:10
                      Przepraszam, za przekręcenie nicku, Paszczakowna sad
                      Za szybko pisałam.
                    • paszczakowna1 Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 23.04.09, 21:41
                      > Dzieki Paszaczowna za mini-wykład. Szczerze mówiąc nigdy się tym nie interesowa
                      > łam specjalnie, ot, tyle tylko,
                      > co przypadkiem pod rekę wpadło, to człowiek sobie czytnął z ciekawości to i owo

                      Proszę. smile Ja też się specjalnie nie interesuję, ale tu mnie zaciekawiła
                      niespotykanie staranna metodologia badań.

                      > Troche jestem zadziwiona ze monozygotyczni blixniacy mają sto procent wspólnych
                      > genów, co wskazywałoby że są kalką? klonami jakimiś?

                      W pewnym sensie są czymś w rodzaju klonów. Podział komórek (moruli czy blastuli,
                      nie pamiętam) na dwa odrębne organizmy następuje, gdy genotyp jest już ustalony.

                      > Znasz takich z zycia, co gdzie blixniacy monozygotyczni są chociażby fizyczni b
                      > yli kopia jeden drugiego? Bo ja nie.

                      Ja też nie znam. Geny to nie wszystko. Np. odciski palców są zawsze różne - i z
                      tego co wiem, do tej pory nie bardzo wiadomo, dlaczego.

                      > A nawet, zaryzykuję pytanie (z przymrużeniem oka, rzecz jasna), po kiego wydawa
                      > c miliardy na badania, aby stwierdzic, ze inteligencje dziedziczymy na poziomie
                      > w rozrzucie 40-80 proc. ??

                      Z funduszami na takie badania chyba nie jest tak różowo. Temat jest mocno
                      polityczny (weźmy awantury po publikacji 'The Bell Curve') i urzędnicy
                      dysponujący pieniędzmi boją się.

                      A rozrzut danych właściwie nie dziwi. Jeśli przyjąć model, że genetycznie
                      determinowane jest 'potencjalne maksymalne IQ', to, do jakiego stopnia będzie
                      genetycznie zdeterminowane faktycznie osiągnięte IQ, będzie zależało od
                      populacji, jaką badamy (80% wyjdzie na takiej, której zapewniono dobre - bliskie
                      optymalnych - warunki do rozwoju IQ, 40% na takiej, której nie zapewnione).

                      > Ciekawą też rzecz powiedziałaś, że pogorszyc środowiskowo mozna b.łatwo, a o wi
                      > ele trudniej polepszyc. Ciekawe, dlaczego?

                      Tzn, trudno 'polepszyć', jeśli warunki do rozwoju były i tak dobre - ja to
                      interpretuję tak, że powyżej tego 'maksimum', które kodują nam geny (oczywiście,
                      z góry nie sposób powiedzieć, gdzie jest to maksimum) nie można już przeskoczyć.
                      Natomiast polepszenie warunków ze złych na dobre może zdziałać bardzo wiele -
                      dobrze udokumentowane są przypadki, w których adoptowano dzieci o IQ
                      odpowiadającym lekkiemu upośledzeniu umysłowemu (poniżej 80), które po kilku
                      latach starannej opieki okazywały się mieć IQ około 100 (czyli doskonale normalne).

                      Tyle o IQ, bo to jest dobrze mierzalne. Ze specyficznymi zdolnościami
                      (rysunkowymi, słuchem muzycznym) może być oczywiście inaczej.
                      • mariefurie Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 23.04.09, 23:28
                        paszczakowna1 napisała:
                        ale tu mnie zaciekawiła
                        > niespotykanie staranna metodologia badań.

                        ---To znaczy? Cos bliżej mozesz powiedziec?
                        Bo staranna metodologia badań wydaje się zalezy nie tyle od
                        dziedziny ile od samego badacza jak sądzę.
                        >

                        >
                        > Ja też nie znam. Geny to nie wszystko. Np. odciski palców są
                        zawsze różne - i z tego co wiem, do tej pory nie bardzo wiadomo,
                        dlaczego.

                        --oczywiscie. Linie papilarne i kształ małzowiny usznej podobno sa
                        nie do powtórzenia nawet u monozygotycznych osobników. Ale skoro do
                        tej pory nie wiadomo dlaczego, to, - w kontekscie całej
                        dyskusji,moim zdaniem - nalezy zachowac daleko idącą ostrożnośc w
                        kwestii wnioskowania, co jest "mocniejsze" - genotyp czy środowisko.
                        Choc i tak stawiałabym na srodowisko.

                        >
                        > Z funduszami na takie badania chyba nie jest tak różowo. Temat
                        jest mocno polityczny (weźmy awantury po publikacji 'The Bell
                        Curve') i urzędnicy dysponujący pieniędzmi boją się.

                        -chyba wszystkie najbardziej "newralgiczne" dziedziny sa narazone na
                        wpływy politykow, etykow, moralistow, filozofow, pacyfistow itp. Nie
                        bede mówic czy akurat TA dziedzina jest uszczuplana czy nie, bo nie
                        wiem (choc, przypuszczac mozna, ze w Polsce,- to nędza. Ale juz nie
                        w Stanach, czy w np Chinach)
                        >
                        > A rozrzut danych właściwie nie dziwi. Jeśli przyjąć model, że
                        genetycznie determinowane jest 'potencjalne maksymalne IQ', to, do
                        jakiego stopnia będzie genetycznie zdeterminowane faktycznie
                        osiągnięte IQ,

                        ---Nie, nie. ja nie mówiłam o rozrzucie procentowym badań przy IQ.
                        W IQ w ogóle nie wierze. Bo jest to moim zdaniem dośc specyficzne i
                        mocno sztuczne narzędzie. Moge sie oczywiscie mylic. Ale dla mnie to
                        żaden wskaźnik (miernik) inteligencji. Dlaczego? otócz wystarczy
                        wejsc na stronę mensy na przykład, postrzelac sobie testy przez
                        miesiąc -dwa, nabrac wprawy, aby na koniec wykazac się IQ na
                        poziomie np 178. To jest tylko li pewien schemat, który wystarczy
                        wycwiczyc.

            • mariefurie Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 22.04.09, 21:04
              Dobra. Korzystam z drzewka smile)

              Może się źle wyraziłam lub nieprecyzyjnie z tym mózgiem i tabulą rasa.
              Dla mnie, co ten tam malutki nowo narodzony mozg już ma "wdrukowane", nie ma
              znaczenia. Bo ja nie wiem, czy tam się wdrukowało setne, dwudzieste, czy
              tysięczne "kody" przodków rodziców, czy tylko te z ostatniego pokolenia. A
              dziecko mi tego nie powie. winkI nie twierdze w zadnym wypadku ze wszystkie mózgi
              sa jednakowe. Widze tylko i wnioskuję z obserwacji, że jakość i ilość bodźców
              (wszelkiej maści bodźce: począwszy od tego że matka w ciąży jest
              nerwowa/spokojna, zdrowa/chora, itp, kończąc na zbytnim/niedostatecznym
              zaangażowaniu się w relację z dzieckiem. mówimu o wieku 0-3 lata) mocno
              kształtuje ten mózg. I to, że on miał juz coś wdrukowane to ma tak naprawdę
              niewielkie znaczenie. W moim mniemaniu - niewielkie.
              Można z człowieka zrobić tak naprawdę zwierzę, a można - jesli nie geniusza, to
              człowieka przynajmniej bardzo zdolnego w pewnej dziedzinie. Ale to, co
              powiedzialam teraz, to sa przypadki extremalne oczywiście. Bo i w jednym i
              drugim , aby osiagnąc pożądany efekt, trzeba sie uciec do , w pewnym sensie,
              izolacji człowieka. a przecież normalnemu rodzicowi chodzi o harmonijny rozwój
              dziecka, a nie jakieś ekstrema.
              Bo geniusze - to są ekstrema, jakby na to nie patrzeć. Albo maja w któryms
              obszarze uszkodzony mózg, albo w innym - nazbyt rozwiniety. Co i jedno, i drugie
              można uczynić za pomocą ingerencji z zewnątrz. (i niekoniecznie ma to się wiązać
              z trepanacją czaszki). Wystarczy zanurzyć noworodka w odpowiednim środowisku -
              extremalnym, rzecz jasna.




              • angazetka Re: Jak nauczyć małe dziecko czytać 22.04.09, 23:23
                > I to, że on miał juz coś wdrukowane to ma tak naprawdę
                > niewielkie znaczenie. W moim mniemaniu - niewielkie.

                Pisałam wczoraj, że to, co wdrukowane, to - według opinii różnych
                psychologów - 40 do 80% całości inteligencji człowieka. Mało?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka