Dodaj do ulubionych

do poczytania

19.06.09, 11:38
www.edziecko.pl/zdrowie_dziecka/1,80256,6698506,Naturalne_sposoby_leczenia.html?as=1&ias=2&startsz=x
Obserwuj wątek
    • mariolka55 Re: do poczytania 19.06.09, 12:37
      wszystko to wiem i stosuje,szczególnie jesli chodzi o choroby
      własnie młoda przechodzi wirusa i zwalcza go sama
      nauczyłam sie duzo przez 5 lat ,a przede wszystkim unikania lekarzy na tzw.
      dyżurach (uwielbiaja pisac antybiotyki)
      w przychodni mam swoja lekarke i tylko do niej mam zaufanie
      kiedyś poszlam do innej po kropelki do oczów,a ta mi chciała przepisac
      antybiotyk ogólny "na wszelki wypadek" nie zgodzilam sie
      zawsze staram sie leczyc sama,nauczyłam sie nie biegnąc w pierwszy dzień do
      lekarza.gdyby wszyscy tak robili i nie latali z katarami sie badać ,nie byloby
      przepełninych przychodniuncertain

      u mnie ciezko jest z długim przebywaniem na dworze (ale to sie niedlugo
      zmieni,jak sie przeprowadzimy) no i w przedszkolu niestety wiekszość dnia się
      kiszą w saliuncertain to jest jedyna wada naszego przedszkola,chodza na spacery ale za
      krótko według mnie.
      • porzeczka_mocna Re: do poczytania 19.06.09, 13:20
        Ja też stosuję. Ale. Czasem antybiotyki są niezbędne. U nas w przychodni akurat
        pediatra uważa, że wszystkie choroby świata są spowodowane wirusami. Efekt jest
        taki, że w kwietniu moje dziecko trafiło do szpitala. I być może również
        trafiłoby do szpitala na początku maja, gdyby nie nasz refleks i wizyta u innego
        lekarza - na dyżurze (to była siódma doba wysokiej gorączki, stan dziecka
        ewidentnie systematycznie się pogarszał).

        Taka postawa, jaką prezentuje ta pediatra, jest przegięciem w drugą stronę. Bo
        osobiście uważam, że szpital powinien być ostatecznością. A przy drugiej
        historii z małą, kiedy przyszłam z dzieckiem w piątej dobie gorączki (gorączka =
        powyżej 38,6), pomimo że lekarka wiedziała, że mała niedawno była w szpitalu,
        nie skierowała nas na żadne sensowne badania tylko kazała dwa dni poczekać, bo
        to pewnie wirus. A jak spytałam, co zrobić, gdy się nie poprawi, to usłyszałam,
        że wtedy trzeba będzie zrobić morfologię i mocz. No, ale to wypadało w sobotę, 2
        maja - na moje pytanie, gdzie się zgłosić skoro to dzień wolny, usłyszałam, że
        do szpitala. No i mnie zatrzęsło - bo kurczę, szpitale są ostatecznością, dla
        nagłych przypadków, a nie dla dzieciaków, które można z powodzeniem leczyć w
        domu - przecież sama mogła dać mi skierowanie na te badania... Jak ma nie być
        tłumów na IP, skoro lekarze wolą tam wysłać swoich pacjentów, zamiast dać im
        skierowania na podstawowe badania?

        No, więc moje przemyślenia są takie: W dalszym ciągu uważam, że 3-5 dni warto
        przeczekać, o ile nie ma innych niepokojących sygnałów. Ale jeśli potem dalej
        nie wiadomo, co to jest, warto zrobić badania - choćby crp (to jest badanie
        nierefundowane, koszt u nas ok.12 zł, wynik jest po ok. 5 minut), które jeśli
        jest podwyższone, świadczy o stanie zapalnym. Wtedy wiadomo - albo antybiotyk
        jest niepotrzebny, czekamy dalej, albo coś jest na rzeczy, więc szukamy co lub
        jeśli stan jest gorszy w ciemno dajemy antybiotyk.


        • mariolka55 Re: do poczytania 19.06.09, 15:26
          oczywiscie ze czasem są antybiotyki niezbedne,jak np. przy zapaleniu bakteryjnym
          goraczka jesli nie spada po 3 dobach to trzeba interweniowac
          i badania jak najbardziej wtedy
          postawa Twojej lekarki jest przegieciem w drugą strone to faktuncertain
          ale nadal wielu jest lekarzy piszących antybiotyki niepotrzebnie i nadal wielu
          rodziców lata do przychodni z kataremuncertain

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka