pesteczka5
10.09.03, 23:38
... rozczarowały mnie! Kupiłam, bo zauroczyły mnie:
1. wiktoriańska pisząca i malująca autorka
2. ilustracje - śliczne
3. rekomendacje, kanon literatury dla dzieci, czasopisma dla rodziców...
Przejrzałam w księgarni, coś mnie tknęło, ale... patrz wyżej.
Stwierdzam natomiast, co następuje:
A. Teksty bajek są zawiłe i niezrozumiałe. Czytajac synkowi o krawcu z
Gloster w końcu, sama znudzona, skracałam fabułę i czytałam co dziesiąte
zdanie lub zgoła ulepione z kilku innych.
B. poraził mnie tekst w "Piotrusiu króliku" - ..."wasz ojciec miał tam
wypadek - zrobiono z niego pasztet"... No nieeeeeeee!!!! Czy to ma być żart,
czy nauka o życiu i śmierci, czy co... Dodam, że jestem zwolenniczką
Czerwonego Kapturka w oryginalnej wersji i daleko mi do fanatycznego
pacyfizmu, ale t o mnie zmroziło...
C. Wniosek końcowy - książka ślicznie i obiecująco wygląda. Nadaje się na
elegancki prezent dla kogoś, kto ma w domu Pana Tadeusza, album o papieżu i
encyklopedię. A do czytania dzieciom ... chyba że po mądrym ocenzurowaniu
przez bardzo uważnego rodzica.
A Wy co sądzicie?