25.09.04, 14:55
Pisze w imieniu znajomej,która od kilku lat nie zyje z mezem.On jest bardzo
zamoznym czlowiekiem,a ona ledwo wiąze koniec z końcem.Nie maja rozwodu,ale
ona dojrzewa chyba wlasnie do tej decyzji.Maja 25-letniego syna.
Ona sie boi,ze facet ja zwyczajnie "załatwi",bo on ma kasę na
prawników...Mają mieszkanie kupione po kilkunastu latach małżenstwa.On 3 lata
temu wybudował piekny segment na wilanowie-dzisiaj wart naprawde duzo.Ale to
było juz po rozpadzie małżenstwa-ona mieszkała tam bardzo krótko, bo wyrzucil
ją stamtad jej teść i szwagierka...No i teraz pytania:
-Czy przy rozwodzie podział majatku jest "po polowie"?
-Czy ona ma szanse chociaz na to mieszkanie?
-Czy po złozeniu przez nią wniosku o rozwód, on moze sie pozbyć częsci
majątku sprzedając np. samochody?
Bardzo mi jej szkoda,bo to schorowana i wykonczona psychicznie kobieta...
kiedy poszla po porade do prawnika (slono zaplacila),po wysluchaniu jej
powiedzial "proszę mi tu przyprowadzić męża"- bez komentarza
Dziękuje za pomoc.
Obserwuj wątek
    • yzza Re: rozwod 26.09.04, 23:10
      Generalnie wszystko, co oboje małzonkowie nabyli w trakcie trwania małżeństwa
      jest wspólne i dzieli się po połowie. Ale w praktyce można domagać się
      ustalenia nierównych udziałów w majątku wspólnym, o ile jeden z małżónków
      udowodni, że jego udział w powstaniu majątku jest nieporównywalnie większy, np.
      więcej zarabiał a zona nie zajmowała się domem. Można też wykazywac, że majątek
      został utworzony na bazie majątku odrębnego - no. kasę na dom podarował tylko
      jednemu z małżónków ktoś z rodziny.
      Potrzebne szczegóły, by rozpracować kazus.

      Pozdrawiam, choć nie zazdrszczę. I radzę zmienić adwokata.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka