poccnr
20.07.07, 09:10
Cześć Dziewczyny!
Wczoraj znaleźliśmy ofertę mieszkań do kupna w naszym mieście
one są dopiero w budowie...zakończenie na grudzień 2008
pierwsza wpłata-przy podpisaniu umowy-5 000zł potem przez 47lat-raty
miesięczne 500zł
a ..mój mąż uważa że to głupota żebyśmy na to poszli...
uważa że lepiej kupić z przetargu,bo tańsze
ale przecież na przetarg dawają same rudery..i wkładając w remont wyjdzie go
tyle samo a nawet gorzej jeśli chodzi o wkład w mieszkanie.
Przez ten rok-nim zbudują te domy-moglibyśmy zaoszczędzić każdy jeden miesiąc
do przodu jeśli chodzi o opłaty...
on mówi że boi się że nie dostanie umowy, ja mu na to-czy będziemy tam czy tu
gdzie jesteśmy to samo wyjdzie jeśli pracę stracisz,a na swoim jak będziemy
to nie wierzę że miesiąc czy dwa jego ojciec nie wyłoży
kurde wkurza mnie to że ja teraz za kawalerkę płacę miesięcznie tyle ile
mogłabym płacić ratę 3 pokojowego mieszkania(tak tak płace 500zł. czynszu za
38m!),z kuchnią,przedpokojem,łazienką,2balkonami,komórką....jasna cholera!
jeśi mogę zapytać..wy macie mieszkanie wykupione?Jak wygladaa sytuacja
mieszkaniowa u Was?Też macie tak beznadziejnie?
Ktory z nas ma trochę racji, kogo poparłybyście w tej sprawie?
Thx za pomoc!
P.S:Chciałabym dodać,że mieszkanie po tych 47 latach będzie naszą
własnością...będzie co zostawić synowi.A u prywaciaka czy z przetargu-nie
dosyć że będziemy musieli wyremontować, to jeszcze po 5 latach wyłożyć kupę
szmalu aby to mieszkanie wykupić.Więc mi się to widzi jakby kupić dwa nowe
wyremontowane mieszkania!