22.05.10, 14:17
Od dłuższego czasu zastanawiałam się, czy by takiego wątku nie
założyć, bo mało mówi się o tym bardzo trudnym i specyficznym
okresie. Podzielę się moimi doświadczeniami, które były
trudne,bolesne, i na które - przyznam - nie byłam przygotowana.
Poczynając od fizjologicznego aspektu połogu, czyli gojenia się rany
krocza (nie mam doświadczeń z blizną po cc, a to pewnie ma także
swoją specyfikę). Warto zwrócic wyjatkowa uwagę na higiene krocza.
Ja podmywałam się lactacydem, osuszałam ręcznikiem papierowym, a
następnie suszarką. Tak po każedej wizycie w toalecie, nawet po
oddaniu moczu. Rana zagoiła się szybko. Uzywałam też maści na blizny
cepan. Położna środowiskowa, która do nas przychodziła była pod
wrażeniem tempa gojenia sie krocza. Ważne jest tez wietrzenie rany -
kilak dni po porodzie warto leżęć bez majtek, podkładóew, podpasem
itp, z rozłożonymi nogami - ja przykrywałam sie prześcieradłem.
Zmora prawdziwą było siedzenie. Mam miękki skórzany fotel, który
doceniłam. Początkowo mozliwe było tylko siadanie na jednym
pośladku. Nie polecam kółek dmuchanych, bo wydaje mi się, że mogą
pododowc naciagnięcia skóry i nawet pekanie szwów. Musiałam jeżdzić
samochodem (córka leżąła 4 dni w szpitalu), i to było okropne -
pomagały mi poduszki ułożone tak, by część miednicy z rana po
nacięciu dosłownie "wisiała" w powietrzu.
Kiedy byłam w szpitalu u małej (kilkanaście godzin dziennie)
korzytając z toalety używałam delikatnych chusteczek dla dzieci,
potem suchych chusteczek higienicznych, oraz spryskiwałam ranę
roztworem spirytusu w sprayu, by ją dezynfekować. To było juz
ekstremalne doświadczenie, ale przeszło, i tak jak wspominałam rana
goiła sie szybko i dobrze.
Ja krwawiłam równiutko 6 tygodni.
Bardzo istotną sprawą jest niedopuszczenie do powstawania zaparć. I
tu mamy problem, bo ta dieta matki karmiącej, jaka lansuje się w
mediach i w słuzbie zdrowia głównie właśnie zaparcia powoduje.
Błonnik, błonnik i jeszcze raz błonnik!
Na nieprzystosowane do karmienia brodawki używałam bepanthenu i
mantanu - ten drugi lepiej się sprawdził. Wkładki laktacyjen -
bardzo istotna rzecz, no i higiena piersi w tym okrsie, bo
zmacerowany naskórek przepuszcza bakterie. Trzeba piersi myć
starannie, dobrze osuszac i uzywac wkładem przewiewnych. Tu każdy
będzie miał swoje preferncje, mnie słuzyły te belli.
No i aspekt psychiczny: miałam bardzo cięzkiego baby-bleasa.
Płakałam własciwie non stop przez 2 tygodnie. Byłam zalękniona o
zdrowie córki, wystraszona nawałem nowych obowiązków. Ta hustawka
hormonalna osłabła po 2 tygodniach, ale właściwie do końca 2 m-ca
życia dziecka jeszcze dawała o sobie znać.
Bardzo pomogli mi bliscy, głównie partner, i moja przyjaciółka,
doświadczona mama dwójki urwisów, która wpierała radą i otucha. No
miłośc i troska partnera, czułość i delikatnośc oraz wyrozumiałość.
Pewnie bez niego nie dałabym rady karmic piersią (bardzo pomogły mi
tez porady dziewczyn z forum KP, a właściwie ostre kopniaki, które
tam dostałam).
No to tylke z takich wspomnień na gorąco. Zachęcam inne mamy do
podzielenia się swoim doświadczeniem, a przyszłe do zadawania pytań.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • gris_gris Re: Połóg 22.05.10, 19:19
      Dzięki za ten post! Ja jestem przed pierwszym porodem i naprawdę mało wiem o połogu, a zdaję sobie sprawę, że to nie będzie najłatwiejszy okres. Mam nadzieję, że bedzie więcej wpisów, a ja będę pytać, jak coś mi przyjdzie do głowy.

      Pozdrawiam!
    • syswia Re: Połóg 22.05.10, 19:45
      Po pierwsze, kobiety w Polsce powinny nalegac na to, aby przy
      porodzie towarzyszyly im swiatle polozne i lekarze, dla ktorych
      ciecie krocza to ostatecznosc. Polozna, ktora odbierala moj porod
      powiedziala mi, ze wg jej statystyki ciecia wymagalo okolo 5% jej
      pacjentek. W Polsce te praktyki sa zatrwazajaco liczne. Nie tylko
      tnie sie rytynowo, ale i szyje sie koslawo.
      Ja musialam byc lekko nacieta (2cm). Szew zagoil mi sie w ciagu
      tygodnia. Do higieny stosowalam butelke z dziubkiem, nasiadowki z
      chlodnej wody z epsom salts oraz zimne kompresy z dodatkiem oczaru
      wirginskiego (roztwor alkoholowy). Nic nie wietrzylam (to chyba
      jakas szpitalowa polska obsesja) i nosilam swoje zwykle bawelniane
      majtki, ktore polozna zdjela mi tylko na czas porodu. Nie mialam
      zadnych problemow z siedzeniem, aczkolwiek zgodnie z zaleceniami
      poloznej pierwszy tydzien spedzilam glownie w lozku (ponoc dobre na
      figure, he he he).

      Po drugie, dieta ciazowo/karmiaca to kolejna polska specyfika. W
      innych krajach kobiety jedza normalnie i dobrze sie maja. Na
      zatwardzenie dodatkowo dostalam w szpitalu kilka tabletek
      rozluzniajacych - w razie potrzeby.

      Po trzecie, na bolace brodawki najlepszy jest doradca laktacyjny. Bo
      bolace brodawki to jest glownie problem zlej techniki ssania u
      dziecka. Tego nie mozna sie nauczyc na lekcjach przedporodowych. To
      trzeba przecwiczyc i uswiadomic sobie, ze dziecko tez musi sie
      nauczyc. Na ewentualne przygryzienia lub obolale sutki najlepszy
      jest wlasny pokarm. Drugim przyjacielem kobiety karmiacej jest
      porzadny stanik do karmienia, ktory jest perfekcyjnie dobrany
      (trzeba kupowac po porodzie) i podrzymuje to co trzeba i jak trzeba.

      Po czwarte, na baby bluea najlepszy jest tata dziecka, ktory
      aktywnie wlacza sie w jego zycie od samego poczatku oraz dobre
      relacje z tesciowymi i matkami, ktore doradza, podrzuca jedzenie,
      zaopiekuja sie dzieckiem przez moment, zeby nowa mama i tata mieli
      czas np na poranny prysznic albo 30 min spacer albo cokolwiek
      innego, co pomoze im sie oderwac od tej harowki, jaka jest obsluga
      niemowlecia.
      • dierra Re: Połóg 22.05.10, 21:15
        Ja tez dziękuje za ten post, szczerze to porodu na razie sie nie obawiam,
        bardziej właśnie połogu, dlatego zachęcam do podzielenia się swoimi doświadczeniami.
      • kameleon_f1 Re: Połóg 22.05.10, 21:43
        Z nacięciem krocza to się zgadzam w Polsce to standard... ale moja
        kuzynka rodziła w Irlandii i tak standard to NIE nacinanie i miala
        pęknięcie krocza do odbytu II na III stopnia...

        Mnie się położna nie pytała poprostu nacieła ale wcześniej dostałam
        znieczulanie miejscowe, w szpitalu gdzie rodziłam córkę szyją
        lekarze a, że głupi ma szczęście trafił mi się dyżur z ordynatorem
        to i szycie było ordynatorskie-równiutkie. Boleć nie bolało ale
        ciągneło do momentu aż stara doświadczona położna środowiskowa po 7
        dniach od porodu zdjeła mi 4 z 7 szwów i za 2 dni 3 pozostałe mimo
        tego że miałam szwy wchłanialne i teoretycznie nie trzeba ich
        ściągać (ale wchłaniają się ponad miesiąc!!!). W szpitalu na każdą
        kobietę jak wróci z porodu czeka jej własna paczka jałowych pieluch
        BELLA takich nie jak pampers tylko jak wielka podpacha big_grin To świetna
        sprawa na początku-wkładasz w gacie i masz spokój.
        Do mycia krocza na oddziale był do dyspozycji NADMANGANIAN POTASU
        (takie tableteczki co po rozpuszczeniu woda robi sie różowa)
        kożystałam z tego-było świetne. W domu używałam do mycia szarego
        mydła ale takiego sprzed 15 lat-dostałam od sąsiadki-extra się
        sprawdziło. DO SPRYSKIWANIA W CELU DEZYNFEKCJI KROCZA POLECAM
        OCTENISEPT W SPRAYU!!! Na mnie działał świetnie, dezynfekuje
        śluzówki i nie szczypie. Polecam też dla relaxu nasiadówki (na
        krocze) z KORY DĘBU sparzonej w misce i takie siedzenie nad parą.
        Zrobienie pierwszej kupy (sory za bezpośredniość) po porodzie to coś
        graniczącego z cudem... Czopki z gliceryny nic nie dają.
        Powiedziałm, że zrobiłam bo bez tego nie wypuszczają z oddziału. A
        poszło mi dopiero za 2 dni w domu, bez żadej pomocy.

        NA PORANIONE BRODAWKI POLECAM JEDYNIE L A N O L I N I 100%!!!!
        WSZYSTKO INNE (np. BEPANTHEN) TO JEDNO WIELKIE GÓWNO!!! Jest do
        kupienia bez recepty firmy MEDELA ale 3,5 roku temu za tubeczkę
        10gram zapłaciłam 27zł!!! Działanie rewelacyjne tylko po co tyle
        płacić!!! jak dostaniecie receptę od jakiegokolwiek lekarza na
        opakowanie np. 50 gram czy nawet 100gram to zapłacicie jakieś 5 zł.
        NIE TRZEBA TEGO ZMYWAĆ PRZED KARMIENIEM I DZIECKO NIE ZLIŻE PRZEZ 2-
        3 KARMIENIA. Piersi po karmieniu można normalnie przetrzeć wacikiem
        z wodą prezgotowaną.


        Co do diety... Ja przez pierwszy miesiąc nie jadłam nic smażonego,
        pieczonego, tłustego, nie piłam mleka, ŻADNYCH CYTRUSÓW, żadnego
        sosu, 0 pomidorów, nie jadłam kurczaka, nie jadłam masła, NIC
        GAZOWANEGO.
        Jadłam głównie parówki i suchy chleb, gotowane warzywa, jabłka, co 3
        dni jogurt naturalny, z gotowanego mięsa schab i wołowina, ryż,
        piłam litrami herbatkę HIPP dla kobiet karmiących-smakowała mi,
        UWAŻAM ŻE DZIĘKI TEMU NIE WIEM CO TO KOLKI U DZIECKA. Pokarmu nie
        miałam za dużo ale to ze stresu-ojciac dziecka mnie zostawił. Jak
        mała skończyła 3 tygodnie dokarmiałam BEBILONEM PEPTI. Jak skończyła
        20 dni przesypiała od 23 do 6.00 a nawet 7.00 rano ale jak się
        obudziła po nocy to niebyło zmiłuj się i cyc musiał być
        natychmiast big_grin.

        AHA a krwawiłam chyba jakoś z tydzień a póżniej jeszcze tydzień coś
        mi tam leciało ale z dnia na dzień coraz mniej.

        OKRES dostałam po jakiś 6 miesiącach.

        POWODZENIA DLA WAS WSZYSTKICH!!!
        • kaeira Re: Połóg 23.05.10, 15:00
          > UWAŻAM ŻE DZIĘKI TEMU NIE WIEM CO TO KOLKI U DZIECKA.

          No tak... tylko że na świecie są miliony kobiet, które takiej diety nie
          przestrzegały, i ktorych dzieci też nie miały kolek (ani uczuleń).

          Nie mówiąc już o tym, że żadni poważni fachowcy od karmienia nie sugerują takiej
          ostrej diety na wszelki wypadek, a juz na pewno zalecają niejedzenia "niczego
          smażonego, pieczonego, tłustego, [...] żadnego sosu, [...] NIC GAZOWANEGO."
          • kameleon_f1 Re: Połóg 24.05.10, 08:04
            hehe. rób jak chcesz. zjedz kapusty, smażonego kotleta, sosu od
            gołąbków a później słuchaj jak dzieciak drze się jak obdzierany ze
            skóry.
            • kaeira Re: Połóg 24.05.10, 10:04
              kameleon_f1 napisała:
              > hehe. rób jak chcesz. zjedz kapusty, smażonego kotleta, sosu od
              > gołąbków a później słuchaj jak dzieciak drze się jak obdzierany ze
              > skóry.

              Hehe - właśnie tak robiłam, a dziecko wcale się nie darło. Kilka tygodni po
              porodzie jadłam już m.in. czosnek, czekoladę, chili, smażone, masło, lody...
              Kiedy mała miała dokładnie 3m, na Wigilię jadłam wszystkie jak leci: pierogi z
              grzybami, kapustę, ryby... Unikałam przez kilka miesięcy tylko orzechów,
              truskawek i cytrusów. Ale i tak na żadne z tych rzeczy nie miałam ochoty, gdybym
              miała, po prostu bym spróbowała i sprawdziła, czy dziecko zareaguje.
              (Swoją drogą, ciekawa jestem, o co chodzi z sosem do gołąbków i
              sosami w ogóle? Co w tych sosach takiego strasznego?).


              Oto cytaty z wypowiedzi Moniki Staszewskiej, doradczyni laktacyjnej, eksperta
              forum Karmienie piersią forum.gazeta.pl/forum/f,570,Karmienie_piersia.html
              "Smażone nie jest zdrowe, ale dla wątroby mamy. Dziecku nie zrobi żadnej
              różnicy, czy mama zje kotleta schabowego czy pieczony schab."
              "Jeśli dziecko ma alergię czy innego rodzaju nietolerancję pokarmową, mleko
              znika zupełnie. Jeśli nie - można je pić bez ograniczeń."
              "Nie ma co unikać warzyw wzdymających, bo to co działa wzdymająco na mamę, nie
              musi działać tak na dziecko. Większości dzieci kapusta czy czosnek zupełnie nie
              przeszkadzają. Paradoksalnie, obserwuje się częściej niekorzystne reakcje na
              marchewkę niż na "niebezpieczne" brokuły."
              Całość artykułu na ten temat tu:
              www.edziecko.pl/pierwszy_rok/1,79400,3855207.html
              • titerlitury Re: Połóg 24.05.10, 10:23
                I to wszytko co pisze kaeira to prawda. Masz dziecko ze skłonnością
                do kolek, to chocbyś piła tylko wodę i odżywiała się glukozą
                dożylnie, dzieciak będzie się darł wniebogłosy. Jak masz dziecko bez
                skłonności, to możesz sie na drugi dzień po porodzie najeść bigosu i
                mielonych, i też dzieciak nawet nie zakwili. Moja mała nie
                tolerowała mleka, i po mleku ulewała okropnie, miała wysypki. Ale
                bezkarnie mogłam jeśc i orzechy i miód, a nawet truskawki, i
                absolutnie nic jej nie było.
                Przyczyna kolek nie jest do końca zbadana, istnieje na ten temat
                wiele teorii. Najprawdopodobniej kolka ma podłoże psychosomatyczne,
                aniekiedy nawet jedynie psychiczne.
                Jak jesz groch, to bąbelki gazu powstające w trakcie trawienia
                produkują się w jeitach, a mleko nie powstaje z treści jelitowej,
                tylko z krwi, a czy masz po grochu gazowaną krew???
        • monnap Re: Połóg 25.05.10, 03:54
          Ja urodzilam 3 dzieci (2 porody) naturalnie, bez nacinania i
          pekniecia.
          Jesli chodzi o polog to moje obydwa byly latwe. Przede wszystkim jak
          nie ma sie ran po cieciu to nie ma tak naprawde wiekszego bolu. U
          mnie w szpitalu dostawalo sie podklady z suchym lodem, ktore
          wchlanialy krew, ale tez pomagaly na opuchlizne poporodowa - super
          sprawa, do tego butelka z dziubkiem do podmywania ciepla woda,
          znieczulacz do krocza w spraju - przynosil ulge, nawet nie pamietam
          co to bylo. Nikt nie chodzil bez majtek - ja sobie zupelnie nie
          wyobrazam, na zatwardzenia, dostaje sie od razu po porodzie tableki
          rozluzniajace, nie ma diaty matki karmiacej - wymysl, moje dziecko
          nigdy nie mialo kolki a ja jadlam wszystko. Zgadzam sie ze lanolina
          Medeli jest najlepsza na piersi, bardzo dobrze sie rozsmarowuje i
          nie trzeba jej scierac przed karmieniem - nie jest szkodliwa dla
          dziecka. Ogolnie im latwiejszy porod tym szybciej dochodzi sie do
          siebie.
      • rupiowa Re: Połóg 22.05.10, 22:01
        no z tym nacinamiem to sie nie do konca zgodze - ja przy pierwszym porodzie
        zostalam nacieta ze wzgledu na ratowanie zycia dziecka i mialam 14-scie szwow
        lacznie (rozpuszczelne i nie) i bardzo szybko mi sie wszystko zagoilo, nie
        mialam zadnych klopotow z wyproznianiem natomiast przy drugim porodzie peklam na
        trzy szwy i to byl koszmar. Pekniecie bylo w kierunku odbytu, ponad pol roku
        mialam klopoty z zylakiem w odbycie, ciagle mnie bolalo. Teraz nadal w czasie
        seksu czuje dyskomfort w miejscu szycia. Nie mowie ze powinno sie ciac rutynowo
        ale mysle, ze polozne wiedza co robia.
        • syswia Re: Połóg 24.05.10, 20:36
          Przeciez nie napisalam, zeby na upartego odmawiac ciecia krocza,
          tylko nalegac na polozna dla ktorej to ostatecznosc. Nienaciete
          krocze to wcale nie musi byc pekniete krocze. Wiele krocz da sie
          ochronic - sa rozne techniki, ale polskie polozne tna jak leci, bo
          tak im latwiej.
          Zreszta, napisalam, ze sama bylam cieta, bo musialam byc cieta i nie
          upieralam sie jak oslica, bo ufalam mojej po;oznej.
    • kawka74 Re: Połóg 22.05.10, 21:59
      Dla mnie połóg nie był ani trochę męczący. Blizna po cc zagoiła się raz dwa,
      brzuch nie bolał jakoś uciążliwie, nie było problemów ze schylaniem się,
      siadaniem, nic z tych rzeczy. Jedyne, co trzeba, to wietrzyć bliznę i myć ją
      kilka razy dziennie szarym mydłem.
      Miał być hardkor, a był nieomal luksus.
      Problematyczne było jedynie karmienie piersią, dlatego warto przydusić personel
      szpitala, żeby sprawdził, czy wszystko w porządku, zanim się wyjdzie do domu.
      Do pielęgnacji brodawek sprawdził się maltan.
    • titerlitury Re: Połóg 22.05.10, 22:51
      Jeszcze a propos higieny zapomniałam dodac, ze na początku po każdym
      podmyciu, a potem co drugie, przemywałam ranę tantum rossa. Saszetke
      rozpuszczałam w aplikatorze i roztworem opłukiwałam krocze, które
      potem osuszałam ręcznikiem papierowym i suszarką.
      Moje dziecko ważyło 4100, dziekuję Bogu, że mnie nacięli, bo chyba
      bym popękała w każdym mozliwym kierunku od lędzwi do pępka. I tak
      popękała mi śluzówka w pochwie, i nawet ją trzeba było szyć. Ja w
      rodziłam w zzo, i czułam się doskonale, żartowałam sobie z
      personelem medycznym, więc po porodzie powiedziałam lekarzowi, że
      dla mnie seks jest bardzo istotny, więc żeby mnie zszył "jak
      należy". No i rzeczywiście chłopak się przyłożył tak, ze po szyciu
      położna przyniosła mi lusterko, żebym doceniła ten cud "haute
      couture" smile Mój stały ginekolog potwierdza, że zszycie było
      wyjatkowo staranne smile
      Majtki siatkowe przydały się tylko w szpitalu. Najlepsze są swoje,
      bawełniane, tylko dość luźne.
      Staników do karmienia miałam z 5, teraz juz ich nawet z pawlacza z
      garderoby nie wyjmę, bo to głupota. Po prostu trzeba mieć wygodny,
      miękki biustonosz na początek.
      Wietrzenie ran to nie mit - po prostu lepiej goją się, gdy są suche,
      anie wilgotnme (a krocze akurat jest raczej mało suchym miejscem,
      szczególnie podczas krwawienia).
      Cieszę się, że wątek spotkał się z ciepłym przyjęciem. Mam nadzieję,
      ze przyda się młodym mamom. Nie mam zamiaru straszyć, ale dla mnie
      połóg był naprawdę trudny, i dlatego mysle, ze naprawdę warto się do
      tego przygotować.
      • batutka Re: Połóg 22.05.10, 23:19
        ja po pierwszym porodzie miałam podobne doświadczenia, natomiast po drugim (już
        bez nacięcia krocza) połóg to był luksus - siadałam po turecku już parę godzin
        po porodzie, nic mnie nie bolało, różnica kolosalna - tak więc jak się da, to
        walczcie o nie nacinanie krocza
        potwierdzam - majtki siatkowe są do kitu, najlepsze bawełniane i wietrzenie
        krocza to podstawa (niestety, w szpitalu za bardzo się nie da, bo są tłumy
        odwiedzających, ale w domu jak najczęściej leżeć bez majtek i wietrzyć smile
        dodam też, że najlepsza po porodzie jest koszula nocna, nie piżama (choć tu
        pewnie będą podzielone zdania) - ja mocno krwawiłam (najgorsze pierwsze dni po
        porodzie), czasem po wstaniu polało mi się po nogach, tak więc piżama byłaby od
        razu zabrudzona, z koszulą łatwiej zachować czystość
        no i niech Was nie zaskoczy ból w dole brzucha po porodzie - to zwijająca się
        macica, powracająca do stanu sprzed porodu - szczególnie może boleć przy
        karmieniu (ale ból nie jest jakiś specjalnie dokuczliwy, przynajmniej u mnie nie
        był)
        poza tym po drugim porodzie, to, co mnie niemile zaskoczyło, to było
        nietrzymanie moczu - straszne: najpierw nie wiedziałam o co chodzi -
        popuszczałam mocz np. przy kichnięciu czy nawet jak podbiegłam gdzieś
        trwało to jednak niezbyt długo (ze 2 miesiące - choć już się bałam, że tak
        zostanie wink), aż zupełnie się wszystko unormowało i mięśnie wróciły do stanu
        poprzedniej elastyczności

        co do oddawania moczu w czasie połogu, najlepiej w tym czasie podmywać się
        (jednocześnie), ja w tym czasie lałam sobie na krocze wodę z prysznica
      • monnap Re: Połóg 25.05.10, 03:57
        Moj syn wazyl tyle co twoje dziecko i nawet nie mialam otarcia -
        pozycja spionizowana i dobry personel medyczny pomagaja.
    • kama755 Re: Połóg 23.05.10, 13:40
      Dołączam do wypowiedzi "wcale nie musi być tak źle". co do nacięcia, przy
      pierwszym mnie nacieli i faktycznie ból krocza wspominam najgorzej z całego
      porodu, ale szybko się zagoiło, dziecko wymusiło pozycję siedzącą bardzo szybko,
      więc nie miałam wyjścia musiałam usiąść pierwszej nocy po porodzie. przy drugim
      mnie nie nacieli, no i niby fajnie (nic nie bolało), ale potem miałam tak luźno
      w pochwie, że teraz będę prosiła, żeby mnie nacieli! dużo zależy od warunków
      kobiety i wielkości dziecka. na pewno lepiej naciąć, niż pęknąć.

      co do brodawek, to w ogóle nie miałam problemów, nigdy nie musiałam niczym
      smarować, ani nosić wkładek. zgadzam się, że bardzo ważna jest technika
      karmienia/przystawiania i warto o to zawalczyć od razu po porodzie i wykorzystać
      czas w szpitalu. ja do znudzenia prosiłam położne o pomoc w przystawianiu,
      sprawdzanie, czy dobrze dziecko przystawiałam.

      Dietę stosowałam, bo jestem alergikiem, poza tym bałam się bóli brzuszka u
      dziecka. na zaparcia polecam siemię lniane.

      oczywiście wiem, ze każdy może przechodzić połóg inaczej. ja wspominam bardzo
      dobrze, ale to są tylko moje doświadczenia
    • ivy_poison Re: Połóg 23.05.10, 14:08
      titerlitury świetny wątek, szkoda że nie powstał zanim poszłam rodzić.
      Połóg był dla mnie pasmem niespodzianek i lęków.
      Po pierwsze byłam nacięta. A i tak troszkę z drugiej strony rozwarstwiła się
      śluzówka. Mała szła z rączką przy główce. Nie dało się ominąć nacięcia. I dobrze
      bo pewno do tej pory lekarz by mnie szyłbig_grin
      Pierwsze zdeżenie z rzeczywistością, to pierwsza wizyta w toalecie.
      Uwierzcie mi nie mogłam się wysikać. Potem jakoś poszło.
      Natomiast ze stolcem był problem. Nie było z jakieś 4 dni. Miałam przed porodem
      lewatywę. ( Sama chciałam z tego bardzo się cieszę- dobry wybór).
      Potem dieta. Masakra. Dobrze że położna podrzuciała mi pomysł z kiwi. Oraz
      otręby+zarodki przeniczne. Nie ma bólu i łez podczas wizyty w WC.
      Dalej w diecie była chuśtawka. Było podejrzenie o skaze białkową. Musiałam
      odstawić nabiał i białko zwierzęce na całe 2 tyg.

      Co do pielęgnacji krocza. Szare mydło. Tantum Rosa i butelka z dziubkiem. I
      polecam ręczniki papierowe oraz podpaski z belli te wielkie. Ja krwawiłam
      1.5tyg. potem śluz etc. bardzo mało. dlatego potem stosowałam zwykłe podpaski a
      od 4 tyg tylko wkładki higieniczne. Fakt po każdej wizycie w toalecie trzeba się
      podmyć. Brakowało mi bidetu w domu. Uważam że to cud techniki dla kobiety w
      połogu. Ciężko jest za każdym razem włazić do wanny. Ale i tu przydała mi się
      butelka z dziubikiem do której nalewałam ciepłej wody i polewałam krocze siedząc
      na sedesie. Potem recznik papierowy.

      Co do problemów proktologicznych. Żylaki odbytu pojawiły mi się jeszcze przed
      porodem. Po porodzie wyskoczył jeszcze jeden.
      Pomogły czopki i maść posterisan H (tylko na receptę)+tabletki cyclo3forte.
      Teraz czeka mnie jeszcze wizyta u proktologa.

      Biust. Znowu problem. Dostałam zapalenia piersi 6 dnia. Gorączka prawie 40C.
      Oczywiście wizyta u lekarza. Ale pomogło mycie piersi pod prysznicem ciepłą wodą
      plus antybiotyk. Na szczęście nie miałam nawału.

      Karmienie piersią. Kolejna niespodzianka. Używałam w szpitalu złych wkładek
      laktacyjnych i odparzyłam brodawki. Mała ponoć się dobrze dostawiała tak
      twierdził doradca laktacyjny. Pomogło stosowanie maści purelan i zmiana wkładek
      oraz nakładki. Brodawki leczyłam 2 tyg. Potem problem z pozybciem się nakładek.

      No i na koniec babyblues. Pomogło meża wsparcie i babcia i teściowa które
      przyjeżdżały pomagać w domu. Prasowały i sprzątały. Po 2 tyg stanełam na nogi.
      teraz to śmigam.
      • ivy_poison Re: Połóg 23.05.10, 14:20
        a stosuje biustonosze do karmienia. Najpierw testowałam Viki. Porażka.
        Natomiast polecam firmy Alles. Są swietne. Dobrze trzymają i zapinam i odpinam
        jedną ręką.
        • jotka_k Re: Połóg 23.05.10, 18:28
          połóg po cc- dla mnie nie był straszny, owszem, może przez pierwszy
          tydzień rana bolała przy wstawaniu ale do przeżycia, psikałam ją po
          myciu Octeniseptem, nie wietrzyłam ani nic takiego
          krwawienie trwało niespełna 4 tygodnie, po pierwszych kilku dniach
          było jak skąpy okres, tak naprawdę jedyne na co zwracałam uwagę to
          było to aby nie dźwigać, długo, długo nie nosiłam nic prócz małej
          z brodawkami problemów nie miałam, ale głównie pokarm odciągałam
          baby blues... w połogu nie, bardziej dał mi w kośc troszkę później,
          ale trochę cierpliwości ze strony bliskich i da się przeżyćsmile
          traumy żadnej nie mam
          • cytrynowa.lemoniada Re: Połóg 23.05.10, 21:35
            Może należe do wyjątków, ale nie przypominam sobie żeby połogowi po moim
            pierwszym porodzie towarzyszyły jakieś większe dolegliwości:
            - byłam nacinana i zszywana, ale dobrze zszyta, siedziałam bez bólu od razu po
            porodzie, rana się zagoiła a szwy wchlonęły (albo sama je sobie zdjełam) ok. 2
            tyg. po porodzie - nosiłam przez ten czas siatkowe majtki i pieluchy bella,
            myłam się płynem lactacyd (bardziej stężony niż emulsja), suszyłam ręcznikiem
            papierowym i suszarkę, ranę smarowałam maścią z arniki
            - problemem na początku był ból brodawek przy karmieniu - bardzo pomaga maść
            purelan, po tygodniu od porodu było już ok
            - nie przypominam sobie bólu brzucha z powodu zwijającej się macicy
            - przez cały okres karmienia nie stosowałam żadnej diety, jadłam nabiał (nie
            wiem czy kobiety sobie nie zdają sobie sprawy czy co, ale zapotrzebowanie
            karmiącej na wapn jest dwukrotnie wyższe, same suplementy nie wystarczą),
            smażeninę, czekoladę, absolutnie normalnie jedzenie poza rzeczami typowo
            niezdrowymi typu cola, bo kawy w ogóle nie pijam. Dziecko kolek ani wzdęć nie
            miało NIGDY.
            - na początku przydaje się poduszka do karmienia, bo trudno jest wygodnie
            umościć dziecko do karmienia, laktator jest zupełnie niepotrzebny
            - od staników do karmienia lepsze są miękkie bezszwowe biustonosze typu
            sportowego (w każdym razie dla mnie, ale mam mały biust)
            - od typowych koszul do karmienia z rozcięciami po bokach praktyczniejsze są te
            "babcine" rozpinane na guziki z przodu
            - przyda się zapas wkładek laktacyjnych jak nie chcecie być ciągle mokre, są one
            niestety strasznie drogie, poszukajcie sobie zawczasu źródła z sensowną relacją
            ceny do jakości i ilości, trzeba je zmieniać kilka razy na dobę, więc miesięczny
            koszt wychodzi chyba drożej niz pieluchy.

            Generalnie naprawdę nie ma się czym martwić, zaznaczam że nie miałam zastępu
            babć do pomocy, mąż po 3 bodajże dniach wrócił do pracy i naprawde było ok. na
            początku jest sielanka bo przez pierwszy miesiąc dziecko głównie śpi, a wymaga
            jedynie nakarmienia i przewinięcia. kąpiel można już zostawić ojcu smile
    • kaeira Re: Połóg 24.05.10, 11:07
      Kilka uwag ode mnie dotyczących karmienia piersią:

      - wcale nie wszystkie kobiety maja zauważalny nawał. Jego brak nie musi
      świadczyć o niczym złym.

      - wcale nie wszystkim kobietom cokolwiek z piersi wycieka. Dlatego dobrze mieć
      kilka wkładek laktacyjnych, ale bez sensu zaopatrzać się w wielkie pudła. Jeżeli
      wyciekające mleko nie jest problemem, wkładki nie są konieczne, chyba że pomogą
      w chronieniu obolałych brodawek.

      - wcale nie trzeba przesadnie utrzymywać higieny karmiącego biustu, wystarczy
      normalne mycie raz albo dwa razy dziennie. NIE należy myć po każdym karmieniu.
      Jeżeli jest bolesność sutków, ranki itd - nie należy myć mydłem, a zamiast tego
      naparem z nagietka lekarskiego (są Fix w aptekach).

      - przy bolesności piersi, szwów czy blizn karmiąc piersią można spokojnie wziąć
      na ból paracetamol albo ibuprofen w dawkach opisanych na opakowaniu. Oba te
      środki są uznane za całkowicie bezpieczne dla dziecka.

      - dobrze mieć namiar (oraz odłożoną sumę) na ewentualną poradę laktacyjną oraz
      wypożyczenie profesjonalnego elektrycznego laktatora
    • go-jab Re: Połóg 24.05.10, 21:12
      -im wiecej ciaz tym bardziej bolesne sa skurcze macicy po porodzie (zwlaszcza
      podczas karmienia)...
      -blizny po cc niczym (oprocz wody w natrysku) nie mylam/psikalam/smarowalam...
      mam 3 blizny i praktycznie ich nie widac... fakt, chowaja sie troche pod faldka
      ale i tak sa jasne i cieniutkie...
      -odchody pologowe nawet po 6 tygodniach sa normalne (jesli nie jest to krwotok)
      -jemy co chcemy!!! cytrusy, orzechy, czekolada, nabial, smazone, slodkie - dieta
      ma byc zroznicowana... zgadzam sie z ktoras z moich przedmowczyn ktora
      napominala o karmieniu kroplowkowym - dziecko ktore ma kolki bedzie je mialo
      niezaleznie od tego czy staniemy na glowe, czy wisimy z zyrandola...
      -jestem za tym zeby spac jak dziecko spi - nie jest wtedy az taka masakra...
      -karmienie na lezaco/spiaco jest rewelacyjne...
      -piersi nie smarowalam niczym innym jak lanolina (medela) i siara...
      -na "brak pokarmu" najlepszym lekarstwem jest jak najczestrze przystawianie
      dziecka do piersi...
      -po cesarce mozna od razu karmic... ja wszystkie karmilam zaraz jak mi brzuch
      zacerowali...
      -dacie sobie rade... jesli ja sobie radze z trojka ponizej 5 lat (w tym z
      noworodkiem karmionym piersia) to kazdy sobie poradzi smile

      powodzenia
      • gonio74 Re: Połóg 25.05.10, 08:48
        Dziewczyny, a ja mam pytanie dotyczące tego "nieszczęsnego" cięcia i pęknięcia.
        Od razu zaznaczam, że nie chcę nikogo atakować i udowadniać, że nie ma racji.
        Chodzi mi tylko o rzeczowe ustalenie faktów.
        Bardzo dużo na forum czytałam, że w Polsce nadużywa się cięcia podczas porodu.
        Rozumiem, że w innych częściach świata ma się to zupełnie inaczej? Czyli
        rozumiem, że jest mniej i cięć i pęknięć (jeśli nie było cięcia). Jak to jest
        możliwe, są jakieś szczególne techniki, które pomagają położnej uniknąć cięcia?
        Ja rozmawiałam na ten temat z położną i ona mi powiedziała, że położna jak widzi
        jakąś białą kreskę, takie charakterystyczne "zjawisko" to wie, że na 100% trzeba
        zrobić nacięcie, bo popękania są gorsze. Od razu dodam, że nie jestem położną i
        tylko piszę co tamta mi powiedziała.
        Dziewczyny, na jakiej podstawie piszecie, że w Polsce się tego nadużywa, same
        rodziłyście w innych krajach, rozmawiałyście tam z personelem, znajomymi, innymi
        pacjentkami czy tak po prosty "fala" niesie, że w Polsce jest gorzej?
        • gonio74 Re: Połóg 25.05.10, 09:08
          Można się załamaćsmile Właśnie znalazłam coś takiego, co częściowo odpowiada na
          moje pytanie.
          dziecko.onet.pl/46385,5,8,porod_po_niemiecku,1,artykul.html
          • monnap Re: Połóg 25.05.10, 14:11
            Tak ciecia naduzywa sie w POlsce,to juz od dawna wiadomo - polozne
            nie maja doswiadczenia w chronieniu krocza, przede wszystkim jak cie
            poloza i masz pchac pod gorke to latwo peknac,dlatego na, bo
            przeciez zadnej poloznej w POlsce nie chce sie wysilic i odebrac
            porod z inej pozycji. Moje dziecko(pierwsze) bylo duze i nic mi nie
            bylo, nikt o nacieciu nawet nie zajaknal, mialam zzo a fotel do
            parcia podniesiono mi do pozycji kucznej tak by glowka dziecka nie
            naciskala na moj odbyt a byla skierowana do dolu. Pekniecie w takiej
            sytuacji jest bardzo watpliwe.Kilejne dzieci - blizniaki tez
            urodzone naturalnie - nie mialam nawet zadrapania. Jesli nie chcsz
            byc nacieta poszukaj poloznej, mlodej, nieszkolonej w PRL u, ktorej
            chce sie przykucnac i ktora wie jak chronic krocze.Moim zdaniem
            ulatwi ci to polog w znacznym stopniu. Ja 2 dni po porodzie
            jezdzilam juz samochodem, biegalam po schodach itp. Zadnych poduszek
            czy wietrzenia, to ze w POlsce jest tyle pocietych kobiet nie jest
            normalne (nawet jak sie szybko goi).
            • gonio74 Re: Połóg 25.05.10, 14:31
              Dzięki monnap, to już są jakieś konkrety i cenne wskazówki. Mam zamiar opłacić
              sobie położną, to przynajmniej będę wiedziała o co ją pytać. Niestety u nas w PL
              trzeba dodatkowo płacić za dobrą i fachową położną, no chyba, że ma się
              szczęście i akurat taka jest na dyżurze i jest mało rodzących. (zaraz pewnie się
              też okaże, że robię fanaberiesmile)
              Jak rozmawiałam z kilkoma to każda twierdzi, że jest ich za mało i dlatego nie
              wyrabiają z fachową obsługą. Tak czy inaczej po przeczytaniu artykułu jak rodzi
              się w Niemczech to można się załamać podejściem naszego białego personelu. W
              większości przypadków jesteśmy rozkapryszone i nie wiadomo czego oczekujemy, a
              przecież same tego chciałyśmy. Ma boleć i boli, jak zapytałam jedną położną
              dlaczego nie chcą podawać w szpitalach (żadnym we Wrocławiu)z o o to
              powiedziała, że zoo to przecież jest bez sensu, bo rodząca nie chce potem
              współpracować z położną. A tak to poboli i przestanie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka