titerlitury
22.05.10, 14:17
Od dłuższego czasu zastanawiałam się, czy by takiego wątku nie
założyć, bo mało mówi się o tym bardzo trudnym i specyficznym
okresie. Podzielę się moimi doświadczeniami, które były
trudne,bolesne, i na które - przyznam - nie byłam przygotowana.
Poczynając od fizjologicznego aspektu połogu, czyli gojenia się rany
krocza (nie mam doświadczeń z blizną po cc, a to pewnie ma także
swoją specyfikę). Warto zwrócic wyjatkowa uwagę na higiene krocza.
Ja podmywałam się lactacydem, osuszałam ręcznikiem papierowym, a
następnie suszarką. Tak po każedej wizycie w toalecie, nawet po
oddaniu moczu. Rana zagoiła się szybko. Uzywałam też maści na blizny
cepan. Położna środowiskowa, która do nas przychodziła była pod
wrażeniem tempa gojenia sie krocza. Ważne jest tez wietrzenie rany -
kilak dni po porodzie warto leżęć bez majtek, podkładóew, podpasem
itp, z rozłożonymi nogami - ja przykrywałam sie prześcieradłem.
Zmora prawdziwą było siedzenie. Mam miękki skórzany fotel, który
doceniłam. Początkowo mozliwe było tylko siadanie na jednym
pośladku. Nie polecam kółek dmuchanych, bo wydaje mi się, że mogą
pododowc naciagnięcia skóry i nawet pekanie szwów. Musiałam jeżdzić
samochodem (córka leżąła 4 dni w szpitalu), i to było okropne -
pomagały mi poduszki ułożone tak, by część miednicy z rana po
nacięciu dosłownie "wisiała" w powietrzu.
Kiedy byłam w szpitalu u małej (kilkanaście godzin dziennie)
korzytając z toalety używałam delikatnych chusteczek dla dzieci,
potem suchych chusteczek higienicznych, oraz spryskiwałam ranę
roztworem spirytusu w sprayu, by ją dezynfekować. To było juz
ekstremalne doświadczenie, ale przeszło, i tak jak wspominałam rana
goiła sie szybko i dobrze.
Ja krwawiłam równiutko 6 tygodni.
Bardzo istotną sprawą jest niedopuszczenie do powstawania zaparć. I
tu mamy problem, bo ta dieta matki karmiącej, jaka lansuje się w
mediach i w słuzbie zdrowia głównie właśnie zaparcia powoduje.
Błonnik, błonnik i jeszcze raz błonnik!
Na nieprzystosowane do karmienia brodawki używałam bepanthenu i
mantanu - ten drugi lepiej się sprawdził. Wkładki laktacyjen -
bardzo istotna rzecz, no i higiena piersi w tym okrsie, bo
zmacerowany naskórek przepuszcza bakterie. Trzeba piersi myć
starannie, dobrze osuszac i uzywac wkładem przewiewnych. Tu każdy
będzie miał swoje preferncje, mnie słuzyły te belli.
No i aspekt psychiczny: miałam bardzo cięzkiego baby-bleasa.
Płakałam własciwie non stop przez 2 tygodnie. Byłam zalękniona o
zdrowie córki, wystraszona nawałem nowych obowiązków. Ta hustawka
hormonalna osłabła po 2 tygodniach, ale właściwie do końca 2 m-ca
życia dziecka jeszcze dawała o sobie znać.
Bardzo pomogli mi bliscy, głównie partner, i moja przyjaciółka,
doświadczona mama dwójki urwisów, która wpierała radą i otucha. No
miłośc i troska partnera, czułość i delikatnośc oraz wyrozumiałość.
Pewnie bez niego nie dałabym rady karmic piersią (bardzo pomogły mi
tez porady dziewczyn z forum KP, a właściwie ostre kopniaki, które
tam dostałam).
No to tylke z takich wspomnień na gorąco. Zachęcam inne mamy do
podzielenia się swoim doświadczeniem, a przyszłe do zadawania pytań.
Pozdrawiam