monika7920
06.07.10, 13:36
około 37 tc wyszedł mi z posiewu z pochwy ten paciorkowiec
byłam przeleczona Macmirorem na kilka dni przed porodem
Dziecko urodziło się w 39 tc. Ponieważ od kilku tygodni miałam skurcze
przepowiadające, kiedy nadszedł dzień porodu nadal myślałam, że to
przepowiadające, było to 1,5 tygodnia przed terminem z obliczenia i z
wczesnego usg, nadal myślałam, że to jeszcze nie poród i dość długo siedziałam
w domu. Na izbę przyjęć trafiłam z prawie pełnym rozwarciem.
Miałam podany antybiotyk na około 1/2 godziny przed pęknięciem wód płodowych
(pękły w czasie porodu) i niecałą 1 godzinę przed urodzeniem dziecka.
Poród miałam w sumie lekki i szybki, ale w przypadku mojego paciorkowca wcale
to mnie nie cieszy. Nie rozpoznałam skurczy porodowych i przez to antybiotyk
był podany późno. Czytałam, że powinien byc podany na 4 godziny przed porodem,
a położna mówiła, że 2 godziny, żaden z tych czasów nie był dotrzymany.
Po porodzie synek miał badane CRP. Początkowo lekko ponad normę, a potem już
OK (CRP 1,8) i wypuścili nas ze szpitala. Załuje, że w szpitalu nie uparłam
się, żeby przebadali dziecko, czy się nie zaraziło.
Teraz boje się, że z synkiem będzie coś nie tak, podobno może coś się dziać
jeszcze do 3 miesiąca.
Mam pytanie, czy wymaz z ucha jest wystarczający, żeby potwierdzić czy dziecko
się nie zaraziło. Objawy jakie mogą się pojawić znam i jestem na nie
wyczulona. Pójdę też do pediatry, ale obawiam się, że się tym nie przejmie.