jola.wie
25.05.04, 07:26
No, moje drogie, wczoraj z lekarką ustaliłyśmy "planowaną cesarkę" na jutro
(! szczegóły później), a tu dzisiaj o 6.15 wychluptał się ze mnie czop
śluzowy, a poprzedzające go skurcze wzięłam za nerwy przed szpitalem, do
którego się dzisiaj miałam zgłosić. Do szpitala jadę, a jakże, skurcze słabe
(jak miesiączka) za to częste (co 3-5 min.) ale właśnie ucichły.
DO CHOLERY NIE WIEM JAK TO SIĘ SKOŃCZY!!!!!!!!!!!! (a mówiłam lekarce, że nie
podoba mi się termin 6.06. i że "czuję" 25 maja!!!!!)
Boje sie, ale tego akurat nie muszę wam mówić.
Reszta po powrocie.
pa