qiekrz 01.09.05, 21:18 mam zamiar wyprawić, ale zauważyłem, że matka podmiotu tego wydarzenia ma jakieś nie do końca zdefiniowane obiekcje. Czy Wasi faceci doświadczają tego samego? Co jest złego w tzw. pępkowym? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ruda773 Re: pępkowe... 01.09.05, 21:28 Mój mąż nie bardzo sie mną opiekował przez cała ciążę, nigdy też nie powiedział że sie cieszy że bedzie ojcem. Nie nalezy do osób wylewnych. Wqrzało mnie kiedy planował pępkowe, a mną i dzieckiem (jeszcze wtedy w łonie) nie bardzo sie przejmował. Zreszta jak jjuz urodziłam jeden tatus tak oblewał syna że potrzebował 2 dni żeby go zobaczyć!!!!Żal mi było matki dziecka, która tak bardzo chciała żeby odiwdzil i ja i ich dziecko. Może stąd te opory. Odpowiedz Link Zgłoś
bafilek Re: pępkowe... 01.09.05, 21:36 Mój mąż tak świętował, że cały blok słyszał!! Przynajmniej wiedzieli, że nam się dziecko urodziło. Kulturalnie skończył o 22.30 (na dłużej chyba juz siły nie mieli, nawet pies spał na smyczy przy twarzy pana, bo "zapomniał" go odpiąć). Warunek jeszcze w ciąży postawiłam jeden: odbędzie sie zanim wrócę ze szpitala. Odpowiedz Link Zgłoś
qiekrz oczywiście, rozumiem, że nie na miejscu 01.09.05, 21:43 jest przeginanie, kiedy dziewczyna jeszcze goi się w klinice... nie mamy też zamiaru zakończyć życia zatruci alkoholem, zanim zobaczę moje dziecko. Nie zaprosimy też striptizerek. Odpowiedz Link Zgłoś
beti1970 Re: pępkowe... 01.09.05, 21:50 matka tego podmiotu - jak to ładnie ująłeś chodzi 9 mcy w ciąży, znosi wszystkie "przywileje" tego stanu, takie jak zgaga, bóle kręgosłupa, stresy, badania i inne "przyjemności", następnie przebywa poród - nie należący do miłych wydarzeń, cierpi, potem połóg, jeżeli było cięcie, boli ją blizna, karmi dziecko piersią w czym nikt jej nie zastąpi, musi dbać o siebie, nie wolno jej pic alkoholu, balować, nikt jej nie zmieni w nocy przy dziecku bo piersi sobie nie odepnie i musi wstawać do dziecka kilka razy w nocy, czasem kilkanaście. facet ma 10 minut przyjemności przy stwarzaniu "podmiotu" i następnie nagrodę w postaci nawalenia się na imprezce. zauważasz pewne dysproporcje co do obowiązków a przywilejów? bo ja tak. o wiele bardziej byłaby matka podmiotu zadowolona gdybyś posprzątał dom na jej powitanie, zaopatrzył lodówkę, kupił kwiaty i prezent a pępkowe odłożył na "za rok" abyście mogli razem sobie wypić alkohol. osobiście uważam ten zwyczaj za wyjątkowo głupi i niesprawiedliwy, bo niby dlaczego my kobiety mamy być poszkodowane na wszystkich frontach i mieć zawsze przerąbane. facet jak chce "pępkowe" to ewentualnie może postawić wódkę w pracy czy w domu dla rodziny ale sam nie powinien pić. ewentualnie jeden kieliszek szampana w domu po przyjściu zony i dziecka - i wypić tego szampana również z żoną. byłoby ładnie, elegancko i miło. Odpowiedz Link Zgłoś
julkowamama Re: pępkowe... 01.09.05, 22:20 Mój mąż urządził pępkowe. I posprzątał mieszkanie. I kupił kwiaty. I zaopatrzył lodówkę. I kupił prezent. A byłam w szpital tylko 1,5 dnia. I napił się ze mną szampana po powrocie do domu. A ja w żadnym momencie nie czułam pokrzywdzona ze względuy na ciążę, poród czy połóg. Skoro mąż nie może doświadzczyć wspaniałosci, kórych my doświadczamy, to niech ma choć pępkowe. Także, miłej zabawy! Odpowiedz Link Zgłoś
qiekrz zrobiłem w domu wszystko, łącznie z 01.09.05, 22:34 remontem, wymianą sprzętów, pozostały mi tylko kwiaty... nie upijam się w zasadzie, nie pędzę za każdą okazją do odpalenia imprezy, dlatego trochę dziwi mnie programowy sprzeciw wobec omawianej okazji i stąd mój wpis - pytanie. Odpowiedz Link Zgłoś
axela i po co bylo pytac??? 02.09.05, 11:44 Lepiej zrobic i koniec. Zastanawiam sie tylko dlaczego pepkowe kojarzy sie z piciem do nieprzytomnosci i zarzyganym mieszkaniem. Do tego tatus lachudra ktory w odwiedziny do mamusi i dziecka przylazi nieogolony i cuchnacy woda. Jezu!!!!!! Za kogo wy wyszlyscie za maz? To oczywiscie dla tych zbolalych i pokrzywdzonych A ty qiekrz kocyk sobie zabierz do szpitala jak ok 22.00 Cie wyprosza to sobie gdzies pod szpitalem rozlozysz ( na parkingu jakims) i do rana doczekasz Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
justynek13 Re: pępkowe... 02.09.05, 12:00 A ja moze jakas dziwna jestem ale zakładajac ze i ja i dziecko dostaniemy nalezne nam "dopieszczenie", ze nie spowoduje to niedyspozycji tatusia dnia nastepnego to dlaczego ma nie oblac narodzin dziecka W koncu jak sie czlowiek bardzo cieszy i jest dumny to swietuje Odpowiedz Link Zgłoś
yoko2 Re: pępkowe... 01.09.05, 22:37 hmmm.... podmiot bardzo brzydkie określenie :[ ale co do pępkowego to tatuś moich dzieci nie powiem nie małe balety urządził, a czemu by nie w końcu nie codziennie zostaje się ojcem (dubeltowym) :] ale był także w szpitalu z nami prawie całymi dniami, posprzątał całe mieszkanie, kupił kwiaty, przygotował wszystko na przyjazd dzieci, o niczym nie zapomniał :] Odpowiedz Link Zgłoś
amwaw Re: pępkowe... 01.09.05, 23:01 Każdy powód jest dobry, żeby napić się z kumplami,włącznie z tzw.pępkowym. Kwestia jest kiedy i czy się przy okazji nie zaniedba ekhm...podmiotu i jego matki. Mój mąż nawet takiego pomysłu nie ma, bo: 1.będzie ze mną rodził 2. po porodzie zostaje z nami w szpitalu 3.zanim po nas przyjedzie będzie musiał "ogarnąć" dom( wiadomo- 5% rodzi tylko w terminie, a poród jest zawsze niespodzianką- trzeba będzie przewietrzyć mierszkanie, pościelić łóżeczko dla małej itp), a potem- wiadomo- zmęczenie i male dziecko.Akurat on nie ma zamiaru się spotkać niedługo po porodzie z kumplami, choć nie miałabym nic przeciwko temu,ale -czy nie lepiej by było po prostu odrobić to miesiąc później kiedy się to wszystko uspokoi? To już moje czyste dywagacje, bo w sumie przed taką sytuacją nie będę postawiona i nie wiem jak bym zareagowała i co myślała. To pewnie zależałoby od mojego samopoczucia po porodzie, czy byłabym bardzo zmęczona itp Ale- chyba leżąc wykończona, cała w szwach i opuchnięta nie byłabym zachwycona tym, że małżonek imprezuje z kumplami w najlepsze.. pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
asia710 Re: pępkowe... 01.09.05, 23:51 Moj maz "zapowiedzial" swoja obecnosc przy porodzie i to ze szampana napije sie najpierw ze mna - jeszcze w szpitalu. Bardzo go za to kocham. A ze pozniej "podzieli sie wrazeniami" z przyjaciolmi, to raczej normalne ale pewnie juz nie w domu - dobrze nam wszystkim zrobi jego jednowieczorowy urlop. Pozdrawiam i zycze spokoju... Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiawm Re: pępkowe... 02.09.05, 00:19 Mój zrobił pępkowe i po tym nim powiedziałam mu, że to ostatnie jego pępkowe. Wyglądał jak hinduska Odpowiedz Link Zgłoś
mika_p Re: pępkowe... 02.09.05, 01:01 Pępkowe ? Czemu nie. Najlepiej nie w wymuskanym, przygotowanym na dzidziusia mieszkaniu, po grzyba odór alkoholu ma się unosić w chałupie ? Jeżeli mieszkanie nie zdązyło być przygotowane w pełni, to najpierw trzeba to zrobic, a potem mysleć o czczeniu cudu narodzin. Ponadto pępkowe nie moze choćby w częsci zakłócić rytmu pomagania matce w szpitalu, więc powinno się ograniczyć do 2-3 piw z najlepszymi kolegami i szlus. Żadnego zarywania nocy, matka potrzebuje sprawnego pomocnika. I, jesli nowonarodzony obywatel jest drugim czy ktoryms, to priorytetem jest opieka nad dzieckiem, a nie pępkowe, zadnego podrzucania babci i balowania. Odpowiedz Link Zgłoś
jotr3 Re: pępkowe... 02.09.05, 07:25 Mam mieszane uczucia co do pępkowego. Z jednej strony było by mi przykro, że leżę w szpitalu obolała,ledwożywa, itp a mój mąż sobie świętuje. I bym musiała się martwić za niego czy nie wypił za dużo i czy trafi do domu po tym pępkowym. A z drugiej strony rozumiem, że dla faceta jest to duży stress i ogromne przeżycie i musi się wygadać kolegom. Mój szwagier nie robił pępkowego, po wszystkim poszedł do swoich rodziców wypili tam wino a ze świętowaniem i szampanem poczekał aż matka dziecka wróci ze szpitala. Ta wersja bardziej mi się podoba. Odpowiedz Link Zgłoś
nan78 Re: pępkowe... 02.09.05, 11:28 Wiecie, ja jakoś nie mam obaw przed pępkowym... Nie mam obaw, że nie-mąż zaleje mi się w trupa, w domu będzie bajzel i odór po wódzie... Przecież to dorosły i odpowiedzialny facet (w końcu nie wybierałam byle kogo na spedzenie z nim reszty życia ). Jestem przekonana, że jeżeli urządzi tego typu imprezę pod moją nieobecność to zachowa się odpowiedznio a i w mieszkaniu nie będzie sajgonu. Przecież on zdaje sobie sprawę z tego, że ja tam będę leżała i powoli dochodziła do siebie (duże prawdopodobieństwo cesarki) i wiem, że nie zrobi nic co mogłoby mnie zasmucic lub zdenerwować. I wiem, że stanie na wysokości zadania. Będzie pomagał, starał się i na 100% nawet po pępkowym nie przyjdzie do szpitala "wczorajszy". Kochane Dziewczynki! Troszkę wiary w swoich panów. Odpowiedz Link Zgłoś
majan2 Re: pępkowe... 02.09.05, 11:33 To stara tradycja i czemu nie. Znam tatusia mojego dziecka i wiem, ze jezeli to zrobi to potem posprzata i przyjdzie do mnie. Mma nadzieje, ze zrobi to zanim worce do domu Odpowiedz Link Zgłoś
tosia.ru Re: pępkowe... 02.09.05, 11:46 Moj maz ma pelne prawo pepkowac w tym czasie jak ja bede w szpitalu, ale... 1. bedzie przy porodzie,mimo ze musi zrobic w zwiazku z tym 1000 badan w tym i na syfilis 2. zostawi klucze i dokumenty od samochodu u mnie i... i moze balowac 3 dni bo po porodzie ja co najmniej 3 dni bede w szpitalu. Ja nie chce specjalnie wiedziec z kim i gdzie swietuje - On i tak bedzie sie co kilka godzin meldowac oznajmiajac jak bardzo nas kocha, a uczestniczyc w pepkowym (tutaj w Rosji to sie nazywa "obmywac nozki") wyrazilo co najmniej 40 osob z roznych kregow znajomych. No jak ja moge mu zabronic odswietowac takie!!! wydarzenie?! Przeciez pozniej okazja pobalowac niepredko sie zdarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
plomyk Re: pępkowe... 02.09.05, 11:51 A u nas bylo tak, ze pepkowe odbylo sie po tym jak wyszlismyz e szpitala - maz byl praktycznie caly czas z nami i naszym straszym synkiem. Impreza byla w pubie dla znajomych moich i meza. Uczestniczyl tez w niej nasz swiezo urodzony synek My sie ewakuowalismy okolo 23 a maz wrocil do domu okolo 3 w nocy Wszyscy fajnei sie bawili pozdrawiam, Ania Odpowiedz Link Zgłoś
tysia77 Re: pępkowe... 02.09.05, 12:00 My też planujemu imprezę dla najbliższych znajomych jak już będziemy z synkiem w domu. Po kilku latach wspólnego życia sa to wspólni zanjomi i chcemy razem świętować. Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: pępkowe... 02.09.05, 12:09 Mojemu mężowi napewno nawet to do głowy nie przyszło, nieimprezowy jest i chwała mu za to. Odpowiedz Link Zgłoś
karolla6 Re: pępkowe... 02.09.05, 12:37 Czasami nie rozumiem niektórych wypowiedzi , ale każdy ma na ten temat swój pogląd Ja jestem prszeciwko wspólnym porodom bo mimo wszystko ze sie bardzo kochamy znam dwa przypadki straszliwych skutkówe ubocznych takich porodów. Moje zdanie na ten temat jest taki ze facet pierwszy raz dzidzi powinien zobaczyc juz przy mamuni, a oblewać na pepkowym może tak jak tego chce Jeżeli ma sie dziecko z kim o kogo kobieta sie musi obawiac zd bedzie miala w domu barłog a mąz zapije sie do nieprzytomnosci to trzebabyło myslec nad tym wczesniej pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
amwaw Re: pępkowe... 02.09.05, 17:28 A ja nie rozumiem takich wypowiedzi.Dziewczynom zarzucasz brak zaufania do mężów z gatunku za kogo wychodziłyście( a chodzi tylko o imprezę), a sama masz do swojego totalny brak zaufania, bo Wasz związek po czymś takim jak wspólny poród może się rozpaść hmmm...Trochę to pouczanie innych jest nie na miejscu... Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszkaela Re: pępkowe... 02.09.05, 12:51 A dla mnie to glupi zwyczaj, zwlaszcza ze wiekszosc pepkowych konczy sie totalnym upiciem tatusia- bo nawet jak sie sam opiera, koledzy mu w tym pomagaja. Nie mowiac juz o niepotrzebnych wydatkach, a zazwyczaj wtedy znajduje sie duzo "kolegow" liczacych na darmowa kolejke od szczesliwego tatusia. Kazde zreszta swietowanie z duza iloscia alkoholu uwazam za koszmarna polska tradycje. Na szczescie ja takiego problemu nie mam, chocby dlatego, ze mieszkam w Holadnii i rodze w domu. A wiec maz nawet jakby chcial nie zostawi mnie przeciez samej w domu i nie pojdzie z kolegami swietowac. Tutejsza tradycja nakazuje uczcic narodziny dziecka ciasteczkami- z niebieska posypka dla chlopca, rozowa dla dziewczynki. Swiezo upieczony tatus niesie slodkosci do pracy i wszyscy sa szczesliwi. A znajomi, sasiedzi odwiedzaja rodzine w domu, wczesniej zapowiadajac sie telefonicznie, przynosza prezent dla dziecka, pija kawe i po pol godzinie grzecznie wychodza aby nie przeszkadzac. Milo, kulturalnie i bez problemow. Odpowiedz Link Zgłoś
gonia28b Re: pępkowe... 02.09.05, 13:15 My pewnie zrobimy imprezkę dla przyjaciół, ale dopiero wtedy, gdy ja się już będę nadawała do towarzystwa. Generalnie ja i moje koleżanki jesteśmy przyzwyczajone do tego, że się spotykamy w gronie przyjaciół i faceci chleją wódę a my hipnotyzujemy butelkę wina - no bo co - jedna karmi, druga w ciąży, a trzecia co, sama ma pić??? A później te kobitki robią za kierowczynie. Żadna przyjemność wracać do domu samochodem w środku nocy, a nawet nad ranem, a obok na fotelu pasażera chrapie nawalony małżonek. A co by było gdyby tak odwrócić role? Kiedyś, jak jeszcze nie byłam w ciąży, postanowiłam odbić sobie te imprezowania mojego faceta. Kupiłam sobie wino z zamiarem wypicia go w ciągu 2-3 dni. Prawie całą butelkę wypiłam w ciągu 1 wieczora. Byłam podwójnie wesoła - reakcje mojego Męża rozśmieszały mnie do łez. Ale chyba więcej takiego numeru nie powtórzę. Pozdrawiam gorąco. Odpowiedz Link Zgłoś
michalina761 Re: pępkowe... 02.09.05, 13:37 Kończę 31 tc i muszę przyznać, że dwa dni temu sama zapytałam Męża, z kim wypije za zdrowie naszego synka oprócz naszych braci. Myślcie sobie co chcecie, ale najchętniej usiadłabym do stołu razem z nimi. Odpowiedz Link Zgłoś
mrowka75 Re: pępkowe... 02.09.05, 13:43 mój mąż był ze mną cały czas podczas porodu i wziął specjalnie urlop na 2 pierwsze tygodnie życia synka, zeby mi pomóc. jestem mu za to strasznie wdzięczna, bo bardzo xle znosilam pierwsze dni połogu, - ból krocza, nawał mleczny, brak snu. Poza tym, ja jakoś krzywię się na myśl, że mój mąż bedzie imprezował zuełnie beze mnie -zawsze jesteśmy razem w najważniejszych i najfajnieszych chwilach naszego życia. Nie rozumiem, czemu teraz miałby sam się nawalić beze mnie (bo ja siłą rzeczy nie będę mogła pić) - narodziny dziecka sa sprawą obojga, więc ja bym też chętnie uczetniczyła w pępkowym. Odłożymy sobie świętowanie wspólne na miesiąc po porodzie, jak już dojdę do siebie, może połączymy to po prostu z chrzcinami. Oczywiście ja planuję bezalkoholowo. Odpowiedz Link Zgłoś
mrowka75 Re: pępkowe... 02.09.05, 13:50 Swoją drogą z Ciebie to porządny facet. Pomijając określenia twojego dziecka. mało, który facet pokusiłby się o opinię innych kobiet w ciązy, po to, aby lepiej rozumieć swoją partnerkę. Mam nadzieję, że to pytanie służyło właśnie temu celowi. Pogratulować partnerce takiego faceta. pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
qiekrz dziękuję, nie trzeba... 02.09.05, 16:48 naturalnie, że interesuje mnie opinia najbardziej zaangażowanych w cały proces, tj. Was właśnie... Obiecuję toast za zdrowie Forumowiczek i ich oczekiwanych drobiazgów (i to jeden z perwszych)... Odpowiedz Link Zgłoś
ariella Re: dziękuję, nie trzeba... 02.09.05, 17:18 Ja to sie nawet spytalam ojca podmiotu, czy posprzata sam, czy pania sprzatajaca poprosic dodatkowo. Czyz nie jestem aniolem ? A okazalo sie, ze on chce robic pepkowe w knajpie, wiec tym lepiej. A jak ja znowu bede mogla pic, to zrobimy kolejna impreze. Ludzie, trezba sie cieszyc zyciem!!! poza tym wiekszosc ppkowych na ktorych bylismy, albo on byl to byly wlasnie spotkania w pubie przy kilku piwach, z ktorych swiezy tatus urywal sie pierwszy bo, wiadomo, zmeczenie i emocje. Bo co, jak podmiot i matka podmiotu (super okreslenie, zwlaszcza ze sie tak z "miotem" kojarzy, beda w szpitalu to ty masz sie umartwiac, czy ogladac tv caly czas, czy siedziec caly wieczor z nimi i patrzec jak spia??? A jesli matka mialaby jakies obiekcje to bukiet kwiatow przyslany (nie wiem czy mozna) albo jakis drobiazg na palec na pewno ja udobrucha. A! przed, a nie po. Cieszmy sie z naszych dzieci!!!! Odpowiedz Link Zgłoś