marra19
25.11.06, 19:35
Do szitala zgłosiłam się 4 dni po terminie z powodu braku skurczy, lekarze
podjęli decyzję o wywołaniu porodu. W pierwszy dzień dostałam jakiś zastrzyk
z wit. B1, w drugi też, potem dzień przerwy i w czwartym dniu pobytu miałam
mieć kroplówkę z oksytocyny. W międzyczasie zbadano mi wody płodowe
(aminoskopia)powiedzieli, że czyste oraz zrobiono USG stwierdzające, że
łożysko jest III stopnia, ale sprawne.
W nocy przed planowaną kroplówką z oksytocyny zauważyłam na bieliźnie
czerwoną krew, poczekałam do rana do obchodu ordynatora i lekarzy.
Stwierdzili, że krew jest wynikem badania czystości wód i nakazali
podłączenie kroplówki z oksytocyny.
Podczas kroplówki miałam podłączone KTG, na początku tętno dziecka było
prawidłowe, więc położna nie zwracała na mnie uwagi. Przyszła do mnie po
godzinie i wpadła w panikę gdyż od pół godziny tętno dziecka wykazywało
spadki do 20, 40. Wezwała lekarzy - podjęli decyzję o cc, łożysko było
odklejone ale nie w całości - wody krwiste, dodatkowo dziecko oddało smółkę w
ilości 35 ml.
Moje pytania:
- czy łożysko mogło mi się odkleić w ciągu kilku godzin i wtedy wystąpiły te
plamienia, czy może odklejało się od dłuższego czasu (dodam, że od 39 tc
miałam brązowe plamienia, ale myślałam, że to czop śluzowy),
- czy lekarze mogli nieprawidłowo zbadać wody płodowe, a podczas USG nie
zwrócili uwagi na łożysko i tak z rutyny napisli, że sprawne, a tak naprawdę
było inaczej?
Może ktoś miał podobną sytuację?