swebe
15.06.07, 10:35
czytam to forum juz od kilku miesiecy (jestem w 14 tygodniu ciazy) i czasami zgrzytam zebami jak
czytam niektore posty. zastanawia mnie infantylny jezyk - nie ma dziecka jest "fasolka"! dla mnie
fasolka to jest szparagowa na straganie a w macicy rozwija sie czlowiek!!!! nie ma spermy jest
nasionko!!!! nie ma seksu, milosci jest przytulanko - mysle sobie - od kiedy z przytulania robia sie
dzieci? chyba tylko w listach do bravo girl... i tak w nieskonczonosc czasami.
rozumiem roztkliwienie, emocje- sama to przechodze - placze jak czytam o rozwoju dziecka jestem
najszczesliwsza w zyciu a to dopiero poczatek ale mam tez wielki szacunek do tego czlowieka we
mnie i nie sprowadzam jezyka, ktory go opisuje do serii dziecinnych zdrobnien.
nie bede belkotac do noworodka gu gu gu tylko mowic normalnie. nie zanikla mi @ tylko miesiaczka
lub okres!!! rozumiem metajezyk internetu ale tylko brakuje form typu MieSiACzkUNia mI zaNIkLa
RaTunECzKU... i nie jestem grudnioweczka do jasnej ciasnej rodze w grudniu!
rozumiem, ze kazdemu cazsami cos sie zdrobni (nawet mi slowo daje!) ale tu na tym forum wsrod
ciezarnch wydaje sie to jakas plaga...
od czego tak?????? bo dziecko w was robi z was dziecko?