goblin.girl Nabici w butelkę (i nie tylko) 13.03.09, 12:50 całkiem do rzeczy artykuł - nie chodzi o przekomarzanie sie, co komu było lub nie bylo potrzebne, ale o samo w sobie zjawisko biznesu okolodziecięcego, ktory bije na głowe nawet ślubny moj dwumiesięczniak jest póki co szczęśliwy w ubrankach z odzysku i bez elektronicznych bajerów, co świecą, wiruja i buczą. A że mnie sie laktator akurat przydaje, bo czasem wychodzę na dluzej, a ręcami odciągac nie umiem, albo że ku swojej i młodego radości inwestuję w chusty do noszenia, to inna sprawa. Grunt, zeby sie nie dac zwariowac i nie pluć sobie potem w brode z powodu wywalonych w błoto pieniędzy. Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Bywają też rzeczy przydatne 13.03.09, 13:55 Mnie na przykład nie dawał spokoju przypadek kuzynki, której dziecko zmarło w wyniku tzw. śmierci łóżeczkowej. W szpitalu przypadkiem wpadła mi ręce ulotka o monitorach oddechu. Uważam, że to bardzo przydatne urządzenie, które w przeciwieństwie do elektronicznej niańki, która jest zbędnym gadżetem (moim zdaniem malutkie dziecko powinno spać w jednym pomieszczeniu i to jak najbliżej łóżka rodziców, więc raczej usłyszą jego płacz w nocy, dziecko wydaje dość wysokie i wyraziste dźwięki) wykrywa bezdech u niemowlęcia i włącza alarm. W czasach, kiedy moje dziecko było małe, takie cudo można było wypożyczyć w szpitalu i to za niemałe pieniądze, a w sklepach tego nie było ze względu na małe zainteresowanie (ludzie nawet dziś nie wiedzą, co to takiego), ojciec kupił to dla mnie przez znajomego znajomego i wykosztował się na 1000 złotych. Dziś takie urządzenie widziałem za 300, nowe. Znajomi pukali się w głowę, a ja się pytam, czy lepiej wydać pieniądze na coś, co zostało sprawdzone na całym świecie (w USA to standard), czy spłacać przez rok wózek wart 3000, bo ładny, ale równie dobrze można kupić taki za 500 i też jest dobry (ale brzydszy). Ostatnio w sklepie wiadziałem taki monitor razem z niańką, nie trzeba już tak jak ja spać z uchem przy łóżeczku na którym zawiesza się to urządzenie. Przykre, że kiedy kiedyś na forum pytałem o takie sprawy, to jakaś matka napisała mi, że fakt, czy dziecko przeżyje, czy umrze, to wola Boga i szczęście od losu, więc nie ma sensu się martwić na zapas. W szpitalu położna też tak twierdziła, ale już lekarz w prywatnej przychodni przyklasnął mi, że jedno zabezpieczenie więcej nie zawadzi. Dla mnie to był o jeden stres mniej. Odpowiedz Link Zgłoś
javariada Noz mi sie w kieszeni otworzyl... 19.03.09, 18:04 kiedy przeczytalam to: > Przykre, że kiedy kiedyś na forum > pytałem o takie sprawy, to jakaś matka napisała mi, że fakt, czy > dziecko przeżyje, czy umrze, to wola Boga i szczęście od losu, > więc nie ma sensu się martwić na zapas. To nie jest nawet przykre, to kompletny idiotyzm - niewazne czy powiedziec to do osoby religijnej czy nie. Mam nadzieje, ze zrownales idiotke z ziemia. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Noz mi sie w kieszeni otworzyl... 19.03.09, 21:19 Spokojnie, moze ona miala tylko na mysli, ze jak cos bedzie nie tak, to taki wykrywacz niewiele pomoze. Co nie znaczy, ze miala racje. Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Re: Noz mi sie w kieszeni otworzyl... 20.03.09, 12:56 Ale zawsze mielibyśmy poczucie, że uczyniliśmy o jeden krok więcej, żeby dziecko uchronić przed najgorszym, prawda? Podobne poglądy - te o przeznaczeniu, Bogu etc. - ma też moja babcia (no, ale trudno się dziwić starszej osobie) i niektóre moje koleżanki, którym nóżka się ani razu w życiu nie powinęła i wyszukują teorie spiskowe, że ktoś zrobił urządzenie, żeby zarobić. Tylko chyba kiepsko rozreklamował. Bo mało kto o tym wie, że coś takiego istnieje, jak pytam, czy widział, używał. Ja zawsze podejrzanie patrzę na ludzi, którzy wyrażają poglądy typu: jak ma się stać, to się nie da zapobiec. W ten sposób, praktykując teorię o przeznaczeniu, w ogóle nie warto żyć, bo i tak "góra" za nas decyduje, więc my niby takie marionetki. A to bzdura, przecież człowiek ma wolną wolę i wpływ na własne życie. Koleżance, która poroniła lekarz powiedział, że to lepiej, że się nie dało utrzymać tej ciąży, bo pewnie zarodek był niedorozwinięty, w niektórych krajach zachodnich nie ratuje się bardzo małych noworodków i poniżej któregoś tam tygodnia, bo "pewnie będą nienormalne", kurczę, żyjemy w jakimś chorym otoczeniu, a ja mimo wszystko chcę walczyć, choć nie jestem wrogiem aborcji czy eutanazji... Odpowiedz Link Zgłoś
mama-osama Re: Nabici w butelkę (i nie tylko) 13.03.09, 14:27 Przydało się: - butelki do sterylizacji w mikrofali - silikonowe nakładki na piersi do karmienia (ryczałam z bólu przy karmieniu zanim je odkryłam) - krem balneum baby zamiast oliwki - antypoślizgowa mata do wanienki - laktator (zwykły ręczny za 30 zł) pomógł zwiększyc produkcje mleka - poduszka do karmienia - śpiworek do spania Uważam za niepotrzebne: - stojak do wanienki (kapaliśmy z wanienką na ławie) - przewijak (ceratka+pieluszka rozłożona na łóżku) - rożek (nijak nie umiałam w tym dziecka nosić) - kubek niekapek (moim dzieciom znacznie lepiej szło picie przez słomkę już od ok 6 mca) Odpowiedz Link Zgłoś
iwona371 Nabici w butelkę (i nie tylko) 13.03.09, 15:32 We fragmencie o szczepionkach jest błąd na błędzie. Od 2003 r. szczepionka skojarzona przeciw odrze śwince i różyczce znajduje się w kalendarzu szczepień obowiązkowych, a więc jest refundowana (za darmo!). Podaje się ją dzieciom w wieku 13 miesięcy, a kolejną dawkę dopiero w wieku 10 lat. Nie ma mowy o 3 czy 4 dawkach w pierwszym roku życia dziecka. Obecnie trudniej znaleźć pojedyncze szczepionki przeciw odrze, śwince i różyczce niż skojarzone. Płatne są szczepionki typu 5 w 1 i 6 w 1, czyli błonica, krztusiec, tężec, polio Hib (i WZW typu B). Za te trzeba płacić i w pierwszym roku życia dziecko musi otrzymać 4 dawki. Z kolei szczepionka przeciw rotawirusom jest doustna. Nie ma więc sensu pisanie o skojarzonej szczepionce przeciw pneumokokom i rotawirusom. Taka nie istnieje. Odpowiedz Link Zgłoś
nazuz Nabici w butelkę (i nie tylko) 13.03.09, 16:20 Zgadzam się, ze na rynku tyle gadżetów, ze można dac sie naciągnąć i popłynąć....... Przetestowane na mojej córce (obecnie lat 4): -leżaczek ale zwykły bujany nogą, ulga dla kręgosłupa a córa z przylepnych była, bralismy na pikniki, bo strasznie sie denerwowała jak mnie nie widziała z wózka, braliśmy do rodziców, w mieszkaniu stawiałam na podłodze w kuchni, w łazience itd.... - podgrzewacz do butelek ale jak była starsza, niezastąpiony w podgrzewaniu słoiczków, jak przerzuciliśmy się z cyca na mleczko w mieszankach, na noc nalewalismy do butelki wode przegotowaną i trzymaliśmy w podgrzewaczu, jak sie obudziła w nocy, dosypywało sie tylko mleczko, mieszało i już. Na wyjazdach niezastąpiony - niania elektroniczna - jak sie przeprowadzilismy do domu niezbędna, w mieszkaniu obyliśmy sie bez - matka na przewijak - kładliśmy na łóżku, zabieralismy do parku itp. - laktator ręczny - w końcu nauczyłam sie odciągac mleczko, zapalenie piersi przeszłam również, karmiłam 8 miesięcy, od 5 miesiąca wróciłam do pracy - wózek 3 w 1, u nas Bartatina, bardzo często napinałam na stelaż wózka fotelik samochodowy, dzięki temu nie musiałam tachac do miasta gondolki ani nosic samego fotelika, na krótkie wypady oczywiście - Oilatum - drogie niestety ale baaardzo dobre - kosmetyki i chusteczki Bambino = jedyne nie uczulały a cena sympatyczna Ani za ani przeciw - ręczniczki z kapturkiem - mata edukacyjna - dostałam w prezencie, darowanemu.... - karuzelka jak wyżej, aczkolwiek córa lubiła - kubek niekapek Aventu - produkt kontrowersyjny, źródło córczynych frustracji, bo ni ekapał nawet jak miał kapać Nie miałam i nie kupie teraz: - sterylizatora - butelki, smoczki i laktator gotowałam - monitoringu oddechu - kółka do siadania - nie używałam w ogóle, jakbym musiała, kupiłabym zwykłe ratunkowe (a byłam niewąsko szyta) - rogala do karmienia - u mnie sprawdziły się poduchy i pozycja leżąca - baldachim - siedlisko kurzu - ochraniacz do łożeczka - jakoś Miska szybko nauczyłą sie nie walic łebkiem w szczebelki - sztywny rożek - pomyłka - przewijak - może i wygoda ale na krótko, potem trzeba pilnowac baaardzo, u nas wystarczyło nasze łóżko + matka - stelaże do kąpieli, foczki i inne takie - wanienka stała w dużej wannie albo na pralce, nigdy dziecko sie nie wyslizgneło ani mi ani mężowi, a był z niej mały piskorz, dzieki temu nigdy nie bała sie wanny - drogie kosmetyki do pielęgnacji i chusteczki Pampers, Huggies i nivea - w niczym nie są lepsze od Bambino a lubią uczulać - płyn do płukania Lovela - rzeczy niemowlaków najlepiej nie płukac w żadnym płynie tylko puścić w pralce dwa razy płukanie albo po płukaniu pralkowym przepłukac w ciepłej wodzie Odpowiedz Link Zgłoś
maroco1977 Re: Nabici w butelkę (i nie tylko) 13.03.09, 17:53 Wedlug mojej opinii artykul zupelnie do niczego, przeciez kazda mama i kazde dziecko ma wlasne preferencje co widac w zalaczonych postach. To, ze komus cos sie nie przydalo, nie znaczy, ze innym tez bedzie zbedne. Ja na razie jestem z moim synem i mezem na etapie testowania co sie przydaje, a co nie i do tego czasu: rogal do karmienia - zdecydowanie tak, nie tylko do karmienia, po zwinieciu kladziemy na nim syna, albo zabezpieczamy nim brzeg lozka, bo jakims cudem ten 10dniowy lobuz potrafi juz sie sam przekrecic na brzuch i przemiescic spory kawalek. reczniki z kapturkiem - tez na tak, woli miec na glowie kapturek niz czapeczke tuz po myciu glowki posciel z baldachimem i ochraniaczem - baldachim jest przyjemny dla mojego oka, a w ochraniacz mlody lubi sie wtulic, a jak sie zlosci to nie wali piastkami w szczebelki karuzela - syn uwielbia ta muzyke, czy dostrzega na swoj sposob zwierzaczki, nie wiem, ale w kazdym razie patrzy sie we wlasciwym kierunku jak lataja wanna - przydatna sterylizator - jak na razie brak butelek, karmie piersia lezaczek - mamy, jeszcze nie sprawdzony poduszka w ksztalcie kola - nie potrzebowalam, mialam cesarke niania - swietenie slyszymy malego i bez niej, maz chcial kupic, ale uwazam za zbedna, nasza sypialnia przylega do pokoju dziececego podgrzewacz - nie mam, bo nie mam co podgrzewac laktator - planujemy zakup, bo maz chce karmic w nocy synka, a tak ja musze wstac, wogole twierdzi, ze bez biustu czuje sie malo przydatny, tak wiec chyba specjalnie dla niego kupimy, by mogl karmic mlodego w nocy albo gdy wyjde rozek - mamy, czasem w nim karmie, ale glownie sluzy do przenoszenia syna z miejsca na miejsce, jakos poreczniej mi go zlapac ubranka w duzych ilosciach - posiadamy i Bogu dzieki, bo moj syn ''sika plecami'' mimo szczelnie zapietego pampersa i trzeba go wciaz przebierac biustonosze do karmienia - super wygodne i przydatne koszule do karmienia - takze super wygodne co do kosmetykow, seria bübchen babys first dla noworodkow, brak uczulenia, brak drazeniacego zapachu, wygodne w uzyciu opakowania. chusteczki nawilzajace - uzywane przy zmianie pieluch, idzie sporo, ale sa super wygodne w uzyciu, wycierasz, wyrzucasz, ladnie pachna, nawilzaja, jak na razie mlody nie dorobil sie czerwonej pupy, mozliwe, ze dzieki nim dla nas zupelnym hitem jest heizstrahler, po polsku to chyba bedzie cos jak lampa nagrzewajaca (nie wiem czy mozna dostac w Polsce). Poczatkowo bylam na nie, bo takie lampy widzialam dla prosiaczkow w chlewie, ale po dwoch dniach terroru przy przebieraniu zakupilismy to cudo. Synowi mimo ciepla panujacego w domu bylo i tak za zimno i protestowal przeciwko zmianie pieluch. Poki zamowiony obiekt nie przyszedl, jedno z nas musialo stac nad dzieckiem z wlaczona suszarka do wlosow, a drugie przebierac, by nie darl ''mordki'' teraz wszyscy sa zadowoleni polecam dla dzieci ktorych przewijanie jest horrorem, terazu syn ma cieplo jak na Majorce i moglby na komodzie do przewijaia dniami lezec lampe mozna uzywac takze do uzytku wlasnego np w zimne wieczory wygrzewac kregoslup oprocz tego jestem zakochana w mopim koszu na pieluchy, ktory zapobiega wydobywaniu sie smrodku a zuzyte pampersy pakuje ladnie w woreczki zdaje sie, ze moj syn uwielbia niepotrzebne rzeczy Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Nabici w butelkę (i nie tylko) 13.03.09, 19:19 U mnie sprawdziło się: -poduszka-rogal- niezastąpiona pod koniec ciąży, po porodzie karmiłam z nią w łóżku (potem zaczęłam na leżąco, ale dla samego komfortu w ciąży warto było kupić) -karuzelka na łózeczko -huśtawka na baterie -mata edukacyjna -szczepienia 3 w 1; to nie tylko mniej bólu, mniej wkłuć, ale przede wszystkim lepsza odpowiedź układu immunologicznego i bezpieczeństwo (acelularny krztusiec); nie uważam też żeby szczepienia dodatkowe były nabijaniem w butelkę, nie można zaprzeczyć, że "popularne" drobnoustroje robią się coraz bardziej oporne na antybiotyki i bardziej zjadliwe Nie kupilam i nie kupiłabym: -monitora oddechu, niani lektrycznej w małym mieszkaniu- drogie gadżety, zupełnie zbędne w przypadku większości dzieci. Ciekawa jestem ile niemowląt (konkretnie!) nie będących w grupie ryzyka uratowały te monitory, tzn. włączył się alarm i dziecko rzeczywiście NIE oddychało i wymagało resuscytacji? -baldachimu (choć skusiłabym się na ładny komplecik pościeli, ale nie za200zł!) -podgrzewaczy, sterylizatorow- nigdy niczego nie sterylizowałam, Lila nigdy nie miała biegunki, kolek, bolącego brzucha -specjalnej wody dla niemowląt, specjalnych herbatek dla niemowląt, dla matek karmiących itd. -ręczników z kapturem- ale dostałam takie w prezencie, więc używam zamiennie ze zwykłymi; sama nie wydałabym na to kasy -krew pępowinowa Odpowiedz Link Zgłoś
lupobianco Re: Nabici w butelkę (i nie tylko) 14.03.09, 12:42 odpowiadajac na Twoje pytanie - moje, 2 razy wlaczyl sie monitor, mala zlapala oddech po chwili, gwaltowne wyjecie z lozeczka i przebudzenie na szczescie wystarczylo, zeby oddech wrocil. Dlatego, wozek kupilam na allegro - uzywany, reszta gadzetow odkupiona od znajomych, "dostana" w prezentach na powitanie malucha (1 karuzelka zamiast 13 grzechotek : ) ciuszki tez od znajomych, uzywane i na monitor bez problemu starczylo. Po tym jak znajoma polozyla spac zdrowe 6 miesieczne dziecko, ktore sie nie obudzilo wiedzialam,ze lezaczki, bujaczki itp. moge odpuscic ale monitor to bedzie pierwszym zakupem. I byl najlepszym. Odpowiedz Link Zgłoś
kudlata28 Re: Nabici w butelkę (i nie tylko) 14.03.09, 13:40 Polecam termometr do mierzenia temp. wody do kąpania. Koszt ok. 6 zł, a dziecko szczęśliwe. My synka przez 2 miesiące kapaliśmy w za ciepłej wodzie, ten się darł, a my nie wiedzieliśmy czemu, ponieważ zaufaliśmy babcinej metodzie "na łokieć". Odpowiedz Link Zgłoś
lliimmonka Hity i niewypały 14.03.09, 23:22 Hit: - laktator Avent ręczny- może gdybym miała wcześniej nie było by komplikacji, - wyparzacz do mikrofali , miałam Aventu-polecam, - firmy nania, nosidełko na stelażu, super sprawa -wózek Roan Marita Niewypał: -elektroniczna niania, zawsze mała była w zasięgu wzroku, -podgrzewacz do butelek, -mata edukacyjna-hmm używana krótko, -termometr do ucha firmy AEG, -ROŻKI Z KOKOSOWYMI WKŁADAMI,wkład zaraz i tak do kosza... Odpowiedz Link Zgłoś
siasiunia1 Re: Nabici w butelkę (i nie tylko) 15.03.09, 20:36 mi się udało przetrzymać burzę hormonów i nie kupowac wszystkiego na hura. dlatego większosć rzeczy była u nas hitem. NP ręczniki dla dzieci, leżaczek, niania(żeby móc spokojnie film obejrzec za zamknietymi drzwiami i na wyjazdy na działkę), podgrzewacz (na wyjazdy), karuzelka, puzzle. termometr kupilismy canpolu najtańszy i sie sprawdził. laktator przydał sie bardzo. jedynie na czym sie przejechałam to na wielkim wielofunkcyjnym wózku który po 8 miesiącach wymieniłam na lekką spacerówkę która się składa za jednym pociągnięciem. zabawki to akurat moje dziecko lubi wszystkie. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
vikisv Re: Nabici w butelkę (i nie tylko) - propozycja 15.03.09, 21:05 Chetnie wzięła bym udział w takich warsztatach. Jestem w ciązy z drugim dzieckiem, ale w pierwszej ciązy (5 lat temu)nie miałam pojęcia co się przyda przy dziecku. jako pierwsza z moich sióstr i koleżanek zaszłam w ciąże i tak metodą prób i blędów kupowałam co wydawało mi się potrzebne. Bardzo chwalę sobie i przy drugim dziecku też będę używała: - laktator elektryczny a nie ręczny (miałam 2 i szkoda pieniędzy)- niezastąpiony przy zastojach i pobycie w szpitalu (operacja córeczki) - wanienkę na stelażu - termometr douszny - reczniczki z kapturkiem - córeczka tak je lubi, że korzysta z nich do dziś - poduszka do karmienia (nie rogal) - tak się do niej przyzwyczaiłam, że nie umiałam bez niej karmic. Ja miałam wolne ręce a córeczce było wygodniej - materacyk do kąpieli miś -emulsja do kąpieli oilatum - droga, ale świetna dla suchej skórki -krem Sudokrem do pupy - leżaczek Hauck - z pałąkiem z zabawkami, szelkami do przenoszenia i płozami do bujania - najlepszy zakup, córeczka go uwielbiała, bawiła się w nim i spała w ciągu dnia - niania elektroniczna - niezastąpiona w dużym domu z ogrodem - mata edukacyjna - chuśtawka elektryczna FP - dziecko mogło bujac się godzinami - pieluchy Pampers - jedynie po tych córeczka nie miała odparzonej pupy Mam też kilka rzeczy których nie polecam i uważam że ich zakup to pieniądze "wyrzucone w błoto" - termometr elektroniczny z miękka koncówką, termometr na podczerwień czołowy, termometr paskowy czołowy - laktator ręczny - komoda kąpielowa - droga i niepraktyczna, muszą obsługiwac dwie osoby - jedna wyciąga dziecko z wanienki a druga kładzie przewijak na wanience i układa ręcznik - karuzelka z nakręcaną pozytywką - mechanizm nakręcania zbyt głośno działa i dziecko budzi się, teraz kupię na baterie i pilota - za dużo ubranek - zbyt dużo pieluch tetrowych i flanelowych - szelki do nauki chodzenia - kojec - córeczka bardzo go nie lubiła i służył jedynie jako duży pojemnik na zabawki Mieszane uczucia mam co do monitoru oddechu. Kupiliśmy, bo jestem panikarą i chciałam miec jeszcze jedno zabezpieczenie. Niestety łóżeczko ustawiliśmy miesiąc przed porodem i potem zapomnieliśmy odpowiednio wyregulowac i niestety wlączył się alarm, choc dziecku nic nie było. Mało zawału nie dostałam. Potym zdarzeniu córeczka spała razem ze mną i nie korzystaliśmy z monitoru. Odpowiedz Link Zgłoś
catalinka Nabici w butelkę (i nie tylko) 15.03.09, 23:19 ja sie tam nie miala nic z tych rzeczy oprocz laktatora aventy, temperature wody sprawdzalam lokciem, a butelki sterylizowalam goraca woda. Odpowiedz Link Zgłoś
wroan Re: Nabici w butelkę (i nie tylko) 17.03.09, 20:21 Miłe Panie. Z ciekawością przeczytałam wszystkie wypowiedzi i doszłam do wniosku że bez sensu... jest artykuł. Bo sprawa dotyczyć może każdej sfery życia. To sprawa tego co kupujemy, ile kupujemy, po co kupujemy. To samo może dotyczyć paraleków czy kosmetyków dla nas czy dla rodziców, urządzenia domu czy samochodu. Mechanizm jest podobny, choć nasze dzieci są sprawą najbardziej szczególną. Kupujemy z jakiś potrzeb naszych czy naszych blsikich więc odkrywanie Ameryki że naciągane są szczegolnie młode mamy to głupota.Przejedzcie się główną ulicą miasta, a jesteście naciągane na wszystko od tv kablowej po paste do zebów. Też mi autor odkrycia dokonał, Pulitzera mu www.wroan.bobasy.pl Odpowiedz Link Zgłoś
anick5791 Re: Nabici w butelkę (i nie tylko) 17.03.09, 21:19 A ja jednak odnoszę wrażenie, że młodzi rodzice naciągani są bardziej niż jakakolwiek inna grupa. Okoliczności temu sprzyjają: dla dziecka chcą jak najlepiej, a o wielu dziecięcych rzeczach nie mają zielonego pojęcia. Jak ktoś ci wciska kablówkę, to wiesz czy lubisz oglądać tv, czy nie i jakie programy oglądasz najchętniej, a jak ktoś ci wciska - dajmy na to kosz na pieluchy - to nie masz pojęcia czy te pieluchy tak śmierdzą, że do normalnego kosza za skarby świata ich nie włożysz, czy wystarczy jednak wystarczy zwykła torebka. Odpowiedz Link Zgłoś
hannia78 Laktator 17.03.09, 22:20 Ja dzięki laktatorowi (ręcznemu a później elektrycznemu) karmiłam synka przez pierwszych 5 miesięcy, bo dopiero po tym czasie zaczął ssac pierś- wczesniej nie chciał. Gdyby nie laktator nie karmiłabym wogóle. Odpowiedz Link Zgłoś
klarci Re: Nabici w butelkę (i nie tylko) 18.03.09, 00:46 Mnie rozbawiły niektóre ceny, ewidentnie naciągnięte dla potrzeb artykułu. Odpowiedz Link Zgłoś
arek74.1 Nabici w butelkę (i nie tylko) 19.03.09, 15:28 Do rzeczy zbednych zaliczylbym lozko na biegunach. Dzieciakowi sie podoba, ale nie ma mozliwosci calkowitego ich zablokowania i moze byc niebezpieczne, gdy dziecko bedzie probowalo z niego wychodzic. Natomiast jestem zadowolony z elektronicznej niani. Kupilicmy uzywana w komisie, i to bez dodatkowych funkcji. Dobrze spelnila swoje zadanie na urlopie. Moglismy wieczorem polozyc dziecko spac i pojsc do ogrodu posiedziec torche wieczorem. Pomylka jest taka niania w malym mieszkaniu, do 70 metrow, ale w domu z ogrodem sie przydaje. Odpowiedz Link Zgłoś
sajm zamiast elektrycznej nani...` 19.03.09, 15:35 mieliśmy czujnik bezdechu. Pozwala spać spokojnie...rodzicom. Wtedy kiedy śpi dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
sajm Re: zamiast elektrycznej nani...` 19.03.09, 15:50 oczywiście chodzi o monitor oddechu, którego funkcją jest wykrywanie bezdechu, dlatego tak napisałem Odpowiedz Link Zgłoś
affera123 Re: zamiast elektrycznej nani...` 27.09.10, 17:21 Jak już napisałam w innym poście - rewelacyjne urządzenie wymyślone bodajże przez Izraelczyków, a bardzo popularne w USA, gdzie takich przypadków (śmierci łóżeczkowej) jest podobno najwięcej, bo im bardziej rozwinięte społeczeństwa, tym więcej takich problemów, podobno. Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecpio Zawyżone ceny, trochę niedomówień :) 19.03.09, 15:56 Zgadzam się z autorem artykułu, ale: - nocniki grające powodują że nie trzeba zaglądać co chwilę "pod" dziecko, i kosztują 20-30 zł - laktator można wyparzyć i dać albo pożyczyć komuś (nie wszystkie gumowe rzeczy są jednorazowego użytku ) - termometr do wody na początku może się przydać (jak ktoś ma stracha) i kosztuje jakieś 8 zł (kurcze czy w Wa-wie są AŻ TAKIE ceny?) Lepiej opiszcie te bzdury o kaszkach i mleku modyfikowanym dla 2-letnich "niemowląt" - to dopiero jest naciągactwo Pozdrawiam z dużo tańszego Rzeszowa Odpowiedz Link Zgłoś
alexxx Re: Zawyżone ceny, trochę niedomówień :) 19.03.09, 16:54 Kazdy ma swoje preferencje i w zw. z tym rozne zdanie n/t tego co jest a co nie jest potrzebne. Jeden nie widzi zycia bez elektronicznej niani, a inny wrecz przeciwnie Nie uwazam, zeby ktokolwiek naciagal na kupno rzeczy wymienionych w artykule. Poprostu mamy rozne potrzeby i tyle Jedyne z czym sie zgadzam, to proponowanie nam, "nicniewiedzacym", skorzystania z uslug banku krwi pepowinowej, bo to jest jednak nieuczciwe. Odpowiedz Link Zgłoś
bogucjusz Wanienka z odpływem i leżaczkiem kosztuje raptem 19.03.09, 17:53 100 zl więcej, niż zwykła. Leczenie zrujnowanego kręgosłupa - o wiele drożej. Poschylajcie się codziennie nad niemowlakiem w wanience, trzymając jeszcze dodatkowo ręką, żeby się nie zachlysnelo, a potem noście wanienkę z woda na rekach, żeby wylać... Odpowiedz Link Zgłoś
generee jesteś cherlakiem? 20.03.09, 10:54 lubo masz męża cherlaka? dziecka na ręce tez nie bierzesz bo Ci szkoda kręgosłupa? leżaczek do kąpieli, owszem przydatny gdy dziecko juz nieco większe i spędza w kapieli jakiś dłuższy czas i zaczyna tam się bawić; mozna sobie kupic oddzielnie i wstawiać; dwójkę dzieciaków juz odchowałem - a kapaliśmy w pokoju (wanienka stawiana na krzesłach) nie w łazience - mój kregosłup nie ucierpial od noszenia wanienki, ani od pochylania się... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
maggalena80 Re: jesteś cherlakiem? 27.09.10, 21:42 hehehe "kąpaliśmy" czyli to raczej autor tego postu jest cherlakiem jeżeli kąpiel noworodka wymaga asysty więcej niż 1 osoby - łatwo jest pisac mamuśkom, o tym, że wanienka nie potrzebna gdy mąż odwali całą cięższą robotę - samodzielnym mamom wanienkę z leżaczkiem i odpływem serdecznie polecam Odpowiedz Link Zgłoś
tutuna Re: jesteś cherlakiem? 28.09.10, 11:25 >>mój kregosłup nie ucierpial ale głowa najwyraźniej tak Odpowiedz Link Zgłoś
mirka_sm Nabici w butelkę (i nie tylko) 19.03.09, 17:58 artykul jest nierzetelny, kazdy potrzebuje czego innego. ja niektore z tych rzeczy mam i nie wyobrazam sobie zycie bez nich, a inne sa niepotrzebne. Przed porodem naczytalam sie co jest 'niepotrzebne' i kupilam wszystkiego za malo. A potem dokupowalismy na allegro w tempie ekspresowym. Zbedne rzeczy mozna przeciez sprzedac. Odpowiedz Link Zgłoś
oh-o Nabici w butelkę (i nie tylko) 19.03.09, 18:41 Gazeto, błagam, przestańcie straszyć tym zezowatym monstrum na głównej stronie!!!!! Jeszcze jakimś zielonym opatulone, co to jest, zombie? Przybysz z obcej planety? Ratunku!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
tijgertje Nabici w butelkę (i nie tylko) 19.03.09, 18:48 No coz. Autor artykulu ma racje, mozna sie obejsc bez rzeczy w nim wymienionym i faktycznie mlodzi rdzice zostaja zawaleni reklamami, co to niby absolutnie niezbedne jest do wychowywania dziecka Prawda jest, ze bez tego wszystkiego mozna sie obejsc, ale z drugiej strony sporo tych "wynalazkow" znacznie ulatwia zycie. wanienki z odplywem to w Wiatrakowie standard, wiec taka pierwsza z brzegu kupilismy i nie wyobrazam sobie innej, po porodzie mam juz 5 lat problemy z kregoslupem i nad wanna nie jestem w stanie sie schylac. Stelazu uzywalam kilka lat jako podstawy do kosza z rzeczami do prasowania, deske i kosz mialam na jeden wysokosci, nie musialam sie nigdzie schylac. to samo z poduszka do karmienia. zalezy od wlasnych upodoban. Do karmienia nie bardzo mi sie przydala, bo mam wygodny fotel, ale ostatnio kupilam nowa, bo bez niej nie jestem w stanie spac, a rano wyje z bolu nie mogac wstac z lozka. Ostatnie tygodnie w ciazy jedynym sposobem bylo spanie na czworakach, w zadnej pozycji nie bylam w stanie sie polozyc i poducha uratowala mi przynajmniej czesc nocy. Nie ma sensu dac sie naciagac na wszystko, ale czasem warto wydac troche wiecej, bo dzieki temu mozna zaoszczedzic sporo czasu i wlasnej energii. z rzeczy, ktore najbardziej mi sie przydaly to maly, flanelowy kocyk, uzywany w wozku, w podrozy, na poczatku do zawijania malucha zamiast rozka, lekki, cienki ale cieplutki i super miekki, bez klakow, w ktore moglyby sie pozaczepiac malenkie paluszki. Poducha do karmienia sluzy mi juz ponad 5 lat i chyba nigdy sie z nia nie rozstane sterylizator do butelek przydal mi sie tylko 3 miesiace, ale butelki byly sterylizowane blyskawicznie, zeby zagrzac gar wody na mojej plycie, to z pol godziny musialabym czekac, a tak w niespelna 10 minut butelki byly umnyte, wysterylizowane i w pojemniku czekaly do kolejnego uzycia. Bardzo chwalilam sobie tez lyczeczki do karmienia malucha, waskie, nie glebokie z miekkimi krawedziami, byly idealne! Karuzele dostalam 2 i malemu bardzo sie podobaly, nawet, jak juz siedzial to lubil sie nimi bawic. reczniki z kapturkiem bardzo sobie chwalilam, ale tylko takie super duze, 100x100cm, uzywalam ich jakies 3 lata. Odpowiedz Link Zgłoś
dzindziundzio Nabici w butelkę (i nie tylko) 19.03.09, 19:57 Hm....Mam mieszane uczucia co to nabijania w butelke. Mamy 7 miesieczna córeczke i wiekszosc gadzetów o ktorych tutaj piszecie mamy zakupionych w konsultacji z lekarzem. Aby ukrócic problemy z zasypianiem kupislismy karuzele, mała ma ja puszczana tylko przed snem razem z melodijka i swatełkami tak aby na poczatku wiedziała ze to moment lulania na noc. Sprawidziło sie super. Mate kupilismy z duza iloscia zabawek nie na pałakach a na dole - porada lekarza dla szybszego raczkowania i checi przebywania na brzuchu ( mała przez 4 miesiaca miała kolki i zaparcia)- pomogło. Waga - kupilismy na poczatku byłam zadowolona bo wiedziałam ile dziecko je , pożniej stało sie to moja zmora wiec byłam prze szczęsliwa gdy sie zepsuła. Laktator ręczny, rewelacyjny, uratował mi piersi.Ręcznik z kapturekiem jak najbardziej dodatkowo musi miec polarek z tyłu bo jest milusi. A co do kwestii ubranek to nie wyobrazam sobie posiadania np 3 body bo moje dziecko je wykorzysta w przciagu 1 doby. A co do kołdry to jakis dziwny wymysł bo mnie jest zimno w zimie po samym kocem wiec mojemu dziecku pewnie tez . Co do szczepionek , leczenia nie bede sie wypowiadac bo to nie podlega według mnie zadnej dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
czarny_ghul Re: Nabici w butelkę (i nie tylko) 20.03.09, 13:37 A według mnie szczepionki jednak należy wybierać. Nie generalizuję oczywiście wszystkich szczepionek, ale jeśli chodzi o niektóre z nich to sam lekarz pediatra odradzał nam ich używanie (mimo że mógł sprzedać takowe). I nie z powodu ewentualnej szkodliwości - one są po prostu niepotrzebne. Np. nagła (i raczej intensywna) kampania dotycząca pneumokoków to była (jego zdaniem) próba zarobienia większych pieniędzy przez koncern farmaceutyczny, ponieważ nie wydarzyło się ostatnio na świecie nic takiego co w znaczący sposób mogłoby zwiększyć zachorowalność. A przedtem jakoś o pneumokokach było cicho... Poza tym nosicielami i tak jest do 40% dzieci i to od lat się nie zmienia. Odpowiedz Link Zgłoś
terra.caerulea wiekszosc szczepionek jest zupelnie niepotrzebna 19.03.09, 20:19 a popnadto sa one bardzo szkodliwe. Szczepionkowy przekret jest najgorszy ze wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
p4welp Nabici w butelkę (i nie tylko) 19.03.09, 21:09 Ja wcale tak nie uważam że tyle rzeczy jest niepotrzebnych. Jestem mamą dwójki dzieci i wiele z tych "nieprzydatnych" rzeczy wykorzystałam w 100%. Ręcznik z kapturkiem kupiony w odpowiednim rozmiarze używam dalej nawet dla 4-letniej córki. Nie wyobrażam sobie wycierania noworodka pieluchą flanelową bo rozmiarem to mogę co najwyżej buzię dziecku wytrzeć. Co za bzdury!!! Jeśli chodzi o nianię to mieszkając w bloku może nie być potrzebna ale przyda się na każdym wyjeździe i dla mieszkających w domach. Tymbardziej w lato kiedy dużo czasu spędzamy na dworze. Przy pierwszym dziecku nie wszystko kupowałam gdyż nawet o wielu rzeczach nie wiedziałam że istnieją. Nie trafiłam widocznie do dobrych sklepów. Przy drugim postanowiłam ułatwić sobie życie i korzystać z tych wszystkich możliwości jakie daje nam rynek. Kupiłam i huśtawkę i leżaczek i krzesełko itd. Owszem nie zawsze dziecko chciało z tego korzystać ale zawsze chociaż chwilę mogłam je zająć. To samo jeśli chodzi o chodzik. Przy pierwszym absolutnie ale drugie świetnie się w nim bawiło a ja miałam czas na inne rzeczy. Także jeśli można wydać trochę więcej to dlaczego nie ułatwiać sobie życia!!! Odpowiedz Link Zgłoś
gacusia1 Ja podobnie 20.03.09, 01:42 Rogal do karmienia byl po prostu zbawieniem,potem wylegiwal sie na nim synek gdy siedziec ni epotrafil.Lezaczek -super sprawa! Reczna pompka-dzieki niej moje dzieci karmilam 5 i pol miesiaca a nie pol miesiaca. Bez niani sie obeszlo ale tylko dlatego,ze mieszkalismy w malym mieszkanku.Teraz nie wyobrazam sobie,ze musialabym biegac po schodach milion razy tylko po to by sprawdzic co sie dzieje. Chodzik sprawdzil sie u pierwszego dziecka,drugie wolalo zasuwac na czterech. Tendencyjny ten artykul. Odpowiedz Link Zgłoś
generee Re: Nabici w butelkę (i nie tylko) 20.03.09, 11:08 p4welp napisał: pierwszym dziecku nie wszystko kupowałam gdyż > nawet o wielu rzeczach nie wiedziałam że istnieją. Nie trafiłam > To samo jeśli chodzi o chodzik. Przy pierwszym > absolutnie ale drugie świetnie się w nim bawiło a ja miałam czas na inne > rzeczy. Także jeśli można wydać trochę więcej to dlaczego nie ułatwiać sobie życia!!! i to jest klu tematu; dla jednych wane sa 'inne rzeczy' dla drugich dzieci - jedni drugich nie zrozumieją... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mo25 warto dodac do listy bank krwi pempowinowej 19.03.09, 22:19 kazda szkola rodzenia ma kogos zebby tych biednych naiwnych rodzicow nabic w mega butelke na nastepne iles lat ..... chcialabym zobaczyc choc jednego frajera ktorego dziecko skorzystalo z oplacanej krwi .... Odpowiedz Link Zgłoś
redart4 Re: warto dodac do listy bank krwi pempowinowej 20.03.09, 16:09 Mówisz i masz parentsguidecordblood.org/content/usa/medical/autocbt.shtml?navid=32 Lista jak to określiłeś frajerów choć to trochę dziwne określenie na rodziców którzy uratowali swoje dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
marweg25 Re: warto dodac do listy bank krwi pempowinowej 22.03.09, 19:07 Dla uczciwości dodaj, że nawet na tej stronie ( nie jest to dokument medyczny) przyznają, że zawsze preferowalne jest skorzystanie z materiały innego dawcy czy dawców w obawie przed nawrotem choroby. Nie jest napisane też, że ktoś został do końca wyleczony. Dodatkowo krwi pępowinowej jest zbyt mało, żeby pomóc starszemu dziecku. Odpowiedz Link Zgłoś
biserka79 "Cud" wanienka.... 19.03.09, 22:48 Staram się zachować dystans do tych przeróżnych cudów techniki, często zbędnych, ale przyznaję, że dałam się nabrać na dość drogą wanienkę firmy Fischerprice z tym cud hamaczkiem, ze niby takie idealne dla noworodka.... BZDURA!! Pomagająca mi przy kąpieli - gdy mąż w pracy - moja mama przeklinała tę wanienkę i błagała, żebyśmy zakupili taką zwyczajną za 30zł bez żadnych dodatkowych bajerów. No i miała świętą rację. Odradzam wszystkim ten kosztowny zakup! Ale jeśli chodzi o LAKTATOR, to nie można tego nazwać naciąganiem. Po prostu trzeba się nauczyć obsługiwać, u mnie tez to na początku wymagało cierpliwości, ale dzięki niemu została u mnie pobudzona laktacja, a gdy musialam zrezygnować z karmienia piersą, pomógł mi w uniknięciu zastoju pokarmu w piersiach. Odpowiedz Link Zgłoś
lumja z wlasnych doświadczeń 20.03.09, 08:46 U nas przydaly sie: -laktator reczny Avent - odciagalam pokarm i moglam spokojnie wyjśc gdzies synek zostawal z tata lub babcia - mata edukacyjna, kupilismy Tiny love i maly bardzo ja lubil - "foczka" do kapieli, używalismy jej od poczatku, maly sobie na niej lezal i było latwiej go kapać - przewijak - bardzo wygodna rzecz, używalismy jej dlugo, z tym, że nie kupowalismy tylko dalismy zrobic u stolarza wedlug wlasnego projektu calkowicie zbedne: - rożek, wykorzystany raz przy wyjściu ze szpitala - poduszka kolo do siedzenia, bo mialam cesarke, - podgrzewacz do butelek -karmilam piersia a gdy dostawal buteleke wystarczyl garnek z cieplą wodą, - steryliztor - nie sterylizowalam - baldachim i ochraniacz - nie dość, że sa siedliskiem kurzu to jeszcze ograniczaja dostęp powietrza, - leżaczek - nie mam pojęcia do czego mogloby nam sie to przydac, na dodatek ortopedzi odradzają, - niania, mamy wielki dom i jakos zawsze slyszalam gdy maly zaplakal, z tym, że mam bardzo wyczulony sluch. Generalnie, jak przy wszystki potrzebny jest zdrowy rozsadek, choc czasem o niego trudno gdy sie czeka na pierwsze upragnione dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Re: z wlasnych doświadczeń 20.03.09, 13:12 To chyba zawsze jest tak, że jak człowiek coś kupi, bo jest święcie przekonany, że bez tego nie da rady, to potem się okazuje, że nawet wanienkę do kąpieli da się zastąpić. Przy pierwszym dziecku działa jakiś niezrozumiały mechanizm, wszystko musi być super, nowe i w ogóle. Przy drugim dziecku nie ma już takich emocji. Moja pierworodna miała nowy wózek ("wychodzony", w odpowiednim kolorze, z odpowiednią amortyzacją etc.), który po 2 miesiącach sprzedaliśmy na Allegro jakiejś innej napalonej parze, a sami kupiliśmy od innej pary też na Allegro zwykły wózek wykonany w spółdzielni inwalidów, bez bajerów, lewo-prawo-tyło- i Bóg wie jeszcze jakich skrętów, taki prosty, najzwyczajniejszy w świecie i nie do szpanu, ale służył potem jeszcze drugiej córce i był naj, naj, naj! Nie dość, że lekki, to wygodny i dla dziecka i dla "kierowcy". Pierwszy wybajerowany wózek był nieporęczny, w prowadzeniu jak czołg jakiś, ale śliczny. Mieliśmy też nową wanienkę ze stelażem (też poszła na Allegro), której jednak nie chciało nam się używać, więc kąpaliśmy młode w umywalce albo pod prysznicem i było git. Leżaczek mieliśmy taki starego typu na cienkich rurkach, używany i ten pokochała nasza 1-sza córka. Dosłownie nie mogła bez niego zasnąć. Młodszej kupiliśmy nowy miękki, kolorowy leżaczek, który... po miesiącu poszedł na Allegro. Karuzelki nie kupiliśmy, bo "przyżydziliśmy" kasy, jako młodzi twórczy rodzice wykonaliśmy konstrukcję z druta materiału sznurków i maskotek, która działała bardzo dobrze, tylko od czasu do czasu trzeba było wymienić maskotki, żeby się dzieciak nie znudził. Łóżeczko mieliśmy lanserskie "Mothercare", nie powiem za ile, bo mi wstyd, że byłem takim frajerem i za kawałek szmaty z drutem o nazwie "turystyczne" zapłaciłem jak za zboże. Łóżeczko przestało być jakiekolwiek po 2 wizytach u teściowej na drugim końcu Polski. Lepsze takie drewniane albo inne turystyczne, ale niemarkowe. Kupiliśmy takie drugiej córce, miało nawet płozy do bujania (bezużyteczne - mała się denerwowała takim bujaniem), ale było dość wytrzymałe, jak na etykietkę Made in China. Na ciuszki wydaliśmy fortunę, a potem nam pod domem otworzyli lumpeks z rzeczami dziecięcymi, gdzie można było porówność jakość angielskich śpiochów z prawdziwej bawełny z chińskim badziewiem z polskich sklepów. Niani elektronicznej nie mieliśmy (za małe mieszkanie, więc po co?), ale zainstalowaliśmy monitor oddechu (byliśmy przez to mniej nerwowi, ach ta technika), nie wiem, co to podgrzewacz i sterylizator, ani termometr w smoczku, nie wiem, co to rondo na głowę do kąpieli i leżaczek, wiem tylko, że dzięki nawiedzonym rodzicom, którzy opamiętują się zazwyczaj po fakcie, firmy i sklepy zarabiają krocie na gadżetach dla dzieci, więc biznes się kręci, gospodarka się kręci, ktoś ma pracę, ktoś zarabia, a ktoś inny liczy wydatki. Odpowiedz Link Zgłoś
maroco1977 Re: "Cud" wanienka.... 20.03.09, 13:07 Staram się zachować dystans do tych przeróżnych cudów techniki, często > zbędnych, ale przyznaję, że dałam się nabrać na dość drogą wanienkę firmy > Fischerprice z tym cud hamaczkiem, ze niby takie idealne dla noworodka.... > BZDURA!! Pomagająca mi przy kąpieli - gdy mąż w pracy - moja mama przeklinała > tę wanienkę i błagała, żebyśmy zakupili taką zwyczajną za 30zł bez żadnych > dodatkowych bajerów. No i miała świętą rację. Odradzam wszystkim ten kosztowny > zakup! i znowu to samo, to, ze tobie sie nie przydalo i zle ci sie uzywalo nie znaczy, ze innym tez. Bo ktos nie uzywa kosza na pieluchy, bo uwaza za zbedny to ja tez powinnam go sluchac? Dbanie o cudze finanse jest bzdura. Serio interesuje cie czy ktos kupi ta wanienke i zaplaci za nia tyle i tyle? bo mnie osobiscie g... obchodzi. To tak samo jak ja bede teraz wszystkich naklaniac do tego co my z mezem zrobilismy czyli do kupienia wozka i zmienienia samochodu gdyz wymarzony wozek sie nie miesci do bagaznika. Uwazam, ze wszyscy powinni tez tak zrobic, bo wazny jest wymarzony wozek przeciez, a nie glupi samochod.Jak slucham, ze cos sie nie przydaje to dostaje bialej goraczki, bo przydatnosc czegokolwiek jest kwestia osobista. Kazdy niech robi jak uwaza i na co go stac i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
maggalena80 Re: "Cud" wanienka.... 27.09.10, 21:30 hmm u mnie ta wanienka sprawdziła się rewelacyjnie - nie trzeba malucha cały czas trzymać podczas kąpieli tylko pakujesz go do hamaczka - jest bezpiecznie, miło, cieplutko bo hamaczek jest do pewnego etapu zanurzony w wodzie - dla mnie bomba - szczególnie, że sama kąpię dziecko (dodatkowo starsza o 2 lata siostrzyczka kąpie się wtedy w drugiej "normalnej" wanience) -nie jak pisze autorka postu ze sztabem mam i mężów - wtedy może faktycznie takie gadżety przeszkadzają - samodzielnym mamom jak najbardziej polecam Odpowiedz Link Zgłoś
tomek.sawyer Nabici w butelkę (i nie tylko) 20.03.09, 09:24 "Znajomym trochę głupio oferować używany nocnik czy laktator" - nocnikiem kompletnie się nie przejmujcie (skoro i tak służył tylko do przechowywania klocków ;o), a co do laktatora, to wystarczy go zanieść do lepszej przychodni i wysterylizować za kilka złotych (nota bene w poradniach laktacyjnych można laktator wypożyczyć), ale w tym wypadku rozumiem, że niektórzy moga się z tym źle czuć. Ale nocnik oddajcie - albo znajomym, albo dziecku do rozkręcenia. "A tony małych ciuszków składujemy w wielkiej szafie u mojej mamy!" - jeżeli będziecie potrzebowali ich kiedyś użyć trzymajcie, a jak mają zalegać, to oddajcie do jakiegoś domu samotnej matki, albo PCK, albo Caritas'u. Tam na pewno znajdą się chętni na wasze nadwyżki. Odpowiedz Link Zgłoś