Dodaj do ulubionych

Nabici w butelkę (i nie tylko)

    • goblin.girl Nabici w butelkę (i nie tylko) 13.03.09, 12:50
      całkiem do rzeczy artykuł - nie chodzi o przekomarzanie sie, co komu było lub
      nie bylo potrzebne, ale o samo w sobie zjawisko biznesu okolodziecięcego, ktory
      bije na głowe nawet ślubny smile
      moj dwumiesięczniak jest póki co szczęśliwy w ubrankach z odzysku i bez
      elektronicznych bajerów, co świecą, wiruja i buczą. A że mnie sie laktator
      akurat przydaje, bo czasem wychodzę na dluzej, a ręcami odciągac nie umiem, albo
      że ku swojej i młodego radości inwestuję w chusty do noszenia, to inna sprawa.
      Grunt, zeby sie nie dac zwariowac i nie pluć sobie potem w brode z powodu
      wywalonych w błoto pieniędzy.
    • troll_bagienny Bywają też rzeczy przydatne 13.03.09, 13:55
      Mnie na przykład nie dawał spokoju przypadek kuzynki, której dziecko
      zmarło w wyniku tzw. śmierci łóżeczkowej. W szpitalu przypadkiem
      wpadła mi ręce ulotka o monitorach oddechu. Uważam, że to bardzo
      przydatne urządzenie, które w przeciwieństwie do elektronicznej
      niańki, która jest zbędnym gadżetem (moim zdaniem malutkie dziecko
      powinno spać w jednym pomieszczeniu i to jak najbliżej łóżka
      rodziców, więc raczej usłyszą jego płacz w nocy, dziecko wydaje dość
      wysokie i wyraziste dźwięki) wykrywa bezdech u niemowlęcia i włącza
      alarm. W czasach, kiedy moje dziecko było małe, takie cudo można
      było wypożyczyć w szpitalu i to za niemałe pieniądze, a w sklepach
      tego nie było ze względu na małe zainteresowanie (ludzie nawet dziś
      nie wiedzą, co to takiego), ojciec kupił to dla mnie przez znajomego
      znajomego i wykosztował się na 1000 złotych. Dziś takie urządzenie
      widziałem za 300, nowe. Znajomi pukali się w głowę, a ja się pytam,
      czy lepiej wydać pieniądze na coś, co zostało sprawdzone na całym
      świecie (w USA to standard), czy spłacać przez rok wózek wart 3000,
      bo ładny, ale równie dobrze można kupić taki za 500 i też jest dobry
      (ale brzydszy). Ostatnio w sklepie wiadziałem taki monitor razem z
      niańką, nie trzeba już tak jak ja spać z uchem przy łóżeczku na
      którym zawiesza się to urządzenie. Przykre, że kiedy kiedyś na forum
      pytałem o takie sprawy, to jakaś matka napisała mi, że fakt, czy
      dziecko przeżyje, czy umrze, to wola Boga i szczęście od losu, więc
      nie ma sensu się martwić na zapas. W szpitalu położna też tak
      twierdziła, ale już lekarz w prywatnej przychodni przyklasnął mi, że
      jedno zabezpieczenie więcej nie zawadzi. Dla mnie to był o jeden
      stres mniej.
      • javariada Noz mi sie w kieszeni otworzyl... 19.03.09, 18:04
        kiedy przeczytalam to:

        > Przykre, że kiedy kiedyś na forum
        > pytałem o takie sprawy, to jakaś matka napisała mi, że fakt, czy
        > dziecko przeżyje, czy umrze, to wola Boga i szczęście od losu,
        > więc nie ma sensu się martwić na zapas.

        To nie jest nawet przykre, to kompletny idiotyzm - niewazne czy
        powiedziec to do osoby religijnej czy nie. Mam nadzieje, ze
        zrownales idiotke z ziemia.
        • titta Re: Noz mi sie w kieszeni otworzyl... 19.03.09, 21:19
          Spokojnie, moze ona miala tylko na mysli, ze jak cos bedzie nie tak,
          to taki wykrywacz niewiele pomoze. Co nie znaczy, ze miala racje.
          • troll_bagienny Re: Noz mi sie w kieszeni otworzyl... 20.03.09, 12:56
            Ale zawsze mielibyśmy poczucie, że uczyniliśmy o jeden krok więcej,
            żeby dziecko uchronić przed najgorszym, prawda? Podobne poglądy - te
            o przeznaczeniu, Bogu etc. - ma też moja babcia (no, ale trudno się
            dziwić starszej osobie) i niektóre moje koleżanki, którym nóżka się
            ani razu w życiu nie powinęła i wyszukują teorie spiskowe, że ktoś
            zrobił urządzenie, żeby zarobić. Tylko chyba kiepsko rozreklamował.
            Bo mało kto o tym wie, że coś takiego istnieje, jak pytam, czy
            widział, używał. Ja zawsze podejrzanie patrzę na ludzi, którzy
            wyrażają poglądy typu: jak ma się stać, to się nie da zapobiec. W
            ten sposób, praktykując teorię o przeznaczeniu, w ogóle nie warto
            żyć, bo i tak "góra" za nas decyduje, więc my niby takie marionetki.
            A to bzdura, przecież człowiek ma wolną wolę i wpływ na własne
            życie. Koleżance, która poroniła lekarz powiedział, że to lepiej, że
            się nie dało utrzymać tej ciąży, bo pewnie zarodek był
            niedorozwinięty, w niektórych krajach zachodnich nie ratuje się
            bardzo małych noworodków i poniżej któregoś tam tygodnia, bo "pewnie
            będą nienormalne", kurczę, żyjemy w jakimś chorym otoczeniu, a ja
            mimo wszystko chcę walczyć, choć nie jestem wrogiem aborcji czy
            eutanazji...
    • mama-osama Re: Nabici w butelkę (i nie tylko) 13.03.09, 14:27
      Przydało się:
      - butelki do sterylizacji w mikrofali
      - silikonowe nakładki na piersi do karmienia (ryczałam z bólu przy
      karmieniu zanim je odkryłam)
      - krem balneum baby zamiast oliwki
      - antypoślizgowa mata do wanienki
      - laktator (zwykły ręczny za 30 zł) pomógł zwiększyc produkcje mleka
      - poduszka do karmienia
      - śpiworek do spania
      Uważam za niepotrzebne:
      - stojak do wanienki (kapaliśmy z wanienką na ławie)
      - przewijak (ceratka+pieluszka rozłożona na łóżku)
      - rożek (nijak nie umiałam w tym dziecka nosić)
      - kubek niekapek (moim dzieciom znacznie lepiej szło picie przez
      słomkę już od ok 6 mca)
    • iwona371 Nabici w butelkę (i nie tylko) 13.03.09, 15:32
      We fragmencie o szczepionkach jest błąd na błędzie. Od 2003 r. szczepionka
      skojarzona przeciw odrze śwince i różyczce znajduje się w kalendarzu szczepień
      obowiązkowych, a więc jest refundowana (za darmo!). Podaje się ją dzieciom w
      wieku 13 miesięcy, a kolejną dawkę dopiero w wieku 10 lat. Nie ma mowy o 3 czy 4
      dawkach w pierwszym roku życia dziecka. Obecnie trudniej znaleźć pojedyncze
      szczepionki przeciw odrze, śwince i różyczce niż skojarzone. Płatne są
      szczepionki typu 5 w 1 i 6 w 1, czyli błonica, krztusiec, tężec, polio Hib (i
      WZW typu B). Za te trzeba płacić i w pierwszym roku życia dziecko musi otrzymać
      4 dawki.
      Z kolei szczepionka przeciw rotawirusom jest doustna. Nie ma więc sensu pisanie
      o skojarzonej szczepionce przeciw pneumokokom i rotawirusom. Taka nie istnieje.
    • nazuz Nabici w butelkę (i nie tylko) 13.03.09, 16:20
      Zgadzam się, ze na rynku tyle gadżetów, ze można dac sie naciągnąć i
      popłynąć.......

      Przetestowane na mojej córce (obecnie lat 4):
      -leżaczek ale zwykły bujany nogą, ulga dla kręgosłupa a córa z
      przylepnych była, bralismy na pikniki, bo strasznie sie denerwowała
      jak mnie nie widziała z wózka, braliśmy do rodziców, w mieszkaniu
      stawiałam na podłodze w kuchni, w łazience itd....
      - podgrzewacz do butelek ale jak była starsza, niezastąpiony w
      podgrzewaniu słoiczków, jak przerzuciliśmy się z cyca na mleczko w
      mieszankach, na noc nalewalismy do butelki wode przegotowaną i
      trzymaliśmy w podgrzewaczu, jak sie obudziła w nocy, dosypywało sie
      tylko mleczko, mieszało i już. Na wyjazdach niezastąpiony
      - niania elektroniczna - jak sie przeprowadzilismy do domu
      niezbędna, w mieszkaniu obyliśmy sie bez
      - matka na przewijak - kładliśmy na łóżku, zabieralismy do parku itp.
      - laktator ręczny - w końcu nauczyłam sie odciągac mleczko,
      zapalenie piersi przeszłam również, karmiłam 8 miesięcy, od 5
      miesiąca wróciłam do pracy
      - wózek 3 w 1, u nas Bartatina, bardzo często napinałam na stelaż
      wózka fotelik samochodowy, dzięki temu nie musiałam tachac do miasta
      gondolki ani nosic samego fotelika, na krótkie wypady oczywiście
      - Oilatum - drogie niestety ale baaardzo dobre
      - kosmetyki i chusteczki Bambino = jedyne nie uczulały a cena
      sympatyczna

      Ani za ani przeciw
      - ręczniczki z kapturkiem
      - mata edukacyjna - dostałam w prezencie, darowanemu....
      - karuzelka jak wyżej, aczkolwiek córa lubiła
      - kubek niekapek Aventu - produkt kontrowersyjny, źródło córczynych
      frustracji, bo ni ekapał nawet jak miał kapać

      Nie miałam i nie kupie teraz:
      - sterylizatora - butelki, smoczki i laktator gotowałam
      - monitoringu oddechu
      - kółka do siadania - nie używałam w ogóle, jakbym musiała,
      kupiłabym zwykłe ratunkowe (a byłam niewąsko szyta)
      - rogala do karmienia - u mnie sprawdziły się poduchy i pozycja
      leżąca
      - baldachim - siedlisko kurzu
      - ochraniacz do łożeczka - jakoś Miska szybko nauczyłą sie nie walic
      łebkiem w szczebelki
      - sztywny rożek - pomyłka
      - przewijak - może i wygoda ale na krótko, potem trzeba pilnowac
      baaardzo, u nas wystarczyło nasze łóżko + matka
      - stelaże do kąpieli, foczki i inne takie - wanienka stała w dużej
      wannie albo na pralce, nigdy dziecko sie nie wyslizgneło ani mi ani
      mężowi, a był z niej mały piskorz, dzieki temu nigdy nie bała sie
      wanny
      - drogie kosmetyki do pielęgnacji i chusteczki Pampers, Huggies i
      nivea - w niczym nie są lepsze od Bambino a lubią uczulać
      - płyn do płukania Lovela - rzeczy niemowlaków najlepiej nie płukac
      w żadnym płynie tylko puścić w pralce dwa razy płukanie albo po
      płukaniu pralkowym przepłukac w ciepłej wodzie
      • maroco1977 Re: Nabici w butelkę (i nie tylko) 13.03.09, 17:53
        Wedlug mojej opinii artykul zupelnie do niczego, przeciez kazda mama i kazde
        dziecko ma wlasne preferencje co widac w zalaczonych postach. To, ze komus cos
        sie nie przydalo, nie znaczy, ze innym tez bedzie zbedne.

        Ja na razie jestem z moim synem i mezem na etapie testowania co sie przydaje, a
        co nie i do tego czasu:

        rogal do karmienia - zdecydowanie tak, nie tylko do karmienia, po zwinieciu
        kladziemy na nim syna, albo zabezpieczamy nim brzeg lozka, bo jakims cudem ten
        10dniowy lobuz potrafi juz sie sam przekrecic na brzuch i przemiescic spory kawalek.
        reczniki z kapturkiem - tez na tak, woli miec na glowie kapturek niz czapeczke
        tuz po myciu glowki
        posciel z baldachimem i ochraniaczem - baldachim jest przyjemny dla mojego oka,
        a w ochraniacz mlody lubi sie wtulic, a jak sie zlosci to nie wali piastkami w
        szczebelkismile
        karuzela - syn uwielbia ta muzyke, czy dostrzega na swoj sposob zwierzaczki, nie
        wiem, ale w kazdym razie patrzy sie we wlasciwym kierunku jak latajabig_grin
        wanna - przydatna
        sterylizator - jak na razie brak butelek, karmie piersia
        lezaczek - mamy, jeszcze nie sprawdzony
        poduszka w ksztalcie kola - nie potrzebowalam, mialam cesarke
        niania - swietenie slyszymy malego i bez niej, maz chcial kupic, ale uwazam za
        zbedna, nasza sypialnia przylega do pokoju dziececego
        podgrzewacz - nie mam, bo nie mam co podgrzewac
        laktator - planujemy zakup, bo maz chce karmic w nocy synka, a tak ja musze
        wstac, wogole twierdzi, ze bez biustu czuje sie malo przydatny, tak wiec chyba
        specjalnie dla niego kupimy, by mogl karmic mlodego w nocy albo gdy wyjde
        rozek - mamy, czasem w nim karmie, ale glownie sluzy do przenoszenia syna z
        miejsca na miejsce, jakos poreczniej mi go zlapacbig_grin
        ubranka w duzych ilosciach - posiadamy i Bogu dzieki, bo moj syn ''sika
        plecami'' mimo szczelnie zapietego pampersabig_grin i trzeba go wciaz przebierac
        biustonosze do karmienia - super wygodne i przydatne
        koszule do karmienia - takze super wygodne
        co do kosmetykow, seria bübchen babys first dla noworodkow, brak uczulenia, brak
        drazeniacego zapachu, wygodne w uzyciu opakowania.
        chusteczki nawilzajace - uzywane przy zmianie pieluch, idzie sporo, ale sa super
        wygodne w uzyciu, wycierasz, wyrzucasz, ladnie pachna, nawilzaja, jak na razie
        mlody nie dorobil sie czerwonej pupy, mozliwe, ze dzieki nimsmile
        dla nas zupelnym hitem jest heizstrahler, po polsku to chyba bedzie cos jak
        lampa nagrzewajaca (nie wiem czy mozna dostac w Polsce). Poczatkowo bylam na
        nie, bo takie lampy widzialam dla prosiaczkow w chlewie, ale po dwoch dniach
        terroru przy przebieraniu zakupilismy to cudo. Synowi mimo ciepla panujacego w
        domu bylo i tak za zimno i protestowal przeciwko zmianie pieluch. Poki zamowiony
        obiekt nie przyszedl, jedno z nas musialo stac nad dzieckiem z wlaczona suszarka
        do wlosow, a drugie przebierac, by nie darl ''mordki''big_grin teraz wszyscy sa
        zadowolenibig_grin polecam dla dzieci ktorych przewijanie jest horrorem, terazu syn ma
        cieplo jak na Majorce i moglby na komodzie do przewijaia dniami lezecbig_grin lampe
        mozna uzywac takze do uzytku wlasnego np w zimne wieczory wygrzewac kregoslupsmile

        oprocz tego jestem zakochana w mopim koszu na pieluchy, ktory zapobiega
        wydobywaniu sie smrodkubig_grin a zuzyte pampersy pakuje ladnie w woreczkibig_grin

        zdaje sie, ze moj syn uwielbia niepotrzebne rzeczybig_grin
    • memphis90 Re: Nabici w butelkę (i nie tylko) 13.03.09, 19:19
      U mnie sprawdziło się:
      -poduszka-rogal- niezastąpiona pod koniec ciąży, po porodzie
      karmiłam z nią w łóżku (potem zaczęłam na leżąco, ale dla samego
      komfortu w ciąży warto było kupić)
      -karuzelka na łózeczko
      -huśtawka na baterie
      -mata edukacyjna
      -szczepienia 3 w 1; to nie tylko mniej bólu, mniej wkłuć, ale przede
      wszystkim lepsza odpowiedź układu immunologicznego i bezpieczeństwo
      (acelularny krztusiec); nie uważam też żeby szczepienia dodatkowe
      były nabijaniem w butelkę, nie można zaprzeczyć, że "popularne"
      drobnoustroje robią się coraz bardziej oporne na antybiotyki i
      bardziej zjadliwe

      Nie kupilam i nie kupiłabym:
      -monitora oddechu, niani lektrycznej w małym mieszkaniu- drogie
      gadżety, zupełnie zbędne w przypadku większości dzieci. Ciekawa
      jestem ile niemowląt (konkretnie!) nie będących w grupie ryzyka
      uratowały te monitory, tzn. włączył się alarm i dziecko rzeczywiście
      NIE oddychało i wymagało resuscytacji?
      -baldachimu (choć skusiłabym się na ładny komplecik pościeli, ale
      nie za200zł!)
      -podgrzewaczy, sterylizatorow- nigdy niczego nie sterylizowałam,
      Lila nigdy nie miała biegunki, kolek, bolącego brzucha
      -specjalnej wody dla niemowląt, specjalnych herbatek dla niemowląt,
      dla matek karmiących itd.
      -ręczników z kapturem- ale dostałam takie w prezencie, więc używam
      zamiennie ze zwykłymi; sama nie wydałabym na to kasy
      -krew pępowinowa
      • lupobianco Re: Nabici w butelkę (i nie tylko) 14.03.09, 12:42
        odpowiadajac na Twoje pytanie - moje, 2 razy wlaczyl sie monitor,
        mala zlapala oddech po chwili, gwaltowne wyjecie z lozeczka i
        przebudzenie na szczescie wystarczylo, zeby oddech wrocil.
        Dlatego, wozek kupilam na allegro - uzywany, reszta gadzetow
        odkupiona od znajomych, "dostana" w prezentach na powitanie malucha
        (1 karuzelka zamiast 13 grzechotek : ) ciuszki tez od znajomych,
        uzywane i na monitor bez problemu starczylo.
        Po tym jak znajoma polozyla spac zdrowe 6 miesieczne dziecko, ktore
        sie nie obudzilo wiedzialam,ze lezaczki, bujaczki itp. moge odpuscic
        ale monitor to bedzie pierwszym zakupem. I byl najlepszym.
        • kudlata28 Re: Nabici w butelkę (i nie tylko) 14.03.09, 13:40
          Polecam termometr do mierzenia temp. wody do kąpania. Koszt ok. 6 zł, a dziecko
          szczęśliwe. My synka przez 2 miesiące kapaliśmy w za ciepłej wodzie, ten się
          darł, a my nie wiedzieliśmy czemu, ponieważ zaufaliśmy babcinej metodzie "na
          łokieć".
    • lliimmonka Hity i niewypały 14.03.09, 23:22
      Hit:
      - laktator Avent ręczny- może gdybym miała wcześniej nie było by komplikacji,
      - wyparzacz do mikrofali , miałam Aventu-polecam,
      - firmy nania, nosidełko na stelażu, super sprawa
      -wózek Roan Marita

      Niewypał:
      -elektroniczna niania, zawsze mała była w zasięgu wzroku,
      -podgrzewacz do butelek,
      -mata edukacyjna-hmm używana krótko,
      -termometr do ucha firmy AEG,
      -ROŻKI Z KOKOSOWYMI WKŁADAMI,wkład zaraz i tak do kosza...
    • siasiunia1 Re: Nabici w butelkę (i nie tylko) 15.03.09, 20:36
      mi się udało przetrzymać burzę hormonów i nie kupowac wszystkiego na hura.
      dlatego większosć rzeczy była u nas hitem. NP ręczniki dla dzieci, leżaczek, niania(żeby móc spokojnie film obejrzec za zamknietymi drzwiami i na wyjazdy na działkę), podgrzewacz (na wyjazdy), karuzelka, puzzle. termometr kupilismy canpolu najtańszy i sie sprawdził. laktator przydał sie bardzo. jedynie na czym sie przejechałam to na wielkim wielofunkcyjnym wózku który po 8 miesiącach wymieniłam na lekką spacerówkę która się składa za jednym pociągnięciem. zabawki to akurat moje dziecko lubi wszystkie.
      pozdrawiam
    • vikisv Re: Nabici w butelkę (i nie tylko) - propozycja 15.03.09, 21:05
      Chetnie wzięła bym udział w takich warsztatach. Jestem w ciązy z
      drugim dzieckiem, ale w pierwszej ciązy (5 lat temu)nie miałam
      pojęcia co się przyda przy dziecku. jako pierwsza z moich sióstr i
      koleżanek zaszłam w ciąże i tak metodą prób i blędów kupowałam co
      wydawało mi się potrzebne.
      Bardzo chwalę sobie i przy drugim dziecku też będę używała:
      - laktator elektryczny a nie ręczny (miałam 2 i szkoda pieniędzy)-
      niezastąpiony przy zastojach i pobycie w szpitalu (operacja córeczki)
      - wanienkę na stelażu
      - termometr douszny
      - reczniczki z kapturkiem - córeczka tak je lubi, że korzysta z nich
      do dziś
      - poduszka do karmienia (nie rogal) - tak się do niej
      przyzwyczaiłam, że nie umiałam bez niej karmic. Ja miałam wolne ręce
      a córeczce było wygodniej
      - materacyk do kąpieli miś
      -emulsja do kąpieli oilatum - droga, ale świetna dla suchej skórki
      -krem Sudokrem do pupy
      - leżaczek Hauck - z pałąkiem z zabawkami, szelkami do przenoszenia
      i płozami do bujania - najlepszy zakup, córeczka go uwielbiała,
      bawiła się w nim i spała w ciągu dnia
      - niania elektroniczna - niezastąpiona w dużym domu z ogrodem
      - mata edukacyjna
      - chuśtawka elektryczna FP - dziecko mogło bujac się godzinami
      - pieluchy Pampers - jedynie po tych córeczka nie miała odparzonej
      pupy
      Mam też kilka rzeczy których nie polecam i uważam że ich zakup to
      pieniądze "wyrzucone w błoto"
      - termometr elektroniczny z miękka koncówką, termometr na
      podczerwień czołowy, termometr paskowy czołowy
      - laktator ręczny
      - komoda kąpielowa - droga i niepraktyczna, muszą obsługiwac dwie
      osoby - jedna wyciąga dziecko z wanienki a druga kładzie przewijak
      na wanience i układa ręcznik
      - karuzelka z nakręcaną pozytywką - mechanizm nakręcania zbyt głośno
      działa i dziecko budzi się, teraz kupię na baterie i pilota
      - za dużo ubranek
      - zbyt dużo pieluch tetrowych i flanelowych
      - szelki do nauki chodzenia
      - kojec - córeczka bardzo go nie lubiła i służył jedynie jako duży
      pojemnik na zabawki
      Mieszane uczucia mam co do monitoru oddechu. Kupiliśmy, bo jestem
      panikarą i chciałam miec jeszcze jedno zabezpieczenie. Niestety
      łóżeczko ustawiliśmy miesiąc przed porodem i potem zapomnieliśmy
      odpowiednio wyregulowac i niestety wlączył się alarm, choc dziecku
      nic nie było. Mało zawału nie dostałam. Potym zdarzeniu córeczka
      spała razem ze mną i nie korzystaliśmy z monitoru.
    • catalinka Nabici w butelkę (i nie tylko) 15.03.09, 23:19
      ja sie tam nie miala nic z tych rzeczy oprocz laktatora aventy,
      temperature wody sprawdzalam lokciem, a butelki sterylizowalam
      goraca woda.
      • wroan Re: Nabici w butelkę (i nie tylko) 17.03.09, 20:21
        Miłe Panie. Z ciekawością przeczytałam wszystkie wypowiedzi i doszłam do wniosku
        że bez sensu... jest artykuł. Bo sprawa dotyczyć może każdej sfery życia. To
        sprawa tego co kupujemy, ile kupujemy, po co kupujemy. To samo może dotyczyć
        paraleków czy kosmetyków dla nas czy dla rodziców, urządzenia domu czy
        samochodu. Mechanizm jest podobny, choć nasze dzieci są sprawą najbardziej
        szczególną. Kupujemy z jakiś potrzeb naszych czy naszych blsikich więc
        odkrywanie Ameryki że naciągane są szczegolnie młode mamy to głupota.Przejedzcie
        się główną ulicą miasta, a jesteście naciągane na wszystko od tv kablowej po
        paste do zebów. Też mi autor odkrycia dokonał, Pulitzera mu
        www.wroan.bobasy.pl
        • anick5791 Re: Nabici w butelkę (i nie tylko) 17.03.09, 21:19
          A ja jednak odnoszę wrażenie, że młodzi rodzice naciągani są bardziej niż
          jakakolwiek inna grupa. Okoliczności temu sprzyjają: dla dziecka chcą jak
          najlepiej, a o wielu dziecięcych rzeczach nie mają zielonego pojęcia. Jak ktoś
          ci wciska kablówkę, to wiesz czy lubisz oglądać tv, czy nie i jakie programy
          oglądasz najchętniej, a jak ktoś ci wciska - dajmy na to kosz na pieluchy - to
          nie masz pojęcia czy te pieluchy tak śmierdzą, że do normalnego kosza za skarby
          świata ich nie włożysz, czy wystarczy jednak wystarczy zwykła torebka.
    • hannia78 Laktator 17.03.09, 22:20
      Ja dzięki laktatorowi (ręcznemu a później elektrycznemu) karmiłam synka przez pierwszych 5 miesięcy, bo dopiero po tym czasie zaczął ssac pierś- wczesniej nie chciał. Gdyby nie laktator nie karmiłabym wogóle.
    • klarci Re: Nabici w butelkę (i nie tylko) 18.03.09, 00:46
      Mnie rozbawiły niektóre ceny, ewidentnie naciągnięte dla potrzeb
      artykułu.
    • arek74.1 Nabici w butelkę (i nie tylko) 19.03.09, 15:28
      Do rzeczy zbednych zaliczylbym lozko na biegunach. Dzieciakowi sie podoba, ale
      nie ma mozliwosci calkowitego ich zablokowania i moze byc niebezpieczne, gdy
      dziecko bedzie probowalo z niego wychodzic.
      Natomiast jestem zadowolony z elektronicznej niani. Kupilicmy uzywana w komisie,
      i to bez dodatkowych funkcji. Dobrze spelnila swoje zadanie na urlopie. Moglismy
      wieczorem polozyc dziecko spac i pojsc do ogrodu posiedziec torche wieczorem.
      Pomylka jest taka niania w malym mieszkaniu, do 70 metrow, ale w domu z ogrodem
      sie przydaje.
    • sajm zamiast elektrycznej nani...` 19.03.09, 15:35
      mieliśmy czujnik bezdechu. Pozwala spać spokojnie...rodzicom. Wtedy kiedy śpi
      dziecko.
      • sajm Re: zamiast elektrycznej nani...` 19.03.09, 15:50
        oczywiście chodzi o monitor oddechu, którego funkcją jest wykrywanie bezdechu,
        dlatego tak napisałem
        • affera123 Re: zamiast elektrycznej nani...` 27.09.10, 17:21
          Jak już napisałam w innym poście - rewelacyjne urządzenie wymyślone bodajże przez Izraelczyków, a bardzo popularne w USA, gdzie takich przypadków (śmierci łóżeczkowej) jest podobno najwięcej, bo im bardziej rozwinięte społeczeństwa, tym więcej takich problemów, podobno.
    • ojciecpio Zawyżone ceny, trochę niedomówień :) 19.03.09, 15:56
      Zgadzam się z autorem artykułu, ale:
      - nocniki grające powodują że nie trzeba zaglądać co chwilę "pod" dziecko, i
      kosztują 20-30 zł
      - laktator można wyparzyć i dać albo pożyczyć komuś (nie wszystkie gumowe rzeczy
      są jednorazowego użytku tongue_out )
      - termometr do wody na początku może się przydać (jak ktoś ma stracha) i
      kosztuje jakieś 8 zł (kurcze czy w Wa-wie są AŻ TAKIE ceny?)

      Lepiej opiszcie te bzdury o kaszkach i mleku modyfikowanym dla 2-letnich
      "niemowląt" - to dopiero jest naciągactwo

      Pozdrawiam z dużo tańszego Rzeszowa
      • alexxx Re: Zawyżone ceny, trochę niedomówień :) 19.03.09, 16:54
        Kazdy ma swoje preferencje i w zw. z tym rozne zdanie n/t tego co
        jest a co nie jest potrzebne. Jeden nie widzi zycia bez
        elektronicznej niani, a inny wrecz przeciwniesmile
        Nie uwazam, zeby ktokolwiek naciagal na kupno rzeczy wymienionych w
        artykule. Poprostu mamy rozne potrzeby i tylesmile

        Jedyne z czym sie zgadzam, to proponowanie nam, "nicniewiedzacym",
        skorzystania z uslug banku krwi pepowinowej, bo to jest jednak
        nieuczciwe.
    • bogucjusz Wanienka z odpływem i leżaczkiem kosztuje raptem 19.03.09, 17:53
      100 zl więcej, niż zwykła. Leczenie zrujnowanego kręgosłupa - o wiele drożej.
      Poschylajcie się codziennie nad niemowlakiem w wanience, trzymając jeszcze
      dodatkowo ręką, żeby się nie zachlysnelo, a potem noście wanienkę z woda na
      rekach, żeby wylać...
      • generee jesteś cherlakiem? 20.03.09, 10:54
        lubo masz męża cherlaka?
        dziecka na ręce tez nie bierzesz bo Ci szkoda kręgosłupa?

        leżaczek do kąpieli, owszem przydatny gdy dziecko juz nieco większe
        i spędza w kapieli jakiś dłuższy czas i zaczyna tam się bawić;
        mozna sobie kupic oddzielnie i wstawiać;

        dwójkę dzieciaków juz odchowałem - a kapaliśmy w pokoju (wanienka
        stawiana na krzesłach) nie w łazience - mój kregosłup nie ucierpial
        od noszenia wanienki, ani od pochylania się...

        pozdrawiam
        • maggalena80 Re: jesteś cherlakiem? 27.09.10, 21:42
          hehehe "kąpaliśmy" czyli to raczej autor tego postu jest cherlakiem jeżeli kąpiel noworodka wymaga asysty więcej niż 1 osoby - łatwo jest pisac mamuśkom, o tym, że wanienka nie potrzebna gdy mąż odwali całą cięższą robotę - samodzielnym mamom wanienkę z leżaczkiem i odpływem serdecznie polecam smile
        • tutuna Re: jesteś cherlakiem? 28.09.10, 11:25
          >>mój kregosłup nie ucierpial

          ale głowa najwyraźniej tak
    • mirka_sm Nabici w butelkę (i nie tylko) 19.03.09, 17:58
      artykul jest nierzetelny, kazdy potrzebuje czego innego. ja niektore
      z tych rzeczy mam i nie wyobrazam sobie zycie bez nich, a inne sa
      niepotrzebne. Przed porodem naczytalam sie co jest 'niepotrzebne' i
      kupilam wszystkiego za malo. A potem dokupowalismy na allegro w
      tempie ekspresowym. Zbedne rzeczy mozna przeciez sprzedac.
    • oh-o Nabici w butelkę (i nie tylko) 19.03.09, 18:41
      Gazeto, błagam, przestańcie straszyć tym zezowatym monstrum na głównej
      stronie!!!!! Jeszcze jakimś zielonym opatulone, co to jest, zombie? Przybysz z
      obcej planety? Ratunku!!!!!!
    • tijgertje Nabici w butelkę (i nie tylko) 19.03.09, 18:48
      No coz. Autor artykulu ma racje, mozna sie obejsc bez rzeczy w nim
      wymienionym i faktycznie mlodzi rdzice zostaja zawaleni reklamami,
      co to niby absolutnie niezbedne jest do wychowywania dziecka wink
      Prawda jest, ze bez tego wszystkiego mozna sie obejsc, ale z drugiej
      strony sporo tych "wynalazkow" znacznie ulatwia zycie. wanienki z
      odplywem to w Wiatrakowie standard, wiec taka pierwsza z brzegu
      kupilismy i nie wyobrazam sobie innej, po porodzie mam juz 5 lat
      problemy z kregoslupem i nad wanna nie jestem w stanie sie schylac.
      Stelazu uzywalam kilka lat jako podstawy do kosza z rzeczami do
      prasowania, deske i kosz mialam na jeden wysokosci, nie musialam sie
      nigdzie schylac. to samo z poduszka do karmienia. zalezy od wlasnych
      upodoban. Do karmienia nie bardzo mi sie przydala, bo mam wygodny
      fotel, ale ostatnio kupilam nowa, bo bez niej nie jestem w stanie
      spac, a rano wyje z bolu nie mogac wstac z lozka. Ostatnie tygodnie
      w ciazy jedynym sposobem bylo spanie na czworakach, w zadnej pozycji
      nie bylam w stanie sie polozyc i poducha uratowala mi przynajmniej
      czesc nocy. Nie ma sensu dac sie naciagac na wszystko, ale czasem
      warto wydac troche wiecej, bo dzieki temu mozna zaoszczedzic sporo
      czasu i wlasnej energii. z rzeczy, ktore najbardziej mi sie przydaly
      to maly, flanelowy kocyk, uzywany w wozku, w podrozy, na poczatku do
      zawijania malucha zamiast rozka, lekki, cienki ale cieplutki i super
      miekki, bez klakow, w ktore moglyby sie pozaczepiac malenkie
      paluszki. Poducha do karmienia sluzy mi juz ponad 5 lat i chyba
      nigdy sie z nia nie rozstanewink sterylizator do butelek przydal mi
      sie tylko 3 miesiace, ale butelki byly sterylizowane blyskawicznie,
      zeby zagrzac gar wody na mojej plycie, to z pol godziny musialabym
      czekac, a tak w niespelna 10 minut butelki byly umnyte,
      wysterylizowane i w pojemniku czekaly do kolejnego uzycia. Bardzo
      chwalilam sobie tez lyczeczki do karmienia malucha, waskie, nie
      glebokie z miekkimi krawedziami, byly idealne! Karuzele dostalam 2 i
      malemu bardzo sie podobaly, nawet, jak juz siedzial to lubil sie
      nimi bawic. reczniki z kapturkiem bardzo sobie chwalilam, ale tylko
      takie super duze, 100x100cm, uzywalam ich jakies 3 lata.
    • dzindziundzio Nabici w butelkę (i nie tylko) 19.03.09, 19:57
      Hm....Mam mieszane uczucia co to nabijania w butelke. Mamy 7
      miesieczna córeczke i wiekszosc gadzetów o ktorych tutaj piszecie
      mamy zakupionych w konsultacji z lekarzem. Aby ukrócic problemy z
      zasypianiem kupislismy karuzele, mała ma ja puszczana tylko przed
      snem razem z melodijka i swatełkami tak aby na poczatku wiedziała ze
      to moment lulania na noc. Sprawidziło sie super. Mate kupilismy z
      duza iloscia zabawek nie na pałakach a na dole - porada lekarza dla
      szybszego raczkowania i checi przebywania na brzuchu ( mała przez 4
      miesiaca miała kolki i zaparcia)- pomogło. Waga - kupilismy na
      poczatku byłam zadowolona bo wiedziałam ile dziecko je , pożniej
      stało sie to moja zmora wiec byłam prze szczęsliwa gdy sie zepsuła.
      Laktator ręczny, rewelacyjny, uratował mi piersi.Ręcznik z
      kapturekiem jak najbardziej dodatkowo musi miec polarek z tyłu bo
      jest milusi. A co do kwestii ubranek to nie wyobrazam sobie
      posiadania np 3 body bo moje dziecko je wykorzysta w przciagu 1
      doby. A co do kołdry to jakis dziwny wymysł bo mnie jest zimno w
      zimie po samym kocem wiec mojemu dziecku pewnie tez smile. Co do
      szczepionek , leczenia nie bede sie wypowiadac bo to nie podlega
      według mnie zadnej dyskusji.
      • czarny_ghul Re: Nabici w butelkę (i nie tylko) 20.03.09, 13:37
        A według mnie szczepionki jednak należy wybierać. Nie generalizuję oczywiście wszystkich szczepionek, ale jeśli chodzi o niektóre z nich to sam lekarz pediatra odradzał nam ich używanie (mimo że mógł sprzedać takowe). I nie z powodu ewentualnej szkodliwości - one są po prostu niepotrzebne. Np. nagła (i raczej intensywna) kampania dotycząca pneumokoków to była (jego zdaniem) próba zarobienia większych pieniędzy przez koncern farmaceutyczny, ponieważ nie wydarzyło się ostatnio na świecie nic takiego co w znaczący sposób mogłoby zwiększyć zachorowalność. A przedtem jakoś o pneumokokach było cicho... Poza tym nosicielami i tak jest do 40% dzieci i to od lat się nie zmienia.
    • terra.caerulea wiekszosc szczepionek jest zupelnie niepotrzebna 19.03.09, 20:19
      a popnadto sa one bardzo szkodliwe. Szczepionkowy przekret jest
      najgorszy ze wszystkich.
    • p4welp Nabici w butelkę (i nie tylko) 19.03.09, 21:09
      Ja wcale tak nie uważam że tyle rzeczy jest niepotrzebnych. Jestem mamą dwójki
      dzieci i wiele z tych "nieprzydatnych" rzeczy wykorzystałam w 100%. Ręcznik z
      kapturkiem kupiony w odpowiednim rozmiarze używam dalej nawet dla 4-letniej
      córki. Nie wyobrażam sobie wycierania noworodka pieluchą flanelową bo
      rozmiarem to mogę co najwyżej buzię dziecku wytrzeć. Co za bzdury!!! Jeśli
      chodzi o nianię to mieszkając w bloku może nie być potrzebna ale przyda się na
      każdym wyjeździe i dla mieszkających w domach. Tymbardziej w lato kiedy dużo
      czasu spędzamy na dworze. Przy pierwszym dziecku nie wszystko kupowałam gdyż
      nawet o wielu rzeczach nie wiedziałam że istnieją. Nie trafiłam widocznie do
      dobrych sklepów. Przy drugim postanowiłam ułatwić sobie życie i korzystać z
      tych wszystkich możliwości jakie daje nam rynek. Kupiłam i huśtawkę i leżaczek
      i krzesełko itd. Owszem nie zawsze dziecko chciało z tego korzystać ale zawsze
      chociaż chwilę mogłam je zająć. To samo jeśli chodzi o chodzik. Przy pierwszym
      absolutnie ale drugie świetnie się w nim bawiło a ja miałam czas na inne
      rzeczy. Także jeśli można wydać trochę więcej to dlaczego nie ułatwiać sobie
      życia!!!
      • gacusia1 Ja podobnie 20.03.09, 01:42
        Rogal do karmienia byl po prostu zbawieniem,potem wylegiwal sie na
        nim synek gdy siedziec ni epotrafil.Lezaczek -super sprawa! Reczna
        pompka-dzieki niej moje dzieci karmilam 5 i pol miesiaca a nie pol
        miesiaca. Bez niani sie obeszlo ale tylko dlatego,ze mieszkalismy w
        malym mieszkanku.Teraz nie wyobrazam sobie,ze musialabym biegac po
        schodach milion razy tylko po to by sprawdzic co sie dzieje. Chodzik
        sprawdzil sie u pierwszego dziecka,drugie wolalo zasuwac na
        czterech. Tendencyjny ten artykul.
      • generee Re: Nabici w butelkę (i nie tylko) 20.03.09, 11:08
        p4welp napisał:

        pierwszym dziecku nie wszystko kupowałam gdyż
        > nawet o wielu rzeczach nie wiedziałam że istnieją. Nie trafiłam
        > To samo jeśli chodzi o chodzik. Przy pierwszym
        > absolutnie ale drugie świetnie się w nim bawiło a ja miałam czas
        na inne
        > rzeczy. Także jeśli można wydać trochę więcej to dlaczego nie
        ułatwiać sobie życia!!!

        i to jest klu tematu;
        dla jednych wane sa 'inne rzeczy' dla drugich dzieci - jedni drugich
        nie zrozumieją...

        pozdrawiam
    • mo25 warto dodac do listy bank krwi pempowinowej 19.03.09, 22:19
      kazda szkola rodzenia ma kogos zebby tych biednych naiwnych rodzicow nabic w
      mega butelke na nastepne iles lat ..... chcialabym zobaczyc choc jednego
      frajera ktorego dziecko skorzystalo z oplacanej krwi ....
      • redart4 Re: warto dodac do listy bank krwi pempowinowej 20.03.09, 16:09
        Mówisz i masz
        parentsguidecordblood.org/content/usa/medical/autocbt.shtml?navid=32
        Lista jak to określiłeś frajerów choć to trochę dziwne określenie na rodziców którzy uratowali swoje dzieci.
        • marweg25 Re: warto dodac do listy bank krwi pempowinowej 22.03.09, 19:07
          Dla uczciwości dodaj, że nawet na tej stronie ( nie jest to
          dokument medyczny) przyznają, że zawsze preferowalne jest
          skorzystanie z materiały innego dawcy czy dawców w obawie przed
          nawrotem choroby. Nie jest napisane też, że ktoś został do końca
          wyleczony. Dodatkowo krwi pępowinowej jest zbyt mało, żeby pomóc
          starszemu dziecku.
    • biserka79 "Cud" wanienka.... 19.03.09, 22:48
      Staram się zachować dystans do tych przeróżnych cudów techniki, często
      zbędnych, ale przyznaję, że dałam się nabrać na dość drogą wanienkę firmy
      Fischerprice z tym cud hamaczkiem, ze niby takie idealne dla noworodka....
      BZDURA!! Pomagająca mi przy kąpieli - gdy mąż w pracy - moja mama przeklinała
      tę wanienkę i błagała, żebyśmy zakupili taką zwyczajną za 30zł bez żadnych
      dodatkowych bajerów. No i miała świętą rację. Odradzam wszystkim ten kosztowny
      zakup!

      Ale jeśli chodzi o LAKTATOR, to nie można tego nazwać naciąganiem. Po prostu
      trzeba się nauczyć obsługiwać, u mnie tez to na początku wymagało
      cierpliwości, ale dzięki niemu została u mnie pobudzona laktacja, a gdy
      musialam zrezygnować z karmienia piersą, pomógł mi w uniknięciu zastoju
      pokarmu w piersiach.
      • lumja z wlasnych doświadczeń 20.03.09, 08:46
        U nas przydaly sie:
        -laktator reczny Avent - odciagalam pokarm i moglam spokojnie wyjśc
        gdzies synek zostawal z tata lub babcia
        - mata edukacyjna, kupilismy Tiny love i maly bardzo ja lubil
        - "foczka" do kapieli, używalismy jej od poczatku, maly sobie na
        niej lezal i było latwiej go kapać
        - przewijak - bardzo wygodna rzecz, używalismy jej dlugo, z tym, że
        nie kupowalismy tylko dalismy zrobic u stolarza wedlug wlasnego
        projektu

        calkowicie zbedne:
        - rożek, wykorzystany raz przy wyjściu ze szpitala
        - poduszka kolo do siedzenia, bo mialam cesarke,
        - podgrzewacz do butelek -karmilam piersia a gdy dostawal buteleke
        wystarczyl garnek z cieplą wodą,
        - steryliztor - nie sterylizowalam
        - baldachim i ochraniacz - nie dość, że sa siedliskiem kurzu to
        jeszcze ograniczaja dostęp powietrza,
        - leżaczek - nie mam pojęcia do czego mogloby nam sie to przydac, na
        dodatek ortopedzi odradzają,
        - niania, mamy wielki dom i jakos zawsze slyszalam gdy maly
        zaplakal, z tym, że mam bardzo wyczulony sluch.

        Generalnie, jak przy wszystki potrzebny jest zdrowy rozsadek, choc
        czasem o niego trudno gdy sie czeka na pierwsze upragnione dziecko.
        • troll_bagienny Re: z wlasnych doświadczeń 20.03.09, 13:12
          To chyba zawsze jest tak, że jak człowiek coś kupi, bo jest święcie
          przekonany, że bez tego nie da rady, to potem się okazuje, że nawet
          wanienkę do kąpieli da się zastąpić. Przy pierwszym dziecku działa
          jakiś niezrozumiały mechanizm, wszystko musi być super, nowe i w
          ogóle. Przy drugim dziecku nie ma już takich emocji.
          Moja pierworodna miała nowy wózek ("wychodzony", w odpowiednim
          kolorze, z odpowiednią amortyzacją etc.), który po 2 miesiącach
          sprzedaliśmy na Allegro jakiejś innej napalonej parze, a sami
          kupiliśmy od innej pary też na Allegro zwykły wózek wykonany w
          spółdzielni inwalidów, bez bajerów, lewo-prawo-tyło- i Bóg wie
          jeszcze jakich skrętów, taki prosty, najzwyczajniejszy w świecie i
          nie do szpanu, ale służył potem jeszcze drugiej córce i był naj,
          naj, naj! Nie dość, że lekki, to wygodny i dla dziecka i
          dla "kierowcy". Pierwszy wybajerowany wózek był nieporęczny, w
          prowadzeniu jak czołg jakiś, ale śliczny. Mieliśmy też nową wanienkę
          ze stelażem (też poszła na Allegro), której jednak nie chciało nam
          się używać, więc kąpaliśmy młode w umywalce albo pod prysznicem i
          było git. Leżaczek mieliśmy taki starego typu na cienkich rurkach,
          używany i ten pokochała nasza 1-sza córka. Dosłownie nie mogła bez
          niego zasnąć. Młodszej kupiliśmy nowy miękki, kolorowy leżaczek,
          który... po miesiącu poszedł na Allegro. Karuzelki nie kupiliśmy,
          bo "przyżydziliśmy" kasy, jako młodzi twórczy rodzice wykonaliśmy
          konstrukcję z druta materiału sznurków i maskotek, która działała
          bardzo dobrze, tylko od czasu do czasu trzeba było wymienić
          maskotki, żeby się dzieciak nie znudził. Łóżeczko mieliśmy
          lanserskie "Mothercare", nie powiem za ile, bo mi wstyd, że byłem
          takim frajerem i za kawałek szmaty z drutem o nazwie "turystyczne"
          zapłaciłem jak za zboże. Łóżeczko przestało być jakiekolwiek po 2
          wizytach u teściowej na drugim końcu Polski. Lepsze takie drewniane
          albo inne turystyczne, ale niemarkowe. Kupiliśmy takie drugiej
          córce, miało nawet płozy do bujania (bezużyteczne - mała się
          denerwowała takim bujaniem), ale było dość wytrzymałe, jak na
          etykietkę Made in China. Na ciuszki wydaliśmy fortunę, a potem nam
          pod domem otworzyli lumpeks z rzeczami dziecięcymi, gdzie można było
          porówność jakość angielskich śpiochów z prawdziwej bawełny z
          chińskim badziewiem z polskich sklepów. Niani elektronicznej nie
          mieliśmy (za małe mieszkanie, więc po co?), ale zainstalowaliśmy
          monitor oddechu (byliśmy przez to mniej nerwowi, ach ta technika),
          nie wiem, co to podgrzewacz i sterylizator, ani termometr w smoczku,
          nie wiem, co to rondo na głowę do kąpieli i leżaczek, wiem tylko, że
          dzięki nawiedzonym rodzicom, którzy opamiętują się zazwyczaj po
          fakcie, firmy i sklepy zarabiają krocie na gadżetach dla dzieci,
          więc biznes się kręci, gospodarka się kręci, ktoś ma pracę, ktoś
          zarabia, a ktoś inny liczy wydatki.
      • maroco1977 Re: "Cud" wanienka.... 20.03.09, 13:07
        Staram się zachować dystans do tych przeróżnych cudów techniki, często
        > zbędnych, ale przyznaję, że dałam się nabrać na dość drogą wanienkę firmy
        > Fischerprice z tym cud hamaczkiem, ze niby takie idealne dla noworodka....
        > BZDURA!! Pomagająca mi przy kąpieli - gdy mąż w pracy - moja mama przeklinała
        > tę wanienkę i błagała, żebyśmy zakupili taką zwyczajną za 30zł bez żadnych
        > dodatkowych bajerów. No i miała świętą rację. Odradzam wszystkim ten kosztowny
        > zakup!

        i znowu to samo, to, ze tobie sie nie przydalo i zle ci sie uzywalo nie znaczy,
        ze innym tez. Bo ktos nie uzywa kosza na pieluchy, bo uwaza za zbedny to ja tez
        powinnam go sluchac? Dbanie o cudze finanse jest bzdura. Serio interesuje cie
        czy ktos kupi ta wanienke i zaplaci za nia tyle i tyle? bo mnie osobiscie g...
        obchodzi. To tak samo jak ja bede teraz wszystkich naklaniac do tego co my z
        mezem zrobilismy czyli do kupienia wozka i zmienienia samochodu gdyz wymarzony
        wozek sie nie miesci do bagaznika. Uwazam, ze wszyscy powinni tez tak zrobic, bo
        wazny jest wymarzony wozek przeciez, a nie glupi samochod.Jak slucham, ze cos
        sie nie przydaje to dostaje bialej goraczki, bo przydatnosc czegokolwiek jest
        kwestia osobista. Kazdy niech robi jak uwaza i na co go stac i tyle.
      • maggalena80 Re: "Cud" wanienka.... 27.09.10, 21:30
        hmm u mnie ta wanienka sprawdziła się rewelacyjnie - nie trzeba malucha cały czas trzymać podczas kąpieli tylko pakujesz go do hamaczka - jest bezpiecznie, miło, cieplutko bo hamaczek jest do pewnego etapu zanurzony w wodzie - dla mnie bomba - szczególnie, że sama kąpię dziecko (dodatkowo starsza o 2 lata siostrzyczka kąpie się wtedy w drugiej "normalnej" wanience) -nie jak pisze autorka postu ze sztabem mam i mężów - wtedy może faktycznie takie gadżety przeszkadzają - samodzielnym mamom jak najbardziej polecam
    • tomek.sawyer Nabici w butelkę (i nie tylko) 20.03.09, 09:24
      "Znajomym trochę głupio oferować używany nocnik czy laktator" -
      nocnikiem kompletnie się nie przejmujcie (skoro i tak służył tylko
      do przechowywania klocków ;o), a co do laktatora, to wystarczy go
      zanieść do lepszej przychodni i wysterylizować za kilka złotych
      (nota bene w poradniach laktacyjnych można laktator wypożyczyć), ale
      w tym wypadku rozumiem, że niektórzy moga się z tym źle czuć.
      Ale nocnik oddajcie - albo znajomym, albo dziecku do rozkręcenia.

      "A tony małych ciuszków składujemy w wielkiej szafie u mojej mamy!" -
      jeżeli będziecie potrzebowali ich kiedyś użyć trzymajcie, a jak
      mają zalegać, to oddajcie do jakiegoś domu samotnej matki, albo PCK,
      albo Caritas'u. Tam na pewno znajdą się chętni na wasze nadwyżki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka