hanus28
09.12.09, 19:34
Dokładniej chodzi mi o to że chyba za dużo naoglądałam się reklam i seriali.
Jestem w 20 tygodniu ciązy, mniej więcej do 8 tygodnia można było zauważyć
zainteresowanie mojego męza,a teraz...Bardzo długo czekaliśmy na tą ciąże i
wiele razy rozmawialiśmy jak to będzie,i dlatego teraz jestem zawiedziona.
Jestem na L4, i mojemu męzusiowi się wydaje że nie mam prawa być zmęczona,no
bo czym? Nie, no przecież ciąża to sam miód! Nie to żebym narzekała,ale mnie
też nogi bolą,męczą wzdęcia,jest mi coraz cięzej przez coraz bardziej
wystający brzuch....Mam uczucie że moje kochanie jeszcze trochę to się załatwi
i nie spuści wody no bo przecież ja siedzę w domu to zrobię to za niego! Nie
mówiąc już o tym że przestał mnie słuchać,no bo jeśli mam jakiś problem to na
pewno wszystkiemu winne są hormony,nie pomyśli że faktycznie mam racje. Kiedy
mu mówię że chcę aby ze mną przeżywał tą ciąże,to ogranicza się do pogłaskania
brzucha kiedy mijamy się na przedpokoju... Czy we mnie faktycznie świrują
hormony? Czy mój mąż jest be? No bo jeśli on teraz jest taki to chyba nie mogę
liczyć na jego pomoc jak będzie już dzidziuś?