Nawet nie chodzi mi o to jak często się starać, bo o tym już było 100 razy,
poza tym wyznaję mimo wszystko zasadę działania jak najmniej mechanicznie (w
miarę możliwości) ale zastanawia mnie jedno - czy przed owulacją warto się
wstrzymać na kilka dni aby że tak powiem wzmocnić armię plemników? I jak to
miałby być czas, 2- - 3 dni czy bardziej koło tygodnia? Wiem, że za długo nie
ma sensu bo plemniki powinny mieć regularny "trening"

Ale jak to jest z tą
przerwą na kilka dni przed samą owulacją?