Witam!
Jestem w 8 tyg ciąży, prawie 2 lata trwały starania i kiedy zrobiłam test (byliśmy wtedy na urlopie w Polsce, obecnie mieszkamy w UK) myślałam, że zemdleje z wrażenia, cieszyliśmy się bardzo, na drugi dzień poszłam do polskiego ginekologa zrobić badania, lekarz zrobił usg i powiedział, że ciąża zagrożona

przypisał leki i mam na siebie uważać no i kiedy wróciliśmy do UK ( byłam w tedy w 6 tyg), na drugi dzień poszłam do angielskiego lekarza, ten kiedy dowiedział się, że jestem w ciąży pogratulował, zmierzył ciśnienie, osłuchał i powiedział, że mam czekać na tel od położnej i tyle, i tu mam problem czuje się źle, od początku ciąży boli mnie brzuch jak na @ a od 4 dni, zaczęły się brązowe upławy i nie wiem co mam dalej robić, boje się, że mogę poronić, że może ciąża obumarła a ja nic o tym nie wiem a najgorsze jest to, że ja nawet jeszcze nie mam zarejestrowanej ciąży, bo w anglii ciąża jest nazywana ciążą od 12 tyg więc jeśli poronię to będzie oznaczać, że natura tak chciała i organizm " nie chciał tej ciąży" tak więc czekam i płaczę bo nie wiem co dalej, mam spotkanie z położną dopiero w piątek, ale nie w szpitalu tylko u mnie w domu, będziemy wypełniać druczki i inne papierki nawet nie zrobi mi żadnych badań

i co mam zrobić martwię się bardzo, że stracę tą ciążę a najgorsze jest to, że jestem bezradna.
Przepraszam, że długie ale chciałam się wyżalić
pozdrawiam