fiszki 03.12.10, 12:55 Dziewczyny, kiedy powiedziałyście w pracy o ciąży, gdy była zagrożona? Jakie były reakcje pracodawcy? Dodajcie otuchy, ja muszę powiedzieć na dniach Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kate302 Re: trudna ciąża - reakcje w pracy 03.12.10, 13:08 Ja poszłam na zwolnienie praktycznie tydzień po tym jak się okzało że jestem w ciąży miałam problemy z cisnieniem. W dodatku mój szef był wtedy na urlopie, więc musiałam iść do prezesa generalnego z takim newsem. Rozmowa była miła i rzeczowa, powiedział że zdrowie moje i dziecka są najważniejsze i że niczym mam sie nie przejmowac tylko odpoczywać w domu. Mój szef jak wrócił to pogratulował, wyściskał i dodawał otuchy. Myśl pozytywnie będzie dobrze Odpowiedz Link Zgłoś
em.haa Re: trudna ciąża - reakcje w pracy 03.12.10, 13:53 Nic nikomu nie tłumaczyłam zaniosłam L4 i do widzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
dagmaralodz77 Re: trudna ciąża - reakcje w pracy 03.12.10, 13:59 tyle ile ludzi tyle zachowań... jesli dostaniesz zwolnienie to idz na nie, nikomu nie musisz niczego tlumaczyc... Odpowiedz Link Zgłoś
joanna.pio Re: trudna ciąża - reakcje w pracy 03.12.10, 19:56 Dzięki takim zachowaniom ciężarnym ("nic nikomu nie tłumaczyć") trudno mi się czasem dziwić pracodawcom, że mają obiekcje przed zatrudnianiem młodych kobiet. Ja musiałam leżeć na początku ciąży - około 6tc (miałam ponad 2 tygodnie zwolnienia w najgorętszym w mojej pracy okresie), nie zdążyłam nawet wcześniej powiedzieć o ciąży. Uważałam, że to byłoby nie w porządku, gdyby szef dowiedział się o ciąży ze zwolnienia - poszłam więc sama ze zwolnieniem, powiedziałam o przyczynie L4 i wyraziłam realne ubolewanie, że to zwolnienie akurat w tak ciężkim dla firmy czasie. Szef okazał dużo zrozumienia, nie kazał się martwić, tylko stosować do wskazań lekarza. Do pracy wróciłam, gdy zagrożenie minęło, pracuję nadal (31tc), ale mam zaplanowane zwolnienie od 32 tc i szef oczywiście o tym wie. Pokończyłam w pracy najważniejsze projekty, przekazałam, co mogłam przekazać. Myślę, że ważne jest takie ludzkie podejście - jeśli ja pracę traktuję poważnie, to i jestem w ten sposób traktowanym pracownikiem. Oczywiście - są sytuacje nie do przewidzenia, ale nie da się ukryć, że praca to ważna część życia i nie można tak po prostu olać swoich obowiązków. Odpowiedz Link Zgłoś
mozyna Re: trudna ciąża - reakcje w pracy 03.12.10, 22:43 Bardzo mi sie spodobalo to, co napisalas. Tez uwazam, ze kazdemu nalezy sie normalne, ludzkie i uczciwe traktowanie. Czy to pracownikom ze strony szefostwa, czy szefostwu ze strony pracownikow. Ja siedzialam 4 tyg na zwolnieniu w czasie najgorszego samopoczucia, mdlosci i wymiotow. Potem wrocilam do pracy, pomimo, ze wciaz mialam mdlosci. Szef od razu zapytal, czy zamierzam zostac w firmie, bo kilka ciezarnych pracownic nie wrocilo kiedys po macierzynskim, albo zrezygnowalo z pracy w czasie ciazy. No i dowiedzial sie, ze owszem, planuje pracowac prawie do samego konca ciazy (jesli mi na to samopoczucie pozwoli i nie bedzie zadnych komplikacji). Po macierzynskim zamierzam wrocic do pracy. No i z kolei ja dowiedzialam sie, ze po powrocie mam realna szanse na awans Odpowiedz Link Zgłoś
alonka7 Re: trudna ciąża - reakcje w pracy 03.12.10, 14:41 Ja powiedzial o ciazy dosc wczesnie (wczesniej niz musialam) i o tym, ze prawdodobnie od pewnego momentu (5-ego miesiaca) bede na zwolnieniu. Okazalo sie, ze bylam od 4-ego. Powiedzialam, ze mam komplikacje i ze mam zwolnienie a nastepnie zwolnienie wyslalam. Bylo to nieco skomplikowane bo akurat zmienialam stanowisko. Ale mimo to kazdy rozumie, ze zdrowie jest najwazniejsze wiec nie bylo problemu! Wyjasnij co mozesz i chcesz i zajmij sie soba i maluszkiem po prostu. Swiat i praca sie nie zawala. Odpowiedz Link Zgłoś
sofi75 alonka 03.12.10, 17:06 niestey w PL jest diametralnie inna sytuacja i nie kazd tak rozumie, jak Ci sie zdaje, co zreszta bolesnie odczulam na wlasnej skorze. Nie porownuj tych dwoch krajow, bo to dwie rozne bajki - dlatego teraz jestem tutaj Odpowiedz Link Zgłoś
lidek0 Re: alonka 03.12.10, 19:00 Bez względu na kraj wszystko zależy od ludzi, Polska nie jest taka znowu zła. Po prostu powiedż, że idziesz na zwolnienie bo lekarz tak zadecydował i już, po co komukolwiek cokolwiek tłumaczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
sofi75 Re: alonka 04.12.10, 11:07 No wlasnie PL tym sie rozni od innych krajo, ze w reguly po takim 'powiedz' nie ma sie gdzie wrocic. Odpowiedz Link Zgłoś
prigi Re: trudna ciąża - reakcje w pracy 03.12.10, 17:19 byłam akurat na dwutygodniowym urlopie, kiedy dowiedziałam się, ze jestem w ciąży. chciałam powiedzieć szefowej o tym fakcie jak wrócę do pracy. niestety pod koniec urlopu zaczęły się kompliakcje (najpierw lekarz stwiedził martwą ciążę, potem jednak żywą, ale za to duże odklejanie kosmówki), więc zadzwoniłam do szefowej, ze po urlpie nie wrócę do pracy. wytłumaczyłam wszystko przez telefon i odczułam od niej duże wsparcie. mimo poprawy zdrowia jestem na L4, bo szefowa boi się o mnie i nie chce ryzykować mojej ciąży Odpowiedz Link Zgłoś
magdalia1978 Re: trudna ciąża - reakcje w pracy 04.12.10, 18:32 Ja zdążyłam powiedzieć o ciąży w pracy. Następnie pracowałam jakiś tydzień jak zaczęło się krwawienie. Zlądowałam u lekarza i musiałam natychmiast się położyć. Sytuację wytłumaczyłam szefowi z łóżka przez telefon. Otrzymałam kilka słów pocieszenia, ale czułam w głosie, że jest zawiedziony. Dodam, że w poprzedniej ciąży w tej samej firmie pracowałam po 10-11 godzin dziennie do ósmego miesiąca, kiedy to zaczęła mi się skracać szyjka. Cóż tym razem zaskoczyłam wszystkich, ponieważ zawsze byłam na zawołanie i niezawodna. Po czasie nawet jeden ze znajomych powiedział mi, że jestem na zwolnieniu bo mi się nie chce pracować, a dowiedział się tego od mojej koleżanki zza biurka. Cóż nauczyłam się, że zdrowie i dzieci są najważniejsze. Może nie mam szczęścia do ludzi, a może kiedyś za bardzo byłam uległa i dzisiaj moja niemoc stała się przyczyną oskarżania mnie o lenistwo. Wychodzę z założenia, że ludzie są tylko ludźmi. A czas działa na moją korzyść bo podobno bardzo brakuje mnie w firmie Nie martw się. Jeśli musisz daj zwolnienie. Teraz masz odpoczywać i nie narażać siebie i dziecka. Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
batutka Re: trudna ciąża - reakcje w pracy 04.12.10, 22:21 mój szef jest wyjątkowo mądrym człowiekiem i zrozumiał, że muszę leżeć i nie będę przychodziła do pracy Odpowiedz Link Zgłoś
claire1983 Re: trudna ciąża - reakcje w pracy 04.12.10, 23:06 Ja powiedziałam szefowi że jestem w ciąży na początku 3 miesiąca. Mimo że byłam jego asystentką i nigdy wcześniej go nie zawiodłam a pracowaliśmy razem ponad 4 lata to on był bardzo niezadowolony z mojej ciąży. Starał się tego nie okazywać ale czułam po tonie jego głosu że ma do mnie żal. Obiecałam pracować jak najdłużej i znaleźć zastępstwo na czas swojej nieobecności. Bardzo chciałam pracować tak długo jak to tylko możliwe. Niestety około miesiąc później dostałam dość silnego krwawienia i wylądowałam w szpitalu. Lekarz powiedział ze albo praca albo dziecko. Kiedy zadzwoniłam w poniedziałek rano do szefa żeby mu powiedzieć o zaistniałej sytuacji to się po prostu wściekł. Jeszcze przez kilka następnych tyg dostawałam dziwne telefony z firmy, że niby to mam w domu ich książki pocztowe, albo inne oskarżenia. Byłam w szoku że nikt z firmy nie okazał żadnego zrozumienia dla mojego dramatu. Mimo że po 2 miesiącach leżenia lekarz powiedział że mogłabym już wrócić do pracy to na samą myśl wtedy przeszły mnie dreszcze. Nie wróciłam wtedy i nie wrócę już po macierzyńskim. Do tej pory mam wiele żalu w sercu o takie potraktowanie mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
schwinn1 Re: trudna ciąża - reakcje w pracy 05.12.10, 12:38 ja powiedziałam bardzo wcześnie o swojej ciąży, bo chciałam ratować dziewczynę z działu, której postanowiono nie przedłużać umowy (wiadomo że w ciąży nic nie wiadomo i w każdej chwili mogę nie przyjść, więc jakby jej też już w dziale nie było, byłoby trudno i pewnie trzeba by było zatrudnić kogoś do pomocy, a po co skoro ona mogłaby zostać). a że i mi się kończyła umowa miałam obiecane jej przedłużenie. minęły 2 miesiące od mojego zameldowania od ciąży i dowiedziałam się, że umowy nie będę miała przedłużonej, a do porodu nie muszę (czyt.nie mogę) świadczyć pracy. tak właśnie "miło i fajnie" mnie potraktowano po kilku latach dobrej pracy. koleżankę "uratowałam", ale sama poległam. do dziś mam żal że tak mnie potraktowano. i wychodzę z założenia, że trzeba się martwić najpierw o siebie i swoją pracę a potem o innych i nie mieć sentymentów wobec szefostwa, bo ono często zapomina o tym co było i jak się pracowało. Odpowiedz Link Zgłoś
bianna Re: trudna ciąża - reakcje w pracy 05.12.10, 14:16 Dokładnie. Nie można polegać na pracodawcy, trzeba liczyć na siebie i myśleć tylko o sobie. Ja w ciążę zaszłam w bardzo niekomfortowej sytuacji. W marcu odeszlam z poprzedniej firmy i zatrudniłam się w obecnej. Pod koniec kwietnia zaszłam w ciążę (nieplanowaną). Pech, że zostałam przyjęta na miejsce dziewczyny, która właśnie odeszła na l4 z powodu ciąży. Pracodawca miał prawo nie przedłużać mi umowy, miałam dylemat co zrobić - powiedzieć czy nie. Zwyciężyła uczciwość. Powiedziałam, dostałam przedłużenie na kolejny rok (uff...). Umówiliśmy się, że będę pracować tak długo jak to możliwe. Planowałam zostać conajmniej do listopada. Z tej wdzięczności, że nie zostałam na lodzie pozwoliłam się wykorzystywać i zastępowałam wszelkie braki kadrowe z powodu okresu urlopowego. Pracowałam za trzech, do tego nadgodziny, brałam pracę do domu. W sierpniu w pracy dostałam skurczy, wylądowałam na IP i potem dostałam przykaz odpoczynku i 2 tygodnie zwolnienia, choć lekarz namawiał już na stałe odejście. Po dwóch tygodniach wróciłam i usłyszałam, że choć firma jest duża to nie ma zamiaru mnie utrzymywać, mam iść na garnuszek zus (!). Pamiętajcie więc, że jesteście kosztem dla pracodawcy przez 33 dni. Do tego usłyszałam, że oszukałam firmę, bo zataiłam info o ciąży jak do niej przychodziłam. Choć w marcu, gdy byłam przyjmowana to do głowy mi nawet nie przyszło, że za miesiąc mogę być w ciąży.... No ogólnie przykra sytuacja. Oczywiście na moje miejsce została zatrudniona nowa dziewczyna. Ale ja i tak już tam nie mam zamiaru wracać. Nie ma co się przejmować i jak trzeba to iść na zwolnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: trudna ciąża - reakcje w pracy 05.12.10, 14:30 To tak jak ja - od stycznia obietnica przedluzenia umowy, a teraz nagle nie ma na to srodkow . Odpowiedz Link Zgłoś
annawoj Re: trudna ciąża - reakcje w pracy 06.12.10, 08:30 ja pracuje w panstwowej firmie, majac umowe na czas nieokreslony na moim stanowisku zawsze mam do czego wracac. Nie zmienia to jednak niezadowolenia szefa z mojej ciazy-to drugie dziecko, pierwsze urodzilo sie jako wczesniak, a ja, glupia, do 25 tc chodzilam do pracy ze skurczami i z bolacym brzuchem siedzialam za biurkiem, a dopoki moglam pracowalam przy chemii...W tamtej ciazy ktos doniosl szefowi jak bylam w 17 czy 18 tc o mojej ciazy, tak wiec zrobil zebranie i powiadomial mnie w obenosci osob trzecich, ze WIE. Wrocilam po macierzynskim i obronilam doktorat. Wszystko to nauczylo mnie, jak pokierowac druga ciaza, o ktorej moj szef powiedzial, ze w ogole nie spodziewal sie, ze bede miec drugie dziecko (a niby dlaczego nie?) Powiedzialam w 9 tc, w bardzo stresujacej atmosferze-szef tuz przedtem nakrzyczal na mnie i zmuszal mnie do pracy, ktorej nie wolno w ciazy wykonywac-stad mu powiedzialam z marszu. Byly wtedy straszne upaly (pamietacie lipiec?) a ja juz 4 tydz mialam takie mdlosci, ze ledwo dawalam rade wstac do pracy. Po zakonczeniu projektu, za ktory bylam odpowiedzialna, odeszlam tydzien pozniej na zwolnienie-i jestem juz w 8 mscu. jakies tam przytyczki byly mowione innym, ale na szczescie jestem daleko od szefa i nie musze sie przejmowac, co o mnie mysli i mowi ten czlowiek. oczywscie odbylam z nim dluga rozmowe, kiedy wracam, ze potrzebne zastepstwo itd. W pierwszej ciazy dotrzymalam slowa o powrocie i pracowalam po nim bardzo solidnie, mimo dziecka u piersi, wiec licze na powtorke Ale awans i podwyzka oczywiscie dopiero jak wroce. Odpowiedz Link Zgłoś
ania2003i2011 Re: trudna ciąża - reakcje w pracy 06.12.10, 08:30 w pierwszej ciąży poszłam na zwolnienie od razu w 5-6 tygodniu szef wiedział sam mnie wysłał jemu było na rekę i mi także Odpowiedz Link Zgłoś
kotkowa Re: trudna ciąża - reakcje w pracy 06.12.10, 09:11 Ja powiedziałam bardzo wcześnie, w 6 tygodniu, bo chcieli mnie wysłać na szkolenie 2 dniowe, a ja miałam plamienia i nie zgodziłam się jechać. Reakcja była w porządku, całkowicie zrozumiała sytuacja. Leżałam w domu 3 tygodnie, potem wróciłam do pracy i pracowałam do 6 m-ca. W 6 m-cu wylądowałam w szpitalu ze skurczami (w związku z ostrym przeziębieniem) i potem już lekarz mnie do pracy nie puścił. Trochę mieli kłopotu, musieli zatrudniać kogoś na zastępstwo, ale mi złego słowa nie powiedzieli. Jedynie słyszałam od koleżanek, że szef pytał, czy ja się naprawdę tak źle czuję. Ale mam to w nosie. Nie chodzi przecież o to, jak ja się czuję, tylko, że jest zagrożenie porodem przedwczesnym. Ale ponieważ do mnie bezpośrednio nikt się nie zwrócił z żadną uwagą, to traktuję sprawę jako niebyłą. Odpowiedz Link Zgłoś
niuta_s Re: trudna ciąża - reakcje w pracy 06.12.10, 13:11 byłam na zwolnieniu od 5 do 16 tygodnia (zagrożenie poronieniem, byłam w szpitalu leżałam plackiem kilka dni, potem w domu aż minęło zagrożenie), potem od 25 do porodu (szalejące nadciśnienie i gestoza, niestety końcówka ciąży też z hospializacją). Moim szefem jest kobieta, która też wtedy była w ciąży, pojechałam z papierami w ręce porozmawiałam, moje miejsce pracy zostało nie ruszone do powrotu, nie zatrudniono za mnie nikogo na zastępstwo, wszystko z pełnym zrozumieniem, cały czas o mnie pamiętano, wszystkie premie w naturze, prezenty cokolwiek zawsze ktoś do mnie przyjeżdżał i dostarczał, łącznie z tym że w czasie ostatniej hospitalizacji koleżanki z pracy wpadły z prezentami (dostałam książki które w szpitalu bardzo się przydały i parę bibelotów dla malucha). Jeżeli Ci zależy na pracy i na powrocie do pracy nie odwalaj maniany i szczerze z szefem porozmawiaj, jeśli chcesz wrócić do powiedz mu to, jeśli jesteś dobra (w tym co robisz)nie masz się czego obawiać. życzę powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś