mili17021979
13.06.04, 19:50
Mam ogromny dylemat. Mamy z mężem owczarka niemieckiego (ma 2 lata). Jest
bardzo spokojnym psem, złości się jedynie na inne pieski (jego rozmiarów) w
stosunku do ludzi nie szczeknie nawet na obcego (co nas boli, bo w sumie
powinien). Ma charakter ślimakowaty, bym rzekła. Właśnie przeprowadzamy cięte
dyskusje z mężem, co z naszym Grotem w chwili urodzenia maluszka? (jestem w
21 tygodniu ciąży) Ja jestem za tym, by komuś go oddać, bo się zwyczajnie
boję, że coś zrobi, nawet niechcący maleństwu.(Jest bardzo duży jak na
owczarka) Początkowo chcieliśmy go dać na przetrzymanie moim rodzicom,
jednakże oni nie są tym zbytnio zainteresowani, bo mają na ogrodzie swoje
kwiatuszki, ogórki, itp. My natomiast mieszkamy w bloku, mamy 2 pokoje z
kuchnią, i już teraz jest mało miejsca. Poza tym Grot ma teraz okres lnienia,
i dosłownie wszędzie jest sierść (nawet w lodówce w oliwie). Problem jest z
moim mężem, który twierdzi, że wiedziałam o psie zanim wzięliśmy ślub i on go
nie odda nikomu obcego. Grot jest bardzo do niego przywiązany, no i na
odwrót. Wiem że obydwaj bardzo by przeżyli rozstanie. Jestem w kropce, coraz
częściej wynikają z tego kłótnie i zupełnie nie wiem co mam zrobić.
Może któraś z Was ma jakieś doświadczenia na ten temat? Niby dużo teraz piszą
o tym że to nawet lepiej mieć psa, wtedy dziecko nie będzie miało alergii,
będzie uodpornione. Chciałabym wierzyć że wszystko będzie dobrze, jeśli Grot
zostanie, ale boję się konsekwencji takiej decyzji. Gdyby to był mały
krótkowłosy piesek...