Pies a maleństwo

13.06.04, 19:50
Mam ogromny dylemat. Mamy z mężem owczarka niemieckiego (ma 2 lata). Jest
bardzo spokojnym psem, złości się jedynie na inne pieski (jego rozmiarów) w
stosunku do ludzi nie szczeknie nawet na obcego (co nas boli, bo w sumie
powinien). Ma charakter ślimakowaty, bym rzekła. Właśnie przeprowadzamy cięte
dyskusje z mężem, co z naszym Grotem w chwili urodzenia maluszka? (jestem w
21 tygodniu ciąży) Ja jestem za tym, by komuś go oddać, bo się zwyczajnie
boję, że coś zrobi, nawet niechcący maleństwu.(Jest bardzo duży jak na
owczarka) Początkowo chcieliśmy go dać na przetrzymanie moim rodzicom,
jednakże oni nie są tym zbytnio zainteresowani, bo mają na ogrodzie swoje
kwiatuszki, ogórki, itp. My natomiast mieszkamy w bloku, mamy 2 pokoje z
kuchnią, i już teraz jest mało miejsca. Poza tym Grot ma teraz okres lnienia,
i dosłownie wszędzie jest sierść (nawet w lodówce w oliwie). Problem jest z
moim mężem, który twierdzi, że wiedziałam o psie zanim wzięliśmy ślub i on go
nie odda nikomu obcego. Grot jest bardzo do niego przywiązany, no i na
odwrót. Wiem że obydwaj bardzo by przeżyli rozstanie. Jestem w kropce, coraz
częściej wynikają z tego kłótnie i zupełnie nie wiem co mam zrobić.
Może któraś z Was ma jakieś doświadczenia na ten temat? Niby dużo teraz piszą
o tym że to nawet lepiej mieć psa, wtedy dziecko nie będzie miało alergii,
będzie uodpornione. Chciałabym wierzyć że wszystko będzie dobrze, jeśli Grot
zostanie, ale boję się konsekwencji takiej decyzji. Gdyby to był mały
krótkowłosy piesek...
    • gusiek74 Re: Pies a maleństwo 13.06.04, 22:16
      Wybacz, ale pies to nie mebel, którego można sie pozbyc, bo już przeszkadza.
      A duze psy są często baaardzo delikatne w kontakcie z maluszkami, interesuja
      sie , opiekują, a dzieciak ma wspaniałego przyjaciela i wspomnienia na całe
      zycie...
      Życzę podjecia właściwej decyzji, pozdrawiam, Agata
      • martka_k Re: Pies a maleństwo 14.06.04, 13:38
        Sorki za szczerosc, ale oddaj go jak najszybciej-pies nie zasluguje na to, zeby
        go tak traktowac... Powinien miec dobry dom i kochajacych opiekunow, a tego
        chyba nie jestes mu w stanie dac. Takze po prostu go oddaj, bo jak bedzie sie
        czul spychany na margines zycia rodzinnego, posadzany bezpodstawnie itd to
        pewnie w sobie wyrobi agresje w stosunku do dziecka. Tylko-o czym
        rozmawialiscie z mezem PRZED slubem? to jedno pytanie a drugie-dziecko, jakby
        cos bylo nie tak, tez oddasz?? Ja mam pieska, bardzo temperamentnego, jeszcze
        szczeniaka i byly tez dyskusje o oddaniu-bo czasem na mnie skacze, maz sie bal,
        ze mi krzywde zrobi, poplakalam sie wtedy. Wychowujemy psa, chodzimy z nim na
        szkolenie, zeby sie zachowywal odpowiedzialnie, zaprzyjazniamy z dziecmi i
        oczywiscie, nie mamy pewnosci, ze wszystko bedzie ok, ale wzielismy psa,
        jestesmy za niego odpowiedzialni i nie wyobrazam sobie, zebym mogla go oddac,
        mimo, ze sprawia klopoty. Twoj o ile wiem nie sprawia, boisz sie na wyrost-on
        to na pewno wyczuwa-jesli nie potraficie sobie z tym poradzic, to nie robcie
        psu krzywdy. Ale, swoja droga, dziwie Ci sie-wolalabys malego pieska, tak? A
        wiesz, ze najwiecej pogryzien powoduja pekinczyki i jamniki???
        I wiecej wyrozumialosci dla meza-ja bym siena jego miejscu zastanawiala, czy
        jak np on bedzie chory to tez go z domu wyrzucisz bo ci dziecko zarazi?
    • justynafx Re: Pies a maleństwo 14.06.04, 15:17
      Mili ja też mam pieska - małego (sznaucer miniaturka). To że Wasz pies jest
      duży jeszcze niczego nie oznacza. Nasz jest mały i nie lubi dzieci. Każde
      przebiegające dziecko łapie za nogę (oczywiście w przenośni, bo nie
      dopuściłabym żeby jakiekolwiek złapał nawet za nogawkę), ale do rzeczy,
      poprostu nie lubi dzieci...ale nigdy bym nawet nie pomyślała, żeby go oddać.
      Wiem, że jestem odpowiedzialna za niego, bo byłam świadoma biorąc go rok temu
      do siebie, że będziemy mieli kiedyś dziecko (narazie staramy się o dzidzię).
      Nie bój się pies napewno nie zrobi żadnej krzywdy dziecku, gwarantuję.
      Próbuję cię zrozumieć, że to jednak pies twojego męża i dlatego ty jednak nie
      czujesz do niego takiego przywiązania. Nie kłóć się z małżonkiem o to, bo on
      napewno nie ustąp, a ja go rozumiem. Staraj się raczej pomyśleć jak rozwiązać
      sytuację z psem i maluśkim dzieckiem w domu. Koleżanka ma sznaucera olbrzyma i
      to złośliwego, a mieszkają z nim (dziecko ponadto ma alergię). Pies nie wchodzi
      do pokoju dziecka. Teraz Jagódka ma 7 miesięcy i powoli oswajają się oboje ze
      swoją obecnością.
      A krótkowłosy, mały pies to też pies...więc to tłumaczenie nie ma sensu smile
      Życzę Ci powodzenia w podjęciu decyzji – słusznej smile
      Pozdrawiam
      Justi
    • goskak1 Re: Pies a maleństwo 14.06.04, 18:31
      Witamsmile

      My mamy 4 letnią rottweilerkę która jest bardzo łagodna i nie oddalibyśmy jej za
      nic chociaż moja mama i teściowa są zdania że jak tylko Kubuś się pojawi na
      świecie powinniśmy pozbyć się psa bo tyle się słyszy o pogryzieniach i do tego
      jeszcze ta rasa bla, bla, bla
      Ostatnio nawet sąsiadka zaczepiła mnie na spacerze z Bafi i po dzieńdobry
      usłyszałam a co pani zamierza zrobić z tym psem jak pojawi sie dziecko (w
      październiku) a ja popatrzyłam na nią jak na ufoludka i pytam jak to co, nic
      będzie z nami nadal.
      Wiem że to duży pies i do tej pory była tylko z nami ale zamierzamy jej nie
      odrzucać gdy mały się pojawi na świecie zamierzamy zrobić bramkę na drzwi do
      pokoju w którym będzie mały aby nie była z nim sam na sam, musimy wprowadzić
      jakieś środki ostrożności ale jestem dobrej myśli.

      Rozpisałam się ale nie rozumiem osób które biorą psa a w razie kłopotu się go
      pozbywają, przecież to jest żywe stworzenie i chyba wiadomo że nie będzie żyło z
      nami rok lub dwa jak np. chomik, pies to odpowiedzialność skoro już teraz masz
      takie rozterki i nie lubisz tego psa to dla jego dobra oddaj go w dobre ręce bo
      szkoda zwierzaka.


      Gośka + Kubuś
    • elasz4 Re: Pies a maleństwo 15.06.04, 10:33
      Ja też muszę się dołączyć, bo przyznam, że zawsze jak czytam takie rzeczy to
      jest mi źle i nóż mi się w kieszeni otwiera.

      My też mamy psa, obecnie 4-ro letniego, jest to duży, wielorasowy pies,
      wielkościowo odpowiada wilczurowi.
      Nasz synek ma obecnie niespełna 14 miesięcy, ale nigdy, przenigdy nie mieliśmy
      dylematu co zrobimy z Maksem (nasz piesek) jak pojawi się dziecko. Przyznam, że
      wiele osób z naszego otoczenia dla nas były to po prostu głupie osoby pytały
      się i wręcz naciskały, że psa trzeba się pozbyć jak tylko pojawi się maluszek,
      my z mężem śmialiśmy się z tego, ponieważ dla nas ta opcja nie wchodziła w grę.
      Kiedy decydowaliśmy się na psa to świetnie wiedzieliśmy, że za jakiś czas
      pojawi się dziecko i wtedy będziemy uczyć naszego psiaka dobrych zachowań.
      I wiesz co właściwie to nie musieliśmy nic robić, właśnie często te duże psy są
      po prostu łagodne. Maks broni małego, chociaż jednocześnie też go ustawia jak
      ten zaczyna mu wchodzić na głowę, ale po prostu nasz synek to uwielbia. Ale
      jednocześnie uczymy synka dobrych zachowań wobec psa.
      My z mężem jak synek pojawił się u nas w domu to pokazaliśmy go psu, nie
      powiem, że nie kosztowało mnie to trochę nerwów, ale za namową znajomego, który
      przeprowadził taki eksperyment ze swoim psem i odniósł sukces. Dlaczego ? Kiedy
      Maks zobaczył małego, obwąchał go i powiem ci, że to on pierwszy reagował jak
      mały zakwilił, podbiegał do łóżeczka czy wózka i dawał znać, że dziecko się
      obudziło. Nigdy nie stanowiło dla nas problemu zostawienie dziecka na kanapie,
      bo mimo, że mamy psa typowego kanapowca to jakby rozumiał, że teraz leży tam
      dziecko.
      Mały po prostu szaleje za Maksem i najpiękniejsze są sceny jak mały leży na tym
      wielkim psiaku i jest po prostu szczęśliwy, a Maks myślę, że też jest bardzo
      szczęśliwy.

      Dlatego nie dziwię się twojemu mężowi, ja po prostu bym psa nie oddała. Bo to
      nie jest rzecz, on ma swoje uczucia a często tego po prostu nie zauważamy.

      Musicie podjąć decyzję sami.
      Ja bym go nie oddała, a jak zostanie zobaczysz jakim będzie fantastycznym
      kompanem do zabaw dla twojej dzidzi, ja widząc jak mój synek reaguje na psy to
      nie wyobrażam sobie gdyby Maksa nie było z nami.

      Pozdrawiam
      Ela
      • tarka77 Re: Pies a maleństwo 15.06.04, 11:50
        Też musze się dopisać. My mamy 3 letnią dalmatynkę. Rasa ta jest bardzo
        energiczna i tego najbardziej się boimy, ale nawet przez myśl nam nie przeszło
        żeby się jej pozbyć. Od dzieciństwa wychowuję się z psami ( wszelakiej maści )i
        wiem, że pies to nie jest zabawka , tórą mozna oddać( zdaję sonie sprawę,że są
        przypadki kiedy jest to konieczne, ale takie są niezwykle rzadko). Nasza sunia
        wwszedzie się wpycha, jest zazdrosna( nie gryzie, ale niemiłosiernie sie
        rozpycha), lezy oczywiście najchetniej na kanapach. Teraz kiedy to pisze to spi
        obiok. Zdaję sobie sprawę,że będzie trudno, szczególnie na poczatku, chociazby
        przy wspólnych spacerach czy codziennych czynnościach przy dziecku, ale jestem
        dobrej myśli. My z męzem smiejemy się ,że naszą sunie "adoptowalismy" i
        przeciez jest z nami na dobre i złe i tak juz zostanie . Pozdrawiam wszystkie
        psiary smile)
        Ps. Mamy jeszcze Zółwia, ale o jego reakcje sie nie boje smile))
        Aha jeszc e jedno. Przeważnie te duze psy sa łagodne, a małe to wredotki z
        kompleksem Napoleona. Wiem co mówię bo rodice mają pinczerka ( mała
        psychopatka, na szczęście niegroźna z racji rozmioarów, ale niewskazana przy
        dzieciach) i nowofunlanda ( ponad 70 kilo wagi i ponad 100 dobroci)
    • cruk Re: Pies a maleństwo 15.06.04, 12:25
      Witam,

      rozumiem Twoje obawy, ale nie powinnas przesadzac.
      Ja mam bullterrierke, sunie ogromnie temperamentna, ktora ubotwia dzieci, i
      ktora wyraza swa radosc ze spotkan z doroslym czlowiekiem skaczac i fikajac w
      powietrzu koziolki. Zamiast marudzic, co bedzie gdy pojawi sie dziecko, po
      prostu zaczelam nad psem pracowac, konsultujac sie tez z zaprzyjaznionym
      znajomym, ktory jest psim-behawiorysta.

      Polecil mi skupic sie na uczeniu psa tych koment, ktore przydadza sie pozniej z
      dzieckiem. Pies jest nagradzany za witanie sie w pozie siad. Nasz znajomy tez
      ma dwojke dzieci malych i mial dwa psy (obecnie jednego amstaffa poprzednio
      rottweilerke). Nauczyl psa siadac przy dziecku, dziecko zwykle nosilo ze soba
      smakolyk,ktorym nagradzalo zwierze. Pies nie moze byc izolowany od dziecka, bo
      bedzie je odbieral jako zagrozenie dla swojej pozycji w stadzie. Dobrze jest
      uczyc psa delikatnosci w obyciu i nie pozwalanie na zbyt wiele, ale by pies
      uczestniczyl w zyciu rodzinnym, skupionym przy dziecku. Niech nprzynosi nawet
      jedna wyznaczona (nieuzywana) pieluszke, podaje jakas zabawke.

      Znam przypadek mlodego malzenstwa, ktore w okresie narzeczenstwa mialo duzego
      psa, po urodzeniu sie dziecka pies byl izolowany - krotki, wlazacy we wszystko
      wlos, chec obwachiwania psa, matczyna wrecz obsesja na punkcie zagrozen ze
      strony psa - od bakterii poprzez zranienie. Skonczylo sie na tym, ze pies
      zamykany i izolowany ciagle w lazience wpadal w szal, probujac sie wydostac i
      rozbil umywalke. Psa ostatecznie uspiono, poniewaz zrobil sie sfrustrowany i
      przez to agresywny.

      Pies nie jest zabawka, a dziecku wychowanie ze zwierzetami/zwierzeciem dobrze
      zrobi.

      Na linienie, nadmierne wypadanie siersci tez sa sposoby - czeste czesanie psa,
      odpowiednie odzywianie (siemie lniane etc.). Zmniejszy to ilosc fruwajacych
      klaczkow. Kwestia dyscypliny.

      Nieprzemyslana decyzja mozesz zrobic psu ogromna krzywde.

      *Oddanie wiernego towarzysza spowoduje praktycznie obumarcie psychiczne
      zwierzecia.
      *Nad wielkoludem mozna zapanowac, nawet w malym pomieszczeniu, w kontekscie
      dziecka.
      * siersc uwazam za byle pretekst, sa sposoby by linienie ograniczyc
      * krotka siersc to tez siersc,wbijajaca sie wszedzie etc.

      Wychowywalam sie z ogromnym dobermanem, ktory obchodzil sie ze mna jak z
      jajkiem. Byl dumy mogac uczesniczyc w kapaniu mnie (zagladal do wanienki),
      pilnujac lozeczka gdy spalam etc. Nigdy nie zrobil jakiejkolwiek krzywdy.

      Twoj opis charakteru owczarka, szczegolnie przemawia za tym, ze nie bedziesz
      miala z nim zadnego problemu w kontekscie dziecka, o ile madrze psa
      potraktujesz.

      Patrycja
      • rendziak Re: Pies a maleństwo 15.06.04, 12:50
        jestem w 16 tc od trzech lat mamy w mieszkaniu ( również dwa pokoje) psa rasy
        bokser. Nie rozumiem twojego postu bo ja np nawet nie pomyślałam o tym , że
        mogłabym się pozbyć psa ze względu na przyjście na świat maluszka. Mój pies w
        przeciwieństwie do Twojego jest bardzo energiczny ( zebyś zobaczyła jego zabawy
        w domu - zabawki dosłaownie fruwają w powietrzu)... mogłabym mieć jakieś obawy
        niby ale ja wychodzę problemom na przeciw i staram sie je rozwiązywać a nie
        eliminować.....
        naprawde uwierz mi że sierść mojego psa wychodzi dosłaownie garściami - przez
        dwa dni nie odkurzania robi sie "dywan"- no i co z tego - będzie sie odkurzać
        dwa razy dziennie::smile))
        wydaje mi sie ze Twoje obawy są bezpodstawne - i jeszcze jedno - w pełni staje
        po stronie Twojego męża - nie wyobrażam sobie jak można rozstać się od tak
        sobie ze swoim przyjacielem
    • marlena78 Re: Pies a maleństwo 15.06.04, 13:10
      Uważam, że bardzo nierozsądne byłoby pozbycie się psa. Skoro juz jest i to nie
      krótko, bo nie jest szczeniakiem to powinien zostać i nie ma innego wyjścia. Ja
      mam średniego psa wielorasowego o dość długiej sierści. Nie jest jamnikiem ale
      też nie wilczurem. Nie mamy z mężem najmniejszych wątpliwości co będzie z psem
      po pojawieniu się dziecka. Po prostu zostaje w domu. Na początku ciąży pojawił
      się pomysł "przechowania" psa u teściów tuż po urodzeniu dziecka, ale po
      konsultacji z weterynarzem nie ma takiej możliwości. Pies nie powinien się
      poczuć odtrącony bo może zrobić się agresywny. Weterynarz poradził nam aby mąż
      kiedy ja będę jeszcze w szpitalu z dzieckiem przynosił mu do domu ciuszki
      dziecka do powąchania, żeby zaznajomił się z zapachem. A jak już dziecko będzie
      w domu to pies powinien uczestniczyć we wszystkich czynnościach wykonywanych
      przy dziecku, po to aby się przyzwyczaił. Później mu się to znudzi i będzie
      traktował to normalnie. Tak jak ktoś napisał wcześniej Pies to nie mebel. On
      jest do was przywiązany i jak będzie się czuł. Nawet nie chcę o tym myśleć.
      A co do sierści są sposoby na to no i trzeba też częściej niż zwykle sprzątać.
      Pozdrawiam
      Marlena 29tc
      • emi73 Re: Pies a maleństwo 15.06.04, 13:31
        Ja również nie mogę sobie wyobrazic, żebym mogła pozbyć się mojego psa, a
        właściwie mojej suki. Wzięliśmy ją trzy lata temu ze schroniska, dostaliśmy akt
        adopcyjny i jest naszą ukochaną "córeczką" na zawsze, na dobre i na złe. Jest
        duża (postury dalmatyńczyka), bardzo żywiołowa, rozpuszczona jak to jedynaczka
        i linieje cały rok na okrągło. Ale jesteśmy przekonani, że jej kontakty z
        naszym synkiem ułożą się dobrze, bo po prostu MUSZĄ dobrze się ułożyć, innego
        wyjścia nie ma. Rzeczywiście trzeba po porodzie przynieść ze szpitala jakieś
        ubranko dzidziusia do obwąchania, po przyniesieniu dziecka do domu pozwolić psu
        je obwąchać, zapoznać się, dopuszczać psa do wszystkich czynności związanych z
        dzieckiem, no i przede wszystkim dopieszczać, aby nie poczuł się odrzucony.
        Tylko to wszystko łatwo przychodzi, kiedy się swojego psa kocha, natomiast
        kiedy się za nim nie przepada, tak jak ty... I nie czuje się z nim więzi... to
        nie wiem, czy to wyjdzie. Pewnie będziesz się trzęsła nad swoim dzieckiem, a
        obecnośc psa będzie ci cały czas przeszkadzać. A może się mylę i oceniam cię
        zbyt ostro. Oby.
    • agap26 Re: Pies a maleństwo 15.06.04, 13:28
      Witaj! Absolutnie zgadzam sie z moimi przedmówczyniami! Nie powinnaś podchodzić
      do psa jak do zła koniecznego. My mamy boksera 8-letniego i nie wyobrażam sobie
      oddać psa bo urodzi nam sie dziecko. Wręcz przeciwnie, cieszymy sie ze synek
      bedzie wychowywał sie z psem! Wasz pies ma 2 lata. 2 lata temu nie planowaliscie
      dzieci? Decyzja o posiadaniu psa to niemalże jak o urodzeniu dziecka, pies nie
      zyje rok czasu, a staje sie w sumie czlonkiem rodziny. Nasz bokser tez jest
      bardzo agresywny do innych psów, nawet tych małych, do ludzi za to aż nadto
      spokojny, czesto rozmawiamy jak bedzie reagował na dzidziusia, na poczatku -
      owszem - bedziemy go bacznie obserwować, bo nie wiadomo co zrodzi sie w jego
      glowce, ale wierzymy ze nasz Oskarek bedzie sie rewelacyjnie rozwijał przy
      psie!!! A z sierścią - uwierz mi - krótką u boksera nie dajemy sobie rady, bo
      wbija sie w dywany. Taki urok zwierzęcia! Życzę powodzenia i podjecia slusznej
      decyzji. Aga
    • magdalenax Re: Pies a maleństwo 16.06.04, 14:17
      Do komentarzy przedmowczyn dodam jeszcze kilka rzeczy:

      - psa nie oddawaj nawet na jakis czas. Najlepiej jezeli zanim wrocisz z
      dzieckiem do szpitala maz przyniesie jakies ubranko ktore dziecko nosilo i da
      psiakowi do obwachania. Dajcie mu powachac dziecko jak juz wrocicie ze szpitala
      razem. Pozwolcie mu asystowac przy roznych zabiegac wokol dziecka.

      - obecnosc psa z duzym prawdopodobienstwem sprawi ze maluch nie bedzie uczulony
      na jego siersc.

      Powiem jeszcze jedno. Moi rodzice dostali golden retrivera od ludzi ktorzy
      pozbyli sie suczki przez to ze gubila za duzo siersci a dziecko bralo wszystko
      z podlogi. Moim rodzicom siersc nie przeszkadzala mimo ze tez jeszcze mieli
      male dziecko w domu. Pierwsze tygodnie to byl dramat - pies uciekl z domu potem
      wrocil, rozpaczal nie chcial jesc. Wszyscy plakalismy jak widzielismy ta psia
      rozpacz. Na szczescie sunia sie przyzwyczaila i jest wspaniala. Mimo tego ze
      nie byla z nami od malego pilnuje mojej mlodszej siostrzyczki. Jest bardzo
      grzeczna. Dzieci moga z nia zrobic wszystko. Oprocz niej rodzice maja jeszcze
      mloda wilczyce - ciele totalne jakiekolwiek szczekanie trudno z niej wydobyc.
      Tez zero problemow z dziecmi.

      Jesli chodzi o tracenie futra to mysle ze to zadanie meza zeby ja
      systematycznie wyczesywac.

      Poczytaj sobie opinie psychologow na temat chowania dzieci w towarzystwie
      zwierzat. Pozytywow jest mnostwo.

      Aha, ja mam w domu dwa koty i tez czesto slysze pytania a co ty zrobisz z
      kotami. Absolutnie nic nie zrobie chyba ze kociarstwo byloby agresywne w
      stosunku do malucha co wydaje sie zupelnie nieprawdopodobne zwazywszy na fakt
      ze sa w stanie zaakceptowac obce psy i koty pod swoim dachem smile

      Pozdr.
      Magda
      • kasiasz10 Re: Pies a maleństwo 16.06.04, 14:49
        NIe chce sie wymadrzać ale napiszę co mysle o psach i dzieciaczkach. NIe
        wyobrażam sobie zeby moje dziecko wychowyało się bez psa. Mamy w domu boksera,
        i przezył juz narodziny jednego dzidziusia. Ale siostra i jej mąż wychodzili z
        założenia ze pies napewno zrobi dziecku krzywdę. Nie odddali Nera tylko dlatego
        ze rodzice sie nie zgodzili. Ale dziecko izolowali i wpajali od małego ze pies
        jest be. I teraz są efekty. Maly ma 4 lata i maltretuje psa. Wprost sie nad nim
        znęca. Kopie, pluje, wyzywa, ostatnio okładal go kijem. I ma taki stisunek nie
        tylko do psów.
        Ja z kolei nigdy nie będę dziecko izolowała od członka naszej rodziny. Moja
        mala przychodzi na świat za 2 miesiące i pewnie najbardziej będzie cierpiał
        Nero, bo siłą rzeczy zejdzie trochę na boczny tor. Ale zrobie wszystko by
        wychowac dziecko w miłosci nie tylko do ludzi ale przede wszystkim do zwierząt.

        Kasia i Kochatkowa
    • agata.23 Re: Pies a maleństwo 18.06.04, 00:21
      A ja doskonale rozumiem obawy Mili.
      Mój mąż dwa lata temu dostał psa od swoich rodziców - jest to Amstaf. Zawsze
      był oczkiem w głowie mojego męża i nigdy nie był szkolony, jest toporny, bardzo
      niedelikatny, zazdrosny i wogóle się nie słucha a do tego jest bardzo agresywny
      do innych psów. Nie jestem panią tego psa i moje próby wychowywania go niczego
      nie wnoszą. Też myślałam o innym lokum dla Maksa i nie dlatego że jestem
      nieczułą suką ale dla swojego spokoju i bezpieczeństwa. Nie mamy nawet swojego
      mieszkania, próbując coś wynająć pies często jest przeszkodą poza tym mamy już
      jedną sprawę za pogryzienie jamnika. Jestem w 28 tc i nie mogę z nim wychodzić
      na spacer, bo szrpie, ciągnie i się rzuca na inne psy i mowy nie ma żebym z
      wózkiem mogła wziąść go na spacer.
      I co mam niby zrobić?
      Albo niech pies załatwia się w mieszkaniu kiedy mąż jest w pracy albo ryzykować
      ciążą a póżniej co ...
      Mój mąż świata poza tym psem nie widzi a ja coraz bardziej go nie lubię.
      Bo nie wyobrażam sobie obślinionego dziecka, sierści i piachu w łóżku i
      przetrącania osób o które jest zazdrosny.
      Mam wrażenie, że walczę z wiatrakami, nie mogę powiedzieć mężowi, że chciałabym
      pozbyć się Maxa bo to bardzo mogło by popsuć nasze stosunki. Tak naprwadę nie
      jestem w stanie opisać wszystkich negatywnych rzezcy związanych z naszym
      pupilem. Wiem, że delikatność nie leży w naturze tych psów, a znam nie jednego
      Amstafa tym bardzej, że moja teściowa ma hodowlę tej rasy.
      Boję się o to że znienawidzę tego psa!
      • emi73 Re: Pies a maleństwo 18.06.04, 08:01
        Agata, Twój problem jest zupełnie inny niż problem Mili. Mili po prostu nie
        chce psa w domu, bo nie i tyle, mimo, ze pies, jak sama pisze jest bardzo
        spokojny i generalnie nie sprawia problemów.
        Twój, tzn. pewnie raczej Twojego męża pies jest agresywny i to, nie ma co
        ukrywać, rzeczywiście jest problemem.
        Myślę jednak, że ze wszystkim można sobie poradzić, a przynajmniej postarać się
        coś zrobić. Do urodzenia twojego dziecka jest jeszcze trochę czasu - powinnaś
        porozmawiać ze swoim mężem, żeby zapisał się z psem na szkolenie i to jak
        najszybciej. Ja z moją suką (ze schroniska)chodziłam na szkolenie
        (indywidualne) i dało rewelacyjne efekty. Co prawda miałam z nią inne problemy,
        ale równie uciążliwe.
        Generalnie uważam, że jeśli ma się jakieś problemy, które nas przerastają,
        najlepiej poradzić się specjalisty od tych właśnie problemów...
      • martka_k Re: Pies a maleństwo 18.06.04, 08:34
        Agata, ale ty rzeczywiscie masz problem! W przeciwienstwie do mili, ktora na
        razie stwarza sobie problem, bo psa ma wychowanego i spokojnego, poza tym jak
        zrozumialam, Ty psem zostalas uszczesliwiona wbrew swojej woli ('maz dostal od
        rodzicow"), a nie bylo to wyborem... Kochana, po pierwsze amstafy naleza do
        psow, nad ktorymi bardzo trudno panowac i MUSZA byc odpowiednio wychowywane. Po
        drugie, nikt nie ma prawa robic Ci takich prezentow na sile. A po trzecie, to
        dlaczego sie boisz porozmawiac z mezem??? Moim zdaniem musisz i niech sie jasno
        wypowie, jak sobie to wyobraza. I albo niech natychmiast idzie z psem na
        szkolenie (cholera, troche pozno.... Podstawowe szkolenie to jest 40 godzin,
        musielibyscie skonczyc do urodzenia dziecka, zeby sprawdzic, czy mu wystarczy),
        co jest opcja lepsza pewnie dla meza i psa, nie wiem, jak dla Ciebie, albo
        znalezc mu dobry dom.
        Polecam Ci forum dogomanii poswiecone bullowatym, dobry dom tam dla niego
        zawsze znajdziesz...
        www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewforum&f=17
        I nie lekcewaz tego psa, nie wiem, czy istnieje grozniejsze zwierze niz
        niewychowany amstaf.
        Marta
        PS. A jakby nie dziecko, to twoj maz by tak jego wybryki ("sprawa za
        pogryzienie jamnika") znosil bez konca????
      • rendziak do agata23 18.06.04, 09:58
        po pierwsze nigdy w życiu nie zdecydowałabym się na psa rasy amstaff bo jet to
        sztuczna mieszanka, która ma odpały.....i należało się nad tym zastanowić
        wybierając taką rase..pies nie jest na rok czy dwa i z pewnością trzeba było
        wziąć pod uwagę fakt dziecka w przyszłości przy wyborze psa.pretensje możecie
        mieć tylko do siebie a nie do psa bo jest powszechnie wiadomo że te psy nie są
        zbyt przyjazne a jeśli trafi się taki egzemplarz to zawsze jest ryzyko że mu
        coś odbije
        • agata.23 Re: do rendziak 18.06.04, 13:28
          Ja nie miałam wyboru jeśli chodzi o pieska. Męża poznałam już z psem. Ja też
          nie wybrałabym takiej rasy, bo wiem że są to psy agresywne. Teściowie dali mu
          tego psa kiedy kończył studia, chcieli żeby miał przyjaciela, bo ciągle
          zmieniał miejsce zamieszkania i nie miał przy sobie znajomych. Poznaliśmy się
          przeszło rok temu ale wtedy pies był jeszcze młody i nie wykazywał takiej
          agresji jak teraz. Ja jako nowy członek rodziny nie jestem wstanie zmienić lub
          ułożyć tego psa, bo jeśli się słucha to tylko męża(choć z tym posłuszeństwem
          różnie bywa). Od samego początku mąż mówił mi o przywiążaniu do Maxa i o tym
          ile dla niego ten pies znaczy - dlatego jest to dla mnie problem. Nie
          chciałabym go oddać w obe ręce, bo to też strach ale do teściów, którzy
          mieszkają w górach i mają hodowlę Amstafów.
          Teraz mam podwójny problem, bo mąż zachorował na ospę i nie może wychodzić z
          Maxem a ja sama nie daję rady więc przychodzi mój ojciec i wychodzimy we dwójkę!
          Czy to już nie przesada?
    • catalina1 Re: Pies a maleństwo 18.06.04, 07:55
      Też mam psa - małego ale kudłatego i nie oddałambym go za żadne skarby świata.
      Pies dla mnie też jest członkiem rodziny. Sama się wychowałam w towarzystwie
      owczarka niemieckiego też.
      A co do dużych psów. Moja siostra ma owczarka beligijskiego - gabaryty takie
      jak u niemieckiego i chyba tylko jeszcze dłuższa sierść. I ma do tego
      oczywiście małe dziecko. Tzn dziecko ma już prawie 4 latka. Przy "pomocy" psa
      uczyło się wstawać (podciągając za ogon np), dziecko z psem może zrobić niemal
      wszystko. Owczarki z natury mają anielską cierpliwość do dzieci. Wszytkie znane
      mi owczarki takie są. Temu naszemu nie robi nawet wkładanie paluszków dziecka
      do oczu. Co najwyżej jak pies ma dość to idzie sobie w kąt.
      Nie wspomne już o tym, że pies szczekał od zawsze i dziecko po urodzeniu się
      wcale nerwowo nie reagowało na te hałasy - było do nich przyzwyczajone od czasu
      przebywania w brzuchu.
      • maliniaq Re: Pies a maleństwo 18.06.04, 08:43
        O matko, Mili, jak możesz w ogóle myśleć o tak strasznej rzeczy, jak pozbycie
        się z domu psa, tylko dlatego, że pojawi się dziecko i ono kiedyś może być
        uczulone czy przestraszone??? Wiesz, mój synek przyjdzie na świat DZIŚ po godz.
        14 (planowane cc). W domu natomiast będzie na niego czekała 10 letnia suczka
        jamniczka. To mój psiak, kiedy 5 lat temu wyszłam za mąż, moi rodzice (znudzeni
        psem), oddali nam go, bo im nie pasował. Widziałam, jak sunia cierpiała, bo
        jednak była przyzwyczajona do swojego domu, w którym spędziła 5 lat życia, do
        pana (mojego taty), którego traktowała jak przywódcę stada. Ni zafundowałabym
        jej tego cierpienia już nigdy w życiu!!!!!!!! I powiem Ci jeszcze jedno. Mój
        mąż też nie przepada za psami (szczególnie w domu), ale kiedy moja mama przez
        ostatni okres czasu powtarzała uparcie "podejmijcie męską decyzję co do psa,
        jak pojawi się dziecko" (co w jej tłumaczeniu oznaczał uśpijcie ją albo
        oddajcie), to mój mąż wpadał po prostu w dziki szał. Jeszcze nigdy między nim a
        moją mamą nie było żadnych kłótni i problemów, mąż próbuje wszystkie sprawy
        załatwiać polubownie, bo jest bardzo spokojnym człowiekiem, ale lojalnie mnie
        uprzedził, że jeszcze jedna taka odzywka mojej mamusi, i on nie wytrzyma. Suka
        jest bardzo rozpieszczona (głównie przeze mnie), zazdrosna, agresywna w
        stosunku do dzieci, ale my o tym wiedzieliśmy biorąc ją od rodziców. Mój mąż
        był i jest JEDYNYM człowiekiem, którego sunia słucha i któremu nie pokazuje
        swoich humorów. Pracował nad nią 5 długich lat, bo wiadomo było, że kiedyś
        pojawi się dziecko, że trzeba będzie jakoś to życie wspólnie sobie ułożyć. ALE
        ŻEBY MYŚLEĆ O ODDANIU??????? A co to jest? Mebel, stołek, który można sobie
        przestawić z kąta w kąt? Przecież to żywe stworzenie, żyje, czuje, kocha i jest
        bezgranicznie wierne. Nie wierzę, że prawidłowo dopilnowane, może zrobić
        krzywdę komukolwiek, a już szczególnie dziecku. Więc zamiast zastanawiać się
        komu i gdzie psiaka wyrzucić, spróbuj się z nim zaprzyjaźnić. Masz jeszcze
        trochę czasu na to, żeby to zrobić. I mam nadzieję, że Twój mąż nigdy nie
        pozwoli Ci podjąć tak głupiej decyzji która chodzi Ci po głowie. Zastanów się,
        masz być matką, a to wymaga ODPOWIEDZIALNOŚCI. Jesteś pewna, że będziesz umiała
        być odpowiedzialna za swoje dziecko, skoro masz problemy z odpowiedzialnością
        za zwykłe zwierzę? Zastanów się nad tym, proszę i nie rób zwierzęciu krzywdy.
        Poczekaj jak urodzi się Twoje dziecko i wtedy sama przekonasz się, jak zachwuje
        się psiak. Jestem pewna, że nic złego się nie stanie. Pozdrawiam i życzę
        słusznych decyzji. Agnieszka, Adaś i 10 letnia sunia Nunia.
        • marteczka77 Re: Pies a maleństwo 18.06.04, 09:33
          Ja tez mam pieska westyego wprawdzie jest maly ale wymaga duzo pielegnacji z
          mojej strony mam corke ktora ma 9 lat i oczekuje drugiego dziecka .Tez mamy dwa
          pokoje choc przerabiamy mieszkanie na trzy ale nie wyobrazam sobie oddania
          psiaka tylko dlatego ze bedzie ciasno i wiecej poaodow nie widze dzieci
          przewaznie dobrze znosza kontakt zpsem
    • olek73 Re: Pies a maleństwo 18.06.04, 17:57
      Ja mam psa,boksera 10-letniego,zawsze był zwariowany,ale 8 lat temu jak
      urodziłam synka,to nie było czulszej niani niż psisko,cały czas czuwał przy
      łóżeczku i przybiegał do mnie jak tylko synek otworzył oczka,moje dziecko
      trzymając się psa postawiło pierwsze kroki,a trzecie słowo świadomie
      wypowiedziene to było słowo pes.Teraz jestem w 2 ciąży ,menażeria się nam
      powiększyła,ale nawet przez myśl mi nie przeszło,aby pozbyć się któregoś ze
      zwierząt....To nieludzkie....
    • kornelcia75 Re: Pies a maleństwo 18.06.04, 19:10
      Hej.Poprostu mila zwaliła mnie z nóg,chyba jednak bedzie lepiej jak odda komus
      tego pieska bo moze ktos go jeszcze pokocha.Przeciez pies to nie zabawka,nie
      pomyslałas ze kiedys zajdziesz w ciąze?Trzeba było go wogóle nie brac.Mi by sie
      serce złamało na pół jakbym miała oddac moją 2,5 letnia bokserkę.Słyszałam ze
      dobrze jak dziecko chowa sie z psem.Mój synus pojawi sie na swiecie we wrzesniu
      i mam nadzieję ze pokochaja sie nawzajem.Juz teraz jak przychodza moje
      kolezanki z dziecmi to lata i bawi sie z nimi.Mam tylko jeden problem musze
      powoli oduczac jej spania z nami w sypialni...to bedzie trudne,Pisze to gdy mój
      mąz zkulony dzemie z Boną w objęciach,hehehe.Pozdrawiam
Pełna wersja