Dodaj do ulubionych

Uroki dziewiątego miesiąca...

21.06.04, 19:32
Ja już nie mogę.Jestem wielka jak słonica,przed sobą widzę tylko
brzuch.Stąpam jak king-kong,wciąż chce mi się spać,jestem rozdrażniona i
wciąż głoda.Nie wiem czy takie uroki ma dziewiąty miesiąc?Mój mąż schodzi mi
z drogi,bo od paru dni nie mówię tylko krzyczę,nawet pies jakoś dziwnie ssię
uspokoił.Nic mi nie pasuję,obrażam się za byle pierdołę,a od ciągłego
patrzenia na kalendarz dostanę chyba zeza.Ludzi którzy mnie pytają kiedy
wreszcie urodzę wysłałabym do alkaidy.Dlaczego jestem taka okropna,przecież
przez całą ciążę byłam taką optymistką,uśmiech nie schodził mi z twarzy,a
teraz-szkoda gadać.
Czy wy też tak macie czy ja jestem jakaś porąbana?Jak się czujecie w tym
ostatnim okresie ciąży?Też tak ponuro i źle,jak ja?Napiszcie mi proszę,bo ja
chyba mam jakąś depresję przedporodową czy coś takiego.Pozdrawiam
Jagoda i 37 tyg.niespodziewanka
Obserwuj wątek
    • aniuko Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 21.06.04, 19:47
      Witaj w klubie!! Ja tez juz nie moge - dzisiaj zaczal sie 39 tc!! I tak jak ty mam wszytkie tego objawy
      tylko, ze ja NIE MOGE spac i chyba to jeste jeszcze gorsze. A jak juz pomysle, ze jak urodzi sie maly to
      tez nie bede spala w nocy i ze to "niespanie" jest zupelnie bez sensu to mnie tak szlag trafia, ze dalej
      nie moge spac!!! Najbardziej zal mi mojej 4letniej coreczki, staram sie jak moge powstrzymywac moje
      humory w ciagu dnia (za to wieczor - bez kija nie podchodzic) ale czasami nie wytrzymuje i oberwie sie
      Kasiuni kazanie za glupote. Na szczescie jest juz moja mama wiec bidula ma kogos kto ma wiecej
      cierpliwosci. Nienawidze ludzi, ktorzy sie na mnie patrza jak na zjawisko a znajomi pytaja "to ty jeszcze
      w pojedynke" hhhhhrrrrrrrrrrrr....Mama mowi "nie przejmuj sie jeszcze tylko troszke" ale ILE bo ja juz
      nie moge!!! pozdrawiam cie mocno i jestem z Toba. Ania
      • dosiadpl Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 25.06.04, 14:09
        oj dziewczyny, ja tez mam juz dosc. U mnie to koniec 37 tygodnia i chyba
        zwariuje. Mecza mnei tez juz pytania typu: "to jeszcze nie urodzilas... albo
        uzalanie sie nade mna w stylu, biedna, jakie masz nogi spuchniete, dziecko jak
        ty wygladasz, biedactwo, nie martw sie za rok bedziesz juz szczupla... albo no
        kiedy on sie urodzi.."Doprowadza mnie to do szalenstwa, telefony chyba
        przestane odbierac by tego nie sluchac. do tej pory jakos nie puchlam a w tym
        tygodniu sie zaczelo i nogi mam jak balony. W dodatku mam cellulittis chyba
        wiekszy niz moja babcia, a brzuch taki ze nie wiem juz co na siebie wlozyc...
        choc pocieszam sie ze lepiej byc w 9 miesiacu teraz niz w grudniu czy styczniu,
        bo wtedy to ja nie wiem co bym nosila... W dodatku troche przeraza mnie mysl o
        maciezynstwie i porodzie, zaczynam myslec ze moze nie nadaje sie na matke...No
        i te inteligentne pytania w stylu nie boisz sie porodu... Zygac sie chce.
    • moss7 Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 21.06.04, 19:52
      Witam Cie Jagodo! Lacze sie z Toba w twoich przezyciach. Jestem w 36tyg i coraz
      bardziej jestem przygnebiona i nie wiem o co chodzi. Do tej pory bylam bardzo
      pozytywna osobka a tu nagle wszystko mnie drazni,nie moge sie na siebie patrzec
      w lusterku,te rozstepy,spuchniete nogi jak balony itd. Czas mi sie dluzy,
      wydaje mi sie,ze teraz zostalo mi tylko czekanie bo i tak nic innego nie moge
      robic,po 15min spaceru stopy nie mieszcza mi sie w klapkach.
      Rozumiem Cie bardzo dobrze,zycze Ci troche wiecej cierpliwosci i pomyslnego
      rozwiazania. Paulina i Maly kopacz.
    • inez21 Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 21.06.04, 20:14
      wiecie co ? Ja zaczynam dopiero 8 miesiąc a już czuję się tak jak to opisała
      jagoda.Jak pomyślę że dalej moze być jeszcze gorzej to chyba wyniosę się na
      bazludną wyspę!!!!!!!Bo jeśli nie to do porodu napewno zamorduję jakąś osobę
      pytającą kiedy urodzę!Ciąża trwa stanowczo za długo. Pozdrawiam was!!
    • grzegorz2 Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 21.06.04, 21:01
      Przyłączam się do Was dziewczyny. 35 tydz. U mnie nie jest tak źle z nastrojem,
      co do dolegliwości zewnętrznych to również zaczęły mi trochę puchnąć nogi i
      dłonie, twardniejący brzuch, mała na pęcherzu. Poranne wymiotki nadal są, a
      nudności w czasie dnia również występują. Czasami pojawiają mi się zawrotny
      głowy i duszność. Cieszę się z pogody, choć wszyscy marudzą, że zimno.
      Im bliżej porodu tym bardziej się boję (pierwszy)
      Pozdrawiam Agnieszka
    • betty1234 Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 21.06.04, 21:03
      No hej,
      Ja właśnie trochę się załamałam sad Wróciłam od mojej położnej, która
      stwierdziła, że prędko to ja nie urodzę i ona przepowiada mi poród nawet po
      terminie. Mały podobno jest jeszcze wysoko, szyjka niby skrócona ale ciasno jak
      diabli i o porodzie w czerwcu mogę sobie tylko pomarzyć.
      A ja mam dość, przytyłam jakieś 18 kg, pojawiły mi się rozstępy na udach,
      brzuchol wielki itp. Tak jak Jagoda - jestem ciągle głodna. Z domu nie mam
      ochoty wychodzić, w domu z kolei robić mi się juz nic nie chce - w sumie to juz
      wszystko przygotowane na przyjęcie malucha.
      Nie mam zielonego pojęcia co się dzieje - dobrze chociaż, że nie ma na razie aż
      takich upałów, bo byłaby już totalna załamka.
      Ale musimy to jakoś wytrzymać smile)) Jeszcze kilka tyg. i to dopiero będzie
      jazda - ale już chyba wolę taką niż tą która jest teraz.
      Pozdrawiam i życzę poprawy nastroju nam wszystkim,
      Beata i Oskarek (jeszcze w brzuszku smile) i nie wiadomo ile jeszcze???
    • keth Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 21.06.04, 21:14
      Ja juz tez mam dosyc. Po nocy nie sypiam, nogi i rece mi puchna. Bliźniaki
      kopia na przemian jakby sie umowiły "nie damy ,mamie spokoju " hehehehe.
      Miałam nadzieje ze lekarz powie no to rodzimy te maluchy a on ze na jego nos to
      jeszcze conajmniej dwa tygodnie. I ze dopiero wtedy zobaczymy. Zaraz kogos
      pogryze to mi bedzie lepiej, tylko ze w domu tylko mąz a on i tak schodzi mi z
      drogi i nie mam mu nic do zarzucenia - a szkoda!!
      Zycze lepszego niz moj humoru
      Kasia i dwie kluski niespodzianki
      • evita33 Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 21.06.04, 22:04
        oj i u mnie cisza w temacie a to juz 41 tydzień. Juz mi sie tez nic nie chce,
        ruchy mniejsze maluszka .Mam nadzieję ze juz niebawem
        • mada06 Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 21.06.04, 22:23
          u mnie też już 41tc, brzuchol wielki a synus nie mniej ruchliwy niż w
          poprzednich miesiącach. ciągle się pręży i wypina na cały świat. juz odliczam
          dni a raczej godziny i nie moge się doczekać aż maluszek będzie w moich
          ramionach.
          pozdrawiam magda i 41tyg miłosz
          • anettm Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 30.06.04, 16:36
            czesc - ja tez 41tc. Do niedzieli (termin) trzymałam się świetnie, pełny
            optymizm i luz. Teraz fizycznie tez OK (malo przytyłam 8kg - puchną mi tylko
            troche nogi, no i wczoraj wróciła zgaga), ale za to psychiczny dół. A Maleńka
            chyba zbyt dobrze się czuje w brzuchu, bo za nic nie chce wychodzić.
    • alu2 Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 21.06.04, 22:49
      Dziewczyny z radością wielką stwierdzam, że nasza upierdliwość i zmiany
      nastroju to NORMA ! Też mnie to dotyczy, a mój mąż ma mnie już dosyć choć
      spisuje sie dzielnie. Wszystko mnie drażni, to że siedzę w domu, nie mam siły
      iść na dłuższy spacer, nie mogę dźwigać zakupów, w nic sie już nie mieszczę,
      fryzurę mam beznadziejną , cellulitis na udach coraz większy, tyłek grubszy i
      siedzieć przed komputerem długo nie mogę bo mi brzuch przeszkadza. Kiedy to się
      skończy ? Mam termin na 09.07, lekarz powiedział że może wcześniej ale coś mi
      się nie wydaje. Wczoraj byliśmy w kinie i miałam bóle w dole brzucha ,
      pomyślałam może się zaczyna ... Nic z tego, po prostu mała naciskała na
      pęcherz. Ale bądźmy cierpliwe, już niedługo będziemy się śmiały z tych naszych
      humorów. Trzymajcie sie\ i dajcie znać jak będzie po wszystkim. Aha, macie już
      jakieś skurcze ?
      ola i 37 tydz. córcia
      • anna_maja77 Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 21.06.04, 23:48
        czesc, widze ze nie ja jedna mam drazliwy humor ostatnio...nawet moja tesciowa
        (b.mila i energiczna i bezposrednia) "oszczednie" sie do mnie ostanio
        odzywala...niby 37 tc,maialm wyjazd w sprawach rodzinnych w ostatni weekend,400
        km w jedna strone i torche sie balam ze a nuz cos sprowokuje... wytrzeslam sie,
        brzuszek czesciej twardnial + bol podbrzusza ale wrocilam spokojnie,
        odespalam... i te same dolegliwosci od 2 tyg troche sie nasilajace (puchniecie,
        klopoty ze spaniem,skurcze nog, itp) a wydaje mi sie ze zdnia na dzien jestem
        coraz ciezsza - dzis krotki spacer a ja juz zmeczona na maxa - nie chce tak,
        ciaza w miare lekko zleciala a na koniec wszystko...
        niby 3 tyg do porodu, moja gin w zeszlym tyg powiedziala ze moge teoretycznie
        urodzic w nastepnym tygodniu (czyli teraz, bo dziecko jest na pewno duze, moj
        brzuszek zdecydowanie) ale na razie nie mam objawow - i umowila sie na wizyte
        za 2 tyg...
        jestem na zwolnieniu w domu, zabralm sie za porzadki, nie wiem ile moge skoro
        szybko sie mecze, zwlaszcza staniem, irytuja mnie okna - mam chetke na ich
        umycie ale jednoczesnie nie chce prowokowac ... moja umowiona polozna
        powiedziala ze od poczatka lipca moge zaczac stymulacje (np. masaz
        brodawek)...brzuszek chyba sie obnizyl - a'propo czy dzieci przed porodem juz
        sie nie kreca? moj jeszcze fika, choc nizej... no i czasem takie dziwne
        twardnienie i bol podbrzusza - jakby naciskal ktos od gory...a ja niby
        juzaczynam byc znuzona ciaza - ale jakos jeszcze chyba nie chce rodzic...
        poki co moj troskliwy kochany mezus przytuli - choc od dluzszego czasu unika
        glaskania itp. bojac sie "zaszkodzic" - moze w lipcu bedzie inaczej bo jeszcze
        mnie drazni ze jestem pobudzona a tu nic od ukochanego...poza przytuleniem...
    • muminek1000 Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 22.06.04, 00:27
      Witam,tak to już jest dziewczyny.Wszystkie dolegliwości o których piszecie
      dotyczą prawie każdej kobiety w ciąży (na ostatnich nogach).Dla mnie najgorsze
      były głupie pytania typu-co ty jeszcze robisz w domu ?(po terminie).Do szału
      doprowadzali mnie wszyscy ci,którzy dotykali mojego brzucha mówiąc-Kuba
      wychodz.Natomiast hiper-doła dostałam w szpitalu,kiedy widzialam,że jedna z
      drugą już urodziła a ja chodzę jak ten hihopotam.W końcu przyszedł czas i na
      mnie.Po porodzie czułam ulgę ale również ogromną pustkę,że coś się na zawsze
      skończyło.Oczywiście wszystkie smuteczki odchodziły kiedy spojrzałam na Kubę...
    • love77 Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 22.06.04, 01:02
      Ja też dostaję szału. Są momenty, że czuję się naprawdę świetnie i mogłabym tak
      trwać. A potem nagle zaczynają mnie boleć plecy, głowa, najczęściej w nocy, nie
      mogę spać i wariuję. Chce mi się tylko płakać. Oprócz tego nikt mnie nie
      rozumie!! Nie mogę się już z nikim spotykać i debatować na temat: kiedy się
      urodzi!
      A dziś mój synek tak wariuje, że mogę tylko leżeć.
      Pozdrawiam wszystkie mamy zbliżające się do mety!!

      Love77 z małym rozbójnikiem (37 tydz.)
    • julip Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 22.06.04, 01:31
      Wiec nie jestem sama.Spac w ogole nie moge,do tego ciagle wydaje mi sie,ze moze
      juz sie zaczyna-mam bole krzyza,skurcze co 10 minut-i po godzine przechodzi(tak
      juz od kilku dni).Jestem juz tym zmeczona.Z pierwsza corcia bylo latwo-zaczely
      sie skurcze,to po kilkunastu godzinach juz sie urodzila(zadnych boli i skurczy
      wczesniej).Pozdrawiam.Justysia-mama Julii(2001)i 38tyg.dziewuszki.
      • bei Juli.....śpisz??????? 22.06.04, 02:15
    • aaniaaa Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 22.06.04, 08:02
      Dziewczyny! Solidaryzuję się z Wami rękami i nogami.Ja też już nie wyrabiam.
      Non stop zrzędzę jak stara baba. Narzekań nie ma końca. Generalnie wszystko mi
      przeszkadza i dołuje. Bóle kręgosłupa masakryczne,wstawanie w nocy, mam
      wrażenie,że nie chodzę tylko się turlam. Mojej 4- latce biednej dostaje się
      czasem za nic, biednemu mężowi zresztą też. Co chwilę gdzieś mnie
      uciska,gniecie. Koszmar. Jednak pocieszające jest to , że finał już niedługo smile
      Oby tylko zdrówko dopisało...
      Pozdrawiam. Ania i 36/37 surprise.
      • natalia19 Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 22.06.04, 10:34
        Zaczęłam 9 miesiąc wczoraj i powiem wam, że czuję się tak jak od poczatku ciąży, a więc żadnych problemów oprócz zadyszki przy spacerze, niewygody podczas spania i leżenia. Poza tym przy tej pogodzie nie ma mowy o puchnięciu, więc jest doskonale. Życzę tych kilku tygodni spokojnych, wykorzystajcie ten okres tylko dla siebie!!!!!!!!!!!! Ja np. czytam, spaceruję, spotykam się z przyjaciółakami, dodam że na zwolnieniu jestem dopiero od tygodnia...Pozdrawiam z małym Jankiem w brzuchu.
    • ester77 Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 22.06.04, 08:59
      No to witajcie w klubie wielkobrzusznych,rozdrażnionych przyszłych mam.Jestem
      jak bomba zegarowa,bez kija nie podchodź.Ciotki,które dzwonią co dzień z
      pytaniem "no już,nie?to kiedy?"-zabić!Nie mogę jestem jak wielki balon,skurczów
      zero,twardnienie brzucha,to i owszem,ale to mnie też już irytuję.Nie wiem kiedy
      to się wreszcie skończy.Mąż powinien dostać nagrodę Nobla za cierpliwość,dom
      błyszczy jak nigdy(to zasługo mojej sistry),a ja najczęściej leżę i
      narzekam,chodzę i narzekam,siedzę i narzekam-oczywiście.NIECH TO SIĘ JUŻ
      SKOŃCZY!Pozdrawiam.
      esterka mama 36 tyg.Pawełka
    • elzi Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 22.06.04, 09:39
      hej wam,
      ja jestem dopiero w 32 tygodniu a juz jestem rozdrazniona, oslabiona, czuje sie
      potwornie. Bola mnie strasznie plecy w kazdej pozycji siedzenia. Najlepiej jest
      lezec, ale nie moge, bo jeszcze bede 2 tygodnie pracowala. Meczy mnie juz to.
      Jestem strasznie ociezala, bo przytylam juz 25 kg. Wcoraj lekarz sie wystraszyl
      i powiedzial mi, ze to stanowczo za duzo. Mam na siebie uwazac, ale nie wiem,
      co za bardzo zrobic, zeby dalej nie tyc. Przeciez dzidzia rosnie, powieksza
      swoja mase szczegolnie teraz w ostatnich miesiacach. A ja wcale nie jem wiecej,
      jak jadlam wczesniej. Ja sie tocze, nie chodze, puchne i dretwieja mi rece i
      nogi. To jest strasznie nieprzyjemne i nie wiem, kiedy to sie skonczy. Juz nie
      moge wytrzymac, a tu jeszcze tyle tygodni przede mna! Zaczyna sie koszmar. Oby
      tylko to lato bylo chlodne, bo nie wyrobie.
      Pozdrawiam,
      elzi
      • kirania koncoweczka 22.06.04, 11:26
        witam dziewczeta po przejsciach!!smileja juz na wylocie!!jutro
        termin!wariuje!!!!krzy zmi trzasnal,nogi cale w cellulicie (zuwazylam g dopiero
        teraz)wieczny zly humor,spac nie moge!!!!!!!!ale co najgorsze czekanie czekanie
        czekanie czekanie!!!!!!ale co smojej zuzi nie chce sie wychodzic za
        bradzo!!ludzialm si eze bedzie wczensiej ale nic z tego!ufff.juz nie moge sama
        ze soba!!!wiec jak moj kochany maz wytrzymuje ze mna to nie wiem.jeszcze do tego
        te telefony!!rodzisz ?rodzisz?aaaaaaaaaaa.przeciez jak bym rodizla to raczej w
        domu nie siedziaalbym!!no nic.pozdrwaiam was i zycze cierpliwoscismile))))
        • anitkak Re: koncoweczka 22.06.04, 11:43
          Taaak, bardzo spodobał mi sie ten watek. Myslałam ,ze to tylko ja taka
          "użalająca sie" nad sobą jestem. U mnie 35 tydzień, cellulit koszmarny na
          nogach, rozsteoy na piersiach, puchnace rece i nogi. Przy komputerze długo nie
          mogę siedziec bo się dusze, tzn. źle mi sie oddycha. Tyję na potęge, juz
          przestałam się wazyć. Na pytanie "no to kiedy rodzisz" zaczęłam bezczelnie
          odpowiadać "nie powiem".na uwagi "moja kolezanka z takim brzuchem dawno
          rodziła" mogłabym kopać, gdyby nie to ,że bolą nogi.
          Pozdrawiam was wszystkie serdecznie i łączę się w zniecierpliwieniu,
          Anita
    • aluc Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 22.06.04, 11:31
      największym urokiem dziewiątego miesiąca jest to, że brzuch nie płacze, nie
      chce jeść, nie robi kupy i co do zasady daje poleżeć, a czasem i pospać smile))

      wspomnicie moje słowa he he he
    • ewkam1 Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 22.06.04, 11:35
      Witam!
      Mi zostalo 10 dni do terminu... Czuje sie tez juz fatalnie. Chodze jak
      pingwinek, bole w kroczu daja o sobie znac juz od dluzszego czasu. MegaZGAGA
      meczy mnie okropnie, a najbardziej z czym walcze to sennosc. Czy tez tak macie?
      Potworne zmeczenie-sennosc dopada mnie w najmniej oczekiwanym momencie. Moze to
      wynik nieprzespanych nocy? Latam do ubikacji kilka razy w nocy, wstanie z lozka
      sprawia mi straszny bol...
      Mam wrazenie, ze nigdy nie urodze... Jeszcze kilka dni temu balam sie porodu,
      tej chwili, kiedy zlapie i nie bedzie odwrotu. Teraz jestem juz tak zmeczona,
      ze chce, zeby to odbylo sie jak najszybciej... Strach jest, ale to chyba sprawa
      drugorzedna.
      • sugar_mama_danielcia Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 22.06.04, 12:23
        Ja tez taka bylam w poprzedniej ciazy. A termin porodu sobie minal i czekac
        trzeba bylo dalej...
        Teraz z kolei mam inny problem. Jestem w 28 tyg ciazy z kolejnym dzieckiem i od
        tygodnia czuje sie (i wygladam) jakbym byla w 9 mies. I humor tez mi sie
        popsul, glownie dlatego, ze ledwo co sie ruszam, wszytsko boli a tu trzeba
        jeszcze latac za 17 miesiecznym dzieckiem. I jak sobie pomysle, ze to jeszcze 3
        miesiace do rozwiazania...zazdroszcze Wam, ze Wy juz tuz przed meta smile)

        Pozdrawiam
        Sugar
        • jagoda1977 Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 22.06.04, 13:24
          Dziewczyny dzięki za tak duży odzew.Popłakałam się czytając wasze posty.Nie z
          użalania się nad wami,tylko ze śmiechu-naprawdę.Wszystkie jesteśmy w podobnych
          nastrojach i mamy podobne bolączki.A ja już myślałam,że to depresja przed
          porodowa(gdzieś o tym czytałam).Dzisiaj w nocy ja też nie mogłam spać,bo
          nabiłam sobie głowę opowieściami sąsiadki na temat okropności
          porodowych.Pozdrawiam.
          Jagoda i 37/38 tyg.niespodziewanka
    • ester77 Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 22.06.04, 16:55
      Ja mam nową dolegliwość,a mianowicie JA MAM CHYBA HEMOROIDY,czy jak to się tam
      nazywa.Już kilka dni z rzędu miałam wielkie zaparcia,ale od dzisiaj doszło do
      tego krwawienie z odbytnicy.Najpierw pomyślałam,że to z pochwy i aż z powrotem
      usiadłam na klozecie.Do tego wielki ból i szczypanie.Dziewczyny co ja mam z tym
      zrobić?Może któraś miała,lub ma podobne dolegliwości.Błagam odpiszcie.Z góry
      dziękuję.
      Esterka mama 36 tyg.Pawełka
      • kirania Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 22.06.04, 18:07
        witam znowu!!ja podjelam si eodwaznej decyzji i postanowilam isc na spacer!!wiem
        ze to komiczne ale od jakiegos tygodnia moj krzyz porostu przestal chodzic tak
        jak trzeba!!powaznie!!cala ciaze bylam baaaaaaaaardzo aktywna a teraz??jak ide
        wygladam jak kaleka!doslownie!!!!!ciagne za soba lewa noge a brzucho wypinam
        koslawo w przod moj maz ma niezly ubaw a mi sie cisna a lzy do oczu bo mam juz
        dosc!!!!!chce sie ruszac bo wiem ze tomoze wywola moja mala zuze do przyjscia w
        me ramionasmile))bo cos nie ma ochotysadpozdrawaim
      • agajen Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 22.06.04, 18:45
        TO IDŹ KONIECZNIE DO LEKARZA-PROKTOLOGA!!!! TO NIE SĄ ŻARTY
    • asikx Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 22.06.04, 20:12
      Witam,
      ja jestem dopiero w 34 tygodniu i wczoraj jak zaczęłam czytać ten wątek - to mi
      się wydawało - o jak mi dobrze a mi nic nie dolega...
      A dziś wstałam z bólem krzyża i rwą kulszową (dokucza mi od początku ciąży ale
      ostatnio jakby rzadziej), MEGA - zgaga to też norma (mam nadkwasotę nawet bez
      ciąży), brzucho twardnieje, dzidzia się tak wypina że chyba mi się wyrwie
      bokiem łamiąc żebra. Oddychać ciężko, niewygodnie w każdej pozycji - czy
      siedzę, czy leżę o dłuższym staniu w ogóle nie ma mowy.
      Całe szczęście że mało przytyłam i jest w miarę chłodno więc nie puchnę. Z tym,
      że każdy mnie czule pociesza że teraz to dopiero utyję, i że ten koniec to jest
      najgorszy... I tak sobie myślę, że chyba natura tak męczy człowieka na finał,
      żeby już nie zważając na strach przed porodem chcial urodzić.
      Boję się co będzie dalej...
      Pozdrawiam,
      Aśka (z całą gamą dolegliwości - sanatorium pod klepsydrą...)
    • niki80 Re: Kochane ciężarówki!!! 22.06.04, 21:45
      Wiem,ze łatwo mi Was pocieszać, bo ja już jestem po. Domyślam się też jak jest
      Wam trudno, jak macie już dość...ale postarajcie się jeszcze troszkę wytrzymać.
      Piszę to dlatego, bo ja nie donosiłam ciąży. Urodziłam pod koniec ósmego
      miesiąca i oddałabym wszystko,żeby cofnąć czas i ,żeby to się nie zdarzyło.
      Mogę teraz stwierdzić,że wolałabym chyba chodzić w ciąży ze 2 lata, niż urodzić
      choćby o jeden dzień za wcześnie. Postarajcie się znaleść jakieś pozytywne
      strony tego oczekiwania- najważniejsze,że DONOSIŁYŚCIE Wasze dzieciaczki, każdy
      dzień , każda godzina ,którą te kruszyneczki spędzają w Waszych brzuszkach, są
      dla nich na wagę złota. Niech sobie dojrzewają u Was w swoim tempie, a Wy
      postarajcie się odpocząć i na swój sposób cieszyć sę ostatnimi dniami ciąży. A
      wierzcie mi,ze jeszcze zatęsknicie za brzuszkiem i kopniakami..Przepraszam
      jeśli kogoś uraziłam, bo w sumie może nie powinnm się wypowiadać, przecież
      temat mnie nie dotyczy.Ale naprawdę chciałam Was podnieść na duchu.
      Pozdrawiam,życzę miłego oczekiwania i zdrowiutkich bobasków!!!
    • mkostki Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 23.06.04, 00:45
      Kochane
      U mnie 37 tydz., 16 kg do przodu. Jestem słoniem z cellulitem i rozstepami na
      udach. Do tego przeraźliwie puchna u drętwieja mi palce rąk - w opuszkach
      właściwie nie mam czucia!!! Dosyc trudno się z tym pisze na klawiaturze, a tu
      oczywiście ciągle nowe rzeczy do zrobienia na kompie -akurat dostałam prace
      zleconą na duże tłumaczenie no i oczywiście nie pogardziłam! A i tak klepanie w
      klawiaturę lepsze niż spanie - bo kiedy leżę to te dłonie tak puchną, ż emam
      wrażenienie, że je zaraz rozerwie.
      Strasznie szybko się męczę i okropnie mnie to denerwuje - czuję się wyczerpana
      po umyciu 4 talerzy!
      Humor mam nawet, nawet, ale za to o wszystko się czepiam mojego biednego męża.
      Najlepiej na scharakteryzowanie tego czasu nadaje się popularne
      powiedzenie "jak nie urok to sraczka, jak nie sraczka, to przemarsz wojska". No
      bo tak: jak leżę - to bardziej puchnę, jak nie leżę - to się czuję zmęczona.
      Jak chodzę to drętwienie trochę przechodzi, ale za to pojawia się ostry ból w
      pachwinie.
      Całe szczęście, ze lato takie mało letnie jak na razie, bo dzisiejsza
      stosunkowo wysoka temperatura spowodowała u mnie puchnięcie nóg i skok
      ciśnienia. Przynajmniej mam nadzieję, ze to ostatnie to dlatego, ze się
      zgrzałam przed wizytą u lekarza, bo inaczej wolę nie mysleć...tzn. wolę nie
      mysleć, ale oczywiście mam juz przed oczami siebie w szpitalu w związku ze
      stanem przedrzucawkowym. Jutro lecę pozyczyc ciśnieniomierz.
      Zrobilismy dziś z mężem objazd po kilku szpitalach - wszędzie tłok! I wygląda
      na to, że dylemat który szpital rozwiąże się sam - po prstu pojedziemy tam,
      gdzie będzie miejsce.
      PO dzisiejszej wizycie u gina, który stwierdził, że skraca mi się szyjka -
      jestem przekonana, że urodzę za dwa tygodnie, bo wydaje mi się, że obnizył mi
      się brzuch, ale juz naprawde sama nie wiem.
      Pozdrawiam wszystkie dziewiątomiesięczne!
      Magda i Antoś
    • jagoda1977 Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 23.06.04, 09:29
      Ja właśnie wróciłam od położnej,która stwierdziła,żebym jednak naciskała mojego
      gina o cc.Dzieciak jest jak olbrzym,a do tego mam rozwarcie na dwa palce.Wizyta
      u gina dopiero we wtorek,a tak poza tym wszystkim to czuję się troszkę
      lepiej.Może to ta wizja szybkiej cesarki podniosła mnie na duchu.Nie wiem.W
      każdym bądź razie czuję się lepiej!Pozdrawiam
      Jagoda i 38 tyg.niespodziewanka
    • fey Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 23.06.04, 09:42
      Nie jestem sama!!!
      Cała ciążę znosiłam bardzo dobrze, aż mój Mężczyzna się dziwił: zero wymiotów, mdłości, zachcianek,
      puchnięcia i tego typu 'fajnych' objawów. Teraz (termin na 27.06), od 3 dni nadrabiam za całe 9
      miesięcy!!! Nogi puchną jak banie, pospać nie bardzo można, nastrój jak huśtawka, a jak przyjrzałam
      się skórze na brzuchu to się popłakałam. telefon chyba w końcu wyłączę, bo mnie już denerwują
      pytania: 'Już? Jeszcze? Kiedy sie rozdwajasz? Nie boisz się?!' Wrrrrrrrr
      Mam tylko nadzieję, że się nie przeterminuję, bo inaczej chyba kogoś wcześniej zagryzę.
      Fey+Krzyś(4 dni do terminu!)
      • natalia19 do Jagoda... 23.06.04, 10:05
        A jakie duże masz baby, bo moje też niczego sobie??? Jakie sznse na cc? Pozdrawiam natina
        • jagoda1977 Re: do natalii19. 23.06.04, 12:08
          Nie wiem dokładnie ile waży.Dwa tyg.temu usg mówiło coś o 3800,ale przez te dwa
          tygodnie ile jeszcze przybrało to nie wiem.Usg we wtorek,no może w
          poniedziałek,ale położna dzisiaj stwierdziła,po długim usciskaniu mojego
          brzucha,że na jej oko to ponad 4 kg. sobie waży to moje niemaleństwo.Decyzja co
          do cc zależna będzie od tego usg i mojego marudzenia.Nie wyobrażam sobie
          urodzić takiego kolosa.Tym bardziej,że dzieci w mojej rodzinie rodzą się duże
          zawsze ok 4kg.a wizja porodu kleszczowego,czy vacum powoduje u mnie histerie.
          A twoje ile sobie waży i na kiedy masz termin?
          Jagoda i 38 tyg.niespodziewanka
      • kasia_mama_krzysia Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 23.06.04, 11:00
        widocznie dopiero w drugiej ciąży docenia się uroki dziewiątego miesiąca...
        Mnie nic nie jest w stanie zepsuć dobrego humorku - gnębią mnie prawie
        wszystkie wyżej wymienione dolegliwości z chroniczną bezsennością włącznie, ale
        jest to jedynie znakomity pretekst, żeby nie ruszać się z wygodnej miejscówki
        na kanapie; trochę zamieszania w tę sielankę wprowadza mój wulkaniczny
        czterolatek, kiedy wraca z przedszkola, ale wtedy wstaję i zaczynam pokazowo
        sapać, łapiąc się za brzuch, a mąż natychmiast zabiera synka na podwórko,
        zapewniając mnie w locie, że jak wróci to pozmywa - no, miodzio.
        Jak sobie pomyślę, że za parę tygodni przyjdzie mi ganiać między płaczącym
        noworodkiem a zazdrosnym czterolatkiem, próbując zrobić siedem rzeczy
        równocześnie, to szczerze żałuję, że nie jestem słoniem - u nich ciąża trwa dwa
        lata.

        Pozdrawiam ciepło wszystkie wielkobrzuche
        Kasia
    • alu2 Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 23.06.04, 15:47
      Dużo nas ! To dodaje otuchy i problemy te same. A co z syndromem wicia
      gniazdka, porzadki i itd. - u mnie nie istnieją , a u Was ? Nic mi się nie
      chce a zrobienie sobie obiadu sprawia mi wielką trudność. Może to znaczy , że
      jeszcze długo czekania przed nami ?
      ola i 38tyg. mała
      • ester77 Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 23.06.04, 15:59
        Co do syndromu "gniazda"ja jestem zasyndromowana bardzo.Mieszkanie aż lśni(to
        zasługa bardziej mojej siostry niż moja),a ja wciąż biegam ze ścierką i
        mopem.Ubranka mojego Pawełka poprane i poprasowane i tylko zostało mi
        czekanie...Pozdrawiam
        Esterka mama 36/37 tyg.Pawełka
        • jagoda1977 Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 25.06.04, 08:11
          Do moich wspaniałych dolegliwości doszło właśnie puchnięcie dłoni i ból
          nadgarstków.Czy któraś z was to ma?Obudziłam się i od tej pory nie mogę zginać
          palców.Co to za cholera?Pozdrawiam.
          Jagoda i 38 tyg.niespodziewanka
          • 24kasia24 Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 25.06.04, 12:11
            Cześć Dziewczynki! Łączę się z Wami i mam nadzieję że już niebawem urodzę .Na
            dzisiaj mam termin a tu żadnych oznak zbliżającego się porodu. A moje nóżki już
            ledwo ledwo... Troszkę się martwię bo dzidzia dziś taka spokojna... ale jutro z
            samego rana jade na ktg. Mąż się ze mnie śmieje że pewnie już zostanę w
            szpitalu bo jak się nasłucham krzyków rodzących to od razu mnie weżmie. A
            szczerze mówiąc bardzo bym chciała już mieć maluszka przy sobie zresztą chyba
            nie ja jedna smile. A te ostatnie dni czekania to niezły sprawdzian dla nerwów ...
            Pozdrawiam gorąco smile!
          • maruda13 Już mam dość.... 25.06.04, 13:38
            Jejku ja już naprawde nie mogę - pomijając "moje" dolegliwości (wysiada juz mi
            wszystko - dodatkowe 22 kg robi swoje, nie wysypiam się - bo jak z takim
            brzucholem, chciałabym już maluszka zobaczyć) ale najbardziej wykańczają mnie
            "komentarze" jakby nie było innych kobiet - pomijam kolezanki które w ciąży nie
            były i nigdy nie rodziły - w końcu skąd mogą wiedzieć że termin to tylko
            orientacyjna data ale kobiety, które rodziły - chyba bym zagryzła wszystkie
            łącznie z moją mamą. Te ciągłe gadki - że przytyłam strasznie (sama wiem o tym
            najlepiej bo ja noszę ten ciężar), że strasznie zbrzydłam w tej ciąży (zawsze
            myślałam że kobieta jest ciężarna po to aby dziecko się rozwijało w jej łonie a
            nie po to aby ładniec lub brzydnąć), że mam całą twarz okroszczoną (mam
            lusterko,więc wiem) i od prawie dwóch miesiący, niezmienne pytanie - Kiedy ja w
            końcu urodzę?? - chociaż wszyscy dokładnie wiedzą że termin mam na koniec
            czerwca) Tylko zamknąć się w domu i nigdzie nie wychodzić...
            • 24kasia24 Re: Już mam dość.... 25.06.04, 16:18
              Doskonale Cię rozumiem bo codziennie dzwonią do mojego domu ciotki, babki z
              zapytaniem czy ja już urodziłam. Nagle wszyscy zaczęli się interesować moją
              osobą. I te głupie pytania w stylu jakie imię i oczywiście komentarz jak wy
              będziecie do niego bądz jej i mnie się takie imię podoba... a ja już mam
              serdecznie dość tych kąśliwych uwag i komentarzy. A ilekroć idę na zakupy i
              spotkam kogoś znajomego a nawet wścibską sąsiadkę jest to samo. Najchętniej
              wysłałabym tych wszystkich milutkich ludziaków w kosmos na wieki wieków! A co
              do wagi i mojego wyglądu też nie obeszło się bez echa ale szkoda komentarza bo
              musiałabym się zdenerwować a to maluszkowi nie służy. Najlepiej jest każdą
              złośliwą uwagę odeprzeć również złośliwym komentarzem zauważyłam że to skutkuje
              bo na początku się bardzo denerwowałam i nie odzywałam się dla świętego spokoju
              ale w imię czego ja mam siedzieć cicho podczas gdy ktoś mnie bezczelnie
              prowokuje. A wagą się nie przejmuj, najważniejszy jest maluszek! Schudniemy
              szybciej niż tym wszystkim tłustym babskom i milutkim koleżankom się wydaje smile!
              Głowa i uszki do góry! Nie jesteś sama! Pozdrowionka! Kasia i 40 tyg.
              Niespodzianka!
              • maruda13 Re: Już mam dość.... 25.06.04, 17:28
                i ja Kasia - czyżby taki nasz Kasiny los??
              • cytrynka3 Re: Już mam dość.... 25.06.04, 18:01
                Hej
                Ja dopiero 26 tydzień, samopoczucie całkiem niezłe, ale mam ponad 10 kilo na
                plusie (przy 150 cm wzrostu). Ponieważ z mamą nie widziałam się od 4 stycznia
                (mieszkam zagranicą), przez telefon powiedziałam ile przytylam, to usłyszałam,
                no to jesteś gruba?
                Hmm, oburzające, nie jestem gruba tylko w ciąży.
                Ale to moja druga ciąża i wiem, co mnie czeka w dziewiątym miesiącu, teraz
                będzie jeszcze weselej - moja córcia ma 14 miesięcy i lubi po mnie skakać, wtedy
                obiad podjeżdża mi pod gardło.
                Generalnie cenię to, że nie jestem w Polsce, przez telefon rozmawiam tylko z
                mamą, siostrą i sporadycznie z teściową. Z głowy mam telefony od innych osób z
                głupimi pytaniami. Mam nadzieję, że podobnie jak w ciąży z Julcią, wyżej
                wymienione osoby nie będą nigdy zadawały wkurzających pytań (Julcia urodziła się
                10 dni przed terminem, więc nie bardzo miały okazję).
                Obawiam się bezsenności w 9 miesiącu, i chyba trochę porodu, a raczej tego co po
                porodzie, czyli połogu - poprzedni źle wspominam z powodu uszkodzenia kości.
                Pozdrawiam Was Kobietki i trzymajcie się cieplutko. Jak ja urodzę na początku
                października, to Wasze dzieciaczki będą ładnie trzymać główkę leżąc na brzuszku,
                a Wy będziecie wygojone. Wtedy liczę na pocieszenie, że połóg kiedyś mijasmile))
                Pozdrawiam z pozytywnym nastawieniem póki co
                Cytrynka
                • 24kasia24 Re: Już mam dość.... 25.06.04, 21:12
                  Dziewczynki! Właśnie zaczął mi odchodzić czop śluzowy więc może już niebawem
                  będę mamusią! Ale mi się humorek poprawił! Życzę wam tego samego! Jutro idę na
                  ktg a nuż może coś się zacznie smile. Co to połogu to boję się go chyba bardziej
                  niż samego porodu ale pocieszam się że to nie będzie trwało wiecznie i kiedyyś
                  się skończy! Kasiunia! Duża bużka dla CIEBIE! Trzymajcie się cieplutko mamusie
                  i brzuszki!
                  • alu2 Re: Już mam dość.... 27.06.04, 17:39
                    Oj to już nie ddługo , ale masz fajnie też bym chciała wiedzieć na czym stoję
                    ola i Zosia 38tydz
    • betty1234 Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 27.06.04, 14:17
      Hej Dziewczyny,

      Ja już jestem po smile)) Oskarek urodził się 24 czerwca o 23.14, miał 3190 i 54
      cm. Niestety miałam cc, ale już dziś wróciłam do domciu i jest ok. Napisze
      później coś więcej - pozdrawiam,
      Beata
      • jagoda1977 Re: do betty 1234 27.06.04, 20:03
        Ty farciaro!Ja też mam mieć cc,tylko jeszcze nie wiem kiedy(we wtorek idę na
        wizytę i dowiem się wszystkiego)Napisz proszę jak to wszystko wyglądało,jakie
        miałaś znieczulenie i jak czujesz się teraz.No wiesz czy bardzo boli i jak z
        karmieniem piersią.Jeszcze raz gratuluję ci strasznie gorąco.Pozdrawiam.
        Jagoda i 38 tyg.niespodziewanka
        • betty1234 Re: do betty 1234 27.06.04, 21:04
          Więc na razie tak w skrócie smile Zaczęło się u mnie generalnie od najgorszego
          czyli w czwartek o 13.30 siedząc przed komputerem poczułam coś gorącego między
          nogami smile okazało się, że pękł mi pęcherz. Zadzwoniłam do położnej ze szkoły
          rodzenia (ma akurat urlop) ale kazała mi do sibie przyjechać. Zbadała mnie i
          stwierdziła, że to rzeczywiście pęcherz ale problem w tym, że szyjka skrócona
          nadal tylko o 1/3 a rozwarcie na 1,5 cm. Pojechałam do szpitala gdzieś po
          16.00. O 16.30 po przyjęciu podłączyli mi KTG - niby wszystko ok ale ciśnienie
          skoczyło mi na 160/100. Po 19.00 podłączyli mi oksytocynę no i zaczęła się
          masakra. Bóle niesamowite a do 22.30 szyjka skrócona ale rozwarcie tylko 2 cm.
          Ciśnienie nadal wysokie więc podjęli szybką decyzję o cc. Miałam znieczulenie
          ogólne, obudziłam się gdzieś koło godz. 1.00 i już było po wszytskim. Do rana
          wysyłałam już tylko smsy rodzince i znajomym bo ogólnie oprócz bólu rany po
          cięciu czułam się ok. Jestem happy bo mój mężulek, który nie wyobrażał sobie
          nawet bycia przy porodzie był przy mnie a potem przy maluchu cały czas.
          Mały urodził się o 23.14 z wagą 3190 i 54 cm. Dostał 9/9/10. Ponieważ zarówno
          on jak i ja czuliśmy się świetnie dziś już wypuścili nas ze szpitala. Do piersi
          przystawili mi go jeszcze w nocy po zabiegu ale trwało to krótko a dziś już
          idzie świetnie. Właśnie przed chwilą skończyliśmy kąpiel i prawie godzinną
          wyżerkę. Brzuchol trochę boli ale nic to jakoś przeżyję, nawet się cieszę bo
          załatwiam wszelkie potrzeby bez żadnych problemów. Stanęłam dziś też na wagę smile
          na razie na minus 8 kg (przytyłam 18 więc jeszcze troszkę zostało ale mam
          nadzieję nie będzie to duży problem przy karmieniu). Mówię wam tak to jakoś
          szybko zleciało, że sama jestem w wielkim szoku. Jutro postaram się umieścić
          pierwsze fotki małego na forum to dam znać.
          Trzymam kciuki za te, które jeszczę są przed i pozdrawiam serdecznie,
          Beata i Oskarek (nareszcie poza brzuszkiem) a do mojego terminu jeszcze tydzień
          od dziś hahaha
          • latajacamysz Re: do betty 1234 28.06.04, 20:20
            Gratulujemy!! smile
            Ja mam jeszcze 4 tygodnie czekania, ale mała szansa na wcześniejszy termin.
            Nawet mój drogi mężulek zażyczył sobie, że ma być dzidziuś punktualne, bo 23
            lipca (termin) to jego urodziny wink Taki prezent sobie wymarzył, a ja mam juz
            dość tego noszenia... smile
            Pozdrawiamy w 36 tygodniu
        • betty1234 Re: do betty 1234 29.06.04, 09:10
          Hej są już fotki mojego szkrabika smile))
    • jzbik23 Re: Uroki dziewiątego miesiąca... 27.06.04, 14:25
      Ja tez juz nie moge...Jestem w 37 tyg.i czuje sie coraz gorzej.A dzis chyba mam
      jakies apogeum dolegliwosci.Jestem slaba,rozdrazniona i nic mi sie nie
      chce.Nawet ciezko mi sie oddycha i gada.Zaczyna sie deprecha?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka