Dodaj do ulubionych

LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:)))

    • fasola25 jestesmy juz w domu z Wiktoria 14.07.05, 18:58
      Wiktoria urodzila sie 10 lipca
      wazyla 3200 mierzyla 51 cm
      jestesmy juz w domku i czujemy sie wspaniale
      zycie jest piekne !!!!
      • karotka11 Re: Krem 14.07.05, 20:07
        Jeśli chodzi o krem taki na wyjścia to jest niewielki wybór. Krem dla
        niemowlaka nie może zawierać filtrów chemicznych. Mi polecono Nivea z filtrem
        30. Kupiłam też droższy SVR z fitrem 50, ale okazało się, że jest on w kolorze
        fluidu, więc dziwnie trochę będzie wyglądało dziecko nim posmarowane, jakby
        miało samoopalacz nałożonywinkWszystkie te informacje wyczytałam z forum z
        ekspertem.
        Pozdrawiam,
        Iwona i 38t Kajtek
        • mama75 Re: Krem 14.07.05, 23:22
          nam tez na szkole rodzenia polozna mowila o kremie z filtrem naturalnym SVR i
          jeszcze jedna firma
      • karotka11 Re: jeszcze coś 14.07.05, 20:10
        Gratulacje dla kolejnych mam.
        Zapomniałam jeszcze powiedzieć, że zakupiłam dzis spirytus 70%. Nie będę
        musiała go sama robić! Szukajcie w Geancie w dziale z alkoholami z niebieską
        etykietą. Jest w też w małych buteleczkach (200ml). O tym też dowiedziałam się
        z forum
        • emems1 Re: jeszcze coś 14.07.05, 20:26
          a poco ten spirytus ???

          z kosmetyków dla dzidzi polecam firmy BAMBINO bo to polska firma i spełnia wszelkie wymogi.. poleciła mi ja koleżanka która pracuje w hurtowni z kosmetykami...a z proszków najlepszy jest Jelp choć droższy ale jedyna firma z atestami

          Madziol+kinderniespodzianka
          • karotka11 Re: jeszcze coś 14.07.05, 21:07
            Jak to po co spirytus??? DO PĘPKA!!!
            Ja też zakupiłam kosmetyki Bambino, ale nie mają w swojej serii (z tego co
            wiem) kremu na słoneczne dni. Dzidziusia trzyma się w cieniu, ale i tak smaruje
            się kremem z jak najwyższym filtrem...
            Pozdrawiam,
            Iwona i 38t Kajtek
      • mama75 fasola25 14.07.05, 23:21
        gratulje smile
        jak znajdziesz chwileczke - to prosze opisz przynajmniej w skrocie jak
        przebiegal porod, jakie objawy...
        • sylwia_26 Re: URODZIŁAM !!! 15.07.05, 07:36
          Cześć dziewczynki.12.07. o godz.11.26 przyszedł na świat mój kochany synek
          Mateusz.Mam więc juz przy sobie całe 3810 gram i 57 cm szczęścia.Pisałam smsa
          do Vanike, ale widocznie nie miała czasu Was powiadomić.11.07 o 23.30 dostałam
          pierwszych skurczy co 5 minut, tak więc poród trwał 12h,było ciężko ale dało
          się wytrzymać.Od wczoraj jesteśmy w domku.Miałam troche problemów z
          karmieniem,ze względu na wklęsłe brodawki,ale z pomoca kapturków jakoś sobie
          radzę.Mateuszek jest kochany i choć czasami daje nieźle popalić, dzisisj
          przespał prawie całą noc.Pozdrawiam Wszyskie rozdwojone mamusie i oczywiście
          jeszcze te 2w1.Buziale papa
          Sylwia + 3 dni szczęścia
          • dziewczynka_bez_zapalek Re: URODZIŁAM !!! 15.07.05, 08:48
            Sylwia! jeszcze raz gratulacje !!!

            Asia i Kubuś (to już 23 dni na świecie)
          • dzia74 Re: URODZIŁAM !!! 15.07.05, 14:44
            gratulacje Sylwiu smile))
            naj, naj i uściski dla Mateuszka smile)

            Anka z Maciusiem
        • dziewczynka_bez_zapalek Re: fasola25 15.07.05, 08:48
          gratulacje!!!
    • ewusia8 gratulacje 15.07.05, 07:52
      gratulacje dla kolejnej mamusi
      ewa 39 tc
      • marianka.m Re: gratulacje 15.07.05, 08:13
        Wszystkiego dobrego dla nowej mamusi i synka!!!
        • karotka11 Re: gratulacje 15.07.05, 09:18
          Przyłączam się oczywiście do gratulacji. I wykruszyła nam się kolejna lipcówka.
          Z tego co pamiętam, to termin był chyba na koniec lipca...
          Pozdrawiam,
          Iwona i 38t Kajtek
          • agnieszka_radzewicz Re: gratulacje 15.07.05, 09:25
            Gratulacje smile
            My wciąż czekamy.
    • ewusia8 ale cisza 15.07.05, 11:54
      ale u nas cisza ciekawe co dziewczynki robicie??rodzicie?czy śpicie u mnie
      gorąco !!rzygać się chce no jutro ma być na całe szczęscie chłodniej
      pozdrowionka
      • ania19707 Re: ale cisza 15.07.05, 13:26
        Byłam dzisiaj na zakupach, musiałam reklamować łóżko dla mojego synka, bo
        producent wykonał niezgodnie z zamówieniem. zamówiłam też dywan do pokoju
        mojego synka, ale trzeba będzie ze 2 tygodnie poczekać. Ide teraz układać mu
        rzeczy w szafkach i w ogóle pomimo upału, jestem ciągle w ruchu i strasznie się
        cieszę, że zbliżamy się do końca remontu. Mój mężuś ma wolny weekend, zatem
        doprowadzimy domek do porządku. Wieczorem wieszamy firanki, no i w ogóle mam
        mnóstwo planów. A w poniedziałek idę do mojego ginka na szpital i nie wiem czy
        nie będzie wywołania. Termin na 20. oby tylko z dzidzią było wszystko OKI.
        Pozdrawiam nowe mamusie. Bardzo serdecznie gratuluję i życzę samych
        szczęśliwych i błogosławionych dni z rodzinkami.
        Anka i Nadia 40tc
        • natalia433 Re: URODZILAM- jestesmy juz w domu!!! 15.07.05, 13:47
          we wtorek 12 lipca o godzinie 7.45 urodzilam Martynke, mala wazyla 3510g i
          mierzyla 58cm. porod trwal 3,5godzinki a wiec poszlo dosc szybko. Dzisiaj
          wrocilysmy do domu i obie czujemy sie swietnie! Dawidek zwariowal na punkcie
          siostrzyczki i nie odstepuje jej na krok chociaz widze juz male oznaki
          zazdrosci. Jak znajde troszke wiecej czasu to zdam relacje z porodusmile

          pozdrawiam serdecznie wszystkie mamy i wszystkie jeszcze 2w1smile
          • asteroid2000 Re: URODZILAM- jestesmy juz w domu!!! 15.07.05, 14:25
            serdeczne gratulacje dla kolejnej mamusi, duzo cierpliwosci i siły na
            najblizsze dni
            pozdrawiam
            Aga i 16 dniowa Martynka
          • dzia74 Re: URODZILAM- jestesmy juz w domu!!! 15.07.05, 14:47
            moc serdecznosci dla mamy i Martynki

            Anka i Macius
      • kaska.to Re: ale cisza 15.07.05, 13:48
        smutno i cicho, bo nie ma juz wszystkich.tak Wam zazdroszcze,ze mozecie juz sie
        opiekowac Maluszkami.ja dzisiaj bylam na ktg, termin mam na jutro,ale chyba
        bede przetermionowana...sad( straszne.
        dzieki za odpowiedz o kremach, kilka dni temu kupilam bambino,ale sobie
        pomyslalam,ze ochrona jest za mala, chyba kupile jeszcze nivea,a ten zostawie
        sobie na pozniejsze dni.
        pozdrawiam, nadal 2w1
        kasia
        • agnieszka_radzewicz Re: ale cisza 15.07.05, 13:59
          Na martwcie się brakiem oznak porodu, ja z Kubusiem tez ich nie mialam.
          Chodziłam na KTG, nie mialam skurczy przepowiadających, szyjka była zamknięta
          jeszcze godzinkę przed tym jak mi wody odeszły.
          Tak więc w poniedziałek dwa tygodnie przed terminem byłam o 15:00 u lekarza i
          nic nie wskazywało na zbliżający się poród a o 16:15 odeszły mi wody, a o 23:45
          urodził się Kuba.
          Teraz mam skurcze przepowiadające, szaleję ze sprzataniem, ćwiczę od kilku dni
          po 15 minut na rowerze eliptycznym i nic się nie dzieje a jutro kończę 39 tc.
          Moim zdaniem nei znamy dnia ani godziny (chyba, że mamy umowioną cesarkę)

          Aga 39 tc
          • mama75 ale cisza i co z kasie ? 15.07.05, 14:54
            ja tez wczoraj bylam u lekarza i zapytalam wprost, czy jest w stanie ocenic
            kiedy moge w koncu urodzic, to znowu dostalam odpowiedz, ktora znam. Urodzic
            moge nawet dzisiaj - nie znamy dnia ani godziny, tego sie nie da przewidziec.
            No i taki to lekarz smile Przynajmniej obejzal rozwarcie i stwierdzil 1,5
            centymetra (dobre i to). No i dal nam karteczke do szpitala, jakby zaczal sie
            porod, to pomimo jego urlopu maja zadzwonic, a on przyjedzie.
            Acha - i jedna dobra wiadomosc, tutaj wywoluja porod w 41 tygodniu, nie czekaja
            do 42. No to wiem, ze jeszcze w lipcu sie zmieszcze - ufff...

            No to ladnie nastepne 2 mamusie nam uciekly do innego watka - dobrze, ze kilka
            nowych sie ujawnilo wink

            Dziewczyny czy wiecie co z kasie ? Nie odzywa sie juz od kilku dni.
          • dzia74 A ja po malutku do Was wracam :)) 15.07.05, 14:59
            Zaczynam juz w miare normalnie funkcjonowac, z Maciusiem wyrabiamy sobie rytm
            dnia i zaczyna byc tak bardziej poukladanie.
            Mysle ze juz po malenku bede czesciej tu bywac i obserwowac czy juz wszystkie
            mamy sie rozdwoiły.

            Pozdrawiam
            Anka i Maciuś
            • mama75 Re: A ja po malutku do Was wracam :)) 15.07.05, 15:03
              Ania smile

              Napisz moze co zrobic, zeby wlasnie wyregulowac sobie rytm dnia z maluszkiem.
              ja znowu zaczynam sie stresowac, ze sobie nie poradze nad opieka nad maluchem.
              Jak czytam o tych godzinach z uwieszonym u cycka dzieckiem i podsypianiu przez
              malucha tylko 15 minut i znowu do cyca - to zaczynam sie zastanawiac, czy
              podolam.
              • dzia74 Re: A ja po malutku do Was wracam :)) 15.07.05, 23:52
                Aguś,
                szczerze mówiac nie wiem jak uregulowac dzien z Maluchem, Maciuś na szczęście
                wiekszosc dnia przesypia, nawet nie budzi sie jak ma kupke czy siusiu w
                majtach smile) Ale nie martw sie na poczatku dzieciaki faktycznie bardzo duzo
                spia, nie martw sie uwiszonym do cyca Maluchem, karmienie jest calkiem
                symaptyczne choc trzeba miec sporo cierpliwosci. Przewijanie, kapiel, karmienie
                tak w zasadzie wygladaja pierwsze dni.
                U nas wyglada to tak:
                w nocy Macius budzi sie moze ze dwa, trzy razy na jeść, przewijam go i
                kladziemy sie spac
                rano po nakarmieniu Macis spi a ja w zaleznosci od dnia albo spie razem z
                nim smile) i to sa te fajniejsze dni albo zajmuje sie domem, soba, netem i
                tysiacem innych rzeczy ktore zrobic trzeba smile)
                pozniej sa przerwy na karmienie i przewijanie. Zazwyczaj po nakarmieniu Maciuś
                zasypia czasem tylko troszke polezy i poobserwuje swiat. Nie placze, troche
                sie "pomarszczy", pogada po swojemu, pomruczy i znow spi.
                ok 19.00 kapiemy Malucha i to juz jest wieksza przygoda smile) Pozniej kosmetyka
                Malucha zn. calego cialka i znowu spimy smile))
                I tak dzien w dzien z jednym moim zapomnienieniem kiedy to zjadlam pomidora z
                cebulka i wtedy noc juz nie byla mila - Macius mial kolke a ja nie przespana
                noc.

                Nie martw sie na pewno sama z Malcem ustalicie rytm dnia smile) na pewno !!
                Poczatki sa trudne ale pozniej juz coraz latwiej. Na serio sobie poradzisz smile)
                Pozdrawiam najmocniej,
                Anka i Maciuś smile)
    • kreskaa Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 15.07.05, 15:12
      Wy kazdego dnia myslicie-moze to dzis, a ja wstaje rano i skreslam kolejny dzien w kalendarzu i licze pozostale- jeszcze 8!
      To nieduzo, tylko szkoda ze kazdy z nich poprzedzony jest noca. Zeby tak choc na noc miec wolne od ciazy. Wyspac sie i wrocic..

      Na forum noworodek czytalam o zaklinaczce niemowlat potem obejrzalam o niej program w TV. Poruszyl moja fantazje- mamy duzy wplyw na dzieci! Niestety maz uznal te metody za tortury i bedzie bronil synka. Ciekawe czy bedziemy sie spierac o sposob wychowania. Rozmawialyscie o tym z mezami?
      • aagulek o "zaklinaczce" 15.07.05, 18:41
        witam, jak widac znajduje troszke czasu na net, raczej kosztem snu ale zawsze ;-
        )..ksiazke zaklinaczki przeczytalam jeszcze w ciazy, pod koniec wracalam do
        wybranych watkow dla przypomnienia, do czytania namowilam meza ale wiem ze nie
        skonczyl, ale jak pisze Tracy to raczej chodzi o to by wiedziec gdzie zajrzec
        gdy pojawi sie konkretny problem, my zaczynamy miec problem z samodzielnym
        zasypianiem Magdalenki, najchetniej by wisiala na cycu, ale ze pepek do konca
        nie zagojony, i przy wysilku pokrwawia to ja sie lituje i sobie wisi, nie jest
        tego tak duzo, miewa jedna do dwoch chwil aktywnosci, ktore trwaja od karmienia
        do karmienia a karmienia sa co 3 godziny wiec najgorzej jak wybierze sobie
        nocke albo poranek jak dzis od 5 do 8 jazda i ni cholery nijak niz cyc nie szlo
        Jej uspic..niektore z Was pisza ze chcialyby sie wyspac w nocy, wyjsc i
        odpoczac od ciazy...ja jako krowa holenderka chcialabym czasami przejsc na
        butelke, mimo ze wczesniej w 3 dobie w szpitalu przy kryzysie laktacji
        rozpaczalam ze nie mam mleka i nie spelni sie jedno z moich najwiekszych marzen
        a mianowicie karmienie piersia...ot zycie przewrotne bywa wink powodzenia i
        pozdrowienia, Agnieszka i Magdalenka
      • niunia_ania Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 19.07.05, 13:48
        Hej dziewczyny! Ostatni post przed terminem, jestem ciekawa ile się naklepie po
        terminie.
        Idę dziś na ktg, ale czuję się bez zmian, więc i zapis niczego nie ujawni o
        czym bym nie wiedziała, ale posłucham sobie serduszka maleństwa. Powoli już mi
        wszystko jedno, czy poród będzie jutro, za tydzień, miesiąc, łapie się na tym,
        że cieszę się, że dziecka jeszcze nie ma, bo mogę pospać sobie bez wyrzutów
        sumienia. Ale w spaniu przeszkadza brzusio i kółko się zamyka. Czuję, że znowu
        zjem dzisiaj coś bardzo niezdrowego i dozwolonego jeszcze tylko przed
        karmieniem.
        Czasami zaczynam panikować na myśl o porodzie, czasami myślę, że nie poradzę
        sobie z dzieckiem. Dodam, że w swoim życiu naopiekowałam się gromadą dzieciaków
        ale wiem, że swoje to nie to samo. Na pomoc męża na razie nie mogę liczyć, bo
        kochany szef nie dał mu urlopu, mogę liczyć jedynie na to, że teściowie będą
        mnie drażnić i zasypywać poradami. Mam ochotę walczyć jak lwica o zakaz
        dotykania, dmuchania, całowania, noszenia na rękach i nie wiem przed czym
        jeszcze. Nie chcę 1001 porad, chcę sama podołać i nie prosić o pomoc. Z
        drugiej strony boję się, że nie podołam.
        Dość żalenia się! Trzymajcie się lub rozdwajajcie ale bez pękania!
    • kreskaa waga 15.07.05, 15:23
      tyjecie jeszcze? Mi od 6tygodnie nic nie przybylo i maz mi wyrzuca za glodze malego. Mi sie wydaje ze jem duzo, tyle ze glownie owoce. Wydaje mi sie tez ze gdzies czytalam ze w ostatnim miesiacu waga nie rosnie, czy nawet spada. Wiecie cis o tym?
      • karotka11 Re: waga 15.07.05, 17:00
        Niestety u mnie rośnie. Może w mniejszym tempie, ale rośniesad(
        Dziś znowu ten koszmarny upał, a ja musiałam zrobic zakupki spożywcze i udałam
        się do fryzjera. Muszę pokazać sie jakoś synkowiwinkPrzecież w poniedziałek idę
        do szpitala, a potem nie wiem kiedy będzie czas na wizytę w saloniewink
        Pozdrawiam,
        Iwona i 38t Kajtek
        • mama75 Re: waga 15.07.05, 19:44
          no wlasnie - na przed ostatnim badaniu mialam - 2 kg, a na wczorajszym + 2 kg.
          Nie jem wiecej, a anwet troszke mniej, ze wzgledu na upaly. Moze to przez to,
          ze wazyla mnie inna pielegniara i na dwoch roznych wagach uncertain
          • gonia07 po wizycie, KTG...ogólnie to się boję .... 15.07.05, 20:16
            Właśnie wróciłam od lekarza, miałam robione KTG, wszytsko ok. Jeżeli w tygodniu
            nie urodzę to w piątek o 7:15 mam się zgłosić do kliniki na wywoływanie
            porodu... No i .... Sie zaczęłam bać... Wiecie co? Tak jak bardzo chciałam miec
            już dzidziulka przy sobie , cieszyc się nim i wracać do formy, tak teraz
            poprostu jestem na całkowite wielkie NIE. Nie chcę rodzić, nie chcę mieć
            dziecka... Nie chce niczego co jest związane z macierzyństwem... Nie wiem co mi
            sie stało. Może widok oddziału położniczego podziałał na mnie jak płachta na
            byka , a może mi odbiło... Zaczęłam sie normalnie obawiać czy po porodzie nie
            dopadnie mnie jakaś depresja. Mówię wam dziewczyny jak trafiłam na odział aby
            zrobić ten zapis KTG to powitała mnie tak wredna baba, że aż mi sie kolana
            ugięły... W sumie to nie wiem nawet dlaczego? Jestem raczej odporna na tego
            typu kobitki, ale wtedy wymiękłam... Kurde boję się i koniec..mam nadzieję , że
            to tylko jakieś głupie hormonki mnie zalały wink
            • domka1 Re: po wizycie, KTG...ogólnie to się boję .... 15.07.05, 20:23
              rozumiem cię bo mam podobnie
              nie mogłam się doczekać a jutro idę na wywołanie porodu i jestem przerażona
              i to nawet nie samym porodem (choć od dzieciństwa bałam się go panicznie) tylko
              tym, że będę mieć dziecko!
              nie potrafię tego wszystkiego ogarnąć!
              ale mam nadzieję, że wszystko będzie oksmile
              damy sobie radę!!!

              pozdr
              dominika
              • ewusia8 Re: po wizycie, KTG...ogólnie to się boję .... 15.07.05, 20:58
                dziewczyny ja bardzo chciałabym już dzidziusia mieć przy cycku ale boję się
                straszliwie porodu i później tej odpowiedzialności która bedzie na mnie
                spoczywała!!!ale już mam serdecznie dosyc ciązy!!!
                ewa 39tc
    • kreskaa Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 15.07.05, 21:01
      Chyba wszystkie mamy te leki. Jak mnie nachodzi to lecze sie mysla o porzuconym dziecku. pewnie brzmi dziwnie, ale ogolnie chodzi o to, ze kiedy widzimy dziecko, o ktorym ktos mowi ze nie ma rodzicow to wiekszosc ma odruch zeby sie po prostu nim zajac. I w takiej sytuacji jak juz widzimy to dziecko to wydaje sie takie proste. mi pomaga, chociaz chyba nie do konca udalo mi sie opisac o co chodzi.

      Ja tez marze o karmieniu piersia. Boje sie ze beda problemy po cesarce. Mialam nawet pomysl zeby zaczac sciagac przed porodem zeby wystymulowac, raz probowalam ale latkator mnie pokonal-cala bylam zachlapana, a w pojemniczku moze centymetr. Obrzydliwe, wiem, sorki.
    • kreskaa strach 15.07.05, 21:04
      a moze kiedy widzimy (a przynajmniej ja) porzucone dziecko, wiemy ze kazda pomoc bedzie lepsza niz zadna, a co do wychowania swego mamy wiele oczekiwac od siebie i boimy sie ze im nie sprostamy
      • mamanatali Bardzo boję się porodu... 15.07.05, 22:44
        Nie tego,że będę mamą,bo już nią jestem i z tego co pamiętam cała miłość do
        mojej córeczki dojrzewała przez ładnych parę miesięcy,nie pokochałam jej
        szaleńczo od razu,ale razem powolutku się poznawałyśmy,docierałyśmy i
        odkrywałyśmy.Teraz jest dla mnie wszystkim,a za parę dni(termin 29.07)wszystko
        się zmieni.Nie boję się tych zmian,wierzę,że córcia poradzi sobie ze swoimi
        uczuciami wobec rodzeństwa,że ja sobie też poradzę,choc na pewno czeka mnie
        mały meksyksmile
        Ale dziewczyny,ja się obłędnie boję porodu!Córcię urodziłam szybciutko,w
        niecałe 3 godziny.Ale w życiu nie zapomnę bóli partych,kiedy sekundy dzieliły
        mnie od utraty przytomności,kiedy nie miałam siły juz przeć i byłam w takim
        stanie,że było mi całkowicie obojętne,co się dzieje ze mną i dzieckiem,chciałam
        tylko,że przestało mnie juz tak strasznie boleć i rozrywać od środka.To nie
        była panika czy histeria,wierzcie mi,przeszłam po prostu piekło.I teraz boję
        się,że będzie tak samo.Lekarz mi już powiedział,że zzo nie ma sensu,bo będę
        dłużej rodzić,a cesarka na razie nie wchodzi w grę.A mi się po prostu chce
        płakać,jak pomyślę,że znów mam to przechodzić,skurcze jak skurcze,ale samo
        parcie...Nie mogę sobie poradzić z tym strachem,nawet teraz lecą mi łzy.
        Jak mam przeżyć te parę dni,mam coraz większego doła,zamiast się cieszyć,że juz
        niedługo zobaczę malucha.Bardzo,ale to bardzo się boję.
        Pozdrowienia dla wszystkich mam z brzuszkiem i tych już rozdwojonych (jak ja
        Wam zazdroszczę),mama Natalki i brzuszka 38tc
    • kasie Jestem juz mamusia:) 16.07.05, 00:39
      No dziewczyny...melduje ze 12 lipca urodzilam Ewunie! Miala 3940g i 51 cm.
      Urodzila sie dokladnie w terminie. Dzien wczesniej moj maz worcil z pracy i
      pyta kiedy jedziemy do szpitala po dzidzie....a ja sobie zazartowalam ze musi
      poczekac do polnocy bo wtedy zaczyna sie 12 lipca ...i trudnow to uwierzyc ale
      pol godziny po polnocy...zaczely sie skurcze o 1.30 odeszly wody i o 3
      wyladowalismy w szpitalu.
      Poczatek porodu...hm...bardzo obiecujacy z 3 cm do 8 rozwarcia przeszlismy w
      ciagu 3 godzinek, ktore spedzilam sobie w wannie i wdychajac sobie gazik
      rozweselajacysmile
      Od 8 cm...do 10...to juz inna bajka!Bol potowrny a jak na zlosc ostatnie 0.5 cm
      rozwarcia nie chcialo nastapic. Znieczulenia na tym etapie nie chcieli mi dac
      bo mowili ze to nie potrwa juz dluzej niz 15 minut a trwalo godziny.
      Do tego dzidzia sobie podsypiala wiec drugi problem bo petydyna zwalnia troszke
      prace serca dzieckasmile
      W kocnu doktorek dal zielone swiatlo..do parciasmilePomimo ze podobno samo parcie
      nie jest juz tak bolesne jak samo rozwieranie szyjki...parcie przez bite 3
      godziny..naprawde boli i wykancza! Podobno normalnie nie prze sie dluzej niz
      godzinkesmile
      PO 3 godzinach lekarz zadecydowal ze jednak jedziemy na sale operacyjna bo
      progresu nie ma zadnego a ja juz slablam.
      Powiedzial ze na sali mamy ostatnia szanse i ostatnie 10 minut zeby sprobowac
      uniknac cesarki.I udalo...przy uzyciu tego..nie wiem jak sie to nazywa
      proznociagu? Odkurzaczasmile
      Malutka chyba byla jednak w zlej pozycji do porodu i urodzila sie z pepowinka
      wokol szyi ale to nie spowodowalo zadnego problemu ani niedotlenienia.
      Mezulo spisal sie na medal, naprawde bardzo mi pomogl..hm az mialam wrazenie ze
      jest tak opanowany i wie co robic jakby juz kiedys to przeszedl.
      Na sali operacyjnej tez byl dla mnie wielkim wsparciem i co juz w ogole mnie
      zaskoczylo przecial pepowine.
      Wiecie co dziewczyny...nigdy nie zapomne jak po porodzie maz przytuli mnie i
      powiedzial ze przepieknie wygladam...choc wiem ze wygladalam jak 7 nieszczesc a
      czulam sie jeszcze gorzej.Ile znacza takie proste slowa.
      Nie wyobrazam sobie rodzic bez niego.To jest cos co niesamowicie wiaze!
      A mezulo...pomimo ze bardzo boi sie szpitali, krwi itd...powiedzial ze nie
      darowalby sobie gdyby go tam nie bylosmile
      Dziewczyny pozdrawiam Was bardzo serdecznie...i zaczne czytac zaleglosci...bo
      nic nie wiem kto urodzil a kto jeszcze czekasmile
      Buziaki!
      • marianka.m Re: Jestem juz mamusia:) 16.07.05, 07:43
        Kasie, serdeczne gratulacje!!! Bardzo się cieszę, że masz już dzidzię przy
        sobie. Jak wciąż czekam (bez jakichkolwiek objawów przpowiadających), do
        terminu zostało 6 dni. Tak ładnie napisałaś o mężu, że aż spociły mi się
        oczy... smile
        Uściski dla Ciebie i córeczki!
        • mama75 Re: Jestem juz mamusia:) 16.07.05, 14:54
          mi tez, dobrze ze maz wlasnie czyta gazete i ne widzi jak mi lzy leca,bo od
          razu by spanikowal ze mam bole i trzeba jechac...

          super opisane - kasie - niech Wam sie dzidzia w zdrowiu chowa smile
          • natalia433 Re: Jestem juz mamusia:) 16.07.05, 18:29
            serdeczne gratulacje!
            Oby wam sie coreczka zdrowo chowala !!!

            ja rowniez zostalam mama 12lipcasmile

            pozdrawiam!!!
            --Natalia
            Dawidek (lipiec 2003)
            Martynka (12 lipiec 2005)
      • kaska.to Mama Natalki i Kasie 16.07.05, 08:11
        Dziewczyny, ja mam dzisiaj termin,ale nie wiem,czy to bedzie dzisiaj czy
        nie.bardzo bym chciala zeby juz bylo po,a jednoczesnie strasznie sie boje,ze
        bedzie juz po...ciekawe.boje sie,ze juz nie bedzie tak jak bylo nigdy a
        jednoczesnie strasznie juz chce zobaczyc maluszka.Dziewczyny, a czytajac Wasze
        posty o porodzie poryczalam sie strasznie,musialam odetchnac, bo nie moglam
        pisac. chyba powoli trace nerwy i jestem juz na skraju, zwlaszcza,ze na sam
        koniec ciazy moi tescie zafundowali mi taka awanture, ze trzeslam sie przez
        godz. po rozmowie...i nei moge sie z tym wszystkim uporac, bo tosa rodzice
        mojeg meza a tak sie zachowali w stosunku do mnie.no i sie "wygadalam", chyba
        musialam,
        Pozdarwiam,
        Kasia
        • xagatka Czop śluzowy 16.07.05, 08:17
          Dziewczyny mam wazne pytanie. Dzis mi sie zaczal 40 tc. Wczoraj po wizycie u
          lekarza znalazlam na wkladce sluz z niewielka iloscia sluzu, a dzis rano ten
          sluz mial kolor brazowy (sorry za takie szczegoly). Zastanawiam sie czy to byl
          czop i czy wszystko jest ok. Bardzo sie denerwuje.
          • ewusia8 Re: Czop śluzowy 16.07.05, 08:32
            ja nie wiem mi nie idchodził ale mozę zadzwoń do lekarza
            • xagatka Re: Czop śluzowy 16.07.05, 08:37
              Dobra zaraz dzwonie. Strasznie sie boje!!
          • mama75 Re: Czop śluzowy 16.07.05, 14:56
            agatka - to prawdopodobnie czop, jesli byl taki bardzo gesty sluz i
            podbarwiony, ale to jeszcze nie oznacza, ze juz zaczal sie porod - niesttety
        • kasie Re: Mama Natalki i Kasie 16.07.05, 09:43
          Kasiu nic sie nie stresuj...a tesciami to juz na pewnosmile Chyba oni po to sa
          zeby nas czasem podenerwowac smile
          A porod absolutnie kazdy inny tak samo pewnie jak ciazasmileWiec opisami sie nie
          przejmujsmile
          Pozdrowionka! No i zycze..porodu w terminiesmile
          • agnieszka_radzewicz Co nas denerwuje? 16.07.05, 10:39
            A w szcególności ciotka mojego meża, która codziennie od poniedziałku do mnie
            wydzwania z pytaniem czy juz urodziłam i jak się czuję.
            Ona mieszka w Kilcach i próbowała nas namówić do tego zbyśmy wzieli sobie kogoś
            do pomocy, bo mamy już jednago synka. Znalazła córkę swojej koleżnki, taka 19
            latkę, jak sama mówiła miłą młodą i bardzo ładną i symaptyczną. Może je jestem
            dziwna, ale chyba nie chce aby taki obcy ktoś kręcił się po moim mieszkaniu
            wtedy gdy ja będe obolała, zmęczona i co tu duzo mówić zalana mlekiem i
            krwawiąca. Jak jeje odmówilam,za częła mi zyczyć zby wszystko "dobrze" poszło,
            bo przecież różnie to bywa a podczas porodów wszystko się zdarza.
            Czy ja jestem nawiedzona, że mnie to denerwuje i dobija? w końcu przestałam
            odbierać jej telefony (bo mamy identyfikację rozmówcy).

            Inną sprawę stanowią ci wszyscy znajomi z osiedla, którzy widząc mnie nadal
            chodząca z brzuchem mówią "TO PANI JESZCZE NIE URODZIŁA?". Czasem mam ochotę
            odpowiedzieć, że do w moim brzuchu to tylko poduszka, a dziecko spi smacznie w
            domu. Zwariowac można.
            • ewusia8 Re: Co nas denerwuje? 16.07.05, 11:14
              mnie też się sąsiedzi pytają kiedy ??i dziwią się że jeszcze nie!!!co mnie
              dobija bo sama nie mogę się doczekać!!
              ewa39tc
        • mama75 napisz... 16.07.05, 15:12
          Kasiu - napisz poprostu tutaj co Cie tak wkurzylo. Ja tak robie i czje sie
          przez to duzo lepiej, jak pozniej to czytam to latwiej mi sama siebie
          zrozumiec. Zobaczysz, ze zlosc i stres szybciej przechodza, a jak jeszcze
          przeczytasz, ze inne dziewczyny maja podobnie - to juz wogole bedzie lzej na
          sercu smile
    • ewusia8 nastarszyłscie 16.07.05, 08:21
      dziewczyny nie straszcie porodem szczególnie przed....ja raczej myślałam i
      słyszałam że parcie to ostatnia faza która w sumie nie boli tak jak skurcze ale
      widze ze co poród to teoria pewnie zależy to od długości parcia!nie wiem
      zobaczymy ale zaczynam sie bać!!
      • emems1 Dzieńdoberek 16.07.05, 11:48
        Witanko i dzisiaj wczoraj byłam na ktg..które nic niewykazało tylko jakieś tam nikłe 60% skurczu
        ale za to noc miałam straszną z kłuciami potwornymi w pachwinach (które dało sie wytrzymać smile ) i na łóżku niedałam rady się przewrócić na drugi bok

        Ale!!!!... w poniedziałek idę do szpitala rano potem kupa badań
        a we wtorek albo środę ma byc nasza dzidzia smile))
        niewiem czy będą wywoływać (wszystko na to wskazuje) czy cc
        narazie sie nieboje ale co będzie póżniej to niewiem wink

        GRATULKI wszystkim mamusiom i dzidziom...wam to dobrze JUŻ smile))

        Madziol+kinderniespodzianka
      • anja.m30 Re: nastarszyłscie 16.07.05, 11:51
        Kochane, kazdy porod jest inny wiec przestancie sie nakrecac. Wmawiajcie sobie
        ze bedzie super i koniec. Ja pierwszego porodu nie wspominam najlepiej ale
        teraz nastawiam sie na szybko i latwo i koniec. Nie myslcie inaczejsmile
        Tez mnie wykanczaj pytania czy juz, kiedy termin itd.itp. cholera jasna pozniej
        pewnie kazdy glowe do wozka bedzie pakowal zeby dzidzie ogladac i pytal o porod
        wage itd. itp. zwariowac mozna. Nie lubie tego. Maly siedzi uparty i nie
        zapowiada sie zeby mial ochote wyjsc, zadnych objawow a ja juz chce miec to za
        soba. Help!
        • tetrina Re: nastarszyłscie 16.07.05, 13:50
          Wiem co przeżywacie, ja całą ciążę nie bałam się porodu i mówiłam wszystkim że
          może się już poród zacząć w karzdej chwili byle było bliżej końca ciąży która
          mnie bardzo męczy. I co?W poniedziałek miałam skórcze przez 3 godz. i mężuś się
          wystraszył i zaprowadził mnie do szpitala. Po drodze doszło do mnie że to może
          już i tak się zaczełam bać że blisko biegunki dostałam, nie przypuszczałam że
          jednak mogę mieć pietra. Po badaniu lekarz powiedział że może mnie zostawić na
          oddziale lecz jak usłyszałam że właściwie nic sięnien dzieje i że to są tylko
          skórcze przepowiadające to wyprosiłam aby póścił mnie do domu. I odczułam
          wielką ulgę że to jednak się nic nie zaczynało. I dalej siedzę w domku i się
          męczę i znowu wyczekuję TEGO dnia i mam nadzieję że jak się już napewno zacznie
          to nie będę czuła strachu tylko mobilizację. Tamto tłumaczę sobie tym, że to
          penie nie był jeszcze ten dzień i że nie byłam na to przygotowana.I w sumie
          jestem bardzo "rozdwojona" bo bardzo chcę urodzić a z drugiej strony boję się.
          To że nie znamy ani dania ani godziny chyba jest najbardziej stresująca.
          Pozdrawiam wszystkie mamusie te "przed" i "po"
          Ania+39t.c. Ala jeszcze "przed"brrrrr
    • kreskaa gratulacje 16.07.05, 13:52
      Wszystkim mamom gratulacje. Az sie poplakalam czytajac o takiej postawie meza. Tesciow ktorzy stresuja ciezarna powinno sie ukrzyzowac przy glownej drodze. Przeciez stres jest najgorszym co moze sie zdazyc w takiej chwili. W dodatku przynajmniej tesciowa powinna wiedziec jak ciezko jest w ciazy i jak potrzeba wsparcia, a nie ostrych slow. Nie spotykaj sie z nimi do porodu, bo jeszcze sobie krzywde zrobisz.
      • mama75 goscie, tesciowie, ciotki i inne przeklenstwo... 16.07.05, 15:10
        ja sadze, ze to jednak nasze zmeczenie i hormony.

        Tez mnie juz szlag trafia, bo od ponad miesiaca mam codzinenie cholernie
        bolesne skorcze i jestem wykonczona moim ciezarem. Dobijaja mnie pytania
        rodziny kiedy w koncu urodze (jakby to kurde ode mnie zalezalo) i glupie teksty
        mojej szwagierki (w ogromny skrocie:"co Ty dziewuszko wiesz o ciazy, porodzie i
        wychowywaniu dziecka). Od kilku tygodni nawet z domu nie wychodze (no moze do
        ogrodka lub z mezem do sklepu), zeby nie spotykac ludzi i znajomych i nie
        odpowiadac na glupie pytania.
        Wczoraj lekko sie zjezylam, bo maz oswiadczyl ze jedni znajomi zapraszaja nas
        na grilla, a inni po prostu zapowiedzieli sie z wizyta tylko mamy im podac nasz
        nowy adres (biedacy nie skumali, ze nie dalismy im do tej pory adresu bo chcemy
        miec na razie spokoj). Ci ludzie po prostu nie rozumieja, ze JA NIE MAM OCHOTY
        NA WIZYTY ! Boje sie, ze nagle dostane bolesnych skorczy, albo ze mi wody
        odejda, no i nie chce slyszec: "ale prztylas".

        Wiem marudze, ale podejzewam ze Wy czujecie taka sama frustracje. Mam nadzieje,
        ze bede bardziej odporna na ludzi jak mi beda leb do wozka wkladac i zadawac
        miliony pytan na temat poorodu czy dziecka, a nie daj Boze jak bedzie mi kazdy
        wyjezdzal z dobrymi radami.

        Uffff - no to sie wyzalilam i juz mi lepiej. Zeby juz urodzic i niech te
        hormony pojda precz smile
        • kaska.to Re: goscie, tesciowie, ciotki i inne przeklenstwo 16.07.05, 15:53
          chyba wszystkie z tym sie spotkalysmy.ja po dzisiejszym dniu tez mam dosc,kilka
          osob dzisiaj zawolalo "o, jeszcze z brzuszkiem, akiedy temin, a kiedy rodzisz,
          a ile czasu,a ...." wiec ja tylko sie usmiechalam, albo i nie i nic nie
          odpowiadalam, bo nie mialam juz pomyslu.draznia mnie takie osoby, tylko jedna,
          ktora spytala sie jak sie czuje, nie zdenerwowala mnie, bo wreszcie ktos
          zauwazyl mnie a nie tylko moj brzuch.
          jesli chodzi o tesciow, juz zapowiedzialam mezowi,ze do porodu zero
          kontaktow,poniewaz tez mam identyfikacje, jak jestem sama w domu nie odbieram
          od nich telefonow i nie odbieram domofonu, moi rodzice kiedy maja przyjsc ja
          zawsze wiem,wiec wszystko jest pod kontrola.najgorsze jest to,ze po porodzie
          tez nie chce ich widziec,ale oni i tak wiedza ze rozmowy normalenej miedzy nami
          nie bedzie.
          dziewczyny trzymamy sie,ja wczoraj pomyslalam,ze moze dobrze,ze maluch nie chce
          wyjsc na taki upal,ale dzisiaj jest juz troszeczke chlodniej,choc moze to duzo
          powiedziane chlodniej...wiec nie wiem,czy moj madrala nie wyjdzie
          sobie...smile...ale ktoz to moze wiedziec...tylko on.
          Pozdrawiam,
          Kasia
          • ewusia8 Re: goscie, tesciowie, ciotki i inne przeklenstwo 16.07.05, 16:53
            oj tak dziewczynki dość tych głupich pytań ja zaczynam mieć bole
            przepowiadające i nie jest to przyjemne najgorsze dla mnie jest to że nie wiem
            czy za każdym razem mam liczyć odstępy czasu w minutach??totalnie nie wiem??a
            wy jak robicie?i ciekawa jestem czy one skrócą moją szyjkę lub zrobią rozwarcie?
            • karotka11 Re: goscie, tesciowie, ciotki i inne przeklenstwo 16.07.05, 17:24
              ja podobnie jak emems idę w poniedziałek do szpitala. Tam ustalą kiedy ma się
              odbyć cc. Jezuuuu już się denerwuję na samą myśl. Jeszcze sobie was poczytam
              jutro i koniec...Reszta dopiero po powrocie i mam nadzieję, że już z Kajtusiem.
              Pozdrawiam,
              Iwona i 38t Kajtek
              • ewpiot Pomoc dla kobiety po prodzie 16.07.05, 19:12
                Mam pytanie do dziewczyn ktore urodzily. Cy=z rzeczywiscie po powrocie do domu
                ze szpitala kobiecie jest tak ciezko, ze pomoc jest jej niezbedna, i sama sobie
                ze wszystkim nie poradzi. Pytam bo moja tesciowa jest tak napalona na to zeby
                do mnie przychodzic i pomagac. A mi sie ten pomysl zupelnie nie podoba. Nie
                wyobrazam sobie zeby ktos sie krecil po moim domu , czulabym sie skrepowana we
                wlasnym mieszkaniu , wiecie jak to jest miec goscia na glowie, trzeba z nim
                gadac itd. Po co mi to? Uwazam, ze te kilka dni po porodzie to czas dla
                malzenstwa zebysmy oboje mogli sie sami odnalezc w nowym ukladzie i nowych
                rolach, i ze obecnosc kogos z zewnatrz tylko przeszkadza. Ale tesciowa
                przekonuje, ze kobieta po porodzie jest slaba i sama sobie nie poradzi, i ze my
                z mezem nie mamy pojecia jak to jest. Wiec chce zapytac was jak to jestsmileEwa
                • anja.m30 Re: Pomoc dla kobiety po prodzie 16.07.05, 20:07
                  Roznie bywa tak naprawde przekonasz sie po porodzie. Jednak jak wszystko
                  przebiega O.K. to powinnas spokojnie sobie poradzic. Nikt nie powinien Ci sie z
                  gory pakowac do domu, tez by mnie to wkurzalo, przeciez w razie co sama mozesz
                  poprosic o pomoc i tak powiedz tesciowej. W tych pierwszych dniach rodzi sie
                  instynkt, wszystko przychodzi samoistnie i uwierz, ze bedziesz wolala zeby nikt
                  oprocz Ciebie i meza sie nie zblizal do malenstwa w ciagu pierwszych dnismile
                  Przynajmniej ja tak mialam. Wydawalo nmio sie ze wszyscy roznosza zarazkismile
                  Musicie miec czas zeby przywyknac do nowej sytuacji i cieszyc sie dzidzia.
                  Rozumiem, ze trudno Ci bedzie wyperswadowac tesciowej najazd na dom, jakbys
                  innych problemow nie miala.
                • ania19707 Re: Pomoc dla kobiety po prodzie 16.07.05, 20:09
                  Przy pierwszym dzidziu poradziłam sobie zupełnie sama, gdyż mój mąż nie miał
                  urlopu i na 9 godzin wychodził z domu. Nie powiem, żeby było łatwo, tym
                  bardziej, że 2 tygodnie nie mogłam normalnie siedzieć. szczerze mówiąc
                  potrzebowałam kogoś choć na 2 godzinki, właśnie po to żeby porozmawiać. Czasami
                  przychodziła do mnie moja szwagierka, młoda dziewczyna, która sama była w ciąży
                  i razem szybciej leciało. nią jednak nie musiałam się ani zajmować ani krępować
                  i było oki. Natomiast nie chciałabym, aby to była teściowa, bo z nią nie mam
                  tak dobrego kontaktu.
                  Pozdrawiam Anka
                  • agnieszka_radzewicz Re: Pomoc dla kobiety po prodzie 17.07.05, 08:33
                    U nas przy pierwszym porodzie mąż wziął urlop i mi pomagał. sprawił się całkiem
                    dobrze, prał ( w pralce), prasował i starał się pod moim okiem gotować obiady.
                    całkiem niexle mu to wychodziło. Jeździł też po zalupy i odkurzał.
                    Co do pomocy teraz to też będziemy sami i wierze, że sobie poradzimy, bo dla
                    nas obojga maleńkie dziecko w domu, to jest bardzo intymna sprawa i chyba nie
                    chcemy aby ktoś obcy w ty czsie się kręcił po domuu.
                    Pamiętam też jak tydzień po prodzie przyjechała moja teściowa na 1 dzień,
                    wszystko mi zaczęła przestawiać, dziecko układac po swojemu, dotykac Kubusia a
                    mnie to bardzo denerwowało. To było okropne sad
                    Mysle, że to zazlezy od ciebie, jeśli teraz czujesz, że nie chcesz jej
                    obecności, to pwiedz, że postrasz się poradzić sobie sama a jak będzie ci ciżko
                    to na pewno poprosisz o pomoc.
                • aniusia_u Re: Pomoc dla kobiety po prodzie 17.07.05, 08:28
                  ja jestem po cc i wlaściwie jeszce nie moge za bardzo dzwigać czy robić wielkich
                  porządków-ale od samego początku(już przeszło 2 tygodnie)jesteśmy z mężem
                  sami.Mąż nie ma urlopu wraca ok 15, często musi załatwiać różne sprawyi i jestem
                  sama i nie wyobrażam sobie żeby teściowa kręciła sie po domu. O pomoc w
                  sprzątaniu nie będę jej prosić a w opiece nad maluszkiem jak ma mi
                  pomoc?Przytrzymać mi cycka?Jak potrzebujemy zeby na chwile została z małym to
                  dzwonimy. Wszystkiego uczymy się sami i jest ok. Dodatkowe rady i ludzie w domu
                  to stres przynajmniej dla mnie.Było trochę niesmaku ale mąż reagował stanowczo
                  na ich nachalność i teraz dzwonią nawet jak mają wpaść-czy przypadkiem mały nie
                  śpi a ja razem z nim. Czasem pomaga mi moja mama-ale też nie nagminnie i jestem
                  z tego powodu dumna.
              • emems1 już za parę dni za dni parę 16.07.05, 21:14
                Karotka to możemy razem iść na piwo smile)) bo jak idziemy razem do szpitalika..
                u ciebie to cc u mnie niewiadomo wink
                małe mi sie straszliwie rozpycha i pcha w pachwiny szok jakby igłą dźgało od środka...

                Jak długo jeszcze????

                Madziol+kinderniespodzianka (2 dni do tp)
                • emems1 ostatni dzień przed szpitalem 17.07.05, 09:07
                  BRY smile))
                  Juz jutro do szpitalika dziś ostatni dzien laby...
                  spanie... lodziki obiadek.. i takie tam przepakowanka..
                  a jak u was?

                  Madziol+kinderniespodzianka
                • kaska.to a ja przeterminowana,wiedzialam,ze tak bedzie 17.07.05, 10:19
                  ....wczoraj mialam bole, chodzic nie moglam ale minelo, wiec sobie czekamy
                  dalej.straszne, ja tak nie chce...
                  K/
                  • ewusia8 Re: a ja przeterminowana,wiedzialam,ze tak bedzie 17.07.05, 10:36
                    ja też mam bóle ale do terminu 12 dni nie chciałabym tyle czekać!!jutro idę do
                    lekarza zobaczymy co powie??
                    ewa 39tc
                    • zwierzaku Re: a ja przeterminowana,wiedzialam,ze tak bedzie 17.07.05, 10:55
                      witam. ja tez wczoraj i dzisiaj rano miałam bóle ale takie jak przy @. wszystko
                      przeszło. do terminu tez 12 dni mi zostało ale mam cichą nadzieje że rozdwoje
                      się wcześniej a do lekarza idę we wtorek.

                      pozdrawiam cieplutko

                      2w1 39 tydz i 4 dni
                      • karotka11 Re: u mnie do terminu jeszcze, ale 17.07.05, 11:08
                        ale właśnie, tak jak już mowiłam, idę jutro do szpitala, a tam położą mnie,
                        pobadają i ustalą termin cc. Ciszy mnie, że nie będę musiała z utesknienie
                        wyczekiwać wszelkich bóli, bo jak dotąd nie czuję nic...
                        Postanowiłam jednak, że się dobrze przygotuję do szpitala. Czyli za godzinkę
                        jadę na gorącą czekoladę i wieeeelki deser, potem przerwa na umycie łóżeczka i
                        przewijaka, a może uda mi się częściowo spakować. Muszę spakować siebie, no i
                        przygotować drugą torbę z rzeczami dla synusia, które w odpowiednim czasie
                        przywiezie mąż. A potem na jakiś wypasiony obiadwink
                        Teraz próbuję wygotować laktator. Podchodzę do niego jak do jeżawink
                        Pozdrawiam,
                        Iwona i 38t Kajtek
                      • anja.m30 Re: a ja przeterminowana,wiedzialam,ze tak bedzie 17.07.05, 11:09
                        Ja tez juz chce jakies bolewink Czekam, czekam... W koncu deszcz i pierwszy
                        chlodniejszy dzien, mozna normalnie funkcjonowac. Pozdrowionkasmile
                        • paris4 Re:Jesteśmy - krótka relacja 17.07.05, 12:34
                          Hej,
                          Korzystając z tego, że Olek śpi melduję się na forum.
                          Od kilku dni jesteśmy w domu i uczymy się siebie. Lekko nie jest, ale uważam,
                          że nie ma na świecie większego szczęścia niz macierzyństwo. Jestem tak
                          zakochana w synku, że często jak na niego patrzę to zdarza mi się płakac że
                          jest taki piękny cudowny wspaniały i w ogóle.
                          Dla wystraszonych relacja z mojego porodu:
                          11.07 jeszcze pisałam, że nigdy nie urodzę bo nie mam objawów itp. O 13
                          przyszedł pierwszy silny skurcz. Ucieszyłam się, że wreszcie pjawiły się
                          straszaki zjadłam obiad a od 14 skurcze co 3 minuty bolesne jak cholera.
                          Zaczęłam rozumiec, że to nie straszakismile)) Zadzwoniłam po męża i wijąc się z
                          bólu kończyłam pakowanie torby. Mąż przyjechał wyluzowany i chciał wziąśc
                          prysznic itp. a u mnie skurcze co 2 minuty i gromkim okrzykiwmsprowadziłam go
                          na ziemię i zażądałam natychmiatowego transportu do szpitala. Chłopak nieźle
                          sie wystraszył bo w samochodzie to już wiłam się z bólu a mamy dośc daleko.
                          Potem izba przyjęc i wyrok 1 cm rozwarcia. Załamałam się szłam na porodówkę
                          prawie płacząc. No bo tak częte i silne skurcze to takie małe rzowarcie. Szok.
                          Na porodówkę dotarłam koło 16. Tam natychmiast zwymiotowałam cały obiad.
                          Odeszły mi też wody i dowiedziałam się, że mam rozwarcie na 2 cm. Zaczęliśmy
                          spacerowac z mężem bolało strasznie ale jakoś dawałam radę i miałam świadomośc,
                          że musi byc gorzej. Parę minut po 17 skurcze stały się jakieś dziwnesmile) W
                          czasie skurczu tak trzęsły mi się nogi, że nie mogłam ustac i jakieś dziwne
                          parcie czułam, ale nic się nie odzywałam bo myslałam, że tak ma byc i po prostu
                          skurcze sie nasilają. W końcu musiałam zaspokoic ciekawośc i poprosiłam o
                          badanie położną a ona stwierdziła, że to niemożliwe, ale położyła mnie na łożku
                          zbadała i wybiegła na korytarz wołając lekarza bo jest pełne rozwarciesmile)) No
                          szok. Przybiegło 2 lekarzy i jakoś dziwnie na mnie parztyli pytając czy to na
                          pewno aby mój pierwszy poródsmile)) Po ośmiu minutach parcia - dla mnie poza
                          wysiłkiem nie było to nic straszego. Polecam skoncentrowac się na tym co mówi
                          położona - bardzo poamaga - ja tak się skupiłam, że słyszałam tylko jej głos.
                          No więc po 8 minutach ciepła wrzeszcząca kluszeczka wylądowała na moim brzuchu.
                          Wspaniałe uczucie ryczałam jak bóbr. Lekarze pytali czy podawac w końcu to
                          znieczlenie - bo na początku poprosiłam o zzo przy większym rozwarciusmile))
                          Niestety potem miałam łyżeczkowaną macicę bo coś tam zostało. Ogłonie to nie
                          boli ale podali mi wtedy Dolargan po którym czułam się sreasznie nacpana -
                          niepolecam jako znieczulenia do porodu.
                          Ogólnie poszło lekko łatwo i przyjemniesmile)) Poród nie musi byc straszny ja swój
                          wspominam z usmiechem, więc odwagi dziewczyny
                          Aha gratuluję wszystkim rozdwojonym. Niestety nie mam czasu doczytac co tu
                          słychac
                          • aagulek Re:Jesteśmy - krótka relacja 17.07.05, 12:48
                            Agata, no topiekny porod, czego wszystkim 2 w 1 zycze... buziaki, Aga
                        • aagulek pomoc po porodzie 17.07.05, 12:45
                          witam, ja tu wzorcem nie bede bo w szpitalu spedzilysmy z Magdusią ponad 10 dni
                          bo brala antybiotyk, ale i tak od poczatku mowilismy z mezem ze sami sobie
                          poradzimy w razie co do kapieli bedziemy prosic moja mame, mieszka zaledwie 7
                          minut od nas. Niemniej jednak od poczatku bylismy za tym by sami wszystko
                          robic, uczyc sie siebie nawzajem, i tak sie stalo, pierwsza kapiel, obcinanie
                          paznokci sami sobie poradzilismy i juz, wszyscy sie w rodzinie dziwia ze sami
                          ale po co wolac mame, ktora ostatnio pamieta niemowlaka, ktorym ja bylam czyli
                          29 lat temu..wczoraj byla wizyta tesciow, jakos sobie nie wyobrazam pomocy ze
                          strony tesciowej, gdy Magdalence zbieralo sie na placz babcia spanikowana
                          zawolala syna wez Ja, a juz tescia ktory patrzy jak karmie to nie umiem sobie
                          wyobrazic, zbyt krepujace i juz wink, a nawet moj ojczym skrepowany jest mna z
                          cycem przy buzi Magdusi wiec o czym mowa...to pozdrawiam i madrych decyzji
                          zycze, a najpierw szybicutkich porodow smile, Agnieszka i Magdalenka
      • mama75 pomoc dla kobiety po porodzie 17.07.05, 12:29
        mialam ten sam problem jak wyjezdzalam z Polski. Zapytalam polozna na szkole
        rodzenia wprost, czy taka omoc jest niezbedna, bo w Kanadzie oprocz meza nie
        bedamiala nikogo z bliskiej rodziny, a juz mi sie mama i "ulubiona" szwagirka
        pchaly z ofertami pomocy przy dziecku. Obie sa osobami bardzo apodyktycznymi.
        Polozna powiedziala, ze NIE. Po porodzie jest, tak jak pisza dziecwzyny, czas
        dla malzenstwa i ich dziecka. Mozesz zapomniec o sprzataniu, myciu naczyn,
        gotowaniu (tu pomaga maz), Ty zajmujesz sie tylko dzieciem. KAzdy gosc w domu
        to po prostu stres dla matki (musi dobrze wygladac, musi miec porzadek w domu
        itp), a to wiaze sie nawet z problemem z pokarmem i stresem u dziecka. Wiec ja
        zrezygnowalam z zapraszania ich przed 15.08. jeszcze szybciej niz obie mi
        zaoferowaly swoja pomoc.

        A tak apropos gosci - to niestety dzisiaj mam "nalot". Wprosily mi sie 2 osoby,
        a jeszcze jedna zaprosilam juz sama, bo ciagle pytala kiedy moze mnie
        odwiedzic. Juz cholery dostawalam. Maz zadzwonil i zaprosil te "wpraszajace
        sie" osoby na 17 na ciasto i kawe. Pomyslalam, ze w najgorszym wypadku ciasto
        mozna kupic, ale te osoby stwierdzily, ze o 17 to juz pora kolacji. Normalnie
        zalamka. Musielismy wczoraj jechac na jakies zakupy, zeby zrobic "wieksza"
        kolacje. Oczywiscie po zakupach sprzatanie calego domu "dla gosci", bo kazdy
        jest ciekawy jak teraz mieszkamy. No szlag mnie juz trafia. A najgorsze to, ze
        ci goscie to takie wscibskie osoby, ktore MUSZA przyjsc zobaczyc bo by byli
        chorzy i jeszcze zezra wszystko co sie na stole postawi.

        Ughhh - jeszcze tylko 3 dni do terminu, no najwyzej 10 do wywolania i pozniej
        zastrzele kazdego obcego, ktory przekroczy prog mojego domu smile

        Jejku az sama siebie nie poznaje - tak sie zmienilam przez ta ciaze smile
        • ewusia8 Re: pomoc dla kobiety po porodzie 17.07.05, 12:43
          mnie po porodzie pomoże mama ale tylko będzie 1 tydzień później już sama jakoś
          dam radę ale to wszystko dlatego ze w domu mam remont i mieszkać bede u
          teściowej która na cały miesiąc wyjeżdża na urlop-i dobrze!!!
          co do wizyt to ja miałam naloty przez cały ten tydzień ale pojedyńcze w sumie
          nie przeszkadzały mi ponieważ były w godzinach mojego męża pracy i nie nudziło
          mi się jak zawsze!!
          trzymam kciuki karotka powodzonka przynajmniej bedziesz juz po!!
          ewa 39 tc
          • gonia07 przyśpieszenie porodu 17.07.05, 12:52
            dziewczyny właśnie przeczytałam o pewnej metodzie która powinna skrócić nasze
            oczekiwania wink Wszystko polega na wypiciu 3 łyżek olejku rycynowego(działa
            przeczyszczająco) + sok z wyciśniętej cytryny. Tę metodę polecają podobno
            położne, a działanie tej miksturki potwierdza odrynator jednego z warszawskich
            szpitali. Co wy na to? Może któraś z was ma próbę juz za sobą i na
            przeczyszczeniu sie skończyło ? smile) Ja mam nieodpartą ochotę zeby sie pokusić i
            wypić , ale mam lęki smile Ma się po tym rozwolnienie, a ono podobno wywołuje
            skurcze macicy.
            • mama75 Re: przyśpieszenie porodu 17.07.05, 13:59
              no wiesz - dla zdesperowanych, to nawet takie swinstwo jak olej rycynowy jest
              dobre smile
              • gonia07 Re: przyśpieszenie porodu 17.07.05, 14:49
                Trzeba by sie spytać zdesperowanej wink No nie przesadzajmy, trzy łyżki to nie
                pół litra smile)) Przynajmniej obedzie się bez lewatywki smile Ja się ciąąągle
                zastanawiam, ale mam lęki przed tym, że zacznę rodzić smile))))) Niby chcę juz ,
                ale się boję smile
                • agnieszka_radzewicz Re: przyśpieszenie porodu - ciąża słonia 17.07.05, 16:15
                  Dzis spróbowliśmy z mężem seksu, a później wyślę go do apteki po ten olej
                  rycynowy, bo mam dość czekania na poród. Poza tym planuję duże lody i kawę
                  (bezkofeinową) w kawiarni. U nas to teoretycznie zaczął się dopiero 40 tc, ale
                  moja mała jest dość duża i mnnie juz strasznie męczy, poza tym wszystko mam
                  przygotowane.
                  Czuje się jak wilka słonica smile A propos, czy wicie że ciąża słonia trwa 2
                  lata? chba nie chciała bym tak długo (hi hi hi)
                  • mama75 Re: przyśpieszenie porodu - ciąża słonia 17.07.05, 18:25
                    hihihi - ja tez sie czuje jak slon smile
                    chcialam meza namowic na seks, ale przerazony odpowiedzial tylko "przeciez
                    lekarz na ostatnimm badaniu powiedzial, ze czuje glowke dziecka" no i nic z
                    tego nie wyszlo wink
                  • anja.m30 Re: przyśpieszenie porodu - ciąża słonia 17.07.05, 18:33
                    Zazdroszcze sexuwink ja jakos nie moge z tym brzuchem, mysle ze moja atrakcyjnosc
                    spadla ponizej zerasmile A kawe (i to nie bezkofeinowa bo nie lubie) i lody
                    wciagam kazdego dnia i nic, wiec skup sie lepiej na tym olejusmile
                • kaska.to Re: przyśpieszenie porodu 17.07.05, 18:22
                  Gonia, ja Ciebie rozumiem, wczoraj mialam termin, bardzo chicialam urodzic
                  przed,ale niestety. wczoraj rano jak wstalam poplakalam sie i tak juz caly
                  dzien.dzisiaj sobie mysle,ze bardzo bym chciala i tez zastanawialam sie nad
                  jakims przyspieszeniem,ale z drugiej strony boje sie,ze zaczne rodzic i strach
                  mnie paralizuje.chyba poczekam az sie samo zacznie....
                  K/
        • mamanatali Paris-dzięki! 17.07.05, 19:26
          Bardzo się cieszę,że poszło Ci tak sprawnie z Olkiemsmilepo przeczytaniu Twojego
          postu jakoś lepiej się poczułam i może mój strach przed porodem jest ciut
          mniejszy.Dzięki i jak najmniej problemów z dzidzią,czego zyczę też innym
          mamusiom,
          pozdrówka.
          (jeszcze 12 dni)
          • emems1 to do zobaczonka po rozdwojeniu 17.07.05, 21:25
            witanko

            To do zobaczyska...trzymajcie kciukasy
            łodezwe się jak wróce

            Madziol + kinderniespodzianka
            • karotka11 Re: to do zobaczonka po rozdwojeniu 17.07.05, 21:38
              Ja też przyłączam się do emems i pożegnam się. Jutro do szpitala. Odezwę się po
              powrocie.
              Pa,
              Pozdrawiam,
              Iwona i 39t Kajtek
              • tetrina Re: to do zobaczonka po rozdwojeniu 17.07.05, 21:48
                Ale wam zazdroszczę jesteście bliżej jak dalej a co najważniejsze wiecie już
                kiedy będzie ten dzień,a ja jaki i jeszcze trochę mamuś muszę poczekać aż się
                niuni zachce wyjść na ten świat. Ale będę trzymać dzielnie kciuki za was aby
                wam poszło szybciutko i sprawnie. Powodzenia i do zobaczenia na forum PO.
                odezwijcie się szybciutko.
                • agnieszka_radzewicz Olej rycynowy i inne metody 18.07.05, 08:07
                  Czy któraś z was już tego spróbowała? Zastanawiam się czy to naprawdę działa.
                  Gdzieś na forum czytałam, że tak ale sama nie wiem ... bo jak to bywa ogarniaja
                  mnie wątpliwości. W każdym razie wczoraj namówiłam męża na baraszkowania a dziś
                  rano o świcie wypiłam ten olej rycynowy. Nawet jak się nic nie stanie, to
                  przynajmniej mnie prezczyści, bo mam takie zaparcia, że aż mnie boli.
                  Powodzienia dla mamus, które dziś idą do szpitala, trzymamy kciuki i piąstki za
                  was. Po cichu licze, że i nam się dziś uda, bo pogoda jest fajna na rodzenie
                  dziecka.
                  • anja.m30 Re: Olej rycynowy i inne metody 18.07.05, 09:04
                    To informuj czy dzialasmile Tez zastosuje, sam chyba nie wyjdzie.
                    • ewusia8 Re: Olej rycynowy i inne metody 18.07.05, 09:38
                      no ja tez zastosuje jak tylko wróce dzisiaj od lekarzasmile
                      ogólnie martwi mnie to że dzidzia się tylko mizernie rozpycha ale zobaczymy co
                      lekarz pwoeie??
                      ewa 39 tc
                      • anja.m30 Re: Olej rycynowy i inne metody 18.07.05, 09:47
                        Ciasno ma u mnie to samo, najczesciej wieczorem daje mi do wiwatu.. Boje sie i
                        juz chce zwariowac mozna.
                        • natalia433 Re: Paris- gratuluje!!! 18.07.05, 11:38
                          hej!Moje serdeczne gratulacje!!! jak przeczytalam w poniedzilaek ze urodzilas
                          to bardzo sie zdziwilam bo jeszcze pare godzinek wczesniej pisalam z toba na
                          temat ze nie masz zadnych objawow itp.i w ogole narzekalysmy sobie na nasze
                          zmartwienia o zdrowie dzidziusiow a jednak Cie chwicilo zreszta mnie rowniez
                          tylko ze ja urodzilam we wtorek rano.

                          pozdrawiam i caluski dla Olusiasmile)
                          • natalia433 Re: Moj porod:-))) 18.07.05, 12:13
                            hej! o to moja krotka relacja z porodu:
                            tak jak pisalam Wam w poniedzialek od niedzieli mialam silne bole krzyzowe a w
                            poniedzialek na wizycie lekarz stwierdzil 4 cm rozwarcia i powiedziala ze
                            napewno urodze tej nocy i zebym lepiej juz wieczorem zglosila sie do szpitala
                            bo moge nie zdazyc, troche poszczypala i silnie obmacala moj brzuch takze
                            jeszcze u niej dostalam skurczy ale jadac do domu pomalu skurcze znikaly w domu
                            jakos zupelnie mi przeszlo i konsultujac sie ponownie z moja lekarka
                            postanowilam ze pojade dopiero do szpitala jak skurcze chwyca ponownie no i
                            chwicily mnie w nocy, przebudzalam sie od skurczu do skurczu, nie byly jeszcze
                            takie silne a wiec postanowilam jeszcze zaczekac i spokojnie lezalam sobie w
                            lozku, o 4.00 rano zlapal mnie juz porzadny skurcz i postanowilam wstac a zaraz
                            po nim kolejny ze az musialam sie czegos chwicic, obudzilam meza ktory w
                            pospiechu sie umyl i pojechalismy do szpitala, okazalo sie ze skurcze co 3
                            minuty i rozwarcie na 5. polozyli mnie na porodowke przed 6.00 a o 7.00
                            przyszedl lekarz aby przebic mi pecherz plodowy i podlaczyc kroplowke z
                            okstocyna, rozwarcie mialam juz na 7cm. po podlaczeniu kroplowki skurcze bardzo
                            sie na silily i zaraz pojawily sie skurcze parte, nogi mi lataly jak galareta .
                            przyszla polozna i zaczelam przec, nie bylo lekko bo moja kruszynka okazala sie
                            dosc duza poczulam naciecie potem parlam i nagle wielka ulga i dzieciecy krzyk.
                            maz przecial pepowine i polozono mi coreczke na brzuchu a ja strasznie sie
                            rozplakalam! potem pojawil sie problem z urodzeniem lozyska bo nie chcialo mi
                            sie odkleic i lekarz musial troche mi po ugniatac brzuch co bylo dosc bolesne a
                            potem to juz tylko szycie ale juz mialam przy sobie swoje Martynke wiec bylo mi
                            juz wszystko jednosmile

                            ogolnie dobrze wspominam ten porod, synka rodzilam dluzej a tu wszystko dzialo
                            sie tak szybko. nie ma nic piekniejszego niz urodzenie dziecka i bycie mama!
                            choc czasami brakuje mi tych kopniaczkow w brzuchu tym bardziej ze majac juz
                            dwojke dzieci wiem ze raczej sie juz nie zdecyduje na wiecej.

                            trzymam kiuki za Was jeszcze " brzuchate" i mam nadzieje ze urodzicie rownie
                            bezproblemowo.
    • kreskaa co z megan 18.07.05, 11:57
      miala dzis wrocic, mam nadzieje ze wszystko dobrze.
      U mnie na szczescie nic sie nie dzieje. tylko chyba zaczynam swirowac. Od wczoraj wydaje mi sie ze maly sie jakos inaczej rusza, a raczej reaguje. Normalnie przerwy w gimnastyce robil najdluzej na 15 minut, a teraz nawet godzine, no i jakos delikatniej sie rusza. Nawet dal sobie osluchac bicie serca, normalnie slysze tylko kopniaki i wypycha sluchawke. Pocieszam sie tym ze gdyby dzielo sie cos zlego to by sie wcale nie ruszal. Zostalo 5 dni, przegapic cos teraz to by byl pech i glupota

      Trzymam kciuki za wszystkie ktore dzis wyladowaly w szpitalu. A za reszte zeby jak najszybcie sie tam znalazla
      • agnieszka_radzewicz Re: Wizyta u lekarza i co dalej ... 18.07.05, 12:09
        Olej rycynowy wypiłam o 6:30 licząc, że coś się ruszy. Nieststy teraz jest
        12:00 a u mnie ani rusz, ani biegunki, tylko mnie wzdymało i trochę pobolwał
        brzuszek.
        Jak chodzę to mam skurcze, nawet bolesne, ale przechodzą.
        Poza tym byłam dzis u lekarza i nieststy mam coraz słabsze wyniki badań, poza
        tym wysiada mi wątroba. Podobno to normalne pod koniec ciaży.
        Poza tym moja szyjka wcale nie jest przygotowana do prorodu, a rozwarcie mam n
        palec, czyli żadne.
        Doszłam do wniosku, że ja chyba nigdy nie urodzę.
        • ewusia8 Re: Wizyta u lekarza i co dalej ... 18.07.05, 12:18
          no ciekawe co będzie u mnie!!bóle brzuzka miałam z 2 dni 3 a teraz spokój moja
          dzidzia też się rusza mało i ospale dzisiaj spytam lekarkę co i jak?ogólnie
          jestem jakaś spuchnięta noi zaspana!
          kurna ja chce juz urodzić!
          ewa 39tc
        • marianka.m Re: Wizyta u lekarza i co dalej ... 18.07.05, 13:11
          Oj, Agnieszka, podziwiam Cię, ja bym nie wypiła oleju rycynowego, nie
          chciałabym się męczyć. smile U mnie do terminu zostały 4 dni. Dziś byłam u
          lekarza. Powiedział, że brzuch średnio mi się opuścił, nic się nie dzieje, więc
          pewnie przenoszę. Na razie trzymam się wersji, że chcę urodzić 4 dni po, czyli
          26 lipca, w swoje imieniny. Zobaczymy. smile Aha, od jakichś trzech dni mały tak
          mi się pięknie wwierca, że uciska nerw kulszowy - prąd przeszywa mi całą lewą
          nogę.

          Trzymam za Was kciuki!
          Pozdrowienia!
          Ania
          • mama75 rwa kulszowa.... 18.07.05, 14:01
            Marianka - wlasnie to samo chcialam napisac smile

            Juz umieram z bolu, przez 2 miesiace myslalam, ze to taki specyficzne skurcze
            przepowiadajace, ale to zwykla rwa kulszowa. Jeju jak tp boli, taki prad w
            lewejnodze od biodra przez pachwine do uda... czasami az z nog zwala.

            Wiecie co? Doszlam do wniosku, ze ja to wyrodna matka bede. Juz tak jestem
            zmeczona ciaza, ze najwazniejsze dla mnie teraz to urodzic - ale nie po to,
            zeby zobaczyc dziecko (moze sobie siedziec jeszcze z tydzien w brzuszku), ale
            zeby zeszla mi opuchlizna z nog, zebym schudla, zeby sie tak nie meczyc przy
            chodzeniu, siadaniu, wstawaniu, zeby przestalo bolec wszystko... Tylko dla
            tego. Pocieszcie, ze macie podobnie - ze nie tylko ja mam takie egoistyczne
            odjazdy.
            • ewusia8 Re: rwa kulszowa.... 18.07.05, 14:08
              nie martw sie ja bardzo chciałabym zobaczyć dzidzie ale to fakt ze juz chce byc
              szczupła i sprawna fizycznie,isc do fryzjera itp..to jest chyba normalne??a
              moze nie...juz nie moge na siebie patrzec i taka jest prawda!!
              ewa 39tc
              • agnieszka_radzewicz Re: rwa kulszowa.... 18.07.05, 14:28
                U mnie też rwa kulszowa, a do tego mam taki ucisk małej na nerw, że nie mogę
                dobrze stanąć na prawa stronę. Noga mnie boli i czuję jak bym utykała.
                Co do tego, że chcemy urodzić aby byc szybciej sprawne, to chyba nie ma w tym
                nic złego i ja nie odbieram tego, że jesteśmy przez to wyrodne przyszłe matki.
                To nawet dobrze, że myslimy o sobie. Ja marze aby urodzic jak najszybciej, bo
                wtedy szybciej wejdę na rowerek stacjonarny i znowu będę mogła ćwiczyć. Poza
                tym mam juz synka i teraz jest mi bardzo cieżko z nim bawić się w wojnę na
                poduszki czy pobiegać na spacerku gdy on jeździ na rowerku. Czekam na
                rozwiązanie z neicierpliwością, bo wtedy znowu będe mogła być sprawna.
                Trzymajmy się dziewczyny jak możemy i myślmy pozytywnie. Nam zostało 5 dni do
                porodu, a jak przenoszę to zaczną chodzic na KTG, a wiem, że w szptalu w którym
                zamierzam rodzić trzymają najwyżej 7 dni po terminie i dają kroplówkę z
                oksytocyną, tak więc zostało mi góra dwa tygodnie.
                • mama75 olej... 18.07.05, 14:34
                  kurcze - bo jeszcze wysle meza po ten olej do apteki. Mowisz, ze da sie go
                  wypic ? Gdzies czytalam, ze olej powoduje oczyszczenie jelit, a praca jelit
                  wzmaga skurcze porodowe...
                  • kulusuk przyśpieszanie i wywoływanie 18.07.05, 15:39
                    ja bym się nie nastawiała na ten olej. jeżeli w badaniu szyjka zamnknięta na
                    siedem spustów a dziecko wysoko to możesz sobie pić ile chcesz i niec nie
                    zdziałasz. jezeli dzieciątko jest nixiutko a szyjka gotowa i brakuje już tylko
                    malutkiego pstryczka to wtedy można szaleć z myciem okien, sexem i olejem. nie
                    czarujmy się- urodzimy jak dziecko zechce. ja termin z usg z 10 tc miałam na
                    wczoraj, termin z om na czwartek. jest to moje druga ciąża i zaczynam już
                    rozumieć że nie mam tu nic do gadania. pierwszą przenosiłam 11 dni. dziecko
                    zdrowiutkie. a jakie kochane wink) te ostatnie dni się ciągną, wiem, ale
                    pozostaje siedzieć na dupie i nie marudzić. no logicznie te kilka dni nas nie
                    zbawi..... żeby tylko kobiety w 40tc myślały logicznie...
                    • agnieszka_radzewicz Re: przyśpieszanie i wywoływanie 18.07.05, 16:49
                      U mnie dzicko nisko, szyjka jednak zamknięta. Olej nie skutkuje, seks też nie.
                      skurcze są ale przepowiadające i to nawet bolesne. co z tego... Czekamy więc
                      cierpliwie.
                      To jest też moje drugie dziecko a przy pierwszym tez nic nie wskazywało porodu,
                      bo szyjkę miałam zamkniętą, a dwie godziny po wizycie u lekarza odeszły mi wody
                      i zaczęłam rodzić.
                      Mój lekrza mowi, że szyjka nie jest wyznacznikiem ale wydzielanie oksytocyny,
                      hormony wydzielane przez dziecko i nasze starzejące się łozysko.
                      Trzymajmy się cierpliwie.
                      • kulusuk Re: przyśpieszanie i wywoływanie 18.07.05, 17:44
                        u mnie w pierwszej ciąż było podobnie. 10 dni po terminie (z om i usg wychodził
                        ten sam co do dnia) dziecko było wysoko, szyjka zupełnie nie gotowa i lekarz
                        powiedział że wygląda jakbym jeszcze miała sporo czasu. no, następnego dnia po
                        tych rewelacjach rozpoczął się poród. obecnie bardziej niż terminem martwię się
                        przebiegiem porodu - chciałabym zajść dalej niż ostatnio. po wielu godzinach
                        (36 z czego 10 na oxy) było już rozwarcie, nawet parłam kilka razy jednak
                        dziecko wykonało nieprawidłowy obrót w kanale rodnym i mimo starań lekarza
                        trzeba był wykonać cesarkę. teraz 2 lata po cesarce pozwolono mi spróbować
                        rodzić naturalnie - co jest moim marzeniem - ale ja mam takie durne sny że
                        znowu mnie potną.
                        • gonia07 właśnie wypiłam to świństwo :) 18.07.05, 19:18
                          ale zmieszany z sokiem z cytryny da się przełknąć smile) Teraz to się boję co mnie
                          czeka smile Bo albo mega sr.... smile , albo rzeczywiście trafię na porodówkę smile Wolę
                          taki sposób niż wizję piątkowego wywoływania porodu.
                        • tetrina Re: przyśpieszanie i wywoływanie 18.07.05, 19:24
                          Wcale nie jesteś egoistką, ja także mam już dość ciąży i tych różnych bóli
                          które zastępują się na zmianę co nóż nowa rewelacja. Ja dziś po wizycie jednak
                          będę musiała się uzbroić w duuużą cierpliwość, całą ciążę miałam zagrożoną,
                          prowadziłam oszczędny tryb życia a mimo to w 32 t.c wylądowałam w szpitalu z
                          rozwarciem na 2 palce i skróconą szyjką, potem tabletki po których chciałam
                          umrzeć i ciągle mi mówili lekarze że jako wieloródka urodzę przed terminem i
                          co?Dziś się okazało że "rzadko się zdarza aby u wieloródki było wszystko tak
                          zamknięte na amen"a ja myślałam że może już ,nie długo. Nie mam żadnego
                          pocieszenia tylko czekać jeszcze tydzień do terminu a potem idę do szpitala i
                          niech coś z tym robią choć wiem że potem też nie będzie łatwiej ale nie mogę
                          znieść już tej niepewności i czekania.
    • ewusia8 wróciłam od gina 18.07.05, 19:38
      własnie wrociłam od lekarza mam rozwarcie na palec i skróconą szyjkę dzidzia
      nisko dr. mówi że powinnam urodzić gdzieś za tydzień ciekawe czy to się
      sprawdzi!!!wód też ubyło w każdym razie jak nie urodzę mam iść do szpitala w
      czwartek 28 rano 1,2 dni poczekamy i rodze zobaczymy brr już się boję!!
      • niunia_ania Re: wróciłam od gina 18.07.05, 20:16
        Cześć dziewczyny! Najpierw coś o sobie: jestem Ania, mam 26 lat i jestem w 1
        ciąży, termin na 20.07. wg OM i 1 usg.
        Mam jedną radę: darujcie sobie rycynę, bo poza sra.... może was nic więcej nie
        spotkać, chyba, że chcecie się przeczyścić. Moim zdaniem lepiej jest przekonać
        męża do kochania się, to znacznie przyjemniejsze.
        Czytam wasze posty i tak dobrze was rozumiem, jakbym sama to wszystko pisała.
        Też mam dość długości ciąży i myślę już chyba tylko o sobie. Mąż nazwał mnie
        ostatnio egoistką, kiedy chciałam trochę ciężej popracować. Tak,tak mam dość
        wielkiego brzucha, wielkich cycek, opuchniętego ciała, swędzącego brzucha,
        niemieszczenia się w ciuchy i łazienkę, buty też.
        Rozpacz! Mam dość wścibskich sąsiadek, upierdliwych koleżanek i rodzinki.
        Koniec ciąży to jak jakaś kara, nie dość, że i tak nie było różowo przez
        poprzednie 9 m-cy to mam wrażenie ,że będę chodzić w ciąży 10 m-ąc i znosić
        troskliwe pytania: długo jeszcze? odpowiadam już że nigdy, albo za miesiąc.
        podobnie jak wiele z was, traktuję forum jak konfesjonał lub bdb przyjaciółkę.

        Sama już nie wiem czy to co czuję to skurcze czy tylko wypinanie się dzidzi.
        Bardzo często i bardzo długo mam taki wypięy brzuch i jest to nieprzyjemne, ale
        przecież skurcze tak długo nie trwają! Ostatnio bolą mnie stawy czuję nacisk na
        kość ogonową powiedzmy. O ile w 8 m-cu czułam wyraźne skurcze i wszelkie
        sygnały porodu to teraz nic zupełnie. Czuję się ogólnie lepiej od 2 tygodni,
        ale żadnych wód, żadnego czopu, no i to chyba nie skurcze.
        Jak na 1 raz nieźle się rozpisałam. Pozdrawiam was serdecznie, trzymajcie się
        mocno, porody miejcie krótkie i mało bolesne, a mamom, które już mają swoje
        dzieciątka w objęciach gratuluję i życzę wielu przespanych nocy!
        • zwierzaku Re: wróciłam od gina 18.07.05, 20:31
          witam. u mnie taż troszki lepiej od kilku dni w sensie że fizycznie mam więcej
          siły i... chyba syndrom wicia gniazda hihihi. sprzątam, chodze na zakupy, gotuje
          obiady... i nawet chciałam okna umyć ale... mam jednak obawy aby wchodzić na
          krzesło bo gdybym przypadkiem spadła to... nawet nie wiem co by się działo. ale
          mama jutro przyjdzie i pomyje smile też już mam dość wyglądu hipopotanicy,
          opuchniętaej twarzy, nóg i rąk. no i ciuchy. mam jedną sukienke w którą się
          mieszcze i służy mi jako kreacja poranna, do miasta, na spacer, wieczorowa itp,
          jak ją zakładam to mam odruch wymiotny. i druga kreacja: rybaczki i koszulki brrr...
          pozdrawiam cieplutko
          nadal 2w1 39tydz i 5 dni
    • marlena15 Re: Zostałam mamą ! 18.07.05, 23:49
      Witam !
      W sobotę o godz.2.50 urodziłam synka 3450 i 56 cm.
      Dziś już wyszłam ze szpitala i jestem w domku.
      Ostatnio pisałam o tym, że pływałam w basenie może to on mi pomógł wcześniej
      urodzić.
      Pozdrawiam Marlena i Łukasz
      • mama75 Re: Zostałam mamą ! 19.07.05, 01:00
        wow - no to gratulacje dla nastepnej mamusi smile

        dziewczyny - bardzo sie ciesze, ze takie "egoistyczne" myslenie jest normalne w
        koncowce ciazy.

        Wiecie - dzisiaj sie zestresoalam na powaznie. Bylam u innej lekarki niz
        zazwyczaj i ta mnie dokladnie wypytywala o wszystko i duzo mowila. Jak
        dowiedziala sie, ze od wczoraj dzidzia sie malo rusza od razu wyslala mnie na
        KTG do kliniki. Wow - jestem w szoku. Powiedziala tez, ze prawdopodobnie
        zostawia mnie tam i bede rodzic. No to dopiero wtedy sie zestresowalam i po
        prostu mialam ochote krzyczec- JESZCZE NIE TERAZ - NIE JESTEM GOTOWA
        PSYCHICZNIE!!!!! Jaka ja glupia jestem, tak to marudze ze chce juz urodzic a
        jak przychodzi co do czego, to cykor na maksa smile
        • agnieszka_radzewicz Nie spię od 1:40 19.07.05, 04:57
          Bo ma skurcze. Obudziły mnie o 1:40 takie niezbyt silnie co 10 minut, ale nie
          chcąc panikować postanowiłam czekać...
          Póxniej po kilku (chyba po godzinie) zwiększyła się ich częstotliwość do co 5
          minut. Później ustały ... A myślałam, że to już i nawet męża budziałam.
          Potem udało mi się przysnąć na około pół godziny i znowu skurcz, tym razem
          znacznie silniejszy, były już dwa co 15 minut i czekam na trzeci, a jak wystapi
          to dzwonię do mojej połoznej.
          Dodam, że żadnego czppa, żadnych wód i innych takich tam, tylko tak jak by mi
          się jelita przesuwały i wszystkie wnętrzności.
          • agnieszka_radzewicz Re: Nie spię od 1:40 ale nadal nic :-( 19.07.05, 07:38
            tylko mnie tak ciagle pobolewa jak mna okres, ale skurcze teraz ustały.
            dzwoniłam do połoznej a ona kazała czekać aż skurcze wystąpią co ok 7 minut, bo
            na solcu jest porzepełnienie i moga odesłac do domku. A teraz nic ...
            Czekamy...
            • kulusuk Re: Nie spię od 1:40 ale nadal nic :-( 19.07.05, 07:50
              też miałam takie cyrki w zeszłym tygodniu. w szpitalu radzili w takich
              sytuacjach chodzić po schodach to może się rozrusza. życzę szybkiego finału -
              bo chyba wszystkie tu jesteśmy zniecierpliwione. jak ja bym już chciała.
              • agnieszka_radzewicz Nastepny dzień 19.07.05, 08:43
                w każdym razie zaabieram się zaa sprzątnie, poodkurzam, umyje podłogę i takie
                tam porządki. Może jak się porządnie zmęczę to znowu się zacznie.
                Swoją drogą te skurcze były naprawde bolesne i męczące a ja jestem już w 40
                tygodniu. Tak więc rozwiązanie się zbliża.
      • dziewczynka_bez_zapalek Re: Zostałam mamą ! 19.07.05, 14:31
        gratulacje Marlenko!!! ucałuj Łukaszka od nas
    • ewusia8 ruchy dzidzi 19.07.05, 08:14
      no ja się właśnie pytałam o ruchy bo moja dzidzia jest jakaś ospała tylko się
      wypycha ale dr powiedziała że już w tym okresie tak może być hmm niektóre
      dziewczyny pisza ze dzidzie kopia jak szalone moja nie martwie sie!!
      ewa 39 tc
      • agnieszka_radzewicz Re: ruchy dzidzi 19.07.05, 08:47
        w tym okresie to normalne, ze dziecko mniej się rusza, bo ma mało miejsca. Do
        tego gdy jestes pierworódką to masz nie rozciągnięte koście miednicy. nie martw
        się zbytnio, jak ie poczujesz ruchu przez około 2 godzinki, napij się soku i
        poszturaj maleństwo układając się w róznych pozycjach. Powinna się poruszyć.
        Jak nie to idź do najbliższego szpitala lub przychodni ginekologicznej aby
        posłuchali tętna dziecka.
        Ja tak miałam z moim pierwszym synkiem, ale teraz to z niego diabeł jest, tylko
        by biegał. a jak byłam z niam w ciąży to 4 razy jeździałam do szpitala bo mało
        się ruszał.
        • ewusia8 Re: ruchy dzidzi 19.07.05, 09:31
          dzieki za odpowiedz!ja tez mam nadzieje ze niedługo urodze dziwnie się czuje
          jak na okres ale bóle mam rzadko i nieregularne!!
          • anja.m30 Re: ruchy dzidzi 19.07.05, 10:11
            Mi takimi bolami jak na okres zaczal sie pierwszy porod, teraz czekam na nie
            i... dupa. Czasem cos mnie zakluje tak rozrywajaco, boli mnie wszystko ruszac
            sie nie moge ale nic co zwiastuje porod nie nastepuje.
            Dziewczyny czy na KTG do szpitala musze miec jakies skierowanie, czy moge sobie
            poprostu isc i poprosic? U mnie to juz 40tc (najprawdopodobniej chociaz z tymi
            moimi terminami ...) i chcialabym zobaczyc czy wszystko O.K.
            • kasie Wywolywanie:) 19.07.05, 10:26
              Czesc dziewczyny!
              Tutaj na przyspieszenie zalecaja oczywiscie SEKS! A oprocz tego surowy ananas,
              tabletki z oleju pierwiosnka wieczornego( nie wiem czy one sa w POlsce) i
              herbatka z lisci malinowych...przyspiesza skurcze.
              Podobno te wszystkie 3 rzeczy sprawiaja ze szyjka staje sie bardziej miekkka i
              latwiej sie rozwiera.
              Ananasa nie probowalam bo zgaga by mnie zabila, ale po tek herbatce z liscie
              malin czulam jak brzuch czesciej sie napina.
              Wiadomo ze porod przyjdzie kiedy ma przyjsc i kiedy dzidzia jest gotowa do
              wyjscia, ale moze cos w tym przyspieszaniu jestsmile
              Zycze Wam mamuski...szybciutkiego porodusmile

            • zwierzaku Re: ruchy dzidzi 19.07.05, 14:04
              właśnie byłam dziś u gina i też pytałam o ktg. w szpitalu powinni zrobić ci w
              każdym momencie bez skierowania tylko karte ciążową musisz mieć przy sobie. u
              mnie nadal cisza. niunia główke ma nisko ale zero rozwarcia i szyjka twarda
              aczkolwiek lekarz powiedział że wszystko może ulac zmianie w każdej chwili. więc
              czekam zdeczka przygnębiona. jeśli nie urodze do 28 lipca (termin) to da mi
              skierowanie do szpitala buuuu!!!!! a tam pewnie będe czekać i czekać bo oni nic
              nie przyspieszają a i macierzyński zacznie mi się już liczyć. buuuuuu!!!!! mam
              doła!!!!

              ale was wszystkie pozdrawiam cieplutko
              jak długo jeszcze 2w1?????? 39tydz
              • agnieszka_radzewicz znowu skurcze czyzby to już? 19.07.05, 14:34
                Takie jak menstruacyne, tylko duzo mocniejsze i najgorzej jest jak siadam, a do
                tego brzuch mi rośnie i teraz tak co 15 minut. Dzwonię po męża niech siedzi
                przy mnie i może dziś się uda nam rozdwoić.
                • mama75 Re: znowu skurcze czyzby to już? 19.07.05, 15:17
                  Agus - wejdz do wanny z ciepla woda (tak 37-38 stopni) u mnie to zawsze dziala.
                  Wczoraj wieczorem znowu mialam potworne (nieregularne) skurcze i dziecko mi sie
                  rozpychalo tak, ze az maz sie wystraszyl. Wlazlam do wanny, posiedzialam 30
                  minut i sie uspokoilo. Jesli u Ciebie bedzie poczatek porodu, to bole nie
                  przejda i bedziesz wiedziala, ze czas sie zbierac....
      • zwierzaku Re: ruchy dzidzi 19.07.05, 14:00
        podobno skutkuje wypicie ciepłego kakao, wtedy dzidzia powinna się poruszać.
        lubią słodkie kakao smile
    • vanike POCHWALcie SIĘ - po porodzie - lipcóweczki 19.07.05, 11:07
      POCHWALcie SIĘ - po porodzie - lipcóweczki z 2005 roku
    • mama75 co z tym KTG ? 19.07.05, 15:23
      dziewczyny mam znowu pytanko.

      Wczoraj bylam na KTG i na sali lezala inna dziewczyna tez podpieta do KTG. Na
      jej monitorku widzialam, ze skorcze dochodzily do 35-40 i ona strasznie
      jeczala, a u mnie jak dochodzily do 35 - nic, moze ledwo czulam skurcz. Z tym
      ze u niej bylo to regularne, u mnie nie. Czy to mozliwe, ze jesli te skurcze sa
      bardziej regularne to bardziej bola ? Czy moze ja jestem bardziej odporna ?

      Moze ona miala skurcze juz porodowe i to bardziej boli niz skurcze
      przepowiadajace - niezaleznie od nasilenia, bo przeciez wynik mialysmy podobny.
      Poza tym jak ja juz wychodzilam z sali, to zauwazylam, ze dziewczyna ma zimny
      oklad na glowie - tak ja to musialo bolec.

      Wie ktos cos na ten temat ?
      • natalia433 Re: co z tym KTG ? 19.07.05, 15:33
        mysle ze kazdy odczuwa bol inaczej, ja jak zaczelam rodzic i polozna podpiela
        mnie pod ktg i zaczela wypelniac formalnosci dotyczace porodu itp. a potem
        podeszla do mnie obejrzala zapis ktg. i powiedziala ze takie skurcze a ja sobie
        tak spokojnie leze. No coz skurcze czulam ale nie az tak zeby mnie skrecalo z
        bolu!

        pozdrawiam!!! i ycze szybkiego rozdwajania siesmile
      • niunia_ania Re: co z tym KTG ? 19.07.05, 16:28
        Mamo75
        Każdy ma inna wrażliwość na ból i możesz się tylko cieszyć, że to nie ciebie
        bolało bardziej. Życzę ci lekkiego porodu. Pewnie taki będzie.
        Agnieszko, mam nadzieję, że to już to i wkrótce będziesz szczęsliwą mamusią.
        Również życzę łatwego porodu.
        Ja już jestem po ktg, zapis prawidłowy, dobrze, ale ja nie chcę już czekać.
        Ktg robią bez łaski w tak zaawansowanej ciąży, no chyba, że są kolejki.
        Najlepiej więc pójść po południu, nie ma ludzi.
        Jutro zaczynam się przeterminowywać, mam nadzieję, że to długo nie potrwa.
        Pozdrawiam
        • anja.m30 Re: co z tym KTG ? 19.07.05, 17:16
          Dzieki wszystkim za jnfo, jutro albo pojutrze sie wybiore. Mi zwolnienie od
          gina konczy sie 20.07 (a ostatni termin mam na 25.07) wiec jutro ide do lekarza
          ogolnego prosic o 2 tyg. zwolnienia bo szkoda mi maciezynskiego. Ja mam
          niestety taka sytuacje, ze juz nie moge wrocic do pracy, woiec biore
          maciezynski, zalegly urlop i wychowawczy. Mam nadzieje ze ogolny nie bedzie
          robil problemu i da mi zwolnienie. Mialo padac i nic znowu napuchlam. Wszystkim
          ze skorczami zycze szybkiego wykluciasmile
          • bombeleek Re: co z tym KTG ? 19.07.05, 18:28
            muszę wam powiedzieć, że z tymi zapisami na ktg to jest baardzo różnie. ja
            miałam skurcze na 20 i wiłam się z bólu, i położna powiedziała, że z takimi
            skurczami to kobiety okres przechodzą i na pewno nie są to skurcze porodowe. i
            ja jak głupia chodziłam z takimi skurczami od wtorku do piątku, kiedy to lekarz
            z litości wziął mnie na porodówkę..... i po 5 minutach miałam córeczkę na
            brzuchu. więc ktg to sprawa bardzo indywidualna, ja urodziłam przy skurczach 20
            i wcale nie wzrosły. Jeśli wiedziałabym o tym wcześniej to urodziłabym we
            wtorek a nie leżała na patologii do soboty, tłumiąc nieświadomie skurcze parte,
            bo prostując nogi i zaciskając posladki odczuwałam ulgę a tu dzidzia pchała się
            już na świat.
            Łatwych i szybkich porodów życzę.
            ja juz o swoim zapomniałam chociaż było to 2 lipca. teraz mój świat kręci się
            wokół Oliwii
            pozdrawiam i trzymam kciuki
      • marlena15 Re: co z tym KTG ? 19.07.05, 21:53
        Witam,
        Rodziłam w sobotę i przed porodem byłam podłączana do KTG na początku
        największy skurcz jaki odczułam doszedł do 65 i powiem że dało się wytrzymać
        ale z czasem jak nasilały się to ten który miał siłę 128 był dla mnie nie do
        wytrzymania a poród odbył się jeszcze później od tego skurczu. Wiem jedno że
        najlepiej mi było chodzić podczas tych skurczy a nie leżeć.

        Pozdrawiam Marlena
    • kreskaa nie chce 19.07.05, 18:02
      Dzis odszedl mi czop sluzowy i lekarz "zaprosil" na ktg i zbadal. na tym cholernym ktg wyszly jakies skurcze i chociaz szyjka zamknieta na 4spusty zaczela sie panika. maz oszalal, doktor kazal przyjsc za kilka godzin, mama chce brac urlop(ciekawe po co). A ja sie nastawilam na sobote i chce sobote bez rewelacji. przeciez po odejsciu czopa mozna jeszcze tygodniami czekac na porod. Nie chce dzis. to glupie ale chce zeby synek urodzil sie w znaku lwa a nie raka. to malo wazny powod ale przyspieszanie z powodu kilku skurczy, ktorych nawet nie czulam tez do mnie nie przemawia.
      mozecie sprawdzic jaka sile maja wasze skurcze na wydruku ktg? Moze tak reaguja bo te sa silne?
      • mama75 Re: nie chce 19.07.05, 20:12
        kreskaa - to tak jakbym sama siebie sluchala smile
        tez wczoraj majac wizje porodu - zaczelam panikowac - NIE CHCE RODZIC smile
        tak jak napisalam wczesniej, na monitorku widzialam cos kolo 30 czy 35 i nic
        nie czulam, no moze leciutenkie stawianie sie brzuszka, a dziewczyna obok
        jeczala majac niecale 40.
        Ja na prawde nie wiem skad te roznice. Bombeleek pisze, ze miala 20 i urodzila,
        wiec to moze jakos zle ustawione sa te aparaty ? A moze te wskazniki to nic
        pewnego i jedne rodza przy 20, inne przy 40, a ja moze urodze jak dojdzie do
        100 i cos poczuje ? Swoja droga, to ciekawa jestem jaki mialabym wynik, gdyby
        podlaczono mnie pod ktg w chwili takiego bolu, gdy prawie po scianach laze.

        Wiesz - ja tez wolalabym, zeby moj Junior urodzil sie w znaku lwa. Moja mama
        jest rakiem i chyba wolalabym, ze moj synek mial inny charakterek niz jego
        babcia.

        Acha - wracajac do skurczy - lekarz widzal moj wynik i spokojnie powiedzial, ze
        nic sie nie dzieje i odeslal do domu.

        Aga


        src="lilypie.com/days/050720/1/0/1/-5"
        alt="Lilypie Baby Ticker" border="0" /></a>
        • gosia.rita Re: nie chce - ja też nie, jeszcze NIE! 20.07.05, 15:43
          Witam was dziewczynki, a juz myslalam ze jestem jakas dziwna. Wczoraj tez mialam
          takie bole przez 40 min ze juz sie balam ze trzeba bedzie do lekarza, dzis
          mialam wyznaczone ktg, powtarzalam 2 razy, bo cos im sie nie podobalo z sercem
          dzidzi, w kazdym razie zarejestrowali 2 skurcze (siła 50 i 60), no, czulam
          klucie na dole...ale cos z tym ktg to dziwnie jest bo u mnie np. caly czas jest
          na poziomie 20, a skacze przy skurczu na 50,60. Szyjka w porzadku, nie ma oznak,
          czop tez nie odszedl, wiec mam czekac, nastepne ktg sob/niedz, potem juz w
          terminie czyli 30 lipca.Wiecie co? Ja tez nie chce zeby maly urodzil sie
          wczesniej, chce donosic do terminu, a przynajmniej do znaku lwa.Moj maz jest
          raczkiem, ja rybka, ale jakos chcialabym zeby synek byl malym lwem...dziewczyny,
          wtrzymamy jeszcze te 3 dni i bedzie OK!! Pozatym chyba jeszcze nie czuje sie
          gotowa na dzidziusia, mimo iz sporo mialam czasu...a moze to hormony?? Dzis
          jestem tez cieta na mojego lekarza prowadzacego, kij mu w ucho ;-P
          pozdrawiam
          Gosia i maly
          ps. zagladam tu czasem, ale czesniej na forum vanike Dzieci z lipca 2005
        • akjs o "sile skurczu" na ktg 20.07.05, 16:59
          lezalam przez troche na patologii i bywalo ze mialam ktg podlaczone 24 godziny
          na dobe

          z moich obserwacji wynika, ze "sila skurczu" to pojecie bardzo malo miarodajne,
          wszystko zalezy od tego, w ktorym miejscu jest zalozona pelota,
          przy zmianie pozycji okazywalo sie na przyklad, ze skurcze, ktore wczesniej
          byly rzedu 50, nagle sa rzedu 120
          poza tym "na wdechu" wynik zawsze wychodzil wyzszy - bo silniejszy byl nacisk
          na pelote
          ponadto te urzadzenia dają sie przeskalowywac, wiec sam zapis ze skurczu nic
          nie mowi, trzeba go porownac z tym ktory jest miedzy skurczami

          no i tez np. jednego dnia nic prawie nie czulam, a skurcze dochodzily do 130,
          a podczas porodu chyba ani razu nie wyszedl wynik wyzszy niz 100

          uzyteczne to jest natomiast bardzo do mierzenia odstepow miedzy skurczami i
          czasu trwania poszczegolnych skurczy, a to chyba jest najwazniejsze

          a w czasie porodu bardzo mi sie przydalo obserwowanie kiedy przestaje rosnac i
          zaczyna spadac - na sama mysl ze juz spada czulam ulge wink
          • dziewczynka_bez_zapalek Re: o "sile skurczu" na ktg 21.07.05, 17:07
            popieram wink całym serduszkiem wink zależy jak założone jest KTG, gdzie no i w
            jakiej pozycji lezymy wink ja w czasie porodu miałam skurcze dochodzące do
            170 ... a przy 120 już wytrzymać nie mogłam ...
      • megan05 Reurodzilam syna a miala byc corka 19.07.05, 20:18
        15.07 urodzilam synka przez cc 4.70kg 60cm oczywiscie cc. Z USG wychodzila
        dziewczynka a tu niespodzianka. Wiec mam drugiego chlopaka pozdrawiam wszystkie
        oczekujace i nie wierzcie do konca temu co wychodzi na Usg.
        • mama75 Re: Reurodzilam syna a miala byc corka 19.07.05, 21:01
          megan - gratuluje smile

          a ile razy na usg wyszla Ci cora?
          • dziewczynka_bez_zapalek Re: Reurodzilam syna a miala byc corka 21.07.05, 17:09
            gratulacje! no to miałaś niespodziankę wink
    • marlena15 Re: Mój poród . 19.07.05, 22:14
      W piątek przed 4 rano małe chluśnięcie domyśliłam się że to wody płodowe.
      Wstałam z mężem przed 10 rano i mu powiedziłąm ten biedak narobił takiej
      paniki, że od razu pojechaliśmy do szpitala tam przyjeli mnie na oddział i
      połozyli do sali porodowej i kazali czekać na dalszy rozwój sytuacji.
      Sprawdzali czy to napewno wody a nie czop odchodzi przypadkiem bo za długo to
      trwa okazało się że pęcherz pękł ale w innym miejscu i dlatego te wody odchodzą
      powoli. Zbliżała się noc a tu prawie żadnych postępów porodu podali mi
      kroplówkę z antybiotykiem potem jeszcze jakiś lek po którym przez 20 min. nic
      nie widziałm jakiś otępiacz czy co nie wiem dokładnie. Między czasie byłam
      podłączana do KTG na którym były skurcze takie dość odczuwalne. W ogóle to mi
      nie pasowałało to KTG bo na leżąco to jakoś tak nie wygodnie było wolałam
      chodzić z tymi skurczami a nie leżeć. Gdzieś po północy albo przed 1 w nocy
      położna przerwała mi ręką pęcherz i wody chlusnęły jak cholera a ból przy tym
      niesamowity. Po tym już zaczeło mnie gorzej boleć aż w końcu położyłam się na
      łóżko i powiedziałam mężowi że czuję że już rodzę zaraz przybiegli lekarze
      położne i wszyscy potrzebi no i się zaczęło mąż mnie wspierał i pomagał rodzić
      jestem z niego bardzo dumna. O godzinie 2.50 przyszedł na świat Łukasz. Teraz
      sobie ładnie śpi bo się najadł.

      Pokazała bym wam zdjęcię synka ale nie umiem go dodać powiedzcie jak to się
      robi a od razu wyślę na forum.

      CZEKAM I Z GÓRY DZIĘKUJĘ

      Pozdrawiam
      Marlena i Łukasz
      • mama75 Re: Mój poród . 19.07.05, 23:29
        ojej - to odejscie wod boli ???????????

        marlenka - gratuluje z calego serca i dzidziusia i dzielnego meza. Nie wiem jak
        sie dodaje zdjecia, ale z niecierpliwoscia czekam.
        • marlena15 Re: Mój poród . 20.07.05, 10:55
          Odejście wód nie boli ale boli przerywanie pęcherza położna robiła to ręką

          Marlena
          • tetrina Re: Czy to się już zbliża? 20.07.05, 13:00
            A ja się dziś czuję bardzo nie wyraźnie nie wiem czy to jakiś zwiastun ale w
            nocy nie mogłam spać w sumie spałam tylko 4 godz. rano bóle kręgosłupa i nie
            wyraźnie skórcze ale nie takie mocne jak bóle pleców. Kondycja wysiada zero
            chęci do czegokolwiek, już mam dość wszystkiego, oby to coś jednak znaczyło.
            Ania+39t.c Ala
            • ewusia8 odszedł mi czop 20.07.05, 13:12
              właśnie przed chwilka odszedł mi czop ale bez krwi chyba mam czekać nie wiem co
              robić?
              • mama75 Re: odszedł mi czop 20.07.05, 14:09
                zdecydowanie czekac - odejscie czopa swiadczy bardziej o tym, ze organizm
                przygotowuje sie do porodu, poczekaj na skurcze albo odejscie wod.

                Ja od wczoraj mam potworne bole. w nocy byly nieregularne, a teraz od 2 godzn
                sa co 10 minut z tym, ze raz sa silne a raz slabsze. wzielam prysznic -
                zobaczymy. Dzisiaj koncze 40 tydzien.
    • marianka.m Jest tu kto? :) 21.07.05, 07:21
      Witajcie,

      Melduję się na dzień przed planowanym terminem porodu. Oznak - zero. Złego
      nastroju - zero. Warszawa płynie porannym deszczem - szaro, buro, a mnie bardzo
      dobrze. smile Podejrzewam, że większość osób będzie dziś miała kiepski nastrój i
      bóle głowy (ciśnienie leci w dół na łeb, na szyję), ja jednak - od dziecka -
      uwielbiam taką pogodę. Mogłabym dzisiaj urodzić, przynajmniej nie byłoby upału,
      ale moje dziecko chyba się nie kwapi z opuszczaniem ciemnego, ciepłego,
      wilgotnego mieszkanka. smile Jutro jadę do szpitala na ktg jako
      oficjalnie "przeterminowana" cieżarówa.

      Pozdrowienia dla wszystkich zmęczonych, czekających mamuś!!!
      • dzia74 Re: Jest tu kto? :) 21.07.05, 10:22
        ja czasem bywam smile))
        trzymam kciuki bo moze faktycznie to dzisiaj smile))

        Pozdrawiam
        Anka z Maciusiem
    • pysienka Wróciłam 21.07.05, 10:39
      nareszcie w domciu po 2 tygodniach dziewczyny nawet nie wieice jaka ulga wielka
      ulga. Leżac jeszcze w ciazy strseowałam się tylko tym kiedy urodzę, i że
      niepotrezbnie tam leżę skoro nic mi nie jest. Po urodzeniu jak Pawełek dostał
      żółtaczki mozna było ogłupiec przez te siostry i połozne. Nie mówię że
      wszytskie ale niektóre potrafiły dobić człowieka. Mam problem z karmieniem,
      mały poobgryzał mi brodawki do krwii wyłam z bółu to mi jedna powiedziała że
      wogóle nie jestem przygotowana do macierzyństwa - szlag mnie chciał trafic.
      Teraz mam zapalenie piersi biore antybiyk, jedna mam taka wieka ze szok
      wygladam jak potwór nie wiem jak ja wyjdę na ulice bo widac jak cholera - bedą
      na mnie mówić cycatasmile
      na szcześlie już w domciu powoli dochodze do siebie i próbuje przyzywczaić się
      do nowej roli i obowiazków. Pozdrawiam Was wszytskie serdecznie, gratuluje
      mamusiom które urodziły i trzymam kciuki za te przed którymi ciagle ten ważny
      moment.

      Pysia i Pawełek
      • anja.m30 Re: Wróciłam 21.07.05, 11:11
        Gratuluje, cyckiem sie nie przejmuj wyrowna sie i dzidzia sciagnie. Glupim
        gadaniem glupich bab tez sie nie przejmuj.

        Dziewczyny poszlam na ktg do szpitala, najpierw pani jeczala na izbie przyjec a
        po co, a dlaczego itp.itd. Laske robia ze zyja. Pozniej siedzialam 2 godz. w
        kolejce czekajac na swoja kolej (1 aparat i 4 babeczki przede mna) pozniej
        godzine na lekarza generalnie myslalam ze zwarjuje, lekarka rzucila okiem i
        stwierdzila ze wszystko O.K. cokolwiek to znaczy, bo ja z za[isu nic nie
        rozumiem a ona mnie nie zbadala. Wiec na razie chyba nie rodzesmile W Trojmiescie
        pada i to mnie cieszysmile pewnie jako jedna z niewielu.
      • aagulek Re: Wróciłam 21.07.05, 11:32
        Pysieńka bedzie dobrze i sie wszystko unormuje smile, czekamy na fotki,
        pozdrowionka,Agnieszka i Magdalenka
        • dziewczynka_bez_zapalek hm... wszystkie już na porodówce ??? 21.07.05, 17:13
          • anja.m30 Re: hm... wszystkie już na porodówce ??? 21.07.05, 17:26
            Pewnie taksmile Olej rycynowy jak nic dzialawink Ja zaczekam az synek sam zacznie
            wychodzic. Zaczelam sie bac i juz mi sie nie spieszy.
          • marianka.m Re: hm... wszystkie już na porodówce ??? 21.07.05, 18:18
            Nie wszystkie, ale wątek zaczyna chyba umierać. Zostały tylko niedobitki, takie
            jak ja... wink Czekam cierpliwie na decyzję Maluszka.
            • zwierzaku Re: hm... wszystkie już na porodówce ??? 21.07.05, 18:53
              ja tez jeszcze w domku i czekam niecierpliwie na moją niunie. dziewczyny czy u
              was tez tak jest że w dniu terminu jesli nie urodzicie to dostajecie skierowanie
              do szpitala? porodu się nie boję tak jak tego bezczynnego siedzenia w szpitalu
              po terminie i że macierzyński będzie mi uciekał sad rozmawiam codziennie z moją
              niunią żeby już sobie opuściła muj brzuch ale od małego postanowiła mnie chyba
              nie słuchać sad buuuu... ja już chce moją niunie!!!!
              dziś zaczął się 40 tydz

              pozdrawiam cieplutko
              • dzia74 Re: hm... wszystkie już na porodówce ??? 21.07.05, 19:02
                No Pysia dobrze ze juz jestes smile) Ponoc kapusta na cycek ale ja nie wiem
                dokładnie jak to stosować, nie martw sie bedzie dobrze.

                Fakt, cosik zanika watek, dziewczyny sie porozdwajały i czasu coraz mniej na
                pisanie, ja czasem wracam kiedy Maciuś spi albo jest spokojny. Wracam z
                sentymentu i zeby dowiedziec sie czy juz wszystkie dziewczyny maja swoja
                pociechy po tej stronie. Jeszcze troszke nas tu zostało, dziewczyny juz
                niedługo smile)
                Pozdrawiam serdecznie
                Anka
                • monika2928 Re: hm... wszystkie już na porodówce ??? 21.07.05, 19:20
                  Jesli chodzi o kapustę to chłodny lisc z lodówki. Chodzi o dzialnie chłodnego
                  soku na pierś.
                  • tetrina Re: hm... wszystkie już na porodówce ??? 21.07.05, 20:11
                    Fakt, wątek po woli zanika a ja ciągle 2w1 a do terminu jeszcze 6 dni, właśnie
                    też rozpoczął mi się 40 t.c. a miało być podobno wcześniej buuuu.W ciąż czekam
                    wsłuchuję się w brzusio, zaczełam trochę chodzić po schodach to podobno też
                    może przyśpieszyć ale w sumie nie pozostaje nic innego jak czekać , tak więc ja
                    też ciągle siedzę w domu zamiast rodzić. Pozdrawiam wszystkie mamusie te przed
                    i już po.
              • anja.m30 Re: hm... wszystkie już na porodówce ??? 21.07.05, 22:22
                Pierwszy raz slysze o skierowaniu do szpitala. Jak bylam na tym nieszczesnym
                KTG to lekarka powiedziala, ze jak nic sie nie bedzie dzialo to 7 dnia po
                terminie zglosic sie do szpitala.
                • niunia_ania Re: hm... wszystkie już na porodówce ??? 21.07.05, 23:05
                  Ja też jeszcze w domu. W nocy miałam 2 serie po 2 skurcze i to wszystko, ale
                  ich siła zniechęca mnie do porodu. Nie chciałam zzo ale teraz to już nie wiem
                  jak można to"" wytrzymać, mnie po prostu rozsadzało lub ściskało z wielką siłą.
                  Teraz już nigdzie się nie spieszę nawet na ktg nie poszłam, trochę się bałam.
                  Ale wiem, że nic mnie nie ominie. Mam nadzieję tylko, że nie będzie tak bardzo
                  źle. Łudzę się, że odczuwałam tak silny ból bo to było w nocy, Jeśli się mylę
                  nie wyprowadzajcie mnie z błędu.
                  Pozdrawiam z Białegostoku.
              • marianka.m Re: przetrminowania a urlop macierzyński 21.07.05, 22:37
                zwirzaku, a dlaczego Ty chcesz iść na urlop macierzyński zaraz po terminie?
                Urlop macierzyński zaczyna lecieć od dnia urodzin dziecka, chyba, że przyszła
                mamusia sama chce wziąć przed porodem, wówczas może - do dwóch tygodni przed
                terminem. Mnie w poniedziałek (25.07, czyli 3 dni po terminie) kończy się
                zwolnienie. Jestem już umówiona na wizytę do lekarza rodzinnego i biorę dalej
                zwolnienie. Nie wykorzystam nawet pół dnia i tak krótkiego macierzyńskiego
                przed narodzinami dziecka. Nie daj się!!! smile

                Jeśli chodzi o szpital, w Warszawie nie trzeba żadnego skierowania. Mój gin na
                ostatniej wizycie 18 lipca powiedział, że jeśli nie urodzę do 29 lipca (tydzień
                po terminie), to pewnie mnie zostawią w szpitalu, do którego od jutra będę
                jeździła na ktg, na patologii ciąży. Czyli dzieje się to niejako z automatu,
                już w szpitalu. Do swojego przychodnianego lekarza już nie idę, bo nie ma po
                co.

                Mam nadzieję, że chociaż jedna z nas zacznie się rozdwajać dzisiejszej nocy.
                Kurczę, super pogoda na rodzenie, a tu cisza...
                Trzymam kciuki!!! smile
                • anja.m30 Re: przetrminowania a urlop macierzyński 22.07.05, 10:25
                  Dokladnie, ja tez wzielam zwolnienie od lekarki ogolnej. U mnie nic czasem cos
                  zakluje tez raczej zniechecajaco i cisza. A pogoda super- deszcz i faktycznie
                  przydaloby sie w taka urodzic bo od srody znowu maja wrocic upaly.
                  Pozdrowionkasmile
    • marlena15 Liść Kapusty ! 21.07.05, 19:35
      Dziś kazałam mężowi kupić tą nieszczęsną kapustę też mam problem z karmieniem
      boli jak diabli ale niestety musze wytrzymać i jakoś sobie radzę. Zaczełam
      przykładac liście kapusty na razie nie widać i nie czuć efektów ale mam
      nadzieję, że pomogą.

      Pozdrawiam wszystkie mamusie 2 w 1 trzymajcie się dziewczyny !!!!!!!!!!!

      Marlena i Łukasz
    • ania19707 Urodziłam Nadię 22.07.05, 11:03
      Witam serdecznie wszystkie forumkowiczki. Pragnę się podzielić radosną
      wiadomością, że w poniedziałek 18 lipca o 21.55 urodziła sie moja córeczka
      Nadia. Malutka ważyła 3250 i miała 54 cm długości.
      Poród był wywoływany na 2 dni przed terminem z powodu starego łożyska i
      bakterii- lekarz chciał mieć pewność, że będę rodzić po odpowiednim wyleczeniu.
      Jechałam więc do porodu bez większych dolegliwości. Sam poród na oksytocynie
      był dość intensywny i wydawał mi się bardziej bolesny niż przy pierwszym
      niewywoływanym. Teoretycznie nie był długi 6,5 godziny, w tym ok. 4
      godzin "jazdy". Rodziłam przy moim lekarzu prowadzącym, któremu jestem winna
      dozgonną wdzięczność. Pomógł mi ogromnie, skracając przedostatnią fazę pewnie o
      2 godziny. Nadia rodziła się z rączką przy buzi, ale lekarz nawet mi o tym nie
      powiedział, żebym nie panikowała. Ostatnia faza szybka i aktywnie wypchnęłam
      maleństwo na świat. Mojego męża jednak nie wpuściłam na porodówkę i dobrze bo
      przy nim pewnie ryczałabym od samego początku. A i tak przez jakiś czas
      straciłam panowanie nad sobą. Lekarz poprosił męża już kiedy dzidzia była na
      świecie, więc widział ją parę minut po urodzeniu.
      Nie byłam cięta i od razu dobrze sie czułam, mogłam chodzić i siadać, o ile nic
      się nie wydarzy to mogę powiedzieć, że wróciłam do formy. Nadia jest bardzo
      grzeczna - śpi i je, jest pogodną, uśmiechającą się kruszynką. Moje serce
      przepełnia radość i szczęście. Mam wspaniałą rodzinę i łzy w oczach kiedy to
      piszę. pozdrawiam wszystkie mamusie , trzymam kciuki za te 2 w 1, oby wszystko
      poszło szybko i bezproblemowo.
      Szczególne ucałowania dla Pysieńki, myślę, że powoli wszystko się ułoży przy
      pierwszm dzidziu zawsze jest trudniej, ale przy pewnej dozie cierpliwości
      wszystko daje się unormować.
      Teraz muszę odnależć wątek Asi na rówieśnikach, ale tutaj też będę zaglądać.
      Miłego dnia życzę
      Anka i Nadia 18 lipiec 2005
      • aagulek nowy wątek - po "rozdwojeniu" i nie tylko 22.07.05, 13:11
        Dziewczyny, tu jesteśmy :
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=26258199&v=2&s=1
        do zobaczenia
        Agnieszka
      • heksa82 urodziłam Wojtka 22.07.05, 13:24
        Jak już wiecie dziewczynki urodziłam wojtka przez cc o masie 4050 i mierze 54
        cm. Mojedziecko jest bardzo wykańczające. Karmie cyckiem, teściowa nosi i
        czasami przewija.
        Mąż nie umie nawet podnieść dziecka a co dpiero mówić o przewinięciu,
        przebraniu, uspokojeniu. Tak więc wychodzi na to że wszytsko będize na mojej
        glwoie bo mój mąz propsotu rezygnuje po 5 sekundach ryku Wojtka.
        • natalia433 Re: urodziłam Wojtka-gratuluje:-) 22.07.05, 18:06
          serdeczne gratulacjesmilewkoncu sie doczekalas.
          Wszystkieg najlepszego dla Ciebie i Wojtusia.

          pozdrawiam!!!

          Natalia
          • kamaha Re: urodziłam Wojtka-gratuluje:-) 22.07.05, 18:27
            czesc
            gratuluje wszystkim mamusiom, ktore juz urodzily i trzymam kciuki za te, ktore
            maja przyjscie dzieciaczkow na swiat przed soba.
            Nasz mikolaj ma juz trzy tygodnie i ogolnie jest bardzo spokojny, poza
            wieczorami, bo wtedy najchetniej siedzi przy piersi i nie przestaje jesc przez
            3 - 4 godziny z malymi przerwami.
            Hania jest zazdrosna , ale jakos sobie radzimy.

            pozdrowienia
            Magda, Hania i Mikolajek
            • aagulek Re: urodziłam Wojtka-gratuluje:-) 22.07.05, 19:42
              Kasia gratulacje, a meza do roboty zagnaj bo tak nie moze byc, w koncu ojciec
              nie?moj ma taki niefart jak to nazywa ze jak bierze Magdusie do odbicia to
              prosze by przebral i ostatnio niemal zawsze mu sie zesika, oczywiscie wychodzi
              to noca, trzeba ja przebrac a jak jest to w tzw przerwie karmieniowej, by nie
              lykala powietrza a ja wtedy lece sikac, to niestety sie drze i zaraz dostaje
              czkawki, mnie cholera bierze bo tylko Jemu sie to zdarza, to mi dzis nad ranem
              wypomnial zle zapiete pampersy, cos mi boczkami siuski uciekaja akorzystamy juz
              z 2 huggies, oczywiscie nie zawsze ciekna ale czasami, co mozna na to poradzic?
              pozdrawiam,Aga
        • marianka.m Re: urodziłam Wojtka 22.07.05, 21:11
          Heksa, gratuluję serdecznie narodzin synka. smile)) "Wiele" nas łączy, wiesz? Ja
          też będę rodziła w Praskim i też Wojtusia! smile

          Właśnie wróciłam ze szpitala, ktg ok, dr Sarnowska po badaniu orzekła, że
          wszystko jest ładnie przygotowane i może się zacząć w każdej chwili, jeśli nie,
          następne ktg pojutrze. Od jutra jestem już przeterminowana. W karcie
          informacyjnej widnieje taki opis "stanu rzeczy": "Szyjka dł 0,5 cm w osi
          pochwy, kanał szyjki przepuszcza luźno 1 palec. Główka przyparta do wchodu,
          pęcherz płodowy napięty".

          Pozdrowienia dla wszystkich!
    • aniaj79 18 lipca na świat przyszła WERONIKA! 22.07.05, 19:41
      Kochane Lipcóweczki!

      18 lipca o godzinie 17.45 przyszło na świat moje szczęście o "wymiarach":
      3200g, 50cm, 10pkt Apgar! 2 tyg spędziłam w szpitalu, bo najpierw spanikowałam,
      że to już więc zostawili mnie na obserwacji a potem nie chcieli wypóścić bo
      było już 7 dni po terminie! I tak trzynaście dni po terminie, przy trzeciej
      indukcji (szykowałam się już do cięcia!)przyszła na świat nasza najcudowniejsza
      córcia! Rodziłam z mężem - szczerze mówiąc nie wiem jakbym przetrała bez niego!
      Poród trwał osiem godzin i choć nie były to najlżejsze chwile w moim życiu, to
      dałam radę! Tym samym moje kochane żegnam się z Wami na tym forum i mam
      nadzieję, że spotkamy się na takim gdzie będziemy dyskutować o naszych
      maluszkach (o ile starczy mi czasu między przewijaniem, karmieniem, domem i
      robotą)! Dzięki za Wszystko smile Tym rozdwojonym życzę POCIECHY z Maleństw i
      CUDWNEGO MACIERZYŃSTWA, a tym wszystkim które czekają jeszcze na Dzidziusia,
      życzę "sprawnego i lekkiego" porodu i cierpliwości... OPŁACA SIĘ CZEKAĆ!

      Pozdrawiam Wszystkie!

      Ania
    • marlena15 Re: Gratulacje ! 22.07.05, 22:10
      Gratulacje dla wszystkich nowych mamuś.
      Jeśli chodzi o pierwsze przewijanie mojego męża to nasz synek zrobił mu na
      złość czyli naraz i kupę i siku ale mąż nie poddał się i dzielnie podejmuje się
      przewijania.( Ubawiłam się przy tym do łez)

      Pozdrwiam mamy 2 w 1 czekamy na wasze dzidziusie
      Marlena i Łukasz (16 lipiec 2005)
      • dziewczynka_bez_zapalek kasia.to i ewusia8 urodziły !!! 23.07.05, 11:18
        serdeczne gratulacje dla dziewczyn !!!
        oby się maluszki zdrowo chowały i nie dawały w kość rodzicom !!!

        Lipcóweczki rozdwojone !!! zapraszamy na forum Macierzyństwo
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=26258199

        Asia i Kubuś (ma już 1 miesiąc i 1 dzień)
        • anja.m30 Re: kasia.to i ewusia8 urodziły !!! 23.07.05, 17:25
          Ja tez juz CHCE!!!!!!!!!!!smile))) Boje sie i juz chce miec porod za soba. Nawet
          przy kompie juz nie mozna posiedziec, bo wszystko odrazu boli. Nawet jak maly
          sie rusza to boli bo miejsca juz nie ma i uciska na wszystko. Mam nadzieje ze u
          was lepsze nastroje.
          • margot_susane Re: kasia.to i ewusia8 urodziły !!! 23.07.05, 19:44
            Jezu, jakie pustki - czy wszystkie juz na porodówkach? Nie robcie mi tego - ja
            nie chce gasic światla...wink)))
            A tak na serio - Wątek lipcówek pewnie sie przeniesie na sierpien... troche
            paranoiczne...
            Swędzi mnie brzuchol
          • niunia_ania Re: lipcóweczki 2005 2 w 1 23.07.05, 19:44
            Hej dziewczyny!
            Nie wiem ile czasu to wszystko jeszcze potrwa, zazdroszczę rozdwojenia, życzę
            szybkich, bezproblemowych porodów i cierpliwości.
            ja też już nie wyrabiam, termin na 20.07., niby niewiele po ale zawsze, jeśli
            ktoś chciał wcześniej to czas się dłuży.
            Gratuluję mamom tym 1+1 i oby na sprzybywało!
            • marianka.m Re: lipcóweczki 2005 2 w 1 23.07.05, 20:34
              Mój termin minął wczoraj. Nie niecierpliwię się, spokojnie czekam i stale coś
              piorę, sprzątam, układam. smile Jutro jadę na ponowne ktg i badanie do szpitala.
              Zobaczymy, czy moje rozwarcie od wczoraj postępuje. Szczęśliwie, nie cierpię
              szczególnie, jak niektóre z Was, chociaż powoli przypominam sobie bóle
              miesiączkowe. Skurcze jednak rzadko i nieregularnie. Mały wierci się cały
              czas "na dole", a w tej chwili czuję dodatkowo ból w kościach miednicy.
              Wszystko to jednak zapewne tylko malutka zaprawka.
              Trzymajmy się do końca w wątku i meldujmy! smile
              Pozdrowienia,
              Ania
              • anja.m30 Re: lipcóweczki 2005 2 w 1 23.07.05, 21:12
                Zazdroszcze spokoju. Moj ostatni termin mija w poniedzialek wiec faktycznie mam
                szanse na sierpien. Generalnie tez jestem spokojna tylko jak mnie pobolewa i
                ruszac sie ciezko to lapie dola, nie mowiac o strachu chociaz stosuje pozytywna
                afirmacjewink Wiecie, krotko, latwo i praktycznie bezbolesnie. Oby. Wam tez tego
                zycze.
          • ewusia8 jestem 24.07.05, 14:05
            ja wiecie 21.07.2005 o 2.15 przyszła na swiat Natalka nie było łatwo ale warto
            od dzisiaj jesteśmy w domku i przyzwyczajam się do nowej roli...jestem zmęczona
            ale to nic
            rodziłam z mężem było wspaniale bez niego nie dałabym rady
            pozdrawiam ewa i natalka
    • mama75 urodzilam 23.07.05, 21:48
      dziewczynki jak sie czujecie? Te co urodzily podczas mojej nieobecnosci i te
      jeszcze 2 w 1?
      Napisze korotko - 20 lipca (zgodnie z terminem) urodzilam cudownego synka
      Pierre-Michel. 3710 i 49 cm - wiec nie taki wielkolud jakiego sie spodziewalam.
      Porodu prawie nie pamietam. Wiem, ze bylam podpieta do jakis 3 kroplowek i
      przez jakis czas lezalam pod tlenem. Zdecydowalam sie na zzo i dziekuje za to
      Bogu. Skurczy prawie nie czulam, tylko pod koniec skurcze parte, ale to tak
      jakbym chciala wprzec kupke. Moglam chodzic juz po 3 godzinach od porodu. Bylam
      niestety nacinana (co wogole nie boli tylko uslyszalam takie chrupniecie), bo
      moj syns zaklinowal sie ramionkami i tracil puls. Zreszta z jego pulsem caly
      czas byly jakies przeboje podczas porodu.
      Po zzo nie mialam zadnych skutkow ubocznych, zadnego bolu glowy, plecow,braku
      czucia w nogach - nic.

      Niestety teraz przechodze baby-blues. Jestem zalamana, nie daje sbie z niczym
      rady, a zwlaszcza z karmieniem malego.

      Acha Dziewczyny- od pierwszego karmienia smarujcie piersi siara a pozniej
      mlekiem. Nie czekajcie az zacznie sie cos dziac. Ja sie nie przejmowalam i po
      kilku karmieniach mam otwarte rany do zywego miesa na brodawkach. Niestety
      musze dkarmiac Mmalego odzywkami,bo caly czas traci na wadze i jest odwodniony -
      bo nie jestem w stanie go wykarmic.

      wiecej napisze ciut pozniej.

      Pozdrawiam i trzymajcie sie.
      • zwierzaku ktg płatne? 23.07.05, 22:22
        cze dziewczyny. czy ja jestem jakaś naiwna myśląc że idąc w 40 tyg na ktg do
        szpitala to będe miała je zrobione za darmo?? dziś właśnie poszłam bo jakieś
        bóle miałam a i z niunią chciałam zobaczyć czy wszystko oki. a tu się dowiaduje
        że taka przyjemność kosztuje 25 zł bezwzględu czy mam na nie skierowanie czy
        nie. za darmo jeśli bym leżała w szpitalu. hmmm.... to na co płacimy te cholerne
        składki??? czy ja coś źle rozumuje??? oczywiście zapłaciłam bo dla dzidzi
        wszystko zrobie ale to nie w porządku!!! a jak będe po terminie i będe chciała
        co dwa dni chodzić i sprawdzać czy wszystko oki? może wtedy lepiej w szpitalu
        się położyć...

        pozdrawiam cieplutko
        jak długo jeszcze 2w1?
        • aagulek Re: ktg płatne? 23.07.05, 22:28
          starym sposobem polecanym na forum ja rowniez polecam powiedziec ze sie mniej
          rusza albo Cie cos boli i juz, zrobia nie maja wyjscia za darmo! ale jest
          ryzyko ze Cie zatrzymaja na patologii...a moze to lepiej skoro to juz 40tc? nie
          sprawdzalam i nie wiem czy komus sie nie udalo...a na temat placonych skladek
          to ja nie bede dyskutowac...bo po co..pozdrawiam,Agnieszka
        • marianka.m Re: ktg płatne? 23.07.05, 23:49
          Jeżeli powiedziałaś, że masz bóle, to bardzo dziwne, że kazali Ci płacić. A w
          jakim mieście/szpitalu stosuje się takie praktyki? Po terminie (ja robiłam ktg
          wczoraj, w dniu terminu) na pewno robią za darmo, bez żadnego problemu.
          • agnieszka_radzewicz 20.07. o 2:50 urodziłam ... 24.07.05, 12:57
            ... córeczkę. Jest zdrowa, ja czuję się rcoraz lepiej i na razie uczymy sie
            karmienia.
            Wszystko zaczęło się dobe przedtem, bo miałam bolesne ale nieregilarne skurcze
            o czym pisałam na formum. We wtorek wieczorem poprosiłam kuzynkę aby u nas
            spała, bo na pewno będę rodziła a ona miała zostac ze starszym synkiem.
            O 22:00 pojechałam na solec na KTG< bo dziwnei się czułam i chciałam też aby
            zbadano mi szyjkę i stanm rozwarcia. Po badaniu okazało się, że skurcze to
            raczej są słabe, szyjka zgladzona, ale rozwarcie na dwa palce. Kazano mi
            pojechac do domu i wrócic jak wystąpia skurcze.
            Wróciliśmy o 23:30, a o 23:50 zczęły się znowu surcze, tymn razem reguralne, co
            7 minut, ale niebyt bolesne, z każda chwila jednak było coraz gorzej, bo coraz
            bardziej bolało a skurcze były co 5 minut. O godzinie 0:30 zdecydowaliśmy się
            wrazać do szpitala. W szpitalu byliśmy o godznie 0:45, przyszła lakarka a ja
            miałam skurcze co 3 minuty i to bardzo silne. Po badaniu okazało się, że mam
            rozwarcie na 7 cm i będziemy rodzili. Szybko zabrali nas na porodówkę, a
            ankietę podlisywałam w windzie pomiędzy skurczami i po drodze. Nie było już
            czasu dzwnić po moja położną, więc połozyli mnie na ogólnej sali. Potem
            szkurcze szły szybko, ale pęcherz nie chciał się przebić, więc zdecydowano się
            go przebić. Wtedy okazało się, że mała źle się wstawia do kanału i kazno mi
            leżeć na boku i nie przeć. Ha ha jak tu nei przeć, jak muszę (rozwarcie 9 cm).
            W końcu po około 15 - 20 min, ułozono mnie na plecach w pozycji pół siedzącej i
            pozowlono przeć, tylko że ja nie miałam juz siły. Niemniej jednak udało się w
            około 4 skurczach po 3 parcia w każdym. Była godzina 2:45 (jak mawia mój maż,
            bo robił cwaniak zdjęcia a ja nawet nie zauwazyłam).
            Później łozysko ... niewstety nie całe, wiec miałam łyżeczkowanie (nie
            polecam). Po porodzie musiała spędzić na tej okropnej sali aż 4 godziny, bo
            traciłam zbyt duzo krwi, ale o 6:00 się ustabilizoało. Więc po podanym
            śniadaniu mogłam pojachac na salę.
            Mała jeś śliczna (mówię jak każda matka zakochana w swoim dziecku), ważyła
            3700, i ma 59 cm długości. Ma czarne włoski i ciemne oczy (ciekawe, że nie
            niebieskie), poza tym ciąge jest głodna i to tak od 1 godziny po porodzie.

            Jeszcze kilka słów o szpitalu i personelu ...
            Połozna z dyzuru była wspaniała, trochę jak żołnierz ale sprawnie mi pomagała,
            lekraka z dyzuru jeszcze wspanialsza, miałam wrażenie, że jest aniołem i dobrze
            na mnie wpływała gdy miałam problemy z bólem czy parciem.
            W szpitalu było przepełnienie, sala na 6 osób w na oddziale ginekologii, bo na
            połoznictwie nie było miejsca. W sali było bardzo mało miejsca ledwo wózeczki
            dla maluszków mieściły się pomiędzy łózkami. Poza tym gorąco.
            Na pomoc sióstr, czy połoznych nie można narzekać, ale trzeba o wszystko
            prosić, bo w takim przepełnieniu one chyba nie nadążały a nie miałam wrażenia,
            że nic nie robią, wręcz przeciwnie. Pościel salowe zmieniaja bez problemów,
            pomagają jak trzeba iść do ubikacji po raz pierwszy po prodzie, tylko trzeba
            poprosić. Najgorsze są łazienki, trochę obskurne (delikatnie mówiąc), ale w
            ostateczności da się wytrzymać.
            Poza tym widząc co się dzieje uważam że miałam szczęście że tam trafiłam i że
            nie musiłam jeździć gdzieś dalej, bo dzewczyny jeżdziły do kilku szpitali zanim
            trafiały na solec.
            Tak wiec moja rada, zanim pojedziecie, oddzwońcie wszystkie szpitale i
            dowiedzcie się gdzie mają miejsce.

            Pozdrawiamy
            Aga
            Kuba (3 lata)
            Kinga (5 dni)
      • ania19707 Re: urodzilam 23.07.05, 22:50
        Ogromne gratulacje. A więc poród nie był najgorszy. Obecne kłopoty też ustąpią,
        a wszystko powoli wróci do normy. Życzę cierpliwości i wiele radości z synka.
        Pozdrawiam Anka
        • karotka11 Re: Ja też urodziłam!!! 24.07.05, 17:34
          Nie mam za dużo czasu, bo przy dzidziusiu jest tyyyyyle roboty. Ale tak w
          skrócie. We wtorek, czyli 19 lipca przyszedł na świat moj synuś - Kajtek. Ważył
          3520g a wzrost zmierzyli mu 54 cm. Ma czarne włoski i jest najśliczniejszy na
          świeciewink Resztę opowiem w wolnym czasie.
          Pozdrawiam,
          Iwona i 5-dniowy Kajtek
          • dziewczynka_bez_zapalek Re: Ja też urodziłam!!! 24.07.05, 18:29
            serdeczne gratulacje !!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka