agatkaros
29.06.05, 22:40
Chciałam się z Wami podzielić moją sytuacją i zapytać, czy jestem
odosobniona,m czy może któraś z Was ma podobne rozterki. Otóż wczoraj miałam
termin porodu i nic, siedzę w domu, cały czas boli mnie i pochwa i sa parcia
na miednicę, ale nie mam silnych skurczów i nie mam po co jechać do szpitala.
Postanowiliśmy z mężem, że będziemy rodzić na Inflanckiej i że pojedziemy do
szpitala w piątek, nawet gdyby nic się nie zmieniło. To będzie już 3 dni po
terminie, czy zostanę q szpitalu, czy odeślą mnie do domu, jak myślicie?
Podzielcie się podobnymi przeżyciami, będzie mi lżej.
Agata