Dodaj do ulubionych

Luty 2003 - jest tu kto? ;-)))))))

    • Gość: SYLWIAKR Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 29.09.02, 19:40
      Cześć mamusiu :) 2003.Ja też bedę lutowa mamą.Mam termin na 22.02.2003 byłam juz 2 razy na usg mały bedzie chyba akrobata bo skacze jak szalony...Czytam wszystko co wpadnie mi w rekę.Jestem szczęsliwa..czekałam na dzidziusia aż 5 lat....Pozdrawiam gorąco i czekam na odpowiedz!!!
      • Gość: MonikaW Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 30.09.02, 12:17
        Witam, mam termin także na 22 lutego :) Moje maleństwo też ma zacięcie akrobatyczne - wierci się na okrągło, zwłaszcza wieczorową porą. To jest już mój drugi maluszek - mam 2,5 letniego chłopczyka, niesamowitego urwisa. Bardzo się cieszę, że się w końcu po pięciu latach doczekałaś (na razie oczywiście niespokojnego brzuszka). Gdzie mieszkasz?Serdeczne pozdrowieniaMonika
        • Gość: SYLWIAKR Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 09.10.02, 18:24
          Witaj Moniko.Dopiero teraz odpisuje na twoj post gdyz dawno mnie tu nie było.Mam przeprowadzke i caly czas koncentruje sie na przgotowaniu pokoju dla bobaska.Czuje sie swietnie :)tylko maluch cos mało kopie i troszke sie niepokoje ale juz 17.10 ide na USG i mam nadzieje ze wszystko jest ok.Wierze w to całym sercem.Pozdrawiam wszystkie szczesliwe lutowe mamusie i ich okragłe brzusieSylwia +21 tyg bobasek Aha jestem z Krakowa!
          • Gość: Agosia Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 29.10.02, 12:41
            Cześć!! Też jestem z Krakowa. Mam termin na 4 luty. To moja druga ciąża mam 4 letniego syna. Oczekiwałam na córeczkę ale nic z tego prawdopodobnie nie wyjdzie.Wojtka rodziłam na Siemieradzkiego i tam też zamierzam urodzić Dzidziusia. A Ty gdzie będziesz rodzić?Serdecznie pozdrawiam Agata + Dzidiuś 27 tygodni.
    • Gość: AsikN Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 03.10.02, 19:55
      Hej,byłam dzisiaj u lekarza i mam skończony 19 tydzień. Maluszek już kopie i słyszałam serduszko. Super. Następnym razem zrobimu USG i może będzie widać płeć :-).PozdrawiamAsikN
    • Gość: Iw Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) - już po usg :) IP: *.* 09.10.02, 16:10
      Ale cicho się zrobiło w tym wątku. Wyciągnę go na górę :).I opowiem Wam o naszej wizycie u doktora Roszkowskiego. Byliśmy wczoraj, 22 tydzień. Bąbelek przepiękny, bardzo wyraźnie było go widać, nóżki, rączki, serduszko i główka w porządku, waga i długość idealne. Okazało się jednak, że ten mały, kopiący często łobuziak to wcale nie Jasiek jak podejrzewaliśmy, tylko Alicja ;)(ciekawe tylko, czy sprawdzi się to przy porodzie ;) ). Przepiękna! Prawdę mówiąc troszkę mnie zatkało, kiedy ją zobaczyłam na ekranie. Wyglądała tak, jakby się uśmiechała :). Mamy ją nawet na kasecie wideo :). Zastanawiam się teraz nad szpitalem. Miałam chęć na Solec, ale nie podoba mi się to zamieszanie z porodami rodzinnymi. Pojadę tam w przyszłym tygodniu to może się dowiem, jak to naprawdę jest.Piszcie co słychać u Was i Waszych Bąbelków.Pozdrawiam,Iwka i 22-tygodniowa Ala.
      • Gość: anovik Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) - już po usg :) IP: *.* 21.10.02, 12:21
        Witam!!!Czytając ten post nie wierzyłam własnym oczom: Ja też mam na imię Iwona, jestem aktualnie w 24 tyg.ciąży, na USG byłam u dr. Roszkowskiego (to można tam nagrać maleństwo na video?) i okazało się, że urodzę córeczkę Alicję!!!!!Nie jestem tylko jeszcze zdecydowana na konkretny szpital, no i to będzie moja druga dziewczynka (z czego akurat bardzo się cieszę, bo marzyłam o dwoch coreczkach).Pierwsza ma na imię Karolinka i za miesiąc kończy 3 lata. Acha, w obu ciązach mialam niedobor progresteronu i do 16 tygodnia musialam brać Utrogestan. Pozdrawiam Ciebie i wszystkie pozostałe Mamusie bardzo serdecznie!!!Iwona R.
    • Gość: AsikN Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 15.10.02, 21:38
      Cześć mamusie lutowe!!!!!!!ale tu cisza, nic nie piszecie :-(. Co tam słychać, jak sie czujecie, czy znacie już płeć dziecka, pochwalcie sie noooo. Ja czuję się dobrze, chociaż coraz częściej bolą mnie plecy, ale to pewnie od noszenia mojego 13 miesięcznego bąbla. A tak poza tym, to za tydzień ide na USG i mam nadzieję, że dzidzia ujawni swoją płeć :-).Pozdrawiam cieplutkoAsikN
      • Gość: Monique76 Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 16.10.02, 11:26
        Witam po dłuuuuugiej nieobecności :-)U mnie wszystko w porządku, dzidzia kopie aż miło (na razie miło ;-) ), czuję się świetnie, a od wczoraj mam doskonały humor... Byłam wczoraj na USG i ..... pani doktor była w zasadzie pewna, że to Julka w brzuszku kopiesmile Tak więc ominął nas problem wybierania imienia dla chłopca... bo mieliśmy z tym znaczny problem :-)Pozdrawiam gorąco was i wasze coraz większe brzuszki :-)Monika
        • Gość: Dżoana Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 17.10.02, 18:48
          HEJ!Dopiero odkryłam tą stronę!Mój brzuszek też już znacznie urósł, a mały piłkarz kopie i kopie! Moze nowy Beckham???winkChłopiec, najprawdopodobniej - czyli Filip!Mój mąż pęka z dumy, bo nazwisko nie zginie! :)Ale będzie niespodzianka, jeśli okaże się, że jednak dziewczynka...Pozdrawiam,Dżoanka
    • Gość: AsiaCh Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 18.10.02, 09:59
      Witam wszystkie lutowe mamusie. Nie pisalam od dawna, a więc opowiem co u mnie slychać. Moje bliźnięta skończyły tydzień temu dwa lata i były wspaniałe urodziny, wczoraj byłam na drugim USG i nagraliśmy naszego maluszka na kasetę. Wszystko jest dobrze i troche jestem spokojniejsza. Plec dzieciatka będzie niespodzianka, tak ustaliliśmy z mężem, poprzednio też nie wiedzieliśmy. No i do dodatkowo kończe dziś 25 lat. Serdecznie pozdrawiamAsia z Marynia, Szczepankiem i jak wyszło z USG 23 tygodniowym brzusiem. Tak więc wg USG termin na 15 luty. To już drugię USG mówiące o tym, ze nasze maleństwo ma tydzień mniej niz myślimy.
    • Gość: jowa Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 24.10.02, 21:36
      Witam! Mój maluszek "trochę" kopie. Dwa tygodnie temu byliśmy na USG Dopplera (cuda na kiju), przy każdym doktora "bardzo ładnie" czułam, że wzlatuję ze szczęścia. Już trochę tęsknię za tym moim dzidziusiem, chciałabym strasznie Go zobaczyć. Czy kupujecie już ciuszki, itp. dla maluszka? Ja już trochę kupiłam. Wszyscy krzyczą na około, że to za wcześnie. Co za różnica, czy w szóstym, czy w ósmym? A przyjemność kupowania? Kiedy koleżanka opowiedziała mi, jak w ósmym miesiącu zabrali ją do szpitala i urodziła, nie miała żadnych ubranek, mąż jeździł po mieście i kupował, powiedziałam sobie "żadnych zabobonów". Cudownie się ogląda te miniaturki garderoby, a kupuje jeszcze lepiej. Pa!
      • Gość: dyziak Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) pewnie! IP: *.* 30.10.02, 15:19
        Witam Brzusie i Mamusie,dotarłam wreszcie i tutaj. Moje maleństwo kopie, jeszcze w miarę delikatnie, ale właśnie wczoraj wieczorem, a raczej w nocy dało mi popis niezły. Pewnie preludium do dalszych występów. Według lekarza to dziewczynka, bo "nic nie sterczy" hihihi. To mój pierwszy brzuszek więc pełen niespodzianek i zaskoczeń. Rośnie sobie powoli, ale podobno prawidłowo. Ja przybieram na wadze bardzo książkowo, już "aż 4 kg". Nie ukrywam, że mnie to cieszy, oby tylko było wszystko w porządku. Wyprawkę prawie skompletowałam i zgadzam się z poglądem, że przesądy należy schować głęboko w kieszeń. Po co później stresować siebie i pół rodziny? Zresztą jak powiedział mój małżonek - i tak będziesz chciała kupić wszystko po swojemu. Co nie oznacza, że nie towarzyszy mi dzielnie i aktywnie w wyborach. Pozostało nam łóżeczko z wyposażeniem i rzeczy dla mnie do szpitala. No i ..... szkoła rodzenia oraz wybór szpitala. To chyba sprawia nam największy problem. Kompletny brak zdecydowania!Napiszcie Mamusie, jak się czujecie, jakie macie watpliwości (oby najmniej), jakie obawy i strachy (oby żadnych). Ten czas tak leci....Aha, ostatnie USG coś zaczęło wskazywać na początek marca, ale ja czuję, że zostaniemy z Fasolką przy lutym. Już się przyzwycziłyśmy do tego pierwotnego terminu (27.02.2003).Pozdrowionka dla Maluszków i MamusiekMarlena
      • Gość: Nawojka Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 30.10.02, 20:06
        Witam wszystkie mamusie i fasolki.Moje maleństwo tak kopie, ze zaczynam miec tego dosyć, tym bardziej, że uwielbia walic w pęcherz i muszę co chwilę biegac do toalety. Czasami jego kopniaki są naprawdę mocne, Natala nie dawala mi tak popalić, może będzie dla odmiany chłopak? Tak sie zastanawiam, bo wszystko jest inaczej niż w pierwszej ciąży, no ale wkrótce sie tego prawdopodobnie dowiem, bo wybieram sie na USG. Ja kupuje ciuszki dla maleństwa prawie od początku i mam z tego mnóstwo frajdy, podobnie jak moja teściowa i szwagierki, a juz najbardziej moja Natala, bo wie, że dzidzia szybko z tego powyrasta, a ona bedzie miala dla lalek i misiów :-). Najspokojniejsza byłabym, gdybym miala juz wszystko gotowe, ale ściąganie rzeczy od znajomych, którym pożyczałam rzeczy po Natalii trochę trwa (czasem kilka lat :-(). W przesądy nie wierzę, ale lęków mam mnóstwo, odpędzam je od siebie stanowczo, ale nawet pora roku sprzyja ponurym rozmyslaniom. Dobrze, że nie mam na nie zbyt wiele czasu. Nic mi sie nie chce i opycham sie słodyczami, moja pani doktor nakrzyczała na mnie, że za duzo przytyłam, ale ja juz starcilam rachubę, bo na początku strasznie schudłam, a teraz boję się wejść na wagę. Ale chyba nie jest jescze tak źle, bo chodzę jeczsze w spodniach sprzed ciąży i brzucha specjalnie nie widać. Nikt mi nie wierzy, że to 6. miesiąc.Pozdrawiam Was wszystkie bardzo serdecznie,Agata
        • Gość: Iw Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 31.10.02, 07:30
          Ja już niestety przytyłam dużo za dużo, aż 11 kilo :(. Jak tak dalej pójdzie to skończę jako mały słonik. No i brzuszysko już widać, nawet w tramwaju ustępują mi miejsca ;). W stare ciuchy nie mieszczę się już od bardzo dawna, wcześnie zaczęło być widać, że jestem w ciąży. Macie jakiś sposób na nie jedzenie słodyczy? crying.Na szczeście z Bąblem wszystko w porządku. Kopie od czasu do czasu, ostatnio coraz częściej. Na szczęście nie jest to jeszcze tak dokuczliwe. Pozdrawiam wszytkie mamy, brzuszki i te większe Bąbelki też,Iwka (iwona) i 25-tyg Ala :).
          • Gość: Monique76 Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 31.10.02, 07:50
            Witam serdecznie...wiecie co, czytając wasze posty o tym ile przytyłyście to zaczynam się zastanawiać czy ze mną wszystko w porządku :-) Ja od początku ciąży przytyłam 3 kilogramy (słownie trzy)... Przed ciążą miałam mała niedowagę, zawsze była chuderlak jak to moja mama mówi :-) No i teraz to nie wiem...może ze mną coś nie tak, że tak mało przytyłam?? Co prawda wyniki wychodzą bardzo dobre, z maluchem wszystko ok, kopie i kręci się prawie cały czas, wiec pewnie nie mam się czym przejmować... Ale napędziłyście mi malutkiego stracha ;-)Pozdr.Monika & maluch (~25-02-2003)
    • Gość: paulineczka Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 31.10.02, 00:24
      Witam!!! :) :) :) Jak mnie tutaj dawno niebyło :(((((((To ja może coś opowiem.Teraz jestem na początku 27 tygodnia,kopniaki widać od 17-18 ale to druga dzidzia/czuć od 16waga na plusie ok. 9 kilo buuuuuuuuusamopoczucie jak wiecie raz lepiej raz gorzejczęsto mam rwę kulszową ale to najprawdopodobniej od noszenia mojej córeczki, która waży 17kg - staram się jej nie nosić ale czasem naprawdę trzebaa i mam od 3 tygodni potworną zgagę taką mega-zgagę :((No i cóż podobnie (aczkolwiek odwrotnie)do Agosi mając już córeczkę marzyłam o synku (ba! ja nawet to czułam,wszelkie znaki mi o tym mówiły) a będę miała najprawdobodobniej i drugą córeczkę - hihi - moja kobieca intuicjo*gdzie się jesteś??? Ale dwie księżniczki też będzie cudownie!!! :) :) :)Najważniejsze jest ZDROWIE SZCZĘŚCIE I DŁUGIE ŻYCIE NASZYCH DZIECI !!!!!!czyż nie mam racji?Pozdrawiam serdecznie!!!I...będę częściej tu zaglądać-obiecuję!!!
      • Gość: Asior Re: Waga ksiazkowa? IP: *.* 31.10.02, 09:56
        Dziewczyny, mnie sie zdaje, ze czytalam w ksiazkach, ze przyrost wagi powinien byc mniej-wiecej 1,5 kg miesiecznie w 1 trymestrze,(czyli 6-7 razem w drugim trym), potem w 7 i 8 mies ok. 0,5 kg na tydzien, a w 9 mies o 0,5 kg na tydzien mniej w stosunku do 8 mies, tak by calkowity przyrost w 3.trym. wynosil4-5kg. Oczywiscie kazda z nas jest inna, wiec moze sie zdarzyc, ze na poczatku nic, a potem pare kilo szybciej przybedzie, wg "W oczekiwaniu na dziecko" przytyjemy srednio 13,5 kg. Wydaje mi sie wiec, ze jesli ktos juz teraz ma +8, 9 kg, to nie jest nic zlego, przybiera prawidlowo! No to sie nie martwcie, ze bedziecie taaaaaaaakie grube i wam potem zostanie. Czytalam tu posty od dziewczyn, ktore w 6 mies. mialy juz +ponad 20kg.No, oczywiscie, jak ktos jest drobniutkiej budowy, to przytyje troche mniej, przeciez to jest zgodne z natura, mama musi sobie radzic z ciezarem, kregoslup mialby problemy z utrzymaniem czlowieka w pionie... Moja kolezanka miala do konca taki maly brzuszek, ze jej nawet na porodówce nie chcieli uwierzyc, ze to juz... :)Ja mam teraz+ok.6, 7 kg i to tez jest prawidlowe, ale brzusio mam wydatne, bo łożysko jest na przedniej ścianie, wiec sie brzusio bardziej uwypukla.Nie martwcie sie dziewczyny, a swoja droga zobaczcie, jaka ta nasza babska natura- zawsze sobie jakies problemy wynajdujemy- na poczatku: czy na pewno jestem w ciazy, potem do konca 1 trymestru: nikomu nie mowie, bo moze sie roznie zdarzyc..., potem: kiedy to dziecko zacznie sie ruszac- moze cos jest nie tak?, jak juz kopie, jestesmy po USG, wszystko jest w porzadku, to powoli zaczynamy myslec, ze sobie nie damy rady, z taka kruszynka, jak z porodem, a potem ten bezdech...Ojej, ale mi sie rozpisalo!Ja wiem, ze listopad jest ponury, ale wkrotce bedzie sniezek padal i ubierzemy choinke, a potem... :)Trzymajcie sie cieplutko!Asiek+25tyg.brzusio
      • Gość: anovik Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 31.10.02, 10:33
        Witam!!! :)Cieszę się, że z tą swoją wagą (+10 kg) nie jestem osamotniona. Niestety od początku ciąży towarzyszy mi wielki apetyt, a szczególnie "zgubiły mnie" słodycze :(Ale postaram się pocieszyć wszystkie mamy, które są w podobnej sytuacji. W poprzedniej ciąży przytyłam ok.18 kg, ale pozniej bez specjalnych starań i diet zrzuciłam ponad 20kg, tak że wyglądałam jeszcze lepiej niż przed ciążą. Mam nadzieję, że teraz się to powtórzy. Chociaż wolalabym, żeby tych kilogramów było trochę mniej, bo moje biedne nogi i kręgosłup zaczynają już się buntować.Pozdrawiam wszystkie brzuchalki! :hello:Iwona i 25 tyg.Ala
        • Gość: AsiaCh Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 31.10.02, 11:46
          Witam lutowe mamusie. ja też przytyłam juz okolo 9 kg. Z moimi bliźniętami bylo 20 kg. Brzuszek juz całkiem, całkiem a mi odbilo i zdaję na prawo jazdy. Poprzednio tez szalałam z egzaminami na studiach. Czuje się tak średnio. Dokucza mi wysokie ciśnienie i ostatnio zgaga. Maluszek rośnie, czuję to. Jest dość spokojniutki. Tak się cieszę, ze oczekuje maluszka. Nie mogę się doczekać jak będzie juz z nami, a tu jeszcze tyle czasu. wyobrazam sobie jak będę je przytlać, jak przygotuje wózek na soacery, jak urządzimy nasz pokój ( tzn pokój dzieci). Musze powiedziec wszystkim mamom, które pierwszy raz oczekuja maluszka, ze dzieci to tyle radości, ze ho, ho. U mnie lataja juz dwa dwulatki i nie ma dnia, zebym nie cieszyła się ze sa tu ze mna. a w lutym juz bedzie trojeczka.Serdecznie pozdrawiam Asia z Marynią, Szczepankiem i 27 tyg Maluszkiem pod serduszkiem
          • Gość: Nawojka Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 01.11.02, 22:16
            Hej, ja też walczę z prawem jazdy, ale coś mi nie idzie, muszę sie wreszcie zapisać na egzamin.Z jednej strony też nie mogę sie juz doczekać, ale tyle mam jeszcze rzeczy do zrobienia zanim male sie urodzi... A ogarnął mnie straszny leniuszek jesienny ;-)
          • Gość: Agosia Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 02.11.02, 12:03
            Witam!! Ja właśnie parę dni temu zdałam egzamin na prawo jazdy!! Przesympatyczny pan Egzaminator cały czas wypytywał o dzidziusia i odnoszę wrażenie,że to dzięki mojemu Dzidziusiowi udało mi sie to za 3 podejściem.:)
            • Gość: Nawojka Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 02.11.02, 22:53
              Ja się tak wlaśnie zastanawiam, czy lepiej ukryć ciąże przed egzaminatoren, czy nie (bo ja jeszcze moge ukryć). To zawsze loteria, mozna trafic na takiego, co to uważa, że baba tylko do garów, a nie za kierownicę , a juz zwłaszcza w ciąży - w domu siedzieć, a nie samochodem jeździć. Ale trafieją sie i tacy jak Tobie. Albo panikarze: dobrze, juz dobrze, żeby mi tu tylko pani rodzić nie zaczęła :-). Strasznie mnie to przeraża. A tak w ogóle to gratulacje!!!
              • Gość: AsiaCh Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 03.11.02, 09:00
                Cześć ja mam ten sam problem z prawem jazdy. Juz teraz brzusio jest pokaźne. Widzę to po moich ogrodniczkach, ktore staly sie w ciągu kilku dni dopasowane. A co będzie za miesiąc, bo wlasnie 25 listopada mam egzamin. Spróbuję wciągnąc brzuch , ale chyba juz się nie da. końcu 7 miesiąc. I tak sie tym martwię, Ale moze sie uda.Pozdrawiam Asia
              • Gość: Agosia Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 06.11.02, 10:34
                Cześć dziewczyny!! Pod żadnym pozorem nie ukrywać ciąży!!To się nawet przyda bo jak zapomnicie zapiąć pasów...Wydaje mi się zresztą, że kobiecie w ciąży można wybaczyć więcej. Prawda?
    • Gość: Nawojka Gdzie chodzicie na USG? IP: *.* 04.11.02, 21:12
      Wybieram sie właśnie na kolejne USG i chcialabym się was poradzić. Moja pani ginekolog niestety nie posiada aparatury i muszę znaleźć kogoś innego. Macie kogoś godnego polecenia?
      • Gość: Iw Re: Gdzie chodzicie na USG? IP: *.* 05.11.02, 07:43
        Ja drugie usg robiłam u dr Roszkowskiego w Al. Solidarności. Niestety, trochę to kosztowało, 180 zł, ale byłam zadowolona. Dobry sprzęt, wszystko baaaardzo dokładnie widać. Istnieje również możliwość nagrania wszystkiego na kasetę wideo (mamy 15 min nagrania, widać jak mała się porusza, kopie, ssie paluszek, ziewa :) ). Polecam, jeśli możesz sobie na to pozwolić.Nie znam niestety żadnego innego lekarza, do którego mogłabym isc na usg. Z pierwszego nie byłam zadowolona. Nie można było patrzeć na ekran, pan doktor powiedział tylko: wszystko w porządku, resztę powie pani lekarz prowadzący. I tyle.Ewa21 polecała mi dr Boruckiego w przychodni Septimamed na ul. Wrocławskiej 21 (Bemowo). Tel: 638 52 18. Niestety, ja jeszcze u niego nie byłam, więc od siebie nic nie powiem. Wybieram się tam na trzecie usg.Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam :).Pozdrawiam,Iwka (iwona)
      • Gość: Monique76 Re: Gdzie chodzicie na USG? IP: *.* 05.11.02, 07:45
        Witam,ja ostatnio byłam na USG w Medicover u dr Młynarczyk - dowiedziałam się, że wszystko w porządku, żadnych nieprawidłowości w rozwoju malucha nie było widać. Tyle, ze ja mam kartę do Medicover (pracodawca opłaca abonament) i nic nie płaciłam, więc nie mam pojęcia ile może kosztować tam USG.Ale polecić mogę przychodnię, o której juz tu na forum kiedyś pisałam - MEDICENTER w Al. Niepodległości 120 (tel. 646-86-08). Jest to przychodnia, która głównie specjalizuje się w wykonywaniu usg, mają bardzo dobry sprzęt i dobrych specjalistów. Moja koleżanka w ciąży miała robione kilkadziesiąt usg i właśnie z tej przychodni dostała najlepiej opisane usg, i w zasadzie chyba najlepiej zrobione. Ona na te USG chodziła do dr. Elwertowskiego i gorąco go polecała.Aaa i usg to nie kosztuje bardzo dużo - za pierwsze usg ciąży, w 6 tyg. zapłaciłam 60 zł, późniejsze kosztuję chyba 80 zł (jeśli się nie mylę).Pozdr.Monika
      • Gość: anovik Re: Gdzie chodzicie na USG? IP: *.* 05.11.02, 09:02
        Witam!Ja również polecam dr. Roszkowskiego. Chociaż wizyta jest droga, to jednak warto tam pójść. Badanie jest bardzo dokładnie przeprowadzone przez naprawdę świetnego specjalistę. Doktor wszystko bardzo dokladnie opisze i odpowie na każde pytanie, a przy tym jest bardzo sympatycznym człowiekiem. Ja chodziłam do niego w poprzedniej ciąży i teraz też nie wyobrażam sobie iść do kogoś innego.Jeżeli on powie, że jest wszystko w porządku, to znaczy, że naprawdę tak jest (bo różnie to z tymi lekarzami bywa, jak może nie raz przekonalaś się na tym forum), ale oczywiście nie wszystko da się wykryć w badaniu USG i o tym on też otwarcie przypomina. Ja mam do niego duże zaufanie i ogólnie cieszy się on bardzo dobrą opinią nie tylko u pacjentek, ale i u innych lekarzy o czym miałam okazję się dowiedzieć.Pozdrawiam :)Iwona
        • Gość: Nawojka Re: Gdzie chodzicie na USG? IP: *.* 05.11.02, 11:34
          Bardzo wam dziękuję. Ja na poprzednim usg byłam w szpitalu na Banacha, gdzie mają naprawdę dobry sprzęt i u dobrego specjalisty, ale to jednak nie ginekolog, dlatego teraz wolę pójść do kogoś innego. Dzięki za rady. Pozdrowionka
    • Gość: Iw Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 07.11.02, 07:42
      Wiecie co, drugi trymestr to rzeczywiście sama przyjemność :). U nas już 26 tydz., mała kopie aż miło, zero problemów z bólem brzucha, może tylko zgaga trochę przeszkadza. Brzuchal spory, ale już sie przyzwyczaiłam i nawet w nocy się nie budzę przy przekręcaniu się na drugi bok. Powoli zaczynam już myśleć o zakupach dla Malucha. Dostaję kręćka kiedy zaczynam myśleć o wózkach, tyle tego jest. No ale coś trzeba będzie w końcu wybrać.Piszcie, co u Was słychać. Jak brzuszki?Pozdrawiam,Iwka (iwona) i 26-tyg Ala :hello:
      • Gość: saszka Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 07.11.02, 10:09
        witam w mroźny słoneczny dzień!smilezakupy zakupy... strasznie to przyjemne, ale mnie ostatnio spotkała też inna, ale podobna przyjemność. zostałam obdarowana całą masą rzeczy po mojej małej siostrzenicy oraz córeczce dawnej sąsiadki. ugrzęzłam na godzinę wsród maleńkich śpioszków, czapeczek w rozmiarach troszkę większych pomarańczy... a wszystko jeszcze pachnące "dzidziusiem"... najśmieszniejsze, że wszystkie te ubranka mam jeszcze w pamięci na maleńkiej Basi, a teraz czekają na mojego małego człowieczka... całe szczęście , że czas łaskawie całkiem szybko lecismilepozdrowienia dla wszystkich Mamusiek i BrzuszkówEwa i 25 tyg. Bułeczka o płci nie do końca jeszcze określonej :)
      • Gość: Nawojka Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 07.11.02, 16:02
        No ja się przyznam, że wózek od początku ciązy jest moja obsesją. Z poprzednim tyle sie namęczyłam, ze teraz dostałam na tym punkcie świra. Koleżanka śmieje się, że chce mieć dziecko, tylko po to, zeby kupic wózek. :-) Moj mąz nie może zrozumieć dlaczego zajmuję sie tym juz od trzeciego miesiąca, puka sie w czoło i oczywiście nie ma zamiaru jeździć ze mną po sklepach na peryferiach miasta, bym mogła je dokładnie oglądać i dotykać (niedoskonałości internetu). Po co tak wcześnie? - pyta, a gdy mu odpowiadam, że jak nie bedzie odpowiedniego koloru, to muszą mieć czas, by sprowadzić, puka sie w czolo jeszcze intensywniej. :-) Za to w wybieranie wózka zaangażowała sie Natala - pozwoliłam jej wybrać kolor, i moi rodzice - tata z fachową mina ocenia, czy wózek aby porządny. Ale powiem wam, ze to nie takie proste znaleźć wozek taki, żeby miał wszystko, co potrzebne, a nie kosztował 1500 zł. No ale wstępnego wyboru dokonałam, zobaczymy czy się nie zmieni. Tyle ze mój mąż nie chce pojechac ze mną na drugi koniec miasta, by sprawdzić, czy zmieści się do bagażnika ("Po co, skoro go jeszcze nie kupujemy?" - jak to po co, żebym wiedziała, czy szukać innego!). Faceci takich rzeczy nie rozumieją. Z wyjątkiem mojego taty, no ale mama pracowała nad nim przez 30 lat :-)A tak w ogóle to drugi trymestr jest rzeczywiście cudowny. Ja w ogóle dobrze znoszę ciąże, rodzina się śmieje, że tylko mi dzieci rodzić, ale ja już mam dosyć, choć koleżanki przypominają mi, że nie ma się do czego spieszyć: teraz to sama przyjemnośc, potem multum obowiązków i nieprzespane noce. Cóż, Natala nie dała mi popalić, miejmy nadzieję, że małe wrodzi sie w siostrę...Teraz moim największym marzeniem jest prawo jazdy i jakieś postepy w pisaniu pracy magisterskiej, A jak na razie więcej na ten temat gadam niż robię :-(Pozdrawiam cieplutko w te koszmarne mrozy, brrr!
        • Gość: saszka Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 08.11.02, 14:03
          a mnie dopadł dziś kryzys. czyżby to było związane z tym, że cudowny II trymestr dobiega końca? musiałam walczyć ze sobą rano, żeby przyjść do pracy, a gdy patrzę na deszcz za oknem to ... eeeh. Żal mi mojego Maleństwa, że zamiast spędzać razem szczęśliwe chwile w ciepłym, przytulnym domu, na spacerach i ogólnie propagowanym zdrowym trybie życia, musi siedzieć ze mną w niewygodnej pozycji przez cały dzień w pracy, narażone na promieniowanie jonizujące i pewnie jeszcze inne szkodliwe czynniki... ale skoro dobrze się czuję i z dzieckiem wszystko ok to niby dlaczego mam być na zwolnieniu??? po prostu ... tylko dlatego, że takie jest teraz moje pragnienie. i tak w pracy myślę tylko o tym, że już już niedługo :)moja efektywność podejrzewam wyraźnie spadła. tymczasem na pocieszenie pozostaje myśl, że dziś piątek, a przed nami przedłużony weekend. może przez te trzy dni kryzys minie i zachcę się poczuć nowoczesną, aktywną, pracującą kobietą oczekującą??? eee chyba nie.pozdrawiam Was wszystkie przydeptana swoim przygnębieniem, życząc spokojnego końca kolejnego mijającego tygodnia naszego oczekiwania - ewa i biedna pracująca z mamą Dzidziulka
          • Gość: Nawojka Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 08.11.02, 18:05
            U mnie z nastrojem raz lepiej, raz gorzej. Ale co tu dużo gadać, dzień w łóżeczko dobrze robi w takie dni. Mam to szczęście, że nie pracuję, a może raczej pracuję w domu, przy tym studiuję, ale na piątym roku to juz luzik, więc mogę sobie poleniuchować jeśli czuję taką potrzebę. Natala w przedszkolu, a ja w łóżeczku... :-) Tak było wczoraj, a dziś... odrabiam zaległosci! :-( Ale nastrój się trochę poprawił. Gdy dziś odprowadzałam Natalę do przedzskola (mąż odmówił współpracy :-( ) i patrzyłam, jaką ona ma radochę z tej odrobiny śniegu, to przestałam się wsciekać na listopadowe szarugi. Nadal natomiast nie mogę zwalczyć leniuszka, który opanował mnie kilka tygodni temu i sprawia że więcej czasu spędzam tu z wami niż przy robocie, a czas nagli... A dziś w ramach poprawy nastroju piorę maleńkie ciuszki (moja pralka gotuje aż 2 godziny - zwariować można). Dopiero Natka je nosila, a teraz maszeruje po domu w moich butach, które za jakieś 2 lata będą na nią dobre! Czas płynie :-) Tylko ta ciąża sie tak dłuży!
          • Gość: Monique76 Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 08.11.02, 18:11
            Oj chyba wszystkie nas powoli dosięga depresja jesienno -zimowa... Mnie już dopadła :-( Zawsze gorszy nastrój miałam jesienią i zimą (chyba mi słoneczka po prostu brakuje), a teraz doszły do tego jeszce hormony ciążowe... A to czepiam się męża, a to o coś go podejrzewam... głupie to wszystko, ale nie potrafię sobie z tym poradzić. Staram się zdroworozsądkowo wszystko przemyśleć, ale dół mnie nie opuszcza :-( :-( Koleżanki, takie od serca, próbują mnie pocieszać jak się tylko da, ale ja jestem strasznie oporna w pocieszaniu :-(Mam tylko nadzieję, że na wiosnę będzie lepiej...
        • Gość: mysiam Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 09.11.02, 10:29
          HEJ,Nawojka,ja podobnie jak Ty mam obsesję na temat wózka dla mojego mężczyzny(prawdopodobnie)!!Mniej więcej od 2 miesiąca (targana mdłościami ) męznie objeżdzałam wszelakie sklepy ,w których mogłabym upolować coś fajnego do jeżdzenia .Sama często zadawałam sobie pytanie czy jestem normalna ,że zamiast myśleć o ważniejszysz w tym akurat momencie sprawach,ja zaprzątam sobie głowę wózkami.Nie wspomnę już już ile kopania było w internecie -ale jak słusznie zauważyłaś to jesy mało "namacalne"Nie dziwi mnie postawa Twojego męża ...bo mój -wypisz-wymaluj jest taki sam.Ostatnio przy okazji zakupu jakiegoś kabelka do sprzętu muzycznego mojego mężusia (na wyborze ,którego spędził 50 minut)siłą wręcz zaciągnęłam go do sklepu zwózkami ,chcąc pokazać mu super trójkołowiec (takie wózki strasznie mnie kręcą).Na pytanie jak mu się podoba odpowiedział :wózek jak wózek!!! Ręce opadają .Przy okazji mam pytanko czy warto kupić od razu wózek dwufunkcyjny ,czy też najpierw głęboki a z czasem spacerówkę .Jak długo wozi się dzidzię w głębokim???I wogóle jakie wózki polecacie doświadczone mamuśki ?pozdrawiamyMama i 27 tyg. "klusia",która srasznie się ożywia przy mojej każdorazowej wizycie na forum
          • Gość: Agosia Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 10.11.02, 10:21
            Cześć! Widzę,że jesienna deprecha to teraz norma. Przynajmniej nie jestem osamotniona!! Już mam straszną ochotę na przytarganie wszystkich ubranek po Wojtku i urządzenie wielkiego prania i prasowania ale najpierw czekam na stolarza, ma mi zrobić większą szafę na dziecinne ubranka i antresolkę dla Wojtka. Wózek już mam - pożyczę od koleżanki podobno świetny. Spacerówkę mam jeszcze po Wojtku. Wydaje mi się,że te wielofunkcyjne wózki to nie jest najlepsze rozwiązanie bo mają malutkie gondolki a spacerówkę zwykle trzeba dokupić. Ale jeśli ktoś decyduje się na wielofunkcyjny do polecam Chicko. Nie wiem jaki to model; ma podnoszone dno w gondoli jest na paskach a nie na resorach przez co ładnie się buja a pozatym jest ogromnie wytrzymały!!!Pozdrawiam wszystkie mamusie i brzusie Agata
            • Gość: Nawojka Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 11.11.02, 16:34
              Hej, ja jestem zwolenniczką wózków wielofonkcyjnych, ewentualnie jeszcze potem parasolka. Wszystko zależy jak wózek sie przerabia na spacerówkę, bo takie, które potem mają bardzo wysokie siedzisko mi sie nie podobają i chyba są niepraktyczne. Dla Natalii miałam typowy wózek dwufunkcyjny ze zdejmowaną gondolą, ale spacerówka nie rozkładała sie na płasko i dziecko spało w nim skulone, jak do siedzenia. Moja Natala jak tylko zaczęła próbować siadać, nie chciała już jeździć w głębokim, bo interesowało ją to, co na zewnątrz. Teraz zdecydowałam sie na wózek, który zasadniczo jest spacerówką, ale ma na wyposażeniu specjalną torbę z usztywnianym dnem, dzięki czemu moze pełnić funkcję głębokiego. Nie wydaje mi się, żeby dziecko jeździło w głębokim dłużej niż pół roku, tym bardziej, że zaraz wiosna, lato, nie trzeba opatulać i dzecko chętnie wygląda. Bardzo ważne jest zawieszenie, moim zdaniem, żeby było miękkie i ja lubie też duże koła, łatwiej się prowadzi. I jedna z najważniejszych rzeczy - żeby sie łatwo składał! Z moim poprzednim sie strasznie umęczyłam! Pozdrawiam wszystkie mamuśki, zwłaszcza te, które dopada deprecha. Dla mnie najgorsze są wieczory... Ale, jak mawiają moje przyjaciółki trzeba włączyć sobie film, taki, żeby można było popłakać ale dobrze się kończył, albo poczytać - na jesienne szarugi polecam Jane Austen, Bo to ostatnie nasze wolne i swobodne chwile, drogie mamusie :-) !
    • Gość: malosia Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 09.11.02, 16:14
      CZESC!!! JA MAM TERMIN NA 28 MARCA 2003. ZDECYDOWALAS SIE JUZ NA SZPITAL? POZDRAWIAM.
    • Gość: nastka2001 Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 11.11.02, 17:32
      I ja się zgłaszam korzystając z tych nielicznych chwil, kiedy mam dostęp do internetu. Bardzo mi Was brakuje tak na codzień, ale niestety nie udało nam się jeszcze kupić wymarzonego mieszkanka z ogródkiem. Wynajmujemy więc mieszkanie na razie co powoduje u mnie coraz większą frustrację. Podczas gdy Wy rozglądacie się za wózkami ja cały czas martwię się, że urodzę dziecko w wynajmowanym mieszkniu. Nawet nie chce mi się rozpakowywać pudła z ubrankami po mojej córeczce. Mam nadzieję, że w tym miesiącu sprawa się wyjaśni. Dołącze się więc do grona smutnych w te jesienne wieczory mam. Poza tym nie mam stałego dojścia do internetu, co powoduje że brakuje mi kontaktów z innymi mamami. W grudniu mam zamiar zacząć uczęszczać do szkoły rodzenia. Może obecność innych brzuchów poprawi mi humor. No nic tak właściwie nie mam się czym martwić. Wózek mam po córeczce - niezawodną inglesinę, łóżeczko też, ubranka to tak naprawdę chwilka. Myślę, że pozostawię te problemy do stycznia. Zresztą jakoś tak jest inaczej w tej drugiej ciąży, że już wiem, że nie potrzebuję tylu niepotrzebnych rzeczy. Ze wiele z nich to takie sztuczki producentow, wywoływanie w mamach poczucia winy - jeżeli nie kupisz nie będziesz doskonałą mamą. A teraz jeszcze jedno - bardzo bolą mnie biodra - wiem że to od poluzowania wiązadeł ale najgorzej jest jak jadę samochodem jako pasażer te zakręty. Poza tym drugi trymestr jest uroczy. Dziecko kopie tak przyjemnie, tak delikatnie daje znać o sobie jestem.No i jeszcze mój apetyt jestem wiecznie głodna a za twarożek ze śmietaną, rzodkiewka i szczypiorkiem dałabym się pokroić.Pozdrawiam serdecznie Agata
      • Gość: saszka Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 12.11.02, 14:15
        no i jat tam Wasze depresyjki??moja pięknie się rozwija pomimo uroczych dni spędzonych błogo na łonie rodziny w domu. Teraz znowu w pracy, znowu przed komputerem, znowu popijając czarną herbatę... za to ubrałam czerwony sweter licząc, że w połączeniu z przebijającym od czasu do czasu zza chmur słońcem, pomoże jakoś przetrwać do 16.nic to !! niedługo Święta. Mój mąż stuka sie w głowę słysząc codziennie pytanie kiedy ubieramy choinkę, ale myślenie o przyjemnościach nawet pomaga na przygnębiające nastroje. oprócz myślenia przystąpiłam też do działania i serwuję w swoim domu przedsmaki świątecznych potraw - zwłaszcza barszczyku, na który mam ciągłą, nieprzerwaną ochotę. pomagają też wypieki o świątecznym zapachu - zwłaszcza polecam babkę makową - szybka i prosta, a na dodatek przepyszna... mniam mniam mniam, balsam nawet dla chorej duszy.przesyłam już pachnące Świętami pozdrowienia - Ewa i Dzidziunia, której płeć poznam byc może w końcu w czwartek :)
        • Gość: bergman Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 12.11.02, 14:56
          witam, moja "depresyjka" jak to fajnie nazwałaś, też od czasu do czasu daje się we znaki, szczególnie dzisiaj, siedzę w pracy i przysypiam na siedząco, bo dziś pierwszy raz od niepamiętam kiedy... musiałam śmigać rano autobusem KOSZMAR, musze teraz godzine wcześniej wstawać, i tak bardzo chciałam się wyspać, ze w efekcie całą noc nie zmrużyłam oka, no cóż, skończyły sie dobre czasy wożenia dupci autkiem, szkoda tylko, ze akurat teraz...dzidziulek mój kochany kopie coraz bardziej, co jest jedną z niewielu rzeczy które potrafią mnie teraz cieszyc, oprócz przytulania sie do mężusia... w dodatku promotor ciągle ma jakieś ale do mojej pracy... kurcze a myślałam, że zdąże się obronić przed rozwiązaniem... niestety teraz czarno to widzęno to ponarzekałam sobie trochę...pozdrawiam serdeczenie wszystkie lutowe mamuśki, trzymajcie sie cieplutko i nie dajcie sie tym wstrętnym hormonom... no i pogodzieizka z 25 tyg. Bąbelkiem
          • Gość: Nawojka Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 12.11.02, 18:24
            Mi depresyjka minęła (chwilowo pewnie) bo wczoraj byłam na imieninach teścia i wszyscy zachwucali sie moim małym brzuszkiem i tym jak pięknie wyglądam (tona podkładu zakryje wszystko :-) ) Brzuszek rzeczywiście mam malusi i nikt nie wierzył, że jestem w szóstym miesiącu i przytyłam tylko (?) 4 kg. Ale dzidzia ma tam tak mało miejsca, że kopie straszliwie, przyznam sie Wam, że nie mam z tego wcale przyjemności, bo aż boli i nie mam ochoty sie kłaść, co wzmaga jej aktywność. Ja mam ten komfort, że nie pracuję, ale Natala musi od jutra byc na 8 rano w przedszkolu, nie wiem jak ja to przeżyję :-(
          • Gość: Nawojka Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 12.11.02, 18:26
            Mi depresyjka minęła (chwilowo pewnie) bo wczoraj byłam na imieninach teścia i wszyscy zachwucali sie moim małym brzuszkiem i tym jak pięknie wyglądam (tona podkładu zakryje wszystko :-) ) Brzuszek rzeczywiście mam malusi i nikt nie wierzył, że jestem w szóstym miesiącu i przytyłam tylko (?) 4 kg. Ale dzidzia ma tam tak mało miejsca, że kopie straszliwie, przyznam sie Wam, że nie mam z tego wcale przyjemności, bo aż boli i nie mam ochoty sie kłaść, co wzmaga jej aktywność. Ja mam ten komfort, że nie pracuję, ale Natala musi od jutra byc na 8 rano w przedszkolu, nie wiem jak ja to przeżyję :-( Teraz przez weekend byłam odcięta od internetu i dopiero uświadomiłam sobie, jak bardzo się od forum uzależniłam. Bardzo mi Was brakowało :-)
        • Gość: Monique76 Re: Takie sobie opowieści o "depresyjkach" IP: *.* 12.11.02, 18:40
          Moja depresyjka ma wspaniałe pole do popisu... w piątek musieliśmy oddać samochód do serwisu, bo poszła nam przednia szyba... a w raz z nią kupa kasy sobie poszła...Dzisiaj miałam badania, m.in. obciążenie glukozą i cały dzień mi było koooooszmarnie mdło... (jak by któraś wybierała się na takie badanie to niech sobie cytrynę weźmie)...W pracy nawał roboty, a maluchowi chyba nie za bardzo się podoba, jak siedzę za biurkiem... Dzisiaj po tej glukozie to dzidzia chyba dostała specjalnego powera bo kręciła się na okrągło przez cały dzień :-)Mam nadzieję, ze depresyjka listopadowo-jesienno-zimowa niedługo sie skończy... znaczy się gdzieś w okolicach kwietnia ;-))Pozdr.Monika
          • Gość: AsiaCh Re: Takie sobie opowieści o "depresyjkach" IP: *.* 13.11.02, 13:50
            Witam wszystkie mamusie i mam nadzieję, ze wszystkie depresyjki miną. Mnie na szczęście ominęłała depresja, jestem w dobrym nastroju, a to pewnie przez moje dwa maluchy, które nie dają mi szans na smuteczki. Chodze do szkoly rodzenia i jetsem bardzo zadowolona, a niedlugo egzaminek na prawo jazdy. Tym sie troche przejmuję.Asia
    • Gość: saszka Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 13.11.02, 15:25
      Uff! U mnie na szczęście dziś lepiej - na co zbawienny wpływ miało na pewno świecące od rana słoneczko (a co! nawet okulary słoneczne dziś włożyłam o 7:30 jadąc samochodem !)Poza tym nadeszły dziś dawno oczekiwane DOBRE wiadomości z przyjaznych kręgów więc wszystko wydaje się zmierzać ku dobremu, a może to czerwony sweter zdziałał te cuda?? :) Niedługo znów weekend a potem... ehhh byle do Świąt! Tymczasem trzymajcie się wszystkie depresyjne i nie-depresyjne Mamusie, pogłaszcie Dzieciaczki i Brzuszki - Ewa i 26 tyg. Brzuszek opatulony w czarodziejski czerwony sweter leczący depresje :)
      • Gość: AsiaCh Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 14.11.02, 14:04
        cześć. Chciałam się was spytać czy wam tez zdarzaja się jakieś gafy w ostatnich czasach. Ja przedwczoraj wyprałam biale rzeczy z czerwonym golfem, a wczoraj zrobiłam mężowi kanapki z samym masłem i się dziwiłam, ze nie ma apetytu. Was dosięga depresja, a ja głupieję :-). Pozdrawiam Asia z Marynią, Szczepankiem i 29 tyg juz maluszkiem pod serduszkiem
    • Gość: saszka Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) - w końcu się dowiedziałam !! IP: *.* 15.11.02, 15:06
      Witajcie Mamuśki!Byłam wczoraj na usg i w końcu dowiedziałam się naprawdę czegoś więcej o swoim Maluchu, a nie tylko jakie długie są jego poszczególne kończyny. Otóż jest cudnym, zdrowym i DUŻYM chłopczykiem :)Te radosne wieści przyćmiły nawet na chwilę fakt, że muszę dołączyć do grona Mamuś łykających regularnie no-spę bo i mnie dopadły nieco za mocne skurcze, ale - jak na razie bez żadnej paniki. Zapominając na chwilę o nie dającej o sobie zapomnieć depresji musze powiedzieć, że strasznych gaf jakiś to niby nie popełniam, ale zrobiłam się dziwnie niezdarna. Mam wrażenie, że bez przerwy coś muszę podnosić, bo trafne odłożenie jakichkolwiek przedmiotów - dużych czy małych - przerasta moje możliwości.I jakoś tak wolniej się ruszam, no ale to przez ten napięty za bardzo brzuch.Mam jedno pytanie. Czy któraś z Was może mi powiedzieć co to są anty-ciała D? Właśnie dostałam skierowanie, żeby koniecznie w 28 tyg. zrobić badanie na obecność tych antyciał, a zaaferowana dobrymi wiadomościami o Maluszku zapomniałam zapytać lekarza od razu.Czy to ma może coś wpólnego z czynnikiem Rh (ale tam chyba badają obecność jakichś anty-genów...? strasznie to wszystko skomplikowane ...)Pozdrawiam serdecznieEwa i 26 tyg. Jasiek :)
      • Gość: Nawojka Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) - w końcu się dowiedziałam !! IP: *.* 15.11.02, 22:25
        Wiesz, mi się te przeciwciała bardzo mylą. Ja mam grupę (-), mężulek (+) i ciągle te przeciwciała badam, ale nigdy nie wiem jak to sie nazywa. Ostatnio prawie nakrzyczałam na laborantkę, no ba ja jej mówie jaki jest problem, a to ona jest od tego, żeby wiedzieć, które zrobić badania. Potem było mi wstyd :-( Co do niezdarności, to nawet w postach widać ile robię błędów. Zawsze byłam pierdołą, ale teraz, szkoda gadać. Trafienie szklanką w stół graniczy z cudem. A co do roztrzepania, to dziś poszłam do pani doktor bez żadnych dokumentów, badań, książeczki. Na domiar złego zapomniałam telefonu i nie zauważyłam męża czekającego na mnie w samochodzie pod przychodnią! Co zrobić, przeczekać, jak mawiała znajoma pani psycholog (a propos różnych trudnych okresów u dzieci :-) ). Pozrawiam wszystkie mamuśki, te pierdołki i roztrzepańce w szczególności :-) :-) :-)
    • Gość: Agosia Re: Luty 2003 - Już mam tego dość!!!! IP: *.* 15.11.02, 22:15
      Cześć dziewczyny!Moja depresja sięga zenitu.Nie mam ochoty na nic, dziś cały dzień przespałam. Mój synuś jest przeziębiony więc leżał ze mną spokojnie nie chciał ani jeść ani się bawić więc nie miałam żadnej motywacji do wstania złóżka. I gdyby nie to,że muszsiałam pójść do pracy to pewnie bym się nie ruszyła. Do tego pare dni temu dostałam Fenoterol i Isoptin, szyjka się strasznie skróciła zaczynam się robić niezdarna i ociężała.Najgorsze jest to,że mam tak złe samopoczucie,że wcale nie cieszę się z mojego Dzidziusia. Wolałabym nie być w ciąży!Mój mąż nie rozumie co się ze mną dzieje i traktuje mnie jak histeryczkę!! No i nie mam do kogo "gęby otworzyć" bo wśród dzieci moich znajomych panuje szkarlatyna!I mogłabym tak wymieniać i wymieniać... Nie pamiętam takich chwil z poprzedniej ciąży...Mam nadzieję,że wy czujecie się lepiej.Pozdrawiam Agata
      • Gość: Monique76 Re: Luty 2003 - Już mam tego dość!!!! IP: *.* 15.11.02, 22:50
        O rany... a wiesz co mi pomogło dziś na moją mega deprechę??????????? Popływanie w basenie! Pojechałam sobie sama na basen (bo mąż umówił się z kolegami na piwko...), popływałam sobie, zmęczyłam się, potem posiedziałam w ciepłej wodzie w mniejszym basenie z biczami wodnymi i czuję się o niebo lepiej!!!!!!Tak myślałam, że takie zmęczenie fizyczne mi pomoże, ale nie przypuszczałam, że efekt będzie tak znakomity! Polecam!!Pozdr.Monika
        • Gość: Nawojka Re: Luty 2003 - Już mam tego dość!!!! IP: *.* 17.11.02, 22:57
          Tak, pływanie jest super, ja chodzę na basen z Natalą (ona ma lekcje, co mnie bardzo mobilizuje) i czuję się potem cudownie! A we wtorek zaczynam gimnastykę.Ale wiecie co jest najlepsze na jesienną chandrę? Oczywiście oprócz słodyczy, no bo ile można opychać sie czekoladą ;-) Z mojego doświadczenia wynika, że nie ma to jak pogaduchy w babskim gronie. Pomyślcie o tym. Wiem, że trudno byłoby nam sie spotkać, bo primo: mieszkamy w różnych miastach, secundo: jak nie pracujemy, to mamy małe dzieci etc... Może jednak udało by nam się wygospodarować jakąś godzinkę na spotkanie ciężarówek przy jakiejś kawce, no dobra, herbata też może być. A nuż się uda i jeszcze przed świętami ;-) udałoby się choć części z nas spotkać na żywo?Pozdrowionka
          • Gość: Monique76 A może spotkanko??? IP: *.* 18.11.02, 23:45
            No własnie Nawojka... czemu tak późno wymysliłaś to spotkanie???Ja bardzo chętnie bym się spotkała z innym brzusiastymi... znaczy się wchodzi w grę Warszawa, no i godziny spotkania popołudniowe (ewentualnie któraś sobota, albo niedziela), bo do 17-stej pracuję... jak na razie :-)Byłyby jakieś zainteresowane??????Pozdr.MonikaPs. Aaa muszę się wam pochawlić... dziś po raz pierwszy ktoś mi ustąpił miejsca w tramwaju :-) hi, hi... a myślałam, ze to już nigdy nie nastąpi, bo brzuszek mam malutki, a teraz wszyscy w wielkich kurtkach chodzą :-(
            • Gość: Nawojka Re: A może spotkanko??? IP: *.* 19.11.02, 20:41
              No właśnie, czy znajdą się chętne? Podajcie terminy, które by wam pasowały, to może coś się uda ustalić.
              • Gość: dyziak Re: A może spotkanko??? IP: *.* 20.11.02, 21:00
                Jestem chętna! Jak najbardziej! Do terminu się dostosuję. Aha, mnie ostatnio (sobota) też po raz pierwszy ustąpiono miejsca w autobusie. wracałam z badań, byłam w Empiku (czyli ogromna siata książek) i........ pewna pani w autobusie (fakt, z niejakim wyrzutem) powiedziałą, "proszę, niech pani usiądzie, ja ustąpię, jasne! nie ma sprawy (to miało być do mnie, czy do innych, którzy siedzieli i byli na pewno młodsi od owej niewiasty), bo pani pewnie ciężko. I wiecie co......? Odechciało mi się! Było mi, może nie tyle ciężko, co po prostu niedobrze (nie znoszę jazdy autobusem, a mój samochodzik "zachorował"sad, ale jak usłyszałam ten tekst..... A mój brzusio nie wygląda na siódmy miesiąc i pomyślałam, że zostanę podejrzana o cwaniactwo..... Chyba normalna to nie jestem?pozdrawiam brzuchate Mamusiedyziak
                • Gość: Asior Re: Autobusy, szkola rodzenia, czyli szara rzeczywistosc... IP: *.* 21.11.02, 12:09
                  Dyziak, Ty sie nie przejmuj babami w autobusie, najwazniejsze jest dzidzi, a jak autobus przyhamuje (a u nas potrafi!) mozesz sie uderzyc w brzusio :(Wiec siadaj zawsze za wszelka cene! Ja mam takie podejscie do sprawy :)Przyznam jednak, ze jeszcze nikt mi miejsca nie ustapil nigdzie, choc brzusio mam okazale, za wzgledu na łożysko na przedniej scianie, no, jak na moje gabaryty jest spore, ale ja po prostu podchodze do jakies z gory upatrzonej ofiary ;) i mowie:"moglaby, moglby mi pani, pan ustapic, jestem w ciazy". Jeszcze mi sie nie zdarzylo, zeby ktos odmowil, mysle, ze to nie byloby latwe, no i sie nie przejmuje w ogole :)W sklepach, dusznych i przepelnionych, w kolejkach na poczcie itp. kazdy patrzy z byka, wiec stoje i czekam, malo tego, ze mi nikt nie ustapi (nawet jesli juz widac i slychac, ze nie za dobrze sie czuje), to jeszcze sie wpychaja przede mnie bez pardonu :sarcastic:Ale dzidzi najwazniejsze, wiec staram sie jak najmniej przejmowac...Dzis ide drugi raz na szkole rodzenia, ostatnio byl wyklad o porodzie, gdzie dowiedzialam sie od pana doktora, ze w tym szpitalu sa takie zwyczaje :1. golenie i lewatywka niby nieobowiazkowe, choc baaaardzo zalecane (akurat co do tych spraw nie mam watpliwosci, chca niech gola, jak im bedzie wygodniej, lewatywa tez niech bedzie, lepiej to, niz mala niespodzianka przy porodzie)2. zwyczajowe naciecie u pierwiastek, UWAGA: bez zadnego znieczulenia :eek: (toz wszedzie pisza, ze stosuje sie miejscowe, ale ponoc "jak krocze jest naciagniete, to sie nie czuje ciecia" - a co jesli nie??)3. Po porodzie zszywa sie pacjentke w znieczuleniu ogolnym :what: - nie rozumiem dlaczego, przeciez wtedy zamiast trzymac malucha przy cycku, bede sobie spala jakis dluzszy czas (ale dokladnie jeszcze nie wiem ile)4. Czas odwiedzin: od 12 do 18, nawet 20.00 - chyba troche przegieli, jak tu wstac siusiu przy takiej publicznosciDziewczyny, napiszcie co o tym sadzicie...Trzymajcie sie cieplutko :love:Asia+28tyg. Brzusio
                  • Gość: Nawojka Re: Autobusy, szkola rodzenia, czyli szara rzeczywistosc... IP: *.* 21.11.02, 18:35
                    A jak ja ostatnio jechałam autobusem, to weszła kobieta z małym dzieckiem na ręku i jedyną osobą, która byla skłonna ustąpić jej miejsca byłam ja! :-( Samo życie. Ja brzuch mam mały, a jeszcze pod kurtką to go w ogóle nie widać i mało tego, że nikt mi nie ustępuje, ale jeszcze wilkiem na mnie patrzą, że ja nie ustępuję innym :-(Co do twoich wątpliwości Asior, to czy ty musisz rodzić w tym szpitalu? Moja mama przed porodem najbardziej bała się szycia :-) A potem myślała, że mogliby ją tak szyć do końca świata. To samo z nacinaniem. w pewnym momencie jest ci juz wszystko jedno, byle do końca. Po co to znieczulenie przy szyciu? Dziwne to jakieś.Przyznam się wam, że mnie też najbardziej przerażają odwiedzający. Ja już zapowiedziałam, że będę przyjmować odwiedziny w domu, w szpitalu w końcu nie leży się tak długo, mogą poczekać. Przy Natalii jakos odwiedzający nie dali mi się we znaki, może dlatego, że od razu bylam w dobrej formie i dziecko maialam spokojne. No i to do mnie przychodzilo najwięcej osób, czym bylam bardzo skrępowana i marzyłam sobie, zeby jak najszybciej juz sobie poszli, bo ja chciałam mieć spokój. No i były dobre warunki do przyjmowania odwiedzin na korytarzu. Tylko denerwowali mnie z tymi kwiatami, które musiałam i tak oddawać pielęgniarkom. Dlaczego nikomu nie przyjdzie do głowy, zeby zamiast kwiatów pampersy kupić?
                  • Gość: dyziak Re: Autobusy, szkola rodzenia, czyli szara rzeczywistosc... do Asi IP: *.* 22.11.02, 00:08
                    Asieńko,cóż Ty za szpital wybierasz?! Ja na dzisiaj mam dość. Wszysktiego! Mój ginekolog mnie wkurzył! szczegóły napisałam na forum "ciąża i poród", "emama" i "warszawa". Sorki, ale nie chce mi się przenosić, bo mnie nerwy zjadają. Poczytajcie, proszę i dajcie znać.dyziak
                    • Gość: Nawojka Czas leci!!! IP: *.* 23.11.02, 19:16
                      Zobaczcie dziewczyny dopiero Monique zaczynała ten wątek, a tu już grubo ponad setka postów, a na forum mamusie lipcowe!
                      • Gość: Monique76 Re: Czas leci!!! IP: *.* 24.11.02, 16:22
                        To fakt... czas tak szybko leci... Te pół roku minęło mi w tempie błyskawicy... Były lepsze i gorsze dni w czasie tych sześciu miesięcy, ale mam nadzieję, że przede mną tylko te lepsze... :-)Monika
                        • Gość: maggz21 Re: Czas leci!!! IP: *.* 24.11.02, 17:23
                          Hej, dołączam się do was. Jestem w 34 tygodniu i termin mam na początek stycznia, ale dopiero niedawno odkrylam tą stronę. Mąż już bywa czasem zazdrosny, że tak ciągle siedze na forum, albo czacie. To nasza pierwsza dzidzia i jak sobie czytam o Was i Waszych brzuszkach to tak jakoś raźniej. Myślałam, że to ja mam doły - fanaberie, a tu prosze to normalne. A jak się wirtualnie pogada z kimś kto czuje to samo to tak ciepło się robi. Szkoda, że od początku ciąży tu nie siedze. Czasem byłoby łatwiej.Jestem już po 3-cim usg. Dzidzius waży już ok. 2500. Widzieliśmy jak bawiła się rączkami. Chociaż czy będzie dziewczynka to się dopiero okaże. Nic nie widać bo siedzi po turecku.Całuję papapa
                  • Gość: AsiaCh Re: Autobusy, szkola rodzenia, czyli szara rzeczywistosc... IP: *.* 24.11.02, 10:04
                    Asiu może Cię pocieszę, ale co napisze dotyczy mnie, nie wiem jak inne mamy to przeżyly. Jeśli o nacięcie krocza to ja mialam je zrobione i na prawde nic nie czułam bez zadnego znieczulenia. Uslyszałam tylko przeciecię , zero bólu. Dla mnie okres parcia po ciżko przeżywanych skurczach rozwierających był wybawieniem. chociaż przed porodem najbardziej się balam parcia, nie wyobrażalam sobie tego to później okazał się bezbolesny! i na prawde przyjemny. U mnie w szpitalu przy pierwszym porodzie też nacinają krocze wszystkim kobietom. Co się tyczy późniejszego zszywania to miałam je robione w znieczuleniu miejscowym, i także łyżeczkowana macicę. Nie bolało mnie nic. Chyba bym się nie zgodziła na znieczulenie ogólne, no bo po co. Byłam teraz w szpitalu z moją szkołą rodzenia i widziałam, e kobiety głównie martwiły się o te nacięcie krocza i inne rzeczy które dziś z perspektywy czasu wydają mi się nieważne i niestraszne. Lecz zaznaczam każdy jest inny. serdecznie pozdrawiam Asia z Marysią, Szczepankiem i 30 tyg brzusiem
    • Gość: dorota06 Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 25.11.02, 13:15
      Witajcie,Ja też zostanę (już niedługo hurrra!!!) lutową mamą. Termin mam na 20 lutego i z niecierpliwością odliczam kolejne dni do porodu (mojego pierwszego). Trochę mi sumutno, bo ostatnio z uwagi na skurcze o niewyjaśnionym jeszcze podłożu, muszę siedzieć w domku i prowadzić "bardzo oszczędny tryb życia". Dzięki temu odkryłam Wasz wątek na tym forum. Muszę powiedzieć, że bardzo miło mi się czytało wszystkie posty (począwszy od czerwca!!!), bo wszytskie przyjemne i nieprzyjemne wspomnienia wracały raz jeszcze. Pozdrawiam Was wszytskie.Dorota + 27 tyg. Jasiek
      • Gość: Asior Re: 20 luty- do Doroty :)) IP: *.* 25.11.02, 15:41
        Witamy Cie Dorotko!!!Masz termin na ten sam dzien, co ja, wiec bedziemy razem czekac na final... :love:Trzymaj sie cieplutko i dbaj o Brzusio, najwazniejsze, to sie nie denerwuj, usmiechaj sie i mysl pozytywnie :)A jak przyjdzie tesciowa (o ile jest podobna do mojej) powiedz jej, ze chce Ci sie bardzo spac i wystaw za drzwi (ja sie jeszcze na to nie zdobylam, ale ostatnio jestem bliska tego... :( ) Dorota, Ty liczysz wiek ciazowy chyba od owulacji, wiesz o tym, ze dla lekarzy jest teraz 29 tydz.?Papa, mam nadzieje, ze bedziesz aktywna forumowiczkaAsiek+29 Brzuchol
        • Gość: dorota06 Re: 20 luty- do Asik :)) IP: *.* 25.11.02, 19:51
          No właśnie, jak już całkiem nie wiem, jak to jest z tym liczeniem. Jak 9 listopada trafiłam do szpitala, to wszyscy lekarze zgodnie twierdzili, że jestem w 24 tygodniu nie mniej nie więcej. Jak po jego opuszczeniu udałam się do swojego lekarza prowadzącego, to byłam już w 25 tygodniu i 5 dni!!! Mnie z liczenie wychodzi, że dziś jest 27 i 4 dni. Ufff, liczę to juz chyba setny raz, bo wcześniej moja teściowa cały czas zarzucała mi, że jestem we wcześniejszym stadium niż podawałam (sic!). Ostatnią miesiączkę miałam 16 maja 2002, a data porodu wpisana do mojej książeczki ciążowej to jak byk 20.02.2003. I bądź tu człowieku mądry. Mam nadzieję, że chociaż co do określenia płci mojego maleństwa lekarze się nie pomylili i mam synka. Jak się urodzi dziweczynka, to też nie będę płakała, ale chyba przestanę wierzyć w nieomylność mojego ginekologa, którego od trzech lat wielbię i chwalę za wyjątkowy profesjonalizm.Pozdrawiam,Dorota i Jaś (mam nadzieję, że nie Marysia ;) )
          • Gość: Nawojka Re: 20 luty- do Asik :)) IP: *.* 25.11.02, 20:57
            A ja mam termin 21 lutego. A co do tygodni, to każdy twierdzi co innego. Ostatnią miesiączke miałam 14.05. Ale ja i tak wiem swoje, bo tak się złożyło, że wiem kiedy to było ;-) Zobaczymy tylko kiedy dzidzi spodoba sie w tym zamieszaniu wyjść na świat :-)
    • Gość: ivetta Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 26.11.02, 12:55
      Witam :)Czy Wy też macie problemy z nogami? Moje chyba się buntują przeciwko tym dodatkowym kilogramom, bo zaczynają mi puchnąć. Czy któraś z Was może mi poradzić jakąś dobrą maść lub krem na tę opuchliznę? Badania mam w normie, więc to raczej nie jest objaw jakiś problemów z nerkami.Pozdrawiam :hello:Iwona
      • Gość: dorota06 Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 26.11.02, 17:05
        Niestety puchnące nogi to "przywilej" wielu kobiet w zaawansowanej ciąży. Mnie też puchną, chociaż jak na razie tylko trochę. Moja szwagierka twierdzi, że im dalej w las, tym gorzej. Ona w ostatnim miesiącu mieściła się tylko (i to z trudem) w sznurowane traperki. Są różne masci na opuchliznę, ale nie wiem, jak z ich stosowaniem w ciąży. Powszechnie jednak poleca sie kobietom w ciązy zimne okłady oraz układanie się z nogami do góry. No i oczywiscie trzeba zadbać o odpowiednie obuwie - wygodne, miękkie i koniecznie na niskim obcasie. Może was to dziwi, że piszę o niskich obcasach, ale miałam okazję ostatnio oglądać kobitkę, która przyjechała do porodu w kozaczkach na 10 cm szpilce!!! Zdarza się... Aha, ponoć picie dużej ilości płynów również pomaga likwidować opuchliznę, bo szybciej usuwane są z organizmu szkodliwe substancje, które podwyższają stężenie wody w organiźnie (taki mały paradoks).Dorota
        • Gość: Asior Re: Luty- jeszcze raz do Doroty+sensacja materacykowa !!! IP: *.* 26.11.02, 18:43
          Dorota, jak nie licze, wg. wszelkich publikacji masz termin na 23 lutego, bo do daty miesiaczki+7 ! Ja na przyklad, tak jak Nawojka wiem dokladnie, kiedy to bylo i licze sobie od prawdziwego poczatku, ale dzidzi samo sobie stwierdzi, kiedy ma dosc :) oby nie za wczesnie ;)Dziewczyny, dzis dowiedzialam sie czegos dziwnego. Otóz sprzedawca, jak i wlascieciel sklepu z profesjonalnymi materacami twierdzil, ze dla dzidziusia nie wolno uzywac materacy kokosowych :what: Ja tam sie nie znam i pierwsze slysze, to pomyslalam sobie, ze Wy moze tez cos takiego slyszalyscie. Ponoc w wielu krajach jest zakaz stosowania wlokien kokosowych do materacy dla dzidziusiow, bo, jesli zostana zmoczone siusiami, to wydzielaja jakies toksyczne substancje, i ze moze byc to przyczyna smierci noworodków ...Ale ja naprade pierwszy raz cos takiego slysze...A te kokosowe sa tak polecane w sklepach...Ale ludziom we lbach mieszaja, albo jedni, albo drudzyA ja niedlugo juz chce kupic łózio dla maluszka, bo nie chce, zeby mi pozniej pachnial nowoscia, to sobie postoi i powietrzy (oczywiscie nierozlozone), a tesciowa krew zaleje ;)Bo zapeszam...Ech, kiedy bedzie ten luty?Asiek+29tyg.Brzuchocio (dokladniej 28tyg i 2 dni)
          • Gość: MonikaW Re: Luty- jeszcze raz do Doroty+sensacja materacykowa !!! IP: *.* 28.11.02, 09:21
            Cześć, ciekawostka przyrodnicza - dla poprzedniego malucha nabyłam właśnie kokosowy :( i oczywiście chciałam go wykorzystać także dla drugiego. Spróbuję się oczywiście czegoś dowiedzieć. Z informacji uzyskanych przy zakupie materaca dla nas wiem, że najlepsze z możliwych są lateksowe (rzeczywiście, są super, ale kosztują konkretnie i nie mam pojęcia, czy są dostępne także w rozmiarach dla maluchów)Monika
            • Gość: dorota06 Re: Luty- jeszcze raz do Doroty + inna sensacja!!! IP: *.* 28.11.02, 10:45
              To bardzo ciekawe, że ilu lekarzy wyznaczało mi dat porodu, to tyle ich miałam. Mój ginekolog wyliczył na 20.02, kobitka w szpitalu na izbie przyjęć na 23.03. A jak kiedyś wyliczał mi kalkulator bajbusowy (www.bajbus.pl) to wyszedł nawet 19.02 :)Z innych sensacji "wyposażeniowych" - ostanio dowiedziałam się, że nie mogę nabyć upatrzonego wózka Inglesiny Yeti, ponieważ zgodnie z rozporządzeniem funkcjonującym w Unii Europejskiej nie mozna produkować i sprzedawać wózków z przekładaną rączką. Ponoć "stwarzają wyjątkowe zagrożenie dla życia dziecka" (to cytat z przedstawiciela handlowego). Ciekawe... bo u nas produkuje się ich chyba coraz więcej?Dorota
      • Gość: Monique76 Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 26.11.02, 19:19
        Tobie puchną nogi, a mnie kości w środku bolą :( Przed ciażą też nieraz bolały, ale teraz to już nieraz wytrzymać nie mogę... Wiem, ze ma to związek ze zwyrodnieniem kręgosłupa, który zaczyna być coraz bardziej obciążony... To i boleć zaczyna coraz bardziej :(Ale cóz, mam nadzieję, ze po porodzie będzie ciutkę lepiej...Pozdruffka
        • Gość: Asior Re: Wozki IP: *.* 28.11.02, 17:36
          Dorota, ja slyszalam, ze zdrza sie, ze raczka od wozka moze sie odczepic, dlatego moze, jak sie ja przeklada, to jest takie niebezpieczenstwo, ze wozek sam sobie pojedzie, no nie chce myslec, co by sie moglo wtedy stac, szczegolnie z gorki, albo na schodach :(Wiec moze rzeczywiscie cos w tym jest, na wszelki wypadek mozna przyspawac ;)Dziewczyny, zglupiejemy chyba do konca przez te 3 mies.Chyba mi sie zaczynaja jakies skurcze, ale mam nadzieje, ze to nic groznego.Dzisiaj na szkole mielismy pogadanke z anastezjologiem o zzo, zadna z nas nie byla chetna... A na to tez taka moda (?)Papa- Asiek+29Brzuchol
    • Gość: bombel Re: Co myślicie o porodzie-potrzebny jest lekarz prowadzący? IP: *.* 30.11.02, 12:57
      Bardzo boję się porodu , zostały mi już niecałe trzy miesiące (termin mam na 27 lutego) a ja nadal nie bardzo wiem czy do porodu potrzebuje swojego lekarza, przecież dużo więcej (chyba) zależy od położnej to może wystarczy że mąż "porozmawia" z położną. Sama nie wiem .... A i jeszcze jedno - chodzicie do szkoły rodzenia ? same czy z mężami (moje zajęcia są o 13:30 więc mąż odpada) i czy daje wam to coś czy jest to wogóle potrzebne Im bliżej tym mam coraz więcej pytań i wątpliwości niż odpowiedzi. Mąż twierdzi że go truję a siostra ( rodziła w czerwcu br) że wszystko da się przeżyć a mój problem polega na tym że ja nie chcę tego przeżyć tylko chcę w tym uczesniczyć (właściwie sama nie wiem czego )Pozdrawiam Was i Wasze dzidziusie Monika i bombelek
      • Gość: dyziak Re: Co myślicie o porodzie-potrzebny jest lekarz prowadzący? IP: *.* 30.11.02, 18:05
        Moniko, termin mam na....... 27 lutego :) . Do szkoły rodzeni anie chodzę, ponieważ nie mogę się zmobilizować - jakoś ostatnie opinei mnie nie przekonują. Staram się (podkreślam - staram :O ) coś robic w domciu - tzn joga, jakieś ćwiczenia, ale.......... :sarcastic: Lekarza postanowiłam nie brać, bo zbyt nalegał (w stylu - "no, ja chciałbym być przy pani porodzie :fou: ) i uznałam, że tyle kobiet rodzi bez opłaconego lekarza, więc mnie się też uda ;) . Zastanawiam się nad położną i tą pewnie wezmę (czyt. zapłacę :gun: ). A pieniądze, które bym wydała na lekarza lepiej chyba przeznaczyć na dzidzię :D . I dodam, że to mój pierwszy poród, ale jak dotychczas (oby do końca :sweat: ) bez strachu i większych obaw dotyczących porodu. Tzrymaj się cieplutko z bombelkiem :hello:dyziakps gdzie chcesz rodzić?
        • Gość: Nawojka Re: Co myślicie o porodzie-potrzebny jest lekarz prowadzący? IP: *.* 30.11.02, 21:26
          A ja sie trochę powymądrzam, w końcu to mój drugi poród ;-) Do szkoły rodzenia nie chodzę, bo po pierwsze mi sie nie chce (trzygodzinne zajęcia :-( ), nie mam ochoty chodzić sama, a wiem, ze mój mąż nie ma czasu, ani zapału :-( , a poza tym nie uważam, żeby to było naprawdę konieczne. Chodzę na gimnastykę dla ciężarówek, która bardzo przypomina ćwiczenia ze szkoły rodzenia (oddychanie, napinanie i rozluźnianie mięśni, nauka relaksu itp.), myślę, że wystrczy. Na ostatnich zajęciach rozmawiałyśmy z prowdzącą je położną, czy lepiej brać lekarza, czy położną (dodam, że większość z nas nie zamierza rodzić w jej szpitalu). Powiedziała, że położna i tak musi konsultować się z lekarzem, a jak coś sie dzieje lekarz i tak musi być przy rodzącej, zresztą i tak zawsze nadzoruje poród, tyle, że zazwyczaj odbiera go położna. Dlatego, biorąc pod uwagę, że rodzi sie jednak dość rzadko, warto sobie ją wynająć tylko dla siebie. Ja sama się nad tym zastanawiam i chyba sie zdecyduję. Na pewno na położną, nie lekarza (przy pierwszym porodzie miałam opłaconego lekarza i nie powiem, zeby bardzo mi pomógł, na pewno, nie tego oczekuję tym razem). Ja w czasie porodu zapomniałam wszystko, co na jego temat przeczytałam, dlatego myślę, że położna, która cały czas będzie przy tobie i bedzie mówić ci jak masz sie zachowywać, jest bardzo pomocna.Moniko, na pewno twoja siostra ma rację - wszystko da się przeżyć. Ja też boję się porodu. Pierwszy miałam łatwy, ale to nie znaczy, że tym razem też tak bedzie. Ale zawsze sobie mówię, ze miliony kobiet to przeżywają, decydują sie na kolejne dzieci. Wczoraj bardzo rozbawiłam znajomego mówiąc, ze na szczęście natura wyposażyła nas kobiety w instynkt macieżyński, dzięki któremu łatwiej znieść jest ból porodowy, bo tak cudownie jest zobaczyć w koncu swoje dzieciątkó, a gdybyśby jednak mimo to nie mogły go znieść, to nauka wyposażyła nas w znieczulenie zo, więc nie ma sie czym martwić. Ja rodziłam bez i zapewniam, ze to nie takie straszne ;-)Pozdrawiam wszystkie ciężarówki i muszę lecieć, bo moja strsza latorośl jeszcze nie śpi i zaraz ochrypnie od wołania mnie :-)
        • Gość: dorota06 Re: Co myślicie o porodzie-potrzebny jest lekarz prowadzący? IP: *.* 30.11.02, 22:28
          Ja ciągle jeszcze zamierzam chodzić do szkoły rodzenia (to mój pierwszy poród), ale o wszystkim zadecyduje we wtorek mój lekarz prowadzący, bo jak na razie miałam leniuchować w domku i prowadzić "oszczędny tryb życia" ;)Co do porodu, to chciałabym rodzić w szpitalu na Żeleznej (Warszawa) w asyście "zaprzyjaźnionej" (czytaj zgodnie z sugesią dyziaka) położnej. Nazwisko mojego lekarza prowadzącego otwiera tam wszystkie drzwi i "przychylnie" nastraja innych lekarzy, więc sądzę sądzę, że przyda mi sie raczej pomoc położnej. Zamierzam nawet poprosić swojego lekarza, żeby mi kogoś polecił. Czasami mam z tego powodu wyrzuty sumienia, ale wspomnienia z mojego niedawnego pobytu w szpitalu na Madalińskiego, gdzie byłam nikim, skutecznie mnie rozgrzeszają. Pisałam o tym w poście na forum szpitale, jak chcecie zerknijcie. Dodam tylko, że na moją skargę, że cos mnie boli z prawej strony, lekarz stwierdził, że my (czytaj pacjentki)to byśmy tylko chciały, żeby ktoś się nami zajmował, dotykał nas sic! Obok mnie leżała koleżanka, której ten lekarz był prowadzącym, i o mało z siebie nie wyskoczył jak z nia rozmawiał. Polska rzeczywistość szpitalna...Dorota
          • Gość: AsiaCh Re: Co myślicie o porodzie-potrzebny jest lekarz prowadzący? IP: *.* 01.12.02, 09:41
            Ja chodzę do szkoly rodzenia. to moja druga ciąża. Podczas pierwszej nie uczęszczałam na takie zajęcia, bo była to ciąża bliźniacza podwyzszonego ryzyka i wogóle przeleżałam jakis czas w szpitalu. Poza tym nie zależało mi na tym, aby uczęszczać do szkoły rodzenia. Poród był ciężki i nie umialam sobie poradzić, zrelaksować miedzy skurczami. ani oddychać w trakcie skurczy. Po tych przeżyciach stwierdziłam, ze teraz muszę chodzić na zajęcia. Jestem bardzo zadowolona. Połozna mówi, ze odpowiednie oddychanie redukuje nawet do 50% bólu. Nie wiem czy to prawda, z czasem sie okaże. I powiem wam, że dla mnie po prostu szkoła rodzenia jest potrzebna, chociaz miałaby potem nie pomóc, to ja przynajmniej teraz czuję się dobrze i nie boje się porodu. Wierzę w swoje siły. jesli chodzi o sam poród to nie umawiam się z połozna ani z lekarzem. Nie jest mi to potrzebne. Rodzę z mężem to mi wystarcza. Poprzednio było tak samo i trafiłam na tak wspaniałych ludzi, ze uważam ze teraz też tak będzie.Asia z Marysią, Szczepciem i 31 tyg maluszkiem
      • Gość: AsikN Re: Co myślicie o porodzie-potrzebny jest lekarz prowadzący? IP: *.* 01.12.02, 23:11
        Hej,ja pierwsze dziecko rodziłam ze swoją lekarką i BARDZO dobrze zrobiłam. Też zastanawiałam się tylko nad położną, ale jak mi powiedział mój znajomy lekarz: położna "tylko" bedzie przy porodzie, może Ci pomasować plecy, zmienić podkład, powiedzieć jak oddychać - a jest to i tak jej obowiązkiem. Lekarz natomiast decyduje o całym porodzie np. o podaniu leków.I całe szczęście, że miałam swojego lekarza, bo niestety nie potrafiłam wyprzeć małego i jak zaczęło spadać tętno dziecka, to natychmiast zabrali mnie na salę operacyjną i użyli kleszczy (nie było po nich komplikacji, a dziecko dostało 10 pkt.). Jak nie masz lekarza, to bywa niestety różnie. Teraz też będę miała swoją lekarkę (mam termin na 28 lutego). Fakt, trzeba zapłacić, ale dziecka nie rodzi sie co miesiąc. Ja jestem za obecnością lekarza, a wszystkie moje koleżanki rodziły z lekarzami. A i jeszcze jedno, jak masz lekarza, to wszystcy "skaczą" wokół Ciebie. Taka niestety jest rzeczywistość w większości naszych szpitali.Pozdrawiam serdecznieAsikN
        • Gość: Agosia Re: Co myślicie o porodzie-potrzebny jest lekarz prowadzący? IP: *.* 02.12.02, 20:59
          Cześć dziewczyny!Do szkoły rodzenia nie chodzę bo pracuję i nie mam ani siły ani czasu. To moja drugo ciąża poprzednio nie chodziłam a poród wspominam całkiem nieźle. Oczywiście rodziłam z lekarzem, który "załątwił" najlepszą położną jaka była wtedy w szpitalu. Wydaje mi się,że to było dobre rozwiązanie. Rodziłam w nocy a lekarkę dyżurną widzałam tylko na izbie przyjęć. Nie pojawiła się ani raz na sali porodowej choć obok mnie rodziła dziewczyna.Teraz też "poproszę" mojego lekarza aby mi pomógł przy porodzie.Termin mam już na 4 luty ale coraz bardziej zaczynam się bać,że urodzę wcześniej! :) W mojej rodzinie dzieci rodzą się w tym roku kiedy odbywają się mistrzostwa świata w piłce nożnej: ja-1974, moja siostra-1986, mój Pierworodny-1998 no a teraz mam termin na 2003 a mistrzostwa świata już były!!Ale nic to! Jakoś się trzeba trzymać! Pozdrawiam wszystkie brzusie no i ich mamusie. Pa!!
          • Gość: tosia Re: Co myślicie o porodzie-potrzebny jest lekarz prowadzący? IP: *.* 03.12.02, 22:07
            Cześć ja też nie chodzę do szkoły rodzenia jestem w 7 miesiącu termin mam na 22 lutego ponieważ mieszkam w Pradze mąż pracuje i zajmuje się 2 letnim urwisem, myślę że szkoły rodzenia może i pomagają ale nie przedstawią co to jest ból z tym musimy obie poradzić same mnie pomagało nastawienie kiedy zaczął się poród myślałam tylko o tym że już niedługo zobaczę bobaska pod koniec jesdnak już brakowało mi cierpluiwości ale wytrzymałam a co do lekarza to jest on mało potrzebny bradziej przyda się pod czas porodun położna ona udzieli wielu potrzebnych rad, to ona przychodzi i dopytuje a lekarz pojawia sie tylko pod koniec kiedy ma szyć ja chodziłam i chodzę do lekarza prywatnie który pracuje w tym szpitalu i jest anestezjologiem liczyłam na znieczulenie pech chciał że synka rodziłam 1 listopada i jego nie było a na izbie kiedy zapytałam o znieczulenie lekarza który mnie przyjmował on tylko spojżał na mnie i powiedział że są poważniejsze przypadku do znieczulania niż poród takie są realia....
            • Gość: Asior Re: Cytrusy IP: *.* 04.12.02, 11:47
              Dziewczyny, pewnie juz glupieje :crazy:ale wiemy, ze cytrusy sa silnymi alergenami, w czasie karmienia nie wolno ich jesc, a jak myslicie, czy w czasie ciazy mozna? Bo ja mam fisia na punkcie mandarynek :crazy:Zanim sie wypytam lekarza, to chcialabym poznac Wasze zdanie, bo cos mnie to gryzie, czy Wy tez jestescie jakies takie, hmm, dociekliwe w ciazy?Pamietacie moze, jak Wam kiedys, na samym poczatku pisalam o siostrze meza, ktora w 3 mies. mojej ciazy mowila: wiesz, roznie to bywa, mozesz jeszcze poronic ?Ostatnio mialam urodziny, to mi zyczyla powodzenia w razie jakby sie wszystko zaczelo duzo wczesniej :gun:Co za takt ;)Oj, juz musze pomalu o pokoiku dla maluszka pomyslec, szalejecie juz po sklepach?Asiek+30 tyg. Wiercipietka
              • Gość: dorota06 Re: Cytrusy IP: *.* 05.12.02, 08:28
                Asiek, Ja jem czasami tonami, bo w ogóle w ciązy często nachodzi mnie chętka na kwaśne rzeczy, ale nie na śledzie, a właśnie na mandarynki, cytrynki i grapefruity!!! Rozmawiałam z jedną doświadczoną mamą, która stwierdziła, że jadła tyle czekolady w ciąży, że jej dziecko powinno być silnie uczulone (chyba jeszcze większy alergen), a tymczasem mała nie toleruje wielu rzeczy, a czekoladę mogłaby jeść i jeść... Mnie się wydaje, że jak wyraźnie mamy chetke na coś, to trzeba to jeść. Wierzę w mądrość naszych organizmów.Dorota + 30 tyg. Jasiek
            • Gość: Asior Re: Cytrusy IP: *.* 04.12.02, 11:49
              Dziewczyny, pewnie juz glupieje :crazy:ale wiemy, ze cytrusy sa silnymi alergenami, w czasie karmienia nie wolno ich jesc, a jak myslicie, czy w czasie ciazy mozna? Bo ja mam fisia na punkcie mandarynek :crazy:Zanim sie wypytam lekarza, to chcialabym poznac Wasze zdanie, bo cos mnie to gryzie, czy Wy tez jestescie jakies takie, hmm, dociekliwe w ciazy?Pamietacie moze, jak Wam kiedys, na samym poczatku pisalam o siostrze meza, ktora w 3 mies. mojej ciazy mowila: wiesz, roznie to bywa, mozesz jeszcze poronic ?Ostatnio mialam urodziny, to mi zyczyla powodzenia w razie jakby sie wszystko zaczelo duzo wczesniej :gun:Co za takt ;)Oj, juz musze pomalu o pokoiku dla maluszka pomyslec, szalejecie juz po sklepach?Asiek+30 tyg. Wiercipietka
              • Gość: ivetta Re: Cytrusy IP: *.* 04.12.02, 16:41
                Cześć! :)Co do tych cytrusów, to różnie z nimi bywa. Ja w pierwszej ciąży jadłam wszystko i Karolcia też na nic nie jest uczulona. Natomiast teraz mniej więcej od miesiąca nie mogę jeśc żadnych owoców południowych, gdyż od razu mam uczulenie na twarzy. Moja pani ginekolog powiedziała żebym unikała cytrusów, bo takie uczulenia mogą przejść na dzidziusia, więc unikam :(Ale myślę, że jeżeli Tobie nic po nich nie jest, to spokojnie możesz je jeść w ciąży, zwłaszcza, że w okresie zimowym nie ma zbyt wiele owoców krajowych (chyba tylko jabłka). Natomiast w czasie karmienia należy już bardzo uważać z cytrusami, przynajmniej przez pierwsze miesiące.Pozdrawiam :hello:Iwona i 30 tyg.Ala
                • Gość: dyziak Re: Luty 2003 - czyżby w grudniu????!!!!!! IP: *.* 04.12.02, 20:45
                  Hejka! :)Od kilku dni mam wrazenie, ze to już tuż, tuż :(Intuicja i kilkanaście objawów na minutę :cry: każą mi sądzić, że ten luty nadejdzie znacznie wcześniej. Ale to "moje" objawy, bo u lekarza wszystko gra, ciąża książkowa (a niech te książki! :gun: ), a u mnie :what: I ciśnie jakoś nie tak, i biegam na siusiu co parę minut a tu......kilka kropelek ;) i wszystko jakoś nie tak! Fasolka rozrabia, ale czemu tak nisko? :crazy: chyba już nóżkami majda poniżej przyzwoitej granicy :bounce:I wogóle....... zima, źle i chandra :grin:do niczego dyziak :hello:
                  • Gość: tosia Re: Luty 2003 - czyżby w grudniu????!!!!!! IP: *.* 04.12.02, 21:26
                    podałaś dokładnie te same dolegliwości i obawy przed wcześniejszym rozwiązaniem, coś mi strzyknie w kościach a ja myśle że to już czasami już chciałabym urodzić czuję się coraz gorzej a z pierwszym dzieckiem aż tak źle nie było wszystkie kości mnie łamią a w dodatku kręce się na łóżku do późna w nocy no cóż ale jak później będzie wesoło pozdrawiam i trzymaj sie cieplutko
                  • Gość: Nawojka Re: Luty 2003 IP: *.* 04.12.02, 21:38
                    Wiecie co, jak juz kilka razy pisałam, chodzę na ginmastykę dla ciężarówek i tam dowiaduję się wielu ciekawych rzeczy. Na przykład wczoraj rozmawiałyśmy z położną o uczuleniach. I ona stwierdziła, ze w ciąży to, czy je sie dużo owoców, czy pije dużo mleka, to nie ma rzczej wpływu na alergie u dzidzi, o tym decydują inne czynniki (np. dziedziczne). Co innego w czasie karmienia, wtedy trzeba bardzo uważać. Ja co prawda nie uważałam ani w pierwszej ciąży, ani gdy karmiłam, widocznie Coś czuwało nad moją Natalą i alergii pokarmowej nie ma i nie miała żadnej. Wczoraj była też dziewczyna, która ma termin na 29.01., a brzuch miała tak nisko, że aż położna nie mogła uwierzyć. Ale jej lekarz mówi, że wszystko ok i ona też sie dobrze czuje. Jak napisałaś Dyziak, że może już w grudniu, to w pierwszej chwili pomyślałam: ale Ci fajnie, bo ja już się nie mogę doczekać, ale zaraz potem zreflektowałam się, że to trochę za wcześnie. Jeszcze trochę musimy poczekać. A te oststnie miesiące z wielkimi brzuchami będą się dłużyć... Nie ma to jak kilka słów pocieszenia, co nie? ;-)Pozdrawiam, Agata w niezłym, dla odmiany, nastroju (do czasu - obowiązki, które zepchnęłam w głębiny podświadomości, już się stamtąd powoli wygrzebują, zeby o sobie przypomnieć :-( Ale cały czas z tym walczę ;-) )
                  • Gość: dorota06 Re: Luty 2003 - czyżby w grudniu????!!!!!! IP: *.* 05.12.02, 09:00
                    Oj, dyziak wiem, co czujesz, bo ja mam podobnie - chodzę jak kaczka, bo cała miednica mnie boli, Maleństwo naciska na pęcherz tak, że biegam do kibelka co raz to. Śpię przytulona do męża, bo tak mi najwygodniej z tym moim wielkim brzuchem (zakładam sobie nogę na niego i jestem zadowolona!!!) To znaczy na męża, nie na brzuch. Tylko on nie jest zadowolony, bo mówi, ze Jasiek tak kopie w nocy, że on się czasem potrafi obudzić. Widocznie bardziej wyczulony jest. Ja jak na razie śpię jak kamień. No ale Mały rzeczywiście nieźle rozrabia. Ułożył się już głową w dół i wywija nogami pod moimi żebrami.Co do bólów w miednicy, mój lekarz powiedział, że to norma, która wcale nie jest oznaką zbliżającego się porodu. Jasiek waży 1,5 kg, więc ma prawo ciążyć!!!Na całe szczęście dostałam pozwolenie od lekarza na człapanie wkoło domku w dni, w które się czuje dobrze. Ufff, podziwiam kobiety, które leżą przez całą ciążę. O dalszych zakupach wyprawkowych nie ma jednak mowy. Chyba pojadę do rodziców, bo tam i taniej niż w Warszawie i mnie brat wszędzie zawiezie, tak, że się nie będę nadwyrężać. Niestety nie mam prawo jazdy, bo koleżanka powiedziała mi, że jest przepis zgodnie z którym w ciązy robić tego nie można. Wiem, wiem, wy robicie, a może już zrobiłyście??Co do przygotowań na przyjście Jasia, to mój mąż dostał chyba kota za nas dwoje. Najpierw wyremontował z teściem kuchnię, do której nie mogliśmy się zabrać od dwóch lat, potem zrobił porządek w łazience, kupił lampę do pokoju, o która się spieralismy też ze dwa lata, a w ten weekend zamierza odświeżyć pokój i urządzić kącik dla Małego. Niestety mamy małe mieszkanie, więc będzie to tylko kącik, ale tata zamierza to wynagrodzić Jasiowi, montując kolorowe listwy podłogowe, lampę w kształcie księżyca i kolorowe paski tapety. Ojej, tak się rozpisałam, ale w sumie całymi dniami siedzę sama... Jesteście jednymi z niewielu osób, z którymi mogę pogadać w ciągu dnia. Dzięki, że jestescie...
                    • Gość: Asior Re: Luty 2003 - czyżby w grudniu- A ja juz mialam KTG IP: *.* 05.12.02, 19:30
                      dziewczyny, spieszmy sie powoli, jeszcze sie plucka rozwijaja i takie tam...Alke ja tez mam czasem wrazenie, ze juz bardziej mi sie ten brzuch nie da napiac, ze maly tak juz teraz mocno kopie, ze jak bedzie wiekszy, to ja wysiadam ;)Brzuch mi raz na jakis czas bardzo mocno twardnieje- albo skurcze Braxtona (choc podobno za wczesnie jeszcze na nie w takiej czestotliwosci :( ), albo maluszek sie tak napreza, a skad ja mam to wiedziec :what:i pewnego wieczoru naprawde niezle mnie bolalo, powiedzialam o tym poloznej na szkole rodzenia i ona mnie od razu na KTG, to sobie poogladalam izbe przyjec w szpitalu i sluchalam maluszka przez 15 -20 minut, okazalo sie, ze skurcze zanilkly, ale troche sie balam... W koncu pierwwszy raz jestem w ciazy, to skad mam wiedziec, co i jak ?Podobno jak zaczniemy rodzic, to bedziemy wiedzialy, hmmm, czytalyscie sobie juz serie postow "nietypowy pocztek porodu" na forum chyba ciaza i porod lub emama ?;)Trzymajcie sie, kochane, Dyziak, Ty sie nie doluj, Dorotka czlap sobie czesto wokol domu, niedlugo spadnie sniezek, a my z taaaakimi brzuszyskami (jak sie przewrocimy, to nas beda podnosic, bo same nie damy rady wstac ;) ) Uwaga, robi sie slisko, moj mezus mowi, ze bedzie mi zapinal na buty raki, zebym sie nie przewracala ;)A tesciowa twierdzi, ze na pasterke to ja nie moge pojsc, bo juz wtedy chodzic nie bede !!!!!!HMMMMM....Coz, tesciowa, jak wiadomo, wszystko wie najlepiej ;)Asiek+30tyg. Wiercipiecisko
                    • Gość: tosia Re: Luty 2003 - czyżby w grudniu????!!!!!! IP: *.* 05.12.02, 22:13
                      Sen ja go ostatnio mam bardzo mało kładę się dość wcześnie ale jakoś sen nie przychodzi a rano budzi mnie Kuba wskakuje na łóżko i muszę wstawać a czasem mam ochotę poleniuchować a tu nicismile)) jeśli chodzi o przygotowania to wszystko przed nami, zakupy zaplanowaliśmy na grudzień kiedy bedziemy w Polsce wreszcie mąż będzie mógł uczestniczyć w tej całej ceremoni bo wcześniej nie miał czasu praca, zapomniałam dodać że rzeczy po Kubusiu oddałam kilka mies. wcześniej biednej dziewczynie jeszcze wtedy nie planowalismy bobaska on sam sie zaplanował taka mała niesopodzianka na rocznice ślubu przypadającą w czerwcu, wręczyłam mężowi 2 kreseczki na teście z czego był bardzo zadowolonysmile)) a jeśli chodzi o dolegliwości to jest mi bardzo gorąco zdaje sobie sprawe że jest zimno ale ja chodzę w rozpiętej kurtce ludzie trochę dziwnie na mnie patrzą ale przecież nie będe się zalewać potami nawet teraz siedze przy otwartym oknie na wyciągnięcie ręki w dodatku w koszulce z krutkim rękawesmile))ja też się rozpisałam bo jestem gadułąsmile))0Pozdrawiam mamusie i brzusiesmile)))
                    • Gość: tosia Re: Luty 2003 - czyżby w grudniu????!!!!!! IP: *.* 05.12.02, 22:15
                      Sen ja go ostatnio mam bardzo mało kładę się dość wcześnie ale jakoś sen nie przychodzi a rano budzi mnie Kuba wskakuje na łóżko i muszę wstawać a czasem mam ochotę poleniuchować a tu nicismile)) jeśli chodzi o przygotowania to wszystko przed nami, zakupy zaplanowaliśmy na grudzień kiedy bedziemy w Polsce wreszcie mąż będzie mógł uczestniczyć w tej całej ceremoni bo wcześniej nie miał czasu praca, zapomniałam dodać że rzeczy po Kubusiu oddałam kilka mies. wcześniej biednej dziewczynie jeszcze wtedy nie planowalismy bobaska on sam sie zaplanował taka mała niesopodzianka na rocznice ślubu przypadającą w czerwcu, wręczyłam mężowi 2 kreseczki na teście z czego był bardzo zadowolonysmile)) a jeśli chodzi o dolegliwości to jest mi bardzo gorąco zdaje sobie sprawe że jest zimno ale ja chodzę w rozpiętej kurtce ludzie trochę dziwnie na mnie patrzą ale przecież nie będe się zalewać potami nawet teraz siedze przy otwartym oknie na wyciągnięcie ręki w dodatku w koszulce z krutkim rękawesmile))ja też się rozpisałam bo jestem gadułąsmile))0Pozdrawiam mamusie i brzusiesmile)))piszcie na prv
                    • Gość: tosia Re: Luty 2003 - czyżby w grudniu????!!!!!! IP: *.* 05.12.02, 22:15
                      Sen ja go ostatnio mam bardzo mało kładę się dość wcześnie ale jakoś sen nie przychodzi a rano budzi mnie Kuba wskakuje na łóżko i muszę wstawać a czasem mam ochotę poleniuchować a tu nicismile)) jeśli chodzi o przygotowania to wszystko przed nami, zakupy zaplanowaliśmy na grudzień kiedy bedziemy w Polsce wreszcie mąż będzie mógł uczestniczyć w tej całej ceremoni bo wcześniej nie miał czasu praca, zapomniałam dodać że rzeczy po Kubusiu oddałam kilka mies. wcześniej biednej dziewczynie jeszcze wtedy nie planowalismy bobaska on sam sie zaplanował taka mała niesopodzianka na rocznice ślubu przypadającą w czerwcu, wręczyłam mężowi 2 kreseczki na teście z czego był bardzo zadowolonysmile)) a jeśli chodzi o dolegliwości to jest mi bardzo gorąco zdaje sobie sprawe że jest zimno ale ja chodzę w rozpiętej kurtce ludzie trochę dziwnie na mnie patrzą ale przecież nie będe się zalewać potami nawet teraz siedze przy otwartym oknie na wyciągnięcie ręki w dodatku w koszulce z krutkim rękawesmile))ja też się rozpisałam bo jestem gadułąsmile))0Pozdrawiam mamusie i brzusiesmile)))piszcie na prv
                      • Gość: AsiaCh Re: Luty 2003 - czyżby w grudniu????!!!!!! IP: *.* 06.12.02, 12:10
                        Witam lutowe mamusie. Dziś jest św. Mikołaja a my z mężem ustaliliśmy, że jak będzie chłopczyk to damy mu na imię Mikołaj. Tak więc rano moje maleństwo z zastrzeżeniem, że jeśli jest chłopcem usłyszał pierwsze życzenia imieninowe.Pamiętam, że mojej córuni też składałam życzenia 3 dni przed porodem.Co9 się tyczy porodu to nie czuję abym miała wcześniej urodzić. Mam jeszcze 2 miesiące i nie mkoge doczekać sie finału.Asia
                        • Gość: Nawojka Re: Luty 2003 IP: *.* 06.12.02, 23:01
                          Byłam dziś na wizycie u dr Raka i jak większość jego pacjentek jestem nim zachwycona. W ogóle miałam dziś wariacki dzień, spędziłam kilka godzin w korkach, ale zapisałam się na egazamin na prawko. Trzymajcie za mnie (za nas!) kciuki 20 grudnia! Na sam widok ośrodka tak mnie sparaliżowało ze strachu, ze nie wiem co to będzie jak przyjdzie do egzaminu :-( Dzidzia od dawna już kopie mnie mocno, ale teraz tak mi daje popalić, że nie mogę spokojnie poleżeć. I pomyśleć, że jeszcze kilka miesięcy nim położę sie wygodnie na brzuchu. Zaraz po urodzeniu Natki pomyślałam: nareszcie i przybrałam swoją ulubioną pozycję. I co? Natrafiłam na dwa przeraźliwie napęczniałe balony :-( !!! Ból był okropny. Dlatego teraz znowu nie mogę się porządnie wyspać. Choć brzuch jeszcze nie taki wielki, to jednak leżenie na nim byłoby niezbyt rozsądne - tak jak bym chciała rozgnieść dzidzię ;-) i niezbyt wygodne. Pozdrowionka :-) !!!
                          • Gość: AsiaCh Re: Luty 2003 IP: *.* 08.12.02, 13:53
                            Cześć Nawojka ja mam egzamin na prawo jazdy 12 grudnia. To moje drugie podejście. Mam nadzieję, że pójdzie nam dobrze,Pozdrawiam Asia
                            • Gość: Nawojka Re: Luty 2003 IP: *.* 08.12.02, 22:11
                              Dla mnie to też drugie podejście, poprzednie 2,5 roku temu. Już od piątku jestem przerażona. Zaden egzamin mnie tak nie przerażał. A zdawałam ich całkiem sporo w ciągu ostatnich 5 lat. Ale w koncu w błogosławionym stanie wszystko powinno się udać. Mówicie, żeby nie chować brzucha?
      • Gość: ZuziaZwierzchowska Re:Luty 2003-tak blisko a jednak tak długo!! IP: *.* 08.01.03, 19:00
        Cześć wszystkim mamom!!Witajcie-jestem następną mamą lutową tylko strasznie późno odkryłam forum!Niestety będę cieszyć się ciążą krócej od Was-mam nadzieję,że póżniej sobie odbiję!!Mam termin na 8.02 tak,że jestem w połowie 36tyg i nie mogę się już doczekać końca!!Czytam Wasze posty i czuję się jakbym sama je pisała! Też nie śpię nocami,zgaga doprowadza mnie do szału a na zgromadzone ubranka mogę gapić się godzinami!! Pozdrawiam gorąco i całuję!! Zuzia
    • Gość: jowa Re: Luty 2003 IP: *.* 08.12.02, 22:01
      Witam! Mam pytanie do bardziej doświadczonych,chociaż do tych pierworódek też, bo przecież jesteśmy na tym samym etapie (ok.). Przeczytałam w książce: "W oczekiwaniu na dziecko", że w siódmym - ósmym miesiącu nasila się wydzielina z pochwy. Czy ona jest bardziej wodnista, czy bardziej gęsta? Czy jeżeli wody płodowe się sączą to czy można pomylić je z wydzieliną?(panikara)
    • Gość: marandi Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 09.12.02, 13:12
      Witajcie Mamy Lutowe! Ja wiem, że to już trochę późno, jak na zawieranie tak tematycznych znajomości, ale mam nadzieję, że mimo wszystko każda z nas na tym troszkę skorzysta. To może zacznę od przedstawienia się.Mam na imię Marta i jestem z Bytomia. Jestem mamą prawie trzyletniego Karola, no a teraz z niecierpliwością oczekujemy z mężem nadejścia naszej drugiej pociechy. Termin mam wyznaczony na 17 lutego. Tak w ogóle, to zajmuję się wychowywaniem Karola(narazie) i rzecz jasna - prowadzeniem domu.To byłoby chyba na tyle, jeżeli o mnie chodzi. Chętnie z Wami Dziewczyny podyskutuję na różne tematy, tak więc jeżeli jesteście otwarte jeszcze na nowe "mamy lutowe" to czekam z niecierpliwością. Pozdrawiam Was wszystkieMarta.
      • Gość: 5420 Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 11.12.02, 16:00
        Witam wszystkie mamy lutowe, ja również nią będę, szkoda że dopiero od niedawna mam internet i mam mozliwość korzystania właśnie z tej strony internetowej o naszych przyszłych bobaskach. Chętnie wysłucham przeróżnych rad i informacji na ten temat od Was przyszłe mamusie z całej Polski a szczególnie z Częstochowy. Pozdrawiam Ewa
        • Gość: Asior Re: Luty 2003 - Witamy :))))) IP: *.* 12.12.02, 09:27
          Czesc Ewa!Ciesze sie, ze do nas dolaczasz, znamy sie poniekad ze szkoly rodzenia :)Dziewczyny, czy Wy juz czytalyscie ta kosmiczna liste, co ma byc spakowane w torbie do szpitala na forum styczniowek ? :sarcastic:No, chyba troche ktos przesadzil z tym zmywaczem do paznokci np. :)Zimno cos sie zrobilo strasznie, ale i tak ide sie zaraz pokulac wkolo bloku, bo inaczej maluch mi z brzucha wyskoczy :bounce:Trzymajcie sie jak najcieplej, za 2 tyg. Swieta!!! Cale szczescie jeszcze mozemy sie objesc wszystkim, co popadnie, przy okazji Wielkanocy juz nie bedziemy mogly...Asiek+31tyg. Wiercipietka
          • Gość: marandi Re: Luty 2003 - Witamy :))))) IP: *.* 12.12.02, 19:24
            Cześć Asior!Pewno nie było to zamierzone z Twojej strony, ale list do Ewy ja też otrzymałam na swój prywatny mail. Potraktowałam to więc jako zrządzenie losu i pozwalam sobie odpisać. Ja niestety nie jestem z Częstochowy a z Bytomia, ale bardzo mi brakuje kontaktu z ludźmi dlatego pozwolę sobie odpisać. A to właśnie za sprawą tego,że mieszkam w Bytomiu od momentu wyjścia za mąż, czyli od dobrych 3 lat. Mąż mnie tu przywiózł z Dąbrowy Górniczej, to prawie 30 km odległości, no i tak się już tutaj czuję jak na obczyźnie. Obecnie wychowuję dwu i pół letniego synka Karola, no a w lutym spodziewamy się następnej pociechy.Jeszcze nie wiemy czy On czy Ona, ale zamierzamy przed rozwiązaniem się dowiedzieć. Jestem teraz w 30 tygodniu ciąży, no i do rozwiązania nam mniej więcej tak samo daleko. To chyba na tyle z mojej strony. Pozdrawiam i jak byś miała ochotę to napisz coś do mnie. Marta.
            • Gość: dyziak Re: Luty 2003 - przygotowania.........? IP: *.* 12.12.02, 21:01
              Witam wszystkie Lutówki :),czy Wy też jesteście tak szalone, że macie już spakowaną torbę do szpitala? :what: Mnie naszło jakiś tydzień temu i stwierdziłam, że "posypię" się wcześniej i spakowałam :hot: prawie wszystko. Co nie przeszkadza mi jednocześnie :bounce: podejmować prawdopodobnie przeprowadzki. To znaczy właśnie próbuję sprzedać mieszkanie i przeprowadzić się do nowego. Crazy, crazy it`s my life! :crazy: :crazy:pokręcony dyziak :spookie:
              • Gość: Monique76 Re: Luty 2003 - przygotowania.........? IP: *.* 12.12.02, 21:45
                Hi, hi... jak bym widziała mojego męża z tym pakowaniem torby :-) Dał mi czas do końca tego tygodnia na spakowanie torby do szpitala :-) bo stwierdził, że znając mnie to zostawię wszystko na ostatnią chwilę i potem on w dzikim obłędzie będzie wszystkiego szukał i połowy rzeczy nie będzie mógł znaleźć ;-)A ja się czuję wyśmienicie, nie miałam i nie mam żadnych problemów z ciążą i pewnie urodzę normalnie o czasie czyli zostało mi jeszcze prawie 2,5 miesiaca :-) Więc po co się spieszyć??? ;-)A tak na serio to zamierzam w sobotę przejść się na zakupy po jakieś potrzebne rzeczy i spakuję tą nieszczęsną torbę... Niech się już nie denerwuje :-) znaczy się mąż, bo mi do zdenerwowania to baaardzo daleko :-)Pozdr.Monika & chyba w końcu Dominika a nie Julka ;-) (~25-02-2003)
                • Gość: AsiaCh Re: Luty 2003 - przygotowania.........? IP: *.* 13.12.02, 09:52
                  Ja na razie chcialam się pochwalić, ze wczoraj zdałam egzamin na prawo jazdy i zostalam kierowcą. co sie tyczy przygotowań to zaczne miesiąc przed terminem (termin 3 luty 2003). w sobotę idziemy zobaczyć wózeczki, może nam sie którys spodoba. Najśmieszniejsze, ze nie pamietam kiedy w pprzedniej ciąży pakowalam torbę pewnie dzień przed pójściem do szpitala. Mialam wcześniej skierowanie bo była to ciąża blixniacza. Wtedy urodzilam dwa tyg przed terminem, ciekawe jak będzie teraz.Pozdrawiam Asia
                  • Gość: Monique76 GRATULACJE!!!!!!!!!!!! IP: *.* 13.12.02, 16:45
                    Asiu! Gratulacje z okazji zdania egzaminu na prawko!!!!!! Czy egzaminator miał szczególny stosunek to kierowcy z brzuszkiem??Pozdr.Monika
                    • Gość: Nawojka Re: GRATULACJE!!!!!!!!!!!! IP: *.* 13.12.02, 19:28
                      Asiu GRATULACJE :hot: , proszę o szczegóły, ja za tydzień :cry: Jestem juz cała przerażona :craz: Ja właśnie wczoraj tłumaczyłam mojemu coraz bardziej zestresowanemu mężowi, ze akcja porodowa nie trwa pół godziny, i ze szaleńcza jazda do szpitala raczej mu nie grozi, bo częściej zdarza sie w filmach niz w życiu, chyba że czeka sie do ostatniej chwili, czego obiecałam nie robić ;-) Torby pakować jeszcze nie zaczęłam, ale przygotowania w toku. Na razie muszę się zająć tym, co powinnam zrobić przed rozwiązaniem: prawko, jeszce jeden egzamin, praca mgr, która utknęła w martwym punkcie... No i żeby minęły święta, bo mimo, ze to taki miły okres, to wiąże się z nim tyle wydatków :-( I pomyśleć że to już tylko 2 miesiące... :love:
        • Gość: bombel Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 13.12.02, 21:35
          Cześć EwaNie masz co żałować - tak będziesz czytała z większym entuzjazmem - bo ja przyznam szczerze internet mam od dawna ale jakoś nie mam siły siedzieć przy monitorze i tego czytać ( pewnie dlatego że nadal pracuję i conajmniej 9 godzin dziennie przy nim spędzam). A tak wogóle to jestem Monika - mieszkam w Częstochowie i mój mały bombelek ma się wydostać koło 27 lutego 2003.Jak się czujesz jako przyszła mama ?Wiesz już czy to chłopiec czy dziewczynka ? Pozdrawiam Monika
          • Gość: 5420 Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-)))))))-do Moniki IP: *.* 14.12.02, 12:35
            Cześć Moniko, miło mi Cię poznać. Super że jesteś z Cz-wy, coraz więcej tutaj bratnich duszyczek. Ja jestem z Cz-wy mam 27 lat, podobnie jak Ty mam termin na 27 lutego 2003, i czuję się dobrze jako przyszła mama, chociaż trochę przerażona tym porodem i odpowiedzialnością. Mam nadzieję że sobie poradzę. Pytałaś czy wiem jaką bedę miała płeć dziecka, jeszcze nie wiem. USG miałam robione ostatni raz na początku 5-mca i wtedy nie było widać na monitorku kto to, skoro już wytrzymałam tyle to może wytrzymam w niewiedzy do końca ciąży, najważniejsze jest żeby było zdrowe. A Ty wiesz Moniko co bedziesz miała. Moniko jeżeli termin porodu mamy taki sam to może się spotkamy na porodówce, napisz w którym szpitalu będziesz rodzić. Trzymaj się Moniko, znajdziesz chwilę odpisz. Pozdrowienia Ewa
            • Gość: Nawojka Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-)))))))- IP: *.* 14.12.02, 19:36
              Hej dziewczyny, właśnie na forum styczniówek czytałam posty o torbie, najpierw szczęka mi opadła, a potem zaczęłam się śmiać. Cała moja rodzina sie ze mnie śmieje, że wszędzie zabieram ze sobą ogromne bagaże, gdybym spakowała taką torbę do szpitala żyć by mi nie dali ;-) Nie pamiętam jak to było poprzednio, ale nie szalałam. Zawsze wszystko może dnieść rodzina. Trochę pozazdrościłam tym styczniówkom, że mają już tak blisko. Ale my w końcu, niewiele dalej...Pozdrawiam, AgataMonique, fajnie że zrezygnowałaś z Julki. To śliczne imię, ale małych Julek jest teraz za trzęsienie, połowa kumpelek mojej córki to Julki! Ja silą rzeczy jestem na bieżąco, ale śledzę też imiona niemowlaczków w Gazecie Wyborczej. Mamy imię dla chłopaka, ale dla dziewczyny nie możemy sie zdecydować (w końcu musi się podobać całej naszej trójce), a cały czas jeszcze nie znamy płci.
              • Gość: Monique76 Re: Wybór imienia... ciężka sprawa;-)) IP: *.* 14.12.02, 21:44
                Zmiana z Julki na Dominikę to nie pierwsza zmiana :-) I pewnie nie ostatnia :-) Jakoś nie możemy się zdecydować... :-)A najśmieszniej będzie jak urodzi się chłopiec... bo z imieniem dla chłopca to w ogóle mamy klopot... Co prawda na usg wyszło, ze to dziewczyna, ale usg moze się mylić :-) Pozdr.Monika & chyba jednak Dominika (~25-02-2003)Ps. A gdzie w wątku styczniówek jest o tej torbie do szpitala? bo całego to mi się nie chce przeglądać... Dajcie jakieś wskazówki... datę itp
                • Gość: Nawojka Re: Wybór imienia... ciężka sprawa;-)) IP: *.* 14.12.02, 22:16
                  Posty o torbie - ok. 7 grudnia.A co do imion... My Natalię wybraliśmy szybko, właściwie jeden wieczór wystarczył nam na dojście do kompromisu. No ale wtedy było nas dwoje, teraz jest trójka i ciągle ktoreś (chyba domyślacie się które) zmienia zdanie. Tak sobie myślę, że przyszli rodzice raczej nie orientują sie które imiona są "modne". No a potem okazuje się, że nasz oryginalny pomysł wcale nie był taki oryginalny... Chociaż, czy to źle? Teraz królują m.in.: Julia (nieprzerwanie od ok 7 lat!), Zuzia, Wiktoria, Weronika, Martyna, Aleksandra, Oliwia, Natalia (tak wynika z rubryki witajcie na świecie w GW). Jak przewidywał mój mąż coraz popularniejsza robi się Amelia. Ale właściwie ważne żeby nam sie podobało. Dziecko i tak w którymś momencie życia będzie niezadowolone - taka faza buntu ;-) Ja jednak wolałabym żeby dziecko nie miało imienia tak jak połowa rówieśników. Sama, jak przychodzą imieniny Julii, z niepokojem liczę ile prezentów trzeba będzie kupić (na szczęście to wypada kilka razy w roku) ;-)
                  • Gość: Monique76 Re: Wybór imienia... ciężka sprawa;-)) IP: *.* 14.12.02, 22:48
                    Wiem, ze Julia to strasznie popularna teraz... Ale to bylo imię o jakim myslałam na długo przed ciążą :-)No ale chyba faktycznie za dużo tych Julek ostatnimi czasy...A Dominika to też pewnie nie ostateczna wersja...A co do torby do szpitala, to wczoraj na czacie tu na edziecku, dowiedziałam się, że na Solcu trzeba mieć ubranka i pieluchy dla dziecka, a dla mamy ze trzy koszule nocne... Generalnie w zasadzie wszystko trzeba mieć swoje. Więc moja torba pewnie nie będzie taka malutka ;-)Pzodr.Monika
                    • Gość: Nawojka Re: Wybór imienia... ciężka sprawa;-)) IP: *.* 15.12.02, 22:44
                      Ale zmywacza do paznokci chyba mieć nie trzeba ;-) (patrz posty styczniówek) Choć on akurat dużo miejsca nie zajmuje...
                      • Gość: Monique76 Re: Zawartość torby do szpitala;-) IP: *.* 15.12.02, 23:19
                        No tak, zmywacz do paznokci to nie jest chyba artykuł pierwszej potrzeby w czasie porodu i tuż po nim...Chociaż pamiętam, że moja siostra kiedyś mi mówiła, że do porodu powinno się mieć niepomalowane paznokcie... bo po kolorze paznokci widać np niedotlenienie organizmu...Czyli jak normalnie nosi się pomalowane paznokcie to ten zmywacz może się przydać :-)Pozdr.Monika
                      • Gość: dyziak Re: Wybór imienia... ciężka sprawa;-)) IP: *.* 16.12.02, 14:32
                        Z tym zmywaczem to przegięcie :)Ale faktem jest, że zalecają (mądre źródła), by przed udaniem się do szpitala zmyc lakier z paznokci i makijaż - chodzi o możliwość obserwacji zabarwienia skóry/paznokci. Więc pewnie stąd ten zmywacz. :) Tylko czemu zabrakło mleczka do demakijażu i toniku :lol:dyziak :hello:
                • Gość: Toszanka Re: Wybór imienia... ciężka sprawa;-)) IP: *.* 17.12.02, 00:28
                  Nasza recepta: W letni dzień leżeliśmy na kanapie i słuchając dzieci bawiących się na podwórku zaczeliśmy się zastanawiać jak będziemy wołać nasze dziecko z podwórka do domu. Jak będziemy do niego mówić... Padło na Tośkę Antoninę Marię (wszystko to na przekór przewidywaniom - miał być chłopiec). Trafiliśmy bez pudła. Córcia ma na twarzy wypisane imę. W sumię to w kwestii imion wychodzę z założenia że każde dziecko rodzi się ze swoim imieniem. Przyznajcie, że wszystkie Kubusie to "Kubusie", a Julki to "Julki". Przy wyborze imienia naprawdę ważny jest temperament dziecka i to coś w jego oczach.
              • Gość: Edyś Zawartość torby do szpitala rady doświadczonej mamy IP: *.* 16.12.02, 01:41
                Kiedyś coś pisałam na to forum potem założyłam substypcję i tak jestem z Wami i pewnie będę, aż do porodu. Czytała o wyborze imienia i o torbie i wszystkie mamy które wybieraja się na Solec chcę poinformować, że te trzy koszule to rada, aby mieć, ale jeśli mama lubi mieć koszulę z plamami mleka i krwi to może mieć i jedną. Ja polecam do porodu i zaraz po wziąć jedną, a dwie zostawić w domu w widocznym miejscu najwyżej mąż doniesie. Ja pojechałam rodzić dziecko zupełnie o nim nie myśląc :D i nie wziełam dla bejbiaczka żadnych ubranek. Moja mała nie leżała goła w oczekiwaniu na tatusia z szybką dostawą ubrań. Dostała szpitalne, choc zaraz jak się urodziła to położna się mnie zapytała czy mamy ubranka dla dziecka. Ubranka szpitalne wiadomo lekko zużyte, ale czyste choć kocyki już troszkę wiekowe. Rzecz którą trzeba mieć to własne sztućce i kubek tych szpitalnych jest mało. Jeśli mama chce to pielęgniarki dadzą lignię ( wiadomo po co). Nie ma potrzeby brać kosmetyków dla dziecka ( na oddziale są jonsony), ale jak mama chce to nie ma przeciwskazań. Dla dziecka jeśli mama chce używać tetrówek to jest ich full, a pani z pampersa przynosi po dwie sztuki reklamowe tak, że pieluszki mieć trzeba. W szkole rodzenia położna mówiła, żebym wzięła wlewkę Enema i maszynkę jednorazową do golenia wlewka sie przydała a maszynka nie. To już chyba wszystkie dobre rady pozdrawiam mama Karolinki urodzonej 17.04 na Solcu.
                • Gość: dyziak Re: Zawartość torby do szpitala rady doświadczonej mamy IP: *.* 16.12.02, 14:35
                  A ta wlewka to co........? :what: niezorientowany dyziak :hello:
                • Gość: AsiaCh Re: Zawartość torby do szpitala rady doświadczonej mamy IP: *.* 16.12.02, 14:50
                  Dziekuję bardzo za gratulacje. Ja tez sie ciesze ogromnie, że się udalo. Pan egzaminator nie skomentował mojego stanu, wręcz zwracal sie do mnie "dziecko". Denerwowalam się, ale nie bylo tak źle. Kupiliśmy w sobotę wózek. Spacerowy z kokonem. myślę, ze bedzie to najlepsze dla nas rozwiązanie. Juz wczoraj go wypróbowaliśmy. Raz z jednym maluchem, potem zamiana i jechał drugi. Jestem w trakcie leczenia zębów, czy wam też się tak popsuly. Aż osiem zębów, a ja tak nie lubię borowania.serdecznie pozdrawiam.Asia
                  • Gość: Monique76 Re: Wózek.... IP: *.* 16.12.02, 17:01
                    Co to znaczy wózek spacerowy z kokonem??? My wczoraj też się rozglądaliśmy za wózkami, widziałam jeden który mi się w miarę spodobał, jakieś polskiej firmy (za nic nie pamietam nazwy), spacerówka z takim wkładanym nosidłem (z usztywnionym dnem) - czy to ten kokon? Koła pompowane, amortyzatory (a nie paski), wózek się składa prawie jak "parasolka", trzystopniowa regulacja oparcia w spacerówce aż do zupełnego leżenia, "pasy bezpieczeństwa" w spacerówce. Aaa i przekładana rączka wózka.Wcześniej zastanawiałam się nad wózkiem Bebecar Unibig - ogromną zaletą tego wózka są skrętne kólka... ale ta cena :-(A wy macie już wybrane wózki?? pewnie przynajmniej już myślałyście o zakupie - podzielcie się opiniami :-)Pozdr.Monika
                • Gość: Monique76 Re: Zawartość torby do szpitala rady doświadczonej mamy IP: *.* 16.12.02, 16:47
                  Oj bardzo dobrze, że napisałaś raz jeszcze to wszystko... koszule nocne mam już zakupione... i zamierzam zabrać je wszystkie do szpitala od razu, bo mój mąż jak mu położe w przedpokoju przy drzwiach to też o nich zapomni :-) Ubranka dla dzidzi i pampersy też w większości zabiorę - z powodu jak wyzejsmileDobrze, ze napisałaś o kubku i sztućcach - na to bym nie wpadła :-) Nie uważacie, że to dziwne że idąc do szpitala sztuće musisz zabierać??? jakieś chore :-(Pozdr.Monika
                  • Gość: Edyś Re: Zawartość torby do szpitala rady doświadczonej mamy IP: *.* 16.12.02, 17:16
                    Wlewka to nic innego jak lewatywa można kupić takie jednorazazowe, ale jak pani w aptece powiedziłam, że poproszę o jednorazową lewatywę to powiedziała:- "a chce pani wlewkę " enema" "napisałam wlewka, bo myślałam, że to popularniejsza nazwa tylko ja jestem taka nieudana. :) Jak widać są jeszcze inne gulaski na świecie :D. Pozdrawiam wszystkie gulaski mama Karoliny... ja pomysł zabierania sztućców do szpitala też uważam za chory, ale gdyby nie sąsiadka to pierwszy szpitalny obiad jadłabym palcami. :sarcastic:
                    • Gość: Asior Re: Luty 2003- ale sie tu porobilo!! :) IP: *.* 16.12.02, 20:45
                      Jejkuuuuu, 3 dni nie zagladalm na forum ze wzgledu na awarie monitora, a tu- harce, swawola :)Zauwazylyscie, ze z reguly tak 2 miesiace przed porodem mamy robia sie aktywne? (patrz forum styczniowek, a co z grudniowkami??)Obiecajmy sobie, ze w lutym tez damy znac, co i jak :)Asi gratuluje zdania najdziwniejszego chyba egzaminu pt. prawo jazdy :)Dziewczyny, a bierzecie do szpitala laktator?Bo nie wiem, czy sie w ogole przyda... Kupilismy ostatnio łózio dla maluszka i materacyk, zeby sie juz wietrzylo...Powoli tez sie zbieram, postanowilam sie spakowac gdzies w polowie stycznia.Maluch tak sobie podskakuje w brzusiu, ze juz o niczym innym nie moge myslec, tylko o onym :love:A wczoraj mialam mala schize pt. "polozne myja dzieciaczki w umywalce- przeciez maluszki na pewno tego nie lubia" :cry: :crazy:Pozdrawiam was wszystkie cieplutko :)Asior+32tyg.Babelek
                    • Gość: Nawojka O torbie, sztućcach, lewatywie i ... wózku IP: *.* 16.12.02, 20:53
                      No z tymi sztućcami to mnie zabiłyście, tego się nie spodziewałam. Chodzę teraz do dr Raka, to na wizycie jeszcze go dokładnie przepytam co trzeba mieć, bo wygląda na to, że co szpital to obyczaj. Ja też za pierwszym razem wielu rzeczy nie miałam, ale wszystko co potrzebne podonosiły mi mamy (no bo przecież nie mąż po pępkowym ;-) ).Słuchajcie jak z lewatywą - lepiej mieć czy nie mieć, co o tym sądzicie, zwłaszcza te doświadczone? Ja za pierwszym razem nie miałam, ale byłam pod kroplówką, więc byłam odpowiednio przygotowana. Teraz słyszę różne opinie i już sama nie wiem co lepsze. Monique, temat wózka to dla mnie woda na młyn, jak już wielokrotnie pisałam mam na tym punkcie kota. Też podobają mi sie bebecary, ale cena... :-( Ja wybrałam wózek polskiej firmy Polak, model orion (www.polak.com.pl), wlaśnie taki spacerowy z kokonem, czyli torbą dla niemowlaczka. Ma przekładana rączkę wahacze, ale nie paski, duże koła, łatwo sie składa itd. Bardzo mi się podobają wózki, na których można zamontować fotelik, ale uznałam, że dla nas to niezbyt praktyczne ze względu na porę roku, a poza tym nie można mieć wszystkiego... Po doświadczeniach z poprzednim wózkiem uznałam że najważniejsze jest:- łatwe składanie- spacerówka rozkładana na płasko- duże koła i dobra amortyzacja (ale lepiej nie na paskach)- przekładana rączka - to bardzo wygodne Reszta to juz kwestia indywidualnych preferencji. Na razie tylko nie mam wciąż pewności, czy to cudo zmieści się do bagaznika naszego lanosika. Jeszcze oglądam sobie rózne inne wózeczki, ale ten podoba mi się cały czas najbardziej, od 3 miesięcy, a to już coś! ;-)
                      • Gość: Nawojka Re: O torbie, sztućcach, lewatywie i ... wózku IP: *.* 16.12.02, 21:02
                        PS Temat wózków wałkowałyśmy 7 - 11 listopada :-)
                      • Gość: Monique76 Re: O torbie, sztućcach, lewatywie i ... wózku IP: *.* 16.12.02, 22:22
                        O lewatywie to chętnie poczytam...A co do wózka to ten, który oglądałam, ma wszystkie te cechy/zalety, o których pisałaś. No i cena nie zbija z nóg... A właśnie, ile ten wózek Polaka kosztuje (ten model orion) - bo to własnie tego typu wózek oglądałam i chciałam ceny porównać...A takiego do zamontowania nosidełka to na pewno nie kupię, bo nosidełko już mam - używane, kupione od przyjaciółki, i nie będę do niego wózka dokupywać...Pozdr.Monika
                        • Gość: AsiaCh Re: O torbie, sztućcach, lewatywie i ... wózku IP: *.* 17.12.02, 09:33
                          U mnie na szczęście nie muszę brać sztućców. Jeśli chodzi o lewatywę to mi w szkole rodzenia i w szpitalu położne mówiły zeby nie kupować tych w aptece bo są za słabe i mogą poskutkować dopiero później w trakcie porodu. Ja nie wiem bo za pierwszym razem nie miałam robionej lewatywy. Połozna zachwalała, ze przyspieszy poród, a ponieważ pierwszy mialam dlugi wiec może się zdsecydujuę. Ale to dopiero zobaczę.Mój wózek jest polski, spacerowy z wkładem (kokon). był niedrogi (450 Zł). Dla nas ważne było zeby dziecko później mogło samo wejść do wózka jak podrośnie, żeby nie dźwigać. Dlatego wzieliśmy dwufunkcyjny, spacerowy bo jest dość niski.Serdecznie pozdrawiam. Dziś idę na trzecie USG.Asia
                          • Gość: Nawojka Re: O torbie, sztućcach, lewatywie i ... wózku IP: *.* 17.12.02, 17:50
                            Hej, wózek Polaka Orion kosztuje 700 zł, tam gdzie go oglądałam (sklep na Staszica, przemiły i fachowy sprzedawca, polecam). Mój tata, stwierdził, że wózek pożądny, nie rozleci sie na pierwszym krawężniku, a w końcu mój tata to inżynier mechanik, powinien się na tych sprawach znać ;-)
                            • Gość: dyziak Re: Luty 2003 - a coż to za cisza? IP: *.* 20.12.02, 20:31
                              Kobietki :)Ja rozumiem - Święta, ale taka cisza? :what: tyle dni? :what: Zdawajcie relację, co u Was i Waszych brzuchatków :love:? Moje brzusio jest jak dla mnie ogromne (skromne 91 cm w talii osy :) ), ale jak sotatnio byłam u lekarza i zobaczyłam brzuchatki innych cieżarówek i to w młodszych ciążach to pomyślałam, z ewyglądam jakbym sie bigosu najadła :lol: Już się nie mogę doczekać lutego, a fasolak chyba też, bo wierzga jak szalona, nie zważając oczywiście na porę. no, może odrobinkę - lubi spać do południa (jak mamuśka :crazy: ).pozdrawiamy światecznie i czekamy na odzew :hello:dyziak i Fasolka
                              • Gość: mysiam Re: Luty 2003 - a coż to za cisza? IP: *.* 20.12.02, 20:59
                                Hej ,Cisza,cisza, bo pewnie wszystkie lutowe ciężarówki wieszają firanki..ha!Ja właśnie skończyłam zasłonki i firanki wyprane ,powieszone-tylko mężuś jak wróci ,to mi się oberwie.Bo miałam na niego zaczekać .Ale nie wytrzymałam -ja muszę wszystko sama....Ale bóle w krzyżach to mnie zabijają ,chyba zaraz się położę.Maluszek w brzusiu ewidentnie nie przepada za porządkami świątecznymi-uaktywnił się dziś konkretnie (jak tak dalej będzie broił ,to skopie mnie dokumentnie do 11 lutego).Ale ,żeby mi nie było za dobrze to właśnie wysiadła mi pralka,coś zaczyna szwankować telewizor ,"zniknął " mi prąd w gniazdkach w łazience-cuda przedświąteczne.Może jutro będzie lepiej,buziaki ,mysiam i 33 tyg. brzusio
                              • Gość: Monique76 Re: Luty 2003 - a coż to za cisza? IP: *.* 20.12.02, 21:04
                                Stawiam się do raportu ;)U mnie wszystko OK, brzuszek niewielki - ale chyba już widoczny bo zaczynają mi częściej ustąpować miejsca w tramwajach (jak rozepnę kurtkę oczywiście) :-)Dziś poczyniłam pierwsze większe zakupy dla malucha - kupiłam łóżeczko, materacyk i przewijak.... pierwsze koty za płoty ;-)Łóżeczko to bym już najchętniej rozłożyła, ale mąż mnie powstrzymuje :-)Nad wózkiem się jeszcze zastanawiam, zresztą i tak nie kupię wcześniej niż na początku lutego, żeby nie marnować gwarancji.A propos wózków - Nawojka, dziś widziałam ten wózek Polaka Orion za 660 zł. Niby różnica nieduża, niż to co pisałaś ale stwierdziłam, ze Ci napiszę :-)A tak w ogóle to mam dziś SUUUUUUUPER nastrój :bounce: bo okazało się, że dostałam w pracy nagrodę i to w takiej kwocie, że w zasadzie wystarczy mi na całą wyprawkę!!! :hot:Przestanę chyba psioczyć na moją ukochaną firmę :-)Pozdrawiam świątecznie i radośnie :spookie:Monika & Dominika (~25-02-2003)
                                • Gość: Nawojka Re: Luty 2003 - a coż to za cisza? IP: *.* 20.12.02, 22:10
                                  Macie rację, zaniedbałysmy się skandalicznie. Ale ja też sie melduję. Nastrój świateczny udzielił mi się na całego, choć z powodu choroby Natki nie mogę swobodnie polatać po sklepach, jestem uziemniona w domu i wszystko jeszcze nieprzygotowane. Nie chce mi sie robić świątecznych porządków, ale za to godzinami robimy z Natalą aniołki z masy solnej, pierniczki i zabawki na choinkę. A w domu bałagan... Do urodzenia dzidzi zostały już tylko 2 miesiące, a ja nie zrobiłam NICZEGO, co zaplanowałam, co powinno być zrobione przed jej urodzeniem :-( To mnie trochę przygnębia. No i ten przedświąteczny brak gotówki :-( Cóż, może Mikołaj poprawi mi humor.Ja mam brzuch cały czas niewielki, choc mi wydaje się ogromny. Ale jak porównam z innymi ciężarówkami, to myślę sobie że znowu wyjdzie z niego biedne, pogniecione maleństwo (jak Natala). Już miesiąc temu kupiłam sobie ciążowe spodnie, które są na mnie cały czas za duże i choć są bardzo fajne (rozszerzane dżinsy), to nie moge znieść tego, że są takie wysokie! Normalnie pod brodę! I nie mają kieszeni. W ogóle denerwują mnie ograniczenia w ubieraniu. Poprzednio rodziłam latem i nie miałam żadnego ciążowego ciucha i żadnych problemów z ubieraniem. Tak, robię się zrzędliwa. Ale brzuch mnie trochę męczy ;-) Co dopiero muszą przeżyzwać te z naprawdę wielkimi brzucholcami! Moja dzidzia strasznie często ma czkawkę. Bardzo mnie to bawi. Poza tym strasznie ruchliwa bestia, a ożywia się oczywiście nocami (poszła w tatusia). Ale się rozpisałam! Komu się będzie chciało to czytać?Pozdrawiam, AgataPS Monika, gdzie widziałaś ten wózek?
                                  • Gość: Monique76 Re: Luty 2003 - a coż to za cisza? IP: *.* 21.12.02, 08:46
                                    Nawojko - ten wózek Polaka widziałam w takim sklepie "BOBAS i my" na Lubelskiej 30/32- tuż obok dworca wschodniego (podam Ci na wszelki wypadek telefon 618-70-45). Na wystawie stały dwa różne kolory, ale pani prowadząca sklep powiedziała, że można zamówić każdy model w dostępnych w firmie kolorach bez problemu.Mają w tym sklepie ubranka dla dzieci (widziałam body dla wcześniaczków - na 44 cm wzrosu!!!!!!!!), mają wózki, leżaczki, nosidełka, foteliki samochodowe, przewijaki, pościele itp. Koleżanka, która ma małe dziecko, powiedziała, że ceny tam są w miarę sensowne. 40 zł w cenie tego wózka to niezbyt duża różnica - ale na ulicy też nie lezy zazwyczaj ;-)Pozdr.Monika
                                    • Gość: Nawojka Re: Luty 2003 - a coż to za cisza? IP: *.* 21.12.02, 21:43
                                      Piękne dzięki. Właśnie od jakiegoś czasu wybieram sie do tego sklepu, zewsząd słyszę o nim dobre opinie. Robię na razie rozeznanie co uda mi sie odzyskać (niestety sporo rzeczy po Natce porozdawałam), co dostanę od znajomych, a co muszę kupić. Pocieszajęce jest to, że te 6 lat temu byłam pierwsza, nie miałam żadnych znajomych z dziećmi, a teraz jako jedna z nielicznych mam jedno dziecko :-) Kontakty sie rozrosły, a rodziny popowiększały...Pozdrowionka
                                      • Gość: Monique76 Re: Luty 2003 - a coż to za cisza? IP: *.* 22.12.02, 16:39
                                        Ja baaardzo dużo ubranek podostawałam od znajomych, od siostry... Tak naprawdę na początek to w zasadzie nie muszę nic kupować... Kupię tylko nowe rzeczy, żeby mieć do szpitala i na samiuteńki początek... Fajne te ubranka, mogłabym je przekładać z półki na półkę i ogladać, oglądać :-)Pozdr.Monika
            • Gość: bombel Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-)))))))-do Ewy IP: *.* 20.12.02, 22:23
              Cześć EwaWłaśnie jestem po usg i lekarz potwierdził że będę mieć dziewczynkę (i tu jest problem bo dla chłopca to mam imię a dla dziewczynki nic nie mogę wymyśleć)Ja okropnie boję się porodu i dlatego wybrałam tą droższą imprezę czyli poród z lekarzem prowadzącym i myślałam że będzie to na pck - ale mój lekarz powiadomił mnie w środę że jest na etapie rozważanie przejścia do innego zpitala więc sama nie wiem gdzie będę rodzić. Wiem że najważniejsze jest zeby dzidzi było zdrowe - i wiesz co jest najlepsze - że cały mój paniczny strach przed porodem przyćmił strach właśnie o zdrowie mojego bombelka. A to wszystko przez to że moje dziecko jest leniwe (tak sobbie przynajmniej tłumaczę)- bo jak czytam czy słucham opowiadań innych mam to wszystkie już dawno czują kopanie a moje dziecko śpi 24 godziny na dobę a ja czuje tylko jak przewraca się z boku na bok i to wszystko. No ale cóż lekarz twierdzi że wszystko jest okey i nie ma powodów do zmartwień- a poza tym to przez ostatnie dwa dni czułam ją jż dużo częściej i mocniej więc może się rozkręca. A i jeszczy jedno mój bombelek waży podobno 1,8kg :))) A co tam u Ciebie - w którym szpitalu będziesz rodzić ?Pozdrawiam Monika i bombelek
              • Gość: 5420 Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-)))))))-do Moniki IP: *.* 21.12.02, 12:20
                Cześć Monika! Ja tez będę rodzić na PCK poniewż mój lekarz prowadzący właśnie tam pracuje. Moniko ty już wiesz ze będziesz mieć dziewczynkę, ja jeszcze nie znam płci. Moniko piszesz że twój lekwarz prowadzący pracuje na PCK i myśli o zmianie szpitala, a czy mnożesz mi zdradzić jak się nazywa, może to ten sam co mój a ja jestem nieświadoma że się przenosi. Moniko czy chodzisz na szkołe rodzenia? Piszesz że boisz się porodu i martwisz sie o zdrowie bombelka, ja też się boje i porodu i o zdrowie maluszka, a tym bardziej ze mam 23-letnią bliską koleżankę która 1,5 roku temu urodziła dzidziusia z zespołem Downa. Więc człowiekowi różne myśli chodza po głowie, ale mój lekarz mówi że trzeba być dobrej myśli. Pa Moniko Znajdziesz chwilę odpisz MONK napisała/ł:> Cześć Ewa> Właśnie jestem po usg i lekarz potwierdził że będę mieć dziewczynkę (i tu jest problem bo dla chłopca to mam imię a dla dziewczynki nic nie mogę wymyśleć)> Ja okropnie boję się porodu i dlatego wybrałam tą droższą imprezę czyli poród z lekarzem prowadzącym i myślałam że będzie to na pck - ale mój lekarz powiadomił mnie w środę że jest na etapie rozważanie przejścia do innego zpitala więc sama nie wiem gdzie będę rodzić. > Wiem że najważniejsze jest zeby dzidzi było zdrowe - i wiesz co jest najlepsze - że cały mój paniczny strach przed porodem przyćmił strach właśnie o zdrowie mojego bombelka. A to wszystko przez to że moje dziecko jest leniwe (tak sobbie przynajmniej tłumaczę)- bo jak czytam czy słucham opowiadań innych mam to wszystkie już dawno czują kopanie a moje dziecko śpi 24 godziny na dobę a ja czuje tylko jak przewraca się z boku na bok i to wszystko. No ale cóż lekarz twierdzi że wszystko jest okey i nie ma powodów do zmartwień- a poza tym to przez ostatnie dwa dni czułam ją jż dużo częściej i mocniej więc może się rozkręca. > A i jeszczy jedno mój bombelek waży podobno 1,8kg :))) > A co tam u Ciebie - w którym szpitalu będziesz rodzić ?> > Pozdrawiam Monika i bombelekMONK napisała/ł:> Cześć Ewa> Właśnie jestem po usg i lekarz potwierdził że będę mieć dziewczynkę (i tu jest problem bo dla chłopca to mam imię a dla dziewczynki nic nie mogę wymyśleć)> Ja okropnie boję się porodu i dlatego wybrałam tą droższą imprezę czyli poród z lekarzem prowadzącym i myślałam że będzie to na pck - ale mój lekarz powiadomił mnie w środę że jest na etapie rozważanie przejścia do innego zpitala więc sama nie wiem gdzie będę rodzić. > Wiem że najważniejsze jest zeby dzidzi było zdrowe - i wiesz co jest najlepsze - że cały mój paniczny strach przed porodem przyćmił strach właśnie o zdrowie mojego bombelka. A to wszystko przez to że moje dziecko jest leniwe (tak sobbie przynajmniej tłumaczę)- bo jak czytam czy słucham opowiadań innych mam to wszystkie już dawno czują kopanie a moje dziecko śpi 24 godziny na dobę a ja czuje tylko jak przewraca się z boku na bok i to wszystko. No ale cóż lekarz twierdzi że wszystko jest okey i nie ma powodów do zmartwień- a poza tym to przez ostatnie dwa dni czułam ją jż dużo częściej i mocniej więc może się rozkręca. > A i jeszczy jedno mój bombelek waży podobno 1,8kg :))) > A co tam u Ciebie - w którym szpitalu będziesz rodzić ?> > Pozdrawiam Monika i bombelekMONK napisała/ł:> Cześć Ewa> Właśnie jestem po usg i lekarz potwierdził że będę mieć dziewczynkę (i tu jest problem bo dla chłopca to mam imię a dla dziewczynki nic nie mogę wymyśleć)> Ja okropnie boję się porodu i dlatego wybrałam tą droższą imprezę czyli poród z lekarzem prowadzącym i myślałam że będzie to na pck - ale mój lekarz powiadomił mnie w środę że jest na etapie rozważanie przejścia do innego zpitala więc sama nie wiem gdzie będę rodzić. > Wiem że najważniejsze jest zeby dzidzi było zdrowe - i wiesz co jest najlepsze - że cały mój paniczny strach przed porodem przyćmił strach właśnie o zdrowie mojego bombelka. A to wszystko przez to że moje dziecko jest leniwe (tak sobbie przynajmniej tłumaczę)- bo jak czytam czy słucham opowiadań innych mam to wszystkie już dawno czują kopanie a moje dziecko śpi 24 godziny na dobę a ja czuje tylko jak przewraca się z boku na bok i to wszystko. No ale cóż lekarz twierdzi że wszystko jest okey i nie ma powodów do zmartwień- a poza tym to przez ostatnie dwa dni czułam ją jż dużo częściej i mocniej więc może się rozkręca. > A i jeszczy jedno mój bombelek waży podobno 1,8kg :))) > A co tam u Ciebie - w którym szpitalu będziesz rodzić ?> > Pozdrawiam Monika i bombelekMONK napisała/ł:> Cześć Ewa> Właśnie jestem po usg i lekarz potwierdził że będę mieć dziewczynkę (i tu jest problem bo dla chłopca to mam imię a dla dziewczynki nic nie mogę wymyśleć)> Ja okropnie boję się porodu i dlatego wybrałam tą droższą imprezę czyli poród z lekarzem prowadzącym i myślałam że będzie to na pck - ale mój lekarz powiadomił mnie w środę że jest na etapie rozważanie przejścia do innego zpitala więc sama nie wiem gdzie będę rodzić. > Wiem że najważniejsze jest zeby dzidzi było zdrowe - i wiesz co jest najlepsze - że cały mój paniczny strach przed porodem przyćmił strach właśnie o zdrowie mojego bombelka. A to wszystko przez to że moje dziecko jest leniwe (tak sobbie przynajmniej tłumaczę)- bo jak czytam czy słucham opowiadań innych mam to wszystkie już dawno czują kopanie a moje dziecko śpi 24 godziny na dobę a ja czuje tylko jak przewraca się z boku na bok i to wszystko. No ale cóż lekarz twierdzi że wszystko jest okey i nie ma powodów do zmartwień- a poza tym to przez ostatnie dwa dni czułam ją jż dużo częściej i mocniej więc może się rozkręca. > A i jeszczy jedno mój bombelek waży podobno 1,8kg :))) > A co tam u Ciebie - w którym szpitalu będziesz rodzić ?> > Pozdrawiam Monika i bombelekMONK napisała/ł:> Cześć Ewa> Właśnie jestem po usg i lekarz potwierdził że będę mieć dziewczynkę (i tu jest problem bo dla chłopca to mam imię a dla dziewczynki nic nie mogę wymyśleć)> Ja okropnie boję się porodu i dlatego wybrałam tą droższą imprezę czyli poród z lekarzem prowadzącym i myślałam że będzie to na pck - ale mój lekarz powiadomił mnie w środę że jest na etapie rozważanie przejścia do innego zpitala więc sama nie wiem gdzie będę rodzić. > Wiem że najważniejsze jest zeby dzidzi było zdrowe - i wiesz co jest najlepsze - że cały mój paniczny strach przed porodem przyćmił strach właśnie o zdrowie mojego bombelka. A to wszystko przez to że moje dziecko jest leniwe (tak sobbie przynajmniej tłumaczę)- bo jak czytam czy słucham opowiadań innych mam to wszystkie już dawno czują kopanie a moje dziecko śpi 24 godziny na dobę a ja czuje tylko jak przewraca się z boku na bok i to wszystko. No ale cóż lekarz twierdzi że wszystko jest okey i nie ma powodów do zmartwień- a poza tym to przez ostatnie dwa dni czułam ją jż dużo częściej i mocniej więc może się rozkręca. > A i jeszczy jedno mój bombelek waży podobno 1,8kg :))) > A co tam u Ciebie - w którym szpitalu będziesz rodzić ?> > Pozdrawiam Monika i bombelekMONK napisała/ł:> Cześć Ewa> Właśnie jestem po usg i lekarz potwierdził że będę mieć dziewczynkę (i tu jest problem bo dla chłopca to mam imię a dla dziewczynki nic nie mogę wymyśleć)> Ja okropnie boję się porodu i dlatego wybrałam tą droższą imprezę czyli poród z lekarzem prowadzącym i myślałam że będzie to na pck - ale mój lekarz powiadomił mnie w środę że jest na etapie rozważanie przejścia do innego zpitala więc sama nie wiem gdzie będę rodzić. \r
                • Gość: bombel Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-)))))))-do Moniki IP: *.* 23.12.02, 10:41
                  Cześć Ewa - ja będę rodziła z dr. Artourm Kowalskim- ciekawe czy się spotkamy? A co do szkoły rodzenia to chyba bym chciała chodzić - ale mój mąż pracuje a chodzenie samej nie wiem czy ma sens - w każdym razie jestem już na zwolnieniu i czas mam więc teraz tylko muszę sie tylko odważyć.Dlaczego nie znasz jeszcze płci - nie chcesz czy czekasz na usg - bo ja przyznam się szczerze nie chciałam znać płci a jednocześnie bardzo chciałam mieć chłopca , więc w gruncie rzeczy to się cieszę że znam płeć bo zdążyłam się oswoić z tą myślą. Co do tego porodu to ja już nawet nie mam siły myśleć - to jest moje pierwsze dziecko, nie mam jeszcze nic naszykowane a dodatkowo miałam wczoraj przestawiać meble i pomału zacząć urządzać kącik dla dzidziusia ale w końcu nic nie zrobiłam i tak odkładam z tygodnia na tydzień a luty tuż tuż A co do twojej koleżanki to niewiem czy mogę ale radziłabym ci jej unikać do czasu porodu - widok chorego dziecka rozbudza złe myśli a to napewno nie jest ci teraz potrzebne To chyba wszystko -napisz czy Ty chodzisz (a może zamierzasz)do szkoły rodzenia ,czy chodzisz sama czy z mężem ? Teraz to pozostało mi tylko rzyczyć Wam WESOŁYCH ŚWIĄT Monika i Bombel
                  • Gość: 5420 Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-)))))))-do Moniki IP: *.* 27.12.02, 23:26
                    Cześć Monika, ciesze się że odpisałaś na mój post. Pytałaś czy chcę znać płeć dziecka, właśnie dzisiaj byłam na USG i dowiedziałam się że będę mieć chłopczyka, i bardzo się z tego cieszę, bo tak troszke o nim marzę. Moniko na szkołę rodzenia chodzę, byłam juz cztery razy, dwa razy byłam z mężęm a dwa razy byłam sama. Polecam jest bardzo ciekawie, zajęcia prowadzi bardzo fajna babka, jest to położna z odziału, można się tam dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy. Może się tam spotkamy, bo ja chodzę, teraz nastepne zajęcia będą 2 stycznia o 13.30, może sie również spotkamy na porodówce bo mamy ten sam termin porodu, kiedy będziesz wiedziała czy twój lekarz się przenosi do innego szpitala?Do porodu zostało nam równe 2 miesiące. Odpisz Pozdrawiam Ewa z maleństwem w brzuszku
                    • Gość: bombel Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-)))))))-do Ewy IP: *.* 04.01.03, 22:04
                      Witam ponownie po trochę dłuższej przerwie . Tak bardzo się cieszyłam, że od pięciu lat nie spędzę sylwestra w pracy , że w poniedziełek raniutko wylądowałam w szpitalu . No i szlag trafił mojego wolnego sylwestra. Lekarz podejrzewa u mnie kolkę nerkową a w najgorszym wypadku kamien na lewej nerce ale cóż pozostało mi tylko dzielnie znosić ból i czekać aż może sam minie. Ewo mimo wszystko mam zamiar chodzić na szkołę rodzeniwa , nie wiem jeszce od iedy ale mam nadzieję że od przyszłego tygodnia tj po 11 stycznia bo w tym mam zamiar porobić trochę badań i dowiedzieć się co to faktycznie jest. Wiesz te kilka dni spędzonych na oddziale położniczym dało mi nieźle w kość , codzienne krzyki ( można powiedziec że czasami nawet wrzaski) rodzących kobiet dały do wiwatu. Ale tak poza tym to nie jest źle staram się nawet znaleźć trochę sił dziennie żeby przeczytać najnowsze posty i przynajmniej Tobie odpisać Gratuluję chłopca i przesyłam pozdrowienia ode mnie i od mojej dziewczynki :D
                      • Gość: 5420 Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-)))))))-do Moniki IP: *.* 05.01.03, 19:42
                        Cześć Moniko, dostałam wiadomość od twojego męża w Sylwestra że jesteś w szpitalu na PCK i wyladowałaś tam z bólem brzucha. Cały ten czas myślałam co się z Tobą dzieje przez te dni, czyli spedziłaś tam Sylwester i Nowy Rok, to chyba masz taki przedsmak rodzenia słuchając tych wszystkich rodzących, one naprawdę tak cierpiały? Wiesz co ja się bardzo boję tego porodu, jestem z natury panikarą a Ty boisz się? Miałaś możliwość z nimi później pogadać o rodzeniu, a jakich lekarzy miałaś możliwość poznać przez ten okres pobytu w szpitalu. Monika apropo Sylwestra to ja spedziłam go w gronie znajomych których bardzo lubię i nawet bardzo się cieszyłam że idę tam na te prywatkę, ale chyba w tak zaawansowanej ciąży chyba sie juz nie nadaję na imprezy ponieważ połowę imprezy przesiedziałam i chciało mi sie spać. Prawdą jest że to ja zawsze pierwsza ciągłam na imprezy, ale teraz chyba wolę posiedzieć w domu i odpoczywać. Chyba troche Cię zanudzam. Dozobaczenia na Szkole Rodzenia.Pozdrowienia dla Ciebie i dzidzi Ewa z dzidzią
              • Gość: 5420 Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-)))))))-do Moniki IP: *.* 21.12.02, 12:20
                \n> Wiem że najważniejsze jest zeby dzidzi było zdrowe - i wiesz co jest najlepsze - że cały mój paniczny strach przed porodem przyćmił strach właśnie o zdrowie mojego bombelka. A to wszystko przez to że moje dziecko jest leniwe (tak sobbie przynajmniej tłumaczę)- bo jak czytam czy słucham opowiadań innych mam to wszystkie już dawno czują kopanie a moje dziecko śpi 24 godziny na dobę a ja czuje tylko jak przewraca się z boku na bok i to wszystko. No ale cóż lekarz twierdzi że wszystko jest okey i nie ma powodów do zmartwień- a poza tym to przez ostatnie dwa dni czułam ją jż dużo częściej i mocniej więc może się rozkręca. > A i jeszczy jedno mój bombelek waży podobno 1,8kg :))) > A co tam u Ciebie - w którym szpitalu będziesz rodzić ?> > Pozdrawiam Monika i bombelekMONK napisała/ł:> Cześć Ewa> Właśnie jestem po usg i lekarz potwierdził że będę mieć dziewczynkę (i tu jest problem bo dla chłopca to mam imię a dla dziewczynki nic nie mogę wymyśleć)> Ja okropnie boję się porodu i dlatego wybrałam tą droższą imprezę czyli poród z lekarzem prowadzącym i myślałam że będzie to na pck - ale mój lekarz powiadomił mnie w środę że jest na etapie rozważanie przejścia do innego zpitala więc sama nie wiem gdzie będę rodzić. > Wiem że najważniejsze jest zeby dzidzi było zdrowe - i wiesz co jest najlepsze - że cały mój paniczny strach przed porodem przyćmił strach właśnie o zdrowie mojego bombelka. A to wszystko przez to że moje dziecko jest leniwe (tak sobbie przynajmniej tłumaczę)- bo jak czytam czy słucham opowiadań innych mam to wszystkie już dawno czują kopanie a moje dziecko śpi 24 godziny na dobę a ja czuje tylko jak przewraca się z boku na bok i to wszystko. No ale cóż lekarz twierdzi że wszystko jest okey i nie ma powodów do zmartwień- a poza tym to przez ostatnie dwa dni czułam ją jż dużo częściej i mocniej więc może się rozkręca. > A i jeszczy jedno mój bombelek waży podobno 1,8kg :))) > A co tam u Ciebie - w którym szpitalu będziesz rodzić ?> > Pozdrawiam Monika i bombelekMONK napisała/ł:> Cześć Ewa> Właśnie jestem po usg i lekarz potwierdził że będę mieć dziewczynkę (i tu jest problem bo dla chłopca to mam imię a dla dziewczynki nic nie mogę wymyśleć)> Ja okropnie boję się porodu i dlatego wybrałam tą droższą imprezę czyli poród z lekarzem prowadzącym i myślałam że będzie to na pck - ale mój lekarz powiadomił mnie w środę że jest na etapie rozważanie przejścia do innego zpitala więc sama nie wiem gdzie będę rodzić. > Wiem że najważniejsze jest zeby dzidzi było zdrowe - i wiesz co jest najlepsze - że cały mój paniczny strach przed porodem przyćmił strach właśnie o zdrowie mojego bombelka. A to wszystko przez to że moje dziecko jest leniwe (tak sobbie przynajmniej tłumaczę)- bo jak czytam czy słucham opowiadań innych mam to wszystkie już dawno czują kopanie a moje dziecko śpi 24 godziny na dobę a ja czuje tylko jak przewraca się z boku na bok i to wszystko. No ale cóż lekarz twierdzi że wszystko jest okey i nie ma powodów do zmartwień- a poza tym to przez ostatnie dwa dni czułam ją jż dużo częściej i mocniej więc może się rozkręca. > A i jeszczy jedno mój bombelek waży podobno 1,8kg :))) > A co tam u Ciebie - w którym szpitalu będziesz rodzić ?> > Pozdrawiam Monika i bombelek
              • Gość: 5420 Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-)))))))-do Ewy IP: *.* 21.12.02, 12:25
                Monika to jeszcze raz ja coś nacisłam niechcący, że pojawił sie twój post kilka razy pod moja odpowiedzią. Wybacz dopiero uczę sie obsługi internetu, bo mam go od niedawna. Pa Ewa i bombel
                • Gość: tosia Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-)))))))-do Ewy IP: *.* 24.12.02, 14:59
                  no mamuśki wczoraj byłam na USG i wyszedł drugi chłopak strasznie się cieszę będzie miał na imię Jaś ciekawe tylko co Kubuś powie na widok bobaska oczywiście kiedy się urodzi, lekarz powiedział że USG wykazało że ciąża ma już 34 tyg. czyli tydzień więcej w dodatku dodał że będzie ważył około 3800 a mnie już przybyło 16 a do 22 lutego jeszcze troszkęsmile))) jak tak sie obsłucham że wszystko ok to aż humor mi sie poprawia, dzisiaj jest Wigilia więc składam wszystkim brzuszatym mamuśkom Najwspanialszych Świąt Bożego Narodzenia, Udanego Roku 2003 i lekkiego porodutrzymajcie się buziaczki
    • Gość: Monique76 Życzenia Świąteczne IP: *.* 23.12.02, 19:11
      Kochane brzusiaste!Jutro już chyba nie będę miala dostępu do sieci więc już dziś składam Wam i Waszym bliskim życzenia świąteczne...Rodzinnych, pełnych Miłości i Radości świąt Bozego Narodzenia, tylko życzliwych ludzi wokół Was i Waszych brzuszków, duuuuużo wolnego czasu (dopóki można to trzeba korzystać ;-)), duuuuuużo dobrych rzeczy do jedzenia... No i wspaniałych prezentów pod choinkami :-)Pozdrawiamy baaardzo światecznieMonika z mężem i nasz "wspólny" brzuszek ;-)
    • Gość: bombel Re: Święta , święta i po świętach IP: *.* 27.12.02, 11:55
      Cześć dziewczyny - Mam na imię Monika , mam 24 lata i termin na 27 luego -wiem ,że bardzo rzadko pisze(do tej pory raczej czytałam) a Wy się już prawie wszystkie znacie dobrze , ale ja dopiero od kilku dni mam wolne (do niedawna pracowałam ) i jakoś częściej uda mi się tu zajrzeć. Jak tam po świętach ? Ja przyznam się szczerze, że cieszę się, że już się skończyły -były takie jakieś inne smutne, mam nadzieję że przyszłe spędzone już razem z bombelkiem będę miały w sobie tą "magię ".A tak na marginesie to nie wiem jak Wam -ale ja mam nadzieję , że ten czas biegnie coraz szybciej - do lutego już tak niedaleko a ja jeszce całkiem w proszku. No cóż ale od świąt jestem już na L4 więc może jakoś uda mi się coś nadrobić przygotowania .Pozdrowiam wszyskie mamuśki z ich dzidziusiami Monika +bombelek
      • Gość: dyziak Re: Luty 2003 ...Święta , święta i po świętach IP: *.* 27.12.02, 22:58
        Hej! Święta - "jakoby ich nie było", jednym słowem do du... I całe szczęście (?), że już po nich. Ja też mam termin na 27.02. al ecoś moje przeczucie ( aniby skąd ono wie..?) podpowiada, że będzie wcześniej. Oby nie dzisiaj. Moja Fasolka głupieje zupełnie i nei dość, że szaleje w brzusiu to jakies skurcze mocneijsze niż do tej pory sie pojawiły :( Proszę Ja bardzo, by jeszcze wytrzymała, bo za oknem zimno i po co sie spieszyć? :)Będzie dobrze i pisz częściej :bounce:dyziak :hello:
        • Gość: Nawojka Re: Luty 2003 ...Święta , święta i po świętach IP: *.* 28.12.02, 20:10
          Ja w sumie też sie cieszę ze juz po świętach... A fasolki to chyba wczoraj jakiś dzień wyjątkowo niespokojny miały, bo i moja się rozszalała. Juz nic mężowi nie mówiłam, bo to panikarz okropny, ale myślałam, że będzie mnie wiózł do szpitala. Ale sie uspokoiliśmy, ja i fasolka. W końcu to już najwyższa pora na Braxtony. Niech spokojnie czekają do lutego, bo to i lepsza pogoda już będzie i do wiosny niedaleko...Wkrótce nowy roczek, który na pewno przyniesie nam niejedno miłe wydarzenie. Ja sie juz nie mogę doczekać, tym bardziej, że brzuchol mnie zaczyna denerwować. Ale co robić, na pewno szybko zleci (zwłaszcza, że mam jeszcze jeden egzamin do zdania :-( )Pozdrowionka, Agata
          • Gość: AsiaCh Re: Luty 2003 ...Święta , święta i po świętach IP: *.* 31.12.02, 10:04
            Witam wszystkie lutowe mamusie.Długo nie pisałam, wiec streszczę co u nas. Przed świetami byliśmy na USG i okazało się, ze nasze maleństwo to mała panienka, ale ja i tak myslę, ze wszystko okaże się w dniu narodzin. Ważyla około 3 kilogamów. Ja czuję się średnio i wciąż mysle o maleństwie. To już tylko miesiąc i kilka dni, więc cały czas wsłuchuje się w swoje cialo, czy to nie już. Kompletnie nie mam na nic siły, czy Wy też?Serdecznie pozdrawiamAsia, Marysia, Szczepanek i 35 tyg maluszek
            • Gość: motylek Hello! IP: *.* 31.12.02, 20:22
              Czy jest ktoś z terminem na 02.02.2003 ?A może jeszcze z Lublina ?Pozdrawiam wszystkie mamy wyczekujące.
              • Gość: Nawojka W nowym roczku... IP: *.* 03.01.03, 00:23
                No to ja inauguruję rok 2003, bo znowu u nas zapadła cisza.Niektórym z nas zostało już mniej niż miesiąc, innym trochę dłużej (np. mi), a tymczasem na naszym forum pojawiły się mamy z terminem na wrzesień!!! Czas leci, ciekawe która z nas pierwsza się "posypie"... Oby wszystkim nam ten nowy roczek przyniósł mnóstwo radości i jak najmniej trosk. :-)
                • Gość: zallidia Re: W nowym roczku... IP: *.* 03.01.03, 10:42
                  Cześć, tu LidkaJa mam dużą szansę na "posypanie się" lub też "podzielenie się" :) wcześniej, bo leżę i zagraża mi przedwczesny poród (termin 15-ty luty). Ale za 10-12 dni wstaję, a przynajmniej siadam. W końcu zaczniemy 9-ty miesiąc... :)Mam jeszcze nadzieję, że zdążę na premierę "Władcy Pierścieni" cz. II, bo jestem fanką. Śmiesznie byłoby, gdyby córcia zaczęła się rodzić na sali kinowej, wtedy na pewno byłaby kinomanką :) a może i aktorką ...Pozdrawiam serdecznie lutowe "ciężaróweczki". Lidka
              • Gość: AsiaCh Re: Hello! IP: *.* 03.01.03, 10:54
                Ja mam termin na 3 lutego więc to bardzo blisko i jestem z Gdańska. Oczywiscie serdecznie pozdrawoam.Asia
          • Gość: zallidia Re: Luty 2003 ...Święta , święta i po świętach IP: *.* 03.01.03, 10:56
            Strasznie mi się podobają te "Braxtony" :)Ja też miałam trochę po świętach - przestraszyłam się, ale przeszło. Mam czopki rozkurczowe Tolargin, które czasem sobie aplikuję. Mnie brzuch denerwuje ze wzlgędu na ciężar, szczególnie w nocy - budzę się na każdy obrót z boku na bok. Noc jest zdecydowanie problemem - rzadko udaje mi się przesypiać całą, co odrabiam w ciągu dnia. Ale to chyba przygotowanie na wstawanie do karmienia :)A dzidzia czasem tak szaleje, iż mam wrażenie, że wyjdzie przez skórę ... wczoraj tatuś, jak zobaczył, że na brzuchu zrobiła się górka na 4 cm to powiedział tylko "O Boże". Ale dzidziuś jest arcysłodki... zapiera się nogami gdzieś po bokach i wypina pupę robiąc sobie więcej miejsca. Ma czkawkę średnio 4 razy dziennie. I oddychać jest mi coraz ciężej, szczególnie, że mamy suche mieszkanie. Pozdrowionka i miłego wsłuchiwania się we własne ciało :)Lidka i 35 tyg. Zuzanka
            • Gość: dyziak Re: Luty 2003 pierwsze koty za płoty! IP: *.* 03.01.03, 15:27
              Uff! Pierwsze podejście mam za sobą :hot:otóż, po ostrych nerwach w Nowy Rok, siedzę sobie przy komputerku i czuję się coraz gorzej, skurcze jakieś takie mocne, coraz bardziej regularne :( A termin na 27.02 Ups! Położyłam się, nóżki w górę, leżę. A jest jeszcze gorzej, jakis ból i skurcze. brzucho twarde, coraz twardsze :cry: Informuję Lubego, że to chyba już to i pewnie zaraz pojedziemy do szpitala. On :what: pełen spokój, mówi - poczekajmy, ale co chwilkę pyta "jak tam?" :gun: a jak ma być?! Wpadam w lekką panikę, ale dzielnie polecam szykowanie papierów. Po jakiejś godzinie decyzja - jedziemy. Skurcze mocniejsze, bardziej bolesne, ale do wytrzymania. Kierunek Karowa, bo tam od razu podłączją pod KTG. Izba przyjęć :gun: paniusia spisuje moje dane, plotkując z koleżanką. dodam, ze byłam jedyną osobą, która w tym momencie się pojawiła. O.K. "Pani za mną" :what: a mąż? Nie !!! Idę, ale skurcze mocne. KTG, tętno jest, nie ma. jak to?! Ja czuję ruchy (ba! kopy). "A, bo to stary aparat i ma zakłócenia" :gun: leże, niedobrze mi, chcę wymiotować. Nie mogę, mam leżeć. O.K. skurcze są, ale takie to mogą być (?) Fotelik, tu wszystko gra. KTG, znowu leżę. W tym czasie wprowadzają do tego samego gabinetu dziewczynę, która właśńie przy mnie traci ciążę w 21 tyg :cry: Wszyscy znikaja, szum na korytarzu, ja leżę. Skurcze czuję, ale mniej bolesne, bo wcześniej była no-spa domięśniowo. Czekam, czekam. Przychodzi położna i mói, że zapomieli o mnie :what: bo maja kocioł. Po długim czasie przychodzi lekarz, mówi, że muszę zostać, buuuu :cry:Albo nie, może pani iść do domu :bounce: :bounce: tylko fura leków. Z radością jadę do domciu, biorę pierwszy Fenoterol i ......... :( mój organizm szaleje, trzęsę się cała, drgawki, nie mogę utrzymać szklanki w ręku. Telefon do koleżanki - tak często jest, przejdzie mi po kilku :what: dniach. Wczoraj katastrofalen samopoczucie, rano jeszcze USG, wszystko w porządku. Oszczędzać się, odpoczywać. Uff! :hot:przynudziłam, ale wybaczcie :jap:dyziak :hello:
              • Gość: mysiam Re: Luty 2003 pierwsze koty za płoty! IP: *.* 03.01.03, 18:43
                Hej Dyziak,nie jesteś jedyna ,która nabawiła się strachu o wiele za wcześnie .Ja (pisałam o tym pod koniec grudnia) też trafiłam do szpitala z okropnymi bółami,wymiotami i myślałam ,żę to już (a maleństwo ma się planowo pojawić dopiero 11.02)Udało Ci się nie leżeć -ja leżałam 3 dni i teraz też biorę fenoterol.Takich jak my jest więcej leż grzecznie pozdrowionkamysiam i 35 tyg. brzusio
                • Gość: zallidia Re: Luty 2003 pierwsze koty za płoty! IP: *.* 04.01.03, 14:10
                  Cześć Mamunie, Ja natomiast miałam "napad skurczów" wczoraj wieczorem. Po trzech godzinach i wszystkich przepisanych lekach przeszło, ale dzisiaj jadę do szpitala sprawdzić, czy wszystko jest ok, bo mam wrażenie, że sączą mi się wody. Z rad koleżanek na forum wynika, że warto to sprawdzić. Pozdrawiam serdecznie, Lidka
                • Gość: dorota06 Re: Luty 2003 pierwsze koty za płoty! IP: *.* 04.01.03, 14:59
                  Witajcie,Nie było mnie dobry miesiąc, przez który zdążyłam na przykład znaleźć się w szpitalu. Mnie nie chcieli tak, jak dyziaka, odesłać do domku. Ale miełam tym samym okazję obejrzeć oddział ginekologiczny na Solu i słynnego dr Raka!Biorę fenoterol i siedzę w domku, buuuuuuuu...Łózeczko i komodę wybrałam w internecie. Na szczęście okazała się naprawdę super. Ubranka dostałam hurtem od koleżanki i tak jak Monique zamierzam dokupić tylko te małe i jakieś inne bajeranckie ewentualnie. Czekam tylko na wyrok mojego lekarza prowadzącego, bo moze znów pozwola mi w końcu dreptać koło domku. A akurat otworzyli mi blisko nowe centrum handlowe i tam jest kilka sklepów z ubrankami!!!!Brzuszek mam bardzo duży, ale jak dziś stwierdziła pielegniarka przychodząca mi zrobic zastzryk, jest uroczy - taki okrąglutki jak piłeczka. No i poza brzuszkiem ponoc wyglądam całkiem normalnie.Pozdrawiam Was wszystkie bardzo serdecznieDorota + 34 tyg Jasiek
                  • Gość: zallidia wrażenia z Karowej IP: *.* 14.01.03, 16:03
                    Hej lutowe mamusie, miałam trochę przerwy, ponieważ byłam tydzień temu w szpitalu. Pojechałam tam, ponieważ wydawało mi się, że sączą mi się wody i codziennie miałam skurcze (ciąża zagrożona, leżanko od 25-go tygodnia). Skończyłam wtedy 34-ty tydzień, więc uznano mój przypadek jako przedwczesna akcja skurczowa i dostałam się na porodówkę, na salę obserwacyjną, tzw. Irysową. Tam wyciszyli mi skurcze i po kilkunastu godzinach trafiłam na patologię, gdzie potrzymali mnie 3 dni. Wiem, że macie różne odczucia na temat szpitala na Karowej. Ja chyba miałam dużo szczęścia. Porodówka jest extra, oczywiście łóżka do porodu nie nadają się do dłuższego poleżenia (są niewygodne) na nich trzeba rodzić, nie leżeć. Więc kiedy po tych kilkinastu godzinach KTG, kroplówki i niewygodnego łóżka trafiłam na patologię (odział malutki, po remoncie, Patologia I), poczułam się jak w hotelu - superwygodne łóżka regulowane, dwuosobowy pokój z umywalką, ściany kolorowe, estetyczne mebelki. Oczywiście, jak w każdym szpitalu można doszukiwać się negatywów, ale przede wszystkim czułam się bezpiecznie, pod dobrą opieką. Za dwa dni kończymy 36-ty tydzień i będzie już generalnie bezpiecznie. Z tą Karową jest też tak, że tam przyjmują przypadki szczególnie skomplikowane, więc z moim problemem przedwczesnej akcji skurczowej czułam się jak na wakacjach. Grunt to odpowiednia perspektywa. I jeszcze jeden poważny negatyw tego szpitala: ponieważ są tam przyjmowane najcięższe przypadki i generalnie nie ma miejsc a przerób jest ogromny, bardzo często pacjentki odsyłane są do innych szpitali. Warto więc, jak koleżanka wyżej wspomniała, mieć dodatkowe powiązania ze szpitalem (lekarz, położna, szkoła rodzenia). Od zeszłej środy jesteśmy z Zuziakiem w domu. Lekarze kazali mi leżeć jeszcze do końca 27-go tygodnia. Zazdroszczę Wam ostatnich zakupów, mi brakuje jeszcze kilku ciuszków. A te, które są uprane, leżą nieuprasowane :)Dzidziunia jest słodka, duża (ma już 3 kg), wieczorem zawsze wypina pupę moszcząc sobie więcej miejsca w brzuszku. Pozdrawiam wszystkie mamunie w ostatnim miesiącu ciąży. Teraz naprawdę jest ciężko, ale radosny finał tuż tuż. A tym niecierpliwym mamom zazdroszczę, że mogą wić gniazdka. Ja jeszcze chwilę poczekam. Pozdrowionka, Lidka i 35,5 Zuziak.
                  • Gość: zallidia wrażenia z Karowej IP: *.* 14.01.03, 16:12
                    Hej lutowe mamusie, miałam trochę przerwy, ponieważ byłam tydzień temu w szpitalu. Pojechałam tam, ponieważ wydawało mi się, że sączą mi się wody i codziennie miałam skurcze (ciąża zagrożona, leżanko od 25-go tygodnia). Skończyłam wtedy 34-ty tydzień, więc uznano mój przypadek jako przedwczesna akcja skurczowa i dostałam się na porodówkę, na salę obserwacyjną, tzw. Irysową. Tam wyciszyli mi skurcze i po kilkunastu godzinach trafiłam na patologię, gdzie potrzymali mnie 3 dni. Wiem, że macie różne odczucia na temat szpitala na Karowej. Ja chyba miałam dużo szczęścia. Porodówka jest extra, oczywiście łóżka do porodu nie nadają się do dłuższego poleżenia (są niewygodne) na nich trzeba rodzić, nie leżeć. Więc kiedy po tych kilkinastu godzinach KTG, kroplówki i niewygodnego łóżka trafiłam na patologię (odział malutki, po remoncie, Patologia I), poczułam się jak w hotelu - superwygodne łóżka regulowane, dwuosobowy pokój z umywalką, ściany kolorowe, estetyczne mebelki. Oczywiście, jak w każdym szpitalu można doszukiwać się negatywów, ale przede wszystkim czułam się bezpiecznie, pod dobrą opieką. Za dwa dni kończymy 36-ty tydzień i będzie już generalnie bezpiecznie. Z tą Karową jest też tak, że tam przyjmują przypadki szczególnie skomplikowane, więc z moim problemem przedwczesnej akcji skurczowej czułam się jak na wakacjach. Grunt to odpowiednia perspektywa. I jeszcze jeden poważny negatyw tego szpitala: ponieważ są tam przyjmowane najcięższe przypadki i generalnie nie ma miejsc a przerób jest ogromny, bardzo często pacjentki odsyłane są do innych szpitali. Warto więc, jak koleżanka wyżej wspomniała, mieć dodatkowe powiązania ze szpitalem (lekarz, położna, szkoła rodzenia). Od zeszłej środy jesteśmy z Zuziakiem w domu. Lekarze kazali mi leżeć jeszcze do końca 27-go tygodnia. Zazdroszczę Wam ostatnich zakupów, mi brakuje jeszcze kilku ciuszków. A te, które są uprane, leżą nieuprasowane :)Dzidziunia jest słodka, duża (ma już 3 kg), wieczorem zawsze wypina pupę moszcząc sobie więcej miejsca w brzuszku. Pozdrawiam wszystkie mamunie w ostatnim miesiącu ciąży. Teraz naprawdę jest ciężko, ale radosny finał tuż tuż. A tym niecierpliwym mamom zazdroszczę, że mogą wić gniazdka. Ja jeszcze chwilę poczekam. Pozdrowionka, Lidka i 35,5 Zuziak.
                    • Gość: ivetta Re: wrażenia z Karowej IP: *.* 15.01.03, 12:26
                      Witam!Jak to miło przeczytać jakieś pozytywne opinie o Karowej, zwłaszcza kiedy zamierza się tam rodzić. Tak naprawdę nie ma idealnego szpitala, zawsze znajdą się jakieś minusy. Grunt, żeby nie przeważały tych plusów, a w przypadku Karowej chyba jednak tak nie jest. Mam pytanie do wszystkich lutowych mamuś. Czy dużo z Was wybralo ten właśnie szpital? Ja mam termin na 16 lutego i może z którąś z Was się tam spotkam.PozdrawiamIwona i Ala (w brzusiu)
                      • Gość: zallidia Re: wrażenia z Karowej IP: *.* 15.01.03, 13:14
                        Cześć Iwonka, ja właśnie będę rodzić na Karowej. Może dlatego jestem pozytywnie nastawiona do tego szpitala, moje wąptliwości co do niego rozwiały się po pobycie tam. Oczywiście w szpitalu trafia się na "czynnik ludzki" a z tym bywa różnie, ale jeżeli chodzi o fachowość lekarzy, to tam naprawdę można czuć się bezpiecznie. Ja rodzę z wybraną położną, termin mam na 15-go, ale moja Zuzanka spieszy się na świat, więc pewnie jak tylko odstawię leki i wstanę, to urodzę (czyli końcówka stycznia, początek lutego). Ale fajnie byłoby, gdybyśmy się spotkały. Pozdrawiam serdecznie, Lidka
                        • Gość: ZuziaZwierzchowska Re: wrażenia z Karowej IP: *.* 15.01.03, 19:06
                          Cześć!Chciałabym tylko dorzucić jedną uwagę-szpital jest oki,czyściutki i przyjazny ale faktycznie lepiej jest mieć swoją położną gdyż czasem są problemy z miejscami.Jest to przecież szpital wysokospecjalistyczny przyjmujący dużo pacjentek z różnymi powikłaniami i wiem od koleżanek,że zdarzało sie im usłyszeć-przykro ale nie ma miejsc...Mam jednak nadzieję,że nic takiego was nie spotka! Powodzenia Z.
                        • Gość: ivetta Re: wrażenia z Karowej IP: *.* 16.01.03, 12:02
                          Cześć Lidka!Ja też tak dokładnie nie wiem kiedy urodzę, gdyż na poprzednim USG wyszło, że mam trochę mało wód płodowych i dzidzia leżała poprzecznie. Jutro idę na kolejne badanie i wtedy wszystko się okaże. Ale jestem dobrej myśli. Wydaje mi się, że Maleństwo leży już prawidłowo, zostaje tylko kwestia tych wód. Mam nadzieję, że jeżeli urodzisz wcześniej to napiszesz choć parę słów jak było (oczywiście jak już będziesz w stanie usiąść do komputera). Pozdrawiam Ciebie i Twoją córeczkę!Iwona
                          • Gość: zallidia Re: wrażenia z Karowej IP: *.* 16.01.03, 12:58
                            Biorąc pod uwagę moje zacięcie komputerowe to pewnie już pierwszego dnia po powrocie do domu dorwę się do tego pudła, żeby odwieścić światu narodziny dzidziusia. Mogę to robić nawet na leżąco (tak jak teraz). Ale szczerze mam nadzieję, że urodzę jednak w lutym. Może nie 15-go ale na początku. Pozdrawiam serdecznie, życzę donoszonych (ale nie przenoszonych) ciąż i łatwych porodów. A - i najważniejszego: zdrowych dzidziusiów. Lidka
                • Gość: dorota06 Re: Luty 2003 pierwsze koty za płoty! IP: *.* 04.01.03, 14:59
                  Witajcie,Nie było mnie dobry miesiąc, przez który zdążyłam na przykład znaleźć się w szpitalu. Mnie nie chcieli tak, jak dyziaka, odesłać do domku. Ale miełam tym samym okazję obejrzeć oddział ginekologiczny na Solu i słynnego dr Raka!Biorę fenoterol i siedzę w domku, buuuuuuuu...Łózeczko i komodę wybrałam w internecie. Na szczęście okazała się naprawdę super. Ubranka dostałam hurtem od koleżanki i tak jak Monique zamierzam dokupić tylko te małe i jakieś inne bajeranckie ewentualnie. Czekam tylko na wyrok mojego lekarza prowadzącego, bo moze znów pozwola mi w końcu dreptać koło domku. A akurat otworzyli mi blisko nowe centrum handlowe i tam jest kilka sklepów z ubrankami!!!!Brzuszek mam bardzo duży, ale jak dziś stwierdziła pielegniarka przychodząca mi zrobic zastzryk, jest uroczy - taki okrąglutki jak piłeczka. No i poza brzuszkiem ponoc wyglądam całkiem normalnie.Pozdrawiam Was wszystkie bardzo serdecznieDorota + 34 tyg Jasiek
                  • Gość: Nawojka Re: Luty 2003 pierwsze koty za płoty! IP: *.* 04.01.03, 22:25
                    Dorota, opowiedz o Solcu. Ja zaczęłam chodzić do dr Raka, ale cały czas ciekawa jestem wszystkiego o szpitalu!Pozdrawiam
                    • Gość: dorota06 Re: Luty 2003 - pobyt na Solcu! IP: *.* 06.01.03, 19:36
                      Pierwsze wrażenie było potworne... Nie przesadzam. przyjechałam tam z Żelaznej, gdzie od progu na izbie przyjęc zajęła się mną pielegniarka, zrobiono mi ktg, a lekarz szczegółowo zbadał szyjkę, zrobił usg. Nie zostałam tam, ponieważ na patologii nie było miejsca. Dla porównania, kiedy zajechaliśmy na Solec, pielęgniarka zza okienka mruknęła, że mam poczekać na lekarza. Pan doktor zszedł po dłuższej chwili, zaprosił mnie do gabinetu, gdzie ucięlismy sobie... miłą pogawędkę. Nie wiem, czy to norma, ale poprzednim razem jak mnie z Żelaznej odesłali na Madalińskiego, to pomimo wszystko lekarz też mnie zbadał. Lekarz polecił mi na nowo zwrócic się do pielęgniarki z okienka, która kazała mi sie przebrać, a jak zapytałam czy nie mogę na oddziale to burnęła, że muszę TU (na korytarzu było strasznie zimno, bo trwa tam remont i dziury zamiast drzwi są zatknięte folią). Potem poszliśmy do rejestracji - ja w koszuli, kapciach i szlafroku szczękam zębami, a pani po kilka razy się pyta o moje dane (a ma przed sobą mój dowód i książeczkę ubezpieczeniową)!!! Tak samo na górze. Połozna trzy razy pyta mnie o datę urodzenia, no i każa mi wypełniac jakies świstki. Wcześniej się z tym nie zetknęłam... Biurokracja?!Co do warunków, które tam panują, to nie są to luksusy, ale to nie jest tak ważne, jak to, że sprzęt, którym posługują się położne jest taki jakiś przedpotopowy. Zamiast z małym czujnikiem, na którym wyświetla sie tętno dziecka położna przychodziła ze skrzynką wielkości dwanego radia i słyszała tylko, że serduszko bije, a jakby tętno zaczęło spadać, to nie wiem, skąd by wiedziała...No, ale teraz pozytywy. Opieka położnych fachowa. Tym razem nikt mi się nie wkuwał sześć razy, żeby załozyć wenflon, a bolesny zasztrzyk z żelaza pani wykonała tak powoli, jak nikt jeszcze mi dotąd nie zrobił! Lekarze też profesjonalni, chociaż mam pewne zastrzeżenia do dr Raka. Koleżance, która leżała razem ze mną z powodu krwawienia w 9 tyg. ciąży a miała na świeta lecieć samolotem, najpierw powiedziano, że nie może lecieć, bo zwiększone cisnienie może spowodować pronienie, a rak osatniego dnia, kiedy chciała sie upewnić i poprosić o zaswiadczenie do biura podrózy, stwierdził, że samolot to najbezpieczniejszy środek transportu dla cięzarnych!!! Zaświadczenie wystawiła jej ordynator, dr Sarnowska, a następnego dnia Rak przyniósł jej artykuł z jakiegos pisma medycznego, przeczący temu, co powiedział i gęsto się tłumaczył. Cóż, wszyscy jesteśmy tylko ludźmi... Muszę jednak powiedzieć, ze jestem bardzo zadowolona z opieki tamtejszych lekarzy. W przeciwieństwie do Madalińskiego nie zlekceważona niczego, zbadano mi nerki, szczegółowo "sytuację" bakteryjną w drogach rodnych... W sytuacji, kiedy o Żelaznej słyszę coraz to nowe krytyczne głosy, zastanawiam sie, czy nie rodzić właśnie na Solcu.
    • Gość: zallidia ubranka na 56- ile? IP: *.* 03.01.03, 12:27
      Hej lutowe mamunie i lutowe dzieciaczki!Chciałam się zapytać, czy kupujecie dużo ubranek w rozmiarze noworodkowym - 56. Wszyscy w około mówią, że dzidziuś wyrasta bardzo szybko, ale przecież musi w czymś być na początku ... Wybieram się 18-go po wyprawkę. Jeżeli znacie sklepy, w których jest duży wybór i przystępne ceny, będę wdzięczna za informację. Pozdrowionka, Lidka
      • Gość: Nawojka Re: ubranka na 56- ile? IP: *.* 03.01.03, 22:22
        Ubranek na pewno nie za dużo, bo dzidzie rosną naprawdę szybko. Lepiej, żeby maluszek miał trochę za luźno, niż za ciasno. Moja córcia najmniejsze ubranko, jakie miałam założyła raz, w szpitalu. Co do sklepów, polecam taki adresik: http://www.dzieciecyswiat.pl/oferty.htm, a z podanych tam sklepów Dorado na Wilczej. Moje maleństwo rozpycha się coraz bardziej, wali mnie po pęcherzu, a czka kilka razy na dzień. Miałam w grudniu tyle na głowie, że zaniedbałam trochę badania i wizyty, ale niebawem wybieram się na usg, może w końcu dowiem się jaka płeć.Nie sypcie się za wcześnie, bo będzie nam Was tutaj brakować! Dbajcie o siebie i nie zaniedbujcie naszych pogawędek ;-)Pozdrawiam, Agata
        • Gość: Nawojka Re: ubranka na 56- ile? IP: *.* 06.01.03, 12:19
          Aha, niezła lista jest na stronie bajbusa, choć warto ją trochę zweryfikować. Na przykład na forum NIEMOWLAKI znalazłam bardzo ciekawy wątek pt. Co wam się nie przydało. Dominowało łóżeczko, ale to raczej warto mieć ;-) Sama sporządzam listę co kupić w ten sposób, bo Natala urodziła się tak dawno temu, że już niewiele pamiętam ;-)
          • Gość: AsiaCh Re: ubranka na 56- ile? IP: *.* 06.01.03, 16:13
            Ja też powoli sie przygotowuję na nadejscie maluszka. Ubranka mam po starszych maluszkach, aponieważ ich była dwójka więc nie brakuje. Pamietam, ze jak je urodziłam to były takie maleńkie (bliźnięta), ze te najmniejsze rzeczy były za duże. teraz pewnie będzie większy maluszek.Ja czuje się dobrze, caly czas cos robie, taki przypływ energii. Mój mąż tylko sie dziwi, skąd ja biorę te siłę. Maluszek kopie z całych sił. Wyspac się jest cięzko bo w nocy miewam odwiedziny córeczki, czasem synka i tak spimy, mąż, dzieci, ja i brzusio. Dość ciasno, ale tak sie chce nimi nacieszyc bo pewnie później najmłodszy lokator wprowadzi sie do naszego łóżka.Cieszę się, ze to juz tak niedługo. Będę mamą trójeczki, a sama czasem czuje się jak dziecko. Dzis nawet w sklepie kobiety powiedziały, ze stana " za ta panienką", czyli za mna. Ale się usmiałam w duchu.Serdecznie pozdrawiam. Jutro wyjmuje ciuszki i zaczynam pakowac torbe do szpitala.Asia, Marynia, Szczepanek i 36 tyg maluszek
        • Gość: tosia Re: ubranka na 56- ile? IP: *.* 10.01.03, 22:50
          ja wybrałam się z moim mężem po ubranka zaraz po świętach (termin na 22 lutego)nie wspomne ile to go kosztowało nerwów przy moim niezdecydowaniu i kupiłam rozmaiar 62 ten romiar nie różni się dużo od 56 a rękawki można zawsze podwinąć zresztą maluszek szybko rośnie pamiętam że na Kubusia nie nadąrzałam kupować nowych w dodatku kupiłam po 5 szt. na początek wystarczy pozdrawiam wszystkie mamuśki
      • Gość: ZuziaZwierzchowska Re: ubranka na 56- ile? IP: *.* 08.01.03, 19:15
        Cześć! Od wszystkich doświadczonych mam słyszę ,że nie warto kupować dużo tak malutkich ubranek-wystarczy dosłownie kilka sztuk.Lepiej kupować te na 62-starczą na dłużej.Wydaje mi się,że w smyku nie jest drogo-kaftaniki są juz od 7zł a śpioszki ok 14-20. Podobno gdzieś w Hali Mirowskiej jest tanio ale nie byłam tam.Za to udalo kupić mi się kilka naprawde ślicznych i niedrogich ubranek w Swiecie Dziecka przy Supersamie.Pozdrawiam!Zuzia z 36tyg córcią wciąż bez imieniasmile
      • Gość: dorota06 Re: ubranka na 56- ile? IP: *.* 09.01.03, 10:25
        Lidka,Mnie położna powiedziała, żeby w ogóle nie kupować ubranek w rozmiarze 56, tylko od razu 62. Różnica w wielkości jest niewielka, a ponoć Maluszek potrafi od razu po urodzeniu się w 56 nie mieścić. Żeby przeciwdziałać temu, że np. Maluch włoży sobie obie nóżki w jedną nogawkę, zakłada się skarpetki i z głowy. A skarpetki i tak trzeba ponoć zakładać.Jak Ci się trafi Okruszek, to wyslesz męża po kilka ubranek 56, ale jak powiedziała położna teraz dzieci się raczej duże rodzą...
    • Gość: dyziak Re: Luty 2003 a może Luty 2004? ;-))))))) IP: *.* 08.01.03, 16:22
      Witajcie!Tak daleko zjechałyśmy na forum, że odnosze wrażenie jakby to miał byc luty 2004 :lol: :lol: :lol:Powiedzcei mi, jak jest u Was ze spaniem nocnym? Bo ja cierpię :cry: boli mnie brzucho (rozciąga się), krzyż, męczy zgaga :cry: oszaleję!!! Za to doskonale śpi mi sie od 9 rano :what: do 12-13 w południe. I dodam, że nie mam wcale ogromnego brzucha :bounce: przytyłam jakieś sześć kilogramów i tak stanęło na wadze od co najmniej miesiąca ;)Wygląda na to, że Fasolka rośnie (ostatnio ważyła jakieś +- 1800 g) a ja chudnę :( Podzielcie się ze mną swoimi przeżyciami i nie czekajmy do lutego 2004 :lol: :lol: :lol:dyziak :hello:
      • Gość: bombel Re: Luty 2003 a może Luty 2004? ;-))))))) IP: *.* 08.01.03, 16:48
        Cześć DziewczynyNie wiem jak Wy ale ja do lutego 2003 nie wiem czy dotrzymam a ty tu mówisz o 2004 roku . Co do spania nocnego to ja od 1,5 tygodnia nie przespałam jeszcze żadnej całej nocy (śpię w sumie po 5 godzinek dziennie z tym że co godzinkę zrywam się z bólu albo brzucha albo pleców) także ciężko to wszysko widzę.Przytyłam już dosyć pożądnie bo prawie 15 kg ( z czego 10kg to na samym początku :D) ale nie wiem jak to będzie teraz bo koniec ciąży mam taki sam jak jej początek cokolwiek zjem od razu zwymiotuję NIE MAM JUZ SIŁ !!!!!!! Powiedzcie mi jak to jest z tym wczesniejszym rodzeniem ?, czy to prawda że od 37 tygodnia jest już okey i dziecku nic nie grozi ? (wiem że mam głupie pytanie ale moje zdrówko doprowadza mnie do stanu wyczerpania zarówno psychicznego jak i fizycznego i jedyne co mnie trzyma to to że musze dotrwać do 37 tygodnia ciąży i wtedy mogę już rodzić .Pozdrawiam Monika i 33 tygodniowy bombelek
        • Gość: ivetta Re: Luty 2003 a może Luty 2004? ;-))))))) IP: *.* 08.01.03, 17:25
          Cześć!!!Teoretycznie poród po 36 tyg. ciąży jest uważany jako poród o czasie, ale wiadomo, że lepiej jak dzidziuś rodzi się ok. 40 tygodnia, dlatego życzę Ci jednak wytrwałości do tego terminu.Ja jestem w 35 tyg. ciąży i też jest mi już coraz ciężej (fizycznie i psychicznie). Przed sylwestrem przechodziłam nawet taką małą depresję "przedporodową": na nic nie miałam ochoty, najchętniej Nowy Rok powitalabym w domu przed telewizorem, ale mojemu mężowi udało się jednak namówić mnie na wyjście, co wyszło mi na dobre, bo jednak się trochę wyrwałam z tego stanu depresji.Teraz jestem na etapie prania, prasowania i układania ubranek dla dzidziusia, co nastraja mnie raczej optymistycznie. Czuję się już bardziej "przygotowana" do porodu. Pozdrawiam wszystkie mamusie i ich brzuszkiIwona i 35 tyg. Alicja
        • Gość: 5420 Re: Luty 2003 - do Moniki? ;-))))))) IP: *.* 09.01.03, 00:30
          Cześć Monika jesli możesz odpisz na mój post, który napisałam do Ciebie parę dni temu, a może pogadamy na gadu-gadu mój numer 2441845. Czekam na odpowiedź. Trzymaj się Pozdrawiam Ewa z dzidzią
          • Gość: Nawojka Re: Luty 2003 IP: *.* 09.01.03, 18:50
            Hej, znowu sie zrobił u nas ruch aż miło. :love:Czytam wasze posty i stwierdzam, ze jesetm szczęściarą, bo spię znakomicie, mam mnóstwo energii, przytyłam tez nie tak dużo (ok. 7 kg), co jest jakimś cudem, zważywszy ilości pożeranych przeze mnie słodyczy :p . Fakt, brzuch choć naieduży, przeszkadza, zwłaszcza jak siedzę, ale nie dokucza mi na razie ani zgaga, ani inne dolegliwości. Chociaż mój mąż twierdzi, że zaczęłam strasznie chrapać. :ouch: Wszyscy się dziwią, że to juz 8. miesiąc, bo na to nie wyglądam, koleżanka stwierdziła, że mam większy biust niż brzuch, ale to juz lekka przesada. Oczywiście nikt mi w metrze miejsca nie ustąpi, nie ma co liczyć, nie mówiąc juz o obsługiwaniu bez kolejki. :( A ponieważ przez całą ciążę czuję sie znakomicie, to nawet rodzina się specjalnie o mnie nie troszczy. :cry: Chyba powinnam trochę posymulować ;-)Dziś idę na usg do szpitala na Solcu, umówiłam się z dr Rakiem. Zobaczymy, czy dzidzia wrzeszcie ujawni swoją płeć, czy juz za późno. Napiszę, jak wrócę. Pozdrawiam.
            • Gość: dyziak Re: Luty 2003 do Nawojki!!!! IP: *.* 09.01.03, 20:55
              Nawojka, zdradź mi, proszę, jak się należy umówic na wizytę do lekarza (pewnie dr Raka :) ) na Solcu. Ja po moim prywatnym zaliczyłam :lol: Madalińskiego, przypadkeim Karową :( ale zamierzam rodzić na Solcu :what: Wiem, było tego trochę, ale... :bounce: Na Solcu nawet jeszcze nie byłam (może w weekend..), a chciałabym wiedzieć, jak się go je :lol: Co prawda Fasolak się uspokoiła i juz nie pcha się na świat, ale...... :lol: jak się poda do mamusi, to.... :benetton: zaskoczy nas wszysktich (łącznie z mamusią :lol: )Daj mi znać, plsdyziak :hello:ps aha, ja jeszcze bym chciała sie przeprowadzić przed porodem ale to chyba mało możliwe ;)
              • Gość: Nawojka Re: Luty 2003 do Nawojki!!!! IP: *.* 09.01.03, 22:13
                Aby umówić się na wizytę należy zadzwonić do pana doktora. ;-) Podaję Ci telefon do gabinetu: 8283843, przyjmuje w poniedziałki i piątki od 17. Komórka 601308030. Dodam, ze jest to dość kosztowna przyjemność, bierze za wizytę 90 zł. Aha, przyjmuje na Kopernika 28/25. Dziś niestety nie miał dla nas czasu, bo był między operacjami. :-( Mój mąż się wściekł, że przejechał się z Ursynowa do Śródmieścia i z powrotem, a ja stojąc w korku na Wisłostradzie (o godzinie 20!!!) zaczęłam się zastanawiać czy ten Solec to dobry pomysł. Mąż od początku namawia mnie na Madalińskiego (ma obsesję, że nie zdąży mnie zawieźć, tym bardziej niezrozumiałą że poprzednia ciąża zakończyła się wywoływaniem :lol: ), a ja zaczynam się łamać, bo chodziłam tam na gimnastykę, teraz do szkoły rodzenia i w sumie mi sie podoba. Już sama nie wiem. :what: A na początku ciąży porzuciłam swoją panią doktor, bo pracowała na Madalińskiego, a ja chciałam chodzić do lekarza ze szpitala, gdzie będę rodzić. :sarcastic: No, ale w końcu chodzę do pani dr z Żelaznej...
                • Gość: dyziak Re: Luty 2003 do Nawojki!!!! Hmmmmmm.... IP: *.* 09.01.03, 22:23
                  Hmmmmmmm...... to uświadom mnie, proszę, chcę rodzić na Solcu i...... :what: biegam sobie do lekarza X a w dniu porodu docieram na Solec... i co...? Mogę, czy nie? Aha, szkoły rodzenia nie mam, bo..ćwiczę internetowo :) Jak to jest?!zdezorientowany dyziak :hello:
                  • Gość: Iw Re: Luty 2003 do Nawojki!!!! Hmmmmmm.... IP: *.* 10.01.03, 07:43
                    HejsmileNo to i ja się wtrącę do tej rozmowy :). Do tej pory jakoś nie mogłam się zebrać, żeby coś napisać, ale teraz postaram się to nadrobić.Dyziaku, ja też chcę rodzić na Solcu. 6 stycznia na wizycie kontrolnej od swojej pani doktor dostałam już skierowanie do szpitala. Poradziła, żeby z tym skierowaniem pojechać na Solec i powiedzieć, że chcę tam rodzić i chciałabym się dowiedzieć tego i tego. Np. jak to jest z przyjęciem itp. To w końcu moja pierwsza ciąża, więc mam prawo nie wiedzieć.Jeśli chodzi o mnie ;). Bąbelek kopie aż miło, czasami aż mam dosyć tych pokopanych żeber. Ale ułożyła się główką w dół, więc teraz pozostaje spokojnie czekać na rozwiązanie (termin mam na 10 lutego). Wyobraźcie sobie, że przesypiam całe noce :). Czasami tylko zdarza mi się na chwilkę przebudzić kiedy Mała za bardzo harcuje. Czuję się super, zero przygnębienia, myśli jak to będzie itp. W sobotę wybieramy się na większe zakupy (mebelki i wszystkie drobiazgi dla Małej) i powolutku zaczynamy urządzać dla niej kącik. Na dzisiaj to by było na tyle :). Piszcie, co u Was słychać.Pozdrawiam,Iwka i 36-tygodniowa Ala
            • Gość: ZuziaZwierzchowska Re: Luty 2003-do Nawojki IP: *.* 10.01.03, 00:30
              Zazdroszczę z całego serca braku tych wszystkich fascynujących doznań!A propos słodyczy-ja też jem tyle co nigdy wcześniej i muszę Cię ostrzec,że do tej pory nie tyłam wcale-jakieś 5kg do 8mies a tu nagle moje ciało mnie zdradziło i w ciągu ostatniego miesiąca złapalam 4kg!!Tak,że jednak trzeba uważać zwłaszcza pod koniec-mój doktor mi to mówił ale ja mu głupia nie wierzyłamsmileDziewczyny wierzcie lekarzom!!Pozdrowienia dla wszystkich-Zuzia
              • Gość: Nawojka Re: Luty 2003-do Dyziaka i Zuzi i wszystkich zainteresowanych ;-) IP: *.* 10.01.03, 21:15
                Dyziaku, możesz sobie rodzić gdzie chcesz i nie potrzebujesz nawet skierowania do szpitala, bo poród to sprawa pilna (jeszcze jak!!! ;-) ). Tylko ja myśle sobie, że lepiej rodzić tam, gdzie sie kogoś zna, lekarza, położną, czy szkołę rodzenia, tak na wszelki wypadek. Ale to moje subiektywne odczucie. Zawsze może zdarzyć się, choć podobno zdarza się to bardzo rzedko, że szpital nie ma miejsc i Cię odeślą gdzie indziej. A jeśli jesteś pacjentką lekarza z tego szpitala, to raczej Ci to nie grozi. No, ale to ponoć naprawdę sporadyczne sytuacje. Więc się nie przejmuj. Ja całą ciążę chodzę do pani dr ze szpitala Św. Zofii, a do szkoły na Madalińskiego, bo tam miałam gimnastykę. Pomieszanie z poplątaniem. Zuziu - to właśnie przytrafiło mi się w poprzedniej ciąży. Brzuszek nieduży, ja szczupła, a potem okazało się, ze przytyłam prawię 20 kg. Ale teraz bardziej się pilnuję, niż wtedy, choć i tak w domu zachodzi straszna rozpusta słodyczowa. A przez te święta to w ogóle... lepiej nie mówić.Brzuch mnie juz denerwuje, jest stanowczo za duży i przeszkadza, w ubraniach mi niewygodnie, najchętniej chodziłabym cały dzień w piżamie. Spodnie ciążowe też mnie denerwują, bo sięgają prawie pod pachy! Przez całą ciążę mąż mi wmawia, że jestem nieznośna, ale do tej pory przesadzał. Jednak ostatnio zrobiłam sie nieznośna i drażliwa, sama to zauważyłam. W dodatku, przez to moje świetne samopoczucie, nikt sie ze mną nie cacka, a już mąż najmniej. A ja nie umiem symulować :-( !!! I na domiar złego sprawy na uczelni w lesie: ostatni egzamin wciąż nade mną wisi, a praca w powijakch. Ja ostatnio tyle czasu siedziałam przy kompie, że kazałam mężowi się pilnować, z czego wywiązuje się nader sumiennie i ciągle mnie wygania. Tak więc mam problemy ze sprawdzaniem na bieżąco co się dzieje na forum. Ale to dobrze, bo jak długo siedziałam, to miałam potworne bóle głowy, na a poza tym to niedobrze dla dzidzi. No i od siedzenia plecy bolą. Pozdrawiam wszystkie mamuśki i ich kluseczki w brzuszkach, Agata
                • Gość: dyziak Re: Luty 2003-ja mam już dośyć!!!!!!!!! IP: *.* 10.01.03, 22:51
                  No właśnie :( mam dosyć!!!!! Niby nie gruba (6 kg), niby wyspana :what: niby....... A ja chcę już zobaczyć Fasolkę! Psychicznie mam dosyć :cry: I choć to głupie - chcę już urodzić, uups! Ni ewiem, jak wytrzymam te kilka : what: tygodni.... Buuu..... Jak jest z Wami? Pomocy!!!!! zrozpaczony dyziak :hello:
                  • Gość: ZuziaZwierzchowska Re: Luty 2003-ja mam już dośyć!!!!!!!!! IP: *.* 10.01.03, 23:58
                    Cześć! Ja mam dokładnie takie same odczucia jak Dyziak!!!! Te ostatnie tygodnie są najdłuższe!Najpierw całą ciążę drżałam żeby nie urodzić za wcześnie a teraz jak już skończyłam 36tyg i w sumie już mogę to wszystkie objawy minęły jak ręką odjął a mój doktor się śmieje,że jeszcze mi będzie wywoływał poród!Nie mogę się doczekać by zobaczyć tego człowieczka,który tak rozrabia w moim brzuchu!! Pozdrawiam wszystkie niecierpliwe mamy i ich maluszki!!Zuzia
                  • Gość: tosia Re: Luty 2003-ja mam już dośyć!!!!!!!!! IP: *.* 11.01.03, 22:29
                    Cześć wszystkim mamuśką !!!!muszę przyznać że też mam szczerze dosyć ledwo poruszam się po mieszkaniu a w nocy kiedy tylko przekręcam się na boki wybudzam się bo mnie wszystko boli w dodatku wstaje kilka razy w nocy na wycieczke do wc w ciągu dnia też nie mam czasu odpocząć bo mój 2 latek nie rozumie że nie mam sił tylko każe mi gonić autka po pokoju na czworaka super niesmile)) mój termin to 22 luty ale mam nadzieję że urodzę wcześniej, dzidziuś jest starszy o tydz. według badania usg ale jak będzie to sie okaże..pozdrawiam brzuszaczki :))))
                    • Gość: tosia Re: Luty 2003-niepokój IP: *.* 11.01.03, 22:35
                      Cześć brzuszte mamuśkismile))nie wiem jak wy ale ja ostatnio bardzo dużo myślę o porodzie i nie chodzio tu o całą ceremonie z tym związaną bo już to przeszłam i wiem na czym to wszystko polega ale martwię się ostatnimi wydarzeniami w szpitalach w Polsce i mnie to przeraża i tego sie najvbardziej bojęsad(((pozdrawiamsmile)))
                      • Gość: dorota06 Re: Luty 2003-niepokój IP: *.* 12.01.03, 08:15
                        A mnie przeraża nie sam poród, ale późniejsza opieka nad Maluszkiem. Próbowałam wczoraj kupić jakieś ubranka do szpitala, bo chciałam mieć coś nowego (trochę dostałam po córeczce znajomych) i nic nie mogłam wybrać... Kompletny brak zdecydowania. A potem przyszłam do domku, rozłozyłam bodziaki, które mam i zaczęłam płakać. Jak ja w to Jaśka ubiorę... Martwię się, bo przez to przymusowe polegiwanie, mam bardzo mało możliwości zrobienie zakupów (robię sobię dyspensę tylko jak się bardzo dobrze czuję i jak ma mnie kto sawieść autkiem) i bardzo wielu rzeczy jeszcze nie mam! Do terminu porodu jeszcze ponad 5 tyg., ale ja się boje, że po moich sensacjach skurczowych, mogę urodzić wcześniej... I co ja wtedy biedniutka pocznę...
    • Gość: kayak Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 10.01.03, 16:58
      Hej mamusie,Czy chcialybyscie wystapic na zdjeciu z brzusiem w gazecie o dzieciach i odpowiedziec na pare pytan. Jak tak to piszcie na priv.PozdrMarta
    • Gość: tosia Re: Luty 2003 - jest tu kto? ;-))))))) IP: *.* 10.01.03, 23:23
      Drogie mamuśki luty coraz bliżej mój termin to 22 luty ale jak widzę niektóre dzieciaczki spieszą się na świat a tak nie wolno, moje drogie dawno nic nie pisałam bo były święta po powrocie do Pragi net dopiero zrobili mi dzisiaj i nadrabiam zaległości dla przypomnienia już wiem że będzie drugi chłopczyk Wojtuś jeden urwis ma już 2 latka i 2 mies. ja wyprawkę już zakupiłam, bede rodzić w Polsce w moim mieście jadę tam za dwa tygodnie akurat zacznie się 9 miesiąc a mnie czeka przeprawa około 9 godz jazdy koszmar, czeka mnie tylko pakowanie torby i moge rodzić bop jest mi bardzo ciężko już wstać a w nocy wstaje coraz cześciej acha z usg wyszło że bobasek jest tydzień starszy więc mam nadzieje że będzie wszcześniejsmile))trzymajcie sie wszystkie brzuszate mamuśki
      • Gość: Monique76 Jak to miło mieć znów dostęp do sieci ;-) IP: *.* 11.01.03, 15:18
        Witam !!Przez prawie 3 tygodnie nie miałam dostępu do internetu i strasznie się stęskniłam za waszymi postami! To już jest chyba uzależnienie :-)U mnie jak na razie wszystko w porządku, torba spakowana, dzidzia kopie aż nieraz niemiło ;-) Tak jak Dyziak chciałabym już urodzić, bo chwilami mam już dość tej ciaży :-( Męczą mnie strasznie bóle kręgosłupa i nóg - wieczorami to rzucam się po łóżku we wszystkie strony i żadna pozycja nie wydaje się być dobra :-(A do tego nieraz nie potrafię panować nad swoimi emocjami, wydzieram się na męża, potem płaczę, bo mi głupio, a potem znów dlatego, że mi smutno... Ale na szczęście zostało nam tak mało czasu, że niedługo będziemy narzekać na innych forach :bounce:Pozdr.Monika
        • Gość: Nawojka Luty 2003 - ostatnia chwile IP: *.* 11.01.03, 19:42
          Oj, dłużą się niemożliwie te ostatnie tygodnie. A jak sobie pomyślę, że znowu miałabym się "przeterminować"... W sumie mam co robić, ale tak chciałabym już mieć maleństwo przy sobie. Na razie działa "instynkt gniazdowy" i robimy porządki. Dziś pokój Natalii, wieczorem szafa u nas w pokoju, a od poniedziałku robie zakupy. Wyprzedaże w pełni, można poszaleć ;-).Strasznie chciałabym juz to mieć za sobą i chyba cała moja rodziną też. Wyczuwa się napięcie u nas w domu. Natala jest niemożliwa, mąż drży za każdym razem, gdy do niego dzwonię, a ja już nie mogę znaleźć dla siebie wygodnej pozycji. No, ale cieszmy się, że nie chodzimy w ciąży jak słonice - dwa lata ;-)
          • Gość: AsiaCh Re: Luty 2003 - ostatnia chwile IP: *.* 12.01.03, 09:21
            Witam lutowe mamusie. Ja tez czekam z niecierpliwością. Dzis ne mogłam też spać, a dodatkowo ktoś nad ranem próbował sie dobrac do naszych drzwi. Może to pomyłka, ale tak się zdenerwowałam, ze bałam się o maluszka. Wezwalismy policję. wczoraj bylismy na zakupach, wypralam małe ciuszki. Tak się cieszyłam. Musze zacząć pakowac torbe. Przepraszam, że tak nie po kolei i nieskładnie, ale jestem zmęczona po tej nocy.Asia z 37 tyg. maluszkiem i dwoma dwulatkami
            • Gość: Nawojka Re: Luty 2003 - ostatnie chwile IP: *.* 12.01.03, 22:10
              Mnie nie przeraża sam poród tak jak te kilka dni po. Poprzednio to było dla mnie najgorsze, mimo że czułam się dobrze, a dzień po porodzie siedziałam po turecku na łóżku. I nie chodzi o opiekę nad maleństwem, bo to samo tak jakoś naturalnie przyszło (mamy jednak ten instynkt), ale poród to jednak duży wysiłek dla naszego ciała. No, ale jakoś to będzie. Powinnyśmy się cieszyć, że mamy do porodu godziwe warunki, nie musimy przeżywać tego co nasze mamy te 20-30 lat temu. (Ja swojej się dziwię, że po tym wszystkim, co przeszła ze mną zdecydowała się na drugie dziecko.) Ważne,żeby dzidzie były zdrowe, czego sobie i Wam życzę.
            • Gość: motylek Re: Luty 2003 - ostatnia chwile termin 02.02. IP: *.* 19.01.03, 18:27
              Czy jest któraś emama z terminem na 02.02.2003 ? I z jakiego miasta, bo ja jestem z Lublina .Obniżył wam się już brzuch?Piszcie
            • Gość: motylek Re: Luty 2003 - ostatnia chwile termin 02.02. IP: *.* 19.01.03, 18:27
              Czy jest któraś emama z terminem na 02.02.2003 ? I z jakiego miasta, bo ja jestem z Lublina .Obniżył wam się już brzuch?Piszcie
            • Gość: motylek Re: Luty 2003 - ostatnia chwile termin 02.02. IP: *.* 19.01.03, 18:28
              Czy jest któraś emama z terminem na 02.02.2003 ? I z jakiego miasta, bo ja jestem z Lublina .Obniżył wam się już brzuch?Piszcie
              • Gość: AsiaCh Re: Luty 2003 - ostatnia chwile termin 02.02. IP: *.* 20.01.03, 11:27
                Ja mam termin na 3 lutego. bardzo juz przeżywam, moje maluchy wczesniej urodzilam 15 dni przed terminem, ale wtedy były bliźnięta. Wydaje mi się, ze brzuch mi sie trochę obniżył, ale nie jestem pewna. Dzis pakuje torbe do szpitala. Na razie nic nie wskazuje na wczesniejszy porod, nic nie czuje. pozdrawiam Asia i 38 tyg maluszek
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka