mangos 03.02.07, 14:25 Co sądzicie o "opijaniu" przez ojców narodzin ich dziecka? Mnie to jakoś wybitnie drażni- kobieta w szpitalu, po niedawno odbytym porodzie ,obolała itd i bawiący się w najlepsze tatuś... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
sabko Re: "Opijanie" dziecka 03.02.07, 14:29 Jak już muszą to niech to zrobią zanim mama i maluszek jest w szpitalu. Jeszcze bardziej mąż by cię wkurzył gdyby zostawił cię w domu z płaczącym noworodkiem Odpowiedz Link Zgłoś
eyes69 Re: "Opijanie" dziecka 03.02.07, 14:42 Moj maz nie ma w zwyczaju "opijania", ale jesli ma ochote, to OK. Ale musi byc z rana w takim stanie, zeby w kazdej chwili do mnie przyjechac. Nie mniej jednak - raczej nie spodziewam sie tego po nim, szybciej po mojej mamie, ktora kolezanki na "opijanie" namawiaja. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: "Opijanie" dziecka 03.02.07, 15:10 kiedy urodzil sie babel, maz wieczorem zaprosil kilku kolegow na "opijanie" syna. umowili sie w jakims barze i wypili kilka kolejek. nie widzialam w tym nic zlego, bo przeciez ja bylam w szpitalu i mialam zapewniona opieke, a on strasznie cieszyl sie z synka, wiec dlaczego nie mial sie pochwalic i cieszyc z kumplami? nie bylo to zadne pijanstwo do upadlego i nastepnego dnia rano zjawil sie w normalnym stanie w szpitalu. Odpowiedz Link Zgłoś
morda296 Re: "Opijanie" dziecka 03.02.07, 15:16 Ja zaznaczyłam, że opijac może dopóki nie wrócimy do domu. Potem koniec. Odpowiedz Link Zgłoś
zabka1233 Re: "Opijanie" dziecka 03.02.07, 18:40 Dla mnie tego "opijania " mogloby nie byc ale nie dla naszych rodzinek dlatego jak jeszcze bedec w szpitalu odbyla sie impreza rodzinna i dla mnie lepiej nie znioslabym chyba tego zaraz po wyjsciu ze szpitala Odpowiedz Link Zgłoś
fermenta Re: "Opijanie" dziecka 03.02.07, 18:46 W naszej rodzinie nie praktykuje się tego typu "imprez" a najbliżsi potrafią się cieszyc z dziecka całkiem na trzeźwo Odpowiedz Link Zgłoś
marzenes Re: "Opijanie" dziecka 03.02.07, 18:56 moj mąz sam powiedział ze nie będzie robił tego tak zwanego "pępkowego" co bardzo mnie cieszy jest to kolejna wymówka, okazja aby po prostu upic sie na umor miejsce mezczyzny jest wtedy przy kobiecie, a nie na imprezie, z urodzin dziecka mozna cieszyc sie w inny bardziej cywilizowany sposób ale wiem ze niektórzy to praktykuja .... Odpowiedz Link Zgłoś
kekoa2 Re: "Opijanie" dziecka 03.02.07, 19:36 zupełnie sobie nie wyobrazam takiej sytuacji,gdyby moj maz bylby do tego typu zachowan zdolny to z pewnoscią nie bylby moim mezem.nie spotkalam sie z czyms takim nawet, Odpowiedz Link Zgłoś
fosolka2007 Re: "Opijanie" dziecka 03.02.07, 20:00 pierwsza rzecz nie rozumiem tego świetego oburzeniaa niech sobie chłop obleje- taka juz ich natura i trudno... postu kekoa2nie rozumiem.to jest powód żeby sie tak bulwersować?? Odpowiedz Link Zgłoś
aurinko Re: "Opijanie" dziecka 03.02.07, 19:42 Mnie to nie drażni. Niech się zabawi, a nawet schleje jak świniak, w końcu jest dorosły i ma prawo Odpowiedz Link Zgłoś
szyma13 Re: "Opijanie" dziecka 03.02.07, 20:06 Mój za pierwszym razem się zarzekał że opije i będzie nietomny a skończyło się na jednym piwku bo był tak zestresowany całą dobą męczarni. A teraz nie wiem jak będzie Jeśli będzie miał ochotę to niech się opija ale rano ma się u mnie stawić w doskonałym stanie i tyle. To jego wolna wola. Z resztą jak kruszynka bvędzie w domciu to M. zdaje sobie sprawę że balangi odpadają więc jak chce to ma ostatnią szansę na kilka miesięcy Odpowiedz Link Zgłoś
kkatarynka Re: "Opijanie" dziecka 03.02.07, 22:27 Moj maz wogole nie lubi alkoholu, co najwyzej kieliszek dobrego wina do kolacji od wielkiego swieta. Tak ze on sam jest srednio zachwycony majca sie odbyc pepkowka. A wszyscy kuzyni, znajomi i rodzina juz zapowiedzieli jak sie na pepkowce "wybawia" A tesciu (moj ojciec) to by chyba nie przezyl nie upic sie w trupa z okazji narodzin pierwszego wnuczecia - przykre to moze troche ale prawdziwe. Tak ze ja sie bede meczyc w szitalu, maz na imprezie... Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: "Opijanie" dziecka 03.02.07, 22:30 tez nie rozumiem tego swietego oburzenia. co sie takiego stalo, ze moj maz zaprosil kilku kolegow do baru i wypili za zdrowie babla? postawil kilka kolejek, a pozniej poszedl sie wysypiac, bo niemal cala noc i pol dnia byl ze mna na sali porodowej. gdyby nie to, ze bylam padnieta i karmilam piersia, to chetnie sama chlapnela bym sobie jednego z tej okazji Odpowiedz Link Zgłoś
ewelina-e12 Re: "Opijanie" dziecka 03.02.07, 23:14 Wśród mojej rodziny i znajomych również opija się szczęśliwy poród i nie widzę w tym nic złego. To nie jest pijaństwo do nieprzytomności, tylko parę kieliszków za zdrowie maleństwa. Niech się pobawią od czasu do czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
lomre Re: "Opijanie" dziecka 03.02.07, 23:25 Symboliczne "za zdrowie" może być, ale mam znajomych gdzie mąż przyszedl na 2 dzień bardzo chory do żony a ta go jeszcze żalowała... Ja już zaznaczyłam że żadnej nocnej balangi. Brrrrr Odpowiedz Link Zgłoś
apolonina13 Re: "Opijanie" dziecka 03.02.07, 23:46 nie było bo mąż nie czuł takiej potrzeby Odpowiedz Link Zgłoś
kk27 Re: "Opijanie" dziecka 04.02.07, 16:40 po pierwsze strasznie jakoś przezywacie-czy wieczorów kawalerskich tez wasi panowie nie mieli?najbardziej mnie śmieszą posty typu..że nie absolutnie,nie mój mąż itd.. ps.ja bym tez męża załowała a ty lomre zrobilabys awanture prawda?znam parę osób które juz są po rozwodzie po takim "wychowywaniu"siebie nawzajempzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
fermenta Re: "Opijanie" dziecka 04.02.07, 17:55 Ale co przeżywacie? Że są mężowie, którzy potrafią świetować narodziny dziecka normalnie i na trzeźwo? I nie potrzebują do tego nakazów, zakazów i pogadanek? Nie ekscytuję się czymś, co uważam za normę. kk27 napisała: >czy wieczorów kawalerskich tez wasi panowie nie mieli?< Nie mieli. Nie każdego rajcuje uwalenie się w męskim gronie połączone z ewentualnym wymacaniem striptizeki z agencji (o ile się koledzy na takową złożą) Odpowiedz Link Zgłoś
aurinko Re: "Opijanie" dziecka 04.02.07, 18:05 fermenta napisała: > Ale co przeżywacie? Że są mężowie, którzy potrafią świetować narodziny dziecka > normalnie i na trzeźwo? I nie potrzebują do tego nakazów, zakazów i pogadanek? Uważasz, że mężowie (a ściślej ojcowie), którzy świętują narodziny dziecka w inny sposób niż twój mąż, robią to w nienormalny sposób? > Nie ekscytuję się czymś, co uważam za normę. Wszystko, co nie jest identyczne z twoimi poglądami jest dla ciebie poza normą? > Nie mieli. Nie każdego rajcuje uwalenie się w męskim gronie połączone z > ewentualnym wymacaniem striptizeki z agencji (o ile się koledzy na takową złożą > ) Naprawdę masz aż tak ciasne poglądy i każdy wieczor kawalerski wg ciebie musi być ze striptizerką i uwaleniem się ? Odpowiedz Link Zgłoś
fermenta Re: "Opijanie" dziecka 04.02.07, 18:52 > Uważasz, że mężowie (a ściślej ojcowie), którzy świętują narodziny dziecka w > inny sposób niż twój mąż, robią to w nienormalny sposób? Odnoszę się tylko do tego typu tatusiów, którzy nie są w stanie cieszyć sie z narodzin dziecka inaczej niż w wersji "uchlania się jak prosiak". Tyle i tylko tyle. To jest forum a na forum dopuszczalne są różne opinie nt. określonego zachowania. Ja uwalonego ze szczęścia tatusia nie chciałabym oglądać, Tobie taki pasuje i OK. > Wszystko, co nie jest identyczne z twoimi poglądami jest dla ciebie poza normą?> Nie, nie wszystko. Rozmawiamy o konkretnym zachowaniu w konkretnej sytuacji i tylko do tego się odnoszę. > Naprawdę masz aż tak ciasne poglądy i każdy wieczor kawalerski wg ciebie musi > być ze striptizerką i uwaleniem się? W moim poście pojawiło się słowo "ewentualnie", to tak dla jasności. A tak w ogóle to przeciez oczywiste, że przejaskrawiam. Powszechnie wiadomo, że większość z tych wieczorów to męskie rozmowy o literaturze przy szklance mineralnej. Odpowiedz Link Zgłoś
aurinko Re: "Opijanie" dziecka 04.02.07, 19:07 fermenta napisała: to, co napisała *** W takim razie nie ma w tym wątku nic, co pasuje do twojej opinii. Odpowiedz Link Zgłoś
kk27 do fermenty:) 04.02.07, 18:51 to ciekawe zycie ma Twój mąż jesli dla Ciebie wyjście faceta z kolegami to "uwalenie się w męskim gronie"-bardzo to ograniczony punkt widzenia.pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
fermenta Re: do fermenty:) 04.02.07, 19:33 nie piszę o pierwszym z brzegu wyjściu, tylko o wieczorach kawalerskich bardzo ograniczona umiejętność czytania ze zrozumieniem.pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
bialka Re: "Opijanie" dziecka 04.02.07, 14:58 Mój mąż ani nie organizował, ani nie uczestniczył. Nie lubi. Owszem, za pierwszym razem pojechał do znajomych (sami mu zaproponowali, zeby pierwszego wieczoru po takich emocjach nie spędzał sam), pogadali, zjedli i wypili coś do kolacji. Za drugim razem zaprosił dwójkę znajomych, takich co to wpadają min raz na tydzień i dzieci im nie wadzą (też zeby podzielić się emocjami) na kolację i wino. Każdy ma prawo do świętowania na swój sposób.Jeśli duże opijanie pozwala wyrazić radość, rozładować stres, czemu nie. Mnie, nas, pępkowe do białego rana z litrami wódki nie bawi. Poza tym, być może, żona będzie następnego dnia potrzebować pomocy, podjecia ważnej decyzji, a tu zamiast rzeczowego tatusia, skacowany ojczulek... Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: "Opijanie" dziecka 04.02.07, 15:20 A niechże się cieszy, nie żałuję mu! To że ja będę obolała, jeszcze nie znaczy, że on ma siedzieć przy mnie kamieniem z taką miną, jakby miał zapalenie okostnej. Niech się cieszy, póki może - potem już mu nie będzie tak łatwo... Mnie tam nie przeszkadza, że mąż w danej chwili "ma lepiej" niż ja. A niechże sobie ma, kocham go, to mu nie żałuję. Kiedy będzie potrzebny, będzie przy mnie na pewno - a potem to nawet lepiej, żeby go nie było. Wyobrażam sobie, że też będę chciała się pozbierać po cc (niestety muszę je mieć), nacieszyć dzieckiem, przeżyć pierwsze chwile paniki - a to wolę przerobić w pojedynkę. Niechże sobie wtedy idzie w czorty, wypije banię za moje zdrowie - i też uporządkuje uczucia, po swojemu. --- Osoby mrowie a mrowie Odpowiedz Link Zgłoś
aurinko Re: "Opijanie" dziecka 04.02.07, 15:23 minerwamcg napisała: > A niechże się cieszy, nie żałuję mu! To że ja będę obolała, jeszcze nie znaczy, > że on ma siedzieć przy mnie kamieniem z taką miną, jakby miał zapalenie > okostnej. Niech się cieszy, póki może - potem już mu nie będzie tak łatwo... > Mnie tam nie przeszkadza, że mąż w danej chwili "ma lepiej" niż ja. A niechże > sobie ma, kocham go, to mu nie żałuję. Kiedy będzie potrzebny, będzie przy mnie > na pewno - a potem to nawet lepiej, żeby go nie było. Wyobrażam sobie, że też > będę chciała się pozbierać po cc (niestety muszę je mieć), nacieszyć dzieckiem, > przeżyć pierwsze chwile paniki - a to wolę przerobić w pojedynkę. Niechże sobie > wtedy idzie w czorty, wypije banię za moje zdrowie - i też uporządkuje uczucia, > po swojemu. Pięknie powiedziane Odpowiedz Link Zgłoś
ewcia1980 Re: "Opijanie" dziecka 04.02.07, 16:51 Ja nie miałam nic przeciwko temu zeby mój mąz spotkal sie z kolegami i napił sie za zdrowie swojej pierworodnej córki. Malo tego, sama go namawiałam zeby zorganizował taką imprezę. No ja byłam obolała i zmeczona, to fakt, ale przeciez gdyby nie poszedł na taka impreze to ja wcale lepiej nie poczułabym sie i zmeczenie z tego powodu tez nie minełoby. pozdrawiam Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
ewcia106 Re: "Opijanie" dziecka 04.02.07, 19:00 Takie świętowanie nie jest złe. Nie musi się odbywać dobę po porodzie. Można to zorganizować za tydzień. Przecież jest co świętować! Odpowiedz Link Zgłoś
kathee Re: "Opijanie" dziecka 04.02.07, 22:08 mój tata "opił" wnuka) natomiast mąż siedział z nami i byłam z tego bardzo zadowolona. jak już wróciliśmy do domu to po paru dniach zrobiliśmy mała imprezę dla najbliższej rodziny, gdzie wypiliśmy symboliczną lampkę szampana(a ja sok i zjedliśmy po kawałku torta. Po jakimś czasie mąż zaprosił kolegów z pracy na jednego. Odpowiedz Link Zgłoś
edit38 Re: "Opijanie" dziecka 05.02.07, 08:25 Nie widzę w tym nic złego. No chyba że to opijanie trwa kilka dni lub przez to zawala jakieś obowiązki Odpowiedz Link Zgłoś
ad57 Re: "Opijanie" dziecka 05.02.07, 09:06 Również nie widzę w tym nic złego na slubie naszym czy na urodzinach tez pije się zdrowie to dlaczego nie wypic zdrowia za nasze dziecko? Odpowiedz Link Zgłoś
melka_x Re: "Opijanie" dziecka 05.02.07, 09:26 Nie opijał. Po cc leżałam z synem w jedynce, co zdaniem położnych zwalniało ich z niemal wszelkich obowiązków. Mąż pomagał przy opiece nad dzieckiem. Kiedy wreszcie wracał wieczorem do domu z obrzyganami śpiochami, kocykami itd. do wyprania i wyprasowania nie miał już na nic siły. Sądzę, że w czasach gdy noworodkiem opiekowały się prawie wyłącznie kobiety, a oddziały położnicze były zamknięte dla ojców urządzenie pępkowego było proste, teraz wielu ojców nie ma to na czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
anneczka78 Re: "Opijanie" dziecka 05.02.07, 10:00 Ło matko, faktycznie jest się nad czym zastanawiać... Nawet nie wiem, czy mój mąż ma jakieś plany względem pępkowego, choć znając nasze rozrywkowe towarzystwo i wesołą rodzinkę, to pewnie jakaś imprezka się wykroi. Draki na pewno o to robić nie zamierzam. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna.marta Re: "Opijanie" dziecka 05.02.07, 10:20 Ja jestem na "nie". W końcu poród to nie leżenie w hotelu na wczasach a doświadczenie trudne i wyczerpujące. I byłoby mi przykro, jakby mój mąż oblewał to, przy czym ja się męczyłam. Chyba "opijanie" dzidziusia nie jest ani cięzkie, ani trudne. I nie chodzi mi o to, że jestem generalnie przeciwna, że tak nikt nie powinien robić. W końcu każda z nas jest inna; jedna zakochała się w brunecie, inna w takim co ma odstające uszy, inna w łysym. Są takie, którym nie przeszkadza pępkowe i wówczas męzowie niesz opijają zdrowo. Mnie osobiście byłoby trochę smutno. Na szczęście mój mąż nigdy nie zakładał organizowanie pępkowego. Jak kiedyś o tym rozmawialiśmy (jeszcze przed urodzeniem dziecka; ba, nawet przed planami w tym kierunku), to stwierdził, że nie wyobraża sobie siedzieć z kolegami i słuchać o "dupie maryni", bo gratulacje i rozmowa o dzidziusiu szybko by się zamieniła w takie gadanie właśnie. Wyobrażał sobie, że jak się kiedyś dziecko urodzi, to pewnie będzie jeździł autem gdzieś przed siebie, ale na pewno nie będzie siedział z kumplami, bo by go to męczyło. A jakby miał ich zaprosić do domu, to w ogóle koszmar, bo by musiał jeszcze pilnować, czy mają co pić. Mówił, że w ogole się w takiej roli nie widzi. Życie pokazało, że pępkowego nie było, ale jazdy samochodem też nie. Było tyle rzeczy do zrobienia, przypilnowania, że mój maż był niemniej zmęczony niż ja przez te dwa dni pobytu w szpitalu. Zmęczony ale szczęśliwy. Odpowiedz Link Zgłoś
meganka.b Re: "Opijanie" dziecka 05.02.07, 10:47 Napewno świadomość tego, ze Twój mąż przechyla kieliszek za kieliszkiem w czasie gdy Ty jesteś w szpitalu z Waszym maleństwem nie nalezy do przyjemnych. Chciałoby sie mieć swojego mężczyzne przy sobie i cieszyć się wspólnie z narodzin. Jednak jak wiemy mężczyźni inaczej postrzegają pewne sprawy. Jest wielu, dla których tzw. "pępkówka" to tradycja. Tak więc jesli mamy do czynienia z takim "tradycjonalistą" pozostaje pogodzić sie z tym w duchu, a po wyjściu ze szpitala w ramach zadośćuczynienia obarczyć go wiekszością obowiązków przy maleństwie Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka_z-d Re: "Opijanie" dziecka 05.02.07, 12:54 Mój Mąż ma plan odnośnie pępkowego. Zaprosić dwóch najlepszych kolegów, napić się z Nimi (nawet jak się napiją do nieprzytomności, to to są akurat takie trzy "mocne głowy", że nie mam co się martwić... Oni są bardzo ekonomiczni... jedna butla na trzech i leżą)) Ma wtedy zadanie - skręcić łóżeczko. Ale niestety... nie będzie tak różowo. Sąsiedzi na bank wpadną na wódeczkę lub dwie lub raczej pięć wódeczek (i liczę to we flaszkach, nie w kieliszkach bynajmniej...) to samo rodzina Męża - Ojciec, wujkowie i bracia mojego Męża... Pewnie też już teraz sobie chlanie planują... Super... Na całe szczęście ta część imprezy będzie u mojej Teściowej w domu. Na tą część pępkowego z sąsiadami i rodzinką nie cieszę się ja, nie za bardzo uszczęśliwiony jest też mój Mąż. Będzie się starał wymigać. Także sam plan mojego Męża jest ok. Zobaczymy tylko ile osób nie do końca chcianych się wprosi... Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: "Opijanie" dziecka 05.02.07, 13:01 Mój mąż jest abstynentem więc nawet mu to do głowy nie przyszło. Ale gdyby pił to w sumie co by mi zależało gdyby zrobił pod moją nieobecność imprezkę w domu? Pod warunkiem oczywiście że potem by po niej posprzątał. Albo w knajpie - to juz w ogóle nie widzę przeciwskazań. Odpowiedz Link Zgłoś
aniko16 Re: "Opijanie" dziecka 05.02.07, 13:07 Mój mąż w ogóle nie pije, z żadnej okazji, więc "opijania" nie będzie. Moi rodzice z okazji narodzin wnuka zaprosili znajomych na kolację i na pewno był toast ale to przecież sympatyczne i nie prowadzi to upicia się. Zresztą oboje są już po 70. Nie rozumiem jednego: dlaczego mężowie niektórych wypowiadających się tu ciężarnych wymagają aby mężowie "stawiali się" rano w szpitalu? Czy biorą urlop na te dni? Mnie by było szkoda urlopu, lepiej jak gdzieś razem wyjedziemy. Poza tym w szpitalu ma się przecież opiekę. Mój mąż po prostu odwiedzał mnie przed lub po pracy i chyba też tak będzie z drugim dzieckiem które ma przyjść na świat za perę tygodni. Zupełnie nie rozumiem po co miałby wysiadywać godzinami w szpitalu. Zaznaczam że mój pierwszy poród był cc i mimo tego żadna pomoc poza oersonelem nie był potrzebna. Czyżby tak się zmieniło i od kobiet parę godzin po operacji wymaga się wstawania do dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
aurelkax Polska "tradycja"... 05.02.07, 14:34 Mnie to o tyle razi, jak cała ta polska tradycja świetowania roznych waznych wydarzen przede wszystkim przez picie alkoholu )) Zjawisko to na szczęście mnie nie dotyczy, wsrod mojej rodziny i przyjaciół nie "opija" sie narodzin dziecka w taki sposób jak sie "tradycyjnie po polsku" przyjeło. Swietuje sie dopiero wtedy gdy mama i dziecko są juz w domu i dziecko jest takie kilku-kilkunastotygodniowe, a mama czuje sie na tyle dobrze (i psychicznie i fizycznie), że bierze udział w imprezie. A dziecko śpi sobie u siebie w pokoju, dogladane przez rodziców. Dodam, że nie praktukujemy nigdy picia na umór, alkohol jest traktowany jaki miły dodatek. A, osoby ktore nie piją alkoholu nie sa ani namawiane, ani gorzej traktowane , co wiem, ze tez sie zdarza na "tradycyjnych" imprezach... Odpowiedz Link Zgłoś
monikaa13 Re: "Opijanie" dziecka 05.02.07, 14:37 mni eosobiscie tez u mnie na szczescie tak nie bylo, bynajmniej na poczatku, w szpitalu maz caly czas ze mna,bo mielisy wlasny pokoik, a po porodzie 2 tyg urlopu ciagle w domu ze mna, opijanie odbylo sie dopiero miesiac po Odpowiedz Link Zgłoś