Musze sie wygadac, przepraszam ze zakladam nowy watek. ALe jest mi
tak zle na duszy, ze mam ochote krzyczec. 4 cykl zmarnowany

( I
zaczynam sie tak powaznie martwic, ze chyba popadam w paranoje. Nie
umiem przestac myslec - co robimy zle? Mam cykle punktualne jak w
zegarku, kochamy sie codziennie a tu @

i tylko wyc mi sie chce
jak widze inne mamy ze swoimi dzieciaczkami. Wiem wiem. 4 cykle to
nie koniec swiata. Ale ja mam przeczucie, ze koniec swiata jest juz
blisko