Dodaj do ulubionych

Trudna decyzja...

02.12.08, 10:18
Pragne napisac parę słów aby sie wygadać i ewentualnie wusłuchać Waszych
cennych rad...smile

Mam 31 lat mam 6 letnie dziecko i od dawna marze o drugim .Aby miec drugie
dziecko przesłam leczenie operacyjne jakie sie udało i moge juz teraz
skoncentrowac sie na "mamusiowaniu" smile ale pojawił sie kolejny problem jaki
mnie rozmija z moim marzeniem.Moje marzenie i posiadaniu drugiego dziecka
krzyżuje się z drugim marzeniem jakie ma teraz szanse realizacji.Jest to praca
mojego zycia ,jaka spelnia moje marzenie.Wiem ze brzmi to śmiesznie ale tak
wlasnie jest.Dostalam propozycje pracy tak fantastycznej o jakiej tylko moglam
marzyc i co teraz??Wiem ze jak podejme te prace to nici z dziecka ale wiem tez
ze jak z niej zrezygnuje to bede cierpiec.Mając jedno musze zrezygnowac z
drugiego....przynajmniej na pare lat (2-3 lata).Jestem rozbita.Nie wiem co mam
robic???

Wiem ze nikt nie rozwiąże za mnie tego "problemu" ale napiszcie co Wy sadzicie
o tym? pozdrawiam smile
Obserwuj wątek
    • adula2 Re: Trudna decyzja... 02.12.08, 10:42
      skoro kochasz swoją pracę, a ta to twoje marzenie- to podejmij ją, popracuj,
      realizuj się, a po czasie rozpocznij starania o dziecko,trochę czasu upłynie- z
      reguły,za nim zajdziesz w ciążę, w czasie ciąży też możesz pracować- o ile ci
      zdrowie pozwoli, a po macierzyńskim do niej wrócisz
      jest wiele kobiet , które już po macierzyńskim wracaja do pracy,bo lubią ją lub
      ze względów finansowych
      taka jest moja opinia, decyzja nalezy już tylko do ciebie
      pozdrawiam
    • krupczatka.online Re: Trudna decyzja... 02.12.08, 10:58
      Wybierz prace, szkoda przepuscic okazje, przynajmniej zacznij tam
      pracowac a potem zobaczysz czy to jest wlasnie to. Jedno dziecko juz
      masz a roznica wieku 6 czy 8 lat nie ma juz takiego znaczenia. A
      jeszcze a propo samorealizacji to ja zawsze kieruje sie "dobra mama
      to szczesliwa mama"!

      powodzenia!
    • mw144 Re: Trudna decyzja... 02.12.08, 11:30
      Poszłabym do tej fantastyczneej pracy i w międzyczasie starała się o
      dziecko, bo czasem uda się za 1 razem, czasem za 50-tym. Gdybym nie
      mogła zostać w pracy po urodzeniu dziecka - trudno, zrezygnowałabym
      z pracy, bo rodzina jest dla mnie ważniejsza.
    • a.fosil Re: Trudna decyzja... 02.12.08, 12:00
      Idz do nowej pracy. obecnie kobiety spokojne rodza (czasem nawet pierwsze
      dziecko) po 35 roku zycia, wiec masz jeszcze troche czasu. a zadowolona mam to
      szczesliwe dziecko!
      • iwi-monia Re: Trudna decyzja... 03.12.08, 14:31
        Chcicłam WAm wszystkim baaardzo podziękowac za odpowiedzi.jest mi miło ze
        odpisałyuscie i ze wcale ni były to posty typu"jak mozna porownywac marzenie
        pracy z marzeniem posiadania dziecka"??

        Mysle ze zrobie tak jak napisałyscie ale boje si jednej rzeczy ze później to
        bedzie mi cieżko zdecydować sie na dziecko.Martwi mnie to bo wierzcie mi kochane
        ze juz teraz łapie sie na tym ze fajnie jest tak pospac w sobote do 9 i ze Cora
        sama sie soba potrafi zając.....
        Niestety robimy sie (przynajmniej ja ) coraz bardziej wygodni i ja doswiadczam
        tego czesto.Ale oczywiscie to nie zmienia faktu ze pragne miec drugiego bobaska
        i licze na to ze bede Go miec ale moze jeszcze rok 2 lub nawet 3
        poczekamsmilePOZRAWIAMsmile
        • bozenka78 Re: Trudna decyzja... 03.12.08, 14:46
          A ja chce tylko jeszcze napisac, ze czasem tylko nam sie wydaje, ze nasze
          marzenia sie wzajemnie wykluczaja.
          Ja na twoim miejscu bym nie czekala z decyzja o dziecku. Moze to nie jest zbieg
          okolicznosci, ze i operacja sie udala i dostalas fantastyczna propozycje pracy?
          Mozna pracowac przez cala ciaze, mozna pracowac nawet podczas macierzynskiego,
          jesli praca taka fantastyczna (sama wrocilam do pracy po 2 tygodniach chociaz
          przez pierwsze pare miesiecy pracowalam tylko 2 dni w tygodniu, reszte z domu
          przez telefon).
          W zyciu nie zawsze trzeba wybierac. Czasem warto uwierzyc, ze mozna miec
          wszystko. Tym bardziej, ze nie wszystko mozna zaplanowac, ja teraz sie staram o
          drugie dziecko duzo dluzej niz planowalam.
          • emigrantka34 Re: Trudna decyzja... 03.12.08, 21:42
            adzam sie z bozenka78. nie zawsze jest tak, ze marzenia sie
            wzajemnie wykluczaja.
    • klarci Re: Trudna decyzja... 03.12.08, 14:55
      Z tego co piszesz, chyba bym podjęła pracę. Jak będziesz szczęśliwa
      to i w ciąże szybciej zajdziesz. Masz 31 lat, więc sądzę, że dwa
      lata niewiele zmienią. A jeżeli zrezygnujesz z pracy dla dziecka,
      możesz się z tym męczyć.
      Tyle wyenioskowałam z Twojej opowieści.
      Oczywiście decyzja należy do Ciebie, no i Twojego partnera. Może
      lekarz też Ci pomoże zdecydować jaki wpływ będzie miało to
      przesunięcie ciąży o 2-3 lata. A może to nawet na korzyść. Tylko się
      nie przepracowuj w noej pracy, bo to Ci nie pomoże przy staraniach.
      Pozdrawiam.
    • veevaa nie rozumiem 03.12.08, 16:06
      Dlaczego ciaza i dziecko wylacza cie z pracy na 3 lata???
    • emigrantka34 Re: Trudna decyzja... 03.12.08, 21:40
      Okreslenie "praca zycia" wcale nie brzmi smiesznie. Jezeli
      to Twoje marzenie, warto je sprobowac realizowac. Zycie jest jedno.
      Nie jest prawda, ze jak podejmiesz prace to "nici z dziecka". Moze w
      tym momencie, ale o dziecko mozesz sie starac za pare miesiecy, za
      pol roku, za rok.
      Jezeli jest to rzeczywiscie tak fantastyczna praca, i jezeli
      rzeczywiscie bedziesz sie w niej sprawdzac i spelniac, to zaden
      rozsadny pracodawca nie pozbedzie sie pracownika, nawet jezeli ten
      ostatni jest zaciazony lub na urlopie macierzynskim. Praca bedzie na
      Ciebie czekala. Bylam i jestem w podobnej sytuacji.
      Natomiast pamietaj o tym, ze nie mozesz byc pewna, czy rzeczywiscie
      ta praca bedzie taka fantstyczna w praktyce. Marzenia predzej czy
      pozniej konfrontuja sie z rzeczywistoscia.
      Przy tego typu rozterkach mozna sobie zadac w glebi serca pytanie za
      Dalajlama, a mianowicie, "co uczyni mnie szczesliwa, a co sprawi mi
      przyjemnosc".
      Piszesz , ze jezeli zrezygnujesz z tej pracy, to bedziesz cierpiec,
      a wiec jest to dla Ciebie naprawde bardzo wazne. Dlatego ja na Twoim
      miejscu juz bym sie szykowala to podjecia tego nowego wyzwania.
      Poza tym jestes mloda, ja swoje pierwsze (i jak na razie jedyne)
      dziecko urodzilam w wieku 34 lat.
      Powodzenia.









      • klarci Re: Trudna decyzja... 03.12.08, 22:18
        Dobre z tym cytatem. Faktycznie zbyt często mylimy przyjemność ze
        szczęściem. Aż to sobie zapiszę i będę powtarzać jak mi coś nie
        wyjdzie smile
        • emigrantka34 Re: Trudna decyzja... 03.12.08, 23:55
          Cytat, a raczej mysl pochodzi z ksiazki pt "Sztuka szczescia" Jego
          Swiatobliwosc Dalajlama, spisna eprzez Howard C. Cutler, Dom
          Wydawniczy Rebis Poznan 2008,Rozdzial 2 pt "Zrodla szczescia". Nie,
          zebym sobie z ta ksiazka siedziala przed komputerem, ale akurat to
          zdanie zapadlo mi w pamiec. Tak jak inne, z filmu pt "Siedem lat w
          Tybecie" (ktore zreszta tez przewija sie w tej ksiazce) , z tego co
          pamietam, "jezeli mamy na cos wplyw, to nie ma powodu, zeby sie
          martwic, a jezeli nie mozemy czegos zmienic, to tez nie ma powodu,
          zeby sie martwic".
          A wracajac do odroznienia przyjemnosci od szczescia, cytuje krtoki
          fragment z tego rozdzialu. "...dobrze jest wiec przed podjeciem
          decyzji zapytac samego siebie: "czy to da mi szczescie?" To proste
          pytanie moze stac sie doskonalym narzedziem, ktore pomoze nam madrze
          postepowac we wszzystkich sferacj zycia, a nie tylko podejmowac
          decyzje...rzuca ono calkiem nowe swiatlo na nasze zycie.
          Podejmowanie codziennych decyzji w oparcie o to pytanie sprawia, ze
          nie skupiamy sie na tym, czego sobie odmawiamy, lecz czego szukamy -
          na ostatecznym szczesciu".
          Tak na marginesie dodam, ze bardzo daleko mi do tego, aby zostac
          buddystka smile
    • peg32 Re: Trudna decyzja... 05.12.08, 23:35
      jesteśmy w podobnym wieku, mój synek ma 4,5 roku i wiem jak to jest w końcu
      trochę odetchnąć po okresie "dzidziusiowym"smile doskonale Cię rozumiem
      zajęcie marzeń to super sprawa, dlatego biorąc pod uwagę młody jeszcze wieksmile
      szczerze radzę - bierz tę robotę, a na dzidzię i za 3 lata nie będzie za
      późnosmilea nuż uda się wcześniej....
      też chciałabym spełnić się w różnych dziedzinach - ważne jest być dobrą mamą,
      ale też istotną sprawą jest żeby robić coś co się lubi, o czym się marzy, jednym
      słowem trzeba być po prostu zadowolonym z siebie człowiekiem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka