DO EENII -STRASZNIE PILNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

17.11.03, 17:07
EENIA!!!!
czekaj z tym poronieniem!!! Ja miałam identyczną sytuację w tej ciąży,
naprawdę i też mnie chcieli wyłyżeczkować,ale się nie dałam. Po prostu
wydarłam się na nich, ze jak ma ciąża obumrzeć, to krwawienie się pojawi.
Jeżeli nie masz gorączki, nie ma krwotoku, a jedynie małe plamienia, to
dziewczyno leż plackiem i nie daj się dotykac, badać. To naprawdę ma wpływ na
ciążę, jak oni grzebią tymi łyżkami. Mnie też nie mogli zobaczyć ASP i
twierdzili, że mam puste jajo płodowe, potem, że ciąża obumarła, później, że
mam za niski poziom hormonu itp. Uciekłam ze szpitala i tyle mnie widzieli.
Dopiero w 11 tygodniu zobaczyli serduszko i stwierdzili, że ciąża się
świetnie rozwija i chwała Bogu, że się nie poddałam. Kocham ich za to.
Właśnie mijają ostatnie dni czwartego miesiąca.
Eenia, mam juz jedno dziecko i moja ciąża poprzednia cały czas była
zagrożona. stąd tym razem miałam świadomość, że mogą być kłopoty. Pisałam do
Ciebie kiedyś, jako mama wege. Trzymam kciuki, jak masz poronić, to Twój
organizm sam wydali obumarły zarodek. USG jest błogosławieństwem i
przekleństwem - tak mi powiedział mój zaufany lekarz, który złapal się za
głowę, co jego młodsi koledzy chcieli ze mną zrobić.
Pozdrawiam serdecznie
Kalpa
    • eenia Re: DO EENII -STRASZNIE PILNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.11.03, 11:29
      Kalpa! Bardzo Co dziękuję za ten list!!!!
      Moja nadzieja rośnie. Oby wszystko skończyło się dobrze jak u Ciebie.
      Martwię się tylko tym czy jeśli wszystko ruszy i będzie sie rozwijać to czy
      dzidzia będzie całkiem zdrowa?
      Trzymam sie wobec tego dzielnie i nie dołuję (na zapas).
      Ściskam Ciebie i Twoje dzieci
      eenia
      • eenia Re: DO EENII -STRASZNIE PILNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.11.03, 11:46
        Jeśli pamiętasz to napisz mi jaki miałaś bhcg.
        Dziękuję
    • kalpa Re: DO EENII -STRASZNIE PILNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.11.03, 08:43
      Eenia,
      niestety nie pamiętam już wartości bhcg, ale jedynie wiem, że ono było dosyć
      niskie i rosło powoli. Jeśli chodzi o zdrowie dzidzi - nie wiem, bo dopóki jej
      nie zobaczysz na żywo, to nic mądrego powiedzieć się nie da. Ale... mój syn
      urodził się zdrowy, syn mojej koleżanki z ciąży po wielkich przejściach rośnie
      zdrowo jak ciepła bułka. Kiedyś nie było możliwosci aż takiego diagnozowania i
      kobiety na tym często zyskiwały, bo przynajmniej się nie stresowały wynikami.
      Tak, jak każde dziecko ma swoje tempo rozwoju, tak każda ciąża ma swoje i to
      jest prawda absolutna. Najlepiej dać organizmowi czas. USG bywa bardzo omylne.
      Już Ci pisałam, ze tamtą ciążę leżałam naprzemian w domu i szpitalu, a w tej
      drugi i trzeci miesiąc na odziale w klinice. Miałam okazje napatrzyć się na
      różne ciąże i wiem jedno - im mniej ingerencji mechanicznej w ciało kobiety,
      tym lepiej. A te wszystkie badania poziomu hormonów, to też czasem pic na
      wodę. Jak ta ciąża ma się zakończyć obumarciem, to się skończy i na siłę jej
      zatrzymać się nie da. A jak jest jej dane przeżyc, to przeżyje, trzeba tylko
      stworzyć jej dobre warunki. Czasem kobiety czują się świetnie w ciaży i
      wszystko przebiega zgodnie z harmonogramem, a rodzi się ciężko chore,
      upośledzone dziecko. Moment zapłodnienia często przesądza o wszystkim. A
      często kobieta źle znosi stan błogosławiony, bo jej ciało sobie nie radzi z tym
      wyzwaniem, natomiast sama ciąża jest ok. I takich przypadków jest dużo więcej.
      Dlatego nie stresuj się , leż ile możesz, nie daj sobie grzebać w pupie, bo od
      tego lepiej nie będzie, jedynie gorzej. Ja plamiłam, krwawiłam, i nawet miałam
      gorączkę. Te objawy ustąpiły. Tyle, ze leżałam,wszystko robił za mnie mąż. To
      trudne przy małym dziecku, które nie rozumie, czemu mama jest jak martwa. I w
      końcu wzystko ustąpiło, teraz już chodzę normalnie, bawię się z Mateuszem. I
      nie biegam do ginekologa co chwilę. Ach, jeszcze jedno - darujcie sobie seks,
      póki co o nie pozwól mężowi głaskać, czy dotykać piersi, bo to stymuluje
      skurcze. Naprawdę. Tak przynajmniej ostrzegali mnie madrzy lekarze w klinice.
      No i tyle Kalpowych mądrości. Trzymam kciuki, sądzę, ze wszystko będzie ok.
      Kalpa
      • eenia Re: DO EENII -STRASZNIE PILNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.11.03, 10:28
        Dziękuję Ci bardzo za wszystkie rady.
        Leżę, też wszystkie obowiazki spadły na męża. O seksie już kilka tygodni temu
        zapomnieliśmy ( a raczej próbujemy smile bo zapomnieć to ciężko)
        Dzisiaj idę do lekarza ( innego) z którym umówiłam się na samym początku ciąży.
        Ciekawa jestem co on powie. Oczywiście boję się ale postaram się uodpornić na
        ewentualne złe rokowania. Póki co nie dam sobie zrobić krzywdy tym bardziej że
        wydaje mi się że jest lepiej. Nie krwawię i brzuch nie boli.
        Jeszcze raz dziękuję

        eenia
        • eenia Re: DO EENII -STRASZNIE PILNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.11.03, 18:43
          Kalpa! Jest zarodek! jest serce!!! To niedowiary ale to prawda! Dziękuję Ci za
          wszystko. Udało się!!! Strasznie się cieszymy! Żaden krwiak mi teraz nie
          straszny jeśli moje dziecko jest, żyje i rozija sie!!!!
          • hancik5 Re: DO EENII -STRASZNIE PILNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.11.03, 10:23
            Eeniu, gratuluję !!!!!!!!! Cały czas trzymałam kciuki za Twojego dzieciaczka.
            Co za cudowna wiadomość !! My mamy musimy jednak mieć dużo wiary i cierpliwości
            Tak sobie myślę, a może i moje pierwsze dzieciątko mogłoby jednak urosnąć, może
            za szybko uwierzyłam lekarzom ?
Pełna wersja