Z archiwum X, a więc zjawiska niewyjaśnione

. Proszę dziewczynki
powiedzcie czy dobrze myślę czy raczej się mylę. Temat testów
wałkowany jest od pokoleń

, ale niestety nie znalazłam
odpowiedzi. W moim przypadku było tak ; pierwszy test negatywny - 15
dc, 16 dc - pozytywny ale kreski takie same, 17 dc pozytywny kreski
takie same, 18 dc pozytywny kreski takie same, 19 dc pozytywny MEGA
kreska mocniejsza od kontrolnej. Starania były 14,16,17,18 dc. A
więc uznałam że owulacja była 20 dc. Szczyt śluzu zaobserwowałam
18/19 dc. I co mnie dziwi nadal testy są pozytywne, dzisiaj 23 dc i
krecha mocniejsza od kontrolnej, o ciąży narazie nie ma co mówić bo
gdyby przyjąć owulację w sobotę - 20 dc to jeszcze nie doszłoby do
ewentualnego zagnieżdżenia. A więc do brzegu...

Moje pytanie:
czy ważny jest pierwszy pozytywny test owulacyjny czy np ten
dzisiejszy ????? Biorąc pod uwagę śluz to 21, 22 i 23 dc był już
biały, czyli tak jakby już po owu. Czytałam , że po pierwszym
pozytywnym teście należy zaprzestać ich robienia, potem LH spada i
test może być zakłamany ze względu na czułość. To moim zdaniem jest
logiczne i potwierdzałoby owulację w sobotę bo od piątkowego
pozytywu - super minęłoby 24 - 36 H.