edyta272
02.09.05, 12:24
Mój 3-letni synek poszedł właśnie do przedszkola. Wcześniej mieliśmy nieudany
start w żłobku. Parę razy w sirpniu byliśmy na placu zabaw i w sali, w której
teraz przebywa. Oczywiście wczoraj w całym zamieszaniu i nowej sytuacji
specjalnie nie zauważył mojej nieobecności. Wegług relacji pań był spokojny i
ładnie się bawił. Ale...wieczorem nie mógł zasnąć, w nocy płakał i nawet
zwymiotował przez sen. Dobrze, że jakoś to usłszałam. Dziś rano cała
histeria.Zdejmowanie kapci, uciekanie z przedszkola... Co o tym sądzicie. Czy
znacie jakieś sposoby na wysiszenie dziecka, przy czym bajki nie wchodzą w
rachubę bo opowiadam mu codziennie niemal pół godziny. Dodam jeszcze ,że
Krzyś bardzo słabo mówi, jakieś pojedyncze słowa, więc nie opowie mi co
wydarzyło się w przedszkolu. Na podstawie tych monosylabicznych odpowiedzi na
moje pytania wydaje się, że raczej nic grożnego się wczoraj nie wydarzyło,
panie też nic nie mówiły. Czy to tylko stres, który nie miał innego ujścia?