marsvolta
03.09.05, 13:05
Mała została w czwartek w przedszkolu,było dobrze,zjadła nawet śniadanie i
obiad. Po obiedzie gdy ją odbierałam,popłakała się-krótką chwilę,potem było
o.k. Wczoraj jak ją zostawiałam wyła tak,że było ją jeszcze słychać przed
przedszkolem.Kiedy po nią przyszłam okazało się,że płakała bite 4 godziny i
nie zjadła niczego.Potem stwierdziła,że przedszkole jest ok. i będzie do
niego chodziła ale chce żebym ja tam zostawała,kiedy tłumaczymy jej w różny
sposób,że nie mogę,płacze,że chce zostać ze mną w domu.Niby wszystko wiem,
niby byłam na to przygotowana ale serce mi pęka,cały czas czuję totalny
dyskomfort,z jednej strony mam nadzięję,że następnym razem będzie lepiej,z
drugiej jestem owładnięta wizją koszmarnego poniedziałku i tego,że mała nie
będzie chciała wyjść nawet z domu.