iwonp
19.12.05, 15:40
Ostatnio nie moge sie dogadac co do wychowania synka (za miesiac 5 lat)
maz (wychowany na wsi)- obecnie mieszkamy srodmiesciu krakowa uwaza ze za
bardzo sie nim przejmu ze syn w przyszlym roku powinien juz czasami wyjsc
samemu np zeby kupic chlep - trzeba zjechac winda przejsc okolo 200 m
nastepnie wrocic nacisnac domofon wsiasc do windy
tak samo uwaza ze nic by sie nie stalo gdyby czasami sam wrocil z przedszkola
po drodze ruchliwa ulica - uwaza ze wrosnie nam miejski "gogus" nito chlop
nito baba
Mowi ze on od 3 lat bawil sie na ulicy z innymi dziecmi i ze byl samodzielny
a ze obecnie to sie strasznie rodzice patyczkuja, z drugiej strony jak jade
do rodziny meza to faktycznie rowiesnik syna potrafi zostawac caly dzien w
wielkim domu sam sie bawi przed domem albo w domu (bo rodzice pracuja kilka
kilometrow dalej w polu)
Przed wszystkimi swietami maly zostal ustawiony przy drodze z kwiatkami
(uprawiaja kwiaty ) i musial sprzedawac rodzicow nie bylo a do domu mial
wzdluz drogi z 500 metrow wiec maly sprzedawal wydawal reszte itd
Juz sama nie wiem co robic a z mezem nie chce sie klucic
poswiecam synowi bardzo duzo uwagi ale juz nie wiem co jest lepsze tamto
dziecko ze stron meza nie ma wogole poswiecane czasu a jest bardziej dojrzale
od mojego