Dodaj do ulubionych

dzieci pracowników oświaty

26.12.06, 13:06
Witam! Słyszałam od znajomej, że dzieci pracowników oświaty maja pierwszeństwo
przyjęć do państwowych przedszkoli. Mój mąż jest wykładowcą akademickim (UW).
Może ktoś z Was orientuje się, czy jest taki przepis i czy obejmuje on dzieci
pracowników wyższych uczelni państwowych. Pozdrawiam serdecznie i z góry
dziękuję za odpowiedż. Koszatka
Obserwuj wątek
    • mkz5 Re: dzieci pracowników oświaty 26.12.06, 21:47
      Witaj!!!
      Niestety, to już przeszłość. W tej chwili pierwszeństwo mają dzieci z
      niepełnych rodzin. Przekonałam się o tym dwa lata temu kiedy składałam podanie
      do dwóch przedszkoli (byłam nauczycielem w szkole podstawowej) i wydawało mie
      się, że korzystając z tego przywileju na pewno mam miejsce. Jakież był moje
      zdziwienie kiedy okazało się, że synek nigdzie nie został przyjęty. Może w
      Twoim przypadku będzie lepiej. Życzę powodzenia!!!
      Pozdrawiam
      Mirka
    • panda74 Re: dzieci pracowników oświaty 27.12.06, 12:38
      Mam nadzieję, że te czasy minęły bezpowrotnie...
      • ariana1 Re: dzieci pracowników oświaty 27.12.06, 14:50
        panda74 napisała:

        > Mam nadzieję, że te czasy minęły bezpowrotnie...

        A dlaczego masz nadzieję??? Skoro inne grupy zawodowe mają kupę przywilejów i
        jeszcze narzekają, że im źle, bo strajkują. To w takim razie nauczyciele też
        powinni mieć przywileje: pierwszeństwo w przedszkolu, ba! - przedszkole za
        darmo, darmowe podręczniki, posiłki w szkole itp. Albo wszyscy mają przywileje
        albo nikt. Bo na razie to właśnie nauczyciele nie mają dosłownie NIC a są za
        wszystko nieustannie krytykowani.
        • panda74 Re: dzieci pracowników oświaty 27.12.06, 15:04
          Dlaczego mam taką nadzieję? Bo uważam, że to niezdrowa sytuacja, te
          "przywileje"... rodem z PRL-u. Każdy pracujący rodzic powinien mieć możliwość
          wysłania dziecka do przedszkola, a nie stresowania się, że dziecko nauczycielki
          zostanie przyjęte w pierwszym rzucie. Bo niby dlaczego? Podaj racjonalne
          argumenty! I chociaż jeden kraj na zachodzie, który funkcjonuje w ten sposób!!
          Ps. I bez przesady z tym brakiem przywilejów dla nauczycieli...
          • mallard Re: dzieci pracowników oświaty 28.12.06, 09:42
            panda74 napisała:

            > Dlaczego mam taką nadzieję? Bo uważam, że to niezdrowa sytuacja, te
            > "przywileje"... rodem z PRL-u.

            Taaa, -Wszystkie przywileje... z wyjątkiem własnych!
            Jest taka prawidłowość, że ci, których tak bardzo kłują w oczy czyjeś
            przywileje, jak lwica młodych bronią własnych, bo właśnie IM, to one się
            należą! Sprawdzone!

            Pozdro!
            • panda74 Re: dzieci pracowników oświaty 28.12.06, 10:12
              Mallard, czyżby moje zdanie osobiście Cię dotknęło? Ciekawe dlaczego? Bo Twoja
              żona pracuje w przedszkolu? Zapewniam Cię, że nie mam i nie miałam zamiaru
              nikogo urazić. Po prostu napisałam, co sądzę na ten temat.
              Tak się składa, że nie mam ŻADNYCH przywilejów, więc nie rozumiem, dlaczego się
              czepiasz. Uważam, że w DEMOKRATYCZNYM kraju, w PAŃSTWOWEJ placówce tego typu
              "przywileje" absolutnie nie powinny mieć miejsca. Zdania nie zmienię, natomiast
              mam nadzieję, że w tym chorym kraju sytuacja kiedyś się zmieni i że ludzie
              przestaną myśleć takimi kategoriami. Szczerze mówiąc jestem zaskoczona, że u
              niektórych z naszego pokolenia nadal funkcjonuje przeświadczenie, że "mi się
              należy"... Przykre.
              • mallard Re: dzieci pracowników oświaty 28.12.06, 10:33
                panda74 napisała:

                > Mallard, czyżby moje zdanie osobiście Cię dotknęło? Ciekawe dlaczego? Bo Twoja
                > żona pracuje w przedszkolu?

                Nieee, -nawet nie myślałem o mojej żonie (kurcze, może powinienem?! wink)

                > Zapewniam Cię, że nie mam i nie miałam zamiaru
                > nikogo urazić.

                Spoko, -nie podejrzewałem Cię o to smile


                > Po prostu napisałam, co sądzę na ten temat.

                To tak samo jak ja...

                > Tak się składa, że nie mam ŻADNYCH przywilejów,

                A jakbyś miała? Zapewniam Cię, że ciężko się z nimi rozstać

                > więc nie rozumiem, dlaczego się
                > czepiasz.

                Nie czepiam się! smile

                Uważam, że w DEMOKRATYCZNYM kraju, w PAŃSTWOWEJ placówce tego typu
                > "przywileje" absolutnie nie powinny mieć miejsca. Zdania nie zmienię,

                Ja również tak uważam, ale człowiek już taki jest, że jak mu dają to bierze, a
                potem nie chce oddać. Pamiętam jak bolało, kiedy odebrali nam ten "zdechły"
                zasiłek na dzieci (na dwójkę - całe 80 zł!), bo okazało się, że mamy za duże
                dochody (buhahaha!). Latem dostaję na tzw. "wczasy pod gruchą smile" z f.
                socjalnego i jestem pewien, że pultał bym się, gdybym pewnego pięknego roku
                tego nie dostał. Bo rozum mówiłby mi: "To jest łaska", a emocje: To mi się
                należy! Taki jest człowiek!


                > Szczerze mówiąc jestem zaskoczona, że u
                > niektórych z naszego pokolenia nadal funkcjonuje przeświadczenie, że "mi się
                > należy"... Przykre.

                Wydaje mi się, że nie piszesz tu o mnie, ale gdyby jednak: Jeżeli cyfry przy
                Twoim nicku są rocznikiem, to nie jestem z Twojego pokolenia... wink

                Pozdro i wszystkiego dobrego w NR!
                • panda74 Re: dzieci pracowników oświaty 28.12.06, 10:42
                  Ja również pozdrawiam Cię serdecznie smile
              • jagoda2 Re: dzieci pracowników oświaty 28.12.06, 14:06
                Ja jestem naprawdę samotną matką i na opiekunkę naprawdę mnie nie stać, bo
                pracuję w tzw. budżetówce. Jedynym moim "przywilejem" jest to, że mam
                uregulowany czas pracy, kończę pracę zawsze o 16 i wszystkie weekendy mam
                wolne. Oczywiście zgadzam się, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia,
                więc nie dziwcie się, że uważam, iż mnie jako samotną matkę "państwo"
                powinno "wspierać" chociażby właśnie w ten sposób, że zagwarantuje mi przyjęcie
                dziecka do przedszkola PO TO, żebym ja mogła PRACOWAĆ i nie korzystać z pomocy
                finansowej państwa (bo nie korzystam). Oczywiście, zawsze można powiedzieć, że
                posyłając dziecko do państwowego przedszkola też z tej pomocy niejako
                korzystam smile.
                Jagoda
          • atonumer Re: dzieci pracowników oświaty 01.01.07, 21:10
            Nie podam żadnych argumentów, bo pewnie masz rację. Na tzw. zachodzie wiekszość
            grup zawodowych MA przywileje!!! Znam blisko przynajmniej jeden kraj, w którym
            jest to normą - Francja.
            Ja natomiast chciałabym sie odnieść do Twojego/ Pani przekonania co do
            wyższości "zachodu" nad Polską. To nie tylko przykre i niesprawiedliwe, ale i
            po prostu NIEPRAWDZIWE twierdzenie! Z takim podejściem, to my daleko nie
            zajedziemy... A przywileje są były i będą zawsze, bo jesteśmy ludźmi, czyli
            istotami wielce niedoskonałymisad
            A PRL, to czasy mojego dzieciństwa i proszę nie mówcie mi, że najszczęśliwsze
            lata mojego życia spędziłam na dalekim Zadupiu Europy, nawet jeśli jest to
            prawdasad( (
            • wolf40 Re: dzieci pracowników oświaty 03.01.07, 23:39
              atonumer napisała:

              > Na tzw. zachodzie wiekszość grup zawodowych MA przywileje!!! Znam blisko
              przynajmniej jeden kraj, w którym
              > jest to normą - Francja.

              Możesz podać konkretne przykłady?
          • wolf40 Re: dzieci pracowników oświaty 03.01.07, 23:47
            W czasach PRL-u, przez kilkadziesiąt lat przywileje mieli sekretarze, milicja,
            wojsko i klasa robotnicza. Inteligencja (która generalnie obejmuje również
            pracowników dydaktycznych) należała do tej najmniej uprzywilejowanej grupy
            społecznej
        • e_r_i_n Re: dzieci pracowników oświaty 28.12.06, 11:07
          ariana1 napisała:

          > ba! - przedszkole za darmo, darmowe podręczniki, posiłki w szkole itp.

          A kto miałby za to zapłacić?
          Pozdrawiam, córka pracowników oświaty.
        • mkolaczynska Re: dzieci pracowników oświaty 04.01.07, 16:36
          ariana1 napisała:

          > panda74 napisała:
          >
          > > Mam nadzieję, że te czasy minęły bezpowrotnie...
          >
          > A dlaczego masz nadzieję??? Skoro inne grupy zawodowe mają kupę przywilejów
          i
          > jeszcze narzekają, że im źle, bo strajkują. To w takim razie nauczyciele też
          > powinni mieć przywileje: pierwszeństwo w przedszkolu, ba! - przedszkole za
          > darmo, darmowe podręczniki, posiłki w szkole itp. Albo wszyscy mają
          przywileje
          > albo nikt.

          Czyli jesli pracuje w służbie zdrowia to nie powinnam czekać w poradni
          alergologicznej 4 miesiące w kolejce tylko zgłosić się z dzieckiem tam gdzie
          chciałabym zostać przyjęta a dzięki temu Twoje dziecko będzie czekało na wizyte
          u lekarza nie 4 miesiące tylko 8. Zgadzasz się?
          Bo na razie to właśnie nauczyciele nie mają dosłownie NIC a są za
          > wszystko nieustannie krytykowani.
          2 miesięczny płatny urlop + 2 tyg płatnych ferii to zdecydowanie nie jest nic
          • graz.ka Re: dzieci pracowników oświaty 04.01.07, 19:10
            mkolaczynska napisała:

            > 2 miesięczny płatny urlop + 2 tyg płatnych ferii to zdecydowanie nie jest nic

            W przedszkolu jest 35 dni urlopu w wakacje - nie ma ferii ani przerw
            świątecznych.
            • mkolaczynska Re: dzieci pracowników oświaty 05.01.07, 12:27
              35 dni to i tak więcej niż przecietny pracownik max 26+2 opieki nad dzieckiem :-
              )
    • jskr1 Re: dzieci pracowników oświaty 27.12.06, 14:27
      Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 15 lutego 1999 r.
      w sprawie warunków i trybu przyjmowania uczniów do publicznych przedszkoli i
      szkół oraz przechodzenia z jednych typów szkół do innych

      § 4
      "Do przedszkoli publicznych w pierwszej kolejności powinny być przyjmowane
      dzieci 6-letnie, dzieci matek lub ojców samotnie wychowujących dzieci, matek
      lub ojców, wobec których orzeczono znaczny lub umiarkowany stopień
      niepełnosprawności bądź całkowitą niezdolność do pracy albo niezdolność do
      samodzielnej egzystencji na podstawie odrębnych przepisów, a także dzieci z
      rodzin zastępczych."

      W dalszej kolejnosci obowiazuje regulamin wewnetrzny przedszkola i tutaj
      przewaznie na pierwszym miejscu umieszcza sie dzieci pracownikow oswiaty,
      dzieci obojga rodzicow pracujacych, zameldowanych na danym terenie i inne
      kryteria. Nie jest to uregulowane przepisami ale chyba nadal obowiazuje w wielu
      przedszkolach.



      • barbaram1 Re: dzieci pracowników oświaty 27.12.06, 23:02
        Wg mnie wszelkie przywileje powinny być zlikwidowane.
        Samotne matki również. Wiem , że teraz pojawi się cała masa postów, jak ciężko
        jest samotnym matkom itp.
        Ale proszę spojrzeć na mój punkt widzenia. Nie jestem samotna matką, choć tak na
        serio wychowuje dziecko sama, gdyż mąż pracuje za granicą, przyjezdża na
        weekendy. W karcie, gdy zapisywaliśmy dziecko do przedszkola nie było stempla z
        zakładu pracy (bo w Anglii takowych się nie stawia!!!), adres miejsca pracy był
        wpisany. Mimo to nasza karta została potraktowana jakoby mąz siedział w domu i
        mógł opiekowac się dzieckiem, bo nie bylo stempla! Nie otrzymałam miejsca w
        przedszkolu najblizej miejsca zamieszkania, ani w pozostałych 5 po drodze do
        pracy! W końcu znalazło sie miejsce w 6 przedszkolu. Rodziców i teściów mam w
        innym mieście - zero pomocy. Koleżanka rozwódka mieszka z rodzicami i siostrą
        studentką, rodzice emeryci, siostra często dziecko odbiera i rodzice też,
        dostała miejsce bez problemu.
        Nauczyciele z reguly konczą prace przed 16 i z wywieszonym językiem biec po
        dziecko nie musza, więc nawet jeśli przedszkole będa mieli troche dalej to moga
        dojechać.
        Tłumaczenie, że inne grupy zawodowe przywileje mają, to i ja muszę jest dla mnie
        glupotą, za chwilę popadniemy w paranoję wzajemnych żądań. Uważam odwrotnie -
        skoro ja nie mam to inni tez mieć nie powinni.
        • magdamroziuk Re: dzieci pracowników oświaty 28.12.06, 10:47
          > Uważam odwrotnie -
          > skoro ja nie mam to inni tez mieć nie powinni.

          I to jest dopiero polski koszmar!!!!
          Polak nawet nie zazdrości sąsiadowi co ma sto krów, i nie marzy, aby mieć też
          100 krów!! Polak chce, aby sąsiad nie miał żadenj krowy, tak jak on!

          Wiecie co, ja nie mam żadnych przywilejów, ale jakoś nie zazdroszczę innym. A
          dziecko też mi przyjęli dopiero do 4 przedszkola.
          • ayelet Re: dzieci pracowników oświaty 28.12.06, 11:00
            A ja mimo, że nie jestem samotną matką uważam, że przy przyjęciu do przedszkola
            samotne matki powinni miec pierszeństwo. Twój mąż pracuje za granicą więc
            pewnie bez problemu stać Was ewentualnie na prywatne przedszkole. Wyobraź sobie
            samotną matkę, której nie przyjmują dziecka do przedszkola, na prywatne nie ma,
            jest jedyną osobobą odpowiedzialną za dziecko.
            Wkurzają mnie takie posty jak Twój, bo sugerują myślenie, mnie problem nie
            dotyczy, mi sie nie opłaca więc odbierzmy pomoc samotnym matkom, bo ja nic z
            tego nie mam.
            • agnieszka_gk Re: dzieci pracowników oświaty 28.12.06, 11:31
              Moim zdaniem problem dzieci samotnych matek powienien być jednak inaczej
              rozwiązywany, dlatego, że obecnie samotnych matek w Poslce jest coraz więcej -
              mam na myśli te "rodziny", które wspólnie wychowują dzieci bez ślubu; często
              standard ich zycia jest wysoki, a mimo to kobiety wykorzystują status "rzekomo
              samotnej matki". Oczywiście, jest wiele "na prawdę samotnych matek", które
              wymagają wsparcia, ale te kwestie powinny być indywidualnie rozpatrywane.
              A swoją drogą osobiście uważam, że w ogóle nie powinno być państwowych
              przedszkoli, a jedynie prywatne, wszystkie dofinansowywane w odpowiednio dużych
              kwotach (takich samych), tak aby czesne było porównywalne do obecnie płaconego
              w państwowych. Zamiast angażować państwowe środki na budowę, remonty i
              utrzymywanie przedszkoli (a potem zamykanie wielu z nich, bo na osiedlu właśnie
              nadszedł niż demograficzny), powinno te środki przeznaczyć się na
              dofinansowanie wszystkich placówek. Wyobrażam sobie, że to dla wielu
              rewolucyjny pomysł, no bo przecież państwo powinno zapewnić, ale niestety
              rzeczywistośc jest taka, że państwo zapewnia niestety tylko "wybrańcom" a inni
              i tak muszą sobie radzić,
              • nunik Re: dzieci pracowników oświaty 28.12.06, 13:07
                Czy dziecko zostanie przyjęte do przedszkola zwłaszza "elitarnego" w danej
                dzielnicy zależy tylko od znajomości. Na układy nie ma rady kto je ma to z nich
                korzysta a kto ich nie ma to prowadza dziecko do przedszkola, do którego są
                jeszcze miejsca. Poszukaj jakiegoś tylnego wejscia do przzedszkola.
        • yenna_m Re: dzieci pracowników oświaty 03.01.07, 01:10
          > Nauczyciele z reguly konczą prace przed 16 i z wywieszonym językiem biec po
          > dziecko nie musza, więc nawet jeśli przedszkole będa mieli troche dalej to
          moga
          > dojechać.

          Jako nauczyciel akademicki czasami koncze prace nawet i po 21 (bo jst cos
          takiego, jak studia wieczorowe i ktos tam musi uczyc).

          Nauczyciele w nnych szkolach (jesli nauka odbywa sie na zmiany) tez czasami
          koncza pozniej niz po 16. Pomijam nauczycieli w liceach (innych szkolach)
          wieczorowych - tam konczy sie z zalozenia pozno. A do zajec tez trzeba sie
          kiedys przygotowac.
          • wolf40 Re: dzieci pracowników oświaty 03.01.07, 23:09
            Jeno_m, dzieci pracowników oświaty nie miały i nie mają pierwszeństwa, jeśli
            chodzi o zapisy do przedszkola, decyzja zależy od rady rodziców i sugestii p.
            dyrektor
            I tak naprawdę, nie ma żadnych podstaw, aby miało to miejsce, dotyczy to także
            innych grup zawodowych.

            Natomiast, jeśli chodzi o wymiar czasu pracy, liczba godzin przeznaczonych na
            wykonywanie pracy nauczyciela, w tym przygotowywanie się do zająć i
            dokształcanie, nie może przekraczać 40. Łącznie. Tak stanowi prawo, karta
            nauczyciela, a szkoła to nie firma prywatna i tego rodzaju ustalenia są
            przestrzegane
            Liczba godzin dydaktycznych wynosi maksymalnie 32! (średnio sporo mniej), czyli
            nauczyciel pracuje w szkole m-a-x-y-m-a-l-n-i-e 6 godzin dzienne ( najczęściej
            4), reszta etatowych przeznaczona jest na pracę w domu (sprawdzanie prac,
            przygotowywanie się do zajęć, dokształcanie). Nie pisz więc, że nauczyciel
            uczy dzieci przez 8 godzin, a kolejne godziny to praca w domu. Jeśli dorabiasz
            dodatkowymi lekcjami i korepetycjami – to już Twoja sprawa.
            Nauczyciel spędza w miejscu pracy znacznie mniej godzin niż przedstawiciel
            innej grupy zawodowej, często 2 razy mniej niż pracownicy firm prywatnych.
            Przy czym spora część osób nie będąca nauczycielami również przygotowuje się w
            domu do obowiązków zawodowych lub dokształca, tylko, że nie robi tego w ramach
            ustalonego etatu.
            Wykładowca akademicki również ma określoną liczbę zajęć i nie pracuje na jednej
            uczelni wykładając na 1 etacie przez 14 godzin, może równie dobrze pracować 2
            razy w tygodniu po dwie godzin, wieczorne zajęcia są traktowane jako dodatkowy
            etat lub praca dodatkowa lub po prostu hobby (i ja tak traktujęsmile)
            • yenna_m Re: dzieci pracowników oświaty 04.01.07, 00:18
              wieczorne zajecia moga tez byc traktowane jako koniecznosc, gdy masz wyrobic
              pensum albo nie ma wystarczajacej liczby pracownikow do obsadzenia zajec
              (czasem po prostu nie mozna odmowic, bo szef każą wink )

              to samo z obsadą zajec. Pracujesz tyle godzin dziennie, ile wynika Ci z planu
              sprzadzonego przez odpowiednia jednostke uczelni i naprawde czasami nie masz
              wyboru (ja nie mialam, miewam czesto, pomimo klopotow z krtania i wskazan nie
              przemeczania glosu maratony z 6-8 godzinnym gadaniem)

              Poza tym sorry, przy pracy naukowej nikogo nie interesuje, ile nauczyciel
              akademicki przeczywiscie pracuje. Nauczyciele akademiccy maja nienormowany czas
              pracy. Wlasnie dlatego, ze poza obowiazkami dydaktycznymi maja rowniez
              obowiazek pracy naukowej (a to nie zadne hop-siup).


              wolf, moj nick brzmi: yenna_m wink
              • yenna_m Re: dzieci pracowników oświaty 04.01.07, 00:21
                Acha, moje dzieci chodza do prywatnego przedszkola smile
                Jakos nie skusilam sie na publiczne, okoliczne wink
      • bazylea1 Re: dzieci pracowników oświaty 01.01.07, 18:27
        jskr1 napisała:

        > Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 15 lutego 1999 r.
        > w sprawie warunków i trybu przyjmowania uczniów do publicznych przedszkoli i
        > szkół oraz przechodzenia z jednych typów szkół do innych
        >
        > § 4
        > "Do przedszkoli publicznych w pierwszej kolejności powinny być przyjmowane
        > dzieci 6-letnie, dzieci matek lub ojców samotnie wychowujących dzieci, matek
        > lub ojców, wobec których orzeczono znaczny lub umiarkowany stopień
        > niepełnosprawności bądź całkowitą niezdolność do pracy albo niezdolność do
        > samodzielnej egzystencji na podstawie odrębnych przepisów, a także dzieci z
        > rodzin zastępczych."
        >
        > W dalszej kolejnosci obowiazuje regulamin wewnetrzny przedszkola i tutaj
        > przewaznie na pierwszym miejscu umieszcza sie dzieci pracownikow oswiaty,
        > dzieci obojga rodzicow pracujacych, zameldowanych na danym terenie i inne
        > kryteria. Nie jest to uregulowane przepisami ale chyba nadal obowiazuje w
        wielu
        >
        > przedszkolach.
        >

        w "moim" przeszkolu (dzielnica z nadmiarem dzieci w stosunku do miejsc) z tych
        pozaregulaminowych jest pierwszenstwo dla dzieci obojga rodziców pracujących i
        dla dzieci których starsze rodzenstwo chodzi juz do danego przedszkola. jesli
        chodzi o rodziców w oswiacie (moj mąż tez jest pracownikiem UW) pani dyrektor
        powiedziała ze to juz nie obowiązuje - widocznie taki punkt był wczesniej w
        rozporządzeniu a teraz go nie ma. natomiast na podaniu kazano zaznaczyc ze
        dziecko chodziło do żłobka - nie wiem czy to był punkt na plus ale zostało
        przyjęte bez żadnych "dodatkowych zabiegów"
    • ariana1 Re: dzieci pracowników oświaty 28.12.06, 17:59
      To co napisałam było, rzecz jasna, zjadliwą ironią. Erin, skoro pytasz poważnie
      kto miałby za to płacić, odpowiedz sobie (i nam) na pytanie kto płaci za
      darmowe bilety PKP kolejarzy i ich bliższej i dalszej rodziny, kto płaci za
      deputaty drewna dla leśników, za deputat węgla dla górników, za energię
      elektryczną dla pracowników energetyki, za darmowe rozmowy telefoniczne
      pracowników TP, za leczenie w lecznicach rządowych dygnitarzy i ich członków
      rodzin. Mało jeszcze? Odpowiem ci: ty za to płacisz. I ja płacę i wszyscy
      forumowicze. I to mnie najbardziej w@@@@!!! Bo jestem zdania, że WSZYSTKIE
      przywileje powinny być zlikwidowane. Bo na razie złodziejstwem jest to, że ja
      finansuję węgiel dla rodzin górniczych, którzy są wiecznie niezadowoleni, bo
      wiecznie im źle, a sama nie mam nic. Nauczycieli nikt nie żałuje jak są
      wywalani z pracy, nikt im nie funduje emerytur pomostowych ani zapomóg. Za to
      inne grupy zawodowe mają jak w raju. Złodziejskie państwo!
      • e_r_i_n Re: dzieci pracowników oświaty 28.12.06, 19:27
        ariana1 napisała:

        > To co napisałam było, rzecz jasna, zjadliwą ironią.

        Biję się w piersi, nie zinterpretowałam tego tak smile

        I zgadzam się z Tobą - wszelakie przywileje należy znieść. Wolę zachować 500 zł
        z pensji, niż oddać w postaci podatków,a z powrotem dostać 100 zł zasiłku,
        przywileju czy innego 'gratisu'.
        • yenna_m Re: dzieci pracowników oświaty 03.01.07, 01:14
          a ja mysle, ze nie powinno chodzic o ewentualne przywileje (znoszenie czy
          nadawanie)

          panstwo powinno dążyc, zeby kazdemu dziecku niezaleznie od tego, z jakiej
          rodzin pochodzi, zapewnic miejsce w przedszkolu. Czyli zeby to rpzedszkole
          bylo, jesli rodzice zdecyduja sie do niego poslac dziecko. I tyle.
          Tylko pytanie, czy w tym kraju mzna liczyc na tak drastyczna zmiane polityki
          prorodzinnej (bo zapewnienie dzieciom miejsca w przedszkolu to czesc takiej
          polityki, prawda?)
          • e_r_i_n Re: dzieci pracowników oświaty 04.01.07, 10:08
            yenna_m napisała:

            > panstwo powinno dążyc, zeby kazdemu dziecku niezaleznie od tego, z jakiej
            > rodzin pochodzi, zapewnic miejsce w przedszkolu. Czyli zeby to rpzedszkole
            > bylo, jesli rodzice zdecyduja sie do niego poslac dziecko. I tyle.

            Ale jak sobie wyobrazasz utrzymania przedszkoli dla wszystkich dzieci,
            niezaleznie, czy chodzic beda czy nie? Moim zdaniem bylyby to pieniadze
            wyrzucone w bloto, bo placiloby sie za utrzymanie zbyt wielu pomieszczeń,
            wynagrodzenie dodatkowego personelu. Moim zdaniem wystarczy, ze samorzady beda
            odpowiednio szybko reagowaly na zmiany sytuacji demograficznej, orientowaly
            sie, jakie jest w danym miejscu zapotrzebowanie na miejsca w przedszkolu.

            > Tylko pytanie, czy w tym kraju mzna liczyc na tak drastyczna zmiane polityki
            > prorodzinnej (bo zapewnienie dzieciom miejsca w przedszkolu to czesc takiej
            > polityki, prawda?)

            No raczej antyrodzinnej wink W koncu dziecko powinno byc z matką smile
            • yenna_m Re: dzieci pracowników oświaty 04.01.07, 23:47
              ewentualnie uruchamialy nowe grupy w przedszkolach w razie takiej potrzeby smile
              bo na pewno matki, ktore nie pracuja, rowniez chetnie by skorzystaly z
              mozliwosci poslania dziecka do przedszkola na powiedzmy 3-4 godziny dziennie. A
              takich mozliwosci, z powodu zwyczajnego braku miejsc z przedszkolach, nie ma.

              w sumie my z naszą edukacja przedszkolna to podobno zacofani jestesmy na tle
              Europy, gdzie edukacja tego typu jest powszechna
              i chyba do osiagniecia stanu powszechnosci takiej edukacji wartaloby dążyć (ale
              jakos trudno mi wyobrazic sobie Giertycha dążącego do takiego celu - no, moze
              zmiana zasad ewolucji, ale na bank nie dzialania majace na celu upowszechnienie
              edukacji przedszkolnej)
      • marysia191 do ariany 28.12.06, 20:01
        Chcę zdementować część podanych przez ciebie informacji.
        Mój mąż jest elektrykiem na PKP (dział energetyczny). Nie ma już od 8 czy 9 lat
        darmowych biletów na pociąg dla siebie i rodziny. Nigdy w życiu nie miał za
        darmo prądu, ani żadnych zniżek z tego tytułu, że pracuje w energetyce.

        Pozdrowienia od nauczycielki (też bez przywilejów).
    • lolinka2 Re: dzieci pracowników oświaty 28.12.06, 21:37
      kiedyś był, i na podstawie tegoż, nie odmówiono mi przyjęcia niespełna dwulatki
      do przedszkola w miejscowości gdzie nie było żłobka. tyle że pracowałam w
      gimnazjum smile)
      • gyokuro Re: dzieci pracowników oświaty 30.12.06, 00:46
        Ktoś napisał, że nauczyciele kończą pracę zwykle przed 16. W małych kameralnych
        szkołach (jak moja) najpóźniej o 16. Zajęcia obowiązkowe oczywiście. Są poza
        tym jeszcze kółka, konsultacje dla rodziców i masa innych rzeczy. Ale to jest
        mała szkoła. A w gimnazjum obok normą są lekcje do 17 z czymśtam, bo pracuje
        sie na dwie zmany. W liceum sama kończyłam o porach przeróżnych więc
        nauczyciele tam pracujący też. A mój mąż nauczyciel akademicki pracuje i do 20
        czasem.
        Przedszkole naszego syna czynne jest do 17, więc kiedy kończę o 16 odbiorę go
        bez problemu. Ale gdyby chodził do przedszkola daleko i musiałabym dojechać,
        miałabym problem - komunikacją miejską w godzinach szczytu byłoby ciężko. Bo
        prywatny samochód z naszymi dwiema nauczycielskimi pensjami możemy sobie z
        mężem najwyżej narysować...
        • yenna_m Re: dzieci pracowników oświaty 03.01.07, 01:16
          tez mam problem.
          w tym semestrze zajecia koncze grubo po 19.
          Przedszkole czynne do 18.
          A mąż często delegacyjny.

          Ale co zrobic - taki lajf.
        • wolf40 Re: dzieci pracowników oświaty 03.01.07, 23:25
          Bez urazy, nie bardzo rozumiem, czemu ma służyć Twoja wypowiedź.
          Duża część rodziców, odbiera swoje pociechy z przedszkoli sporadycznie,
          najczęściej robią to opiekunki albo, dziadkowie czy inni członkowie rodziny.
          Nieczęsto bowiem zdarzają się dni iż mogą sobie pozwolić na wyjście z pracy o
          godz. 16. W dużych miastach zazwyczaj pracuje się 10 godzin dziennie (mam na
          myśli wyłącznie czas spędzony w siedzibie nie dalszą pracę w domu)
        • wolf40 Re: dzieci pracowników oświaty 03.01.07, 23:31
          W małych kameralnych szkołach są nieco inne zarobki niż w państwowych
          placówkach, stawki nauczycieli akademickich również znacznie różnią się od
          tych, które oferowano 15 czy 20 lat temusmile
          Poza tym, zawsze możecie wynająć opiekunkę na 2-3 godziny dziennie, np. samotne
          matki, nie mając innej alternatywy, tak robiąsmile
          • yenna_m Re: dzieci pracowników oświaty 04.01.07, 00:27
            wolf, serio?
            patrz, w szkole wyzszej ucze, skonczylam 3 kierunki studiow, zarabian na reke
            1350 zetow smile
            rotfl smile

            wolf, wiesz, kazdy na pewno, jesli ma noz na gardle, jakos sobie poradzi - bo
            musi

            i znajdzie rozwiazanie sytuacji

            jednak moim zdaniem sytuacje, gdy dyskutujemy na temat, czy powinno istniec
            uprzywilejowanie jakiejs konkretnej grupy rodzicow przy przyznawianiu
            przedszkola uwazam za smutne swiadectwo braku polityki prorodzinnej.

            wiesz, nie jestem zwolennikiem uprzywilejowania w tym zakresie. Ale uwazam, ze
            pewne dobra (nazwijmy w ten sposob usluge edukacyjna, jaka jest mozliwosc
            korzystania z nauki w przedszkolu przez 3-6 latki) powinny byc powszechnie
            dostepne. A nie - jak obecnie - powinny byc towarem deficytowym, racjonowanym,
            z wyraznie wyodrebnioną grupą "uprzywilejowanych".

            Ino polityki prorodzinnej brak.
            I to naprawde smutne.
            • mkolaczynska Re: dzieci pracowników oświaty 04.01.07, 16:45
              ej mieszkasz we Wrocku I z trzema kierunkami studiów spoko znjdziesz lepiej
              płatną prace smile
              • yenna_m Re: dzieci pracowników oświaty 04.01.07, 23:49
                mozliwe
                ale do pewnego momentu mnie ta praca nawet cieszyla smile
                (teraz przeciwskazania zdrowotne i rzeczywiscie musze zmienic prace, bo choroby
                zawodowe sie przyplataly)
                • mkolaczynska Re: dzieci pracowników oświaty 05.01.07, 12:29
                  yenna_m napisała:

                  > mozliwe
                  > ale do pewnego momentu mnie ta praca nawet cieszyla smile
                  > (teraz przeciwskazania zdrowotne i rzeczywiscie musze zmienic prace, bo
                  choroby
                  >
                  > zawodowe sie przyplataly)
                  smile szczerze polecam bo zarobić to rzeczywiście można wiecej niż w szkole, tyle
                  że na nieco innych warunkach.
    • koszatka Re: dzieci pracowników oświaty 01.01.07, 14:21
      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Nie chciałam wywołać burzliwej dyskusji o tym,
      co sie komu należy, tylko po prostu dowiedzieć się, jakie są fakty, czy taki
      przepis faktycznie istnieje, czy nie. Dodając swój głos do debaty: mam
      jednoosobową działalność gospodarczą bez żadnych przywilejów, nieregularne
      godziny pracy i Męża, który potrafi być na uczelni do 21.00. Obydwoje zajmujemy
      się z powołania uczeniem innych ludzi. Mam nadzieję, że - z przywilejem czy bez
      - moje dziecko dostanie się jednak do przedszkola z mądrze prowadzonym programem
      edukacyjnym. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie. Koszatka
      • jolusia20 Re: dzieci pracowników oświaty 04.01.07, 13:10
        Ja tez nie mam przywilejów i tez jestem przeciwna przywilejom dla pracowników
        oswiaty, zwłaszcza biorąc pod uwage ich czas pracy.
        • ariana1 Re: dzieci pracowników oświaty 04.01.07, 14:59
          No nie! Następna co się czepia czasu pracy nauczycieli. Kobieto, przeczytaj
          sobie dokładnie wypowiedzi powyżej i zrozumiesz, że czas pracy nauczyciela to
          nie jest 18 godzin, tylko znacznie więcej. A poza tym pensję przelicza się też
          na odpowiedzialność a nie na czas pracy. Ja nie siedzę przez 4 godziny na
          tyłku, kiwając palcem w bucie, tylko PRACUJĘ, w przeciwieństwie do niektórych,
          którzy tylko CHODZĄ DO PRACY.
          • jolusia20 Re: dzieci pracowników oświaty 04.01.07, 15:41
            no i co na ten czas przygotowań tez oddajesz dziecko do przedszkola? wiesz ze
            sa jeszcze bardziej dopowiedzialne zawody niz nauczyciel, a zreszta nie chce
            sie kłocic ale chyba sama przyznasz ze niektórzy nauczyciele nie przykładaja
            sie do pracy, wiem ze to sa tylko niektórzy ale sa i tacy
            Zreszta 18 godzin pracy to ile mozna sie do nich przygotowywac
            a w innych zawodach chociaz masz 40 godzin to czesto trzeba po godzinach
            zosatwac, u niektórych to norma
            Ja na szczescie nie musze codziennie zostawac ale czasem musze uczestniczyc w
            jakichs oficjalnych spotkaniach a to najczesciej w soboty albo w niedziele,
            czasem u siebie organizujemy a to znowu ok 18, wiec nie mow ze nauczyciele maja
            ciezko
            • ariana1 Re: dzieci pracowników oświaty 04.01.07, 20:32
              Nic nie rozumiesz, szkoda mi z tobą dyskutować. A że niektórzy nauczyciele nie
              przykładają się do pracy, to się nie dziw. Za 1000 zł netto, to się nie chce
              żył wypruwać. A poza tym jakie są te "bardziej odpowiedzialne zawody"?? Poseł
              na sejm? A może energetyk? Bo oprócz nauczycieli, jeszcze tylko lekarz i
              policjant jest odpowiedzialnym zawodem, wg mnie. Nie pracujesz w tym zawodzie,
              nie rozumiesz wysiłku fizycznego i stresu jaki się wkłada do pracy. Wyobraź
              sobie, że jednak trzeba się przygotować nawet do tych 18 godzin pracy. Poza tym
              dekoracje, przygotowania dzieci do występów itp. Pisała o tym dziewczyna wyżej.
              Nie chce ci się czytać, nie rozumiemy się. Nie będę z tobą dyskutowała, bo
              szkoda czasu.
              • jagoda2 Re: dzieci pracowników oświaty 04.01.07, 21:51
                To prawda - nie znam osoby nie pracującej w zawodzie nauczyciela, która
                potrafiłaby zrozumieć, że praca ta nie ogranicza się tylko do wyrobienia
                tygodniowego pensum dydaktycznego. Pomijam, że jest mnóstwo nauczycieli, którzy
                pracują nawet po 30 godzin tygodniowo (nie wspominając o weekendach na studiach
                zaocznych), a to naprawdę dużo, jeśli się prawie non stop mówi i wciąż się
                myśli, co się mówi. Pomijam, że człowiek zawsze musi być w formie, bo stoi
                przed grupą ludzi, a nie siedzi przed monitorem lub nad papierami, którym jest
                zupełnie obojętne, jak się dzisiaj czujesz, jak wyglądasz i czy aby głos nie
                odmawia Ci posłuszeństwa.
                O pracy, która ma miejsce w domu nauczyciela, poświęconej przygotowaniu się do
                pracy (a więc do prowadzenia zajęć) nie będę nawet wspominać, bo z własnego
                doświadczenia wiem, że to wykracza poza możliwości percepcji osób, które w tym
                zawodzie nie pracują lub nie mają męża czy żony nauczyciela.
                Natomiast uważam, że argument typu: "za 1000 zł netto, to się nie chce żył
                wypruwać" jest nie do przyjęcia i źle świadczy o mentalnym podejściu do zawodu.
                Abstrahując od tego, że zarobki na poziomie 1000 zł są poniżej ludzkiej
                godności dla każdej uczciwie pracującej osoby.
                Jagoda
                • jolusia20 Re: dzieci pracowników oświaty 05.01.07, 11:00
                  No ale co to ma wspolnego z przedszkolem chyba anwet z tymi przygotowaniami nie
                  wyjdzie wam wiecej niz 40 godzin tygodniowo pracy wiec dlaczego miałybyscie
                  miec przywileje???????
                  Pisanie ze nikt tego nie rozumie poza nauczycielami jest tendencyjne bo np. ja
                  to rozumiem ale nie uwazam ze macie wiecej pracy niz ktos na pełnym etacie.
                  A juz porownywanie tej pracy do pracy lekarza to troche przesada. Do co pracy
                  posłów, owszem uwazam ze to bardzo odpowiedzialna praca, ale nikt poza posłem
                  nie potrafi tego zrozumiec. Zwłaszcza jesli ktos informacje na temat ich opracy
                  czerpie z prasy. Akurat Ci posłowie których ja znam podchodza bardzo
                  odpowiedzialnie do pracy. A co do odpowiedzialności nauczyciela, nie
                  generalizuję, ale sa takie sytaucje, że nauczyciel ma wszystko gzdies a mowi
                  sie ze uczniowuie sie nie przykładają.
                  Co do pensji, no coż...
                  Sami sobie wybraliscie ten zawod i przeciez kazdy wie ile sie tam zarabia.
                  Zresztą wiadomo ze nie am drugiej takiej grupy zawodowej która tak by narzekała.
                  ja tez mam uprawnienia do uczenia w szkole ale nie chce narzekac tak jak Wy
                  wiec pracuje gdzie indziej

                  • yenna_m Re: dzieci pracowników oświaty 05.01.07, 11:05
                    jolusia, ludzie w szkolach roznych rzeczy uczą.
                    Niekoniecznie biologii. Ale na przyklad rachunkowości, prawa czy przedmiotow
                    wybitnie technicznych i nformatycznych, gdzie wiedza w tempie zastraszajacym
                    sie zmienia. I trza sie jak wszędzie dokształcać.
                    Plus do tego upierdliwosc wychodowania sobie wysiłkowych guzów w krtani (taka
                    choroba zawodowa, niezbt miła - rozumiem, ze choroby zawodowe to nie tylko
                    przypadlosc oswiaty; jednak gdyby praca byla lekka, latwa i przyjemna to bylby
                    tlum chetnych do roboty w oswiacie - a jednak tego tlumu jakos nie widze...)
              • mkolaczynska Re: dzieci pracowników oświaty 05.01.07, 12:36
                ariana1 napisała:

                > Nic nie rozumiesz, szkoda mi z tobą dyskutować. A że niektórzy nauczyciele
                nie
                > przykładają się do pracy, to się nie dziw. Za 1000 zł netto, to się nie chce
                > żył wypruwać. A poza tym jakie są te "bardziej odpowiedzialne zawody"?? Poseł
                > na sejm? A może energetyk? Bo oprócz nauczycieli, jeszcze tylko lekarz i
                > policjant jest odpowiedzialnym zawodem, wg mnie.
                A maszynista pociągu????? a górnik?
                a człowiek oceniający twoją cytologie??
                a instrumentariszka podczas operacji wszczepu pniowego? a technik podczas
                takiej operacji?

                Wyobraź
                > sobie, że jednak trzeba się przygotować nawet do tych 8-10 godzin pracy.

                i to bynajmniej nie są żadne dekoracje które możesz sobie krzywo powycinać i
                nikt ci od tego nie padnie.
                • gyokuro Re: dzieci pracowników oświaty 05.01.07, 19:59
                  No ten maszynista pociągu to jednak przesada. Włacxza się pociąg i się jedzie.
                  Co minutę trzeba przycisnąć guzik (tzw. czuwak), żeby było wiadomo, że nie
                  śpisz, albo że nic Ci się nie stało. JAk nie przyciśniesz, wszystko zaczyna wyć
                  (więc jak przysypiasz to sie obudzisz). Jak coś się stało i mimo to nie
                  przyciśniesz, pociąg zaczyna hamować i staje. Owszem, trzeba patrzeć na światła
                  na semaforach i się do nich stosować (np. stanąć, albo zmniejszyć prędkość). I
                  zatrzymywac się na stacjach. Poza tym pociąg sam jedzie - zwykle ma
                  pierwszeństwo, albo zwrotnice tak poustawiane, że nic się nie stanie. A jak
                  ktos leży Ci na torach, to choćbyś na głowie stanęła i tak pociągu nie
                  zatrzymasz, bo za ciężki jest i siła bezwładności za duża...
                  Za to kontroler lotu to jest dopiero obciążająca praca, szczególnie na dużych
                  lotniskach i w ruchliwych korytarzach powietrznych...
                  Pozdrawiam
                  • mkolaczynska Re: dzieci pracowników oświaty 05.01.07, 20:28
                    to czemu czasem się wykoleja pociąg sam jedzie znaczy że po torach niby??????
                    A kierowca autobusu? spawacz rur w których będzie gaz?
    • ariana1 dla jasności 05.01.07, 21:30
      Jestem za zlikwidowaniem przywilejów WSZYSTKICH grup zawodowych. I niech każdy
      sobie radzi sam.
      • gyokuro Re: dla jasności 05.01.07, 22:05
        To marzenie ściętej głowysmile
        Ale ja też tak uważam...
    • kanna Sprawdź zasady rekrutacji 06.01.07, 18:11
      ... np, na stronie dzielnicy. tam bedzie wszystko napisane. W zeszłym roku na
      tarchominie (W-wa) dzieci pracowników oswiaty były uprzywilejowane, oczywiscie
      najpierw mataki samotne itp., ale oswiata tez się gdzies na koncu "listy
      uprzywilejowanych" załapywała.
      '
      pozd. Ania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka