Dodaj do ulubionych

Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...?

25.01.08, 00:36
Witam,
Jestem nauczycielem w jednym z prywatnych przedszkoli. I mam ogromny moralny dylemat, czy nie zmienić pracy.
Przedszkole jest w jednym z miast wojewódzkich. Rodzice płacą czesne prawie 900 zł. Do tego muszą dać jeszcze kasę na podręczniki, jak jest jakaś wycieczka też dopłacają, Za prezenty na Mikołaja, I dodatkowe zajęcia popołudniowe ( szachy, sztuki walki)oraz logopedę muszą też osobno zapłacić. W przedszkolu rzeczywiście dużo się dzieje, w każdym tygodniu są jakieś spotkania , dodatkowe zajęcia lub teatrzyki, 2 x w roku wycieczka, wyjście do kina, angielski.
Opieka jest świetna , nauczycielki są naprawdę oddane pracy. Ale niestety mało zarabiają. Dostają najniższą krajową i niecałe drugie więcej „do ręki”. Pracują po 8 godzin dziennie, czasem więcej.
Niestety niektóre nie mają mgr, choć są na studiach, ale pani dyrektor rodziców informuje ogólnie, że wszyscy są po wyższych studiach.
Najbardziej boli oszczędzanie na wszystkim. Na jedzeniu również. Nie znam szczegółów, kucharki się skarżą, że muszą na wszystkim oszczędzać. Dzieci nie dostają do kanapek prawdziwego masła, tylko margarynę w kubeczkach. Słowo wędlinka, które widnieje w jadłospisie to zwykła szynka z puszki,czasem mielonka, 2 cm2 sałaty, nie widziałam pomidora lub ogórka ( choć zimą to może i dobrze). Zupy w przerażającej większość z proszku( drugie dania są bardzo smaczne). Mam wrażenie, że w weekendy jest przykręcane ogrzewanie, bo w poniedziałki rano jest zawsze zimniej.
Zdarzyło mi się, że właściciel wszedł na chwilę na zajęcia i bez zapytania mnie zgasił połowę światła.
Zaczynam się zastanawiać, czy nie szukać innej pracy, choć było by mi trudno, bo zżyłam się z dziećmi. Nie mogę jednak patrzeć jak z roku na rok jest gorzej. A pani dyrektor, która miała naprawdę niezły pomysł na prowadzenie przedszkola, chyba zatraciła w nawale pracy granicę co można, a czego nie.
Przedszkole jest na nowym osiedlu, gdzie jest niedosyt takich placówek, więc ma dużo chętnych.
Czy mamy, gdybyście wiedziały, że dziecko ma dobrą opiekę wychowawców niestety słabo opłacanych, ale zbijane są na nim pieniądze , zabrałybyście dziecko? Jak widać po moim mailu, ja jestem rozgoryczona słabą płacą, choć staram się ,żeby na dzieciach to się nie odbijało, to coraz częściej się łapię, że mi się nie chce.
Przepraszam, że pytam. Nie ukrywam, że robię to na Internecie anonimowo, bo nie chciałabym zaszkodzić koleżankom. Ale coś we mnie się buntuje. Ja mogę zawsze odejść, a dzieci?
Co byście mamy zrobiły, gdybyście się o takich kwiatkach dowiedziały?
Pytam, bo nie tylko gorycz przeze mnie przemawia. Nie chciałabym, żeby na moich dzieciach oszczędzano tak po cichu, skoro ja wybulam niezła kasę na to, żeby jemu było jak najlepiej.
Powiedzieć o tym rodzicom? Czy się po prostu wycofać?
Rozmowa z moim pracodawcą niewiele da, bo zasłania się, że dzieci często chorują, i ona i tak nie ma kasy ( z około 100 dzieci?)
maniutka
Obserwuj wątek
    • hanna26 Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 25.01.08, 01:33
      Ja na pewno natychmiast zabrałabym moje dziecko, gdybym dowiedziała się, że dostaje margarynę zamiast masła, zupy w proszku i "wędlinę" z puszki. Moje dziecko też chodzi do prywatnego przedszkola, płacę 500 zł za wszystko (żadnych dodatkowych kosztów), jedzenie znakomite.

      Ale dziwię sie, że w tym wypadku rodzice nie wiedzą o tych oszczędnościach. Tzn. o płacach trudno, żeby wiedzieli, ale już o żywności chyba powinni. Moja córka chętnie opowiada, co było do jedzenia, sama też widzę, gdy ją odbieram o różnych porach. Bardzo często i długo rozmawiam z siostrami-wychowawczyniami (przedszkole katolickie) i wydaje mi sie, że o niektórychj rzeczach naprawdę trudno, żeby rodzice nie wiedzieli - jeżeli naprawdę chcą się dowiedzieć.

      Szkoda by było - przede wszystkim ze względu na dzieci, gdybyś odeszła. Dziwie się, że np. w sprawach żywności nikt jeszcze nie interewniował. Przecież są różne komisje sprawdzające itd. U nas np. byłam świadkiem chyba ze dwa razy wizytacji, pani (nie wiem - kuratorium, sanepid?) sprawdzała warunki lokalowe, jedzenie w kuchni itd.
      Nie wiem, co bym zrobiła na Twoim miejscu, żal mi tych dzieciaków.
      Pozdrawiam ciepło.
      • maniutka1234 Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 25.01.08, 02:04
        To może dodam, że przedszkole jest odnowione, są duże sale. Naprawdę z zewnątrz robi wrażenie. Są ładnie udekorowane sale, okna z pięknymi kolorowymi rysunkami. Jest bardzo dużo zabawek. Jest naprawdę czysto i kolorowo. Na podwórku są bezpieczne drabinki i huśtawki i piaskownica z czystym piaskiem.
        Chciałabym podkreślić, że sama opieka jest naprawdę dobra, i dzieci są zadowolone. Nie każde dziecko zwróci uwagę na to co je. Mnie męczy to nadmierne oszczędzanie, gaszenie światła, przykręcanie kaloryferów. Żeby było jasne nie uważam, że oszczędzanie jest złe. Po prostu razi mnie to o czym napisałam w popryednim pođcie. I boli, że koleżanki bojąc się straty pracy godzą na takie warunki finansowe. Ja poniekąd też, ale mam inne źródło dochodów. Pracuję, bo zawsze chciałam być „przedszkolanka”.
        Bywały kontrole w przedszkolu, ale w papierach wszystko jest Oki. I jakoś tak jest, że o tych kontrolach zawsze wcześniej wiadomo i wszystko jest porobione przed przyjazdem kontrolerów.
        maniutka
        • mama007 Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 25.01.08, 07:42
          a nie mozesz zbuntowac tam kogos jeszcze oprocz Ciebie i rzadac na
          pismie, zeby wlasciciel placowki zmienil warunki Waszej pracy?
          wszystko jawnie, z powiadomieniem rodzicow.
          jakie macie kontakty z rodzicami? jesli jestescie dobrymi
          nauczycielami to na pewno sa dobre, wiec najpierw porozmawiac po
          cichu z rodzicami, a potem oficjalnie z 'gora' majac poparcie
          rodzicow.
          • grzalka Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 25.01.08, 08:33
            gaszenia światła i przykręcania kaloryferów bym się pewnie nie
            czepiała, jak chłodniej to zdrowiej, a światło często pali się
            niepotrzebnie

            bardziej by mnie te zupy w proszku ruszyły, bo to świństwo straszne

            no i pensje- jak bym płaciła 1000 zł za przedszkole, to
            spodziewałabym się dobrze opłacanych nauczycieli- marna pensja
            zawsze prędzej czy później rodzi frustrację, sfrustrowany nauczyciel
            w przedszkolu to coś, czego najbardziej bym się obawiała
            • pompompom Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 27.01.08, 11:57
              Oszczędzanie wody, światła w granicach rozsądku jest ok!
              Płacenie drugiej pensji pod stołem już nie jest ok.
              Oszukiwanie maluszków na jedzeniu też nie ok.
              Oszukiwanie rodziców, że wychowawcy mają wyższe wykształcenie
              kierunkowe, a takiego de facto jeszcze nie mają też nie jest ok
              (rodzice w tym przypadku m. in. za to płacą).

              3 : 1 smile.
              • pompompom Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 27.01.08, 11:59
                I zbyt niskie pensje też nie są ok, i to "pod stołem" niczego nie
                rozwiązuje i jest oszustwem podatkowym.
                • koniak.2 Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 20.12.08, 23:19
                  Jak byłyście przyjmowane do pracy (mówię o nauczycielkach) to jakoś
                  wam nie przeszkadzało że dostajecie pod stołem. Inaczej przecież
                  byście nie przyjęły pracy. To czego się teraz czepiacie??To jest na
                  wasze własne życzenie. A skarżenie się rodzicom na właścicieli to
                  już jest chore. Gdyby nie ci "nie dobrzy" właściciele to wy byście
                  nie miały pracy, dzieci przedszkola a mamy zamiast iśc do pracy by
                  siedziały w domu z dzieckiem i każdemu by się żyło gorzej.

                  Ludzie zastanówcie się co wyprawiacie.
                  • lilithia13 Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 18.08.13, 16:34
                    Czyżby jakiś zbulwersowany "Właściciel" jakiegoś Przybytku właśnie poczuł ukłucie prawdy?
                    Nie sądzę, że tej Pani głównie chodzi o dostawanie części wypłaty "pod stołem", "orzesz jak możesz" jak to mówią. Możesz zarobić tak, cokolwiek, lub siedzieć na tyłku w domu i nie zarabiać wcale. Jak Pani napisała, ma też inny dochód. Jej raczej chodzi o to, jak można prowadzić przedszkole, żłobek czy jakąkolwiek inną instytucję dla dzieci i im szkodzić takim za przeproszeniem szitem jak np zupa w proszku!!!. To co robi właściciel jest karygodne i bezczelne!
          • justi54 Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 25.01.08, 08:40
            To co piszesz o oszczędzaniu ba OKRADANIU dzieci z jedzenia to
            skandal. Czy Wy tam macie Radę Rodziców, co robi pani przewodnicząca
            jeśli takowa jest? Polecam szczerą rozmowę z rodzicami, którzy sami
            powinni zdecydować czy chcą by ich dzieci były za 900,00 zł
            miesięcznie karmione zupkami z paczki i margaryną. Co do wizyt
            Sanepidu, które są ale zawsze "zapowiedziane". Być może istnieje
            jakiś układ. Przedszkole ma obowiązek przechowywania próbek każdego
            posiłku przez chyba 3 dni to w przypadku podejrzenia jakiegoś
            zatrucia. Chyba badania są w stanie wykazać pseudozdrowy skład
            waszych posiłków.
            Teraz jako rodzic przedszkolaka napiszę Ci co ja bym zrobiła po
            usłyszeniu prawdy z ust nauczycielki.
            1. Natychmiastowe oficjalne doniesienia do prokuratury (mam do tego
            prawo)o zbadanie sprawy z podejrzeniem prowadzenia nielegalnych
            praktyk - oszustw przy żywieniu dzieci.
            2. Pismo z opisem całej sytuacji do najbardziej poczytnej gazety w
            mieście.
            Ale ja to ja, niczego się nie boję a jeśli chodzi o dzieci i jak
            widzę wyrządzanie im krzywdy to wręcz furiatka jestem. Wiesz ja
            potwornie upierdliwym rodzicem jestem, ale jak przdszkle potrzbuje
            pomocy to pierwsza jestem i to zawsze.
      • mazur1410 Prawda! 25.01.08, 21:16
        pracowałam kiedys zaraz po studiach w prestizowym przedszkolu na
        ochocie.zrezygnowalam,gdyz nie czulam sie najlepiej w tym zawodzie.
        ale faktycznie tak jest:
        -wszystko robione jest pod rodzicow,bo to na nich sie zarabia
        np.
        -obiady z cateringu /jak za mało to do zupy wody sie dolewa/
        -na kadrze najlepiej zeby jak najmniej stracic ,wiec sa sami /badz w wiekszosci
        studenci/nie chce nikogo obrazic/
        -podwieczorki ,sniadanka-wszystko to co najtansze byleby sie oplacalo
        -rodzic ma byc zadowolony i by polecal placowke dalej
        -piekne wnetrza,kolory,bardzo duzo zajec dodatkowych, z ktorych rodzice i tak
        zostana rozliczeni
        -jesli drugie sniadanko to owoce-to tez wyliczone,a przeciez gruszki czy
        jablka,czy marchewka nie sa drogie
        co jak co ale na dzieciach nie ma co oszczedzac.


        wspolpracuje z przedszkolami,ale drodzy rodzice niech Was wnetrze przedszkola i
        przemila pani dyrektor ,ktora chodzi za wami i wszystko zachwala nie zmyli
        faktycznym obrazem.
        zapytajcie sie o osiagniecia,o program,o to co Wasza pociecha wyniesie z
        przedszkola.bo zabawki to nie wszystko.
        nadmiar zajec to tez nie jest to.
        czy dziecko ma czas na zdobywanie nowych umiejetnosci i najwazniejsze czas na
        zabawe.
    • krwawakornelia Powinnyscie porozmawiac z rada rodzicow. 25.01.08, 09:51
      przedszkole jest prywatne?
      Napewno przynajmniej w sprawie zywienia da sie cos zrobic. no i jest
      jeszcze inspekcja pracy.
    • przeciwcialo Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 25.01.08, 09:59
      I oni to jedzenie z torebek dla sanepidu zostawiają?
      Cos mi sie wierzyc nie chce.
      A zarobki w sumie to ile- bo czesc legalnie a czesc do reki czyli na
      czarno.
      • justi54 Re: przeciwciało 25.01.08, 10:07
        Jedzienie musi zostać w opisanych słoikach takie są przepisy. A że
        gotują smakowe i odżywcze świństwa choć formalnie nie trujące to już
        inna sprawa.
        • przeciwcialo Re: przeciwciało 25.01.08, 10:16
          No ale zupa z torebki nijak sie ma do dekadowych jadłospisów i
          wymogów zywieniowych.
          Wiec chyba w słoiczkach mają zestaw domowy dla sanepidu a dla dzieci
          zupe z torebki?
          No nie moge uwierzyc, bo musza miec jakies rachunki z zakupów
          produktów do kuchni. Jakies jadłospisy.
          • justi54 Re: przeciwciało 25.01.08, 10:43
            Rachunki można zwyczajnie załatwić i pewnie tak robią. Albo kupują
            chłam typu mielonka, martadela a na fakturze jest np polędwica
            sopocka. W jadłospisie do wiadomości rodziców jest napisane szynka a
            w rzeczywistości są to jakieś świństwa. Jeśli panie podają coś
            własnej roboty np cisto - wypiek własny to zawsze jest to
            wyszczególnione w jadłospisie umieszczonym przy szatni.
            P.S. Opiszę Ci osobną lodówkę z próbkami produktów w naszym
            przedszkolu. Każdy posiłek ląduje w słoiku lub jest inaczej
            zabezpieczony i opisany. Jest data, zawartość, opis czy to
            śniadanie, drugie śniadanie, obiad. Są też do tego jakieś karty,
            które się wypełnia, ale nie wiem dokładnie czy to przepisy nakazują
            czy przezorność pań.
            • przeciwcialo Re: przeciwciało 25.01.08, 11:14
              No w naszym przedszkolu tez tak jest.
              W sumie nie wiem dlaczego autorka postu milczy. Nauczycielek
              przedszkolnych szukają wszedzie. Z praca nie miałaby problemów.
              Parę instytucji poruszyc mogłaby spokojnie.
              • justi54 Re: przeciwciało 25.01.08, 12:38
                Autorka pierwszy post napisała po północy a drugi jeszcze później.
                Teraz chyba jest w pracy. Może się do nas odezwie po powrocie.
    • caned Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 25.01.08, 11:34
      Maniutka1234 napisałam do Ciebie na maila, odpowiesz mi?
      • maniutka1234 Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 25.01.08, 21:04
        Witam,
        Tak to prawda byłam w pracy , a pisałam w nocy, bo rzeczywiście spać nie mogę.
        Niestety nie jest tak łatwo otwarcie iść i powiedzieć o wszystkim rodzicom. Mogę
        zaszkodzić nie tyle sobie, co innym koleżankom, które, jak wcześniej pisałam po
        prostu boją sie stracić nagle pracę.
        Dlatego na razie milczę. Choć jak widać bardzo mnie to gryzie. Zaczęłam się
        rozglądać za inną praca. Też nie chcę odchodzić z dnia na dzień, przynajmniej
        skończyć do czerwca. Dzieci bardzo przeżywają odejście nauczycieli. Z tym,że
        jeśli mnie się rodzice by zapytali dlaczego odchodzę, gdy rzeczywiście do tego
        dojdzie, to wtedy powiem,że z powodu zarobków.

        Na razie szykuję sie na rozmowę w sprawie swojego wynagrodzenia.Rozmawiałam z
        innym dziewczynami, ale się boją, wiem tylko,że jedna z pań do pomocy chce
        zrezygnować. Była taka sytuacja,że pracowała w jednym miesiącu za dwie, grosza
        za to nie dostała, a potem 2 dni zachorowała, to jej pani dyrektor odliczyła.
        Nie wiem, gryzę się, bo gdy poznawałam dyrekcję była naprawdę OKI, a teraz
        sprawdza się ,że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

        W przedszkolu nie ma Rady Rodziców, myślę,że nie mieliby rodzice na to czasu.,
        zresztą chyba moja pracodawczyni, niechętnie się do tego odnosiła .

        Co do ostrych działań, to trzeba mieć na to siły, i środki ( kontakty, itp), ja
        mam rodzinę, własne dzieci), i tak dużo robię. Po prostu nie czuję się
        przynajmniej teraz na siłach,żeby pisać do gazet czy prokuratury.
        Dzieci dostają dobre jedzenie, ale tylko dzięki paniom kucharkom, które się
        bardzo starają, ale widzę, że im się też nie chce. ( słoiczki są oczywiście,to
        dla Sanepidu).
        Przejrzałam posty na rożnych forach i widzę,że słabe zarobki, i duża rotacja
        nauczycieli z tego powodu , jest dość duża.
        Jestem naprawdę zdegustowana. Nie chodzi mi o nie wiem jakie wynagrodzenie.
        Umowa była,że dostaję z lekką górką, pod stołem, na co się godziłam, bo wtedy
        nie miałam wyjścia,a pani dyr., płaci za ,mnie mniejszy podatek. Jakiś czas
        temu, to była prawie druga pensja.
        Po tym jak kilka razy najmniejsza pensja wzrastała dostawałam ją tylko na
        papierze, to się okazuje,że dostaję tylko trochę więcej, bo niezmiennie ta sama
        kwota.
        W innych przedszkolach są organizowane kursy, szkolenia, ja sie muszę sama o nie
        starać. Nawet kupuję sama toner do swojej drukarki ostatnio,jak drukuję pomoce,
        bo limit dla siebie podobno wyczerpałam, a toner kosztuje.
        Smutne to co pisze, ale niestety prawdziwe.
        Dziś rozmawiałam z osoba najdłużej tu pracującą, które zaczynała jak był to
        klubik osiedlowy, mówiła,że było inaczej.
        A dlaczego rodzice nie widzą- bo moja pracodawczyni jest osobą bardzo
        elokwentną, ładnie umie mówić, zachęcać, jest w rozmowie bardzo przyjemna. To
        takie ładne opakowanie się zrobiło, ale niestety produkt w środku zaczyna się psuć.
        Myślę,że najlepiej byłoby porozmawiać z nią szczerze, ale to musi cały personel,
        a tak się nie da, bo ma zatrudnione osoby z rodziny i one się wyłamią.
        Zresztą to też jest dodatkowy zgrzyt, no bo ile im daje z górką?
        Dopóki pracowaliśmy z 30 dzieci, ( acha tamta kwota płacy była ustalana do
        mniejszej ilości dzieci), a teraz jest ponad 3 razy więcej. W grupach było też
        mniej dzieci, po remoncie można było przyjąć więcej.
        jeśli przeczyta mnie jakaś nauczycielka, to proszę o kontakt, bo może umiała
        taką sytuację rozwiązać. Ja na razie pomysłu nie mam.
        Acha i dziękuję serdecznie za wszystkim wypowiedzi. Są one dla mnie cenne, bo
        otwierają oczy na różne aspekty tej sytuacji.
        Maniutka
        • agamamajana Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 26.01.08, 08:27
          Eh jak mnie złości brak dobrego nadzoru nad prywatnymi placówkami. Miałam do czynienia z dwiema - wykwalifikowanej przedszkolanki tam nie było, same studiujące zaocznie "małolaty". Rotacja kadry w drugim przedszkolu też mnie zszokowała. Na pewno są dobre prywatne przedszkola, ale sądzę, że jest ich niewiele. Tam gdzie wszystko rozbija się kasę, a przecież prywatne przedszkole to zwyczajna mająca zarabiać firma, czasem dobro dzieciaków znika z horyzontu.
          Wiem, że maniutka boisz się rozmowy z pracodawcą, ale nie masz wyjścia.
        • justi54 Re: kochana maniutko 28.01.08, 08:17
          Piszę kochana bo jesteś wspaniałą nauczycielką. Z twoich postów
          wynika jak bardzo dobro dzieci leży Ci na sercu. Chciałabyś by
          wszystko było OK i szczęśliwe dzieci i zadowoleni rodzice no i wasze
          zaobki na przyzwoitem poziomie. Masz ogromne poczucie
          sprawiedliwości i stąd wyrzuty sumienie i kłopoty ze snem.
          Napisałaś, że dzieci bardzo przeżywają odejście nauczycielki i to w
          środku roku szkonego i chcesz pracować do końca czerwca.
          Jednocześnie podziwiam Cię bo dla mnie to bohaterstwo, ale czy Ty to
          wytrzymasz?
          P.S. Gdyby to na mnie trafiło to wystarczyłoby jedno słówko z twojej
          strony a ja jako matka przedszkolaka i czołowa aktywistka i
          przewodniczaca RR wszytkim bym się zajęła. Ty nic nie musiałabyś
          robić, pani dyrektor miałaby ze mną piekło i kłopoty z naborem
          dzieci do przedszkola. Już ja potrafię zrobić odpowiednią "reklamę"
          oj potrafię.
          • bajaderka36 Re: kochana maniutko 09.04.11, 14:08
            justi54 napisała:

            > Piszę kochana bo jesteś wspaniałą nauczycielką.
            Też tak myślę!
    • niuniu11 Re: kochana maniutko 02.02.08, 19:04
      No to i ja się pod tym pospisać muszę sad to bardzo boli, że pracując
      w takim miejscu (prywatne przedszkole w Stolicy) trzeba patrzec
      i "godzić się" na takie rzeczy. Mnie dobija najbardziej ta
      oszczędność na jedzeniu i wykształcenie owych "nauczycielek".
      Rodzice proście na 1zebraniu o pokazanie kopii dyplomu nauczyciela!
      Macie do tego prawo, ta osoba zajmuje się waszym dzieckiem cały
      dzień. Boli to bardzo - marzę o założeniu takiego przedszkola, które
      grałoby "fair" wobec rodziców i DZIECI !!! Bo moim zdaniem wystarczy
      chcieć. A uczciwośc popłaca... pieniadze szczęścia nie dają smile
      Pozdrawiam wszystkich rodziców ... oraz osoby w podobnej sytuacji co
      ja sad
      • koniak.2 Re: kochana maniutko 20.12.08, 23:25
        To teraz droga niuniu11 zostaje kwestia tego czy jest to przedszkole
        czy akademia lub jakiś tam klubik. Bo co z tego że rodzice poproszą
        o kopię dyplomu skoro w akademiach i klubach żeby być wychowawcą
        wcale nie trzeba mieć dyplomu, wymagania co do wykształcenia są
        tylko w przedszkolach statutuowych podlegających pod kuratorium!!!!!
    • g0sik Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 03.02.08, 20:40
      Oczekiwanie, że rodzice będą walczyć o pensje nauczycielek uważam za
      mocno naiwne. Nie, nie zabrałabym dziecka z placówki tylko dlatego,
      że jego wychowawca uważa, że zbyt mało zarabia. W dodatku jeśli
      byłaby to nauczycielka w trakcie studiów oszukująca rodziców, że ma
      dyplom. Oddzielną kwestią jest oszczędzanie na jedzeniu, nie bardzo
      wierzę, że rodzice nie są w stanie niczego zauważyć...Autorce wątku
      proponuje aby sama nauczyła się walczyć o swoje i nie czekała, że
      podwyżkę załatwią jej rodzice wychowanków....

      • choinkowa2006 Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 09.02.08, 19:44
        Glupia rada...
        • mariwu Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 11.02.08, 10:14
          choinkowa2006 napisała:

          > Glupia rada...

          Z całym szacunkiem: dlaczego głupia?
          Propozycja, żeby pracownik SAM poprosił pracodawcę o podwyżkę wydaje
          się całkiem sensowna.
          Dużo bardziej skomplikowaną i dziwaczną rzeczą jest docieranie do
          pracodawcy drogą okrężną, za pośrednictwem rodziców. Logiczne wydaje
          się, że właściciel zaproponowałby wtedy rodzicom podniesienie
          czesnego (skoro walczą o podwyżkę pensji dla kadry).

          Skarżąca się na niskie pobory nauczycielka nie pisze przecież o
          przedszkolu źle. Mówi o tym, że przedszkole jest dobrze wyposażone,
          czyste, że odbywa się w nim wiele ciekawych zajęć, że kadra dba o
          dzieci, że nawet panie kucharki starają się, żeby jedzenie było
          smaczne. Podawanie mielonki nie jest przestępstwem, nie jest
          niezgodne z normami sanepid. Większość niepublicznych przedszkoli
          oczywiście jej nie podaje, bo dzieciom zbyt wiele czasu zajmowałoby
          wydłubywanie z niej oczek tłuszczu smile, a i przyzwoitość nakazuje
          jednak raczej stosowanie lepszej wędliny (choć uzaleznione jest to
          nie od wysokości całego czesnego, a od wyznaczonej stawki
          żywieniowej). Informacja, że większość zup robiona jest z torebek
          brzmi jakoś mało prawdopodobnie, bo to bardzo podrażałoby koszt
          przygotowania posiłku.
          Oszczędzanie (w granicach rozsądku) nośników energii wydaje się
          rozsądne. Każdy z nas przecież robi to także w domu. Jeśli w
          poniedziałek rano jest w salach zbyt chłodno (bo na weekend obniżano
          temperaturę) wystarczy chyba zasygnalizować to włascicielowi, który
          może kilka godzin wcześniej przywrócić normalny poziom ogrzewania.
          Fakt, że niektóre z nauczycielek nie mają jeszcze tytułu magistra
          nie oznacza, że dyrektor mówi nieprawdę, kiedy oświadcza, że panie
          mają wyższe wykształcenie. Posiadanie tytułu licencjata daje
          wykształcenie wyższe zawodowe.

          Nauczycielka nie pisze także jakie ma kwalifikacje, staż pracy, ile
          dokładnie zarabia (pomijam godzenie się na częściowe ukrywanie
          dochodów w umowie narzucone przez pracodawcę) więc trudno jest
          ocenić, czy Jej pensja jest OBIEKTYWNIE niska.
          Trzeba pamiętać o jednej rzeczy: jeśli ktoś decyduje się na
          wykonywanie zawodu nauczyciela musi się liczyć z określonym pułapem
          zarobków. Przedszkola niepubliczne płacą zwykle lepiej niż publiczne
          (szczególnie początkującym nauczycielom), ale zarobków nie można
          porównywać z dochodami głównej księgowej czy notariusza. Zawsze
          jednak można walczyć o podwyżkę, bo właściciela placówki nie wiążą
          narzucone z góry tabele płac.

          Rozumiem frustrację osoby, która szczerze angażuje się w pracę i
          uważa, że nie zostaje za to odpowiednio wynagradzana. Ale najlepszą
          drogą do zmiany tego stanu rzeczy wydaje się właśnie rozmowa z
          pracodawcą.

          • choinkowa2006 Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 11.02.08, 20:22
            Glupia rada w sensie,ze skoro nauczycielka pisze na forum a nie ma
            odwagi i zapewne nie porozmawia na zywo to radzic jej zeby
            porozmawiala na zywo jest bezsensem bo ona sie wygaduje tutaj...
            • mariwu Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 11.02.08, 22:00
              > Glupia rada w sensie,ze skoro nauczycielka pisze na forum a nie ma
              > odwagi i zapewne nie porozmawia na zywo to radzic jej zeby
              > porozmawiala na zywo jest bezsensem bo ona sie wygaduje tutaj...

              Generalnie masz rację smile
              Zawsze piszę to samo: "forum za Ciebie nie porozmawia" smile
              Ale może poprostu potrzebowała wsparcia, żeby zebrać sie na odwagę.
              A ja miałam wrażenie, że z prywatnym pracodawcą ŁATWIEJ się
              rozmawia, bo chyba mniej odczuwalna jest gradacja służbowa.
          • szafirowa_noc Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 11.01.09, 06:27
            podawanie małym dzieciom mielonki z puszki moim zdaniem jest bardzo niezdrowe z
            racji kłębiących się tam konserwantów- puszka ma długi termin ważności, to samo
            z margaryną, zawiera tłuszcz utwardzony, który raczej omija się układając menu
            dla dzieci z płaca na jedno!! dziecko 900, zł.
            dla mnie to zbijanie kasy na niewiedzy klientów (rodziców) = oszustwo,
            wprowadzanie w błąd instytucji państwowych (lewe kontrole), i zbijanie kasy na
            dzieciach, którym może wystarczy aż nadto tych wszystkich zajęć dodatkowych,
            rodzice dopłacają, dopłacają, toż to ogromne pieniądze wychodzą!! jakby moja
            córka miała mi powiedzieć że dziś jadła na chlebie mielonkę, to na drugi dzień
            bym tam była u niej w kuchni.
            a wicie co kiedyś w tv widziałam...? ale to chyba londyn, czy te okolice, że
            żadano wprowadzenia kamer na sali zajęć w przedszkolu. a jakby tak, w kuchni...? ;D
            z innej beczki teraz to wziąć to znowuż przyjdzie jakaś kontrola, wykryje braki,
            kobita placówkę zamknie, a potem może otworzy nastepną. ludzie obracający dużymi
            pieniędzmi (900,-zł na miesiąc to nie jest mało, przyznajcie!! ) w końcu
            jakiegoś szału dostają- wycisnąć , wycisnąć jak cytrynę i do kosza. tfu,
            zupełnie jak politycy. teraz będę wiedziała na co zwrócić uwagę jeśli kiedyś
            będę córkę dawać do przedszkola.
    • zabeczka73 Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 10.02.08, 23:49
      Z tymi rodzicami to jest różnie. Mogą nie zauważyć, ze jest nie w
      porzadku bo... nie interesują się tym co robi dziecko w przedszkolu.
      Moja dociekliwa koleżanka odkryła kiedyś, że jej 5 latek je przez 2
      tyg. dzień w dzień ryż z cukrem w ramach drugiego dania. Było to
      przedszkole samorzadowe. Poszła do pani dyr. z prośbą o wyjaśnienie.
      Okazało się, że część rodziców nie płaci za przedszkole i pani łata
      tak dziury. Szkoda, że nie powiadomiła płacących rodziców , że
      dożywiają czyjeś dzieci kosztem swoich... Podejrzewam, że jak ktoś
      płaci 1000 zł za przedszkole to ma całkowicie uśpioną czujność.
      Wychodzi z założenia, że skoro tyle płaci to musi być O.K.
    • aniask2 ... 16.02.08, 12:35
      ... Radzę zmienić pracę.
      • zabeczka73 Re: ...dziwne zwyczaje żywieniowe w przedszkolach 16.02.08, 23:04
        Ostatnio moja znajoma opowiadała mi jak to była w porze obiadowej w
        jednym z przedszkoli prywatnych, które ma opinię świetnego. Nie ma
        ono swojej stołówki tylko przynoszą jedzenie z restauracji. I co
        dzieci dostały na obiad? Po pół krokieta i barszczyk do kubka. Moje
        dziecko jada wiele więcej...Oj byłaby głodna, była w tym
        przedszkolu...
    • zabeczka73 Re: ...dziwne zwyczaje żywieniowe w przedszkolach 17.02.08, 21:46
      Przedszkole świetne merytorycznie, żywieniem pewnie się rodzice nie
      interesują. Płacą to są spokojni...Myślę, że to główna wada
      rodziców, którzy płacą...
      • agnieszka_gk Re: ...dziwne zwyczaje żywieniowe w przedszkolach 19.02.08, 09:52
        zabeczka73 napisała:

        > Przedszkole świetne merytorycznie, żywieniem pewnie się rodzice
        nie interesują.

        Z mojego doświadczenia wynika, że znaczna część rodziców bardzo
        interesuje się żywieniem w przedszkolu, bo 1) dużo dzieci to
        niajadki i rodzice ciągle dopytują się co dziecko zjadło, 2) część
        dzieci to alergicy i dobre przedszkola uwzględniaja potrzeby
        żywieniowe dzieci alergików. Ponadto, z reguły rodzice z przedszkoli
        prywatnych bardziej interesują się jadłospisem, bo wiedzą, że mają
        wpływ na jego kształtowanie; w przedszkolach państwowych - zwłaszcza
        w tych, do których czeka długa kolejka rezerwowa - rodzice są tak
        szczęśliwi, że ich dziecko się dostało, że czujność, nie tylko w
        sprawie jedzenie, jest bardziej uśpiona.
    • ta_aisha Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 18.02.08, 15:04
      A ja na Twoim miejscu tu na forum podałabym się za rodzica i
      napisałabym, że mam podejrzenia co do oszczędności i żywienia dzieci
      w przedszkolu. Napisałabym o jakie przedszkole chodzi i anonimowo
      nawiazała kontakty z rodzicami, którzy mogliby dzięki temu
      zorganizować się i skontrolować żywienie. O zarobkach myślę że
      powinnaś sama porozmawiać z właścicielką. To ona będzie miała
      problem jak grupa zostanie bez nauczyciela. I trochę szkoda, że nie
      zrobiłaś tego na począdku roku. Wydaje mi się, że nowego nauczyciela
      szuka się podczas wakacji. Dzieci - szkoda, ale jak zdecydujesz się
      odejść to będzie to lepsze rozwiązanie niż jak zostaniesz. Może jak
      zmienisz pracę to odważysz się pomóc dzieciom. Łatwiej Ci będzie
      nawiązać kontakt z rodzicami. Rozumiem Twoją sytuację ale prawda
      jest taka, że nie robiąc nic przyzwalasz na kszywdzenie dzieci. Bo
      moim zdaniem podawanie im margaryny i zupek w proszku to zwykłe ich
      otrówanie. Rodzice w domach starają się dać im co najlepsze, może
      niesypane z babcinego ogródka, a tu mielonka na kanapki z puszki na
      śniadanie. Zgroza.... Kochani zacznijmy reagować, gdy ktoś krzywdzi
      innych, a juz napewno dzieci, które same się nie obronią. Wiem, że
      to okropne co powiem, ale ja na Twoim miejscu czułabym się jakby
      płacili mi za milczenie i to dosyć kiepsko. Przepraszam że w takim
      tonie. mam wrażenie że jesteś świetną nauczycielką z powołania. Ale
      może to co tu napisałam potrząśnie Tobą by coś zrobić w tej kwestii
      dzieci i swojej. Trzymam kciuki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • k.beben Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 18.02.08, 19:17
      weź od rodziców numery telefonów, znajdz nową pracę, a jak odejdziesz to zadzwon
      do najbardziej przedsiębiorczych rodziców i opowiedz o całej sytuacji.
      A jak nie chcesz się zwalniać, to znajdz nową pracę na wszelki wypadek i
      porozmawiaj z p. dyrektor, może znajdziecie jakieś rozwiązanie razem - utopia.
      • ewaamam Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 20.02.08, 20:33
        w pewnym prywatnym przedszkolu (Ząbki )
        -na dzień dobry nauczycielka usłyszała, że należy się dostosować bo
        na jej miejsce jest tyle chętnych iż nikt po niej nie będzie płakał,
        zresztą niejednej już trudno było się utrzymać(później okazało się
        że to one uciekały). Młodziutkie dziewcze nie znajace rynku pracy -
        uwierzyło.

        -regułą było to że jak dziecko zasygnalizowało, iż w domu już jadło
        śniadanko lub cokolwiek nikt go w przedszkolunie zachęcał do
        jedzenia dodatkowych kanapek.
        -jeżeli maluch przniósł do przedszkola jakieś słodycze, ciasto (dla
        kolegów do poczęstowania) to oczywiście przeznaczone zostawało to na
        podwieczorek przedszkole trochę zaoszczędzało

        -przy okazji z wyżywienia korzystał mąż właścicielki- dyrektorki
        rodzina, pewnie gratis wiadomo kto finansował

        -zakaz dawania dzieciom do zabawy tych co bardziej efektownych
        zabawek (stojących wyżej jakby na wystawie)"bo dzieci w zabawie je
        niszczą a to są proszę pani, drogie zabawki"

        -farby te firmówki które tak pięknie prezentują się na półeczkach z
        akcesoriami plastycznymi "nie są do trzepania przez dzieci" mają
        starczyć na cały rok proszę ograniczyć się do kredek

        -"dzieci bardzo lubią bajeczki i filmy na DVD a pani tylko czyta i
        czyta to proszę pani jest nowoczesne przedszkole" preferowana forma
        zajęć (nie oszukujmy się w domu też najchętniej maluchy oglądałyby)
        kreskówki. I co mamy zadowolone dzieci?????

        -pobyt na podwórku wskazany ale nie przez pół dnia przy zamkniętym
        przedszkolu bez dostępu do łazienki, telefonu, apteczki (pani dyr
        akurat wyjechała a nie miała zaufania żeby nie znanej jej dobrze
        dziewczynie zostawić otworem jej dorobek życiowy ale gromadkę dzieci
        tak."Tu była taka jedna co pod moją nieobecność rachunek na tysiące
        nabiła". Podobnie ciepłe popołudnia na dworku, rodzice odbierali
        dziecko z podwórka nie wiedząc że przedszkole zamknięte już na
        cztery spusty

        -kontrole z sanepidu i inne? Udajemy że nas nie ma na wszelki
        wypadek osób postronnych za ogrodzenie nie wpuszczamy. Cieć (mąż
        dyrektorki zresztą każdego potrafił spławić)

        -pensja dla nauczycielki płacimy więcej niż w państwowym byś
        dostała. Młode dziewcze znów wprowadzone w błąd że w państwowym
        pracowała by 5 godzin dziennie, tu pracowała 8. Gdyby w państwowym
        wzięła nadliczbówki wyszłoby na to samo. Dlaczego nie wiedziała?
        Każda kiedyś zaczynała i nie oszukujmy się od razu nawet po studiach
        wszystkiego się nie wie- życie uczy

        Przygoda mojej koleżanki jako nauczycielki w prywatnym przedszkolu
        zakończyła się po 3 miesiącach pracy. trwała jeszcze półtoraroku
        (dziewczyna dochodziła w sądzie pracy wynagrodzenia za ostatni
        miesiąc)była straszona, szantażowana, poniżana itp...
        opisane przedszkole rozwija się Pani Dyrektor otworzyła filię.
        Nauczycielka pracuje w państwowym przedszkolu integracyjnym
        (teoretycznie powinno być gorzej)ale jest zadowolona, lubi swoją
        pracę i wszystkim odradza pracę w pryw p-lu.
        DRODZY RODZICE BĄDŹCIE NAPRAWDĘ CZUJNI.
        • maniutka1234 Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 21.02.08, 11:22
          Od napisania pierwszego postu minął miesiąc. Pisząc go byłam bardzo
          rozgoryczona, i tak naprawdę chciałam się wyżalić zwracając
          jednocześnie uwagę mamom na różne niedociągnięcia, które są
          skrzętnie ukrywane w przedszkolach. Nie spodziewałam się takiego
          zaintersowania, bardzo dziekuje za wszystkie odpowiedzi.
          Nie oczekiwałam broń Boże,że rodzice załatwią mi podwyżkę. To moja
          prywatna sprawa. Chciałam tylko pokazać,że płacicie, a w niektórych
          przedszkolach jest to wykorzystywane. Wiem,że istnieją całe
          szczęście prywatne przedszkola, gdzie dziecko jest najważniejsze, a
          cena idzie w parze z jakościĄ.
          Dałam sobie czas, wyjechałam na urlop,żeby z dystansu spojrzeć na
          moją sytuację. Czasem w stresie i zmęczeniu podejmuje się zbyt
          pochopnie decyzje.
          Niestety po moim powrocie wcale się nie polepszyło. A 3 koleżanki
          chcą odejść.
          Pragnę zaznaczyć,że mam odpowiednie wykształcenie magisterskie, 2
          podyplomowe, liczne kursy, nie tylko pedagogiczne.Pracuję kilka lat
          z dziećmi, mam więc doświadczenie.
          Mam też świadomość,że za dobrą pracę ( dzieci i rodzice są
          zadowolenie), powinnam dostawać więcej pieniędzy, bo biorąc
          dodatkową robotę sprawiam,że jestem przemeczona i odbija sie to na
          moim zdrowiu i dzieciach , nie mówiąc o rodzinie.
          Narazie nie udało mi sie porozmawiać z właścicielką przedszkola,
          jest bez przerwy zajęta, bo rozszerza działalnośc, a ja takich spraw
          w biegu, albo przez telefon załatwiać nie będę.
          Narazie od miesiąca przweglądam oferty pracy, ale najwięcej będzie
          na pewnie na wiosnę.
          Pisząc tutaj chciałam powiedzieć rodzicom,żeby decydując się na
          prywatne przedszkole , zwracali uwagę też na kadrę, czy jest stała,
          czy się co chwilę zmienia ( pamiętajcie jednak,że sporo młodych
          nauczycielek idzie na wychowawczy, ale do dobrego przedszkola szybko
          wracają). jedzenie też jest ważne. Trudno,żeby wchodzili zawsze na
          górę i sprawdzali, ale dobrze opracowany jadłospis, może
          zapominacie, ale wpływa też na odpornośc dzieci. U nas dzieci
          straszliwie chorują.
          Żałuję,że nie mam głowy do interesów,ani pieniędzy na rozkręcenie
          własnego przedszkola, bo na pewno zatrudniłabym moje odchodzące
          koleżanki.
          Łudzę się,że moja dyrekcja przystopuje jednak, i zamiast na coraz
          większą kasę, zwróci uwagę,że jej sie personel sypie.

          Pozdrawiam

          maniutka
    • ta_aisha Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 17.03.08, 09:46
      ku przestrodze
    • triada10 Re: ...dziwne zwyczaje żywieniowe w przedszkolach 15.06.08, 15:49
      > Krokiety dla 3 latka ?brrrrr
      A co jest takiego w krokietach, że są brrr dla 3-latka?
    • idalia77 Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 29.06.08, 15:29
      Chciałabym zauważyć, że przedszkola w naszym państwie zawsze były i będą
      traktowane po macoszemu, a prywatni założycieli chcą najczęściej zbić na
      dzieciach biznes dlatego nauczyciele pracują po 8 godzin za 1500 góra 1800 zł.
      Pozdrawiamsmile
      • robaczek08 Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 07.07.08, 21:31
        Witam! Czytając historię Maniutki, byłam wstrząśnięta, ale najbardziej tym że u
        mnie w przedszkolu jest podobnie. Pracuję w niepublicznym przedszkolu w
        Warszawie, jestem wychowawczynią. Niestety u mnie w przedszkolu p.właścicielka
        oszczędza na wszystkim, porcje malutkie - dzieci często skarżą się że są głodne,
        porcje są wyliczone i nie ma szansy na dokładkę. O każdą pomoc (klej, kredki,
        papier kolorowy)muszę się "wykłócić" ponieważ p. dyrektor uważa że jeden klej
        wystarcza na jedną grupę. Jest wiele sytuacji, które nie powinny mieć miejsca w
        takiej placówce, personel jest niewykształcony, często są to dziewczyny na
        studiach (dodam że nie pedagogicznych!)
    • i_mama_maxa Czy to przedszkole to Piotruś Pan na Drawskiej? 06.08.08, 11:06
      Wczoraj przeczytałam posta i włosy zjeżyły mi się na głowie, ponieważ bardzo
      wiele szczegółów pasuje do przedszkola, do którego chodzi mój synek sad(( Przed
      wakacjami zaczęłam mieć coraz więcej wątpliwości co do trafności wyboru
      przedszkola, problem w tym, że mały we wrześniu zacznie już chodzić tam trzeci
      rok, bardzo lubi swoją wychowawczynię, kolegów i koleżanki z grupy... Od mniej
      więcej połowy roku szkolnego mój synek zaczął miewać bóle brzucha, luźną kupę -
      zaznaczę, że wcześniej takich problemów nie było... Opis samego przedszkola
      powyżej bardzo pasuje do Piotrusia Pana, także bardzo proszę ze względu na
      dzieci o informację czy to o to własnie przedszkole chodzi. Jeśli tak będę
      eskalować sprawę jedzenia,myślę że inne mamy również staną na głowie aby to
      zmienić. Swoją drogą, to takie smutne, że oszczędza się właśnie na tym - jeśli
      zabawki są tańsze, czy wyposażenie sal ubogie to rzuca się w oczy... a jedzenie
      - maluch niestety nie powie czy zjadł zupkę z proszku lub chleb z margaryną
      zamiast masełka....
    • maniutka1234 Zmieniam jednak przedszkole 24.08.08, 12:35
      Witam,
      Bardzo dziekuję Wszystkim za odpowiedzi, dobre słowo i inne uwagi.
      Nie odpowiadałam długo, bo sporo się działo.
      Zdecydowałam się zmienić pracę i zaczynam nową. Moje odejście odbyło
      się w bardzo nieprzyjemnej atmosferze.
      Trudno mi było, i jest nadal.
      Dzieci chyba nie bardzo załapały,że ja jednak po wakacjach nie wrócę.
      Powiedziałam im,że wyjeżdżam, ale będę o nich ciepło myslała, a mnie
      zastąpi znana im ciocia.
      Rodzicom powiedziałam,ze odchodzę, bo dostałam propozycję lepiej
      płatnej pracy. Chyba moja pracodawczyni sie "postarała", bo doszło
      do mnie,że ktos powiedział,że jestem pazerna.
      W takich emocjach, kiedy żegnałam się, nie umiałam sie bronić. Maz
      mi doradził,żeby nie wyjaśniać,że jest odwrotnie, bo wyszłoby
      jeszcze gorzej.
      W sumie na takie ostre odejście zdecydowałam się narazie tylko ja.
      Ofert pracy jest bardzo dużo, ale sporo sie najeździłam.
      Inna pracę, pomogła znaleźc mi znajoma, która tam już pracuje, i
      zapewniała,ze atmosfera jest naprawdę sprzyjająca pracy.
      Bardzo sie obawiam, bo zaczynam wszystko od nowa. Finanse będe na
      początku porównywalne co w poprzednim przedszkolu, ale będę miała
      trochę mniej godzin, za to, dopłatę do szkoleń, i opiekę medyczna,
      tzn raz w roku mogę na koszt przedszkola zrobic badania okresowe. No
      i przedszkole zapewnia wszystkie pomoce, czyli np. nie będę musiała
      z własnej kieszeni wydawać na xero. Poza tym jesli się sprawdzę , a
      dzieci , a co za tym rodzice będą zadowoleni, będę miała szansę na
      coa w rodzaju premii uznaniowej.

      Mam wielkie obawy, boję się bardziej niż jak szłam do poprzedniej
      pracy. Ale skoro powiedziałam A, musze powiedzieć B.
      Co do informowania rodziców z poprzedniego przedszkola co do jego
      funkcjonowania... Mam ogromny dylemat. Na razie nie bardzo wiem jak
      to zrobic, bo skoro odeszłam i to w dodatku przez pieniądze, to moje
      uwagi mogą byc odebrane jako złośliwosć i szkalowanie.
      Myslę,ze teraz zajmę sie nową pracą, i nowymi maluszkami.
      Chciałabym,zeby mój post, który bardzo sie rozrósł, przyniósł jednak
      pożytek. Bardzo prosze Was rodzice, nie każde przedszkole jest jak
      moje poprzednie. Jest wiele placówek, działających wzorowo, a nawet
      jak bywają małe niedociągnięcia, to sa naprawiane.
      Teraz przedszkola rozna jak grzyby po deszczu, to niezły interes, po
      prostu interes. Ale pamietajcie proszę,żeby bacznie obserwowac i
      dopytywac... Dobre przedszkole powoduje usmiech na twarzy dziecka,
      ale i personelu. Panie nie będą się Wam skarzyły na pracodawcę, tak
      jak ja zrobiłam to anonimowo na forum. One szybko odejdą. Jesli w
      Waszym przedszkolu co roku jest inna wychowawczyni, dopytajcie się
      dlaczego- czasem dziewczyny wychodza za maz i przeprowadzją się ( do
      dobrej pracy chętnie sie i z daleka dojeżdża), czasem rodzą dzieci.
      Ale jesli dzieje się tak ciągle to lampa powinna się zapalić.
      Teraz we wrzesniu będą zebrania, dopytajcie się jakie wykształcenie
      ma pani wychowawczyni. Czasem w przedszkolach wychowacą są pani,
      które nie mają jeszcze licencjatu. Nie trwierdzę,że nie mają serca
      do dzieci. Ale taka praca wymaga odpowiednich kwalifikacji. Poza tym
      my musimy się ciągle szkolić ze względu też na awans zawodowy.
      U mnie w poprzedniej pracy duzo działo się na zwenatrz na pokaz,żeby
      rodzice widzieli, że się cos dzieje.
      Notabene - mnóstwo zajęc powodowało,że dzieci były bardzo zmeczone,
      bo nie miały czasu na zabawe, ale tu proszę rodziców,zeby
      przemysleli tę sprawę. Dodatkowe zajęcia sa bardzo pozyteczne, ale
      ich nadmiar powoduje,ze nie ma czasu na swobodna zabawę, która
      dziecku róznież bardzo jest potrzebna, ale to chyba temat na inny
      post.

      Jesli będziecie chcieli wypowiedzieć sie jeszcze w tym poście, to
      proszę. Ja będę tu zaglądac, ale proszę wybaczcie mi,że nie za
      często się odezwę, bo po prostu czeka mnie teraz bardzo dużo pracy.
      Życzę Wam Wszystkim - Rodzicom i dzieciom - Wspaniałego Nowego Roku
      Przedszkolnego
      maniutka
      • agaciek Re: Zmieniam jednak przedszkole 20.12.08, 21:24
        I to bardzo dobra decyzja! Nie żałuj i nie bój się, w końcu znasz się na tym, co robisz, więc nie ma się czego obawiać. Pracy dla nauczycielek przedszkola jest duuużo!!!

        Ja również pracowałam w prywatnym przedszkolu, w którym działy się różne rzeczy. Przy okazji innego tematu na forum napisałam, że było mi wstyd tam pracować i ktoś mi odpisał coś w tym rodzaju, że powinnam być wdzięczna, bo dzięki temu przedszkolu zdobyłam doświadczenie. A ja owszem, za doświadczenie tam zdobyte jestem wdzięczna, choć udział dyrekcji w jego zdobywaniu był tylko taki, że mogłam przychodzić tam do pracy - bo w żaden sposób nie kontrolowały tego, co robię. Nie było nade mną żadnego nadzoru - a byłam początkującym wtedy nauczycielem, który miał mnóstwo wątpliwości!!! Ponadto, normą było to, że np. kotlety, czy naleśniki były dzielone na kilka części i rozdawane dzieciom. Materiały plastyczne- walka o wszystko. Non stop dokładałam z własnej kieszeni, żeby zrobić z maluchami coś fajnego, bo mi zależało, żeby się rozwijały i miały co pokazać rodzicom. Zresztą samym salom dużo brakowało do stanu, który można byłoby nazwać estetyczny lub choćby zadowalający... Farba odpadała od ścian (pozaklejana plakatami), "koty" kurzu koło szafek,w kątach itp... No i frustracja nauczycieli z powodu pensji. Wiem, że to nie obchodzi rodziców, ile zarabia nauczyciel, bo to sprawa względna, jednak jeśli nauczyciel jest non stop w podłym nastroju, bo ma marne pieniądze, musi dorabiać gdzie indziej, to to prędzej, czy później odbija się na dzieciach- nie dosłownie, ale właśnie tak jak napisałaś - nie chce się. A nie każdy ma tyle przebojowości, żeby walczyć o podwyżkę - nie 100 zł, bo to śmieszna kwota w obecnych czasach, kiedy wszystko drastycznie drożeje, ale naprawdę rozsądną, która w jakiś sposób poprawi sytuację materialną nauczycielki.
        Dlatego -byłam zażenowana, kiedy na pytanie dziecka, czy może dostać dokładkę mówiłam mu, że nie. Lub kiedy zmieniałam dekorację ujawniałam to, jak naprawdę wygląda sala, a akurat do sali wszedł rodzic... I inne tego typu "kwiatki"...
        To, że rodzice płacą grube pieniądze za przedszkole nie oznacza, że mogą stracić czujność... pamiętajcie, że za te pieniądze waszym dzieciom dużo się należy i nie bójcie się o to pytać. Nauczyciel często sam niewiele może wskórać- jeśli chodzi o zaopatrzenie placówki pod różnymi względami, dopiero gdy rodzice zaczną głośno o tym mówić można coś zmienić.
        Więc się postawiłam i (dzięki pomocy całej rodziny) otworzyłam kameralny klub dla dzieci i nareszcie jestem usatysfakcjonowana pracą! I nie chodzi tu o moje zarobki, bo wcale nie są większe, niż w tamtej pracy, ale o to, że dzieci, które mam pod opieką mają to, co najlepsze. Ja się czuję spełniona, dzieci to czują, rodzice widzą i wszystko gra.
        Także - jeszcze raz - BARDZO DOBRZE, że zmieniłaś pracę. I będzie lepiej, na pewno smile Trzymaj się ciepło!!!
        • regularnaregularnie Re: Zmieniam jednak przedszkole 14.05.11, 21:20
          I super zrobiłaś!
          • bebe2010 Re: Zmieniam jednak przedszkole 03.09.11, 18:41
            regularnaregularnie napisała:

            > I super zrobiłaś!
            I jak się czujesz w nowym miejscu?
    • mamakoran Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 11.01.09, 14:44
      Maniutka napewno nie napisze co to za przedszkole.
      Trzeba po prostu ładować się w porze posiłków i dokładnie przyglądać
      się co jedzą dzieci. Albo władować się do kuchni i poprosić o
      pokazanie masła, którym smarują kanapki.
      Dobrze, że o tym się piszę. Zawsze chcoć trochę to pomoże.
      Dobrze zagadać p.dyrektor np. przy płaceniu czesnego,że pisze się o
      takich rzeczach...
      Pozdrawiam
      • barakudaa Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 11.01.09, 16:04
        mamakoran napisała:

        > Maniutka napewno nie napisze co to za przedszkole.
        > Trzeba po prostu ładować się w porze posiłków i dokładnie
        przyglądać
        > się co jedzą dzieci. Albo władować się do kuchni i poprosić o
        > pokazanie masła, którym smarują kanapki.
        > Dobrze, że o tym się piszę. Zawsze chcoć trochę to pomoże.
        > Dobrze zagadać p.dyrektor np. przy płaceniu czesnego,że pisze się
        o
        > takich rzeczach...
        > Pozdrawiam

        A znasz przypadek ze zezwolono rodzicom wejsc do kuchni?????
        • mamakoran Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 11.01.09, 20:25
          Jasne, sama poprosiłam dyrektorkę, żeby mi pokazała jak wygląda
          m.in. kuchnia zanim zapisałam dziecko. Chciałam zobaczyć czy jest
          czysto, itp. Co prawda stałam w drzwiach, ale wszystko mi pokazano,
          nawet to jak czysto i poukładane jest w lodówce.
          Trzeba poprosić.
      • kasia78mamazuzi Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 24.02.09, 01:07
        Gdy ja chodziłam i szukałam przedszkola dla swojej córki to też właśnie
        wchodziłam do kuchni. W Leśnej Polanie na Żołny nie było najmniejszego problemu,
        a że jestem bardzo ciekawska to tez musiałam tam zajrzeć i byłam kilka razy i to
        o różnych porach dnia. A i do dziś wejdę i powiem niby Dzień dobry Panią
        Kucharką a okiem oblecę kąty wink chociaż do lodówki nie zaglądam, ale zacznę po
        przeczytaniu tego artykułu.
    • lukulusia Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 08.03.09, 11:57
      nauczka, żeby wszystkiemu sie przyglądać i o wszystko pytać. nigdy
      nie byłam zwolenniczką zapisania dziecka do najbliższego
      przedszkola, bo wygodnie. teraz jestem pewna, że lepiej dowieźć i
      być pewniejszym. obchodzę przedszkola.
    • efidorek Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 20.05.09, 10:08
      moja koleżanka pracowała jako przedszkolanka w prywatnej placówce
      (prestiżowa i bardzo droga), zrezygnowała po kiku miesiącach. Jednym
      z powodów (ale nie jedynym) była pensja i odmowa podwyżki. Rodzice,
      którzy bardzo ją polubili (była uwielbiana przez dzieci, dziewczyna
      ma wyjątkowy dar, jeśli chodz o zjednywanie sobie dzieciaków),
      dopytywali się o powód planowanego odejścia, więc koleżanka
      przyznała, ze odmówiono jej podwyżki, a jej sytacja finansowa się
      zmieniła i musi zarobić więcej. Rodzice się wściekli (w końcu to oni
      płacą grubą kasę za przedszkole) i polecieli z pretensjami do
      właścicielki, nie wiem, co oni tam jej powiedzieli, ale koleżanka
      dostała nagle propozycję podwyżki około 50% smile. Mimo wszystko
      odeszła, bo prawdę mówiąc nie chodziło tylko o kasę, ale tego
      rodzicom już nie miała odwagi powiedzieć. Z jej opowieści wiem, ze
      przedszkole oszukiwało rodziców niemal we wszystkim, mydląc im oczy
      zajęciami dodatkowymi, dzieci były wożone na basen, tenis i jazdę
      konną, ale nie miały czasu na swobodną zabawę, nawet czas na posiłek
      został tak skrócony, że wolniej jedzące dzieciaki nie wyrabiały sie
      ze zjedzeniem. Moja koleżanka pracowała wcześniej w małym prywatnym
      przedszkolu w mniejszej miejscowości, gdzie nie było prestiżu, ale
      jak twierdzi warunki pod każdym względem były lepsze niż w tej
      warszawskiej przedszkolnej ekstraklasie. Dziewczyna odeszła z
      zawodu, nie wiem, czy kiedyś wróci do przedszkola, ale powiedziała
      mi, że juz nigdy nie pójdzie do takiej prestiżowej placówki, bo nie
      chce słyszeć, jak dzieci pytają, kiedy się pobawimy
      • sanna.i Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 17.06.09, 15:09
        Czy to było przedszkole na Mokotowie?Kurczę, mam mnóstwo wątpliwości teraz sad
        Choć odwiedzając przedszkole mogłam zajrzeć do jadalni podczas posiłku.
        • prawdziwy_kasia2222 Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 18.06.09, 09:58
          Dzień dobry,

          jestem dyrektorką jednego z prestiżowych przedszkoli w wwiesmile
          Muszę Paniom powiedzieć, że od chwili założenia przedszkola liczę
          wciąż na sytuacje kiedy koszty przestaną przewyższać przychody. Przy
          czesnym 1200 zł za m-c i małych grupach wyglada to tak:

          2 opiekunki na Grupę - koszt 6200. (na rękę ok. 2000 zł i pełnym
          zus) - 18600 na 3 gr
          koszty kucharki i pomocy kucharki - ok. 5000 zł
          koszty zajęc dodatkowych - 2000
          koszty psychologa, pediatry, logopedy - 1.000
          koszty wycieczek itd - 500 zł
          koszt sprzątaczki - 2000 zł
          koszt wyżywienia - ok. 12 zł za dziecko dziennie
          koszt najmu - 13.000 zł
          koszt pomocy miesięcznie - 1.000 zł
          koszt mediów i innych stałych kosztów - 5000 zł
          razem koszty - 48 100 + kuchnia ok. 10000 zł = 58100
          przychody: 1200 x 36 = 43200 (3 grupy po 12 osób) + dofinansowanie
          20000 = 63200
          zysk - 5.000 zł przy zalożeniu, ze w danym miesiacu nie ma
          nadzwyczajnych wydatków a zawsze są. Nie licze tez pensji dyrektora
          pedagogicznego, bo sama nim jestem, ale czesto moja placa jest
          ostatnim kosztem mca.

          jesli chce przyjac wiecej dzieci do grupy to rodzice buntuja sie, a
          opiekunki chca pomocy dodatkowej (dodatkowego etatu). poniewaz koszt
          1 osoby to ok. 3.000 zl - pokrywa to czesne dopiero 3-4 kolejnych
          dzieci.

          Koszt zalozenia placówki, aby spelniala warunki ppoz, sanepidu i
          inne + wyposazenie itd to od 150 do 300 tys (sama kuchnia to 50 tys,
          wentylacja 30 tys, ppoz 20 tys itd).

          Cżesto wlasciciele decyduja sie na rozszerzenie dzialalnosci nie
          dlatego, że jest taka zyskowna, ale licza na efekt skali.

          Nie narzekam, bo ja jestem właśnie z tych hobbystów i miłośniczek
          dzieci. Nie zmienia to faktu, że jest u mnie rotacja kadry (a bo
          zawsze fajnie jest sprawdzic czy gdzie indziej nie jest lepiej!) I
          nie pomaga wzrost płac, ani większa troska o atmosfere w pracy. Ale
          to moja perspektywa.


          Dlatego trzymam kciuki za wszystkie dyrektorki i właścicielki
          przedszkoli. I życzę wszystkim by koszty płac w Polsce i koszty
          mediów spadały.
    • jagoda42 Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 03.07.09, 14:44
      Najniższe wynagrodzenie w 2009 roku to 1276 Brutto- 954,96 netto +
      jak piszesz drugie tyle na rękę czyli razem ok 2000 zł netto.
      Czy to mało? Jedynie czepiałabym się tej formy "na rekę" bez zusu
      itp.....

      Zupy z proszku, wydają mi się mało prawdopodobne w ilości dla 100
      dzieci, Dużo taniej wychodzi wrzucić kości i kilka warzyw do garnka
      niż przygotowywac zupy z proszku.

      Nie chce tutaj nikogo bronić, ale spojrzeć w miarę obiektywnie na
      sytuacje.
      Powstraje teraz wiele placówek prywatnych, ale niestety wiele z
      nich upada, bo nie jest to super dochodowy business jak mogłoby się
      wydawac. Sama robiłam kiedyś Business Plan dla prywatnego
      przedszkola z czesnym nawet wyższym niż 900 zł i po opłaceniu
      wynajmu budynków, pensji nauczycielek - tez niewygurowanych zysku
      zostawało niewiele. A chyba nikt nie chce prowadzić takiej placówki
      charytatywnie....
      Ciekwai mnie jeszcze ile jest pań w grupie, albo inaczej na ile
      dzieci przypada jedna wyhowawczyni?

    • martik_1 Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 01.01.10, 23:51
      Czy poborów nauczycieli w przedszkolu nie reguluje KN? Jeśli
      nauczyciel nie ma kwalifikacji (to nie tylko studia wyższe o
      kierunku pedagogicznym - to np. edukacja przedszkolna,
      wczesnoszkolna, wyhowanie przedszkolne itp.), to na pewno niewiele
      zarabia (najniższe pensum). Można zrobić podyplomówkę luB kurs
      KWALIFIKACYJNY o tym kierunku. Co do stopnia studiów, nie wiem ale
      pewnie też zależy pensja. Moja pani dyrekor mówi, że nauczyciel
      pracuje 40 h tygodniowo. Oczywiście my wiemy, że pracujemy więcej
      (przygotowując się do zajęć, przygotowując jakieś imprezy (Jasełka,
      Choinka, DZień BAbci i Dziadka, Dzień Kobiet, DZień Mamy, Dziecka,
      itp.), tu nawet często przekraczamy te 40 h, prawda? Co do
      pytania "Czy mamy, gdybyście wiedziały, że dziecko ma dobrą opiekę
      wychowawców niestety
      > słabo opłacanych, ale zbijane są na nim pieniądze , zabrałybyście
      dziecko? " - ja bym nie zabrała - jeśli dziecko ma dobrą opiekę, to
      według mnie najważniejsze. Jeśli przejmujesz się tak, tzn. dzieci
      mają dobrą opiekę. "Pani dyrektor, czy właściciel - zatracił
      granicę" - tu się mogę zgodzić, czasem tak bywa - tłumaczy to sobie
      pewnie, iż to jego własność i on płaci za to pieniądze (czy Wasze
      pensje też?). Aby założyć przedszkole musiała spełnić okreslone
      warunki, wię oświetlenie też - następnym razem, po wyjściu
      włóaściciela po prostu włącz ponownie światło, gdyby wrócił,
      powiedz, że dzieci skarżyły się, iż jest im ciemno np. przy
      rysowaniu. Problem jest trudny - jeśli chcesz powiedzieć rodzicom,
      to jak? KAżdemu z osobna? (przypuszczalnie, co drugi, trzeci
      zapomni nim dojedzie do domu, zapomni jeśli powiesz,że opieka jest
      dobra (większości chodzi o dobrą opiekę) Wyślesz do każdego list?
      (anonim, czy podpisany - anonim jest mniej wiarygodny, podpisany
      może być użyty przeciw Tobie), Na zebraniu? - Możesz się narazić
      dyrekcji (poza tym, co powiesz? - że nie dostają jeść, że zamiast
      masła margarynę do smarowania, pewnie większość jej używa, że
      gaszone światło - może też osczędzają, poza tym właściciel może
      powiedzieć, że wtedy jest więcej np. na pomoce, imprezy, wycieczki,
      czyli rodzice mniej dopłacają. Przedszkola dostają przecież jakieś
      subwencje, mnie wiem, czy prywatne też, musisz sprawdzić, ale chyba
      tak, przecież komuś podlegają. Przedszkole przecież ma podstawę
      programową, którą musi realizować i są instytucje, które to moga
      sprawdzić. Według mnie sama problemu nie rozwiążesz. Może masz
      jakąś ZAUFANĄ !!! koleżankę w pracy, spróbujcie razem pomysleć, co
      zrobić. Wiemy, że zwykle narzekamy na płace, pracę, dlatego
      powtarzam zaufaną!! Albo zmień pracę. Mam nadzieję, że mój post choć
      trochę pomógł... Poczytaj KN, strukturę organizacyjną przedszkoli,
      itp. Pozdrawiam, życzę podjęcia NAJLEPSZEJ!!! decyzji.
    • martik_1 Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 01.01.10, 23:53
      Wiem, ze wychowanie, przez "ch", pisałam szybko i gdzieś mi "c"
      uciekło, przepraszam. Pozdrawiam.
    • martik_1 Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 02.01.10, 00:00
      Czy poborów nauczycieli w przedszkolu nie reguluje KN? (Nie wiem jak
      to jest w prywatnych przedszkolach.) Jeśli
      nauczyciel nie ma kwalifikacji (to nie tylko studia wyższe o
      kierunku pedagogicznym - to np. edukacja przedszkolna,
      wczesnoszkolna, wychowanie przedszkolne itp.), to na pewno niewiele
      zarabia (najniższe pensum). Można zrobić podyplomówkę lub kurs
      KWALIFIKACYJNY o tym kierunku. Co do stopnia studiów, nie wiem ale
      pewnie też zależy pensja. Moja pani dyrekor mówi, że nauczyciel
      pracuje 40 h tygodniowo. Oczywiście my wiemy, że pracujemy więcej
      (przygotowując się do zajęć, przygotowując jakieś imprezy (Jasełka,
      Choinka, DZień BAbci i Dziadka, Dzień Kobiet, DZień Mamy, Dziecka,
      itp.), tu nawet często przekraczamy te 40 h, prawda? Co do
      pytania "Czy mamy, gdybyście wiedziały, że dziecko ma dobrą opiekę
      wychowawców niestety
      > słabo opłacanych, ale zbijane są na nim pieniądze , zabrałybyście
      dziecko? " - ja bym nie zabrała - jeśli dziecko ma dobrą opiekę, to
      według mnie najważniejsze. Jeśli przejmujesz się tak, tzn. dzieci
      mają dobrą opiekę. "Pani dyrektor, czy właściciel - zatracił
      granicę" - tu się mogę zgodzić, czasem tak bywa - tłumaczy to sobie
      pewnie, iż to jego własność i on płaci za to pieniądze (czy Wasze
      pensje też?). Aby założyć przedszkole musiała spełnić okreslone
      warunki, więc oświetlenie też - następnym razem, po wyjściu
      włóaściciela po prostu włącz ponownie światło, gdyby wrócił,
      powiedz, że dzieci skarżyły się, iż jest im ciemno np. przy
      rysowaniu. Problem jest trudny - jeśli chcesz powiedzieć rodzicom,
      to jak? KAżdemu z osobna? (przypuszczalnie, co drugi, trzeci
      zapomni nim dojedzie do domu, zapomni jeśli powiesz,że opieka jest
      dobra (większości chodzi o dobrą opiekę) Wyślesz do każdego list?
      (anonim, czy podpisany - anonim jest mniej wiarygodny, podpisany
      może być użyty przeciw Tobie), Na zebraniu? - Możesz się narazić
      dyrekcji (poza tym, co powiesz? - że nie dostają jeść, że zamiast
      masła margarynę do smarowania, pewnie większość jej używa, że
      gaszone światło - może też osczędzają, poza tym właściciel może
      powiedzieć, że wtedy jest więcej np. na pomoce, imprezy, wycieczki,
      czyli rodzice mniej dopłacają. Przedszkola dostają przecież jakieś
      subwencje, mnie wiem, czy prywatne też, musisz sprawdzić, ale chyba
      tak, tylko mniej niż państwowe, przecież komuś podlegają.
      Przedszkole przecież ma podstawę
      programową, którą musi realizować i są instytucje, które to mogą
      sprawdzić. Według mnie sama problemu nie rozwiążesz. Może masz
      jakąś ZAUFANĄ !!! koleżankę w pracy, spróbujcie razem pomysleć, co
      zrobić. Wiemy, że zwykle narzekamy na płace, pracę, dlatego
      powtarzam zaufaną!! Albo zmień pracę. Mam nadzieję, że mój post choć
      trochę pomógł... Poczytaj KN, strukturę organizacyjną przedszkoli,
      itp. Pozdrawiam, życzę podjęcia NAJLEPSZEJ!!! decyzji
      • graz.ka Sprawdzajcie daty :) 02.01.10, 00:06
        to wątek niemal sprzed dwóch lat smile
        • alex359 Re: Sprawdzajcie daty :) 09.03.10, 09:45
          może i sprzed 2 lat, ale znam placówki, które właśnie tak działają i są w nich
          identyczne problemy jakie poruszyła założycielka wątku. Smutne, ale prawdziwe...
    • zonasmoka Re: Co by mamy zrobiły, gdyby wiedziały że...? 02.01.10, 09:53
      Z Twojej wypowiedzi widzę że oprócz płacy fakt żywienia dzieci również Ci leży na sercu. Uważam ,że jeżeli i tak masz zamiar się zwolnić zbierz kilka dowodów na to że jest takie a nie inne jedzenie a następnie porozmawiaj z przełożonymi aby poinformował rodziców o menu jakim żywi dzieciaczki lub niech to zmieni. A jeżeli nie to poinformuj go również, że bęziesz zmuszona to zgłosić do sanepidu lub do placówki , która się tym zajmuje. Może masz w przedszkolu osobę która tam pracuje i również myśli tak jak Ty?? Ja na pewno bym tego tak nie zostawiła. Zupki z torebki i konserwy to najgorsze co można dać dziecku, to może w przyszłości odbić się na ich zdrowiu i jeżeli jesteś wrażliwa i masz dobre serce to nie będziesz mogła :spokojnie spac" wiedząc że nic w tym kierunku nie zrobiłaś. Na pewno znajdziesz lepszą pracę a moze w miejscowości w której mieszkasz jest taki popyt na przedszkola może otworzysz sama przedszkole . Możesz postarać sie o dotacje :smile Takie jest moje zdanie, może nie mam racji ale ja bym tego tak nie zostawiła.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka