Dodaj do ulubionych

New York - co wam sie tam podoba?

IP: *.tnt36.atl2.da.uu.net 04.10.04, 04:29
Zastanawiam sie nad przeprowadzka do NY - niestety nie wiem zbyt duzo o tym
miescie - bylam tam tylko na weekend i wtedy mieszkalam na Manhatanie.
Wszedzie slychac totalne zachwyty nad tym miejscem - ze takie fantastyczne -
jedyne w swoim rodzaju, etc. Z drugiej strony jest to jedno z najdrozszych
miejsc w Stanach. Chcialabym poznac opinie ludzi, ktorzy tam mieszkaja. Jak
wam sie tam zyje? Czy rzeczywiscie uwazacie, ze to miasto jest lepsze niz
inne miejsca w Stanach? Bardzo prosze o opinie ludzi tam mieszkajacych.
I naturalnie z gory dziekuje.
Obserwuj wątek
    • ynvme Re: New York - co wam sie tam podoba? 04.10.04, 10:16
      Nic ale to nic, a zwlaszcza ludzie z tym swoim bezintersownym wrogim
      nastawieniem do otaczajacego ich swiata. Ja mysle, ze cale wschodnie wybrzeze
      ma podobna mentalnosc.
      Gdzie sie najlepiej czulem? LAS VEGAS!!!! i Montanie.
      • Gość: hiena Re: New York - co wam sie tam podoba? IP: *.dyn.sprint-hsd.net 12.10.04, 02:55
        wsciekly psie z polski-ZAMILCZ ZIEMNIACZANA GEBO!!!!
    • visa_nazi Re: New York - co wam sie tam podoba? 04.10.04, 14:19
      Nowy Jork to dziwne miasto. Ja je bardzo lubie jednak.
      W zasadzie wszystko co napisano o NY zlegi i dobrego to prawda smile
      5 dzielnic z ktorych sklada sie NY ma totalnie rozny charakter, oczywiscie
      Manhattan to to "prawdziwe Miasto" wink
      Fakt, ludzie sa dosc wredni i chamscy i nie jest to wcale specyfika Wschodniego
      Wybrzeza, tylko wlasnie NY.
      30 mil na polnoc czy zachod ludzie zachowuja sie zupelnie inaczej....
      Moje ulubione miejsca: Bryant Park, East River Walk od Queensboro w gore,
      South Street Seaport, Bleecker Street, Williamsburg-Bedford Street (Bklyn),
      Brooklyn Hts ( brooklyn) , Forest Hills (Queens).
      Najmniej lubiane: Times Square, rejon NY Stock Exchange, East Village.
      Temat jest b. srozlegly jak masz jakies bardziej konkretne pytnia to napisz.





      East River Walk


      It's a little cold outside for a walk

      she said to me

      but I wasn't about to take no

      for an answer

      the East River was just out the door

      and I needed to walk it slowly

      holding her or not;

      I needed the release



      she finally didn't come

      and I went out alone and walked

      for the longest time and watched

      this couple sitting on a pier

      a blanket around them

      kissing

      and I sat down on a piling and

      I stared at them

      and the wind hit me hard

      blowing the tears from my face



      I wasn't sure if I was wrong

      or maybe if she just wasn't right

      but I knew that somewhere

      inside of me

      I was scared to death of what might be

      going on

      and I was wondering if things

      weren't slipping away from me
      • Gość: JOE Re: New York - co wam sie tam podoba? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 22:20
        NY to paskudne miasto
      • Gość: mysz Re: New York - co wam sie tam podoba? IP: *.abhsia.telus.net 06.10.04, 21:56
        Czy East River Walk jest twojego
        autorstwa?POdoba mi sie,popisz sie czyms jeszcze,
        chetnie poczytam.
        • visa_nazi Re: New York - co wam sie tam podoba? 07.10.04, 03:12
          nie , nie jest. W ogole to nie przepadam za amerykanska poezja....wole
          zdecydowanie polska.
          Na East River Walk trafilem kiedys zupelnie przypadkiem.
          pozdrawiam.
          VN
    • malmal2004 Re: New York - co wam sie tam podoba? 04.10.04, 22:24
      Gość portalu: future napisał(a):

      > Zastanawiam sie nad przeprowadzka do NY -

      ... a na czynsz masz ... ? ...
      • Gość: Rentowny rent w NY IP: *.proxy.aol.com 05.10.04, 01:01
        >a na czynsz masz ... ? ...

        Hehe, na czasie nie jestes !Ogladalem w zeszla niedziele niezle studio, L-
        shaped, podloga wymaga cyklinowania to fakt smile no i malego remontu we wlasnym
        zakresie (landlordom nie ufamsmileUES,na 1 Ave, 975/ month.
        Pamietaj ze jak ludzie kupuja wlasne domy , condo i coopy i ceny Real Estate
        ida w gore to rent zawsze predzej czy pozniej zacznie spadac smile
        • malmal2004 Re: rent w NY 06.10.04, 16:57
          Gość portalu: Rentowny napisał(a): niezle studio, L-
          > shaped, podloga wymaga cyklinowania to fakt smile no i malego remontu we
          wlasnym > zakresie (landlordom nie ufamsmileUES,na 1 Ave, 975/ month.


          ... z opisu wyglada pieknie ... ! ... czy oby nie przeplacasz ... ? ...
          heheheh ...
    • mgna Re: New York - co wam sie tam podoba? 05.10.04, 01:19
      Zalezy kto co lubi. Jesli lubisz cztery pory roku, kulture sztuki, muzyke,
      kawiarenki, spotkania z interesujacymi ludzmi z kazdego kata swiata, romanse
      itp to NYC jest dla Ciebie. Ja uwazam ze jest to najwspanialsze miasto na
      swiecie i mimo tego iz ponioslo mnie w swiat to jednak wracam i tam przejde na
      emeryture (choc do emerytury mi nie blisko). Nigdzie na swiecie nie bede tak
      rozproszona swoim starym wiekiem jak w NYC smile Poprostu nie bede miala czasu
      zastanawiac sie ile to ja juz lat mam! Co do ludzi w NYC sa do rzeczy, otwarci,
      swiatowi, spontaniczni, i jak juz raz zostana twoim przyjacielem to na zawsze!
      Mozesz na nich polegac.

      Jesli jednak lubisz dwie pory roku, gory, plaze i bardziej zluzowany tryb zycia
      to L.A. bardziej przysluzy. Tez jedno z moich ulubionych miejsc. Powietrze
      odurza, zyje sie praktycznie na plazy. Nie ma dnia zeby przynajmniej godzinke
      nie pospacerowac wzdluz oceanu smile

      Jesli ktos znalazl mieszkanko na Manhattanie ponizej $1000 - to gratuluje! Mi
      sie nigdy nie udalo! Co do innych dzielnic, polecam Forest Hills na Queens.

      Pozdrowienia!
      • Gość: future Re: New York - co wam sie tam podoba? IP: *.tnt28.atl2.da.uu.net 11.10.04, 03:20
        Bardzo mi sie podoba Twoja odpowiedz. dziekuje. Rzeczywiscie, musze przyznac,
        ze wlasnie ten aspekt NY - kultura/sztuka - ogolnie wlasciwosci kosmopolityczne
        tego miasta mnie pociagaja. Natomiast jesli chodzi o "ludzi" - jak wynika z
        powyzszych/ponizszych postow to chyba jest kontrowersyjne - wiele tu opinii
        negatywnych o nowojorczykach. Ogolnie tez tutaj - na poludniu stanow tez sa oni
        uwazani za niezwykle aroganckich. Pewnie zalezy to dokladnie od tego, w jakim
        srodowisku mialas (Ty akurat) szczescie sie obracac. Domyslam sie, ze jest to
        uogolnienie oparte na Twoich pozytywnych doswiadczeniach - mowisz, ze sa "do
        rzeczy, otwarci, swiatowi i lojalni jako przyjaciele". Ciekawa jestem jakiej
        narodowosci sa to ludzie (o ktorych ty akurat to mowisz).

        I jesli moge jeszcze zapytac - co z tymi szczurami, o ktorym ktos tam pisze?
        Rzeczywiscie slyszalam, ze jest to problem w NY, co o tym sadzisz?
        Pozdrawiam
        • mgna Do Future 11.10.04, 21:18
          Future, to chyba do mojej odpowiedzi sie odnosisz skoro przytaczasz moje slowa?
          Wiec tak, kultura jest wspaniala w NYC. Ja czesto kilka razy w tygodniu szlam
          na koncerty albo w Carnegie Hall albo w Lincoln Centre. W soboty na jazz gdzies
          w West Village (malusienki pokoik bardzij niz klub gdzie dobrego jazz'a przy
          lampce winka zawsze sie posluchalo) lub do Blue Note. Regularnie chodzilam do
          Sandra Cameron Dance Center, wiec czesto tez wybieralam sie potanczyc salse,
          cha-cha itp. Jak juz pisalam ludzi interesujacych poznalam "smiertelnikow" jak
          i tez "osobistosci" wink

          Wiem ze nowojorczycy maja opinie bezczelniakow i arogantow, sama za taka
          czasami jestem uwazana zwlaszcza teraz kiedy mieszkam za granica (choc tutaj
          nauczylam sie przytepic wplywy z NYC). Jak juz pisalam jest to
          nieporozumieniem. Mozna to przytoczyc maniera zwiazanym z naszym trybem zycia:
          wciaz zalatani, czesto zestresowani niemamy czasu na "pleasantries" - uwazam ze
          tak jest lepiej, do rzeczy, nie krazymy w okol celu bezsensownie. Jest tak albo
          tak, i juz. Zas zrodlo "aroganckosci" moze jest nam przypisywane poniewaz
          wiekszosc w NYC sa to swiatowi ludzie, z duzo tematami jestesmy zaznajomieni
          bezposrednio czy tez poprzez obczytanie? Wiec coz jesli na duzo roznych tematow
          mamy cos do powiedzienia? Nie wiem co przysposobia ludzi tak nas sadzic, nie
          zgadzam sie z opinia ze jestesmy aroganccy.

          >Pewnie zalezy to dokladnie od tego, w jakim srodowisku mialas (Ty akurat)
          >szczescie sie obracac.
          Nie wiem, moze. Jest teoria iz czlowiek jak magnet do siebie przyciaga ludzi o
          podobnym usposobieniu...Wiec mozemy zalozyc ze prawdopodobienstwo jest iz Ty
          przyciagniesz do siebie ludzi podobnych do twojego charakteru, twoich
          zainteresowan i zamilowania...

          >Ciekawa jestem jakiej narodowosci sa to ludzie (o ktorych ty akurat to mowisz).
          Pozwolisz ze wylicze bez wydawania detali? Duzo Amerykanow (wielu rodowitych
          nowojorczykow, ale rowniez duzo przesiedlonych z innych Stanow, rowniez
          pierwszych pokolen imigrantow), Anglikow, Austrylijczykow i ludzi pochodzacych
          z Middle East i z Poludniowej Ameryki, ale rowniez garstka innych narodowosci
          europejskich (miedzy nimi Polakow) i Filipinczykow... Wiec moi przyjaciele i
          znajomi to mieszanka swiatowa. Wiekszosc z nich pracuje w inwestycjach
          bankowych lub dla United Nations. Garstka ma doczynienia (na tle
          profesionalnym) ze swiatem artystycznym. Wszyscy zas sa milosnikami sztuki i
          uwielbiaja tanczyc.

          Nie czytalam wszystkich wypowiedzi, ale co do szczurow to zalezy gdzie
          mieszkasz i jaka jest higiena twojej okolicy i budynku w ktorym mieszkasz. Ja w
          NYC widzialam szczura tylko raz na subway - i mimo tego ze byl po drugiej
          stronie torow to wygladal jakby dorownal kotowi. Brrr.... skradal sie wzdluz
          sciany na platformie i nikt na tej platformie stojacy nie kapnal sie co z tylu
          czycha. Myszki zas lataja po torach, ale na platformie nigdy ich nie widzialam.
          Nie wiem co inni powypisywali na ten temat, ale ci co podrozuja to dobrze
          wiedza ze niema miasta na swiecie bez gryzoni! Tak, byc moze w jednym jest ich
          wiecej niz w innym. Napisze jeszcze jedno, kolega z kolezanka mieszkali na
          Basztowej w Krakowie i w ich budynku (ktory sasiadowal z hotelem) zamieszkiwaly
          szczury i tak sie zadomowily iz na kamienice nikt nie smial wyjsc.

          Wiec zeby podsumowac, ani razu u mnie w domu nie mialam szczura ani myszy. W
          jednym z mieszkan kiedy wymieniali stare rury pod domem wylazly rozne wielkie
          karaluchy ktore lataly i atakowaly kiedy probowalam je spryskac. Caly budynek
          byl spryskany i wiecej nie wylazily. To jest moje jedyne stkniecie sie z
          robactwem.

          Gdzie w NYC zamierzasz szukac mieszkania? Jesli moge zapytac w jakim zawodzie
          szukasz pracy?

          Pozdrowienia i jesli sie zdecydujesz na przeprowadzke to wiem ze bedziesz miec
          przewspaniala zabawe!
          • Gość: future Re: Do mgna IP: *.an1.atl16.da.uu.net 12.10.04, 17:41
            Mgna - jeszcze raz bardzo dziekuje. Twoj opis brzmi niezwykle pociagajaco -
            zwlaszcza sobotni jazz w kameralnym otoczeniu. Kiedy bylam w NYC (tylko na
            weekend) mialam taka przyjemnosc w malym barze na Greenwich Village. Bardzo
            lubie takie klimaty.
            Jesli chodzi o to, gdzie szukamy mieszkania - to wlasnie jest chyba glowne
            zrodlo mojego niepokoju. Teraz mieszkamy w bardzo duzym (i ladnym) domu na
            przedmiesciach, z duzym i zielonym backyard, w zamknietym "osiedlu" z basenem i
            kortem tenisowym, w bardzo bezpiecznej okolicy z super szkola - mamy dziecko -
            wiec jest to bardzo istotne.
            Zastanawiajac sie wstepnie nad locum w NYC - ja chcialam mieszkac na
            Manhattanie - moj maz (jesli sie zdecydujemy przeprowadzic) bedzie pracowac w
            centrum (Madison Avenue). Sprawdzalismy ceny nieruchomosci w okolicach Upper
            East Side na przyklad, (wybacz moja ignoracje jesli chodzi o geografie NYC)a
            takze w Greenwich Village. Jak pewnie wiesz, tam raczej nie ma "domow" - poza
            jakimis super mansions za miliony $$ - i wiekszosc ludzi mieszka w
            apartamentach.
            Ceny tych apartamentow sa niemal dwa razy wyzsze niz wartosc naszego domu - i
            nie mam na mysli jakichs super luksusowych miejsc - jedynie jakies 150-170 m2 -
            co teraz wydaje mi sie "male" - (kiedy mieszkalam w Warszawie to byloby super).
            Nie ma tez szans na jakis kawalek wlasnej zieleni (mamy psa).
            Tak wiec sa to zupelnie inne warunki zycia. A, jak nam sie wydaje, jesli chcemy
            kupic dom - mniej wiecej o podobnym standardzie do obecnego, musielibysmy
            zamieszkac np. w New Jersey - co z kolei wiaze sie z bardzo dlugim i uciazliwym
            commuting do miasta. Takie przynajmniej byly wyniki naszego wstepnego research
            ogloszen w NY Times. Dla mnie najwazniejszym kryterium jest bezpieczenstwo a
            takze "czystosc" - zero karaluchow/szczurow, itp. Oczywiscie, zdaje sobie
            sprawe, ze bedac na miejscu mozna lepiej ocenic sytuacje - obejrzec rozne
            okolice, miejsca - wtedy pewnie widac wiecej mozliwosci.

            Jesli zas chodzi o Twoje pytanie n/t pracy - to na razie nie szukam bo chce
            studiowac (psychologia). W Polsce skonczylam anglistyke na Uniwersytecie
            Warszawskim i prowadzilam wlasna firme (tlumaczenia).
            No to tyle o mnie. Napisz prosze, jesli masz jakies sugestie (albo cos...)
            Pozdrawiam Cie serdecznie - milego dnia gdziekolwiek jestes!!!!
            • jot-23 Re: Do mgna 12.10.04, 17:58
              Gość portalu: future napisał(a):


              > Ceny tych apartamentow sa niemal dwa razy wyzsze niz wartosc naszego domu - i
              > nie mam na mysli jakichs super luksusowych miejsc - jedynie jakies 150-170
              m2 - co teraz wydaje mi sie "male" - (kiedy mieszkalam w Warszawie to byloby
              super).

              150m2? ty masz wymagania ksiezniczko! hehe to jest 1600sqf, czyli duzy 3br.
              ceny na takie mieszkania, w normalnych okolicach zaczynaja sie od $1.3m

              ja teraz mieszkam w battery park city, jest czysto, bezpiecznie, nie ma
              robactwa, dobre szkoly, latwy dostep wszedzie, sa dwa dog-runy + sporo zieleni,
              no i nad samym hudsonem. ceny j.w.
              • Gość: future Re: Do j-23 IP: *.an1.atl16.da.uu.net 12.10.04, 18:56
                Tak, drogi j-23 - ja mam wymagania - czy przeszkadza ci to w czyms?
                Apartament 150m2 to duzy na warunki polskie.(zreszta wiele z tych mieszkan ma
                bardzo przypominajace polskie budownictwo komunistyczne - kuchnie-kiszki -
                zwane tu "galley" - jak zaobserwowalam na zdjeciach).
                Nie wiem, co to dla ciebie znaczy "w normalnych okolicach" - przyznasz, ze jest
                to pojecie wzgledne - dla kazdego co innego moze byc "normalne".
                Poza tym, chyba korzystamy z roznych zrodel - ja - jak wspomnialam,
                przeszukiwalam ogloszenia w NY Times - i ceny takich mieszkan nie byly az tak
                wysokie jak sugerujesz - czyli $1.3 m. choc tanie nie byly.

                Nie znam Battery Park - jesli jest to dobra okolica - tak jak piszesz, to moze
                powiesz mi ile placisz za jaki metraz/warunki. To "ceny j.w" to znaczy, ze tam
                wlasnie 150m2 kosztuje $1.3m ?
                I na koniec - ciesze sie, ze tak ladnie sie do mnie zwracasz "ksiezniczko" - z
                powodu wrodzonej wyrozumialosci przyjmuje, ze sarkazm/ironia, itp. nie byly
                twoja intencja.
                Naprawde, j-23 - nie wszyscy ludzie musza myslec tak samo jak ty - chyba to
                rozumiesz - i uwierz mi - nie jest to powod by psuc komukolwiek humor - nawet
                jesli jest to ktos anonimowy.
                Ja ciebie tez pozdrawiam - serdecznie i to bez cudzyslowia i zycze ci milego
                popoludnia.
                • jot-23 Re: Do j-23 12.10.04, 20:06
                  Gość portalu: future napisał(a):

                  > Tak, drogi j-23 - ja mam wymagania - czy przeszkadza ci to w czyms?

                  alez nie, musialem tylko cos napisac, taka juz moja natura. co do cen w BPC to
                  masz je w NYT. my (we dwoje+pies) mieszkamy w malutkim (650 sqf) 1-br, ktore
                  wypozyczamy za $2300-$500 (z grantu, ktory sie niestety juz niebawem skonczy).

                  aaa wlasnie, w BPC niemal wszystkie budynki pozwalaja posiadac psy, gdzie
                  indziej moze byc inaczej, np limit do 20lbs itd...

                  jak masz ochote , tutaj mozesz sie dowiedziec o wiele wiecej o tym miejscu:

                  www.batteryparkcity.org/
                  • Gość: future Re: Do j-23 IP: *.an2.atl16.da.uu.net 12.10.04, 21:08
                    dzieki za konkrety.
                    Tak naprawde to nie chodzilo o moje wymagania ale o to, co za podobna kasa
                    mozna kupic czyli value for money. Oczywiscie ja wiem - nie denerwuj sie od
                    razu, ze ceny w NYC sa znacznie wyzsze - ze placi sie premie za ten "przywilej"
                    mieszkania tam - podobnie jak roznica cen mieszkan w Warszawie i w innych
                    miastach. No i wlasnie nad tym sie zastanawiam - czy warto zamienic aktualne
                    warunki zycia na inne - pod wzgledem mieszkaniowym "gorsze", czy rekompensuja
                    ta strate inne wartosci. Oczywiscie, wiem tez bardzo dobrze - ze "co, kto lubi"
                    i inne komunaly, co wiecej - rowniez zdaje sobie sprawe, ze nikt mi tu nic nie
                    doradzi - bo to nasza decyzja - mojej rodziny. Niemniej, ciekawa jestem opinii
                    ludzi mieszkajacych w NYC. Czytajac wypowiedzi ponizej/powyzej juz widac duzo
                    roznych zdan - i to jest hm...poznawcze nieco.

                    A tobie zycze, zebys w miejsce konczacego sie grantu dostal NOWY I O WIELE
                    WIEKSZY!!!!
                    Pozdrawiam.
                    • jot-23 Re: Do j-23 12.10.04, 21:34
                      Gość portalu: future napisał(a):

                      co wiecej - rowniez zdaje sobie sprawe, ze nikt mi tu nic nie
                      > doradzi - bo to nasza decyzja - mojej rodziny. Niemniej, ciekawa jestem
                      opinii
                      > ludzi mieszkajacych w NYC. Czytajac wypowiedzi ponizej/powyzej juz widac duzo
                      > roznych zdan - i to jest hm...poznawcze nieco.


                      heh, tak... jak widzisz sa dwa obozy... jedni nienawidza inni , nazwijmy to,
                      kochaja. ja chyba wpadam tak pomiedzy, i to tez nie jest wartosc stala, kiedy
                      musze uzyc subway-u to zdecydowanie nienawidze, jak ide na koncert, czy na
                      wystawe (taksowka!! hehe) to strzalka idzie w druga strone...itd... zyc tu sie
                      w kazdym badz razie da, nie ma sprawy... nie jest to miejsce idealne, tzn,
                      bedziesz zmuszona do robienia wielu kompromisow. ale te sa wszedzie no nie? jak
                      chcesz tu studiowac, a maz ma zapewniana prace ktora , powiedzmy, lubi... i
                      macie srodki zeby mieszkac w jednym z tych "normalnych" miejsc, to jest dobry
                      start
                      • Gość: future Re: Do j-23 IP: *.an3.atl16.da.uu.net 12.10.04, 22:11
                        wiesz, jesli jestem juz tak bolesnie szczera, to powiem ci, ze moj maz pochodzi
                        z NY (nie z samego city tylko Long Island), mieszkal tam i pracowal do jakichs
                        25 lat ( w firmie gieldowej), po czym jego frustracja siegnela zenitu i
                        wyjechal. Mieszkal w roznych stanach ale ciagle powtarza, ze NYC to najgorsze
                        miejsce. W ogole bysmy nawet nie rozwazali tego tematu gdyby nie fakt, ze
                        dostal super oferte pracy w prestizowej firmie - i mimo, ze teraz ma niezle
                        stanowisko itd. to jednak zawodowo bylby to dla niego duzy
                        krok do przodu (wieksza kasa, no i sam fakt pracy dla top SE firm). Cala jego
                        rodzina nadal mieszka w okolicach NY/czesc w Pennsylvanii, itp.
                        On strasznie narzekal wlasnie na dojazdy/subway, mieszkania male, najwyzsze
                        taksy oraz na ludzi - ja tak nie do konca bylam/jestem przekonana, ze te
                        wszystkie zarzuty sa takie prawdziwe, stad "zasiegam jezyka".
                        Poza tym, jeszcze z Polski mialam wlasnie takie romantyczne przeswiadczenie, ze
                        to najbardziej fascynujace miasto w stanach.
                        Ja ogolnie lubie "miasto" - wlasnie knajpy, wystawy i "zycie kulturalne" a moj
                        maz - nature, zielen, gory i przede wszystkim prywatnosc. No ale, ze go ta
                        praca kusi, to sie zastanawia.
                        A jesli moge spytac - czy czesto wy "go out" - i w jakich miejscach?
            • mgna Re: Do Karelia 13.10.04, 22:01
              Cos wiecej o sobie wykrylas! Moze nawet wpadlysmy na siebie niewiedzac o tym?
              • karelia Re: Do Karelia 13.10.04, 22:17
                byc moze, byc moze. W NYC wszystko jest mozliwe.
                Przyklad: siedzialam sobie na trawce w Central i sie delektowalam koncertem
                uliczno-parkowym. Grupa jazzujaca z glownym jazzista saksofonowym trenowala
                rozne dzwiekiwink ku uciesze nowojorkowiczow i turystycznej cizby. I w tym
                milionowym miescie, gdzie ludzi jak mrowkow, spotkalam jazziste saksofonowego
                jak gral do kawy i koniaku w Waldorff Astoria Hotel. Ale przypadek.
            • mgna Re: Do Future 13.10.04, 22:20
              Nie ma za co dziekowac smile Zapomnialam dodac iz duzo firm w NYC daje pracownikom
              darmowy wstep do wielu muzeow. Ja niedziele mialam przeznaczone na galerje,
              MET, MoMA, Guggenheim, Isamu Noguchi Museum, Cloisters i oczywiscie jedno z
              moich ulubionych Rose Center. Lista sie ciagnie... W Holloween szlam z
              kolezanki synkiem na "treasure hunt" do AMNH, po spacerowalismy w szerz Central
              Park, zbierali liscie, kasztany... Ach, powiem tyle: gdyby nie meza firmy to z
              NYC nie wyprowadzilabym sie! Ale do rzeczy, mieszkania. O pieska sie niemartw,
              bo jesli bedziecie mieszkac na Manhattanie to mozecie zatrudnic "dog walker"
              lub samej pieska na wybiegi do CP lub nad East River (jest tam dosc dobry
              wybieg dla psow) brac. Nie wiem ile dziecko twoje ma lat. Uwazam jednak iz
              miasto jest interesujacym dla 6-scio latkow i w gore. Dla mlodszych dzieci
              jednak chyba lepiej jest mieszkac w suburbia. Szkoly sa dobre w NJ (zapewne
              zeby bylo blizej dojechac do NYC doradzam polnocne NJ, okolice Morrisville. Ja
              do szkoly chodzilam w Princeton i dojazdy codzienne do NYC sa meczarnia) ale
              rowniez na Long Island (sa rewelacyjne prywatne szkoly z progresywnym
              nauczaniu), rowniez poludniowe NY State. Na Manhattanie mieszkalam na Upper
              East Side (i nigdzie inndziej nie chcialabym mieszkac) mialam blisko na brunch
              do (juz zamknietej niestety) Guy Pascal i zarogiem do dwoch muzeow. Za
              wynajecie apartamentu (trzy sypialnie i dwie lazienki) placilam $3K
              miesiecznie. Kupno zas jedno pokojowego mieszkania kosztowalo $500K.

              Future, przepraszam musze konczyc. Napisze wiecej jutro, na tym forum lub moze
              lepiej na priva. Gorace pozdrowienia, M
            • mgna Re: Do Future 14.10.04, 23:03
              Czesc Future,

              Nie dodalam w wczorajnszej odpowiedzi iz warto jest tez poszukac mieszkan/domow
              do kupna w Forest Hills i Kew Gardens na Queens. Sa to przyjemne, bezpieczne
              dzielnice. Rowniez na Brooklyn, Williamsburg sie rozwija. Moze tu cos
              znajdziesz?
              www.wirednewyork.com/real_estate/
              Oczywiscie w NYC, NJ, NY i Long Island nie kupi sie mieszkan/domow za tyle samo
              pieniedzy i o takich samych obszarach jak w poludniowych stanach.

              Jesli twoj maz bedzie pracowac na Madison Ave, jest sens szukac mieszkania/domu
              na lini subway: 4, 5, i 6 (Upper East Side, Sutton Place), E, F i R (Forest
              Hills i Kew Gardens), lub ewentualnie na Brooklinie: A i C, 2 i 3. Z Brooklinem
              nie jestem obeznana, bylam tylko w Williamsburg i Greenpoint (na polskie
              zakupy).

              Jesli zdecydowalibyscie sie na kupno domu w NJ to doradzam okolice w polnocnym
              NJ: West NY, Hoboken, Morristown, Morris Plains. Jednak najbrdziej polecam
              Basking Ridge. Powinni miec strone internetowa... chwileczke poszukam... jest!:
              www.baskingridgeliving.com/
              Z dojazdem do NYC nie bedzie tak zle, maz bedzie mogl wziasc autobus lub
              pociag. East Brunswick jest dobra okolica, nieco dalej ale za to blisko do
              Rutgers University w New Brunswick (wiec ty bedziesz mogla zkozystac):
              www.rutgersuniversity.com/
              Oczywiscie polecam "moje" Princeton (moze zamiast Rutgers wolisz sie do
              Princeton wybrac?):
              webscript.princeton.edu/~psych/psychology/home/index.php
              Z dojazdami do NYC jest dalej. Musisz liczyc na godzine, ale czesto sa
              opoznienia wiec 1,5. Wte i we wte: 3 godziny dziennie!

              >Pozdrawiam Cie serdecznie - milego dnia gdziekolwiek jestes!!!!
              Dziekuje! Pozdrawiam cie rowniez serdecznie! Zycze duzo powodzenia w
              przeprowadzce jak i rowniez na studiach smile Zapisz sie na forum to bedziemy
              mogly na priva pisac. Moze bede mogla cie ze znajomymi zapoznac. Bedzie wam
              wtedy razniej z przeprowadzka.
              • yakaga Re: Do mgna 15.10.04, 07:29
                No strasznie Ci dziekuje - ze chcialo Ci sie w ogole napisac - do tego podajac
                cala mase bardzo przydatnych info. Niezwykle mila z Ciebie osoba!!! Probowalam
                sie "zapisac" na forum uzywajac nicka "future" ale dostalam komunikat,
                ze "niedostepny" stad tez uzylam innego (Nie znam sie za bardzo na tych
                sprawach - jestem zupelna nowicjuszka na forum).
                Czy Ty jestes zawodowo zwiazana z Arts? Bo z tego, co pisalas bardzo duzo czasu
                spedzalas w galeriach NYC. Ja uwielbiam malarstwo - kiedys sama malowalam ( ale
                to bylo dawno, choc prawda).
                Jak Ci jest tam, gdzie aktualnie mieszkasz?
                Ja jestem tu - od jakiegos 1,5 roku - ale moj proces adaptacji nie jest
                zbyt "gladki". Jakos mocno mnie uwieraja te roznice - glownie w sferze
                kontaktow miedzyludzkich. Ja nie jestem zbyt dobra w "small talk" - i podobnych
                meaningless conversations - zawsze - w Polsce (to jest) mialam kilkoro bardzo
                dobrych przyjaciol, z ktorymi mozna bylo gadac na wszystkie tematy do bolu.
                Tutaj ludzie raczej poprzestaja na wlasnie "pleasantries" - co moim zdaniem
                jest rownie mile co puste. I ciagle mam ta potrzebe - wiecej/glebiej/powazniej -
                rozmawiac - to jest. No nie wiem, takie sa moje wrazenia - so far.
                Choc ogolnie - jest przeciez bardzo dobrze. No i mam ta mozliwosc spedzania
                wielu godzin tygodniowo na telefonie z rodzina i przyjaciolmi w Polsce.
                Rownie fajne jest to, ze tutaj - na forum moge znalezc osoby, ktore chetnie
                wymianiaja swoje mysli - jak Ty, co juz samo w sobie jest bardzo podnoszace na
                duchu.
                Trzymaj sie cieplo i slonecznie - regardless of the weather!!!
                Oczywiscie - bardzo bede sie cieszyla, jesli bedziemy mogly kontynuowac
                nasze "gadanie".
                Serdeczne pozdrowienia!!!
    • Gość: Justa Re: New York - co wam sie tam podoba? IP: *.nyc.rr.com 06.10.04, 06:08
      Nowy Jork to wspaniale miejsce! Ludzie niesamowicie tolerancyjni.
      Bardzo polecam!!!!
      Jesli dasz sobie rade w Nowym Jorku, to dasz sobie rade wszedzie.
      Tutaj jestes panem wlasnego zycia, poszerzysz sobie horyzonty, poznasz
      wspanialych ludzi i bedziesz mial najwspanialsza sztuke z calego swiata na
      wyciagniecie reki, tylko od Ciebie zalezy jak wiele wyciagniesz z doswiadczania
      tego miasta!
      • Gość: mysz Re: New York - co wam sie tam podoba? IP: *.abhsia.telus.net 06.10.04, 21:53
        Pierwsze wrazenie jest okropne-sam cement
        z powyginanymi ulicami.Do klimatu tez trzeba sie
        dlugo przyzwyczajac, nie czuje sie zapachu swiezego
        powietrza,jest duszno,czulam sie jakbym siedziala
        w starym parowozie.Podziemia w metrze to istny
        piekarnik.Ale jest tam sporo ciekawych rzeczy
        do zobaczenia i moze mozna sie do tego miasta
        z czasem przyzwyczaic.Osobiscie wole Seattle.
    • Gość: Nowo-Jorczyk Najwiecej SZCZURÓW na świecie - w New Yorku IP: *.twmi.rr.com 06.10.04, 08:26
      Jak się ściemni w Nowym Yorku, to SZCZURY wyłażą ze wszystkich norek i wykukują
      we wszystkich bramach i szparach. Czatuja na wyrzucane śmieci przez
      okna "nowojorczyków".

      Jak sie robi spokój wieczorem to SZCZURY przelatują w poprzek ulic lub sie
      ganiają na wzajem, kopulują aby sie szybciutko rozmnożyć.

      W Nowym Yorku był ZAWSZE problem ze śmieciami, które zalegają w wielu miejscach
      i te miejsca są siedliskiem sczurów.

      Widziałam szczury wieczarem jak BARASZKOWAŁY w samym sercu Manchatanu na 5
      Aleji. Sa już nawet osfojone i nie boja sie ludzi biegaja, baraszkują, skaczą
      radosnie i ciesza sie z amerykanskiej "demokracji" i merdają mięsistymi
      ogonami.

      W wielu miejscach w tej żydowskiej stolicy świata, gdyż zydzi "nie grzesza
      czystością" IDENTYCZNIE jak kiedyś to widzieliśmy w przedwojennej Łodzi, gdzie
      przez okna kamienic wylewali pomyje, a Piotrkowska w Łodzi zmieniała się w
      płynący RYNSZTOK, w którym też nurkowały SCZURY.

      W Nowym Yorku w wielu miejscach czuć słatkawy FETOR co przypomina rozpdajaca
      się padlinę, bo tak pachna ZDECHŁE SZCZURY + gnijace zalegające śmieci w
      różnych katach i zkamarkach tej METROPOLI świata.

      Tabuny szczurów maja swoje siedlisko w rurach kanalizacyjnych i ściekach na
      wode deszczową do których władze miasta od czasu do czasu tłoczą goraca parę
      wodną aby ta prą wodna "ugotować" szczury żywcem, wtedy z wszystkich szpar
      kanałow para tryska strumieniami i zapach na ulicy jest jak w SZAMBIE.

      Wiele szczurów wtedy ratuje sie ucieczka z kanałów na ulice i wtedy biegaja one
      w biały dzień po ulicah. Para wodna uciekajaca z kanałow "uperfumia" misto, ale
      nie czuja tego smrodu ci co mieszkają powyzej 20 piętra, gzdie czynsz jest
      duzo wiekszy.

      Szczury mają swoje kryjówki i goraca para wodna ich nie rusza, wiec grasują
      dalej i ROZNOSZA ZARAZĘ i choroby zakaźne.

      Woda wodociagowa w Nowym Yorku tez jest "bardzo smaczna" i pachnaca. Tak
      schlorowana że "wybiela" ludzi.

      Nie radze nikomu po ciemku schodzić z głowniejszych ulic w Nowym Yorku, bo
      drobni złodzejaszkowe WYPATRUJA swich ofiar na rabunek przez szpary w bramach:
      samotna osoba na wieczornym spacerze jest wciągana za łeb szybciutko do bramy.

      Nastepnie złodzejaszkowie nażucają worek na głowę ofiary, oprużniają ofiarze
      kieszenie i zawartość torebki. Potem ofiara jest wyzucana jak kawełek śmiecia
      na ulice i jak ma sie siłe pozbierać to nie bedzie przewalcowane przez krążące
      stare gruchoty co maja kształty pomasakrowanych samochodów.

      Gdy ofiara usiłuje sie bronić i jak stawia opór to złodzejaszkowie uciszaja ją
      sztyletem lub jakąś rurą udeżeniem w łeb. Taka ofiara czasami odzyskuje
      przytomność za pare godzin z rozwalonym łbem w towarzystwie głodnych szczurów,
      lub nastepnego dnia jest zabierana do trupiarni.

      Po kilku dniach jak sie po tego trupa nikt nie zgłasza, ten trup jest spalany i
      prochy wędruja do śmietnika.

      Jak się ściemia i zaczyna sie noc w Nowym Jorku, ulice sie natychmiast
      wyludniją i robi sie GROBOWA cisza i zaczena sie czas SZCZURÓW.

      Ludzie poruszaja sie tylko samachodami i nikt nie porusza się na pieszo.
      Wieczorem samochód w Nowym Yorku to tak jak czołg dla żołnierz na lini frontu,
      za pomocą którego można tylko przezyć do nastepnego dnia.

      Jesli już ktoś chce przejść z pół bloku w Nowym Yorku, jak jest ciemno niech
      NIE IDZE chodnikem tylko środkiem ulicy, ale należy wtedy BARDZO uważąć bo
      można być ROZJECHANY jak mucha przez zanarkotyzowanego mużyna lub chorego
      psychicznie żyda, bo ich jest pełno w Nowym Yorku.

      Bezdomnych w Nowym Yorku jest najwiecej na świecie, ocenia sie ich liczbę na
      120 tysiecy, oni trochę wyłapują szczury i pieką je na w ogniskach.

      W niektórych resteuracjach w Nowym Yorku można zamowić pieczonego królika, ale
      jest zazwyczaj pieczony SCZUREK.

      SMACZNEGO !

      Zapraszy wszystkich do New Yorku !!
      • flipflap Re: Najwiecej SZCZURÓW na świecie - w New Yorku 06.10.04, 23:30
        >Jak się ściemia i zaczyna sie noc w Nowym Jorku, ulice sie natychmiast
        wyludniją i robi sie GROBOWA cisza i zaczena sie czas SZCZURÓW.<

        Co za brednie. Ty sama jakaś psychiczna jesteś.



    • donk Nic! 09.10.04, 10:14
      Najbardziej sie ciesze,
      gdy wracam z tego smietnika do normalnego domu.

      Chore miasto, chorzy ludzie.
    • viper39 Re: New York - co wam sie tam podoba? 12.10.04, 14:25
      Gość portalu: future napisał(a):

      > Zastanawiam sie nad przeprowadzka do NY - niestety nie wiem zbyt duzo o tym
      > miescie - bylam tam tylko na weekend i wtedy mieszkalam na Manhatanie.
      > Wszedzie slychac totalne zachwyty nad tym miejscem - ze takie fantastyczne -
      > jedyne w swoim rodzaju, etc. Z drugiej strony jest to jedno z najdrozszych
      > miejsc w Stanach. Chcialabym poznac opinie ludzi, ktorzy tam mieszkaja. Jak
      > wam sie tam zyje? Czy rzeczywiscie uwazacie, ze to miasto jest lepsze niz
      > inne miejsca w Stanach? Bardzo prosze o opinie ludzi tam mieszkajacych.
      > I naturalnie z gory dziekuje.

      w NYC kazdy moze znalezc to czego szuka,
      jesli go stac na ogladanie szczurow to i te znajdzie tu w NYC (tak samo jak i w
      innych miejscach na swiecie)
      czy to miejsce jest lepsze niz inne miejsca w USA? napewno na starcie jest
      najlepsze, bo start tutaj jest najlatwiejszy. kazdy szuka na swiecie swojego
      miejsca jedni je znajduja w NYC inni gdzies indziej. mnie sie podoba NYC
      mieszkam tutaj juz dosc dlugo, i nie zamienilbym tego miasta na cos innego
      (takie mam teraz zdanie). czesto podrozuje wiec mam porownania i jakos
      najlepiej mi sie wraca do NYC
      jesli ktos lubi koncerty, w kazdym tygodniu wystepuje ktos znany w NYC
      jesli ktos lubi muzea to jest ich tutaj mnostwo
      jesli lubi nowoczesne technologie to, miasto to jest w zasadzie cackiem
      technologicznym (rozwiazania urabnistyczne itechnologiczne budynkow)
      sport, rozrywka, zarcie, nawet odpoczynek, kobiety maja tutaj mekke jesli
      chodzi o zakupy, mozna wymieniac duzo...
      poza tym jest to stolica swiata... wiec jak tu NYC nie lubiec? kazdy moze
      znalezc cos dla siebie.
    • niewyjasnione Re: New York - co wam sie tam podoba? 13.10.04, 03:49
      Ja mieszkam na Manhattanie na Upper West Side.
      Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na Twoje pytania.

      Co do szczurów - jak najbardziej są, tak samo jak w Rzymie i innych dużych
      miastach. Brak kotów to jedna z bardziej rzucających się w oczy różnic.
      Ja nie mam problemu bo szczura odbieram jako osobnika inteligentnego, wiec sie
      z nim utozsamiam i nawet staram sie uwierzyc, ze jest sympatyczny.
      Jest ich od cholery ale trzeba miec specyficzny tryb zycia i zmysl obserwacji,
      zeby sie na nie natknac i zauwazyc.

      To nieprawda, że w nocy miasto się wyludnia - przekonasz się pierwszej
      bezsennej nocy - hałas jak cholera, głównie od samochodów.
      Klimat bardzo niesympatyczny - wieje ze wszystkich stron, zima na całego, jak w
      Polsce.

      Duża konkurencja ale i duża fachowość.
      Pewnie dlatego reszta kraju nas ocenia za aroganckich, a my dla rownowagi
      jesteśmy kulturalnie zażenowani ich ignorancją w wielu dziedzinach.

      Samochod Ciebie rozjedzie na pierwszym skrzyzowaniu. Prawo dzungli. Ile razu
      wydostane sie z Manhattanu nie mam odwagi przejsc przez przejscie dla pieszych,
      i tak sobie stoimy - kierowca i ja.

      O psie zapomnij - to nie tutaj, chyba że jesteś milionerką, albo pies bardzo
      spokojny.
      Otherwise - uśpij albo komuś oddaj.
      Latwo powiedziec, nie?

      Sam Manhattan- to prawdopodobnie najbezpieczniejsze miejsce na ziemi(za
      wyjatkiem Harlemu i okolic), gdyz strzeze nas nieprawdopodobnie liczna armia
      policjantow uzbrojonych w nowinki techniczne, ale jest to tez cel numer -1-
      wszystkich terrorystow, wiec siedzimy troche jak na bombie.....

      Kultura, towarzystwo, mozliwosci, etc - wszystko tutaj jest - ale nie ma na to
      czasu, bo trzeba zapieprzac. Tempo i wymagania bardzo wyczerpujace.

      A jezeli nie zapieprzasz - to odbije ci szybko szajba z nierobstwa i zapiszesz
      sie do jakiegos z licznych stowarzyszen na rzecz czegos tam i dolaczysz to tych
      poor devils...

      Polowa miasta zyje z zasilkow, druga z pensji, wiec przygotuj sie, ze jezeli
      komukolwiek zdradzisz swoje republikanskie sympatie stracisz wszelkie szanse na
      przyjazn. Wszycy glosuja na Kerry'ego.

      Mimo wszystko - chyba warto - jak wpadniecie dajcie znac - Pozdrawiam serdecznie
      • Gość: future do: niewyjasnione IP: *.an4.atl16.da.uu.net 13.10.04, 07:47
        Swietny post - analiza-kwintesencja w jednym.

        Jedno zdanie jeszcze o szczurach - wszyscy mowia, ze sa we wszystkich wiekszych
        miastach - pewnie to prawda, ale rzecz sprowadza sie do tego JAK BARDZO SA
        OBECNE - czy bazuja sobie gdzies tam po piwnicach ogolnie nie dajac sie we
        znaki - czy tez stanowia temat/issue. (No, rzeczywiscie - masz racje - koty to
        podstawa). W Warszawie nie widzialam nigdy szczurow. Mieszkalam tez przez pare
        lat w Londynie i tez nigdy ich nie widzialam - nawet w "tube"/subway. Z tych
        postow wynika, ze jednak to jest an issue w NYC.

        Druga rzecz - ta arogancja nowojorczykow. Mowisz - "fachowosc" tu - ignoracja
        tam - stad tez ta opinia. To wygodne uproszczenie - ale przeciez wszedzie w us
        poza samym NYC jest pelno ludzi wyksztalconych/top professionals, etc. - wiele
        osrodkow naukowych/akademickich jest przeciez poza NYC - podobnie jak -
        domyslam sie w NYC - tej domniemanej mecce oswieconych jest tez duzo
        ignorantow. Poza wszystkim wreszcie, nawet najwyzszy poziom "fachowosci"
        (jakkolwiek rozumianej) nie upowaznia do arogancji - a raczej powinno byc
        przeciwnie - od ludzi na "wyzszym poziomie" oczekuje sie wiecej (kultury,
        tolerancji czy chocby dobrych manier).

        Dalej - pies/terrorysci/najdziwniejsze stowarzyszenia/poor devils/sympatie
        republikanskie - te wszystkie Twoje wnioski wydaja mi sie 100% trafione - na
        podstawie wiedzy posredniej.

        Mam jeszcze tylko jedno pytanie - jak myslisz - kiedy Polacy zaczynaja sie
        utozsamiac z amerykanskim miastem - po ilu latach mieszkania w NYC - Polacy
        zaczynaja sie nazywac nowojorczykami? Czy od razu bo tak im to miasto pasuje,
        czy tez to tylko ci, co sie tam urodzili wzglednie mieszkaja od dziecinstwa? To
        wydaje mi sie strasznie ciekawe.
        Jak dlugo Ty tam mieszkasz, jesli mozna?
        Serdeczne pozdrowienia.
      • jot-23 Re: New York - co wam sie tam podoba? 13.10.04, 13:35
        niewyjasnione napisał:

        > Ja mieszkam na Manhattanie na Upper West Side.
        > Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na Twoje pytania.
        >
        > Co do szczurów - jak najbardziej są, tak samo jak w Rzymie i innych dużych
        > miastach. Brak kotów to jedna z bardziej rzucających się w oczy różnic.
        > Ja nie mam problemu bo szczura odbieram jako osobnika inteligentnego, wiec
        sie
        > z nim utozsamiam i nawet staram sie uwierzyc, ze jest sympatyczny.
        > Jest ich od cholery ale trzeba miec specyficzny tryb zycia i zmysl
        obserwacji,
        > zeby sie na nie natknac i zauwazyc.
        >
        > To nieprawda, że w nocy miasto się wyludnia - przekonasz się pierwszej
        > bezsennej nocy - hałas jak cholera, głównie od samochodów.
        > Klimat bardzo niesympatyczny - wieje ze wszystkich stron, zima na całego, jak
        w
        >
        > Polsce.
        >
        > Duża konkurencja ale i duża fachowość.
        > Pewnie dlatego reszta kraju nas ocenia za aroganckich, a my dla rownowagi
        > jesteśmy kulturalnie zażenowani ich ignorancją w wielu dziedzinach.
        >
        > Samochod Ciebie rozjedzie na pierwszym skrzyzowaniu. Prawo dzungli. Ile razu
        > wydostane sie z Manhattanu nie mam odwagi przejsc przez przejscie dla
        pieszych,
        >
        > i tak sobie stoimy - kierowca i ja.
        >
        > O psie zapomnij - to nie tutaj, chyba że jesteś milionerką, albo pies bardzo
        > spokojny.
        > Otherwise - uśpij albo komuś oddaj.
        > Latwo powiedziec, nie?
        >
        > Sam Manhattan- to prawdopodobnie najbezpieczniejsze miejsce na ziemi(za
        > wyjatkiem Harlemu i okolic), gdyz strzeze nas nieprawdopodobnie liczna armia
        > policjantow uzbrojonych w nowinki techniczne, ale jest to tez cel numer -1-
        > wszystkich terrorystow, wiec siedzimy troche jak na bombie.....
        >
        > Kultura, towarzystwo, mozliwosci, etc - wszystko tutaj jest - ale nie ma na
        to
        > czasu, bo trzeba zapieprzac. Tempo i wymagania bardzo wyczerpujace.
        >
        > A jezeli nie zapieprzasz - to odbije ci szybko szajba z nierobstwa i
        zapiszesz
        > sie do jakiegos z licznych stowarzyszen na rzecz czegos tam i dolaczysz to
        tych
        >
        > poor devils...
        >
        > Polowa miasta zyje z zasilkow, druga z pensji, wiec przygotuj sie, ze jezeli
        > komukolwiek zdradzisz swoje republikanskie sympatie stracisz wszelkie szanse
        na
        >
        > przyjazn. Wszycy glosuja na Kerry'ego.
        >
        > Mimo wszystko - chyba warto - jak wpadniecie dajcie znac - Pozdrawiam
        serdeczni
        > e

        hehe, tak swietny post, nie zgadzam sie praktycznie ze wszystkim! dawno nie
        slyszalem tylu bzdur w jednym miejscu (ale tez mialem przerwe w czytaniu forum,
        wiec czuje sie usprawiedliwiony)... co za bezsenne noce? ja osobiscie spie
        wspaniale, psy? nie mozna miec psow? mam psa od 12 lat...republikanie?
        zapieprzanie? praktycznie cala moja firma jest republikanska (80 osob) i
        wszyscy sie przyjaznia, nikogo to zreszta nie obchodzi na poziomie towazyskim...
        jakie zapieprzanie? przychodze do pracy 9:15 i zaczynam dzien od gazety i
        kawy...z tego co widze robi to wiekszosc moich znajomych... facet, jestes
        pewien ze mieszkasz w nowym jorku? moze po drugiej stronie torow ci sie trafilo
        biedaku
        • Gość: future do: j-23 IP: *.an2.atl16.da.uu.net 13.10.04, 18:55
          a mnie sie bardzo podoba - i nie sa to "bzdury" - tylko inny punkt widzenia - j-
          23, ty masz inne doswiadczenia - co za tym idzie inny obraz - tamten ktos - ma
          inne. Czy istnieje jakis powod by twoja wersja byla jedyna obowiazujaca? czy
          chocby bardziej prawdziwa?
          to, ze ty masz psa - na przyklad, nie zmienia faktu, ze jest problem bo musisz
          szukac mieszkania, tam gdzie sa one tolerowane. Sam przeciez pisales, ze w
          niektorych miejscach to tylko psy do 20lb, itd. A jesli spodobaloby mi sie
          mieszkanie, gdzie politbiuro zakazuje posiadania duzego psa (bo moj szczeniak
          bedzie duzym psem) to zwyczajnie nie moge tam zamieszkac - czyli mam problem.
          Co do republikanow - wystarczy chocby ogladac troche tv zeby zauwazyc jak wrogo
          NYC jest do nich ustosunkowany. To, czy maja przyjaciol czy nie - pozostawiam
          bez komentarza - bo tu licza sie cechy osobowosci bardziej niz orientacja
          polityczna.
          Jesli zas chodzi o prace - z tego co piszesz wyglada, ze jestes prawdziwym
          szczesciarzem - (choc nie mowisz o ktorej konczysz - ale jesli to taki relax -
          to pewnie o 6.15)- co bardziej czyni cie wyjatkiem niz regula.
          • jot-23 sprawa psa 13.10.04, 18:59
            Gość portalu: future napisał(a):

            > to, ze ty masz psa - na przyklad, nie zmienia faktu, ze jest problem bo
            musisz
            > szukac mieszkania, tam gdzie sa one tolerowane. Sam przeciez pisales, ze w
            > niektorych miejscach to tylko psy do 20lb, itd. A jesli spodobaloby mi sie
            > mieszkanie, gdzie politbiuro zakazuje posiadania duzego psa (bo moj szczeniak
            > bedzie duzym psem) to zwyczajnie nie moge tam zamieszkac - czyli mam problem.

            dokladnie, masz problem... i to praktycznie wszystko, nie ma to nic wspolnego
            z "byciem milionerem", to typowy polski dogmatyzm, nie mozna miec psa i juz,
            bzdury wysnute na podstawie, nie wiem czego...swojego jednostkowego
            spostrzezenia. problemy sa po to zeby je przezwyciezac, setki tysiecy ludzi na
            manhattanie ma psy i sobie jakos daje rade...m.in. ja.
            • Gość: future Re: sprawa psa IP: *.an2.atl16.da.uu.net 13.10.04, 19:27
              jesli jestes milionerem - to kupujesz sobie mansion bez politbiura - i wowczas
              mozesz miec tam nawet 5 psow.
        • janek.lew Re: New York - co wam sie tam podoba? 25.12.04, 10:52
          jot-23 napisał:

          > niewyjasnione napisał:
          >
          > > Ja mieszkam na Manhattanie na Upper West Side.
          > > Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na Twoje pytania.
          > >
          > > Co do szczurów - jak najbardziej są, tak samo jak w Rzymie i innych dużyc
          > h
          > > miastach. Brak kotów to jedna z bardziej rzucających się w oczy różnic.
          > > Ja nie mam problemu bo szczura odbieram jako osobnika inteligentnego, wie
          > c
          > sie
          > > z nim utozsamiam i nawet staram sie uwierzyc, ze jest sympatyczny.
          > > Jest ich od cholery ale trzeba miec specyficzny tryb zycia i zmysl
          > obserwacji,
          > > zeby sie na nie natknac i zauwazyc.
          > >
          > > To nieprawda, że w nocy miasto się wyludnia - przekonasz się pierwszej
          > > bezsennej nocy - hałas jak cholera, głównie od samochodów.
          > > Klimat bardzo niesympatyczny - wieje ze wszystkich stron, zima na całego,
          > jak
          > w
          > >
          > > Polsce.
          > >
          > > Duża konkurencja ale i duża fachowość.
          > > Pewnie dlatego reszta kraju nas ocenia za aroganckich, a my dla rownowagi
          >
          > > jesteśmy kulturalnie zażenowani ich ignorancją w wielu dziedzinach.
          > >
          > > Samochod Ciebie rozjedzie na pierwszym skrzyzowaniu. Prawo dzungli. Ile r
          > azu
          > > wydostane sie z Manhattanu nie mam odwagi przejsc przez przejscie dla
          > pieszych,
          > >
          > > i tak sobie stoimy - kierowca i ja.
          > >
          > > O psie zapomnij - to nie tutaj, chyba że jesteś milionerką, albo pies bar
          > dzo
          > > spokojny.
          > > Otherwise - uśpij albo komuś oddaj.
          > > Latwo powiedziec, nie?
          > >
          > > Sam Manhattan- to prawdopodobnie najbezpieczniejsze miejsce na ziemi(za
          > > wyjatkiem Harlemu i okolic), gdyz strzeze nas nieprawdopodobnie liczna ar
          > mia
          > > policjantow uzbrojonych w nowinki techniczne, ale jest to tez cel numer -
          > 1-
          > > wszystkich terrorystow, wiec siedzimy troche jak na bombie.....
          > >
          > > Kultura, towarzystwo, mozliwosci, etc - wszystko tutaj jest - ale nie ma
          > na
          > to
          > > czasu, bo trzeba zapieprzac. Tempo i wymagania bardzo wyczerpujace.
          > >
          > > A jezeli nie zapieprzasz - to odbije ci szybko szajba z nierobstwa i
          > zapiszesz
          > > sie do jakiegos z licznych stowarzyszen na rzecz czegos tam i dolaczysz t
          > o
          > tych
          > >
          > > poor devils...
          > >
          > > Polowa miasta zyje z zasilkow, druga z pensji, wiec przygotuj sie, ze jez
          > eli
          > > komukolwiek zdradzisz swoje republikanskie sympatie stracisz wszelkie sza
          > nse
          > na
          > >
          > > przyjazn. Wszycy glosuja na Kerry'ego.
          > >
          > > Mimo wszystko - chyba warto - jak wpadniecie dajcie znac - Pozdrawiam
          > serdeczni
          > > e
          >
          > hehe, tak swietny post, nie zgadzam sie praktycznie ze wszystkim! dawno nie
          > slyszalem tylu bzdur w jednym miejscu (ale tez mialem przerwe w czytaniu forum,
          >
          > wiec czuje sie usprawiedliwiony)... co za bezsenne noce? ja osobiscie spie
          > wspaniale, psy? nie mozna miec psow? mam psa od 12 lat...republikanie?
          > zapieprzanie? praktycznie cala moja firma jest republikanska (80 osob) i
          > wszyscy sie przyjaznia, nikogo to zreszta nie obchodzi na poziomie towazyskim..
          > .
          > jakie zapieprzanie? przychodze do pracy 9:15 i zaczynam dzien od gazety i
          > kawy...z tego co widze robi to wiekszosc moich znajomych... facet, jestes
          > pewien ze mieszkasz w nowym jorku? moze po drugiej stronie torow ci sie trafilo
          >
          > biedaku
      • waldek.usa Re: New York - co wam sie tam podoba? 13.10.04, 15:12
        ► ja jak zwykle, z uporem maniaka, o Bostonie...


        niewyjasnione napisał:

        > Ja mieszkam na Manhattanie na Upper West Side.
        > Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na Twoje pytania.
        >
        > Co do szczurów - jak najbardziej są, tak samo jak w Rzymie i innych dużych
        > miastach. Brak kotów to jedna z bardziej rzucających się w oczy różnic.
        > Ja nie mam problemu bo szczura odbieram jako osobnika inteligentnego, wiec
        sie z nim utozsamiam i nawet staram sie uwierzyc, ze jest sympatyczny.
        > Jest ich od cholery ale trzeba miec specyficzny tryb zycia i zmysl
        obserwacji, zeby sie na nie natknac i zauwazyc.
        >

        ► hehehe, specyficzny tryb zycia i zmysl obserwacji. Moj znajomek dzieki
        zmyslowi wyprowadzil sie z eleganckiej ulicy, po drugiej stronie mial Christian
        Science Center. Stwierdzil, ze za takie pieniadze on szczurow nie mial prawa
        widywac. Zapewne czlonkowie Kosciola...

        > To nieprawda, że w nocy miasto się wyludnia - przekonasz się pierwszej
        > bezsennej nocy - hałas jak cholera, głównie od samochodów.
        > Klimat bardzo niesympatyczny - wieje ze wszystkich stron, zima na całego, jak
        w Polsce.
        >
        ► Ja moge sie wyspac. Klimat podobny, w niektorych punktach moze
        czlowieka poderwac w powietrze. Po czesci bledy urbanistyczne.

        > Duża konkurencja ale i duża fachowość.
        > Pewnie dlatego reszta kraju nas ocenia za aroganckich, a my dla rownowagi
        > jesteśmy kulturalnie zażenowani ich ignorancją w wielu dziedzinach.
        >
        ► Don't forget about the NY Yankees.
        Speakin' of which...

        > Samochod Ciebie rozjedzie na pierwszym skrzyzowaniu. Prawo dzungli. Ile razu
        > wydostane sie z Manhattanu nie mam odwagi przejsc przez przejscie dla
        pieszych, i tak sobie stoimy - kierowca i ja.
        >
        ► W Bostonie na odwrot, ludzie przechodza przez ulice w kazdym punkcie,
        niemalze kiedy chca, nawet w tym naszym downtown. Oczywiscie nie ma porownania.

        > O psie zapomnij - to nie tutaj, chyba że jesteś milionerką, albo pies bardzo
        > spokojny.
        > Otherwise - uśpij albo komuś oddaj.
        > Latwo powiedziec, nie?
        >
        ► Ach those brutal New Yorkers, hehehe.
        Come to pet-friendly Boston.

        > Sam Manhattan- to prawdopodobnie najbezpieczniejsze miejsce na ziemi(za
        > wyjatkiem Harlemu i okolic), gdyz strzeze nas nieprawdopodobnie liczna armia
        > policjantow uzbrojonych w nowinki techniczne, ale jest to tez cel numer -1-
        > wszystkich terrorystow, wiec siedzimy troche jak na bombie.....
        >
        ► Zero tolerance policy at it's best.
        Przydaloby sie u mnie, chociaz nie jest tak zle.

        > Kultura, towarzystwo, mozliwosci, etc - wszystko tutaj jest - ale nie ma na
        to czasu, bo trzeba zapieprzac. Tempo i wymagania bardzo wyczerpujace.
        >
        ► Jak na swoja skale, mamy bogaty wybor, no i w domu mozna byc za pol
        godziny.

        > A jezeli nie zapieprzasz - to odbije ci szybko szajba z nierobstwa i
        zapiszesz sie do jakiegos z licznych stowarzyszen na rzecz czegos tam i
        dolaczysz to tych
        >
        > poor devils...
        >
        > Polowa miasta zyje z zasilkow, druga z pensji, wiec przygotuj sie, ze jezeli
        > komukolwiek zdradzisz swoje republikanskie sympatie stracisz wszelkie szanse
        na przyjazn. Wszycy glosuja na Kerry'ego.
        >
        ► Same here - as to Kerry.

        > Mimo wszystko - chyba warto - jak wpadniecie dajcie znac - Pozdrawiam
        serdecznie

        Pzdr.
        • karelia Re: New York - co wam sie tam podoba? 13.10.04, 19:55
          Central Park i ludzie,ludzie, ludzie...w NYC, strasznie ciekawe typy ludzkie; z
          punktu widzenia estetyki bardzo ladni ludziesmile))

          co za czasy, co za ludziewink
          • lulu13 Re: New York - Karelia ty tam nigdy nie bylas 13.10.04, 20:13
            wiec co tu wode lejesz !!! ,mieszkasz tam na tym zadupiu w Szwcji gdzie juz
            zimno jak cholera !i raz na rok jedziesz promem do Swinoujscia !! a z
            tamtad pociagiem 3 klasy do Zambrowa do rodziny i to tyle !!! Zawsze
            wleczesz z powrotem do Szwecji polskie puszki, z wieprzowina bo to taniej i
            podroz musi ci sie zwrocic ,ahhahaahahha !!
          • Gość: future Karelia IP: *.an3.atl16.da.uu.net 13.10.04, 20:58
            Moglabys rozwinac - podac jakies przyklady tych niezwykle ciekawych typow
            osobowych?
            No i co masz na mysli mowiac: " ze bardzo ladni ludzie - z punktu widzenia
            estetyki" (oczywiscie). Przyznam, ze moja ciekawosc Twojej opinii jest tu
            ogromna.
            • karelia Re: Karelia 13.10.04, 21:24
              odpowiadam w try miga bon okrutnie zajeta sprawami roznemismile

              najsamprzod do "luska", bo widze ze toto az sie zatrzeslo z oburzenia i jakiejs
              wrodzonej malpiej zlosliwosci, ze ja nie tylko Zambrow, prom Rogalin( nie wiem
              skad mu to Swinoujscie przyszlo na zamglona mysl, bo az tak ograniczona nie
              jestem zeby z STH jechac do Ystad, przez Szczecin do centralnej Polski, no
              chyba, ze w ramach wycieczki krajoznawczej, czemu by nie...)
              ale do rzeczy, "lusiek", ty sie wez chlopie/babo za "Elementarz" Falskiego(inne
              elementarze sa zbyt ambitnie, nie pojmiesz o co chodzi) i zacznij trenowac
              ortografie, OK?
              cytuje: "a z tamtad" . A smiech twoj jakis taki dziwny,cytuje "ahhahaahahha" .
              Czy z toba wszystko jest OK?

              Future: no krotko mowiac podobaja mi sie ludzie tam mieszkajacy, ta mieszanka
              roznych ras, typow ludzkich. To jest jak kino. Czasami w ramach odpoczynku
              siadalam na schodach do Biblioteki Miejskij przy 5 Avenue i sie patrzylam. Albo
              jak koncza prace i ida do metra, albo z metra to dopiero jest widok ida i ida a
              kazdy inny smile)))I tych ludzi jest tak duzo!!!!!I ludzie sa zyczliwi i ciekawi
              innych, tych ze starego kontynentu i szczodrzy i uczynni.
              I jeszcze jedno, ja sie nigdy za ludzmi nie ogladam, bo to nieelegancko i
              savoir vivre zabraniawink. W NYC sie obejrzalam, za takim jednym... Jesli chodzi
              o urode meska, to mial mistrzostwo swiata. Piekny typ czlowieka.
              W ogole to sia gapilam na ludzi jakby mnie z izolatki wypuscilismile))Bo u nas az
              takiego tloku na ulicach nie ma i bylam cokolwiek otumanionawink
              • karelia Re: Karelia 13.10.04, 21:43
                aha, i jeszcze inne info- ja sie czulam tam bezpiecznie.Chodzilam po
                Manhattanie i Wiliamsburgu i Brooklynie, uliczkami ze tak powiem malo
                uczeszczanymi. Co prawda jak bylo jasno, ale... Widzialam brzydote
                niezmierzona. Jakby u nas architekci zobaczyli te walace sie ruinki, fabryczki,
                wiszace druty sieci elektrycznej zaczepione na scianach,pochylych slupach- no
                nieee zawal murowany. Widzialam szczury w metrze.Widzialam Green Point, gdzie
                Latino mowil po polsku,widzialam domki "kartonowe"( architektoniczna tragedia)
                Ale widzialam tez piekno- Central Park( ewenement na skale swiatowa), ciekawa
                architekture, przepiekne plaze na Long Island, ogromne osiedla willowe( bardzo
                mi sie podobaly te wille, wewnatrz tez ciekawe rozwiazania-).Trump Tower,
                szcegolnie wewnatrz- ta fontana z sufitu- fajnesmilei mostek( mimo leku
                wysokosci, przeszlam przez te kladke), Sea Port, bardzo fajny. Przyroda,
                warunki klimatyczne- mnie odpowiadaly.To tak krotko, bo o TYM mona bbbbb dlugo
                mowic.
                Wszystko jest takie jakies inne, troche chaotyczne,nie takie uporzadkowane jak
                u nas i na duzo wieksza skale, no u was tam w Ameryce wszystko jest
                wieksze.
              • vip-1 Lubie te schody 13.10.04, 22:14
                karelia napisała:


                > Czasami w ramach odpoczynku
                > siadalam na schodach do Biblioteki Miejskij przy 5 Avenue i sie patrzylam.

                Ja tez patrze, ale w lecie na panienki z okolicznych biur, ktore siadaja na
                tych schodach. Srednio co 3-4 nie ma majtek. Pokaal mi to zjawisko kolega z
                pracy, ja go wysmialem wiec mnie bez slowa zaprowadzil na 5 i w 15 minut
                naliczylismy 4 bezmajtkowe smile
                Ty Karela jak masz juz ponad 30-stke, to zebys mi gacie zalozyla na dupe jak
                tam bedziesz siadac!
                • karelia Re: Lubie te schody 13.10.04, 22:24

                  • vip-1 Te schody 13.10.04, 22:50
                    W takich majtkach chodza w NY pedaly, ktorych w NY jest zatrzesienie.
                    Ja nosze bokserki i spodnie o jeden rozmiar za duze po lubie luz a jestem
                    bardzo szczuply i wysportowany facet.No i nie jestem PEDAL !
                    A kobiety (Amerykanki straight) maja obsesje na punkcie pedalstwa wiec kazda
                    wizualna oznaka pedalstwa od razu eliminuje faceta z kregu zainteresowania
                    kobiet...trzeba wiec uwazac jak sie ubiera, jaka sie nosi bizuterie (zegarek
                    jedyna dopuszczalna rzecz) w jakie sie ubiera kolory i jak sie czesze. No i
                    oczywiscie nie wolno sie nigdy przyznac ze lubi sie muzyke Cher- to juz od razu
                    klapa.
                • viper39 Re: Lubie te schody 13.10.04, 22:56
                  vip-1 napisał:

                  > karelia napisała:
                  >
                  >
                  > > Czasami w ramach odpoczynku
                  > > siadalam na schodach do Biblioteki Miejskij przy 5 Avenue i sie patrzylam
                  > .
                  >
                  > Ja tez patrze, ale w lecie na panienki z okolicznych biur, ktore siadaja na
                  > tych schodach. Srednio co 3-4 nie ma majtek. Pokaal mi to zjawisko kolega z
                  > pracy, ja go wysmialem wiec mnie bez slowa zaprowadzil na 5 i w 15 minut
                  > naliczylismy 4 bezmajtkowe smile
                  > Ty Karela jak masz juz ponad 30-stke, to zebys mi gacie zalozyla na dupe
                  jak
                  > tam bedziesz siadac!

                  vip-1 no niestety masz racje i to dodaje niesamowitego uroku temu miastu,
                  szczegolnie okolice madison, 5th ave i park (central park tez), mowie o bryant
                  park... ale nawet te dobrze utrzymane 30tki fajnie wygladaja...

    • waldek.usa Re: New York - co wam sie tam podoba? 13.10.04, 22:50
      Swego czasu oprowadzalem corke znajomych po Manhattanie. Byl sloneczny poranek
      i chyba wygladalismy jak szczesliwa parka, bo raptem murzyniak "opalajacy" sie
      na szczycie schodow wiodacych do kamienicy rzucil :


      How ya' hangin'? Snatch godd care uh yo' goat.
      (Jak sie macie? Opiekuj sie dobrze swoja dziewczyna.)

      I to mi sie w Nowym Yorku podoba. Obcy, spontaniczni ludzie, zyczliwi. W
      betonowej dzungli.
      Nie tylko zreszta w NYC...
      Cos, czego w Polsce jakos niestety nie widzialem.


      PS. dziewczyna po anglistyce, zapytala mnie :
      "co on powiedzial?"
      • karelia Re: New York contra Baston 13.10.04, 23:06
        Vip, twoje slowa beda jak Biblia dla mnie, typ " Vademecum- jak poznac kto jest
        100% mezczyzna w NYC"
        W razie problemow z rozpoznaniem ukierunkowania plciowego, czy mozesz sluzyc
        jako konsultant?

        Ale Bastonwink jakos tak mi sie widzi jako wyzsza forma niz NYC, jakos tak brzmi
        lepiej i "zapowiada" wiecej... np bostonska orkiestra symfoniczna... jak to
        pieknie brzmismile))
        • vip-1 Re: New York contra Baston 13.10.04, 23:19
          Tak, moge Cie skonsultowac smile jak na facetow przyjedziesz....
          A co, New York Philharmonics brzmi gorzej?
          • karelia Re: New York contra Baston 14.10.04, 19:48
            hm, nastapilo drobne nieporozumienie, to nie MNIE trzeba konsultowac tylko tych
            facetow w NYC. A swoja droga to biedni oni, oj biedni.Chyba nie ma w hostorii
            okresu, zeby tak sie musieli sprezac, tak starac, ( tylko zegarek na lewym
            przegubie!!! bron Boze cos wiecejsmile)zeby udowodnic swa przynaleznosc do pci.
            Nie nie brzmi gorzej, ale najlepiej brzmi
            1. Philadelphia Philharmonics
            2. Boston Philharmonics
            3. New York Philharmonics
            Na tym koncze moj wklad w rozwiniecie tematu. I jeszcze raz przeczytam opis
            prawdziwego Nowojorczyka- pana, bo mi sie bardzo podoba.
    • Gość: future do: vip-1/ viper 39 IP: *.an3.atl16.da.uu.net 15.10.04, 08:29
      to co chlopcy (?)- teraz bedziecie gadac o panienkach bezmajtkowych tutaj?
      Ja naprawde rozumiem wasza frustracje wynikajaca z braku powyzszych assets. No
      ale czy jest to wystarczajacy powod, by sprowadzac calkiem w sumie inteligentna
      rozmowe - na temat - mieszkania w NYC - do tego poziomu???? Chyba nie.
      Chlopcy - choc pewnie wiekiem jestescie blizsi facetom - ogladanie panienek -
      nawet tych - starych - wow - po trzydziestce - jak ktorys z was to okreslil -
      swiadczy o tym, ze nie jestescie w zadnym zwiazku - wrecz przeciwnie - bardzo
      daleko od jakiegokolwiek zwiazku z kobieta. No coz, rozumiem wasza frustracje.
      I tylko zycze wam nieco lepszego zrozumienia sytuacji - bo otherwise bedziecie
      skazani na ogladanie panieniek bezmajtkowych for the rest of your lives - but -
      of course - whatever you want!!!
      • vip-1 Do Future 18.10.04, 13:58
        Nie, Ty nic nie rozumiesz.
        Sadzac po tym, ze niewinny poscik przelal czare goryczy, to Ty jestes w
        zwiazku, ale tylko do rana. Jak sie przebudzisz to daremnie macasz wookolo w
        poszukiwaniu pieknego snu a na wielkie dupsko zakladasz meskie bokserki bo
        zaden damski rozmiar nie pokrywa juz takiej powierzchni.
        A w kwestii tych ATRAKCYJNYCH bezmajtkowych- to wlasnie ci zonaci i "zwiazkowi"
        najbardziej sie za tymi bezmajtkowymi rozgladaja, bo po kilkunastu latach
        nurzenia w tym samym tylku sa smiertelnie znurzeni codziennasca , dokladnie
        odwrotnie niz ci ktorzy sobie skacza z kwiatka na kwiatek.
        • Gość: future Re: vip-1 IP: *.an3.atl16.da.uu.net 19.10.04, 01:43
          Rzeczywiscie nie rozumiem - zwlaszcza twojego belkotu - "w zwiazku do rana,
          poszukiwanie snu". Jesli zas chodzi o rozmiary - to wybacz, ze nie skomentuje
          ale nie znizam sie do takiego poziomu prostactwa.
          Nie mam watpliwosci, ze potrafisz byc agresywna swinia - nie widze jednak
          potrzeby wyrazania tej strony twojej osobowosci tutaj. Wolalabym cie
          widziec "na ogol milego". Co zas do twojej glebokiej analizy psychiki samczej -
          terminami "nurzania sie w tym samym tylku" itd. zostaw to sobie na rozmowy
          barowe z innymi frustratami meskimi.
          No to tyle.
          • mgna Re: Do Future 19.10.04, 23:51
            Napisalam do ciebie pod twoj adres gazety smile
            • yakaga Re: Do mgna 20.10.04, 04:52
              Tak, tak, dostalam - cudowny. Juz odpisalam.
    • Gość: Kagan Re: New York - co wam sie tam podoba? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 17.10.04, 08:38
      Moment odlotu...
    • Gość: swawea New York - to ŚMIERDZACE MIASTO kryminalistów IP: *.twmi.rr.com 18.10.04, 07:41
      i złodzeji.
    • Gość: buahahaha Greenpoint jest the best... IP: *.251.124.211.Dial1.Weehawken1.Level3.net 20.10.04, 01:19
      turysta spedza tam srednio kilka lat
      • Gość: snide muttering Re: Greenpoint jest the best... IP: *.dyn.optonline.net 20.10.04, 01:27
        Chowhound's Outer Boroughs Message Board (4): Re(1): Best Polish restaurant in Greenpoint?:

        "2: the little places for polish working joes, which are little more than a
        cafeteria. Some of these spots are quite good: there's a place on the corner of
        Norman and Leonard which makes great pea soup for only $1.50. (This is a recent
        price increase, by the way. you can see on the menu where they jacked it up
        from $1.30, the rogues)
        These spots are probably a little less clean, but I've never regretted a meal
        there.
        The friendliness issue is, unfortunately, frequently a drag. It's hard to
        escape the feeling in some of these places that the poles wish you'd just go
        back to your own damn country, which feels a litle unsporting coming from
        recent immigrants.Still, no-ones ever come over and knocked over my bowl of
        soup, so if occasional hostile glances or snide muttering doesn't faze you, bon
        appetit."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka