Dodaj do ulubionych

Zarloki, smakosze, koneserzy polskiej sztuki

27.04.02, 20:23
kulinarnej:

Gdyby kiedyz wam sie zdarzylo podrozowac, tak jak wiem planuje forumowe
znakomitosci jak Bruno, Biala czy Roseanne czy ktorys tam Michal albo tez
ktorys tam Jurek, to proponuje wyryc sobie nastepujacy adres mazakiem
niezmywalnym na odwrotnesj stronie jezyka od butow:

Polsih Market
12015 Joseph Campaau
Hamtramck, MI 48212
tel:313 365 3731

Bardzo elegancki sklep delikutasny. Oprocz calej gamy swiezych produktow od
ktorych mozna dostac oczoplasu w eleganckim wystroju Wnetrza i przy obecnosci
ladnie uwijajcych sie lasek i kilku panow ekspertow, ktorzy moga doradzic np.
co wypic, gdy juz nie wiadomo za co sie chwycic.

Maja maly bar 'na wynos'. Szefowa kuchni odstawia takie kreacje w tak
doskonalym stylu, ze zadowolenie gwarantowane. Jej wolowina pieczona nie ma
sobie rownych, chyba, ze Przepis Roseanne...

Obok maja roznego rodzaju surowki. Dla mnie nie jest problemem jedzenie ty
specjalow w samochodzie (1987 Chevy Caprice Classic) parkowanym przed sklepem.

Jest pelno polskich restauracji i sklepow w calej okolicy ale zaden z nich sie
nie rowna jakoscia jedzenia z tym wlasnie codziennie odnawianym mini barkiem.
Mieli niegdys miejsce wydzielone do jedzenia ale widac nie oplalcalo sie.
Ludzie kupuja to jedzenie na okraglo.

Jezeli chodzi o diety, a wiec jeszcze raz trabie www.mercola.com

ikoiko.republika.pl/listy3.html No comment No Comment No Comment

Pozdrowienia od GrubegoGrubasa - zalozylem sobie nowy nick grubygrubas, bo mnie
ostatnio nazwano grubasem, nie chce wiec nikogo rooozczarowac...


Obserwuj wątek
    • ya_bolek Re: Zarloki, smakosze, koneserzy polskiej sztuki 27.04.02, 20:29
      A ktory to stan? MI? Nie Masaciusats, nie Merylend a wiec?

      A jesli chodzi o zmiane nicka, mysle ze to nie jest dobry pomysl. Nick to nie er
      obozowy, to imie, ktore po tylu postach kojarzy sie z pewna osoba. Przemysl to
      dobrze. Ja jestem przeciw.


      drapieznik napisał(a):

      > kulinarnej:
      >
      > Gdyby kiedyz wam sie zdarzylo podrozowac, tak jak wiem planuje forumowe
      > znakomitosci jak Bruno, Biala czy Roseanne czy ktorys tam Michal albo tez
      > ktorys tam Jurek, to proponuje wyryc sobie nastepujacy adres mazakiem
      > niezmywalnym na odwrotnesj stronie jezyka od butow:
      >
      > Polsih Market
      > 12015 Joseph Campaau
      > Hamtramck, MI 48212
      > tel:313 365 3731
      >
      > Bardzo elegancki sklep delikutasny. Oprocz calej gamy swiezych produktow od
      > ktorych mozna dostac oczoplasu w eleganckim wystroju Wnetrza i przy obecnosci
      > ladnie uwijajcych sie lasek i kilku panow ekspertow, ktorzy moga doradzic np.
      > co wypic, gdy juz nie wiadomo za co sie chwycic.
      >
      > Maja maly bar 'na wynos'. Szefowa kuchni odstawia takie kreacje w tak
      > doskonalym stylu, ze zadowolenie gwarantowane. Jej wolowina pieczona nie ma
      > sobie rownych, chyba, ze Przepis Roseanne...
      >
      > Obok maja roznego rodzaju surowki. Dla mnie nie jest problemem jedzenie ty
      > specjalow w samochodzie (1987 Chevy Caprice Classic) parkowanym przed sklepem.
      >
      > Jest pelno polskich restauracji i sklepow w calej okolicy ale zaden z nich sie
      > nie rowna jakoscia jedzenia z tym wlasnie codziennie odnawianym mini barkiem.
      > Mieli niegdys miejsce wydzielone do jedzenia ale widac nie oplalcalo sie.
      > Ludzie kupuja to jedzenie na okraglo.
      >
      > Jezeli chodzi o diety, a wiec jeszcze raz trabie <a href="www.mercola.co
      > m"target="_blank">www.mercola.com</a>
      >
      > <a href="http://ikoiko.republika.pl/listy3.html"target="_blank">ikoiko.republik
      > a.pl/listy3.html</a> No comment No Comment No Comment
      >
      > Pozdrowienia od GrubegoGrubasa - zalozylem sobie nowy nick grubygrubas, bo mnie
      >
      > ostatnio nazwano grubasem, nie chce wiec nikogo rooozczarowac...
      >
      >

    • Gość: kanadol Re: Zarloki, smakosze, koneserzy polskiej sztuki IP: *.sympatico.ca 27.04.02, 21:17
      Hamtramck, czy to miejsce akcji romantycznej komedii
      "Polish Wedding"?
      • drapieznik Re: Zarloki, smakosze, koneserzy polskiej sztuki 27.04.02, 21:34
        Michigan. Nazwa pochodzi od imienia indianskiej bodajze ksiezniczki. Bardzo
        dobre jablka i Yabole, czyli 'cider'. Najlepsze wisnie swiata, w tym suszone.

        Jezeli chodzi o wesele - nie wiem ale brzmi to bardzo interesujaco!

        Hamtramck jest stara dzielnica polska. Mozna tam zyc cale zycie nie mowiac
        slowa po angielsku. Wielu zyje tam od 80 lat...

        W latach 60-tych, 70tych, Polacy nawiali do Sterling Heights. Vacuum wypelnili
        murzyni, araby i widzialem nawet sklep z Indii, ale Polacy trzymaja sie razem i
        to bardzo mocno. Jak mowisz po polsku to nie ma mocnych. Poza tym sa wyjatkowo
        fajni i mozna sie wiele od ludzi dowiedziec.

        Raz jechalem na lunch jakas luksusowa bryka sluzbowa i wpadlem na pulapke
        radarowa (dla wtajemniczonych: na wprost wiezienia jest taka mala wneka w
        plocie i tam ten radar parkuje). Zauwazylem go jak przelatywalem chyba 60 w 40.
        Zatrzymalem, cofnalem, zanim ruszyl. Obejrzal prawko, zobaczyl 'ski', popatrzal
        na nadgryziona kielbase na przednim siedzeniu i puscil bez slowa.
        Widzialem ich w akcji, ktorej detale pomine zeby nie obrazac uczuc wrazliwym.
        Wiedza jak, wiedza komu i wiedza ile i nie wazne za co. Bardzo wspolczuje tym
        ktorzy zdecyduja sie im podskoczyc, niewazne jakiej narodowosci.
        • Gość: Renka Re: polish wedding IP: *.home.cgocable.net 28.04.02, 14:22
          "Polish wedding" jest na kasetach w wypozyczalniach. Byl krecony na
          Hamtremcku.Moj klient mieszka obok domu, w ktorym byl nagrywany. Opowiadal mi
          jak nagrywali.Ale swoja droga takie stroje markietanek na codzien, mimo, ze
          znacza wiele dla Polek, pamietajacych wojne, niezbyt sa zrozumiale dla
          wspolczesnych. "Dlaczego ona sie tak dziwnie ubiera?-autentyczne"
          Ale tutaj nikt niczemu sie nie dziwi, no, nie?
    • Gość: Biala Re: Zarloki, smakosze, koneserzy polskiej sztuki IP: *.sympatico.ca 27.04.02, 21:53
      OK, Drapieznik, ile Ci placa za reklame? Hmmm? Nie mow, ze nic bo Jurkowi
      Rozalskiemu placa smile Pewnie wpadla Ci w oko ktoras z ekspedientek wink
      Niestety z sobie, i waskiego grona bliskich mi osob, tylko znanych pobudek
      pozostane wierna:

      EUROPEAN MARKET
      1390 Walker Road
      Windsor, Ont
      N8Y 2N9
      phone/fax (519)252-8243

      Pozdrawiam ze smiejaca sie geba
      • Gość: Renka Re: Zarloki, smakosze, koneserzy polskiej sztuki IP: *.home.cgocable.net 28.04.02, 00:52
        Biala, a kiedys nazwalas te wlascicieleke (naprzeciwko marketu)jakos tak
        nieladnie.. czy to moze nie ty , tylko inny cyklista?
        Jezeli chodzi o ten polski sklep, to kiedys chcialam tam nasze pierogi recznie
        robione ewentualnie sprzedawac w cenie do uzgodnieniale oni powiedzieli, ZE
        MAJA SWOJE. Widzialam jak przyjechala buda, chlodnia z Toronto, kiedys
        wieczorem, i rozladowywali chyba te pierogi,bo az stukaly w tych KARTONACH,
        hehehehe
        Wszystko robia SWOJE , to po co jezdza do TURONTA codziennie prawie ? smile)
        • don2 Re: Zarloki, smakosze, koneserzy polskiej sztuki 28.04.02, 00:54
          Gość portalu: Renka napisał(a):

          > Biala, a kiedys nazwalas te wlascicieleke (naprzeciwko marketu)jakos tak
          > nieladnie.. czy to moze nie ty , tylko inny cyklista?
          > Jezeli chodzi o ten polski sklep, to kiedys chcialam tam nasze pierogi recznie
          > robione ewentualnie sprzedawac w cenie do uzgodnieniale oni powiedzieli, ZE
          > MAJA SWOJE. Widzialam jak przyjechala buda, chlodnia z Toronto, kiedys
          > wieczorem, i rozladowywali chyba te pierogi,bo az stukaly w tych KARTONACH,
          > hehehehe
          > Wszystko robia SWOJE , to po co jezdza do TURONTA codziennie prawie ? smile)



          HMMM,HMMMM
        • Gość: Biala Re: Zarloki, smakosze, koneserzy polskiej sztuki IP: *.sympatico.ca 28.04.02, 01:03
          Gość portalu: Renka napisał(a):

          > Biala, a kiedys nazwalas te wlascicieleke (naprzeciwko marketu)jakos tak
          > nieladnie.. czy to moze nie ty , tylko inny cyklista?
          > Jezeli chodzi o ten polski sklep, to kiedys chcialam tam nasze pierogi recznie
          > robione ewentualnie sprzedawac w cenie do uzgodnieniale oni powiedzieli, ZE
          > MAJA SWOJE. Widzialam jak przyjechala buda, chlodnia z Toronto, kiedys
          > wieczorem, i rozladowywali chyba te pierogi,bo az stukaly w tych KARTONACH,
          > hehehehe
          > Wszystko robia SWOJE , to po co jezdza do TURONTA codziennie prawie ? smile)

          Rzeczywiscie nie darze sympatia wspolwlascicielki (ale tez nie wymyslam jej).
          Pierogi robia dziewczyny same, codziennie swieze, rozne rodzaje. Musze przyznac,
          ze niezle gotuja (sklep serwuje goracy bufet). Juz dawno otworzyli sie na
          kanadyjska spolecznosc: ogloszenia w Windsor Star, widzialam tez artykuly
          przedstawiajace sklep jako alternatywe na wielkie molochy typu Zehrs czy A&P.
          Z Toronto sprowadzane sa rozne artykuly ale nie pierogi. Biora towar od roznych
          nacji: Wegrow, Czechow, Wlochow, Ruskich i oczywiscie Polakow i Kandyjczykow.
          Jezdza nie tylko do Toronto.
          • don2 Re: Zarloki, smakosze, koneserzy polskiej sztuki 28.04.02, 01:06

            Marnej tanecznicy przeszkadza rabek u spodnicy.
          • Gość: REnka Re: pierogi IP: *.home.cgocable.net 28.04.02, 02:15
            Recznie robione pierogi to sa 6 sztuk po 4 dolary.W sklepie Elias w Windsor.
            W polskiej restauracji Piast 12 sztuk za 6 dolarow na wynos.
          • Gość: Renka Re: gotowanie(Biala) IP: *.home.cgocable.net 28.04.02, 14:38
            "Pierogi robia dziewczyny same, codziennie swieze, rozne rodzaje. Musze
            przyznac,
            ze niezle gotuja (sklep serwuje goracy bufet). Juz dawno otworzyli sie na
            kanadyjska spolecznosc: ogloszenia w Windsor Star, widzialam tez artykuly
            przedstawiajace sklep jako alternatywe na wielkie molochy typu Zehrs czy A&P."

            Hahahahahahhahhhhahahha, kon by sie usmial! Pierogi sa robione w Toronto, gdzie
            znajduje sie najwieksza fabryka pierogow w Kanadzie. Zamrozone surowe
            transportowane sa nastepnie do polskich hurtowni i sklepow.Tam sa GOTOWANE we
            wrzacej wodzie i dalej podprawiane. Potem sprzedawane jako recznie i swiezo
            robione.
            Do mnie przychodzili tacy sales representatives i proponowali ten hurt. Sami mi
            powiedzieli, ze przywoza towar z Toronto dla polskich sklepow, albo moga zrobic
            je Ukraincy. Pierogi z Piasta sa ZAWSZE recznie robione i maja wspanialy smak,
            ktory w NICZYM nie przypomina "bardzo dobrych pierogow swiezo robionych" w
            polskim sklepie smile)))
            Ciekawe jak czesto maja kontrole sanitarne w tym sklepie, gdzie te pierogi
            robia.
            • Gość: Biala Re: gotowanie(Renka) IP: *.qc.sympatico.ca 28.04.02, 18:41
              Renka, nie chrzan glupot, tylko zajrzyj na zaplecze sklepu.
    • Gość: Jurek Re: Zarloki, smakosze, koneserzy polskiej sztuki IP: *.rocsth01.mi.comcast.net 28.04.02, 01:09
      Chyba znowu zwymiotuje.
    • drapieznik Re: Zarloki, smakosze, koneserzy polskiej sztuki 28.04.02, 01:20
      Biala,

      Serdeczne dzieki za adres. Przy najblzszej okazji sprobuje i nie omieszkam
      doniesc na forum.

      Jezeli chodzi o Polish Market to obserwuje ten market od wielu lat od chyba
      dwoch lat zmienili sie wlasciciele i zrobili wielkie zmiany, od remontu
      zaczynajac. Wlasciwie to stale cos poprawiaja i ulepszaja. Chyba sa dwa takie
      sklepy; ten drugi w Sterling Heights. Bylem tam ale jakos nie podobalo mi sie.
      Niby ladnie ale cos nie tak. Niestety nie placa mi, bo byloby to dla nich zbyt
      kosztowne...

      Dzis mialem (akurat wypadla pora obiadu): wolowine w sosie wlasnym, z zielona
      fasolka, troche ziemniakow i z trzema surowkami. Musze przyznac, ze po godzinie
      zaraz wyczuje jakosc lokalu i oni sa w porzadku. Dziewuchy sa super,
      szczegolnie szefowa-zgrywuska-blondynka-Ewa.
      • cornio Re: A na froncie notuje sie aktywnosc wroga 28.04.02, 01:49

        jak donosi korespondent wojenny: w trakcie dzialan zaczepnych wrog Renki
        rozpoczal dzialania tak psychologiczne jak i desantowe.Po probie zaatakowania
        pozycji wroga pierogami Renka zostala w perfidny sposob skontrowanana przez
        dzialania na polu informacji i dezinformacji.wrog opanowal Bell co. i odcial
        kwatere glowna Renki od dostepu do telefonu i internetu.straty poniesione
        przez renke sa trudne do oceny.jak donosi wywiad Renki,wrog otrzymuje tajne
        dostawy pierogow,ktore podaje jako pochodzenia wlasnego.A to w celu zmylenia
        przeciwnika.Jak doniesiono proby podrzucenia wlasnych pierogow przez
        renke ,wrog skwitowal totalna obojetnoscia.Wydaje sie ,ze niechlujna postac
        Renki byla tego przyczyna.obawiano sie mozliwosci znalezienia w pierogach
        niedomytych wlosow Renki.Osoba w/w nie gwarantuje higienicznego przygotowywania
        potraw,sadzac po wygladzie.Jak mozna oczekiwac Renka stara sie wprowadzic inna
        bron na pole walki-w tajemnicy mowi sie o pulpetach i nalesnikach,ale to
        pozostaje dobrze strzezona tajemnica.W miare rozwoju wydarzen postaramy sie o
        dostarczenie dalszych raportow z pola walki pierogowo-buraczanej
        • Gość: Renka Re: A na froncie notuje sie aktywnosc wroga IP: *.home.cgocable.net 28.04.02, 02:29
          Zapomnialam was uswiadomic, ze to jest family restaurant, czyli wchodzi sie jak
          do domu. W domu tez nie nosisz czepka przy gotowaniu. W dodatku ja jestem tam
          gospodynia czasem i podaje potrawy rowniez, gotujemy z mezem wspolnie. On jest
          LYSY.Wiec to pasuje do ogolnego higienicznego stylu.I NIGDY NIE bylo skarg. A
          te nicki z adresu *sympatico.ca sa znanymi fanami bylejakosci we
          wszystkim.Mimo ogolnie wysokiego poziomu filozofowania na niektore tematy.
          Rowniez w wypelnianiu swoich zadan cyklistow. Dobry cyklista nigdy nie zostaje
          rozpoznany.Ten *sympatic.ca jest przechlapany.
          Niucha wszedzie, w restauracji tez, jak przyjdzie, rzuca tematy polityczne,
          kiedys mu nawet sie mikrofon wlaczyl, a on udal, ze nie slyszy, hehehehe
          Ale zlobow tu naslali, niedoukow cyklicznych.
          • Gość: sympatic Re: A na froncie notuje sie aktywnosc wroga IP: *.sympatico.ca 28.04.02, 02:34
            Gość portalu: Renka napisał(a):

            Niucha wszedzie, w restauracji tez, jak przyjdzie, rzuca
            tematy polityczne,
            > kiedys mu nawet sie mikrofon wlaczyl, a on udal, ze nie slyszy, hehehehe
            > Ale zlobow tu naslali, niedoukow cyklicznych.

            To nie byl microphon, to byl bak (fart).
            Czy Renka slyszy glosy, takie co to szepca do ucha?
            • Gość: Renka Re: piskliwy fart? IP: *.home.cgocable.net 28.04.02, 02:39
              • Gość: Renka Re: piski i skrzeki IP: *.home.cgocable.net 28.04.02, 02:47
                W restauracji bylo pare osob, wszyscy sie rozgladali, gdzie to piszczy..hihihi
                Tylko my wiedzielismy, no nie? Tym bardziej , ze znamy lepsze.Kiedys przyszedl
                do restauracji facet, postawil skaner na stole i zamowil sznycel po wiedensku.
                Za chwile wszyscy slyszelismy wszystkie telefony wykonywane na 911.Facet zjadl,
                zaplacil, wylaczyl skaner i wyszedl. Dal mi do zrozumienia, ze on wie smile
                Tak jest fajowo, przynajmniej cos sie dzieje.
    • drapieznik Kawal #1 28.04.02, 01:20
      Poemat z pozdrowieniami dla wszystkich klientów naszych kochanych PKP

      Poranek wczesny , jadę pospiesznym wprost do Warszawy - załatwiać sprawy .
      Pociąg o czasie , ja w drugiej klasie ,
      wagon się kiwa , piję trzy piwa.
      Łódź Niciarniana , w pęcherzu zmiana -
      pęcherz nie sługa a podróż długa .
      Ruszam z tej racji do ubikacji .
      Kto zna koleje wie, jak się leje
      Wyciągam łapę , podnoszę klapę -
      biada mi biada , klapa opada !
      Rzednie mi mina , trza klapę trzymać .
      Łokieć, kolano trzymam skubaną .
      Celuję w szparkę , puszczam Niagarkę,
      Tryska kaskada , klapa opada .
      Fatum złowieszcze , wszak wciąż szczę jeszcze .
      Organizm płynną spełnia powinność ,
      Najgorsze to, że przestać nie może ,
      Toczę z nim boje jak Priam o Troję.
      Chcę się powstrzymać - ratunku ni ma !
      Pociąg się giba a piwo spływa ,
      Lecę na ścianę z mokrym organem,
      Lecąc na drugą zraszam ją strugą,
      Wagonem szarpie, leję do skarpet,
      Tańcząc Czardasza nogawki zraszam.
      O, straszna męko , kozak, flamenco !
      Tańczę, cholera wzorem Astair'a ,
      Miota mną, ciska , ja organ ściskam .
      Wagon się chwieję , na lustro leję ,
      Skład się zatacza , ja sufit zmaczam ,
      Wszędzie Łabędzie Jezioro będzie .
      Odtańczam z płaczem la Kukaraczę,
      Zwrotnica, podskok , spryskuję okno ,
      Nierówne złącza buty nasączam,
      Pociąg hamuje , drzwi obsikuję
      i pasażera co drzwi otwiera ,
      Plus dawka spora - na konduktora ,
      Resztka mi kapie na skrót PKP
      Wreszcie pomału brnę do przedziału,
      Pasażerowie patrzą spod powiek.
      Pytania skąpe "gdzie Pan wziął kąpiel?"
      Warszawa dworzec ,nareszcie ! Boże!
      Chwilo szczęśliwa na peron spływam ,
      Walizkę trzymam , odzież wyżymam ,
      Ach, urlop błogi od fizjologii .
      Ulga bezbrzeżna , pociąg odjeżdża,
      Rusza maszyna hen w dal po szczy... szynach.

    • drapieznik Kawal #2 Tekst Wulgarny ktory pomoze sie 28.04.02, 01:22
      zasymilowac w obcej kulturze angoloidalnej

      Drodzy Pracownicy
      Po wnikliwych obserwacjach i wielu skargach od pracowników, zarząd naszej firmy
      postanowił wprowadzić zakaz używania wulgarnego języka w czasie pracy. Od
      dzisiaj nie wolno używać w komunikacji wewnątrz firmy słów powszechnie
      uznawanych za obraźliwe czy wulgarne. Drodzy pracownicy, musicie zdawać sobie
      sprawę, że bardzo często macie do czynienia z osobami o wiele wrażliwszymi od
      siebie i używając dość swobodnego języka możecie kogoś urazić czy spowodować u
      niego nieodwracalne zmiany psychiczne. Ten typ języka nie będzie już
      tolerowany, a kto się nie zastosuje do tego zarządzenia poniesie surowe
      konsekwencje. Aby ułatwić wszystkim "przejście" na akceptowalny dla wrażliwych
      uszu język zarząd przygotował podręczną listę zwrotów zamiennych pod
      nazwą: "LEPIEJ POWIEDZ..." Zwroty zostały tak opracowane, że sprawna wymiana
      pomysłów i informacji będzie możliwa bez straty czasu i wysokiej efektywności
      komunikacji. A oto przygotowana na podstawie wnikliwych obserwacji rozmów
      pracowników lista:

      > > LEPIEJ POWIEDZ: Być może mógłbym dzisiaj zostać po godzinach.
      > > ZAMIAST: Czyś ty ochujał? Co ja kurwa domu nie mam czy co?

      > > LEPIEJ POWIEDZ: Myślę, że w ten sposób nie uda nam się tego zrobić.
      > > ZAMIAST: I tak kurwa do zajebania! Całe życie z kretynami!

      > > LEPIEJ POWIEDZ: Może powinieneś jeszcze to sprawdzić...
      > > ZAMIAST: No i weź tu kurwa tłumacz debilowi...

      > > LEPIEJ POWIEDZ: Nie uczestniczę w realizacji tego projektu.
      > > ZAMIAST: A chuj mnie to obchodzi!

      > > LEPIEJ POWIEDZ: Hmmm... To bardzo interesujące...
      > > ZAMIAST: Co ty pierdolisz?

      > > LEPIEJ POWIEDZ: Spróbujemy to jakoś rozplanować...
      > > ZAMIAST: I kurwa dopiero teraz mi o tym mówisz?

      > > LEPIEJ POWIEDZ: On nie jest zapoznany ze sprawą...
      > > ZAMIAST: Jak zwykle był zajęty lizaniem czyjejś dupy!

      > > LEPIEJ POWIEDZ: Przepraszam Pana...
      > > ZAMIAST: I chuj ci w dupę...

      > > LEPIEJ POWIEDZ: Jestem w tej chwili zawalony robotą...
      > > ZAMIAST: I co kurwa jeszcze mam zrobić? Mam płacone na godzinę...

      > > LEPIEJ POWIEDZ: Lubię wyzwania...
      > > ZAMIAST: Poszukaj sobie kogoś głupszego od siebie do czarnej roboty...

      > > LEPIEJ POWIEDZ: Nie za bardzo mogę ci w tej chwili pomóc.
      > > ZAMIAST: Pojebało cię? Frajera szukasz?

      > > LEPIEJ POWIEDZ: Ona jest agresywną i przebojową osobą.
      > > ZAMIAST: To suka jakich mało!

      > > LEPIEJ POWIEDZ: Mógłbyś więcej poćwiczyć robienie tego.
      > > ZAMIAST: Przecież ty kurwa nie masz zielonego pojęcia jak to się robi!

      Z góry dziękujemy za zastosowanie się do powyższego zarządzenia i życzymy
      miłej atmosfery w komunikowaniu się ze współpracownikami, mając nadzieję że
      nasz drobny wkład w postaci przygotowanej listy przyczyni się do zwiększenia
      efektywności pracy i usprawnienia komunikacji.

      Jeszcze raz dziękujemy
      Departament Kadr

      • Gość: JoeK Kawal #3 IP: *.rdu.bellsouth.net 28.04.02, 02:09
        Bedac w Hiszpanii rok temu wstapilem do restauracji w malym miasteczku na
        polnoc od Madrytu.
        Niestety nie mieli menu po angielsku a ze moj hiszpanski jest dosyc kiepski
        wiec postanowilem uzyc starej metody- zamow cos co ladnie wyglada.
        W tym momencie kelner podal na sasiedni stol piekne danie, na olbrzymim
        podluznym polmisku dwie kule wielkosci grapefruit, wspaniale upieczone na zloty
        kolor. Pokazuje palcami ze chcialbym to samo. Kelner na to gestami ze w tym
        miasteczku maje tylko jedna walke bykow na dzien I jezeli mam ochote to moze
        jutro sie cos znajdzie.
        Przychodze w nastepny dzien, kelner mnie momentalnie poznal I z pare minut
        dumnie wkracza z tym samym olbrzymim polmisku, stawia to na moim stole, patrze
        a tu dwie kulki wielkosci pileczki ping-ponga.
        Na moje rozczarowanie kelner mowi “Czasami byk wygrywa”..
        • cornio Re: daleko daleko za morzem za rzeka....... 28.04.02, 03:06

          jedna pani z lysym mezem nie mogac znalezc pracy w swoim zawodzie po dlugim
          namysle stwierdzila: koteczku ty i tak latasz po domu w fartuszku i pichcisz
          papu,to moze cos na tym zarobimy.Eee zajeczal maz,a naczynia tez bede zmywac ?
          Nie jakos to bedzie,odpowiedziala malzonka znana w kregach znajomych ze
          sklonnosci do butelki i niezbyt wybrednego jezyka.A ,ze jestes lysy to i
          czepka nie musisz.No dobra ale ja to sama wiesz jak gotuje-spokojnie
          odpowiedziala zona-masz ksiazke kucharska? mam no to zabieraj sie do roboty!
          jak by co to nazwiemy te pomyje "kuchnia polska domowa" i bedzie orginalnie i
          duzo mozna wybaczyc.ja sie zajme zawracaniem dupy klienteli by najmniej mysleli
          o tym co na talerzu.od slowa do czynu.4 garnki i patelnia domowa i mamy
          wszystko co potrzeba.Nazwijmy to restauracja -bo jak to nazwac? i zaczelo sie
          dzialanie i duzo pustych slow-i wymyslanie bzdur by jakos to szlo.A najlepiej
          to wychodzi oczernianie konkurencji.I kto by pomyslal,ze baba ,ktora do kuchni
          szla jak na katorge musi tam cos robic.a ,ze to nie idzie jak by sie chcialo to
          duzo krzyku pomaga samemu przed soba usprawiedliwic-absolutny brak umiejetnosci
          i zero dochodu.Ot starcza by oplacic towar i czlowiek sam sie pozywi.ale nazwac
          to biznesem nie mozna.
          • Gość: Renka Re: daleko daleko za morzem za rzeka....... IP: *.home.cgocable.net 28.04.02, 06:33
            Dlugo nad tym myslales, cornio, bo ja juz 8 lat tak z tymi 4 garnkami
            kombinuje. Chyba musze jednak kupic ten piaty. Albo patelnie.A ty idz do domu
            gotowac, nikt sie nie dowie , ze ta sama zupka od tygodnia czeka, ale moze
            dzisiaj zaszalejesz i kupisz kawalek pizzy u Wlocha, albo krakersy na
            wyprzedazy po dolarze smile Smacznego!
          • Gość: burak Re: daleko daleko za morzem za rzeka....... IP: *.proxy.aol.com 28.04.02, 07:53
            och cornio,cornio
            patelnie bys strzelil Rence.....
            • macant Re: daleko daleko za morzem za rzeka....... 28.04.02, 16:32
              strzele ci-patele...

              po dlugiej mence rozlozyl nogi iRence
            • cornio Re: daleko daleko za morzem za rzeka....... 28.04.02, 18:27
              Gość portalu: burak napisał(a):

              > och cornio,cornio
              > patelnie bys strzelil Rence.....


              Burak,a zdjecie tego kocmolucha widziales ? Toz to przypomina taka co to spi pod
              mostem i pociaga denaturat.Tfu..brrr dotknac cos takiego !
              • macant Cornio, 28.04.02, 21:36
                powinienes by ostrzec, ze opis bedzie graficzny. Moga sie ludzie np. zadusic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka