king_of_usa
18.05.02, 20:46
Pracujemy, pracujemy, pracujemy a rezultatow nie widac. Nasz dlug rosnie i
rosnie i rosnie a nie powinno byc go w cale, im gorszy kraj tym gorsze zycie.
I tak jak zyjemy w USA nasze radosci sa najwieksze, w Kanadzie juz beda mniejsze
w Europie zachodniej jescze mniejsze w Polsce beznadziejne.
Jesli ktos mowi ze w Polsce jest teraz dobrze niech spojrzy na to z perspektywy
tzw GDP, czyli po chlopsku mowiac ile wypada na twarz.
Ano w Polsce wypada 5000 USD na twarz na rok z drugiej strony tego porownania w
USA jest to 33000 USD. Oczywiscie srednie sa zdradliwo mylace.
Bo sa tacy w Polsce co maja 20000 USD na rok ale aby to uzyskac musza byc tacy
co maja tylko 1000 USD na rok albo nawet wcale.
Generalnie rzecz biorac GDP odzwierciedla stopien zamoznosci spoleczenstwa a z
tego mozna wywnioskowac latwo ze Polska jest krajem biednym i niedorozwinietym.
To nie znaczy ze bedzie tak zawsze.
System pracuje w prosty sposob.
Kreuje bezrobocie tak ze ci co prace ciagle maja czuja sie szczesliwcami nawet
jezeli pieniadze zarobione przez miesiac wystarczaja im na tydzien zycia bo
przeciez inni maja jeszce gorzej bo nie maja pracy wcale.
Ciagly brak gotowki zmusza taka osobe do brania nawet najpodlejszych prac aby
skleic dziure w budzecie a przeciez pracy jest coraz mniej na markecie wiec
jest jej mniej tym bardziej.
Jest to zamkniete kolo ktore nie jest tak latwo rozerwac. Jedno co sie da
zaobserwowac to to ze ojciec, matka, maz czy zona w magiczny sposob zaczynaja
przychodzic do domu o dziesiatej wieczorem mimo ze wyszli z domu o piatej rano.
Wydajnosc pracy wzrasta, poszanowanie pracy wzrasta nawet do potegi.
Nienawisc do innych wzrasta rowniez, w szcegolnosci do tych co maja troszke
wiecej.
Cieszymy sie jednak ze mamy pelne sklepy nie zauwazajac ze nasze dlugi
przekroczyly juz limit przyzwoitosci czyli wyplacalnosci. Splacamy jeden dlug
drugim dlugiem z nadzieja ze jutro bedzie lepiej. Tak aby ciagle pokazac
sasiadowi ze stac na na to czy owo a tak naprawde jestesmy dziadami i
bankrutami.
Ze wejdziemy do unii a ci nam dadza wszystko za darmo i nawet splaca nasze
dlugi publiczne.
Dlatego czekamy z niecierpliwoscia na kazda wiadomosc ktora przybliza te chwile.
Irytujemy sie gdy "zachodni" probuja te chwile odciagnac w nieskonczonosc.
Czy ograniczyc dobrodziejstwa przychodzace z tym np. zezwolenia na legalna
prace.
Nie ludzmy sie, system jest opracowany na ciezka prace i ogromne wyrzeczenia
juz teraz a nie kedys tam. Tak aby nastepne pokolenia za 20-40 lat mialy
latwiej. Im wczesniej ludzie w Polsce to zrozumieja tym lepiej.