dyplomata
06.06.02, 09:42
Fajrant
Polscy rentierzy majątków dorabiali się między innymi na giełdzie, w branży
budowlanej, komputerowej, motoryzacyjnej. Witold Zaraska dwa lata temu sprzedał
szwedzkiej firmie Skanska akcje kieleckiego Exbudu za ponad 4 mln zł. Wolny
czas postanowił poświęcić swojej drugiej rodzinie (ma szesnastomiesięcznego
syna i dwunastoletniego wnuka). Założyciel i były szef największej prywatnej
firmy budowlanej w Europie Środkowej wykłada od czasu do czasu na uczelniach. -
Mógłbym kupić samolot albo jacht, ale nie muszę nikomu imponować - twierdzi
Zaraska. Prawdziwy interes życia zrobił były dziennikarz Dariusz Sobiczewski,
który w 1991 r. założył wraz z Mariuszem Łukasiewiczem i Robertem Chesterem
Krawcem, polskim biznesmenem z Australii, firmę pośrednictwa ratalnego Lukas SA
(należy do niej między innymi Lukas Bank). Przez lata Sobiczewski był tylko
biernym akcjonariuszem spółki. W zeszłym roku sprzedał 25 proc. swoich akcji
francuskiej grupie finansowej Crédit Agricole za 350 mln zł. Po transakcji
przepadł bez wieści. Pracownicy Lukas Banku twierdzą, że podróżuje po USA.
Najbardziej nieoczekiwane i spektakularne w historii gospodarki III RP było
odejście z biznesu Romana Kluski, założyciela nowosądeckiego Optimusa -
największego producenta pecetów w kraju. Latem 2000 r. Kluska zaskoczył
wszystkich, sprzedając 66 proc. należących do niego i jego żony akcji spółki za
261 mln zł. Powodów porzucenia firmy nigdy do końca nie wyjaśnił. W wieku 52
lat na emeryturę udał się również Krzysztof Musiał, który zarobił kilkaset
milionów złotych, sprzedając 60 proc. udziałów w założonej przez siebie firmie
ABC Data, zajmującej się dystrybucją produktów teleinformatycznych. Dziś
największym zmartwieniem tego miłośnika muzyki klasycznej i opery jest to, że
nie ma jeszcze nowej płyty z nagraniem "Wesela Figara".
Krezus na polowaniu
O Ryszardzie Variselli głośno stało się kilka lat temu, gdy wydał bal
urodzinowy na warszawskim Służewcu. Do "kotleta" przygrywała grupa Gipsy Kings,
a cała impreza kosztowała około 2,5 mln zł. Varisella kupił rezydencję w
Konstancinie, farmę na Mazurach i stajnie, w których trzyma ponad sto koni
wyścigowych. Jeździ między innymi robionym na zamówienie terenowym hummerem
(auto w wersji podstawowej kosztuje 500 tys. zł). Fortunę zgromadził,
inwestując w browary Warka i Piast, które następnie z zyskiem sprzedawał (55
proc. akcji Piasta kupił w 1996 r. za około 40 mln zł, a sprzedał rok temu za
ponad 200 mln zł).
Krakowski biznesmen Sobiesław Zasada, były kierowca rajdowy, zarządzanie 29
spółkami, w których jest głównym udziałowcem (m.in. sieć dealerska
DaimlerChrysler i fabryki autobusów Jelcz, Autosan) zlecił wynajętym
menedżerom. Większość wolnego czasu poświęca swoim pasjom. W pobliżu rezydencji
w Monako cumuje jego pełnomorski jacht, którym wyprawia się w długie rejsy.
Zapytany przez nas o koszty morskich wojaży, Zasada odpowiada jak przystało na
człowieka, który nie musi martwić się o pieniądze: - Taka podróż nic nie
kosztuje, przecież żagle napędza wiatr. Za biznesem nie tęskni także Adam
Smorawiński, trzynastokrotny mistrz Polski w rajdach, który prowadzenie
rodzinnej firmy importującej auta BMW i Rover przekazał synom. Pieniądze wydaje
teraz na loty własną awionetką TB-9 i polowania - za najcenniejsze swoje
trofeum uważa dwa kanadyjskie niedźwiedzie grizzli. - Polowania i praca
społeczna w klubie myśliwskim są bardzo zajmujące - przekonuje Smorawiński.
Zamiłowanie do łowów dzieli z Andrzejem Kumorem, który w 1997 r. zlikwidował
firmę budowlaną, a zebrane zlecenia oddał zaprzyjaźnionym przedsiębiorcom. Dziś
pisze książki, czasem sporządza ekspertyzy lub zasiada w radach nadzorczych
spółek. - Nie ma nic ponad safari połączonym z polowaniem w Afryce. Staram się
wybrać na Czarny Ląd przynajmniej raz w roku na 10-16 dni - opowiada. Podróżuje
również Mieczysław Wilczek, w początkach lat 90. uchodzący za jednego z
najbogatszych ludzi naszego regionu. - Myślałem nawet o przeprowadzce do
Ekwadoru, bo słyszałem, że w górach ludzie żyją tam ponad 100 lat. Okazało się
jednak, że dotyczy to tylko miejscowych Indian - zwierza się z żalem. Udziałów
w firmach mięsnych oraz produkujących koncentraty paszowe pozbył się w 1994 r.
pod presją włoskiego inwestora. - Miałem dość harówki i nerwów. Dziś wystarcza
mi adrenalina, którą daje partia tenisa - żartuje Wilczek.
Wielkie rozdanie
Idąc za radą Andrew Carnegiego, magnata stalowego z USA (autora
słynnej "Ewangelii bogactwa"), który rozdał na cele dobroczynne 3,5 mld USD,
polscy rentierzy angażują się w działalność charytatywną. Krzysztof Musiał,
który właśnie wrócił z wakacji w Andaluzji, na biznesowej emeryturze łączy
przyjemne z pożytecznym, sponsorując Fundację Teatru Wielkiego. Zarazem nie
żałuje pieniędzy na wyprawy do największych teatrów operowych świata -
mediolańskiej La Scali i Metropolitan Opera w Nowym Jorku. Nie pomija żadnej
znaczącej premiery.
Romana Kluskę odnaleźliśmy w Nowym Sączu, w biurze wydawnictwa ProDoKs
(Promocja Dobrej Książki), które między innymi dystrybuuje za darmo publikacje
o tematyce religijnej. Były prezes Optimusa do tej pory rozdał książki warte 5
mln zł. Kluska buduje też domy spokojnej starości i przytułki dla bezdomnych.
Miliony złotych przeznaczył na budowę Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w
Krakowie-Łagiewnikach. - W firmie starałem się odpowiadać na potrzeby klientów.
Teraz myślę, jak przedstawić wartości, które chcę propagować, tak, by trafiły
do ludzi - wyjaśnia. Biznesmen, znany z zarządzania twardą ręką, zapytany o
największe marzenie udziela zaskakującej odpowiedzi: - Sprawić, żeby ludzie
nauczyli się wybaczać.
Tylko urlop?
Leszek Czarnecki, twórca i wieloletni prezes Europejskiego Funduszu
Leasingowego, już w wieku 41 lat zapewnił pieniądze na wystawne życie sobie i
kilku pokoleniom swoich spadkobierców, inkasując w 2001 r. za akcje spółki aż
848 mln zł. Na przyjemności planuje wydać około 80 mln zł., bowiem często
powtarza: - Bardzo chcę polecieć w kosmos. Czarnecki nie zamierza jednak
odchodzić z biznesu - nowi właściciele EFL uczynili go prezesem oddziału Crédit
Agricole w Polsce.
O interesach nie zapomina też siedemdziesięciodwuletni Sobiesław Zasada.
Ostatnio z Santiago, stolicy Chile, sprowadza do Polski wina Torreon de
Paredes. Wilczek z kolei założył kancelarię lobbingową. Mało kto wierzy
również, że do biznesu nie wróci Krzysztof Musiał. - Prowadzi tak aktywny tryb
życia, że trudno sądzić, aby wytrzymał choćby na najbardziej ekskluzywnej
bocznicy - powątpiewa jeden z jego byłych współpracowników.
tygodnik.wprost.pl/index.php3?dzial=0&art=12738