Dodaj do ulubionych

Praca i wyjazd do Australii.

27.06.05, 21:07
Chcialabym sie dowiedziec, do jakich anglojezycznych krajow, chetnie
Australii, moge jako Polka wyjechac i w miare latwo uzyskac wize, pozwolenie
na pobyt i prace? Jakie sa szanse, ze znajde dobra prace i jak dlugo srednio
potrzeba na przystosowanie sie do danego kraju, nauki jezyka itp..?
Luizo, piszesz z Australii, opowiedz prosze smile
Wszystkich prosze o pomoc. Za kazde wskazowki i porady bede wdzieczna. Mam
juz za soba studia w Berlinie, ale Niemcy mi wogole nie leza. A w Polsce tez
nie chce zostac na dlugo. Poradzcie. Nie chce w wieku powiedzmy 30 lat znowu
przechodzic etap zaczynania od zera i byc sila robocza do wszystkiego.
Slyszalam od znajomego, ze Australia jest wlasnie krajem, ktory chetnie
przyjmuje obcokrajowcow. Doradzcie cokolwiek. pozdrawiam cieplo
Obserwuj wątek
    • luiza-w-ogrodzie Re: Praca i wyjazd do Australii. 28.06.05, 02:21
      Podnioslam dla Ciebie watek "Australia - uzyteczne strony internetowe"
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=20397869&a=20397869
      Praca i wyjazd do Australii? Pierwsze, od czego trzeba zaczac, to nauka
      angielskiego i wizyta na stronie Urzedu Imigracyjnego: www.immi.gov.au
      tam po lewej stronie jest spis tematow.

      Powodzenia. Jakby co, pisz na priva
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      • pawel_z_melbourne Re: Praca i wyjazd do Australii. 28.06.05, 11:37
        Australia przyjmuje obecnie chetnie tylko dwie kategorie
        imigrantow:
        1) Angielskojezycznych milionerow
        2) Biednych Azjatow gotowych do charowki za dolara na godzine.
        Stad likwiduje sie w Australii prawo pracy i sady pracy, aby
        pracodawcy mogli zatrudniac pracownikow za glodowe stawki w
        okolicy dolara za godzine, po 12 godzin na dobe, bez urlopu
        czy placenia za czas choroby pracobiorcy...sad
        • prawdziwystarywiarus Re: Praca i wyjazd do Australii. 28.06.05, 12:27
          pawel_z_melbourne napisał:

          > Australia przyjmuje obecnie chetnie tylko dwie kategorie
          > imigrantow:
          > 1) Angielskojezycznych milionerow
          > 2) Biednych Azjatow gotowych do charowki za dolara na godzine.
          > Stad likwiduje sie w Australii prawo pracy i sady pracy, aby
          > pracodawcy mogli zatrudniac pracownikow za glodowe stawki w
          > okolicy dolara za godzine, po 12 godzin na dobe, bez urlopu
          > czy placenia za czas choroby pracobiorcy...sad

          Gorzej, drogi Lechu. Mówi się też o review przynajmniej niektórych Disability Support Pensions.
          Staniesz w obliczu śmierci glodowej.
          • luiza-w-ogrodzie Wiarus, prosze podaj linki do Kellera 28.06.05, 12:57
            Wiarus podaj prosze linki do Kellera - niech goscie na tym forum wiedza, kto to
            jest i pod jakie nicki sie podszywa, bo stali bywalcy juz go rozpoznaja po
            stylu i tresci antyaustralijskich postow.

            Pozdraiwam wieczornie
            Luiza-w-Ogrodzie

            ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
            .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
            • starywiarus Re: Wiarus, prosze podaj linki do Kellera 29.06.05, 15:40
              luiza-w-ogrodzie napisała:

              > Wiarus podaj prosze linki do Kellera - niech goscie na tym forum wiedza, kto to
              >
              > jest i pod jakie nicki sie podszywa, bo stali bywalcy juz go rozpoznaja po
              > stylu i tresci antyaustralijskich postow.
              >
              > Pozdraiwam wieczornie
              > Luiza-w-Ogrodzie
              >
              > ><crying(((?>`?.¸¸.?´?`?.¸¸><crying(((
              > ?>
              > .?´?`?.. ><crying(((?>`?.¸¸.?´&mac
              > r;`?.¸¸><crying(((?>


              Autobiografia akademicka z okresu kiedy był pracownikiem naukowym jest tutaj
              web.archive.org/web/20040224080846/http://www.arts.monash.edu.au/gsandss/slavic/bios/keller.html

              Główne osiągnięcie w walce z dyskryminacją jest tutaj
              www.fmc.gov.au/judge/docs/keller2001.pdf
              W sprawie kilku osiągnięć pobocznych moźesz sama poszukać w Australasian Legal Information
              Institute www.austlii.edu.au

              Ewidencja nicków naszego bohatera jest przedsięwzięciem beznadziejnym z powodu ich
              rozmnaźania w tempie australijskich królików. Ale w zasadzie nie ma takiej potrzeby, bo jego styl jest
              jedyny w swoim rodzaju, identyfikuje lepiej niż DNA.

              Tekst autobiografii wg pierwszego z podanych URL jest powtórzony poniżej, bo nasz bohater usiłuje z
              niejasnych powodów zniechęcać do otwierania tej autobiografii w renomowanym Internet Archive.
              Wstydzi się?
              ========


              "Dr LECH KELLER was born in Lódz (Poland) in 1949. He has graduated in 1973 at the Warsaw School of
              Economics (Szkola Glówna Handlowa - SGH, former Szkola Glówna Planowania i Statystyki or Central
              School of Planning and Statistics) with a degree BComm (Hons.). He also holds the degrees of MA
              (Economic Geography, The University of Melbourne, 1996) and PhD (Monash University, 2002) for a
              dissertation on Stanislaw Lem as a political writer and the latter's visions of the future.

              In the early 1970s he implemented computer systems in SGH. Later he worked as a Business Analyst
              (designer of Management Information Systems) and Research Assistant at the Institute of Organisation
              and Management in Warsaw (Instytut Organizacji Zarzadzania i Doskonalenia Kadr). From 1980 to 1981
              he was a Data Processing Manager at the State Foreign Trade Enterprise "Impexmetal" in Warsaw.
              Between 1982 and 1984 he lectured Computer Science at the University of the Witwatersrand in
              Johannesburg and worked as a Systems Analyst for Datapoint Corporation. In 1984 he migrated to
              Australia where he worked as a Systems Analyst and Consultant for large "high-tech" companies such
              as Compaq, Tandem and Telstra (formerly Telecom Australia) as well as for ANZ Bank and CashCard,
              where he designed and implemented Electronic Fund Transfer systems.

              He has written several books on computer programming, including Programowanie w jezyku Databus
              (Programming in Databus Language; Warszawa, 1979). Recently he has published on the effects of the
              current socio-economic transformation in Central-Eastern Europe at Monash University ("East Europe
              Forum" and "Occasional Papers"), as well as in SGH ("Biuletyn Instytutu Gospodarstwa Spolecznego"). He
              is also a co-author of Literature in Times of Crisis (Melbourne, 1997), and has published several papers
              on Stanislaw Lem and the Strugatsky brothers in "The Soviet and Post-Soviet Review" (USA), "Science
              Fiction" (University of Western Australia), "Acta Polonica Monashiensis" and "Polish Studies - Occasional
              Papers" (Monash University). He is also a co-editor of the latter series, and publishes "popular science"
              articles in the Polish language press in Australia, as well as in "Skrzydlata Polska" and Internet
              magazines."
              • luiza-w-ogrodzie Re: Wiarus, prosze podaj linki do Kellera 30.06.05, 00:46
                Dziekuje, Wiarus. Trzeba co jakis czas przypominac kim jest Lech Keller piszacy
                pod wieloma nickami. Moze liste jego nickow tez dodac? Wiem, ze mnoza sie jak
                kroliki, ale to powinno pomoc adminowi i nowym bywalcom, ktorzy sa pod
                wrazeniem ze pisze tutaj znacznie wiecej osob, gdy taki Keller uzywa
                kilkudziesieciu nickow.

                Pozdrawiam
                Luiza-w-Ogrodzie

                ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                • sydneypolak Re: Wiarus, prosze podaj linki do Kellera 30.06.05, 12:12
                  masz racje swinko rzeczna.. nie golnelas sobie aby czego podczas lanczu dzisiaj
                  w pracy?
                  • starywiarus PROBLEM DOCENTA K. 30.06.05, 14:05
                    Problem docenta K. jest moim zdaniem nierozwiązalny, z tego samego powodu, dla którego specjaliści
                    nie mogą się zgodzić, czy panią Cornelię Rau należy hospitalizować czy wypuścić. Pani Rau
                    większą część swojej konferencji prasowej parę tygodni temu poświęciła na przekonywanie obecnych
                    mediów, że jest normalna i na nic nie cierpi, choć każdy laik mógł gołym okiem zobaczyć, że było
                    wręcz przeciwnie, niezależnie od przyjętej definicji normalności.

                    Analogicznie, docentowi K. prawdopodobnie wydaje się, że wszystko jest w porządku, a on panuje nad
                    sytuacją. Docent niekoniecznie dostrzega natomiast, że niezależnie od tego, czy on nad nią panuje, czy
                    nie, to sama sytuacja, którą sobie własnoręcznie wygenerował na forach Gaz Wyb, jest daleka od
                    normalności.

                    Na obecnym etapie, docent K. ma w portalu Gaz Wyb swój własny, barokowy świat wirtualny własnej
                    roboty i pomysłu. W tym świecie bryluje, prowadzi wykłady i seminaria, pisze na kilku forach na
                    kilkanaście tematów pod kilkudziesięcioma ksywami naraz, dzieli i rządzi, chwali tych, którzy się z nim
                    zgadzają, udziela rad ex cathedra z każdej dziedziny tym, którzy jeszcze nie wiedzą, kto on taki,
                    strofuje błądzących i zajadle walczy z każdym, kto mu sie ośmieli sprzeciwić. W cyberprzestrzeni,
                    docent jest profesorem zwyczajnym Harvardu, Oxfordu, Cambridge i Sorbony naraz, wybitnym
                    uczonym, wielokrotnym laureatem Nobla. Słowem wszystkim, czym nie jest w realu.

                    Docent, już wcześniej skłonny do dostrzegania prześladowcy w każdym, kto się z nim nie zgadzał,
                    doznał w 2001 r. poważnego urazu psychicznego, kiedy odmówiono mu posady w australijskim
                    ministerstwie spraw zagranicznych, czyli DFAT. Usiłował zwalczyć odmowną decyzję za pomocą
                    karkołomnej tezy, że DFAT ***musi*** przyjmować do pracy w australijskiej dyplomacji inwalidów
                    psychiatrycznych, bo inaczej łamie ustawodawstwo antydyskryminacyjne.

                    Trudno powiedzieć, czy docent strzelił w ten sposób samobójczego gola do własnej bramki. W każdym
                    razie, sąd federalny poglądu docenta nie podzielił, orzekając, że powód nie dowiódł dostatecznie
                    przekonywująco, że w tradycyjnie morderczej konkurencji o posady stażystów w DFAT (2500 podań na
                    25 stanowisk) nie powiodło mu się wyłącznie lub głównie na skutek dyskryminacji na jakimkolwiek
                    gruncie przez pozwanego. Docent utwierdził się w ten sposób w przekonaniu, że australijskie sądy są
                    fundamentalnie niesprawiedliwe albo przekupne, zaś australijscy wrogowie krzywdzą go i bezustannie
                    prześladują za to, że on pochodzi z Polski, ma akcent, nie jest Żydem, etc., etc. Australia jako taka
                    stała się dla docenta po tym doświadczeniu piekłem, odpowiedzialnym za wszystkie jego życiowe
                    niepowodzenia. Docent robi co może, by się na Australii odegrać. Australia jest głównym
                    nieprzyjacielem i Wielkim Szatanem docenta K., zaraz potem idą Żydzi, prez. Bush, wielkie korporacje,
                    admin bloga "Racjonalista" w Polsce, który nie uważa docenta za racjonalnego, oraz każdy, kto się z
                    docentem w jakikolwiek sposób nie zgadza.

                    Tropienie ksyw docenta przekracza możliwości amatorów, ze względu na fantastyczne ilości czasu,
                    jakich by takie przedsięwzięcie wymagało. Docent jest byłym informatykiem z epoki tranzystora
                    łupanego, i posiada z tamtych czasów wystarczajacą wiedzę, by się klonować na forum ile razy mu się
                    spodoba. Docent bywa na forach GW z taką częstotliwością, że osobiście wątpię, czy starcza mu
                    jeszcze czasu na cokolwiek innego. 55-letni docent jest zapewne rencistą, być może dorabiającym
                    sobie gdzieś zleceniami i krótkoterminowymi fuchami, ponieważ pojawia się na forach wiele razy
                    dziennie, o każdej porze dnia i nocy, co raczej wyklucza regularne zajęcie na etacie.

                    Obruszać się na docenta, że pieprzy bzdury, to tak, jak mieć pretensje do gościa, któremu tramwaj
                    obciąl nogę, że kuleje. Docent po prostu inaczej nie może - chęci w to równanie nie wchodzą. Nie
                    uważam, by należało podejmować jakieś akcje. Po pierwsze to niehumanitarne. Po drugie, w
                    porównaniu ze stanem sprzed kilku miesięcy, docent coraz częściej polemizuje sam ze sobą, rozpada
                    się na coraz więcej osobowości. Myślę, że bierze jakieś leki, ale nieregularnie, bo można łatwo
                    zauważyć, kiedy zapomniał ich wziąć - fontanny docentowego dowcipu i pogardy dla innych biją wtedy
                    szczególnie wysoko. Jakakolwiek interwencja z zewnątrz wydaje mi się zbędna - niezadługo, docent K.
                    będzie całkowicie pochłonięty polemiką pomiędzy różnymi swoimi wcieleniami, bez potrzeby używania
                    do tej debaty komputera ani utrzymywania kontaktu ze światem zewnętrznym.

                    The nature should be allowed to take its course.

                    • kaganowski Re: PROBLEM DOCENTA K. 02.07.05, 20:43
                      A ty wiarus masz powazny problem, bo wszedzie widzisz Kagana, i nic
                      innego nie robisz tylko z nim polemizujuesz albo rozpowszechniasz jego
                      zyciorys!
                      • starywiarus NAJLEPSZA NA ŚWIECIE OCHRONA DANYCH OSOBOWYCH 07.07.05, 15:26

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=26034890&a=26151657
                        Pamiętaj dzwonić po karetkę, kiedy jeszcze będziesz miał siłę wyszeptać adres!
                        • kaganowski Re: NAJLEPSZA NA ŚWIECIE OCHRONA DANYCH OSOBOWYCH 08.07.05, 12:24
                          W Australii z twym akcentem to zadna karetka po ciebie nie przyjedzie poza
                          wiezienna z obozu w Baxter!
              • kaganowski Re: Wiarus, prosze podaj linki do Kellera 02.07.05, 20:39
                To ty sie wiarus wstydzisz swego rodowego nazwiska i swej przyszlosci, a nie
                Kagan-Keller!
            • maxxim Re: Wiarus, prosze podaj linki do Kellera 01.07.05, 04:01
              ja nie jestem P. Kellerem. Spedzilem iles tam lat w Australii i wcale nie
              polecam nikomu tego kraju. Chyba ze sie jest Robinsonem czy innym psychopata.
              • starywiarus Re: Wiarus, prosze podaj linki do Kellera 01.07.05, 10:49
                maxxim napisał:

                > ja nie jestem P. Kellerem. Spedzilem iles tam lat w Australii i wcale nie
                > polecam nikomu tego kraju. Chyba ze sie jest Robinsonem czy innym psychopata.

                Twoje zgorzknienie jest całkowicie zrozumiałe. Nie dosyć, że ci nie przedłużyli pobytu na placówce z
                powodu braku sukcesu w rekrutacji agentury, to jeszcze dali naganę partyjną.
                • sydneypolak Re: Wiarus, prosze podaj linki do Kellera 01.07.05, 11:06
                  a ciebie duma rozpiera bardzostarywiarusie ze ci onegdaj nie skonfiskowano
                  legitymacji klubu poszukiwaczy sprzecznosci..crying
                  • starywiarus Re: Wiarus, prosze podaj linki do Kellera 01.07.05, 11:28
                    sydneypolak napisał:

                    > a ciebie duma rozpiera bardzostarywiarusie ze ci onegdaj nie skonfiskowano
                    > legitymacji klubu poszukiwaczy sprzecznosci..crying

                    I dzięki temu nie mam kłopotow ze rozróżnianiem sprzeczności pomiędzy twoimi
                    wypowiedziami a rzeczywistością. Nigdy nie wiadomo, co się może w życiu przydać...
                    • sydneypolak Uwaga: OPORTUNISTA 01.07.05, 11:39
                      Bardzo Stary Wiarus napisal:
                      "Nigdy nie wiadomo, co się może w życiu przydać..."

                      czy masz na mysli tez swoja przynaleznosc do Klubu Krzywego Kola?!!
                      • starywiarus Re: Uwaga: OPORTUNISTA 01.07.05, 12:03
                        sydneypolak napisał:

                        > Bardzo Stary Wiarus napisal:
                        > "Nigdy nie wiadomo, co się może w życiu przydać..."
                        >
                        > czy masz na mysli tez swoja przynaleznosc do Klubu Krzywego Kola?!!

                        Nie. Do Opus Dei.
                        • jeet-yet Re: Uwaga: Opus Dei 04.06.06, 01:07
                          jp. ostro cenzuruje wzmianki o O.D. he he he
            • kaganowski Re: Wiarus, prosze podaj linki do Kellera 02.07.05, 20:37
              forum.gazeta.pl/forum/0,0.html
              Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra
              osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
              • starywiarus Re: Wiarus, prosze podaj linki do Kellera 03.07.05, 11:44
                kaganowski napisał:

                > forum.gazeta.pl/forum/0,0.html
                > Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra
                > osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

                -------------

                IF Keller to ty [ie. kaganowski + n innych ksyw], co musiałbyś najpierw udowodnić, THEN you have no
                case, because this information is freely and publicly available.

                To jest publicznie dostępna informacja z publicznych archiwów, którą w dodatku ty sam tam umieściłeś
                (albo bezpośrednio lub pośrednio zgodziłeś się na jej umieszczenie), w celu nieograniczonego
                udostępniania każdemu, kto ją zechce oglądać. Żaden czytelnik nie ma żadnego obowiązku zachowania
                tej informacji w tajemnicy. Równie dobrze mógłbyś protestować, że ktoś znalazł w książce telefonicznej
                twój numer telefonu i dał innemu, ciebie nie pytając przedtem o zgodę. Możesz zmienić sobie numer i
                zastrzec, że nie należy go publikować, ale nie możesz nic zrobić z faktem, że twój stary numer jest w
                zeszłorocznej książce.


                IF Keller to nie ty [ie. kaganowski + n innych ksyw], co też musiałbyś najpierw udowodnić, THEN you
                also have no case, because you have no standing.

                Nic ci bowiem do dyskusji przez osoby trzecie na temat publicznie dostępnej informacji, opublikowanej
                przez inną osobę trzecią, w tym wypadku Kellera. Równie dobrze Kowalski mógłby protestować, że
                Malinowski znalazł w książce telefonicznej numer telefonu Migdalskiego i dał ten numer
                Gwizdalskiemu, bez pytania Migdalskiego o zgodę.
                • kaganowski Re: Wiarus, prosze podaj linki do Kellera 04.07.05, 15:52
                  Ja sie niczego z mej przeszlosci nie wstydze, w odroznieniu od ciebie,
                  ale tez nie zycze sobie, aby me dane byly publikowane na tym forum bez mej
                  zgody!
                  • starywiarus Re: Wiarus, prosze podaj linki do Kellera 04.07.05, 15:58
                    kaganowski napisał:

                    > Ja sie niczego z mej przeszlosci nie wstydze, w odroznieniu od ciebie,
                    > ale tez nie zycze sobie, aby me dane byly publikowane na tym forum bez mej
                    > zgody!

                    Udowodnij, że to twoje dane, a nie faceta znanego ci ze słyszenia, albo nie znanego ci w ogóle.

                    W przeciwnym razie zachodzi casus Kowalskiego, który się pieni, źe Malinowski znalazł w książce
                    telefonicznej numer telefonu Migdalskiego i dał Gwizdalskiemu bez pytania Kowalskiego o zgodę.
                    • kaganowski Re: Wiarus, prosze podaj linki do Kellera 04.07.05, 16:05
                      Wazne jest to, ze podajesz dane Kellera bez jego zgody!
                      • starywiarus Re: Wiarus, prosze podaj linki do Kellera 04.07.05, 16:16
                        kaganowski napisał:

                        > Wazne jest to, ze podajesz dane Kellera bez jego zgody!

                        Dla kogo jest ważne? Dla anonimowych osób trzecich? ROTFL. Ewentualnie może być ważne dla Kellera,
                        ale nie dla ciebie. Jak Keller poprosi, adekwatnie się identyfikując jako taki, żeby jego istnienie
                        zachować w tajemnicy, bo go prześladowcy tropią, to wtedy się zastanowię. Na razie nie wiem nawet,
                        czy ton w ogóle istnieje w realu, czy to tylko płód twojej wyobrażni, czy też usiłujesz przejąć cudzą
                        tożsamość bez zgody zainteresowanego w sobie tylko wiadomym celu. Istnieje także wersja, źe Keller
                        wprawdzie istniał, ale zmarł w Melbourne w 2003 roku, więc cholera wie, kim ty jesteś.

                        Podawalem też kiedyś dane p. Karola Wojtyły bez zgody Watykanu, i Napoleona bez zgody jego
                        spadkobierców. I co z tego?
                        • kaganowski Re: Wiarus, prosze podaj linki do Kellera 04.07.05, 16:19
                          Keller NIE jest osoba publiczna, polski papiez i Napoleon zas nimi byli.
                          Widac, ze zaden z ciebie prawnik, wiarusie! Osoby publiczne bowiem z definicji
                          nie maja takiej ostrej ochrony ich danych osobowych jak reszta obywateli!
                          • starywiarus NADAL NIE WIDZĘ ANI CIENIA DOWODU 05.07.05, 12:29
                            Publiczny, prywatny, jeden [----]. Nadal nie widzę ani cienia dowodu na poparcie tezy, że kaganowski
                            [+n innych ksyw] to Keller, ani też dowodu, że Keller istnieje. Ja też mógłbym się ogłosić Kellerem, ale
                            po co?
                            • kaganowski Re: NADAL NIE WIDZĘ ANI CIENIA DOWODU 07.07.05, 15:28
                              Nawet jesli Keller istnieje "tylko" wirtualnie, to co za problem?
                              Granica miedzy rzeczywistoscia "WIRTUALNA" a "REALNA" sie wciaz zmniejsza.
                              NIEDLUGO BEDZIE JAK U P.K. DICKA czyli praktycznie bez roznicy! smile
                              • starywiarus Re: NADAL NIE WIDZĘ ANI CIENIA DOWODU 07.07.05, 15:34
                                kaganowski napisał:

                                > Nawet jesli Keller istnieje "tylko" wirtualnie, to co za problem?

                                > Granica miedzy rzeczywistoscia "WIRTUALNA" a "REALNA" sie wciaz zmniejsza.
                                > NIEDLUGO BEDZIE JAK U P.K. DICKA czyli praktycznie bez roznicy! smile

                                Indeed. You will not be able to decide whether the dick you see in the mirror is real or virtual.
                                • kaganowski Re: NADAL NIE WIDZĘ ANI CIENIA DOWODU 08.07.05, 12:25
                                  Tyle, ze ty jako bezplciowiec nie masz owego "dicka"... wink
                                  • starywiarus WIDZĘ POTENCJAŁ DO HABILITACJI DOKTORA K. 12.07.05, 03:08
                                    kaganowski napisał:

                                    > Tyle, ze ty jako bezplciowiec nie masz owego "dicka"... wink

                                    Na temat dysertacji proponuję "Qtas jako czynnik napędowy myśli schizofrenicznej".
                                    • kaganowski Re: WIDZĘ POTENCJAŁ DO HABILITACJI DOKTORA K. 12.07.05, 21:09
                                      Moze ty sie (zre)habilitujesz wszczepiajac sobie sztucznego czlonka?
                                      • starywiarus Re: WIDZĘ POTENCJAŁ DO HABILITACJI DOKTORA K. 13.07.05, 02:32
                                        kaganowski napisał:

                                        > Moze ty sie (zre)habilitujesz wszczepiajac sobie sztucznego czlonka?

                                        Keep going, Kagan. Ten wdzięk, ten polot, ten intelekt! Myślałeś iedyś o tym, żeby opublikować swoje
                                        "Posty Zebrane z Forów Gaz Wyb" w Monash University Press?
                                        • kaganowski Re: WIDZĘ POTENCJAŁ DO HABILITACJI DOKTORA K. 13.07.05, 15:40
                                          A czemu twe wypociny tam odrzucili? Mnie na Monash nie ma od ponad roku, wiec
                                          na mnie tego nie zwalisz!
                                          • starywiarus Re: WIDZĘ POTENCJAŁ DO HABILITACJI DOKTORA K. 13.07.05, 15:58
                                            kaganowski napisał:

                                            > A czemu twe wypociny tam odrzucili? Mnie na Monash nie ma od ponad roku, wiec
                                            > na mnie tego nie zwalisz!

                                            Na blogu "Racjonalista" przedstawiałeś się jako pracownik naukowy uniwersytetu Monash jeszcze sześć
                                            miesięcy temu, czyli w pół roku po wylaniu stamtąd. Ubiegając się o chałturę w Rzeszowie, Siedlcach,
                                            Wąchocku, i gdzie tam cię jeszcze nie znają, zapewne dalej się powołujesz na Monash, strategicznie
                                            zaniedbując dodać, źe byłeś tam Voluntary Research Assistant, a nie docentem. A jak tam proces o
                                            przywrócenie cię na stanowisko bezetatowego ochotnika?
                                            • kaganowski Re: WIDZĘ POTENCJAŁ DO HABILITACJI DOKTORA K. 15.07.05, 17:30
                                              Nie ja sie tak przedstawialem, ale na Racjonaliscie nie chcialo sie im zmienic
                                              mych danych...
                • jeet-yet [...] 04.06.06, 00:27
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • kaganowski Re: Praca i wyjazd do Australii. 02.07.05, 20:34
            Boisz sie o swoja wasna przyszlosc?
      • sydneypolak jakby co, to 29.06.05, 01:40
        pomozesz Luizie skokietowac Maorysa
    • downunderguy Re: obrazek z zycia polokow w ozz... 28.06.05, 16:40
      z zycia: eng (AGH) z de facto - ja nazywam to przydupie - dostal wize skilled i
      wzial przydupie - brzydkie babsko w swoim wieku do ozz - po dwoch latach dostal
      swoja robote - przydupie zalapalo sie na kolej jako sprzedawca biletow -
      zaczelo ciupac na bokach - sprowadzilo gaha z polszy i ten ja zbalunil - wzieli
      slub i gah dostal residency...
      Eng opuscil przydupie i poszedl na swoje - kupil mieszkanie - niedojadal -
      kombinowal na biletach - w ciagu pieciu lat splacil mieszkanie - wyjechal do
      polszy i wrocil z drugim przydupiem - zrobil blad ozenil sie w polszy - on 50
      ona 30scipare - niedojadanie odbilo sie na zdrowiu - sydney water
      sprywatyzowalo sie i zaczeli wypieprzac nieproduktywnych emigrantow - stracil
      robote - i w dwa lata wykitowal a przydupie z $A300K do przodu...
      Podobnym przydupiem jest forumowa luiza z ogrodow - pisala ze ni me ni c kiedy
      domigrowala tu prosto z grunwaldu, stara bidna rura nie zasymilowala sie
      jeszcze - pamietacie jej comments o gays in city gym - dali starej rurze
      robote - hyba z litosci - a to przydupie...ciagle ciemnogrodzkie...
      jest to jedyna droga emigraci dla przydup z polszy...
      • jeet-yet Tryskacie inteligencją, downundergay, jak fontanna 20.08.05, 15:33
        downundergay napisało:

        z zycia: eng (AGH) z de facto - ja nazywam to przydupie - dostal wize skilled i
        wzial przydupie - brzydkie babsko w swoim wieku do ozz - po dwoch latach dostal
        swoja robote - przydupie zalapalo sie na kolej jako sprzedawca biletow -
        zaczelo ciupac na bokach - sprowadzilo gaha z polszy i ten ja zbalunil - wzieli
        slub i gah dostal residency...
        Eng opuscil przydupie i poszedl na swoje - kupil mieszkanie - niedojadal -
        kombinowal na biletach - w ciagu pieciu lat splacil mieszkanie - wyjechal do
        polszy i wrocil z drugim przydupiem - zrobil blad ozenil sie w polszy - on 50
        ona 30scipare - niedojadanie odbilo sie na zdrowiu - sydney water
        sprywatyzowalo sie i zaczeli wypieprzac nieproduktywnych emigrantow - stracil
        robote - i w dwa lata wykitowal a przydupie z $A300K do przodu...
        Podobnym przydupiem jest forumowa luiza z ogrodow - pisala ze ni me ni c kiedy
        domigrowala tu prosto z grunwaldu, stara bidna rura nie zasymilowala sie
        jeszcze - pamietacie jej comments o gays in city gym - dali starej rurze
        robote - hyba z litosci - a to przydupie...ciagle ciemnogrodzkie...
        jest to jedyna droga emigraci dla przydup z polszy...

        Tryskacie inteligencją, downundergay, jak fontanna
        • 50v Re: Tryskacie inteligencją, downundergay, jak fon 21.08.05, 13:22
          Moze troche ciezko sie to czyta, ale napisane prawdziwie z obserwacji
          najblizszego otoczenia i w dosc ciekawy spopsob podoba mi sie doslownwna porma
          przydupia " bo bez baby chlop jest slaby" Myśle ze tysiace polaczkow
          blakajacych sie po swiecie ma przy sobie takie przydupia, ktore obciagaja go z
          forsy i mozliwosc i zrealizowania planow czesto bardzo realnych i w zasiegu
          reki. Tak moi panowie patrzcie co was podgryza macie szanse na lepsze jutro i
          nie dajcie sie balamucic, stac Was na wiecej po co wam te pokraki i brzydactwa
          z ktorejs reki.
    • ontarian Re: Praca i wyjazd do Australii. 28.06.05, 17:52
      Jamajka jest angielsko jezyczna
      calkiem ladna, egzotyczna wyspa
      • gucio_b Re: Praca i wyjazd do Australii. 28.06.05, 22:50
        na Jamajce wszyscy czarni ale wieczorem i tak nic nie widac. I lato jest caly
        rok.
        • terra-nova Re: Praca i wyjazd do Australii. 28.06.05, 22:58
          Panienko, gdziekolwiek nie wyjedziesz bedziesz musiala zaczynac od nowa. Tak
          jest rzeczywistosc emigranta. Zamknac drzwi za soba i zaczac nowy rozdzial
          zycia. Radze skonczyc jakies uzyteczne studia: inzynierie, medycyne lub
          pielegniarstwo bo z tym ma sie jakis punkt odbicia w nowym kraju. Inaczej
          lepiej siedziec w domu albo zacisnac zeby i zaczac od byle jakich robot.
          • kaganowski Re: Praca i wyjazd do Australii. 07.07.05, 15:34
            Lekarz z polskim dyplomem moze w Austtralii zostac gora pielegniarzem!
            Po dodatkowych studiach (3 lata) MA MALA SZANSE ZOSTAC LABORANTEM!
            Na nic wiecej liczyc nie moze!
      • waldek.usa Nie 30.06.05, 20:21
        ontarian napisał:

        > Jamajka jest angielsko jezyczna
        > calkiem ladna, egzotyczna wyspa

        ► powinno byc:

        Jamajka jest angielsko jezyczna
        calkiem ladna wyspa egzotyczna
    • prawdziwystarywjarus Przyjezdzaj koniecznie... 28.06.05, 23:37
      To jest prawdziwe eldorado!


      onfoto.republika.pl/nauka_praca/eldorado.htm

      • sydneypolak niewesola prawda 29.06.05, 01:34
        tylko jak to wytlumaczyc Wiarusowi i Luizie?
        • sydneypolak ale bywa tez wesolo 29.06.05, 01:52
          "Zaliczylismy tez farme krokodyli lacznie z hamurgerem z ich miesa (cos
          pysznego). Omalo ze smiechu nie padlam jak bestia polykala kurczaka i tak go
          scisnela, ze mu jajko wypadlo z kupra."
          aussie.blox.pl/html


          • ifa11 Re: ale bywa tez wesolo 30.06.05, 06:25
            Sydney
            mam identyczne zdjecie jaszczurki na reku,
            czy to bylo zrobione w Coober Pedy w Radeka Underground Hostel?
            tam byla taka szalona francuska wlascicielka ktora miala kolekcje jaszczurek wink))

            co do informacjii wynajecia mieszkania poddane w powyzszym linku /eldorado/to
            niekoniecznie jest tylko na minimum pol 6 m-cy
            nam sie udalo znalezc na 3 miesiace na poczatku i nic nie
            potrzebowalismy,zadnego zaswiadczenia ani od pracodwacy ani poprzedniego
            ownera.Wystarczylo wplacic tylko bond za 6 tygodni i czynsz za miesiac z gory i
            wprodzka gotowa
            moi przyjaciele z Belgii mieli podobnie
            aczkolwiek nalezy to do rzadkosci ale bywaja oferty 3 miesiecznego kontraktu

            pozdrawiam
            i.
            • nieztejziemii Re: ale bywa tez wesolo 30.06.05, 07:07
              Rozreklamowalismy, drogie brzydactwo, twojego bloga, gdzie mimo brzydoty
              pokazujesz swoje zdjecia. Nie musialas nam tu wypisywac jak to ty z mezem
              wyjechalas do Australii z Irlandii bo takim nazdwyczajnymi byliscie
              specjalistami. Ha ha Ha.
              Zapytaj sie wtajemniczonych. Australia od lat juz zakrecila kurek i nikogo nie
              przyjmuje ale mozesz sobie pomarzyc,tylko po co te klamstwa. Jak na prawnika to
              bardzo paskudnie... no ale czego sie w koncu mozna spodziewac po polskim
              prawniku na pewno nie kultury i wysokiego morale. Marzy ci sie teraz zwiedzanie
              USA? Wizy niestety nie dostaniesz, a jak juz dostaniesz to nie bedziesz mogla
              zostac, bo nielegalnych gonia teraz az milo. Na to,ze sie ktos na ciebie narwie
              tez nie mozesz liczyc.Chyba jakis glupek.
              Za dziesiec lat napisz tu na forum, zlozymy sie i kupimy ci miotle, w koncu
              kazda szanujaca sie czarownica powinna jedna posiadac.


              • luiza-w-ogrodzie To nieprawda ze Australia nikogo nie przyjmuje 30.06.05, 07:26
                nieztejziemii napisał:

                > Zapytaj sie wtajemniczonych. Australia od lat juz zakrecila kurek i nikogo
                nie przyjmuje ale mozesz sobie pomarzyc,tylko po co te klamstwa.

                To nieprawda ze Australia nikogo nie przyjmuje. Liczba przyjmowanych waha sie
                od 70 do 110 tysiecy rocznie, w kilku podstawowych kategoriach (uchodzcy,
                niezalezni wyksztalceni, biznes, laczenie rodzin).

                O programie imigracyjnym mozna przeczytac na www.immi.gov.au

                Pozdrawiam z Australii
                Luiza-w-Ogrodzie

                ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                • kaganowski Re: To nieprawda ze Australia nikogo nie przyjmuj 04.07.05, 15:54
                  Przyjmuje azjatyckich milionerow oraz niskokwalifikowana, tania
                  sile robocza, w celu obnizenia plac w Australii i tym samym zwiekszenia zyskow
                  tamtejszych kapitalistow!
            • sydneypolak Re: ale bywa tez wesolo 30.06.05, 12:25
              a ja takiej jaszczurki w zyciu nie widzialem.. guess why?
              Sydney Polak
              • ifa11 Re: ale bywa tez wesolo 30.06.05, 13:27
                why? nie wiem,napisz?

                ja ostatnio widzialam jaszczurke jakies 2 miesiacu temu na spacerze w Lane Cove
                National Park,wielkosci doroslego kota
                acha i raz widzielismy naprawde sporego weza w Watson Bay,ale wygrzewal sie na
                sloncu nie zainteresowany interakcja, na szczescie!!!

                Louisa nie przejmuj sie dziadkami z zmiekczonymi mozgami,po co im cokolwiek
                udawadniac
                nie wiem o czym ten delikwent pisze ale ja w zyciu prawa nie studiowalam ani
                bloga nie prowadzialam
                takze sama widziesz ze to jakis niepoczytalny gosc

                alez dzis leje..i te powodzie...

                pozdrawiam
                i.
                • luiza-w-ogrodzie Re: ale bywa tez wesolo 01.07.05, 00:25
                  ifa, ja sie nie przejmuje - jestem na tym forum od pieciu lat i nie
                  takich "dziadkow" tutaj widzialam ;oD

                  Fajne jaszczurki widuje sie przewaznie w buszu, z dala od psow i kotow. Goanny,
                  water dragons, jaszczurki pustynne (tam chyba jest ich najwiecej). No i
                  krokodyle, ze wszystkich jaszczurow najwieksze.

                  Pozdrawiam
                  Luiza-w-Ogrodzie

                  ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                  .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                  • ifa11 Re: ale bywa tez wesolo 01.07.05, 03:28
                    hey Luizo

                    wiem wiem ze jestes juz od wielu lat i szczerze cie podziwiam za wytrwalosc i
                    cierpliwosc

                    zycze milego wypoczynku,bo chyba sie nie dlugo wybierasz do NZ
                    my tez tam zajedziemy w sierpniu na narty.


                    no to powodzonka i usmiechu wink)))
                    i.
                    • luiza-w-ogrodzie Re: ale bywa tez wesolo 01.07.05, 03:51
                      ifa,
                      gdzie sie wybieracie na narty - polnocna czy poludniowa wyspa?

                      Pozdrawiam
                      Luiza-w-Ogrodzie

                      ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                      .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                      • sydneypolak Re: ale bywa tez wesolo 01.07.05, 11:00
                        na poludniowej - wino smaczniejsze..smile
                        • kaganowski Re: ale bywa tez wesolo 04.07.05, 16:26
                          Wina w Oz i NZ sa z siarka, a wiec uwazaj! Boli po nich glowa!
                          Polecam raczej europejskie!
    • trueoldcampaigner Re: Praca i wyjazd do Australii. 02.07.05, 09:01
      Piszesz: "Mam juz za soba studia w Berlinie"

      No to teraz wypada isc za ciosem i zrobic studia w Wiedniu, Paryzu, Londynie, a
      na koncu zapisac sie na polonistyke na Macquarie University w Sydney.. tylko..
      jeden problem.. komunizm i kapitalizm to juz przeszlosc.. zaczal sie powrot do
      odleglej przeszlosci - niewolnictwo..sad pomysl, co dalej..smile)
      • kaganowski Re: Praca i wyjazd do Australii. 02.07.05, 20:42
        Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra
        osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną!
        Chamstwo na australijskiej granicy
        Autor: kaganowski
        Data: 02.07.2005 20:33
        --------------------------------------------------------------------------------
        Pare dni temu wylatywalem z Australii do Polski via Chiny (Ludowe) i Niemcy.
        Jak zakreslilem w australijskiej karcie wylotowej "inny" powod wyjazdu, to
        celnik na lotnisku w Melburnie koniecznie chcial wiedziec w jakim celu
        wyjezdzam i czemu lece do Niemiec a nie bezposrednio do Polski. Powiedzialem
        mu, ze to nie jest przeciez jego interes i ze tak czy inaczej musi mnie
        wypuscic bo mam wazny polski (t.j. unijny) paszport i wazny bilet na China
        Air oraz wazna wize chinska, i dopiero wtedy sie odczepil. Chinczycy takich
        glupich pytan nie zadawali, mimo ze tez w karcie odlotowej i przylotowej
        zakreslilem "inny" powod wizyty. We Franfurcie (Main) na lotnisku i na
        polskiej granicy we Frakfurcie (Oder) nikt nie zadawal takich glupich pytan i
        celnicy niemieccy oraz pogranicznicy polscy i niemieccy byli bardzo mili i
        sprawni. Precz z policyjnym panstwem i chamstwem celnikow w Australii!



        • ifa11 do Luizy 05.07.05, 14:03
          Na poludniowa Luizo,moze malo oryginalnie bo do Queenstown,ale zapowiada sie
          biale szalenstwo ze znajomymi Aussikami anyway wink))

          cukiereczki i ciasteczka wszystkim
          i.
          • fafik-2005 Marzenia na jawie 05.07.05, 19:31
            > ze znajomymi Aussikami anyway
            A od kiedy, to sie niby Ozzie ze swiezymi emigrantami zadawaja, co?
            • ifa11 Re: Marzenia na jawie 06.07.05, 01:44
              Jednego z kolegow poznalismy na wakacjach w Pld Afryce 2 lata temu i spedziliemy
              szalone pare tygodni ze soba.I to wlasnie on pokazal na miasto na
              samym,udzielil kilka cennych wskazowek na poczatku i bardzo sie staral abysmy
              poczuli sie like home
              a drugi znajomy pracowal z moim mezem w Europie i tak sie zlozylo ze wrocil do
              domu w tym samym czasie jak my tu przyjechalismy,
              chlopaki biora swoje panienki i jedziemy w szostke

              na jakim ty swiecie zyjesz fafik???? co to znaczy ze swiezymi emigrantnami zadaja???
              rozumiem ze mowisz z wlasnej perspektywy
              chlopie wyzbadz sie wreszcie kompleksow,wcale nie jestes gorszy od innych z inna
              nationality
              wiecej pozytywnego myslenie o sobie i swiecie i bedzie lepiej,zobaczysz

              przyjaznie z ludzmi o innej narodowosci/nawet z aussie/ naprawde nie musza byc
              marzeniem,uwierz mi

              powodzonka
              ifa


              • fafik-2005 Re: Marzenia na jawie 06.07.05, 10:52
                > na jakim ty swiecie zyjesz fafik???? co to znaczy ze swiezymi emigrantnami
                zada
                > ja???
                > rozumiem ze mowisz z wlasnej perspektywy

                Jakbym nie byl na antypodach, to bym pewnie lykal, (jak wiekszosc tego forum )
                te twoje bajki... Na antypodach KAZDY nieanglojezyczny emigrant dokladnie
                poznaje zjawisko ostracyzmu spolecznego.. Chyba ty jednak masz problem.
                • starywiarus Re: Marzenia na jawie 06.07.05, 11:14
                  fafik-2005 napisało:
                  > Na antypodach KAZDY nieanglojezyczny emigrant dokladnie
                  > poznaje zjawisko ostracyzmu spolecznego..

                  ... w momencie nieprzyjęcia do pracy w australijskiej dyplomacji...

                  W Polsce natomiast, jak każdemu dziecku wiadomo, zjawisko ostracyzmu społecznego osób nie
                  mówiących po polsku nie istnieje.

                  Fafik? God one. Rozwój twoich licznych osobowości, Lechu, idzie we właściwym kierunku.
                  • fafik-2005 Re: Marzenia na jawie 06.07.05, 16:34
                    Nie jestem Kaganem (ale dziekuje, za komplement).Schiza?
                    • sydneypolak Re: Marzenia na jawie 07.07.05, 09:31
                      starywiarus widzi cale mnostwo kaganow wokol siebie - ze mnie tez zrobil
                      kagana, ale nie dziwmy mu sie, bo on teraz jest w szoku, a byc moze i depresji
                      od kiedy kagan wyjechal do polski.
                      • starywiarus Re: Marzenia na jawie 07.07.05, 15:29
                        sydneypolak napisał:

                        > starywiarus widzi cale mnostwo kaganow wokol siebie - ze mnie tez zrobil
                        > kagana, ale nie dziwmy mu sie, bo on teraz jest w szoku, a byc moze i depresji
                        > od kiedy kagan wyjechal do polski.

                        Źyję nadzieją, że tam zostanie. Tam jego dane osobowe będą chronić za wszelką cenę, a o to mu
                        przecie chodzi.

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=26034890&a=26151657
                      • kaganowski Re: Marzenia na jawie 07.07.05, 15:39
                        Biednt wiarus ma manie przesladowcza, wiec na kazdym roku widzi kaganow
                        spiskujacych na jegom zycie, zdrowie i resztki majatku (czyli ubranie i oba
                        buty wiarusa)...
                • kaganowski Re: Marzenia na jawie 07.07.05, 15:36
                  Oczywiscie ze masz 100% racje. Nieangielski imigrant jest tam (Australia, NZ)
                  traktowany jak jakis tredowaty... sad
          • luiza-w-ogrodzie do ifa11 06.07.05, 05:55
            Zapowiadaja sie Tobie wesole wakacje.
            Ja bede sie dopiero uczyc jezdzic na nartach ;oD w planie mamy rowniez splyw
            przez jaskinie Waitomo i zwiedzenie okolic Rotorua.
            Zajrzyj na prywatne forum Nowa Zelandia, tam sa opisy roznych miejsc przez
            ludzi, ktorzy zwiedzali obie wyspy.

            Pozdrawiam
            Luiza-w-Ogrodzie

            ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
            .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
        • mysia_pizda Re: Praca i wyjazd do Australii. 06.07.05, 07:40
          zobaczysz ze sie w koncu doigrasz.

          kaganowski napisał:

          > Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra
          > osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną!
          > Chamstwo na australijskiej granicy
          > Autor: kaganowski
          > Data: 02.07.2005 20:33
          > ------------------------------------------------------------------------------
          -
          > -
          > Pare dni temu wylatywalem z Australii do Polski via Chiny (Ludowe) i Niemcy.
          > Jak zakreslilem w australijskiej karcie wylotowej "inny" powod wyjazdu, to
          > celnik na lotnisku w Melburnie koniecznie chcial wiedziec w jakim celu
          > wyjezdzam i czemu lece do Niemiec a nie bezposrednio do Polski. Powiedzialem
          > mu, ze to nie jest przeciez jego interes i ze tak czy inaczej musi mnie
          > wypuscic bo mam wazny polski (t.j. unijny) paszport i wazny bilet na China
          > Air oraz wazna wize chinska, i dopiero wtedy sie odczepil. Chinczycy takich
          > glupich pytan nie zadawali, mimo ze tez w karcie odlotowej i przylotowej
          > zakreslilem "inny" powod wizyty. We Franfurcie (Main) na lotnisku i na
          > polskiej granicy we Frakfurcie (Oder) nikt nie zadawal takich glupich pytan i
          > celnicy niemieccy oraz pogranicznicy polscy i niemieccy byli bardzo mili i
          > sprawni. Precz z policyjnym panstwem i chamstwem celnikow w Australii!
          >
          >
          >
          • 50v Re: Praca i wyjazd do Australii. 07.07.05, 02:45
            Ale Ty mnie Popiel zjeżyles, to ja cale zycie chciec do Australii a Ty tu tak
            piszesz o naszej ojczyzne nowej, dla Ciebie juz a dla mnie niedlugo, to co ja
            mam teraz zrobic zmienic plany zyciowe do Nowej Zelandii wyjechac jak tak
            piszesz paskudnie o moim przyszlym wyimagowanym raju. Ludzie litosci napiszcie
            cos ladniej o tej pieknej i milej Ausralii.
            • lulu13 Re: Praca i wyjazd do Australii. 07.07.05, 03:22
              w australii jest bieda !,nie warto tam emigrowac ,zobacz taka Luize !,siedzi
              juz od 9 miesiecy na bezrobociu !!,a do Polski wiekszosc jezdzi raz na 10
              lat.bo za drogie bilety i za daleka odleglosc !
              • luiza-w-ogrodzie Lulu, czemu tylko 9 miesiecy? 07.07.05, 04:40
                Lulu, zainteresowalo mnie dlaczego piszesz ze siedze na bezrobociu i to tylko
                od 9 miesiecy? Co Ciebie powstrzymuje od napisania "9 lat" albo "19 lat"? Taki
                Kagan sie nie krepuje i pisze ze mieszkam w aborygenskich slumsach, wiec w
                porownaniu z nim jestes doprawdy dzentelmenem...
                • kaganowski Re: Lulu, czemu tylko 9 miesiecy? 07.07.05, 15:43
                  90% Polakow w Australii mieszka w slumsach, wiec nawet jak jestes wyjatkiem
                  to potwierdasz te regule!
              • kaganowski Re: Praca i wyjazd do Australii. 07.07.05, 15:42
                Bilety wcale nie sa takie drogie. I w szezonie mozna kupic powrotny do EUROPY
                za ok. 1500 dolarow australijskich. NO ALE wiarus z dochodem 1 dolara brutto
                za dzien pracy moze tylko marzyc o opuszczeniu tej kolonii karnej zwanej
                Australia!
                • 50v Re: Praca i wyjazd do Australii. 07.07.05, 23:39
                  moj dodany tekst z tego tematu przez nieuwage podczepilem pod nastepny temat p.
                  • kaganowski Re: Praca i wyjazd do Australii. 15.08.05, 11:20
                    That's OK! wink
                    50v napisał: moj dodany tekst z tego tematu przez nieuwage podczepilem pod
                    nastepny temat
    • the_australian Do jakiego kraju anglojezycznego wyjechac?? 07.07.05, 07:39
      Proponuje PNG (Papua New Guinea). Zycie w Port Moresby moze byc bardzo
      interesujace!
      • 50v Re: Do jakiego kraju anglojezycznego wyjechac?? 07.07.05, 23:37
        No to jestem przerazony tyle lat pieknych planow i obietnic sobie stawianych z
        ta Australia i co wszyszcy mowicie zebym nie jechal, ze tam tak ciezko zyc,
        rzeczywiscie zaczalem sie zastanawiac czy nie latwiej jest mi za 680 euro
        miesiecznie w Polsce przezyc, choc mysle sobie, ze ludzie sukcesu mieszkajacy w
        Australi nie zajmuja sie pisaniem bzdetow na jakims tam forum gazetowym tylko
        mysla jak rozmnazac kase. Jezeli sie myle prosze wyprowdzcie mnie z bledu.
        pozdrawiam i dziekuje za zainteresowanie sie moim problemem i probe pomocy.
        • lulu13 Re: Do jakiego kraju anglojezycznego wyjechac?? 07.07.05, 23:48
          jedz do Londynu !,tam na ciebie czekaja !!
          • kaganowski Re: Do jakiego kraju anglojezycznego wyjechac?? 08.07.05, 12:18
            Bombki w metrze?
        • luiza-w-ogrodzie 50v, nie kazdy nadaje sie na emigracje 08.07.05, 00:46
          50v, nie kazdy nadaje sie na emigracje. Trzeba wszystko sobie wypracowac i
          ulozyc nie czekajac z wyciagnieta reka. Jesli naprawde chcesz wyjechac na
          emigracje, to musisz zaczac od jezyka. Znasz angielski? Jesli tak, zajrzyj na
          moj watek "AUSTRALIA - uzyteczne strony internetowe", jest tam mnostwo linkow
          na temat procedur imigracyjnych i zycia w Australii. Jesli nie znasz
          angielskiego, to musisz wiedziec ze test jezykowy jest czescia procedur
          imigracyjnych dla kategorii "skilled independent".

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie

          ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          • sydneypolak Re: 50v, nie kazdy nadaje sie na emigracje 08.07.05, 09:32
            wiedz tez ze najwazniejsze pytanie na "tescie jezykowym" brzmi: ile kasy ze
            soba wwieziesz do Australii? jak zle odpowiesz na to pytanie - odpadasz!
            • kaganowski Re: 50v, nie kazdy nadaje sie na emigracje 08.07.05, 12:23
              Odpowiada sie: "a ile sobie Pan Szanowny zyczy" ("How much do want, Sir?")...
          • kaganowski Re: 50v, nie kazdy nadaje sie na emigracje 08.07.05, 12:22
            Nie znajomosc angielskiego "per se" jest wazna w Australii, ale prawidlowa,
            czyli australijska wymowa, a jej sie Polak NIGDY nie nauczy! W Australii mozesz
            mowic po angielsku plynnie i poprawnie, ale ZAWSZE zdradzi cie akcent, i dadza
            ci wtedy "ozy" do zrozumienia, zes WOG, a nie zaden "Aussie", i ze w Australii
            nie ma dla cibie miejsca!
            Australia to kraj dla TRUE BLUE AUSSIES a nie dla imigrantow ze slowianskiej
            Polski. Oni na antypodach uwazaja, ze SLAV to to samo co SLAVE czyli niewolnik!
            • 50v Re: 50v, nie kazdy nadaje sie na emigracje 10.07.05, 15:14
              Tak rzeczywiscie masz racje, ale ja procz tego, że tu cos pisze to jeszcze
              pracuje, do Australi nie mam zamiaru jechac i pracowac tylko pozyc lepiej niz w
              Polsce i stad mozliwe to nieporozumienie. Jak ktos chce to ma i tego bede sie
              trzymal.
              • kaganowski Re: 50v, nie kazdy nadaje sie na emigracje 10.07.05, 15:35
                Problem w tym, ze w UE i USA oraz w Kanadzie i Australii jest od dawna recesja.
                Rozwijaja sie tylko Chiny, ale to nie jest kraj dla Europejczykow, choc dla nas
                Polakow na ogol przyjazny.
                Pozdr.
                • 50v Re: 50v, nie kazdy nadaje sie na emigracje 10.07.05, 17:18
                  Mnie Chiny w ogole nie interwsuja, a recesja jest praktycznie na calym swiecie.
                  • kaganowski Re: 50v, nie kazdy nadaje sie na emigracje 12.07.05, 21:10
                    Mnie Chiny tez intersuja tylko i wylacznie turystycznie...
          • 50v Re: 50v, nie kazdy nadaje sie na emigracje 08.07.05, 17:42
            Bardzo dziekuje za udzielenie prawidlowej rady, wlasnie od takich detali trzeba
            ludziom zaczynac snuc plany na przyszlosc.
          • 50v Re: 50v, nie kazdy nadaje sie na emigracje 14.08.05, 00:26
            Dziekuje Ci pieknie Luizo, wieli mi uswiadomilas to wielkie wyzwanie i
            podniecenie miec w planach wyjazd daleko w nieznane, cale zycie od dziecka cos
            w sobie podkrecalem taki dziki niewytlumaczalny ped na podboj Australi, moze to
            wplyw literatury z dziecinstwa, nawet juz w swoim zyciu zalatwilem caly proces
            emigracyjny na obczyznie do Kanady, ale po latach wrocilem do kraju i nie
            uwazam wcale tego za blad, w tamtych czasach w kraju bylo duszno zwlaszcza dla
            ludzi , ktorym bylo dane widziec ludzi wolniejszych i bardziej zniewolonych od
            Nas, od tamtej pory wiele sie zmienilo coprawda komuna nadal jest w kraju i
            spoleczenstwo troche ciemne i na socjotechnikach politycznych w ogole sie nie
            znmajace, stagnacja recesja duze bezrobocie, ale dla ludzi kreatywnych zycie
            nie jest ciezarem i wyjezdzajac w pogoni za lepszym nie ma zadnej pewnosci na
            takowe. Wiem Ci co juz wyjechali badz zabrani zostali z rodzina nawet nie
            wiedza o co do konca chodzi z ta emigracja, zycie to wielka niewiadoma jak
            pudelko czekoladek (F.G.), Czesto sledze rozne fora w innych krajach poloni i
            dochodze do wniosku, to tylko zwykle chciejstwo ludzi popycha czesto do
            nieprzemyslanych decyzji od ktorych czesto odwrotu nie ma zwykly to akt
            desperacji i chwilowego zauroczenia wizja wyimagowanego lepszego swiata, ale
            napewno wielu to sie udaje i potrafia w nowej rzeczywistosci szybko sie
            odnalesc i zbudowac to malutkie wlasne imperium "Wagnerowski Dwor", wiecej nie
            bede trul no bo i po cholere zasmiecac ludziom umysly w tak zagonionym swiecie.
        • kaganowski Re: Do jakiego kraju anglojezycznego wyjechac?? 08.07.05, 12:18
          Ludzie sukcesu w Australii bez wyjatkow nie pochodza z tamtejszej Polonii!
          W kazdym kraju 5-10% ludnosci zyje na wysokim poziomie, ale liczy sie poziom
          zycia pozostalych 90%, ktorzy w Australii ledwo wiaza koniec z koncem.
          I po wprowadzeniu logowania nie wiadomo kto pisze z Melbourne a kto z Modlina!
          • kan_z_oz Re: Do jakiego kraju anglojezycznego wyjechac?? 11.07.05, 11:50
            Sukces jest sprawa wzgledna. W przeciwnym wypadku wszyscy ktorzy nie sa Bilem
            Gatesem powinni w podskokach stad zniknac.
            Nie wszyscy nim beda nie musza byc by czuc, ze osiagneli sukces.
            Australia to synonim marzen i przygody. Moze byc tez to wyscig szczurow jesli
            ktos bardzo chce.
            Rad nie mam i nie podejmuje sie nikomu radzic. Moge tylko podzielic sie
            wlasnymi doswiadczeniami; spelnily sie nasze rozne drobne marzenia. Spelnily
            sie rowniez te, dzikie i nieoczekiwane ale to zalezy od Ciebie 50v.

            Pozdrawiam Kan
            • starywiarus Re: Do jakiego kraju anglojezycznego wyjechac?? 12.07.05, 03:09
              kan_z_oz napisała:

              > Sukces jest sprawa wzgledna. W przeciwnym wypadku wszyscy ktorzy nie sa Bilem
              > Gatesem powinni w podskokach stad zniknac.
              > Nie wszyscy nim beda nie musza byc by czuc, ze osiagneli sukces.
              > Australia to synonim marzen i przygody. Moze byc tez to wyscig szczurow jesli
              > ktos bardzo chce.
              > Rad nie mam i nie podejmuje sie nikomu radzic. Moge tylko podzielic sie
              > wlasnymi doswiadczeniami; spelnily sie nasze rozne drobne marzenia. Spelnily
              > sie rowniez te, dzikie i nieoczekiwane ale to zalezy od Ciebie 50v.
              >
              > Pozdrawiam Kan

              Kan, daj sobie spokój. Docent Kagan jest na chorobowym. Gdyby wiedział czego chce, straciłby rentę.
              • kaganowski Re: Do jakiego kraju anglojezycznego wyjechac?? 12.07.05, 21:14
                A wiarusowi pewnie odmowili chorobowego, bo nie zna angielskiego i zamiast
                powiedziec "I am sick" (jestem chory) oswiadczyl komisji "I am dick" (jestem
                kutasem), co sie nie kwalifkuje jako choroba... sad
            • kaganowski Re: Do jakiego kraju anglojezycznego wyjechac?? 12.07.05, 21:12
              Oczywiscie, idiote cieszy suchy tylek i pelny zoladek. Na nieszczescie, nie
              wszyscy jestesmy idiotami. A Bill Gates to typowy oszust, stad tak szybko zbil
              ogromny majatek!
              • starywiarus Re: Do jakiego kraju anglojezycznego wyjechac?? 13.07.05, 02:30
                kaganowski napisał:

                > A Bill Gates to typowy oszust, stad tak szybko zbil
                > ogromny majatek!

                Ale przynajmniej zasiłków nie pobierał.
                • kaganowski Re: Do jakiego kraju anglojezycznego wyjechac?? 13.07.05, 15:41
                  W USA sa one tylko dla czarnych i "hispanos"...
                • kaganowski Re: Do jakiego kraju anglojezycznego wyjechac?? 13.07.05, 15:42
                  Czy kazdy emeryt to tez dla ciebie oszust, wiarusie?
                  • starywiarus Re: Do jakiego kraju anglojezycznego wyjechac?? 16.07.05, 14:17
                    kaganowski napisał:

                    > Czy kazdy emeryt to tez dla ciebie oszust, wiarusie?

                    Nie, nie każdy. Rencista teź nie kaźdy

                    Ale wśród emerytów i rencistów istnieje niestety rownież i taka mniejszość. Jeden przykład jest tutaj:

                    www.austlii.edu.au/cgi-bin/disp.pl/au/cases/cth/aat/2002/468.html?query=%5e+%5b2002%5d+aata+468+%2817+june+2002%29
                    • kaganowski Re: Do jakiego kraju anglojezycznego wyjechac?? 16.07.05, 18:46
                      starywiarus napisał:
                      - kaganowski napisał: Czy kazdy emeryt to tez dla ciebie oszust, wiarusie?

                      Nie, nie każdy. Rencista teź nie kaźdy Ale wśród emerytów i rencistów istnieje
                      niestety rownież i taka mniejszość. Jeden przykład jest tutaj:
                      www.austlii.edu.au/cgi-bin/disp.pl/au/cases/cth/aat/2002/468.html?query=%5e+%
                      5b2002%5d+aata+468+%2817+june+2002%29
                      K: I co z tego? czyzby to bylo o tobie? Dopoki nie podasz na tym forum swego
                      prawdziwego imienia, nazwiska i Tax File (albo Medicare) Number, moge zalozyc z
                      niezmiernie malym prawdopodobienstwem popelnienia bledu, iz ow "Keller" z twego
                      linku to wlasnie ty! smile
                      • starywiarus Re: Do jakiego kraju anglojezycznego wyjechac?? 17.07.05, 01:54
                        kaganowski napisał:

                        > starywiarus napisał:
                        > - kaganowski napisał: Czy kazdy emeryt to tez dla ciebie oszust, wiarusie?
                        >
                        > Nie, nie każdy. Rencista teź nie kaźdy Ale wśród emerytów i rencistów istnieje
                        >
                        > niestety rownież i taka mniejszość. Jeden przykład jest tutaj:
                        > www.austlii.edu.au/cgi-bin/disp.pl/au/cases/cth/aat/2002/468.html?query=%5e+%
                        > 5b2002%5d+aata+468+%2817+june+2002%29
                        > K: I co z tego? czyzby to bylo o tobie? Dopoki nie podasz na tym forum swego
                        > prawdziwego imienia, nazwiska i Tax File (albo Medicare) Number, moge zalozyc z
                        >
                        > niezmiernie malym prawdopodobienstwem popelnienia bledu, iz ow "Keller" z twego
                        >
                        > linku to wlasnie ty! smile


                        OK, I feel generous today. Niech ci będzie. Zalóż z niezmiernie malym prawdopodobienstwem
                        popelnienia bledu, iz ow "Keller" to ja. Jesli to zalozenie uczyni cie szczesliwszym, to why not. Kolko sie
                        zamknie. A teraz zgań Kellera za pieniactwo.
                        • kaganowski Re: Do jakiego kraju anglojezycznego wyjechac?? 17.07.05, 13:24
                          Nie odpowiedziales na me pytanie, a mianowicie kim jestes w tzw. realu?
                          Jesli nie podasz nam swych personaliow, to rownie dobrze mozesz byc tym
                          Kellerem o ktorym tyle sie rozpisujesz. Czyzbys mial kompleks Kellera?
                          Z tego (to jest kompleksu nizszosci) mozna sie przeciez wyleczyc! Wiem, ze nie
                          w Australii, ale MOZNA!
                          • starywiarus Re: Do jakiego kraju anglojezycznego wyjechac?? 17.07.05, 13:47
                            kaganowski napisał:

                            > Nie odpowiedziales na me pytanie, a mianowicie kim jestes w tzw. realu?
                            > Jesli nie podasz nam swych personaliow, to rownie dobrze mozesz byc tym
                            > Kellerem o ktorym tyle sie rozpisujesz. Czyzbys mial kompleks Kellera?
                            > Z tego (to jest kompleksu nizszosci) mozna sie przeciez wyleczyc! Wiem, ze nie
                            > w Australii, ale MOZNA!

                            1. 'Dowodzik poproszę?' To se ne vrati, Kagan. Może ja w ogóle nie istnieję w realu?
                            Może Wiarusów jest kilku, a może ani jednego? A może to wszystko ci się uroiło? Pomyśl, jakiej
                            wielkości zespół byłby potrzebny, by na ciebie reagować w skali globalnej, w ciągu kilku do kilkunastu
                            minut. Zresztą niezależnie do tego, czy i co ci się uroiło, albo nie, i tak [----] ci do tego. Chyba że
                            jesteś Kellerem, w co wątpię, ale w takim wypadku po prostu ponosisz konsekwencje wlasnych dzialań,
                            i nie możesz mieć do kogokolwiek poza sobą pretensji, jak również nie możesz reglamentować
                            komukolwiek dostępu do publicznie dostępnej informacji, którą sam bezpośrednio lub pośrednio
                            opublikowałeś.

                            2. W istocie, święta racja, mogę równie dobrze być kim zechcę.
                            Kellerem chyba jednak nie zechcę, na gruncie dobrego gustu.

                            3. Kompleksy Kellera, jak o tym zapewne wiesz najlepiej (bo ty wszystko wiesz najlepiej), są
                            nieuleczalne i będą ci towarzyszyć do ostatniego tchu.

                            4. Zaciekawiasz mnie. Kompleks Kellera = kompleks niższości? Rozwiń to - dotąd twierdziłeś
                            odwrotnie. Keller miał być podobno godnym zazdrości wzorem do naśladowania, a teraz każdy
                            przejmujący jego osobowość miałby cierpieć na kompleks niźszości?
                            • kaganowski Re: Do jakiego kraju anglojezycznego wyjechac?? 19.07.05, 17:30
                              To co, nagle ciebie juz nie ma? To kto na mnie pisal donosy na Monash
                              University? Duch Swiety czy moze Swiety Innocenty?
                        • kaganowski Re: Do jakiego kraju anglojezycznego wyjechac?? 17.07.05, 13:26
                          PS: Pieniactwo to nalogowe procesowanie sie. Niemniej jesli ktos nie zostal
                          zakwalifikowany przez sad jako tzw. compulsory litigant, to moze sie procesowac
                          ile chce, i nic ci do tego. Czasy PRLu minely, tow. wiarusie! Sady sa teraz dla
                          ludzi, no moze poza Australia, gdzie wciaz glowa panstwa zostaje sie z
                          urodzenia a nie z woli narodu. Boc przeiez w Australii to nawet nie ma narodu...
                          • starywiarus Re: Do jakiego kraju anglojezycznego wyjechac?? 17.07.05, 13:48
                            kaganowski napisał:

                            > PS: Pieniactwo to nalogowe procesowanie sie. Niemniej jesli ktos nie zostal
                            > zakwalifikowany przez sad jako tzw. compulsory litigant, to moze sie procesowac
                            >
                            > ile chce, i nic ci do tego. Czasy PRLu minely, tow. wiarusie! Sady sa teraz dla
                            >
                            > ludzi, no moze poza Australia, gdzie wciaz glowa panstwa zostaje sie z
                            > urodzenia a nie z woli narodu. Boc przeiez w Australii to nawet nie ma narodu..


                            Keep going. Był kiedyś taki kapitalny film "Trzy kroki w szaleństwo". Keep going.
                            • kaganowski Re: Do jakiego kraju anglojezycznego wyjechac?? 19.07.05, 17:31
                              Coraz gorzej z toba Wiarus. Pobyt wsrod kangurow pozbawia ciebie resztek
                              czlowieczenstwa!
                          • starywiarus Compulsory litigant Kagan - a very Freudian slip 20.07.05, 14:42
                            kaganowski napisał:

                            > PS: Pieniactwo to nalogowe procesowanie sie. Niemniej jesli ktos nie zostal
                            > zakwalifikowany przez sad jako tzw. compulsory litigant, to moze sie procesowac
                            >
                            > ile chce, i nic ci do tego.

                            Nie compulsory litigant tylko compulsive litigant, sieroto po Breżniewie.
                            Skorzystaj z pobytu w Ojczyźnie i pouczęszczaj trochę do Spółdzielni "Lingwista" albo do metodystów
                            na Pl. Zbawiciela w Warszawie na lekcje angielskiego. Compulsory to przymusowy lub obowiązkowy, a
                            compulsive to jest to, co ty masz, obsessive-compulsive disorder, po polsku nerwica natręctw.
                            "Compulsive litigant" to "natrętny pieniacz".
                            • kaganowski Re: Compulsory litigant Kagan - a very Freudian s 21.07.05, 14:13
                              Widze, ze jestes oblatany w tym temacie. Czybys byl na ekskluzywnej liscie
                              owych compulsive litigants i cierpial na wspomniany obsessive-compulsive
                              disorder? Niewatpliwie masz zas obsesje na punkcie Kagana. Widzisz go wszedzie,
                              nawet w kiblu gdy sie zalatwiasz, stad przestales ostatnio oddawac mocz i kal.
                              Ale jak dlugo tak pociagniesz, biedaku?
                              • starywiarus Re: Compulsory litigant Kagan - a very Freudian s 21.07.05, 14:18
                                kaganowski napisał:

                                > Widze, ze jestes oblatany w tym temacie. Czybys byl na ekskluzywnej liscie
                                > owych compulsive litigants i cierpial na wspomniany obsessive-compulsive
                                > disorder? Niewatpliwie masz zas obsesje na punkcie Kagana. Widzisz go wszedzie,
                                >
                                > nawet w kiblu gdy sie zalatwiasz, stad przestales ostatnio oddawac mocz i kal.
                                > Ale jak dlugo tak pociagniesz, biedaku?

                                Koprofagia, Keller? Keep going, to juz dlugo nie potrwa.
                                • kaganowski Re: Compulsory litigant Kagan - a very Freudian s 21.07.05, 14:22
                                  Widze, ze nic innego nie robisz, tylko obserwujesz forum "Wybiorczej" czekajac
                                  w nadziei na ukazanie sie na nim Kagana. Ale Kagan konczy wakacje, i nie bedzie
                                  sie mogl tak czesto na tym forum pokazywac. Znajdz sobie wiec moze inny obiekt
                                  twych "zainteresowan", ze nie powiem adoracji...
                                  • 50v Re: Compulsory litigant Kagan - a very Freudian s 13.08.05, 13:51
                                    Od kilku miesiecy tak sobie zagladam na to forum i bardzo mnie zastanawia co
                                    ludzi pcha do wyjazdu z kraju za ocean, rozumię dzieci jada z rodzicami
                                    najczesciej choc w tym wypadku rzadko i wielkiego wyboru nie maja. Duzo czytam
                                    wywodow ludzi mieszkajacych w kanadzie i nasuwa mi sie jedna mysl cale
                                    szczescie mimo zalatwionego calego programu emigracyjunego w ostatniej chwili
                                    przemyslen zdecydowalem sie na powrot do starego kraju zamiast jechac w swiat
                                    dalej, czy mrzonki o lepszym jutrze moze za kilka pokolen jest wystarczajacym
                                    powodem by swiadomie stac sie nikim zagubionym w innej obyczajowosci, kulturze
                                    i rezimie prawnym dla mniejszosci narodowych. Choc uwazam, jak ktos chce i
                                    potrafi moze wszedzie zyc dobrze na odpowiednim poziomie byle byl to kraj
                                    swobod obywatelskich. Tak krociutko na ten nurtujacy temat, medal zawsze ma
                                    dwie strony jak ksiezyc ta jasna i ta ciemna i tak samo jest w tym przypadku
                                    tylko smie twierdzic z przewaga tej ciemnej, Chcialbym sie mylic zapraszam
                                    spokojnych ludzi do dyskusji , choc swiadom jestem, ze jako taka niczego
                                    napewno nie zmieni, ale pogadac zawsze mozna i warto.
                                    • kaganowski Swobody obywatelskie w krajach anglosaskich... 13.08.05, 13:56
                                      ... sa juz niestety muzyka przeszlosci. Po nieslawnym Patriot Act w USA,
                                      przyszla kolej na policje mordujaca niewinnych imigrantow w Londynie. W
                                      Australii na granicy kontrola bardziej chamska niz za czasow PRLu, i to w
                                      odniesieniu do obywateli australijskich. Nie wiem jak w Kanadzie, ale malo
                                      prawdopodobne, aby bylo tam znacznie lepiej niz np. w Australii... sad
                                      • 50v Re: Swobody obywatelskie w krajach anglosaskich.. 14.08.05, 00:03
                                        Nie tyle o swobody mi chodzi co o odnalezienie sie w kraju o innej strukturze
                                        pod kazdym wzgledem, ktos mlody pisal ze nawet nie wiadomo jakiej muzyki
                                        sluchac jak sie ubierac zeby nie odstawac o tubylcow zaraz po przyjezdzie do
                                        nowej ojczyzny - rozne ludzie maja problemy, ja twierdze Polak w ameryce zawsze
                                        czul bedzie sie tak jak Rumum w Polsce i traktowany tez tak samo, Nie traktowac
                                        prosze tego jako zlosliwosc tylko zastanowic sie czy tak naprawde nie mam racji
                                        do konca, czytam wywody ludzi mlodych co wyjechali z wielkimi zamiarami
                                        studiowania i zrealizowania wlasnych wielkich ambitnych planow, ale po krotkim
                                        pobycie juz zaczynaja sie zastanawiac czy uda sie to zrealizowac choc w jednej
                                        trzeciej to i tak duzo uwazam w tych nowych nieznanych choc nie do konca
                                        realiach, ale czlowiek ma taka nature, że wszystko co nie dobre trudne i
                                        niemozliwe, orzuca od swoich mysli a kiedy nie podola wyzwaniu zapomina o
                                        wczesniej stawianych sobie celach i zaczyna zyc dniem codziennym jak kazdy
                                        szary czlowieczek, ale jak po kilkunastu latach zbierania kasy (czesto za
                                        kredyt) jak uda sie pojechac do starej ojczyzny to dopiero w stylu amerykanskim
                                        z reka w kieszeni poopowiadac moze o samych sukcesach wiadomo nikt tego nie
                                        sprawdzi, choc w dzisiejszych czasach przy odrobinie zdolnosci i mozliwosci
                                        technicznych wszystko mozna na najodleglejszym zakatku swiata sprawdzic, swiat
                                        jest taki maly.
                                        • ratpole Re: Swobody obywatelskie w krajach anglosaskich.. 14.08.05, 01:50
                                          50v napisał:

                                          > ja twierdze Polak w ameryce zawsze czul bedzie sie tak jak Rumum w Polsce i
                                          traktowany tez tak samo


                                          Kolejny polacki mymlon, ktory pie.. jakby chooy szmaty gryzl i nawet ciezko
                                          go przeczytac. Tak, masz racje takich polackich Rumunow to zwlaszcza w
                                          polanezji traktuja jak Rumunow.

                                          > czytam wywody ludzi mlodych co wyjechali z wielkimi zamiarami
                                          > studiowania i zrealizowania wlasnych wielkich ambitnych planow, ale po
                                          krotkim pobycie juz zaczynaja sie zastanawiac czy uda sie to zrealizowac choc w
                                          jednej trzeciej to i tak duzo uwazam w tych nowych nieznanych choc nie do
                                          konca realiach,

                                          A ile ze swoich planow gliniacki mymlonie ci mlodzi zrealizowaliby w swej
                                          ojszczyznie, ha?
                                          • 50v Re: Swobody obywatelskie w krajach anglosaskich.. 14.08.05, 13:51
                                            To wszystko zalezy tylko od samego siebie, ale w naszym kraju jak sie ma srodki
                                            napeno latwiej jest pewne zamierzenia zyciowe zrealizowac. A ze tak ladnie mnie
                                            tu nazywasz wcale mi nie przeszkadza tylko utwierdza w przekonaniu, ze jestes
                                            kolejna ofiara nie przemyslanych decyzji tesknisz za normalnymi ludzmi i widze
                                            sprawia czy przyjemnosc czytanie stron brzmiacych w znajomym jezyku, ktory
                                            gleboko w sercu tkwi, a ze mie potrafisz zrozumiec sensu moich tresci to dobrze
                                            czesciej czytaj a podszkolisz sie napewno i kedys podziekujesz, nie potrzebnie
                                            sie irytujesz wszyscy ludzie gdziekolwiek by nie mieszkali zawsze maja jakies
                                            problemy, ale z tym idzie przezyc tylko nie szukac w gorzole ukojenia bo to
                                            blad. Jak mieszkalem w Bundes to znalem wielu ausidlerow, ktorzy zawsze
                                            stawiali piwo by posluchac pieknej mowy polskiej, bo po niemiecku slabiutko
                                            szprechali a polski tez nie byl ich mocna strona, takie zycie na rozdrozu, juz
                                            nie Polok ale i Niemiec nie dokonca pelna geba i podobnie jest z Nami w innych
                                            krajach, tak jak z ciaza albo sie jest albo nie. Glowa do gory jutro bedzie
                                            lepszy dzien. Bardzo mozliwe ze w przyszlym roku dolacze do rzeszy
                                            mieszkajacych w Ausrali, Kanadzie moze Nowej Zelandii, emeryture zostawie
                                            rodzinie na cukierki i w swiat, i tez bede sie madrowal po drugiej stronie
                                            lustra.
                                        • kaganowski Re: Swobody obywatelskie w krajach anglosaskich.. 15.08.05, 11:27
                                          Jaki sens jest udawac tubylcow? Przeciez z Polaka sie nigdy nie zrobi 100%
                                          Amerykanina! Chodzi o to, aby za bardzo nie odstawac od normy. Jest np. OK, gdy
                                          sie ubierzesz nieco inaczej, ale np. po europejsku, a nie jak dzis widzialem na
                                          deptaku w Oakleich (glownie grecka dzielnica Melbourne): jakas arabka z Somalii
                                          (sadzac po wygladzie meza i syna) z cala twarza zasloniona. Przy niej Polka w
                                          lowickim kostiumie wygladala by jak najbardziej australijsko czy grecko... A co
                                          do sukcesu: latwo to sprawdzic. Ja proponuje takim, co opowiadaja bajki o swych
                                          milionach w USA czy Australii, kupno do spolki jakiegos "investment property" w
                                          Polsce. jak kto ma miliony, to co to dla niego glupie 100 tys. USD, a w PL to
                                          juz cwierc miliona, i cos mozna za to kupic jak dwoch da po te 100 tys. dolcow
                                          (zielonych): razem to juz pol miliona... Polecam ten test!
                                          Kagan de Melbourne
    • kaganowski Re: Praca i wyjazd do Australii. 16.08.05, 11:56
      Mysle, ze ci odeszla chetka na antypody...
      • 50v Re: Praca i wyjazd do Australii. 17.08.05, 11:39
        A jakie ma znaczenie jak dlugo zyjesz, wazne jest jak zyjesz, podobnie jest z
        tym gdzie zyjesz, zawsze ma znaczenie jak, choc nie bez znaczenia w jakim
        kraju. Uwazam ze w bialorusi bylby najlepszy przelicznik tylko to kraj bardzo
        niebezpieczny komunistyczny i dziki, duzo ludzi nie spi i mysli tylko o ameryce
        i co z tego kiedy tam juz sie znajda a nie posiadajac wielkiego wyksztalcenia
        fachu w reku dobrej znajomosci jezyka i rodziny wiadomego wyznania(nozem
        chczonych)to po kilku tygoniach wiadomo co sie dzieje zachwyt szybko mija i
        nastaje brutalna codziennosc, ale zeby sie przekonac trzeba to sprawdzic na
        wlasnej skorze, pytanie tylko po co? Nie moja to sprawa , kazdy zyciem ma prawo
        rozporzadzac weglug wlasnego uznania i jego brocha jak to uczyni, osobiscie
        kazdemu zycze jak najlepszych rozwiazan i samych sukcesow i wiary w lepsze
        jutro. Wiekszosc mysli w dziwny sposob, ze jak beda mieli duzo pieniedzy to
        problemy znikna, a to gowno prawda razem z przyplywem duzych pieniedzy problemy
        tez rosna i zaczynaja sie schody i nie ma to znaczenia gdzie sie jest w afryce,
        autrali czy w europie, ale co na to poradzic ludzka psychika to nie do konca
        zrozumialy temat. Dobrze chociaz ze wpadl ktos na wspanialy pomysl i udostepnil
        spoleczenstwu swiata cos tak madrego czym jest internet, przez co swiat stal
        sie taki maly i komunikatywny, a pamietam jeszcze calkiem nie odlegle czasy,
        gdzie zeby zadzwonic do przyjaciol mieszkajacych w europie zachodniej, w
        poniedzialek zamawialem rozmowe telefoniczna na wskazany numer by mogla byc
        zrealizowana juz w sobote, na szczescie to historia, ktora zostaje powolutku
        zapominana, tak w ogole Polacy to nacja chora na "niepamiec" zwlaszcza
        historyczna, zwlaszcza Ci mieszkajacy w kraju wystarczy pokukac na WP i
        przesledzic komentarze pod tematami dnia, wszystko bardzo smieszne i duzo
        prymitywu i wlasnie tego co przed chwila wymienilem. Rozumie mieszkajac na
        obczyznie sprawy kraju wygladaja w innym swietle najczesciej zapamietanym z
        okresu tuz z przed wyjazdu, krytykuje sie stara ojczyzne ale w glebi duszy
        pozostaje tesknota i bol bo tam zostala czesc naszego zycia, albo naszych
        przodkow. Musze konczyc dzwonia na sniadanko, jest piekna sloneczna pogoda i
        wypada pojechac nad wode poplawic sie troche. Do milego, nara.
        • kaganowski Re: Praca i wyjazd do Australii. 17.08.05, 12:51
          A ty skad piszesz? Mysle ze z USA, alwe moge sie mylic... I jak oceniasz swa
          decyzje wyjazdu? Bo ja ogolnie pozytywnie, ale tylko w tym sensie, ze poznalem
          prawdziwy kapitalizm i jezyk angielski oraz (niestety, ale mocno zboczona)
          kulture anglosasow, co mi niejako ulatwilo znalezienie ciekawych prac na prawie
          calym swiecie. Ale po raz drugi, gdybym mogl wrocic do roku 1981, to bym chyba
          jednak nie wyjechal z Polski, a juz na pewno nie do Australii czy do innego
          kraju anglosaskiego!
          • 50v Re: Praca i wyjazd do Australii. 17.08.05, 17:53
            A jak myslisz, zresztą po cholerę się męczyć, od razu bez owijania z Polski
            piszę, ale jakie to ma znaczenie skąd kto pisze , nie ważne jest to co pisze
            lecz jak pisze. A tak swoją droga to całe pisanie traktuje jako zabawę i
            naukę, dobrze jest wiedzieć co ludzie myślą po dokonaniu jakiegoś wyboru
            poważnej decyzji życiowej, pytasz po co mi ta wiedza, odpowiadam bardzo
            potrzebna i przydatna ale o tym innym razem.
            • kaganowski Re: Praca i wyjazd do Australii. 21.08.05, 06:53
              Poczytaj lepiej ponizsze:
              www.smh.com.au/news/national/cornelia-rau-the-verdict/2005/07/17/1121538868891.html?oneclick=true
    • kaganowski Uwazaj, bo skonczysz jak p. Rau! :( 21.08.05, 07:26
      Bowiem australia jest krajem bezprawia... sad
      www.smh.com.au/news/national/cornelia-rau-the-verdict/2005/07/17/1121538868891.html?oneclick=true
      "This is a country where public servants can, on their own authority, send
      people to prison for long periods. No magistrates, no judges. As Palmer pointed
      out, these are "exceptional, even extraordinary powers" and he found it a matter
      of great concern that immigration officers were expected to exercise them
      "without adequate training, without proper management and oversight, with poor
      information systems, and with no genuine checks and balances".

      Palmer does not address a deeper scandal: that the department has been at
      loggerheads with the courts for years over a fundamental question. What test
      must officers apply when holding people in detention for any length of time?

      Is it enough to "reasonably suspect" the person is unlawfully in Australia, or
      must officers be much, much more certain?

      Immigration believes reasonable suspicion is enough. Giving evidence to a Senate
      estimates committee earlier this year, the Immigration Minister, Amanda Vanstone
      and her then department head, Bill Farmer, argued for maximum leeway in the
      hands of their officers. Vanstone told the senators that immigration detention
      is "lawful up until the time you discovered that your suspicion was incorrect".

      But that is not what the courts say. In 2003, a full federal court of three
      judges headed by the Chief Justice of the court, Michael Black, unanimously
      declared that suspicion is not enough. The department must know someone is
      unlawfully in Australia to hold them for any length of time. But the Immigration
      Department continues to work on a day-to-day basis in defiance of that ruling."
    • filipek.us polacki mymlon od razu bez owijania z Polski pisze 21.08.05, 13:52
      ratpole napisał:

      > 50v napisał:
      >
      > > ja twierdze Polak w ameryce zawsze czul bedzie sie tak jak Rumum w Polsce
      > i
      > traktowany tez tak samo
      >
      >
      > Kolejny polacki mymlon, ktory pie.. jakby chooy szmaty gryzl i nawet ciezko
      > go przeczytac. Tak, masz racje takich polackich Rumunow to zwlaszcza w
      > polanezji traktuja jak Rumunow.
      >
      > > czytam wywody ludzi mlodych co wyjechali z wielkimi zamiarami
      > > studiowania i zrealizowania wlasnych wielkich ambitnych planow, ale po
      > krotkim pobycie juz zaczynaja sie zastanawiac czy uda sie to zrealizowac choc
      w
      >
      > jednej trzeciej to i tak duzo uwazam w tych nowych nieznanych choc nie do
      > konca realiach,
      >
      > A ile ze swoich planow gliniacki mymlonie ci mlodzi zrealizowaliby w swej
      > ojszczyznie, ha?

      50v napisał:

      > A jak myslisz, zresztą po cholerę się męczyć, od razu bez owijania z Polski
      > piszę, ale jakie to ma znaczenie skąd kto pisze , nie ważne jest to co pisze
      > lecz jak pisze. A tak swoją droga to całe pisanie traktuje jako zabawę i
      > naukę, dobrze jest wiedzieć co ludzie myślą po dokonaniu jakiegoś wyboru
      > poważnej decyzji życiowej, pytasz po co mi ta wiedza, odpowiadam bardzo
      > potrzebna i przydatna ale o tym innym razem.
      • 50v Re: polacki mymlon od razu bez owijania z Polski 21.08.05, 15:51
        Nazywaj mnie jak chcez jakie to ma znaczenie, nie rozumie takiego dzialania
        moze mienisz sie wyzszym stopniem polskosci ale po co? wszyscy my jednakie
        polacy czy w kraju czy na emigracji, dla mnie osobiscie nie ma znaczenia gdzie
        bede mieszkal, byle mi sie dobrze dzialo i nic w tym zlego nie widze, za tysiac
        euro w Polsce czy za dwatysiace dolarów w Ameryce miesiac przewegetowac a jaka
        to roznica. Poważnie chcialem dowiedziec sie nawiazujac kontakt z ludzmi
        mieszkajacymi w Australii o warunkach w jakich moglbym pozyc w tym wymazonym
        przez siebie kraju w Polsce zrobilem co moglem jestem jeszcze na tyle mlody by
        bez czynnie siedziec na emeryturze poradze sobie z nowym wyzwaniem jakim jest
        wyjazd do Australi ale po kilku bablaninach juz dochodzi do takich scen mam
        wrazenie ze chce komus zjadac chleb w tej jego nowej ojczyznie, swiat jest taki
        maly ale dla wszystkich miejsca wystarczy. I nie ma poptrzeby ani powodu do
        robienia zadraznien.
        • jeet-yet Nie ma poptrzeby robienia zadraznien? Doprawdy? 21.08.05, 15:56
          50v napisał:

          > Nazywaj mnie jak chcez jakie to ma znaczenie, nie rozumie takiego dzialania
          > moze mienisz sie wyzszym stopniem polskosci ale po co? wszyscy my jednakie
          > polacy czy w kraju czy na emigracji, dla mnie osobiscie nie ma znaczenia
          gdzie
          > bede mieszkal, byle mi sie dobrze dzialo i nic w tym zlego nie widze, za
          tysiac
          >
          > euro w Polsce czy za dwatysiace dolarów w Ameryce miesiac przewegetowac a
          jaka
          > to roznica. Poważnie chcialem dowiedziec sie nawiazujac kontakt z ludzmi
          > mieszkajacymi w Australii o warunkach w jakich moglbym pozyc w tym wymazonym
          > przez siebie kraju w Polsce zrobilem co moglem jestem jeszcze na tyle mlody
          by
          > bez czynnie siedziec na emeryturze poradze sobie z nowym wyzwaniem jakim jest
          > wyjazd do Australi ale po kilku bablaninach juz dochodzi do takich scen mam
          > wrazenie ze chce komus zjadac chleb w tej jego nowej ojczyznie, swiat jest
          taki
          >
          > maly ale dla wszystkich miejsca wystarczy. I nie ma poptrzeby ani powodu do
          > robienia zadraznien.

          maly32 napisała:

          > Dziekuje za linki.
          >
          > M

          Polskie Paszporty - Nie Dajmy sie Opodatkowac

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14420&w=12835773&a=12835773

          Starsze Archiwum Paszportowe PoloniaMichigan.com.

          Początek historii paszportowo-wizowej.

          Młodsze Archiwum Paszportowe PoloniaMichigan.com.

          "klasyfikacja" Polonii.

          Krupiński.

          Paszportowy szantaż

          Kontrateksty.

          Nasza Polonia.

          o Polonii jako NGO.

          Fora ze dwora.
    • scotch_jew Re: Praca i wyjazd do Australii. 27.12.05, 11:32
      O swieta naiwnosci!
      • zorbathegreek Re: Praca i wyjazd do Australii - S U M M A R Y 24.09.06, 04:45
        Podsumowujac: wedlug wiarusa i luizy Australia to raj na ziemii. Pawel Melburnenski jest nieco bardziej oszczedny w swych zachwytach na temat Australii, ale on tez stara sie jak moze aby utrzymac obraz Australii jako ziemi 'miodem i mlekiem plynacej'. Niestety, realia sa zupelnie inne. Odleglosc w czasie (20 godz. lotu z Europy, i to minimum) i przestrzeni (wiadomo, antypody) nie pozwala wiekszosci forumowiczow aby skonfrontowac ten zarozowiony przez wiarusa i luize obraz antypodow z rzeczywistoscia...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka