polonus5
26.10.05, 01:26
Traktują nas gorzej niż bydło - mówi jedna z zatrutych kobiet.
Ludzie padają jak muchy
Tajemnicza substancja znów zatruła pracowników Avonu
- Brygadzista nie nadążał z wynoszeniem dziewczyn. Padały jak muchy, jedna po
drugiej - opowiada pracownica firmy Avon. Fabrykę w Garwolinie wczoraj
ponownie zamknięto, 10 osób z nocnej zmiany trafiło do szpitala.
To nieprawdopodobny skandal - znany producent kosmetyków igra ze zdrowiem i
życiem swoich pracowników. W weekend lekarze zajmowali się 19 pacjentami,
którzy trafili do szpitali prosto z garwolińskiego zakładu. Pracownicy Avonu
mieli zawroty głowy, mdleli. Fabrykę zamknięto w niedzielę, ale w
poniedziałek o godz. 22 do pracy przystąpiła trzecia zmiana.
- Wieczorem szefowie zwołali zebranie i oświadczyli, że wykryto w powietrzu
aceton, ale jest już wszystko w porządku i możemy wrócić do pracy -
opowiadają pracownicy.
"Psychoza" omdleń
O godz. 2 w nocy sytuacja się powtórzyła. Kobiety przy linii produkującej
perfumy zaczęły mdleć. Jedną wyniesiono na noszach. "10 osób zostało
zabranych do szpitala, a dwóm osobom udzielił pomocy lekarz na terenie
firmy" - przyznaje Avon w oficjalnym komunikacie.
- Ból głowy, brak oddechu, straszne gorąco, pieczenie twarzy i brak siły -
opowiadają o swoich objawach kobiety z Avonu. Żadna nie chce podać imienia i
nazwiska, boją się, że stracą pracę. Zarobki w firmie są niskie, ale to
jedyny duży pracodawca w regionie. Avon zatrudnia w Garwolinie 3500 osób.
- Traktują nas gorzej niż bydło - mówi jedna z zatrutych kobiet. - Powinni
zamknąć fabrykę już w sobotę. Ale wtedy mówili nam, że to zbiorowa psychoza.
Policjanci z Garwolina prowadzą dochodzenie, które ma wyjaśnić wszelkie
okoliczności wypadku w fabryce.
- Sprawdzamy, czy kierownictwo firmy nie naraziło pracowników na
niebezpieczeństwo utraty życia. Grozi za to kara do trzech lat więzienia -
informuje rzecznik mazowieckiej policji Tadeusz Kaczmarek.
Nieoficjalnie policjanci mówią, iż pracownicy są naprawdę w
niebezpieczeństwie. - Strażnicy z jednostki ratownictwa chemicznego nie
potrafili powiedzieć, jaki konkretnie związek powoduje te sensacje.
Podejrzewają, że unoszące się w powietrzu składniki łączą się w ciele
człowieka, tworząc jakiś nowy, niebezpieczny związek - mówi jeden z
policjantów.
Manewry toksykologiczne
- Avon naciska na nas, abyśmy wyników badań laboratoryjnych nie pokazywali
pacjentom, tylko od razu im - dodaje pracownik szpitala w Garwolinie.
Robią z nich wariatów
"Jestem w szpitalu, powiedziano nam, że to jest psychoza. 60 osób zwariowało,
nie chcą wydawać wyników badań, lekarze znikają" - takiego SMS-a wysłała
jedna z zatrutych do koleżanki z pracy.
Tylko obiecują
- Uruchomimy fabrykę dopiero wówczas, gdy będziemy mieli pewność, że
zagwarantowaliśmy bezpieczeństwo pracownikom - mówi Maciej Rybicki,
reprezentujący Avon. Ale to samo mówił w poniedziałek, po czym otwarto
fabrykę i znów doszło do zatruć.
autor: Leszek Kraskowski, Robert Zieliński
www.se.com.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=40&news_id=77737&scroll_article_id=77737&layout=1&p
age=text&list_position=1