Dodaj do ulubionych

Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie.

IP: *.net2000.com.au 18.04.01, 00:15
Chcialbym poruszyc ten temat na FORUM dlatego ze coraz wiecej slyszy sie o
rodakach powracajacych z tulaczki emigracyjnej. Ja jestem jednym z tych ktorzy
wyjechali z Polski w latach '80tych i chcialbym wrocic i zaczac od nowa. Opinie
na ten temat sa bardzo podzielone . Docieraja do mnie skrajne informacje, od
roznych osob, z roznym wyksztalceniem, z roznych srodowisk, od tych ktorym sie
w Polsce "udalo" i od tych ktorzy ciezko wiaza koniec z koncem. Jedni
serdecznie zachecaja a inni wrecz pukaja sie w czolo. Dwa slowa o mnie: studia
skonczylem za granica na wydziale Informatyki, jestem konsultantem Software
Development & Business System Analyst. Duze doswiadczenie w struktorach
businessu, jezyk angielski i wloski. Doswiadczenie managerskie w kierowaniu
zespolami rozwoju systemow i konsultacji w business. Nie mieszkam w USA,
oczywiscie. Orientacjie polityczne - obojetne. 40lat i troche capitalu.
A co Wy na to.
Obserwuj wątek
    • Gość: Kary Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: *.uc.nombres.ttd.es 18.04.01, 00:44
      Z takimi meritami,mozesz spokojnie zostac za granica,albo wracac.Albo zapytaj
      mamusi,bo na takiego mi wygladasz.Ej czy te dane to prawda?
    • Gość: CIAo Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: *.physik.uni-ulm.de 18.04.01, 00:46
      Jest to pytanie raczej retoryczne. Prosze nakrecic
      http://www.korkonet.pol
      Nie widac tam kangurow. Na pewno.
    • Gość: Malina Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: *.tnt1.chatham.on.da.uu.net 18.04.01, 04:09
      "ze coraz wiecej slyszy sie o
      rodakach powracajacych z tulaczki emigracyjnej."

      info, przy takim podejsciu do tematu radze ci stanowczo wracaj. My ktorzy sie
      nie tulamy na emigracji tylko zyjemy , pozostaniemy tam gdzie jestesmy.
      • Gość: Mat Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: 152.163.205.* 09.05.01, 03:18
        Czesc,
        Uwazam, ze jesli ktos mieszka za granica pare lat i wciaz nie moze sie
        zaklimatyzowac do nowej ojczyzny i wciaz dreczy go nostalgia, to powinien
        wrocic do kraju. Nie ma nic gorszego niz zycie w stalej tesknocie- to ne zycie!!
      • Gość: Mat Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: 152.163.205.* 09.05.01, 03:18
        Czesc,
        Uwazam, ze jesli ktos mieszka za granica pare lat i wciaz nie moze sie
        zaklimatyzowac do nowej ojczyzny i wciaz dreczy go nostalgia, to powinien
        wrocic do kraju. Nie ma nic gorszego niz zycie w stalej tesknocie- to nie
        zycie!!
      • Gość: Mat Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: 152.163.205.* 09.05.01, 03:19
        Czesc,
        Uwazam, ze jesli ktos mieszka za granica pare lat i wciaz nie moze sie
        zaklimatyzowac do nowej ojczyzny i wciaz dreczy go nostalgia, to powinien
        wrocic do kraju. Nie ma nic gorszego niz zycie w stalej tesknocie- to nie
        zycie!!
    • Gość: TYP Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: *.we.mediaone.net 18.04.01, 07:07
      Gość portalu: info napisał(a):

      &#62 Chcialbym poruszyc ten temat na FORUM dlatego ze coraz wiecej slyszy sie o
      &#62 rodakach powracajacych z tulaczki emigracyjnej. Ja jestem jednym z tych ktorzy
      &#62 wyjechali z Polski w latach '80tych i chcialbym wrocic i zaczac od nowa. Opinie
      &#62
      &#62 na ten temat sa bardzo podzielone . Docieraja do mnie skrajne informacje, od
      &#62 roznych osob, z roznym wyksztalceniem, z roznych srodowisk, od tych ktorym sie
      &#62 w Polsce "udalo" i od tych ktorzy ciezko wiaza koniec z koncem. Jedni
      &#62 serdecznie zachecaja a inni wrecz pukaja sie w czolo. Dwa slowa o mnie: studia
      &#62 skonczylem za granica na wydziale Informatyki, jestem konsultantem Software
      &#62 Development & Business System Analyst. Duze doswiadczenie w struktorach
      &#62 businessu, jezyk angielski i wloski. Doswiadczenie managerskie w kierowaniu
      &#62 zespolami rozwoju systemow i konsultacji w business. Nie mieszkam w USA,
      &#62 oczywiscie. Orientacjie polityczne - obojetne. 40lat i troche capitalu.
      &#62 A co Wy na to.


      Wrocilbym bez wahania (co i ja zamierzam zrobic). Mysle ze jestes gotowy na nowe
      wyzwania, na stworzenie czegos a nie szare zycie i prace od 9 do 5. Praca
      konsultanta po pewnym czasie sie nudzi. Na twoim miejscu pojechalbym do Polski
      sie rozejrzec, zawrzec znajomosci i zobaczyc czy jest zapotrzebowania na uslugi
      na ktorych sie znasz. Jezeli warunki sa dobre i masz troche kapitalu to ja bym
      zaryzykowal jak bylbym toba.

      Polska to naprawde swietna mozliwosc na tzw. 5 stopien Maslowa "self
      actualization".....


      • Gość: tom Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: 47.9.50.* 18.04.01, 17:33
        Proponuje zebys zaczal znow pic wode z kieliszka ( jezeli sie odzwyczailes) zeby watroba szoku nie dostala jak
        bedziesz sie staral zawierac znajomosci.
        Raz dziennie zamknij sie w garazu i wlacz slinik samochodu na chwile zebys sie przyzwyczail do powietrza.
        Mysle ze firme juz powinienes zaczac rejestrowac ( zanjmuje im to dlugo).
        PRL dalej wylazi ze wszystkich stron.
        • Gość: TYP Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: *.customer.ALTER.NET 18.04.01, 19:47
          Gość portalu: tom napisał(a):

          &#62 Proponuje zebys zaczal znow pic wode z kieliszka ( jezeli sie odzwyczailes) zeb
          &#62 y watroba szoku nie dostala jak
          &#62 bedziesz sie staral zawierac znajomosci.
          &#62 Raz dziennie zamknij sie w garazu i wlacz slinik samochodu na chwile zebys sie
          &#62 przyzwyczail do powietrza.
          &#62 Mysle ze firme juz powinienes zaczac rejestrowac ( zanjmuje im to dlugo).


          Ja osobiscie mam dziesiatki kolegow i kolezanek w Warszawie pracujacych w
          miedzynarodowych firmach na roznych szczeblach zarzadzajacych wlasna firma wiec
          moze latwiej jest mi dawac takie rady. Dla mnie osobiscie Polska przedstawia
          niesamowite mozliwosc, inni moga sie nie zgodzic ale kazdy ma inne predyspozycje.


        • Gość: tomeque Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: *.spectrumhr.com 01.05.01, 20:19
          to niezlych masz znajomych.

          Gość portalu: tom napisał(a):

          &#62 Proponuje zebys zaczal znow pic wode z kieliszka (
          jezeli sie odzwyczailes) zeb
          &#62 y watroba szoku nie dostala jak
          &#62 bedziesz sie staral zawierac znajomosci.
    • Gość: Kunio Dupek Kanguroff IP: 207.188.79.* 18.04.01, 18:30
      Ja na Twoim miejscu zostalbym dalej w Australii.
      Wiadomo przeciez ze wiekszosc z Was nie stac nawet na
      bilet do Polski, wiec po co ten kit o komputerach,
      ktory pewnie przeczytales w jakims ogloszeniu o prace?
      Co Ty tam naprawde robisz, kotlety z kangurow?
    • Gość: Vadim Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: 64.12.104.* 18.04.01, 19:32
      Daj sobie spokoj.Zobacz,co sie dzieje z ludzmi.Przeciez po przeczytaniu tych
      postow nie miej zludzen ,ze trafisz do swojego kraju.Zapomnij.
      W tej chwili jest to kraj frustratow,ktorzy az sie zachlystuja nienawiscia do
      wszystkiego,co nie z ich wsi.
      To jakas choroba.Za komuny niechec do emigrantow byla wpisana w system.Tak
      naprawde,to nikt sie tym nie przejmowal.
      A teraz?Polacy krajowi sa tak pelni agresji wobec swoich wspolrodakow z
      zagranicy,ze nie liczylbym na wiele jadac tam.
      Zostan,dobrze ci radze.Pozdrawiam.

      • Gość: Miro Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.05.01, 00:40
        Gość portalu: Vadim napisał(a):

        &#62 &#62 W tej chwili jest to kraj frustratow,ktorzy az sie zachlystuja nienawiscia do
        &#62 wszystkiego,co nie z ich wsi.
        &#62 Polacy krajowi sa tak pelni agresji wobec swoich wspolrodakow z
        &#62 zagranicy,ze nie liczylbym na wiele jadac tam.

        Czesc Vadim. Nie wiem skad masz tak straszne wiadomosci, chyba spotkala Cie
        powazna przykrosc przy ostatniej wizycie w kraju. Ja ze swej strony nie spotkalem
        sie z takimi postawami. Uwazam, ze ludzie ktorzy wyemigrowali za komuny z
        przyczyn nie tylko ekonomicznych powinni obecnie wracac do kraju i tutaj sie
        realizowac pomagajac doprowadzic nasz kraj do jako takiego poziomu. Z
        powazaniem.Czesc.
    • Gość: Bozena Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: *.telia.com 21.04.01, 20:00
      Rozumiem Twoje mysli i rozterke ale niestety rodacy mieszkajacy w kraju nie
      znaja tego, tak ze nie licz na ich zrozumienie bo tu- jak dobrze zrozumialam
      chodzi w wiekszosci o sprawy finansowe które owszem graja duza role ale rada
      zostania jaka Ci udzielono jest troche dwuznaczna. Sam dobrze napewno wiesz ze
      poczatki sa wszedzie ciezkie i tam tez ale zalezy od kontaktów i obrotów.
      Trzeba poprostu miec cos nagrane cos w Polsce zeby nie jechac w puste.Ja
      mieszkam w Szwecji i mam ta sama rozterke, ale staram sie myslec troche tez
      realistycznie czyli "co by bylo gdyby" i nie widze perespektyw zycia tam. Lata
      swoje zrobily a jestem tu ponad 20 lat i tam w sumie nie mam nic a zaczynac od
      poczatku, cóz nie mam juz na to checi ani werwy.Wystarcza mi na razie urlop tam
      czyli w Polsce. Mysle ze i Ty masz tam tez jakas rodzine i wiesz jak to by bylo
      gdyby.Internet jest fajna sprawa tak ze mozna sie co nie co zorientowac tez
      jezeli chodzi o rynek pracy.
      Pozdrawiam - rodaczka ze Szwecji
      Bozena
    • Gość: jasiek Hej Ty, wracaj - ale najpierw przeczytaj IP: *.proxy.aol.com 28.04.01, 19:17
      Wracaj, bo inaczej bedziesz zalowal, ze nie sprobowales. Za rok/dwa znowu
      pojedziesz na emigracje. Ale musisz to zobaczyc co sie w Polsce wyprawia.
      Mowie od siebie. Popracowalem za granica, troche czasu minelo, ci w Warszawie
      twierdzili ze "juz jest normalnie" i "mozna zarobic". Wrocilem.
      Puenta - po 3 latach wyprulem z Polski az sie kurzylo. To jest kraj dla ludzi o
      stalowych nerwach (ustroj, prawo, przepisy) i granitowych dupach (dziury na
      drogach).
      Ale to sie latwo zapomina, a zatem wracaj do Polski!!! Znowu poczujesz jak to
      jest byc frajerem.

      jasiek.
      ps. o zabim "srodkowoeuropejskim" klimacie nie wspomne.
    • Gość: anka Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: *.ausys.se 28.04.01, 21:07
      Radzilabym sprobowac Ci powrotu do Polski poprzez zatrudnienie w zagranicznej
      firmie. bedziesz mial ciepla posade, normalne pieniadze i idealne warunki
      sprawdzenia osobiscie czy chcesz wracac czy nie.
    • Gość: ala Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: 62.189.104.* 28.04.01, 21:20
      jak mozesz wiedziec jesli nie sprobujesz? byles ostatnio na wakacjach w Polsce?
      to pozwoli ci sie zorientowac czego mozesz sie spodziewac. majac twoje zaplecze
      ja bym wrocila. wszystko zalezy co zostawiasz za soba i jakie masz oczekiwania.
      w kazdym razie dobrze jest czasami wrocic, chocby dla rownowagi. wszystkiego
      dobrego i powodzenia.
      • Gość: Gizmo Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: 216.104.228.* 29.04.01, 13:51
        Na to pytanie musisz sobie odpowiedziec sam. Tu nie ma czegos takiego jak dobra
        rada. Rozumiem ze mialo to byc pytanie retoryczne w celu wygenerowania jakis
        opinii/komentarzy od ludzi na forum. Oto co ja mysle na ten temat.

        1) temat pojawil sie na forum w lutym czy marcu, przejzalem komentarze i nie
        widzialem ani jedej success story o kims kto wrocil do PL i jest bardzo
        zadowolony. Byla jedna osoba ktora powidziala ze jest zadowolona z powortu ale
        byla to kobieta bez wyzszego wyksztalcenia... (jaka kariere moze zrobic
        kobieta, bez wyksztalcenia - co za tym idzie pewnie z kiepska znajomoscia
        jezyka w USA - zadna)

        2) Jezeli chcesz prowadzic business w PL - poczytaj sobie Manifest
        Kapitalistyczny w ostatniej polityce, bedziesz troche wiecej wiedzial o tym:
        http://polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1027117&M=RA
        Jak masz rodzine/przyjaciol "przy korycie" to bedziesz sobie jakos radzil,
        dostaniesz przetarg od panstwowej firmy, dasz w lape tu i tam i bedzie ci szlo
        swietnie, jak sie nie masz ustawionych znajomych, to zycze powodzenia.

        3) Osobscie nie jestem przekonany ze sprawy w PL ida w dobrym kierunku:
        -sa problemy ktorych nikt nie chce ruszyc bo wladzy dobrze sie zyje w ukladach
        korupcyjnych, biurokratycznych, robiac prywatne interesy pieniedzmi podatnika.
        Od 1993 tym krajem zadza lewaki tj. SLD=AWS, ktorzy nie sa skorzy przeporwadzic
        zadnych powaznych reform, ktorych do tej pory sie nie udalo przeporwadzic
        (prawo, prawo gospodarcze, podatki, (re)prywatyzacja, odbiurokratyzowanie
        gospodarki, ukorcenie korupcji). i co smutne, nie zanosi sie na poparwe.
        ludzie "w terenie", dzialacze na najnizszym szczeblu sa niereformaowalni

        -co z tego ze bedziesz mial w PL dobra prace, niezle zarabial (jak na polske)
        jak bedziesz non stop okradany przez system. Nie zdziw sie jak po latach pracy
        ZUS nie wyplaci ci grosza na ubezpieczenie.

        -bezpieczenistwo. W wieszkosci albo wszystkich wiekszych miastach w PL, na
        czele z Warszawa nie mozna czuc sie bezpiecznie po zmorku. majac lepszy
        samochod musisz sie liczyc z faktem ze w kazdej chwili mozesz go stracic.
        I jescze sprobuj leczyc sie w PL, albo jezdzic samochodem po polskich
        drogach...

        -"jakosc" zycia. tu kazdy musi oscenic ze swoej perspektywy, ale mi sie wydaje
        ze zycie w PL ma juz wiekszosc negatywnych atrybutow ktore znamy z zachodu
        (kult pracy. pieniadza, konsumpcjonizm, wyscig szczurow, konkurencja etc.) ale
        brak mu tych pozytywnych atrybutow (profesjonalizm w stosunkach w pracy, placa
        uzalezniona od umiejetnosci i wyksztalcenia, rowne szanse na start i rowne
        traktowanie w pracy mimo obcego pochodznia (w USA), przekonanie ze ciezka ale
        uczciwa praca mozna do czegos w zyciu dojsc).

        W zwiazku z powyzszymi, ja osobioscie wole zyc i pracowac w USA (na razie),
        wpadajac od czasu do czasu do kraju spotkac sie z przyjaciolmi. I to mi
        wystarcza.

        Gizmo
        • Gość: mika Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: *.kra.warszawa.supermedia.pl 08.05.01, 14:33
          Gość portalu: Gizmo napisał(a):


          &#62
          &#62 1) temat pojawil sie na forum w lutym czy marcu, przejzalem komentarze i nie
          &#62 widzialem ani jedej success story o kims kto wrocil do PL i jest bardzo
          &#62 zadowolony. Byla jedna osoba ktora powidziala ze jest zadowolona z powortu ale
          &#62 byla to kobieta bez wyzszego wyksztalcenia... (jaka kariere moze zrobic
          &#62 kobieta, bez wyksztalcenia - co za tym idzie pewnie z kiepska znajomoscia
          &#62 jezyka w USA - zadna)
          &#62
          Hmm, ciekawe, czy masz mnie na mysli, bo owszem wyrazilam kiedy swoją opinię na temat, wracac czy
          nie. Kariera dla różnych ludzi ma inne znaczenie. Dla mnie karierą nie jest pchanie się po trupach na
          przód i zarabianie pieniędzy, a potem szaleńcze wydawanie ich (na domy, nowe samochody i inne
          gadżety) Wyobraź sobie, że mi, mimo braku wyższego wykształcenie (które w gruncie rzeczy nic nie
          znaczy, jak widać na moim przykładzie) udało się i za granicą i w Polsce. W USA pracowałam na
          kierowniczym stanowisku, w prestiżoweych międzynarodowych liniach lotniczych. W Polsce pracowałam
          dla amerykańskiego kanału filmowego (HBO, napewno słyszałes), jako producent, a teraz koordynuję
          całą produkcję kanału Showtime (pewnie też słyszałes). Acha i wyobraź sobie, że jakos z językiem
          angielskim sobie muszę radzić smile))
          Na koniec dodam, że mieszkając w USA byłam zadowolona i w Polsce jestem równie zadowolona. Jutro
          lecę do NY i ogromnie się z tego cieszę, bo bardzo tęsknię za tym miastem, ale za 10 dni będę wracać
          do Warszawy i też się będę cieszyć, bo tu narazie jest mój dom.
    • Gość: Malgoska Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: *.ica.net 29.04.01, 15:34
      Gość portalu: info napisał(a):

      &#62 Chcialbym poruszyc ten temat na FORUM dlatego ze coraz wiecej slyszy sie o
      &#62 rodakach powracajacych z tulaczki emigracyjnej. Ja jestem jednym z tych ktorzy
      &#62 wyjechali z Polski w latach '80tych i chcialbym wrocic i zaczac od nowa. Opinie
      &#62
      &#62 na ten temat sa bardzo podzielone . Docieraja do mnie skrajne informacje, od
      &#62 roznych osob, z roznym wyksztalceniem, z roznych srodowisk, od tych ktorym sie
      &#62 w Polsce "udalo" i od tych ktorzy ciezko wiaza koniec z koncem. Jedni
      &#62 serdecznie zachecaja a inni wrecz pukaja sie w czolo. Dwa slowa o mnie: studia
      &#62 skonczylem za granica na wydziale Informatyki, jestem konsultantem Software
      &#62 Development & Business System Analyst. Duze doswiadczenie w struktorach
      &#62 businessu, jezyk angielski i wloski. Doswiadczenie managerskie w kierowaniu
      &#62 zespolami rozwoju systemow i konsultacji w business. Nie mieszkam w USA,
      &#62 oczywiscie. Orientacjie polityczne - obojetne. 40lat i troche capitalu.
      &#62 A co Wy na to.


      Info, Malina dala ci bardzo rozsadna odpowiedz. Ja sie pod ta odpowiedzia
      popisuje.

      • Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. adres:
      *.tnt1.chatham.on.da.uu.net
      Gość portalu: Malina 18-04-2001, 04:09:03 odpowiedz na list
      odpowiedz cytując

      "ze coraz wiecej slyszy sie o
      rodakach powracajacych z tulaczki emigracyjnej."

      info, przy takim podejsciu do tematu radze ci stanowczo wracaj. My
      ktorzy sie
      nie tulamy na emigracji tylko zyjemy , pozostaniemy tam gdzie
      jestesmy.

      MY KTORZY NIE TULAMY SIE PO EMIGRACJI TYLKO ZYJEMY, POZOSTANIEMY TAM GDZIE
      JESTESMY.
      • waldek Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. 01.05.01, 15:39
        Droga Malgosiu i Malino !
        Skad Wam przychodza do glowy takie powiedzonka o tulaczce.
        MY SIE NIE TYLAMY PO EMIGRACJI my po prostu zyjemy na obczyznie co nie ma nic
        wspolnego z tulaczka.Chyba ze to Wy sie gdzies tulacie ale to lepiej mowcie
        tylko w swojm imieniu.
        waldek
        • Gość: j.a. Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: *.dhcp212-58.cybercable.fr 01.05.01, 16:02
          waldek napisał(a):

          &#62 Droga Malgosiu i Malino !
          &#62 Skad Wam przychodza do glowy takie powiedzonka o tulaczce.
          &#62 MY SIE NIE TYLAMY PO EMIGRACJI my po prostu zyjemy na obczyznie co nie ma nic
          &#62 wspolnego z tulaczka.Chyba ze to Wy sie gdzies tulacie ale to lepiej mowcie
          &#62 tylko w swojm imieniu.
          &#62 waldek

          Brawo Waldek - podpisuje sie pod Twoim wystapieniem.

          j.a.
        • Gość: Malgoska Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: 207.61.17.* 01.05.01, 22:01
          waldek napisał(a):

          &#62 Droga Malgosiu i Malino !
          &#62 Skad Wam przychodza do glowy takie powiedzonka o tulaczce.
          &#62 MY SIE NIE TYLAMY PO EMIGRACJI my po prostu zyjemy na obczyznie co nie ma nic
          &#62 wspolnego z tulaczka.Chyba ze to Wy sie gdzies tulacie ale to lepiej mowcie
          &#62 tylko w swojm imieniu.
          &#62 waldek

          Waldek, jeszcze raz sobie przeczytaj:

          MY KTORZY NIE TULAMY SIE PO EMIGRACJI TYLKO ZYJEMY, POZOSTANIEMY TAM GDZIE
          JESTESMY.


          Czy zrozumiales?
          • waldek Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. 02.05.01, 14:13
            Te slowa powinnas skierowac do Maliny bo tam sie zaczela mowa o "tulaczce " na
            emigracji.Przepraszam jesli zle zrozumialem Twoja wypowiedz.
            waldek
            • Gość: Malgoska Re: Wracac albo nie wracac do kraju do Waldka IP: 207.61.17.* 02.05.01, 16:22
              waldek napisał(a):

              &#62 Te slowa powinnas skierowac do Maliny bo tam sie zaczela mowa o "tulaczce " na
              &#62 emigracji.Przepraszam jesli zle zrozumialem Twoja wypowiedz.
              &#62 waldek

              Waldek, to jest w porzadku. Masz prawo do swojej opinii. Jesli idzie o tulaczke
              to troche martwi mnie to, ze ludzie (niektorzy) nie moga sobie znalesc miejsca no
              i z miejsca na miesce sie przenosza. Oczywiscie idzie czasem o to gdzie mozna
              wiecej zarobic, ale wydaje mi sie, ze zawsze bez wzgledu na to gdzie jestesmy
              bedzie mozna znalesc miejsce gdzie mozna wiecej zarobic. Jesli sie jest w Stanach
              to moze byloby mozna wiecej zarobic w Arabii Saudyjskiej, albo w Honkongu. A
              jesli sie jest w Honkongu to moze w Australii albo Szwajcarii. Ale idzie takze o
              uczestniczenie w kulturze, wrastanie w dane srodowisko, wychowanie dzieci,
              przyjaciol i znajomych. To wszysto (i pieniedze) skaldaja sie na "jakosc zycia".
              Tak wiec nie rozwazam, czy wracac czy nie. Tutaj jest moj dom (home). Ostatnio
              rozmawialam z kims kto byl w Polsce jakies trzy lata temu. Zapytalam, jak jest w
              Polsce? Padla raczej krotka i smutna dla mnie odpowiedz: w Polsce jest teraz
              chamstwo i zawisc, wszedzie. Gdy probowalam sugerowac, ze moze taka odpowiedz to
              niesprawiedliwe uogolnianie, to mi wtedy powiedzial: pojedz to sie dowiesz na
              wlasnej skorze. Po co filozofowac...

              A ja przeciez o tych Tatrach tak sobie od czasu do czasu mysle...(jak to Tetmajer
              pieknie napisal):


              Ku mej kołysce leciał od Tatr
              o skrzydła orle otarty wiatr,
              o limby, co się patrzą w urwisko,
              leciał i szumiał nad mą kołyską.

              I do mej duszy na zawsze wlał
              tęsknot do orlej swobody szał
              i tę zadumę limb, co się ciszą
              objęte wielką, w pustce kołyszą.



              • waldek Re: Wracac albo nie wracac do kraju do Waldka 03.05.01, 14:57
                Widze, Malgosiu, ze myslelismy tak samo i dlatego ze z pospiechu zle
                zrozumialem Twoja wypowiedz jest to cale nieporozumienie.Jeszcze raz
                przepraszam.
                Pytanie "wracac czy nie wracac" jest bardzo osobiste i nikt nie moze dac
                jednoznacznej odpowiedzi.Ja nie wyjechalem z Kraju tylko ze wzgledow
                finansowych,chociaz przyznaje ze to tez bralem pod uwage,ale w latach
                mlodosci/i ciagle jeszcze/ bylo cos co pchalo mnie do zobaczenia jak najwiekszej
                czesci swiata.Bylem na wszystkich kontynentach i nie tulalem sie tylko zylem i
                pracowalem najczesciej z miejscowymi ludzmi i praktycznie jest mi wszedzie
                dobrze.Moze to juz taki moj zwyrodnialy charakter ale tak to juz jest.
                W roku 1999 wyjechalem na urlop do Polski,planowane mialem szesc tygodni pobytu
                i zeby nie opowiadac dlugiej historii to tylko dodam ze wyjechalem juz po 18
                dniach.Jaki stad wniosek ? Co radzic innym ?
                Chyba najlepiej powtorzyc rade ktora juz to ktos dawal.Jechac samemu popatrzyc
                poczuc i dopiero wtedy decydowac.
                Pozdrowienia dla calej Polonii.
                waldek
                • waldek Re: Wracac albo nie wracac do kraju do Waldka 03.05.01, 15:03
                  No i jeszcze to musze dopisac.
                  Kreci sie oj kreci czesto lezka w oku jak czlowiek powspomina mazury ,
                  gory ,Wybrzeze, Warszawe i tyle roznych wspanialych miejsc w dawnej
                  Ojczyznie,ale czy nasze wspomnienia byly by tak piekne jak bysmy tam ciagle
                  mieszkali?
                  waldek
    • Gość: Kangur Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: *.physik.uni-ulm.de 01.05.01, 14:44
      Wszystkim ktorzy chca rozwiac swoje zludzenia polecam
      pathfinder mission:
      http://www.korkonet.com

      Nie jest to NY, Toronto czy Sydney.
    • Gość: Swiatlo Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: 204.119.60.* 01.05.01, 20:57
      Z twoich kwalifikacji wynika ze w Polsce bez problemu
      sie znajdziesz. Jezeli dobrze sie zaprezentujesz, to
      powinienes byc rozchwytywany.
      Inne pytanie, to czy ty sam bedziesz bardziej
      zadowolony w Polsce niz w Australii. Kariera to jedno,
      szczescie to drugie. Szczegolnie po zasmakowaniu
      zachodniej kultury. Nie mowiac juz o aklimatyzacji
      dzieci jezeli je masz.
      Swiatlo
    • Gość: Swiatlo Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: *.easypower.com 01.05.01, 22:37
      Z twoich kwalifikacji wynika ze w Polsce bez problemu
      sie znajdziesz. Jezeli dobrze sie zaprezentujesz, to
      powinienes byc rozchwytywany.
      Inne pytanie, to czy ty sam bedziesz bardziej
      zadowolony w Polsce niz w Australii. Kariera to jedno,
      szczescie to drugie. Szczegolnie po zasmakowaniu
      zachodniej kultury. Nie mowiac juz o aklimatyzacji
      dzieci jezeli je masz.
      Swiatlo
    • Gość: frijk Rozwania przed skokiem IP: *.dmi.tut.fi 02.05.01, 09:10

      Sprawa powrot czy nie ma ma dwa oblicza:

      1. Racjonalne: Zalozmy ze mieszkasz np. w Louisville, KY i zaczynasz rozwazac
      czy by sie nie przeniesc do np. Memphis, TN. Albo mieszkasz w USA i
      zastanawiasz sie nad przeniesieniem do Unii Europejskiej. Powstanie mase
      praktycznych pytan zwiazanych z przeniesieniem: mieszkanie, praca,okolica,
      itp. Rzecz jasna chyba nikt nie przeniesie sie na tereny zalewane
      powodzia, do zatrutego srodowiska i bez widokow na prace.
      Jezeli to sobie uzmyslowisz, mozesz sobie wyobrazic ze przeniesienie sie
      do Polski moze byc zwiazane z wiekszymi problemami tego rodazju niz w
      miejscach o wyzszym stopniu rozwoju ekonomicznego. W samej Polsce roznica
      miedzy np. Warszawa a Suwalkami jest kolosalna.

      2. Irracjonalne: Mozna wtedy powiedziec ze mieszkac da sie wszedzie - ludzie
      przenosza sie do Afryki, Nepalu i Albanii. W tym przypadku ABSOLUTNIE
      KRYTYCZNY jest dobry stan psychiczny i duza odpornosc w tym zakresie.
      W przypadku Polski jest cos z atmosfery dzikiego Zachodu, bez checi walki i
      przygod nie ma po co sie pchac. Jezeli tego wszystkiego brakuje to lepiej
      pojsc do terapeuty i wyswietlic przyczyny poczucia 'emigracyjnej tulaczki'.

      Z obserwacji wynika ze ludzie ktorzy wyemigrowali do Polski sa tym bardziej
      zadowoleni im wiekszy jest ich sukces finansowy na tle przecietnej. Wynika to
      oczywiscie z faktu ze przecietna jest niska, bezrobocie duze wiec latwo jest
      sie zeslizgnac na poziom wegetacji ktory nie jest zbyt przyjemny.

      Tak wiec nastawienie na sukces finansowy plus dobra kondycja psychiczna i chec
      przygod rokuja dobrze w Polsce, przynajmniej w zakresie zdobycia ciekawych
      przezyc i doswiadczen. Ostatecznie ludzie chca przezyc cos ekscytujacego i jada
      w Himalaje, wiec w Polsce tez moze byc ciekawie. Ze znanych mi przypadkow
      ludzie ktorzy wykonali ten skok sa zadowoleni bo im sie raczej powiodlo (sporo
      pieniedzy/duzo roboty).

      Ja sam mam to wszystko zalatwione jeszcze inaczej: Mieszkam na terenie Unii,
      zalozylem anteny satelitarne i dekodery i odbieram wszystkie programy
      telewizyjne. Moge sobie obejrzec wieczorne Fakty na TVN, Informacje na Polsacie
      albo Wiadomosci w TV Puls. Na teren RP moge przybyc w kazdej chwili, ostatnio
      bylem tydzien temu. Polska sie europeizuje: stacje benzynowe i hipermarkety sa
      podobne bo sieci europejskie opanowuja rynek (tylko czekac kiedy Wallmart sie
      pojawi). Czyli poczucie "tulaczki emigracyjnej" w Europie zanika bo to sie robi
      EUropa. Z pewna liczbe lat znikna granice i waluta bedzie ta sama, trzeba
      bedzie jechac za ocean zeby poczuc sie tulaczem hehe.
      • Gość: doktor smutne doswiadczenia IP: 134.65.105.* 02.05.01, 15:12
        podzielam opinie Gizmo. Bywam w Polsce 4-5 razy do roku. Przewaznie max 1 tydzien.
        Bezpieczenstwo twoje i dzieci -jest tak jak pisze Gizmo
        Zatrucie srodowiska
        Korki uliczne jak w Bangkoku
        Dziurawe drogi roja sie od nieuczciwych policjantow ktorzy wyciagaja ci pieniadze z kieszeni pod
        kazdym pozorem
        to samo ze Straza Miejska
        W lasach przy drogach stoja prostytutki
        Wieczorem w duzym miescie strach wejsc do parku
        Samochod musi byc ubezpieczony od kradziezy - nie kradna albo malo kradna samochody nietypowe
        co jest nietypowe? cos na 3 kolach i do tego brzydkie.
        W blokach na klatkach schodowych ludzie zakladaja dodatkowe kraty - robi to wrazenie.
        Sam widzialem : 2 kraty potem drzwi i za drzwiami jeszcze jedna krata. W Warszawie! Centrum -
        zabytkowa kamienica.
        Nie nalezy miec radia w aucie ani poduszki. Ostatnio zapanowala moda na kradziez poduszek z
        samochodow. ... kiedys kradli reflektory i kola z maluchow. Teraz kola z kazdego innego samochodu.
        Musi byc nowe ogumienie i alu-felgi. Maluchy kradna w calosci.
        Zawisc jest powszechna.
        Jak sobie wybudujesz dom to przyjda panowie w nocy i zabiora wszystko. Nawet im podpiszesz umowe
        kupna sprzedazy samochodu. Alternatywa jest agencja ochrony mienia ze stalym monitoringiem.
        Jak pojedziesz na Mazury albo na wschod nie zatrzymuj sie po zmroku na poboczu. Grozi to
        okaleczeniem i utrata mienia. Ja sam mialem podobny przypadek w malym miasteczku. Kilku dresiarzy
        chcialo zaistniec tego dnia. Slowa dresiarz tez musisz sie nauczyc.
        itd
        jesli bym nie musial to bym nie wracal. Mam kilka nieruchomosci w kilu miejscach ktore przynosza jaki
        taki dochod. Najgorzej jest w Radomiu. Z czynszowej kamienicy ukradziono drzwi wejsciowe i porecz
        schodowa. Czynszu nie placi wiekszosc lokatorow. Zima sie doklada do interesu (Radom). Kradna prad do
        ogrzewania mieszkan z klatki schodowej. Ja jako wlasciciel place rachunki za prad do oswietlenia
        schodow. Zima okolo 500 USD miesiecznie. Prawo i jego egzekucja nie istnieje albo jest tak powolne ze
        nie zauwazam tego.
        Do wiezienia mozna trafic przede wszystkim za nieplacenie alimentow. Najlatwiej. Trafiajac tam raz, nie
        placisz dalej alimentow bo nie pracujesz ... po odsiedzeniu wyroku znowu tam trafiasz bo w dalszym
        ciagu nie placiles podczas pobytu w wiezieniu. To moze jest przejaskrawiony przyklad jak jest w Polsce
        ale staralem sie pisac o swoich doswiadczeniach. W wiezieniu nie siedzialem - to informacja dla tych co
        beda komentowali moja wypowiedz (troli)
        pozdrawiam
        • Gość: tomeque Re: smutne doswiadczenia IP: *.spectrumhr.com 02.05.01, 22:01
          osobiscie nie rozumiem, dlaczego tak wielu polskich emigrantow jest tak agresywna
          w wypowiadaniu negatywnych opinii na temat polski. bo nie pokrywa sie to zupelnie
          z wrazeniami obcokrajowcow odwiedzajacych ten kraj, czy to z europy zachodniej,
          czy z usa.
          oczywiscie ze wiele rzeczy bedzie sie musialo zmienic, na wiele rzeczy mozna
          narzekaz zyjac w polsce i wiele rzeczy moze sie nie podobac.
          ale genralnie jest tak jak pisze frijk. polska jest juz krajem europejskim,
          stosunkowo ubogim, ale europejskim. kiedys wracajac np z londynu czulem sie
          jakbym przenosil sie w przeszlosc i roznica byla nie tylko zauwazalna ale i
          przygnebiajaca. od paru lat juz tego nie czuje. wracajac z amsterdamu, czy
          berlina, czy innego miasta w europie zachodniej, czuje sie po prostu tak ze
          wracam do innego miasta, nie do innego swiata.
          na prawde, panie doktor te argumenty...
          &#62 Zatrucie srodowiska
          nie powiedzial bym zeby na przyklad nyc bylo miejscem, gdzie czlowiek z
          przyjemnoscia oddycha. pewnie, sytuacje mozna i trzeba poprawic, ale polska nie
          jest w tym odosobniona

          &#62 Korki uliczne jak w Bangkoku

          ???? nidgy nie bylem w Bangkoku, ale porownujac to mysle ze spokojnie mozna by
          powiedziec ze w berlinie sa korki jak w bangkoku, w londynie sa korki jak w
          bagkoku, w paryzu sa korki jak w dwoch bangkokach nalozonych na siebie, w nowym
          jorku tez, a los angeles to w ogole cale wyglada jak bangkok, albo raczej
          bangladesz wink

          &#62 Dziurawe drogi

          w Denver, gdzie mieszkam obecnie, drogi nie sa ani troche lepsze niz w warszawie,
          przyzekam. caly czas wymienia sie nawierzchnie ulic i generalnie sytuacja sie
          poprawia, np pulawska na odcinku blizej marszalkowskiej jest juz spoko. ludzie,
          dajce temu kraju szanse, 10 lat temu rzadzili w nim sowieci...

          &#62 roja sie od nieuczciwych policjantow ktorzy wyciagaja ci pienia
          &#62 dze z kieszeni pod
          &#62 kazdym pozorem
          &#62 to samo ze Straza Miejska

          nie no bez przesady, ja zylem w tym kraju przez wiele ostatnich lat, duzo
          podrozowalem i jakos nie zauwazylem. tak powaznie mowiac to z moich obserwacji
          wynika ze duza wieksza paranoje jesli chodzi o policjantow maja amerykanie, niz
          polacy.

          &#62 W lasach przy drogach stoja prostytutki

          ojojojoj.

          &#62 Wieczorem w duzym miescie strach wejsc do parku

          W wiekszosci duzych miast strach wejsc do parku w nocy. akurat w warszawie
          stosunkowo czesto bywalem w parkach, czy na skwerach, w nocy (moze dla tego bylo
          strach tam wejsc, hm), po prostu trzeba wiedziec, gdzie o pewnych porach czlowiek
          nie powinien sie znajdowac. na tym polega zycie w duzych miastach

          czesto takie opinie przypominaja mi stereotypy o nowym jorku panujace wsrod
          amerykanow z malych miast lub generalnie z odleglejszych stanow. ze zepsucie,
          demoralizacja, prostytutki, narkomani i czlowieka zastrzela jak tylko z autobusu
          wysiadzie.
          nie wiem skad szanowna polonia bierze te wszystkie historie niesamowite - jak na
          przyklad jakis czas temu przeczytalem post o tym jak to bezdomni zjedli labedzie
          w lazienkach... ludzie...
          nie chce mi sie komentowac kazdego przykladu z postu pana doktora, bo nie o to
          chodzi i nie chcialbym zeby moj post byl odebrany personalnie.
          ale faktem jest ze ludzie najwyrazniej puszczaja wodze fantazji. nie wiem
          dlaczego, moze po to zeby sie upewnic w przekonaniu ze podjelo sie wlasciwa
          decyzje? nie wiem. to pewnie temat na zupelnie osobna dyskusje.
          uszanowanie



          • Gość: Gizmo Re: smutne doswiadczenia IP: 64.124.150.* 03.05.01, 16:37
            Gość portalu: tomeque napisał(a):

            &#62 osobiscie nie rozumiem, dlaczego tak wielu polskich emigrantow jest tak agresyw
            &#62 na
            &#62 w wypowiadaniu negatywnych opinii na temat polski. bo nie pokrywa sie to zupeln
            &#62 ie
            &#62 z wrazeniami obcokrajowcow odwiedzajacych ten kraj, czy to z europy zachodniej,
            &#62
            &#62 czy z usa.

            a ja osobiscie nie rozumiem dlaczego kazda krytyka idiotyzmow ktore wystepuja w
            Polsce jest odbierana przez niektorych jako "agresywne ataki na Polske". Nie
            rozumiem i wrecz rosmiesza mnie taka postawa, przypomina mi to po prostu PRL
            gdzie nie wypadalo 'gowna' nazwac po imienu. Kolego, czasy sie chyba troszeczke
            zmienily i kazdy ma prawo nazwac gowno gownem i idiotyzm idiotyzmem.

            Co do wrazen obockrajowcow odiwedzajacych Polske to kolego czy przyjezdzajac do
            USA czy powiedzialbys swoim amerykaskim znajomym ze np. nie podobal ci sie NYC bo
            na ulicy smierdzi, metro jest syfiaste, miasto jest ogolnie niebezpieczne,
            aniektore jego dzielnice przypominaja Bejrut a nie USA? Kolego, do dobrego
            zachowania nalezy zachowanie negatywnych opinni w takiej sytuacji dla siebie.
            Nie wyobrazam sobie obcokrajowcow ktorzy odiwedzaja Polske opowiadajacych ich
            polskim znajomym ze macie tu w tym kraju brud, nieuczciwosc, chamstwo, etc..


            &#62 oczywiscie ze wiele rzeczy bedzie sie musialo zmienic, na wiele rzeczy mozna
            &#62 narzekaz zyjac w polsce i wiele rzeczy moze sie nie podobac.
            &#62 ale genralnie jest tak jak pisze frijk. polska jest juz krajem europejskim,
            &#62 stosunkowo ubogim, ale europejskim. kiedys wracajac np z londynu czulem sie
            &#62 jakbym przenosil sie w przeszlosc i roznica byla nie tylko zauwazalna ale i
            &#62 przygnebiajaca. od paru lat juz tego nie czuje. wracajac z amsterdamu, czy
            &#62 berlina, czy innego miasta w europie zachodniej, czuje sie po prostu tak ze
            &#62 wracam do innego miasta, nie do innego swiata.
            &#62 na prawde, panie doktor te argumenty...

            nie chce mie sie debatowac nad tym czy Polska jest krjem europejskim czy nie,
            bo dyskutowac mozna do konca siwata i jeden dzien dluzej. dla mnie to jest
            przedmurze Azji i jeszcze dlugo bedzie. Ja widze roznice miedzy Europa (EU) a
            Polska, i to nie ta roznice zewnetrzna, ktora nie ma zadnego znaczenia ale
            roznice w mentalnosci, stosunkach miedzyludzkich, stosunku do pracy, wlasnosci,
            uczciwosci. I powiem krotko, dzieli nas z Europa przepasc.


            &#62 &#62 Zatrucie srodowiska
            &#62 nie powiedzial bym zeby na przyklad nyc bylo miejscem, gdzie czlowiek z
            &#62 przyjemnoscia oddycha. pewnie, sytuacje mozna i trzeba poprawic, ale polska nie
            &#62
            &#62 jest w tym odosobniona
            &#62
            &#62 &#62 Korki uliczne jak w Bangkoku
            &#62
            &#62 ???? nidgy nie bylem w Bangkoku, ale porownujac to mysle ze spokojnie mozna by
            &#62 powiedziec ze w berlinie sa korki jak w bangkoku, w londynie sa korki jak w
            &#62 bagkoku, w paryzu sa korki jak w dwoch bangkokach nalozonych na siebie, w nowym
            &#62
            &#62 jorku tez, a los angeles to w ogole cale wyglada jak bangkok, albo raczej
            &#62 bangladesz wink
            &#62
            &#62 &#62 Dziurawe drogi
            &#62
            &#62 w Denver, gdzie mieszkam obecnie, drogi nie sa ani troche lepsze niz w warszawi
            &#62 e,
            &#62 przyzekam. caly czas wymienia sie nawierzchnie ulic i generalnie sytuacja sie
            &#62 poprawia, np pulawska na odcinku blizej marszalkowskiej jest juz spoko. ludzie,

            nie rozsmieszaj mnie kolego porownujac drogi w Polsce (czy Warszawie) z drogami w
            USA (Denver). Jak kazdy wie, amerykasnkie maista sa dosc zroznicowane pod
            wzgledem zamoznosci dzielnic i takie proo
            • Gość: tomeque Re: smutne doswiadczenia IP: *.spectrumhr.com 04.05.01, 01:20

              ja nic nie mowilem 'o agresywnych atakach', tylko o agresywnym tonie krytyki.
              przeciw krytyce nic nie mam.
              moja uwaga niestety dotyczyla w wiekszosci emigrantow mieszkajacych w usa - nie
              zauwazylem tego raczej u polakow mieszkajacych w europie zachodniej. a prl az tak
              dobrze nie pamietam, bo bylem maly.
              &#62
              &#62 a ja osobiscie nie rozumiem dlaczego kazda krytyka idiotyzmow ktore wystepuja w
              &#62
              &#62 Polsce jest odbierana przez niektorych jako "agresywne ataki na Polske". Nie
              &#62 rozumiem i wrecz rosmiesza mnie taka postawa, przypomina mi to po prostu PRL
              &#62 gdzie nie wypadalo 'gowna' nazwac po imienu. Kolego, czasy sie chyba troszeczke
              &#62
              &#62 zmienily i kazdy ma prawo nazwac gowno gownem i idiotyzm idiotyzmem.


              nie powiedzialbym, dlatego ze mimo tego wszystkiego uwazam ze nyc to wspanialem
              miasto. a nie mowilem o turystach, mowilem o obcokrajowcach, ktorzy przeniesli
              sie do polski na stale, badz tez spedzili tam wystarczajaco duzo czasu by moc
              wyrobic sobie jakas szersza opinie.

              &#62
              &#62 Co do wrazen obockrajowcow odiwedzajacych Polske to kolego czy przyjezdzajac do
              &#62
              &#62 USA czy powiedzialbys swoim amerykaskim znajomym ze np. nie podobal ci sie NYC
              &#62 bo
              &#62 na ulicy smierdzi, metro jest syfiaste, miasto jest ogolnie niebezpieczne,
              &#62 aniektore jego dzielnice przypominaja Bejrut a nie USA? Kolego, do dobrego
              &#62 zachowania nalezy zachowanie negatywnych opinni w takiej sytuacji dla siebie.
              &#62 Nie wyobrazam sobie obcokrajowcow ktorzy odiwedzaja Polske opowiadajacych ich
              &#62 polskim znajomym ze macie tu w tym kraju brud, nieuczciwosc, chamstwo, etc..
              &#62


              to kwestia opini, duzo zalezy co dla kogo jest wazne w zyciu i w jakim
              towarzystwie sie obraca. dla mnie np jakosc ulic jest mniej wazna od dorobku
              kulturalnego.
              &#62
              &#62 nie chce mie sie debatowac nad tym czy Polska jest krjem europejskim czy nie,
              &#62 bo dyskutowac mozna do konca siwata i jeden dzien dluzej. dla mnie to jest
              &#62 przedmurze Azji i jeszcze dlugo bedzie. Ja widze roznice miedzy Europa (EU) a
              &#62 Polska, i to nie ta roznice zewnetrzna, ktora nie ma zadnego znaczenia ale
              &#62 roznice w mentalnosci, stosunkach miedzyludzkich, stosunku do pracy, wlasnosci,
              &#62
              &#62 uczciwosci. I powiem krotko, dzieli nas z Europa przepasc.
              &#62
              &#62


              czy byles przynajmniej w denver? moj przedmowca uzyl uogulnienia, ja tez. ogolnie
              jesli wezmiemy Denver jako calosc, to drogi nie sa rewelacyjne. zdecydowanie
              gorsze niz np w wielkiej brytani lub zachodnich niemczech. mieszkam tu juz okolo
              poltora roku, wiec mysle ze mam dosyc dobre rozeznanie.
              &#62
              &#62 nie rozsmieszaj mnie kolego porownujac drogi w Polsce (czy Warszawie) z drogami
              &#62 w
              &#62 USA (Denver). Jak kazdy wie, amerykasnkie maista sa dosc zroznicowane pod
              &#62 wzgledem zamoznosci dzielnic i takie proownie budzi tylko moj smiech.
              &#62 &#62




              rowniez wierze w wzglednosc percepcji, ale, abstrachujac od listu ktory
              poprzedzal moj, czesto ludzie wypisuja rzeczy, ktore z prawda nie maja wspolnego
              nic. ja jestem za krytyka, ale konstruktywna.
              &#62
              &#62 tez mi sie nie chce komentowac calego twojego listu, ale chodzi o to ze kazdy m
              &#62 a
              &#62 prawo odbierac Polske tak to widzi i mowic o tym tak ajk to widzi. jedni widza
              &#62 mneij drudzy wiecej, kazdy ma swoj bagaz przezyc i doswiadczen i kazdy ma perwo
              &#62
              &#62 krytykowac idiotyzmy ktore sa w Poslce, bo wiekszosci z nas zalezy zeby wreszci
              &#62 e
              &#62 Poska stala sie stabilnym, dobrze rza
            • Gość: Bartek Re: smutne doswiadczenia IP: 151.191.175.* 07.05.01, 21:37
              &#62nie tylko miejscem z
              &#62 ktorego trzeba emigrowac bo tam sie nie da normalnie zyc.

              Statystiki pokazuja ze ponad 70% populacji swiata zyje w biedzie przy ktorej
              polska jest rajem na ziemi. Rozbetwilismy sie Panowie... Konsumpcujna kultura
              zachodnia coraz bardziej ogarnia nasze zycie. Wszystko mui byc latwe, wygodne i
              tanie - bo inaczej jest nie normalne.

              W USA jest ten trend najbardziej zauwazalny. Wiekszosc moich wspolpracownikow
              debatuje nad tym jak beszczelny jest pan Alan Greenspan, dlatego ze pohamowal
              gielde i nie dostaja zwrotow rzedu 150% co dwa tygodnie. Kiedy pytam
              dlaczego, "bo mi sie to nalezy".

              Codziennie setki ludzi gloduja na smierc, sa mordowani za swoj kolor skory lub
              religie. A my sie marwimy o to ze ekspedietka w supermarkecie nie usmiechnela sie
              gdy wyszczekala zapamietane "Witamy do _______". sad


              • Gość: Mikey Re: smutne doswiadczenia IP: *.decatur.ssi-pci.net 08.05.01, 07:29
                Calkowicie sie z toba zgadzam, Bartek. Jak slysze niektore problemy
                Amerykanow to nie wiem czy smiac sie czy plakac.
              • Gość: Gizm Re: smutne doswiadczenia. Przeciez jest swietnie! IP: 64.124.150.* 08.05.01, 20:02
                Gość portalu: Bartek napisał(a):

                &#62 &#62nie tylko miejscem z
                &#62 &#62 ktorego trzeba emigrowac bo tam sie nie da normalnie
                zyc.
                &#62
                &#62 Statystiki pokazuja ze ponad 70% populacji swiata zyje
                w biedzie przy ktorej
                &#62 polska jest rajem na ziemi. Rozbetwilismy sie
                Panowie... Konsumpcujna kultura
                &#62 zachodnia coraz bardziej ogarnia nasze zycie. Wszystko
                mui byc latwe, wygodne i
                &#62
                &#62 tanie - bo inaczej jest nie normalne.

                Dobry tekst! Wprost wymarzone motto na kampanie wyborcza
                SLD albo AWS. Rownaj do tylu. Po jakiego licha patrzyc
                sie na Niemcy, Francje, USA, Kanade. U nas tak przeciez
                nigdy nie bedzie, poco probowac, poco sie meczyc. A
                przeciez jestesmy o niebo lepsi od Burkina Faso,
                Zimbabwe, Albanii. Przeciez nikt w Poslsce z glodu nie
                umiera, najwyzej je same ziemniaki przez caly rok.
                Tak trzymac!


    • Gość: X Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: 154.5.157.* 03.05.01, 16:14
      Zapomnieliscie jeszcze, ze "sluzba wojskowa jest zaszczytnym obowiazkiem kazdego obywatela"
      Czy ktos wie , jak te sprawy wygladaja formalnie w odniesieniu do emigracji weacajacej do kraju. Nie
      chodzi mnie tutaj o "ja mysle" albo " mnie powiedzial znajomy", ale o konkretne brzmienie przepisow.
      Jaka ma gwarancje emigrant wracajacy do Polski, ze zielono ubrany mlody czlowiek nie zapuka do
      drzwi jego mieszkanka i nie wreczy "zaproszenia". Slyszalem, ze dobrym wykretem jest odpowiedz -
      "brata nie ma w domu, gdzies chwilowo wyjechal i nie wiem gdzie"
    • Gość: Mag Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: *.duke-energy.com 03.05.01, 19:11
      Mieszkam w Stanach i mam podobne doswiadczenie do
      Jaska (powrot z nostalgii, z pieniedzmi i proby
      rozpoczecia wlasnego biznesu), aczkolwiek wytrwalam w
      Polsce tylko 6 miesiecy. Kiedy po pol roku pilam piwo
      na lotnisku w Newarku, to czulam sie jak u siebie w
      domu. O podobnych doswiadczeniach slyszalam od Wlocha,
      Anglika i o dziwo, Niemcow z zachodniej czesci
      Niemiec. Ten ostatni przypadek byl rekordowy -
      dziewczyna wrocila do USA po szesciu tygodniach.
      Sumujac: kiedy sie raz wyrwalo korzenie, to trudno je
      zasadzic spowrotem w tej samej glebie, nawet bardziej
      przychylnej niz Polska; drugie, kiedy sie juz
      pomieszkalo w jakims systemie prawnym anglo-saskim, o
      duzej ilosci slonecznych dni, to Polska ze swym metnym
      system prawnym i "zabia" pogoda jest trudna do
      przelkniecia. A nie sa to jedyne problemy, jakie tam
      sa.
      • Gość: XYZ Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: 63.83.144.* 03.05.01, 22:29
        Powrot na pewno jest uzalezniony czy mamy do czego i do kogo wracac.Ja
        osobiscie wracalem dwa razy z Niemiec i raz ze Szwajcarii.Zawsze wyjezdzalem z
        zona i dwojka dzieci Decyzja zawsze byla spontaniczna na temat wyjazdu z Polski
        i o jego powrocie.Mialem to szczescie iz mam wspanialych przyjaciol w kraju i
        zawsze do czego wracac.Obecnie mieszkam w USA i zeby nie ta odleglosc i
        zwiazane z tym klopoty moze bym po raz czwarty wrocil.Moi przyjaciele z lat
        mlodosci sa fantastycznie urzadzeni i nie rozmawiamy o niby bidzie w Polsce bo
        takiej nie znamy.Co roku przyjezdza po koleji jeden z nich i nie poruszamy
        tematow jaka to Ameryka lepsza od Polski i na odwrot.Lecz niestety Ameryka cos
        w sobie ma to czego nie maja Niemcy Szwajcaria dlatego powrot staje sie bardzo
        nierealny.Dwa lata temu bylem w Polsce i jest fantastycznie.Jedno zawsze bralem
        pod uwage to nie Polska zmienia sie na gorsze to nasze podejscie do zycia
        zmienilo sie bardzo na lepsze i dlatego wyglada to troche inaczej tam jest caly
        czas pozytywnie. Na pewno gdy bedziemy starsi WRACAMY DO POLSKI a jestesmy
        bardzo konsekwentni w swoich postanowieniach,lecz to jeszcze bardzo bardzo
        odlegle czasy.Nie jest prawda iz Polacy mieszkajacy za granica maja zle zdanie
        na temat naszego kraju tylko niestety na tym i innych forum zabieraja glos
        osoby o zlym stosunku do zycia .Swoje niepowodzenia przelewaja na te forum.Z
        moich znajomych nikt tu nie zaglada.Szkoda im na to czasu, poswiecaja go
        RODZINIE Z Powazaniem XYZ
        Ps.Niestety oszolomy zaczynaja tutaj dominowac i moja obecnosc jest coraz
        bardziej watpliwa
        • Gość: doktor jeszcze o Tomeque IP: 134.65.105.* 04.05.01, 10:44
          przykro mi ze urazilem. Mnie tez nie jest wcale przyjemnie to pisac co odczulem. W zeszlym roku bylem 4
          razy w Polsce po pare dni do tygodnia. Wszystkie wrazenia byly ostre. Jezdze tam samochodem, ktory
          szybko jezdzi. Stad sie biora moje problemy z policja. Trase 1680 km robie w jeden dzien, Gdybym mial
          jechac 2 dni to pewnie bym byl w kraju raz do roku bo podroz 2 dni w jedna i 2 dni w druga to juz 4 .....a
          tydzien ma tylko 7 dni. Samolotow nie lubie. Jakosc drog .... no powiedzmy sobie ze to ma wielkie
          znaczenie jak masz szerokie opony i 200 KM pod maska .... jak "lapia nierownomiernie bo masz rowy i
          koleiny to tych wrazen nie sposob porownac do jakichkolwiek drog poza Rumunia i gorskimi drogami
          Bulgarii. Akurat nie mam nic przeciwko tym dwom krajom i nawet kilka razy tam bylem przejezdzajac je
          je autem. Jezdzilem tez po Turcji.
          Jesli chodzi o korki w Bangkoku to jesli tam czlowiek sie umawia na konkretna godzine to zwyczajowo z
          powodu korkow mozna sie spoznic na spotkanie 1,5 godziny. Nie wiem w ilu krajach sa taksowki
          motocyklowe (Nie pisze o trojkolowcach Tuk-Tuk tylko o motocyklach) Takie taxi porusza sie w
          korkach najszybciej. Smiesznie wygladaja postoje tych taksowek, tak jakby mlodziez sie spotkala w
          celach towarzyskich . Wszyscy bez przerwy sie usmiechaja.
          Jeszcze sa lodzie z poteznymi silnikami 6-12 cylindrow , ktore smiesznie wygladaja (dlugie i waskie z
          zanurzona do polowy rufa) ale tez to jest szybki srodek transportu. Ruchu nie mozna tam porownac do
          zadnego miasta, ktore widzialem. Bywalem i w Usa . Afryce, Azji. Nie bylem w Chinach, Brazylii, Meksyku.
          Tam tez moga byc korki. Gdzie ich nie ma? na Kubie.
          Niebezpieczne parki .... w Warszawie. Otoz przy wejsciu do parku w centrum Warszawy - skrzyzowanie
          ulicy Ludnej i Okrag postawiono tablice ostrzegajaca o niebezpieczenstwie wejscia po zmroku. Stoi tam
          od roku. Kiedys moje dzieci codziennie tamtedy chodzily do szkoly. Menelstwo i dresiarze sa wszedzie
          ale nie wszedzie sa agresywni. W Polsce czesto. Kiedys pracowalem w Berlinie -jeszcze Zachodnim i
          zdarzalo mi sie wracac noca spacerem do domu. Bylem tez zaczepiany przez rozne grupy . Przewaznie
          proszono mnie o papierosa lub jedna marke. Zawsze uslyszalem slowo "dziekuje". Czulem sie
          bezpiecznie. W Polsce raz poproszono mnie o portfel i nikt nie podziekowal. Cieszylem sie nawet , ze nie
          zostalem pobity. Oczywiscie napasci pewnie sie zdarzaja wszedzie i wszedzie mozna dostac po glowie.
          Tu gdzie teraz mieszkam ... spytalem dzieci czy wyobrazaja sobie sytuacje kiedy cholota zciaga im nowe
          buty z nog (Adidas) . Zasmieli sie i powiedzieli ze to niemozliwe. Mozliwe teoretycznie.
          Ich koledze w Warszawie po wyjsciu z tramwaju o godzinie 18tej zabrano zima: nowe wysokie (do
          koszykowki) Adidasy , zloty lancuszek i stary zegarek Casio. Wrocil do domu boso. Bylo to pol roku
          temu na Moscie Poniatowskiego, gdzie zatrzymuja sie wszystkie tramwaje przezen przejezdzajace.
          Niech mi nikt nie mowi ze to dlatego ze tam zawsze jest niebezpiecznie.
          Straz miejska... w trakcie pobytow zalozono mi raz obejme na kolo. Dodzwonic sie na telefon podany na
          ulotce jest raczej niemozliwe. LAtwiej znalezc samochod strazy miejskiej i prosic o zdjecie obejmy. Jak
          zjedza obiad to przyjada. Jesli bedzie przed obiadem to nie wypisza mandatu tylko wezma 50zl do reki o
          vczym powiedza wprost. (samochod na zagranicznej rejestracji) to wszystko na ulicy Ludnej.
          Jezdzac takim autem jest sie tez zatrzymywanym czesto przez policje. Sprawdzaja wszystko chcac sie
          doczepic. O dziwo nie sprawdzali mnie nigdy alkomatem. Kiedys mialem przygode w Moskwie. Wyjechal
          na lotnisko po mnie kierowca . Zapakowal moja walizke do bagaznika i odje
          • Gość: A-a Czy Polska to Europa? IP: *.pl 04.05.01, 12:10
            Oj, doktor, doktor... Przeczytalam i poczulam sie urazona. Wprawdzie trace chec
            do jakichkolwiek polemik na tym Forum,bo za duzo tu pojawia sie ostatnio
            zwyklego chamstwa i prowokacji (to nie jest uwaga do Ciebie, o nie), ale
            poczulam sie zobowiazana do obrony (Rany Boskie, czyzby to patriotyzm?!).
            Nie porownuj warszawskich korkow z tymi w Bangkoku. Mnie sie tam zdarzylo, ze
            wysiadlam z samochodu na srodku ulicy, zeby zdarzyc na czas i miejsce
            spotkania. Piechota bylo szybciej, tyle ze trzeba bylo troche czasu poswiecic
            na prysznic. Opowiadal mi tez ambasador, ze na poczatku swej sluzbowej tam
            bytnosci wybral sie na jak najbardziej oficjalne spotkanie w Sheratonie. Ledwo
            wyjechal, zawrocil i przesiadl sie na rower. Troche sie dziwili portierzy z
            Sheratona, kiedy zobaczyli na rowerze faceta w smokingu i z zaproszeniem.
            Warszawie do Bangkoku jeszcze daleko, nalezy sie pocieszac.
            Drogi w Polsce rzeczywiscie sa do niczego, wiec, niestety, polemizowac nie moge.
            Ale moge sie oburzyc na przejaskrawiony opis stanu bezpieczenstwa w WAW.
            Owszem, zdarzaja sie rozboje w bialy dzien, skierowane glownie przeciwko
            najslabszym, czyli dzieciom. To straszne, tym bardziej ze policja chyba z
            zalozenia sprawcow nie sciga. Ale nie jest to zjawisko masowe, chociaz bardzo
            bolesne. Natomiast rejony niebezpieczne noca sa chyba w kazdym wiekszym miescie
            swiata. Mysle, ze kazdy z Was moglby podac przyklady. Ale ja np. spacerowalam
            noca po Manhattanie, bezpiecznie. Za to Central Park odwiedzilam w srodku dnia.
            Nie sa to oczywiscie doswiadczenia, ktore nalezy uznac za dogmat, bo bylam tam
            krotko.
            Jesli zas chodzi o nagminne kontrole samochodow na obcej rejestracji, to co
            jakis czas czytam, m.in. w GW, ze sprawiaja wiele klopotow uczciwym posiadaczom
            tych aut. No coz, tu trzeba sie przyznac bez przymusu, ze jest to skutek
            dzialalnosci rodzimych mafii samochodowych, dokonujacych kradziezy na duza
            skale, zarowno w kraju, jak i za granica, a potem stamtad te auta
            przemycajacych. Zmasowane kontrole zawsze pozwalaja przechwycic pare
            skradzionych aut. Te akcje sprawiaja klopoty uczciwym posiadaczom, co moze
            budzic wspolczucie i pelne poparcie dla Waszych protestow.
            Mozna by tez pogadac o dzialalnosci strazy miejskiej. Ale dziwaczna aktywnosc
            tej formacji, w wiekszosci skierowana przeciwko obywatelom, budzi takze
            sprzeciw w calym kraju. Niestety, niewiele to zmienia. I ten absurd trwa nadal.
            Moim zadniem, nie ma co dyskutowac nad kolejna kwestia - czy Polska to Europa.
            Geograficznie jak najbardziej. Z bolem trzeba jednak przyznac, ze jest to
            zascianek Europy.
            Pozdrawiam.
            A-a
    • Gość: Maurycy Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: *.jeleniag.sdi.tpnet.pl 04.05.01, 17:01
      Wrociłem po 23 latach w Anglii, gdzie tez zdobyłem wykształcenie i nie zaluje.
      • Gość: XYZ Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: *.enter.net 05.05.01, 05:15
        Aa Jestes niewatpliwie bardzo sympatyczna postacia.Nie rezygnuj z pisania na
        tym forum PROSZE Pozdrawiam XYZ
        • Gość: Malgoska Re: Wracac albo nie wracac do kraju? Artykul z Dziennika Polskiego IP: 207.61.17.* 07.05.01, 17:36
          Polonusi odpowiadają na nasze pytania

          Powrót do Polski to kiepski dowcip





          Wyjazd do Ameryki nadal pozostaje marzeniem wielu rodaków w kraju. Niestety,
          nadal w tym samym niezmiennym od ponad stu lat celu - zarobkowym. Co nieco
          zmieniło się w Polsce w ostatnim dziesięcioleciu, lecz nie na tyle, aby
          zupełnie zniknęły kolejki sprzed konsulatów Stanów Zjednoczonych. Bezrobocie w
          Polsce rośnie w zastraszającym tempie, a mit o Ameryce kusi, dodatkowo
          potęgowany przez niezbyt łatwą drogę do uzyskania wizy wjazdowej do USA.
          Polonusi, czyli Polacy zamieszkali głównie w Ameryce, wspominają, że podczas
          pobytu w kraju najczęściej zadawanym pytaniem jest, dlaczego nie chcą wracać?
          Drugim: ile właściwie można zarobić w Ameryce? Rzadko kto pyta, ile trzeba
          wydać, aby godnie żyć, a nie tylko wegetować?

          Poprosiliśmy o odpowiedź na te pytania niektórych mieszkańców Chicago. Dzisiaj
          przedstawiamy pierwszą część zebranego materiału.

          Dlaczego Pan/Pani nie wraca do wolnej Polski?

          Marian Opiłko, lat 59, od dwudziestu ośmiu lat w USA:

          - Do niedawna rozpatrywałem ewentualność powrotu do Polski. Pojechałem tam
          pierwszy raz po 25 latach, żeby się rozejrzeć i może kupić nawet jakąś
          nieruchomość, w której moglibyśmy z żoną zamieszkać na emeryturze.

          Polska, którą zastałem, była zupełnie inna niż ta, z której kiedyś
          wyjeżdżałem. Na pewno ładniejsza, bardziej czysta i przynajmniej z zewnątrz
          bardziej zachodnia, ale, niestety, dla mnie już obca. Czułem się tam bezradny.
          Ludzie wydali mi się sympatyczni, z wyjątkiem obsługi na lotnisku, która
          odnosiła się do mnie bardzo niegrzecznie. Zarobiłem w Ameryce trochę pieniędzy,
          sporo podróżowałem po świecie, ale nigdzie nie potraktowano mnie tak źle, jak w
          ojczyźnie.

          Nie zrażony tym pierwszym wrażeniem, szukałem jakiegoś ładnego miejsca, które
          mógłbym kupić. Próbowałem się dowiadywać, czy są jakieś inicjatywy lub ulgi dla
          emerytów polskiego pochodzenia, którzy chcieliby wrócić na starość do kraju.
          Nic z tego. Nie znalazłem mieszkania, które by mi odpowiadało i niczego się nie
          dowiedziałem.

          Do dziś, gdy o tym myślę, nie jestem w stanie zrozumieć takiego podejścia.
          Przecież w latach 70. i 80. Polskę opuściło dziesiątki tysięcy ludzi. Niedługo,
          podobnie jak ja, zaczną powoli przechodzić na emeryturę. Nie wszyscy, ale na
          pewno wielu chętnie osiedliłoby się w Polsce, w jakiejś atrakcyjnej
          miejscowości, na przykład w rejonie Zakopanego, gdyby zbudowano tam mieszkania
          na wzór osiedli dla emerytów, które istnieją w USA, i gdyby Polska w jakiś
          sposób zachęciła ich do powrotu. Przecież to dla państwa znakomity interes:
          ludzie, którzy zarobili pieniądze gdzie indziej, wydawaliby je w Polsce.
          Floryda od lat żyje z emerytów tak dobrze, że aż mogła sobie pozwolić na
          zniesienie stanowych podatków. Ale widocznie Polska nie jest tym zainteresowana
          i nie chce ani nas, ani naszych dolarów. W tej sytuacji kupujemy z żoną
          mieszkanie na Florydzie. Planów powrotu do Polski nie biorę już pod uwagę.

          Margaret Stasik, lat 37, od dziewiętnastu lat w USA:

          - Wracać na stałe do Polski? To chyba kiepski dowcip! Pierwszy raz od wyjazdu
          pojechałam tam z mężem w zeszłym roku. Zostaliśmy potraktowani tak strasznie,
          że tego nie sposób opisać. Na Okęciu nie chcieli mnie wypuścić, bo nie miałam
          polskiego paszportu. A przecież przyjechałam do USA z rodzicami jako młoda
          dziewczyna i Ameryka, a nie Polska, jest teraz moim domem. Jakiś urzędnik
          nakrzyczał na mojego męża, żeby nie udawał, że nie potrafi mówić po polsku. Mój
          mąż nosi polskie nazwisko, ale urodził się w Stanach, jego rodzice i dziadkowie
          także, a o swoich polskich korzeniach wie tylko tyle, że j
          • Gość: Swiatlo Re: Wracac albo nie wracac do kraju? Artykul z Dziennika Polskiego IP: *.easypower.com 07.05.01, 23:04
            Cytaty Polonusow z powyzszego artykulu odpowiadaja
            prawdzie. Musi jednak minac conajmniej jedno-dwa
            pokolenia, aby Polacy przyjeli i u siebie tolerancje,
            otwarcie i pozytywne nastawienie jako czesc ich
            kultury. Jednak pare rzeczy w tym artykule nie bylo do
            konca sprawiedliwych. Otoz dwie osoby oparly swoja
            opinie o Polsce na tym, jak byly potraktowane na
            lotnisku. Jest to niewatpliwie problem, lecz Polska
            nie jest tu wyjatkowa. Otoz owe wymarzone USA i
            Kanada, maja dokladnie ten sam problem. Sluzba
            graniczna na lotniskach i przejsciach granicznych w
            USA (I.N.S.) jest znana jako wyjatkowo chamska. Ja
            osobiscie kilka razy mialem bardzo nieprzyjemne
            doswiadczenia na granicy pomiedzy Kanada i USA,
            chociaz jestem obywatelem Kanady oraz stalym
            rezydentem USA (Green Card). Straznicy graniczni maja
            za cel aby ci udowodnic ze dla nich jestes smiec i oni
            moga z toba zrobic wszystko co oni chca. Sa werbalnie
            brutalni, agresywni i chamscy. Kiedys na przyklad
            wjezdzalem do USA z Kanady moim miniwanem, w ktorym
            byla takze zona oraz dzieci. Oto rozmowa:
            rozkraczony celnik: Who are you?!
            ja: I am a Canadian citizen and I have a US green card.
            celnik: Really? Show it!
            ...oglada...
            celnik wskazujac na zone i dzieci: Who are those
            people?!
            ja: This is my family.
            celnik: Really? Where did you meet them?
            ja: Sir, this is my family. My wife and children.
            celnik: I don't think so! Where did you meet them?!
            ja: Sir, this is my family. These are their cards.
            ... oglada...
            celnik: Where did you get those cards?!
            ja: From the US government.
            celnik: Really?! I ask you again! Where did you meet
            those people?!!!
            ... sprawdza nas dosc dlugo, wsadza leb do wana, dlugo
            oglada rodzine.. Pare razy jeszcze pyta o to samo,
            coraz bardziej zniecierpliwiony i chamski. Musze
            bardzo nad soba panowac aby nie wybuchnac, bo wtedy
            wiem ze po nas.
            wreszcie rzuca nam karty i mowi: Go!

            To jest wlasnie przyklad sympatycznego amerykanskiego
            celnika. Sprobuj tez miec cos do zalatwienia na
            lotnisku z INS. Bydlo na pastwisku ma wiecej praw i
            jest traktowane z wieksza godnoscia niz petenci w
            urzedzie INS.
            Kanadyjska sluzba, moze jednak nie az tak chamska, tez
            jednak nie przypomina usmiechnietych i milych ludzi.
            Tez ci pokaza w ten czy inny sposob kto tu ma wladze.
            Rozmawialem z paroma Kanadyczykami i oni tez sie
            bardzo skarzyli na chamstwo ich wlasnych celnikow.
            Jednak mimo wszystko w porownaniu z INS to baranki.
            Tak wiec prosze nie krytykowac polskich celnikow, bo
            nie sa oni wyjatkiem.

            Swiatlo
          • Gość: Mikey Re: Wracac albo nie wracac do kraju? Artykul z Dziennika Polskiego IP: *.decatur.ssi-pci.net 08.05.01, 07:25
            Ktos chyba wspomnial o wyrozumialosci i tolerancji Amerykanow. Mysle, ze to
            zalezy od miejsca. Ja jestem teraz w Decatur, In, i musze przyznac, ze mam jak
            najgorsze wrazenie. Ignorancja, glupota, powierzchownosc, dwulicowosc itp.
            mieszkancow tego miasteczka mnie juz nie denerwuja, ale smiesza. Wyjezdzajac do
            Stanow wlasnie myslalem, ze spotkam tolerancyjnych ludzi. I co? Bullshit! Jest
            wiecej rasizmu i uprzedzen niz w Polsce. Po prostu trudniej to dostrzec, bo
            Amerykanie sa bardzo grzeczni i zawsze chca pokazac jakimi sa dobrymi
            obywatelami itp.

            Co prawda bardzo ladnie mowia jak to trzeba byc tolerancyjnym, ale jak sie nie
            pojawisz w kosciele albo ufarbujesz wlosy to jestes przestepca. Poza tym
            nigdzie poza Decatur nie widzialem, zeby babcia nie mogla sie dogadac z wnuczka
            i musiala wzywac prawnika, aby ten wymyslil, jakimi sztuczkami mozna odebrac
            wnuczce dom, ktory wczesniej jej sprzedala. Tymczasem jej corki bija sie (przy
            matce) o to, kto i ile dostanie w spadku po smierci matki. To sie nazywa
            amerykanska rodzina!!!

            Nie twierdze wcale, ze wszedzie w Ameryce tak jest, bo po prostu nigdzie nie
            mieszkalem dluzej, oprocz Decatur i West Chicago. Ale nie zgadzam sie z tymi,
            ktorzy tak wychwalaja Ameryke jakby byla rajem na Ziemi. Sa takie miejsca jak
            Decatur, gdzie mimo iz poziom zycia i kultury osobistej wydaje sie na pierwszy
            rzut oka wyzszy, jest duzo gorzej niz mozna byloby sie spodziewac. W czerwcu
            wracam do Polski i BARDZO SIE Z TEGO CIESZE!!!

            Pozdrawiam.
            • Gość: Gizmo Re: Wracac albo nie wracac do kraju? Artykul z Dziennika Polskiego IP: 216.104.228.* 08.05.01, 20:12
              Gość portalu: Mikey napisał(a):

              &#62 Ktos chyba wspomnial o wyrozumialosci i tolerancji Amerykanow. Mysle, ze to
              &#62 zalezy od miejsca. Ja jestem teraz w Decatur, In, i musze przyznac, ze mam jak
              &#62 najgorsze wrazenie.

              Twoj problem Mickey polega na tym ze wpakowalas sie w srodowisko prowincjonalnych
              prostakow. Tak samo jak w Polsce tak i w kazdym innym kraju wlaczajc USA sa rozne
              srodowiska. Jezeli masz mozliwosc (znasz jezyk, masz dobre wyksztalcenie, wiedze)
              to zmien srodowisko na lepsze (np. prznies sie do Indianopolis albo przedmiscia).

              &#62Wyjezdzajac do Stanow wlasnie myslalem, ze spotkam tolerancyjnych ludzi. I co?
              &#62Bullshit! Jest
              &#62 wiecej rasizmu i uprzedzen niz w Polsce. Po prostu trudniej to dostrzec, bo
              &#62 Amerykanie sa bardzo grzeczni i zawsze chca pokazac jakimi sa dobrymi
              &#62 obywatelami itp.

              powatarzasz takie rewelacje jakie powtarzaja o USA polacy ktrozy przyjezdzaja na
              2-3 lata zarobic troche gorsza, mieszkaja w NYC na Greenpoint albo w Chciago na
              Jackowie i nic oporocz swoich dzielnic i lotniska nie widzieli. Malo wiesz o tym
              kraju zeby wygalszac takie opinie.


              &#62 Nie twierdze wcale, ze wszedzie w Ameryce tak jest, bo po prostu nigdzie nie
              &#62 mieszkalem dluzej, oprocz Decatur i West Chicago.

              No wlasnie, dlatego twoje opinie sa smieszne.

              &#62W czerwcu wracam do Polski i BARDZO SIE Z TEGO CIESZE!!!
              &#62 Pozdrawiam.

              i wszystkiego najlepszego!

              G.
              • Gość: Mikey Re: Wracac albo nie wracac do kraju? Artykul z Dziennika Polskiego IP: 207.48.89.* 09.05.01, 05:18
                Nie zrozumiales mnie. Przeciez wyraznie napisalem, ze uwazam, iz wszystko
                zalezy od miejsca i nigdzie nie mowilem, ze Decatur to typowe amerykanskie
                miasto. Doskonale zdaje sobie sprawe z tego, ze znalazlem sie miedzy
                prostakami, ale w Stanach takich przeciez tez jest niemalo. Przytoczylem ten
                przyklad tylko po to, aby skonfrontowac wszystkie superlatywy, ktore sie slyszy
                na tym forum o USA. Tak jak wszedzie, w Stanach sa dobre i zle miejsca. Skoro
                kazdy mowi o dobrych, pomyslalem, ze warto rowniez wspomniec rowniez o zlych
                stronach. Czy cos w tym zlego?
        • Gość: A-a Re: Wracac? Do XYZ. IP: *.pl 07.05.01, 19:54
          Dziekuje. Postaram sie zostac na Forum.
          A-a
    • Gość: andy Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: 10.4.4.* / *.fe.bosch.de 08.05.01, 15:50
      tez wrocilem przed 3 laty
      ale potem szybko wyjechalem z powrotem
    • Gość: GK Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: 199.217.229.* 08.05.01, 20:33
      Tez mialem taki dylemat , niedawno - nawet podobne pytanie zadalem. Pisze
      mialem, bo juz chyba jestem wyleczony, glownie przez opinie i postawy wyrazane
      przez wielu ludzi na tym forum. Zycie jest zbyt ciekawe i o wiele za krotkie na
      bzdury i chamstwo ktore tutaj mozna napotkac w dowolnej ilosci. Jeszcze tylko
      polece do Polski na pare tygodni zeby sie w pelni utwierdzic w mojej decyzji -
      chociaz mam ogromna nadzieje ze sie myle, bo gdzies tam w srodku siedzi ta
      irracjonalna nostalgia, ktora i Ciebie, jak widac, gnebi. Pozdrawiam. GK
      • Gość: A-a do GK IP: *.pl 08.05.01, 21:30
        GK, jakis madry facet na tym wlasnie Forum (bylo ich tu
        kilku) napisal, ze jest ono reprezentatywne dla postaw
        Polakow (wliczajac w to takze Polonie), jesli odrzuci
        sie cale chamstwo. A chamstwo nalezy przypisac chyba po
        rowno obu reprezentacjom. Ale mowimy o postawach, liczy
        sie tez "obiektywna" rzeczywistosc. Tej z postow na
        Forum nie poznasz.
        Chociaz kiedy sama pisalam pare postow wyzej o Polsce, w
        ktorej akurat jestem, tez chyba nie pisalam w
        superlatywach. Ale pisalam prawde. Nie jest ona
        zachecajaca, no coz, nie moja wina. W zapoczatkowanym
        przez Ciebie watku tez chyba nie zachecalam do powrotu.
        Mam mozliwosc porownan, bo troche swiata widzialam, mam
        staly kontakt z przyjaciolmi i znajomymi poza Polska,
        takze w USA.
        Owszem, jak nabardziej mozesz wyrobic sobie opinie o tym
        Forum, a uzywanie sformulowan typu bzdury i chamstwo
        jest niestety uzasadnione. Ale, na Boga, nie traktuj
        Forum jako zrodla wiedzy o Polsce. Ja nie mowie, ze jest
        wspaniale, ba, nawet dobrze, ale ja nie mowie tez, ze
        jest zle. Zalezy, co sie ocenia. Czy obiektywna
        rzeczywistosc, w tym np. perspektywy gospodarcze i
        polityczne kraju, czy teskni sie do dawnych przyjaciol i
        rosochatych wierzb.
        Uwarunkowan decyzji - wracac czy nie wracac - powinno
        byc wiecej, na pewno wiesz. I przez pare tygodni
        wszystkiego nie rozpoznasz, musisz miec te swiadomosc.
        Zycie jest za krotkie - sam napisales. Zastanow sie, czy
        jest w nim jeszcze miejsce na popelnienie "zyciowego"
        duzego bledu.
        Po raz kolejny pozdrawiam serdecznie.







      • Gość: Miro Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.05.01, 01:32
        Gość portalu: GK napisał(a):

        &#62 Tez mialem taki dylemat , niedawno - nawet podobne pytanie zadalem. Pisze
        &#62 mialem, bo juz chyba jestem wyleczony, glownie przez opinie i postawy wyrazane
        &#62 przez wielu ludzi na tym forum.

        Szkoda, że podjales taka decyzje. Pisalem Ci zebys wrocil na probe, mysle ze
        przez te kilka tygodni zmienisz zdanie, ze jednak nie jest tak zle. Nie rozumiem
        tylko: Zycie jest zbyt ciekawe i o wiele za krotkie na
        &#62
        &#62 bzdury i chamstwo ktore tutaj mozna napotkac w dowolnej ilosci
        przeciez w Kraju tez jest ciekawe, a bzdury i chamstwo wypisuja jacys frustraci
        przekonani ze tam gdzie siedza jest pepek swiata. Pewnie ze sa dziurawe drogi,
        korupcja, spore bezrobocie i wzrasta przestepczosc. Nie mozna w ciagu tych 10-11
        lat nadrobic zaleglosci 50. Ale nie jest rowniez prawda ze nic przez ten czas nie
        zrobiono. Kiedy w 87 roku bylem pierwszy raz za granica (w Szwecji i w Danii)
        chcialo mi sie plakac ze zyje w kraju w ktorym nigdy nie osiagniemy tego poziomu.
        Obecnie zwidzajac Francje, Wlochy nie razi juz tak olbrzymi kontrast. Mysle ze
        zmienia sie u nas na lepsze i ja osobiscie uwazam ze wszyscy ktorzy wyjechali w
        czasach komuny i powodem wyjazdu nie byly wzgledy tylko finansowe powinni obecnie
        wracac i pomoc dzwignac nasz kraj.
        To ze jest malo glosow z naszego kraju i to glosow podzielajacych moj poglad
        wynika z tego ze mamy bardzo ograniczony (na razie) dostep do Internetu.
        Interesuje mnie kiedy byles ostatnio w kraju. Pozdrawiam, zycze powodzenia. MIRO
        wenglorz_m@poczta.onet.pl
    • Gość: mika Re: Wracac albo nie wracac do kraju? oto jest pytanie. IP: 212.75.106.* 09.05.01, 10:28

      Gość portalu: Gizmo napisał(a):


      &#62
      &#62 1) temat pojawil sie na forum w lutym czy marcu, przejzalem komentarze i nie
      &#62 widzialem ani jedej success story o kims kto wrocil do PL i jest bardzo
      &#62 zadowolony. Byla jedna osoba ktora powidziala ze jest zadowolona z powortu ale
      &#62 byla to kobieta bez wyzszego wyksztalcenia... (jaka kariere moze zrobic
      &#62 kobieta, bez wyksztalcenia - co za tym idzie pewnie z kiepska znajomoscia
      &#62 jezyka w USA - zadna)
      &#62
      Hmm, ciekawe, czy masz mnie na mysli, bo owszem wyrazilam kiedy swoją opinię na temat, wracac
      czy nie. Kariera dla różnych ludzi ma inne znaczenie. Dla mnie karierą nie jest pchanie się po trupach
      na przód i zarabianie pieniędzy, a potem szaleńcze wydawanie ich (na domy, nowe samochody i inne
      gadżety) Wyobraź sobie, że mi, mimo braku wyższego wykształcenie (które w gruncie rzeczy nic nie
      znaczy, jak widać na moim przykładzie) udało się i za granicą i w Polsce. W USA pracowałam na
      kierowniczym stanowisku, w prestiżoweych międzynarodowych liniach lotniczych. W Polsce
      pracowałam dla amerykańskiego kanału filmowego (HBO, napewno słyszałes), jako producent, a
      teraz koordynuję całą produkcję kanału Showtime (pewnie też słyszałes). Acha i wyobraź sobie, że
      jakos z językiem angielskim sobie muszę radzić smile))
      Na koniec dodam, że mieszkając w USA byłam zadowolona i w Polsce jestem równie zadowolona.
      Jutro lecę do NYC i ogromnie się z tego cieszę, bo bardzo tęsknię za tym miastem, ale za 10 dni
      będę wracać do Warszawy i też się będę cieszyć, bo tu narazie jest mój dom.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka