Gość: ZA IP: 209.187.201.* 04.10.01, 02:33 Jakie sa kryteria dla kandydatow :zawod, pieniadze, rodzina? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Piotr Re: Jak wyemigrowac do Nowej Zelandii? IP: *.ak.nz.asiaonline.net 04.10.01, 02:45 Służę tekstem przygotowanym wcześniej jako odpowiedź takie pytania: Mam nadzieję że jest dość wyczerpujący, mimo że koncentruje się na osobach o wykształceniu informatycznym. ============================== Kilka praktycznych porad jak emigrowac do Nowej Zelandii: --------------------------------------------------------- Zaczne od opisania co ja zrobilem, potem przejde do porad: 1. Kontaktowalem sie z posrednikiem migracyjnym (wielki blad!), zbieralem informacje, przygotowywalem papiery, oszczedzalem pieniadze. 2. Wkurzywszy sie na posrednika pojechalem na wize turystyczna "w ciemno" majac ze soba CV, kilka dokumentow, kontakty na firmy posredniczace w szukaniu pracy (te kontakty akurat sa bardzo pozadane), nagrane terminy na kilka interview. 3. Otrzymawszy szczesliwie oferte pracy popedzilem niezwlocznie do Immigration Service i wyrobilem sobie roczna wize do pracy. 4. Wrociwszy z urlopu do Polski podziekowalem szefowi za wspolprace, odpracowalem grzecznie okres wypowiedzenia, spakowalem manatki, uzupelnilem potrzebne papiery i po 3 miesiacach ponownie bylem w NZ. Oferta z NZ na szczescie jeszcze byla aktualna. (kazac pracodawcy czekac 3 miesiace to tez blad!) 5. Natychmiast po przyjezdzie zlozylem papiery o pobyt staly dla siebie i zony. Po 6 miesiacach nam go przyznano w zwiazku z czym wybralem sie do Polski na 2 tygodnie i wrocilem do NZ z zona (moja wycieczka oczywiscie nie byla niezbedna, ale szalec to szalec). Teraz porady na podstawie doswiadczen i bledow: 1. ABSOLUTNIE NIE KORZYSTAC Z POSREDIKOW MIGRACYJNYCH!!! Zedra spore pieniadze w zamian za watpliwa pomoc. Czasami nawet moga zaszkodzic (w moim przypadku akurat dzieki "pomocy" posrednika omal nie znalazlem sie w NZ bez kilku niezbednych papierow). Wszystkie potrzebne imformacje mozna znalezc samemu, biurokracja w NZ tez nie jest az tak grozna jak strasza. Lepiej zachowac ta forse na start w nowym kraju niz dawac ja za nic jakims niewydarzonym prawnikom. 2. Zbierac jak najwiecej informacji o kraju gdzie sie chce wyjechac, procedurze migracyjnej, potrzebnych papierach. Wymagania stawiane imigrantom i potrzebne papiery sa dokladnie opisane na stronie: http://www.immigration.govt.nz/ 3. Oszczedzac pieniadze na start, w miedzyczasie zbierac potrzebne papiery. - dobrze jest zaczac od niezbednego egzaminu z angielskiego (IELTS) - jest wazny 2 lata. Zdaje sie to w British Council w Warszawie (gdzies kolo Palacu Kultury - Aleje Jerozolimskie ilestam). - wszystkie posiadane papiery (swiadectwa urodzenia, slubu, dyplomy, wyciagi z indeksu itp) nalezy kserowac u notariusza (kopia potwierdzona czy cos takiego - ponad 5 zl za strone), potem to ksero tlumaczyc u tlumacza przysieglego (razem z pieczatka notariusza). Oryginalow lepiej nigdzie nie wysylac, a liczba pieczatek robi wrazenie na urzednikach. - Na dlugo przed rozpoczeciem procedury migracyjnej dobrze jest skontaktowac sie z NZQA (New Zealand Qualification Authority - http://www.nzqa.govt.nz/) i wyslac im kopie dyplomu i wyciagu z indeksu w celu oceny kwalifikacji. Immigration Service zwykle wymaga tej oceny (chociaz to nie jest regula). Przekladanie papierow w NZQA moze potrwac i 9 miesiecy. - Dokumenty, ktore sie szybko przeterminowywuja zalatwiac na koncu. Zaswiadczenie o niekaralnosci wazne jest 6 miesiecy i wyrabia sie to w jakims sadzie w Warszawie (nie pamietam gdzie), badania lekarskie wazne sa 3 miesiace - lista uprawnionych lekarzy w Polsce na stronie NZIS. Mozna tez je zrobic na miejscu, ale chyba jest znacznie drozej. 4. Przygotowac bardzo porzadne CV, porozgladac sie za posrednikami pracy (ci dzialaja za darmo - placi pracodawca - i sa bardzo pomocni), wyslac CV do jak najwiekszej ilosci i gdy znany jest juz termin wyjazdu poumawiac sie na mozliwie duzo rozmow kwalifikacyjnych. Na miejscu trzeba tez koniecznie przegladac odpowiednie ogloszenia w lokalnych gazetach. Wymagany jest oczywiscie pewien staz pracy. Immigration Service wymaga 4 lat stazu aby zaakceptowac aplikacje, pracodawcy podobnie. Namiary na posrednikow: http://www.iconrec.co.nz/ http://www.andrewspartners.com/ http://www.wilsonwhite.co.nz/ http://nz.eresourcing.tmp.com/ http://www.candle.co.nz/ http://www.laceylee.co.nz/ http://www.duncanryan.co.nz/ Oferty pracy dla informatykow: http://www.nzjobs.co.nz/ http://www.it.jobstuff.co.nz/cgi-bin/wspd.sh/itsearch.w http://netclassifieds.nzherald.co.nz/employment/ (Adresy skopiowalem ze starych zakladek, nie wszystkie moga dzialac, moze byc oczywiscie kilka nowych o ktorych nie wiem. Najlepiej odpalic ulubiona wyszukiwarke i poszalec). 5. Wyjechac na wize turystyczna i niech sie dzieje! W Polsce nie ma ambasady NZ. Wize wyrabia sie w konsulacie Brytyjskim (Warszawa, tez gdzies kolo Palacu Kultury, zdaje sie, ze na ulicy Emilii Plater). Trzeba wykazac sie praca w Polsce (zaswiadczenie o urlopie), srodkami na pobyt, rezerwacja hotelu itp. Zwykle wiza wazna jest miesiac - czasu niewiele wiec trzeba sie sprezac. Dobrze zainstalowac sie w centrum miasta. Namiar na tani hotelik w samym centrum Auckland (standard kiepsko-przyzwoity, ale tanio i blisko na wszystkie rozmowy): http://www.aspenlodge.co.nz/ Poza Auckland i Wellington informatyk raczej pracy nie znajdzie. Mozna probowac tez w Christchurch albo Palmerston North, ale szanse sa znacznie mniejsze. Majac pisemna oferte pracy nalezy natychmiast wybrac sie osobiscie do Immigration Service (w Auckland - 450 Queen Street). Zwykle jest tlum, wiec dobrze jest byc wczesnie rano. Trzeba uzbroic sie w cierpliwosc - urzednicy maja do czynienia z tlumem nie bardzo mowiacych po angielsku ludzi - moga byc poirytowani, ale generalnie sa mili. Moga odsylac po kilka razy w celu uzupelnienia dupereli (ja chodzilem cztery i chyba juz im sie znudzilem), ale informatyk z powazna oferta pracy i dyplomem powinien dostac wize do pracy od reki. Z wiza do pracy, bedac na miejscu mozna spokojnie starac sie o pobyt staly, co trwa okolo 6 miesiecy. Inna sciezka (nie wyprobowana, ale powinna zadzialac): Rozwiazanie opisane powyzej ma jedna wade: trzeba znalezc wyrozumialego pracodawce. Bez wizy do pracy ciezko jest o oferte pracy, bez oferty nie da sie wyrobic wizy i kolo sie zamyka. Byc moze lepiej jest od razu starac sie o pobyt staly. Od niedawna Immigration Service wydaje obiecujacym kandydatom na pobyt staly 6-miesieczne wizy do pracy "w ciemno" - na szukanie pracy. Z takim czyms w paszporcie zrozumienie u pracodawcy powinno byc wieksze. KONIECZNIE - trzeba miec jakies oszczednosci na start. 6. Podsumowanie i refleksje. - Dobrze sie przygotowac - Bedac na miejscu zdziala sie znacznie wiecej niz korespondencyjnie - Oferta pracy jest NIEZBEDNA (punkty na pobyt staly sa ustawione tak, ze bez oferty duzo sie nie zdziala, poza tym z czegos trzeba zyc). Aby otrzymac oferte trzeba odbyc rozmowe na miejscu. Nikt nie zatrudni w ciemno. - Trzeba byc przygotowanym na to, ze jakas czesc misternego planu zawiedzie na calej linii i trzeba bedzie improwizowac. - NIE LICZYC ABSOLUTNIE NA JAKIES KOKOSY I LATWY START! Mimo, ze za pensje informatyka mozna utrzymac spokojnie 2 osoby, calkiem przyzwoicie mieszkac blisko centrum i jeszcze troche odlozyc. Na poczatku moze byc ciezko. W NZ przez pierwsze dwa lata nie mozna starac sie o zadne zasilki. Z drugiej strony na prawde WARTO WYJECHAC - dlaczego? To temat na osobny, dlugi list. - Najlepiej od razu zapomniec o powrocie. Inwestycja w wyjazd jest tak duza, ze trzeba szybko zaakceptowac nowy kraj z jego wadami i zaletami. W koncu to Ty go wybrales i winic mozesz tylko siebie. Prawie tak jak w malzenstwie. Powyzsze rady, mimo ze specyficzne dla Nowej Zelandii moga miec tez sens dla Australii i Kanady. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZA Re: Jak wyemigrowac do Nowej Zelandii? IP: 209.187.201.* 04.10.01, 03:21 Dziekuje bardzo za praktyczne i wyczerpujace informacje. Mam jeszcze jednak kolejne pytania. Czy obywatel NZ ma prawo wjazdu bez wizy do USA lub Australii? Jakie sa szanse szukania pracy w NZ dla informatyka poprzez Internet - mysle o odpowiadaniu na oferty pracy. Na jakich specjalistow IT jest zapotrzebowanie w NZ? Ja jestem programista aplikacyjnym a moje glowne kwalifikacje to Java, Websphere, VisualAge, Cobol, C++ i UDB i PL/SQL. Jak oceniasz moje szanse na znalezienie tam pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Jak wyemigrowac do Nowej Zelandii? IP: *.ak.nz.asiaonline.net 05.10.01, 03:53 Odpowiem teraz na pare pytan, dluzszy list o tym co mi sie w NZ podoba co nie przygotuje niebawem. - Obywatel NZ moze swobodnie podrózowac do Australii i podejmowac tam prace. Moze tez tam mieszkac ile chce, nie ma jednak prawa do australijskich zasilków. Zdaje sie ze zostalo ono odebrane na zyczenie nowozelandzkiej pani Premier, bo robila sie niejasna atmosfera w temacie Polinezyjczyków, którzy latwy dostep do obywatelstwa NZ wykorzystywali aby siedziec w Australii na zasilku dla bezrobotnych. - Na nowozelandzkim paszporcie mozna wjechac bez wizy do USA. Pracowac oczywiscie nie mozna. - Co do lagodniejszych przepisów imigracyjnych to trudno mi sie wypowiadac, bo nie znam obecnych australijskich. W kazdym razie myslalem, ze dla osoby w odpowiednim wieku i z dobrym wyksztalceniem wyjazd z Polski do Australii jest troszke latwiejszy niz do NZ. Ambasada Australii jest w Warszawie, rynek Australijski jest wiekszy wiec i o prace latwiej. Okazuje sie jednak, ze sa jakies klopoty z iloscia punktów. Zdaje sie, ze w Australii szybciej maleja punkty za wiek. W NZ powyzej chyba 34 lat tez spadaja dosc szybko, ale mozna dostac punkty za staz pracy, które troszke lagodza spadek. Inna sprawa to wspomniane progi. W NZ sa ostatnio bardzo nisko poniewaz wielu wyksztalconych Nowozelandczyków wyjezdzalo ostatnio do Australii, USA i Wielkiej Brytanii. Na ich miejsce wchodzili imigranci i bilans wychodzil na zero badz lekki plus. Teraz moze sie to troche zmienic. Jesli sytuacja w USA i Europie sie pogorszy wielu pewnie zacznie wracac co z pewnoscia skonczy sie podwyzszeniem progów dla imigrantów. Inny powód dzieki któremu NZ jest postrzegana jako "tylne drzwi" do Australii to troche lagodniejsze nastawienie do uchodzców oraz specjalne kwoty imigracyjne dla Wyspiarzy Pacyfiku. Glównie mieszkanców Samoa i Tonga. Plus wszyscy mieszkancy Wysp Cooka oraz Niue maja prawo do nowozelandzkich paszportów. - W temacie dodatkowych punktów za przywiezione pieniadze to przy obecnych progach mozna sie bez nich obejsc. Co prawda w formularzu jest pytanie o zródlo utrzymania i dobrze jest sie wykazac srodkami na start, ale gdy stara sie o rezydencje pracujac juz w NZ odpowiedz na to pytanie jest oczywista. Owszem, trzeba miec jakies fundusze na poczatek, ale punktowane setki tysiecy dolarów to przesada. - Rynek pracy dla programistów. Tutaj w ciagu ostatnich dwóch lat pewnie sporo sie zmienilo. "Dot-comy" maja klopoty na calym Swiecie, koniunktura sie pogarsza, ale w NZ nadal sa braki kadr i spokojnie cos powinienes znalezc. Nie licz jednak na duzy wybór, bo kraj jest maly. Szczególnie znajomosc Cobol-a moze byc przydatna, bo nie jest to umiejetnosc czesto spotykana. Java, C++, PL/SQL oraz pare lat doswiadczenia tez wygladaja niezle. Mi wystarczyla dobra znajomosc Delphi i kilka lat doswiadczenia w bazach danych. Najczesciej tez jest tak, ze dominuje "ulanskie" podejscie do programowania - - ludzie sa analitykami, projektantami i programistami w jednym, bez scislego podzialu obowiazków. Firmy tu sa po prostu niewielkie. Jesli jednak jak juz wspomnialem w USA zdarzy sie znowu cos co przebywajacych tam Nowozelandczyków porzadnie wystraszy to mozna spodziewac sie fali powrotów ludzi ze sporymi umiejetnosciami i praktyka. Co do szukania pracy przez Internet, to w zasadzie mozna zrobic tylko jedno - przeslac swoje CV do posredników, powiadomic ich o dacie przyjazdu i wstepnie poumawiac sie na rozmowy kwalifikacyjne. Najpierw rozmowa u posrednika, potem z potencjalnymi pracodawcami. Zdalnie nic konkretnego sie nie zalatwi. Odpowiedzi na odnalezione w Internecie oferty pracy tez ida do posredników. Po przybyciu koniecznie trzeba tez przegladac ogloszenia w prasie. Ja swoja obecna prace mam z ogloszenia w "Heraldzie" przez malutkiego posrednika (Reed Recruitment, adres: 100 ANZAC Avenue, Auckland). Nie wiem czy ciagle sa pod tym adresem, wtedy nie mieli nawet strony WWW, ale jesli jeszcze istnieja polecam - bardzo pomocni i z "indywidualnym" podejsciem do klienta. - Poziom zycia. To wszystko zalezy. Jak ktos jest w Warszawie na stanowisku kierowniczym, czy tez jest np administratorem sieci w duzym banku to po przyjeździe do NZ raczej mu się pogorszy. Mi, skromnemu programiście z Wrocławia raczej się polepszyło. W stosunku do zarobków: ceny wynajmu domu podobne, żywność nieco tańsza, sprzęt AGD, komputery, video itp jakieś 2 razy tańsze. Prąd i gaz tańszy, telefon znacznie tańszy, Internet prawie za darmo (i dialup łączy zawsze za pierwszym razem). Paliwo znacznie tańsze. Za to płaci się za każdą wizytę u lekarza oraz słono za studia. Generalnie zmiany na lepsze, ale niewielkie. Nie o materialny poziom życia jednak głównie chodzi. Tu jest czyściej, bezpieczniej, tempo życia jakby wolniejsze, urzędnicy są mili, lekarzom płaci się oficjalnie i klient płaci to wymaga, w kiblach w mieście nie śmierdzi, klimat jest lepszy - itd itp. Temat na następny post. Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fly Re: Jak wyemigrowac do Nowej Zelandii? IP: *.dublin.indigo.ie 05.10.01, 12:29 A jak sprawa robactwa? Pajaki lub inne nieprzyjemne rzeczy? Jakos nikt o tym nie mowi... a dla niektorych to moze byc bariera. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Jak wyemigrowac do Nowej Zelandii? IP: *.dialup.xtra.co.nz 06.10.01, 13:41 Owady i robale w Nowej Zelandii. Coz - spory temat, ale krotko mozna go podsumowac - nie jest zle. Zima w tym kraju jest troszke za zimna aby zaleglo sie cos wrednego tropikalnego, poza tym odpowiednie sluzby ciagle pilnuja aby nic nie zostalo zawleczone. Z roznymi efektami - aby miec 100% pewnosci Nowa Zelandia musialaby nic nie importowac. Poza tym nic tu nie jest jadowite z wyjatkiem bedacego pod ochrona pajaka katipo, ktorego na prawde trudno spotkac (podobnie jak zmije zygzakowata w Polsce). Przejde jednak do konkretow (dotycza okolic Auckland): - Milym zaskoczeniem jest bardzo mala ilosc much. Praktycznie sa niezauwazalne. - Latem sa komary, ale znacznie mniej niz np we Wroclawiu. Nie da sie jednak ukryc, ze troche tna i sa o tyle wredne, ze sa mniejsze i ich nie slychac. Choc z drugiej strony jest to zaleta, bo nie ma tego ciuchutkiego bzzzzzz w nocy, ktore nie daje spac. Mozna jednak spokojnie spac przy otwartym oknie i jak komus dwa uklucia robia roznice to moze wlaczyc do kontaktu odstraszacz. - W ciagu prawie 2 lat pobytu widzialem jedego karalucha. Nie ma watpliwosci jednak ze sa miejsca gdzie wystepuja czesciej, a do tego osiagaja imponujace rozmiary. - Pajaki - prawie tak samo jak w Polsce. - Mrowki - jedyne owady, ktore byly w stanie obnizyc moj dobrostan tutaj. W poprzednim mieszkaniu mialem prawdziwa inwazje. Malutkie, czerwone, nie gryza ale wlaza wszedzie. Trzeba wszystko szczelnie zamykac lub chowac do lodowki i nie zostawiac nieumytych garow. W nowym miejscu z mrowkami nie ma zadnego problemu. W Polsce tez kiedys mialem inwazje mrowek, ale nie byly az tak namolne. - Cykady. Robia latem spory halas, ale milkna po zmroku. - Z bardziej egzotycznych, acz niegroznych mozna spotkac: modliszke - lubie im sie przygladac, patyczaki - mielismy kiedys jednego przez 2 dni w lazience. Fajnie lazi po suficie. Wety - wystepuja tylko w NZ. Cos w rodzaju przerosnietego konika polnego bez skrzydel, ale z kolcami na wielkich nogach. Osiagaja do 10 cm dlugosci i wygladaja tak ochydnie za az sa piekne. Jak dotychczas widzialem jedna, ale nie mam nic preciwko spotkaniu jeszcze kilku. Tyle w temacie owadow w NZ. Doprawdy nie jest to sprawa, ktora moglaby zachecic badz zniechecic do migracji do tego kraju. Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fly Re: Jak wyemigrowac do Nowej Zelandii? IP: *.dublin.indigo.ie 08.10.01, 14:25 Dzieki Piotrze, o taka odpowiedz wlasnie mi chodzilo. Powiedz mi jeszcze czy podobnie jest w Australii czy lepiej czy gorzej? (oczywiscie pod wzgledem tych robaczkow Pozdrowka, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Jak wyemigrowac do Nowej Zelandii? IP: *.ak.nz.asiaonline.net 09.10.01, 05:55 O to trzeba by było zapytać się Australijczyków. Z tego co mi wiadomo w Australii żyją mocno jadowite pająki, ale nie mam pojęcia jak przykre są na codzień. Poza tym Australia jest ogromna i różnice klimatyczne są spore. Daleko na południu jest podobnie jak w NZ, na północy za to jest tropikalnie. Tak więc pewnie sporo zależy od regionu. Australijczycy jakoś jednak żyją, chwalą sobie kraj, więc pewnie nie jest źle. Zastanawiające jest jednak, że ogromna większość mieszka na obrzeżach. Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZENEK BRAK SWINSTW W NZ ALE UWAGA NA AUSTRALIE IP: *.sanjose-01-02rs16rt.ca.dial-access.att.net 09.10.01, 06:47 Australia jest pelna robactwa jak Afryka. Ale mozna sie przezwyczjic z tym zyc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZENEK UWAGA MOZESZ SIE PRZELICZYC IP: *.sanjose-01-02rs16rt.ca.dial-access.att.net 09.10.01, 06:44 Mam paszport NZ, mieszkalem w Australia a na koniec jestem w USA. Jesli myslisz o zarobieniu czegos, wybierz USA bedziesz mial z czym wrocic do Polski. Do dupy jest wszedzie. NZ daleko od cywilizacji i szybko ci sie znudzi. Cztery ulice i busz. To samo z Australia, wieksze miasta i szybsze zycie. Latem czyli w Boze Narodzenie goraco jak na patelni, ogolna nuda.Bediesz sie ganial ze zmijami i pajakami ktorych nie brakuje wszedzie. Na plaaze mozesz chodzic tylko przez 3 miesiace samochodem 2-3 godziny dojazd. W NZ jest blizej na plaze ale wszedzie woda zimna jak w Baltyku w Lutym. 24 godziny lotu dobije cie, jeszcze w sytuacji obecnego terroru na swiecie. Jesli szukasz przygod polecam wyjazd ja tez wyjechalem i nie zaluje, zjechalem juz caly swiat. To jest fajne, ale jesli chodzi o $$$ to tylko USA. Duzo szybciej kupisz wszytko: nowy samochod, elektronike ale moze nie dom (zalezy od miasta) wszystko 2-4 razy taniej niz w NZ i Australi relatywnie do zarobkow. No ale ostro do pracy. Ale nigdzie juz nic za darmo nie daja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: UWAGA MOZESZ SIE PRZELICZYC IP: *.ak.nz.asiaonline.net 11.10.01, 06:30 Cóż - jeśli ktoś się chce szybko dorobić i wrócić to w Nowej Zelandii tego nie zrobi. Jeśli jednak chodzi o zostanie na stałe i spokojne życie we w miarę porządnym kraju to Nową Zelandię polecam. To że atmosfera tu jest prowincjonalna i nawet w Auckland wali wiochą z każdego prawie kąta ma swoje wielkie zalety. Jest spokojnie. Wiele osób twierdzi, że nudno, ale patrząc co się teraz dzieje na Świecie to wolę raczej niedomiar wrażeń niż ich nadmiar. Co do temperatury wody w oceanie to bez przesady. Od początku listopada do końca marca można wchodzić do wody bez obawy o szok termiczny. Albo ja mam jakąś inną skalę (w Polsce nie było dla mnie za zimno na kąpanie się na Mazurach pod koniec września). W każdym razie mając do wyboru za gorąco i trochę za zimno wybrałbym to drugie. To jeden z powodów dla którego wolę NZ od Australii. Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZENEK Re: UWAGA MOZESZ SIE PRZELICZYC- DODATEK IP: *.sanjose-01-02rs16rt.ca.dial-access.att.net 12.10.01, 06:54 Oczywiscie jak kazde miejsce ma swoje wady i zalety. Jesli chodzi natomiast o bezpieczenstwo tzw. crime w Auckland jest porownywalny z tym w USA. Bylem zaskoczony niedawno czytajac raport ONZ w jednej z Bytyjskich gazet ze jesli chodzi o crime. I tak Australia jest przodownikiem i mimo powszechnej opini o amerykaniskiej kryminalistyce, to wlasnie Australia jest na przodzie sztafety. Jesli chodzi o porownania czterech angielskojezycznych krajow najbezpieczniejszym krajem jest Kanada a nie NZ. W skali porownan (srednia przestepczosc wszystkie rodzaje crime) najbardziej "niebezpieczne" miasto Kanady czyli Vancouver, BC ma polowe mniej przestepstw niz "najbezpieczniejsze" miasto w Australii czyli Melbourne, Vic. Toronto w Kanadzie jest 8 razy bezpieczniejsze niz Brisbane, Australia i dwa razy bezpieczniejsze niz Auckland, NZ. Pozorne bezpieczenstwo postrzegane nie jest poparte nawet statystykami ktore rowniez moga byc mylace jako ze najbezpieczniej jest tam gdzie nie ma "krajmu" czyli nigdzie. Poczucie miedzynarodowego bezpieczenstwa w NZ jest nawet bardziej mylace niz tego wewnetrznego a to z uwagi na brak armi zdolnej do odparcia przeciwnika jak rowniez brak sojusznikow do pomocy (rzad i izaolacjaonizm). Jeden zrzut spadochronowy armi chinskiej 500 zolnierzy jest w stanie przejac kontrole nad krajem. W razie koniecznosci raczej proponuje wyspy NZ jak Cook czy Nuie (wspamialy w smaku miod maja, inne przczoly inne kwiaty). Oczywiscie z zimna woda przesadzilem (troszke)jesli mowimy o polnocnej wyspie ale 100% prawda na poludniowej. Dla wzystkich potencjalnych kandydatow do NZ zamieszkalych w Polsce mam jeszce raz porade, NZ jest bardzo przyjemnam krajem do rzycia, ale dobrze jest troche $$$ ze soba pzrywiesc nawet 10-20 tys USD, moze w niesamowity sposob ulatwic start tam i naprawde kozystac z piekna tego kraju. Jezeli wyladujesz ze 100 NZD w kieszeni i jestes na dodatek kawalerem, zapewniam cie ze pobyt twoj ograniczy sie do gora 5 lat. Po czym znajdziesz sie w Australi (latwiej sie dorobic) ale rowniez mozesz byc niezadowolony. Okolo polowa polakow opuscila NZ na dobre i wiekszosc do Australi, spora czesc opuscila tez Australia. Rodziny z dziesmi raczej maja tendencje to pozostawania dluzej i w jednym i w drugim kraju z roznych przyczyn. A generalna zasada jest taka ze spoleczenstwa w USA, CANADY, NZ i Australii sa bardzo "ruchome", ludzie sie ciagle przemieszczaja szukajac tam czegos nowego raczej niz lepszego. Jest to proces zupelnie normalny tutaj, choc z perpektywy Europy a w szczegolnosci Polski moze wydawac sie zupelnie nie normalny. Zycze pzryjemnego pobytu w NZ Zenek, USA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gombek Re: Jak wyemigrowac do Nowej Zelandii? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.01, 23:08 napisz prosze koniecznie ten oddzielny list dlaczego warto byc w nz? my sie bardzo wahamy, jedziemy w grudniu na rekonesans do australii. co cie w nz urzeklo, co jest fajne a co wrecz przeciwnie, co cie irytuje, jak sie maja tamtejsi ludzie do polskiego piekielka, i jakiego rodzaju piekielko jest tam, bo chyba zawsze i wszedzie jest jakies piekielko. a moze dramatyzuje? jak ci sie nie chce pisac za duzo na forum (chociaz pewnie taki temat wiele osob interesuje, podaje mail: gombek@yahoo.com czekam niecierpliwie, pozdro. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Jak wyemigrowac do Nowej Zelandii? IP: *.ak.nz.asiaonline.net 05.10.01, 07:16 Właśnie znalazłem treść jeszcze jednego postu, który kiedyś wysłałem na to forum. Jest to porównanie Australii i Nowej Zelandii z mojego punktu widzenia zainspirowane tym, że ktoś napisał że w NZ jest bieda. Pisane przed 11 września oraz przed sprawą "Tampy", ale wciąż dość aktualne: ---------------------------------------------------------------------- Witam polskich Aussie Czy Nowa Zelandia jest biedna... Cóz - z pewnoscia jest biedniejsza od Australii i akurat w moim zawodzie zarabia sie tutaj okolo 20% mniej w przeliczeniu na inne waluty. Nie zgadzam sie jednak z sugestia z poprzedniego postu, ze bieda tutaj okropna. Uprzedzenia i stereotypy sa jednak silne na calym Swiecie. W Australii na przyklad pokutuje stereotyp Nowozelandczyka, najczesciej Maorysa albo Polinezyjczyka, przyjezdzajacego do OZ i naciagajacego tamtejsze panstwo na zasilek dla bezrobotnych. Jaki jest stereotyp Polaka w Niemczech czy w Stanach wiedza chyba wszyscy. Wszyscy wiedza tez ile to ma wspólnego z rzeczywistoscia. Fakty natomiast sa takie, ze z NZ do OZ wyjezdza czy to sie dorobic czy tez na stale znacznie wiecej osób mlodych i wyksztalconych, chcacych pracowac niz bezrobotnych (zostawia to miejsce dla nas, imigrantów i w sumie bilans wychodzi na zero). Fakty sa tez takie, ze wielu wraca. Nie mialem okazji pobyc dluzej w Australii (od poczatku celowalem w NZ) i informacje mam raczej z rozmów niz bezposrednie, ale zaryzykuje stwierdzenie, ze standard i styl zycia jest w tych krajach bardzo podobny. Stopa bezrobocia i nastawienie pracodawców do imigrantów tez jest podobne (generalnie przyjazne, chociaz Nowozelandczycy maja opinie bardziej ostroznych). Jako ze nie mam za duzo czasu i miejsca postaram sie wypunktowac róznice: - Nowa Zelandia jest bardziej "brytyjska" i konserwatywna, Australia jest bardziej "amerykanska". - Nowa Zelandia jest ostatnio bardziej lewicowa i pakuje (niestety) wielkie pieniadze w opieke spoleczna. Ma tez silna partie zielonych i polityke otwarcie przeciwna energii jadrowej (czym sie bardzo narazila Amerykanom bo nie wpuszcza ich okretów wojennych). - Australia to wiocha i koniec Swiata, Nowa Zelandia to totalne zadupie i calkowity koniec Swiata. Przy w miare sprawnej ekonomii ma to swoje zalety. - Powierzchnia. Australia faktycznie jest ogromna. W NZ nie znajdzie sie raczej niezaludnionej pustyni. Co najwyzej laki, pola, góry dookola zadnych ludzi tylko owce i krowy. (Ale nie spotkanie nikogo jadacego z przeciwka przez godziny w "szczycie urlopowym" na Wyspie Poludniowej to normalka). Gestosc zaludnienia jest tez na tyle mala, ze znalezienie latem plazy gdzie 100 metrów do najblizszego sasiada to tlok nie sprawia trudnosci. - Klimat. Nowa Zelandia jest chlodniejsza i wiecej tu pada. Za to latem jest przyjemnie cieplo, nigdy okropnie upalnie. Na poludniu sa normalne zimy ze sniegiem i mrozem i fajne tereny narciarskie. Na pólnocy zimy sa raczej wilgotne niz zimne. Przez spora ilosc opadów kraj ten raczej nigdy nie bedzie zagrozony brakiem wody pitnej (i na dluzsza mete energii elektrycznej, której wiekszosc pochodzi tu z elektrowni wodnych). - Przyroda. W NZ nie ma zagrozen ze strony tutejszej fauny. Nie wystepuja wogóle weze, jadowity pajak jest jeden, strasznie rzadki i pod ochrona. Nie ma tez oczywiscie krokodyli, a ataki rekinów takze naleza do rzadkosci. W Australii z kolei na pajaki i weze trzeba uwazac (choc z pewnoscia nie dotyczy to miast). Z drugiej strony jednak niewielkie trzesienia ziemi sa w NZ codziennoscia, spore i robiace szkody wystepuja co kilkanascie lat (choc to tez zalezy od regionu). Nie wiadomo tez dokladnie co zamierzaja zrobic aktywne wulkany. Jesli chodzi o piekno przyrody to obydwa kraje sa porównywalne. Niesamowicie piekne. - Bezpieczenstwo. Podstawa polityki obronnej NZ jest byc daleko i wygladac niegroznie i nieistotnie. Jak na razie sie sprawdza. Australia stawia na scisla wspólprace z USA. Jesli chodzi o bezpieczenstwo na codzien to w duzych miastach jest podobnie - znacznie bezpieczniej niz w Polsce, ale w pewne okolice lepiej w nocy nie chodzic. NZ ma opinie kraju o mniejszej przestepczosci niz Australia, ale pewien nie jestem - trzeba by przestudiowac statystyki. Czescia bezpieczenstwa sa tez problemy rasowe. To jak biali Australijczycy traktuja Aborygenów moze kiedys sie zemscic. Maorysi w NZ maja sie znacznie lepiej. Codziennosc nie dogania oczywiscie oficjalnej politycznie poprawnej propagandy, sa uprzedzenia, ale generalnie "maoryskosc" stala sie tu prawie czescia tozsamosci narodowej i wszyscy to akceptuja. Trick ten sprawia, ze sami Maorysi traktuja panstwo nowozelandzkie jako swoje, chociaz mogliby miec powody aby uwazac je za okupanta. Polinezyjczycy, mimo ze odpowiedzialni za wiekszosc przestepstw, tez sa uwazani raczej na "naszych", tylko troche biedniejszych. Z innych napiec zauwazam pewna niechec do Azjatów, ale zdaje sie ze Australia ma tez ten problem. Z racji sporej ilosci wody dookola wysp problem nielegalnej imigracji i pracy na czarno jest niewielki. - Na koncu to co zdecydowalo u mnie o wyborze kraju. Polacy, a raczej ich brak. Polonia w NZ jest nieliczna i w zwiazku z tym Nowozelandczycy nie maja o Polakach zadnej wyrobionej opinii ani uprzedzen. Czysta, niespaprana przez "kochanych rodaków" karta. O sile uprzedzen i o roli tych nielicznych, którzy psuja opinie innych pisalem powyzej. Sprawdzilo sie. Nawet bylem nieco zaskoczony zyczliwoscia i bardzo pozytywnym nastawieniem do imigrantów. Na prawde milo poczuc sie potrzebnym i pozadanym przybyszem. Druga sprawa to "polskie piekielko" za granica. Mala ilosc Polaków w tym kraju sprawia, ze nie musze sie z rodakami spotykac gdy nie chce. Nawet w kosciele. Kumpli dobieram jak chce, od oficjalnych organizacji polonijnych trzymam sie z daleka i tyle. Zadnego podkladania swini, ciemnych interesów, znajomych znajomego itp. Oczywiscie tu tez nie nalezy generalizowac. Znam tutaj kilka na prawde bardzo fajnych osób z Polski (które tez podchodza do innych Polaków ostroznie), z drugiej strony jednak pierwszy Polak którego tu spotkalem chcial wrobic mnie w jakikes podejrzane interesy. Takze czytajac niektóre naglówki postów w tej grupie utwierdzam sie w slusznosci decyzji o trzymaniu sie z daleka od Polaków za granica. Tyle w skrócie. O róznicach i podobienstwach miedzy NZ a Australia moznaby napisac tomy. Co do biedy to, jak wszedzie, zalezy gdzie sie patrzy i gdzie sie jej szuka. Z klimatyzowanego biura w centrum Auckland jakos tej biedy nie widze. Nie widze jej tez w okolicy gdzie mieszkam. Wiem, ze musialbym wybrac sie na poludnie Auckland, gdzie osiedlaja sie Polinezyjczycy albo do Nortrhland dotknietego strukturalnym bezrobociem. Wberew pozorom biedy raczej nie znajdzie sie na rolniczej wsi. Od kilku lat trwa tu boom mleczarski i farmerzy dorabiaja sie podobno niezlych pieniedzy. W Australii tez pewnie w centrum Sydney czy tez w osiedlach domków na peryferiach zadnej biedy nie widac. Trzeba by wybrac sie na gleboka prowincje. Faktem jest natomiast, ze Nowa Zelandia dysponuje jako kraj mniejszym kapitalem, Nowozelandczycy za granica maja mniej pieniedzy, a ze wielu ma szkockich przodków to dodatkowo sknerza. Nie swiadczy to jednak o biedzie ani o wielkiej róznicy w poziomie zycia gdy sie w tych krajach mieszka. Ceny tu sa nizsze niz w Australii i wychodzi na to samo. Jedno widac nawet po krótkim pobycie. Te dwa kraje, tak rózne a jednoczesnie tak podobne sa na siebie skazane i sa sobie na wzajem potrzebne. Powiazania ekonomiczne natomiast sa tak silne, ze przy dobrym zawodzie ciezko znalezc jakies róznice w poziomie zycia. Podsumowujac - jesli chce sie wyemigr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Ciąg dalszy - ucieło końcówkę IP: *.ak.nz.asiaonline.net 05.10.01, 07:18 Podsumowujac - jesli chce sie wyemigrowac dobrze jest porozgladac sie za odpowiednim krajem. Kanada, Australia, Nowa Zelandia przyjmuja na podobnych zasadach. Nic tylko wybierac. Ja wybralem NZ i na razie (po póltora roku, zobaczymy jak bedzie pózniej) nie zaluje. Wrecz przeciwnie czesciej bylem tym krajem mile zaskoczony niz rozczarowany. Pozdrowienia Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Jak jest w NZ IP: *.dialup.xtra.co.nz 07.10.01, 11:40 Dobra. Postaram sie napisac co mi sie w NZ podoba co sie nie podoba. Moze wyjsc troche chaotyczne i uproszczone. Temat jest wielki, a ja ten kraj strasznie lubie i moge miec spaczona opinie. W wielu miejscach trudo mowic o zaletach czy wadach. Jest po prostu inaczej i czy ktos to lubi czy nie zalezy od nastawienia, wychowania itp. Niektore cechy umieszcze chyba zarowno w zaletach jak i wadach. Co mi sie podoba: ----------------- - Piekno tego kraju. Jest niesamowity obojetnie gdzie sie nie pojedzie. Po szczegoly odsylam do przewodnikow turystycznych. Widzac zdjecia pieknych krajobrazow z NZ mysli sie, ze sa one troche naciagane. Po przyjezdzie okazuje sie, ze tak tu jest na prawde. Nawet Auckland, ktorego zabudowa jest ochydna nadrabia pieknym polozeniem oraz ogromna iloscia parkow i plaz. - Czyste powietrze. Takze w Auckland, ktore teoretycznie przy ogromnej liczbie samochodow powinno byc zadymione. Bliskosc wody z obu stron sprawia jednak, ze wszystko jest od razu wywiewane. Brak dymiacego przemyslu sprawia tez, ze powietrze jest wyraznie bardziej przejrzyste niz w Europie. Powoduje to ciekawy efekt przy zachodzie slonca - nie ciemnieje ono tak szybko tylko wali po oczach z cala sila z niskiego kata. - Klimat. W okolicach Auckland zima temperatura rzadko spada ponizej +10 stopni, latem rzadko przekracza +30 stopni Celsjusza. Klimat ma tez wady, o czym w nastepnym kawalku. - Zycie na mniejszych obrotach. Tutaj chyba nikt sie nie spieszy i wszyscy wydaja sie byc bardziej spokojni i zrelaksowani. Graniczy to czesto z flegmatyzmem. - Generalnie przyjazne nastawienie do innych ludzi, choc prawde mowiac troche powierzchowne. Urzednicy jednak sa mili i sami oferuja pomoc jesli sprawa jest nietypowa. Mili i pomocni sa tez zwykle lekarze, kierowcy komunikacji miejskiej, panie w banku, pracownicy telekomunikacji itp itd. W kazdym razie znacznie wiekszy odsetek niz w Polsce. Zdarzaja sie oczywiscie przykre wyjatki - jak wszedzie. - Bardziej uporzadkowane liczne drobiazgi, ktore na dluzsza mete sa istotne - przy wynajmie domu na przyklad zawsze obowiazuje jednakowa, zaakceptowana przez odpowiednie ministerstwo umowa (z okresami wypowiedzenia rozsadnymi dla obu stron), ewentualne spory rozstrzyga specjalny trybunal, oplaty na prad, gaz, telefon sa przypisane do mnie, nie do mieszkania - wszystko jest proste i jasne przy przeprowadzce. - Bardzo powazne nastawienie do przestrzegania prawa. Lapowka dla kogokolwiek w tym kraju jest nie do pomyslenia. Poslowie, ministrowie, rzad sa pod taka obserwacja prasy, ze nie ma mowy o wykorzystywaniu stanowiska (a gdy sa najmniejsze podejrzenia glowy leca natychmiast). Poza tym zwykli ludzie maja tendencje do sluchania autorytetow. Gdy mowi sie np aby oszczedzac prad ludzie to robia - nie protestuja. Z drugiej strony efekt jest taki, ze ludzie sa tu naiwni i podatni na propagande. - Sytuacja ekonomiczna. Nadwyzka w budzecie, inflacja okolo 3%, bezrobocie ponizej 6%, stopy procentowe okolo 5%. W takich warunkach pozyczka na kupno domu nie rujnuje. Bardzo rozowo jednak nie jest - o tym przy okazji wad. - Niska gestosc zaludnienia. Na powierzchni porownywalnej do Japonii zyje 3.5 mln ludzi. Nie ma tloku na drogach, na plazach, w gorach. Co prawda druga strona medalu jest, ze porzadna praca jest w duzych miastach gdzie tlok juz jest. W Auckland zyje 1/3 ludnosci kraju i bywa ono meczace. - Jedzenie. Mnostwo swiezych, wysmienitych morskich ryb, dobrze gotujace chinskie fast food-y, bezkonkurencyje sushi. Duzo wysokiej jakosci owocow, bardzo dobre wina. W kwestiach kulinarnych jednak jest tez sporo wad. - Duzo wody dookola, mnostwo wysepek i zatoczek. Raj dla zeglarzy. Lodke niestety trzeba miec, wyczarterowac trudno, ale ilosc jachtow w Auckland jest imponujaca. Statystycznie wypada tu jakies 10 osob na jacht zaglowy. Rekord w skali swiatowej, nic dziwnego ze ten kraj zdobyl i obronil ostatnio Puchar Ameryki. Wada sa koszty calej zabawy w zeglowanie. - Bezpieczenstwo. Przestepczosc owszem, istnieje, nawet troszke zorganizowana (zwykle jednak bardzo niezorganizowana), ale w mniejszym natezeniu niz w Europie. Nie jest strasznie ryzykownym spacer noca po centrum albo wieczorem po parku, policja nie nosi przy sobie broni (maja w samochodach) i jakos jest porzadek. Dodatkowo nie ma tutaj kultury gwaltownych protestow, blokad drog itp gdy komus polityka sie nie podoba. Przed 11 wrzesnia nie bylo tez zadnych kontroli na krajowych lotniskach. Wchodzilo sie prawie jak do autobusu, jak ktos chcial mogl wniesc wszystko. Mialem raz okazje leciec tym samym lotem co pani Premier. Tez nikt nic nie sprawdzal. Teraz oczywiscie to zaufanie do spoleczenstwa gwaltownie zmalalo. Pewna ospalosc policji robi sie tez wada. Poza tym polozenie "na koncu Swiata" sprawia, ze w razie wiekszego konfliktu NZ prawdopodobnie oberwie jako ostatnia. Co mi sie nie podoba lub mnie niepokoi: --------------------------------------- - Sytuacja ekonomiczna. Tu nie ma samych zalet. Dobrobyt tego kraju zalezy glownie od rolnictwa, ktore jest bardzo czule na zawleczenie jakiejs zarazy (gdyby trafila tu przyszczyca byloby przesrane). W duzej mierze zalezy tez od turystyki, ktora sie oplaca tylko gdy na Swiecie jest spokojnie. Wszystko to jest bardzo czule na zmiany koniunktury. Poza tym kraj ma spore zadluzenie za granica, a Nowozelandczycy od kilku lat zyja ponad stan. Statystycznie wydajac wiecej niz zarabiaja. Moga nadejsc czasy zaciskania pasa. Z uwagi na silne rolnictwo nikt tu chyba jednak z glodu umieral nie bedzie. Poza tym kraj ten rozwijal sie ostatnio wolniej niz reszta OCED i ludzie odczuwaja to jako cofanie i obnizke poziomu zycia. Owszem, zarobki nie sa rewelacyjne, ale przyzwoite. Wspomniana pozyczka na dom nie rujnuje, ale trzeba sie liczyc z 20 latami splacania (przy zwariowanych cenach domow w Auckland). Generalnie, wyglada lepiej niz w Polsce, ale tez dosc nieciekawie. - Lewicowosc - w rzadzie, w gazetach, kosciele - wszedzie. Co ciekawe z drugiej strony gospodarka tego kraju nalezy do najbardziej liberalnych na Swiecie. Coz - po sprywatyzowaniu wszystkiego co sie dalo wahadlo chyba idzie teraz w druga strone. Owszem - jestem za ochrona slabszych, polityczna poprawnoscia, sprawiedliwoscia spoleczna itp., ale niektore wypowiedzi tutejszej prasy czy rzadu tchna duchem uniwesytetu Marksizmu-Leninizmu w Moskwie. - Strasznie duze nagromadzenie zielonych, wegetarian, obroncow praw zwierzat, antyglobalistow, artystow i innych takich palacych trawke naiwnych typow. Owszem - tez potrzebni, aby zwracac uwage na sprawy, ktore inni moga przeoczyc. Nieciekawie bedzie jednak gdy ich poglady zaczna stanowic glowny nurt. - Geologia. Perspektywa wybuchu wulkanu w centrum Auckland lub 8-stopniowego trzesienia ziemi w Wellington nie jest zachecajaca. Jakkolwiek oba te zdarzenia sa malo prawdopodobne to jednak sa mozliwe. - Klimat. Tu tez sa wady. W Auckland zawsze jest spora wilgotnosc powietrza i jak sie wynajmuje dom trzeba uwazac na wilgoc. Nie jest to tez miejsce dobre dla ludzi o sklonnosciach do astmy. Zima co rano miasto przykrywa malownicza mgla - na szczescie szybko znika. W NZ sporo pada (ale slonecznych dni jest wiecej niz deszczowych). Lunac moze prawie zawsze i niespodziewanie. Kraj ten uzaleanil sie od deszczu. Gdy nadchodzi susza problemy ma rolnictwo i energetyka (elektrownie wodne) - tej zimy z powodu suszy trzeba bylo oszczedzac prad. Inna niedogodnoscia pogodowa jest slonce. Bardzo tutaj mocne. Przejrzyste powietrze plus dziura ozonowa sprawiaja, ze latem krem z filtrem i kapelusz sa niezbedne. Poparzenie mozna zalapac w kilkanascie minut. - Oszczednosci w dziwnych miejscach. Drobiazgi, ale wkurzajace. Z powodu oszczednosci materialow domy sa lekkie i slabo izolowane. W Auckland to ujdzie, ale bardziej na poludnie ludzie albo marzna albo z kolei marnuja prad na ogrzewanie. W ramach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Jak jest w NZ - ciag dalszy IP: *.dialup.xtra.co.nz 07.10.01, 11:41 - Oszczednosci w dziwnych miejscach. Drobiazgi, ale wkurzajace. Z powodu oszczednosci materialow domy sa lekkie i slabo izolowane. W Auckland to ujdzie, ale bardziej na poludnie ludzie albo marzna albo z kolei marnuja prad na ogrzewanie. W ramach oszczednosci pradu tutejsze pralki nie maja grzalki i moga prac w zimniej wodzie. Ciepla trzeba im podlaczyc. Sporo ludzi pierze tylko w zimnej wodzie i nie narzeka - sa dostepne pralki "europejskie", ale drogie. W ramach oszczednosci nie wiem czego bardzo czesto w mieszkaniach spotyka sie tez dwa osobne male krany - do cieplej i zimniej wody. Przy wannie mozna to przezyc, w kuchni wkurza - albo leci lodowata albo goraca. - Beznadziejna komunikacja miejska i nie tylko. Bez wlasnego samochodu nie ma zycia. W Auckland autobusem miejskim mozna w miare sprawnie poruszac sie tylko w centrum lub w poblizu. Peryferia to katorga. Autobusy co godzine, spozniaja sie albo wylatuja z kursu. Cos co, sie nazywa metro jezdzi po powierzchni, jest spalinowe, ma 4 linie i kursuje w szczycie co pol godziny. Kolej praktycznie nie istnieje (w calym kraju kursuje dziennie 8 pociagow, o znaczeniu raczej turystycznym i widokowym). Autobusem mozna dotrzec prawie wszedzie, ale zwykle jest jedno polaczenie na dobe. Tylko krajowe linie lotnicze sa dosc sprawne. Loty prawie do kazdej pipidowki, bardzo czeste, lata mnostwo ludzi, ale coz - troszke to kosztuje. Na szczescie drogi sa w miare dobrej jakosci, tloku nie ma a benzyna jest tania. Duzo mozna by jeszcze dodac, nie wiem nawet do ktorej kategorii. Na przyklad rodowici Nowozelandczycy sa mili, przyjazni, grzeczni, ale tylko powierzchownie. Tak na prawde sa dosyc chlodni i jak ktos nie sie za bardzo wychyla "morduja w bialych rekawiczkach". Oczywiscie sa wyjatki i mozna spotkac wiele osob chcacych bezinteresownie pomoc. Problem jest w pewnym zamknieciu w sobie. Problemem jest tez raczej lenistwo niz niechec do obcych. Warto za to trzymac ze swiezymi imigrantami. Typowego Nowozelandczyka nie obchodzi wiele poza jego domkiem, kotem, rodzina, trawnikiem, meczem rugby, barbecue i piwem. Sprawiaja wrazenie naiwnych i nie wiedzacych co sie dzieje na Swiecie. Albo niewiele ich to obchodzi. Coz - ten kraj z dwoch ostatnich wojen widzial jeden japonski samolot i kilkust jencow. Owszem bardzo wielu mezczyzn wyjechalo i nie wrocilo, ale "w domu" zawsze bylo spokojnie - trudno wiec wymagac jakiejs specjalnej znajomosci najnowszej historii, geografii czy problemow Swiata. Trudno tu mowic o wadzie czy zalecie - tacy po prostu sa. Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
dreptak2k Re: Jak wyemigrowac do Nowej Zelandii? 04.10.01, 07:01 Jest jeszcze jedna, wazna informacja nie wspomniana przez Piotra (pewnie dlatego, ze nie calkiem na temat, ale sie przyda). Przepisy emigracyjne NZ sa znacznie lagodniejsze od australijskich. Poniewaz nie ma zadnych ograniczen w ruchu ludzi pomiedzy NZ i A, jest to tez boczna droga na emigracje tutaj. Kazdy obywatel NZ (a moze juz rezydent?) ma prawo mieszkania i pracy w Australii i vice versa. Rzad australijski awanturuje sie o to troche i probuje naciskac na "friendly government across Tasman". Prawdopodobnie w koncu nacisna ich na tyle, ze przepisy emigracyjne zrownaja sie. Radze sie troche pospieszyc - w Australii zblizaja sie wybory federalne i polityka emigracyjna bedzie prawdopodobnie dosyc waznym punktem programu. Nie sadze, zeby sie mialo cos zmienic przed wyborami - nie ma na to czasu (prawdopodobnie odbeda sie 10 listopada, jeszcze nie ogloszone) ale nowy rzad (tzn stary, odnowiony) zajmie sie tym wczesniej czy pozniej. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZA Re: Jak wyemigrowac do Nowej Zelandii? IP: 209.187.202.* 04.10.01, 18:00 Juz sie ubiegalem o wize australijska i mialem wystarczajaca ilosc punktow ale tak podniesli prog, ze bez rodziny w Australii w katogorii niezaleznej sie nie dalo. Co do Nowej Zelandii to kiedy mialem mniej niz 30 lat to nie mialem pieniedzy, aby dostac dodatkowe punkty a kiedy juz uzbieralem pieniadze to odjeli mi punkty za wiek - im jestes starszy tym mniej punktow dostajesz. Czy poziom zycia (relacja ceny-place) jest na tyle wyzszy w Nowej Zelandii, ze sie tam oplaca dzis emigrowac z Warszawy?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kliken Re: Jak wyemigrowac do Nowej Zelandii? IP: *.ym1.on.wave.home.com 05.10.01, 17:42 Ja mysle ze porownywanie cen czy zarobkow mija sie z celem.Wszedzie dobrze tym co maja rozum i wyksztalcenie.Idioci beda narzekac bez wzgledu na kraj zamieszkania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jurek jazda IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 06.10.01, 19:22 A jak jest z jezdzeniem "w pijanym kierunku" ?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lorelei no wlasnie jak wyemigrowac? IP: *.server.ntl.com 06.10.01, 19:35 W zasadzie chetnie uslyszalabym odpowiedz Piotra czy wie cos na temat mozliwosci dla socjologow/doradcow personalnych. Oczywiscie angielski spox - mieszkam zagranica tak czy owak. Z gory dziekuje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Moni Re: no wlasnie jak wyemigrowac?do Lorelei IP: *.210.219.71.Dial1.NewYork1.Level3.net 11.10.01, 03:51 Lorelei, Poniewaz tak jak Ty jestem po socjologii, mam pytanie o mozliwosci w naszym zawodzie zarowno w Polsce jak i poza(moze masz lepsza orientacje niz ja). Ja po skonczeniu studiow wyjechalam do USA i praktycznie w swoim zawodzie pracowalam zaledwie 5 msc. Aktualnie siedze w domu z wlasnymi maluchami. Niemniej jednak za jakies 2 lata chcialabym wrocic do pracy stad moje powyzsze pytanie. Moj E-mail monikapk.poczta.gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lorelei Re: no wlasnie jak wyemigrowac?do Lorelei IP: *.server.ntl.com 11.10.01, 14:10 Moj email Moni:jowita_nielsen@hotmail.com Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: jazda IP: *.ak.nz.asiaonline.net 09.10.01, 06:09 > A jak jest z jezdzeniem "w pijanym kierunku" ?? Do jazdy po lewej stronie (i zmieniania biegów lewą ręką) szybko można się przyzwyczaić. Zabawne za to są tutejsze reguły pierwszeństwa przejazdu. Jak wiele rzeczy w tym kraju unikalne w skali światowej: Jeżdżąc po lewej stronie ustępuje się pierwszeństwa z prawej, dodatkowo nadrzędną do tego regułą jest, że kto skręca ustępuje temu kto jedzie prosto. Powoduje to ciekawą sytuację na skrzyżowaniu przy skręcie w lewo (czyli po krótszym łuku) - trzeba ustąpić temu co skręca w tą samą drogę z przeciwka. Nie zawsze jednak - jeśli po sąsiednim pasie ktoś jedzie prosto można jechać - gość który skręca w prawo musi mu ustąpić. Opis brzmi skomplikowanie - w rzeczywistości skomplikowanie nie jest (trzeba by to narysować). W każdym razie wielu przyjezdnych, nawet z krajów lewostronnych się na to nabiera. Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fly Re: jazda IP: *.dublin.indigo.ie 09.10.01, 12:38 Piotr, ostatnie pytanie: czy jesli mialbys mozliwosc przeniesienia sie do Australii, z calym statusem materialnym jaki masz teraz, skorzystalbys z tego? Chodzi mi czy w NZ jest cos co przemawia na jej korzysc w porownaniu z Australia, czy jest to tylko mniejsza, biedniejsza i nudniejsza bratanica tego kraju... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Kolejne porownania IP: *.dialup.xtra.co.nz 11.10.01, 12:36 Dlaczego akurat Nowa Zelandia a nie Australia? Coz - trudne pytanie i sam mialem dylemat. Dlugo mozna rozwazac wszelkie za i przeciw obydwu krajow i trudno o jednoznaczne, obiektywne wskazanie gdzie jest lepiej. Wszystko zalezy od upodoban. U mnie na rzecz Nowej Zelandii przewazyl klimat (lubie cieplo, ale nie lubie gdy jest za goraco), mozliwosc pojezdzenia na nartach (chociaz w sumie wyskoczyc na narty z Australii do NZ to nie jest wielki problem a i koszta sa podobne), nieliczna polonia i w zwiazku z tym brak "polskiego piekielka". Wspomniany w innych wypowiedziach brak wrednych robali tez sie troche do decyzji przyczynil. Swoje zrobila tez opinia kraju czystego i spokojnego (chociaz to akurat zalezy od okolicy - sporo w tej opinii turystecznego marketingu, ale generalnie jest czysciej i spokojniej niz w Europie). Na korzysc Australii przemawiaja glownie lepsze zarobki, mocniejsza gospodarka, troche szybsze tempo zycia, cieplejszy i bardziej suchy klimat. Jest tez Australia mniej niz Nowa Zelandia konserwatywna. Z minusow i czychajacych niebezpieczenstw kazdy kraj ma chyba po rowno - w Nowej Zalandii sa trzesienia ziemi i wulkany (nie doswiadczylem - w Auckland nie trzesie, wulkany wybuchaja bardzo rzadko), w Australii sa pozary buszu, weze, pajaki, krokodyle (tego tez nie doswiadcza sie na codzien). W kazdym razie, mimo tego, ze czasami sie zastanawiam czy na pewno dobrze wybralem kraj do Australii bym sie stad nie przeprowadzil. Po prostu w NZ mi sie podoba i tyle. Jesli chodzi o porownywanie tych krajow, to nie da sie powiedziec, ze NZ to biedniejsza siostra Australii. To dwa bardzo rozne kraje o wspolnej historii, ktore laczy ze soba dziwna mieszanka milosci i nienawisci, zazdrosci i manii wyzszosci. Jak to w rodzinie. Owszem, styl zycia i obyczaje sa podobne, gospodarki faluja w podobnym rytmie, waluty zachowuja sie jak polaczone krotka gumka, dzialaja te same firmy, mozna jezdzic bez ograniczen, ale... Ale krotko strescic jakie sa roznice - generalnie w Australii wiecej jest Ameryki, Nowa Zelandia z kolei to taka mieszanka Europy i wysp Pacyfiku. W kazdym razie te kraje sa i tak na siebie skazane - - bedac dla siebie na wzajem najblizszymi krajami w okolicy gdzie ludzie mysla podobnie. Mimo, ze ich mieszkancy przy kazdej okazji niemilosiernie nabijaja sie z siebie na wzajem a na polu sportowym lubia sie jak w Polsce nie przymierzajac Kielce i Radom (ale cywilizowanie, bez bijatyk). Koncze juz te porownania bo zaczynam sie powtarzac Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: amg Re: jazda IP: 210.55.208.* 11.10.01, 00:40 Ale ty masz gadane, Piotr! Pozdrowienia z Christchurch - ja reprezentuje Wroclaw na Poludniowej Wyspie. Tu jest dopiero pieknie. Byliscie juz? (Nie mialam czasu szczegolowo przeczytac wszystkich Twoich wiadomosci, wiec przepraszam, jezeli odpowiedz jest w nich zawarta) Pozdrawiam Anka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr W końcu ktoś z NZ IP: *.ak.nz.asiaonline.net 11.10.01, 04:39 Jak miło w końcu zobaczyć kogoś z NZ na tej grupie! I to do tego krajanka z Wrocławia. Nie czytam tej grupy często, nie ma czasu na wszystkie wątki i sam się też dziwie, że tyle pisze. Nie mam tu wielu polskich znajomych, ale tak jakoś się głupio składa, że większość z Wrocławia, okolic, lub z Wrocławiem związana. Albo to przypadek, albo stanowimy tu silną grupę. Aha - co do mnie to takim 100% Wrocławiakem nie jestem - spędziłem w tym mieście 10 lat, ale pochodzę z Jeleniej Góry. Odkrywanie piękna Wyspy Południowej jeszcze przed nami. Na pytanie czy byliśmy w Christchurch można odpowiedzieć - i tak i nie. Mieliśmy tam międzylądowanie i obejrzeliśmy sobie góry przez szybkę. Na razie pooglądaliśmy sobie plaże i busz w okolicach Auckland, zaliczyliśmy Ruapehu, Rotorua, zachaczyliśmy o Coromandel i górki koło Palmerston North (bo mamy tam znajomych z Wrocławia). Słyszeliśmy opowieści o pięknych górach, o Milford Sound, papugach kea itp. Wszystko jeszcze przed nami, nigdzie się z tego kraju nie ruszamy. Na razie jednak zapędy krajoznawcze musimy powstrzymać z uwagi na niedługie powiększenie rodziny. W każdym razie Christchurch z pewnością odwiedzimy. Piotr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aj Re: W końcu ktoś z NZ IP: *.methodstudios.com 11.10.01, 08:51 Moim skromnym zdaniem Christchurch jest jednym z mniej ciekawych miejsc w NZ. Bardzo daleko mu do Qeenstown, zdecydownie #1. W ogole NZ to w/g mnie najpiekniejszy kraj na swiecie i troche wam zazdroszcze, ze tam mieszkacie, choc jego prowincjonalnosc oslabia efekt. Najfajniejsze miejsca, jakie widzialem to poludnie, przy czym Doubtful Sound jest rownie jesli nie bardziej ciekawy niz Milford (o wiele mniej turystow), dojazd do Milford zabojczy, Kaikoura - super wieloryby choc baaardzo buja (chyba strasznie gleboki ocean dosyc blisko brzegu), Rotorua, Paihia. Jednak wole mieszkac w Californii i jezdzic do NZ na wakacje. W Auckland w sumie jest tylko jedna ulica i zbyt czesto leje. Ale jak bym mial wybierac - NZ albo Australia, nie wahalbym sie ani chwili i wybral NZ. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: amg Re: W końcu ktoś z NZ IP: 210.55.208.* 12.10.01, 00:08 Wszystko zalezy, co komu lezy. Queenstown ladnie wyglada z daleka, i jest sie tam czym zajac, ale czy na tyle aby az tam mieszkac? Bylam tam raz i niezbyt dlugo, wiec moze sie myle, ale z tego co widzialam,jezykiem urzedowym staje sie japonski, na ulicy trzeba sie rozpychac lokciami zeby gdziekolwiek dojsc, zawartosc sklepow i ceny sa wyraznie nastawione na turystow i o obsluge trzeba walczyc z tuzinami ludzi, ktorzy sie nigdzie nie spiesza, nie bardzo wiedza o co im chodzi, a nawet jak wiedza, nie bardzo umieja to wyrazic po angielsku, wiec cale doswiadczenie jest mocno frustrujace, jezeli stoisz w kolejce za takim typem. Jezeli chce sie (albo sie musi) pracowac, to wybor jest ograniczony - gastronomia, hotelarstwo, obsluga "adventure sports" i chyba niewiele wiecej. Moze to niezbyt trafne porownanie, ale podobnie jak z Disneylandem - fajnie pojechac i zobaczyc, ale kto chcialby tam mieszkac? A w dobrym, starym Christchurch moze nie jest tak ekscytujaco, ale normalnosc i prowincjonalnosc tez maja swoje zalety. Mowie z perspektywy dziesiecioletniego pobytu w Londynie, wiec mam jako taka skale porownawcza. A jak sie chce, to wszystko, co tak zachwyca w Queenstown mozna znalezc nie wiecej niz ok. godziny jazdy samochodem poza miasto. Ale tak jak powiedzialam na poczatku, wszystko zalezy, co komu lezy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan Re: W końcu ktoś z NZ i nietylko IP: *.sanjose-01-02rs16rt.ca.dial-access.att.net 12.10.01, 07:31 Bylem kiedys w Christchurch w zimie (lipiec, Sierpien) zamiast peknej NZ zobaczyle zasmrodzone miasto od dymu z kominkow w domach i to w niesamowitym stezeniu (dusznosci i lzawienie). Warunki narciarskie przesadzone. Austrii nikt nie zastapi. Whistler kolo Vancouver w Kanadzie jest piekniejszy niz Queenstown plus duzo lepsza swiatowa klasa. W domach zimno jak zima w Stalingradzie. No ale swojsko, ludzie przyjemni ale nie w samochodach, jakos tak dziwnie pozdrawiaja sie jednym palcem zamiast cala reka. Szczytem chamstwa motoryzacyjanego jest Australia. Gdzie wyprostowany paluszek jest nawet bardziej popularny niz w NZ. Przechodzenie na przejsciu nawet na zielonym swietle nie gwarantuje przezycia czy chocby calych nog. Stan "taboru" samochodowego moze byc nawet gorszy niz nieszcesnego polskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aj Re: W końcu ktoś z NZ - do Anki IP: *.LABridge.com 13.10.01, 00:23 Hej Anka, ja przeciez pisze z pozycji tego Japonczyka! Jasne, ze poza byciem kelnerem to w Queenstown pewnie nie ma pracy, ale chyba nie po to wyjezdza sie zagranice, zeby byc kelnerem (z calym szacunkiem dla nich, jesli czytaja). Napisz koniecznie, gdzie godzine pod Christchurch jest tak fajnie. Na pewno jeszcze nie raz bede w NZ, wiec chetnie skorzystam. Ale jesli nie objechalas wszystkich sound'ow pod Queenstown, to uwazaj, bo mozesz przegrac wyzwanie. Ja widzialem juz sporo gor na swiecie z Nepalem, Kanada, USA wlacznie i to co poludnie NZ ma, to roznorodnosc na stosunkowo malym terenie, wodospady i fjordy, super widoki, naprawde trudno dorownac. A swoja droga to tez bym chyba wybral Christchurch ponad Londyn, ktorego nie lubie. Choc uzmyslowilas mi ze chyba wlasnie to co nie podobalo mi sie w Christchurch, to wlasnie jego brytyjskosc. Tak czy inaczej mieszkasz w pieknym kraju, Enjoy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZENEK Re: W końcu ktoś z NZ IP: *.sanjose-01-02rs16rt.ca.dial-access.att.net 12.10.01, 07:14 Zadza sie bo mialbys forse z USA X 2.5 przelicznik. Pozwoli ci to za sprzedany samochod w USA kupic dom w NZ za cash. Za sprzedany dom w Californi kupisz......NZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Za ja tez chce wyjechac IP: 204.186.88.* 11.10.01, 20:35 Mieszkam na razie w U.S.A i mysle o emigracji do N.Z. Moze razem bedzie latwiej wymieniac informacje itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: Za ja tez chce wyjechac IP: 204.186.88.* 11.10.01, 20:36 Cos przerwalo mi pisanie moj adres emailowy to slonce5@yahoo.com Odpowiedz Link Zgłoś