Najpierw linek o wspanialych Polakach robiacych kariere w City. (niestety do
konkurencji):
www.rzeczpospolita.pl/Pl-iso/dodatki/magazyn_011019/magazyn_a_7.html
a tam pan Jan Krzysztof Bielecki stwierdzil, ze Polacy nie potrafia 'gryzc
trawy' (bo nie awansuja i nie walcza o pozycje).
I mysle, ze pan JKB jest w cholernym bledzie. Polacy potrafia wspaniale 'gryzc
trawe'. Zyje na granicy dwoch(*) Polskich swiatow w Londynie: jeden to swiat
mlodych Polakow, ktorzy uciekli przed bezrobociem z Polski, ktorzy sa czesto
ponizani, ktory z ogromna determinacja walcza z przeciwnosciami. Drugi to swiat
ludzi wyksztalconych w kierunkach ekonomiczno-prawniczo-informatycznych,
robiacych kariere w firmach. Oni nie musza walczyc o przezycie - z tym sie
zgodze z panem JKB - ale oni ciezko pracuja, aby zostac zauwazonym i dostac
kolejny ladny bonus (a poniewaz bonus to wartosc nowego samochodu, to jest sie
o co bic).
Tak gryziemy trawe. Moze niektorzy troche bardziej.
Mysle, ze JKB nigdy nie pracowal w korporacji (teraz jest obsadzonym dyrektorem
banku). Nie wie chyba o tym, ze sama ciezka praca jest niewystarczajaca, aby
zostac dyrektorem i wyzej. Tutaj wchodzi polityka i, niestety, Polacy 'gryzacy
trawe' nie za bardzo potrafia grac w polityke korporacyjna, o czym mam czasami
sie naocznie przekonac.
Pozdrowienia dla innych 'gryzacych trawe', bo wiedza, co to znaczy.
Xiv
(*) - wlasciwie trzech, jest jeszcze stara emigracja powojenna, ale Ci juz sie
wystarczjaco 'nagryzli', czesto konczac kariere na sprzedawczyni w sklepie

.