dr.wal2
13.07.06, 07:33
Szwedzki Urząd Podatkowy – Skatteverket - postanowił opodatkować sezonowych
zbieraczy jagód. Dotknie to przede wszystkim zakontraktowanych już na sezon
zbieraczy z Polski.
Każdy właściciel skupu uznany został przez szwedzkie władze podatkowe za
pracodawcę, zatrudniającego zbieraczy i tym samym musi opłacić opłaty
pracownicze, a zbieracze podatek od zarobionej sumy. W praktyce oznacza to,
że zamiast 14 koron, które wypłaca się szwedzkiemu zbieraczowi, polski
zbieracz dostanie 7 koron za litr. Właściciele skupu wystąpili oczywiście o
przyznanie dyspensy od tych przepisów, co powiększa tylko całe niepotrzebne
zamieszanie. Szwedzi mogą zarobić przy zbiorze jagód bez podatku do 5000
koron. Polacy teoretycznie powinni zapłacić od zarobionej sumy podatek w
Polsce. W przepisach jest jednak furtka – można sprzedawać jagody do
właścicieli fińskich skupów, którzy w tym celu przyjadą na sezon do Szwecji.
Gdzie jednak znaleźć fińskie skupy? Chyba pod samą fińską granicą. Oczywiście
pozostaje dawny sposób, czyli zbieranie i odstawianie zebranych jagód „na
czarno”, co prawdopodobnie będzie wymuszone absurdalnymi szwedzkimi
przepisami w tym względzie. Cóż, jagody przecież też są czarne!