Wybieram sie do Polski juz za 2 tygodnie. Od ostatniej wizyty uplynelo
poltora roku. Jak zwykle mam mieszane uczucia. Z jednej strony nie moge
sie doczekac, z drugiej strony troche sie niepokoje, czym mnie ta Polska
znow zaskoczy
Wyjechalam na stale z Polski do Anglii w 1993 roku. Podczas wizyt w tym
kraju paradoksow najbardziej zaskakuje mnie:
- Ogromny ruch na drogach i wrecz karygodne lamanie przepisow ruchu drogowego
- Ceny w filiach angielskich sklepow (np. Marks & Spencer, River Island)
znacznie wyzsze niz w Anglii, a ilosc kupujacych o wiele wieksza
- Rozmiary domow jednorodzinnych. W Anglii takie domy kupuja lub buduja
bardzo bogaci ludzie z co najmniej szesciorgiem dzieci
- Wybor towarow w supermarketach. W angielskim Tesco jest jedna gablota
serow. W warszawskim Tesco jest SCIANA serow. Sciana kremow do twarzy.
Sciana mleka UHT.
- Wszystkie buty we wszystkich sklepach mialy prostokatne noski, podczas gdy
w Anglii w tym czasie wszedzie byly szpiczaste noski
To tyle na poczatek, jak mi sie cos przypomni, to dopisze.
Co Was najbardziej dziwi/zaskakuje/rozbawia/zastanawia w tej nowej Polsce?