foghat
07.07.03, 19:56
Z zagranicy; 2003-07-04 [PAP]
Uprawianie seksu podczas jazdy samochodem na autostradzie z prędkością 110
km/godz. samo w sobie nie jest sprzeczne z prawem - orzekł sąd w Kolonii w
Niemczech.
Jeśli jednak oddający się takiej czynności kierowca spowoduje
wypadek, może go to kosztować sporo pieniędzy.
Sąd w Kolonii rozpatrywał przypadek 23-letniego mężczyzny, podczas
jazdy autostradą uprawiającego seks z autostopowiczką, która siedziała na
jego kolanach tyłem do kierunku jazdy. Prowadzone w ten sposób auto uderzyło
w znak drogowy i uszkodziło go.
Kierowca odjechał z miejsca wypadku razem z rozebraną
autostopowiczką, później jednak został odnaleziony przez policję i
postawiony przed sądem. Jego linia obrony, że seks podczas jazdy nie jest
zakazany, powiodła się.
"Mężczyzna odpowiadał tylko za ucieczkę z miejsca wypadku i otrzymał
karę 600 euro" - powiedział agencji Reutera rzecznik sądu w Kolonii. Oprócz
tego winowajca musi zapłacić 400 euro za naprawę uszkodzonego znaku
drogowego.
"To niewiarygodne, ale żadne prawo nie zakazuje uprawiania seksu
przez kierowcę podczas jazdy. Chodzi bowiem o sytuację, której ustawodawcy w
ogóle nie byli w stanie sobie wyobrazić, dlatego nie wpisali jej do
kodeksu" - dodał rzecznik.(PAP)
***************
Rozbili sie ale z usmiechem na twarzy.