Dodaj do ulubionych

Pechowy pobyt turysty

17.07.03, 14:40
Był piątkowy wieczór 20 czerwca. Krzysztof Ziajkiewicz (od 13 lat mieszka w
Kanadzie, ma podwójne obywatelstwo) wysiadł z pociągu na Dworcu Centralnym i
wsiadł do autobusu linii 175.

Warszawiacy znający specyfikę najsłynniejszej złodziejskiej linii w
Warszawie domyślają się, co zdarzyło się później. - Autobus był prawie
pusty, ale na jednym z przystanków wokół mnie zrobił się tłok - relacjonuje
zdarzenia pan Krzysztof. - Otoczyło mnie kilku mężczyzn. Jeden wsadził mi
łapę w przednią kieszeń spodni, tam, gdzie miałem pieniądze i karty
kredytowe - opowiada.
www.wirtualne.miasta.pl/wydarzenia/?id=17028&------------------

Obserwuj wątek
    • nazi_pig Re: Pechowy pobyt turysty 17.07.03, 16:43
      Jak ja to lubie czytac.

      Pechowy pobyt turysty



      Był piątkowy wieczór 20 czerwca. Krzysztof Ziajkiewicz (od 13 lat mieszka w
      Kanadzie, ma podwójne obywatelstwo) wysiadł z pociągu na Dworcu Centralnym i
      wsiadł do autobusu linii 175.

      Warszawiacy znający specyfikę najsłynniejszej złodziejskiej linii w Warszawie
      domyślają się, co zdarzyło się później. - Autobus był prawie pusty, ale na
      jednym z przystanków wokół mnie zrobił się tłok - relacjonuje zdarzenia pan
      Krzysztof. - Otoczyło mnie kilku mężczyzn. Jeden wsadził mi łapę w przednią
      kieszeń spodni, tam, gdzie miałem pieniądze i karty kredytowe - opowiada.

      Wbrew nadziejom kieszonkowców pan Krzysztof stawił opór. - Złodzieje byli
      zaskoczeni, nie spodziewali się takiej reakcji - opowiada z dumą turysta.
      Zaczęła się szarpanina, która wkrótce przerodziła się w bójkę. Kieszonkowcy bez
      portfela, ale z siniakami wyskoczyli z autobusu.

      Całe zdarzenie trwało ładnych kilka minut. - Przez ten czas kierowca niczego
      nie zrobił. Stał na przystanku z otwartymi drzwiami, jakby chciał im ułatwić
      ucieczkę - mówi Krzysztof Ziajkiewicz. Autobus ruszył dopiero, kiedy
      kieszonkowcy znaleźli się na zewnątrz. Kierowca tłumaczył się, że zablokowały
      mu się drzwi autobusu. - Akurat w takim momencie się zepsuły - powątpiewa
      poszkodowany.

      Pechowy turysta postanowił poinformować policję. Na komendzie przy ul. Wilczej
      czekał dwie godziny. - Nikt się mną nie zainteresował. Kazano mi przyjść
      następnego dnia - mówi.

      Więcej w Gazecie Wyborczej.

    • Gość: mylycyant mylycya nie ma czasu bo jest zajeta z reakcja IP: *.204-201-24.mtl.mc.videotron.ca 17.07.03, 22:05
    • Gość: gen mylycji Re: Pechowy pobyt turysty IP: *.204-201-24.mtl.mc.videotron.ca 17.07.03, 23:10
      mylycya jest zajeta walka z reakcja

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka