kuba.perelski
13.02.08, 20:22
Sprawa trafiła już nawet do Parlamentu Europejskiego. Jednak, przy
dużej akceptacji ze strony mieszkańców Niemiec, niemieckie służby
odnoszą się do Polaków jak do obywateli Unii Europejskiej II
kategorii.
Od ponad miesiąca jesteśmy w strefie Schengen, ale na niemieckiej
granicy, której formalnie już nie ma, Niemcy wciąż poddają polskie
samochody poniżającym kontrolom. Kierowcy mówią wręcz o łapankach.
Polacy traktowani na granicy jak przestępcy nie kryją irytacji.
Kilka dni temu byliśmy w Czechach. Przejechaliśmy granicę i już. A
tu pytania: gdzie, po co, otwieranie bagażnika.
W kółko te same pytania, alkohol, papierosy, po co jadę. Jak była
granica, pokazywało się paszport i koniec, a teraz na Polaków
urządzają prawdziwe łapanki.
Obywatelom Niemiec się to... podoba. Choć dzięki wejściu Polski do
Schengen bez przeszkód kupują sobie u nas znacznie tańsze papierosy.
Tak właśnie należy robić, bo znacznie wzrosła liczba kradzieży w
Goerlitz. Najlepiej w ogóle zamknąć na powrót granicę.
Burmistrz Zgorzelca Rafał Gronicz stara się Niemców tłumaczyć. Jego
zdaniem, to takie działania na pokaz, by uspokoić własnych
obywateli.
Starosta zgorzelecki Piotr Woroniak kontroli doświadczył na własnej
skórze, ma więc nieco inne zdanie.
Upokarzające. To ewidentne sugerowanie, że każdy Polak to
potencjalny złodziej.
Rzeczywiście, niemieckie służby chcą się wykazać. Podejmują więc
absurdalne, krzywdzące działania na chybił trafił. Na forum
Parlamentu Europejskiego kilkakrotnie protestował przeciw temu
Konrad Szymański (PiS).
Przypadkowym osobom stawia się zarzuty przemytu nielegalnych
imigrantów. Przetrzymuje się ich po kilka godzin w komisariacie jak
zwykłych kryminalistów. Taksówkarzom, wbrew prawu, każe się
sprawdzać dokumenty pasażerów, a samochody z polską rejestracją
poddawane są parogodzinnym kontrolom.
O wyjaśnienia poprosiła stronę niemiecką również polska Straż
Graniczna. Niemcy odpowiedzieli, że są to wewnętrzne wytyczne, które
zapadły na poziomie landu w związku z falą przestępczości w Goerlitz.
Wzmożone kontrole maja potrwać do 10 lutego. Zarządzono je, gdyż od
21 grudnia w Goerlitz skradziono... 13 samochodów. Dlatego poniża
się na granicy wszystkich Polaków.
Samorządowcy są rozgoryczeni i podkreślają, że nie o takie Schengen
chodziło. Jednak strona polska nie planuje działań odwetowych.
Chcemy pokazać, kto ideę Schengen rozumie właściwie.
Każda dyskusja, jaka toczy się na Pardonie o Niemcach, pokazuje jak
delikatna to kwestia. Jednak nie pokonamy naszych stereotypów na
temat Niemców, jeśli oni będą pieczołowicie hodować własne.
Trudno bowiem wytłumaczyć decyzję, by za kradzież 13 aut karać
upokarzającym traktowaniem cały naród. W dodatku w sposób jakże
symboliczny - tuż po oficjalnym zniknięciu granicy między nami a
Zachodem.
W takich chwilach trudno nie przyznać racji eurosceptykom. Unia to
dużo wzniosłego gadania, i odwieczne stereotypy, które świetnie się
mają pod cienką warstwą farby.
Po hucznych i pompatycznych uroczystościach, z szampanem i
piłowaniem szlabanów, nadeszły szare dni. Które jak zwykle dowodzą,
że piękne słowa nie zmieniają ani ludzi, ani rzeczywistości.