Dodaj do ulubionych

Polak - Angol, dwa bratanki... opisali Jankesi...

IP: *.union01.nj.comcast.net 07.10.03, 02:40
http://www.dziennik.com/
"Zagubiona Prawda o Polsce"

Rozmowa z Lynne Olson i Stanleyem Cloudem, autorami nowo wydanej ksiazki
historycznej "Sprawa honoru" ("A Question of Honor") poswieconej dziejom
Dywizjonu RAF im. Tadeusza Kosciuszki, znanego takze jako Dywizjon 303.
Zagubiona prawda o Polsce
Rozmawiala: Ewa Wierzynska

- Jak to sie stalo, ze to nie Polak, lecz dwoje autorow bez kropli polskiej
krwi i polskich powiazan napisalo ksiazke o 5 bohaterskich lotnikach, ktorzy
zestrzelili najwiecej niemieckich bombowcow w bitwie o Anglie?

Stanley Cloud: - Zamoyski opisal czesc tej historii, lecz bardzo niewielka...

Lynne Olson: - Uznalismy, ze jest to tak ciekawy temat, ze az trudno bylo
nam uwierzyc, ze nikt tego jeszcze nie opisal dla amerykanskiego czytelnika.
Zbieralismy materialy do naszej poprzedniej ksiazki "Chlopcy Murrowa" o
korespondentach wojennych w Londynie i wypozyczylismy film pod
tytulem "Bitwa o Anglie". Jest tam scena o polskich lotnikach.
Pomyslalam, "dziwne, nigdy nie slyszalam o Polakach, ktorzy walczyli w
bitwie o Anglie". Pare miesiecy pozniej, podczas kolacji w Waszyngtonie,
siedzialam obok corki polskiego pilota. Swietnie pamietala opowiesci swojego
ojca. Przegadalysmy caly wieczor, i nadal czulam, ze jest to wspaniala
historia do opisania. Ale, szczerze mowiac, nie bylo wowczas
zainteresowania. Nasza agentka powiedziala, ze czytelnik amerykanski nie
czyta ksiazek o tematyce "zagranicznej".

Pare lat pozniej to sie zmienilo i nastapil renesans zainteresowania
historia II wojny swiatowej. Kiedy 3 lata temu zlozylismy do ponad dwunastu
wydawcow propozycje naszej ksiazki, reakcja byla natychmiastowa, pelna
zainteresowania i zdziwienia zarazem. Nigdy o tym nie slyszelismy!
Zainteresowanie bylo na tyle duze, ze nasza agentka zorganizowala przetarg
wsrod 8 wydawcow. W koncu wydalismy ksiazke u Knopfa. Strasznie jej sie
podobal temat.

- Oczywiscie byliscie juz znani jako autorzy. Wasza poprzednia ksiazka o
amerykanskich korespondentach wojennych w Londynie spotkala sie z
fantastycznym odzewem.

L.O.: - To prawda, mielismy wyrobione nazwiska, ale gdy proponowany temat
nie wydaje sie wydawcy interesujacy, to niewiele pomaga. Po prostu zmienily
sie czasy.

- Pozostaje pytanie, dlaczego nikt w oczytanym i wyksztalconym kregu
wydawniczym nie slyszal o Polakach, ktorzy odegrali tak wielka role w bitwie
o Anglie. Wsrod Polakow czesto mowi sie o antypolskiej zmowie milczenia.

L.O.: - Wydaje mi sie, ze jednym z powodow bylo to, ze Polska w kontekscie
zimnej wojny byla postrzegana jako jeden z wielu krajow Europy Wschodniej.
Ludzie tu nie rozumieli, jak szczegolne byly zaslugi wojenne Polakow. Stad
brak bylo zrozumienia, jak wiele Polsce zawdzieczano. Drugi powod - prawica
w Stanach atakowala wtedy mocno - i czesto nieodpowiedzialnie - i ludzie
ktorzy sie z prawica nie identyfikowali, bali sie, zeby ich nie posadzono o
to, ze krytykuja Roosevelta lub Churchilla. Nawet dzis, kiedy mowimy o czym
jest nasza ksiazka, niektorzy nasi rozmowcy doszukuja sie podtekstow
politycznych, podejrzewaja nas o prawicowe sklonnosci. Tymczasem oboje ze
Stanem jestesmy cale zycie liberalami. Uwazamy, ze Roosevelt i Churchill to
byli wielcy przywodcy pod wieloma wzgledami, ale w trakcie pracy nad ksiazka
stalo sie dla nas jasne, ze jesli chodzi o dotrzymanie obietnic i zobowiazan
wobec Polski, obaj strasznie zawiedli.

S.C.: - Jako amerykanski liberal musze przyznac, ze czescia problemu jest
fakt, ze liberalowie dominowali w historiografii powojennej. Swiadomie, a do
pewnego stopnia nieswiadomie, w sprawach dotyczacych Polski byli pod wplywem
propagandy sowieckiej. Na ich opinie wplynely tez pamietniki pisane przez
tworcow historii, m.in. Churchilla. Churchill kiedys przewidzial, ze
historia o nim bedzie mowic dobrze, bo on ja napisze. Polacy nie mieli
okazji napisac swojej historii, bo zrobili to za nich Sowieci. Stad wiele
nieporozumien. Do dzisiejszego dnia niektorzy uwazaja, ze rzad Pilsudskiego
byl faszystowski, podobnie jak rzad Sikorskiego na wygnaniu. A to jest
calkowita bzdura. Sa nawet tacy, co uwazaja, ze skoro obozy smierci i wiele
obozow pracy miescilo sie na terenie Polski, to miala ona z ich powstaniem
cos wspolnego. Ja sadze, ze wyrazem nienawisci Hitlera do Polski i Polakow,
Zydow oraz nie-Zydow, byl fakt, ze umiescil tam swoje obozy.

L.O.: - Tak czy inaczej, prawda o Polsce zagubila sie gdzies w tym
wszystkim. I dopiero teraz wasz kraj doczekal sie sprawiedliwej oceny.
Niedawny artykul w "Financial Times" byl o tym, ze Tony Blair przeprosil
Polakow za to, ze ich zaslugi wojenne nie zostaly odpowiednio uznane i
docenione po wojnie.

S.C.: - Jednoczesnie ustanowil specjalna komisje, ktora ma wreszcie zbadac i
potwierdzic fakty o roli Polakow w zlamaniu kodu Enigmy. Mamy w naszej
ksiazce cytat jednego z czolowych kryptografow brytyjskich, ktory
powiedzial, ze bez Polakow nie udaloby im sie tego zrobic.

- To bardzo dobra wiadomosc, bo skoro od ponad 60 lat nie udalo nam sie o
nich nikogo na swiecie przekonac, zaczynalam juz watpic w nasze polskie
zaslugi w tej kwestii.

S.C.: - Film o Enigmie z pewnoscia nie pomogl ujawnieniu prawdy...

- Nie widzialam filmu, bo nie lubie pograzac sie w poczuciu krzywdy, jak to
swiat wobec nas Polakow jest niesprawiedliwy. Bardziej mobilizujace wydaje
mi sie przekonanie, ze byc moze jest w tym troche naszej winy, bo nie dosc
przykladamy sie do pracy, by to zmienic. Co prowadzi mnie z powrotem do
mojego pierwszego pytania - dlaczego takiej ksiazki jak Wasza nie udalo sie
opublikowac autorowi polskiemu lub z polskim pochodzeniem, wychowanemu na
opowiesciach o Dywizjonie 303?

L.O.: - Po pierwsze polscy autorzy pisali o Dywizjonie. Pisal Arkady Fiedler
i Adam Zamoyski, chociaz w przypadku Zamoyskiego to byla ogolniejsza praca o
polskich silach lotniczych. Obie ksiazki wyszly w Anglii po angielsku. Ale
jezeli pyta pani o to, czemu to nie-Polakowi udalo sie "sprzedac" pomysl
wydawcy w Stanach, to szczerze powiedziawszy nam bylo chyba latwiej.
Dokonania Dywizjonu 303 byly tak niesamowite, a jednoczesnie tak calkowicie
nieznane tutaj, ze Polaka przynoszacego taka propozycje wydawca mogl
podejrzewac o jakies dodatkowe, nie calkiem dziennikarskie motywy.

- Wasza perspektywa, Wasz stosunek do tematu, nawet Wasz jezyk wydal mi sie
nieslychanie "polski", pelen zarliwosci, pasji. Polski autor lepiej by nie
potrafil.

L.O.: - Mysle, ze oboje z czasem wciagnelismy sie emocjonalnie w temat, w
miare jak odkrywalismy, ile Polacy zrobili, bysmy mogli wygrac te wojne i
jak niewiele doczekali sie uznania. Jest jasne, ze spotkala ich wielka
niesprawiedliwosc, i to na wielu poziomach, i ze trzeba o tym bylo mowic
jezykiem mocnym i zdecydowanym. I to nie jest tylko nasza opinia, gdyz
ksiazka podparta jest wieloma faktami, wydobytymi ze zrodlowych dokumentow
zarowno brytyjskich, jak i amerykanskich.

S.C.: - Prowadzilismy z Lynne powazne spory w trakcie zbierania materialow
do ksiazki. Glownie dotyczyly one mojego przekonania, ze na miejscu
Roosevelta i Churchilla zrobilbym dokladnie to samo. Ktoregos wieczoru w
Chicago przy kolacji, w koncowce naszej pracy nad zbieraniem materialu,
powiedzialem Lynne, ze chcialbym jednak myslec, ze nie podjalbym takiej
decyzji jak oni, bo juz teraz wiem, ze mieli wybor. Nadal jest dla mnie
oczywiste, ze nie wchodzilo w gre wypowiedzenie Stalinowi wojny o Polske,
ale jest tez jasne, ze mogli byc twardsi, wywrzec na niego presje,
wykazac "charakter". Mogli wiecej od Stalina w sprawie Polski wytargowac.

- Skoro spekulujemy na temat, co moglyby byc, to jak sadzicie, jaki element
moglby wtedy zmienic stosunek Roosevelta do sprawy polskiej?

L.O.: - Wiecej wiedzy o Zwiazku Sowieckim. Wiecej uwagi poswieconej doradcom
z Departamentu Stanu, ktorzy bez przerwy mowili Rooseveltowi, ze n
Obserwuj wątek
    • Gość: Mirko Re: Polak - Angol, dwa bratanki...c.d. IP: *.union01.nj.comcast.net 07.10.03, 02:42
      Skoro spekulujemy na temat, co moglyby byc, to jak sadzicie, jaki element
      moglby wtedy zmienic stosunek Roosevelta do sprawy polskiej?

      L.O.: - Wiecej wiedzy o Zwiazku Sowieckim. Wiecej uwagi poswieconej doradcom z
      Departamentu Stanu, ktorzy bez przerwy mowili Rooseveltowi, ze nie moze
      Stalinowi we wszystkim ulegac. Ale on nie sluchal, mial niesamowita osobowosc
      i byl swiecie przekonany, ze potrafi kazdego o wszystkim przekonac. Zanim
      spotkal Stalina, i nie wiedzac nic o Zwiazku Sowieckim, myslal, ze ze Stalinem
      tez mu sie uda. Mial w sobie te niezwykla arogancje.

      S.C.: - Ja zawsze "kupowalem" argument, ze Rosja sowiecka czy carska, czy
      jakakolwiek, potrzebowala buforu przeciwko Niemcom. I ze te role mogla spelnic
      tylko Polska. Tak wiec zadanie Stalina, zeby mu ten bufor oddac, wydawalo mi
      sie sensowne. W trakcie pisania ksiazki Lynne przekonala mnie jednak, ze sie
      mylilem. W koncu Rosja miala bufor i w 41. roku nie mialo to najmniejszego
      znaczenia, gdy wojska Hitlera ruszyly na Moskwe.

      Roosevelt mogl sie wiec targowac ze Stalinem w Teheranie i w Jalcie. Mogl
      powiedziec: nie zgadzam sie, jak chcesz to idz gadaj z Hitlerem.
      Prawdopodobienstwo, ze Stalin zawrze osobny pokoj z Hitlerem, bylo rowne zeru.

      - Wasza ksiazka bardzo interesujaco opisuje polityczne i dyplomatyczne
      uwarunkowania, ktore doprowadzily do decyzji pieczetujacych losy Polski.
      Jednoczesnie bardzo poruszajacy jest osobisty watek, losy 5 mlodych lotnikow.
      Ta scena, ktora otwieracie ksiazke, kiedy podczas Parady Zwyciestwa w 46 r. w
      Londynie mlody pilot stoi wsrod widzow i patrzy, jak maszeruja obok
      Brytyjczykow, Marokanczycy, Australijczycy, Kanadyjczycy, a zolnierze polskich
      sil zbrojnych na Zachodzie do udzialu w paradzie nie zostali dopuszczeni,
      wciaz wyciska lzy z oczu.

      L.O.: - Trudno sobie wyobrazic, co ci ludzie przeszli. Nasi bohaterowie nie
      tylko stracili swoj kraj, wielu jeszcze czekaly lata upokorzen na emigracji.
      Jeden jezdzil taksowka, inny pracowal w biurze.

      S.C.: - Byly wyjatki, pilot o nazwisku Martel, ktory znal wszystkich naszych
      bohaterow, zdobyl znaczna czesc rynku Rotor Rooter w jakiejs brytyjskiej
      prowincji i stal sie bardzo zamozny.

      - Czy rzad na wygnaniu mogl byc bardziej przekonujacy, skuteczny w tej
      kwestii? Roosevelt, jak piszecie, nie mial dla nich krztyny cierpliwosci.

      S.C.: - Podobnie jak Churchill...

      L.O.: - Z jednej strony Polacy byli zadra. Ciagle wchodzili im w droge, nie
      dawali za wygrana. W moich poszukiwaniach znalazlam taki raport amerykanskiego
      korespondenta, ktory opisuje, jak to Czesi sa skuteczni w dzialalnosci - jak
      by sie to dzis powiedzialo - PR. Wszyscy zgodnie kochaja wolnosc i sa za
      demokracja, podczas gdy Polacy sa absolutnie tragiczni w przedstawianiu swoich
      argumentow.

      S.C.: - Efekt jest taki, ze glowna postac w filmie "Casablanka", jest Czechem.
      Czesi zrobili nawet film o ich pilotach w RAF-ie pod tytulem "Ciemnoniebieski
      swiat". Sporo materialu jest oczywiscie pozyczonego od Polakow, bo choc Czesi
      mieli kilku pilotow, to Polakow byly tysiace.

      - Czy jakis moment w pracy nad ksiazka uwazacie za szczegolnie wazny?

      L.O.: - Moment, kiedy dotarlismy do dziennika Miroslawa Ferica. Oparlismy na
      nim bardzo wiele osobistych watkow naszej ksiazki. Bylam bardzo wzruszona, gdy
      po raz pierwszy zobaczylam te ksiazeczke oprawiona w skore, do ktorej mlody
      zawadiacki pilot wlepil malutkie zdjecia swoich kolegow z dywizjonu i kazdego
      dnia nagabywal ich, by cos do tego dziennika wpisali. Zumbach celowal w
      nabijaniu sie z kolegow, gdy ktorys w uniesieniu wpadal w patos. Po smierci
      Ferica dziennik stal sie wlasnoscia dywizjonu i rozrosl sie do siedmiu tomow.
      Fragmenty i wpisy dziennika cytujemy w ksiazce czesciej niz jakiekolwiek inne
      zrodlo.

      - Czemu zdecydowaliscie sie nazywac Dywizjon Kosciuszkowski, a nie 303, tak
      jak byl znany w Polsce?

      L.O.: - 303 to byla oficjalna nazwa nadana przez Anglikow. Lotnicy
      uzywali "Kosciuszko". Nazwa miala tradycje i zawierala wazny dla nas
      amerykanski watek...

      - Meriana Coopera, pilota z Poludnia, ktory przyjechal do Polski pomoc budowac
      lotnictwo wojskowe, a ktorego pradziadek podobno trzymal Pulaskiego, gdy ten
      umieral na statku niedaleko Savannah. Ostatnio wyszla w Polsce ksiazka
      biologicznej wnuczki Coopera. Czy wiedzieliscie, ze synem Coopera byl Maciej
      Slomczynski, znany tlumacz Joyce1a?

      L.O.: - Dowiedzielismy sie wlasnie kilka dni temu. Szkoda, bo napisalibysmy o
      tym.

      - Co w pracy nad ksiazka bylo dla was najwieksza niespodzianka?

      L.O.: - Dla mnie rozmiar i zasieg inspirowanej przez nasz rzad kampanii
      tuszowania informacji o tym, co Sowieci wyprawiali w Polsce. Polska zostala
      spisana na straty, no tak, ale po co te niewybaczalne klamstwa!

      S.C.: - Ja nie bylem przygotowany na to, czego dowiedzialem sie o falszowaniu
      historii Katynia. To bylo doprawdy szokujace. Najogolniej, jako typowi
      Amerykanie startowalismy do naszej ksiazki z pozycji prawie totalnej
      ignorancji o historii Polski. Np. o tym, ze Polska byla kiedys wielkim
      mocarstwem wiedzialem z lektury "Piotra Wielkiego", ale wiekszosc to byly dla
      mnie fakty nieznane. Praca nad ksiazka byla fascynujaca lekcja historii i tak
      jak powinno byc, kiedy sie uprawia dobre dziennikarstwo.

      - Najwazniejsze wspomnienia z pierwszej wyprawy do Polski...

      L.O.: - Podejrzliwosc, z jaka traktowali nas ludzie starsi. Pytali, czemu sie
      tym tematem zajmujecie, czy po to, zeby sie z nas wysmiewac?

      S.C.: - A z drugiej strony indyferentyzm mlodszego pokolenia. Zycie idzie
      naprzod, dajmy juz sobie spokoj z ta martyrologia. Taki stosunek mial nasz
      znakomity tlumacz, po czym stal sie najwiekszym pasjonatem tematu i
      nieslychanie nam pomogl.

      - Zastanawiam sie, jak nosny jest dzis wsrod mlodziezy typ bohatera, ktorego
      prezentujecie. Nieustraszony, pelen fantazji, krnabrny, gotowy umierac dla
      ojczyzny.

      L.O.: - Lepszy taki wzor niz ten ze sfalszowanego stereotypu, wylansowanego
      zreszta przez hitlerowcow po to, zeby Polakow zdyskredytowac - na koniku, z
      szabelka, przeciwko czolgom. Nasi piloci sa nieustraszeni, sa niesforni i
      krnabrni, ale to, co robia, robia najlepiej. To sa powazni fachowcy, najlepsi
      piloci tamtych czasow.

      - A takze romantyczni patrioci, ktorych ofiara na nic sie nie zdala.

      L.O.: - Nie powiedzialabym. Zobacz, Polakom nikt nie pomogl w 81. i 89. roku,
      a oni wykorzystali szanse i znow sa wolni.

      S.C.: - Polskie wojsko bylo jedynym, ktore bralo udzial w wojnie z faszyzmem
      od pierwszego do ostatniego dnia tej wojny. Nikt inny nie moze tego o sobie
      powiedziec. Mam wielki podziw dla waszego ducha.

      - To bardzo przyjemne, co mowicie. Zapewniam Pana, Stanley, ze wielu Polakow,
      szczegolnie Polakow w Ameryce, jest Wam bardzo wdziecznych za ksiazke, ktora
      odklamuje nasza historie i pokazuje nas w tak korzystnym swietle.

      L.O.: - Czy mysli pani, ze ja kupia?

      - Ja kupie na pewno dla moich amerykanskich przyjaciol. Niech wiedza. Sadze,
      ze wielu emigrantow i ludzi pochodzenia polskiego zrobi podobnie. Ale ciekawa
      jestem, czy znajdziecie uznanie wsrod krytykow i czytelnikow amerykanskich.

      S.C.: - Za wczesnie, by prognozowac. Dotad recenzje byly dobre. Czasem mysle,
      czy nasza krytyka Roosevelta nie okaze sie jednak zbyt trudna do przelkniecia.

      Brytyjskie wydanie ksiazki Stanleya Clouda i Lynne Olson pod tytulem "Za wasza
      i nasza wolnosc", bedzie w Anglii promowane haslem: "5 lotnikow, ktorzy
      walczyli o Anglie, 5 mezczyzn, zdradzonych przez kraj, ktory pomogli uratowac".

      www.dziennik.com
    • Gość: kloss Znow pracy nie znalazles? IP: *.nyc.rr.com 07.10.03, 02:43
      Na drzewo z tym Starym Nocnikiem!
      • matko_boska Re: Znow pracy nie znalazles? 07.10.03, 02:55
        Te, koleś Kloß olaboga, ale z ciebie jezt tempy kmiot gołodüpiec!
        Po prostu spierdalaj stond.
        • mirkodajedupy nie badz chamem debilu! 07.10.03, 05:02
          to ze ci brak podstawowych zasad wychowania nie znaczy zeby taki prosty cep jak
          ty nadawal ton na forum. Stonuj swoje uwagi bo bedziesz mial regularnie
          nakopane do tylka.
    • Gość: Eryk Re: Polak - Angol, dwa bratanki... opisali Jankes IP: *.75.90.134.Dial1.Miami1.Level3.net 07.10.03, 04:40
      Anglicy zawsze walczyli do ostatniego polaka
      • republican Re: Polak - Angol, dwa bratanki... opisali Jankes 07.10.03, 05:07
        Brawo Mirko
        ...za podjecie tego bolesnego tematu
        Jest wstrzasajaca ksiazka Kuniczaka "Valedictory" w ktorej mowa o paradzie
        zwyciestwa w Londynie w Maju 1945 do ktorej nie zaproszono (dopuszczono )
        Polakow.
        PS
        Kuniczak, ten od tlumaczenia Trylogii napisal tez "Thousand hour day "
        Wrzesniu" i "March" o Syberii
        • republican Re: Polak - Angol, dwa bratanki... opisali Jankes 07.10.03, 05:37
          ksiazke mozna kupic na Amazon
          www.amazon.com/exec/obidos/tg/detail/-/0375411976/104-4000373-7678369?v=glance
          • Gość: Mirko Re: Polak - Angol, dwa bratanki... opisali Jankes IP: *.union01.nj.comcast.net 07.10.03, 12:05
            Opowiastka ze starych czasow:
            Koles, natenczas student MEL-u PW, z ktorym mieszkalem w akademiku za wesolych
            czasow rozpadu parakomuny i ktory sam czyli bez niczyjej pomocy sie byl
            szczesliwie (?) zalapal a raczej mial zalapac na praktyke wakacyjna do dzialu
            remontu silnikow British Airways poszedl ze wszystkimi papierami z BA po wize i
            Pan Brytyjski Fucken Konsul zapytal go tylko o jedno: a na jakim samolocie Pan
            lata?
            Na Antonowie.
            No widzi Pan, ten Panski samolot to ma kompletnie inne silniki niz samoloty w
            British Airways.
            No i nie dal mu wizy.
            Dzisiaj ten koles lata na lewym krzeselku w lotowskim Boeingu - glownie zreszta
            do Londynu.
            "Londyn... nie ma takiego miasta. Ladek, Ladek Zdroj jest".
            • jeanine_garofalo Re: Polak - Angol, dwa bratanki... opisali Jankes 08.10.03, 03:00
              Mirko:
              To ty zyjesz? I caly czas z ciebie ta sama menda?
    • Gość: wiem Club Lotnika w Londynie IP: 62.233.165.* 08.10.03, 22:50
      byl calkiem niedawno jeszcze klub lotnika w londynie na Earls Court, byli
      starzy lotnicy poki nie odeszli na zawsze, niedawno club sprzedali za chyba 1
      mln funtow ale w pare tygodni pozniej sprytny wloch co kupil ten klub sprzedal
      go za 6 mln z niezlym zyskiem tak ze niefart lotnikow kontynuuje sie dalej, co
      do parady to prawda i muj przyszywany wujek tak mowil i moja sp tesciowa, zal
      ze nas traktowali w ten sposob

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka