aborygen1
31.10.03, 08:02
Ja przez wiele lat mieszkałem w Australii i największym moim problemem nie
był brak olonusów lecz ich poziom. W Melbourne było 60.000
Polaków.Niewiarygodne to może lecz wszyscy się znali.Człowiek myślał, że
poznał kogoś kto nie ma kontaktu z nikim z innych kręgów i raptem to co się
u niego mówiło wracało jako plotka na drugim krańcu miasta. Totalna zawiść.
Ktoś otworzył polski bizness a mógł być pewien , że Polacy będą omijać go
dużym łukiem.Kilka polskich knajp tak padło...mimi niskich cen i świetnego
polskiego żarcia. Polacy woleli kupować mięso od Chińczyka czy Rosjanina
lecz nie od Polaka. Jednocześnie obłuda była nie do zniesienia. Już
Gombrowicz pisał, że "Świnia świni dupę ślini". Ot i cała Polonia