bozena_l
02.12.03, 17:33
Ania jest Polską zmęczona. - Trudno tu godnie żyć, bez obaw co przyniesie
dzień. Wokół galopuje bezrobocie, a do mojego pubu przychodzi codziennie
rzesza dzieci i staruszków żebrzących o kromkę chleba - dodaje. - To budzi
kolejne obawy. Skoro nie potrafisz wziąć udziału w wyścigu szczurów, to
zapewne czeka cię bieda, samotność i powszechna pogarda.
Barmanka nie ukrywa, że najbardziej obawia się choroby rodziców i życia w
nędzy. A strach przed biedą łączy ludzi niezamożnych i bogatych. Ci ostatni
boją się równania w dół, bo mają wiele do stracenia: domy, świetną pracę,
samochody. To oni lądują u psychoterapeutów, z nerwicą. Lądują obok
urzędników i, co coraz częstsze, rolników.
Profesor Aleksandrowicz widzi przepaść między sytuacją przeciętnego Polaka a
wymogami życia.
- Wielu moich pacjentów ukształtowało się w czasach, w których społeczeńśtwo
stwarzało ludziom poczucie bezpieczeństwa - zauważa psychiatra. - Nie są w
stanie odnaleźć się w nowych realiach, w których trudno liczyć na oparcie
współpracowników, nawet przyjaciół. Wprawdzie zawsze zaburzenia nerwicowe,
zwłaszcza lęki, wynikają z bezradności, ale obecnie nasila ją specyfika
systemu społecznego, w którym żyjemy.
Ludzie, niezależnie od rasy i poglądów, boją się śmierci, pająków, ciemności.
Wszędzie boją się choroby, osamotnienia i utraty pracy.
- Tyle tylko, że w biednej Polsce utrata pracy nie oznacza jej zmiany, tylko
zepchnięcie na margines - mówi Marta Narocka, 31-letnia specjalistka public
relations w Krakowskim Centrum Inwestycyjnym. Narocka jest osobą pełną
energii i pomysłów. Dziś w dawnej fabryce Oskara Schindlera, w której
niemiecki fabrykant ratował Żydów, opracowuje projekt nowoczesnego ośrodka
kultury. Studiuje politologię i boi się. Głównie polskiej polityki.
fragment art z "kulisy"