Dodaj do ulubionych

Na Gnojnej bawimy sieee

04.12.03, 21:03
To znaczy na Wiejskiej( siedziba polskiego Sejmu), ale jakos tak z Gnojna mi
sie skojarzylo. Nie wiedziec czemu. KS( Kancelaria Sejmu) nie mylic z KAESEM
( kara smierci -dla mniej zorientowanych)otrzymala w tym roku budzet 300 mln
zl . Na co poszly te wydatki? No na rozne rzeczy. Moze kilka liczb? Dawno
nie bylo wykladu z rachunkow nieprawdopodobnych , a wiec lecimy z tym koksem
panie Zielonka:

- 6,5 mln na roznego rodzaju remonty, czesto gesto zupelnie niepotrzebne, ot
aby cos robic.
-69,5 mln na uposazenie, dodatki do uposazenia poslow, dodatkowe uposazenia
i dodatkowe wynagrodzenia roczne, diety poselskie, odprawy emerytalno-
rentowe
-13,273 mln podroze
-82 mln pracownicy obslugujacy poslow
- 57 tys na okulary do pracy pracownikow komorek organizacyjnych
-343 tys odziez robocza, ochronna, sprzet ochrony osobistej
- 68 tys na koperty poselskie
-3 mln na meble
-2,167 mln na kwatery prywatne
-O,5 mln klimatyzacja
-1,451 nowy system glosowania( ajkby stary byl zly)
-2,635 mln tele rozmowy, faxy, telefaxy
- 7,250 mln za przejazdy LOT-em, PKP, PKS
- 101 tys za drobne przekaski w WARSIE
-89 tys wypadki przy pracy? ( zlamane palce przy glosowaniu?)
Nalezy sie spytac, czy te inwestycje byly trafione czy tez calkowicie
chybione? Odpowiem jak polityk- To zalezy do ktorej partii sie nalezy.
Obserwuj wątek
    • schaqal Re: Na Gnojnej bawimy sieee 04.12.03, 21:07
      Za górami, za lasami, za morzami i rzekami,
      żył dawnymi bardzo laty, Król potężny i bogaty.
      Dobrotliwy, szczodrobliwy, lecz niezmiernie rozżalony,
      z racji córki Pizdolonej, która chociaż dobra, miła,
      niepomiernie się kurwiła.
      A dawała bez wyboru: i Rycerzom, panom dworu
      i kucharzom, kucharczykom, giermkom, ciurom, pisarczykom...
      W każdej porze, w każdym czasie wciąż myślała o kutasie.
      Próżno mawiał jej Król stary, że we wszystkim trzeba miary.
      Nie wypada bowiem pannie tak się dupczyć nieustannie.
      Na nic jednak to się zdało, bo Królewnie wciąż za mało.

      Wszyscy byli rozjebani - nawet księża kapelani.
      Raz ją tak swędziła dupa, że zgwałciła i biskupa.
      A że ten ją przerżnął marnie, poszła dawać pod latarnie.
      Aż z burdeli wszystkich w mieście do samego Króla wreszcie,
      od kurewskiej całej nacji, przyszły kurwy w delegacji.
      Ta najbardziej rozjebana pada przed nim na kolana,
      z trudem wielkim tłumiąc łkanie, rzecze: “Królu! Ojcze!! Panie !!!
      Ty panując od lat wielu byłeś ojcem na burdelu...
      Upadają obyczaje - Twoja córka dupy daje
      wszystkim w mieście bez pieniędzy, przez co wpycha nas do nędzy.
      Nikt nas teraz nie pierdoli, bo darmochę każdy woli...”
      Król na łzy kurewskie czuły kazał dać ze swej szkatuły
      każdej kurwie po dukacie, po czym zamknął się w komnacie.
      I tam siedział przez dzień cały, aż mu jaja posiwiały.
      W nocy zaś przywołał swego Astrologa nadwornego,
      by ten patrząc w gwiezdne szlaki znalazł wreszcie sposób jaki,
      by Królewnę można było czy dobrocią, czy też siłą,
      wrócić znów do cnoty granic lub, gdy to się nie zda na nic,
      to niech w końcu w swojej sferze obłapników sobie bierze.

      Więc Astrolog wziąwszy lupa, zajrzał raz Królewnie w dupa,
      dwakroć cyrklem pizdę zmierzył, po czym zamknął się w swej wieży.
      I tam w pracy pogrążony, tak był przy tym roztargniony,
      że szukając gwiazd na niebie w zapomnieniu srał pod siebie.
      Kręcił, wiercił teleskopem, wreszcie wrócił z horoskopem.
      "Panie, smętną wieść niestety objawili mi planety:
      że Królewny nic nie wstrzyma, na jej szał lekarstwa ni ma...
      Chyba, że się znajdzie jaki, taki jebak nad jebaki,
      który ją tak zerżnie pięknie, że Królewnie pizda pęknie.
      Żywym ogniem się rozpali, na kawałki się rozwali.
      Wtedy będzie Pizdolona z czaru swego wybawiona
      i znów stanie się prawiczką z malusieńką, ciasną piczką."
      Król, choć płakał ze zmartwienia, zamknął córkę do więzienia
      by się więcej nie puszczała. Tam codziennie dostawała
      prócz świetnego utrzymania, tysiąc świec do brandzlowania,
      wazeliny beczkę całą, lecz jej wszystko było mało.

      Wszystkim było ogłoszone, że kto zbawi Pizdoloną,
      ten otrzyma za podziękę pół królestwa i jej rękę.
      Więc zjechali się jebacze, czarodzieje, zaklinacze,
      i Rycerze, królewicze, by Królewnie zerżnąć piczę.
      Każdy sił tam swych próbuje i choć tęgie mają chuje,
      na nic jednak to się zdało, bo jej ciągle było mało.

      A tymczasem heroldowie w całym kraju w piśmie, w mowie
      dziwne wieści rozgłaszali coraz dalej, coraz dalej...
      Aż dotarli hen daleko, gdzie za siódmą górą, rzeką
      stała sobie mała chatka, w niej mieszkała stara Matka,
      z synami swymi trzema, którym w świecie równych nie ma!
      Syn najstarszy: ma chuj długi i gruby na kształt maczugi,
      a po bokach jego były jak postronki grube żyły.
      Jakieś węzły, jakieś guzy, jaja miał jak dwa arbuzy.
      A że ciągle mu bez mała ta ogromna pyta stała,
      Chujogromem go nazwano. Pizdoliza nosił miano
      syn następny, bo lizanie stawiał wyżej nad jebanie
      i nie było mistrza w świecie, by prześcignął go w minecie.
      Cieszą Matkę takie dzieci, lecz niestety smuci trzeci,
      który rodu był zakałą, bo miał kuśkę całkiem małą.
      Cienką, długą na kształt glisty i nie palił się do pizdy.
      Dobrze że z matczynej woli raz na miesiąc popierdoli.
      Tak im życie słodko idzie nie w dostatku i nie w biedzie,
      starsze bowiem dwa chłopaki zarabiały w sposób taki,
      że cnotliwe starsze panie brały ich na utrzymanie.
      A i Matka, chociaż stara, dała dupy za talara
      na stojaka, gdzieś w klozecie, lecz najmłodszy, głupek przecie,
      choć podobał się niewiastom, dawał dupy pederastom.
      I ku matce wielkiej złości nie brał nic od swoich gości.

      Gdy dotarły aż w te strony wieść o losie Pizdolonej,
      na pieniądze wnet łakoma woła Matka Chujogroma,
      i tak rzecze: ”Ty, mój synu, idź dokonaj tego czynu”.
      Olbrzym wnet usłuchał Matki, włożył zaraz czyste gatki,
      wymył chuja i bez zwłoki ruszył szybko w świat szeroki.
      A gdy przybył do Stolicy poszedł zaraz do ciemnicy
      gdzie się świecą, rozkraczona, brandzlowała Pizdolona.
      Pyta dawno mu stanęła, więc się zaraz wziął do dzieła.
      I za pierwszym sztosem leci błyskawicznie drugi, trzeci,
      czwarty, piąty, aż nareszcie, wyrżnął sztosów tysiąc dwieście,
      i utracił siłę całą, a Królewnie wciąż za mało.
      Tak był przy tym spierdolony, że zleźć nie mógł z Pizdolonej
      i musiały dworskie ciury ściągać go za dupę z dziury,
      i zanieśli omdlałego do szpitala zamkowego,
      a Królewna ciągle krzyczy “To za mało!!!” dla jej piczy.
      Prędko, prędko baśń się baje, lecz nie prędko rzecz się staje,
      baśń się baje, czas ucieka, Chujogroma Matka czeka
      i już martwić się zaczyna - coś nie widać skurwysyna.
      Pizdoliza do się wzywa i w te słowa się odzywa:
      “Bratu, rzecz to nie do wiary, nie udały się zamiary.
      Kutas zmarniał mu niestety, idź więc ty, spróbuj minety”.

      I Pizdoliz wnet bez zwłoki ruszył szybko w świat szeroki.
      A gdy przybył do Stolicy poszedł zaraz do ciemnicy
      gdzie się świecą, rozkraczona, brandzlowała Pizdolona.
      Królewnę za dupę łapie i w minetę tęgo chlapie.
      Język jego jak ta żmija - to się zwija, to rozwija.
      Kręci na kształt kołowrotka, to od zewnątrz, to od środka.
      Doba wciąż za dobą mija, on jęzorem wciąż wywija,
      aż utracił siłę całą, a jej ciągle było mało.
      Tak był przy tym osłabiony, że zleźć nie mógł z Pizdolonej
      i musiały dworskie ciury ściągać go za dupę z dziury,
      i zanieśli omdlałego do szpitala zamkowego,
      a Królewna ciągle krzyczy “To za mało!!!” dla jej piczy.
      Prędko, prędko baśń się baje, lecz nie prędko rzecz się staje,
      baśń się baje, czas ucieka, Pizdoliza Matka czeka
      i już martwić się zaczyna - coś nie widać skurwysyna.
      W złości więc zaciska zęby, że dwóch synów niby dęby
      los zabrały jej zdradziecko. Jedno jej zostało dziecko,
      i do tego całkiem głupie.
      Głuptak miał to wszystko w dupie.

      Raz w niedzielę, po jedzeniu, chciał pochrapać sobie w cieniu
      ale coś mu spać nie daje, coś go ciągle gryzie w jaje.
      Patrzy - widzi że to menda wciąż po jajach mu się szwenda.
      Głuptak już rozpina gacie, by ją otruć w Sublimacie,
      gdy wtem menda nieszczęśliwa, ludzkim głosem się odzywa:
      "Czego pragniesz mojej zguby? Nie zabijaj chłopcze luby...
      Menda też stworzenie Boże, że inaczej żyć nie może
      i że czasem w jajo utnie - nie gubże jej tak okrutnie"
      Głuptak myśli “to nic złego, przecie nie zje mnie całego,
      a pocierpieć trochę mogę - idź więc dalej w swoją drogę”.
      I wtem menda w okamgnieniu w Czarownika się zamienia,
      Czarownika, czarodzieja i do swego dobrodzieja,
      co się w strachu wielkim zrywa, w takie słowa się odzywa:
      “że z litości miałeś względy dla bezdomnej, słabej mendy,
      i żeś jej darował życie - wynagrodzę cię sowicie!!!
      Dam ja ci wskazówki pewne, jak spierdolić masz Królewnę.
      Sił twych mało ci potrzeba - dam kondoma samojeba.
      Kondom ten ma dziwną siłę, gdy go włożysz na swą żyłę,
      sztos za sztosem, on za ciebie, będzie jebał, jebał, jebie...
      Tam gdzieś dupa jest zaklęta, na przechodniów wciąż wypięta,
      i czy z bliska, czy z daleka, żarem swoim wszystko spieka.
      I w tym mocnym, wielkim żarze dupa się całować każe.
      Lecz gdy rzekniesz jej te słowa - niech się ogień w dupie schowa,
      sama się pocałuj właśnie !!!, wtedy ogień w dupie zgaśnie,
      i powoli, z dobrej woli, kondom zabrać ci pozwoli.
      Masz tu kłębek, rzuć, idź wszędzie, gdzie się kłębek toczyć będzie”.

      Wstał i poszedł do tej dupy, a gdy minął stu bram słupy,
      patrzy, jest: dupa zaklęta, na przechodniów wciąż wypięta,
      i cz
      • karelia Re: Na Gnojnej bawimy sieee 04.12.03, 21:17
        Hiena, to chyba nie ten watek, ale coz, jak poezja, to trudno poecie odmowic-
        olowka i kartki papieru. Sam to stworzyles czy przy wydajnej pomocy....?
        • soup_nazi Re: Na Gnojnej bawimy sieee 04.12.03, 21:26
          No, co ty? Chcesz uchodzic za oczytana, a nie wiesz, ze to Fredro? Mialem to
          kiedys w wykonaniu Olbrychskiego. Co za pseudointeligencja!
          • karelia Re: Na Gnojnej bawimy sieee 04.12.03, 21:31

            • ertes Re: Na Gnojnej bawimy sieee 04.12.03, 21:38
              Oj Karelcia dalas plame hehehe
              Niewiedziec ze Krolewna Pizdolona to Fredro uuuuuuuuu .....uuuuuuuuuu

              hahaha
              I nie napadaj na Soup bo dobrze zauwazyl.
              • karelia Re: Na Gnojnej bawimy sieee 04.12.03, 21:43

                • karelia Re: Na Gnojnej bawimy sieee 04.12.03, 21:45

                • ertes Re: Na Gnojnej bawimy sieee 04.12.03, 21:45
                  corciu szwedzka pocaluj mnie wiesz w co.
                  Dalas dupy i tyle. Nie madrz sie.
                  Zakladaj te glupkowate watki. Masz w tym talent.
                  • karelia Re: Na Gnojnej bawimy sieee 04.12.03, 21:47

                    • karelia Re: Na Gnojnej bawimy sieee 04.12.03, 21:49
                      Stary P. gdzies to czytalam , obsmialam sie jak norka teraz tezsmile))))))))))
                  • soup_nazi Re: Na Gnojnej bawimy sieee 04.12.03, 22:00
                    ertes napisał:

                    > Dalas dupy i tyle. Nie madrz sie.
                    > Zakladaj te glupkowate watki. Masz w tym talent.

                    Hehehe, raz sie w czyms zgadzamy. I to dwukrotnie w jednym poscie.
                    • karelia Re: Na Gnojnej bawimy sieee 04.12.03, 22:06
                      wiedzialam, ja to po prostu wiedzialam, ze nastapi klotnia. Moze nie
                      karczemna, bo podmiot nie wyraza najmniejszej checi , ale slusznie zaplanowane
                      hahahaha zeszli z Krzysia weszli na Zdzisia , buaaaaaa to znaczy na mnie
                      a ja na to buaaaaa canadol/zupa
                      a jak jestescie glusi to jeszce raz BUAAAAAAAAAA
                      • karelia Re: Na Gnojnej bawimy sieee 04.12.03, 22:08
                        zaraz wylowia pewien czasownik z mojego postu i zacznie sie corrida, albo
                        przynajmniej nawalanka pomidorowa jak w Pampeluna. Nioooooo? Padalce? Lac ja?
                        Lac !!!!
                        a ja na to BUAAAAAAAAAA
                        • soup_nazi Wyraznie sie miotasz. I gesto tlumaczysz. Przepros 04.12.03, 22:11

                      • soup_nazi Miotasz sie, hehehe... 04.12.03, 22:09
                        ... a wystarczylo sie przyznac do dania ciala.
            • soup_nazi Re: Na Gnojnej bawimy sieee 04.12.03, 21:59
              karelia napisała:

              Widze, ze zbezczelnialas ostatnio. Zeby mi sie to wiecej nie powtorzylo.

              A poza tym dalas plame i, staropolskim obyczajem, zamiast sie przyznac,
              odpowiadasz "A ty jestes gupek!". Prawde mowiac, wiedzialem, ze cos takiego z
              ciebie kiedys wylezie, hehehe.
    • karelia Re: Na Gnojnej bawimy sieee 04.12.03, 21:14
      zeby nie bylo tak ponuro i smutno , to cos wesolego bedzie. W Potrkowie Tryb
      wybudowano nowe wiezienie , bo stare juz ledwo dychalo i nie mialo mocy
      przerobowych.Nowe jest na 600 klientow i 250 kontrolantow, zaciemnione okna,
      tunele, cele 1-2-3 osobowe, prysznice umywalki wewnatrz , hale, boiska, kilka
      diet do wyboru, 200 kamer .... no Hilton mozna by rzec.
      Ale to nie to mialo byc wesole. Otoz firma budujaca ten obiekt( jakze
      potrzebny w tych ciezkich czasach) miala zainstalowany duzy transparent z
      napisem" Budujemy dla Ciebie".Strasznie sie oburzali trescia transparentu
      okoliczni mieszkancy. Ale o jego zdjeciu zadecydowal protest pracownikow
      urzedu skarbowego znajdujacego sie naprzeciwko wiezieniasmile)))
      • starypierdola Ktos mi to podeslal ... 04.12.03, 21:46
        Pierwszego dnia szkoły, przed rozpoczęciem lekcji, nauczycielka przedstawia
        nowego ucznia amerykańskiej klasie:
        - To jest Sakiro Suzuki z Japonii.

        Lekcja się zaczyna. Nauczycielka mówi:
        - Dobrze, zobaczymy jak sobie radzicie z historią. Kto mi powie czyje to są
        słowa: "Dajcie mi wolność albo śmierć"?

        W klasie cisza jak makiem zasiał, tylko Suzuki podnosi rękę i mówi:
        - Patrick Henry, 1775 W Filadelfii.

        - Bardzo dobrze Suzuki. A kto powiedział: "Państwo to ludzie, ludzie nie
        powinni więc ginąć"?

        Znowu wstaje Suzuki:
        - Abraham Lincoln, 1863 w Waszyngtonie.

        Nauczycielka spogląda na uczniów z wyrzutem i mówi:
        - Wstydźcie się. Suzuki jest japończykiem i zna amerykańską historię lepiej od
        Was!

        W klasie zapadła cisza i nagle słychać czyjś teatralny szept
        - Pocałuj mnie w d... cholerny japończyku

        - Kto to powiedział? - krzyknęła nauczycielka na co Suzuki podniósł rękę i bez
        czekania wyrecytował:
        - Generał McArthur, 1942 w Guadalcanal, oraz Lee Iacocca, 1982 na walnym
        zgromadzeniu w Chryslerze.

        W klasie zrobiło się jeszcze ciszej i tylko dało się usłyszeć cichy szept:
        - Rzygać mi się chce...

        - Kto to był? - wrzasnęła nauczycielka, na co Suzuki szybko odpowiedział:
        - George Bush senior do japońskiego premiera Tanaki w 1991 podczas obiadu.

        Jeden z naprawdę już wkurzonych uczniów wstał i powiedział kwaśno z raperskim
        gestem:
        - Suck me, bich!

        Na to nauczycielka zrezygnowanym tonem
        - To już koniec. Kto tym razem?

        - Bill Clinton do Moniki Levinsky w 1997 roku w Gabinecie Owalnym w Białym
        Domu - odparł Suzuki bez drgnienia oka

        Na to inny uczeń wstał i krzyknął
        - Suzuki to kupa gówna!

        Na co Suzuki:
        - Valentino Rossi w Rio na Grand-Prix Brazylii w 2002 roku.

        Klasa już całkowicie popada w histerie, nauczycielka mdleje gdy otwierają się
        drzwi i wchodzi dyrektor
        - Cholera, takiego burdelu to ja jeszcze nie widziałem

        Suzuki:
        - Leszek Miller do wicepremiera Hausnera na posiedzeniu komisji budżetowej w
        Warszawie w 2003 roku.
    • dreptak2k Re: Na Gnojnej bawimy sieee 04.12.03, 22:48
      Alez Karelciu, znamiast naigrywac sie z biednych ludzi, uron lezke nad ich
      ciezkim losem i psujacym sie wzrokiem. Coz to z okulary oni sobie kupia za
      jedyne 57 tys zl? A czy wyobrazasz sobie siedziec w biurze, w ktorym
      klimatyzacja kosztowala jedyne 0.5 mln zl? Toz to skandal! Czy tez jedyne 68
      tys na koperty - sama do takiej koperty listun bys nie wsadzila.

      A w kwestii formalnej. Te paluszki to sie lamaly nie od glosowania ale od
      wytykania!
      • karelia Re: Na Gnojnej bawimy sieee 04.12.03, 22:53

        • dreptak2k Re: Na Gnojnej bawimy sieee 04.12.03, 23:07
          karelia napisała:

          >
          Karelciu! Nie mozemy pozwolic na to, zebys miala koszmary senne. Rozpieprzymy
          cale to talatajstwo. Albo moze opowiem ci bajeczke przed snem? Tylko jakas
          nadajaca sie sobie przypomnie! Lece nad tym popracowac.

    • basia553 Re: Na Gnojnej bawimy sieee 05.12.03, 09:48
      Hej, Szakal, oni sie klöca, a Ty nie dajesz pointy! No i co, wyleczyl ja??
      Ja chce jak w ruskim filmie, wszystko do konca wyjasnione!!!
      • Gość: VIP-1 Re: Na Gnojnej bawimy sieee IP: *.mt.sfl.net 05.12.03, 13:02
        a jak wyleczyl to ty tez
        u takiego lekarza wizyte bys chciala?
        to pisiunio juz sie nie podoba?
        • basia553 Re: Na Gnojnej bawimy sieee 05.12.03, 14:06
          Ty nie badz taki niedyskretny, VIPku!
          A Pisiunio potrzebowal zachwytöw, bo jest pieskiem
          bardzo wrazliwym i trzeba go podbudowywac.
          Juz Ci raz napisalam: jestes o niego zazdrosny!
          A teraz czesc, lece do domu!
          • Gość: VIP-1 Re: Na Gnojnej bawimy sieee IP: *.mt.sfl.net 05.12.03, 14:11
            basia553 napisała:

            > A teraz czesc, lece do domu!
            na miotle? hehehe
            • basia553 Re: Na Gnojnej bawimy sieee 05.12.03, 17:50
              Juz Ci chyba raz möwilam (do cholery, wszystko Ci trzeba powtarzac!), ze w
              dzisiejszych czasach lata sie na odkurzaczu! Wiekszy luksus siedzenia i
              ciepelko od dolu!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka